Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Piłsudski zwolennikiem bolszewii?

Posted by Marucha w dniu 2011-12-30 (piątek)

Piłsudski był zwolennikiem rewolucji bolszewickiej w Rosji. W Rosji była wojna domowa miedzy obozem narodowo-rosyjskim i chrześcijańskim, a obozem komunistycznym, międzynarodowym i antychrześcijańskim.

Jest nieporozumieniem (a raczej nieprawdą), twierdzenie, głoszone przez piłsudczykowską propagandę, że obozem rosyjskim, walczącym z bolszewikami, był obóz carski. Tak nie było. Carat zawalił się w Rosji w lutym 1917 roku, ostatni car rosyjski został wraz ze swoją rodziną rozstrzelany (przez bolszewików) 18 lipca 1918 roku. Wojska „białe” w wojnie domowej stały na stanowisku prawomocności tego, co uchwali konstytuanta (ciało obrane w 1917 roku, ale nie dopuszczone przez bolszewików do zebrania się) której skład i projektowane, podstawowe zamiary są znane, a były w sposób umiarkowany prawicowe, ale republikańskie.

W razie zwycięstwa „białych” w wojnie domowej, kierunek, zmierzający do przywrócenia caratu byłby się z pewnością w Rosji ujawnił, ale jest wysoce nieprawdopodobne by mógł odnieść zwycięstwo. Wojna domowa rosyjska nie była wojną bolszewizmu (komunizmu) z caratem, ale wojną bolszewizmu z rosyjskim kierunkiem patriotycznym narodowym i chrześcijańskim.

Rosja była naszym zaborcą i prześladowcą – ale to nie znaczy, że nie mamy życzyć jej wszystkiego dobrego, jak każdemu narodowi, byleby nam nie szkodziła.

Sprawa wojny domowej rosyjskiej obchodziła nie tylko Rosje i Polskę, ale cały świat. Chodziło o to, czy powstanie w Rosji główna kwatera bolszewizmu światowego, który ma zamiar podbić cała kulę ziemską. Od tego czy zwycięży w Rosji komunizm, czy nie, zależało to, czy będzie mieć bazę w jednym dużym państwie bolszewizm, ruch anty-chrześcijański i wrogi światu europejskiemu, grożący zburzeniem chrześcijaństwa i europejskiej cywilizacji.

Mieliśmy prawo nie mieszać się do wojny domowej rosyjskiej, czując się do tego za słabi; to znaczy zrobić to, co zrobiła Estonia, jeszcze nieskończenie słabsza od nas, która zawarła z bolszewikami pokój, w sposób oczywisty uważając, że nie jest jej rzeczą wpływanie na sprawy wewnętrzne takiej potęgi jak Rosja i że obowiązkiem jej jest przede wszystkim troszczyć się o losy tylko swego własnego zakątka. Ale skoro byliśmy skłonni wpływać na losy Rosji – to powinniśmy byli popierać nie bolszewików, lecz tylko tych Rosjan, którzy z bolszewizmem walczyli. Dyktowały nam to nasze własne interesy – i dyktował wzgląd na dobro chrześcijaństwa i całego świata.

Napisałem (i wydrukowałem) w 1974 roku, że „sprawa jest natury delikatnej, bo Polacy popełnili w 1919 roku nie tylko wielki polityczny błąd z punktu widzenia własnych swoich narodowych interesów, ale i wielka historyczna, brzemienna w skutki winę o znaczeniu Światowym. Nie podsyca się ognia, gdy pali się dom sąsiada, w Rosji toczyła się wojna domowa, wojna miedzy komunizmem i rosyjskimi patriotami. W wojnie tej chodziło dla Polski o to, czy na przyszłość sąsiadem jej ma być państwo komunistyczne czy też Rosja rosyjskiego narodu, chrześcijańska i patriotyczna, a dla świata o to, czy komunizm zwycięży w polityce światowej w tym sensie, że zdobędzie sobie jedno wielkie państwo, w którym będzie sprawować pełną władzę i w którym zbuduje sobie bazę dla przyszłej rewolucji Światowej. Latem 1919 roku losy komunizmu wisiały na włosku. Denikin, który władał całym rosyjskim południem, maszerował na Moskwę. Syberia i Ural były w ręku Kołczaka, „biali” Rosjanie trzymali się ponadto na Murmanie, pod Archangielskiem i pod Petersburgiem. Losy Rosji – i komunizmu Światowego – rozstrzygały się w ofensywie Denikina na Moskwę”.

Leżało w interesie Polski – i w interesie chrześcijaństwa i Świata cywilizowanego – by w wojnie domowej rosyjskiej zwyciężyli przeciwnicy komunizmu i by komunizm został pokonany. Piłsudski, jako naczelnik państwa i jako wódz naczelny, sprawował w Polsce rzeczywista władze, wbrew pozorowi, że sprawuje ją sejm. Miał on pogląd odwrotny od wyżej wypowiedzianego. Sprzyjał on rosyjskiej rewolucji. Przyłożył on ręki do tego, by zwyciężyli w Rosji bolszewicy, a przegrał tam obóz „biały”. Jego wola i działalność sprawiły, że w rosyjskiej wojnie domowej Polska przechyliła na rzecz komunizmu szale. Poczynania Jego w sprawie rosyjskiej wojny domowej były tajne. Naród polski dowiedział się o tym, co Piłsudski w imieniu Polski w tej sprawie zrobił dopiero w wiele lat po fakcie.

Przede wszystkim – gdy Denikin maszerował na Moskwę, Piłsudski zawarł z bolszewikami cichy rozejm, obiecując bolszewikom, że nie przedsięweźmie żadnych kroków ofensywnych przeciw nim, dopóki się z Denikinem nie rozprawią. Rokowania w imieniu Piłsudskiego prowadzone były – tajnie – głównie w miasteczku Mikaszewicze na Białorusi, w strefie frontowej polsko-bolszewickiej. Porozumienie zawarte zostało ustnie miedzy listopadem a grudniem 1919 roku, choć początki poprzedzających rokowań miały miejsce już w czerwcu 1919 roku. W wyniku tego porozumienia bolszewicy, spokojni, że nie będzie działań zaczepnych ze strony polskiej, wycofali część wojsk z frontu polskiego i przerzucili je na front denikinowski. Była to jedna z przyczyn klęski denikinowskiej w walce o zdobycie Moskwy.
(W październiku 1919 roku bolszewicy zdobyli na Denikinie miasto Orzeł, w listopadzie Kursk i Czernichów, w grudniu Charków i Kijów, w styczniu 1920 roku Carycyn – późniejszy Stalingrad, a dzisiejszy Wółgograd, -oraz Nowoczerkask i Rostow, w lutym Odessę).

Denikin proponował polskiemu przedstawicielstwu wojskowemu przy swojej armii zawarcie miedzy Polska a jego armia sojuszu zaczepnego przeciwko armii komunistycznej. Pragnął on, by armia polska zrobiła ofensywę na Polesiu, zajmując Mozyrz, dochodząc na wschód od Mozyrza do Dniepru i uderzając na wschód od Dniepru w kierunku na Homel. Ofensywa ta byłaby odcięła dużą grupę wojsk bolszewickich – XII armii sowieckiej na obszarze od Mozyrza do Żytomierza, – i w wyniku tego umożliwiła głównej masie wojsk denikinowskich przedsięwzięcie zwycięskiej ofensywy z Orła na Moskwę. Strona polska, mianowicie polskie dowództwo wojskowe, a w istocie Piłsudski, pominęła te propozycje, milczeniem, co oznaczało jej odrzucenie.

Sprawa ta nie została dotąd zbadana przez polska naukę historyczna w sposób pełny. Tylko zarysy tego, co się stało wyłaniają się z mroków historii. Jednak zarysy te są w rzeczach podstawowych wyraźne.

Wyłożę je tu w sposób zwięzły. W interesie Polski leżało pokonanie w Rosji bolszewizmu, ale trudność w ułożeniu przyjaznych stosunków miedzy Polską a „białym” obozem rosyjskim polegała na tym, że miedzy Polską a Rosją istniał spór o Ziemie Wschodnie. Polska dążyła do „linii Dmowskiego”, rezygnując ze swych dawnych dalekich kresów, a wiec z Witebska, Orszy, Mohylewa, Homla, a na Ukrainie z Żytomierza, Winnicy, Berdyczowa, Humania, Bracławia. „Biała” Rosja uznawała przynależność do Polski dawnego Królestwa Kongresowego (z wyjątkiem północnej etnograficznej litewskiej części Suwalszczyzny), oraz okręgu białostockiego, natomiast nie uznawała polskich praw do Wilna, Grodna, Brześcia, Mińska, Bobrujska, Łucka, Krzemieńca i Kamieńca Podolskiego.

Obóz Denikina stał na stanowisku tego, co oświadczał przed przewrotem bolszewickim rosyjski Rząd Tymczasowy w roku 1917, oraz zwłaszcza co oświadczali „biali” politycy rosyjscy w Paryżu w 1919 roku, których osiągnięciem była uchwała alianckiej Rady Najwyższej w Paryżu z dnia 8 grudnia 1919 roku, wedle której Królestwo i Okrąg Białostocki uznane są w sposób ostateczny za cześć Polski, natomiast ziemie na wschód od tych terytoriów uważane są za obszar sporny miedzy Polska, a Rosją, którego losy nie są jeszcze rozstrzygnięte. (Uchwała ta zawierała jednak klauzulę, że prawa „z jakimi Polska mogłaby wystąpić do terytoriów, położonych na wschód od wymienionej linii są wyraźnie zastrzeżone”).
(Oczywiście jest zupełną nieprawdą twierdzenie, głoszone przez niektóre ośrodki propagandowe piłsudczykowskie w Polsce, że Denikin nie uznawał niepodległości Polski i że dążył do autonomii Polski w obrębie państwa rosyjskiego.)

Rzecz prosta nie mogliśmy wchodzić z Denikinem w sojusz, jeśli rościł on sobie pretensje do ziem, które uważaliśmy za cześć Polski. W razie zgodzenia się przez Polskę na sojusz z Denikinem i za przedsięwzięcie ofensywy w kierunku Homla musielibyśmy uzyskać od Denikina uznanie „linii Dmowsklego”. Czy to było możliwe? Jeśli to było niemożliwe – zawierać z nim umowy sojuszniczej Polska nie mogła. Ale napisałem przed laty: „Czy stanowisko jego (Denikina) w tej sprawie było nieustępliwe, czy też było tylko postawą taktyczną, do sprzedania w rokowaniach? (…) Proponował on Polsce sojusz przeciw bolszewikom i (…) domagał się od Polski tylko bardzo niewielkiej operacji ofensywnej, mianowicie w rejonie Mozyrza. Czym był gotów za to zapłacić? Czy byłby gotów zrzec się Wilna, Mińska i Kamieńca, a także nie zdobytego jeszcze przez wojska polskie Dyneburga? Czy zaproponowałby jakieś rozwiązanie kompromisowe? Nie wiem. Ale jedno jest pewne. Miał on nóż na gardle. Losy i jego i Rosji tak samo wisiały na włosku, jak losy komunizmu. W takiej sytuacji byłby zapewne gotów zapłacić cenę dużą. Ale zapłacić Polsce sprzymierzonej, a nie Polsce wrogiej”.

Nie wiemy, co Denikin i w ogóle biała Rosja zrobiliby, gdybyśmy wyrazili gotowość zawrzeć z nimi sojusz. Ale myśmy mysl takiego sojuszu z góry odrzucali. Nie dlatego, że przewidywaliśmy z góry iż „biała” Rosja naszych warunków nie przyjmie, ale dlatego, że życzyliśmy, a raczej, że Piłsudski życzył, zwycięstwa nie „białej” Rosji, lecz komunistom.

Ignacy Boerner (późniejszy minister poczty), który z ramienia Piłsudskiego prowadził w Mikaszewiczach rozmowy z bolszewikami (głównie z Marchlewskim, zresztą też Polakiem, komunistą) i w rozmowach tych powiedział: „Wspomaganie Denikina w jego walce z bolszewikami nie może być polską racją stanu. Uderzenie, (polskie) w kierunku na Mozyrz bezsprzecznie dopomogłoby Denikinowi w jego walce z bolszewikami, a nawet mogło być decydującym momentem zwycięstwa. Polska na froncie poleskim miała i ma wystarczające siły, aby to uderzenie wykonać. Czy wykonała?”. Piłsudski, gdy Marchlewski 21 listopada 1919 roku „przywiózł do Mikaszewicz (…) zgodę na zawieszenie broni”, „ograniczył się do oświadczenia, że wojska polskie nie będą się posuwały poza linie frontu od rzeki Ptycz aż po Dźwinę” Marchlewski napisał w związku z tym: „Stanęło milczące zaniechanie działań wojennych z obu stron”.

To nie było cofniecie się od współdziałania z Denikinem z powodu braku po temu sił, albo też z powodu niemożliwych warunków, stawianych przez Denikina, ale decyzja z powodu życzenia komunistom zwycięstwa nad Denikinem.

Denikin wydał w związku z tym po latach broszurę pod tytułem „Kto uratował sowiecką władze od zguby?”, w której przypisywał swoją klęskę stanowisku Polski. Inny „biały” Rosjanin (o niemieckim nazwisku) von Wahl wydał w Tallinie książkę pod tytułem „Jak Piłsudski spowodował zgubę Denikina?”. Nie wiem, czy zawarty w tych książkach pogląd nie jest przesadą. Może tak, może nie. Taki w każdym razie pogląd szerzony jest w Świecie przez rosyjską, „białą” emigrację. To nam, Polsce, przypisywane jest spowodowanie komunistycznego zwycięstwa w rosyjskiej wojnie domowej, a więc zdobycie przez komunizm potężnej bazy dla przyszłej walki o wytępienie w całym Świecie chrześcijaństwa i o zdobycie przez komunizm władzy nad światem.

Nie wiem, czy było możliwe nasze współdziałanie z Denikinem. W każdym razie, jest faktem, że propozycje takiego współdziałania, uczynioną przez Denikina, odrzuciliśmy bez bliższego rozpatrzenia jej. Polska zajęła postawę życzenia sobie denikinowskiej klęski.

Możliwe, że Denikin byłby obstawał przy domaganiu zrzeczenia się przez Polskę Mińska i Kamieńca Podolskiego, a nawet Wilna, Grodna, Brześcia Litewskiego i Łucka. Możliwe, choć ja w to nie wierzę. Jeśli Denikin miał taką postawę – to znaczy miał jako jeden z głównych wodzów „białej” Rosji, postawę politycznie samobójczą – współdziałać z nim nie mogliśmy. Ale myśmy nawet nie próbowali naprawdę zbadać, jaka była jego postawa.

Piłsudski w naszym imieniu zajął to stanowisko, że Polska życzy sobie w rosyjskiej wojnie domowej zwycięstwa bolszewików.

Muszę tu rozpatrzyć jeszcze jedną ważną sprawę, dotyczącą stosunków polsko- denikinowskich.

W uczynionej przez Denikina propozycji sojuszu proponowano, by na nowo zdobytych przez polską ofensywę terenach, administracja wojskowa była polska o charakterze okupacyjnym, ale administracja cywilna oddana była w ręce aparatu, złożonego z Rosjan i działającego w imieniu Denikina. Propaganda piłsudczykowska głosi, że Denikin żądał, by administracja na całości Ziem Wschodnich, czy też nawet całości byłego zaboru rosyjskiego była prowadzona w imieniu Denikina. Jest to oczywiście twierdzenie śmieszne. Nawet najbardziej szowinistyczny i krótkowzroczny rosyjski imperialista nie mógł być na tyle głupi, by wyobrażać sobie, że można prosić Polaków o zrobienie korzystnej dla Rosjan ofensywy, a równocześnie domagać się, by zrzekali się oni polskiej niepodległości, czy choćby tylko części polskich ziem. Chodziło o co innego: o administracje ziem, które Polska miałaby dopiero zdobyć. Był w tym jeden punkt, którego Polska nie mogłaby przyjąć: administracja w Mozyrzu. Mozyrz nie był jeszcze przez Polskę zdobyty. Ale był objęty „linią Dmowskiego”. Polska nie mogła w danej sytuacji zgodzić się na uznanie go za część Rosji. Proponowana jednak polska ofensywa miała sięgnąć poza linię Dmowskiego, do Dniepru, a nawet poza Dniepr, może aż do Homla. Nie było nic niewłaściwego w uznaniu, że te nie objęte linią Dmowskiego ziemie będą traktowane jak okupywana cześć Rosji. Denikin w istocie stawiał na porządku dziennym sprawę, przyszłej polsko-rosyjskiej granicy. Piłsudski natomiast myślał o ułatwieniu bolszewikom zwycięstwa w rosyjskiej wojnie domowej. Zwycięstwa, które mogło być potem przekreślone przez akcję międzynarodową, z udziałem 500.000 polskich żołnierzy, opłacanych z kieszeni angielskiej, ale nie przez własny
wysiłek patriotycznej i chrześcijańskiej części rosyjskiego narodu.

Źródło: Jędrzej Giertych, O Piłsudskim, Londyn 1987, Nakładem własnym, strony 91-96.

Książka J. Giertycha, O Piłsudskim, na charakter popularyzatorski. Autor nie zaopatrzył jej — jak inne swoje dzieła — w szereg przypisów źródłowych i komentarzy. Jest zwięzła, by była tania, i by była łatwiejsza w czytaniu. Na str. 3 Autor dodał taki przypisek: Kto chce poznać dzieje Piłsudskiego dokładniej, winien zapoznać się z książkami obszerniejszymi i o charakterze źródłowym i o naukowej dokumentacji. Także i z moimi. Wymieniłbym z tych ostatnich rozdziały dotyczące Piłsudskiego, w książce „Tragizm losów Polski” , Pelplin 1936. „Rola dziejowa Dmowskiego”, Chicago, tom I, 1968. Józef Piłsudski 1914-1917″, Londyn tom I 1979, tom II 1982. „Rozważania o bitwie warszawskiej 1920 roku”, Londyn 1984. „Kulisy powstania styczniowego”, Kurytyba, 1965 i liczne mniejsze rozprawy, zwłaszcza w „Komunikatach Towarzystwa im. Romana Dmowskiego”, Londyn, tom I 1970/71, tom II 1979/80.

Za http://lists.ceti.pl/

Nadesłała p. Aga

Komentarzy 65 to “Piłsudski zwolennikiem bolszewii?”

  1. błysk said

    W wieku 19 lat Piłsudski był ateuszem ,zwolennikiem marksizmu .Mówi o tym fragment książki ” Chrześcijanie” ,wydanej przez ATK.Był socjalistą, toteż chyba bliższe mu były ,nazwijmy to”idee” bolszewizmu ,niż białej Rosji.Stąd porozumienie z Marchlewskim ,które obróciło się przeciw Polsce, bo w roku 1920 nastąpił najazd bolszewii na Polskę/co prawda sprowokowany akcją Piłsudskiego na Kijów/.Ja się w ogóle dziwię,że nie było w Polsce człowieka ,który by go okiełznał/np. w roku 1926 w czasie spotkania na moście z prez. Wojciechowskim ,można go było aresztować czy nawet strzelić mu w łeb i byłoby po puczu /.

  2. JO said

    Dzis wyraznie widac kim byl Pilsudski. Nasi terazniejsi Zdrajcy Narodowi powolywali sie na Pilsudskiego kozystajac z wielkiej masonskiej propagandy o jego bohaterstwie w szczegolnosci za czasow PRL, ktora wbito dzisiejszym doroslym Polakom. Propaganda ta byla juz dzialala za II RP i to niestety z powodu slabosci prawdziwych Polskich Narodowcow, ktorzy nie odwazyli sie na to o czym napisal Pan w Ad. 1. Czemu nikt sie nie odwazyl, zapewne z tej samej przyczyny jak dzis – nikt sie nie odwazyl zastrzelic Jaruzelskiego, Mazowieckiego, Geremka, Walese, Kwasniewskiego. Kaczynskiego…..czy nikt sie nie odwazyl strzelac do lokalnych zdrajcow obstawionych po urzedach w Polsce jak niegdyc KC pierwsi sekretarze, czy tym stojacym w ich Cieniu.

    Kontynuujac – wiemy, ze rzadza uni i po objawach kogo uni czcza mozemuy wiele sobie domowic. Zauwazmy, ze pomniki Pilsudskiego rozmnozyly sie po Polsce jak pomniki JPII.

    Uni na Falszywych bogaterach …ryja w swiadomosci Polakow i elimonuja nimi Polskosc , Katolickosc, wskazujac za ich ideologia ktore popierali falszywa droge Polakom.

    Smutne jest, ze tacy ludzie, ktorzy sa w organizacjach pozarzadowych jak Zwiazek Szlachty Polskiej nie potrafia stanac na wysokosci zadania a z powodu prywaty staja sie slugusami Unych liczac na ochlapy ze stolu, kosztem Narodu , ktorego w obowiazku ktory dostali od Pana Boga powinni BRONIC, CHRONIC nawet kosztem najwyzszym.

  3. aga said

    Tak Panie JO,

    krypto-bolsZewik Piłsudas jest jedną z lepszych żydowskich podmianek,które nam podsunieto.
    A polskie otumanione goje czczą tego zdrajcę w licznych pomnikach postawionych tej szuji przez PRL-bis w każdym większym mieście.

  4. Stolnik said

    Prawda o Piłsudskim (Selman):

    • W oparciu o carskie archiwa, Rosjanie twierdzą, iż był to Żyd o nazwisku rodowym Selman, stryjeczny brat F. Dzierżyńskiego. On sam podawał się za Litwina o nazwisku Ginet. Wśród zaufanych chlubił się, że ma w żyłach krew Butlerów, Selmanów i Ginetów.
    • Ojciec Piłsudskiego przed powstaniem styczniowym był oberpolicmajstrem w Wa-wie. Znienawidzony przez Polaków, miał opinię gorliwego sługusa Rosjan, złodzieja, łapownika i okrutnika.
    • Człowiek niemoralny, zuchwały, mściwy, pozbawiony skrupułów, o niezmierzonej ambicji i pysze. Aby móc poślubić rozwódkę Marię Juszkiewicz, w 1899 r. porzuca katolicyzm i przechodzi na protestantyzm. Druga żona Żydówka Perl–Szczerbińska (nieślubne dziecko Żyda Perla) – ślub w 1921 r. Miał wiele kochanek np. poetka K. Iłłakowiczówna – osobista sekretarka, lekarz E. Lewicka ( zmarła w dziwnych okolicznościach). Ekskomunikowany – kard. Sapieha nie pozwolił umieścić jego trumny w Kaplicy Królewskiej na Wawelu jako apostaty i wroga narodu, ale jego kamaryla wymusiła to siłą!
    • Ideowo socjalista, zwolennik teorii Marksa, działający w zdominowanym przez Żydów ruchu socjalistycznym. W okresie rewolucji 1905 r. wszczynał bratobójcze walki – ma na sumieniu wielu zamordowanych Polaków.
    • W utworzonych przez Piłsudskiego organizacjach strzeleckich było sporo Żydów, którzy później znaleźli się w Legionach, a dalej przeszli do kadry oficerskiej i generalskiej Wojska Polskiego.
    • Kierowana przez niego POW, przez zakulisowe działania polityczne (mason A. Lednicki w Moskwie) i rozbijackie wśród mas żołnierskich, sparaliżowała powstanie 700 tys. armii polskiej w Rosji za rządów Kiereńskiego, organizowanej przez Narodową Demokrację.
    • W momencie krytycznym dla powodzenia żydowskiej rewolucji bol-szewickiej w Rosji, odmawia współdziałania z gen. Denikinem (IX 1919 r.), co było decydujące dla utrzymania się u władzy bolszewików (Żydów). W tajnych rokowaniach z bolszewikami zapewnił ich, że polski front nie drgnie, dopóki oni nie rozprawią się z „białymi”.
    • Zionął nienawiścią do narodu polskiego – nazywał nas narodem idiotów, czego nie ukrywał wśród najbliższych. Polskę traktował jako mięso armatnie w planach przebudowy świata, a zwłaszcza Rosji. Znakomity aktor, mistrz demagogii i propagandy – wykreował się na patriotę zatroskanego o Polskę.
    • Człowiek niewykształcony, prostacki w zachowaniu, przesądny (ważne decyzje podejmował pod wpływem impulsu lub z kart). Już jako Naczelnik Państwa brał udział w tajnych zebraniach masonów i uczestniczył w seansach spirytystycznych. Po trupach parł do władzy. Polityk bez głębszej wizji politycznej dla Polski, bez wiary w istnienie suwerennego państwa polskiego: zwolennik straceńczej idei powstańczej i podporządkowania się Niemcom.
    • W XI 1918 r. osadzony u władzy przez Niemców, którzy specjalnym pociągiem przywieźli go z Magdeburga do Warszawy (tajny układ z hr. Kesslerem). „Uwięzienie” w Magdeburgu (w luksusowych warunkach!) miało na celu zbudowanie mu pozytywnej legendy. Z polecenia Berlina wojska niemieckie oddały się mu do dyspozycji, a zależna od Niemiec Rada Regencyjna przekazała mu władzę. Wierny sojuszowi z Niemcami nie udzielił pomocy Powstaniu Wielkopolskiemu, był przeciwny odzyskania Gdańska i dostępu do Bałtyku (!). Osadzenie u władzy Piłsudskiego było dalekowzrocznym pociągnięciem Niemców, neutralizującym w ten sposób politykę R. Dmowskiego i znienawi-dzonego przez nich Obozu Narodowego. Postawili na Piłsudskiego, który zoologicznie nienawidził Dmowskiego i ideologii narodowej. Chorobliwie nienawidził Rosji, a był obojętny na polską politykę wobec Zachodu. Stał się narzędziem niemieckiej racji stanu.
    • U zarania niepodległości wprowadził proporcjonalną ordynację wyborczą, co dało w Sejmie 1/3 posłów z mniejszości narodowych. Z tymi mniejszościami wchodził w układy przeciw większości polskiej reprezentowanej przez obóz narodowy. Ta „idealna” demokracja po-wodowała chaos polityczny, a Polskę czyniła państwem słabym. Jemu nie chodziło o dobro Narodu, a jedynie o zdobycie absolutnej władzy dla siebie.
    • Marszałek samozwaniec. Samouk wojskowości, sam siebie mianował Marszałkiem Polski (19.03.1920 r.)!!! Nigdy nie służył w wojsku, nie miał żadnego doświadczenia bojowego – Legionami dowodzili zawodowi wojskowi austriaccy (Austriacy otwarcie przyznawali, iż jest dyletantem wojskowości, ale trzymają go ze względów politycznych). Był rasowym rewolucjonistą.
    • W imię realizacji masońskiego planu politycznego dla Europy Środko¬wej, polskim kosztem i krwią polskiego żołnierza zaczął tworzyć państwa obcym nacjom (???!!!): Litwę, Łotwę, Białoruś i Ukrainę, co było przeciwne żywotnym interesom Polski. Naszym interesem było szyb¬kie scalenie ziem kresowych z resztą kraju. Z tego powodu opóźniał zorganizowanie odsieczy dla Lwowa oraz wdał się w niepotrzebną wojnę z Rosją (kosztowa nas 200 tys. zabitych żołnierzy i cywilów!). O podjęciu przygotowań do wojny z Rosją nie informował ani rząd, ani Sejm. Z wojskowego punktu widzenia kampania była dyletanckim przedsię¬wzięciem (ocena historyków wojskowości), z góry skazanym na klęskę. 12 sierpnia 1920 r. w momencie krytycznym dla egzystencji pań-stwa, tchórzy i składa rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza i Naczel-nika Państwa (dezercja!). W tej sytuacji powinien być rozstrzelany, ale niezdarny premier chłop Witos nie stanął na wysokości zadania i ukrył ten fakt przed narodem. Następnie „udaje się do Puław” (jedzie do konku¬biny pod Nowy Sącz). Wraca nad Wieprz i obejmuje dowodzenie grupą uderzeniową; opóźnia atak o jeden dzień – rusza dopiero 16 sierp-nia już po rozegraniu bitwy pod Warszawą. To opóźnienie pozwoliło Rosja¬nom ujść przed całkowitym zamknięciem kotła i totalną klęską, która natychmiast rozstrzygnęłaby wojnę.
    • 12 maja 1926 r. siłą obala legalny rząd – w bratobójczych walkach zgi-nęło 379 Polaków, a 920 zostało rannych. W ówczesnej sytuacji poli-tycznej Europy była to zbrodnia, której owoce zebraliśmy w 1939 r.
    Zamach był inspirowany i finansowany przez Anglików za pośrednic-twem lóż masońskich. Polityka angielska (żydowska) na obszarze Eu-ropy Wschodniej w rządach ludowo–narodowych spostrzegła możliwość umocnienia państwa polskiego i odrodzenia się polskości, co było zagro-żeniem jej interesów. I znów Piłsudski stał się narzędziem w obcych rę-kach przeciwko Narodowi Polskiemu! Masoneria udzieliła Piłsudskiemu całkowitego poparcia: propagandowego, organizacyjnego i finansowego.
    Po objęciu władzy, przeorientował politykę zagraniczną: zawiesił sojusz wojskowy z Francją, a Polskę wprzągł w sferę polityki niemieckiej – brater¬stwo broni z Niemcami. W celu wykończenia przeciwników politycz¬nych zakłada obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej (1934 r.), gdzie maltretowano polskich patriotów. Specjaliści od propagandy, okres rządów Piłsudskiego podają jako wzorcowy przykład prania mó¬zgów całemu narodowi i wykreowania na „Wodza Narodu” osoby niegodzi¬wej, szkodliwej dla Polski. Zaprowadzono ścisłą cenzurę, fałszo¬wano fakty historyczne, wyniki wyborów, delegalizowano partie naro¬dowe, likwidowano ludzi niewygodnych politycznie, utrącano wszel¬kie przejawy racjonalnego myślenia narodowego – w zamian kreu¬jąc sentymentalny „patriotyzm”.
    • Na jego polecenie skrytobójczo zamordowano wybitnych generałów Polaków (potencjalnych kandydatów na stan. Naczelnego Wodza): gen. Zagórskiego, gen. Rozwadowskiego, gen. Malczewskiego, gen. Hempela, gen. Franka; innych zdymisjonował (np. Dowbór–Muśnicki, M. Janu-szajtis, J. Haller, Szeptycki, Sikorski). Na generałów mianował ludzi miernych, ale ślepo sobie oddanych. Wojsko uczynił prywatnym folwar-kiem.
    • R. Dmowski po odbytym z nim spotkaniu 21.05.1920 r., stwierdził: „… To człowiek niepoczytalny, nie da się z nim sensownie rozmawiać!”. Ota-czał się ludźmi małymi, służalczymi i bezkrytycznymi. Wybitny uczony prof. F. Koneczny rządy piłsudczyzny oceniał jako zapaść cywilizacyjną Polski, narzucenie narodowi mieszanki cywilizacyjnej bizan¬tyńsko–turańsko–żydowskiej. Rydz Śmigły w prywatnych rozmo¬wach z zaufanymi osobami uważał Piłsudskiego za człowieka nienormalne¬go.
    • Kluczowe stanowiska w państwie powierzał tylko Żydom i masonom. Zakładał tajne szkoły Żydom z KPP (!).
    • Szeroko popierał sprawy żydowskie. W r. 1927 przyznał obywatelstwo polskie 600 tys. Żydów rosyjskich (tzw. Litwakom), którzy całkowicie opanowali handel, a „zapomniał” o 2 mln Polaków w ZSRR, których w latach 30. mordowano, a resztki wywieziono na Syberię i do Kazachsta-nu. W późniejszym okresie przyjął 200 tys. Żydów niemieckich. Żadne państwo w Europie nie chciało ich przyjąć zdając sobie sprawę, jakie to przyniesie szkody tym narodom, a wyniszczony naród polski podstępnie opanowany przez Żydów na czele z Piłsudskim–Selmanem stał się cieplar¬nią dla żydostwa.
    • Rozbroił armię. Po maju 1926 r. dezorganizuje naczelne władze wojsko-we, likwiduje Ścisłą Radę Wojenną, a Sztab Generalny pozbawia zasadniczych kompetencji. W Wyższej Szkole Wojennej ograniczono za-kres nauczania: już nie ma tworzyć doktryny wojennej i szkolić wyższych dowódców. Stworzył w armii wielką biurokrację, niezdolną do planowania, dowodzenia, szkolenia i wychowania. Staje ona na przeszko-dzie do modernizacji i rozwoju sił zbrojnych, a partyjna polity¬ka personalna dokonuje reszty. Rydz–Śmigły po objęciu w 1935 r. Minister-stwa Spr. Wojskowych był załamany stanem wojska pozostawione¬go przez Piłsudskiego. Do 1939 r., mimo wielkich wysił¬ków, nie dało się tego naprawić.
    • Megaloman. W testamencie przekazał swój mózg do badań Uniwersyte-towi Wileńskiemu (ha, ha, ha !) – człowiek, którego życie pry¬watne było wysoce niemoralne, niewykształcony, wysławiający się wulgarnie i po chamsku, rewolucjonista, agent wywiadów austriackiego, niemieckiego i japońskiego, o rękach splamionych bratobójczą krwią, poli¬tyk na usługach niemieckich, polityk bez racjonalnego programu politycznego… miał o sobie tak wysokie mniemanie!
    Celem jego polityki było powstanie antyrosyjskie i uzyskanie księstwa nadwiślańskiego zależnego od Niemiec. … I co dalej?! Gdzie strategicz-ny program narodowy? Jak urządzić państwo? Jakie dalekosiężne cele poli¬tyki zagranicznej? Obóz piłsudczyków nie posiadał głębszego progra-mu politycznego. To była grupa ludzi–marzycieli, przebiegła i bez-względna w walce o zdobycie i utrzymanie władzy za wszelką cenę – to był ich cały program polityczny! Po śmierci „wodza” rozpadli się, nie pozostawili po sobie żadnego programu ideowego, żadnych planów rozwo¬ju narodu!
    • W l. 30. prowadził tajne konszachty z hitlerowcami, wg tych umów Polska miała z Niemcami uderzyć na ZSRR, oddać Niemcom Pomorze i Gdańsk w zamian za Litwę i Kłajpedę!
    • Okres międzywojenny był bezlitosną walką z Narodem (włącznie z eks-terminacją fizyczną Polaków myślących narodowo) o zmianę jego du¬szy katolicko–narodowej na socjalistyczno–kosmopolityczną. Prześlado¬wał i rozwiązywał organizacje narodowe, np. OWP, ale organizacje żydowskie – nawet te jawnie faszystowskie, jak np. Bejtar – mogły działać swobodnie, a nawet miały poparcie władz! Bejtarowcy byli fanami polityki Hitlera, pozdrawiali się tak jak hitlerowcy, liczyli na pomoc Hitlera w założeniu państwa żydowskiego w Palestynie, które wg ich planów miało być bazą niemiecką nad Morzem Śródziemnym.

    Oto ocena jednego z polskich kapłanów spod Łańcuta wygłoszona na kazaniu w 1933 r. „ (…) On jest duchem ciemności, który z dnia zrobił noc. Z wolnej Polski czeluście piekielne. Rządzi on Polską, jako duch wschodu i barbarzyństwa. Zatruł ducha narodu, zdeptał jego honor. Zdemo¬ralizował znaczną część społeczeństwa. Mimo tego spodlona część narodu buduje mu pomniki i cześć boską oddaje. Odebrano życie i zdrowie najlepszym ludziom. Panoszą się zdrajcy, złodzieje i judasze. (…)”.
    • Piłsudczycy do niebywałych rozmiarów rozkręcili propagandę ubóstwiającą Piłsudskiego, jako nadczłowieka i zbawcę Polski, wydali ustawę zabraniającą pisania czegokolwiek negatywnego o Piłsudskim! Propaguje ona naiwny, sentymentalny patriotyzm (patriota – jeździec bez głowy) i jest zawsze nieświadomym narzędziem politycznym naszych wrogów. To im „zawdzięczamy” trzy katastrofy narodowe: wyprawę kijowską, klęskę wrześniową i powstanie warszawskie.
    • Znamienne fakty: Niemcy po zajęciu Polski w 1939 r. wystawili przy jego grobie na Wawelu wartę honorową (sic!). Zaś Żydzi przyznali mu honorowe obywatelstwo Izraela, obdarowali go działką ziemi, jeden z kibuców nazwali jego imieniem, utworzyli muzeum Piłsudskiego i zawsze okazują mu cześć, a znając ich wrodzoną pogardę do gojów, to już samo mówi za siebie.

  5. Stolnik said

    http://www.echochrystusakrola.net
    14.11.2010

    Panie Jezu – czytałam w „Dzienniczku” św. Faustyny jak opisywała śmierć polityka, że wędrował do piekła w tym samym czasie, gdy umierał marszałek Piłsudski, ale ktoś usunął jego nazwisko.
    Pan Jezus:
    ” Piłsudski? Zapomniałem o nim. Dla niego były ważniejsze sprawy osobiste. To wy Polacy tak go wynieśliście na zwycięzcę. On może i chciał, ale bardziej zmuszał go i dopominał się naród polski, aby chciał być ich dowódcą. On miał wiele win i grzechów na swoim koncie. Jego grzechy osobiste: grzechy duszy i grzechy ciała – przeważyły jego dobre uczynki. Tak Moi drodzy – wasze wyroki nie są Moimi wyrokami. Wy myślicie po ludzku i widzicie jego ziemskie zalety, chociaż też miał ich trochę. Żołnierz myśli najpierw o obowiązku wobec Ojczyzny, a u niego tego nie było. On był zmuszany przez naród polski do pracy dla tego narodu i popełnił bardzo dużo błędów i bardzo dużo zawinił na niekorzyść swojego serca i sumienia. Upominam każdego i powtarzam: najpierw służba, potem życie osobiste, a to wszystko powinno być otoczone miłością do Boga i człowieka.

    Obecni rządzący wojskowi mają na sumieniu wiele win – zaniedbania wobec Ojczyzny i Narodu a to też będzie im zaliczone za grzechy. Obecnie, wszyscy ludzie RZĄDU, jeżeli się nie nawrócą, to w tej chwili – gdyby umarli – mają przygotowane miejsce w piekle i szatani czekają z utęsknieniem na ich pojmanie. OBECNIE RZĄDZĄCY WSZYSCY. Dlatego mówię: ” wszyscy”, ponieważ nie chcą upominać innych, że złą drogę obrali. Jeden drugiego brzemiona noście i jeden drugiego upominajcie i jeden za drugim stawajcie w obronie. Obecny rząd – to sami wasi wrogowie, ponieważ zamiast do Mnie udać się po radę, to udają się do waszych sąsiadów – wrogo nastawionych do was. I jak powiedziałem: ” Jeżeli nie będę KRÓLEM waszym, to przyjdą ze wschodu i z zachodu i zajmą wasze miejsca”. Nikt wam nie pomoże, tylko Bóg. Jezus wasz KRÓL i RATUNEK”.

  6. JO said

    Dzis nie ma Elit w PRL, jestesmy tylko my i z Nas musimy wylonic Elity, ktore przeprowadza Polske przez kolejny tragiczny czas.

    Niech Kazdy tradycyjny Katolik Tuli sie do Bractwa Piusa X i na Jego Bazie przenosi Polskosc kolejnym pokoleniom.

    Uni Nas depopuluja prostytuujac Nas – Niech nasza odpowiedza bedzie Swietosc i Swietosc Naszych Wielodzietnych Rodzin.

    Z Naszych Rodzin beda sie Rodzic msciciele w reku Pana Boga – on pomsci Nas i Nasza Ojczyzne i Nam wskazuje droge.

    Na kazda Unych kur–we musimy wystawic sztab naszych wielodzietnych Uswiecanych Rodzin

  7. wet3 said

    @ 4
    Ten tekst codziennie przed pojsciem do lozka powinien czytac Gula i mu podobni!

  8. JO said

    „W imię realizacji masońskiego planu politycznego dla Europy Środko¬wej, polskim kosztem i krwią polskiego żołnierza zaczął tworzyć państwa obcym nacjom (???!!!): Litwę, Łotwę, Białoruś i Ukrainę, co było przeciwne żywotnym interesom Polski.” – stolnik

    Pan Bog ma zawsze ostatnie zdanie. Ten ruch z pozoru Tragiczny – moze okaze sie Zbawienny Dla Naszego Narodu, przez duze N, przez duze P, przez duze Narodu Rzeczpospolitej.

    Predzej czy pozniej jak Lukaszenka – kazdy zrozumie kim jest, to kwestia czasu i Laski Ducha Swietego.

  9. piotr34 said

    To zwyczajnie nieprawda.W wojnie domowej w Rosji nie bylo dla nas sojusznika-nalezalo te wojne rozdmuchiwac jak sie da aby biali i czerwoni wyzynali sie milionami jak najdluzej.Najlepszym rozwiazaniem dla Polski byloby aby na zakonczenie Rosja rozpadla sie na kilka panstewek ale coz-nie udalo sie i powstalo panstwo bolszewickie-wrogie Polsce-tyle tylko ze „biala” Rosja takze bylaby naszym wrogiem.

  10. JO said

    ad.9. ..a paszol won do swoich pejsatych.Ten Tu sie wyrwal….

  11. Tomek-Kolejarz said

    Re 9

    No cóż historia pokazuje, że należało raczej kontynuować walkę z sowietami po ich klęsce w bitwie warszawskiej i jeszcze większej klęsce w bitwie niemeńskiej. Biała Rosja dałaby radę wówczas resztkom sowietów. Wrogiem to by pewnie Biali nie byli, bo nie daliby rady pokonać naszej armii i byliby w pewien sposób od nas zależni i co najważniejsze i tak staliby przed wieloma dokonanymi faktami. Niewykluczone nawet, że po pokonaniu sowietów Biali sami skoczyliby sobie do gardeł. A dziad Piłsudski właśnie zrobił to, o czym kolega napisał – pozwolił na dalszą walkę Białych z sowietami. Co z tego wynikło chyba tłumaczyć nie muszę.

  12. król złoty said

    Andrzej Nowak >”LEWA WOLNA”, ALBO O SPISKACH PIŁSUDSKIEGO Z LENINEM<
    http://tylkoprawda.akcja.pl/ojm063.html

  13. król złoty said

    http://www.apokalipsa.info.pl/index_020.htm

  14. król złoty said

    „Ziuk” to uczestnik antychrześcijańskiego, globalistycznego spisku.

  15. miziaforum said

    NOWY BLOG – 🙂 – WERSJA ROBOCZA W BUDOWIE

    http://spectralarmy.wordpress.com/

  16. JO said

    Ostatnia moda
    „My Kościoła nie zwyciężymy rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”, uchwalili
    na zjeździe masoni. I poczęli siać niemoralność przez teatry, kina, książki, czasopisma,
    obrazy, rzeźby itd. i przez coraz to bardziej – za przeproszeniem – świńskie
    mody. Ileż dusz przez to ginie!!!…
    Ale niech pomną na „ostatnią modę…” w trumnie, niech do Niepokalanej się
    uciekają, a otrzeźwieją.
    Obecny Ojciec Święty Pius XI sam ułożył następującą modlitwę do Niepokalanej
    o skromność w ubiorze i odpustem 300 dni ją ubogacił:
    „Maryjo, Niepokalana Dziewico, okryj nas płaszczem swojej świętości,
    jak się Kościół święty wyraża, abyśmy się okryli świętą czystością
    obyczajów, opierając się zgorszeniu, pochodzącemu przede wszystkim
    z nagannej mody w ubiorach, z czytania złych książek i przewrotnych
    gazet. Wyjednaj nam, abyśmy dobrym przykładem przyświecali, zwłaszcza
    w naszym obcowaniu z bliźnimi, w naszym stroju i wyborze książek
    i pism do czytania, abyśmy pod tym względem nie dawali zgorszenia.
    Ofiarujemy Ci te nasze mocne postanowienia, abyś je Boskiemu swemu
    Synowi przedłożyła w tym celu, żeby Go przeprosić i wynagrodzić
    za owe zgorszenia, na jakie w obecnych czasach patrzymy, często nawet
    wśród katolików, a które są zniewagą Boskiego Majestatu. Amen”.
    Św. Maksymilian Maria Kolbe
    http://www.michael.org.pl październik

  17. JerzyS said

    Piłsudski przede wszystkim był agentem angielskim i to oni udzielali mu największego poparcie , bo realizował ich politykę.
    „Piłsudski również nawiązał kontakt z przedstawicielami japońskiego kierownictwa podczas swego pobytu w Londynie, a w samej Japonii przygotowywał dla niego grunt niejaki James Douglas, który przyjechał tam w 1904 r. przed Piłsudskim.
    J. Douglas był obywatelem brytyjskim urodzonym w Polsce i doskonale władał językiem polskim. Do Japonii przyjechał oficjalnie jako korespondent endeckiego „Słowa Polskiego”, a przy tym był członkiem PPS. Na podstawie lektury listów Douglasa do działaczy PPS W. Jodki i B. Jędrzejowskiego można się przekonać, że obserwował on poczynania Dmowskiego w Japonii i szczegółowo informował o nich swych przyjaciół z PPS-u. W Japonii zresztą starał się „obstawiać” zarówno Dmowskiego, jak i Piłsudskiego. Cieszył się też zaufaniem władz japońskich, którym zaoferował swe usługi jako cenzor korespondencji Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.
    Analiza całego życiorysu Douglasa, a zwłaszcza jego zachowania w 1904 r. prowadzi do wniosku, że w rzeczywistości był on w Japonii „aniołem stróżem” zarówno Piłsudskiego, jak i Dmowskiego, z ramienia brytyjskich służb, które za jego pośrednictwem mogły skutecznie kontrolować obu przywódców dwu polskich obozów politycznych – endecji oraz prawicy PPS.
    Przykład J. Douglasa pozwala się zorientować w wieloszczeblowej technice tajnego sterowania. Dla nie wtajemniczonej szeroko polskiej publiczności był on korespondentem endeckiej gazety, który przesyła mniej lub bardziej interesujące informacje dla swego pisma, dla węższego grona wtajemniczonych z PPS było wiadome, ze Douglas nie jest endekiem, lecz z ramienia PPS obserwuje poczynania Dmowskiego oraz przygotowuje w Japonii grunt dla Piłsudskiego.
    Prawdopodobnie nikt z Polaków nie wiedział, że w rzeczywistości głównym zleceniodawcą Douglasa jest tajna służba brytyjska, dla której zbierał on informacje zarówno o Dmowskim, jak i o Piłsudskim.
    Dostarczając odpowiednich informacji – tak endekom, jak Piłsudskiemu i jego ludziom – mógł też Douglas w sposób niewidoczny i dla jednych, i dla drugich /zwłaszcza gdy nie znali oni ówczesnych celów tajnej polityki brytyjskiej/ wywierać dyskretny wpływ na ich poglądy i działania. Tego rodzaju ukryta inspiracja może być często bardziej skuteczna niż oficjalne jawne sterowanie.”

    „”Znamienne byly zmiany jakie musialy byc na zadanie amerykanskich kol finansowych wprowadzone do statu Banku Polskiego.
    Do rozporzadzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 pazdziernika 1927r.
    ,, o planie stabilizacyjnym i zaciagnieciu pozyczki zagranicznej” dolaczona zostala nastepujaca deklaracja rzadu:”Rzad oswiadcza ,
    ze zgodnie z rozporzadzeniem z dnia 26 pazdziernika 1926 r. zrzekl sie prawa emisji biletow bankowych i ze nie bedzie ich wiecej emitowal.Bank Polski bedzie jedyna instytucja emisyjna. Na mocy obecnego statusu Bank Polski jakospolka akcyjna jest calkowicie niezalezny od rzadu. Rzad nie jest upowazniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisjibiletow na pozyczki dla rzaduz wyjatkiem tych, ktore sie mieszcza wyraznie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku” str.26 Jerzy Zdziechowski – Skarb i pieniadz 1918- 1939

    Przypomne ze :

    „Dajcie mi prawo emisji pieniadza , a nie wazne bedzie kto rzadzi krajem” -Rotszyld

    Kenedy naruszyl prawo emisji pieniadza . Jego rzad wyemitowal pewna sume dolarow.
    jaka cene za to zaplacił?

    i dalej:

    Kredyty zagraniczne były Polsce potrzebne dla ożywienia gospodarczego, do czego nie wystarczały kapitały krajowe. W przeciwieństwie do Grabskiego, który unikał zaciągania pożyczek, Czechowicz uznał je za jeden z priorytetów.

    Potrzebne jest nam wprowadzenie Polski na rynek finansowy świata jako klienta, do którego się ma zaufanie. Potrzebne jest nam nawiązanie kontaktu z najpoważniejszymi możliwie grupami finansowymi.[3]

    Najbardziej spektakularna tzw. „pożyczka stabilizacyjna” w wysokości 62 milionów dolarów i 2 milionów funtów, została zaciągnięta w październiku 1927 od międzynarodowego konsorcjum banków. Jednak oprocentowanie, jak i kurs wykupu były mniej korzystne od pożyczek wynegocjowanych w tym czasie przez Niemcy, Austrię i inne kraje europejskie[4].

    Ponadto Polska musiała na trzy lata przyjąć amerykańskiego doradcę (był nim Charles Dewey), mianując go członkiem rady Banku Polskiego.

    Uzyskane fundusze, zgodnie z nazwą pożyczki spożytkowane zostały na stabilizację złotówki, a także na pokrywanie deficytu budżetowego. Nie zostały więc przeznaczone na inwestycje. Już na początku grudnia 1927 giełdowy kurs pożyczki zaczął gwałtownie spadać. Rząd nie zdecydował się na żadną interwencję w kierunku podtrzymania go. Przeciwdziałanie nastąpiło w połowie 1928, gdy notowania spadły już o jedną piątą, ale spadku nie powstrzymało. W 1932 kurs stanowił już 51% wartości początkowej.

    Tak więc 26 października 1926 Polska utraciła niepodległość

    Straciła kontrolę nad budżetem wojskowym i gospodarką
    Aby łatwo można było doprowadzić do zaplanowanej wojny Rosja Niemcy o czym zresztą powiedziano nieoficjalnie w londyniw jeszcze podczas negocjacji podczas tworzenia II RP, Polska miała być słaba gospodarczo i militarnie, aby nie stać na przeszkodzie przyszłej zaplanowanej konfrontacji.

    a tu za J. Kosseckim -Tajemnice mafii politycznych
    „Z chwilą pokonania Niemiec następuje zwrot w polityce angielskiej. Niemcy są pokonane, zdezorganizowane i osłabione. Przestają więc być kandydatem na hegemona Europy, zwycięska jest natomiast Francja i ona właśnie jest w tym czasie głównym mocarstwem na kontynencie europejskim. Polska jest wówczas naturalnym sojusznikiem Francji, która zresztą popiera Polskę na konferencji wersalskiej. Silna Polska stanowiłaby zbyt wielkie wzmocnienie bloku francuskiego, Anglia zatem zgodnie z podstawową zasadą swej polityki musi dążyć do osłabienia Polski.
    Jeszcze podczas I wojny światowej Neville Chamberlain /ten sam, który wsławił się później układem monachijskim/ na jakimś bankiecie rozmawiał z Dmowskim. Dmowski jak zwykle, korzystając z okazji, starał się przekonać angielskiego polityka o tym, że zbudowanie silnej Polski leży w interesie Wielkiej Brytanii. Chamberlain odpowiedział mu jednak twardo, że jest w błędzie, gdyż interes angielski wymaga, aby Niemcy miały swobodne pole dla swej ekspansji na wschód, a silna Polska przeszkadzałaby im w tym.
    Chamberlain nie piastował jeszcze wówczas żadnego kierowniczego stanowiska w polityce brytyjskiej i dlatego mógł sobie pozwolić na tego rodzaju szczerą wypowiedź, która zresztą była tylko odbiciem perspektywicznych koncepcji polityki brytyjskiej w stosunku do Polski. Z tego punktu widzenia jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że już w Wersalu premier brytyjski Lloyd George nie dopuścił do przyznania Polsce Gdańska, całości Śląska i Mazur.
    W rozgrywkach wewnętrznych w Polsce Anglia stawiała na obóz Piłsudskiego. W okresie gdy Piłsudski wycofał się z oficjalnego życia politycznego i zajmował się działalnością spiskową podczas swego pobytu w Sulejówku, odwiedzali go tam zarówno poseł brytyjski Max-Muller, jak i brytyjski attache wojskowy, Clayton. Po zwycięstwie Piłsudskiego w 1926 r. zarówno w Polsce, jak i w radzieckich sferach dyplomatycznych panowało przekonanie, że za zamachem Piłsudskiego stała Anglia. Faktem jest, że jak dotychczas nie udało się historykom znaleźć wystarczających źródłowych potwierdzeń powiązań obozu Piłsudskiego z Anglią, ale tu właśnie przychodzi z pomocą metoda analizy cybernetycznej.
    Aby zrozumieć podwójne tajne sterowanie, które w badanym okresie stosowała Anglia w stosunku do Polski, trzeba najpierw zanalizować potencjały, którymi wówczas dysponowały najważniejsze państwa na kontynencie europejskim.”

  18. Guła said

    Boj się Boga Wet3, co Ty proponujesz, na łeb to mnie jeszcze nie padło, chociaż Marucha twierdzi co innego :)))

    Dzierżyński nie był Żyd, co autorytatywnie przy omawianiu narodowości bolszewików stwierdził, jeden z najbardziej bywałych a szczególnie w Rosji, Żyd, Israel Shamir. Co prawda Aga jego autorytetu nie uznaje, co nie jest takie dziwne, to jednak informacja istnieje w Israela Shamira publikacjach. Odwrotnie niż tej tajnej carskiej policji archiwa. A przy okazji kto to ma takie dostępy na Kremlu?

    Żadne tajnej policji akta mnie nie przekonają, nawet na papierze i to w originale. No chyba że …zdementowane.

    Jestem pełen podziwu dla pana JO, rzeczywiście ja też uważam ze Putin jest Żyd. Miedwiediew też Żyd. Cała oligarchia też Żydzi a panowie od tego towarzystwa oczekują Księstwa Warszawskiego?
    Warto tak się kompr… , może lepiej angażować?
    O ile powstałoby to księstwo, o ile … boć Bonaparte to oni nie są – i tylko patrzeć jak za łby się wezmą o podział łupów za przesył – to i tak obsadziliby swoich, też Żydów, w tym hipotetycznym księstwie u władzy. No chyba że korzonki mówią co innego niż paluszki piszą.

    Ale to tylko taka hipoteza.

  19. Guła said

    Zresztą było to już raz grane, ten plagiat z księstwem, za Katarzyny Wielikiej, a skończyło się zajęciem Stolycy przez prusaków.

  20. błysk said

    świetny artykuł Pana Stolnika. Dziękuję.

  21. Z zezem said

    Bardzo rzeczowe i analityczne wpisy panow,Stolnika i Jerzego S.
    Dziekuje.

    PS.Chcial bym zobaczyc gebe szabasgoja,neocona,”nauczyciela” mlodych Polakow,niejakiego J.Szaniawskiego.

    Takie parchate czasy.

  22. Marucha said

    Re 21:
    Po zwolennikach Piłsudskiego wszelkie fakty i argumenty spływają jak woda po kaczce.

  23. Zdziwiony said

    Wincenty Witos – MOJE WSPOMNIENIA
    (fragment z części II)

    Po powrocie Piłsudskiego

    Równocześnie niemal nadeszła do Krakowa wiadomość, że premier rządu
    lubelskiego p. Daszyński 10 listopada oddał się wraz ze swoimi towarzyszami do
    dyspozycji p. Piłsudskiego, a chwiejąca się wciąż Rada Regencyjna zrzekła się swej
    władzy, przelewając ją w całości na niego.
    . Miał on więc w ręku pełnię władzy w państwie i wszelkie możliwości z niej wynikające. Tym sposobem zlikwidowała się też Rada Regencyjna, będąca tworem okupantów.
    Piłsudski objął władzę wśród wielkiego entuzjazmu lewicy i przyciszonego
    niezadowolenia stronnictw prawicowych, które się obawiały jego różnych eksperymen-
    tów. Jednym z pierwszych jego kroków była rozmowa ze stronnictwami politycznymi,
    którą przeprowadził w Warszawie.
    Stronnictwo nasze do tych rozmów z nim wydelegowało mnie, dr. Bardla i posła
    Kędziora. Piłsudski przyjął nas leżąco w łóżku, stawiając kilka krótkich małoznacznych
    pytań. Oświadczyłem mu, iż my uważamy za rzecz konieczną utworzenie takiego rządu,
    który by skupił wszystkie siły narodu i w którym zasiedliby przedstawiciele wszystkich
    byłych zaborów, gdyż tego domaga się nie tylko polskie społeczeństwo, ale dobrze
    zrozumiany interes państwowy.
    Pan Piłsudski wysłuchał spokojnie moich argumentów, nie odpowiedział nam nic,
    pożegnał nas zaś bardzo pospiesznie, usprawiedliwiając się chorobą i zmęczeniem.
    Wygląd jego w rzeczywistości to potwierdzał. Po wysłuchaniu wszystkich stronnictw i
    zebraniu ich opinii, powierzył misję utworzenia rządu p. Daszyńskiemu wbrew
    ogromnej większości. Mówiło to bardzo wyraźnie i wiele o zamiarach p. Piłsuds-
    kiego. Pan Daszyński nie mając żadnych przeszkód utworzył rząd dość szybko,
    przedstawiając na stanowisko premiera posła Moraczewskiego. Gabinet Moracze-
    wskiego objął rządy w dniu 18 listopada 1918 r. Znaczną większość jego członków
    stanowili przyjaciele polityczni p. premiera. Mieliśmy co do tego rządu pewne nadzieje,
    pamiętając niedawną przeszłość p. Moraczewskiego. Toteż Zarząd Główny Stronnictwa
    postanowił wziąć w nim udział, o ile zabór pruski dostanie odpowiednie przedstawi-
    cielstwo, desygnując równocześnie mnie, posła Kędziora i włościanina z Królestwa, p. Wojdę,
    jako członków tego gabinetu.
    Ze strony miarodajnej zapewniano nas, że dla Poznańczyków, zostały zarezerwo-
    wane odpowiednie miejsca w rządzie.
    W parę dni później przybył do Warszawy poseł do parlamentu niemieckiego, p.
    Wojciech Korfanty, znany u nas szeroko jako zasłużony działacz narodowy na Górnym
    Śląsku. Warszawa przyjęła go z ogromnym entuzjazmem, słuchając z przejęciem jego
    przemówień i sypiąc mu kwiaty pod nogi, gdziekolwiek się pokazał. Na jego liczne
    wiece chodziły dziesiątki tysięcy ludzi.
    Tak z p. Korfantym, jak i z p. Władysławem Seydą, który z nim przybył, odbyłem
    kilka rozmów, starając się ich przekonać co do konieczności wejścia Poznańczyków do
    rządu p. Moraczewskiego. Nie odniosło to jednak pożądanego skutku, Poznańczycy do
    rządu nie weszli. Mniejsza wina leżała po ich stronie, większa po stronie p.
    Moraczewskiego, który pozornie robił zabiegi o rozszerzenie podstaw rządu, a
    równocześnie starał się to unicestwić, nie wahając się użyć nawet bardzo małostkowych
    środków i sposobów.
    Jako przykład jego małostkowości, a zarazem złośliwości może służyć fakt
    następujący: kiedyśmy na polecenie Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie jechali w tej i w innych sprawach do Warszawy z p. Kędziorem i ks. Londzinem ze Śląska, p.
    Moraczewski sprawujący także urząd ministra kolei, rozkazał w Ząbkowicach nasz
    wagon odłączyć od pociągu i zatrzymać. Nie pomogły żadne tłumaczenia, powoływanie
    się na osobę Naczelnika Państwa, od którego mieliśmy zaproszenia na konferencję, ani
    głośne wymyślania p. Kędziora, urzędnik wypełnił polecenie ministra, wagon został w
    Ząbkowicach i my z nim.
    Rezultat tej dziwnej złośliwości był taki, że myśmy się o dzień spóźnili, poseł
    Kędzior się silnie przeziębił, a ks. Londzin ciężko zachorował, nie mogąc już jechać do
    Warszawy. Odpis telegramu p. Moraczewskiego, wysłanego do Ząbkowic w tej
    sprawie, miał długo p. Kędzior w swoim posiadaniu, pokazując go jako unikat różnym
    ludziom.
    Pu przybyciu do Warszawy byłem na jednym posiedzeniu Rady Ministrów.
    Odbywało się ono w pałacu Kronenberga, a zajmowało się przeważnie sprawami natury
    formalnej. Na nim przedstawiłem też stanowisko Stronnictwa i oświadczyłem, że
    udziału nie będziemy brać w rządzie tak długo, dopóki przedstawiciele Poznańskiego do
    mego nie wejdą.

    U Piłsudskiego

    Po wyjściu z owego posiedzenia udałem się wraz z oczekującym na mnie posłem p.
    Kędziorem do Naczelnika Państwa, p. Piłsudskiego,” Prawie równocześnie z nami
    przybyli tam panowie Władysław Seyda i Wojciech Korfanty, Pan Piłsudski przyjął nas
    wszystkich czterech razem. Podnieśliśmy u niego zgodnie konieczność zmian w rządzie
    p. Moraczewskiego, w myśl wniosków dawniej przez nas przedstawionych. Po
    wyczerpaniu wszystkich argumentów p. Seyda starał się do Piłsudskiego gorąco
    apelować w interesie dobra całego narodu. Nie dał mu żadnej odpowiedzi, jakby tego nie
    słyszał. Nie poruszyło go także bardzo ostre i niezbyt grzeczne przemówienie p.
    Korfantego. W odpowiedzi na skargę p. Kędziora co do potraktowania nas przez
    Moraczewskiego wybuchnął głośnym śmiechem.
    Po wyjściu Korfantego i Seydy, p. Kędzior zwrócił się do Piłsudskiego w sprawie
    obrony Lwowa i Małopolski wschodniej, domagając się od niego jako Naczelnika
    Państwa wydania dekretu, powołującego pod broń kilka roczników młodych ludzi w
    Królestwie. Z kolei ja postawiłem żądanie rozwiązania Polskiej Organizacji Wojskowej i
    innych mających charakter partyjny, a utworzenia jednolitej armii polskiej. Odpowie-
    dział nam, że nie jest w stanie nic uczynić z powodu braku umundurowania, Kiedy mu
    na to oświadczyliśmy, że w samym Krakowie znajduje się przeszło sto tysięcy
    kompletnych mundurów, odrzekł, że ich nie ma czym przewieźć, a gdy mu poseł
    Kędzior, śmiejąc się, przedstawił, że to żadnej trudności nie stanowi, odpowiedział
    silnie rozdrażniony, że on jest w okresie tworzenia armii, dla której POW musi stanowić
    kadry.
    Kiedy na końcu p. Kędzior w tonie bardzo kategorycznym zwrócił mu uwagę, że
    jest to wprost niezrozumiałe, ażeby Galicja, ogołocona z ludzi przez wojnę światową i
    liczne pobory, mogła wystawić armię z kilkunastu tysięcy ludzi i dźwigać na sobie ciężar
    wałki z Ukraińcami, a dzięki jakiemuś kunktatorstwu inne dzielnice patrzyły na to, jak
    na obcą sprawę, Piłsudski się chwilę zastanowił i odrzekł, że swojego stanowiska nie
    zmieni. Na tym się skończyła nasza misja i rozmowa z p, Piłsudskim.
    Poseł Kędzior, wychodząc od p. Piłsudskiego, najwięcej zgorszony był tym, że Galicję wschodnią nazwał on „ziemią ruską” i kwestionował polskie prawa do niej.
    Oburzenie swoje wyładował tez zaraz za drzwiami, odzywając się głośno do mnie:
    – Pana przeciez ten uwielbiany Piłsudski to zaślepiony socjalista i jakiś dziki
    człowiek. To samo powtórzył oczekującym na nas pp. Korfantemu i Seydzie.
    Nic nie wskórawszy zaraz wieczorem odjechaliśmy do Krakowa. Na drugi dzień
    odbyło się tam posiedzenie Zarządu Głównego Stronnictwa, który po wysłuchaniu
    naszego sprawozdania odwołał nas z gabinetu p. Moraczewskiego.Wobec tej decyzji p.
    Kędzior nie zdąży! być ani na jednym posiedzeniu, p. Wojda był na dwóch a ja na
    jednym.

    Rząd p. Moraczewskiego

    Nasze ustąpienie z gabinetu p. Moraczewskiego wykorzystał od razu p. Stapiński,
    wprowadzając na nasze miejsca swoich ludzi. Inżynier Pruchnik z Tarnowa został
    ministrem robót publicznych, włościanin Franciszek Wójcik z powiatu krakowskiego
    ministrem bez teki, a Stanisław Stączek,urzędnik kolejowy ze Skawiny, ministrem
    kolei. O mały włos nie dostał się do rządu p. Budzyń, karany sądownie za czyny
    kryminalne. W tym pochodzie do rządu była u Stapińskiego rachuba obliczona na wieś, gdyż
    rekomendując swoich kandydatów, zapewniał Stapiński Moraczewskiego o wzroście
    swoich wpływów, upadku piastowców i grożącym rozbiciu niedawno zjednoczonego
    Polskiego Stronnictwa Ludowego.
    Przeprowadzone za parę tygodni wybory do Sejmu wykazały, że się obydwaj słabo orientowali. Było rzeczą zupełnie naturalną, że rząd p. Moraczewskiego chciał, ale też i musiał, objąć spadek po rządzie lubelskim. Idąc po tej samej, co i on drodze, za pomocą
    dekretów wprowadził różne zarządzenia dotyczące spraw nie zwykle ważnych, jako to
    sprawy; władania ziemią, ośmiogodzinnego dnia pracy, zaopatrzenia bezrobotnych,
    prawa strajkowania itp. rzeczy, które z jednej strony budziły coraz to większą
    pożądliwość mas robotniczych, a z drugiej potęgowały opór klas posiadających.
    Śmieszne pomiędzy innymi musiało się wydawać zabezpieczenie prawa strajkowania,
    gdy minister Pruchnik kopał nikomu niepotrzebne kanały, ażeby tylko robotników
    zająć. Najważniejszą czynnością rządu p. Moraczewskiego było wydanie w drodze
    dekretu ordynacji wyborczej do Sejmu. Ordynacja ta przyznawała powszechne,
    równe, bezpośrednie i tajne prawo wyborcze wszystkim obywatelom państwa bez
    różnicy płci, którzy ukończyli 21 rok życia. Rozciągała się ona i na te części państwa, w
    których z powodu różnych przeszkód nie można było przeprowadzić równocześnie
    wyborów. Stąd na razie w nowym Sejmie polskim Poznańskie mieli reprezentować
    polscy posłowie do parlamentu niemieckiego, a Galicję wschodnią polscy posłowie do
    parlamentu austriackiego, z tej części kraju wybrani,
    Na rząd ten w nocy z dnia 4 na 5 stycznia 1919 r. dokonali ks. Eustachy Sapieha,
    generał Januszajtis, Zdziechowski, Dymowski i inni niefortunnego i niekrwawego
    zamachu. Spiskowcy zostali aresztowani, a rząd się utrzymał. Rosnące jednak z dnia na
    dzień trudności i pustki w kasie zmusiły go w krótkim czasie do ustąpienia.
    Po cichu, choć bardzo szeroko mówiono, że to nie był wcale właściwy powód
    ustąpienia, a miał nim być rozkaz p. Piłsudskiego nakazujący Moraçzewskiemu odejść, ażeby zrobić miejsce dla kogo innego. Ze strony zaś bardzo miarodajnej mówiono mi bez
    żadnej poufności, że właściwymi grabarzami rządu p. Moraczewskiego byli minister
    spraw wewnętrznych, p. Thugutt, i kierownik ministerstwa skarbu, p. Byrka.Ten
    ostatni, odmawiając drukowania pieniędzy bez pokrycia, najsilniej podważył podwaliny
    rządu. W parę miesięcy później p. Byrka publicznie się tym chwalił. Czego zaś nie mógł
    dokonać zamachowiec Sapieha, to zrobił osobisty przyjaciel Moraczewskiego. p. Thugutt.
    Według ogólnego zdania był on najwybitniejszą jednostką w tym gabinecie, a mimo
    że sprawował formalnie tylko obowiązki ministra spraw wewnętrznych, powszechnie
    mówiono, że on rządził wszystkim, wywierając decydujący wpływ tak na premiera, jak i
    na innych członków rządu. Posunięcia jego nie należały wcale do szczęśliwych.
    Niektórymi zarządzeniami nie tylko że ośmieszał siebie i rząd, ale prowokował wielką
    część społeczeństwa. Usuwaniem zaś uznanych świętości i godeł narodowych dopro-
    wadził do powszechnego oburzenia. Jego dziełem było także obsadzenie różnych
    stanowisk i urzędów ludźmi nie mającymi żadnych kwalifikacji, forytowanie milicji
    ludowej, która oddała państwu jak najgorsze usługi. Jego postępowanie zaczęło się też
    coraz więcej ujemnie odbijać na różnych dziedzinach życia.
    Rządził stosunkowo niedługo, a jednak jego rządy tak sobie zapamiętało społe-
    czeństwo, że chociaż przy wyborach sejmowych kandydował w kilku okręgach
    wyborczych, wszędzie przepadł, zdobywając nieznaczną ilość głosów.
    Było też rzeczą niezwykle znamienną, że ten rząd zgodził się na przysłanie posła
    niemieckiego do Warszawy, kiedy swojego przedstawiciela żadne obce państwo nie
    posiadało. Wywołało też to takie oburzenie w społeczeństwie, że poseł ten był zmuszony
    Warszawę opuścić.

    Rząd p. Paderewskiego

    Po ustąpieniu rządu p. Moraczewskiego, zamianował Naczelnik Państwa rząd
    nowy z Ignacym Paderewskim na czele. Poprzedziły go dłuższe konferencje, o których
    dochodziły różne, fantastyczne wiadomości do Krakowa. Opowiadano, że ustąpienia
    Moraczewskiego i zamianowania rządu nowego zażądała kategorycznie koalicja, a
    przede wszystkim Francja, Piłsudski się przeciw temu bronił, a miał ustąpić dopiero
    pod silnym jej naciskiem. Nominacja p. Paderewskiego przyniosła wielkie odprężenie w społeczeństwie, wzniecając równocześnie jak najdalej idące nadzieje. Niezadowoleni z niej socjaliści i wyzwoleńcy musieli też zamilknąć tak ze względu na wielką popularność szefa rządu, jak i na stanowisko Piłsudskiego, który się jakoby miał z Paderewskim zupełnie
    pogodzić. Paderewski bowiem poza ogromnymi zasługami, jakie oddał sprawie polskiej
    w Ameryce, przybył do Warszawy po triumfalnym pochodzie z Poznańskiego, oddając
    formalnie Polsce tę dzielnicę w posiadanie, przy współudziale koalicji.

    Wybory do pierwszego Sejmu

    Na dzień 28 stycznia 1919 r. rozpisane zostały wybory do Sejmu.
    Stronnictwo nasze postanowiło wziąć w nich żywy udział, ograniczając się do Galicji zachodniej, tam bowiem mieliśmy ludzi i dość dobrą starą organizację. W gronie najbliższych radziliśmy często nad tą sprawą, szukając sposobu, by te wybory mogły przejść w atmosferze spokoju i dostojeństwa, na jakie zasługiwały.
    Pan Tetmajer radził zawarcie umowy możliwie z wszystkimi stronnictwami i
    podzielenie się wpływami, ażeby tym sposobem uniknąć gorszącej walki, która się już
    zresztą zaczęła. Daliśmy mu pełnomocnictwo. Chodził, zabiegał, pertraktował i nic nie
    zrobił. Wszyscy zapaśnicy byli przekonani, że oni odniosą decydujące zwycięstwo.
    Szczególnie ostrą i nieprzebierającą w środkach walkę prowadził przeciw nam p.
    Stapiński razem ze swoimi jeszcze dość licznymi zwolennikami. Oszczerstwa przez
    niego rzucane nie znały miary, ani nie miały końca. Nie poprzestając na nich, wystąpił
    przeciw mnie specjalnie z kilku zarzutami najcięższego kalibru, licząc na nieświadomość
    ludzką, często go nie zawodzącą. Zarzucał mi więc między innymi [że]:
    1) przez współdziałanie z Kołem Międzypartyjnym dopomogłem do ujarzmienia
    chłopów,
    2) spowodowałem mianowanie p. Lasockiego naczelnikiem Wydziału Administra-
    cyjnego Polskiej Komisji Likwidacyjnej,
    3) zgodziłem się na mobilizację rezerwistów do 35 roku życia, a zawiniłem
    prowadzeniu wojny z Ukraińcami,
    4) podtrzymywałem istnienie Polskiej Komisji Likwidacyjnej, gdy on, Stapiński,
    chciał ją dawno rozbić,
    5) uznawałem Polski Komitet Narodowy w Paryżu,
    6) 40 milionów koron dałem na obronę Lwowa, zamiast je wpłacić na zasiłki dla
    rodzin żołnierzy.
    Zarzuty owe, świadczące tak wymownie o poziomie walki prowadzonej przez p.
    Stapińskiego, nie uczyniły jednak większej szkody.
    Akcję przedwyborczą rozpoczęliśmy w bardzo trudnych warunkach. Nie mając
    ludzi ani żadnych funduszów, musieliśmy pracę prowadzić zaledwie w kilka osób. Cały
    sztab stanowiłem ja z inżynierem J. Brylem i redaktorem ,,Piasta” Józefem
    Rączkowskim. Sztab ten kierował akcją wyborczą, zwoływał zgromadzenia, układał
    listy kandydatów, pisał odezwy, odpierał zarzuty i oszczerstwa, prostował mylne
    wiadomości, pilnował różnych ludzi i powiatów.
    O rozmiarach i intensywności tej pracy może świadczyć choćby to, że w przeciągu
    tak krótkiego czasu inż. Bryl odbył przeszło 80 zgromadzeń, a ja ponad setkę. Kandydaci
    na posłów pracowali przeważnie w swoich okręgach wyborczych, żądając jeszcze nieraz
    ode mnie pomocy. Program przedwyborczy, na którym oparliśmy i przeprowadzili całą kampanię, napisałem w ciągu jednego wieczora. Odezwa nasza do chłopów w sprawie poparcia pieniężnego akcji wyborczej przyniosła wszystkiego 20 koron. Złożył je Adam Zaucha, stary działacz ze wsi Jodłówki koło Wałek, powiatu tarnowskiego. Nie było to wcale
    zachęcające. Jak na tak wątłe środki i niedostateczny aparat, wybory przyniosły wcale nie-
    spodziewany rezultat. Wygraliśmy prawie wszędzie z wyjątkiem okręgu tarnobrzeskie-
    go, gdzie Okoń z Dąbalem zdobyli pięć mandatów, utrącając kandydaturę p. Laso-
    ckiego. Niektóre okręgi dały nam przygniatającą ilość głosów i wszystkie mandaty.
    Stanowiliśmy nie tylko klub liczebnie silny, ale także i jakościowo dobrze
    postawiony. Już w Sejmie przyłączyło się do nas kilku posłów z Królestwa z Janem Dąbskim na czele.Przyjęliśmy ich zapominając p. Dąbskiemu niedawne jego
    przewinienia. Zemściło się to w przyszłości ciężko na Stronnictwie. Tak skonstruowany
    Klub mnie wybrał jednomyślnie prezesem. Przed otwarciem Sejmu
    Na otwarcie Sejmu oczekiwałem z niesłychaną wprost niecierpliwością. Czułem,
    że zbliża się dzień jeszcze w życiu moim nie widziany. Przed naszymi oczyma ma się
    dokonać cud, bo z jednej strony staje do życia państwowego na nowo owa rozebrana,
    podeptana, skaleczona! przez wrogie potęgi na zagładę skazana Ojczyzna, z drugiej my ,
    synowie ludu, my potomkowie niedawnych jeszcze niewolników szlacheckich stajemy
    do pracy nad jej budową i odrodzeniem. Jako wybrańcy wolnego już ludu mamy
    decydować o jej losie na podstawie pełnomocnictw szerokich warstw ludowych.
    Dawnych zaś możnowładców prawie że nie widać wcale.
    Uroczystości sejmowe rozpoczęły się w niedzielę, dnia 9 lutego 1919 roku.
    Warszawa cała przybrana flagami o barwach narodowych, tu i ówdzie powiewają
    chorągwie francuskie i amerykańskie. W całym mieście ruch ogromny, ale uroczysty.
    Ulice prowadzące do katedry i Zamku Królewskiego zapełnione tłumami ludności
    wprost nieprzejrzanymi. Na twarzach widać radość i zadowolenie. Przez całą drogę, jaką
    przechodziliśmy, odbywały się gorące manifestacje na cześć Odrodzonej Polski, Sejmu,
    posłów, Paderewskiego, Piłsudskiego. Bardzo często wywoływano też nazwisko posła
    Korfantego. W kościele św. Jana główną nawę zajęli posłowie, boczną wybrana publiczność,
    resztę wypełniły delegacje z całej Polski. O godzinie jedenastej przed południem
    przybył do kościoła Naczelnik Państwa, Piłsudski, i prezydent rządu Paderewski wraz z
    członkami swego gabinetu. Zaraz za nimi zdąża! delegat papieski, nuncjusz ks. Ratti i
    zajął miejsce koło wielkiego ołtarza. Za nim weszli arcybiskupi i biskupi w szatach
    pontyfikalnych. Na końcu, poprzedzony formalną procesją duchowieństwa, ukazał się
    arcybiskup ks. Kakowski i rozpoczął uroczyste nabożeństwo.
    Po ewangelii pojawił się na ambonie poseł z Podlasia, ks. arcybiskup lwowski
    Teodorowicz, celem wygłoszenia kazania. Oczy wszystkich obecnych zwróciły się w
    jego stronę. Nie zaczynał jednak zaraz, wywołując tym wrażenie jakby się wahał. Mówił
    powoli i z wielką powagą, i głosem donośnym. Wskazywał na wielką chwilę, jaką
    przeżywa Polska i polski naród, wiązał przeszłość z teraźniejszością, dotykając zarówno
    wielkich dni, jak i czasów upadku. Dłużej się zajął określeniem wielkich zadań, jakie
    naród i Sejm mają przed sobą. Wzywał i zaklinał o zaniechanie wszelkich walk
    partyjnych i stanowych, przestrzegał przed zabiegami o teki, urzędy, a nie daj Boże
    osobiste korzyści. Głosem silnym a w tonie bardzo uroczystym zaznaczył, że jedyną
    wytyczną dla wszystkich stronnictw i posłów powinna być troska o dobro i przyszłość
    zmartwychwstałej, wielkiej, niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej.
    Stojący koło mnie poseł Kędzior szepnął mi do ucha:
    – No, ks. Teodorowicz usiłuje naśladować Skargę; żeby mu się to zechciało udać z
    lepszym jak tamtemu skutkiem!
    – Myślę, że ma on lepszych słuchaczy niż ks. Skarga-odpowiedziałem
    szeptem.
    Pan Kędzior pokiwał głową.
    Kiedy po ukończonym nabożeństwie wyszliśmy z kościoła, p. Kędzior wró-
    cił znowu do swojego tematu, snując ogromnie czarne horoskopy i przypusz-
    czenia.
    – Wolności pragnęliśmy wszyscy – mówił jakby z żalem w glosie – wszyscy też
    pracowaliśmy dla niej, ale trzeba pamiętać, że co innego jest robienie rewolucji, a co
    innego rządy państwem. Ci ludzie, którzy się w Polsce wysunęli na czoło, nie tylko [że] nas nie uszczęśliwią, ale wiele narobią kłopotów i przykrości, a mogą nawet do zguby
    doprowadzić.
    Wy, niektórzy, patrzycie na Piłsudskiego jak Żydzi na Mojżesza, kiedy ich z
    Egiptu przeprowadził przez Morze Czerwone, a ja się go niesłychanie boję. Kto jest
    nauczony tak długo nic szanować niczyjego zdrowia, życia, mienia, ten innym być nie
    potrafi nigdy. U nas panuje dziwne pomieszanie pojęć, w którym zwyczajną zbrodnię i
    przestępstwo oznacza się mianem bohaterstwa. Ja znam dobrze historię Polski i wiem,
    że dopóty w niej było dobrze, dopóki Kraków był stolicą, a krajem rządzili
    Małopolanie.
    Kiedy zaś stolicę przeniesiono do Warszawy, a rządy dostały się w ręce magnatów i
    szlachty kresowej, zaczął się od razu upadek państwa. Tam też była zawsze siedziba
    anarchii, rozpusty, pijaństwa, bezmyślności, nieokiełznanej pychy i zupełnej obojęt-
    ności na potrzeby kraju. Stamtąd pochodzili Ponińscy, Masalscy, Braniccy, Kossakowscy i
    wszyscy niemal zdrajcy, co biorąc dukaty rosyjskie nie tylko nie pozwalali na naprawę
    stosunków w Polsce ale zachęcali carycę Katarzynę do zabrania ziem polskich. Po
    rozbiorze Polski, który sami zalegalizowali w Grodnie, upadlali się i służyli zaborcom
    jak psy, choć ci ich poniewierali, a nieraz bili wprost po gębie, I teraz nie może być
    maczej, bo oni się ani na jotę nic nie zmienili.
    Panie dyrektorze – przerwałem mu-co do przeszłości to ma pan rację, ale
    przecież Piłsudski nie jest owym żubrem, którego słusznie tępić należało, byłby tu więc
    nie sprawiedliwy sąd, gdyby go stawiać na równi z tamtymi.
    Rodzina Piłsudskich nie była lepsza od tamtejszych -odrzekł śpiesznie p.
    Kędzior.-Po rozbiorze Polski niektórzy z nich służyli Moskalom, obchodząc się z
    Polakami wprost okrutnie, a ten nasz naczelnik od tamtych nie lepszy. Wojuje z
    Moskalami, bo ma do nich osobistą złość, a przy tym jest germanofilern i międzyna-
    rodowym zaciętym socjalistą, ale nic Polakiem. Dla Niemców pracował przed wojną, z
    nimi się kumał w Legionach, siedziąc w Radzie Stanu, w Magdeburgu otaczali go
    Niemcy specjalnymi względami, nie chciał bronić Małopolski wschodniej, zamianował
    socjalistyczny rząd Moraczewskicgo, nie chciał tworzyć armii narodowej, przyjął do
    Warszawy posła niemieckiego, mimo że był owym rzekomym męczennikiem w
    Magdeburgu.
    Thugutt taki sam jak i Piłsudski. Jako minister zabrał się do walki z orłem polskim,
    jakby nic innego nie miał do czynienia. To także chodząca anarchia. Niewiele też lepszy
    od niego Wojciechowski, bo to także socjalista i towarzysz Piłsudskiego. Kiedy byłem u
    niego w sprawie bolszewickiej roboty x. Okonia i Dąbala, to zamiast zrobić porządek
    jeszcze mi nagadał i to ma być minister spraw wewnętrznych odrodzonego państwa,
    który zamiast tępić anarchię, sam jej patronuje. Ja się nie chcę bawić w przepowiednię
    ale się obawiam, że oni nam wnet tę Polskę obrzydzą.
    Niewiele też są od nich lepsi różni mędrcy z Królestwa, którzy wszystko umieją,
    choć się niczego nie uczyli, i wszystko tez źle i po partacku robią, Każdy z nich już
    urodzony geniusz, nadający się do wszelkich czynności, choć nie ma pojęcia, jak je
    zacząć. Chcę też przy sposobności zwrócić panu uwagę, gdyż widzę, że pan zaczyna
    ulegać różnym warchołom, a to się może złe dla nas i dla Stronnictwa skończyć.
    Zwykle małomówny p. Kędzior trzymał ten wykład ze mną od katedry św. Jana aż
    do sejmu, którą to drogę przebyliśmy wolnym krokiem. Po przewrocie majowym nie
    omieszkał mi swoich nauk przypomnieć.
    Przed zakończeniem kazania ks. Teodorowicz wygłosił rotę ślubowania, przez
    wszystkich powtórzoną. Po nabożeństwie zaintonowano Boże cos Polskę, którą to pieśń
    podjęła cała publiczność.Ostatni wiersz pieśni, który brzmiał ,,Ojczyznę wolną racz
    nam wrócić Panie”, śpiewano w zmienionym układzie:,,Ojczyżnie naszej pobłogosław
    Panie”…

  24. wet3 said

    @ Gula (18)
    Gdyby to ode mnie zalezalo to czytanie tej wypowiedzi codziennie bybloby dla Ciebie OBOWIAZKOWE!!!
    Dla przypomnienia. Nazwisko rodowe Dzierzynskiego brzmi RUFIN. Tate Dzierzynskiego przybyl do Polski ze slonecznej Italii. Kupil tu od cara majatek (wraz z nazwiskiem” Dzierzynski”) polskiego patrioty, ktoremu car odebral wlasnosc i zeslal na Sybir. Podobno zyd zyda nigdy nie zdradzi – wiec opinie Szamira mam tam gdzie slonce nie dochodzi! Rewelacje o Rufinie vel Dzierzynskim odkryto w archiwach w Rosji…

  25. Guła said

    Przykład współpracy Polsko – Japońskich wywiadów, z bardzo interesującego artykułu, bardzo interesującej strony internetowej.

    (Czytam przed snem)

    „…Najbardziej spektakularną akcję ratowania aktywów II RP przed sowietami była udana akcja zabezpieczenia na miejscu a następnie wywiezienia przez Litwę i Szwecję do Ameryki Południowej (przy współpracy wywiadu japońskiego) depozytów zgromadzonych w wileńskim oddziale Banku Polskiego. Po zajęciu Wilna władze sowieckie zażądały od dyr. Oddziału Wileńskiego Banku Polskiego Jana Oskwarka-Sierosławskiego wydania złota i walut, które przed opuszczeniem Wilna zabezpieczył we współpracy z pracownikami Banku Polskiego i oficerami wywiadu ostatni wojewoda wileński Artur Maruszewski. Było to około 1.5 tony złota i wiele kilogramów kosztowności (głównie FON). Gdy dyrektor nie chciał wypełnić zadania władz sowieckich, został aresztowany i przewieziony do prokuratury wojskowej sowieckiej, gdzie w warunkach bliżej nie wyjaśnionych popełnił samobójstwo, rzucając się z drugiego piętra na bruk podwórka. (por. K. Liszewski [R. Szawłowski] Wojna polsko-sowiecka 1939 r., Londyn 1988). Mimo usilnego śledztwa i wielu aresztowań sowietom nie udało się wpaść na trop ukrytego na terenie wileńszczyzny skarbu, który następnie został wywieziony z Litwy pod koniec 1939 r i na początku roku 1940 r. (w czasie kiedy Wileńszczyzna stała się częścią Litwy). W akcji wywiezienia z Litwy depozytów Banku Polskiego kluczową rolę odegrał Chiune Sugihara wicekonsul japońskiego konsulatu w Kowni stolicy Litwy. Do zadań mu powierzonych przez rząd należała równocześnie obserwacja ruchów wojsk sowieckich i niemieckich. Chiune Sugihara brał także aktywny udział we współpracy z wywiadem polskim, jako części większej operacji współdziałania polsko-japońskiego (głównie w zakresie wywiadowczym). W listopadzie 1939 nawiązali z nim kontakt oficerowie wywiadu Leszek Daszkiewicz i pułkownik Michał Rybikowski. Zgodził się na pomoc przy wywiezieniu z Litwy ukrytych przez wojewodę Maruszewskiego skarbów. To on skontaktował pułkownika Michała Rybikowskiego z Gustavem Adolfusem Kyrką, który był następnie jedną z osób zabezpieczających ewakuowane depozyty na terenie Szwecji i współpracował w ich dalszej podróży do Ameryki Południowej. (więcej w mojej książce). Kim był pułkownik Michał Rybikowski? As wywiadu polskiego na hitlerowskie Niemcy. W latach 1941-43, będąc zatrudnionym pod fałszywym nazwiskiem w ambasadzie japońskiej w Sztokholmie, zainstalował misterną siatkę wywiadowczą na Niemcy, Finlandię a także na Rosję Sowiecką (więcej w mojej książce). Zebrane wiadomości z Berlina przekazywał do polskich władz wojskowych w Londynie. Wojskową służbę zakończył w randze pułkownika w II Korpusie gen. Andersa. Dwukrotnie był odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy – za rok 20-y i za pracę wywiadu II Wojny Światowej. Zmarł na emigracji w Kanadzie.” 

    http://www.krzysztofkopec.pl/podstrony/historia/kresy.html

  26. Rysio said

    re 22. Ja wszystkim moim znajomym, zafascynowanym i zapatrzonym bałwochwalczo w Piłsudzkiego podsuwam do przeczytania H.Pająka i jego książke pt. „Ponura Prawda o Piłsudzkim”.

    I wie co Gajowy – powoli, powoli – zmieniają swoje pozytywne o nim zdanie.

  27. król złoty said

    @26
    Ciekawe, kiedy zmienią nazwę Instytutu Piłsudskiego w NY na Instytut Dmowskiego?

  28. osoba prywatna said

    Nie bede ukrywal , jak bardzo jestem zaskoczony, materialami o Pilsudskim.
    Materialami negatywnymi. Trudno mi w nie uwierzyc , lecz z drugiej strony , jest tyle niezbitych dowodow obciazajacych tego czlowieka , ze powoduje to istny metlik w mojej glowie.
    Wspaniala i barwna postacia tamtego okresu ,byl Wieniawia-Dlugoszowski, ktory pelnil role adiutanta Pilsudskiego.
    Co wiadomo o nim?

  29. mówiący nienawistnie said

    @ 28
    Z otoczenia Piłsudskiego ciekawsze są osoby takie jak:

    Michał Tokarzewski-Karaszewicz
    http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Biskup-teozofow,wid,10893126,wiadomosc.html?smgajticaid=6da72

    i Anatol Mühlstein
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=74772

  30. Krzysztof M said

    Ad. 29

    Z tym portalem „historycy,org” to ja bym uważał… 🙂 To, co elitkom nie na rękę, jest tam wycinane… 🙂

  31. Krzysztof M said

    Ad. 28

    ————-
    Kiedy doszli do mostu, prezydent Wojciechowski już oczekiwał ze swoją świtą na Piłsudskiego. Podchorążacy usunęli gapiów z wiaduktu. Wkrótce potem kawalerzyści rozsunęli barykadę i przepuścili dwa samochody. Zatrzymały się o kilkanaście metrów przed prezydentem. Wysiadł Piłsudski i kilku oficerów, m.in. Wieniawa i Dreszer.
    ————-
    Z książki Pająka o Józku.
    Także to:
    ————-
    Główni aktorzy zbrodni majowej, potem czołowi dygnitarze reżimu, to Józef Piłsudski, Lucjan Żeligowski, Józef Beck, Gustaw Orlicz-Dreszer, Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Edward Śmigły-Rydz, Bukacki, Władysław Bort­nowski, Stefan Dąb-Biernacki, Kazimierz Fabrycy, Tadeusz Gąsiorowski, Sta­nisław Małachowski, Bogusław Miedziński, Mieczysław Mysłowski, Mieczysław Norwid-Neugebauer, Tadeusz Pełczyński1, Bronisław Pieracki, Aleksander Prystor, Karol Polakiewicz, Ludomir Rayski, Leonard Skierski, Stanisław Skwarczyński, Walerian Sławek, Felicjan Sławoj-Składkowski, Kazimierz Świtalski, Wacław Stachiewicz, Kazimierz Stamirowski, Mie­czysław Trojanowski, Stanisław Wróblewski, Lucjan Żeligowski, Romuald Żurakowski.
    To oni przygotowywali pucz.

    O tych przygotowaniach (chodzi o zamordowanie gen. Zagórskiego) wiedzieli już przed 4 sierpnia: Piłsudski, gen. Ko­narzewski, ppłk Prystor, płk Kaczmarek, płk Armiński, mjr Wenda, ppłk Beck oraz płk Wieniawa-Długoszowski.

    Ówczesny szef kancelarii tow. „Ziuka” – późniejszy generał Wieniawa-Długoszowski, żałosny dyletant w woj­skowości, pijak i obibok, szczególnie wyróżniał się w serwowaniu generałowi Niesselowi licznych nietaktów. Spowodowało to rezygnację z pobytu w Polsce tego zdolnego generała francuskiego. W końcu 1921 roku opuścił Polskę. Na jego miejsce przybył generał Dupont, zręczny lawirant, który w niczym nie sprzeci­wiał się tym dyletantom. Nie wyszło to na dobre całej armii polskiej, zwłaszcza lotnictwu.
    ————-

    Wieniawa był masonem.

    To tyle.

  32. król złoty said

    „Józef Piłsudski likwidator polskiej armii”
    http://prawica.net/node/12977

  33. król złoty said

    Jeszcze o Piłsudskim. M.in. ciekawy fragment z testamentu Paderewskiego
    http://www.polskapartianarodowa.org/tp/index.php?option=com_content&task=view&id=411&Itemid=48

  34. król złoty said

    Eligiusz Niewiadomski z kolei nazywał Polskę Piłsudskiego „Judeo-Polską”.

  35. król złoty said

    Niewiadomski, już po zamachu na masona Narutowicza, napisał w więzieniu

    Czyn był straszny, bo musiałem uderzyć w naród. Nie słowem bezsilnym, lecz gromem. Gromem równym tej hańbie, jaką go opanowała spółka cynicznych hultajów i jawnych wrogów Polski. Musiałem uderzyć gromem, aby zbudzić tych co mniemają, że Polska już się ciałem stała, że minął czas wysiłków i ofiar i że broń można już złożyć. Tak nie jest! To, na co patrzą oczy nasze, nie jest jeszcze Polską. Nie o takiej śniły wielkie serca poetów naszych, nie za taką cierpiały, walczyły i ginęły pokolenia. (…) To Jest dopiero Polska Piłsudskiego, Judeo-Polska. Naród polski do władzy w niej jeszcze nie doszedł. Polskę prawdziwą trzeba dopiero zdobyć i zbudować.

  36. Shakespear said

    Ad.32
    Pod tym linkiem jest sporo metrycznych uwag co do danych i wywodów pracy Tadeusza A. Siedlika „Z historii Polski 1900 – 1939. Klęska demokracji”.

    Ten temat wydaje się bez dna.

  37. Guła said

    Wet3
    A opublikowali w Prawdzie? Jeżeli nie, to gdzie?
    Szukałem i ja, ale prócz publikacji Józefa Mackiewicza „Krasnyj pomieszczik” pod redakcją Alwidy Bajor, niczewo nie naszoł. A w nich za cholerę ani ani, ani nawet pół słowa na temat lepiej rozeznany przez endeków, co do biografii kuzynów.

    Mnie sie wydaje Wet 3, ze skoro marszałek to Selman to i Feliksowi trza coś wypadało domalować. Ot i cała tajemnica.

  38. Marucha said

    Re 37:
    Nic nie trzeba Krwawemu Felkowi domalowywać.
    Nb. nie znam żadnego z wielkich zbrodniarzy, który by nie miał „korzeni”.

  39. Inkwizytor said

    Gajowka jest jednym z niewielu miejsc gdzie można przeczytac prawdę o tym zgniłku Piłsudasie Selmanie, chamie. Eligiusz Niewiadomski zastrzelił nie tego, którego powinien :(((

  40. Marucha said

    Santo Subito Narutowicz, mason, został wybrany głosami różnych „mniejszości”. Polakom był on obcy.
    Nawet nie ochrzcił swoich dzieci, co na owe czasy było czymś porównywalnym z dzisiejszym palikocizmem.

  41. Kapsel said

    Myślę że warto przypomnieć tutaj ten artykuł:

    https://marucha.wordpress.com/2011/02/15/tragizm-postaci-eligiusza-niewiadomskiego/

  42. Wojwit said

    @Guła
    Dowody z archiwów Ochrany Ci nie w smak? To popatrz uważnie na mordę „felka” i znajdź choć ślad czegokolwiek słowiańskiego/polskiego w tych skośnawych oczach, szerokich ustach, kościach policzkowych… Ale twierdź dalej, że un jest Polakiem… Pewnie z kurlandzkiej szlachty*, jak niejaki Nikodem Dyzma…

    *Nie było moim zamiarem uchybić nikomu, kto faktycznie ma ta przodków stamtąd – bo takich miał np. bohater wojny obronnej 1939r., wspaniały Żołnierz Polski kpt. Raginis.

  43. Krzysztof M said

    Ad. 42

    „Nie było moim zamiarem uchybić nikomu, kto faktycznie ma ta przodków stamtąd – bo takich miał np. bohater wojny obronnej 1939r., wspaniały Żołnierz Polski kpt. Raginis.”

    – Ostrożnie. Wszędzie tam, gdzie się pojawiają, pojawia się także kłamstwo… Z Dzierżyńskim-Rufinem już się wydało. Jeszcze wielu z cokołów pospada…

  44. Przeclaw said

    43,35 Krol Zloty

    Nie ma znaczenia co „napisal Niewiadomski” w wiezieniu. Tylko bardzo naiwny czlowiek moze wierzyc w autentycznosc tych „pamietnikow”, ktore blyskawicznie zostaly roztrabione na cala Polske i swiat.

  45. Guła said

    O tak Inkwizytor, uczeni, kształceni a takie gamonie. 😉

    Masz Tobie podarek od Dziadka Mroza.

    ” Odbudować cerkwie w Warszawie
    *
    W grudniu 2010 roku Bronisław Wildstein napisał na swoim blogu w „Rzeczpospolitej”…

    (…)
    Gdyby podczas I wojny światowej Polacy zamiast pobrzękiwać szabelką usiedli z Rosjanami do okrągłego stołu, to nie tylko żadnych cerkwi nie zburzylibyśmy, ale zbudowali nowe, a namiestnik rosyjski zostałby wybrany na polskiego prezydenta i nie byłoby żadnych waśni między naszymi narodami. Oszołom Piłsudski mógłby gardłować do woli, zresztą i tak pozostawałaby mu wyłącznie bibuła.

    Wprawdzie historii nie da się zawrócić, ale trzeba się starać naprawić co można. Odbudujmy przynajmniej te dwie wielkie i piękne świątynie. Europa patrzyła z dezaprobatą na przejawy polskiej nietolerancji, jakimi było ich niszczenie. Ponowne postawienie ich w Warszawie zostałoby więc docenione zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, a ich symboliczny sens nie budziłby wątpliwości…”

  46. Marucha said

    Re 45:
    Niszczenie świątyń jest aktem barbarzyństwa, a co najmniej nierozwagi. W państwie katolickim toleruje się innowyznaniowców, o ile ich zwalczanie może przynieść więcej szkody, niż pożytku. Na tej zasadzie w Pierwszej Rzeczypospolitej mieliśmy zarówno prawosławnych, jak muzułmanów.
    Tolerowano. Co nie znaczy, że popierano.

  47. Walkiria said

    #42
    Niestety obrazil Pan rodziny wywodzace sie ze szlachty kurlandzkiej, a ktorych wielu przodkow oddalo zycie walczac o niepodlegla Polske. Kpt. Ragins nie stanowi wyjatku. Dobrze byloby poznac wiecej faktow. Np. z ksiazki „Kurlandia” A. Prus-Niewiadomskiego i T. Lenczewskiego wydanej w 2004 r.

    Jesli chodzi o Pana Gule, to jego autorytetem jest Izreal Szamir tak samo wiarygodny jak Szechter-Michnik.

  48. Kapsel said

    Warto w tym miejscu przypomnieć co spotkało autora „Kariery Nikodema Dyzmy” za prawdę o Piłsudzkim:

    ….Tadeusz Dołęga-Mostowicz był felietonistą wyjątkowo krytycznym i uszczypliwym, o nastawieniu antysanacyjnym, co też przypłacił zdrowiem. 8 września 1927 r., pół godziny przed północą, został napadnięty na ul. Grójeckiej w drodze do domu i pobity przez uzbrojonych w pałki siedmiu napastników, którzy wykrzykiwali: „A nie będziesz tak pisał o Marszałku! Dziś ty dostałeś, jutro inni!”. Został wywieziony poza miasto, gdzie na skraju lasów sękocińskich (dzisiejsze Janki) wrzucono go nieprzytomnego do glinianki. Życie uratował mu przypadkowy świadek – mieszkaniec okolicznej wsi. Sprawa ta wstrząsnęła ówczesną opinią publiczną, jednak śledztwo wlokło się niemiłosiernie, a w końcu zamarło – dopiero po latach okazało się, że napastnicy działali na polecenie komendanta głównego Policji Państwowej pułkownika Janusza Jagrym-Maleszewskiego. …

    http://wiadomosci.wp.pl/title,Tragiczny-los-autora-Kariery-Nikodema-Dyzmy,wid,12680971,wiadomosc.html?ticaid=1da84

  49. wet3 said

    @ Osoba Prywatna
    Naczelny pajac dworski Selmana, niejaki Wieniawa-Dlugoszewski, musial sie w koncu otrzezwic i zdac sobie rzeczywiscie sprawe z tego w co sie wplatal i co robil. Pewnie dlatego popelnil samobojstwo.

  50. król złoty said

    @44
    Nic nie wskazuje na ich fałszerstwo, a zwłaszcza treść, która jest odzwierciedleniem jego poglądów.

  51. król złoty said

    @42
    Dzierżyński, wszystko na to wskazuje, to Polak (no chyba, że frankista, ale nie ma na to żadnych dowodów). Trochę zdemoralizowanych Polaków (z pochodzenia, nie z ducha) niestety brało udział w przewrocie bolszewickim. Żydzi w tym przewrocie korzystali z mniejszości narodowych, zamieszkujących Rosję, przede wszystkim gorliwie pchali się do tej roli Łotysze.
    Wracając do Dzierżyńskiego, to całe życie obracał się on w żydowskim środowisku i miał żydowskie kobiety:
    Sylwia Frołow „Kobiety Feliksa”:
    http://tygodnik.onet.pl/35,0,42220,kobiety_feliksa,artykul.html
    Prawdopodobnie zażydzony Polak – zdarzają się czasami tacy, niestety.

  52. Guła said

    „… Nawet najbardziej szowinistyczny i krótkowzroczny rosyjski imperialista nie mógł być na tyle głupi, by wyobrażać sobie, że można prosić Polaków o zrobienie korzystnej dla Rosjan ofensywy, a równocześnie domagać się, by zrzekali się oni polskiej niepodległości, czy choćby tylko części polskich ziem. …”

    Za niedługo do ówczesnych wydarzeń bo już 1921 r w Rydze życie udowodni iż w życiu może być równie głupio, o ile nie głupiej.
    Te po 55 latach spisane wywody, zostały pewnie na zasadzie „czort swoje pop swoje”.

  53. Przeclaw said

    #50

    „Nic nie wskazuje na falszerstwo…”

    Jest zadziwiajace, ale znamienne, jak po 91 latach nadal ludzie moga byc tak naiwni.

    A skad wiadomo jakie byly jego poglady ? Ano wlasnie z tych „pamietnikow”, czyli kolko sie zamyka, tylko Pan i inni naiwni tego nie zauwazaja. Slepota. Jakie mial poglady to z reszta sprawa drugorzedna, wazne aby z-dyskretytowac kogo trzeba.
    Niech Pan powie co wiecej moglby tam „napisac” aby dopasowac sie do scenariusza ?

  54. Piotrx said

    Re 24:
    „Dla przypomnienia. Nazwisko rodowe Dzierzynskiego brzmi RUFIN. Tate Dzierzynskiego przybyl do Polski ze slonecznej Italii. Kupil tu od cara majatek (wraz z nazwiskiem” Dzierzynski”) polskiego patrioty, ktoremu car odebral wlasnosc i zeslal na Sybir. Podobno zyd zyda nigdy nie zdradzi – wiec opinie Szamira mam tam gdzie slonce nie dochodzi! Rewelacje o Rufinie vel Dzierzynskim odkryto w archiwach w Rosji…”

    Panie Wet3 – mam pytanie gdzie można znaleźć wiecej na ten temat ? Ja kiedyś szukałem i znalazłem tylko krótką wzmiankę u ś.p. A.L.Szcześniaka – ale wspominanej przez niego pracy Chromowa /”Biography of Dzerzynsky” – Progress Moskwa 1985/ nie znalazłem nigdzie- czy jest to gdzies do dostania?

    czy ktoś jeszcze publikował te informacje w jakiejś pracy z podaniem konkretnych zródeł? /w jakim archiwum , jakie dokumenty? , ich treść wzglednie reprodukcje? itp/

  55. Przeclaw said

    #24,54

    Bez znajomosci i weryfikacji zrodel nie mozna tego brac powaznie.
    Rufin to bylo imie, pierwsze lub drugie, ojca lub dziadka Feliksa, podaje z pamieci.
    Matka Dzierzynskiego byla ewidentnie Polka.

  56. Marucha said

    Co do pochodzenia Dzierżyńskiego – mnie osobiście dość przekonują jego rysy twarzy. Zero słowiańskości.
    Poza tym… podajcie mi Państwo nazwisko jakiegokolwiek Słowianina, który choć trochę zbliżył się do skali zbrodni Lenina lub Dzierżyńskiego.

  57. Marucha said

    Co się tyczy książki Chromowa o Dzierżyńskim, to może poniższy link ułatwi dotarcie do niej:
    http://www.librarything.com/work/5212430/workdetails

  58. Marucha said

    Jeszcze jedno: różne źródła podają, iż za młodu Krwawy Felek biegle władał jezykiem hebrajskim:

    As a youngster Dzerzhinsky was fluent in three languages: Polish, Russian and Hebrew.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Felix_Dzerzhinsky

    Ja się zapytowywuję: czy biegła znajomość języka hebrajskiego była czymś typowym dla polskich środowisk? Czy w ogóle miała kiedykolwiek miejsce poza biblistami?

  59. wet3 said

    @ Marucha (58)
    No prosze! O tym nawet nie wiedzialem. Pod tym wzgledem Felus Rufin (bodajze kuzyn Selmana) byl taki sam jak Czesio Milosz, ktory tez byl biegly w hebrajskim …

  60. Piotrx said

    Re 57 :
    „Co się tyczy książki Chromowa o Dzierżyńskim, to może poniższy link ułatwi dotarcie do niej:”

    Dziekuję Panie Gajowy ale to miał być Aleksiej Chromow (nie podalem imienia wcześniej)

    Poniżej link do audycji w Radiu Maryja z ś.p. dr A.L Szcześniakiem

    GLOBALIZM – „Komunizm XXI wieku”
    dr Andrzej Leszek Szcześniak, Radio Maryja – Rozmowy niedokończone 20.06.2002 r. część III

    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_923.html

    Rozmowy bolszewicko-niemieckie w Brześciu 16-go stycznia 1918 r.

    Pierwszą próba to było przedsięwzięcie podjęte dokładnie 16-go stycznia 1918 r.: państwo polskie nie istnieje, istnieje tylko Królestwo pod patronatem Niemiec i Austro-Węgier. Istnieje korpus Dowbora-Muśnickiego w Rosji, ale państwo Polskie ma powstać za 10 miesięcy. Co robią Bolszewicy i Niemcy. Otóż tego 16-go stycznia dochodziło do dwóch spotkań. Jedno spotkanie to jest w Brześciu tam gdzie było Oberkomando der Ost czyli naczelne dowództwo niemieckie, przyjeżdżają Bolszewicy wysokiej klasy i dochodzi do podjęcia pewnej uchwały. Otóż rozmowy bolszewicko-niemieckie miały doprowadzić do pokoju, ale tak były duże rozbieżności, że Bolszewicy i Niemcy zerwali z sobą układ, zawarli tylko ten jeden jedyny 16 stycznia układ wymierzony przeciwko państwu polskiemu, które nie istnieje. W układzie tym było powiedziane, jak wspólnie będą przeszkadzali, żeby powstała armia Polska, jak będą oskarżali Polskę o imperializm i jeżeli wojsko polskie wejdzie na tereny Litwy, Ukrainy, czy Białorusi, to nie tylko Bolszewicy, ale i Niemcy będą zwalczać to wojsko i odwrotnie, jeżeli wojsko polskie miałoby gdzieś na Zachód się udać i rozpocząć walki z Niemcami, będzie zwalczane przez Niemców i Bolszewicy pomogą. Co więcej, ustalono, że obie wysoko umawiające się strony będą przeciwdziałały rozwojowi polskiej gospodarki i będą przeszkadzały w ustalaniu polskich granic. Rzecz wręcz niebywała.

    Feliks Edmundowicz Dzierżyński – Aleksjej Chromow twierdzi, że prawdziwe nazwisko to było Rufin

    Kto jest wśród tych Bolszewików? Jest kilka postaci z rządu. Jest między innymi Feliks Edmundowicz Dzierżyński, którego polskość zakwestionowali Rosjanie. Aleksjej Chromow w książce „Biografia Dzierżyńskiego”, wydana przez Progres w 1985 roku, twierdzi, że prawdziwe nazwisko to było Rufin, że kupcy Rufinowie wykupili majątek Dzierżyńskich zesłanych na Sybir, ale to taka dygresja mała, to specjaliści historycy ustalą.Był Mojżesz Uricki w tej delegacji. To był jeden z głównych dowódców Czeki, nazywano go rzeźnikiem Leningradu, z uwagi na jego mordy dokonywane na mieszkańcach Leningradu. Był naczelny dowódca ówczesnego wojska sowieckiego, to była jeszcze gwardia, to nie była nawet jeszcze Armia Czerwona i paru podobnych ludzi, w tym kilku pochodzenia żydowskiego. To była pierwsza tego dnia konferencja.

    Druga konferencja 16-go stycznia 1918 r. – współdziałanie Niemców i Bolszewików w tępieniu Polskiej Organizacji Wojskowej

    Jednocześnie tego samego dnia odbyła się konferencja w drugim miejscu, w dowództwie Armii Czerwonej. Nie podano miejsca, nie znamy go. Przedstawicielem Niemiec był major Belke. Otóż tam w tym drugim miejscu ustalono współdziałanie armii niemieckiej, czyli „obrostu” Oberkomando der Ost, bo tak ją oficjalnie nazywano, z Bolszewikami w tępieniu polskiego POW, czyli Polskiej Organizacji Wojskowej. Wyraźnie powiedziano w tym drugim układzie, że będzie do rozstrzeliwań włącznie, czyli do fizycznej likwidacji. Powtarzam, jest to na dziesięć miesięcy przed powstaniem państwa polskiego. Co się dzieje dalej? Wysokie umawiające strony tylko ten jeden punkt zawierają i się rozchodzą, pokłóciły się. Wtedy uderzenie Niemiec na Sowiety, podejście, bitwa pod Narwą i Pskowem, zwycięska dla Niemców, zajęcie kawałka Ukrainy i po długim czasie, wysokie umawiające się strony znów zjeżdżają do Brześcia, i w lutym i marcu podpisują dwa układy z Ukrainą i z Rosją Sowiecką. To był początek współpracy niemiecko-bolszewickiej. Ale dlaczego tu mówimy o tym? Dlatego, że w delegacji rosyjskiej większość stanowili Żydzi. I to Żydzi tego typu co Uricki. Tam są wymienione ich wszystkie nazwiska w podpisie pod tym układem.

    17 listopada 1918 r. Lenin wydaje rozkaz ażeby Armia Zachodnia ruszyła na wschód, na Polskę

    Co dzieje się dalej? Otóż w roku 1918, dokładnie 17 listopada, Lenin wydaje rozkaz, ażeby Armia Zachodnia, oczywiście armia sowiecka, czerwona, ruszyła na wschód i żeby rozpoczęła czerwony marsz. Czyli 6 dni po powstaniu państwa polskiego to jest. Armia Zachodnia, ma na razie trzy dywizje, 18 tysięcy ludzi rusza na Zachód. Dowodzi Miaszmikow. I ten okres możemy uznać za początek wojny polsko-bolszewickiej. Dlaczego? Jak mówiłem państwo polskie miało 6 dni, kiedy armia ruszyła. 7 i 8 grudnia 1918 r. dwa dekrety naczelnika. Jeden dekret o włączeniu polskich samoobron do Armii Polskiej, w skład armii. Drugi dekret dotyczył stworzenia dowództwa kresowego, tych polskich samoobron. I od tej pory już można powiedzieć że Armia Czerwona, która idzie i próbuje zmiatać po drodze polskie samoobrony, zresztą niewielkie, jest w stanie wojny z Polską. Zachodnia dywizja strzelców tzw. polska, bo tam było dużo ludzi pochodzenia polskiego, dochodzi do Wilna, wspierana przez inne, trzy dni polska samoobrona broni Wilna, to już jest rok 1919 i od 2 do 5 stycznia, a jeszcze wcześniej 28 grudnia polska samoobrona wileńska pod dowództwem Mokrzeckiego rozbija jaczejkę bolszewicką, no jaczejka to trochę za drobno powiedziane, bo jaczejki to małe grupy, samoobronę bolszewicką w Wilnie, która mała przejąć władzę. Na czele stał Mickiewiczius Kapsukas. I już się ogłosili, że 15 grudnia, że mają władzę i mają Litwę bolszewicką. Polacy to likwidują 28 grudnia 1918 roku, przepędzając resztki Niemców, którzy cofnęli ten rząd litewski. Z kolei Taryba, bo powstał taki z demokratycznych sił litewskich ewakuował się do Kowna. Polacy mieli władzę w Wilnie do 5 stycznia, kiedy to właśnie Armia Zachodnia wyparła polską samoobronę. Z tym wiążą się ciekawe takie rzeczy. Otóż piechota polska została internowana przez Niemców, bo taki był układ. Oddała broń, Niemcy przewieźli przez swoje tereny i wypuścili potem tą polską piechotę w Białymstoku i oddali częściowo broń. Natomiast jazda polska pod dowództwem dwóch braci Dąbrowskich rozpoczęła kmicicowy rajd na tyłach sowieckich już garnizonów, przez dwa tygodnie napadała, siekła, zdobywała miasta, znikała i dopiero po dwóch tygodniach dotarła do Polaków w Białymstoku. Ale to jest ten pierwszy okres. Okres, kiedy Armia Czerwona realizuje marsz czerwony. Ten czerwony marsz został przyhamowany warunkami, na jakie trafiła armia sowiecka, tzn. opór jaki musiała pokonywać, a ponieważ na razie była jeszcze niezbyt duża, to to pokonywanie polskich samoobron było jeszcze trudne.

    Drugi etap ataku Bolszewików na Polskę. Lenin wydaje rozkaz operacji „Wisła”

    Drugi z kolei taki etap ataku Bolszewików na Polskę to jest 12 stycznia 1919 r., kiedy Lenin wydaje rozkaz operacji „Wisła”. Co ma być w tej operacji dokonane? To jest operacja, żeby dojść nie tylko do Wisły, jak sama nazwa wskazuje, ale szukać połączenia z Niemcami rewolucyjnymi ze Spartakusem. Spartakus wywołał wtedy rewoltę w Berlinie. Ale ten dzień 12 styczeń był dniem, kiedy zostaje zamordowana Róża Luksemburg i Karl Liebknecht przez oddziały, specjalne oddziały niemieckie, które składały się z oficerów, podoficerów i nie uległy demoralizacji i chęci powrotu do domu i potem walczyły na Śląsku z Polską. I to był ten 12 styczeń.

    Powstrzymanie „czerwonego marszu”

    Polacy się mobilizują szybko, tworzą armię błyskawicznie. W momencie, kiedy Polska powstawała było około 23 tysiące rozrzuconych po kraju ludzi mających różne karabiny, różne mundury, różne komendy i wszystko obce. W 1919 r. na początku jest już mała zorganizowana armia. I armia polska po porozumieniu z Niemcami przekracza linie niemieckie w rejonie Białegostoku, mniej więcej i tworzy front. W lutym 14 i 17 dochodzi do pierwszych starć polsko-bolszewickich, już armii regularnej, ale w tej armii regularnej już są samoobrony wileńskie włączone, które się automatycznie włączyły. I 14 i 17 lutego pod Maniewiczami i Berezą Kartuską, Polacy pokonują Bolszewików, powstrzymują czerwony marsz.

    Ojciec: A zatem taka jest to geneza tego, co my znamy, powiedzmy tak potocznie z historii, mianem wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. To się zaczęło tak, jak to pan doktor tutaj mówi, w roku 1918 , prawda? Jeszcze, prawda sześć dni po powstaniu państwa polskiego, rozkaz Lenina.

    Słuchacz: Mówi Stanisław z Niemiec. Serdecznie gratuluje panu doktorowi, że mówił tak szybko, właśnie ten czas od 1918 r. i następne dwa lata, ponieważ to jest bardzo okres zafałszowany, szczególnie dla pokoleń Polaków, które wychowały się w komunistycznej Polsce i nie miały możności poznania prawdziwej historii. Niestety, te fałszerstwa siedzą bardzo głęboko, o tym wszystkim bardzo wiele ludzi nie ma pojęcia. Krótko tutaj chciałem się odnieść do właśnie finansowania przez Kurta von Schroedera. Właśnie w jego pałacu doszło do spotkania pomiędzy Hitlerem a von Pappem. I to było bardzo decydujące spotkanie, ponieważ za przyszłe zlecenia zbrojeniowe, które Hitler obiecał, za pośrednictwem bankierów żydowskich, doszło do opanowania władzy przez Hitlera w całych Niemczech, która się później odwróciła, jak wiemy, po różnych etapach przeciwko Żydom, ale jednak nie tylko to spotkanie, które w 1933 r. się odbyło, ale i późniejsza współpraca, np. pomiędzy organizacjami żydowskimi w Niemczech, które bardzo silnie popierały wyjazd z Niemiec Żydów do wtedy jeszcze nie istniejącego Izraela, państwa, ale do Palestyny, a było to finansowane właśnie z kasy Hitlera. O tym się dzisiaj zupełnie także nie mówi i tak jak nie mówi się o wielu osobach, które po prostu bardziej umiejętnie, jeśli nie w pierwszym rzędzie, to w drugim budują dzisiejszy globalizm. Ja chciałbym przypomnieć tutaj ostatnie fakty, a więc z przed dwóch dni to była tutaj wizyta kanclerza Schroedera w Polsce i spotkanie z premierem Polskim, Millerem. Obydwaj, jak wiemy, socjaldemokraci, po prostu polski premier to jest były komunistyczny sekretarz, obecnie nazywający się socjaldemokratą, natomiast Schroeder odgrywa umiejętnie swoją politykę, właśnie z tymi socjaldemokratami po to, żeby umocnić wpływy niemieckie, bo obojętne czy to są socjaldemokraci, czy tak zwana prawica niemiecka, obydwie strony mają ciągle za zadanie właśnie przeprowadzać globalizację pod dyktando niemieckie. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz, że w Niemczech Niemcy bardzo popierają globalizację, jeśli oni globalizują inne kraje, jak np. wschód Europy, czyli Polskę przede wszystkim. Natomiast, jeśli im się coś dzieje, to zaczyna się stawianie pytań. Tutaj można zwrócić uwagę, na przykład, na ostatnie wydarzenia, to jest takie bardzo duże wydarzenie, jak upadek wielkiego koncernu budowniczego Holzmanna, gdzie przepisy Unii Europejskiej nie pozwoliły pomóc Niemcom, rządowi niemieckiemu, na to żeby ten koncern uratować, a jednocześnie 20 tys. miejsc pracy zostało w swojej większości zniszczone. I tutaj zaczynają się pytania, czy rzeczywiście powinniśmy tę globalizację tak popierać. Tych pytań, niewygodnych, związanych między innymi z bardzo wielkimi wpływami Żydów na całym świecie, jest coraz więcej. Ja tutaj nie chciałbym się rozwodzić dużo, ale ostatnio wiceprzewodniczący partii tzw. wolnych demokratów, Moellemann, bardzo krytycznie się wyraził o wojnie w Izraelu, a jeśli się politykę Sharona krytykuje, to już jest to przez tzw. Centralna Radę Żydów w Niemczech, organizację, która dba o interesy przede wszystkim żydowskie w Niemczech, bo taka jest jej rola. Oni po prostu ustalają, gdzie są granice tzw. antysemityzmu i kto jest antysemitą, a kto nie? To jest bardzo dziwna gra. Cała siła mediów niemieckich, bo tutaj też zostało zadane pytanie: No tak skoro tak daleko doszliśmy w bezkrytycznym podejściu do tego, co się dzieje w Izraelu, to w takim razie, co mówią media, co myślą ludzie? To jest bardzo dziwna sprawa, ponieważ przedwczoraj jeszcze doszło do tego, że jeden z polityków, były minister w poprzednim rządzie, jeden z polityków tzw. chrześcijańskiej demokracji, tzw. zaznaczam, bo tutaj w słowie „chrześcijański” bardzo niewiele znaczy, albo w ogóle. Blüm po prostu powiedział, że trzeba bardzo uważnie się przypatrzeć polityce tej, która się dzieje, która jest robiona przez rząd Izraela i właśnie na całym Bliskim Wschodzie i w świecie. Ja jeszcze chciałbym dodać na koniec, że ten bank, który finansował Hitlera, istnieje do dzisiaj w Niemczech. A jeszcze ostatnie spotkanie: podczas pobytu we Wrocławiu, pan Miller oraz kanclerz Schroeder co zrobili po otwarciu nowego ośrodka wpływów w Polsce, jakim jest to Centrum Badań Europejskich i Polskich przy Uniwersytecie Wrocławskim? Później, na zakończenie wizyty pojechali na cmentarz Żydowski, ażeby złożyć wieniec na grobie twórcy socjaldemokracji, Ferdynanda La Sala, czyli po prostu wszystko się powtarza.

  61. Piotrx said

    ” Taki w każdym razie pogląd szerzony jest w Świecie przez rosyjską, „białą” emigrację.To nam, Polsce, przypisywane jest spowodowanie komunistycznego zwycięstwa w rosyjskiej wojnie domowej, a więc zdobycie przez komunizm potężnej bazy dla przyszłej walki o wytępienie w całym Świecie chrześcijaństwa i o zdobycie przez komunizm władzy nad światem.”

    Niestety to gruba przesada, brak szerszego spojrzenia na to kto , na jaką skalę i jak inspirował i wspierał rewolucję bolszewicką z zewnątrz i od wewnątrz brak krytycyzmu wobec siebie – czyli niedostrzegania zgnilizny moralnej na szczytach władzy i złych stosunków społecznych w carskiej Rosji które wepchneły tzw „masy” /i nie tylko/ w objęcia bolszewizmu.

    Na przykład rewolucja lutowa w Rosji była dziełem rosyjskich lóż masońskich afiliowanych do „Wielkiego Wschodu Francji”, co po latach potwierdził również sam Kiereński. Wszyscy członkowie Rządu Tymczasowego byli masonami .Jedną z pierwszych decyzji Rządu Tymczasowego było zezwolenie na powrót z zesłania wszystkich więźniów politycznych z Syberii i wygnańców z zagranicy. To z pozoru dziwne działanie rządu Kiereńskiego-Adlera wynikało najprawdopodobniej z tego, że realizował on jedynie powierzone mu wcześniej zadanie, polegające na doprowadzeniu Rosji do stanu rewolucyjnego wrzenia. W wyniku tej tragicznej w skutkach decyzji, z Syberii sprowadzono 80 000 ludzi, zaś ze Szwajcarii, Francji, Skandynawii, USA, Argentyny i innych krajów dalsze 10 000. W sumie w okresie od od kwietnia do lipca 1917 r. przybyło do Rosji 90 000 ludzi, w większości żydów o sympatiach lewicowych. Jak pisze Frank L.Britton:

    „Te 90 000 uchodźców stanowiło serce zbliżającej się bolszewickiej rewolucji. Prawie wszyscy byli zawodowymi rewolucjonistami i z małymi wyjątkami byli również Żydami . Stalin Swierdłow i Zinowiew byli między zesłańcami z Syberii, Lenin, Martow, Radek i Kamieniew powrócili ze Szwajcarii. Trocki powrócił z setką swoich żydowskich braci z East Side w Nowym Jorku. Wszyscy oni byli spadkobiercami rewolucji. Do ich powrotu rewolucja była kierowana przez podrzędnych przywódców. Teraz powróciła elita!”

    Dlaczego wczesniej car Mikołaj II odmówił wysłuchania ofert Wilhelma II
    i nadal bezsensownie posyłał swoich żołnierzy na śmierć ? Po klęskach armii rosyjskiej w 1916 r w zyciu gospodarczym zaczął poglębiać się chaos
    a carat w dalszym ciagu nie rozumial lub nie chcial zrozumieć co działo się w kraju. Strajki i wszelkie objawy niezadowolenia zamierzał w dalszym ciągu likwidować przede wszystkim za pomocą aparatu policyjnego.

    Pierre de Villemarest pisze:
    „Potem raz jeszcze, w grudniu 1916, Wilhelm II wysłał do stolic zachodnich, w zwięzłym memorandum, propozycję przerwania walk i przestudiowania środków dla przywrócenia pokoju na kontynencie. Otrzymał w odpowiedzi tylko wzruszenie ramion. W każdym razie, żadna z tych ofert pokoju, oprócz ostatniej, nie jest przytaczana w pracach i podręcznikach historii w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdy traktują one o pierwszej wojnie światowej. (…) Car ze swej strony odmówił wysłuchania ofert swego kuzyna Wilhelma II. Podtrzymanie zobowiązań wobec Londynu i Paryża było w jego oczach sprawą honoru. Tym bardziej, że oskarżono jego małżonkę o otwieranie uszu dla intryg „niemieckich”, przypisywanych jej własnemu otoczeniu w Petersburgu. ”

    Jak to mozliwe że po stronie bolszewickiej w ciągu zaledwie roku 1 000 000 ludzi znajdzie się pod bronią a prawie 30 000 byłych carskich oficerów stworzy dla nich kadry? Jakie zaplecze w samej Rosji miał Denikin? A jeśli małe to dlaczego? Dlaczego „Biali” zwalczali też „Zielonych” zamiast szukać z nimi porozumienia przeciw „Czerwonym”

    Dlaczego kraje zachodnie nie pospieszyły z pomocą , a pretensje wysuwa się tylko wobec Polski? Wrecz przeciwnie rzady tych państw sterowane jak byśmy to dzisiaj określili przez ówczesnych „banksterów” wspierały bolszewizm w Rosji i poza jej granicami. Nie wybielam tutaj roli Piłsudskiego i jego otoczenia ale jego krytyka przestawiona została juz we wczesniejszych postach. Sugeruje jedynie szersze spojrzenie na rewolucje bolszewicką i na glębsze przyczyny jej sukcesu niż tylko odmowa współdziałania z Denikinem.

    Jak pisał Marian Kukiel:
    „Jest rzeczą sporną czy współdziałanie polskie byłoby zadecydowało o ostatecznym zwycięstwie Denikina i jaki wpływ byłoby to miało na losy Europy i świata. Operacje polskie na froncie wschodnim od września 1919 stanęły: polskie siły zbrojne przechodziły reorganizację. Większa ofensywa polska i październiku w kierunku bramy smoleńskiej mogła niewątpliwie i związać parę dziesiątek tysięcy czerwonych, których Trocki przerzucał teraz przeciw Denikinowi. Czy dałoby mu to zwycięstwo? Słabość rosyjskich sił narodowych i rządów Denikina polegała, jak wykazały wydarzenia, na niedostatecznej sile liczebnej wojska gdyż wobec nastrojów ludności armia była tylko ochotnicza. Na ważniejszym było, że poza przetrzebioną inteligencją, sterroryzowanymi i zdziesiątkowanymi warstwami posiadającymi tylko kozacy byli masą po stronie „białych”, choć nie wszyscy. Chłopi widzieli w nich obrońców praw byłych właścicieli ziemskich, co decydowało o postawie nieufnej lub wrogiej. Toteż rządy na obszarach zajętych przez „białych” miały – wbrew zamiarom Denikina czy Kołczaka na Syberii charakter zbliżony do okupacji wojskowej, zbyt często utrzymującej posłuszeństwo za pomocą ekspedycji karnych i masowych represji, przy czym elementy awanturnicze wyżywające się w wojnie domowej, dopuszczały się nadużyć i okrucieństw, co z kolei odbijało się na sile moralnej wojska.”

  62. Piotrx said

    Pierre de Villemarest
    „Zródła finansowania komunizmu i nazizmu”
    /fragmenty/

    Miarowym krokiem, upajając się wiosną, która tego dnia zapowiedziała się na dobre wzdłuż brzegów jeziora Soima, Dymitr von Lar-Larski wracał z jednego ze swych codziennych spacerów w stronę sanatorium Rauny. Pułkownik armii carskiej, ciężko ranny poprzedniego -1915 – roku na froncie niemieckim, odczuwał teraz pe-wien wstyd z racji tej uprzywilejowanej egzystencji, pod-czas gdy jego współtowarzysze kontynuowali wojnę. Ale za każdym razem, gdy wydłużał swój spacer aż do wodospadów Imaty, aby spędzić tam dzień, przeszłość i nawet teraźniejszość zacierały się, jakby wymiecione przez wody burzące się o tej porze roku. Europa w sta-nie wojny, obrzydliwe intrygi wokół Mikołaja II, wątpli-wości w korpusie oficerskim czy konflikt służy rzeczy-wiście interesom Rosji, wszystko to znikało w po-południowych godzinach.
    Na zakręcie ścieżki spostrzegł nagle dwóch męż-czyzn, którzy dyskutowali z ożywieniem. Ale zamilkli z chwilą, gdy zbliżył się do nich, podczas gdy on znie-ruchomiał na chwilę w miejscu: jednym z nich był nie kto inny, jak Wielki Książę Ludwig de Hesse, brat cary-cy Zofii Fiodorownej, z domu Alix de Hesse.
    U jego boku – pułkownik Mordwinow, adiutant Mi-kołaja II, wyglądający na zażenowanego tym spotkaniem. Jak to bowiem możliwe, że w pełni wojny, wówczas gdy Rosjanie stracili w poprzednim roku milion ludzi na fron-cie, zaufany Wilhelma II przebywał w cywilu, na teryto-rium rosyjsko-fińskim, obok domownika cara? Ale już Mordwinow, który znał dobrze von Lar-Larskiego, wy-sunął się kilka kroków przed Wielkiego Księcia. Zasalu-tował:
    Jest pan oto, drogi przyjacielu, posiadaczem tajem-nicy państwowej. Rozumie pan, co to znaczy! Ten, kogo Pan rozpoznał, przebywa tu pod mniej kompromitującym nazwiskiem księcia Thurn und Taxis. Z racji usiłowań, które, jeżeli się powiodą, zaoszczędzą dużo krwi. Nie mogę panu powiedzieć nic więcej. Rozumie się, liczę na pański honor oficera! Epizod we wszystkich szczegółach prawdziwy, który nie znalazł swego miejsca w żadnej współczesnej pracy poświęconej źródłom, przebiegowi i konsekwencjom pierwszej wojny światowej. Chodzi tu zresztą o przygo-towanie do pierwszej próby pokojowej, którą Wilhelm II rozpoczął wobec Rosji na wiosnę 1916!
    Usiłowania możliwe absolutnie do sprawdzenia, bowiem ci, którzy brali udział w ich przygotowaniach, bądź w rozmowach, żyli jeszcze dwadzieścia dziewięć lat później i w 1945 oraz w 1949 zgodzili się ujawnić ich treść.

    Trzy oferty pokojowe na nic w 1916

    Jeżeli zabiegi te nie przyniosły skutku, to zachęciły po stronie rosyjskiej paru liberałów z Dumy – parlamentu tamtej epoki – do wysondowania osobiście Paryża i Londynu w dziewięć miesięcy później. Czy nie istniała na-prawdę możliwość porozumienia, aby przerwać wojnę francusko-angielsko-rosyjską przeciw Niemcom? Oferty lekceważąco odrzucone przez Londyn. A więc i przez Paryż! Potem raz jeszcze, w grudniu 1916, Wilhelm II wysłał do stolic zachodnich, w zwięzłym memorandum, propozycję przerwania walk i przestudiowania środków dla przywróce-nia pokoju na kontynencie. Otrzymał w odpowiedzi tylko wzruszenie ramion. W każdym razie, żadna z tych ofert po-koju, oprócz ostatniej, nie jest przytaczana w pracach i podręcznikach historii w Europie i Stanach Zjednoczo-nych, gdy traktują one o pierwszej wojnie światowej. Otóż ukrywanie lub cenzurowanie takich faktów jest deformowaniem historii i wprowadzaniem w błąd społe-czeństwa. Jakie by nie były ukryte intencje tej lub tam-tej osobistości, o których mowa, porażka ich usiłowań uwarunkowała wynik wojny i w konsekwencji tego faktu nadejście nowego porządku, który poznał – i przecierpiał -XX wiek. Jest to tak dalece prawdą, że liczni analitycy tego okresu, tacy jak Andre Fontaine, dyrektor dziennika „Le Monde”, mogą malować obraz „zimnej wojny” po 1947, tylko pomijając tajniki lat, o których mowa. Cofają się wyłącznie do 1917, ignorując tym samym, jak wszy-scy historycy oficjalni, fakty, które tłumaczą rok 1917 i Brześć.

    Car ze swej strony odmówił wysłuchania ofert swego kuzyna Wilhelma II. Podtrzymanie zobowiązań wobec Londynu i Paryża było w jego oczach sprawą honoru. Tym bardziej, że oskarżono jego małżonkę o otwieranie uszu dla intryg „niemieckich”, przypisywanych jej wła-snemu otoczeniu w Petersburgu. Liberałowie z Dumy wysłuchali Londynu, który po-wtarzał, że będzie zmierzał do całkowitego zgniecenia Niemców. I na próżno deputowany Protopopow dyskuto-wał raz jeszcze w Sztokholmie z niemieckim dyplomatą Warburgiem na jesieni 1916. Gdyby te następujące po sobie zabiegi się powiodły, ich rezultat byłby następujący:
    – Berlin wstrzymałby wszelką pomoc finansową dla re-wolucjonistów;
    – – Stany Zjednoczone nie miałyby po-wodu przystępowania do wojny wiosną 1917;
    – w konsekwencji nie zaistniałby październik 1917, po-nieważ nie zaistniałyby razem warunki, które spowo-dowały równoczesny przyjazd do Petersburga Lenina, mienszewików, aż dotąd na banicji, grupy syberyj-skiej, w której był Stalin, i Trockiego, który wrócił w tym momencie ze Stanów Zjednoczonych.

    Oczywiście historii nie pisze się z „gdyby”. Ale każdy
    autor obdarzony pewną sumiennością, ma obowiązek wspomnieć knowania lub przeszkody, które zmieniały jej bieg. Chyba, że chodzi raczej o pamflet, o uległość ja-kiejś ideologii czy wręcz o służenie swej popularności i interesom raczej, niż historii. Imperium sowieckie zrodziło się z sukcesywnego odrzu-cania negocjacji, co właśnie przedstawiłem. Jeżeli zaś „nie-mieckie pieniądze” odegrały swą rolę na rzecz rosyjskich rewolucjonistów, to trzeba dodać, że odegrają ją jeszcze po 1919, dzięki splotowi interesów międzynarodowych, z których skorzystali nie tylko Lenin, Stalin i ich następcy, ale tak samo ich totalitarni bliźniacy – naziści. Oto czego przede wszystkim nie wolno pisać, na-uczać, ujawniać współczesnym pokoleniom. Zburzyłoby to bardzo uproszczone schematy.

  63. wow said

    Można było pomóc Denikinowi, a jeśli nie jemu to przynajmniej w 1920 r admirałowi Wranglowi, który kontrolował Krym i południe Rosji-do tego uważany był w kręgach „białych” za polonofila i sam nawoływał do sojuszu z Polską! Ale „ziuk” nie miał zamiaru pomagać „białym” siłom w Rosji-dlaczego?Powodów było zapewne wiele-jednak z takim Marchlewskim należało się kiedyś do jednej organizacji (PPS) , a i brat ziuka (Bronisław) siedział w jednej celi z bratem Uljanowa-Lenina za działanośc rewolucyjną.

    Natomiast kilkadziesiąt lat propagandy od czasów 1926 r sprawiło, że większosć Polaków uważa, iż Piłsudski był „prawicowcem”, i podtrzymuje to dzisiejsza establishmentowa prawica. Natomiast żadnym „prawicowcem” on nigdy nie był, co wyjasnia jego olbrzymią niechęć do „białej” Rosji- czego nie ukrywał nigdy i brak takiej niechęci do drugiej strony, co przejawiało się np. w zawieraniu rozejmów.

  64. […] Za: https://marucha.wordpress.com […]

  65. […] Za: https://marucha.wordpress.com […]

Sorry, the comment form is closed at this time.