Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Linia podziału
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Irmina Blad o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    rafalryszkiewicz o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Irmina Blad o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Największe błędy w historii Polski

Posted by Marucha w dniu 2012-01-01 (Niedziela)

Zabierając głos w dyskusji nad największymi błędami w historii Polski, jako kolejny już dyskutant, staję w obliczu niebezpieczeństwa powtarzania pewnych myśli, czy wskazań tych momentów dziejowych, które narzucają się jako istotne punkty zwrotne w naszych dziejach, oceniane negatywnie i postrzegane, jako źródła przyszłych nieszczęść.

Rozmawiamy wszak wciąż o tej samej historii naszego kraju, w której sprowadzenie Krzyżaków do Polskie przez Konrada Mazowieckiego i cała późniejsza „kariera Prus”, tak fatalnie tolerowana przez Polskę, mającą kilkakrotnie okazję zlikwidować ten problem jako kwestię polityczną, jest trudna do niezauważenia i niewskazania, jako istotny element poszukiwanej „listy błędów”. Muszą się na niej znaleźć także omawiane już, niepotrzebnie prowokowane polityką dynastyczną Zygmunta III Wazy wojny szwedzkie, zmarnowana przez tegoż króla szansa objęcia cywilizacyjnymi wpływami polskimi Moskwy, forsowanie Unii Brzeskiej – a przez to popchnięcie prawosławnych mieszkańców Rzeczyposplitej w ramiona moskiewskie, nieumiejętność, a może niemożność w realiach XVII w. rozwiązania problemu kozaczyzny, liczne błędy „taktyczne” w kolejnych powstaniach ze szczególną ich kumulacja w powstaniu listopadowym itd.

Nie chcąc jednak powtarzać tych ogólnie znanych i wielokrotnie już wskazywanych pomyłek naszych przodków, zaproponuję spojrzenie nie tyle na takie, czy inne błędne decyzje dotyczące konkretnych rozstrzygnięć w konkretnym momencie historycznym, ale na pewne stałe cechy naszych – tj. polskich zachowań politycznych, które ujawniają się konsekwentnie poprzez kolejne epoki i ważą negatywnie na owych konkretnych decyzjach – a zatem można by je uznać za swego rodzaju źródła błędów, z których wszystkie następne wypływają.

Po pierwsze wskazałbym na pewien niedojrzały stosunek do własnego państwa. Z jednej strony jest ono w deklaracjach uznawane za wartość bardzo istotną, a nawet, co udowadnialiśmy wielokrotnie, jesteśmy gotowi przelać morze krwi za jego odbudowę i obronę. Z drugiej jednak, obawiamy się jego wzmocnienia i jesteśmy je gotowi traktować jako potencjalne zagrożenie dla naszych obywatelskich wolności. W wiekach XVI-XVIII ta obawa streszczała się w złowieszczym dla mas szlacheckich terminie absolutum dominium, które wyzierało zaraz zza każdej potrzeby uchwalenia większych podatków na wojsko, lub zwiększenia uprawnień królewskich. Obawa ta paraliżowała zatem wszelkie trwalsze zamiary zreformowania państwa, wzmocnienia jego struktur administracyjnych a przede wszystkim nadania powagi i efektywnych zdolności egzekucyjnych władzy wykonawczej. Wydaje się, że po 1989 r. ta postawa nadal nam towarzyszy i streszcza się w haśle grożącej nam niby dyktatury – w domyśle prawicowej – groźnej dla swobód obywatelskich. Jakkolwiek by to absurdalnie nie brzmiało i jak niewiele miałoby to wspólnego z rzeczywistymi zagrożeniami, wydaje się, iż większość obywateli Rzeczypospolitej biorących udział w wyborach na poważnie traktuje takie niebezpieczeństwo.

Ponadto, tak teraz, jaki przed 300 laty oczekujemy, iż nasze państwo będzie właściwie „samofinansujące się” i bronione przez jakiś wybranych i dobrze opłacanych (tylko nie bardzo wiadomo przez kogo) ochotników i pasjonatów wojskowości – w każdym razie bez tak obciążającego udziału obywateli (najlepiej by było gdybyśmy nie płacili podatków i nie służyli wojskowo). To, jako żywo, przypomina postawę naszych przodków z epoki I Rzeczypospolitej.

Co więcej, nadal oczekujemy także, iż nasze bezpieczeństwo zostanie zagwarantowane przez kogoś innego, a my w szerszej strukturze sojuszniczej, czy konstrukcji politycznej, będziemy sobie żyli jak u Pana Boga za piecem, nikomu nie wadząc i polegając na tym, iż obce potencje, z tej przyczyny, iż jesteśmy niegroźni, a za to tacy wspaniali i mili, dadzą nam spokój, będą wspierać nasz rozwój i działać w naszym interesie, a w razie pojawienia się jednak – jak chcemy wierzyć – bardzo mało prawdopodobnego zagrożenia – przyjdą i nas obronią, nie dadzą nam upaść, ze względu na swój własny interes i poczucie ogólnej moralności panujące „jak powszechnie wiadomo” w stosunkach międzynarodowych.

Są to spostrzeżenia nie nowe, które w istocie powtarzają sądy formułowane w XIX w. przez krakowską szkołę historyczną, ale czyż nie warto w nowym kontekście doświadczeń ostatnich dwóch dekad, powtórnie się nad nimi zastanowić? „Czy nie pozostał nam wstręt do wszystkiego, co się urzędowym nazywa? (…) Czy nie pojmujemy naszych instytucji (…) zbyt często jako obowiązanych przede wszystkim do zwolnienia rygoru prawa, podczas gdy powinniśmy od nich żądać najskrupulatniejszego onegoż wykonywania?…” pytał niemal 150 lat temu Józef Szujski. Z takiej postawy wynikają konkretne decyzje polityczne, które każą przypuszczać, iż Polacy A.D. 1652 (pierwsze liberum veto) jak i A.D. 2011 w swej masie bardziej obawiają się wzmocnienia struktur państwa niż pogrążania się ich w korupcji i szarpania dla prywaty „sukna Rzeczpospolitej” przez różne koterie magnackie czy współczesne „grupy trzymające władzę”. Wydaje się wręcz, iż taki stan słabości państwa większości z nas odpowiada. Michał Bobrzyński w swych słynnych „Dziejach Polski w zarysie” wręcz pisał o paraliżującej obawie przed utworzeniem prawdziwego rządu w Polsce, który miałby narzędzia wymuszania posłuszeństwa, jako o głównej anomalii ustrojowej naszego państwa. Oczywiście wszelkie doktrynerstwo w tym względzie może okazać się bolesne, o czym świadczy przykład zalimitowania się Sejmu Wielkiego i powierzenia dalszej pieczy nad sprawami kraju wyłącznie Straży Praw – a zatem władzy wykonawczej, motywowane właśnie uszanowaniem dla tejże, co okazało się rozwiązaniem ułatwiającym kapitulację i przystąpienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do Targowicy. Jakkolwiek z łatwością można by zatem wskazać na zbyt wielkie uproszczenia takiej wizji historii Polski, to jednak nie wchodząc w dyskusję, która w tej sprawie dawno się już odbyła, warto nad samą myślą Bobrzyńskiego ponownie się zastanowić.

Czy nie cierpimy wciąż na coś, co Szujski określał mianem „braku odwagi cywilnej” – a zatem niezdolności do publicznego dawania świadectwa rzeczywistości, która w istocie wśród elit jest być może w znacznej części uświadamiana, ale z różnych względów w debacie publicznej wyraźnie nie nazywana. Wszak nasi przodkowie, przynajmniej od pierwszej ćwierci XVIII w. zdawali sobie sprawę z fatalnych skutków liberum veto, a jednak szlachecka opinia publiczna w swej masie wciąż uznawała tę instytucję za źrenicę wolności i żadna poważna debata nad jej dalszym funkcjonowaniem, ogarniająca całe społeczeństwo obywatelskie i zdolna do skompromitowania opartej na niej praktyki ustrojowej się nie odbyła, aż do epoki bezpośrednio poprzedzającej Sejm Wielki. Czyż ówczesna – w XVIII w. już całkowicie iluzoryczna demokracja szlachecka, nie przypomina nam obecnych naszych zachowań. Czyż nie jest prawdą, że nasza dzisiejsza demokracja, w której nie do pomyślenia jest, aby jakakolwiek debata sejmowa zmieniła opinię tego czy innego posła na temat takiej czy innej istotnej ustawy i żeby odważył się on głosować wbrew stanowisku swego partyjnego klubu, jest właściwie wielkim teatrem politycznym bez istotnego znaczenia, bowiem to nie w dyskusjach politycznych w sejmie ucierają się stanowiska i zapadają decyzje. Gdy stanowisko takiej czy innej partii w parlamencie nie zależy od większości opinii jej członków, ale każdy pojedynczy poseł jest ściśle podporządkowany rygorom określanym w konkretnych sprawach poprzez przywództwo swego ugrupowania, pod groźbą usunięcia z szeregów partyjnych – powstaje pytanie, gdzie są rzeczywiste centra decyzyjne, które wypracowują stanowisko poszczególnych ugrupowań i od kogo one zależą? Jest to sytuacja, która jako żywo przypomina sejm XVIII w. Rzeczypospolitej, gdzie taki czy inny „głos wolny” zrywający sejm okazywał się głosem nie posła z danego powiatu, ale głosem Radziwiłła, Potockiego, Lubomirskiego, czy też jakiegoś ościennego dworu.

Nie trzeba przenikliwej inteligencji żeby to dostrzec, tak w XVIII w. jak i w XXI, ale trzeba dużo cywilnej odwagi, aby publicznie o tym powiedzieć i zakwestionować dobre samopoczucie współobywateli, a już nie ma zupełnie żadnych szans, aby zmusić ich do wyciągnięcia konsekwencji z tak opisywanej rzeczywistości ustrojowej i do działania w celu zmiany opisanej sytuacji. Dla wskazania jak zgubna to może być postawa, posłużę się ponownie cytatem z Szujskiego: „Gdzie zaś nie ma odwagi cywilnej, tam zaczyna w społeczeństwie panować fałsz urzędowy, fałsz kłamiący rzeczywistemu położeniu, fałsz, którego pomnikiem są owe szumne mowy posłów wznoszących pod niebiosa stan Rzeczypospolitej, gdy była już zajezdna karczmą wojsk Fryderyka i Rosji, fałsz, któremu świadczą drukowane panagiryki, sfałszowana historia, fałsz, który doprowadza na kraniec przepaści i wpycha w nią, bo ją zasypuje różami…”.

Radosław Żurawski vel Grajewski
Autor jest profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

http://www.omp.org.pl

Komentarze 32 do “Największe błędy w historii Polski”

  1. Shakespear said

    Świetny temat na początek 2012 roku. Profesor trafnie zauważa,

    „Co więcej, nadal oczekujemy także, iż nasze bezpieczeństwo zostanie zagwarantowane przez kogoś innego, a my w szerszej strukturze sojuszniczej, czy konstrukcji politycznej, będziemy sobie żyli jak u Pana Boga za piecem, nikomu nie wadząc i polegając na tym, iż obce potencje, z tej przyczyny, iż jesteśmy niegroźni, a za to tacy wspaniali i mili, dadzą nam spokój, będą wspierać nasz rozwój i działać w naszym interesie, a w razie pojawienia się jednak – jak chcemy wierzyć – bardzo mało prawdopodobnego zagrożenia – przyjdą i nas obronią, nie dadzą nam upaść, ze względu na swój własny interes i poczucie ogólnej moralności panujące „jak powszechnie wiadomo” w stosunkach międzynarodowych.”

    i to właśnie Tusk nam znów zafundował.

    „Wczoraj ujawniono projekt umowy międzynarodowej wprowadzającej nowe reguły i restrykcje w obszarze polityki fiskalnej w Europie. Dotyczą one głównie państw należących do eurolandu. Umowa wejdzie w życie, jeśli zostanie ratyfikowana przez co najmniej 9 krajów. Nie będzie jednak obowiązywała w tych państwach, które jej nie przyjmą.

    Do unii będą mogli przyłączyć się także członkowie UE spoza klubu euro, w tym Polska.”

    ale

    „Nie ma natomiast słowa o ewentualnym uczestniczeniu krajów spoza strefy euro w pracach Eurogrupy. Nie ma słowa o uczestniczeniu szefów banków centralnych Polski, Czech czy Szwecji w obradach rady Europejskiego Banku Centralnego.”
    Nie masz nic do powiedzenia ale oni ci powiedzą co masz robić. To jest dokładnie to o czym profesor mówił, inni nas obronią.

    http://blog.rp.pl/magierowski/2011/12/17/tusk-wpadl-w-europulapke/

  2. Wosiu said

    „Żurawski vel Grajewski”? To jakaś kpina czy facet się tak naprawdę tytułuje?

    1. Największym błędem Polski było przyjęcie i rozchodowanie żydostwa. To wielka wina wobec całego świata i źródło wszelkich późniejszych kłopotów Polski.

    2. Drugie to zaniechanie inkorporacji Prus po tzw. hołdzie.

    3. Odsiecz wiedeńska.

    4. Powstanie Listopadowe

    5. Powstanie Styczniowe

    6. Brak wsparcia Denikina

    7. Powstanie Warszawskie

  3. Marucha said

    Re 2:
    Niektórzy istotnie mają podwójne nazwiska połączone „vel”.

  4. Kronikarz said

    A teraz, jak przetrwac :

  5. Kazek said

    Ad, 2 Zwycięstwo pod Wiedniem to najchwalebniejszy epizod w polskiej historii.
    Wywarło wielkie wrażenie w całej Europie, W Watykanie jest specjalna sala Sobieskiego.
    Nie zawsze Polacy dostawali w du.. i nie zawsze byli tylko od sprzątania.

  6. Paweł W. said

    Ad. 2: Popieram tą listę. Wbrew pozorom, powstania bardzo przypominają zwycięstwo Sobieskiego – wszystko to było sztuką dla sztuki.

    W powstaniach bez sensu przelana została przelana krew największych patriotów, by „pokazać światu i Rosji, że Polska się broni.” To takie ględzenie głupków od GW, za tymi słowami nie ma żadnych konkretów. Anglia i Francja mieli w 4 literach dumne zrywy (i powinni byli mieć, tego wymaga racja stanu ich krajów – pojęcie „racja stanu” w Polsce jest nieznane, wolimy miłość między narodami). Rosja miała drobne problemy w terenach przygranicznych. Ja wolę liczby – ile dywizji, strzelb, sztuk broni otrzymaliśmy od zachwyconych naszą postawą braci Anglików? O ile spadł PKB Rosji?

    Podobnie ma się sytuacja z Sobieskim. Ile skrzyń złota przysłali nam wdzięczni Austriacy? Czy nie lepiej za sąsiada jest mieć upadające Imperium Osmańskie niż silne i prężnie rozwijające się Cesarstwo Austriackie? Oczywiście można pisać, że podboje Turków świadczą o czymś przeciwnym, lecz w rzeczywistości był to łabędzi śpiew. Turcy nie byli zagrożeniem dla istnienia państwa Polskiego, choć rzeczywiście często najeżdżali nasze ziemie. Większa granica z nimi i powtarzające się wojenki mogły zmusić naszych przodków do militaryzacji i zmian ustrojowych. Oczywiście, fajnie, że papież pogłaskał nas po główce, ale dziwnie przypomina mi to Merkel chwalącą Tuska (pamiętajmy, że papież nie miał dbać o interesy Polski, lecz o interesy swojego państwa i katolicyzmu jako całości).

  7. Kazek said

    Ad2. Brak wsparcia Denikina ujęte jest jako błąd ,który spowodował zwycięstwo komunizmu a następnie ten sam komunizm panował w Polsce.

    Brak odsieczy Wiednia spowodowałby jego upadek a następnie Turcy wzięliby się za Polskę.

    Nie bardzo przekonany jestem do twierdzenia ,że Turcy nie zagrażali Polsce skoro zagrażali Wiedniowi.
    Dla tych dzikusów wszyscy jesteśmy „niewiernymi”

  8. Wosiu said

    Re 3:
    „Niektórzy istotnie mają podwójne nazwiska połączone „vel”.”

    Dziwne, to jakieś badziewie nazwiskowe. Vel czyli alias, znaczy że drugi człon to ksywa. Jakiś głupi urzędniczyna zapisał dziadkowi albo pradziadkowi faceta tak nazwisko, a potomkowie tego ośmieszającego tworu językowego nie zmieniają, zapewne z ignorancji albo kretynizmu. To samo jak dawno temu jakiś szlachcic nadał złośliwie chłopu pańszczyźnianemu nazwisko Pierdzioch, a potomkowie chłopa nadal je noszą mimo łatwości w zmianie nazwiska. Znam akurat taki przypadek jak fajna babka nie wyszła za fajnego faceta bo nazywał się Pierdzioch. Natomiast żydostwo nie krępuje się w przyjmowaniu tradycyjnych polskich nazwisk szlacheckich, koleżanka o nazwisku Karska skarżyła mi się lat temu z dwadzieściaparę, że mnóstwo żydów przybrało takie nazwisko za PRL-u.

    Re 5:
    „Zwycięstwo pod Wiedniem to najchwalebniejszy epizod w polskiej historii.
    Wywarło wielkie wrażenie w całej Europie”

    Tak, wrażenie wywarło 🙂 Jesteś chyba typem głupiego polaczka który dostaje orgazmu jak go byle jaka zachodnia menda poklepie dobrotliwie po plecach.

    Prawda jest taka, że około 100 lat po tzw. Odsieczy Wiedeńskiej, Austria stała się jednym z rozbiorców Polski. Gdyby Austria upadła i Imperium Ottomańskie rozszerzyło się, prawdopodobnie nigdy nie doszłoby do rozbiorów Polski, ze względu na zwykłą, logiczną, równowagę sił między wieloma państwami, zwłaszcza Turcją a Rosją.

  9. Krzysztof M said

    Ad. 4

    Filmik nic nowego nie wnosi. Ale jest tam teza, że Amerykanie są do dziś wolni, bo w USA jest prawo po powszechnego posiadania broni. Teza jest błędna. I szkodliwa.

  10. Przeclaw said

    @Wosiu

    Dobrze ulozyl Pan liste.

    Jednak najwiecej znakow zapytania jest w pkt.3, bo latwo jest wyrokowac post factum
    .
    Na obrone Sobieskiego trzeba podac:

    1.Polska byla w stanie wojny z Turcja. Turcja zagarnela i okupowala Podole. Sobieskiemu, mimo wielu sukcesow nigdy nie udalo sie odzyskac Podola.
    2.Historia wojen z Turcja byla dluga i Turcja wykazywala wielka agresywnosc i konsekwencje. Polska skutecznie wygrywala bitwy z Turcja ale sama nie byla w stanie wygrac wojny.
    3.Skutkiem zaniechania odsieczy na Wieden prawdopodobnie byl by atak Turcji na Krakow i zajecie Malopolski, bo takie byly plany tureckie.
    4. To bylo na 34 lata przed traktate 3 cz.orlow i wiele sie moglo jeszcze zdarzyc.

    W tej sytuacji nie mozna uznac decyzji Sobieskiego za blad. Natomiast bledem i to duzo powazniejszym byly w pozniejszym okresie, pod koniec jego zycia odwrocenie sie od orientacji francuskiej, konszachty z Habsburgami.
    Tu warto przypomniec nieforunny plany malzenskie Jakuba Sobieskiego, ktore skonczyly sie malzenstwem z Habsburzanka i na skutek tego utraty zaufania szlachty, zablokowania elekcji i ulatwienia dywersji bankierskiej jaka bylo osadzenie ich marionetki na tronie polskim.
    Tak wiec, nieudolnosc Sobieskiego doprowadzila do zniszczenia Polski, ale to nie byla decyzja odsieczy Wiednia.

  11. Kazek said

    Ad.8 Czemu wsioku zaczynasz dyskujse od nazywanie mnie głupim polaczkiem.
    Trzeba zwiedzić Watykan aby zrozumieć czym było zwycięstwo pod Wiedniem

  12. wet3 said

    @ Wosiu (8)
    Odsiecz Wiednia byla dla nas koniecznoscia. Przeciez w rekach Turkow bylo juz wtedy woj. podolskie, braclawskie i kijowskie, ktore odzyskalismy dopiero po pokoju karlowickim w 1699r. Sobieski nie mial wyboru, ani tez szczescia gdyz z powodu zmian ukladow politycznych przepadla Rzplitej szansa na odzyskanie Ksiestwa Pruskiego oraz ziem na zachod od Rzplitej. Byla to epoka t.zw. pokoju Grzymultowskiego (okres wielkich strat terytorialnych) w ktorym Rzplita utracila na rzecz Rosji woj. smolenskie, czernihowskie oraz Ukraine na wschod od Dniepru.

  13. wet3 said

    @ Wosiu (2)
    Najwiekszym bledem bylo ogloszenie Konstytucji – co masoni zrobili na sile wbrew rozsadnej opinii krola, ktory wyraznie powiedzial, ze jest ona dobra, ale na ogloszenie jej czas jeszcze nie nadszedl. Radzil poczekac prawdopodobnie do czasu az szwabska dziwke siedzaca na tronie carskim diabli wezma do siebie.
    Jesli chodzi o zydow to udzielenie im schronienia w Rzplitej bylo wielkim bledem. Jednak jeszcze wiekszym bledem bylo nadanie im prawa arendy co doprowadzilo do niesamowitego ucisku chlopstwa i rebelii kozackiej.
    Idiota Zygmunt III powinien w 1618r. wcielic Ksiestwo Pruskie do Korony!

  14. Piotrx said

    „Brak wsparcia Denikina ujęte jest jako błąd ,który spowodował zwycięstwo komunizmu a następnie ten sam komunizm panował w Polsce.”

    Gruba przesada, znowu samobiczowanie, a dlaczego Denikina nie wsparli dostatecznie sami Rosjanie ? Za chwilę dowiemy się że winę za powstanie systemu komunistycznego ponoszą Polacy i znowu trzeba bedzie placić odszkodowania.

    Jak to mozliwe że po stronie bolszewickiej w ciągu zaledwie roku 1 000 000 ludzi znajdzie się pod bronią a prawie 30 000 byłych carskich oficerów stworzy dla nich kadry? Jakie zaplecze w samej Rosji miał Denikin? A jeśli małe to dlaczego? Dlaczego „Biali” zwalczali też „Zielonych” zamiast szukać z nimi porozumienia przeciw „Czerwonym” itd…

    Jak pisał Marian Kukiel:
    „Jest rzeczą sporną czy współdziałanie polskie byłoby zadecydowało o ostatecznym zwycięstwie Denikina i jaki wpływ byłoby to miało na losy Europy i świata. Operacje polskie na froncie wschodnim od września 1919 stanęły: polskie siły zbrojne przechodziły reorganizację. Większa ofensywa polska i październiku w kierunku bramy smoleńskiej mogła niewątpliwie i związać parę dziesiątek tysięcy czerwonych, których Trocki przerzucał teraz przeciw Denikinowi. Czy dałoby mu to zwycięstwo? Słabość rosyjskich sił narodowych i rządów Denikina polegała, jak wykazały wydarzenia, na niedostatecznej sile liczebnej wojska gdyż wobec nastrojów ludności armia była tylko ochotnicza. Na ważniejszym było, że poza przetrzebioną inteligencją, sterroryzowanymi i zdziesiątkowanymi warstwami posiadającymi tylko kozacy byli masą po stronie „białych”, choć nie wszyscy. Chłopi widzieli w nich obrońców praw byłych właścicieli ziemskich, co decydowało o postawie nieufnej lub wrogiej. Toteż rządy na obszarach zajętych przez „białych” miały – wbrew zamiarom Denikina czy Kołczaka na Syberii charakter zbliżony do okupacji wojskowej, zbyt często utrzymującej posłuszeństwo za pomocą ekspedycji karnych i masowych represji, przy czym elementy awanturnicze wyżywające się w wojnie domowej, dopuszczały się nadużyć i okrucieństw, co z kolei odbijało się na sile moralnej wojska.”

    Pomijam juz ogromne wsparcie finansowe i gospodarcze dla bolszewizmu od interbankierów i sterowanych przez nich rzadow panstw zachodnich oraz brak interwencji ze strony tych państw. A także wczesniejsze odrzucenie propozycji pokojowych Wilhelma II wobec Rosji w 1916 r. Wiecej w linku ponizej.

    https://marucha.wordpress.com/2011/12/30/pilsudski-zwolennikiem-bolszewii/#comment-134144

  15. Wosiu said

    @Przecław

    Dobrze Pan gada, ale pozostanę przy swoim. Atak Turków na Polskę po zajęciu Wiednia był bardzo mało prawdopodobny z wielu różnych przyczyn których mi się tu nie chce rozdrabniać.

    Trzeba podkreślić, że Polska pod koniec XVII wieku była już trupem upadającym z wyczerpania ze względu na prawie 100 lat nieustannych wojen z kilkoma przeciwnikami na raz. Bardzo mnie wkurwia termin „Potop Szwedzki” ukuty niefrasobliwie dawno temu i skwapliwie podtrzymywany przez komuchów. Jaki „szwedzki”? Do kurwy nędzy, Polska walczyła wtedy równocześnie ze Szwecją, Rosją, buntownikami Chmielnickiego, Tatarami, Prusami i Siedmiogrodem….

    Co więcej, ja to pierwszy zauważyłem i starałem się szeroko rozpowszechnić w necie:

    Polska nigdy nie przegrała żadnej pełnoskalowej wojny z jednym przeciwnikiem!!! Do tego był potrzebny zawsze sojusz 2-3 wrogich sąsiednich państw!

    Nawet we wrześniu 1939 mogło być różnie, gdyby nie atak Sowietów 17-go września. Nie mówi się o tym, że istniały plany wycofania się polskich jednostek wojskowych na tzw. Przedmurze Rumuńskie, gdzie można się było bronić miesiącami, szły już z Francji do Rumunii transporty broni i amunicji dla Polski.A Niemcy mieli zapasy amunicji tylko na dwa tygodnie!!! A paliwa na dwa miesiące!!!
    Tego się nie mówi. Słyszeliście gdzieś o tym? Nie? No właśnie!!!

  16. Piotrx said

    Zapomniałem o jednym , nieco upraszczając to chyba największym naszym błędem było to żeśmy jako naród (i jak inne narody) bardzo często zapominali o Panu Bogu i Nauce Chrystusowej i tak jest niestety i dzisiaj. Jak powiedział św. Augustyn „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”.

  17. obserwator said

    P. Radosław Żurawski vel Grajewski napisał:

    „Wydaje się, że po 1989 r. ta postawa nadal nam towarzyszy i streszcza się w haśle grożącej nam niby dyktatury – w domyśle prawicowej – groźnej dla swobód obywatelskich. Jakkolwiek by to absurdalnie nie brzmiało i jak niewiele miałoby to wspólnego z rzeczywistymi zagrożeniami, wydaje się, iż większość obywateli Rzeczypospolitej biorących udział w wyborach na poważnie traktuje takie niebezpieczeństwo.”

    Ta postawa NAM towarzyszy? Czy Pan Żurawski vel Grajewski kpi czy o drogę pyta? Co Polacy mieli do powiedzenia po 1989 w sprawie ustroju politycznego państwa, systemu prawnego, systemu wyborczego, systemu gospodarczego? Czy Radosław Żurawski vel Grajewski nie widzi, kto trzyma w garści wszystkie sznurki w teatrze marionetek?

  18. Wosiu said

    A czemu ten post się przedtem nie opublikował, co?

    @Przecław

    Dobrze Pan gada, ale pozostanę przy swoim. Atak Turków na Polskę po zajęciu Wiednia był bardzo mało prawdopodobny z wielu różnych przyczyn których mi się tu nie chce rozdrabniać.

    Trzeba podkreślić, że Polska pod koniec XVII wieku była już trupem upadającym z wyczerpania ze względu na prawie 100 lat nieustannych wojen z kilkoma przeciwnikami na raz. Bardzo mnie wkurwia termin „Potop Szwedzki” ukuty niefrasobliwie dawno temu i skwapliwie podtrzymywany przez komuchów. Jaki „szwedzki”? Do kurwy nędzy, Polska walczyła wtedy równocześnie ze Szwecją, Rosją, buntownikami Chmielnickiego, Tatarami, Prusami i Siedmiogrodem….

    Co więcej, ja to pierwszy zauważyłem i starałem się szeroko rozpowszechnić w necie:

    Polska nigdy nie przegrała żadnej pełnoskalowej wojny z jednym przeciwnikiem!!! Do tego był potrzebny zawsze sojusz 2-3 wrogich sąsiednich państw!

    Nawet we wrześniu 1939 mogło być różnie, gdyby nie atak Sowietów 17-go września. Nie mówi się o tym, że istniały plany wycofania się polskich jednostek wojskowych na tzw. Przedmurze Rumuńskie, gdzie można się było bronić miesiącami, szły już z Francji do Rumunii transporty broni i amunicji dla Polski.A Niemcy mieli zapasy amunicji tylko na dwa tygodnie!!! A paliwa na dwa miesiące!!!
    Tego się nie mówi. Słyszeliście gdzieś o tym? Nie? No właśnie!!!

  19. Wosiu said

    Czemu moje kolejne posty się nie publikują?

  20. wet3 said

    @ Piotrx
    Oczywiscie Zachod, szczegolnie parszywa jak zawsze wobec nas Anglia, chce wyraznie obarczyc nas wina za brak pomocy Denikinowi. Denikin, jak to Pan wyraznie wspomina, NIE mial zbyt wiele poparcia wsrod narodu rosyjskiego, a z Polakami rokowal jak przyslowiowy debil przez co zawalil cala sprawe „na amen”!

  21. Infonurt2 : Ja wiem że jest tylko jeden największy błąd polski: brak ścinki!. Anglicy opanowali cały świat bo ścinali nawet króli/królowe za zdradę stanu. W Polsce przez setki lat zdajcy polityczni nie ponoszą odpowiedzialności. Gruba kreska itp. Powinniśmy stosować karę śmierci dla polityków/zdrajców interesu narodowego i Polski. Dosłownie na drugi dzień Polska się wyludni i zdrajcy uciekną z kraju a tym samy nastąpi „cudowne „uzdrowienie „Polski. Przestaniemy być pośmiewiskiem świata i kraj najlepiej[ wykształconych ludzi , bogaty w surowce będzie jednym z najbogatszych na świecie. Scinka- to jedyne lekarstwo potrzebne Polsce.PS: mozna tez , aby było humanitarniej- wyrentowac z USA -krzsło elektryczne : w koncu wzór amerykańskiej demokracji stosuje je z doskonałym rezultatem od lat!

  22. Krzysztof M said

    Ad. 21

    „Powinniśmy stosować karę śmierci dla polityków/zdrajców interesu narodowego i Polski. Dosłownie na drugi dzień Polska się wyludni i zdrajcy uciekną z kraju a tym samy nastąpi „cudowne „uzdrowienie „Polski. ”

    – Przy całym moim sprzeciwie wobec kary śmierci, jestem „ZA”.

  23. Kronikarz said

    Zeby zrobic porzadek, nalezy najpierw zaplanowac scinki :

  24. Kronikarz said

    Wosiu 2012-01-01 (niedziela) @ 16:40:17

    Rozne moga byc przyczyny a jedna z nich niecenzuralne slowa jak przeklenstwa.
    Zapytaj Gajowego.

    Podobaly mi sie Twoje ostatnie wpisy.

  25. Marucha said

    RE 19, 24:

    Proponuję czasami zajrzeć do działu „Cenzura”.
    Tam naprawdę jest wszystko opisane i wyjaśnione.

  26. Kapsel said

    Jak porządek to porządek.Tutaj też:

    Gdy luzak konferansjer minie się z powołaniem i zostanie kapłanem

    http://breviarium.blogspot.com/2011/12/gdy-luzak-konferansjer-minie-sie-z.html

    O święty Harleyu!

    http://breviarium.blogspot.com/

  27. Tomek-Kolejarz said

    Do Kol. Wosia

    Bardzo dobre wpisy. Podoba mi się Twój nieszablonowy sposób myślenia. Gratuluję świetnej analizy.

    Rzeczywiście w wieku XVII było bodaj tylko całe 20 lat, kiedy Polska nie toczyła z nikim wojny. Uczyłem się o tym na zajęciach z histori, którą zdawałem na maturze.

    W jednym się pozwolę nie zgodzić – pełnoskalowe wojny z jednym przeciwnikiem przegrywaliśmy, choć rzadko – dobrym przykładem jest choćby powstanie listopadowe.

    Co do roku 1939 słyszałem o planie obrony trójkąta rumuńskiego. Wydaje mi się również, że bez ataku sowieckiego wojna mogłaby trwać dłużej, choć zapewne i tak większe szanse mieliby Niemcy. Transporty broni i amunicji dla naszej armii były już zawrócone, bo w chwili kiedy rozpoczynała się bitwa nad Bzurą alianci już postawili na nas krzyżyk.

    Dużo ciekawsze pomysły niż obrona trójkąta rumuńskiego były jeszcze przed rozpoczęciem walk. No ale tacy oficerowie jak Kutrzeba czy Maczek nie mogli przekonać sanacyjnego baraństwa do swoich słusznych koncepcji, zweryfikowanych w praktyce.

  28. Przeclaw said

    #15,18 Wosiu

    Zgadzam sie, ze „Potop” powinno sie rozpatrywac lacznie z innymi atakami agresji na Rzeczpospolita, ktore mialy miejsce prawie w tym samym czasie. To byla zgrana akcja miedzynarodowych banksterow, ktorzy wczesniej podporzadkowali sobie Anglie i rzadzili poprzez sklocanie ze soba narodow Wysp Brytyjskich, lacznie z dokonywaniem ludobojstwa np.na Irlandczykach wtedy i dlugo potem. Dosc wczesnie zalozyli kolonie w Barlinie, a potem po polaczeniu w Prusach Ksiazecych i siali zamet w Europie niszczac jej wielowiekowa kulture i dorobek materialny.
    Poza tym, w inwazji „:szwedzkiej” wiecej niz 50″: mialy udzial protestanckie ksiestwa polnocno-niemieckie, byla wiec to agresja niemiecko-szwedzka, dlaczego pomija sie ten pierwszy czlon ? Dowodca oblezenia Czestochowy byl Burchardt Muller, ktorego niemiecka narodowosc zwykle sie pomija. No, ale mial on wiele klopotow, zwlaszcza odtad jak kula wystrzelona z klasztoru trafila w jego namiot zabijajac w jego obecnosci przebywajacego tam bratanka.

  29. O'Mambo Lulua said

    Ja jest Mużyn z plemienia M’Bele.
    Ja nie znać język polski, ja pisać ze słownik w ręka.
    U nas w plemieniu M’Bele jak wódz jest niedobra i kradnie banany to my go rzucać do lwy.

  30. Lew z Lechistanu said

    2012-01-02 (poniedziałek) @ 00:10:16
    Ja jest Mużyn z plemienia M’Bele.
    Ja nie znać język polski, ja pisać ze słownik w ręka.
    U nas w plemieniu M’Bele jak wódz jest niedobra i kradnie banany to my go rzucać do lwy.

    U nas w Lechistanie aż roi się od podobnych podrzutków i dla tego ziemniaki drożeją.

  31. Carlos said

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2011/12/28/elity-iii-rp-rodowod/

  32. Rosomak said

    http://monitorpolski.wordpress.com/2012/01/03/ludobojstwo-na-polakach-szczepionki-na-hpv/#comment-64665

    Robak 3 Styczeń 2012 o 5:15 pm

    /…/” A durnie nadal się będą kłócić o byle gówno.” (monitorpolski)

    Bolesna prawda. Wciąż kłócimy się o jakieś duperele, a w każdej, tak dosłownie: w k a ż d e j dziedzinie życia, zwłaszcza społecznego, jesteśmy uwalani na potęgę. Już nie o to mi nawet idzie, że „une” są takie jakie są (takie bowiem już mają; naturę, instynkt, psychikę i DNA), lecz o to, że to my nie potrafimy żadną miarą skonsolidować własnych wysiłków i postaw w celu obrony polskich wartości i dobra wspólnego, za jakie uważam m.in. wszelkie depozyty pamięci narodowej i do czego tu nawiązuję. Otóż usiłuję ze swojej strony niczym naiwny głupek od kilku dobrych lat (od kiedy łuski opadły mi z oczu) m. in. wydobywać na światło dzienne nieznane szerzej wydarzenia i wspaniałe postaci lokalnej historii z okresu przedwojennego i czasów II WŚ. Poza kilkunastoma osobami,wielu innych zamiast podchwycić dzieło, o którym wie od dawna, wspomóc go, wzbogacić o własne zbiory, (posiadają takowe) i wspomnienia, kłóci się, na dodatek publicznie, o jakieś nieistotne detale, podnosi wyssane z palca kwestie apoteozy antenatów, którzy akurat na cześć i chwałę nie zasłużyli. Pisze ponadto anonimy, bzdurne listy do redakcji lokalnej prasy etc. W atmosferze przepychanek kmiotków ginie autentycznie chwalebna przeszłość wielu spośród ich dziadków i pradziadków, którym nawet do pięt nie dorastają. Z bólem i smutkiem konstatuję tę „karłowatość” w stosunku do dzielnych przodków. Przerobiłem kilka tys. stron dokumentów, zapisków, pamiętników, relacji i wspomnień, więc wiem o czym piszę. Tylko kilkanaście osób, spośród kilkuset poznanych, prawdopodobnie rozumie o co w tym wszystkim idzie, jaką to ma wartość dla nas współczesnych i dla przyszłych pokoleń. (W innych dziedzinach sprawy te procentowo wyglądają zapewne podobnie.) W tym akurat skrótowo omawianym przypadku chodzi mianowicie o budowanie samoświadomości, która w życiu narodów jest nie mniej ważna niż posiadanie dóbr materialnych. Może jest nawet ważniejsza, bo dotyczy kultury, owej emanacji ducha nadającej sens istnieniu. ( „Duch daje życie, ciało na nic się nie przyda.” J. 6,63) Ona została przez nas już ogromnym stopniu zatracona (wojny, powstania, wybite elity, własna indolencja, brak wiary i przeświadczenia o konieczności podjęcia zbiorowego wysiłku i własnej, polskiej „solidarności”) i celowo zepsuta m.in. przez system współczesnej edukacji przypominającej „reformy reform” oraz rzesze niedouczonych pedagogów potrafiących co najwyżej nauczać przedmiotów, bo wychowywać to już z pewnością – nie. W tym wszystkim nie dostrzega się odległych celów, nie potrafi generalizować ani przewidzieć sytuacji wiodącej do totalnej katastrofy narodowej, w wyniku czego pozbawieni własnej tożsamości, staniemy się tym łatwiejszym łupem – współczesnymi Ammalekitami, których czeka ludobójstwo. Najwyższa pora, by się ocknąć. Jednym z warunków pozostaje wzajemna edukacja i uświadamianie. Póki to jeszcze możliwe…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: