Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ci głupi endecy klepiący biedę

Posted by Marucha w dniu 2012-01-04 (Środa)

Rafał Ziemkiewicz od kilku lat kreuje się na wielkiego zwolennika Romana Dmowskiego i myśli narodowej, jednak – nie znając w sposób dostateczny historii tego ruchu – co jakiś odkrywa, że jego wyobrażenia na ten temat są jakże odległe od oczekiwań. Tym razem pan Rafał „przejechał” się po „Myśli Polskiej” za to, że przypomniała jakie stanowisko wobec stanu wojennego zajęło Stronnictwo narodowe w Londynie (Maciej Motas, „Uniknąć tragedii narodowej − Stronnictwo Narodowe wobec stanu wojennego”, MP, nr 51-52/2011).

Na swoim blogu pisze tak:

W tygodniku „Myśl Polska” ukazał się oto historyczny Dokumentuje on to, co uważam za najbardziej dziś skretyniałą i wstydliwą część tradycji endeckiej, a zarazem stanowi poglądowy przykład, w jaki sposób zdrowy rozsądek i realizm w polskiej tradycji zwykły się wyradzać.
Mówiąc najkrócej, w chwili, gdy naród polski przeżywał czas wielkiego odrodzenia i uniesienia, jakim był ruch „Solidarności”, znaczna liczba wychowanków tradycji narodowej znalazła się w opozycji do tego ruchu − z czasem przybierającej formy coraz bardziej namiętne i obsesyjne. Że tak się stało z działającym w kraju stowarzyszeniem „Pax”, dałoby się od biedy wyjaśnić jedynie kolaboracją, konformizmem i infiltracją tej organizacji przez agenturę SB. Ale wypowiedzi narodowców klepiących biedę na emigracji, najusilniej wszak zwalczanych przez komunizm, a mimo to z odległego Londynu w imię „politycznego realizmu” usprawiedliwiających Jaruzelskiego, gromiących „Solidarność” i nawołujących Polaków w kraju do posłuszeństwa Sowietom, w żadnym wypadku w ten sposób wytłumaczyć nie można. Im po prostu masowy ruch społeczny kompletnie nie pasował do wyznawanej wizji polityki jako dziedziny bardzo elitarnych gier i spisków.

Autor mógłby sobie darować używanie takich terminów, jak „skretyniały”, „obsesyjne”, „kolaboracja”, „konformizm” przy opisywaniu postaw ludzi, którzy przeszli znacznie więcej niż on. Ja rozumiem, że dla pana redaktora było przykrym odkryciem, że narodowcy w Londynie myśleli tak samo jak ci w kraju, których uznaje za „kolaborantów” czy wręcz kukiełki na usługach SB. A tu taka niespodzianka, także ci „klepiący biedę” w Londynie myślą tak samo! Co za pech! Dla mnie nie, bo tych ludzi „klepiących biedę” znałem i wiem jaki był tok ich myślenia. Dlatego szydzenie z nich i rzucanie obelg uznaję za przejaw pychy i ignorancji, jaką – niestety – nie raz pan redaktor prezentuje. Niby co – „Myśl Polska” miała teraz tych ludzi i ich polityczne wybory potępić? I to w imię czego? Dobrego samopoczucia pana redaktora i jego ideowych kolegów z „Gazety Polskiej”, która jest jawną dywersją na prawicy i sieje zamęt od wielu lat? Toż to jest, panie redaktorze, czyste wariactwo, które pan niby zwalcza.

Przywołuje pan opinie Wojciecha Wasiutyńskiego, który jako jedyny miał inne zdanie w sprawie stanu wojennego. Ale przytoczył pan tylko jedną jego wypowiedź, ja przytoczę inną: „Najgorszym wyjściem byłby, z punktu widzenia polskiego, wielki najazd sowiecki i bezpośrednie rządy KGB. Polałaby się szeroko rzeka krwi polskiej i rozwalone zostały te bardzo niedoskonałe podstawy, z których można próbować odbudowy niepodległości w przyszłości. Lepiej, że nie było konfrontacji z najliczniejszą armią współczesną. Lepiej mieć kociokwik po święcie solidarności niż głowę rozłupaną toporem. W tym punkcie, paradoksalnie ale logicznie, zbiegły się interesy polskie i rosyjskie: żeby uniknąć bezpośredniej konfrontacji”. I co? Nawet Wasiutyński miał ocenę bardzo zbliżoną do tych „klepiących biedę w Londynie”.

Powołuje się pan na naród. A ja pytam – gdzie był naród w końcu 1981 roku? Dlaczego opór był tak słaby, dlaczego wojsko się nie zbuntowało, dlaczego Kościół nawoływał do zachowania spokoju? Nawet prof. Jerzy Eisler z IPN-u pisze, że w sprawie stanu wojennego tak naprawdę nie można się wypowiadać autorytatywnie: „Przecież nie mogło być tak, że równocześnie była groźba radzieckiej interwencji zbrojnej i jej nie było. Możliwe zresztą, że i w tym wypadku (jak w wielu innych) nie poznamy całej prawdy nigdy. Tym bardziej, że o ile łatwo wyobrazić sobie dokumenty poświadczające taką groźbę (np. radzieckie plany, mapy, rozkazy dotyczące dyslokacji wojsk Układu Warszawskiego przed i po ewentualnej inwazji), o tyle już znacznie trudniej wyobrazić sobie jakiekolwiek dokumenty, które miałyby taką groźbę zupełnie wykluczyć. Czyż bowiem np. ewentualna uchwała Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego o definitywnym wyrzeczeniu się myśli o zbrojnej interwencji w Polsce byłaby dostatecznym dowodem na brak takiego zagrożenia? Czy dokument informujący o czymś takim zasługiwałby na zaufanie tylko dlatego, że znaleziono go w tajnych moskiewskich archiwach? Poza tym, nawet jeżeli coś jest wykluczone dzisiaj, nie musi być równie niemożliwe jutro. Sytuacja zmieniała się wszak z dnia na dzień. Nie ulega więc wątpliwości, że gdyby w Polsce doszło wtedy do wybuchu wojny domowej (nie rozstrzygając w tym miejscu, czy i ewentualnie na ile była ona wówczas realna), to przecież Sowieci nie przyglądaliby się temu bezczynnie, lecz pomyśleliby o zabezpieczeniu swoich interesów i nie pozwoliliby na odcięcie od ojczyzny ponad 450 tys. swoich żołnierzy przebywających w NRD” (J. Eisler, „Bohater pozytywny czy negatywny?” [w:] „Stan wojenny – odtajnione archiwa IPN”, dodatek do tygodnika „Newsweek”, nr 01/2011). Czy on także „skretyniał”, jak ci biedacy w Londynie?

Pan redaktor pozwolił sobie także na filipikę pod adresem „Myśli Polskiej”: „Jego późni epigoni [źle pojętego realizmu] z przekonania o rozstrzygającej roli siły wyciągali już wniosek dramatycznie odmienny: że skoro o wszystkim decyduje siła, to Polska powinna skłonić się przed silnymi, i że właśnie na podporządkowywaniu się sile − z jednoczesnym odrzuceniem wartości moralnych i tradycyjnych polskich tęsknot jako „głupoty” – polega polityczny realizm. Skamieliną tego sposobu myślenia, anachroniczną, a przez to groteskową, pozostaje dziś publicystyka wspomnianej „Myśli Polskiej”, pełna pouczeń, że mądre i realne jest sławić Łukaszenkę i Putina, kochać Rosję, bać się Zachodu, potępiać głupie „smoleńskie” histerie oraz bronić jako wielkiego Polaka Jaruzelskiego”.

Pomijam to, że pan redaktor nie rozumie tekstów, jakie się u nas ukazują i dotyczą Rosji i Białorusi i woli to sprawdzić do absurdu. Rozumiem, że histerie smoleńskie nie są dla niego głupie, nie są anachroniczne i groteskowe, tylko są esencją rozumnego, polskiego patriotyzmu, nie wariackiego, ale głębokiego i nowoczesnego? Rozumiem, że jego poczucie patriotyzmu i realizmu skłania go do konstatacji, że w 1981 roku nic nam nie groziło, nie było Kuronia i Modzelewskiego z ich obsesyjną koncepcją trockistowskiej rewolucji („Bój to wasz będzie ostatni”, „drugi Budapeszt”), nie było insurekcyjnego amoku i przekonania, że władza leży na ulicy, nie było zwyczajnej głupoty i prowokacji? Tak pewnie pan myśli. Dlatego pytam – na czym właściwie polega lansowany przez pana redaktora „patriotyzm niewariacki”? I co to ma wspólnego z myślą Romana Dmowskiego? Niestety, przypomina pan Adama Michnika, który w 1983 roku opublikował swój esej na temat endecji pt. „Rozmowa w Cytadeli”. Dał on tam swoją wykładnię dziejów ruchu narodowego, pisząc co w jego tradycji jest dobre, a co jest „anachronizmem” i – jakby pan to ujął – „skretynieniem”. Mimo różnic jakie panów dzielą – wiele was też w tej akurat sprawie łączy.

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl/

Sposób dyskutowania R.A. Ziemkiewicza – a więc sprowadzanie do absurdu poglądów ludzi, którzy nie śpiewają w chórze wujów potępiających Rosję, nie wykazują oznak obłędu smoleńskiego i szukają dróg porozumienia ze wschodnimi sąsiadami – znamy doskonale również z tego forum. Nie ma dla nich nic, oprócz albo totalnego potępiania Rosji, albo totalnego liżydupstwa. Żadne stany pośrednie nie istnieją. Z powodu swych fobii gotowi by byli poświęcić najżywotniejsze interesy narodu. – admin.

Komentarzy 71 do “Ci głupi endecy klepiący biedę”

  1. Kronikarz said

    Wlasnie, swietnie, tego Ziemkiewicza trzeba tepic.
    Warto by jednak bardziej bezposednie informacje o Dmowskim podawac.

  2. Wosiu said

    O czym tu dyskutować? Przecież Rafał Ziemkiewicz to żyd, co widać, słychać i czuć. Szczególnie w ostatnim czasie. Co do wyglądu, jakoś żydzi mają taką cechę, że ich chazarska fizjonomia zaostrza się z wiekiem. Np. o takiej Natalii Kukulskiej kiedy była małą dziewczynką, trudno byłoby zadecydować czy żydówka czy nie, a teraz? Ho, ho!

  3. Kronikarz said

    Wosiu

    Tak, wiec wstac, kopniaka dac takiemu, jesli przeszkadza, okrakiem przejsc i isc w zycie normalne a nie sie w gownem wojowac.

  4. Zerohero said

    Dodam, że:

    Ziemkiewicz pochwalał każdą wojnę Izraela a o wojnie w Iraku wyrażał się, że nie przyniosła ofiar a „smierdziele” (tak pisał) którzy ją krytykują powinni zająć się Czeczenią.

    Niedawno RAZ napisał artykuł „antysemici won z prawicy”.

    RAZ wypowiada się z nienawiścią nie tylko o władzach Rosji, ale gardzi Rosjanami jako narodem, np. pisze z przekąsem o nich „kulturnyj narod” (z kontekstu biła ironia).

    RAZ nazywał Balcerowicza patriotą.

    RAZ chwalił Michalkiewicza, ale dodał, że Michalkiewicz niepotrzebnie pisze o Żydach, bo to wicie rozumicie, pożywka itd…

    Ten człowiek nie ma ustalonego systemu wartości. Raz jest pacyfistą raz jastrzębiem, raz wprowadza lewacką polityczną poprawność, innym razem pisze ostro. Zależy co opisuje: Żydów i USA czy Rosję. RAZ to dywersant nie plujący na Dmowskiego wprost, ale próbujący go jakby oswoić. Na prawicy nie brakuje takich, np. redkacja Frondy oczekująca na budowę przez żydów światyni jerozolimskiej.

    RAZ to niby niszowy prawicowy outsider co nie kłania się „salonowi” i POlszewikom, ale pełno go w reżimowej TV, na dużych potalach i wielkonakładowej prasie. Barany dają się nabierać, bo ten cwaniak mówi im miedzy innymi to co chccą usłyszeć. A że przemyca tyle ogłupiajacego jadu…taka jego rola. Wystarczy zobaczyć ten jego wredny, obleśny usmieszek. Tak się usmiecha medialny „autorytet” pewny swoich pleców.

  5. Zerohero said

    PS. Fotyga na spotkaniu z jakimiś dziadkami nazwała katastrofę w Smoleńsku najprawdopodobniej największym wydarzeniem w dziejach świata. Ktoś tu umieszczał nagranie na you tube. O czym więc tu gadać? Czego brobi RAZ? Bicia piany i odwracania uwagi od spraw istotnych.

  6. Kronikarz said

    4/ „Ten człowiek nie ma ustalonego systemu wartości.” – piszesz. Ma, ma, ale talmudyczny system i wiec sie czasami zampomina.

  7. Rysio said

    re 2. http://img.interia.pl/pomponik/nimg/Natalia_Kukulska_fot_2473791.jpg

  8. Przeclaw said

    Giertych dobrze wiedzial co uni wypichcili Polakom w powstaniach: kosciuszkowskim, listopadowym, styczniowym, 1905 i warszawskim 44. Poniewaz w r.1980 zanosilo sie na to samo, wolal stan wojenny. Myslal logicznie i kierowal sie dobrem Polski.

    Niestety skutkiem rzadow Jaruzelskiego byl permanentny kryzys, zapasc gospodarcza, w rezultacie usuniecie z Polski 1,5 miliona mlodych Polakow. Przy bardziej rozumnym rzadzeniu mozna bylo tez straty zredukowac.
    W wypadku otwartego konfliktu z ZSRR jednak straty byly by jeszcze wieksze. A taki konflikt zaczyna sie bardzo niewinnie, potem juz znajduja sie ci, co go podsycaja i juz nic nie zdola go powstrzymac.

    Z drugej strony zadaje sobie pytanie, czy w ogole byla szansa pokojowych rzadow bez stanu wojennego, ktory byl prowokowany wczesniej, czy i na ile ZSRR zaakceptowal by reformy w Polsce zgodne z interesem Polakow ?. Na to pytanie najlepiej odpowiedzial by Jaruzelski, ale jak dotad milczy i sie maskuje, moze choc zostawi pametniki ? Jego ksiazka „Stan wojenny, dlaczego?” charakteryzuje sie znacznie wyzszym stopniem obludy niz np. „Przerwana dekada” Gierka, co nie wrozy dobrze.

  9. Marucha said

    Re 8:
    Narodowcy (przynajmniej niektórzy) mają Jaruzelskiemu za złe nie tyle samo wprowadzenie stanu wojennego, ale totalne zmarnowanie tych lat, kiedy miał władzę niemal absolutną i mógł przeprowadzić wiele pożytecznych reform.

  10. aga said

    Tak jest Panie Przecławie.
    A Jaruzelski to smierdzący tchórz.

  11. Guła. said

    Panie Admin, dziś Rosja to spadkobierczyni terytorialna ZSRR i carskiego imperium, a więc twór sztuczny. Gorzej niźli Ukraina. Nie uważa pan?

  12. wet3 said

    @ Marucha (9)
    Jest Pan stanowczo zbyt lagodny w ocenie Wolskiego! Jego glowna „zasluga” jest stan wojenny, czy tez, jak kto woli, cala dekada 1980-90. Jest to usuniecie lub wypchniecie sila najlepszego elementu narodu za granice (ok. 2 mln.!). Stworzenie obozow dla prawdziwych patriotow (tu klania sie liczba ofiar!) oraz hoteli dla koszernych „dysydentow”, takich jak Szechter czy Bolek oraz im podobnych. . Zawlaszczenie Solidarnosci przez koszernych, tworzenie spolek przez czerwonych zbirow, zbudowanie fundamentow pod Magdalenke i okragly mebel – czyli dokumentne przygotowanie do uwlaszczenia sie zydokomuny kosztem narodu oraz wyprzedania, przewaznie w szpony zydowskie, dorobku pokolen za grosze – za to lapowki musialy byc solidne bo szybko zydokomuchy przepoczwarzyly sie w kapitalistow „cala geba” – prosze zobaczyc liste najbogatszych w Polsce! Chyba ocena tego zbira powinna byc wystarczajaco jednoznaczna!

  13. Krzysztof M said

    Ad. 10

    „A Jaruzelski to smierdzący tchórz.”

    – A co? Nie chciał się kopać z koniem? No tchórz jeden… 🙂

  14. bobola said

    Nie zapominajmy, ze „Solidarnosc” byla w gruncie rzeczy ruchem socjalistycznym czy trockistowskim a jej glownym zadniem bylo wiecej socjalizmu w socjalizmie i koniec z przywilejami komunistycznej nomenklatury. Teraz, kiedy Michnik i Spolka graja role nowoczesnych kapitalistow malo kto pamieta, ze Kuron, Michnik i Modzelwski byli „ultrasami” komunizmu, ktorzy byli bardziej na lewo niz owczesna komunistyczna nomenklatura. Kazdy ruch, w ktorym takie sily graly role wiodaca musial byc podejrzany dla zwolennikow Narodowej Demokracji. Ci bowiem byli na prawo nawet od sanacji i pilsudczykow.

  15. Rysio said

    re 14. Bobola – pięknie napisane, pięknie !!!

  16. AD said

    Kahal wytypowal RAZ-a na przejecie ruchu R. Dmowskiego by nim odpowiednio pokierowac.

  17. aga said

    ad.143
    Miałam na myśli jego nędzną książczynę ,Panie Krzysztofie M. Poznać zyda po tchórzostwie,nawet jak stoi już nad grobem to nie zaryzykuje ,żeby narodowi ,ktorym rzekomo rządził przekazać wiedzę ,wlasnie dlaczego zmarnował te lata władzy i nie przeprowadził reform ,jak pisze Pan Marucha…… …

  18. Krzysztof M said

    Ad. 17

    Jaruzelski ma rodzinę. I nie on jeden. Tu nie ma sentymentów. Jak się jeden z nich odważy i w obliczu śmierci wyzna NARODOWI to, co należy, to ani chybi dobiorą się do rodziny zmarłego. Coby inni wiedzieli, jak się skończy podobny gest patriotyzmu.

    Smycz musi być. 🙂

  19. Marucha said

    Re 12:
    To nie są moje, lecz zacytowane poglądy.
    Sam mam Jaruzelskiemu do zarzucenia jeszcze kilka innych rzeczy.
    A to, że po stokroć od niego gorszymi bandziorami okazali się „demokraci”, którzy przejęli władzę i likwidują Polskę, to już tylko drobna szczegóła.

  20. Marucha said

    Re 11:
    Pan to mówi serio…
    Taka to jest obecna polska inteligencja.

  21. Carlos said

    Jaruzelskiemu darowalbym wszyskie grzechy stanu wojennego,nigdy nie podaruje ze za swoja wolnosc sprzedal Polske zydom! O ile oczywiscie sam nim nie jest? A danie orderu Bermanowi w 1984 roku tez o nim swiadczy .Sprzedawczyk ,karierowicz zawsze upadajacy na 4-ry lapy.

  22. JO said

    ad.20. Jest Pan podpuszcany Panie Gajowy…

  23. Carlos said

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2011/12/28/elity-iii-rp-rodowod/ duzo czytania ale naprawde warto.Znakomita (moim zdaniem) praca p.Gauzy.

  24. Guła said

    A co pan, panie Marucha powie na te „rewelacje”

    „Rosyjski MON: Polska rości sobie prawa do terytoriów Białorusi
    3 minuty temu RC / belsat.eu

    Rosyjskie ministerstwo obrony uważa, że Polska rości sobie prawa do terytoriów leżących na Białorusi. Chodzi o obwody brzeski i grodzieński, które zostały ujęte w dokumencie „Zagrożenia wojskowego bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej”, stworzonym przez rosyjski sztab generalny.

    Wedle tego samego dokumentu niektóre części terytorium Rosji chcą zagarnąć Norwegia, Finlandia, Łotwa, Litwa i Niemcy. Choć Polacy nie są bezpośrednim zagrożeniem dla terytorium Rosji, to jednak „ostrzą sobie zęby” na zachodnią Białoruś. Pod dokumentem podpisał się wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej Nikołaj Makarow.

    Schemat powstał w listopadzie zeszłego roku, a obecnie można go zobaczyć na stronach Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej.

    Jak przypomina telewizja Belsat już przed dwoma laty prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oskarżył Polskę o chęć zagarnięcia białoruskiego terytorium. – W Polsce niektórzy śnią i widzą: granica nie tam. Granica powinna być pod Mińskiem. Stalin granice ustanowił nie tam gdzie trzeba – mówił wtedy białoruski dyktator.”

    Spójrz pan, ilu tych roszczących.

    No My, to znaczy Polska, zrezygnowała z terenów bez mała że do Mińska tyle że od wschodu, więc nie za bardzo wypada Polsce żądać teraz tego samego, tym razem od zachodu. Nu ale te pozostałe państwa coś sobie uroiły?

    Napisałem już kiedyś że FR powinna wycofać się do Bramy Smoleńskiej, tej naturalnej granicy. Nie dlatego że Środkowa Europa jest taka pazerna, ale dlatego że jest jej zdecydowanie za ciasno. No i czas zrobić miejsce Federacji Państw Europy Środkowej, po to, aby wyeliminować oczywiste konflikty na przyszłość; Niemcy – Federacja Rosyjska.

  25. aga said

    http://mufti.polacy.eu.org/1578/elity-iii-rp-rodowod/

    No ale ten „papierz” to rzeczywiście rzuca się w oczy. A może to jakis szyfr;)

  26. Carlos said

    Tez zglupialem z tym papierzem ale mysle ze to przenosnia???

  27. aga said

    Przenosnia to bylaby zrozumiala w stosunku do papiezy Posoborowia ale Grzegorza I ???

  28. Guła said

    Dziewięć lat stanu wojennego doprowadziło Polskę do zapaści gospodarczej z której wyciągał nas MFW.
    To tłumaczy przejęcie inicjatywy przez tzw. komandosów. Delegalizację Sierpniowej Solidarności, okrągły stół i jego wszelkie następstwa.
    Gierek nie miał długów, więc nie mógł je pozostawić, co ewidentnie udowodniła tzw prywatyzacja. Boć przecież w środkach trwałych pozostawił po swoich rządach o wiele, wiele więcej niż przypisywany jemu dług w formie dewizowej pożyczki. Nawet wbrew pozorom trochę jeszcze zostało tego dobra, które powstało w okresie jego, Gierka, gospodarzenia.
    Za naruszenie tego, przez Gierka stworzonego narodowego dobra „kula w łeb”.

  29. Carlos said

    Poddaje sie..

  30. — Do wypowiedzi o solidarnosci po raz ktorys (nie tylko ja sie powtarzam)
    Solidarnosc jako masowy ruch Narodu Polskiego , zaplanowana po1970 roku
    w Paryskiej Kulturze dla takiego celu , jaki osiagnela w1989 roku i pozniej .
    Cele te byly od zawsze antypolskie . Miliony Polakow oglupionych materialnymi
    obietnicami , pomogly naszym smiertelnym wrogom , zniszczyc Panstwo Polskie
    gospodarczo , militarnie , politycznie , kulturowo , spolecznie .
    Tysiace polskich patriotow ktorzy wowczas z szczera wiara , ze slusznie postepuja ,
    ze sluza – Dobru , Polsce , wiedza dzisiaj ze zostali oszukani . WSTYDZA SIE PRZYZNAC .

  31. Kronikarz said

    Gosc po raz pierwszy

    2012-01-04 (środa) @ 22:58:31

    Jest dokladnie jak mowisz i trzeba to powtarzac czesciej :

    Solidarnosc jako masowy ruch Narodu Polskiego , zaplanowana po1970 roku
    w Paryskiej Kulturze dla takiego celu , jaki osiagnela w1989 roku i pozniej .
    Cele te byly od zawsze antypolskie . Miliony Polakow oglupionych materialnymi
    obietnicami , pomogly naszym smiertelnym wrogom , zniszczyc Panstwo Polskie
    gospodarczo , militarnie , politycznie , kulturowo , spolecznie .
    Tysiace polskich patriotow ktorzy wowczas z szczera wiara , ze slusznie postepuja ,
    ze sluza – Dobru , Polsce , wiedza dzisiaj ze zostali oszukani . WSTYDZA SIE PRZYZNAC.

  32. Kronikarz said

    PYTANIE : dla kogo jedzie Wirtualna Polonia – ja ich cytuje ale w gruncie rzeczy widze tu jakies dziwne jakby klamstwa…

    http://wirtualnapolonia.com/2012/01/05/rosyjski-mon-polska-rosci-sobie-prawa-do-terytoriow-bialorusi/

    Rosyjskie ministerstwo obrony uważa, że Polska rości sobie prawa do terytoriów leżących na Białorusi. Chodzi o obwody brzeski i grodzieński, które zostały ujęte w dokumencie „Zagrożenia wojskowego bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej”, stworzonym przez rosyjski sztab generalny.

    Wedle tego samego dokumentu niektóre części terytorium Rosji chcą zagarnąć Norwegia, Finlandia, Łotwa, Litwa i Niemcy. Choć Polacy nie są bezpośrednim zagrożeniem dla terytorium Rosji, to jednak „ostrzą sobie zęby” na zachodnią Białoruś. Pod dokumentem podpisał się wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej Nikołaj Makarow.

    Schemat powstał w listopadzie zeszłego roku, a obecnie można go zobaczyć na stronach Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej.

    Jak przypomina telewizja Belsat już przed dwoma laty prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oskarżył Polskę o chęć zagarnięcia białoruskiego terytorium. – W Polsce niektórzy śnią i widzą: granica nie tam. Granica powinna być pod Mińskiem. Stalin granice ustanowił nie tam gdzie trzeba – mówił wtedy białoruski dyktator.

  33. król złoty said

    Ziemkiewicz: Myśli nowoczesnego endeka

  34. Guła said

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,wojskowosc?zobacz/rosja-chce-bronic-bialorus-przed-polskim-najazdem

  35. Guła said

    „Solidarnosc jako masowy ruch Narodu Polskiego , zaplanowana po1970 roku
    w Paryskiej Kulturze dla takiego celu , jaki osiagnela w1989 roku i pozniej .
    Cele te byly od zawsze antypolskie . Miliony Polakow oglupionych materialnymi
    obietnicami , pomogly naszym smiertelnym wrogom , zniszczyc Panstwo Polskie
    gospodarczo , militarnie , politycznie , kulturowo , spolecznie .
    Tysiace polskich patriotow ktorzy wowczas z szczera wiara , ze slusznie postepuja ,
    ze sluza – Dobru , Polsce , wiedza dzisiaj ze zostali oszukani . WSTYDZA SIE PRZYZNAC.”

    Można i tak te wydarzenia interpretować. Tak czy inaczej doprowadzono by do zwycięstwa nad komunizmem przy okrągłym stole. W zmieniającej się rzeczywistości Świata wymagana była też i transformacja ustrojowa w Kraju.
    To Gwiazda, Walentynowicz, Krupiński i wielu innych starało się od samego początku przejąć inicjatywę i zrobić marcowym emigrantom kuku…
    Walka była z góry przegrana, to prawda, ale warto było próbować boć kiedyś ta walka zaprocentuje.
    Dla mnie jasne jest, że w tym planie przejęcia Kraju przez marcowych emigrantów od początku uczestniczył tow. generał. Gwarant. A z nim jego przydupasy, te narodowe rusofile też.

  36. Guła said

    Co prawda zakręcone jako te bąki, jak to endecja. No i gdzie są te Ruskie? Może w Rosji. A?

  37. Kronikarz said

    Dziennikarze sie upili i pieprza od rzeczy :

    „Polska ma roszczenia terytorialne wobec dwóch regionów białoruskich, Brześcia i Grodna – tak wynika z opracowania resortu obrony Federacji Rosyjskiej – informuje portal regionby.org.”

  38. Guła said

    No rzecz jasna Słowianie.

    A fakty powiadają;

    ” Rosja nie chce z nami pojednania ani prawdy, bo musiałaby jednocześnie uznać naszą pełną suwerenność. Musiałaby się wyrzec zasady – kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. A Rosja tej zasady wyrzec się nie chce. Rosja była wielkim imperium i chce nim być ponownie. A Polska zawsze była przeszkodą w budowie rosyjskiego imperium, bo stała mu na drodze do Europy. Budowa rosyjskiej potęgi zawsze wymagała osłabienia Polski, a budowa rosyjskiego imperium wymagała jej podbicia.
    Co ciekawe – choć Rosja wielka, a Polska niby małą, to Rosja sama nigdy Polski nie podbiła. Zawsze musiała mieć do tego spółkę z Niemcami.”

    http://www.bibula.com/?p=35984

  39. JO said

    ad.38. To nie jest Prawda. Rosja za czasow Piotra I nie chciala podboju Rzeczpospolitej. Car Piotr mogl zlikwidowac Polske sam jeden ale tego nie zrobil…..

    To , ze Rosja „podbila Polske” wspolnie z Innymi – Prusami etc, etc, bylo nie checia Rosji a Masonerii, ktora likwidowala Krolestwa Katolickie.

    Bibula jest ta sama Bibula jak kiedys – niby propolska az wlasciwie Masonska.

    Nie zapomne Bibule tego, ze namawiala Nas do poparcia Walesy, Mazowieckiego, Kuronia, Geremka….

    Bibula manipuluje nami tak jak to robila kiedys mieszjac odpowiednia ilosc Prawdy z Klamstwem….

  40. Joe said

    Gula…Polska chce dokonac najazdu na Bialorus na czym? ….Chyba ze na rowerach…. bo juz nawet koni i wozow konnych nie ma.I szabelki…. tylko w muzeach.Szwabskie agenyty ogolocily Polakow ze wszystkiego.Wiec o czym tu mozna dyskutowac?

  41. Przeclaw said

    #39 JO

    Ma Pan racje, jest znanym faktem, ze Piotr I bronil integralosci RP przed…ano nawet przed Augustem II, jej wodzem. Jest to paradox, ale prawdziwy. Bynajmniej nie zamierzam gloryfikowac Piotra I, bo jest to „malo sympatyczna” postac z dosc zalosnymi cechami charakteru, faktem jednak jest ze to wlasnie on pokrzyzowal bankierskie plany, w ktorych bral udzial saksonski krol Polski, stare szwabisko cynicznie udajace katolika. Piotr I wspierajac Augusta oslabial Polske, ale zapobiegal podzialom, bo to bylo zgodne w oczywisty sposob z interesem Rosji. Rozrost Prus i Austrji kosztem Polski byl fundamentalnie sprzeczny z interesem Rosji, czego Rosja doswiadczyla na wlasnej skorze m.in. w obu wojnach swiatowych.

    Gula swiadomie stawia sprawe na glowie, inicjatywa likwidacji Polski nigdy nie wychodzila od Rosji, przyzna to kazdy historyk i pamietam jak mowiono nam to jeszcze w szkole podstawowej, choc ja wtedy nie bardzo w to wierzylem.
    Jaki sens ma dyskusja z takim czlowiekiem jak Gula, ktory swiadomie prowokuje klamstwami pozorowanymi na jego wlasne „przemyslenia” ?

  42. JO said

    ad.41. Uwazam, ze warto odpowiadac na nakich „Gul” posty po to by Polacy mogli poznawac Prwade o Polsce i niwelowac klamstwa gloszone przez „Guly..”

    I ja nie jestem fanem Piotra I, ale to ostatni wladca Rosji, ktory dzialal w miare bez wplywu masonerii, choc Masonerie wprowadzil do Rosji i jej samego srodka – Cerkwi Prawoslawnej….

  43. JO said

    Panie Przeclaie , raz jeszcze dziekuje za wiadomosci o Krolu Poniatowskim. Ciezko jest wykasowac stereotypy Nam narzucone-wtloczone przez Unych. Prosze, za kazdym razem kiedy bedzie jakas rocznica przypominac o tym Krolu i Carze – ( chyba synu C Katarzyny), ktory mial umowe z Poniatowskim.

    Ta wiedza obnaza calkowicie tworcow Konstytucji 3 Maja i ich prawdziwe intencje, tych ktorych potomkowie dzis skupieni sa w Zwiazku Szlachty Polskiej i chyba zwiazku potomkow sejmy czteroletniego zalozonego przez WP Minakowskiego.

    Wazne to jest , by wiedziec dzis kto jest kto i co jest co i jakie zajac stanowisko.

    „Kto nie jest ze mna, ten jest przeciw mnie..” – Pan Jezus

    Nie mozna grac na dwa fronty…..postawa Konrada Walenroda to mit…

  44. Przeclaw said

    #44.

    Moje pytanie „jaki sens ma dyskusja z Gula” bylo raczej retoryczne, nie mialem Pana na mysli.

  45. Guła said

    Teraz to panowie wyjaśnili kwestię, Rosjanie znaleźli się na terenie Rzeczpospolitej całkiem nieświadomie, a kiedy już stwierdzili że tu są no to, skoro już są, postanowili chronić nas przed prusakami. I Austriakami.

    Wywód nie do podważenia.

    Joe, znaczy Józefie, Guła przecież stwierdził że nam nawet nie wypada cokolwiek uszczknąć Białorusi – czyż nie?

  46. Guła said

    A poza tym Łukaszenka zakupił jakieści rakiety o niewielkim zasięgu. Pewnie do odpalenia na wprost. Więc z czym do gościa?

    Granica wschodnia teraz to najbardziej przypomina jeżozwierza.
    Całą grzybnie szlak trafi.

  47. Kronikarz said

    Przeclaw,
    Daj sobie z Gula spokoj, bo to nie jest partner do powaznej dyskusji.

  48. z sieci said

    🙂

  49. z sieci said

    Szlag, szlag trafi, PO szlaku wędruje się.

  50. Joe said

    Re 45…Nam nie wypada uszczknac cos Bialorusi.Nam trzeba Bialorusi wypowiedziec wojne….i natychmiast sie poddac..
    Bo niestety,meza stanu na miare Lukaszenki nie widac jak Polska dluga i szeroka….Czyz nie?

  51. z sieci said

  52. Guła said

    Coś Ty Józefie znów wymyślił? Komu mam się podać? Rodzinie?

  53. Guła said

    Trochę luzu …

  54. Guła said

  55. Guła said

    Nu, dobrze

  56. błysk said

    Z dzieł Dmowskiego wynika,ze celem Rosji Piotra I/Rosjanie nazywają go wielkim/ było zjednoczenie ziem ruskich i dostęp do obydwu mórz : Bałtyckiego i Czarnego.Rzecz jasna ,także dołączenie terenów do nich przylegających ,jako zabezpieczenia. W tym sensie nigdy naprawdę nie chcieli przyłączenia Polski do Rosji ,choć wspólnictwo w rozbiorach spowodowało,ze okupowali znaczna część Polski ;jednak nie bardzo wiedzieli co z tym zaborem zrobić : przerzucali się od represji do liberalizacji.Toteż Rosja tak naprawdę nie zagraża Polsce ,chyba że do spółki z Niemcami do czego część władz rosyjskich ma ochotę /jak się wydaje znajdują oni wspólny tu język z cerkwią prawosławną ,która się uważa za przedstawicieli „prawdziwego ” chrześcijaństwa , a nas za zdrajców wiary i popychli Zachodu/. Jednak ogromna większość Rosjan żywi do Polaków uczucia życzliwości i przyjaźni.Natomiast wśród Polaków znajdują się i ci którzy bardziej nienawidzą Rosjan ,niż kochają Polskę, to oczywiście piłsudczycy i neopiłsudczycy . Teraz co do „Solidarności” i stanu wojennego. Nie rozumiem dlaczego akurat wszyscy niemal publicyści nienawidzą Jaruzelskiego a optuja za Solidarnością. To prawda ,oczywiście,ze Jaruzelski wprowadził stan wojenny ,ale czy było to akurat coś złego i zbrodniczego? Wszak aktyw Solidarności był kierowany przez KOR i trockistów oraz agentów SB. Czego tu bronic ? i co zostało dla Polski z tego ruchu .Nic lub prawie nic , bo to był bunt społeczny , a nawet był to pewien zryw niepodległościowy ,ale kierowany przez obcych ,przez wrogów Polski. Z kolei ,Jaruzelski przez całe życie wykonywał rozkazy Moskwy ,dodajmy od 1917r. opanowanej przez szowinistów żydowskich. Dlatego chyba z narodowego punktu widzenia lepiej się stało,że nie doszło do wojny domowej , a nawet być może i najazdu sowieckiego. Ale generalnie biorąc nie była to nigdy sprawa narodowa , gra w którą warto się zaangażować.

  57. Guła said

  58. Guła said

    Błysk jest już „uformowany”.
    Politycy mówią o solidarności Jaruzelskiego. Wiec co jest niezrozumiałe? Powód delegalizacji I Solidarności?

  59. Gosc said

    prof. Maciej Giertych o Rafale Ziemkiewiczu w „OPOKA W KRAJU” wrzesien 2011.
    „Odnowiciel” endecji
    http://opoka.giertych.pl/owk76.htm

    „…W Polsce elektorat narodowy, powiem szerzej, patriotyczno-katolicki, będzie zawsze. Wiedzą o tym siły wrogie ruchowi narodowemu. Dbają więc o to, by ten elektorat nie zafunkcjonował politycznie. Wpycha się go w formacje, które oddają władzę przeciwnikom. Tak było, gdy ZChN wygrał wybory, a premierem została Suchocka z Unii Wolności. Tak było, gdy AWS wygrała wybory, a premierem został Buzek. Teraz elektorat ten jest wpędzany w PiS. Gdy PiS wygra wybory, to się okaże, że jest „sanacyjny” w najgorszym tego słowa znaczeniu. Zainteresowanie endecją będzie powracać. Trzeba się na tę ewentualność zabezpieczyć, usuwając wpływy giertychowskie i katolickie. Tak widzę sens akcji Ziemkiewicza.”

  60. Guła said

    Z wpływami katolickimi jest dokładnie tak samo jak z lasem, a wiec i gajówką.

  61. król złoty said

    @58
    Do tego nie potrzeba komentarza
    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/09/18/list-do-szewacha-weissa/

  62. król złoty said

    Powyższe było odpowiedzią na post 59.

  63. Guła said

    Panie Gajowy, dziesięć lat życia zabrał nam gienierał PO to, aby do końca spacyfikować sierpniowe przejęcie inicjatywy przez I Solidarność… Czy było coś ważniejszego dla gienierała i jego przydupasów w tym i narodowych rusofili?

    Do dzisiaj ta sprawa czeka na narodową, nie endecko – spolegliwą. wokandę. W sumie nie dziesięć a trzydzieści i dwa lata i majątek narodowy, ta blać nas kosztowała.

    Wojna z ZSSR?

    PO d*pie, jak POlska dzisiaj, dostawali od Afgańców i w czerwonym imperium mieli spore kłopoty z powodów dostarczanych rodzinom ich synów, w nadmiernej ilości, ale w trumnach. Protesty ludności przeciwko napaści na Afganistan przekraczały o wiele za dużo przyjęte normy w Sowietach.

    Za wycofanie wojsk sowieckich z Afganistanu, bo nie była ta ucieczka prosta, gienierał którego wysadzili później wraz z helikopterem w powietrze, został odznaczony najwyższym sowiecki odznaczenie, he he bojowym. Zdobył też za ten czyn wielkie uznanie w ichnim narodzie. Autentyczne uznanie.

    To sowieci próbowali kopać się z koniem w Afganistanie.. I wg niejakiego ru znów się napalają na tę kopaninę.

  64. Guła said

    Kto by chciał dla tego szmulka – honorowego, interweniować. Przyjaciele ze wschodu mieli gwarancję od I Solidarności co do nienaruszalności sojuszu. To była głośna sprawa.
    Bronili swoje d*py nic poza tym. A kto ruszałby takie coś? PO wyrugowaniu od rządzenia.

  65. Guła said

    No i co mędrcy?
    Mielibyśmy I Solidarność i mielibyśmy sojusz.
    A tak co mamy?
    Rękę w nocniku?

  66. JO said

    ad.59. Tak wlasnie i ja to widze

  67. Guła said

    Żadne, moje, osobiste przemyślenia to nie są. Ot zebrało się na wspomnienia.

  68. Guła said

    #61

    Nie, nie potrzeba. W staropolskim nazywało to się „zażyć kogoś z mańki”

  69. Guła said

    Powyższe było sobie i Muzą.

  70. ZACHOWAJ ARTYKUŁ said

    Bogusław Jeznach – Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

    Już Cat-Mackiewicz…

    Patriotyzm ma jedno imię, ale treść bardzo różną. Większość Polaków ceni patriotyzm emocjonalny, ckliwy, romantyczny i odświętny. Jest jednak także szkoła Dmowskiego, są pozytywiści, jest Cat-Mackiewicz…

    Z naszej bogatej historii narodowej płyną wielkie i cenne lekcje, które należy czerpać szczególnie z trzeźwej myśli wielkich patriotów, i to zarówno z prawa jak i z lewa. Stanisław Cat-Mackiewicz (1896-1966), prawicowy polityk, pisarz, publicysta i prawnik, ważny przeciwnik linii politycznej gen. Władysława Sikorskiego, w latach 1954-55 premier tzw. rządu londyńskiego, powrócił w 1956 roku do kraju. Przygotowując esej na jego temat, wśród swoich notatek znalazłem kapitalne opracowanie pióra Krzysztofa Maciejewskiego (niestety, bez odnotowania formalnego źródła), które o wiele lepiej wyraża mój stosunek do Cata-Mackiewicza niżbym ja sam to wyraził. Dlatego pozwolę sobie przypomnieć in extenso tę część jego opracowania, która odnosi się do krytyki przez Cata-Mackiewicza naszego naiwnego narodowego zaślepienia Zachodem.
    W swym „Studium o prowokacji” z grudnia 1945 roku Cat-Mackiewicz zanotował: „Stałem w opozycji do agencyjnej polityki gen. Sikorskiego w czasie wojny, popychającej kraj do ofiar równie bohaterskich, jak politycznie niecelowych, narodowo samobójczych, a ukoronowanych, jak koroną cierniową, powstaniem Warszawy”. Zdaniem Mackiewicza na politykę narodową składa się zarówno patriotyzm narodu, jak i rozsądek rządu. Jeśli wezbrany żywioł uczuć patriotycznych nie napotyka na swej drodze tamy beznamiętnej politycznej kalkulacji ze strony rządu, to naród wylewa rzeką krwi własnych synów. Rządy kupczące krwią swych narodów jako politycznym i dyplomatycznym kapitałem popełniają zbrodnię majestatu – posyłając swych obywateli na daremną śmierć, równocześnie stwarzają obcym agenturom grunt dla prowokacji politycznej. Świadom tego Mackiewicz odpowiadał prof.Stanisławowi Strońskiemu, wicepremierowi i ministrowi informacji w rządzie gen.Władysława Sikorskiego, na krytyczną recenzję Lat nadziei, stawiając pozbawione pardonu otwarte pytanie: „dlaczego do Polski na opór zbrojny przeciwko niemieckiemu okupantowi posyłali Anglicy broń i pieniądze(które sobie nota bene, aresztując potem złoto Banku Polskiego z nadkładem zwrócili); dlaczego wzywali do niego przez radio m.in. ustami gen. Sikorskiego, lub tegoż profesora Strońskiego, natomiast na wysepkach angielskich na Kanale, okupowanych również przez niemieckiego okupanta, nie było żadnego oporu, a burmistrz, który na tych wysepkach podpisał list gończy, wyznaczający nagrodę pieniężną za uchwycenie człowieka, piszącego na płotach antyniemieckie znaki, został po wojnie przez króla uszlachcony? ”. Dlaczego, dociekał Mackiewicz, lojalny wobec rządu JKM rząd polski uważał, że „obywatel polski ma iść na walkę, w której za jednego zabitego Niemca, nieprzyjaciel był w stanie zamęczyć tysiąc Polaków” wówczas, gdy obywateli brytyjskich obowiązywał bezwzględny zakaz prowadzenia ruchu oporu? I dochodził do wniosku, że polscy ministrowie okresu wojny, którzy lekkomyślnie i dla celów propagandy politycznej dostarczali Aliantom coraz liczniejszych przykładów brawury Polaków ofiarnej aż po śmierć – w istocie rzeczy „napracowali się (…) pour Le roi d’Angleterre”(na rzecz króla Anglii)
    Mackiewicz uznał za niewybaczalny błąd przedwczesne i nie połączone z osiąganiem korzyści politycznych zmarnowanie 33 dywizji we wrześniu 1939 roku „zamiast je oszczędzić na chwile dogodniejsze”; zmarnowanie i dobrowolne wykrwawienie 4 dywizji we Francji w czerwcu 1940 roku „zamiast je przewieźć do Anglii” (co Mackiewicz nazywał anty-Dunkierką). Trzeba pamiętać, że już po zajęciu Paryża przez wojska niemieckie wspaniale bijąca się pod Narwikiem Brygada Podhalańska gen.Bohusz-Szyszki ląduje w Bretanii, by bronić Francji wbrew Francji, „dla zbrodniczej deklamacji o honorze”. Dopóki jest wojsko, jest ojczyzna; gdy nie ma siły wojskowej, to jej nie zastąpi… najlepsza nawet propaganda – pisze Mackiewicz. I konkluduje słusznie: „zadaniem wojska jest albo uzyskać zwycięstwo, albo zachować możność odniesienia zwycięstwa w przyszłości, a nie dokonywanie zbiorowych samobójstw (…). Gdzie nie można odnieść zwycięstwa trzeba właśnie ratować wojsko, trzeba starać się o zachowanie armii i jej możliwości bojowych”. Dlatego też, zauważa Mackiewicz, „rozkaz wycofania wojska, rozkaz odwrotu, gdy tego wymagają okoliczności, może nie być przyjemny, bo oczywiście najprzyjemniej jest zwyciężać, ale nigdy nie może być uważany za hańbiący”. W artykule „Klęski i nędze propagandy” opublikowanym latem 1954 roku na łamach „Wiadomości” Mackiewicz raz jeszcze powraca do „cierniowej korony” polityki polskiej okresu II wojny: „Strasznie jest pomyśleć, że przecież tragiczne i bohaterskie powstanie Warszawy – wielki słup ognia palący nasze bogactwo, naszą przeszłość narodową i żywe ciała naszych dzieci – miało być słupem ognia uderzającym w niebo, którego celem głównym było zwrócenie ‘światu’ uwagi na to, co było naszym żądaniem”. Składając na całopalnym stosie lekkomyślną ofiarę wprzódy z naszych walecznych żołnierzy, a potem również i z naszej politycznej suwerenności, z naszego kulturowego dziedzictwa i materialnego bogactwa, z naszych miast i wsi, które na życzenie aliantów zamienione zostały w pola frontowe – w ogólnej wymianie usług między aliantami została nam do zaoferowania jedynie krew naszych dzieci. Oto prawdziwy, zdaniem Mackiewicza,sens powstania Warszawy, któremu na imię zbrodnia.

    Mackiewicz dostrzega i bezlitośnie obnaża wstydliwie skrywane psychologiczne podłoże polskiej wojennej hekatomby: jest nim nasz kompleks niższości przybrany w propagandowy koturn specjalnej zasługi; nieodparta potrzeba ciągłego udowadniania możnym tego świata, że godni jesteśmy, by bywać u nich na salonach i jadać z ich stołu. I rzeczywiście, w uznaniu naszych zasług, ministrowie waszyngtońscy i londyńscy solennie zapewnili nas o swym oddaniu dla Polski i jęli się obnosić z ostentacyjną sympatią do Polaków – tyle, że, jak brutalnie zauważył gdzieś autorHerezji i prawdy,„ogólna sympatia pomaga w polityce tyle, co umarłemu kadzidło”. Dlatego Mackiewicz na kartach swej wojennej publicystyki rzucał w twarz pieszczochom Edena i Churchilla, że pobierają Schweigegeld, pieniądze za milczenie. Pisał:„My tu w Londynie (…) wiedzieliśmy już, że nas tak czy inaczej sprzedadzą Rosji, a jednak zachęcaliśmy kraj, żeby prowadził walkę, w której za jednego zabitego Niemca oddawaliśmy stu naszych na zamordowanie”. I dodawał:„Gdyby kraj wiedział wszystko, co wiedzieliśmy my tu w Londynie, nie krwawiłby się tak strasznie, nie zmniejszałby tak straszliwie polskich sił”. Już po powstaniu Warszawy, w październiku 1944 roku Stanisław Mikołajczyk rozmawiał w Moskwie z Churchillem powołując się na walczące wojsko polskie. Churchill, przytaczam zaZielonymi oczami, miał dosłownie ryknąć: -„Zabierz pan sobie to wojsko polskie. Ja go nie potrzebuję!” Schweigegeld i arogancka szczerość Churchilla, to dwie strony tej samej zdewaluowanej polskiej propagandy wojennej, w rezultacie której„Polska w minimalny sposób wpłynęła na bieg wydarzeń i poniosła maksimum strat”.

    Mackiewicz nadał swej książce o wojennej historii Polski tytuł „Lata nadziei”.Jak sam wyjaśnia, symboliczny ten tytuł zawierał w sobie pogląd, że„w czasie wojny ostatniej Polacy mieli wciąż nadzieje wynikające z doktryn zupełnie fałszywych”, i dodaje, że to„prowokacja obca i, zwykle przez prowokację obcą wywołana, fałszywa doktryna polityczna kierowały drogą naszej polityki”. Jego zdaniem, w roku 1939 ufaliśmy, że„moralna postawa narodu, owe: silni, zwarci, gotowi, sprawi cuda i zastąpi nam brak tanków i lotnictwa. Byliśmy dumni, że ‚udało się’ nam wciągnąć Anglię do wojny. Wierzyliśmy w zwycięstwo Francji”. Później przekonaliśmy samych siebie, że Anglii zależy na stworzeniu federacji środkowoeuropejskiej, a wreszcie, że„Rosja, po wkroczeniu wojsk sowieckich do Berlina, co najwyżej zabierze Lwów i Wilno, ale ‘na rozkaz’ Anglii i Ameryki prędko wycofa swe wojska z naszych terytoriów, pięknie się nam ukłoni i powie: oto macie z powrotem niepodległe państwo, róbcie sobie z nim, co chcecie”. Mackiewicz podjął niewdzięczny trud rozdrapania zimnym ostrzem radykalnych sądów bolesnych polskich ran po to, aby nie zarastały blizną, samobójczej dla narodu, propagandy moralnej wyższości spraw przegranych. „Lata nadziei”,wedle jego własnego określenia, były„sykiem gada zdeptanego przez tytana wydarzeń”. Miały być trudną lekcją realnej polityki, a zostały zgodnie przemilczane publicznie, oraz potępione towarzysko. Jedynie krajowe „Odrodzenie”, zresztą bez zgody autora, opublikowało fragmenty książki. Emigracja zajęta była właśnie przygotowaniami do III wojny światowej. I właśnie do jej politycznych i moralnych autorytetów adresował Mackiewicz swoiste memento puentujące książkę:„A zwłaszcza unikajmy w przyszłości rad prowokatorów i nie przelewajmy krwi, i nie niszczmy kraju dla wywoływania propagandowych efektów”.

    Latami nadziei rozpoczyna Mackiewicz bezkompromisową i, jak miało się okazać, pyrrusową batalię o wyrugowanie z życia politycznego emigracji fałszywych doktryn i naiwnych pojęć, które przywiodły Polskę ku klęsce (W „Modlitwie Judasza”z maja 1945 r. czytamy:„O ileż jest dziś lepsza sytuacja zwyciężonych Niemiec od sytuacji ‘zwycięskiej’ Polski”). We wrześniu 1948 roku na łamach wspomnianego wyżej tygodnika „Lwów i Wilno” pisze, w mającym programowy charakter edytorialu:„Zostaliśmy za granicą nie dlatego, aby po raz wtóry sprzedawać krew polską i marnotrawić siły narodowe (…) Mój program jest jasny. W kraju spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Za granicą tytułem reasekuracji rząd Rzeczypospolitej, niezależny, nieagencyjny, uniezależniony nie tylko od sugestii obcych wywiadów, ale od rodzimej frazeologii i demagogii. Rząd zdolny do stawiania Anglo-Amerykanom warunków i żądań”. W sześć lat później, w głośnym tekście „Primum non nocere” zamieszczonym na łamach „Wiadomości”, Mackiewicz stawia Londyniszczowi pytanie:„Czy mamy prawo obiecywać narodowi w Kraju, że go w krótkim czasie wyzwolimy i czy utrzymywanie narodu w Kraju w stanie ciągłej nadziei na rychłe wyzwolenie jest rzeczą rzetelną i pożyteczną?” – aby dojść do konkluzji, że emigracja„polepszyć sytuacji narodu w Kraju dziś nie potrafi” i dlatego winna„wystrzegać się tego wszystkiego co mogłoby narodowi polskiemu w Kraju w czymkolwiek zaszkodzić”. Zadaniem Rządu Polskiego w Londynie jest, dopowiada autor w innym miejscu, bronienie interesów kraju, bycie negotiorum gestor narodu polskiego, to jest reprezentowanie narodu wobec obcych mocarstw – nie zarządzanie jakąś emigracją, i nie łudzenie, tudzież zwyczajne oszukiwanie rodaków w Ojczyźnie, że zjednoczone siły anglo-amerykańskie, czy jakieś inne, wkrótce ich wyzwolą. Stosownie do wyłożonych przez siebie zasad programowych, Mackiewicz inicjuje konkretne przedsięwzięcia polityczne. Zyskuje poparcie III Rady Narodowej (emigracyjny parlament; III Rada działała od czerwca 1949 r. do grudnia 1951 r.) dla wniosku wzywającego Rząd Polski do solidarnego wystąpienia wraz z przedstawicielstwami politycznymi innych krajów Europy wschodniej„celem uzyskania zapewnienia Ameryki, że broń atomowa, ani inna broń powodująca podobne zniszczenie ludności cywilnej nie będzie zwrócona przeciwko terytorium naszych krajów”. Wniosek spotyka się z krytyką emigracyjnych sfer wojskowych i ówczesnego ministra sp. zagranicznych Rządu Polskiego, optującego za polityką „Międzymorza”, o której napisze słusznie Mackiewicz w „Zielonych oczach”, że:„we frazeologii i patosie, z którym się mówiło o tym ‘Intermarium’, było więcej wody niż w obu morzach: Bałtyckim i Adriatyckim, o które się ta kombinacja miała opierać”. Trzeba tu dodać, że jeden z późniejszych premierów RP, poprzednik Mackiewicza na urzędzie, Jerzy Hryniewski ogłosił w swym expose program ścisłego sojuszu polsko-latynoskiego, niewątpliwie konkurujący w dziedzinie politycznej fantastyki z koncepcją „Międzymorza” (obie te brednie przebiła swoją absurdalnością dopiero koncepcja Romana Giertycha, który postulował, by Polska weszła w skład NAFTA czyli North American Free Trade Association, tj. unię gospodarczą z USA, Kanada i Meksykiem). Egzotyczny charakter tej koncepcji przypisał wtedy Mackiewicz patrzeniu na sprawy międzynarodowe przez propagandowe okulary:„Propagować sprawę polską we Francji było trudno, bo Francuzi musieli pilnować, aby nie kompromitować własnych interesów politycznych. Propagować sprawę polską w Urugwaju czy Paragwaju było łatwo właśnie dlatego, że tego rodzaju propaganda ograniczała się do gadania”. Tymczasem propaganda, by była skuteczna,„może być tylko sługą jakiejś polityki, propaganda bez politycznego zaplecza (…) propaganda dla samej propagandy, bez ustalenia uprzednio realnego programu politycznego”, skończyć się może wyłącznie propagandowym zwycięstwem nad… samymi sobą.

    Mackiewicz, będąc członkiem Rady Narodowej i premierem, dał się poznać jako zdecydowany przeciwnik, pojawiających się w Radzie Narodowej projektów odbudowywania armii polskiej na Zachodzie, czyli utworzenia de facto polskiej legii cudzoziemskiej, uzależnionej od obcych mocarstw. Pisał tak:„wojsko narodowe jest instrumentem niezależnej polityki narodowej i tylko jako takie istnieć powinno. Jakieś wojsko na cudzym terytorium, zaopatrywane i opłacane przez obcych, znajdujące się pod obcą komendą, nie tylko nie będzie czynnikiem wzmacniającym niezależność polityczną rządu na uchodźstwie, lecz przeciwnie będzie go raczej jeszcze bardziej izolować, bo gdyby ten rząd wtedy w jakiejkolwiek sprawie chciał coś samodzielnego powiedzieć, to odpowiadano by mu – a jeśli tak, to twoi żołnierze jutro nie będą mieli co jeść”.
    Minister obrony narodowej w rządzie Mackiewicza, gen. Michał T. Karaszewicz-Tokarzewski wydał w dniu 12 sierpnia 1954 r. następujące oświadczenie:„Szafarzem krwi polskiej może być tylko Prezydent Rzeczypospolitej i żaden oddział zbrojny nie pozostający pod państwowym zwierzchnictwem Prezydenta Rzeczypospolitej być nie może i nie będzie uważany za siły zbrojne”.

    Mackiewicz wielokrotnie i przy różnych okazjach zwracał uwagę na poważny instrument nacisku wobec Waszyngtonu, pozostający w dyspozycji Rządu Polskiego: pięć milionów ówczesnych polskich wyborców w Ameryce. Pisał, że„3% akcji w przedsiębiorstwie olbrzymim, to więcej niż 90% akcji w fabryce wody sodowej w Psiej Wólce”. Wszystko to na nic. Bo oto w 1956 roku, w okresie kampanii prezydenckiej w USA, gen. Władysław Anderszostaje przyjęty w Białym Domu przez prezydenta Dwighta Eisenhowera. Ten fetuje wielkiego żołnierza komplementując naród, z którego pochodzi i oświadcza, że„Amerykanie ustanie(won’t stop) w swym dążeniu do uzyskania wolności dla Polski”. Oto gorzki komentarz do tej wizyty pióra autoraDostojewskiego:„Generał Anders widzi swe zwycięstwo, nieomal drugie Monte Cassino w tym, że przyjął go prezydent St. Zjednoczonych. Ale generał Anders nie zdaje sobie sprawy, że jego wizyta przyniosła korzyść przedwyborczą amerykańskiemu stronnictwu republikańskiemu, a sprawie polskiej wielką szkodę i krzywdę”. Mackiewicz słowa Eisenhowera określa mianem„szyderstwa ze sprawy polskiej”, rozumiejąc dobrze, że owe„nie ustanie” oznacza kontynuację kursu zapoczątkowanego w rooseveltowskiej Jałcie.

    Emigracja, nie potrafiąc wpłynąć na możnych tego świata, nie mając wojska i pieniędzy, posiadała jednak pewien ważny instrument działania: wpływ na opinię kraju. W końcu także i ten, ostatni już atut, z którego nader rzadko umiała ciągnąć korzyść dla sprawy polskiej, został jej wytrącony z ręki przez „zorganizowanie Radia Wolna Europa”, instytucji finansowanej przez Amerykanów, kierowanej przez Amerykanów i działającej zgodnie z wytycznymi rządu USA, tj. w interesie Ameryki, pozostającym w poważnym konflikcie z polską racją stanu. Słusznie więc przypominał rodakom Mackiewicz, że Ameryka, a ściślej wywiad amerykański,„używa imienia Polski w przemówieniach przez radio do kraju, na których treść nie mamy żadnego wpływu” i werbuje do tego celu swoich polskojęzycznych najmitów będących ledwie trybikiem w mechanizmie amerykańskiego aparatu dywersji – po to, aby uczynić ich elementem prowokacji mającej na celu podburzanie ludności w Polsce, to jest „ferment antysowiecki”. Amerykanie dobrze rozumieją – pisał Mackiewicz o priorytetowym dla USA charakterze stosunków z ZSRR, że„jest dobrze osłabiać sytuację partnera, chociażby w najbardziej pokojowych warunkach (…) po to, aby się z nim następnie lepiej ułożyć”. Kraj natomiast musi prowadzić„politykę życia z dnia na dzień, szukania modus vivendi z otaczającą go rzeczywistością”, musi ułożyć sobie życie w ramach bloku radzieckiego, bowiem„dziśnie możemy liczyć na chęć państw zachodnich wyłączenia kraju polskiego z systemu państw prosowieckich”. Dla Ameryki, podobnie jak i dla Anglii, sprawa polska nie była, nie jest, i nie będzie zagadnieniem z zakresu polityki zagranicznej. Jako „przedmiot obrotu międzynarodowego” istniała ona o tyle, o ile wchodziła w zakres zainteresowania wywiadu Anglosasów, w szczególności ich wywiadu wojskowego. Dlatego Mackiewicz ostrzega emigrację przed prowadzeniem„polityki oddawania Amerykanom pewnych małych usług” kosztem oszukiwania kraju i roztaczania przed nim bałamutnych wizji; przed„narażaniem bytu narodu polskiego dla polityki mirażowej”. Dlatego Mackiewicz inicjuje kampanię wymierzoną w monachijską rozgłośnię RWE, której kulminację stanowi złożenie z inspiracji premiera RP (w osobie Mackiewicza) noty protestacyjnej w Waszyngtonie przez nestora polskiej dyplomacji, ambasadora Jana Józefa Lipskiego przeciwko, cytuję,„kampanii propagandowej z ulotkami podpisanymi przez obrzydliwego oprawcę, osobistość spod ciemnej gwiazdy, z przybranym nazwiskiem Światły”. Stanisław Cat-Mackiewicz, urodzony, wojowniczy polemista, był trzeźwym, przenikliwym patriotą. Słusznie zwalczał oszołomskie koncepcje naiwnego politycznie gen. Sikorskiego i nie miał żadnych wątpliwości co do prawdziwej roli RWE. Można mu wybaczyć to, że jak widać na pewnym etapie w sprawie Lipskiego, starego masona (notabene wuja Andrzeja Celińskiego), zabrakło mu pełniejszego i lepszego rozeznania.

    Jakże bardzo nadal brakuje takiej trzeźwości myślenia wielu dzisiejszym, skądinąd szczerym polskim patriotom. (BJ)

  71. aga said

    Maciej Motas Wariactwa Ziemkiewicza

    Pomimo usilnego kreowania się na naczelnego ideologa współczesnego „endectwa” brak Ziemkiewiczowi elementarnej wiedzy o historii obozu, któremu chce duchowo przewodzić. Co więcej, Ziemkiewicz nie rozumie w ogóle ducha idei narodowej. Postawa takich ludzi jak Jędrzej Giertych musi być dla niego nie do pojęcia.

    W jednym z ostatnich polemiczno-publicystycznych tekstów, zatytułowanym „Jak być zwariowanym realistą”, Rafał Ziemkiewicz po raz kolejny próbuje odgrywać rolę naczelnego interpretatora myśli politycznej Narodowej Demokracji. Czyni to niejako na marginesie swojej polemiki z Łukaszem Warzechą, który zgłosił rzekomo ostatnio akces do obozu realistów (Ziemkiewicz posługuje się terminologią zaczerpniętą z okresu powstania styczniowego i pisze w tym kontekście o „obozie białych”).

    Tym razem za pretekst posłużył Ziemkiewiczowi tekst mojego autorstwa („Uniknąć tragedii narodowej – Stronnictwo Narodowe wobec stanu wojennego”, „MP” nr 51-52/2011), opublikowany na łamach „Myśli Polskiej”. Konkluzję tekstu Ziemkiewicza, a raczej tego wątku artykułu, w którym odnosi się do tekstu z „Myśli”, stanowi konstatacja, że narodowców na emigracji nie trzeba było szantażować, inwigilować, opłacać ani przymuszać innymi metodami, aby popierali Polskę Ludową. Byli oni po prostu „tak zwariowani” (dla Ziemkiewicza to słowo-klucz), że „bez niczego” popierali i stan wojenny i gen. Jaruzelskiego i „tłumienie wolnościowych dążeń Polaków”. Jak powszechnie wiadomo, czym innym były środowiska krajowe na czele z PAX-em, „hojnie” opłacanym za swoją postawę ale biedni jak przysłowiowe myszy kościelne endecy emigracyjni? Czemu?

    W dalszej części artykułu redaktora „Uważam Rze” następuje wyliczenie politycznych „klęsk” polskich realistów, począwszy od Stanisława Augusta Poniatowskiego, poprzez Adama Jerzego Czartoryskiego (rozumiem, że z początków jego działalności, gdy był przyjacielem Aleksandra I?), Wielopolskiego i Dmowskiego, o którym Ziemkiewicz pisze: „Realistyczna strategia polityczna Dmowskiego oparcia się w obliczu nadchodzącej wojny światowej na Rosji przeciw Prusom przez samego Dmowskiego oceniona została po krótkim czasie jako kompletna klęska”. A ja myślałem dotąd, że polityka Dmowskiego, zapoczątkowana „opcją” na Rosję, zakończyła się odzyskaniem niepodległego państwa, a tu jednak klęska, i to w ocenie samego autora „Myśli nowoczesnego Polaka”…

    Poza tym, Ziemkiewicz wprowadza czytelnika w błąd, bo Dmowski nigdy nie oceniał orientacji rosyjskiej, dzięki której stał się politykiem, do którego zachód miał zaufanie – jako pomyłki. Wręcz przeciwnie, uważał ten krok za najlepszą rzecz, którą zrobił w życiu. Zacytuję tylko dwie opinie wypowiedziane przez niego już po odzyskaniu niepodległości, w roku 1925: „Katastrofy, która spotkała Rosję, nie przewidywaliśmy, nie liczyliśmy na nią i nie dążyliśmy do niej, należeliśmy do tych, którzy próbowali ją od niej ratować, a gdy przyszła, zbudziła wśród nas szczere i głębokie dla narodu rosyjskiego współczucie. (…) Manifestowana przez nas życzliwość dla narodu rosyjskiego była życzliwością istotną, niekłamaną: pragnęliśmy jego dobra i wierzyliśmy, jak wierzymy i dzisiaj, że prawdziwe dobro Rosji nie stoi na drodze dobru Polski.” („Polityka polska i odbudowanie państwa”).

    I drugi cytat: „Nigdy nasza polityka nie zwracała się przeciw Rosji, żaden jej krok nie zmierzał ku jej krzywdzie. (…) Podkreślam to umyślnie, ażeby ludzie u nas nie myśleli, że polityka zbliżenia z Rosją, szukająca oparcia stosunku z nią na wzajemnej życzliwości, była wywołana tylko potrzebami chwili, i dziś już należy do historii. Niejedno pokolenie przeminie, a ta sprawa ciągle będzie aktualna, żywotna, ciągle będzie miała pierwszorzędne znaczenie dla obu narodów.” („Polityka polska i odbudowanie państwa”). Po co red. Ziemkiewicz pisze nieprawdę i wprowadza czytelnika w błąd?

    Co do Wielopolskiego zaś, to rzekomo każdy historyk (dobrze, że nie dziecko) jest w stanie udowodnić, że twierdzenie, iż „był o krok od sukcesu, i tylko «nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja» wszystko popsuła” to „bajka”. Tak na marginesie, ciekawe, który historyk podjąłby się przeprowadzenia takiego dowodu? Prof. Adam Skałkowski, czy może prof. Andrzej Żor, dwaj najwybitniejsi badacze życia i dzieła Margrabiego?

    Przykro to pisać o kimś, kto uznawany jest powszechnie za jedno z pierwszych piór polskiej „konserwy”, ale poziom ignorancji faktów, braki w fundamentalnej wiedzy historycznej, przykrywane jedynie niepierwszej wody frazesem, są we wzmiankowanym tekście wręcz porażające. Widać też, że pomimo usilnego kreowania się na naczelnego ideologa współczesnego „endectwa” brak Ziemkiewiczowi elementarnej wiedzy o historii obozu, któremu chce duchowo przewodzić. Co więcej, Ziemkiewicz nie rozumie w ogóle ducha idei narodowej. Postawa takich ludzi jak Jędrzej Giertych musi być dla niego nie do pojęcia. W jaki sposób człowieka, który cały powojenny okres z największym trudem utrzymywał (wręcz dosłownie „przy życiu”) siebie i swoją rodzinę (polecam gorąco „Curriculum vitae” jego autorstwa, które niedawno się ukazało), było stać na taką niezależność głoszonych poglądów? Czemu, będąc czasami w opozycji nawet wobec swoich najbliższych ideowo kolegów ze Stronnictwa Narodowego, głosił swoje opinie tak wytrwale i w sposób całkowicie niezależny? Dla Ziemkiewicza z pewnością jedyną odpowiedzią będzie jego ulubione określenie – wariactwo, dla mnie będzie nią inne słowo – patriotyzm. I tym się różnimy.

    Maciej Motas
    aw
    za konserwatyzm.pl

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: