Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Enya o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Liwiusz o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Peryskop o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Krystian Szeliga o Szymowski prześwietla premiera
    Sceptyk o Upadek cywilizacyjny Polski
    Carlos o Prof. Mearsheimer: „To Zachód…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Już Cat-Mackiewicz…

Posted by Marucha w dniu 2012-01-06 (Piątek)

Patriotyzm ma jedno imię, ale treść bardzo różną. Większość Polaków ceni patriotyzm emocjonalny, ckliwy, romantyczny i odświętny. Jest jednak także szkoła Dmowskiego, są pozytywiści, jest Cat-Mackiewicz…

Z naszej bogatej historii narodowej płyną wielkie i cenne lekcje, które należy czerpać szczególnie z trzeźwej myśli wielkich patriotów, i to zarówno z prawa jak i z lewa.

Stanisław Cat-Mackiewicz (1896-1966), prawicowy polityk, pisarz, publicysta i prawnik, ważny przeciwnik linii politycznej gen. Władysława Sikorskiego, w latach 1954-55 premier tzw. rządu londyńskiego, powrócił w 1956 roku do kraju. Przygotowując esej na jego temat, wśród swoich notatek znalazłem kapitalne opracowanie pióra Krzysztofa Maciejewskiego (niestety, bez odnotowania formalnego źródła), które o wiele lepiej wyraża mój stosunek do Cata-Mackiewicza niżbym ja sam to wyraził. Dlatego pozwolę sobie przypomnieć in extenso tę część jego opracowania, która odnosi się do krytyki przez Cata-Mackiewicza naszego naiwnego narodowego zaślepienia Zachodem.

W swym „Studium o prowokacji” z grudnia 1945 roku Cat-Mackiewicz zanotował: „Stałem w opozycji do agencyjnej polityki gen. Sikorskiego w czasie wojny, popychającej kraj do ofiar równie bohaterskich, jak politycznie niecelowych, narodowo samobójczych, a ukoronowanych, jak koroną cierniową, powstaniem Warszawy”.

Zdaniem Mackiewicza na politykę narodową składa się zarówno patriotyzm narodu, jak i rozsądek rządu. Jeśli wezbrany żywioł uczuć patriotycznych nie napotyka na swej drodze tamy beznamiętnej politycznej kalkulacji ze strony rządu, to naród wylewa rzeką krwi własnych synów. Rządy kupczące krwią swych narodów jako politycznym i dyplomatycznym kapitałem popełniają zbrodnię majestatu – posyłając swych obywateli na daremną śmierć, równocześnie stwarzają obcym agenturom grunt dla prowokacji politycznej.

Świadom tego Mackiewicz odpowiadał prof.Stanisławowi Strońskiemu, wicepremierowi i ministrowi informacji w rządzie gen.Władysława Sikorskiego, na krytyczną recenzję Lat nadziei, stawiając pozbawione pardonu otwarte pytanie: „dlaczego do Polski na opór zbrojny przeciwko niemieckiemu okupantowi posyłali Anglicy broń i pieniądze (które sobie nota bene, aresztując potem złoto Banku Polskiego z nadkładem zwrócili); dlaczego wzywali do niego przez radio m.in. ustami gen. Sikorskiego, lub tegoż profesora Strońskiego, natomiast na wysepkach angielskich na Kanale, okupowanych również przez niemieckiego okupanta, nie było żadnego oporu, a burmistrz, który na tych wysepkach podpisał list gończy, wyznaczający nagrodę pieniężną za uchwycenie człowieka, piszącego na płotach antyniemieckie znaki, został po wojnie przez króla uszlachcony? ”.

Dlaczego, dociekał Mackiewicz, lojalny wobec rządu JKM rząd polski uważał, że „obywatel polski ma iść na walkę, w której za jednego zabitego Niemca, nieprzyjaciel był w stanie zamęczyć tysiąc Polaków” wówczas, gdy obywateli brytyjskich obowiązywał bezwzględny zakaz prowadzenia ruchu oporu? I dochodził do wniosku, że polscy ministrowie okresu wojny, którzy lekkomyślnie i dla celów propagandy politycznej dostarczali Aliantom coraz liczniejszych przykładów brawury Polaków ofiarnej aż po śmierć – w istocie rzeczy „napracowali się (…) pour Le roi d’Angleterre”(na rzecz króla Anglii)

Mackiewicz uznał za niewybaczalny błąd przedwczesne i nie połączone z osiąganiem korzyści politycznych zmarnowanie 33 dywizji we wrześniu 1939 roku „zamiast je oszczędzić na chwile dogodniejsze”; zmarnowanie i dobrowolne wykrwawienie 4 dywizji we Francji w czerwcu 1940 roku „zamiast je przewieźć do Anglii” (co Mackiewicz nazywał anty-Dunkierką). Trzeba pamiętać, że już po zajęciu Paryża przez wojska niemieckie wspaniale bijąca się pod Narwikiem Brygada Podhalańska gen.Bohusz-Szyszki ląduje w Bretanii, by bronić Francji wbrew Francji, „dla zbrodniczej deklamacji o honorze”. Dopóki jest wojsko, jest ojczyzna; gdy nie ma siły wojskowej, to jej nie zastąpi… najlepsza nawet propaganda – pisze Mackiewicz. I konkluduje słusznie: „zadaniem wojska jest albo uzyskać zwycięstwo, albo zachować możność odniesienia zwycięstwa w przyszłości, a nie dokonywanie zbiorowych samobójstw (…). Gdzie nie można odnieść zwycięstwa trzeba właśnie ratować wojsko, trzeba starać się o zachowanie armii i jej możliwości bojowych”. Dlatego też, zauważa Mackiewicz, „rozkaz wycofania wojska, rozkaz odwrotu, gdy tego wymagają okoliczności, może nie być przyjemny, bo oczywiście najprzyjemniej jest zwyciężać, ale nigdy nie może być uważany za hańbiący”.

W artykule „Klęski i nędze propagandy” opublikowanym latem 1954 roku na łamach „Wiadomości” Mackiewicz raz jeszcze powraca do „cierniowej korony” polityki polskiej okresu II wojny: „Strasznie jest pomyśleć, że przecież tragiczne i bohaterskie powstanie Warszawy – wielki słup ognia palący nasze bogactwo, naszą przeszłość narodową i żywe ciała naszych dzieci – miało być słupem ognia uderzającym w niebo, którego celem głównym było zwrócenie ‘światu’ uwagi na to, co było naszym żądaniem”. Składając na całopalnym stosie lekkomyślną ofiarę wprzódy z naszych walecznych żołnierzy, a potem również i z naszej politycznej suwerenności, z naszego kulturowego dziedzictwa i materialnego bogactwa, z naszych miast i wsi, które na życzenie aliantów zamienione zostały w pola frontowe – w ogólnej wymianie usług między aliantami została nam do zaoferowania jedynie krew naszych dzieci”. Oto prawdziwy, zdaniem Mackiewicza,sens powstania Warszawy, któremu na imię zbrodnia.

Mackiewicz dostrzega i bezlitośnie obnaża wstydliwie skrywane psychologiczne podłoże polskiej wojennej hekatomby: jest nim nasz kompleks niższości przybrany w propagandowy koturn specjalnej zasługi; nieodparta potrzeba ciągłego udowadniania możnym tego świata, że godni jesteśmy, by bywać u nich na salonach i jadać z ich stołu. I rzeczywiście, w uznaniu naszych zasług, ministrowie waszyngtońscy i londyńscy solennie zapewnili nas o swym oddaniu dla Polski i jęli się obnosić z ostentacyjną sympatią do Polaków – tyle, że, jak brutalnie zauważył gdzieś autor Herezji i prawdy, „ogólna sympatia pomaga w polityce tyle, co umarłemu kadzidło”.

Dlatego Mackiewicz na kartach swej wojennej publicystyki rzucał w twarz pieszczochom Edena i Churchilla, że pobierają Schweigegeld, pieniądze za milczenie. Pisał: „My tu w Londynie (…) wiedzieliśmy już, że nas tak czy inaczej sprzedadzą Rosji, a jednak zachęcaliśmy kraj, żeby prowadził walkę, w której za jednego zabitego Niemca oddawaliśmy stu naszych na zamordowanie”. I dodawał:„Gdyby kraj wiedział wszystko, co wiedzieliśmy my tu w Londynie, nie krwawiłby się tak strasznie, nie zmniejszałby tak straszliwie polskich sił”. Już po powstaniu Warszawy, w październiku 1944 roku Stanisław Mikołajczyk rozmawiał w Moskwie z Churchillem powołując się na walczące wojsko polskie. Churchill, przytaczam za Zielonymi oczami, miał dosłownie ryknąć: „Zabierz pan sobie to wojsko polskie. Ja go nie potrzebuję!”.  Schweigegeld i arogancka szczerość Churchilla, to dwie strony tej samej zdewaluowanej polskiej propagandy wojennej, w rezultacie której „Polska w minimalny sposób wpłynęła na bieg wydarzeń i poniosła maksimum strat”.

Mackiewicz nadał swej książce o wojennej historii Polski tytuł „Lata nadziei”. .Jak sam wyjaśnia, symboliczny ten tytuł zawierał w sobie pogląd, że„w czasie wojny ostatniej Polacy mieli wciąż nadzieje wynikające z doktryn zupełnie fałszywych”, i dodaje, że to „prowokacja obca i, zwykle przez prowokację obcą wywołana, fałszywa doktryna polityczna kierowały drogą naszej polityki”. Jego zdaniem, w roku 1939 ufaliśmy, że „moralna postawa narodu, owe: silni, zwarci, gotowi, sprawi cuda i zastąpi nam brak tanków i lotnictwa. Byliśmy dumni, że ‚udało się’ nam wciągnąć Anglię do wojny. Wierzyliśmy w zwycięstwo Francji”. Później przekonaliśmy samych siebie, że Anglii zależy na stworzeniu federacji środkowoeuropejskiej, a wreszcie, że „Rosja, po wkroczeniu wojsk sowieckich do Berlina, co najwyżej zabierze Lwów i Wilno, ale ‘na rozkaz’ Anglii i Ameryki prędko wycofa swe wojska z naszych terytoriów, pięknie się nam ukłoni i powie: oto macie z powrotem niepodległe państwo, róbcie sobie z nim, co chcecie”.

Mackiewicz podjął niewdzięczny trud rozdrapania zimnym ostrzem radykalnych sądów bolesnych polskich ran po to, aby nie zarastały blizną, samobójczej dla narodu, propagandy moralnej wyższości spraw przegranych. „Lata nadziei”,wedle jego własnego określenia, były „sykiem gada zdeptanego przez tytana wydarzeń”. Miały być trudną lekcją realnej polityki, a zostały zgodnie przemilczane publicznie, oraz potępione towarzysko. Jedynie krajowe „Odrodzenie”, zresztą bez zgody autora, opublikowało fragmenty książki. Emigracja zajęta była właśnie przygotowaniami do III wojny światowej. I właśnie do jej politycznych i moralnych autorytetów adresował Mackiewicz swoiste memento puentujące książkę: „A zwłaszcza unikajmy w przyszłości rad prowokatorów i nie przelewajmy krwi, i nie niszczmy kraju dla wywoływania propagandowych efektów”.

Latami nadziei rozpoczyna Mackiewicz bezkompromisową i, jak miało się okazać, pyrrusową batalię o wyrugowanie z życia politycznego emigracji fałszywych doktryn i naiwnych pojęć, które przywiodły Polskę ku klęsce (W „Modlitwie Judasza”z maja 1945 r. czytamy: „O ileż jest dziś lepsza sytuacja zwyciężonych Niemiec od sytuacji ‘zwycięskiej’ Polski”). We wrześniu 1948 roku na łamach wspomnianego wyżej tygodnika „Lwów i Wilno” pisze, w mającym programowy charakter edytorialu: „Zostaliśmy za granicą nie dlatego, aby po raz wtóry sprzedawać krew polską i marnotrawić siły narodowe (…) Mój program jest jasny. W kraju spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Za granicą tytułem reasekuracji rząd Rzeczypospolitej, niezależny, nieagencyjny, uniezależniony nie tylko od sugestii obcych wywiadów, ale od rodzimej frazeologii i demagogii. Rząd zdolny do stawiania Anglo-Amerykanom warunków i żądań”.

W sześć lat później, w głośnym tekście „Primum non nocere” zamieszczonym na łamach „Wiadomości”, Mackiewicz stawia Londyniszczowi pytanie: „Czy mamy prawo obiecywać narodowi w Kraju, że go w krótkim czasie wyzwolimy i czy utrzymywanie narodu w Kraju w stanie ciągłej nadziei na rychłe wyzwolenie jest rzeczą rzetelną i pożyteczną?” – aby dojść do konkluzji, że emigracja „polepszyć sytuacji narodu w Kraju dziś nie potrafi” i dlatego winna „wystrzegać się tego wszystkiego co mogłoby narodowi polskiemu w Kraju w czymkolwiek zaszkodzić”. Zadaniem Rządu Polskiego w Londynie jest, dopowiada autor w innym miejscu, bronienie interesów kraju, bycie negotiorum gestor narodu polskiego, to jest reprezentowanie narodu wobec obcych mocarstw – nie zarządzanie jakąś emigracją, i nie łudzenie, tudzież zwyczajne oszukiwanie rodaków w Ojczyźnie, że zjednoczone siły anglo-amerykańskie, czy jakieś inne, wkrótce ich wyzwolą. Stosownie do wyłożonych przez siebie zasad programowych, Mackiewicz inicjuje konkretne przedsięwzięcia polityczne. Zyskuje poparcie III Rady Narodowej (emigracyjny parlament; III Rada działała od czerwca 1949 r. do grudnia 1951 r.) dla wniosku wzywającego Rząd Polski do solidarnego wystąpienia wraz z przedstawicielstwami politycznymi innych krajów Europy wschodniej „celem uzyskania zapewnienia Ameryki, że broń atomowa, ani inna broń powodująca podobne zniszczenie ludności cywilnej nie będzie zwrócona przeciwko terytorium naszych krajów”. Wniosek spotyka się z krytyką emigracyjnych sfer wojskowych i ówczesnego ministra sp. zagranicznych Rządu Polskiego, optującego za polityką „Międzymorza”, o której napisze słusznie Mackiewicz w „Zielonych oczach”, że:„we frazeologii i patosie, z którym się mówiło o tym ‘Intermarium’, było więcej wody niż w obu morzach: Bałtyckim i Adriatyckim, o które się ta kombinacja miała opierać”.

Trzeba tu dodać, że jeden z późniejszych premierów RP, poprzednik Mackiewicza na urzędzie, Jerzy Hryniewski ogłosił w swym expose program ścisłego sojuszu polsko-latynoskiego, niewątpliwie konkurujący w dziedzinie politycznej fantastyki z koncepcją „Międzymorza” (obie te brednie przebiła swoją absurdalnością dopiero koncepcja Romana Giertycha, który postulował, by Polska weszła w skład NAFTA czyli North American Free Trade Association, tj. unię gospodarczą z USA, Kanada i Meksykiem). Egzotyczny charakter tej koncepcji przypisał wtedy Mackiewicz patrzeniu na sprawy międzynarodowe przez propagandowe okulary:„Propagować sprawę polską we Francji było trudno, bo Francuzi musieli pilnować, aby nie kompromitować własnych interesów politycznych. Propagować sprawę polską w Urugwaju czy Paragwaju było łatwo właśnie dlatego, że tego rodzaju propaganda ograniczała się do gadania”. Tymczasem propaganda, by była skuteczna, „może być tylko sługą jakiejś polityki;  propaganda bez politycznego zaplecza (…) propaganda dla samej propagandy, bez ustalenia uprzednio realnego programu politycznego”, skończyć się może wyłącznie propagandowym zwycięstwem nad… samymi sobą.

Mackiewicz, będąc członkiem Rady Narodowej i premierem, dał się poznać jako zdecydowany przeciwnik pojawiających się w Radzie Narodowej projektów odbudowywania armii polskiej na Zachodzie, czyli utworzenia de facto polskiej legii cudzoziemskiej, uzależnionej od obcych mocarstw. Pisał tak: „wojsko narodowe jest instrumentem niezależnej polityki narodowej i tylko jako takie istnieć powinno. Jakieś wojsko na cudzym terytorium, zaopatrywane i opłacane przez obcych, znajdujące się pod obcą komendą, nie tylko nie będzie czynnikiem wzmacniającym niezależność polityczną rządu na uchodźstwie, lecz przeciwnie będzie go raczej jeszcze bardziej izolować, bo gdyby ten rząd wtedy w jakiejkolwiek sprawie chciał coś samodzielnego powiedzieć, to odpowiadano by mu – a jeśli tak, to twoi żołnierze jutro nie będą mieli co jeść”.

Minister obrony narodowej w rządzie Mackiewicza, gen. Michał T. Karaszewicz-Tokarzewski wydał w dniu 12 sierpnia 1954 r. następujące oświadczenie: „Szafarzem krwi polskiej może być tylko Prezydent Rzeczypospolitej i żaden oddział zbrojny nie pozostający pod państwowym zwierzchnictwem Prezydenta Rzeczypospolitej być nie może i nie będzie uważany za siły zbrojne”.

Mackiewicz wielokrotnie i przy różnych okazjach zwracał uwagę na poważny instrument nacisku wobec Waszyngtonu, pozostający w dyspozycji Rządu Polskiego: pięć milionów ówczesnych polskich wyborców w Ameryce. Pisał, że „3% akcji w przedsiębiorstwie olbrzymim, to więcej niż 90% akcji w fabryce wody sodowej w Psiej Wólce”. Wszystko to na nic. Bo oto w 1956 roku, w okresie kampanii prezydenckiej w USA, gen. Władysław Anders zostaje przyjęty w Białym Domu przez prezydenta Dwighta Eisenhowera. Ten fetuje wielkiego żołnierza komplementując naród, z którego pochodzi i oświadcza, że „Ameryka nie ustanie (won’t stop) w swym dążeniu do uzyskania wolności dla Polski”. Oto gorzki komentarz do tej wizyty pióra autoraDostojewskiego: „Generał Anders widzi swe zwycięstwo, nieomal drugie Monte Cassino w tym, że przyjął go prezydent St. Zjednoczonych. Ale generał Anders nie zdaje sobie sprawy, że jego wizyta przyniosła korzyść przedwyborczą amerykańskiemu stronnictwu republikańskiemu, a sprawie polskiej wielką szkodę i krzywdę”.  Mackiewicz słowa Eisenhowera określa mianem „szyderstwa ze sprawy polskiej”, rozumiejąc dobrze, że owe „nie ustanie” oznacza kontynuację kursu zapoczątkowanego w rooseveltowskiej Jałcie.

Emigracja, nie potrafiąc wpłynąć na możnych tego świata, nie mając wojska i pieniędzy, posiadała jednak pewien ważny instrument działania: wpływ na opinię kraju. W końcu także i ten, ostatni już atut, z którego nader rzadko umiała ciągnąć korzyść dla sprawy polskiej, został jej wytrącony z ręki przez „zorganizowanie Radia Wolna Europa”, instytucji finansowanej przez Amerykanów, kierowanej przez Amerykanów i działającej zgodnie z wytycznymi rządu USA, tj. w interesie Ameryki, pozostającym w poważnym konflikcie z polską racją stanu. Słusznie więc przypominał rodakom Mackiewicz, że Ameryka, a ściślej wywiad amerykański, „używa imienia Polski w przemówieniach przez radio do kraju, na których treść nie mamy żadnego wpływu” i werbuje do tego celu swoich polskojęzycznych najmitów będących ledwie trybikiem w mechanizmie amerykańskiego aparatu dywersji – po to, aby uczynić ich elementem prowokacji mającej na celu podburzanie ludności w Polsce, to jest „ferment antysowiecki”. Amerykanie dobrze rozumieją – pisał Mackiewicz o priorytetowym dla USA charakterze stosunków z ZSRR, że „jest dobrze osłabiać sytuację partnera, chociażby w najbardziej pokojowych warunkach (…) po to, aby się z nim następnie lepiej ułożyć”.  Kraj natomiast musi prowadzić „politykę życia z dnia na dzień, szukania modus vivendi z otaczającą go rzeczywistością”, musi ułożyć sobie życie w ramach bloku radzieckiego, bowiem „dziś nie możemy liczyć na chęć państw zachodnich wyłączenia kraju polskiego z systemu państw prosowieckich”.

Dla Ameryki, podobnie jak i dla Anglii, sprawa polska nie była, nie jest, i nie będzie zagadnieniem z zakresu polityki zagranicznej. Jako „przedmiot obrotu międzynarodowego” istniała ona o tyle, o ile wchodziła w zakres zainteresowania wywiadu Anglosasów, w szczególności ich wywiadu wojskowego. Dlatego Mackiewicz ostrzega emigrację przed prowadzeniem „polityki oddawania Amerykanom pewnych małych usług” kosztem oszukiwania kraju i roztaczania przed nim bałamutnych wizji; przed „narażaniem bytu narodu polskiego dla polityki mirażowej”. Dlatego Mackiewicz inicjuje kampanię wymierzoną w monachijską rozgłośnię RWE, której kulminację stanowi złożenie z inspiracji premiera RP (w osobie Mackiewicza) noty protestacyjnej w Waszyngtonie przez nestora polskiej dyplomacji, ambasadora Jana Józefa Lipskiego przeciwko, cytuję „kampanii propagandowej z ulotkami podpisanymi przez obrzydliwego oprawcę, osobistość spod ciemnej gwiazdy, z przybranym nazwiskiem Światły”.

Stanisław Cat-Mackiewicz, urodzony, wojowniczy polemista, był trzeźwym, przenikliwym patriotą. Słusznie zwalczał oszołomskie koncepcje naiwnego politycznie gen. Sikorskiego i nie miał żadnych wątpliwości co do prawdziwej roli RWE. Można mu wybaczyć to, że jak widać na pewnym etapie w sprawie Lipskiego, starego masona (notabene wuja Andrzeja Celińskiego), zabrakło mu pełniejszego i lepszego rozeznania.

Jakże bardzo nadal brakuje takiej trzeźwości myślenia wielu dzisiejszym, skądinąd szczerym polskim patriotom. (BJ)

Bogusław Jeznach
http://jeznach.nowyekran.pl

Komentarze 33 do “Już Cat-Mackiewicz…”

  1. JO said

    A wszystko zaczelo sie od nieudzielenia pomocy Bialej Rosji i w praktyce zajeciu stanowiska prorewolucyjnego jak za czasow Konstytucji 3 maja, Powstan Kosiuszkowskiego, Styczniowego. Listopadowego.

    Ta polityka masonska doprowadzila do zabojstwa na Warszwiakach i Warszawie – Stalinizmu poprzedzonym Katyniem i jak Katyn mordami w tym zaglada Polakow przez Nazistowskie Niemcy.

    Kolejnym Etapem tej zbrodni Pilsudskiego i pilsudczykow jest pontyfikat JPII , przewrot Solidarnosciowy z latami 1970, 1981 oraz Kolejny NeoStalinizm w wydaniu Demokracji Liberalnej w NeoStalinowskiej Polsce

  2. Zbigniew Kozioł said

    Jestem ignorantem w tych sprawach.

    Jakże duże, nieoceniwalne dzięki Panu Gajowemu, za te wszelkie materiały do czytania i rozważania dla nas wszystkich.

    Mnie Cat-Mackiewicz kojarzył sie jako przeciwieństwo pisarza Józefa. A tu zupełnie inna historia.

    Z pewna goryczą czytam ten tekst. Polskie włazidupstwo zachodniakom jest tak nahalne i częste że mnie samemu przyszło się za to wstydzić. Nie za siebie – ja tej natury nie mam bym właził. Ale za innych, za moich przełożonych, o całe szczeble drabiny w hierarchii wyżej ode mnie. Już dawno temu. To jest przyczynek do polskiej schozofrenii, kretyństwa. Niektóre inne narody mają swą godność. Ja naprzykład z podziwem, jeśli idzie o te rzeczy, patrzę na Rosjan, żyjąc między niemi. Oni raczej nie mają kompleksów tego rodzaju.

    Myślę sobie jednak, że ta psycho-przypadłość była Polakom narzucona, nauczona.

    A jednak, gdyby naprawde wierzyli i praktykowali, to nie mogliby popaść w ten stan upodlenia, bo wobec Boga jesteśmy wszyscy równi. Wystarczyłoby choćby tyle rozumieć.

    Przy okazji, bardzo serdecznie pozdrawiam nielicznych Rosjan na naszym blogu, z okazji ich święta, prawosławnego Bożego Narodzenia! Wasz Bóg, będący naszym Bogiem, niechaj nas prowadzi, i we dnie i we śnie.

    Mam tę sytuację, że mogę dwukrotnie świętować, i Boże Narodzenie i Nowy Rok. Żona zna polskie tradycje i na Wigilie 24 grudnia każdego roku zawsze stara się bardzo, by coś z tej polskiej atmosfery było u nas w domu. Zawsze też słysze od Rosjan pozdrowienia przy okazji naszego katolickiego święta. Zawsze, od bardzo wielu ludzi.

    Na Nowy Rok zaś, a właściwie 31 grudnia o północy były życzenia od prezydenta, Miedwiediewa. Krótkie, proste, żadnej polityki. Bardzo piekne właśnie poprzez swą prostotę.

  3. Skoczek said

    Ten artykuł niech każdy z nas sobie wydrukuje i razem ze „Skowytem psa poety” rozda wszystkim znajomym, którzy zachowali zdolność logicznego myślenia i odrobinę patriotyzmu.

    Może za jakiś czas zacznie kiełkować u nas męskie, logiczne i realistyczne narodowe myślenie.

    Panu Gajowemu dziękuję za wklejanie takich artykułów. Ja np. dzięki temu artykułowi wreszcie zrozumiałem czym tak na prawdę było Radio Wolna Europa.

  4. Przeclaw said

    #2

    Slusznie zwrocil Pan uwage na ta okropna nasza przypadlosc „dogadzania” /mierzawemu/ Zachodowi.
    Niedawno zauwazylem, ze wypowiadajacy sie pod urywkami z odczytu W.Suworowa dziwili sie dlaczego nie mowil po angielsku.
    Rosjanin, do przecietnego polskiego sluchacza ma mowic po angielsku ??? co za zwyrodnienie umyslowe, jaka hanba.
    No, ale troche to dlatego ze 70% inteligencji zostalo wymordowane.

  5. Przeclaw said

    #2.
    Panie Zbyszku, ja rowniez skladam Zyczenia Swiateczne Pana Zonie, a takze wszystkim Prawoslawnym Przyjaciolom Polski, ktorzy to czytaja.

  6. p.e.1984 said

    Dla czytelników tego wątku lekturą obowiązkową powinien być wątek http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=127923 – szczególnie posty użytkowników wolf2 i kmieciu (swego czasu bardzo wiele skorzystałem na lekturze tamtego wątku, strony 3,4,5 można tam pominąć, potem robi się ciekawie), dodatkowo polecam mój wątek http://prawda2.info/viewtopic.php?t=18747 .

  7. Mordka Rosenzweig said

    re 4

    Szanowny pan Przeclaw,

    Ja pan Mordka chce zasugerowac sze jakby pan Suworow muwil nasz piekny jezyk yidish to nikt by sie nie dziwil.

  8. p.e.1984 said

    W sprawie Churchilla polecam lekturę tego posta: http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=127923&st=0&sk=t&sd=a&start=150#p1516375 , Churchill grał z Mikołajczykiem i resztą londyńskich półgłówków w miarę uczciwie – ale oni woleli mrzonki od realpolitik – krwią zapłacił cały naród, nie zyskując absolutnie nic – wręcz przeciwnie – postawa polskich pseudopatriotycznych idiotów utorowała drogę do namiestniczej władzy w PRL „starszym braciom w wierze”. Tragedią narodu polskiego jest to, że tej ekspozytury nie udało się już z nigdy grzbietu strząsnąć – co najwwyżej czasem byli mniej widoczni, w osławionym bermanowskim „drugim szeregu”. W tym świetle wina rządu londyńskiego i dowództwa AK jest niewyobrażalna. Oni nie upuścili krwi narodowi polskiemu – oni mu ścięli głowę i przykleili obcą – mimo, że mieli szansę rozgrywać kompromis typu beneszowskiego (nawet przechodząc nad Katyniem do porządku dziennego, jeśli tego wymagała polska racja stanu!).

  9. bezpartyjny said

    Te stwierdzenia Cat Mackiewicza jeżeli są prawdziwe są chwalebne dla niego jednak nie bardzo a raczej wcale nie pasują do jego sylwetki pokazanej w filmie Brauna Errata do biografii http://www.youtube.com/watch?v=umgy1OsH3yA. A więc jak to jest ?

  10. Wojwit said

    Ergo: To Czesi a nie my mieliśmy rację a Emil Hacha nie był brytyjskim agentem (jak Józef Beck) – i dlatego mają dziś to, czego my nie mamy, a czego możemy im zazdrościć, bośmy to bezpowrotnie utracili… Tylko czemu pamiętam z dzieciństwa wciąż żywą pogardę („Hitler Hachę wziął pod pachę, poszli razem na kiełbachę”) dla Czechów? Efekt głupoty, wielusetletniej masońskiej „pracy” nad Polską, propagandy, czy wszystkiego po trochu?

  11. wet3 said

    @ 10
    Hmm … Rozumiem, ze Pilsudczycy doprowadzili do katastrofy wrzesniowej. Jednak Czechami bym sie nie zachwycal. Niemal zawsze stali przeciw nam trzymajac ze szwabami i sowieckimi zydokomuchami.

  12. Easy Rider said

    Ad 3.
    Ja np. dzięki temu artykułowi wreszcie zrozumiałem czym tak na prawdę było Radio Wolna Europa.

    Artykuł nie mówi do końca prawdy o tym, czym była RWE. Była to bowiem rozgłośnia żydoamerykańska, stanowiąca istotny element wojny informacyjnej, w której przeciwnikiem tak naprawdę była nie „komuna”, też przecież zarządzana przez tych samych braci w wierze, lecz społeczeństwo polskie. Było to po prostu pranie mózgu z drugiej strony, utwierdzające w społeczeństwie polskim przekonanie o przyjaźni Zachodu do Polski, a jednocześnie nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie i co „komunistyczne”, a tak naprawdę, często – po prostu polskie. Chodziło tutaj szczególnie o wypracowany przez kilka pokoleń majątek, który dzięki temu wieloletniemu praniu mózgów mógł po 1989 r. zostać bez oporów (jako „komunistyczny”) sprzedany „przyjaciołom” z Zachodu za bezcen. To oni wypromowali ten cały żydowski KOR, z szujowatymi „autorytetami” pokroju Kuronia czy Michnika, którzy dzięki temu mogli odgrywać role „przedstawicieli społeczeństwa polskiego” przy Okrągłym Stole. Zresztą, sam KOR prawdopodobnie był elementem tej samej gry, której efektem było (mówiąc językiem niejakiego W.) „obalenie komuny” w Europie Wschodniej.

    Żeby było jasne – owszem, słuchałem RWE przez ok. 20 lat, tj. od wydarzeń grudniowych 1970 r. do końca jej istnienia, ale niestety nie było wówczas żadnej alternatywy informacyjnej. Nigdy jednak bym nie przypuszczał, że po wielu latach będę skłonny przyznać rację ówczesnej propagandzie PRL-owskiej, nazywającej tę rozgłośnię „szczekaczką”, tylko z jednym uzupełnieniem – „żydowską”.

  13. wet3 said

    @ Easy Rider (12)
    Radia Wolna Europa przestalem sluchac gdy szczekaczki te w drugiej polowie lat 1950tych rozpaczaly nad losem „biednej” Niny Karsow/Szechter i pomstowaly na Gomulke, ze zerwal stosunki dyplomatyczne z Izraelem.

  14. p.e.1984 said

    Ad. 12 wet3: Hmm … Rozumiem, ze Pilsudczycy doprowadzili do katastrofy wrzesniowej. Jednak Czechami bym sie nie zachwycal. Niemal zawsze stali przeciw nam trzymajac ze szwabami i sowieckimi zydokomuchami.

    Przepraszam bardzo, Czesi zostali podani jako przykład realpolitik. Przecież z polskimi debilami nigdy nie dało się robić realpolitik – oni zawsze woleli dać się pozabijać, stracić gospodarczo, politycznie (np. http://prawda2.info/viewtopic.php?t=18747 ) niż myśleć i kalkulować. Przecież prowadząc tak idiotyczną politykę można tylko przegrać. Po co naród rozsądny, prowadzący realpolitik miałby się wiązać z debilami skazanymi na klęskę – i robiącymi dowolne głupoty w imię „honoru” i „prestiżu”? Grając przeciw polskim debilom można zawsze liczyć na jakichś ochłap od mocarstwa, które akurat ich otłukło. Mądrzy Czesi. Poza tym – przypomnę sprawę Zaolzia. To pewnie znakomicie posłużyło do utwierdzenia Czechów w standardowej polityce wobec Polaków.
    Co do trzymania ze „szwabami” i „żydokomuchami” – jeżeli interes narodowy (nie mylić z racją stanu – czyli interesem państwa) wymaga trzymania ze szwabami czy „żydokomuchami”, to się to po prostu robi. Gdyby Sikorski nawrócił się na komunę jak Benesz – albo gdyby polskie środowisko organizowało się w ZSRR wokół Piaseckiego (który od razu wiedział, jak należy grać, tylko niestety – wszedł do gry o wiele za późno, żeby cokolwiek ugrać), a nie Wasilewskiej – to wpływ Polaków na losy kraju i narodu byłby zupełnie inny – a „starsi bracia w wierze” byliby dziś nie na stołkach w III RP, tylko w kibucach nad Jordanem. Zamiast tego – mieliśmy w ZSRR „strzelającego fochy” Andersa (który swoją nędzę dowódczą i nieudolność pokazał lejąc kubłami polską krew pod Monte Cassino).
    Powtórzę: dla czytelników tego wątku lekturą obowiązkową powinien być wątek http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=127923 – szczególnie posty użytkowników wolf2 i kmieciu (swego czasu bardzo wiele skorzystałem na lekturze tamtego wątku, strony 3,4,5 można tam pominąć, potem robi się ciekawie, strona 6 jest świetna), dodatkowo polecam mój wątek http://prawda2.info/viewtopic.php?t=18747 .

  15. Guła said

    # 1

    „@Torin
    Rosja carska, „biała”, trzymała nas „za twarz” 123 lata, a „czerwona”, ZSRR, 44 lata (1945-89). Nic więc dziwnego, że Piłsudski w 1919 r. nie chciał pomagać „białym”, którym słowa „niepodległa Polska” nie mogły przejść przez gardło.
    Kłopot mam z obecną Rosją, która usiłuje łączyć tradycje Rosji carskiej (białej) z dokonaniami ZSRR (czerwonej) – Rosja biało-czerwona? Prorocze: pierwszy raz byliśmy w Moskwie w 1612 r., drugi raz po dwustu latach, z Napoleonem, w 1812 r. Następne dwieście wypada zaś na 2012 r.; czyżby do trzech razy sztuka.
    Pozdrawiam,”
    RSz.

    http://szeremietiew.nowyekran.pl/post/47025,trzeba-pamietac

    To taka zachęta do artykułu pod tym linkiem

  16. Guła said

    # 10
    „Hmm … Rozumiem, ze Pilsudczycy doprowadzili do katastrofy wrzesniowej …”

    Tam gdzie wypowiada się Cat – Mackiewicz, tam raczej endecja nie powinna się wychlać.
    A już tym bardziej „piec własne mięcho na cudzym ogniu” bo potwierdza to opinie Cata o endekach – udając że to ich nie dotyczy.

  17. Przeclaw said

    Do tej pory Cata czytalem tylko „Historia Polski 1918-1939” i „Stanislaw August”, tak wiec bardzo dobrze, ze ten artykul zwrocil moja uwage na nieznana mi strone jego dzialalnosci.

    Odnosnie Sikorskiego trzeba jednak zaznaczyc, ze byl przeciwny wyprowadzeniu wojsk polskich z ZSRR, mozna tez zalozyc ze gdyby zyl p.w. nie przerodzilo by sie w kolejna samobojcza hekatombe Polski, za co w pelni odpowiedzialne sa, podobnie jak za kleske wrzesniowa „pajace pilsudskiego”.

    Jozef Mackiewicz, choc obdazony przenikliwym umyslem i posiadajacy niekwestionowane zaslugi, niepotrzebnie dal sie zapedzic w nieodpowiedzialny amok potepien brata i tych, ktorzy nie uwazali ze skok do ognia jest najlepszym rozwiazaniem.

  18. Guła said

    Polecam „Zielone oczy” (endecji?)

  19. Guła said

    Z generałem Sikorskim, w ogóle nie byłoby problemu, gdyby tak gdybać. D*pe uratował Sikorskiemu korzystając z wyjątkowych uprawnień naczelnego wodza, Śmigły – Rydz.
    Ponieważ, w końcu, równo z napaścią Germańców na Polskę dopadła generała po wieloletnich poszukiwaniach, policja kryminalna.

  20. Guła said

    Ot liszka.

  21. Guła said

    Siedział gdzieś zakutany w norze bo obłożony komendantkami. Znaczy listami gończymi.
    Wychynął nosa z jamy równo z uderzeniem na Polskę.

    Ot ci i elita.

  22. Guła said

    Za przestępstwa gospodarcze!

  23. Guła said

    wg
    Cezarego Leżeńskiego – „Kwatera 139”

  24. wet3 said

    @ P.e.1984 (14)
    Nie jestem zwolennikiem rzucania sie z motyka na slonce. W tym aswpekcie rozumiem postawe Czechow. Posuneli sie oni jednak stanowczo za daleko gdyz uprawiajac polityczna prostytucje sprzymierzyli sie przeciw nam z zydokomuna i szwabami – co uwazam za swinstwo podszyte sqrwysynstwem nie majace nic wspolnego z realna polityka.

  25. p.e.1984 said

    wet3Nie jestem zwolennikiem rzucania sie z motyka na slonce. W tym aswpekcie rozumiem postawe Czechow. Posuneli sie oni jednak stanowczo za daleko gdyz uprawiajac polityczna prostytucje sprzymierzyli sie przeciw nam z zydokomuna i szwabami – co uwazam za swinstwo podszyte s*synstwem nie majace nic wspolnego z realna polityka.
    Polityka to nie zabawa dla dzieci, tylko szachy – rachunek sił i strat. Miejsca na sentymenty tu nie ma. Jak dobry szachista zbije durniowi hetmana za darmo, to nie jest draństwo – i nie jest to „posunięcie się za daleko”. Polaków inne nacje nie mają kochać – i Polacy innych nacji też kochać nie mają. Polityka to biznes, nie sentymenty, kooperacja – to wynik wspólnoty interesów. Uczciwie można grać wobec partnera, który jest lojalny, a nie głupca, który zamiast wejść w sojusz z Czechosłowacją przeciw III Rzeszy – rzuca się na ochłap w postaci Zaolzia.

    Stulecia idiotycznej polityki prowadzonej przez polskich półgłówków, niszczenie przez polską hołotę jej własnego państwa – lub uleganie prowokacjom obcych wywiadów (Wysocki i Królestwo Polskie, judeo-Solidurność i PRL) uprawniają przywódców innych narodów do śmiania się z nas i gardzenia nami (szczególnie – przywódców narodu żydowskiego). Wzorem dla Polaków powinien być Wielopolski, wzorem polskiej realpolitik w PRL – działania i koncepcje Piaseckiego, od momentu kiedy wyszedł z więzienia wypuszczony przez Sierowa. Działania Gomułki i Moczara, a nie – Popiełuszki, Wałęsy, Bujaka i Solidurniów. Polskim przywódcą duchowym powinien być kardynał Wyszyński, potępiający KOR – a nie Żyd Karol Wojtyła zwany Janem Pawłem II, który KOR popierał – i zachęcał do rozruchów i warcholstwa Solidurniów.

  26. Przeclaw said

    #24Wet3

    Tyle ze owczesna polityka CSR miala zapewne tyle wspolnego z tym co chcieli Czesi, jak polityka Tuska z zyczeniami Polakow.

  27. wet3 said

    @ 25
    Tu chodzi mi o wiek XX, konkretnie od 1WS do 1948 roku a wiec o czas kiedy mieli niepodlegle panstwo. Oni zachowywali sie po swinsku – i tyle !!! Natomiast w czasie okupacji wykazali wiele rozsadku nie rmierzac sil na zamiary.

  28. Guła. said

    „który zamiast wejść w sojusz z Czechosłowacją przeciw III Rzeszy – rzuca się na ochłap w postaci Zaolzia.”

    To chyba z gazety wyborczej.

    Pepiczkom kiedy już było wiadomo ze wlezą im z buciorami do chałupy, zaświtała myśl co by zaproponować własne uzbrojenie Polakom. A jak nie wezmą to będzie można im do do końca świata wytykać…
    Przejęcie takie było już fizycznie niemożliwe. Niemcy tym dobrem zawładnęli wraz z zapleczem wchodząc do Czech jak do swojego po swoje.
    Mieli ci oni i żabojady szansę na wojnę prewencyjną proponowaną przez Polską, ale zaś tam, kto wierzył w powtórną agresję Niemców.

  29. wet3 said

    @ 28
    Pepiczki zawsze byly (w Miedzywojniu) przeciw nam i nie chcialy nawet sluchac o wspolnym froncie polsko – czeskim przeciw szwabom bo, pobdobnie jak szwaby, oni tez uznawali Polske za panstwo sezonowe. Skutek byl taki, ze predzej od nas znikneli z mapy pozostawiajac szwabom niesamowite ilosci roznych broni – co wielce ulatwilo hitlerowi napad na Polske. Przeciez nie kto inny a chyba Goering nazwal plan inwazji Hitlera na Czechy „zielonym szalenstwem”. Niestety, Czesi majac wszelkie atuty w reku, najpierw odmowili wspolpracy z Polska, a potem poddali sie bez oddania strzalu! Ot, smrodliwy narod – i tyle!!!

  30. Isreal said

    ad29
    święte słowa

  31. Guła. said

    Wygląda na to że Wet3, precyzując, zamknął zagadnienie.

  32. osoba prywatna said

    Swietny artykul !

  33. lykos said

    Wszystkich zainteresowanych publicystyką Cata zapraszam na profil: https://www.facebook.com/pages/Stanis%C5%82aw-Cat-Mackiewicz/134044249972102

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: