Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    cep o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    jerzyjj o Morawiecki: Koronawirus może w…
    piwowar o Wolne tematy (38 – …
    Emilian58 o Zapomniany Dzień Zwycięstwa
    Emilian58 o Putin: Rosja nie ma problemów…
    lewarek.pl o Uroki „bergolianizmu”
    Emilian58 o Morawiecki: Koronawirus może w…
    lewarek.pl o Wolne tematy (38 – …
    Marek o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    Emilian58 o USA dały Ukrainie jasno do zro…
    Marek o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Maya o Morawiecki: Koronawirus może w…
    Emilian58 o Polska wzywa do demilitaryzacj…
    JW o Polska wzywa do demilitaryzacj…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 614 obserwujących.

Wykres cudu czyli jak minister Rostowski robi Enron po polsku?

Posted by Marucha w dniu 2012-01-06 (Piątek)

Szacher-macher prestidigitatora Vincenta, który doprowadził do właściwego kursu waluty w godzinach porannych widać na następującym wykresie (aktualizowany na żywo; pokazuje jak zmienia się cena złotówki względem euro):
http://stooq.pl/q/?s=eurpln&d=20120105&c=1m&t=l&a=lg&b=0

Powstaje pytanie czy po takiej chamskiej i widocznej jak na dłoni machloi finansowej Pan Minister nie powinien od razu zostać przewieziony ze Świętokrzyskiej na Rakowiecką?

Spokojnie, panu ministrowi włos z głowy nie spadnie.

Przypomnijmy, że jeszcze przed Nowym Rokiem “niezależny” Narodowy Bank Polski usilnie skupował złotówki, by poprawić ich cenę. Akcja ściągania z rynku złotówek miała zapobiec przekroczeniu przez Polskę progu ostrożnościowego (ustalonej przez Konstytucję III RP na poziomie 55 proc. granicznej wartości relacji kwoty państwowego długu publicznego do produktu krajowego brutto). Jak wiadomo część polskiego zadłużenia jest wyrażona w walutach obcych. Dlatego im niższy kurs złotówki, tym wyższe zadłużenie przeliczone z walut obcych. Analogicznie wyższy kurs złotego oznacza niższy kurs euro czyli niższe zadłużenie Polski (na papierze!) Utrzymanie przed Nowym Rokiem wysokiego kursu euro oznaczałoby dobicie polskiego długu do 55% PKB a ekipa Donalda Tuska musiałaby przygotować zrównoważony budżet. Rząd w krótkim czasie musiałby znaleźć jakieś 40-50 miliardów złotych. Dzięki masowemu skupowaniu z rynku złotówki Jacek Vincent Rostowski dokonał “cudu”. Noworoczna cena 4,41 zł za 1 euro sprawiła, że relacja długu do PKB wyniosła 54,9999(9). Efekt działalności “niezależnego” Narodowego Banku Polskiego i ministra Rostowskiego obrazuje rzeczony wykres: (http://stooq.pl/q/?s=eurpln&d=20120105&c=1m&t=l&a=lg&b=1)

Oczywiście – jak informował na naszych łamach Marek Łangalis – Jan Vincent-Rostowski doskonale wie, że ustawowa granica zadłużenia dawno przekroczyła 55% w stosunku do PKB. Główny Urząd Statystyczny – 12 dni po wyborach parlamentarnych! – w cudowny sposób znalazł w kasie państwa 1,4 miliarda złotych (!), co obniżyło nasz dług publiczny z 55,0% w stosunku do PKB do 54,9%. Szczęśliwie – jak przyznał jeden z działaczy PO (oczywiście anonimowo) – nie po to zmieniano w lutym prezesa GUS, żeby nowy podawał statystyki, jakie sobie chce…

Skąd Enron w tytule? Przypomnijmy, że to amerykańskie przedsiębiorstwo energetyczne zbankrutowało w 2001 roku po skandalu związanym z fałszowaniem dokumentacji finansowej firmy. Przed ogłoszeniem bankructwa Enron zatrudniał ponad 20.000 pracowników i był jednym z czołowych światowych przedsiębiorstw branży energetycznej. Uchodził za “blue chip” – spółkę giełdową cieszącą się zaufaniem inwestorów, w powszechnym mniemaniu mającą dobrą sytuację finansową (analogia do polskiej “zielonej wyspy” aż ciśnie się na usta). Od momentu upadku firmy do mowy potocznej na dobre weszło pojęcie “kreatywnej księgowości”.

Cała nadzieja w tym, obecna polska klasa polityczna skończy tak jak szefowie korporacji…

http://nczas.home.pl/

Komentarzy 12 do “Wykres cudu czyli jak minister Rostowski robi Enron po polsku?”

  1. Pokręć said

    Obecna klasa polityczna dostanie stąd „kopa w górę” za dobrą robotę a nam założą uzdy i chomąta i zaczną wywijać batem.
    Spokojnie, machlojki daje sie robić do czasu. Kiedys w końcu koszt pozyskania pieniądza do zatkania dziury będzie wyższy niż wart jest pozyczony pieniądz.
    Dziś objawia się to poprzez fakt, że za pożyczone pieniądze trzeba płacić coraz wyższe odsetki (wzrost rentowności obligacji), w modelu inflacyjnym (drukowanie pieniądza) system przewraca się, kiedy maszyna drukarska zaczyna zużywać więcej energii, oliwy, papieru i farby niż mozna kupić na rynku za jej produkcję. Kończy się, kiedy koszty prowadzenia kreatywnej księgowości zaczynają być wyższe niz „zyski” osiągane na papierze ksiąg (bo księgowy za darmo nie będzie pracował ani tym bardziej kombinował).
    To jest chyba jakieś prawo ekonomiczne, które właśnie odkryłem, a brzmi ono tak: „jakbyś się nie obrócił, dupa będzie zawsze z tyłu”. Nobla za nie nie dostanę, wiem, to pewne tak bardzo, jak to, że owo prawo na nobelka zasługuje, jak żadne inne. Każdy chłopek – roztropek, który wie, że nie może w nieskończoność wydawać więcej, niz zarabia, powinien dostać nobelka. Co jakiś czas musi FIZYCZNIE zrównoważyć swój budżet i wykupić weksle (albo przestać pożyczać, póki jeszcze mu starcza na spłacanie odsetek), inaczej straci wszystko.
    Ekonomiści, to jednak zakute i tepe łby.
    Jak odkryli wreszcie, że drukowanie pieniędzy do niczego nie prowadzi i wprowadzili do konstytucji zakaz pożyczania pieniędzy przez bank centralny, to natychmiast wymyslili (a konkretnie Keynes, mam nadzieję, że mu tam jest cieplutko i miło na tamtym świecie), że można przeciez pozyczać w nieskończoność a na odsetki ze starych długów emitowac nowe obligacje, a w ogóle, to przeciez ludzkości przybywa wykładniczo, więc dług na głowę będzie malał. I ten idiota dostał Nobla?!?!?! Żeby nie wiem, jak ludzkości przybywało, to dług ZAWSZE BĘDZIE RÓSŁ na głowę. Bo chciwośc polityków jest nieograniczona. To jest nieskończoność w sensie ścisłym.
    I politykierzy – ekonomiści właściwie zamienili drukarnię na emisję obligacji. Zamiast kosztów energii, papieru, farby i oliwy do maszyny mają koszt obsługi zadłużenia.
    Jak się nie obrócić: dupa zawsze będzie z tyłu! Nie da się wydać więcej, niż się ma! Nie mozna wciąż żyć na kredyt. Lepiej żyć nędznie i biednie, niz na kredyt. Bo co człowiekowi potrzeba? Kawałek dachu nad głową, od czasu do czasu coś w miskę, kapota na grzbiet i różaniec w rękę. Tyle. I niebawem będzie dobrze, jak nas na tyle będzie stać. To będzie luksus!
    Właściwie, to system powinien być ustawiony tak, że:

    – Pieniądz jest niefałszowalny – jak Bitcoin, nie mozna sie posługiwac żadnymi wekslami w obrocie – tylko i zawsze bezpośrednio pieniądzem z konta na konto. Jesli chcemy wekslem (czyims zobowiązaniem) zapłacić i wtedy wierzytelnośc przejdzie na innego wierzyciela – musi weksel zostać zlikwidowany przez przepływ pieniędzy i wystawiony zostaje nowy weksel na nowego wierzyciela. Nic na skróty.
    – Zakaz pożyczania na procent – sądy egzekwują weksle tylko do wysokości pożyczonego kapitału (jak w bankowości islamskiej – razdę sobie poczytać, zanim sie pożachacie na ten pomysł)
    – Żadnych „usług witrualnych” – fikcyjnych usług świadczonych pożyczkobiorcy przez pozyczkodawcę i w ogóle takiej fikcji.
    – Wymianom jakiegokolwiek dobra ZAWSZE musi towarzyszyć jednoczesny przepływ pieniądza w drugą stronę, w 100% umówionej kwoty, po transakcji strony pozostają bez wzajemnych zobowiązań.
    – Pożyczać można tylko i wyłącznie pieniądze. Jesli ktoś bierze skądś towar na kredyt, to musi najpierw skądś pożyczyć fizyczne pieniądze (może od dostawcy towaru) i wystawić weksel na pozyczona kwotę. Żadnych „obrotów bezgotówkowych”. Nie może być tak, że w księgach, czy na wekslach pojawią się pieniądze, których fizycznie nie było. Albo wystawiac weksel nominowany nie w pieniądzu, tylko w towarze, który się pożyczyło. Strony w czasie spłaty weksla mogą się umówić, że zostanie on spłacony nie towarem, a konkretnymi pieniędzmi. Ale nie może być w księgach zapisanych pieniędzy, których nie ma fizycznie.
    – Za weksle, obligacje, akcje, srakcje i inne papierki dłużne odpowiada tylko i wyłacznie osoba na nich dobrowolnie i osobiście podpisana i tylko i wyłacznie swoim własnym majątkiem. Jak minister pozyczy pieniądze dla budżetu, to pociągnięty do odpowiedzialności będzie tylko on i tylko z prywatnego majątku. Problem? Dobry zwyczaj: nie pożyczaj.
    – Nie wolno nikogo zmuszać pod żadnym pozorem i żadnym prawem, nawet wojennym, do zaciągania pożyczek (żeby minister nie wpadł na pomysł zrobienia narodowej listy i zmuszenia każdego z obywateli, żeby się podpisał pod obligacją i z tego tytułu solidarnie za nią odpowiadał – taki pomysł też może być w tym modelu zrealizowany).
    – Każdy obywatel z definicji jest jednoosobową firmą i odpowiada za swoje przedsięwzięcia całym swoim majątkiem. Koniec z fikcją osób prawnych.
    – W księgach zawsze jest zapisany pieniądz, który FIZYCZNIE przepłynął z konta na konto. Jeśli trzeba formalnie przełożyć pieniądze z konta na konto i z powrotem, albo wymienić się równymi kwotami między sobą – to tak zrobić. dla higieny umysłowej.

  2. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka jest obuszony na pan autor ktury napisal:

    „Skąd Enron w tytule? Przypomnijmy, że to amerykańskie przedsiębiorstwo energetyczne zbankrutowało w 2001 roku po skandalu związanym z fałszowaniem dokumentacji finansowej firmy.”

    Pan autor nie zna sie na business i zuca oszczerstwa oraz klamie w zywe oczy. Szadne dokumenty nie byly sfalszowane. Panowie buchalterowie w firmie Enron postepowali zgodnie z Generally Accepted Accounting Principles.

  3. konfuzjusz said

    Panie Pokrec – Panskie powiedzenie pochodzi od Konfucjusza (nie mylic ze skonfundowanym Konfuzjuszem), a wiec Nobel odlata w sfere marzen. mala zreszta strata, bo zareczam Panu, nie chce sie Pan znalezc w panteonie wspolczesnych noblistow. Ja tez lubie czosnek, ale swiezy, nie nadtrawiony.

    A naprawa swiata finansowego wczle nie jest w swej idei taka skomplikowana. Nalezy jedynie przywrocic pieniadzu jego wlasciwa funkcje, a szczegolnie zniesc lichwe. Za cesarza Augusta na ten przyklad oprocentowanie pozyczek gotowkowych obwarowane bylo scisla kontrola prawa, a lichwiarzy zaszywano do worka wraz z wezem, kogutem i baranem, po czym wrzucano do Tybru.

    Ja tam bym moze nie zanieczyszczal modrej Wisly takim ladunkiem, ale latarnie przed swieta Anna wciaz stoja…

  4. Pokręć said

    Włąściwie, to problemy wzięły się z… liczb ujemnych. matematycy do czasów renesansu włąściwie nie uznawali liczb ujemnych. Ujemne rozwiązania równań były uważane przez nich za fikcyjne. No, bo na zdrowy rozsądek, nie da się miec minus 5 jajek, mozna nie mieć jajek, miec zero jajek, ale nie da się mieć mniej niz zero jajek. Dopiero jakis cwaniaczek zauważył, że gdyby zinterpretować liczbę ujemną jako dług… I się zaczęło. Załozono, że co się wyliczy w matematyce – musi się ziścić w zyciu. Furda, że oczy nie widzą, ale matematyka widzi. A skoro tak, to wszystko jest w porządku. Taka interpretacja w księgach rachunkowych oznaczała, że można mieć zero w kasie i udzielić kredytu. Wtedy formalnie w księgach pojawi sie ujemna liczba i księgi się zgodzą. Ale życie się nie zgodzi.
    Do poprzednich zasad dopisuję złotą zasadę, poza niefałszowalnościa pieniądza:
    – Udzielać pożyczek można tylko z pieniędzy, jakie w chwili udzielania pożyczki ma się fizycznie na koncie. Nie ma żadnych „liczb ujemnych” w księgach, jak suma sięgnie zero na koncie, to trzeba wystawić weksel i pozyczyć skądś fizyczne pieniądze zanim udzieli się nowego kredytu (oczywiście – nieoprocentowanego). Nie może być w księgach „liczb ujemnych” – bo to byłby wg. interpretacji matematycznej dług, którego wierzyciel jest niesprecyzowany. Każdy dług musi mieć imiennie wskazanego na wekslu wierzyciela i dłużnika.
    A dalej:
    – Nie wolno podpisywac weksli, których się jest wierzycielem (nie wolno udzielać pozyczek samemu sobie, albo masz pieniądze i nie potrzebujesz pozyczać, albo nie masz – i wtedy nie możesz udzielić pozyczki).

  5. Pokręć said

    @Konfuzjusz: Panie Szanowny, ja też zdecydowanie nie lubię czosnku nawet świeżego. No, nie pasi mi. Z piersi mamy dawno temu wyssałem chyba dużą dawkę czegoś z mlekiem i jakoś nie lubię czosnku. A do grona noblistów mi nieśpieszno. Zresztą nie mam co na to liczyć, z powodów nacjonalistyczno – rasowych. Spokojnie.
    Dlatego – pieniądz niefałszowalny z zasady i fizycznie oraz zakaz lichwy – czyli pożyczania na procent, nieważne, jak to zahamuje gospodarkę, czy czyja synekure ubije – jak widać, rozwijanie gospodarki na procencie tez kończy się tam, gdzie mamy to, co jest z tyłu, jak sie obrócimy. Więc ten rozwój kończy się z reguły regresem tak, czy siak poniżej poziomu, który zostałby osiągnięty bez procentu w tym czasie. Średnie tempo rozwoju gospodarczego i tak zawsze odpowiada tempu, w jakim pracujemy.

  6. Krzysztof M said

    Ad. 4

    „Do poprzednich zasad dopisuję złotą zasadę (…)”

    – Zasada słuszna! Brawo!

  7. Joe said

    Re#5 Panie Pokrec…ale starsi i madrzejsi sa innego zdanie.I wlasnie minusowe pieniadze mozna pozyczac samemu sobie…bo w momencie splacania odsetek te odsetki …juz staja sie realnym pieniadzem.I tu kura ma dziob…z frontu.

    Ha ha . Ja juz to mam za soba…splacalem samemu sobie i choc to komiczne ale starszych i madrzejszych robi bogatymi….bo to wszysko jest w ich rekach i o to wlasnie chodzi.

    „dajmy gojom papiery a pieniadz musi byc w naszych rekach” Skad my to znamy.???

  8. Pokręć said

    @Joe: w tym systemie, co mamy teraz tak właśnie jest i system jest włąśnie po to. Żeby z nieistniejących pieniędzy uzyskiwać realne odsetki. W zaproponowany przeze mnie starsi i mądrzejsi mogliby sobie być dowolnie mądrzy i dowolnie starzy, ale jakby nie zakasali rękawów i nie wzięli się do pracy, to by nie mieli nic. Chodzi o to, żeby włąśnie te lichwiarskie sztuczki uwalić na wstepie i bezpardonowo. Bo na tym polega siła przekręciarzy.
    Ale spokojnie, przed nami III Wojna Światowa, znowu będzie holokaust jakiś (aż się boje, co o nas po wojnie powiedzą i o co oskarżą) a co potem – to się zobaczy. Z jakiejś fajnej chmurki nad Ziemią.

  9. RomanK said

    Którędy ku katolickiej Polsce?

    Grabarze idei katolickiej Polski w pośpiechu wrzucili ją do wapiennego dołu, przykrywając grubą warstwą kłamstw i kalumnii. Spokoju jednak nie zaznali. Ze strachem obserwują każdego, kto odważy pochylić się nad tą ideą, by zapalić jej znicz pamięci. Dobrze wiedzą, że od jednego niekontrolowanego płomienia tylko krok do wielkiego pożaru. Pożaru, który spopieli ich chory świat.

    Choć Polacy nie wyszli jeszcze na ulice, to już ich październikowa świadoma nieobecność przy urnach wyborczych musi być odczytana jako bezkompromisowe żądanie zmian. I to zmian nie w obrębie kalekiej klasy politycznej, która wciąż robi dobrą minę do złej gry i tylko udaje ideologiczno-programową wielobarwność, ale zmian systemowych, dotyczących wszystkich – coraz bardziej gnijących – obszarów życia zbiorowego. Smrodu rozkładającego się organizmu państwa polskiego nie zdoła bowiem ukryć żadna propaganda, a jego trupiej bladości nie zamaskują partyjni hochsztaplerzy. Polacy już wiedzą, że każdy zmarnowany dzień przybliża nas do wielkiego upadku. Nie są to tylko nasze doświadczenia. Rosnący chaos polityczny i równoległy do niego kryzys gospodarczy ujawniają bankructwo patologicznej wizji świata opartego na bezbożnym liberalizmie, ekonomicznie zniewalającym jednostki i całe narody. Za chwilę wytworzy się ideowa próżnia, którą wielu zapragnie wypełnić. Nie czekajmy dłużej i poczyńmy kroki zmierzające do wprowadzenia w Polsce ustroju społeczno-gospodarczego realizującego zasady państwa katolickiego.

    Wiem, że nie będzie to proste. Potencjał katolickiej Polski bardziej doceniają nasi wrogowie niż my sami. Stąd wokół niej narosło wiele mitów i nieporozumień, a rozprawienie się z nimi – z racji braku obiektywnych mediów – wymagać będzie od nas wielkiej determinacji i przestrzegania zasad prakseologii. Wyzwań jest wiele. Musimy na nowo zdefiniować rolę państwa, poziom jego zaangażowania w gospodarkę i zasady rozwiązywania problemów społecznych. Na gruntowną reformę czekają samorządy i sądownictwo. Nagli potrzeba sformułowania polskiej racji stanu i określenia kierunków zaangażowania w polityce międzynarodowej, regulacji wymaga status obcej własności w Polsce. Czas już nie na rozpoczynanie akademickiej dyskusji, ale na przedstawienie precyzyjnych rozwiązań prawno-ustrojowych. Udowodnijmy niedowiarkom, że konkretyzacja idei państwa katolickiego jest najlepszym remedium na wszystkie choroby pozostawione w spadku przez bandycki system III Rzeczpospolitej, zainstalowany w Polsce przez jej zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Stąd zaangażowanie sporych sił skupia się na obywatelskiej inicjatywie ustawowej ochrony religii katolickiej, rozumianej jako trudny do przecenienia element polskiej tożsamości. Nawet jeśli zaproponowana ustawa nie znajdzie akceptacji w zgnuśniałym parlamencie, to stanowić będzie jeden ze zrębów nowej formuły ustroju politycznego. Zdrowy rozsądek nakazuje bowiem szczególnie chronić to, co stanowi o sile narodu i państwa.

    Trudno wskazać dziś siłę społeczną, która mogłaby z miejsca stać się awangardą idei katolickiej Polski. Do roli tej, przynajmniej z początku, nie będzie pretendował Kościół katolicki, choć z pewnością jakaś część duchownych odważy się publicznie przyznać do sentymentu do tej idei. W żadnej mierze nie poniosą jej też dyżurni politycy o „prokościelnym” wizerunku wykreowanym na potrzeby katolickiej większości. Panowie Jurek, Gowin czy Giżyński nie wychylą się poza strefę politycznej poprawności i nie zaryzykują zmiany systemu, który może zechcieć rozliczyć ich z dotychczasowych poczynań politycznych. Aliantów dla idei katolickiej Polski można by – przynajmniej teoretycznie – upatrywać w organizacjach nawiązujących do przedwojennych struktur obozu narodowego: Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i Narodowego Odrodzenia Polski. Praktyka pokazuje jednak, że coraz bardziej nieśmiało przyznają się one do katolickiej części swojego ideologicznego dziedzictwa i traktują ją bardziej jako archetyp kulturowy, niż ponadczasową propedeutykę regulacji życia państwowego. Wierzę, że jest to tylko stan przejściowy. Na tę chwilę przesłania Katolickiego Narodu Państwa Polskiego można doszukiwać się w działaniach podejmowanych przez krakowskie Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenie Fides et Ratio, bydgoskie Stowarzyszenie Unum Principium, łódzkie środowisko skupione wokół miesięcznika „Aspekt Polski” oraz niektóre grupy intronizacyjne i tradycjonalistyczne. To jednak stanowczo zbyt mało, by myśleć o poważnej ideowej ofensywie. Niezbędne jest powołanie stronnictwa politycznego, które na sztandarach będzie miało wypisaną Polskę katolicką, które poniesie je dumnie naprzeciw zgrajom wrogów i sprzedajnych prześmiewców. Takim ugrupowaniem zdawała być się parę lat temu Liga Polskich Rodzin. Choć organizacyjnie niewiele z niej dziś pozostało, to setki ówczesnych działaczy wciąż stanowią niezwykły potencjał, wręcz podwalinę dla nowego potężnego ruchu społecznego. Czas zadąć w złoty róg i obudzić śpiących rycerzy. Odrzućmy lęk przed ośmieszeniem, przed histerią ze strony jawnych przeciwników i fałszywych przyjaciół. Niech jeden karmi drugiego własną odwagą i konsekwencją w postępowaniu. Mamy prawo iść tą drogą, a daje nam je tysiąc lat chwalebnej przeszłości. Któż bowiem ma bardziej wiarygodne plenipotencje do odpowiedzialnego kierowania losami narodu?

    Rozpoczynający się nowy 2012 rok, to Rok Ks. Piotra Skargi – wielkiego bojownika o katolicką Polskę. Otwiera to dla nas nowe możliwości działania, prowokuje, wręcz zmusza do wyjścia z tego wapiennego dołu, do którego każdego dnia jesteśmy wrzucani. Wejdźmy w ten rok zdeterminowani wolą wykorzystania szansy, jaką on przyniesie. Wszystko zależy od nas. Mobilizacja do autoramentu narodowego już się rozpoczęła, a jego gotowość zostanie ogłoszona na Zjeździe Katolickiej Polski, który odbędzie się 28 kwietnia br. w Warszawie (kontakt: zjazd28kwietnia@prokonto.pl).

    Krzysztof Zagozda

    W Uroczystość Objawienia Pańskiego AD 2012

  10. Kronikarz said

    😉

  11. xbodek said

    http://urbas.blog.onet.pl/Paniczny-strach-Rostowskiego,2,ID445934444,n

  12. Kronikarz said

    Dyktatura bankierów i finansowych spekulantów

    Międzynarodowy system finansowy, sieci powiązań pomiędzy poszczególnymi instytucjami obracającymi pieniędzmi, a zwłaszcza potęga niektórych banków, to czynniki, od wielu lat w ogromnym stopniu wpływające na światową gospodarkę. Kryzys trwający od 2008 roku z całą wyrazistością pokazał konsekwencje potęgi finansowych spekulantów, którzy zaczynają rozdawać karty nie tylko w sferze ekonomii, ale i polityki. Świat tzw. Zachodu, do którego się zaliczamy, zmierza w kierunku dyktatury finansowych spekulantów.

    Prof. Krzysztof Rybiński, prognozując jakiś czas temu, że kryzys finansowy zmieni się w finansowe tsunami, napisał m.in.: „politycy i bankierzy zgotowali ludziom ten los”. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Ostatnie dekady to czas niezwykłej prosperity finansowej elity. Spekulacja w tym obszarze ekonomii stała się dziedziną, w której osiągano i osiąga się olbrzymie zyski. Pieniądz, z założenia mający być środkiem płatniczym, wyrażającym wartość realnie istniejących dóbr, stał się sam w sobie nadrzędną wartością w gospodarce. Co więcej – w przytłaczającej większości był to tzw. „pieniądz pusty”, który nie miał pokrycia w żadnych realnie istniejących dobrach.

    Politycy powiązani z bankierami tworzyli odpowiednie ramy prawne i dawali im gwarancje państwowe, ci zaś odwdzięczali się tworzeniem „wzrostu gospodarczego” opartego o miraże stabilności. Tak skonstruowany system zaczął się ostatnio sypać, nie powoduje to jednak zmniejszenia władzy finansistów – wręcz przeciwnie, zaczynają po nią sięgać w sposób zupełnie otwarty. Rządy poszczególnych państw, w reakcji na problemy sektora, który stanął na skraju przepaści ze względu na chciwość i nieodpowiedzialność swoich kluczowych graczy, wpompowały setki miliardów dolarów i euro (a także innych walut) w system finansowej spekulacji. Skutek – menedżerowie wypłacili sobie gigantyczne premie, a gospodarki wspomnianych państw mają się coraz gorzej.

    Były sekretarz skarbu USA, odpowiedzialny za wpompowanie, 85 mld „ratunkowych” dolarów w AIG, Henry Paulson, był poprzednikiem obecnego prezesa banku Goldman Sachs na tym stanowisku. Bez owych 85 mld Goldman Sachs, największy wierzyciel AIG, najprawdopodobniej by upadł. W najnowszym Newsweeku przeczytać możemy, że „lista amerykańskich urzędników, którzy w apogeum kryzysu 2008-2009 byli wobec Goldmana przychylni” jest długa. Szef nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej, Stephen Friedman, był wcześniej jego wiceprezesem. „A o błyskawiczną wypłatę zapomogi zadbał zaś szef rządowego funduszu ratunkowego Neel Kashkari, również były pracownik Goldmana.” Problem nie dotyczy jednak wyłącznie USA, podobnie jak działalność potężnego banku Goldman Sachs, kierowanego przez Lloyda Blankfeina, nie ogranicza się do Ameryki.

    Z nieco innego rodzaju dyktatem finansowym mamy do czynienia w Europie. Perspektywy rysują się w naprawdę ciemnych barwach. W połowie grudnia przywódcy państw UE zdecydowali o powstaniu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Czym będzie EMS? Oddajmy głos red. Markowi Magierowskiemu z Rzeczpospolitej: „[…]bizantyjska struktura władzy, przy której „złote parasole” amerykańskich bankierów, kosmiczne uposażenia komisarzy europejskich czy diety eurodeputowanych wydadzą nam się błahostką. Instytucja, która będzie „zasysać” pieniądze z budżetów narodowych niemal na żądanie, ale jednocześnie pozostanie poza jakąkolwiek demokratyczną kontrolą. Przypomnijmy: mowa o organizacji, która będzie zarządzać kwotą co najmniej 700 miliardów euro.”

    Dyrektor zarządzający funduszu EMS będzie miał prawo „popędzać” państwa opóźniające się z wpłatami, które będą miały 7 dni by podporządkować się jego decyzjom w sposób „nieodwołalny i bezwarunkowy”! (art.9 pkt.3 traktatu ustanawiającego EMS). EMS będzie miał prawo inwestować na rynku i… zapożyczać się, a także w każdej chwili podwyższyć swój kapitał (na który składają się pieniądze państw członkowskich). Pracownicy EMSu będą posiadali pełen immunitet sądowy, nie będzie można ich poddać „jakiejkolwiek restrykcji, regulacji i kontroli”. Wszelka własność należąca do funduszu, wszelkie dokumenty będą „nienaruszalne”. Oczywiście, pracownicy tej instytucji, będą zwolnieni z płacenia podatków… (Rzeczpospolita, 5-6 stycznia 2012)

    Niepokorni, którzy dyktatu międzynarodowych gremiów finansowych nie zechcą przyjąć, będą srogo karani. Attila Szalaim, radca finansowy ambasady Węgier w Warszawie, mówi jednoznacznie: „Widać jak na dłoni, że nadepnęliśmy na odcisk instytucjom globalnym, które arbitralnie mają zamiar sterować finansami świata.”(Nasz Dziennik, 7 stycznia 2012). Nie potrzeba żadnych spiskowych teorii by stwierdzić, że kasta finansistów, która w minionych dekadach zdobyła niesamowitą pozycję w międzynarodowych strukturach gospodarczych i politycznych, dziś próbuje swoją władzę nie tylko utrzymać, ale i rozszerzać. Można oczywiście powiedzieć, że problemy z jakimi borykają się USA są nieco innego rodzaju niż te, które dotykają państw europejskich. Jednak clou sprawy jest to samo.

    Problemem nie jest bowiem jedynie fakt, że sekretarzem skarbu, szefem nowojorskiego oddziału FED czy szefem rządowego (USA) projektu ratunkowego są byli pracownicy Goldman Sachsa, przeznaczający publiczne pieniądze na ratowanie m.in…. Goldman Sachsa. Jeśli spojrzymy na nowych premierów Grecji i Włoch, powołanych pod naciskiem UE, Lucasa Papademosu i Mario Montiego, a także nowego szefa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, to okaże się , że wszyscy oni również pracowali w banku Goldman Sachs (Newsweek 2-7 stycznia 2012). W tym kontekście pytanie o to, komu będzie służył powołany niedawno Europejski Mechanizm Stabilizacyjny, wydaje się czysto retoryczne. Jedno wiemy na pewno – nie będzie służył narodowym gospodarkom i ekonomicznej pomyślności obywateli państw, które znajdą się pod jego „opieką”.

    Kontrola nad systemem finansowym jest dla każdego państwa wymogiem racji stanu. Dlatego musimy obronić złotówkę jako środek płatniczy obowiązujący w Polsce. Dlatego również musimy zadbać o odzyskanie naszego systemu bankowego, prawie w całości sprzedanego podmiotom zagranicznym, bądź zbudować własne instytucje finansowe, pozostające w polskich rękach. Czynna obrona przed dyktaturą bankierów i finansowych spekulantów jest ważnym elementem walki o narodową suwerenność.

    Robert Winnicki

    7 Styczeń 2012 – http://polonuska.wordpress.com/2012/01/08/dyktatura-bankierow-i-finansowych-spekulantow/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: