Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AQQ o MO Rosji: w ciągu 24 godzin po…
    Sebastian o Wolne tematy (38 – …
    UZA o Drażnienie Ruskiego
    ! o Drażnienie Ruskiego
    Andzia o Wolne tematy (38 – …
    Marucha o Wolne tematy (38 – …
    w o Drażnienie Ruskiego
    Sebastian o Pat Buchanan przeciwko Finland…
    ! o Wolne tematy (38 – …
    Piotr B. o Drażnienie Ruskiego
    Marucha o Drażnienie Ruskiego
    UZA o Norman Finkelstein: Rosja ma h…
    Dw1278 o MO Rosji: w ciągu 24 godzin po…
    Sebastian o Drażnienie Ruskiego
    Tadek o Drażnienie Ruskiego
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Pakt Piłsudski-Dzierżyński

Posted by Marucha w dniu 2012-01-10 (Wtorek)

Czy możliwe było pokonanie bolszewizmu u jego zarania? Tak, i to w jego wczesnej fazie, bo w 1919 r. – zdecydowanie odpowiada Jan Engelgard w swojej ostatniej książce „Klątwa generała Denikina”. Jak już wskazuje tytuł, książka ma charakter beletrystyczny, co stanowi novum w jego twórczości. Red. Engelgarda znamy bowiem z jego publicystyki politycznej i historycznej na łamach „Myśli Polskiej” i periodyków emigracyjnych oraz książek i zbiorów artykułów na te tematy.

Generał Anton Denikin

Spokojnej, rzeczowej, z reguły zimnej, ale zdecydowanej w poglądach. W kwestiach wewnątrzkrajowych od kilku lat Engelgard zajmuje się również tematem niewdzięcznym, albowiem zwalcza z pasją rusofobię szerzoną prawie przez wszystkie środowiska polityczne i media wszelkich odcieni. Toteż niejedną łatkę mu przypięto „na łamach”, w eterze i na wizji. W jego publicystyce historycznej dominują dzieje Ruchu Narodowego, ostatnio opartej na nieznanych dotąd dokumentach.

Ale Jan Engelgard jako autor powieści historycznej, kiedy trzeba nie tylko znajomości historii, ale i okazać emocje, zarysować sylwetkę psychiczną, opisać niekiedy przyrodę, dać wątek miłosny? – tego nie potrafiłem sobie wyobrazić. A jednak! Książka dotyczy sprawy współdziałania wojsk polskich z białą armią gen. Antona Iwanowicza Denikina, i związanych z nią wydarzeń. W ówczesnej sytuacji militarnej, gdy wojska bolszewickie miały od południa i wschodu Denikina, od wschodu armię polską a na południu wojska Petlury, ich klęska – w razie współdziałania Polaków i białych Rosjan – byłaby przesądzona. Byłaby … Przyznawali to potem publicznie przywódcy sowieccy.

Powieść

zaczyna się i kończy tragicznie, bo w jednym z miejsc naznaczonych polskim męczeństwem – Starobielsku. Sowieci więzili tam także generałów: Leona Billewicza, Stanisława Hallera, Aleksandra Kowalewskiego, Kazimierza Orlik-Łukomskiego, Konstantego Przecławskiego, Franciszka Sikorskiego, Leonarda Skierskiego, Piotra Skuratowicza. Część z nich dwadzieścia lat temu dążyła do współdziałania z Denikinem w pokonaniu czerwonych, inni opowiadali się za Józefem Piłsudskim, który chciał zwycięstwa czerwonych nad białymi. Autor przypisuje im, jakże prawdopodobną w ich sytuacji, rozmowę między generałami Przecławskim a St. Hallerem. Pierwszy chciał w 1919 r. wspólnego uderzenia, drugi, już po zerwaniu z Piłsudskim, bronił jeszcze decyzji głównodowodzącego. „Czy w świetle tego, co przeżywamy dzisiaj, co przeżywa nasz ojczyzna – nadal uważa pan, że w 1919 mieliśmy rację wstrzymując ofensywę?” – pyta Przecławski. Haller już nie był pewny swego przedwojennego poglądu: „… wtedy wszystko wskazywało na coś innego, bo było logiczne i naturalne. Nie mogliśmy przewidzieć tego, co się wydarzy potem. Wie pan, teraz nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć, ale jedno już wiem – wy którzy latami byliście w Rosji, którzy widzieliście to na własne oczy, mieliście więcej racji”. Dwa dni potem obaj rozmówcy, pozostali generałowie i oficerowie więzieni w Starobielsku zostali zamordowani przez Sowietów w lochach charkowskiego NKWD.

W „Klątwie generała Denikina” przewijają się dwa wątki; sensacyjny – związany z działalnością wywiadów (głównie w nurcie fikcyjnym) i historyczny (przeważnie – w ogóle nieznany), a i ten nosi znamiona sensacji. Pierwszy reprezentuje

para białych emisariuszy,

którymi są: płk Piotr Grigoriewicz Goremkin i Maria Białozierska. Maria jest żoną polskiego dygnitarza Pawła Sobolewskiego. Służyła w wywiadzie armii rosyjskiej w czasie wojny z Niemcami, a następnie dyskretnie działa na rzecz polskiej pomocy dla Sił Zbrojnych Południa Rosji w ich walce z bolszewikami (o obu jej rolach mąż nic nie wie). Jest dobrze zorientowana w ówczesnych polskich realiach i doskonale zdaje sobie sprawę z trudności swojej misji. O wiele bardziej optymistycznie podchodzi do tego zadania Goremkin, który przybywa z polecenia Denikina do Warszawy w tym samym celu jako rosyjski kupiec z Odessy – Andriej Markow. Piotra i Marię łączyło ongiś głębokie uczucie, ale los nie pozwolił im na małżeństwo. Autor kreśli tę kwestię bardzo delikatną kreską. Goremkin lubi i ceni Polaków i wszelkimi siłami dąży do wspólnej walki obu narodów z bolszewickim barbarzyństwem.

O jego nastawieniu zadecydowały dwa czynniki. Pierwszy – w armii carskiej, a następnie w wojskach białych służyło wielu polskich oficerów i to niejednokrotnie wysokiej rangi, których Rosjanie cenili za odwagę, zdolności i kompetencje wojskowe. Drugi – rozmowa z Denikinem, pół-Polakiem, gdyż jego matką była Elżbieta Wrzesińska, a przyszły generał spędził sporą część swojego życia w kraju nad Wisłą. On też cenił i lubił Polaków. Oboje toczą rozmowy z polskimi dowódcami – m.in. z gen Józefem Dowbor-Muśnickim – którzy nie mogą pojąć czemu Naczelnik Państwa, a jednocześnie Wódz Naczelny nie współdziała z Denikinem, skoro sytuacja staje się tak sprzyjająca. Pytają nawet czemu oficerowie ci, jak również Narodowa Demokracja, która tworzy największy obóz polityczny w Polsce, nie próbują obalić Piłsudskiego. Pamiętajmy, że są to zupełnie inne czasy, gdy honor przysięgi wojskowej, lojalność wobec dowódcy, a wreszcie odpowiedzialność za konsekwencje ewentualnego puczu stanowiły część etosu oficerskiego. Maria dociera nawet do Dmowskiego w Paryżu, wykładając mu racje białych. Rozmowa wcale nie przebiegała łatwo, gdyż przywódca obozu narodowego stawiał zupełnie wyraźnie kwestię wschodnich granic nowej, a właściwie dopiero co powstającej Polski.

Los propolskiego Goremkina kończy się równie tragicznie, co jego misja – śledzony przez piłsudczykowski kontrwywiad zostaje zamordowany przez pepesowskich bojówkarzy. Maria nie podzieliła jego losu. Engelgard zarysowuje też sytuację wewnętrzną Polski stanowiącą

paradoks polityczny.

Największą siłę reprezentowała endecja, ale faktyczna władza spoczywała w rękach Piłsudskiego, którą sprawował przy pomocy bezwzględnie oddanych mu pretorianów. Rząd, ministrowie nie pochodzący z obozu Piłsudskiego, nie mają żadnej mocy sprawczej. Naczelnik Państwa znajduje się pod silnym naciskiem Anglików i Francuzów, aby współdziałał z białymi. Musi się on liczyć z Ententą, ale nie składa wiążących obietnic. Wszystko, co uzyskali dyplomaci zachodni, to niejasna obietnica wysłania misji do Taganrogu (kwatera główna wojsk Południa). Po wielomiesięcznej zwłoce z misją taką przybywa gen. Aleksander Karnicki, ongiś służący w armii rosyjskiej i cieszący się dużym poważaniem Rosjan. Ale … nie ma on żadnych upoważnień do podjęcia decyzji odnośnie wspólnego uderzenia. Piłsudski dodał mu „przyzwoitkę” polityczną w postaci mjra Władysława Dobrowolskiego, nienawidzącego Rosji. To on posiadał realne uprawnienia.
Okazuje się, że misja ma charakter wyłącznie informacyjny. Najtrudniejszy problem dla obu stron stanowiło uzgodnienie wzajemnych granic przyszłej białej Rosji i Polski. Polacy żądali granic pokrywających z grubsza z terenami dotąd zajętymi przez wojska polskie. Denikin twierdził, że określenie granicy polsko-rosyjskiej może nastąpić tylko na mocy porozumienia prawowitego rządu Rosji z Polską, natomiast przyjmował do wiadomości „okupację”, jak to określał, tych ziem przez Polskę. Zwracał też uwagę, że i on ma opozycję proniemiecką, która jego zgodę na żądania polskie natychmiast wykorzysta, by porozumieć się z Niemcami. Engelgard wydaje się podzielać stanowisko Denikina.

Autor kreśli też inny aspekt polskiego paradoksu – postawę krajowej Endecji, która przecież rozumiała potrzebę właściwego ułożenia stosunków z Rosją, a nade wszystko zdawała sobie sprawę z zagrożenia bolszewickiego, już nie tylko dla Polski, lecz i dla cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej. Szefostwo Klubu Związku Ludowo-Narodowego sprawował wówczas Stanisław Grabski, ongiś w PPS-ie. Otóż ani on, ani ZLN wcale nie wywierali nacisku na Naczelnika Państwa, by pomógł białym. Odwrotnie, Grabski i niemała część polityków Endecji zdawała się podzielać stanowisko Piłsudskiego, by Rosjanie nawzajem się wytłukli. Dmowski wściekał się na Grabskiego, pisał w tej sprawie listy do kraju, ale odnosiły one mierny skutek. Wiadomo jednak było, że przy jego autorytecie, wzmocnionym dodatkowo sukcesem w Wersalu, potrafiłby wymóc zmianę stanowiska swojej partii. Jednak zmagania o Polskę wyczerpały jego zdrowie i lekarze zalecili mu dłuższy odpoczynek. Czy tylko brak sił zadecydował o jego wyjeździe do Algierii, czy też rolę grały i inne względy? Tego Engelgard nam w omawianej książce nie przedstawia. A szkoda, bo sprawa tak ważka wymagałaby wyjaśnienia do końca. Być może brak jednak dokumentów czy choćby wyraźnych przesłanek, by taką diagnozę postawić.

Wręcz sensacyjną, jak pisałem wyżej, część książki stanowią

gra i konszachty Piłsudskiego

z przywódcami sowieckimi. Zanim doszło do tajnych rokowań z bolszewikami Piłsudski wstrzymał ofensywę przeciw Armii Czerwonej, co pozwoliło Trockiemu na zdjęcie części wojsk z frontu polskiego i skierowanie doborowych oddziałów do walki z Armią Ochotniczą Denikina. Łącznikiem Piłsudskiego z Feliksem Dzierżyńskim, Julianem Marchlewskim i Feliksem Konem był Mieczysław Birnbaum, zaufany Piłsudskiego. Arcyciekawie jest opisana w książce rozmowa, jaką ww. trójka polskich bolszewików (Kon był Żydem polskim) toczy w sprawie rozmów z Piłsudskim i sytuacji w Polsce, który to fragment zresztą drukowała „MP”.

Co ciekawe, wszyscy oni lepiej lub gorzej znali Piłsudskiego. Na rozkaz Lenina mieli pójść na wszystkie ustępstwa, byle tylko doprowadzić do zawieszenia broni. O ile wspólne działania wojsk polskich i Denikina doprowadziłoby do upadku władzy sowieckiej, o tyle Armia Ochotnicza, która wprawdzie prowadziła udaną ofensywę w kierunku Moskwy nie miała sił, by ostatecznie pokonać czerwonych. Zdawali sobie z tego sprawę tak przywódcy komunistów rosyjskich, jak i Piłsudski. Bez ogródek i cynicznie pisał o tym stanie rzeczy gen. Stanisław Haller: „Zbyt szybka likwidacja Denikina nie odpowiadała naszym interesom. Wolelibyśmy, aby jego opór trwał dłużej, aby przez czas jakiś wiązał jeszcze siły sowieckie. Meldowałem o tej sytuacji Wodzowi Naczelnemu. Oczywiście nie chodziło o rzeczywistą pomoc Denikinowi, a jedynie o przedłużenie jego agonii”.

Z tego arcyszczerego zapisu wynika jednoznacznie, że żadne warunki, w tym graniczne, nie odgrywały najmniejszej roli. Ten uchodzący w opinii przeciętnego Polaka „pogromca” bolszewików w rzeczywistości grał na zwycięstwo Armii Czerwonej. Z kolei w nocie werbalnej skierowanej do Sowietów przez Piłsudskiego za pośrednictwem kpt. Boernera czytamy: „Pomoc Denikinowi w jego walce z bolszewikami nie odpowiada polskim interesom państwowym. Uderzenie na bolszewików w kierunku Mozyrza niewątpliwie pomogłoby Denikinowi i stać się nawet mogłoby momentem decydującym jego zwycięstwa. Na froncie poleskim Polska miała i ma siły wystarczające, aby zrealizować to uderzenie. A czy zrealizowała? Czyż okoliczność ta nie powinna była otworzyć bolszewikom oczu?”.
Oczywiście otworzyła. W dwu turach piłsudczycy i bolszewicy doszli do porozumienia. Wstępne rokowania odbyły się w Białowieży, a ostatecznie tajny rozejm zawarto w Mikaszewiczach, gdy delegacja sowiecka została wyposażona we wszelkie pełnomocnictwa Włodzimierza Lenina. Zgodnie z wolą Piłsudskiego zawartą w drugiej nocie werbalnej: „U podstaw polityki Naczelnika Państwa tkwi fakt, iż pragnie on nie dopuścić do tego, aby w Rosji reakcja rosyjska zatriumfowała. Dlatego w tej materii będzie on robić wszystko co możliwe, nawet gdyby było to w rozbieżności z pojmowaniem spraw przez władzę radziecką”. W świetle tych dokumentów – powtórzmy raz jeszcze – pertraktacje z Denikinem i stawianie takich czy innych warunków, to wyłącznie mydlenie oczu białym. Rację miał Karol Radek (Sobelsohn), gdy twierdził latem 1920 r.: „Jacy ci biało-Polacy głupi – mogli nas czerwonych, rozgnieść jeszcze osiem miesięcy wcześniej, gdyby tylko pomogli białym Rosjanom; teraz sami leżą u naszych stóp”. Podobne zdanie wyraził Michaił Tuchaczewski w książce „Pochód za Wisłę”.

Co interesujące, ani Rząd Polski, ani Sejm, nie wiedziały nic o rozejmie. Piłsudski miał w… powiedzmy nosie, legalne władze Państwa Polskiego. Sprawa wyszła na jaw dopiero w dwa lata po śmierci Piłsudskiego. W rezultacie polityki Piłsudskiego nastąpiło

śmiertelne zagrożenie bytu Polski.

Czerwoni, pokonawszy Denikina, runęli na nasz kraj, obracając w pył kijowski „triumf”. Gdy już podchodzili pod Warszawę, Piłsudski złożył 12 sierpnia 1920 r. rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza na ręce premiera Wincentego Witosa i wyjechał z Warszawy. Gdyby nie gen. Tadeusz Rozwadowski i inni zdolni dowódcy, w tym gen. Władysław Sikorski, Włodzimierz Zagórski i wielu innych, padlibyśmy pod ciosami Armii Czerwonej, a Polską Republiką Rad rządziliby rozmówcy z Mikaszewicz, tworzący tzw. Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski. O ile endecy wahali się dokonać zamachu, ze względu na możliwość zagrożenia interesu Państwa, to samozwańczy marszałek takich zahamowań nie miał. Po trupach Polaków zdobył niekontrolowaną władzę i wówczas rozprawił się z prawdziwymi zwycięzcami w wojnie polsko-sowieckiej. Zostali oni potem bądź skrytobójczo zamordowani, bądź usunięci z wojska, a on sam ogłosił się jedynym autorem polskiego zwycięstwa. Potem był Brześć i Bereza Kartuska.

A przecież nie były to jedyne konsekwencje traktatu w Mikaszewiczach, który powinien zostać nazwany Pakt Piłsudski-Dzierżyński. To uratowani przez Piłsudskiego bolszewicy zawarli Pakt Ribbentrop- Mołotow (a właściwie Pakt Hitler-Stalin), to oni wymordowali polską elitę w Katyniu, Miednoje, Charkowie i innych miejscach kaźni.
Pewnym zwieńczeniem powieści jest zamieszczenie w niej in extenso broszury byłego dowódcy Armii Ochotniczej, która stanowi swego rodzaju

klątwę generała Denikina.

Nosi ona tytuł „Kto uratował władzę sowiecką przed zagładą” i stanowi akt oskarżenia przeciw Piłsudskiemu, w którym powołuje się częstokroć na dokumenty i wspomnienia gen. Tadeusza Kutrzeby i cytowanego już gen. St. Hallera. Jak groźne memento czytamy w broszurze: „Nie jest również wykluczona taka możliwość, że „strategia marszałka Piłsudskiego” obróci się drugim końcem, że w decydującym momencie Hitler wykorzysta ją wobec Polski, tak, jak Piłsudski stosował ją kiedyś wobec Rosji”. A pisał to Denikin na dwa lata przed wybuchem II Wojny Światowej. Nic więc dziwnego, że autor zmieścił scenę, w której sędziwemu już gen. Dowbor-Muśnickiemu córka Janina czyta wspomnianą pracę rosyjskiego generała, już emigranta, a w niej: „W nadzwyczaj złożonej i alarmującej koniunkturze swojej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polska, z woli losu i na skutek swojej polityki znalazła się między młotem a kowadłem. I być może jeszcze nie raz, niewinny naród polski będzie musiał gorzko żałować tego, że w roku 1919 jego przywódcy zdradzili Rosję”. I wtedy Muśnicki powiedział: „To brzmi niczym klątwa, klątwa generała Denikina, (…) Zapłacimy ciężko za błędy sprzed lat, to jest klątwa… Oby dobry Pan Bóg miał nas w opiece”.

Książkę charakteryzuje

ścisłość faktograficzna, połączona z wartką fabułą oraz dobry styl, dzięki któremu pozycję tę czyta się łatwo. Czytelnik znający prawdę historyczną znajdzie w niej mnóstwo szczegółów oraz nieźle zarysowany koloryt epoki. Dla czytelnika poszukującego prawdy dziejowej rzecz ta będzie niewątpliwie odkrywcza. A wyznawcy piłsudczyzny? Cóż, ich zachwyci, jak to „wielki marszałek” oszukał „Ruskich”. Bez najmniejszych wahań polecam tę powieść, tym bardziej że nie wiadomo, kiedy warunkach narastającej cenzury takie prace nie zostaną zakazane. Natomiast Autorowi zalecam by kontynuował tego rodzaju pisarstwo.

Zbigniew Lipiński

J. Engelgard, „Klątwa generała Denikina”, Biblioteczka Myśli Polskiej, Warszawa 2011, ss. 344.

http://sol.myslpolska.pl

Komentarzy 49 do “Pakt Piłsudski-Dzierżyński”

  1. JO said

    A Zwiazek Szlachty Polskiej sklada Kwiaty Przed Pomnikiem Pilsudskiego i Wystawil Warte Honorowa dla zmarlego Kaczynskiego grajacego role Prezydenta…

    ZSzP glosi , ze kontynuuje Tradycje Szlachty Polskiej oficjalnie nie nawiazujac do Zadnej Religii

  2. Przeclaw said

    Postepowanie Pilsudskiego to ohydna zdrada Polski i zdrada Slowianszczyzny.

    Osobiscie wyczuwam, ze jego dezercja w dn.12.8.1920 byla oczekiwaniem aby po spodziewanym na dniach zwyciestwie wojsk boszewickich i wkroczeniu do Warszawy, Dzierzynski, Kohn i Marchlewski uroczyscie obwolali go pierwszym gensekiem Polskiej Republiki Rad.

    Wkrotce zainstalowano by pierwsze polskie gulagi, przystapiono do mordow na masowa skale, niszczenia kultury i tradycji.

  3. Guła said

    I gdyby nie zdolni przywódcy….:) i tyle waszego, panowie, co Enerlgard fantazjując naskrobie. Inni odpuścili.
    Pozostała tylko bibuła … a una wszystko przyjmuje

    A o traktacie Ryskim to szanowny autor nie słyszał? No może nie doczytałem … Ta fantazja nie jest najwyższego lotu za jaką ma uchodzić, byle brukowiec zrobiłby to lepiej.

  4. Kronikarz said

    😉

  5. xy said

    Dlaczego Piłsudski nie chcial zgnieść czerwoną zarazę?
    Moze dlatego ze mial tego samego mocodawce co Lenin??

  6. Rysio said

    re 5. Dlatego że Piłsudski tak somo jak Lenin był socjalistą.

  7. xy said

    Bo zostal przez tego samego pana zapakowany do pociagu i wyslany na wschod.

  8. RomanK said

    .Tak się złożyło, że Józef Piłsudski i Feliks Edmundowicz Dzierżyński pochodzą dokładnie z tej samej klasy społecznej drobnej szlachty, a nawet urodzili się w niezbyt odległych od siebie dworkach we wschodniej Polsce. Józef Piłsudski urodził się 5.12.1867 w Zułowie na Wileńszczyźnie, a Feliks Dzierżyński (11.9.1877) w majątku rodzinnym Dzierżynów (pow. Stołbce, obecnie na Białorusi, pobliskie miasto Dzierżyńsk, nazwane tak dla uhonorowania naszego wielkiego rodaka, obsługiwane jest przez stację kolejową Kajdanowo [! nomen omen], nie jest miejscem urodzenia Feliksa Edmundowicza). Prawdopodobnie rodziny Piłsudskich i Dzierżyńskich znały się, majątki ich dzieliła odległość zaledwie kilkudziesięciu kilometrów, a szlachta kresowa trzymała się razem. Roman Werfel, ciemna postać reżimowa wspomina, że Dzierżyński, jako nastolatek, był bardzo religijny. Widywano go leżącego krzyżem w kościele i modlącego się o odrodzenie Polski. Werfel skarży się nawet, że chciał o tym pisać w Polsce, ale mu nie pozwolono.

    Jak wiadomo, drogi obu bohaterów rozeszły się, i to radykalnie. Do tego stopnia, że jeden spoczywa na Wawelu, drugi w murze kremlowskim w Moskwie. Złośliwiec by dodał, że ten na Wawelu ma obecnie większe szanse utrzymania swojego posterunku, niż ten w murze kremlowskim. Tam, wiadomo, można spodziewać się nocnych przenosin. Jako ciekawostkę warto dodać, że żona Dzierżyńskiego, Zofia Zygmuntówna z domu Muszkat (ur. 1882), Warszawianka, była m.in. pracownikiem Uniwersytetu Zachodnich Mniejszości Narodowych, przeszła na emeryturę w 1946 roku, i zmarła jako zasłużona działaczka w Moskwie 27.2.1968 roku przeżywszy o 42 lata swojego wielkiego małżonka.

  9. RomanK said

    powyzsze za:
    http://www.antoranz.net/CURIOSA/ZBIOR/CURIOSA/PART2/PART2.HTM

  10. JO said

    ad.8. Pilsudski i Dzierzynski byl taka sama „szlachta” jak dzis Komorowski.

    Czemu Pan beszczelnie Klamie Panie Romanie forsujac swoja ideologie atakujaca Szlachte Polska?

    Przeciez tu na forum juz dawno jest wyjasnione kto to Dzierzynski i Pilsudski …rowniez z pochodzenia…. a potwierdzenie mamy wszyscy w dzisiejszych ich przodkach…

  11. JO said

    Szlachta Polska zjednoczyla slowianszczyzne…, razem z calym Narodem zbudowala Katolickie Krolestwo Rzeczpsopolitej i nie ma nic wspolnego z Pilsudskiego i Dzierzynskiego….dzialaniami, jak i nie ma nic wspolnego z pewnymi dzisiejszymi dzialaniami Zwiazku Szlachty Polskiej

  12. wet3 said

    @ Roman K.
    Tak, tak … Pilsudski i Dzierzynski to cala geba szlachcice i Polacy … Przeciez to nie wazne, ze byli pejsaci !

  13. RomanK said

    Panie JO..podalem panu zrodlo…pan to przekaze Zwiazkowi Szlachty Polskiej niech skladaja kwiaty i pod Kremlowskim Murem…jak pan widzi to najlepszy dowod na zjednoczenie Slowianszczyzny..
    Nic tak nie jednoczy Slowianszczyzny- jak nahaj Chazarski:-_)_)_) w reku przywodcow polskiej szlachty elitarnej jerozolemskiej:-))

    Niech zyje Neosarmacja i jej przewodnia sila Parchacisarmaci!

    To pan klamie- jak z nut- panie JO…to nie bylo tak- jak sie panu przywiduje!
    Niechze sie pan zacznie uczyc…albo nasladuje Oscia..czyli-
    nie nadstawia policzki…. tylko posladki..to zdecydowanie przyspiesza kariere:-)))..powaznie- zapyta pan Oscia…:-)))
    I przegoni pan Zwiazek Szlachty Polskiej…wszystkich herbowych…
    Bo dzis wladze trzyma kupa,
    Wszyscy Osc z osci…herbu
    Doopa”=___

  14. JO said

    ad.13. Panie Romanie Pan ma talent skladania rymow 🙂

    Ja nie Klamie, ja moge sie mylic i pisac blednie ale nie Klamac.

    Pan natomiast wie, ze pisze nieprawde a to nazywa sie klamstwem

  15. JO said

    Pan Roman ma zapewne dowody, ze Ostani Jagiellon wraz z szlachta nie istnieli i nie doprowadzili do Unii a jezeli to byli takimi „Pilsudczykami” i dokonali przewrotu-rewolucji za ktora „Chmielniccy” odplacili dobrem za nadobne….spiewka Pana Romana K, ktora Pan Roman Kontynuuje idea Panstwa Zakarpackiego , ktore utworzy z czesci PRL bis z jej terenow „zakurionnych” czyli zakarpackich lub przykarpackich

    Niech Zyje Narod Zakarpacki z przywodca Romanem K – zapewne Prezydentem a moze Krolem i jego religia…

  16. JO said

    ….i to moze Pan nam napisze ..”jak bylo” – Panie Romanie?

  17. RomanK said

    Uj,,Boh zaplac pane Jo:-))))
    Przybiore imie- Roman Przyszywany i Kuraszczyj:-))))
    A swoja dorga..czyta sobie pan co sam pisze???
    Moze i pan ma racje ,moze i pan nie klamie pan porostu plecie nieswiadomie:-))) trzy po trzy:)))
    Glupoty straszne…malo pan wie,,panei Jo..strasznie malo…
    niech pan zapamieta..nie zakurionny tylko Zakurzonskij…od Curzon’a…ktory nayrsowal linie rozdzielajaca Polske od Ukrainy… nazwa ta okreslaja Ukraincy Ziemie Rusi Halickiej- jakie Lord Curzon znajacy historie tak nieprzymierzajac – jak pan-,zostawil po stronei Polski…
    Geografii tez…ijjjjj… Zakarpacie…pan zna sie na mapie???? czy zaczniemy od pojecia mapy ,a potem panu pokaze Zakarpacie:-))) najlepiej ze szczytu Halicza:-_)_) palcem:-)))

  18. Przeclaw said

    i po co te emocje.

    Niech pan Roman najpierw powie wyraznie, czy obciaza domniemane szlacheckie pochodzenie Pilsudskiego i Dzierzynskiego wina za ich antypolska dzialalnosc. Bo takie sugestie polgebkiem, nie wiadomo co. ni pies ni wydra, na dwoje babka wrozy.

    Co do pochodzenia obu, to wychowanie w srodowisku dosc ubogiej szlachty litewskiej / w prawdziwym znaczeniu tego slowa/ jest niewatpliwe.

    Niewatpliwe jest tez uleganie przez obydwu wplywom czerwonej miedzynarodowki i marxizmu oraz malzenstwo z kobietami powiazanym wieziami rodzinnymi z lewicowymi sferami zydowskimi.

    Ewentualne pochodzenie frankistowskie obu rodow jest mozliwe, ale chyba nikt go dotad nie udowodnil ani nie wykluczyl.
    Prosilem Wet3 o,podanie zrodla do tego co pisal o tym, ze rzekomo ojciec Dzierzynskiego kupil nazwisko, ale nie odpowiedzial. Historia z Rufinem jako nazwiskiem wyglada na bzdure, to bylo drugie imie jego ojca i wcale nie zydowskie.
    Nikt tez jakos nie dal wiarygodnych dowodow, ze nazwiskiem Pilsudskiego, lub jego przodkow byl Selman.

    Tak, czy inaczej, postepowanie obu nie ma NIC wspolnego z zasadniczym rdzeniem ETYKI lub pogladow drobnej szlachty, jest mu zasadniczo wrogie i przeciwne. Kto obciaza drobna szlachte za winy i zbrodnie tych obu marxistow ten bezczelnie klamie.

  19. Przeclaw said

    zle sie wyrazilem, szlacheckie pochodzenie Pilsudskiego i Dzierzynskiego nie bylo domniemane ale autentyczne.
    Domniemany natomiast byl, a raczej sugerowany, zdaniem pana RomanaK, byl zwiazek tego pochodzenia z ich marxizmem.

  20. Marucha said

    Re 10, 12 etc.
    Proszę zwrócić uwagę, iż p. RomanK ani słówkiem się nie zająknął, że podziela opinie autora tekstu o szlacheckim pochodzeniu Piłsudskiego i Dzierżyńskiego. Podał źródło i wkleił.

  21. JO said

    „Tak, czy inaczej, postepowanie obu nie ma NIC wspolnego z zasadniczym rdzeniem ETYKI lub pogladow drobnej szlachty, jest mu zasadniczo wrogie i przeciwne. Kto obciaza drobna szlachte za winy i zbrodnie tych obu marxistow ten bezczelnie klamie”-Przeclaw

    Byc Szlachcicem to nie tylko pochodzenie…, ale przede wszystkim poczucie odpowiedzialnosci, Etyka i Zycie….jego cel.

    Szlachcic Polski to uosobienie Narodu. Rodu – Grupy ludzi a nie pojedyncza osoba…uosobienie przedstawiciela innych stanow – to rowniez wloscianin wiec……

    …to tak jak Krol i jego Rodzina – nie jest to postac li tylko 1 czlowieka ale uosobienie Narodu -Rodow…..

    …Papez – to nie Karol Wojtyla tylko a przede wszystkim Namiestnik Pana Boga i przedstawiciel KKatolickiego…

    ….dla w/w by oni Byli kim ich tytulujemy musza byc spelnione warunki….

    To dlatego Ludzie w Zwiazku Szlachty Polskiej, ktorzy nie wyznaja zasad Etosu Rucerskiego w Tradycyjnym znaczeniu nie sa szlachta a jedynie maja taki tytul…..lub sobie go przypisuja

    W tym znaczeniu zaden Dzierzynski czy Pilsudski Szlachta Polska Nie sa…..

  22. JO said

    ad.20 . Panie Gajowy – Pan Roman K, b kontrowersyjny rozmowca…, postepuje jak „JPII” – mowi niedomowieniami….wiec Niech Pan sie nie dziwi, ze taka a nie inna reakcja….

  23. Przeclaw said

    #20

    Alez Panie Gajowy, szlacheckie pochodzenie zarowno Pilsudskiego jak i Dzierzynskiego jest faktem, i nie o te sugestie chodzi ale o obciazanie wina za marxistowskie postepowanie ich szlacheckiego pochodzenia.
    Jest to podstepne i przewrotne mieszanie pojec.

  24. Marucha said

    Re 22:
    To prawda, pan Roman nieraz śmieszy, tumani, przestrasza… trzeba umieć go czytać albo znać tak dawno, jak ja, żeby wyłowić sedno jego wypowiedzi.

    Re 23:
    To przecież autor artykułu, a nie p. Roman obciąża.

  25. JO said

    Szlachcic Polski – pozycja… jest Dobrem Narodowym – skarbem, jak Krol w Katolickim Krolestwie, jak Papiez w Kosciele Katolickim

    Kto podnosi reke lub pioro na te dobra zasluguje na slowa potepienia…..

  26. JO said

    Szkoda , ze nie znam Pana Romana K osobiscie…zaoszczedzilbym sobie moze troche nerwow….

  27. Marucha said

    Re 26:
    Swoją drogą p. Roman mógłby się wyrażać bardziej łopatologicznie, aby nie było najmniejszych dwuznaczności i nieporozumień.

  28. Rysio said

    re 25. „…Kto podnosi reke lub pioro na te dobra zasluguje na slowa potepienia…..”

    A kto podniesie rękę na ładzę ludową temu władza ludowa tę rękę odrąbie.

  29. Birnbaum też był Żydem, był także stryjem naszego obecnego ko mentora z TVN niejakiego prof Pomianowskiego. Co się tyczy Piłsudskiego z matki Marii Billewicz, kalwinki też był Żydem

  30. wet3 said

    @ Przeclaw (18)
    Przepraszam za milczenie, ale jakos zapomnialem. Czytalem na ten temat w latach 1990. Niestety, nie pamietam juz autora artykulu, ktory ukazal sie w „Przewodniku Polskim” w Nowym Jorku. Pamietam tylko, ze badania w rosyjskich archiwach (prawdopodobnie „Ochrany”?) prowadzil Polak (prawdopodobnie historyk). Rezultat badan opisalem krotko w poprzedniej dyskusji. Podobnie tez gdzies wyczytalem (tez bardzo dawno temu), ze sam Selman stwierdzal, ze jest kuzynem krwawego Felka.

  31. wet3 said

    @ 18
    A prof. L.Szczesniakowi Pan nie wierzy?

  32. JO said

    ad.28. Panie Rysiu, wladza ludowa nie ma nic wspolnego z Panem Bogiem a Krol Katolickiego Krolestwa, Szlachta z calym Narodem, ktorego jest reprezentantem no i Papiz – tak

    Nie ma co porownywac i robic odnosnikow bo to jak „piesc do oka”….

  33. JO said

    Nie mozna Mowic o Szlachcie Polskiej bez reszty Stanow. To sa „naczynia polaczone” – nierozerwalne – ublizajac komukolwiek z „naczyn” – ubliza sie calosci i kazdemu w pojedynke….

  34. Przeclaw said

    #31 Wet3

    Dlaczego mam nie wierzyc ? Tylko nie wiem co on powiedzial, niech mnie Pan naprowadzi.

  35. Przeclaw said

    Mysle, ze racje maja ci, ktorzy widza u Pilsudskiego cechy psychopaty.
    Poza tym byl on wyrodkiem niechetnie, albo nawet nienawistnie odnoszacym sie do rodzenstwa, a byl faworyzowany przez matke.
    Niektorzy twierdza, ze mial udzial w niewyjasnionej smierci swojego brata Bronisawa w nurtach Sekwany.

    Dosyc dziwny jest przypadek Dzierzynskiego. Dla mnie wiele z jego motywow pozostaje niewiadoma, moze za malo wiem.
    Wiekszosc jego rodzenstwa byla uczciwa i o patriotycznym obliczu, brat Wladyslaw zginal rozstrzelany przez Niemcow.
    Nie da sie zaprzeczyc, ze byl ideowy, przesiedzial 11 lat w wiezieniach.
    Troche za krotko chyba zyl, bysmy mogli poznac jego prawdziwe oblicze.
    Najprawdopodobniej ktos „pomogl” mu zakoczyc zycie w stosunkowo mlodym wieku.

  36. wet3 said

    @ Przeclaw (34)
    To sa bardzo dawne sprawy. Moge byc w bledzie, ale prof. Szczesniak potwierdzil chyba to, co bylo w tym artykule napisane. Przeciez bylo na ten temat sporo halasu w mediach. Nie przypomina sobie Pan?

  37. Przeclaw said

    Wet3

    Czy ma Pan na mysli Andrzeja Leszka Szczesniaka ? Jesli tak, to prosze zerknac do wikipedii, jest tam podanych 10 wybranych publikacji jego autorstwa, niech Pan poda w ktorej z nich sa te informacje.
    Ja nie przypominam sobie abym o tym czytal u Szczesniaka.

  38. Krzysztof M said

    Ad. 35

    „racje maja ci, ktorzy widza u Pilsudskiego cechy psychopaty.”

    – To widać gołym okiem. Jego twarz na starość była podobna do twarzy starego Lenina. Poza tym wskazówką jest też lektura tego, co napisał, to jak traktował kobiety, jak się zachowywał w sytuacjach kryzysowych itd.

  39. Piotrx said

    Re 37:
    Niestety ale A.L.Szcześniak w swojej książce „Judeopolonia II” tylko bardzo enigmatycznie wspomniał o pochodzeniu Dzierzyńskiego powołując sie na pracę A.Chromowa /nie udalo mi sie jej znalezc/ – ponadto wspomniał o tym w swoim wykładzie w Radiu Maryja w 2002 r.

    GLOBALIZM – „Komunizm XXI wieku”
    dr Andrzej Leszek Szcześniak, Radio Maryja – Rozmowy niedokończone 20.06.2002
    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_923.html
    (….)
    Rozmowy bolszewicko-niemieckie w Brześciu 16-go stycznia 1918 r.

    Pierwszą próba to było przedsięwzięcie podjęte dokładnie 16-go stycznia 1918 r.: państwo polskie nie istnieje, istnieje tylko Królestwo pod patronatem Niemiec i Austro-Węgier. Istnieje korpus Dowbora-Muśnickiego w Rosji, ale państwo Polskie ma powstać za 10 miesięcy. Co robią Bolszewicy i Niemcy. Otóż tego 16-go stycznia dochodziło do dwóch spotkań. Jedno spotkanie to jest w Brześciu tam gdzie było Oberkomando der Ost czyli naczelne dowództwo niemieckie, przyjeżdżają Bolszewicy wysokiej klasy i dochodzi do podjęcia pewnej uchwały. Otóż rozmowy bolszewicko-niemieckie miały doprowadzić do pokoju, ale tak były duże rozbieżności, że Bolszewicy i Niemcy zerwali z sobą układ, zawarli tylko ten jeden jedyny 16 stycznia układ wymierzony przeciwko państwu polskiemu, które nie istnieje. W układzie tym było powiedziane, jak wspólnie będą przeszkadzali, żeby powstała armia Polska, jak będą oskarżali Polskę o imperializm i jeżeli wojsko polskie wejdzie na tereny Litwy, Ukrainy, czy Białorusi, to nie tylko Bolszewicy, ale i Niemcy będą zwalczać to wojsko i odwrotnie, jeżeli wojsko polskie miałoby gdzieś na Zachód się udać i rozpocząć walki z Niemcami, będzie zwalczane przez Niemców i Bolszewicy pomogą. Co więcej, ustalono, że obie wysoko umawiające się strony będą przeciwdziałały rozwojowi polskiej gospodarki i będą przeszkadzały w ustalaniu polskich granic. Rzecz wręcz niebywała.

    Feliks Edmundowicz Dzierżyński – Aleksjej Chromow twierdzi, że prawdziwe nazwisko to było Rufin

    Jest kilka postaci z rządu. Jest między innymi Feliks Edmundowicz Dzierżyński, którego polskość zakwestionowali Rosjanie. Aleksjej Chromow w książce „Biografia Dzierżyńskiego”, wydana przez Progres w 1985 roku, twierdzi, że prawdziwe nazwisko to było Rufin, że kupcy Rufinowie wykupili majątek Dzierżyńskich zesłanych na Sybir, ale to taka dygresja mała, to specjaliści historycy ustalą. Był Mojżesz Uricki w tej delegacji. To był jeden z głównych dowódców Czeki, nazywano go rzeźnikiem Leningradu, z uwagi na jego mordy dokonywane na mieszkańcach Leningradu. Był naczelny dowódca ówczesnego wojska sowieckiego, to była jeszcze gwardia, to nie była nawet jeszcze Armia Czerwona i paru podobnych ludzi, w tym kilku pochodzenia żydowskiego. To była pierwsza tego dnia konferencja.

    Druga konferencja 16-go stycznia 1918 r. – współdziałanie Niemców i Bolszewików w tępieniu Polskiej Organizacji Wojskowej

    Jednocześnie tego samego dnia odbyła się konferencja w drugim miejscu, w dowództwie Armii Czerwonej. Nie podano miejsca, nie znamy go. Przedstawicielem Niemiec był major Belke. Otóż tam w tym drugim miejscu ustalono współdziałanie armii niemieckiej, czyli „obrostu” Oberkomando der Ost, bo tak ją oficjalnie nazywano, z Bolszewikami w tępieniu polskiego POW, czyli Polskiej Organizacji Wojskowej. Wyraźnie powiedziano w tym drugim układzie, że będzie do rozstrzeliwań włącznie, czyli do fizycznej likwidacji. Powtarzam, jest to na dziesięć miesięcy przed powstaniem państwa polskiego. Co się dzieje dalej? Wysokie umawiające strony tylko ten jeden punkt zawierają i się rozchodzą, pokłóciły się. Wtedy uderzenie Niemiec na Sowiety, podejście, bitwa pod Narwą i Pskowem, zwycięska dla Niemców, zajęcie kawałka Ukrainy i po długim czasie, wysokie umawiające się strony znów zjeżdżają do Brześcia, i w lutym i marcu podpisują dwa układy z Ukrainą i z Rosją Sowiecką. To był początek współpracy niemiecko-bolszewickiej. Ale dlaczego tu mówimy o tym? Dlatego, że w delegacji rosyjskiej większość stanowili Żydzi. I to Żydzi tego typu co Uricki. Tam są wymienione ich wszystkie nazwiska w podpisie pod tym układem.

    17 listopada 1918 r. Lenin wydaje rozkaz ażeby Armia Zachodnia ruszyła na wschód, na Polskę

    Co dzieje się dalej? Otóż w roku 1918, dokładnie 17 listopada, Lenin wydaje rozkaz, ażeby Armia Zachodnia, oczywiście armia sowiecka, czerwona, ruszyła na wschód i żeby rozpoczęła czerwony marsz. Czyli 6 dni po powstaniu państwa polskiego to jest. Armia Zachodnia, ma na razie trzy dywizje, 18 tysięcy ludzi rusza na Zachód. Dowodzi Miaszmikow. I ten okres możemy uznać za początek wojny polsko-bolszewickiej. Dlaczego? Jak mówiłem państwo polskie miało 6 dni, kiedy armia ruszyła. 7 i 8 grudnia 1918 r. dwa dekrety naczelnika. Jeden dekret o włączeniu polskich samoobron do Armii Polskiej, w skład armii. Drugi dekret dotyczył stworzenia dowództwa kresowego, tych polskich samoobron. I od tej pory już można powiedzieć że Armia Czerwona, która idzie i próbuje zmiatać po drodze polskie samoobrony, zresztą niewielkie, jest w stanie wojny z Polską. Zachodnia dywizja strzelców tzw. polska, bo tam było dużo ludzi pochodzenia polskiego, dochodzi do Wilna, wspierana przez inne, trzy dni polska samoobrona broni Wilna, to już jest rok 1919 i od 2 do 5 stycznia, a jeszcze wcześniej 28 grudnia polska samoobrona wileńska pod dowództwem Mokrzeckiego rozbija jaczejkę bolszewicką, no jaczejka to trochę za drobno powiedziane, bo jaczejki to małe grupy, samoobronę bolszewicką w Wilnie, która mała przejąć władzę. Na czele stał Mickiewiczius Kapsukas. I już się ogłosili, że 15 grudnia, że mają władzę i mają Litwę bolszewicką. Polacy to likwidują 28 grudnia 1918 roku, przepędzając resztki Niemców, którzy cofnęli ten rząd litewski. Z kolei Taryba, bo powstał taki z demokratycznych sił litewskich ewakuował się do Kowna. Polacy mieli władzę w Wilnie do 5 stycznia, kiedy to właśnie Armia Zachodnia wyparła polską samoobronę. Z tym wiążą się ciekawe takie rzeczy. Otóż piechota polska została internowana przez Niemców, bo taki był układ. Oddała broń, Niemcy przewieźli przez swoje tereny i wypuścili potem tą polską piechotę w Białymstoku i oddali częściowo broń. Natomiast jazda polska pod dowództwem dwóch braci Dąbrowskich rozpoczęła kmicicowy rajd na tyłach sowieckich już garnizonów, przez dwa tygodnie napadała, siekła, zdobywała miasta, znikała i dopiero po dwóch tygodniach dotarła do Polaków w Białymstoku. Ale to jest ten pierwszy okres. Okres, kiedy Armia Czerwona realizuje marsz czerwony. Ten czerwony marsz został przyhamowany warunkami, na jakie trafiła armia sowiecka, tzn. opór jaki musiała pokonywać, a ponieważ na razie była jeszcze niezbyt duża, to to pokonywanie polskich samoobron było jeszcze trudne.

    Drugi etap ataku Bolszewików na Polskę. Lenin wydaje rozkaz operacji „Wisła”

    Drugi z kolei taki etap ataku Bolszewików na Polskę to jest 12 stycznia 1919 r., kiedy Lenin wydaje rozkaz operacji „Wisła”. Co ma być w tej operacji dokonane? To jest operacja, żeby dojść nie tylko do Wisły, jak sama nazwa wskazuje, ale szukać połączenia z Niemcami rewolucyjnymi ze Spartakusem. Spartakus wywołał wtedy rewoltę w Berlinie. Ale ten dzień 12 styczeń był dniem, kiedy zostaje zamordowana Róża Luksemburg i Karl Liebknecht przez oddziały, specjalne oddziały niemieckie, które składały się z oficerów, podoficerów i nie uległy demoralizacji i chęci powrotu do domu i potem walczyły na Śląsku z Polską. I to był ten 12 styczeń.

    Powstrzymanie „czerwonego marszu”

    Polacy się mobilizują szybko, tworzą armię błyskawicznie. W momencie, kiedy Polska powstawała było około 23 tysiące rozrzuconych po kraju ludzi mających różne karabiny, różne mundury, różne komendy i wszystko obce. W 1919 r. na początku jest już mała zorganizowana armia. I armia polska po porozumieniu z Niemcami przekracza linie niemieckie w rejonie Białegostoku, mniej więcej i tworzy front. W lutym 14 i 17 dochodzi do pierwszych starć polsko-bolszewickich, już armii regularnej, ale w tej armii regularnej już są samoobrony wileńskie włączone, które się automatycznie włączyły. I 14 i 17 lutego pod Maniewiczami i Berezą Kartuską, Polacy pokonują Bolszewików, powstrzymują czerwony marsz.

  40. Co łączyło Bolszewików z bolszewikami w 1922 roku z ówczesnymi Niemcami? W 1920 Lenin chciał zrobić z Rzeszy Republikę Lud a już w 1922 tak ładnie dogadywał się z Niemcami. Jeżeli założyć, ze Piłsudski był niemieckim szpiegiem, to był to forma Trójkąta „braci starszych”

    Juz niedługo będą dostępne dokumenty z Niemiec mówiące o współpracy JP z Niemcami

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_w_Rapallo z 1922 r

    Po podpisaniu oficjalnego układu rozpoczęły się również tajne rozmowy przedstawicieli Reichswehry z przedstawicielami Armii Czerwonej, które doprowadziły do podpisania dnia 11 sierpnia 1922 roku porozumienia o współpracy wojskowej. Jej przedmiotem było zaopatrzenie Armii Czerwonej przez Reichswehrę w broń i amunicję oraz pomoc niemieckich specjalistów i inżynierów wojskowych w rozbudowie przemysłu zbrojeniowego ZSRR[1].

    W układzie wojskowym Niemcy zobowiązały się do zaopatrzenia Rosjan w broń, amunicję, rozbudowanie radzieckiego przemysłu zbrojeniowego przez specjalistów niemieckich oraz udzielenie wysokich kredytów na zbrojenia w zamian za udostępnienie Niemcom radzieckich poligonów zlokalizowanych na rzeką Wołgą i Kamą dla zakazanych traktatem wersalskim rodzajów broni pancernych, lotniczych i gazowych[2]. Oba kraje wymieniały także miedzy sobą wojskowych wykładowców. M.in. w niemieckich uczelniach wojskowych wykładali dowódcy radzieccy z Wojny polsko-bolszewickiej jak Michaił Tuchaczewski, dowódca XIV Armii Hieronim Uborewicz i dowódca XV Armii, która szturmowała w sierpniu 1920 roku pozycje polskie na północ od Warszawy – August Kork[2]. Z kolei ze strony niemieckiej rosyjskie kadry oficerskie szkolili Walther von Brauchitsch, Walter von Reichenau, Wilhelm List i Heinz Guderian. Generałowie tacy jak Hans von Seeckt, Kurt von Schleicher oraz Werner von Blomberg układali regulaminy dla Armii Czerwonej.

    Układ ten był korzystny dla obu stron: dla Niemiec, które w myśl traktatu wersalskiego nie mogły posiadać niektórych rodzajów broni, była to dobra okazja do wypróbowania zakazanej broni na poligonach radzieckich. Mogli oni odtąd potajemnie przed całym światem i bez żadnych przeszkód, a wbrew postanowieniom traktatu wersalskiego szkolić swoich lotników i tworzyć kadrę wojsk pancernych na poligonach i w bazach położonych w głębi państwa sowieckiego. Dla Rosji Radzieckiej nawiązanie kontaktów z Niemcami stwarzało możliwości dostępu do nowoczesnych technologii przemysłowych. Niebagatelne znaczenie dla Rosji sowieckiej miał także dostęp do kredytu zadeklarowanego przez Reichswehrę w wysokości 35 mln marek niemieckich w zamian za daleko idące ustępstwa polityczne oraz dostęp do rosyjskiego potencjału gospodarczego.

  41. Przeclaw said

    #39 Piotrx

    Znamienne, ze Niemcy rozmawiali z bolszewikami, a nie z bialymi i to juz na samym poczatku.
    To chyba powinno byc drogowskazem kogo mialo poprzec polskie wojsko w Rosji ?

    Dzieki za informacje dot.Dzierzynskiego, ciekawe czy bral on udzial w rozmowach w Brzesciu ?

    Wynika z tego, ze cala afera z „Rufinem” jest nieporozumieniem, takie bylo drugie imie jego ojca, zreszta to jest zdaje sie imie francuskie.
    Natomiast ktorys z jego pradziadkow w polowie 18 w. mial na imie Jakub, jest to slaba poszlaka, ze mogl byc frankista, bo przeciez wsrod katolikow tez to imie bylo w uzyciu. Archiwa koscielne na Bialorusi powinny byc zachowane.

  42. Zon said

    ad.9. Gdzie mozna przeczytac PART1?

  43. Pierwsze co należało by zrobić to sprawdzić czy majątek zarówno Piłsudskich jak i Dzierżyńskich nie został wcześniej skonfiskowany przez carat jakiemuś powstańcowi lub sympatykowi. Ja nie mam czasu i środków ale zapewne istnieją jakieś wykazy tych około 2 tyś majątków sprzedanych miedzy innymi Żydom bo Polacy nie mogli kupować nieruchomości z konfiskaty. Mogło być tak z Dzierżyńskim, ze przejęto majątek a następne zmieniono nazwisko na identyczne. Polskie AGAD niechętnie udostępnia dane z czasów powstania styczniowego.
    Co do majątku Piłsudskich mogło być podobnie tym bardziej, ze tatuś naszego bohatera nie był dobrym właścicielem i szybko splajtował.

  44. aga said

    Henryk Pająk podaje informacje o tym,że Dzierżyński był stuprocentowym żydem,równiez ożenionym z żydówką w swojej ksiązce”Dyktatura nietykalnych” na str.243
    a także wcześniej w „Piaty rozbiór Polski” cytując J.A.Cervera „Pajęczyna wladzy”.

  45. Guła said

    Dlatego szechter nie wydaje Józefa Mackiewicza cobyś bzdury powtarzała.

  46. aga said

    A guła znowu klamie ale czego się mozna spodziewać po pilsudczykowskim poputczku…

    Podaję jedno ze źrodel gdzie mozna mackiewicza józefa ,bez przeszkód nabyć:

    http://www.weltbild.pl/szukaj.html?query=j%C3%B3zef+mackiewicz&search=1&ftrCategory1=Ksi%C4%85%C5%BCki&ftrActive=1&p_action=3207060002;

  47. aga said

    a i nawet w Empiku,płatnośc przy odbiorze:

    http://www.empik.com/szukaj/produkt?author=Jozef+Mackiewicz&pl=on&category=book&gclid=CJ-039_Zx60CFcRH3godlw1HhA

    Zreszta na Gułę to szkoda więcej czasu tutaj poświęcać.

  48. Tom said

    co to za brednie, Piłsudski wiedział, że odbudowana carska Rosja to zagrożenie dla niepodległego bytu przy wsparciu Zachodu

  49. Tom said

    Biali chcieli odbudować Rosje z granic 1914r. Gdyby Piłsudski wsparł białych teraz pisalibyście o tajnym układzie Piłsudski- Denikin. Tak czy siak mielibyście o czym pisać.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: