Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Albin Siwak „Bez strachu” – tom III (fragment 3)

Posted by Marucha w dniu 2012-01-15 (Niedziela)

Nadesłał p. PiotrX.

Pożyteczni idioci

Najpierw pan Aleksander Nowak napisał do mnie list. Następnie przyjechał na rozmowę. Już wcześniej znałem książki i inne teksty pana Nowaka i jestem przekonany, że jeśli tak myśli i działa jak pisze, to jest to człowiek, którego nie trzeba uczyć, co to racja stanu i patriotyzm. Odwrotnie. To od niego można się wiele nauczyć i dowiedzieć prawdy. A że działa w celu zjednoczenia Polaków w jedną organizację – to bardzo dobrze! Od tego należy zacząć przeciwstawianie się zdrajcom i oszustom politycznym. Ktoś musi Polakom pokazać prawdziwą twarz tak Żydów, jak i Polaków działających na zgubę Polski. I czy to będzie pan Nowak, czy były poseł Jankowski czy też inni polscy patrioci, to należy im pomóc. W takiej sprawie należy brać czynny udział. List pana Nowaka był dla mnie potwierdzeniem, że nie myliłem się, co do oceny zajść na uczelniach w Polsce w 1968 roku. (Znałem ten temat bezpośrednio od Wł. Gomułki z czasów, gdy jeździłem go odwiedzać, kiedy dożywał swych dni na emeryturze w Konstancinie.)

Pan Aleksander Nowak pisze tak: „Użył pan w swojej książce powiedzenia Lenina, jakże trafnego do mojej sytuacji i tysięcy studentów, wśród których i ja byłem na uniwersytecie w tych latach. Otóż Lenin mówił i pisał, że żadna rewolucja nikomu by się nie udała, gdyby przywódcy tych rewolucji nie mieli pod ręką tysięcy pożytecznych idiotów. Takich idiotów, co to poprą każdą myśl czy sprawę, choć ona w przyszłości przeciw nim się obróci. Ale oni zawsze są i zawsze wierzą w hasła i politykę sprytnych przywódców. Rewolucja październikowa nie udałaby się w Rosji carskiej, jeśli by nie było całych mas idiotów niezbędnych dla wprowadzenia nowej polityki. Ale oni byli.”

Pan Nowak pisze, że gdy zaczęły się rozruchy i manifestacje na Uniwersytecie Warszawskim to i on brał w nich udział, choć jego najbliższa rodzina prosiła go, by tego nie robił. Mówili mu, że to nie o sztukę Dejmka chodzi. „Dziady” zostały pokazane tylko po to, ażeby rozpocząć protest. Były listkiem figowym, przykrywką dla innej bardzo ważnej sprawy. – Przeczytaj – mówili mu kuzyni i rodzice – co wy macie napisane na transparentach. Wasze hasła nie dotyczą sztuki Dejmka. Wszystkie napisy są w innym celu! I to była prawda – pisze dziś pan Nowak – Ale wtedy ja i tysiące studentów uwierzyliśmy naszym przywódcom, a nie rodzicom czy kuzynom.

Tymczasem okazało się, że cała liczna grupa pod kierownictwem A. Michnika skierowała protest wyraźnie w jednym celu. Wszystkie napisy brzmiały: „Przyjąć do biura politycznego Zambrowskiego!”, „Zambrowski członkiem biura politycznego!”, itd. w tym samym duchu. Wtedy nikt z nas – pisze pan Nowak – nie wiedział, jakiego przekrętu dokonywała grupa żydowskich studentów i polskich przekupionych młodych ludzi na uczelniach całej Polski. Byliśmy pewni, że walczymy o słuszną sprawę. Że ten Zambrowski gwarantuje polskiej młodzieży więcej wolności słowa i swobód na uczelniach. Że jeśli on będzie w tym biurze, to nam będzie się lepiej żyło i uczyło, że nasza przyszłość będzie lepsza… Tak interpretowano te napisy i hasła. Wtedy nikt z nas nie przypuszczał, nie wiedział, nie wierzył swoim bliskim mówiącym, że oto pleciemy mocny bat na samych siebie i na cały naród polski. A studenci żydowscy zagrzewali do manifestacji mówiąc: „Kneblują nam usta. Chcemy wolności, którą zagwarantuje nam Zambrowski. Żądamy zgody na wydawnictwa studenckie, gdzie moglibyśmy pisać o swoich problemach.” Obecnie – pisze pan Nowak – moi koledzy i koleżanki z tamtych lat wstydzą się naiwności i łatwowierności, z jaką przyjmowali te hasła. Dziś mamy uczucie, że byliśmy naiwni jak dzieci. Bo z perspektywy czasu, jaki upłynął zdążyliśmy zorientować się, dlaczego tak manipulowano młodzieżą. Niezaprzeczalnym owodem tej manipulacji są stare kroniki filmowe, zdjęcia prasowe i reportaże filmowe. Rzeczywiście wszystkie tamte hasła i napisy miały tylko jeden cel – przywrócić Zambrowskiego do biura politycznego. A jaki był powód, że Żydzi tak zdecydowanie zareagowali na jego usunięcie?

Otóż, R. Zambrowski był członkiem biura politycznego za czasów Gomułki. I był to najmocniejszy filar żydowski w tym czasie. Osoba, która kształtowała i nadawała pożądany przez Żydów kierunek polityce prożydowskiej w Polsce. Ale problem polegał na tym, że Zambrowski wprowadzał w życie coraz to nowe kontrowersyjne uchwały w biurze politycznym i one były wykładnią prawa lub wpływały na decyzje o dużej wadze politycznej. I Gomułka miał z tym duży problem.

Na przykład z relacji Gomułki i z dokumentów archiwalnych wynikało, że na posiedzeniu biura politycznego Zambrowski stawia następujący wniosek:
– Ponieważ AK w czasie okupacji hitlerowskiej współpracowało z gestapo, to należy wszystkich „akowców” zamknąć i zrobić im procesy karne za zdradę. Oczywiście powinni zostać skazani na śmierć.

Na to Gomułka odpowiada:
– Tak nie można mówić. AK nie współpracowało z gestapo, jako AK, tylko byli zdrajcy, wtyczki do AK gestapowskie. Dowodów na współpracę AK i gestapo nie było i nie ma, więc nie róbcie tego. Bo tak myśląc jak wy, to ja powinienem powiedzieć, że cały PPR to zdrajcy, ponieważ mnie wydał dla gestapo członek naszej partii PPR-u o pseudonimie „Faja”. I nie tylko on jeden zdradził. Było wielu zdrajców w PPR. I nie wolno nam mówić, że PPR to zdrajcy, tak samo jak nie wolno mówić, że AK to zdrajcy. „Akowcy” są naszymi przeciwnikami politycznymi i to jest faktem. Ale nie współpracowali z gestapo.

W związku z tą sprawą doszło do wymiany ostrych słów między Gomułką a Zambrowskim, co jest w protokołach archiwalnych z posiedzenia biura politycznego. Następnie Zambrowski, jako wsparcie w postaci świadka przyprowadził na posiedzenie biura dowódcę partyzanckiej grupy żydowskiej – Kasmana. (Takie rzeczy się wtedy praktykowało i można było wprowadzić na posiedzenie biura kogoś, kto zdawał relację i świadczył o faktach.)

Na kolejnym posiedzeniu Zambrowski mówił tak:
-Wnioskuję, by na podstawie decyzji biura politycznego aresztować wszystkich ziemian obszarników i kułaków. Jest to grupa ludności, która niej rokuje na resocjalizację. Oni nigdy nie poprą ustroju Polski Ludowej. Odwrotnie. Organizują się skrycie, zbierają broń i amunicję. A to po to, żebw siłą obalić ustrój ludowy. Należy ich aresztować, osądzić surowo i przykładnie, żeby nie znaleźli się naśladowcy.

I tu też Gomułka zareagował ostro:
– Tak nie wolno mówić. Nie ma dowodów, że zbierają broń i będą walczyć z nami. Owszem to ludzie niezadowoleni z naszego ustroju, ale strzelać do nas nie mają zamiaru. I uprzedzam, nie zróbcie jakiejś prowokacji w tej sprawie.

Te incydenty były nagminne ze strony Zambrowskiego. Doszło do tego, że Gomułka nie mógł już pracować z Zambrowskim. Sprawę postawił na plenum KC i w głosowaniu członkowie biura poparli Gomułkę. Plenum usunęło Zambrowskiego ze składu biura politycznego. Ale Żydzi wpadli w panikę. Zaczęły się narady Żydów i obmyślanie jak Zambrowskiego z powrotem przywrócić do biura. On bowiem w tym czasie był wśród Żydów uważany za jednego z ich najważniejszych i najmądrzejszych przedstawicieli. Tak więc zapadła decyzja, że przywrócić Zambrowskiego można przez masowe manifestacje studentów w miastach polskich. Sprytnie wymyślono intrygę ze sztuką Dejmka pt. „Dziady”, ale taki naprawdę chodziło o przywrócenie Zambrowskiego do władzy. Jak starsi ludzie pewnie jeszcze pamiętają, manifestujący nosili transparenty z napisami w stylu: „Przywrócić Zambrowskiego do biura”. Gomułka tymczasem coraz bardziej bał się tych manifestacji. Donoszono mu, że Żydzi przenikają do zakładów pracy i tam próbują zwerbować ludzi do masowych protestów. Niewiele mu już brakowało, żeby ulec i z powrotem przyjąć Zambrowskiego w skład biura politycznego.

Ale okazało się, że przypadki odgrywają czasem dużą rolę nie tylko w życiu ludzi, ale i w historii polityki państwa. W tym czasie z wizytą w Polsce był pierwszy sekretarz KG KPZR N. Chruszczow. I on zapytał Gomułkę:
– Co to za bałagan masz na uczelniach?
(Należy przypuszczać, że Chruszczow znał dobrze całą sprawę gdyż służby radzieckie w Polsce działały dobrze i znały wszystkie problemy.) I wtedy dopiero Gomułka dowiedział się, co jest naprawdę przyczyną tych zamieszek i manifestacji. Chruszczow powiedział do Gomułki tak:
– Ty wezwij tego Zambrowskiego na rozmowę i powiedz mu krótko, że ja się nie zgadzam, żeby on był członkiem waszego biura. A jak będzie miał jakieś argumenty na swoją obronę, to mu powiedz, że każę w prasie radzieckiej napisać, kto on taki i co zrobił u nas w czasie wojny, a on już będzie wiedział, o co chodzi.

Gomułka zrobił tak, jak kazał mu Chruszczow, ale Zambrowski zaczął się stawiać, że oto on ma olbrzymie poparcie wśród studentów, a i wśród ludzi pracujących też, więc nie będzie rezygnował z wejścia z powrotem do biura. I wtedy Chruszczow opowiedział Gomułce, o co chodzi z Zambrowskim.

Jak Niemcy byli pod Moskwą – mówił Chruszczow – to całymi siłami, całym transportem, jaki posiadaliśmy, wywoziliśmy całe fabryki za Ural. To był gigantyczny wysiłek całego narodu. Dzień i noc jechały za Ural pociągi z urządzeniami fabrycznymi. I w takich transportach oficerowie NKWD, Żydzi, umieszczali swoje kufry. Te kufry to nie były jak zwykłe skrzynie z maszynami. To były stare kufry, jakie na dworach i pałacach zastępowały kiedyś szafy. To duże, ozdobne, okute misternie blachą i żelazem wielkie skrzynie z wiekiem. A te kufry były pełne dóbr zrabowanych w pałacach, dworach, cerkwiach, a nawet muzeach. Były to dla narodu radzieckiego bezcenne rzeczy, zabytki. W tym czasie Stalin oddał dowodzenie wszystkimi armiami Zukowowi i ten miał wielką władzę, a obawiając się o swoje życie stworzył w podległej mu armii dobry wywiad wojskowy. I żołnierze z wywiadu zainteresowali się tymi kuframi. Nadzorowali przecież te transporty za Ural. Żuków zameldował o tej sprawie Stalinowi. Podjęli obaj decyzję o aresztowaniu tych oficerów NKWD i rozstrzelaniu oraz o ogłoszeniu, kogo i za co się rozstrzeliwuje. W tej grupie dwustu oficerów był Żyd Zambrowski. Musieli Beria i Kaganowicz wiązać z nim jakieś plany, bo uprosili Stalina o ułaskawienie Zambrowskiego. Wszyscy pozostali w liczbie 199 osób zostali publicznie rozstrzelani. Znając od Chruszczowa tę historię Gomułka powiedział, że każe ją opisać w polskiej prasie, jeśli się Zambrowski nie wycofa. No i Zambrowski wycofał się.

Ale Gomułka zmienił taktykę co do studentów. Użył robotników z zakładu pracy, milicji i wojska do siłowego zdławienia rozruchów. Poszły w ruch pałki, areszt i relegowanie ze studiów. Został wprowadzony obowiązek służby wojskowej, czego do wcześniej nie było. Jednym słowem polscy studenci, którzy dali się wciągnąć i oszukać prowokatorom żydowskim nie zdawali sobie nawet sprawy, co ich poparcie dla Zambrowskiego spowoduje.

Gdyby wtedy Michnikowi i jego ludziom zamiar udał się i Zambrowski wrócił do biura, to dopiero polałaby się krew polskich patriotów, a więzienia zapełniliby „kułacy” i „akowcy”. Na szczęście dzięki interwencji Chruszczowa sprawa spaliła na panewce. Choć może nie całkiem. O dziwo, Żydzi, którzy spowodowali te rozruchy nie ponoszą konsekwencji. Polacy tak. I to surowe, bo nawet są wydalani z uczelni. Tymczasem A. Michnik, jako student, otrzymuje paszport, co było na owe czasy wyjątkiem. Jedzie do krajów zachodnich, gdzie przyjmują go znani wtedy politycy żydowscy. Objeżdża na koszt tych, co go zaprosili kilka krajów… W Michnika inwestują Żydzi z Ameryki. Widzą, że mimo młodego wieku to dobry materiał na przywódcę żydowskiego w Polsce. Minie sporo lat, grupa Michnika okrzepnie i nabierze wprawy jak omotać Polaków. I gdy tylko pojawi się okazja, to oni, a nie Polacy tworzą z Polaków Solidarność i sami kreują się jej doradcami. Gdyby dziś tym stoczniowcom, których otumanili Żydzi pokazać filmy i reportaże ukazujące, co i jak mówili żydowscy doradcy, to niewątpliwie przeklinaliby i pluli na nich.

Ale polskiemu patriocie kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu nie uwierzyli, gdy prosił i upominał:
– Nie twórzcie związku z Żydami, nie przyjmujcie ich, jako doradców, bo oszukają was i pozbawią pracy.

I co? Ano to, że jak zwykle „mądry Polak po szkodzie”. Uwierzyli dopiero jak Żydzi sprzedali ich stocznię, a oni zostali bez pracy.

Historia się powtarza, zatacza koło – wraca. I dziś spróbujcie wyjaśnić rolę Żydów w Polsce polskiej młodzieży. Większość młodych ludzi twierdzi, że są inteligentni, dobrzy w handlu i polityce. Dopóki ta polska młodzież nie stanie przed ścianą zwaną komornik i nie znajdzie się na bruku, to nie uwierzy nawet w fakty.

Obecnie w USA (jak podaje polska telewizja) jest prawie pięć milionów rodzin wyrzuconych z domów, które kupiły za kredyt udzielony im w banku. A przepisy w USA są takie, że gdy przestaniesz płacić za dom raty, to odbierze go bank. Od lat znane są w Ameryce manipulacje pracodawcy i prezesa banku. Że istnieją ciche umowy między nimi, ażeby spłacającego raty za dom w banku pozbawić pracy. I wtedy zgodnie z prawem bank zabiera ten dom, jako zabezpieczenie udzielonego kredytu. W Polsce też już są takie przypadki. Na razie mało, ale niedługo będzie cała fala tych problemów.

Dziwna choroba ogarnęła dużą część polskiego społeczeństwa. Coś w rodzaju ćmiej ślepoty. Ćma, gdy widzi ogień, to poleci w ten ogień i spali się. A część polskiego społeczeństwa pójdzie i zagłosuje na Nelly Rokitę, Niemkę, która zachowuje się jak bazarówka, a na polityce zna się jak świnia na perłach. Mimo to, ktoś na nią głosował, znana jest liczba tych, co w Nelly widzą człowieka godnego bycia polskim posłem. Właśnie ci ludzie pozwalają jej ośmieszać polski sejm.

Komentarze 32 to “Albin Siwak „Bez strachu” – tom III (fragment 3)”

  1. Boryna said

    Wielu wyborców w Polsce będzie nawet głosowac na Zulusów.

  2. Piotrx said

    Jeszcze tytułem wyjaśnieniana w odpowiedzi na reakcje niektórych osób widzące w A.Siwaku jedynie tzw „beton” partyjny. Książka „Bez strachu” ma poddytuł „wspomnienia stare i nowe” i opiera się tylko na prawdziwych historiach z życia wziętych. Po powrocie z Libii A.Siwak (o czym sam pisze) uratował od zniszczenia i zachował wiele teczek ze skargami od obywateli jakie napływały do komisji Skarg i Interwencji w KC której był przewodniczącym . Bowiem M.Rakowski jako I sekretarz KC podpisal dokument nakazujący zmielenie tych teczek. Jak wspomina A.Siwak w piwnicach KC było wiele worków z tymi teczkami przeznaczonymi do zmielenia , on z pomocą przyjaciela wyszukał z całej masy dwa worki z adnotacjami „Do Komisji Zjazdowej” i te zachował i uratował od zniszczenia. Jak pisze jedynie niewielką cześć z tych uratowanych teczek wykorzystał w swoich książkach i zawsze tylko te których autorzy jeszcze żyją aby w osobistej rozmowie z nimi potwierdzić zawarte tam informacje. W wieleu przypadkach są to historie naprawdę niesamowite. Także oprócz osobistych spotkań z tymi ludzmi i rozmowach z nimi otrzymuje mnóstwo listów (jak pisze ok 3000) w wielu z nich ludzi także opisują swoje niesamowite historie.

    I jeszcze taki krótki fragment z I rozdziału jego książki „Bez strachu” tom III

    Ludzie listy piszą

    Książki, które do tej pory napisałem i wydałem rozeszły się szybko nie tylko w Polsce, ale również w wielu innych krajach. Czytelnicy moich książek po ich przeczytaniu koniecznie chcieli podzielić się swoimi uwagami, wnioskami, a czasem faktami, jakie znają ze swojego życia i z historii swojej rodziny, dlatego dostawałem i ciągle dostaję listy z różnych zakątków Polski i świata. W każdym liście są słowa zachęcające do pisania i pokazywania prawdy historycznej, prawdy o naszym polskim losie, bardzo często okrutnie pokręconym i zagmatwanym niczym węzeł gordyjski. Ludzie piszący do mnie, to ludzie czuli na polską rację stanu, tacy, co żyją na co dzień problemami, jakie niesie życie. Uważnie słuchają i czytają wszystko, co ma związek z naszym życiem i naszym krajem. To niezwykli ludzie – poczynając od arcybiskupa I. Tokarczuka (wielkiego Polaka, patrioty i duchownego, który nie uległ modzie na religię starszych braci, choć ostatnio namnożyło się ich w naszym kościele i robią wszystko, ażeby wiernych Bogu Polaków przeprowadzić z kościoła do synagogi), czy księdza J. Kluza, który obecnie żyje w domu opieki dla księży w Korczynie. (Józef Kluz, to człowiek, który całe swe życie poświęcił kapłaństwu, służąc Bogu i ludziom. Miło mi było, gdy spotkałem wiernych z jego parafii i oni o swym proboszczu mówili same dobre słowa, o tym jak dobrym jest człowiekiem i jak go szanują.)

    To również młodzi księża, którzy niedawno objęli swe parafie na Warmii i Mazurach. (Przeszli oni przez seminaria, gdzie wstąpili również młodzi Żydzi i widzieli jak, na co dzień ci przyszli duchowni lekceważyli sobie zasady życia i reguły w seminarium. Widać było, że nie z miłości do wiary, do Boga przyszli się uczyć, a temu, że im przełożeni ich gmin żydowskich kazali. Przyszli nie w celu umacniania wiary Chrystusowej, a podważenia jej i siania zamętu, a w sumie odstępstwa od wiary chrześcijańskiej.

    Moje życie przecież toczyło się przez kilkadziesiąt lat wśród prostych ludzi, często posługujących się wulgarnym językiem. Budowy to nie Wersal i chlebem powszednim było pijaństwo i różne złe zachowania. Tonęli w tej masie ludzie inteligentni i dobrzy, bo tacy też pracowali na budowie. A więc znam życie wśród ludzi, którzy nie zdobyli wykształcenia, nie nabyli ogłady i nie nauczyli się „stylu bycia” tych, co już wtedy tworzyli polską inteligencję. Później zaś przyszło mi (z racji awansów w związkach zawodowych) być „na świeczniku” i bywać w wielkim świecie, a następnie w związku ze stanowiskiem w partii poznać ludzi, do których rzadko przeciętni zjadacze chleba mieli dostęp. Los pozwolił mi też przez kilka lat pracować, jako dyplomata w służbie zagranicznej. I to też duża szkoła doświadczenia. Dlatego też umiem ocenić wszystkie uwagi i propozycje, które to moi czytelnicy przysłali do mnie. Są oczywiście i takie listy, w których widać, że piszący nie mają rozeznania i wiedzy, jak to naprawdę było w czasie PRL. I wydaje im się, że można było w okresie PRL zebrać wokół siebie patriotów i dokonać zmiany ustrojowej. To świadczy o tym, że ci, co tak myślą nie znają ani klimatu politycznego, ani możliwości MSW i służb tegoż resortu, ani nie wiedzą jak pod byle pozorem ginęli bez śladu ludzie. Nie zdają też sobie sprawy jak czuwali Żydzi, ażeby nic, co mogłoby prowadzić do osłabienia ustroju socjalistycznego nie mogło powstać. Zresztą tym odważnym, co piszą, że oni by wtedy dokonali obalenia ustroju, proponuję: „Zróbcie teraz coś, ażeby wyrwać władzę z rąk wrogów ojczyzny – tych samych wrogów, co wtedy.”

    W prawie trzech tysiącach listów, jakie otrzymałem od różnych ludzi, dominuje troska o Polskę. I nie ważne, kto jakiego jest stanu i na ile trafnie potrafi określić, co należałoby w tej sytuacji robić. Wszystkie te, lepiej czy gorzej napisane listy, przepełnione są tym samym bólem i zmartwieniem, że to nie Polacy rządzą sobą i swoim krajem. Autorzy tych listów to często ludzie, którzy zawiedli się na partii z okresu PRL, ludzie, którzy walczyli z PRL-em i byli działaczami Solidarności, po czym też przeżyli rozczarowanie, bo nie pytając nikogo o zgodę doradcy Solidarności po plecach tych działaczy weszli do władz i teraz prowadzą politykę sprzeczną z duchem Solidarności, a na dodatek wmawiają nam, że to dla dobra Polski i Polaków. Czytelnik może pominąć rozdział „Ludzie listy piszą” i być może interesować go będzie wyłącznie treść książki napisana przeze mnie. Osobiście jednak uważam, że te właśnie listy świadczą o tym, co ludzie myślą o naszej rzeczywistości, co myślą czytając moje książki, jak oceniają sytuację w Polsce i na świecie, jakie widzą wyjście z tej trudnej sytuacji… Skoro już piszę o tych listach, to muszę podkreślić, że są one różne, bardzo różne, bo z jednych można się śmiać, inne są bardzo poważne i każą się zastanowić nad jakąś propozycją czy uwagami. Niektóre są bardzo krótkie, ale są kwintesencją poglądów autorów. Inne są bardzo długie, ale na tyle ciekawe, iż uważam, że należy je całe zamieścić w książce. Czytelnik zaś sam zdecyduje czy woli je przeczytać czy też ominąć. Autor przepięknej książki o tym, jak powstawało polskie państwo, pan Winicjusz Kossakowski podarował mi swe dzieło i napisał: „Temu, który odważył się być Polakiem wśród sfory antypolskich kundli. Albinowi Siwakowi Winicjusz Kossakowski.” A księga nosi tytuł „Polskie runy przemówiły”. …..

  3. Marucha said

    Re 1:
    Nie wiem, jak z Zulusami, ale np. taki Owsiak – przy minimum reklamy – mógłby spokojnie i bez oszustw zostać wybrany na prezydenta, ministra spraw zagranicznych, ministra administracji i cyfryzacji albo – dlaczego nie? – sekretarza Episkopatu.

  4. Krzysztof M said

    A studenci żydowscy zagrzewali do manifestacji mówiąc: „Kneblują nam usta. Chcemy wolności, którą zagwarantuje nam Zambrowski. Żądamy zgody na wydawnictwa studenckie, gdzie moglibyśmy pisać o swoich problemach.” Obecnie – pisze pan Nowak – moi koledzy i koleżanki z tamtych lat wstydzą się naiwności i łatwowierności, z jaką przyjmowali te hasła. Dziś mamy uczucie, że byliśmy naiwni jak dzieci.

    – Naiwność naiwnością. Ale odpowiedzieć celnie na powyższe dictum, w tamtych czasach, wcale nie było łatwo.

    A zapytam uczestników forum, co by odpowiedzieli studentom? Jak by ich przekonali do swoich racji, całkiem odmiennych od racji manipulatorów?

    Słucham… Ale tak, żeby to działało! Bo wyrazić „święte oburzenie” to nic trudnego. Jednak to nie „święte oburzenie” przekonuje ludzi… Słucham…

  5. Praworządny Obywatel NWO said

    Ciekawa książka. Miałbym pytanie do Koleżeństwa, sorry, ale nie jestem do końca w temacie. Można gdzieś tę książkę kupić?

  6. Re.4
    Proponuję zapoznać się ze świętym oburzeniem Lecha Kaczyńskiego w związku z wydarzeniami 1968 r. wyrażonym przez niego w Izraelu podczas jego tam pobytu we wrześniu 2006 r. I w kontekście tego co napisał A. Siwak [odnośnie 68 r.] zastanówmy się nad tym jak zdjąć ludziom łuski z oczu odnośnie PiS [a i odnośnie pozostałych „polskich” partii].
    Zamiast gdybania – doświadczenie z przeszłości wykorzystać do działań w teraźniejszości.
    Więc jak to teraz zrobić? Słucham panie Krzysztofie

  7. Krzysztof M said

    Ad. 6

    „zastanówmy się nad tym jak zdjąć ludziom łuski z oczu odnośnie PiS”

    – Rozmawiałem z członkami PIS-u. To jest sekta. A z członkami sekty rozmowa jest niemożliwa. Oni sami muszą dojrzeć. Metoda typu „przeciągnąć na swoją stronę” (bo tak będą traktowane próby przekonania członków PIS-u) będzie nieskuteczna. Bo PIS, to jest WIARA. A WIARY się nie zmienia intelektem. Oni muszą sami dojrzeć. Tak, jak dziecka nie można całe życie prowadzić za rączkę, tak oni muszą do pewnych rzeczy dojść samodzielnie.

    „doświadczenie z przeszłości wykorzystać do działań w teraźniejszości.
    Więc jak to teraz zrobić? Słucham panie Krzysztofie”

    – EDUKACJA.

  8. Krzysztof M said

    Ad. 5

    „Można gdzieś tę książkę kupić?”

    – Z autografem? Czy bez?

  9. Re.7
    Z członkami PiS-u to pewnie i racja, ale mnie chodzi o elektorat PiS-u – a tu to sprawa nie jest już tak jednoznaczna i beznadziejna.

  10. Krzysztof M said

    Ad. 9

    „mnie chodzi o elektorat PiS-u”

    – Ci to już w ogóle żadnych argumentów nie słuchają. 🙂 Kaczyńscy w mediach nie damo odwoływali się do emocji. 🙂 Odwoływali się, odwoływali, a teraz mają wielkie grono tych, którzy myślą emocjami (zawsze tak myśleli), a styl propagandy PIS-u bardzo im odpowiada. W myśl zasady: „Dla każdego coś miłego”. Albo „hojnych puść między żebraków, tchórzowi dać konia chciej…”. 🙂

    PIS bez antyrosyjskości nie istnieje.

  11. Re.10
    I tu dokonując uogólnienia jest pan w wielkim błędzie, a pana takie stanowisko służy trwaniu PiS. Propaganda udrapowała PiS na obrońcę Polski i Polaków. Rzeczowe demaskowanie tegoż przynosi efekty [aczkolwiek nie tak szybkie jak by się to chciało].
    Odpuszczenie tego pola to woda na młyn demagogów – a pan idziesz w tym kierunku ze swoimi twierdzeniami i uogólnieniami.

  12. Kapsel said

    Re 5 i 8

    Jeszcze można.Na przykład tutaj:

    http://allegro.pl/listing.php/search?string=albin+siwak+bez+strachu&category=7

  13. 166 bojkot TVN said

    Ludzie!
    Czy wy macie jakieś wielkie klapy na oczach? Od 5 lat rządzi Platforma Obywatelska z PSL w tle.
    O ile nie mam kontaktu z wyborcami PSL, to spotkania towarzyskie z wyznawcami sekty PO stanowią dla mnie niezapomniane przeżycie. Takiego betonu, takiego ograniczenia umysłowego nie bylo od czasów stalinowskich.
    Widzę, że i w gajowce u wielu dyskutantów daje się stwierdzić zanik poczucia rzeczywistości …. Zupełnie tak jak zarządzili w TVN

  14. Re.13
    A kto Bojkotowi założył klapę na oczy, że nie chce widzieć tego, że to z woli PiS [w 2007 r.] rządzi od 5 lat PO z PSL?
    PiS i PO to układ wzajemnie wzbudny. Zdechnie PiS – to zdechnie i PO.

  15. 166 bojkot TVN said

    14.JB
    166 już dawno zauważyło, że dla JB jedyny problem w Polsce to PiS, całkiem jak dla TVN.
    Poza tym żadnych innych pomysłów na wyjście z sytuacji. Nie ma afer, nie ma zbrodniarzy, na szczęście jest ten PiS, który można czasem odstrzelić, czasem pchnąć nożem, Winny wszystkiemu złu.
    To sarkazm oczywiście.
    Jak Panu spadnie bielmo pisowskie, może zobaczy pan coś poza PiS-em, może nawet teraz rządzących. I niech przyporządkowuje zbrodnie właściwym zbrodniarzom, bo teraz to co pan pisze tylko pana kompromituje

  16. A co tak stręczycielce Bojkotowi zależy na niezmąconej realizacji planu politycznego wygłoszonego w Fundacji Batorego przez Jarosława Kaczyńskiego?
    „PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa – uaktualnienie”
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/06/17/pis-w-fundacji-batorego-georgea-sorosa-uaktualnienie/
    Może i Bojkot ma tam wykłady?

  17. Re.15
    To czemu ten PiS mając pełnię władzy nie wziął się za afery tylko wziął się za Leppera i R. Giertycha i oddał PO władzę w 2007 r.?
    A jakie to pomysły ma teraz PiS na wyjście z sytuacji [której jest współwinny z innymi] oprócz smoleńskiej sprawy wałkowanej aż do obrzydzenia?

  18. Ano właśnie monotematyczny jest ten PIS cosik. Jest tyle spraw nie wyjaśnionych a oni wciąż nie dają spokoju nieboszczykom, tylko stale wałkuja sprawę smoleńską 99 osób, kiedy grozi nam depopulacja milionów ludzi. I cisza w eterze. Nic konkretnego z ich ust nie pada, no chyba, że hymny pochwalne w stronę Izraela i pieprzenie o rozwiedce. A słynne Kaczyńskiego stwierdzenie ‚Rządy się zmieniają, a nasza polityka wobec Izraela się nie zmienia”. Albo jego orędzie do narodu, w którym oburza sie on na działanie sił propagujących satanizm. A kto te grupy przywitał uroczyście w Polsce w Fundacji Sorosa przy blasku świec menory. Menory specjalnie napisałam z małej litery

  19. 166 Bojkot TVN kiedy Ty wreszcie zrozumiesz co się dzieje, bo chłopie jakbyś nie chciał na siłę znać podstawowych faktów. Chociaz ustosunkuj się do nich. Posłuchaj co mówi Kaczyński. Ale analizuj każde słowo. Chłopie, nie widzisz, ze politycy niczym się nie róznią, a jedynie różnią się ich role?

  20. 166 bojkot TVN said

    JB
    Nie dotarło do Pana jeszcze, że 166 nigdy nie głosowało na PiS?!?!

  21. Bojkot ja Ci wytłumaczę dlaczego media Kaczyńskiego bojkotuja. Może bojkotują to za duże słowo, bo on w mediach się pojawia jednak, czego nie mozna powiedzieć o ludziach o prostcy kręgosłupach. Takich do mediów w ogóle nie dopuszczają. A sam pozorny bojkot Kaczyńskiego jest celowy, czyli odwracanie uwagi od meritum sprawy. Naród zajęty jest politykowaniem, który polityk jest lepszy, a więc chodzi o skłócenie narodu wewnątrz. Naród ma nadzieję, że jak nadejdą rządy PIS-u, to się polepszy i tym żyją, wobec tego nic nie robią.

    Podejrzewam, ze kiedy będzie największy smród przy dupie wokół obecnie miłościwie nam panującym i juz nie będzie możliwości dalszego mataczenia, to wtedy wypuści sie na pożarcie Kaczyńskiego, jako tego dobrego, aby znowu naród wyciszyć i dać im chwilową nadzieję, że oto nadeszło lepsze.

    A później to liczą na to, ze bedą mieli już tak duzo uprawnień, że zwykły obywatel im nie podskoczy. Tacy jak Ty nie zdążą jeszcze otrząsnąć się ze szczęscia, ze rządzi PIS, a Ci myślący będą „subtelnie” eliminowani, coby nie zagrażali układowi. Bo według nich w każdym burdelu porządek musi być. Lud ma wielbić władzę i siedzieć cicho, a banda czworga się przetasowuje, zgodnie z planem i te przetasowania dostosowuje się do aktualnej geopolityki światowej oraz do nastrojów społecznych.

    I będziesz miał wreszcie pozór wolności. Dopóki Kaczyński nie powie Ci: „Spieprzaj dziadu”

  22. Ale przecież Pan Bizoń wyraźnie pisze na swojej stronie, że równiez PO i PSL i SLD są z jednego wora, a PIS wałkuje więcej tylko dlatego, że jakkolwiek o przewałach obecnie rzadzących każdy pisze i każdy wie, to już o PIS-ie nie każdy. Mało tego w PIS-ie ludzie widzą wybawców narodu od obecnie nam panujących. I w tym jest problem.

  23. Aaaa – to 166 stręczyło i stręczy na PiS a głosowało na Palikota.

  24. Rysio said

    To Bojkot jest Palikociarz !?

    To znaczy że jest za tym aby usunąć krzyż (podarowyny przez matkę księdza Popiełuszki zamordowanego przez SB-ków) z sali sejmowej.

    Ciekawe, bardzo ciekawe – Bojkot to z tobą jest gorzej niż myślałem.

    😦

  25. Z zezem said

    @17

    Nigdy nie zapominajmy o zaszczutym przez karlowatych parchow Bp. Stanislawie Wielgusie .

    Wszystko co Pan pisze,zgadza sie i z moimi pogladami .
    PO i Pis nie moga istniec bez siebie.

    Jest prawda,ze zwolennikow PiS mozna przekonac,uzywajac mocnych argumentow,
    w zaleznosci od osoby ten proces wymaga mniej lub wiecej czasu.
    W wielu wypadkach,sprawa „reanimacji” B’nai B’rith,przez Kaczystow stanowi najmocniejszy argument przeciw nim, swiadczacy o ich lajdactwie.

    Pozdrawiam Panie Jozefie.

    Takie parchate czasy.

  26. Rysio said

    re 11. „……..Propaganda udrapowała PiS na obrońcę Polski i Polaków……”

    Prawdziwą Polską Partię Narodową będzie bardzo łatwo rozpoznać po tym że będzie lansowała powszechny niczym nie ograniczony dostęp do internetu i do porządnego sprzętu ( komputerowego tyż ).

    😉

  27. […] Źródło: marucha.wordpress.com […]

  28. Ooops! said

    Czy wiemy co z Polakami na Kresach wyprawiano? Czy chcemy powtórkę?

    Niniejszym prezentuję kilka fragmentów ”Bez strachu” – Albina Siwaka.

    W Polsce w latach 50-60 wydano wiele podobnych prac – głównie w wydawnictwach wojewódzkich, gdzie wpływy żydowskie nie były tak duże jak w Warszawie i dzięki temu terror żydowski ich nie dotknął. Jednakże pozycje te i tak poznikały bez śladu, bo nie stały się książkami ogólnopolskimi.

    Bez strachu. Wspomnienia stare i nowe
    Str. 108; Tom I
    Czerwona zajmuje nasze tereny. Zaraz na drugi dzień Żydzi poszli do milicji i do NKWD. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Wschód. Ci nasi koledzy Żydzi, którzy chodzili z nami do polskiej szkoły, teraz nas Polaków nie znaj ą, nie można już im mówić po imieniu, teraz oni są tu władzą. Każdej nocy podjeżdżali pod domy i zabierali ludzi, i to całymi rodzinami, z dziećmi i starcami.
    Ja spałem na plebani, więc na razie omijali proboszcza, ale zakazali odprawia­nia mszy w kościele. „Musicie mieć pozwolenie na piśmie, żeby zbierać tych ludzi w kościele” – mówili. Mimo to ksiądz w niedzielę mówi do mnie, że idziemy i msza się odbędzie normalnie. Tak też było, ale na wieczór przyjechali i pobili księdza dotkli­wie, a mnie zabrali z sobą na wieś.
    W czasie wiezienia mnie furmanką widzę, że wszyscy milicjanci to moi kole­dzy Żydzi ze szkoły. Zaczynam więc prosić jednego i mówić: „Czego wy chcecie ode mnie? Żadna polityka mnie nie interesuje. Nie należę też do żadnej grupy czy partyzantki”. „Tak, to prawda – odpowiada mi jeden – ale grasz w kościele i to twoja wina. Więcej grać już nie będziesz”. No, to wiozą mnie, żeby zabić – pomyślałem. Ale stało się inaczej.
    Wjechali na podwórko do znajomego rolnika i pytają się: „Masz siekierę?” Chłop, przerażony, oczywiście daje im siekierę, a ja już jestem przekonany, że zabiją mnie właśnie tą siekierą. Tym bardziej, że po wioskach było tak zamordowanych dużo Polaków. „A gdzie masz pień do rąbania drewna?” – pytał chłopa milicjant. „O, stoi na środku drewutni” – pokazywał przestraszony chłop. Zwalili mnie z wozu i kazali iść do tej drewutni. No to już moje ostatnie chwile – myślałem i modlę się po cichu.
    Przy pieńku kazali mi położyć prawą rękę na pniu. „Co, do cholery, chcecie mnie po kawałku rąbać” – spytałem Jakuba, tego co chodził ze mną do szkoły. „Kładź” -krzyknął, bo przybiję gwoździami jak nie położysz. Dwóch złapało za moją rękę w okolicy łokcia i położyli na pieńku. Jakub rąbnął siekierą i poczułem straszliwy ból. Puścili moją rękę, z której przez parę sekund krew nawet nie leciała. Patrzę, a na pieńku leżą moje trzy palce.
    Ale pozostali Żydzi zaczęli krzyczeć na Jakuba: „Miałeś urąbać mu wszystkie palce, a nie tylko trzy”. „Miałem, miałem” – powtarzał Jakub. „Weź i utnij ty, skoro ja nic nie umiem” – bronił się Jakub. Zaczęła obficie płynąć krew, więc zacząłem ści­skać tę rękę. „Teraz to pobrudzimy się tą krwią – zaczęli mówić. – Niech tak zostanie. Już nie będzie mógł grać więcej”.
    Zostawili mnie u tego chłopa i sami odjechali. „Panie, u nas jest niedaleko we­terynarz, to może pomoże panu” – krzyknął chłop i nie pytając się, czy chcę, pobiegł po niego. Zdyszany weterynarz zadecydował, że na razie zatamuje mi krew, ale do szpitala muszę jechać, bo trzeba to zaszyć. „Najszybciej będzie do Zbrzeżan. Tam nie ma szpitala, ale jest taki ośrodek i jest tam chirurg, który zszywa takie rany” – po­wiedział. Założono więc konia i wozem – jak szybko tylko to zwierzę mogło – chłop zawiózł mnie do tego lekarza i uciekł. Przeleżałem noc na korytarzu i rano lekarz mówi: „Idź pan do domu. Na szczęście równo ucięli panu i nie musiałem nic robić poza szyciem”.
    Wróciłem więc do rodziców i matka zaczęła przykładać mi na tą ranę lniane szmatki. Wygoiło się szybko, za dwa miesiące chodziłem już bez tych szmatek, ale grać rzeczywiście już nie mogłem. Organistą już nie będę i wyjeżdżać nie ma już po co – pomyślałem. Zacząłem unikać Krysi, która przysyłała mi kartki przez koleżan­ki, żebym przyszedł i się z nią spotkał.
    Rozpoczęły się straszne represje. Cała władza to prawie nieomal Żydzi, Polacy nie mieli nic do powiedzenia. W dzień oficjalnie konfiskowali Polakom mienie, w nocy ci sami dokonywali grabieży z użyciem broni, opornych zabijali i nie było na­wet gdzie iść na skargę, bo w większych miastach cale komendy milicji to Żydzi.
    Sąsiad poszedł do Tarnopola, bo zabrali mu wszystko co posiadał, a przy tym zgwałcili córkę i pobili żonę; poszedł i nie wrócił więcej. Wiedzieliśmy, że Polska jest cala zajęta przez Niemców. Czasem zdarzało się, że udało się z Polski uciec daw­nym komunistom. Wierzyli oni, że towarzysze radzieccy ich przygarną i zaopiekują się nimi, tymczasem takich właśnie zabijano, bo jak głosiła plotka zdradzili komu­nistów w Moskwie.
    Wielu moich kolegów ukrywało się po lasach, żeby ocalić życie. Zbrodnie były teraz na początku dziennym. Co parę dni dowiadywaliśmy się, że w lesie leży dużo trupów. Ludzie chodzili rozpoznawać, bo przecież prawie z każdego domu kogoś zabrali i nie wrócił. Najgorzej było zimą. Trudno było ukryć się w lesie, gdyż zosta­wiało się ślady, poza tym w milicji i w NKWD byli miejscowi Żydzi. Oni doskonale wiedzieli, ile w każdym domu powinno być ludzi, jeśli więc brakowało kogoś kogo oni szukali, to brali zakładników i trzymali dotąd, aż poszukiwany sam przyszedł, żeby tylko matkę i ojca wypuścić. Już nie odprawiano mszy prawie we wszystkich kościołach, bo zakaz zgromadzeń rozszerzono na Kościół.
    Jednego dnia zabrali mnie na komendę milicji. „Gdzie jest twój brat Stanisław Śląski?” – pytali. Mówię, że nie wiem. Jak zaczęła się wojna to był pilotem i walczył z Niemcami, potem nie było od niego żadnej wiadomości, może zginął. Zamknęli mnie w piwnicy, w której siedziało już dwóch naszych księży i ojciec mojej Krysi. Cała trójka pobita i pokrwawiona. Mnie do tej pory nie bili. Przesiedzieliśmy cały dzień i noc. Nawet wody do picia nam nie dali, nie mówiąc o jedzeniu. Następnego dnia wyprowadzili nas na podwórko i za parę minut wjechał ciężarowy samochód, a na nim jeszcze dwóch księży i dwóch rolników spod Złoczowa, których znałem. Teraz było czterech księży, ojciec Krysi i tych dwóch chłopów oraz ja. Władowali na ten samochód nas i trzy rowery, w tym mój, który mi zabrali.
    Jakub kierował tą akcją i wydawał rozkazy. Zauważyłem, że jeszcze czekają na kogoś, bo Jakub parę razy spojrzał na zegarek. Wreszcie krzyknął na jednego i ka­zał mu wziąć rower i pojechać zobaczyć, dlaczego tak długo kogoś nie ma. Młody Żydek mieszkał z rodzicami obok mojego ojca. Znałem go dobrze, grywaliśmy ra­zem w piłkę na podwórku. Wziął mój rower i pojechał kogoś tam pośpieszyć.
    Za chwilę widzę, że wraca, ale nie sam. Drugi Żydek milicjant prowadzi zapła­kaną Krysię i jeszcze jedną dziewczynę. Wsadzili je do nas na samochód. Krysia zaraz przytuliła się do mnie i mówi, że wiozą nas zabić gdzieś za wieś, bo słyszała jak między sobą mówili ci milicjanci. Ruszyliśmy znaną mi drogą na Tarnopol, a ja myślę, czy uda mi się uciec. Ale z nami na samochodzie jest czterech z pepeszami, a w szoferce kierowca i Jakub.
    Moje rozważania jak uciekać przerwał Jakub. Samochód się zatrzymał i on wychylając się, spytał jednego ze swoich, gdzie ta droga do olejarni. Ten, którego wysłał rowerem, odpowiedział mu, że jeszcze kilometr i trzeba skręcić w prawo. Znałem to miejsce i wiedziałem, że tam już nie ma nikogo, gdyż dwa miesiące temu właśnie Jakub ze swoimi ludźmi zabił całą rodzinę olejarza, który nie chciał mu od­dać pieniędzy.
    Rzeczywiście, zajechaliśmy na podwórko tej olejarni w lesie. Okna wybi­te, drzwi wyrwane, ale kot, miaucząc, wyszedł z pustego domu. Jakub wycelował i strzelił. Zwierzę skoczyło do góry i opadło, poruszając nogami. „No to, panowie Polaczki – powiedział Jakub – jeśli się nie dogadamy, to też będziecie tak wierzgać nogami”.
    Ustawili nas pod domem i Jakub mówi: „Pan młynarz ma pieniądze, ale scho­wał i nie chce nam oddać. Panowie rolnicy też mają kosztowności pochowane, bo przecież wiemy kto i ile kupował złota. A panowie księża również zaoszczędzili i pochowali. Ale wszyscy się uparli i mówią, że nie dadzą nam. No to zaraz zobaczy­my, czy nie dacie”.
    „Daniel – krzyknął Jakub – dawaj gwoździe i młotek”. Daniel to również do tej pory znajomy i kolega, ale nie teraz. Wywołany przyniósł w torbie gwoździe i młotek, a dwóch milicjantów złapało pierwszego księdza i przycisnęło do ściany. Uderzenie – gwóźdź przebił dłoń i został wbity w drewnianą ścianę domu. Za chwilę z drugą ręką dzieje się tak samo.
    Całej czwórce księży przybito ręce do ściany, a nogami stali na ziemi. Przybici księża jęczeli z bólu, a krew płynęła po ścianie aż do ziemi. Jakub podszedł do nich i powiedział:
    „No i czego jęczycie, przybiliśmy was tak samo jak waszego Chrystusa. Powinniście być nam wdzięczni za to, bo zaraz do nieba pójdziecie”.
    Zwracając się do młynarza, powiedział: „Teraz, panie młynarz, pana kolej. Albo pan da to co pochował, albo pan Polak zaraz będzie przybity do ściany, a córeczkę też tak przybijemy, ale najpierw na nią ma chęć kierowca i jeszcze jeden”. Wiedziałem, że to zrobią, bo już w okolicy to robili nie raz. Więc mówię do młynarza: „Oddaj im pan co masz, bo widzisz, że nie żartują”. Jakby na potwierdzenie mych słów Jakub kazał tych dwóch rolników wyprowadzić w las i zastrzelić, mówiąc: „Oni zapłacą za swoje pyski. Źle mówili o Żydach i więcej gadać już nie będą”. Dwóch milicjantów wyprowadziło, popychając lufami, obu chłopów za budynki i rozległy się strzały.
    Wrócili i powiedzieli, że zrobili co trzeba. Młynarz, widząc, że za chwilę może być przybity jak księża, zdecydował, że odda to co ma schowane. „Puśćcie córkę to ona pokaże, gdzie schowałem to złoto co chcecie” – mówi. Ale Jakub zdecydował, że inaczej to trzeba zrobić. „Po to właśnie wzięliśmy Śląskiego. On pojedzie z dwo­ma milicjantami i przywiozą to złoto. Dopiero ciebie i córkę puścimy wolno. Mów, gdzie ono jest” – rozkazał Jakub. Ale młynarz teraz nabrał odwagi i zaparł się, że nie powie na głos, ale tylko na ucho mnie, a nie milicjantom. Byłem tym zaskoczony i dopiero jak mi powiedział o co chodzi to zrozumiałem, jaki ma plan. Jakub długo nie chciał się zgodzić na propozycję młynarza, ale widząc, że ten się zawziął i jakby nie bał się przybicia do ściany, zgodził się.
    „Macie Śląskiego nie spuścić z oka. Nie odstąpić na krok od niego. W razie gdy­by coś kombinował – zabić” – zakończył Jakub. „Niech ci mówi, gdzie ukrył to złoto” – rozkazał.
    Podszedłem więc do młynarza i podstawiłem ucho. Wyjaśnił mi gdzie jest skrytka i powiedział: „Leży tam nabity rewolwer. Strzelaj do nich, jeśli ci się uda przyjedź i zabij ich. Oni i tak, by się nas pozbyli, bo świadków nie zostawiają”. Sprytnie to sobie Jakub wymyślił. Pewnie myśli, że ja i strzelać nie mogę z powo­du braku tych palców. Więc po to brał te rowery na samochód, bo z góry zakładał, jaki będzie przebieg sprawy. Zostawiłem zapłakaną Krysię i jej ojca, który dopiero teraz popatrzył mi głęboko w oczy. „On cały czas ma jechać pierwszy, a wy za nim. Rozumiecie?” – przykazał Jakub.
    Trzeba było wejść do piwnicy we młynie, znaleźć to miejsce i usunąć kamień. Następnie sięgnąć ręką głęboko i dopiero namaca się złoto. Ale w piwnicy było ciemno. Gdy dochodziłem do tego miejsca to zauważyłem, że od strony drzwi w ogóle go nie widać bez oświetlenia. Odwracając się w kierunku drzwi, widać nato­miast na tle otworu drzwiowego postacie obu Żydów. Gdy powiedziałem, żeby je­den z nich poszukał czegoś do oświetlenia, to obaj głośno zaprotestowali: „Jeden z tobą nie zostanie. Szukaj, trochę widać”. Zauważyłem, że na końcu korytarza jest wnęka. To dobrze, będzie się gdzie schować – pomyślałem. Kamień rzeczywiście dał się usunąć, położyłem go w tej wnęce.
    Wsadziłem rękę i wyczułem rękojeść rewolweru. Ostrożnie obmacałem go i sprawdziłem. Młynarz, mówiąc mi, że jest nabity, miał na myśli, że jest w nim magazynek z nabojami, ale trzeba przecież wprowadzić nabój i odbezpieczyć. Nie mogę tego robić jak wyjmę rewolwer, muszę strzelać od razu, bo oni mogą strzelić pierwsi. Ostrożnie oparłem rękojeść o coś stałego i naciągnąłem, wprowadzając do komory pierwszy nabój. Teraz jeszcze bezpiecznik. „No, co ty tam tak długo nie wyjmujesz?” – spytał mnie jeden.
    „Właśnie wyjmuję” – odpowiedziałem i strzeliłem kilka razy do postaci na tle otwartych drzwi. Obaj padli bez życia. Zabrałem obie pepesze, sprawdziłem, czy mają pełne magazynki i zatkałem kamieniem otwór, gdzie była broń. Nawet nie sprawdzałem, czy jest tam jakieś złoto czynie. Obu zabitych zaniosłem i wrzuciłem pod turbinę wodną. Rowery utopiłem w wodzie obok turbiny i z dwoma pepeszami i rewolwerem wracałem do olejarni. Pół kilometra przed olejarnią po cichutku, czoł­gając się w krzakach, zbliżyłem się do olejarni.
    Księża już nie żyli, ale nie zmarli z powodu przybicia do ściany, widać znęcali się nad nimi, bo ich twarze były zmasakrowane. Ale młynarza i dziewczyn nie widzę, czterech milicjantów też nie. Co się stało, przecież mieli czekać i uwolnić młynarza i dziewczyny. Taka była umowa. Ale czy z Żydem można robić umowę? Usłyszałem jakieś głosy w stodole, więc cichutko podczołguję się i patrzę.
    Młynarz wisi na lince bez spodni, krew mu cieknie z miejsca jego genitaliów, widać, że mu je ucięli. Przyglądam się lepiej i spostrzegam obie dziewczyny – ro­zebrane do naga, z rozszerzonymi nogami i butelkami wepchniętymi w pochwy. Widać też, że i one nie żyją. Czyli byli pewni swego, nie czekali na swoich towa­rzyszy, tylko zrobili to co zaplanowali. Moja Krysia leży martwa, i zgwałcona, spo­niewierana przez ludzi, z którymi przed wojną chodziłem do szkoły i przyjaźniłem się. Przez jakiś czas z tych nerw nic nie widziałem. Migały mi przed oczami tylko czerwone latarnie.
    Oprawcy stali nad dziewczyną i sikali na jej martwe ciało. Nie mieli w ręku żad­nej broni, po prostu niczego się nie obawiali. Broń stała oparta o sąsiednią ścianę. Wstałem i dopiero teraz mnie zauważyli, ale do pepesz mieli kilka metrów, a ja go­tową do strzelania. Jakub miał przy pasie nagan i chciał po niego sięgnąć, ale za późno. Płacę ci za moje palce, pobicia i za wszystkich tych co zamordowałeś – myślę. Już wyciągał z kabury nagan, gdy skosiła go moja seria z paru metrów. Pozostałych trzech też zabiłem.
    Wróciłem rowerem do miasteczka i powiedziałem ludziom, że trzeba pocho­wać tych co leżą w lesie w olejarni. Ale przecież niektórzy widzieli, że i ja tam by­łem wieziony, a wśród zabitych mnie nie ma. Prosiłem rodziców, żeby uciekali do Rohatynia, Żydzi dojdą do tego, że to ja ich pozabijałem i zemszczą się. Tylko że każde przemieszczanie się z miasteczka do miasteczka wymagało zgody milicji, z wioski do wioski można było chodzić, ale też jak złapali to pobili. Jak więc uciec? Ojciec miał pod Równem w miasteczku Zdołbunow brata, który też był kowalem. Nie było na co czekać, więc uciekając dotarłem do stryja, który od razu powiedział: „Jeśli brat z żoną nie uciekną to zginą. Za mniejsze winy oni zabijają, cóż dopiero za swoich sześciu ludzi”.
    Ukrył mnie dobrze w ziemiance, na którą wyrzucił obornik od krowy hodo­wanej dla własnych potrzeb, przez wsuniętą rurę dochodziło powietrze i mogliśmy przez nią rozmawiać. Dwa tygodnie było spokojnie, ale jednego dnia usłyszałem krzyki i strzały. Siedziałem jeszcze dwa dni w tej ziemiance, a nikt mi nie dawał jeść ani pić… Pewnie ich zabili – myślałem i w nocy wygrzebałem się z tego gnoju. Stryjek z żoną od dwóch dni leżeli zabici na podwórku. W ogródku wykopałem dół i zakopałem oba ciała. Zadawałem sobie pytanie, co teraz robić.
    Widać Żydzi doszli do tego, że to brat ojca i przypuszczali, że ja mogę się u niego ukrywać. Tuż pod Równem, na wsi miałem kolegę z wojska. Przeczekałem dzień schowany, a wieczorem lasami poszedłem do tego kolegi. Zapukałem nad ranem do okna, ale nikt się nie odzywał. Czyżby ich nie było w domu? Zacząłem mocniej walić w okno i ktoś, nie zapalając światła, zbliżył się do okna. „Kto tam?” – spytał i zrozumiałem, że to chyba ojciec mego kolegi Stacha. „Panie jestem kolega pana syna z wojska, Heniek Śląski, a pan to chyba Krynio, ojciec Stacha” – mówię. Teraz dopiero człowiek zbliżył się dookna i powiedział: „Stacha nie ma w domu, ale pan chodź to pogadamy”. Otworzył drzwi i podał mi rękę na przywitanie, mówiąc: „Nie będę zapalał światła, bo zaraz zauważą, że ktoś obcy i przyjdą”.
    Mówię mu, że musiałem uciekać od rodziców z Rohatynia, ale i od stryja z Dolbunowa, bo przyszli i zabili oboje, stryja i jego żonę. Okazuje się, że tu jest też bardzo niebezpiecznie.
    „Wyciągają w nocy tak Polaków, jak i Ukraińców. Całe posterunki milicji i służ­by NKWD to prawie sami Żydzi. Rzadko się zdarza, żeby wśród nich był Rosjanin.
    Jak pędzili przez Równe polskich jeńców, to Żydzi wyciągali polskich żołnierzy z kolumny i bili. A co przy tym krzyczeli, żebyś słyszał” – opowiadał.
    „Panie Krynio! – mówię. – U nas wszystkich bogatszych ludzi obrabowali i po­zabijali. Tak samo robią to i Ukraińcom”. „Posiedź trochę sam, to ja zrobię coś do zjedzenia, bo pewnie jesteś głodny” – rzekł i za chwilę wrócił z bochenkiem chleba i kiełbasą. Byłem bardzo głodny i pochłonąłem wszystko co on przyniósł. Gdy za­uważył, że tyle zjadłem, spytał: „Od kiedy nie jadłeś?” „Dwa dni tylko wodę piłem, bo od stryja wszystko zabrali co było do zjedzenia, a po drodze bałem się wejść do ludzi”. „Słusznie, bo jedni na drugich donoszą. Wystarczy, żebyś powiedział im, że ktoś obcy u ciebie był, to zaraz przyjdą i zabiorą takiego gospodarza. Boże, co za czasy” – westchnął człowiek.
    „A pana syn, Stacho gdzie jest?” – pytam. „Tego to ci nie powiem. On mnie nie mówi co robi i gdzie jest. Powiedział mi tylko, że lepiej żebym nie wiedział”. „A jak ja mogę się z nim spotkać?” – dociekam. „Tego też ci nie powiem. Najlepiej będzie jak będziesz czekał na niego u nas. Jest tu dobra kryjówka Stacha. Mądrze zrobio­na, tak że trudno ją znaleźć i w niej cię umieszczę, tam czekaj na niego” – mówi. Zaprowadził mnie do piwnicy i szuflą odrzucał kartofle na inną kupę. Odsunął właz i powiedział: „Wchodź, nie bój się. Tam jest powietrze i woda do picia. Będę ci raz dziennie podawał jedzenie, a ty mi wiadro z odchodami” – zarządził.
    Kryjówka była dobrze urządzona: niskie łóżko, ale………

    Ciag dalszy tu:
    http://socjologiakrytyczna.nowyekran.pl/post/18305,czy-wiemy-co-z-polakami-na-kresach-wyprawiano-czy-chcemy-powtorke

  29. Prawda w oczy kole said

    Jakze madrze napisal pan Eugeniusz Sendecki:

    „Propaganda gadziny syjonistycznej użyła ruchu Solidarnosci i „przykleiła” Albinowi Siwakowi symbol
    „głupiutkiego, tępego, usłużnego komucha” i nie z jego jednego.
    W ten sposób żydowska agentura oczyszczała sobie przedpole do dzisiejszego władania Polską, likwidowała potencjalną konkurencję, neutralizowała ludzi uczciwych, patriotów, ludzi którym zależało na ojczyźnie, domu rodzinnym, bo to ich dom od pokoleń.
    To nie jest ojczyzna chazarskich chasydów z ich ideologią lichwiarskiej grabieży, z ideologią podstępu, zdrady, oszustwa.
    Ja poznałem Albina, ale większość zwykłych ludzi, zwłaszcza młodych, wierzyła propagandzie.
    Kiedy po spotkaniu na którym opowiadałem o historiach z życia lat PRL-u, podeszło do mnie kilku studentów i usłyszałem, że w takim razie „ta cała Solidarność i demokracja to zaplanowane oszustwo”. Jest jeszcze nadzieja. Nie wszyscy zostali ogłupieni.

  30. Piotrx said

    Albin Siwak „Bez strachu” tom III (fragment 4)

    Dżamahirijja czy kapitalizm?

    (….)

    Cały wpis ukaże się jako artykuł główny – admin

  31. Piotrx said

    Re 30:
    Panie Gajowy dziękuję za informację, myślałem że coś nie w porządku z moim internetem.

  32. Krzysztof M said

    Ad. 17

    „To czemu ten PiS mając pełnię władzy nie wziął się za afery tylko wziął się za Leppera i R. Giertycha i oddał PO władzę w 2007 r.?”

    – .Żeby nie stracić wiarygodności w oczach prostaczków. Gdyby PIS wziął się za afery, to nie osiągnąłby nic. I byłoby po PIS-ie. 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.