Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Styczeń 18th, 2012

Albin Siwak „Bez strachu” – tom III (fragment 5)

Posted by Marucha w dniu 2012-01-18 (środa)

Nadesłał p. PiotrX.

„Generał Patton i kongresmen Patton”

Są filmy fabularne, są kroniki z czasów drugiej wojny światowej, jest dużo artykułów w prasie, są książki, które opisują życie i walkę generała Pattona. Jednym słowem jest mnóstwo materiału, który przekonał opinię publiczną, że generał zginął w tragicznym wypadku samochodowym. Oficjalna wersja, na podstawie, której utrwalono taki pogląd na całym świecie, jest taka, że dziewiątego grudnia 1945 roku w godzinach popołudniowych generał Patton jechał z adiutantem i kierowcą dość szeroką dwupasmową drogą służbowym cadillakiem. Była to niedziela i na drodze ruch był bardzo mały. Generał obserwował krajobraz przez szybę samochodu. Pogoda była ładna i widoczność dobra. Rozmawiał z adiutantem o różnych sprawach i nagle zauważyli, że z naprzeciwka jedzie wojskowa ciężarówka. Jechała swoim pasem i dopiero pięć, sześć metrów przed wozem generała dokonała raptownego skrętu, przecinając drogę maszynie generała. Kierowca generała zdążył jeszcze wcisnąć ostro hamulec i skręcić w bok, by uniknąć zderzenia, ale manewr się nie udał i cadillac generała uderzył w ciężarówkę. I jak z protokołu wynika, Patton uderzył się w głowę i doznał licznych obrażeń. Z otwartych ran ciekła krew. Przestał ruszać palcami, co nasuwało podejrzenie, że coś się stało z kręgosłupem. Nie mógł oddychać i mówić, więc natychmiast wezwano ambulans, który przewiózł generała do szpitala.

W Heidelbergu w szpitalu natychmiast położono generała na stół operacyjny. Po skomplikowanej i trudnej operacji generał dość długo był w stanie krytycznym. Wielokrotnie tracił przytomność. Po trzech miesiącach jednak zaczął dochodzić do siebie i wyraźnie, z dnia na dzień, widać było zmiany na lepsze. Lekarze mówili, że to niemal cud. Żołnierze i oficerowie, którymi dowodził odetchnęli z ulgą, wierząc, że wróci do nich jako ich dowódca. Generał zaczął samodzielnie chodzić. Żartował i śmiał się. Ubierał się w mundur i żądał od lekarzy formalnego wypisania go ze szpitala. Lekarze na wszelki wypadek jeszcze kilka dni go przetrzymali i już mieli pozwolić mu na powrót do jego dywizji.

Dzień przed wyjściem ze szpitala generała odwiedził kolega z wojska. Spacerowali obaj po parku przyszpitalnym i generał czuł się dobrze, myślami będąc już ze swymi żołnierzami. A w nocy dostał gorączki i mimo prób ratunku nad ranem zmarł. Nikt z personelu nie odnotował nazwiska tego oficera, który odwiedził generała. Nie można było sprawdzić, kto to faktycznie był. Na domiar złego nie pozwolono zrobić sekcji zwłok. Wydano kategoryczny zakaz pod groźbą sankcji karnych. Ciało zresztą zabrano tego samego dnia.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 16 Komentarzy »

Polska, szczęśliwy kraj ropą płynący

Posted by Marucha w dniu 2012-01-18 (środa)

Mazowsze, woj. warmińsko-mazurskie i lubelskie leżą na złożach ropy łupkowej – stwierdza „Dziennik Gazeta Prawna” powołując się na nowy raport geologów.

Jak wyjaśnia „DGP”, ropę ze skał wydobywa się w ten sam sposób jak gaz łupkowy. I choć eksploatacja jest droższa i trudniejsza, to przy dzisiejszych wysokich cenach ropy naftowej, jest to opłacalne. Zwłaszcza, że jej jakość jest dużo lepsza.

Geolodzy wytypowali obszary w północnej i wschodniej części Polski, na których może występować ropa. Szacunkowe zasoby surowca będą znane w ciągu dwóch miesięcy.

Według map, do których dotarł dziennik, największe złoża znajdują się w okolicach Warszawy, Radomia i Elbląga, głównie na obszarach koncesyjnych należących do ExxonMobil. Na spore ilości ropy może trafić też należąca do Petrolinvestu spółka Silurian, PGNiG, amerykański Chevron i włoskie ENI.

Dziennik dowiedział się, że analizy PGNiG wskazały na możliwość występowania zasobów ropy z łupków na części koncesji spółki. „Liczymy, że analizy te znajdą potwierdzenie w trakcie dalszych prac i umożliwią nam w przyszłości rozpoczęcie wydobycia ropy z łupków” – mówi rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska.

Jak stwierdza „DGP”, gdy tak się stanie, Polska mogłaby – wzorem USA – ograniczyć import ropy konwencjonalnej. Dziś sprowadzamy 97 proc. ropy, ponad 90 proc. z Rosji. Według ekspertów Front Core Capital, Polska to jeden z potencjalnie najciekawszych rynków ropy łupkowej na świecie.

http://biznes.onet.pl/

No to wypada nam się szalenie ucieszyć z faktu, że zagraniczni inwestorzy – co jest pewne, jak amen w pacierzu – zagarną 95% dochodów z polskiej ropy, decydenci dostaną jakieś napiwki, a właściciel złóż, polski naród, jak zwykle, g***o. – admin.

Posted in Gospodarka | 45 Komentarzy »

Czerwone dynastie – potomek Józka?

Posted by Marucha w dniu 2012-01-18 (środa)

(…)
Pan redaktor Bartosz Węglarczyk, jednocześnie udzielający się dla TVN, jest w linii prostej potomkiem osławionego Józefa Światły, co to naprawdę nazywał się Izaak Fleischfarb i był wicedyrektorem X Departamentu

Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W 1953 roku zwiał na Zachód, bo obawiał się, że po aresztowaniu w Związku Sowieckim Wawrzyńca Berii, tubylcze komuchy mogą pociągnąć smykiem również po nim. Józef Światło podlegał bowiem bezpośrednio Berii i dlatego m.in. zbierał materiały nawet na Bieruta.
Źródło: http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2327

Józef Światło, pierwotnie Izak Fleischfarb (ur. 1 stycznia 1915 w Medynie koło Zbaraża, zm. 2 września 1994 w Stanach Zjednoczonych) – wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bez­pie­czeń­stwa Publicznego, pochodzenia ży­dow­skie­go m.in. wice­dy­rek­tor Departamentu X MBP. Obawiając się czystek po aresztowaniu Ławrientija Berii w 1953, uciekł na Zachód podczas podróży służbowej do Berlina Wschodniego.
Urodził się w Medynie koło Zbaraża w żydowskiej rodzinie Gabriela Fleischfarba, magazyniera w młynie. Jego matka nosiła nazwisko Wieseltur. Ukończył siedem klas szkoły podstawowej, po czym pracował w Krakowie jako szewc. W młodości działał w organizacji syjonistycznej Gordonia, a następnie od 1933 w Komunistycznym Związku Młodzieży Polskiej w Krakowie, za co został aresztowany w 1934 i 1936. W połowie 1936 ożenił się z Frydą Zollman. Od 1936 działał w związkach zawodowych.

W 1938 został powołany do służby wojskowej, w kampanii wrześniowej służył w 12 pp do 20 września, kiedy to trafił do niewoli niemieckiej. Po ucieczce przedostał się na tereny południowo-wschodniej Polski okupowane przez Armię Czerwoną.Po pewnym czasie pobytu na terenach zajętych przez ZSRR został aresztowany i wywieziony w głąb Związku Radzieckiego. Tam poznał i 26 kwietnia 1943 poślubił swą drugą żonę, Justynę Światło i przyjął jej nazwisko.

Służąc w batalionach pracy skorzystał z amnestii w 1943. Nie zabiegał o przyjęcie do armii gen. Andersa, natomiast wstąpił do polskiej dywizji Zygmunta Berlinga. Po ujawnieniu swojej komunistycznej przeszłości szybko awansował, już w 1943 został podporucznikiem i oficerem w wydziale politycznym w LWP.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Me(r)dia | 34 Komentarze »

Dumanie o prawicy

Posted by Marucha w dniu 2012-01-18 (środa)

Kiedy niedawno napisałem, że w sensie politycznym znajduję się na „polach niczyich”, gdyż ze względu na marną ofertę programowo-personalną oraz estetyczno-intelektualny entourage polskiej prawicy jestem z nią niekompatybilny, dowiedziałem się z przesłanych maili, że podobnie myśli bardzo wielu Internautów. To była pouczająca i krzepiąca lektura. Okazało się, że nie jestem sam. Miłe uczucie.

Dominujące na prawicy narracje tak naprawdę odsłaniają jej mizerię, pokazując niezrozumienie procesów dekonstruujących stary świat, do którego przyssana jest prawica. Nie ma jednak ona siły go obronić, bo ugrzęzła w okopach Świętej Trójcy, z których grzmi jedynie świętym oburzeniem wcale nie świętych ludzi, zamiast spróbować zaprojektować przyszłość na zasadzie – czego chce, a nie czego nie chce. Prawica wybrała rolę aktywnego i głośnego wioślarza, ale na rzece, która i tak wartko płynie własnym nurtem, czyniąc wszelkie ruchy wioślarszy jałowymi.

Polska prawica stała się opcją defensywną, opierającą swoją tożsamość na imponderabiliach i emocjach, które nie wystarczają do tego, by rzucić wyzwanie współczesnemu światu na zasadzie – tam właśnie zmierzamy i wiemy jak to zrobić! Prawica ugrzęzła w zgryźliwej kontestacji wszystkich i wszystkiego, co ma pożądany walor diagnostyczno-poznawczy, ale nic poza tym. Nie wygenerowała z siebie żadnego ambitnego projektu, który by korespondował z procesami globalizacyjnymi, które zostały uznane przez nią za główne zagrożenie.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 15 Komentarzy »

Przeklęty świat tatuażu

Posted by Marucha w dniu 2012-01-18 (środa)

Jeszcze 30 lat temu zwyczaj tatuowania się – w naszym kręgu kulturowym – był ograniczony do wąskich środowisk utożsamianych z tzw. marginesem społecznym. Tatuaże nosili wówczas głównie przestępcy, narkomani i członkowie różnych subkultur młodzieżowych (skinheadzi, punki, heavy-metalowcy).

Przełom XX i XXI wieku stał się jednak widownią niesamowitej wręcz popularności tatuaży. Używając pewnej retorycznej przesady, można powiedzieć, iż zaczęli tatuować się wszyscy: aktorzy, gwiazdy rocka, sportowcy, dzieci z tzw. dobrych domów.

Wedle jednej z przeprowadzonych w 1997 roku ankiet co najmniej jeden tatuaż posiadało przeszło 35 procent wszystkich graczy amerykańskiej ligi koszykarskiej NBA (wśród nich takie megagwiazdy owej drużyny jak: Michael Jordan czy Shaquille O ‚Neal). Jeśli chodzi zaś o gwiazdy przemysłu muzycznego, to tatuaże stały się wśród nich wręcz czymś w rodzaju znaku rozpoznawczego. Patrząc na zdjęcia przedstawiające rockmanów można odnieść nieraz wrażenie, iż prześcigają się oni w „ozdabianiu” swego ciała coraz większą ilością, co bardziej to wymyślnych tatuaży. Z badań przeprowadzonych w 2006 roku wynikało, iż zwyczajowi tatuowania się poddało się 40 procent mieszkańców USA w wieku od 18 do 40 lat. Na pomysł promocji tatuaży wpadł nawet przemysł zabawkarski, wypuszczając na rynek „wytatuowane” lalki – doczekaliśmy się już nawet słynnej „Barbie” z tatuażami.

Inaczej mówiąc: tatuaże stały się dziś „cool” i „trendy”, a fakt ich posiadania coraz mniej kojarzy się z byciem kryminalistą czy innym „wyrzutkiem społecznym”, a staje się sposobem na naśladowanie podziwianych i oklaskiwanych przez media „celebrytów”. Warto zatem zastanowić się nad tym, czy popularność tatuaży jest pozytywnym, obojętnym moralnie, czy może negatywnym znakiem naszych czasów? Czy modę na tatuaże należy zaliczyć do tego rodzaju mód, które są stosunkowo niegroźne i nieszkodliwe (jak jazda na wrotkach czy deskorolce) czy może kryje się za nią coś więcej?

Tradycyjna pogańska praktyka

By spróbować odpowiedzieć sobie na te pytania, warto przyjrzeć się z bliska historycznemu rodowodowi tatuaży. Otóż zwyczaj robienia sobie różnorodnych malunków i znaków na ciele był przez tysiące lat popularny wśród sporej części społeczności o charakterze pogańskim, zaś pośród chrześcijan, jeśli występował to bardziej na zasadzie wyjątku niż ogólnie przyjętej normy. Tatuowanie się wśród pogan nie stanowiło bynajmniej jakiejś obojętnej duchowo praktyki w rodzaju naszych społecznych konwenansów mówiących nam, w której ręce należy trzymać widelec, a w której nóż, ale było czynnością naznaczoną w bardzo silny sposób piętnem pogańskich wierzeń i przesądów. W prymitywnych kulturach wykonywanie tatuażu należało często do szamanów oraz innych pogańskich kapłanów i kapłanek, zaś sama ta praktyka była uważana za akt magiczny, mający na celu (w zależności od poszczególnych wierzeń): wywoływanie lub wypędzenie duchów; prośba o ochronę skierowana do zwierząt, bożków, sił przyrody i kosmosu; ochronę przed czarami i urokami; zachowanie młodości bądź uzyskanie nadludzkiej siły, etc. Tatuaże były też traktowane jako symbol oddania się poszczególnym bóstwom czy swoisty znak pozwalający na identyfikację danej osoby w zaświatach (np. Hindusi z Begal wierzyli, że dzieci pozbawione tatuaży nie będą mogły być rozpoznane po śmierci przez swych rodziców).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół, Kultura | 20 Komentarzy »