Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Styczeń 22nd, 2012

Z okazji Dnia Babci i Dziadka

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Babcie i dziadkowie stabilizują życie rodzinne

Blisko trzy czwarte dorosłych Polaków ma poczucie, że coś zawdzięcza swojej babci lub dziadkowi – podało Centrum Badania Opinii Społecznej. Prawie dwie piąte respondentów oceniło, że dziadkowie mieli duży wpływ na ich poglądy i postawy życiowe. Z badań wynika, że rola dziadków wzrasta, zaś w porównaniu z minionymi latami, zdecydowanie więcej badanych deklaruje, że odczuwa wobec nich wdzięczność.

Badania pokazują, że dziadkowie to znaczące postacie w życiu większości z nas. Co piąty dorosły Polak żyje w rodzinie wielopokoleniowej składającej się z rodziców, dzieci i dziadków, a dla co czwartego byłby to preferowany model rodziny.

Ponad połowa badanych twierdzi, iż widywała swoich dziadków bardzo często, a co czwarty dość często. Co ósmy dorosły Polak przyznaje, że w dzieciństwie rzadko spotykał się ze swoimi dziadkami, a niewielka grupa w ogóle ich nie widywała lub nie znała.

Zdecydowana większość badanych, którzy znali swoich dziadków (86 proc.), określiła stosunki z nimi jako bliskie a tylko 12 proc. jako niezbyt bliskie lub całkowicie pozbawione bliskości.

Blisko trzy czwarte dorosłych Polaków (72 proc.) ma poczucie, że coś zawdzięcza swojej babci lub dziadkowi, 16 proc. twierdzi, że nie ma im nic do zawdzięczenia, a 8 proc. nigdy nie poznało lub nie pamięta swoich dziadków. Obecnie zdecydowanie więcej badanych niż w 2000 i w 2007 roku deklaruje, że odczuwa wobec nich wdzięczność.

Badania potwierdzają wyrażaną już wcześniej opinię, że w Polsce wzrasta rola dziadków. Zdaniem CBOS dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że zwiększa się ich udział w wychowaniu wnuków.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 16 Komentarzy »

Burzliwe zebranie w Żurawlowie na Zamojszczyźnie. Polscy narodowcy i ekolodzy przeciwko korporacji Chevron.

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

W miniony czwartek, 19 stycznia 2012r. przedstawiciele Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej wraz z przedstawicielami łódzkiego stowarzyszenia Centrum Zrównoważonego Rozwoju, Komitetów protestu przeciw panoszeniu się w Polsce zagranicznych korporacji energetycznych, a także działaczy i ekspertów ruchów ekologicznych, odbyli daleką podróż na Zamojszczyznę, do wsi Żurawlów, gmina Grabowiec. Powodem było zebranie lokalnej, wiejskiej społeczności, którego gospodarzem był wójt- Tadeusz Goździejewski. Tenże, jak się wkrótce okazało, zamiast reprezentować interes mieszkańców wsi i okolic, wystąpił w roli „emisariusza” globalnej, amerykańskiej kompanii Chevron, właściwego organizatora i sponsora rzeczonego spotkania.

Jak jest zwyczajem neokolonialnych „elit”, Chevron zadbał o dary i świecidełka dla „tubylców”, w postaci zastawionego szwedzkiego stołu oraz być może przygotowanych prezentów dla „poczciwych polskich wieśniaków”, na gruntach których, a ściślej mówiąc pod należącą do nich ziemią, odkryto rzekome „polskie złoto”, czyli gaz łupkowy.

Chevron postanowił (bo ponoć Polacy tego nie potrafią) nie tylko zbadać nasze bogactwa naturalne (co już od 40 lat jest wiadome i wywiezione w postaci map geologicznych i map zasobów przez kolaborujących z żydowsko-amerykańskimi kompaniami paliwowymi, tzw. „polskich naukowców”), ale także, zgodnie z obowiązującym od 1 stycznia 2012 r  nowym prawem geologicznym, posiąść pierwszeństwo do eksploatacji „zbadanych zasobów”, a także wszystkich dodatkowych bogactw odkrytych przy okazji poszukiwań . Wróble na dachu ćwierkają, że to owe towarzyszące bogactwa (na Zamojszczyźnie węgiel kamienny, w innych rejonach „poszukiwań” uran, srebro itd.) są głównym „bonusem” za trud poszukiwań.

Zupełną błahostką jest fakt skandalicznie niskich cen uzyskanych koncesji oraz spodziewana rabunkowa dewastacja środowiska oraz zawłaszczenie narodowych zasobów Polaków.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka, Polityka | 16 Komentarzy »

Holandia: eutanazja na zawołanie?

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Radio Netherlands Worldwide poinformowało, że pod koniec stycznia do komisji bezpieczeństwa i sprawiedliwości w niższej izbie parlamentu ma trafić petycja lobby pro-eutanazyjnego „Wolny Wybór” (VrijeWil), które postuluje, by umożliwić dostęp do eutanazji każdemu, kto tylko „poczuje się zmęczony życiem”. Grupa chce powołać tzw. mobilne zespoły eutanazyjne, które będą dojeżdżać do pacjentów i aplikować im śmiertelne zastrzyki.

Holenderskie lobby pro-eutanazyjne już w 2006 r., podczas konferencji „Światowej Federacji walczącej o prawo do śmierci” podkreślało, że ich celem jest wprowadzenie usług, które pozwolą pomoc w uśmierceniu się każdemu, kto tego zapragnie.

Lobby doprowadziło do stopniowego wprowadzania zmian prawnych. Najpierw w 2002 r zalegalizowano w Holandii eutanazję, która miała być dostępna dla osób bardzo cierpiących i nieuleczalnie chorych. Wszystkie przypadki uśmiercenia tego typu pacjentów – zgodnie z ustawą – miały być zgłaszane do specjalnej komisji. Później skupiono się na ułatwieniu dostępu do eutanazji osobom niepełnosprawnym, w tym dzieciom. Teraz eutanazja ma być dostępna dla każdego, kto tylko „poczuje się zmęczony życiem, obawia się starości i niedołęstwa oraz uzależnienia, lub zwyczajnie cierpi na depresję” (sic!).

Jak pokazują statystyki liczba zgonów z powodu eutanazji w Holandii rośnie z roku na rok. W ub. roku wzrosła o 19 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Przeciwne zmianie prawa eutanazyjnego jest Królewskie Stowarzyszenie Medyczne, które przekonuje, że obecne przepisy są wystarczające. Stowarzyszenie nie poprze propozycji stworzenia mobilnych zespołów eutanazyjnych dojeżdżających do pacjenta i na miejscu oferujących środki samobójcze.

Źródło: AlexSchadenberg blog, RadioNetherlands Worldwide, AS.

http://www.piotrskarga.pl/

Kolejność zdarzeń jest dokładnie taka, jak przewidywali nie tylko mądrzy ludzie, ale nawet i prosty gajowy. Zaczyna się od ulgi w cierpieniach dla nieuleczalnie chorych, potem następuje eutanazja na życzenie – a skończy się obowiązkową eutanazją dla osób uznanych za nieprzydatne. Oczywiście „w Polsce nigdy do tego nie dojdzie”. – admin.

Posted in Różne | 17 Komentarzy »

Oświadczenie reżysera Jerzego Zalewskiego w sprawie filmu „Historia Roja”

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Szanowni Państwo,

13 stycznia 2012, w piątek, otrzymałem pismo od dyrektora Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej – pana Barta, wyrażające również stanowisko innych współproducentów filmu „Historia Roja” , czyli TVP i SKOK. Zdjęcia do filmu o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych zrealizowałem w 2010 roku , a przez cały rok 2011 film był blokowany przez TVP pod pretekstem jego długości.

Pismo zdaje się zamykać szanse na porozumienie ze współproducentami w sprawie kształtu filmu, bo o kształt przecież, a nie długość tu chodzi. Działania Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej i Telewizji Polskiej mają charakter cenzury. Dlaczego SKOK zgadza się z ich stanowiskiem – nie wiem.

W stosunku do mnie, w piśmie przedstawiony jest rygor zwrotu zaangażowanych w produkcję pieniedzy, wnoszony przez współproducentów. W zwiazku z tym oświadczam, że nie jest to możliwe, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, by film w optymalnym kształcie był udostepniony polskiej widowni.

W najbliższym czasie powstanie fundacja bądź stowarzysznie w obronie filmu „Historia Roja”, która zorganizuje pokazy kopii roboczej filmu – bo na takim etapie obecnie jest film – podczas których zbierane będą fundusze niezbędne do ukończenie produkcji filmu.

Niedługo w Interencie i mediach II obiegu przedstawię projekt dystrybucji kopii roboczej fimu „Historia Roja”.

Liczę na Państwa wsparcie, myślę zresztą, że sytuacja filmu jest silnie zdeterminowana stanem kondominium, w którym znajduje się Polska. W tym stanie nie ma prawa zaistnieć w sferze kultury głos mówiony po polsku.

Jerzy Zalewski

http://www.nacjonalista.pl/

Posted in Me(r)dia, Polityka | 2 Komentarze »

Kłamstwo budapesztańskie

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Przecieram znów oczy ze zdumienia że PAP może tak bezkarnie kłamać. A może właśnie powinniśmy się do tego już przyzwyczaić?

Chociaż nie. Nie można tolerować tak jaskrawego mijania się z faktami.

PAP podaje ze na sobotniej manifestacji w Budapeszcie było ponad 100 tysięcy. Owszem to prawda. Niewątpliwie było, no bo przecież pół miliona, a tym bardziej milion, to jest na pewno ponad 100 tysięcy. Dane organizatorów mówią, że było milion osób, Nie wiem. Trudno oszacować na ile to dokładne dane, ale te gigantyczne rzesze ludzi, to wg mnie grubo ponad pół miliona. Wielogodzinny przemarsz na odcinku od placu Hosok do placu Kosuta pod budynek parlamentu był tak olbrzymi, że gdy ludzie jeszcze tłoczyli się w ulicy by wejść na plac to przybyli tam prawie dwie godziny wcześniej, rozchodzili się już do domów.

Autor PAP w tej samej notce nadmienia, że opozycyjna demonstracja zorganizowana 2 stycznia zgromadziła 100 000. To jest właśnie typowy przejaw manipulacji. Wszyscy którzy widzieli tamten przemarsz pamiętają, że owe 100 000 to dane organizatorów, którzy zazwyczaj maja skłonność do zawyżania liczby uczestników. Lewica napompowała te dane – bagatela… 4 krotnie. W istocie na marszu przeciw rządom Viktora Orbana było ponad 20 000 ludzi. PAP nigdzie nie przywołuje źródła skąd są te dane o liczebności lewicowej manifestacji. Jeśli więc poddaje bezkrytycznie liczby deklarowane przez organizatorów, tym razem powinien podać, że w marszu poparcia dla Orbana wyszło na ulice Budapesztu milion.. a podano dziesięciokrotnie mniej. Widziałem te tłumy, widziałem dumne Węgry – wielką rzesze patriotów. A cytowana przez PAP wypowiedź młodego Węgra, „że sprawy idą w złym kierunku” może jest i prawdziwa, ale najbardziej reprezentatywny głos to okrzyk Niech żyją Węgry! Niech żyje Orban!

Nieprawdziwy, nierzetelny tekst powtarza jak za panią matką, większość portali od Gazety Wyborczej do Rzeczpospolitej. Przykre to, tym bardziej, że tyle wyrazów szacunku, sympatii i solidarności jakie wyrażali uczestnicy sobotniego Marszu Pokoju wobec Polski, zobowiązuje przynajmniej do rzetelności. A to jak widać w przypadku PAP, zbyt wygórowane oczekiwania.

Budapeszt – Jan Pospieszalski

Prawda o Budapeszcie w filmowej relacji:
http://visitor.nowyekran.pl/post/49145,b-kemenet-2012-01-21-videorelacja-z-budapesztu

http://dziennikarze.nowyekran.pl/

Posted in Me(r)dia, Polityka | 37 Komentarzy »

Motyl odfrunął…

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Zmarła jedna mych ulubionych piosenkarek – Irena Jarocka, zjawiskowa osoba polskiej piosenki. Urocza, kulturalna, skromna. Była kochana przez rzesze Polaków, bez względu na ich wiek.

Tylko najbliżsi wiedzieli o jej ciężkiej chorobie.

Odfrunęła cichym lotem pięknego motyla.

Odeszła Irena Jarocka: piękna, utalentowana i naturalna

JW wieku 65 lat zmarła w Warszawie, przegrawszy walkę z rakiem, Irena Jarocka. Odeszła kolejna piosenkarka z pokolenia, które zawładnęło polskimi estradami w połowie lat 60. ubiegłego stulecia

W przeciwieństwie jednak do Karin Stanek czy Kasi Sobczyk ona nie chciała być rockową gwiazdą. Od początku, gdy jeszcze jako 20-latka, w 1966 r. zadebiutowała w klubie Rudy Kot w Gdańsku, interesowała ją piosenka liryczna, melodyjna, z dobrym tekstem. Ale jednocześnie – nowocześnie zaaranżowana, co z kolei odróżniało ją od piosenkarek święcących największe triumfy w poprzedniej dekadzie
.

Poważną karierę zaczęła w niezwykle efektownym stylu, gdy zaśpiewała piosenkę „Gondolierzy znad Wisły”, która stała się przebojem 1968 roku. Nieznana szerzej Irena Jarocka miała niezwykłe szczęście. Ten utwór specjalnie dla niej skomponował Seweryn Krajewski, słowa zaś napisał Krzysztof Dzikowski – etatowy autor przebojów dla Czerwonych Gitar.
 Irenie Jarockiej nie odmawiali jednak najlepsi twórcy. Urzekała ich – podobnie zresztą jak publiczność – urodą, urokiem osobistym i naturalnością oraz znakomitym warsztatem. Była profesjonalistką, odniósłszy sukces pierwszym przebojem nie chciała odcinać kuponów lecz pojechała na naukę do Francji. Doskonaliła tam umiejętności wokalne i sceniczne m.in. w Petit Conservatoire de la Chanson przy paryskiej Olympii, a przecież wcześniej studiowała u jednej z najlepszych polskich śpiewaczek, Haliny Mickiewiczówny.

Dekada lat 70. należała do niej. We Francji koncertowała u boku takich gwiazd jak Michel Sardou, Enrico Macias, Charles Aznavour czy Mireille Mathieu, w Polsce lansowała przebój za przebojem: „Wymyśliłam Ciebie”, „Kocha się raz”, „Motyle jestem”, „Odpływają kawiarenki”, „Być narzeczoną twą” czy „Sto lat czekam na twój list”. Swój status gwiazdy potwierdziła w 1976 r. główną rolą w w filmie „Motylem jestem, czyli romans 40-latka”. Nie marzyła jednak o karierze aktorskiej, zagrała po prostu siebie: sławną i piękną piosenkarkę, w której podkochują się wszyscy mężczyźni.

Lata 80. nie były już aż tak udane, nie sprzyjała temu ogólna atmosfera w kraju. Ponadto zużyła się u nas pewna formuła muzyki popowej, wybuchł rock nowej generacji, który wywarł wpływ także na piosenkarzy hołdujących innym gatunkom. Być może dlatego bez zbytniego żalu Irena Jarocka postawiła na życie rodzinne i w 1990 r. z mężem wyjechała do Stanów Zjednoczonych.

Kiedy jednak w 2007 r. wróciła do kraju, okazało się, że Polacy o niej nie zapomnieli. Nagrywała nowe płyty i oczywiście śpiewała dawne piosenki. Tak udany powrót miewają jednak tylko artyści, którzy niczego nie udają, potrafią natomiast ująć prawdą i szczerością. Taka właśnie była Irena Jarocka.

Jacek Marczyński
http://www.rp.pl

 

Posted in Kultura | 30 Komentarzy »