Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily. o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    revers o Wolne tematy (65 – …
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    revers o Czy następny będzie Władimir…
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o „Covid: Wystarczało pozw…
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Burzliwe zebranie w Żurawlowie na Zamojszczyźnie. Polscy narodowcy i ekolodzy przeciwko korporacji Chevron.

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

W miniony czwartek, 19 stycznia 2012r. przedstawiciele Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej wraz z przedstawicielami łódzkiego stowarzyszenia Centrum Zrównoważonego Rozwoju, Komitetów protestu przeciw panoszeniu się w Polsce zagranicznych korporacji energetycznych, a także działaczy i ekspertów ruchów ekologicznych, odbyli daleką podróż na Zamojszczyznę, do wsi Żurawlów, gmina Grabowiec. Powodem było zebranie lokalnej, wiejskiej społeczności, którego gospodarzem był wójt- Tadeusz Goździejewski. Tenże, jak się wkrótce okazało, zamiast reprezentować interes mieszkańców wsi i okolic, wystąpił w roli „emisariusza” globalnej, amerykańskiej kompanii Chevron, właściwego organizatora i sponsora rzeczonego spotkania.

Jak jest zwyczajem neokolonialnych „elit”, Chevron zadbał o dary i świecidełka dla „tubylców”, w postaci zastawionego szwedzkiego stołu oraz być może przygotowanych prezentów dla „poczciwych polskich wieśniaków”, na gruntach których, a ściślej mówiąc pod należącą do nich ziemią, odkryto rzekome „polskie złoto”, czyli gaz łupkowy.

Chevron postanowił (bo ponoć Polacy tego nie potrafią) nie tylko zbadać nasze bogactwa naturalne (co już od 40 lat jest wiadome i wywiezione w postaci map geologicznych i map zasobów przez kolaborujących z żydowsko-amerykańskimi kompaniami paliwowymi, tzw. „polskich naukowców”), ale także, zgodnie z obowiązującym od 1 stycznia 2012 r  nowym prawem geologicznym, posiąść pierwszeństwo do eksploatacji „zbadanych zasobów”, a także wszystkich dodatkowych bogactw odkrytych przy okazji poszukiwań . Wróble na dachu ćwierkają, że to owe towarzyszące bogactwa (na Zamojszczyźnie węgiel kamienny, w innych rejonach „poszukiwań” uran, srebro itd.) są głównym „bonusem” za trud poszukiwań.

Zupełną błahostką jest fakt skandalicznie niskich cen uzyskanych koncesji oraz spodziewana rabunkowa dewastacja środowiska oraz zawłaszczenie narodowych zasobów Polaków.

Ułożony misternie scenariusz wiejskiego zebrania w Żurawlowie zakładał socjotechniczne pranie chłopskich mózgów, obietnice daru niebios (jak według relacji naszych rozmówców gaz łupkowy reklamuje(?!) na kazaniach , proboszcz miejscowego kościoła), czego świeckie świadectwo mieli wydać ściągnięci na wiejskie zebranie naukowcy z Uniwersytetu Marii Curie –Skłodowskiej z Lublina (prof. Marian Harasimiuk, prof. Radosław Dobrowolski) oraz główna prelegentka, dr Małgorzata Woźnicka z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Scenariusz został zakłócony nieoczekiwanym przybyciem z całej Polski (Łódź, Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań) licznej grupy przeciwników łupieżczej działalności Chevronu i podobnych jemu korporacji, którym rząd udzielił koncesji poszukiwawczych w Polsce

Pikanterii całemu przedsięwzięciu dodaje fakt, że akcjom prania chłopskich umysłów oraz uwiarygodniania żydowsko-amerykańskiej korporacji na Lubelszczyźnie przewodzi euro poseł Lena Kolarska-Bobińska (objeżdżająca miejscowe gminy, na których Chevron zlokalizował „badania”), i która w tenże sposób spożytkowuje bajońską pensję ustanowioną przez Brukselę, a opłacaną przez golonych z pieniędzy europejskich podatników. Jakby tego było jeszcze mało Kolarska-Bobińska, na pasku żydowskiego Chevronu, prowadzi antypolską działalność, i to sprzeczną z tak eksponowanym prawem unijnym, na które lubi się ta pełna hipokryzji dama powoływać.

Wszystkie wyżej opisane zamiary przeszły by bez echa, gdyby nie rodząca się świadomość części mieszkańców przeznaczonych na okradzenie i dewastację gmin oraz powstający ruch obywatelskiego i narodowego otrzeźwienia i protestu. Nasza obecność w Żurawlowie, to początek łańcucha koniecznych, konsekwentnych działań narodowych dla – z jednej strony obudzenia Polaków, z drugiej zaś – zainicjowania ich samoorganizacji i samoobrony przed zmową zagranicznych rabusiów ze sforą sprzedajnych krajowych polityków, naukowców i urzędników.

Byliśmy na rzeczonym spotkaniu z kamerą i wkrótce zaprezentujemy reportaż. Póki co zachęcamy do zapoznania się z relacjami obecnych tam mediów głównego nurtu. Dziennikarz PAP starał się zachować ducha wydarzeń, ale i jemu zabrakło odwagi dla przedstawienia pełnej prawdy, natomiast ekipa TVN24 przedstawiła całkowicie zmanipulowany materiał, dowodząc raz jeszcze, że jest stacją całkowicie dyspozycyjną wobec ośrodków globalnej manipulacji związaną z finansowo-korporacyjną mafią okradającą i eksploatującą narody świata.

PAP
http://www.pap.pl/palio/...

TVN24

 

Paweł Ziemiński
http://wiernipolsce.wordpress.com/

Komentarzy 16 do “Burzliwe zebranie w Żurawlowie na Zamojszczyźnie. Polscy narodowcy i ekolodzy przeciwko korporacji Chevron.”

  1. agl said

    Panie Gajowy, proszę o pozostawienie mojego postu.

    Podpisz się pod petycją do Papieża – za pośrednictwem Abp Celestino Migliore
    http://www.piotrnatanek.pl/component/petitions/?view=petition&id=16&start=3000

    Fragment:
    „Pytamy się, kim oni są i jakim prawem niszczą Święty Kościół i Świętych Polskich Księży?
    Dlatego stajemy w obronie Ks. Piotra Natanka, który pokazuje nam wiarę znaną z dzieciństwa i którą chcemy przekazać naszym dzieciom. Jest to wiara związana z najczystszym nauczaniem Jezusa i Jego Kościoła. Żadne unowocześnienia nie są potrzebne.
    A co Hierarchowie zrobili w Polsce z Kapłańskim Ruchem Maryjnym? To nie my znajdujemy się na niebezpiecznej drodze. To oni na nią weszli.
    Dlatego zagrożeniem dla Polskiego Kościoła nie jest ks. Piotr Natanek czy jemu podobni Kapłani ale Hierarchia Kościelna.”

  2. kibic said

    MONTE – CARLO…
    niedziela, 22 stycznia 2012 14:34

    Victoire de Sébastien Loeb à Monte-Carlo

    >>>
    http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6aa6a

  3. p.e.1984 said

    Polska jest krajem żyjącym z rolnictwa i przemysłu spożywczego. Zatrucie wód gruntowych i głębinowych to koniec wielu miasteczek (w niektórych rejonach kraju wody z rzek słabo się nadają do picia – albo brak cieków pozwalających na zaopatrzenie w wodę miast postawionych właśnie na wodach głębinowych). Zanieczyszczenie środowiska to śmierć dla polskiej wsi w Polsce środkowo-wschodniej i południowo-wschodniej – złoża gazu łupkowego pokrywają się (Lubelszczyzna, Zamojszczyzna) z pasem czarnoziemów stepowych i leśnych.

    Eldorado łupkowe po polsku:
    „Gaz łupkowy równa się zagłada!”, „Gazowi łupkowemu mówimy NIE!”, „Żadnych badań!” – to tylko niektóre hasła wznoszone przez mieszkańców gmin Sulęczyno i Stężyca na spotkaniu z przedstawicielami amerykańskiej firmy geofizycznej w niedzielę, 23 października, w Zdunowicach. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Najbardziej denerwuje ich to, że wszystko odbyło się potajemnie, bez konsultacji społecznych. Wójt gminy Sulęczyno Bernard Grucza próbuje tłumaczyć, że przecież 24 września odbyło się zebranie wiejskie poświęcone tej tematyce. – Kto o nim wiedział?! – krzyczą mieszkańcy. – Rolnicy z Węsior byli kompletnie zaskoczeni, pytali mnie, co mają znaczyć te pomarańczowe kable, co przez pola lecą – mówi Andrzej Muśko, jeden z organizatorów protestu.

    Mieszkańcy kaszubskich gmin bronią się przed eksploatacją gazu łupkowego

    Helena Leman

    – Pierwsze odwierty spowodowały takie drgania, że dom nam popękał. Zniszczenia widać gołym okiem, zgłaszaliśmy szkody do toruńskiej Geofizyki, ale odszkodowania nie dostaniemy – mówi Maria Cichosz z Węsior. Jej mąż jest tak roztrzęsiony, że trudno mu zebrać słowa.
    Ramię w ramię przyszli tu młodzi i starzy, kaszubscy gburzy mieszkający na tej ziemi od pokoleń, właściciele domków letniskowych i turyści – miłośnicy Kaszub, wielu przyjechało na zebranie z Gdańska. Sala pensjonatu pęka w szwach, właściciel Adam Hapka, mieszkający w Zdunowicach od 15 lat, też wspiera protestujących. – Ta okolica styka się z terenem chronionego krajobrazu, o wyjątkowych walorach przyrodniczych, żyjemy tu z turystyki, a przecież do „Kuwejtu” nikt na wczasy nie przyjedzie – mówi wymijająco. Gminy Sulęczyno i Stężyca to najpiękniejsze rejony Kaszub, ujęte w planach zagospodarowania jako rekreacyjno-turystyczne, zlewisko wód Raduni.
    Gdy jeden z mężczyzn próbuje zwrócić uwagę, że gaz łupkowy to bezpieczeństwo i niezależność energetyczna, wybucha pyskówka. – Tak, tak, a nam płaci Gazprom i wszyscy jesteśmy rosyjskimi agentami – odparowują. Nie mają też ochoty słuchać dyr. Jacka Wróblewskiego z firmy BNK-Polska. – On chce nas zmęczyć, niech w skrócie mówi – słychać pomruki. Gdy przedstawiciel firmy BNK podkreśla, że ma koncesję tylko na badania sejsmiczne, a nie na wydobycie, jeden z letników pyta: – Czy w takim razie jeśli znajdziecie złoża, zrezygnujecie? Nie wydaje mi się!
    Mają więcej pytań – o raport środowiskowy (przedstawiciel firmy mówi o studium), o procedurę przyznawania koncesji przez ministra środowiska. Chcą wiedzieć, czy można taką koncesję przyznać bez konsultacji społecznych. Okazuje się, że dwa lata temu, według starego ustawodawstwa, było to możliwe. – Ministerstwo Ochrony Środowiska wydaje koncesje, które szkodzą środowisku – wytykają. Mają też żal do poprzednich władz gminy, które zaopiniowały koncesję bez ich wiedzy, i do obecnych władz, że nie stają po ich stronie, chociaż wójt gminy Sulęczyno zapewnia, że jeśli zostanie przekonany o szkodliwości technologii, to na eksploatację się nie zgodzi. – Kogo pan reprezentuje, panie wójcie? – wołają.
    – Ilu ludzi znajdzie pracę przy wierceniach? – naciskają. – Stu? – Dużo mniej – pada odpowiedź. – Ile gmina zarobi na tym gazie, czy ktoś robił jakąś prognozę? – zastanawiają się głośno. – Dlaczego badania sejsmiczne robi się na drogach blisko naszych domów?
    – Nie chcemy! Nie chcemy! – powtarzają zebrani i słyszą reakcję ze strony włodarza gminy: – To „nie chcemy” tutaj nic nie znaczy.
    Joanna i Marek Stenka, młodzi gospodarze, nie wytrzymują. – Pewnie! Nic nie znaczymy! Premier dla RMF 24 też powiedział, że problem z przeciwnikami wydobycia gazu łupkowego nie istnieje. Chociaż 90% ludzi z danego środowiska się nie zgadza, nikogo to nie obchodzi.

    Zaczęło się od pana Edka

    Edmund Sawicki prowadzi gospodarstwo w oddalonych o 3 km od Zdunowic Ogonkach – ma 50 ha ziemi z lasem. – To od niego wszystko się zaczęło, on pierwszy nie podpisał zgody na wjazd. Pozostali rolnicy początkowo dali się złapać na lep obietnic albo podpisali ze strachu lub braku informacji i dopiero później wypowiedzieli porozumienia. To ludzie spokojni, ugodowi i trzeba było naprawdę się postarać, żeby zdecydowali się na protest – podkreśla Leszek Gondek, od 1979 r. mieszkający w Niesiołowicach.
    – Urzędnik z tzw. grupy sejsmicznej przyszedł do mnie 6 sierpnia – mówi Edmund Sawicki. – Gdy odmówiłem podpisania porozumienia, usłyszałem, że jeśli się nie zgodzę, to i tak wejdą i mnie wywłaszczą na czas prowadzenia badań. Zostawił mi papiery na stole, jeden z ręczną adnotacją „Zgoda ustna”, czego kompletnie nie rozumiałem, i poszedł do sąsiadów. Ja też tam przyszedłem i zapytałem ich, czy wiedzą, co podpisują. Tylko cicho, tylko cicho, bo nie zarobicie – uspokajał nas urzędnik. Po jakimś czasie zaczęły się głuche telefony i esemesy z pogróżkami, zawsze z gazem w tle. Zawiadomiłem o nich policję w Kościerzynie.
    Innemu gospodarzowi powiedziano, że jeśli się nie zgodzi, za każdy przestój może zapłacić 50 tys. zł. Podpisał umowę.
    Stefan Kuzikowski też początkowo podpisał umowę, gdyż powiedzieli mu, że pójdą z badaniami bokiem, za jego płotem. – A teraz wszystko zmienili i wczoraj przestawili paliki – mówi cicho, całkiem pogubiony. Na spotkanie przyniósł druk porozumienia. Na zielonej kartce widnieje w lewym rogu małe logo Geofizyki, oprócz danych rolnika i formułki, że wyraża zgodę, nie ma nawet podpisu pracownika w miejscu na to przeznaczonym, a zatytułowanym „W imieniu grupy sejsmicznej”.
    Jacek Czapiewski z kancelarii prawnej w Gdańsku, obecny na zebraniu w Zdunowicach, przesyła mi swoją ocenę prawną tych dokumentów. „Są one nieskuteczne, ponieważ nie określono w nich drugiej strony – pisze. – Grupa sejsmiczna nie posiada żadnej osobowości prawnej i zdolności do zaciągania zobowiązań. W porozumieniu nie wskazano, jakiego rodzaju prace mają być wykonane na nieruchomościach, jakie mogą spowodować szkody, w jakim czasie będą wykonane i kiedy zostaną zakończone. W znanych mi przypadkach za bezterminowe i nieokreślone co do zakresu ingerencji korzystanie z cudzego prawa własności określono odpłatność w wysokości 50 zł! Prawdą jest, że zwróciło się do mnie kilku rolników, którzy doświadczyli nakłaniania ich za pomocą gróźb wywłaszczenia do podpisania porozumień z Geofizyką. Wiem od rolników, że przedstawiciele grup sejsmicznych nakłaniali ich również, strasząc odszkodowawczymi procesami sądowymi”.
    Obecny na spotkaniu przedstawiciel BNK dystansuje się od umów, odsyłając do Geofizyki Toruń.
    – Dzwoniłam tam wielokrotnie pod wskazany nam numer, ale nikt nie odbierał – mówi Joanna Stenka. Stenkowie też na początku podpisali umowę, lecz potem się wycofali. – Nabraliśmy się jak wszyscy, mój ojciec jako radny też nic nie wiedział – podkreśla Marek Stenka.

    Brońmy naszych Kaszub

    – Na pierwszym spotkaniu miesiąc temu powiedziano nam, że badania sejs-
    miczne będą polegały tylko na wierceniach, a teraz mówi się, że będzie również szczelinowanie, czyli wtłaczanie do tej dziury wody z różnymi chemikaliami i że część wody wraca w formie płuczki. Czego jeszcze dowiemy się po czasie? – punktują dalej przedstawicieli firmy zgromadzeni.
    – O szczelinowaniu nie było mowy nawet na kolejnym zebraniu w październiku w Niesiołowicach – uzupełnia Andrzej Muśko. – W wodzie, której od
    30 do 60% wraca, a reszta zostaje w ziemi, znajdzie się wiele związków, których rejestr Europejskiej Agencji Chemikaliów (REACH) nie dopuszcza do użytkowania. Kontaktowałem się w tej sprawie z naukowcami z Uniwersytetu Gdańskiego. Ich zdaniem bez utylizacji ta technologia jest niedopuszczalna. A proces utylizacji jest dopiero opracowywany w zespole naukowym Politechniki i Uniwersytetu Gdańskiego.
    – Jak zamierzacie przechowywać tę wodę? W otwartych zbiornikach? Czy będziecie wozić miliony litrów cysternami po naszych drogach do oczyszczalni ścieków? Czy oczyszczalnie są na to przygotowane? – sypią się pytania z sali.
    – My tylko chcemy rozpoznać budowę geologiczną, nie jesteśmy na etapie eksploatacji, przy tym drugim etapie wystąpimy o państwa zgodę – pada w odpowiedzi. Protestujących jednak takie wyjaśnienie nie satysfakcjonuje. – Kartki w górę – nawołują się i w powietrze strzela las rąk z wcześniej wydrukowanym tekstem „Gazowi łupkowemu mówimy NIE”.
    Ktoś powołuje się na amerykańskiego eksperta prof. Roberta W. Howartha, że przy gazie łupkowym największym problemem jest skażona woda. W artykule zamieszczonym 6 października na stronach biznes.gazetaprawna.pl profesor przytacza dane z USA, z których wynika, że w 2010 r. odzyskano tylko 3% wody wlewanej do odwiertów. „Jednej trzeciej wody w ogóle brakuje, nikt nie wie, co się z nią stało. Dwie trzecie jest przewożone do miejskich oczyszczalni ścieków, czyli materiał ten pływa w rzekach i jeziorach, co powoduje wiele problemów. Pensylwania dopiero od czerwca zakazała tego procederu”, podkreślił profesor. Jego zdaniem wydobycie gazu tą metodą powoduje też ryzyko zanieczyszczenia wody pitnej (w 75%, jeśli ktoś mieszka w odległości kilometra od odwiertu) i zwiększoną emisję metanu, który jest dużo bardziej szkodliwy dla klimatu niż dwutlenek węgla.
    Polscy europosłowie uważają ekspertyzę, której współautorem jest Howarth, a którą przedstawiła komisja ds. środowiska w Parlamencie Europejskim, za stronniczą. Stanowiska Howartha nie popiera też prof. Michael Griffin, który powiedział w Brukseli, że ryzyko zanieczyszczenia wody jest bardzo małe. Dr Jan Krasoń, geolog polskiego pochodzenia z USA, w wypowiedziach prasowych podkreśla, że zagrożeń dla środowiska nie ma. – Przy poszukiwaniach gazu mówimy o wierceniach na głębokości 2-3 tys. m, a nawet głębiej, a wody gruntowe wykorzystywane do ujęć wody pitnej nie przekraczają 500-600 m głębokości – mówi.
    Protestujący w Zdunowicach boją się jednak, że firma wiertnicza w pogoni za zyskiem nie będzie stosować koniecznych zabezpieczeń i zdarzy się katastrofa ekologiczna. – BNK – Brońmy Naszych Kaszub – powtarzają.
    Nieufność ludzi nie bierze się znikąd. 6 października w sporze między firmą a mieszkańcami Ogonek musiała interweniować policja. – Przedstawiciele firmy obiecali, że nie rozpoczną prac do zebrania i nie dotrzymali słowa – opowiadają mieszkańcy. – Zaproszono nas w czwartek do Sulęczyna, a gdy tam pojechaliśmy, jej wozy wjechały na nasze pola, a pracownicy zabrali się do wywoływania wstrząsów sejsmicznych. Prace udało się zablokować dopiero po przyjeździe policji, wcześniej nie pomogły tłumaczenia, że nowy właściciel nie wydał pozwolenia na wjazd.

    Pod znakiem zapytania

    Mieszkańcy gmin Sulęczyno i Stężyca zbierają podpisy pod protestem. Zamierzają wysłać pisma do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska, starostwa, wojewody, urzędu marszałkowskiego, do Geofizyki w Toruniu.
    – Do tej pory podpisało się ponad
    300 osób, ale protest się rozszerza, dzwonią ludzie z miejscowości, które dotąd nie zabierały głosu, ostatnio odebrałem telefony z Borku Suleckiego, z Sumina. To nieprawda, że mieszkańcy gminy Linia, gdzie zaczęły się pierwsze odwierty, nie protestowali. Oni tylko nie mieli siły przebicia. W naszych sołectwach są też tacy, którzy się zgodzili na badania, ale pod protestem się podpisują, jakieś
    70-90% jest przeciw – mówi Marek Stenka.
    Chociaż po ostatnim nagłośnieniu sprawy wiercenia jakby się zatrzymały, to tylko cisza przed burzą. Krążą opowieści o rozkładaniu kabli o piątej nad ranem, o przepychankach przy wyjmowaniu tyczek: „Jak rolnik jest nieporadny, to śmieją mu się w nos i wkładają tyczkę z powrotem”. Ludzie boją się wyjechać na dłużej ze swoich gospodarstw. Boją się też zmiany ustawodawstwa, które ma ułatwiać formalności firmom wiertniczym.
    – Od 1 stycznia 2012 r. wchodzi w życie nowe Prawo geologiczne i górnicze. Przedsiębiorca, który uzyskał koncesję, może żądać wykupu nieruchomości lub jej części położonej w obszarze górniczym w zakresie niezbędnym do wykonywania zamierzonej działalności. Przepis ten de facto daje możliwość wywłaszczenia rolnika przez przedsiębiorcę. Sytuacja będzie o tyle dramatyczna, że bogate koncerny wydobywcze będą w sądzie w trybie przymusowym realizować uprawnienia z ustawy. Sytuacja ta hipotetycznie może dotyczyć właścicieli nieruchomości na mniej więcej jednej trzeciej powierzchni kraju, taki bowiem obszar w tej chwili jest objęty koncesjami na poszukiwania. Moim zdaniem ten i inne przepisy nowej ustawy naruszają art. 64 i 31 konstytucji – podkreśla Jacek Czapiewski.
    – Jak nas zbadają, to koniec. Nie jesteśmy żadnym ciemnogrodem i nikt nami nie manipuluje. Walczymy o swoje być albo nie być, żadne prawo nie może być nad ludźmi – podkreślają protestujący. – W naszych gminach stawia się na uprawy ekologiczne. Jaki sens mają gospodarstwa ekologiczne w tej sytuacji? Jaki sens ma strefa ciszy na jeziorach, skoro wiercenia powodują hałas o wiele większy niż łodzie motorowe? Jaki sens ma rozwijanie agroturystyki? – pytają dodatkowo mieszkańcy.
    Z tymi wszystkimi pytaniami w głowie wyjeżdżam ze Zdunowic. Wokół błękit nieba i wody tak absolutny, że aż boli. Rok 2012 ma być rokiem kaszubskiego krajobrazu…
    _____________________________
    PS Podczas gdy w USA za prawo do eksploatacji koncerny muszą oddać nawet 20% przychodu z wydobycia gazu, w Polsce ten wskaźnik wynosi zaledwie 1-2,5%. („Biznes-Gazeta Prawna”, 20.09 2011).
    Źródło: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jak-cos-znajda-koniec

  4. p.e.1984 said

    P.S. 2
    Każdy kto nie chce wydobycia gazu łupkowego uzasadniając to czynnikami ekologicznymi i interesem polskiego rolnictwa jest oczywiście „płatnym zdrajcą pachołkiem Rosji”, „sługusem Putina” i „przeciwnikiem bezpieczeństwa energetycznego Polski”, albo zwykłym „lewakiem” i „komuchem”.
    Kto chce oddać w pacht „bankierom” polskie złoża, ten jest „prawy Polak” i „niepodległościowiec”.
    To przerażające, jak łatwo Polakami sterować operując groźbą rosyjską. Mam nowe hasło dla NWO: „Jeśli nie dasz swojemu dziecku wszczepić chipa, to narazisz Polskę na najazd Rusków!”. Skuteczność – gwarantowana. Polnische Schweine nigdy się nie połapią, że są robione w bambuko.

    I gwoli przypomnienia:

  5. Chutor said

    Polscy Kibice przeciwko Chevron

    Kultura „angielska” poza wieloma wspanialymi osiagnieciami ma i ciemnie strony zwlaszcza gdy sie ja przymierza wobec obcych. Najlepsze tego odbicie jest w pisawni jezyka angielskiego, tam zaimek „ja” pisze sie z duzej litery „I”. I o tym nalezy pamietac, gdy Slowianin wchodzi w jakies biznesy z chevronami.
    Polak-kibic widzi wspozawodnictwo tak jak kibic, gracze maja rowne szanse, z wyjatkiem przewagi w talentach. Taka gra sluzy do wylawiania talentow.
    Ludzie z motywacja „Ja” graja i przez siebie sa oceniani bardziej za zwyciestwo niz za talent, ktory mu w tym pomogl. Wyniki bitew sa oceniane zwyciestwem lub kleska a nie rozwazaniem czy strony w konflikcie mialy rowne uzbrojenie. Tam przegrany bohater jest glupcem.
    Slowianszczyzna w walce miedzy soba moze ocenia jej wyniki w wymiarze talentow i odwagi. Zaz w walce z tymi, ktorzy widza siebie przez wielkie „Ja” nalezy walczyc jak w bitwie. Zwyciesce bedzie oceniac sie za jej wynik a nie za metody i narzedzia uzyte. Gdy wielkie „Ja” uzywa kazdego sposobu dla sukcesu to polski kibic powinien pamietac z kim walczy, czynic podobnie lub i lepiej.
    Oczywiscie Chevron nie pojawilby sie by sie na Zamojszczyznie by wysiedlac Polakow gdyby wczesniej nie bylo jego wspolpracy z tzw „polskim” rzadem. Tak wiec obecna potyczka z Chevronem powinna rowniez byc nauczka na przyszlosc, ze o polska ziemie dla Polakow nalezy walczyc wczesniej to jest w polityce, kulturze itd.

  6. Niedaleko said

    Żurawlów (i okolice) potrzebuje spotkania gdzie ludzie razem zobaczą „Gasland” i pomyślą jakiej przyszłości mogą się spodziewać.

    Sprawa gazu łupkowego jest problematyczna bo te złoża są ,jak na głębokości naftowe, nie głębokie. A tu blisko do powierzchni i kłopotów, jak na przykład wody pitnej z studni lokalnych. Film to świetnie pokazuje. Wielkie potrzeby wody do ich operacji to następny problem. Ciekawy jak to wyczarują. Itd…..

    To będzie ten sam scenariusz co z BP w Golfie Meksykańskim. Narobią bałaganu i cisza lub znikną.

  7. Niedaleko said

    „26. vrlc50 08:42 PM 9/5/10

    Jestem tak zmęczony, słuchać, że nie ma „bezpośrednich” dowodów że bla bla bla. Fracking powoduje skażenie wody. Któraś część procesu go wywołuje. Wypadki, wycieki, sam proces fracking, nie obchodzi mnie który z nich. I to nie tylko woda i piasek pompowany w ziemi; jest to 4,5 mln galonów wody średnio i 0,5% (22.500 galonów) distrupters endokrynologicznych i czynników rakotwórczych. 20%
    (5000 galonów) wraca spowrotem po zakończeniu frac i musi być usunięty (na składowiskach odpadów, do odlodzenia dróg, rozcieńczony i wrzucone do rzek, lub wpompowany do istniejących szybów).

    Barnett Shale różni się od Marcellus łupek; Geologia jest inna, technologia ma tylko 7 lat (zapominać, że 60 lat historii – jest to w ogóle nowy proces . Każde miejsce gdzie idą frackowac, pojawiają się problemy. Rzeka Susquehanna nagle ma bąbelki metanu z jej dna tylko
    mile w dół rzeki od strony wiertła. ONZ ogłosiło niedawno, że ludzie mają prawo do czystej wody. Pennsylwenia konstytucja stanowa, że obywatele mają prawo do czystego powietrza, czystej wody, i pięknego krajobrazu dla przyszłych pokoleń … Szczelinowanie
    narusza nasze prawa obywatelskie, jak i ludzkie.”

    Komentarz z strony,

    http://www.scientificamerican.com/slideshow.cfm?id=shale-gas-and-hydraulic-fracturing

    Dobry film dokumentalny
    http://www.splitestate.com/

  8. Krzysztof M said

    A prawda jest taka, że gaz łupkowy można sobie wydobywać na bezludnych terenach USA. Tam są wielkie puste tereny. U nas wszędzie mieszkają ludzie.

    Gdyby nie debilne decyzje rządu Polski (bo chyba nie „polskiego”?) w sprawie gazu rosyjskiego, mielibyśmy ten gaz znacznie, znacznie taniej. P. Andrzej Szczęśniak to wyjaśnia.

    http://szczesniak.pl/

  9. Aleksy said

    Poszukiwania i eksploatacja gazu łupkowego w Polsce bedą „szkodliwe” do czasu, aż włascicielem złóż nie stanie się rosyjski Gazprom, lub inna „zaprzyjaźniona” firma z Niemiec. …
    Wtedy „ekolodzy” zamkną mordy, a „suwerenni” Polacy zmienią poglądy o 180 stopni …

  10. Marucha said

    Re 9:
    Najprędzej to właścicielami polskich złóż staną się żydowskie firmy z całego świata.

  11. p.e.1984 said

    Aleksy: Poszukiwania i eksploatacja gazu łupkowego w Polsce bedą „szkodliwe” do czasu, aż włascicielem złóż nie stanie się rosyjski Gazprom, lub inna „zaprzyjaźniona” firma z Niemiec. …
    Wtedy „ekolodzy” zamkną mordy, a „suwerenni” Polacy zmienią poglądy o 180 stopni …

    I w ten sposób została obalona cała argumentacja zawarta w filmie „Gasland”. Bo oczywiście wydobycie gazu łupkowego jest „szkodliwe”, a nie – szkodliwe dla środowiska naturalnego. To bardzo ciekawe, biorąc pod uwagę, że EPA (Agencja Ochrony Środowiska, rządowa agencja USA) potwierdza szkodliwość frackingu (7.XII 2011):
    http://www.naturalnews.com/034401_EPA_fracking_well_water.html
    (NaturalNews) The Environmental Protection Agency on December 7 2011 released its first report linking fracking to water contamination. The report identified fracking as the source of poisons, including the carcinogen benzene, in the groundwater of a central Wyoming community.

    Something in the water
    Pavillion, Wyoming is a small community of 174 people located on the Wind River Indian Reservation. The town sits in the middle of the state’s huge gas patch which companies such as Encana Oil & Gas, Noble Energy and ConocoPhillips have turned into drilling fields. Since the mid-90s, more than 200 gas wells have been drilled near the small town. Approximately ten years ago, members of the rural community also observed new illnesses in local livestock. Around the same time, they also noticed their well water had a strange smell and taste, „like a cross between something dead and diesel fuel” as one resident describes it.

    What the feds found
    More than 20 Pavillion well owners contacted the EPA over the course of a decade, requesting a study of their groundwater. The agency began looking into the problem in 2009, beginning its research by taking samples from privately owned wells and municipal wells. They found low levels of methane and hydrocarbons, including diesel, in the groundwater.

    Although the chemical levels did not exceed drinking water standards, the EPA felt there was cause for concern and advised Pavillion residents to use alternate water sources. (Currently, natural gas drilling company Encana delivers a water supply for 21 households in the area.) The federal agency moved to the next stage of testing, drilling two monitoring wells and analyzing waste pits for possible contamination. The EPA investigation ultimately yielded evidence of benzene, xylenes and hydrocarbon in the Pavillion’s groundwater.

    The report resulting from the EPA’s Wyoming investigation is the first to analyze multiple, on-the-ground samples to determine the impact of fracking on underground water resources in areas of oil and gas development. The report is a draft of a comprehensive study the EPA study scheduled for release late 2012.

    Industrial excuses
    The three gas companies most heavily involved in WY drilling are Encana Oil & Gas, Noble Energy and ConocoPhillips. Encana called the EPA report „speculation” and refuted its conclusions. „We didn’t put those compounds there, nature did” said a company spokesperson. The natural gas company also proffered the theory that the EPA’s own monitoring drills were responsible for the contamination.

    The EPA’s study found that fracking is the most likely explanation for the presence of chemicals in the water: „Alternative explanations were carefully considered to explain individual sets of data. However, when considered together with other lines of evidence, the data indicates likely impact to ground water that can be explained by hydraulic fracturing.” The agency notes that it exercised care in its own drilling procedures to avoid any contamination. The federal agency’s report also faulted the natural gas companies for „shoddy drilling practices” noting inconsistent cementing of the steel casing lining the inside of well bores which could cause leakage.

    The past and future of fracking
    Hydraulic fracturing, or fracking, involves high pressure injection of chemical and sand-infused water into shale formations in order to unlock reservoirs of natural gas. Formerly practiced only in very remote areas, the use of this technique has expanded in recent years as the energy industry has stepped up its search for new sources of gas. Environmentalists have long pointed out the dangers fracking poses to both above and below-ground bodies of water. With the increase in fracking into more populated areas, the controversy has grown, with environmentalists demanding greater responsibility from natural gas companies, and industry apologists insisting fracking poses no health dangers.

    EPA notes that the underlying geology of the Wyoming gas deposit differs from other natural gas formations across the country. The hydraulic fracturing near Pavillion happened much closer to the surface, and to drinking water sources, when compared with the fracking in other areas. The agency says that the environmental consequences of fracking in other regions of the country still have to be analyzed. The EPA recently launched a nationwide study of effects of fracking on drinking water.

    Sources for this article include:
    http://www.hcn.org/issues/43.11/hydrofracked-one-mans-quest-for-answers-about-natural-gas-drilling/print_view
    http://trib.com/news/state-and-regional/article_682ded95-d45b-56b0-ace1-8db868e815a4.html
    http://news.bostonherald.com/news/national/central/view/20111209epa_links_fracking_to_contaminated_water_in_wyoming/srvc=home&position=recent
    http://www.npr.org/2011/12/08/143386908/epa-connects-fracking-with-water-contamination
    http://abcnews.go.com/US/wireStory/epa-report-wy-water-end-fracking-debate-15118936

  12. wet3 said

    @ Krzysztof M
    Tydzien temu na polnocy stanu New York ponad 70% ludzi sprzeciwilo eksploatacji gazu.

  13. Krzysztof M said

    Ad. 12

    Dzięki za info.

  14. maran said

    Nie potrzebne Polsce stocznie,
    I kopalnie i szpitale,
    Co rząd z tym majdanem pocznie?
    POLSKA? NIEPOTRZEBNA WCALE!!!

    Nie ma w Polsce polskiej huty!
    I z Wietnamu mamy buty!
    Wódka czeska, ukraińska,
    I konfekcja cała chińska!

    Poznikały polskie ryby,
    Przemysł nasz zakuto w dyby,
    Ledwo dyszą już rolnicy,
    Za to kwitną KOMORNICY!

    To jest ten nasz polski cud!
    Nam pozostał ino smród!
    No i jeszcze jedno swojskie,
    ŚWINIE! PRZY KORYCIE – POLSKIE!!!
    http://schoppenka.ne.pl.nowyekran.pl/post/46157,pragnienie-cudu-jest-najwyzsza-niezgoda-na-rzeczywistosc

  15. Katon Najmłodszy said

    O Żydach tylko dobrze, albo wcale?

    Rozmowa o Żydach jest rodzajem laickiego tabu, a przy tym łatwo narazić się na oskarżenie o antysemityzm, który dzisiaj działa silniej i skuteczniej niż klątwa. Po to między innymi stworzono „tolerancję”, zarzut „antysemityzmu”, „poprawność polityczną”, „kłamstwo oświęcimskie”, „religię holokaustu”, oskarżenia o „mowę nienawiści” – aby chronić Żyda. Żyd stał się świętą krową, chodzącym trupem de mortuis aut bene, aut nihil. Na moim blogu poprawność polityczna nie istnieje. U mnie panuje zasada amicus Plato, sed magis amica est Veritas. Piszę i będę prezentował teksty mówiące o rzeczach, o jakich większość z Was boi się pomyśleć. całość http://katonisliwka.wordpress.com/2012/01/23/o-zydach-tylko-dobrze-albo-wcale/

  16. koala said

    Kupuja wegiel za granica a walbrzyskie kopalnie zamkniete, Thusk i Merkel to niemieccy patrioci!!!

Sorry, the comment form is closed at this time.