Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Ben Buja Nago Bramaputra
    Maverick o Czy następny będzie Władimir…
    Kwal o Wolne tematy (65 – …
    Bogdan Goczyński o Maseczkowy szwindel
    Marucha o Wolne tematy (65 – …
    Staszek z Przyborowa o Duchowa przestrzeń Polski?
    Lily. o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    PJO o Twórca „Patrioty” nie żyj…
    revers o Wolne tematy (65 – …
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    revers o Czy następny będzie Władimir…
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 525 obserwujących.

Motyl odfrunął…

Posted by Marucha w dniu 2012-01-22 (Niedziela)

Zmarła jedna mych ulubionych piosenkarek – Irena Jarocka, zjawiskowa osoba polskiej piosenki. Urocza, kulturalna, skromna. Była kochana przez rzesze Polaków, bez względu na ich wiek.

Tylko najbliżsi wiedzieli o jej ciężkiej chorobie.

Odfrunęła cichym lotem pięknego motyla.

Odeszła Irena Jarocka: piękna, utalentowana i naturalna

JW wieku 65 lat zmarła w Warszawie, przegrawszy walkę z rakiem, Irena Jarocka. Odeszła kolejna piosenkarka z pokolenia, które zawładnęło polskimi estradami w połowie lat 60. ubiegłego stulecia

W przeciwieństwie jednak do Karin Stanek czy Kasi Sobczyk ona nie chciała być rockową gwiazdą. Od początku, gdy jeszcze jako 20-latka, w 1966 r. zadebiutowała w klubie Rudy Kot w Gdańsku, interesowała ją piosenka liryczna, melodyjna, z dobrym tekstem. Ale jednocześnie – nowocześnie zaaranżowana, co z kolei odróżniało ją od piosenkarek święcących największe triumfy w poprzedniej dekadzie
.

Poważną karierę zaczęła w niezwykle efektownym stylu, gdy zaśpiewała piosenkę „Gondolierzy znad Wisły”, która stała się przebojem 1968 roku. Nieznana szerzej Irena Jarocka miała niezwykłe szczęście. Ten utwór specjalnie dla niej skomponował Seweryn Krajewski, słowa zaś napisał Krzysztof Dzikowski – etatowy autor przebojów dla Czerwonych Gitar.
 Irenie Jarockiej nie odmawiali jednak najlepsi twórcy. Urzekała ich – podobnie zresztą jak publiczność – urodą, urokiem osobistym i naturalnością oraz znakomitym warsztatem. Była profesjonalistką, odniósłszy sukces pierwszym przebojem nie chciała odcinać kuponów lecz pojechała na naukę do Francji. Doskonaliła tam umiejętności wokalne i sceniczne m.in. w Petit Conservatoire de la Chanson przy paryskiej Olympii, a przecież wcześniej studiowała u jednej z najlepszych polskich śpiewaczek, Haliny Mickiewiczówny.

Dekada lat 70. należała do niej. We Francji koncertowała u boku takich gwiazd jak Michel Sardou, Enrico Macias, Charles Aznavour czy Mireille Mathieu, w Polsce lansowała przebój za przebojem: „Wymyśliłam Ciebie”, „Kocha się raz”, „Motyle jestem”, „Odpływają kawiarenki”, „Być narzeczoną twą” czy „Sto lat czekam na twój list”. Swój status gwiazdy potwierdziła w 1976 r. główną rolą w w filmie „Motylem jestem, czyli romans 40-latka”. Nie marzyła jednak o karierze aktorskiej, zagrała po prostu siebie: sławną i piękną piosenkarkę, w której podkochują się wszyscy mężczyźni.

Lata 80. nie były już aż tak udane, nie sprzyjała temu ogólna atmosfera w kraju. Ponadto zużyła się u nas pewna formuła muzyki popowej, wybuchł rock nowej generacji, który wywarł wpływ także na piosenkarzy hołdujących innym gatunkom. Być może dlatego bez zbytniego żalu Irena Jarocka postawiła na życie rodzinne i w 1990 r. z mężem wyjechała do Stanów Zjednoczonych.

Kiedy jednak w 2007 r. wróciła do kraju, okazało się, że Polacy o niej nie zapomnieli. Nagrywała nowe płyty i oczywiście śpiewała dawne piosenki. Tak udany powrót miewają jednak tylko artyści, którzy niczego nie udają, potrafią natomiast ująć prawdą i szczerością. Taka właśnie była Irena Jarocka.

Jacek Marczyński
http://www.rp.pl

 

Komentarzy 30 do “Motyl odfrunął…”

  1. Marucha said

    Polecam jeszcze galerię pięknych zdjęć:

    http://muzyka.onet.pl/galerie/irena-jarocka-zakwitla-w-obiektywie-justyny-steczk,4672263,9801382,galeria-mala.html

  2. Kuku na muniu said

    Biografia tej pieknej i utalentowanej kobiety

    Irena Jarocka przez wielu uznawana jest za pierwszą damę polskiej piosenki. W latach 70-tych utwory „Wymyśliłam Cię”, „Motylem jestem”, „Kocha się raz” czy „Odpływają kawiarenki” biły w Polsce rekordy popularności, zajmując pierwsze miejsca w wielu różnych rankingach. Ale Irena Jarocka sukcesy odnosiła nie tylko w Polsce.

    Śpiewała w ośmiu językach, koncertowała i wydawały płyty w wielu krajach, występowała na jednej scenie z takimi gwiazdami, jak Mireille Mathieu, Charles Aznavour, Michael Legrand i ABBA. Nagrywała dla największych światowych firm fonograficznych – Phillips, Supraphon, Warner Bros., Crystal-EMI. Ma też za sobą epizod aktorski. Jako licealistka występowała w amatorskim teatrze, a w 1975 roku zadebiutowała na dużym ekranie, przyjmując rolę piosenkarki Ireny Orskiej w filmie „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka” w reżyserii Jerzego Gruzy. Zagrała również jedną z głównych ról w sztuce Sławomira Mrożka „Piękny widok”, której premiera odbyła się w 2000 roku w Teatrze Polskim w Waszyngtonie.

    Urodziła się 18 sierpnia 1946 roku w Srebrnej Górze. Młodzieńcze lata, które spędziła w Gdańsku, nie należały do łatwych. – Było nas sześcioro. Rodzice, ja i trzech młodszych braci. Mama chorowała i często jeździła do sanatorium albo przebywała w szpitalu. Raz w takiej sytuacji dwóch braci trafiło do domu dziecka, bo ojciec nie dawał sobie rady z prowadzeniem domu. Zazwyczaj ja im matkowałam – wspominała wokalistka w wywiadzie dla magazynu „Sukces”. – Często ich pouczałam i weszło mi to w krew. Koleżanki nie chciały się ze mną bawić, bo byłam „mądralińska” i strofowałam także je. Ale nie zależało mi na tym. Żyłam w wymyślonym świecie. Zbierałam zdjęcia gwiazd i wyobrażałam sobie, że jestem jedną z nich.

    W siódmej klasie szkoły podstawowej zaczęła śpiewać w chórze katedralnym. W 1964 roku profesor Halina Mickiewicz przyjęła ją do swojej klasy w średniej szkole muzycznej w Gdańsku. W tym samym roku wokalistka została słuchaczką Gdańskiego Studia Piosenki, gdzie poznała Mariana Zacharewicza, swojego późniejszego męża, kompozytora i menedżera. Rozpoczęła też naukę w Studium Nauczycielskim Wychowania Fizycznego i Biologii w Gdańsku.

    W 1965 roku nagrała pierwsze piosenki dla Polskiego Radia w Gdańsku – „Gdański most” i „Wróć”. Podjęła też współpracę z popularnym na Wybrzeżu Zespołem Artystycznym Marynarki Wojennej „Flotylla”. W tym czasie często pojawiała się w gdańskich klubach studenckich – nie tylko jako piosenkarka, ale także jako modelka.

    W 1967 roku wystąpiła na koncercie Debiutów na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało jej Dyplom Zawodowej Piosenkarki. – Honorarium za występ zależało wówczas od grupy, do której komisja weryfikacyjna zechciała zaliczyć danego wykonawcę. Były trzy kategorie: A, B i C… Odpowiadało się na pytania z historii muzyki i teatru, teorii muzyki, trzeba było coś zaśpiewać i zadawano jakieś pytania dotyczące branży muzycznej – opowiada Jarocka na stronie internetowej. – Dostałam wtedy grupę B, co było dla mnie na tym etapie kariery bardzo dobre.

    Drogę do wielkiej kariery otworzyła jej piosenka „Gondolierzy znad Wisły”, wyróżniona w 1968 roku na festiwalu w Opolu. W tym samym roku artystka wyjechała na stypendium PAGART-u do Paryża. Tam została stypendystką w słynnej szkole wokalnej przy paryskiej Olympii, gdzie uczyła się w elitarnej pięcioosobowej klasie dla szczególnie uzdolnionych. Wydała też pierwszy francuskojęzyczny singel, który promowała, występując na koncertach oraz w licznych programach radiowych i telewizyjnych we Francji, Belgii i Szwajcarii. Na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Rennes zdobyła aż trzy nagrody.

    Po powrocie do Polski w 1973 roku wzięła ślub z Marianem Zacharewiczem. Jednym ze świadków był Seweryn Krajewski.

    Jej pierwsza płyta długogrająca, „W cieniu dobrego drzewa”, która miała premierę w 1974 roku, pobiła rekord, sprzedając się w ciągu kilku miesięcy w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. Pochodząca z niej kompozycja „Wymyśliłam Cię”, z którą artystka wystąpiła na festiwalu w Sopocie, zdobyła tytuł Przeboju Festiwalu i nagrodę publiczności.

    Wydany w 1976 roku drugi longplay, „Gondolierzy znad Wisły”, powtórzył sukces debiutu i przyniósł hity „Kocha się raz”, „Sto lat czekam na twój list” i „Odpływają kawiarenki”. Kolejny album, „Wigilijne życzenia” (1977), zawierał 12 współczesnych pastorałek napisanych przez czołowych kompozytorów i podobnie jak dwa poprzednie uzyskał status złotej płyty.

    Artystka przeprowadziła się do Warszawy i rozpoczęła studia na Wydziale Pedagogicznym Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej. Jednocześnie z powodzeniem kontynuowała karierę na Zachodzie. Jako Irena Jarova podbiła RFN piosenką „Junge Liebe”, czego efektem były występy w tamtejszej telewizji m.in. z Suzi Quatro i zespołem ABBA.

    Kolejne lata to trasy koncertowe w całej Europie i USA oraz wyróżnienie na Yamaha Pop Song Festival w Tokio (za piosenkę „Odpływają kawiarenki”). W Polsce tryumfy święcił przebój „Beatlemania story”. Inną znaną kompozycją był utwór „To za mało” nagrany z Budką Suflera.

    W 1989 roku Jarocka po raz drugi wyszła za mąż. Rok później wyjechała do USA wraz z córką Moniką (urodzoną w 1982 roku) i mężem, informatykiem Michałem Sobolewskim, który dostał tam pracę. Pobyt w Ameryce miał trwać dwa lata, jednak po przedłużeniu kontraktu rodzina osiedliła się tam na stałe. Po dziewięciu latach wokalistka otrzymała obywatelstwo amerykańskie. – Mimo że Polska to moje korzenie, to jednak moje właściwe miejsce zawsze będzie tam, gdzie jest mój mąż i córka. Można powiedzieć, że mam dwie ojczyzny i dwa domy – mówiła w 2008 roku wywiadzie dla gazety „Opolskiej Gazety Festiwalowej”. – Jestem obywatelem świata i jest mi z tym dobrze.

    Już na początku pobytu w Stanach Zjednoczonych Jarocka miała problemy z głosem. Lekarz zdiagnozował guzki na strunach głosowych spowodowane napięciem mięśni podczas rozmawiania w obcym języku. Jako lekarstwo zalecił jak najczęstsze wizyty w Polsce. Artystka przyjeżdżała więc co pewien czas do kraju na wakacje i koncerty. Sporadycznie wydawała też płyty („Mój wielki sen” w 2001 oraz „Kolędy bez granic” w 2004 roku).

    W 2007 roku ukazała się jej autobiografia w formie wywiadu rzeki. – Książka „Motylem jestem, czyli piosenka o mnie samej” jest dla mnie formą oczyszczenia się, rozliczenia z przeszłością, nabrania do niej dystansu – wyjaśniała w rozmowie z „Angorą”. – Wydaje mi się, że odidealizowałam w niej swój obraz wykreowany przez media.

    W 2008 do sklepów trafiła nowa płyta zatytułowana „Małe rzeczy”. Muzykę skomponowali m.in. Seweryn Krajewski i Jarosław Kukulski, a wśród autorów tekstów znaleźli się Jacek Cygan i Katarzyna Jamróz. Na krążku, oprócz premierowego materiału, znalazła się nowa wersja „Kawiarenek”. Od tego czasu artystka zaczęła coraz częściej pojawiać się w Polsce. Po wielu latach przerwy wystąpiła na festiwalu w Opolu, a słuchacze Programu I Polskiego Radia przyznali jej tytuł Muzykomaniaka roku 2008.

  3. Kuku na muniu said

    A tutaj wszystkie mozliwe fotografie Ireny Jarockiej jakie znalazlem

    http://www.google.fr/search?q=Irena+Jarocka&hl=fr&client=firefox-a&hs=AOx&rls=org.mozilla:fr:official&channel=np&prmd=imvnso&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=df0bT5i5K4qf8gOampGxCw&ved=0CDEQsAQ&biw=1363&bih=737

  4. Pokręć said

    Irena smiało mogłaby wejśc z ulicy do opery i zaśpiewać. Talent, głos i kupa pracy. To słychać. W ogóle mam wrażenie, że piosenki z tamtych lat – Anna jantar, Jarocka, czy Edyta Geppert to była faktycznie sztuka. Nie ten poziom, ani muzyczny, ani poetycki, co dziś.
    A dziś co mamy? Najlepsza polską wokalistke Dodę, polski towar eksportowy w osobie Nergala i Mandarynę w roli ekspertki od śpiewania z plejbeku.
    Świat się chyba zaczyna kończyć w tempie ekspresowym.
    W TV zacznie nadawać taka diskopolowa tefał a dla TV Trwam nie ma miejsca…
    Poszedłem na strone PoloTV i szczerze mówiąc, to tam chyba tandeta i kicz to są rozmyslnie używane środki wyrazu „artystycznego” – to mi przypomina wrazliwośc artystyczna kogoś, kto za zabawne uznaje głośne puszczenie gazów albo beknięcie. Przecież to jest tandeta na maxa, g…no do kwadratu pomnozone przez siebie pierdyliard razy. Żenada na maksa i do tego jeszcze bezczelna. Takie cos promuje się w Polsce w ramach kultury i nawet daje sie temu kanał publiczny.
    Szlag mnie trafia, jak widze dzisiejsza sztukę.
    Zajrzałem na to PoloTV i popatrzyłem przez chwilę… nie śmiem tego nazwac wieśniactwemm (bom sam z wykształciucha miastowego awansował na bezrolnego wieśniaka) – wsiurstwo zredukowane do picia, żarcia i dup..enia blachar. Jak sobie wtedy przypomniałem z TV noworoczny koncert Wiener Philharmoniker, to doznałem bardzo dziwnego uczucia emocjonalno estetycznego. Bardzo dziwnego, nawet cięzko mi je nazwać. Chyba jestem masochistą… Trauma była nieco, ale tak, czy siak, wolałbym zamiast kanału PoloTV – kanał muzyki klasycznej nadawany w bardzo dobrej jakości dźwięku stereo i w HD. Byłoby czego posłuchać przynajmniej. Gdyby jeszcze prezenterzy robili wprowadzenia, opowiadali o utworach, inspiracjach mistrzów, o epoce, w której tworzyli, tak, aby mozna było się zanurzyć w muzyce i poczuć ją do głębi… Właczam TV a tam „Majteczki w kropeczki, sialalala!” Tragedia.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Edyta Geppert – bardzo mało jej w mediach. Za dobra, za kulturalna. Lemingi sobie jej nie cenią.
    Jest jeszcze Halina Frąckowiak z tej generacji.

    Posłuchajcie niezwykle pięknej piosneki o „Pannie Pszenicznej”… wiadomo, dlaczego prawie nigdy jej nie słychać. Protestant nie zrozumie.

  6. Kapsel said

    Tutaj wywiad z śp.I.Jarocką gdzie mówi min.o swojej rodzinie:

    …..„Mój Michał”, czyli mąż, profesor informatyki, człowiek wielkiego sukcesu.
    To prawda. Teraz zajmuje się systemami komputerowymi, które są przyszłością informatyki. Chińczycy właśnie implementują jego pomysł. Współpracuje też z instytutem lotnictwa w Dayton w Ohio, tam gdzie bracia Wright zaczęli swoje pierwsze loty, a dziś są ogromne laboratoria.

    – Czyli Polska jest jedynym krajem, w którym mówią do niego „panie Jarocki”?
    Czasami mówią, ale Michał traktuje to na luzie, bo cieszy się z moich sukcesów. Ja w dokumentach jestem Jarocka. Nawet na rachunkach bankowych widnieją dwa nazwiska: Irena Jarocka i Michał Sobolewski.

    – Przyjeżdżasz do Polski czasem na miesiąc, dwa. Jak Twój mąż znosi rozłąkę?
    Pod koniec dłuższego pobytu trudno nam obojgu wytrzymać; dzwonimy, piszemy listy pełne tęsknoty, takiej do bólu.

    – Po tylu latach małżeństwa…
    To już 28 lat, a nadal jest cudownie, świeżo. Jesteśmy sobie coraz bliżsi duchowo. Szanuję pasje Michała, a on moje. Jesteśmy z siebie dumni nawzajem. Gdy sześć lat temu nagrywałam płytę „Mój wielki sen”, miałam okres załamania, bo mnie oszukano. Utopiłam ogromne pieniądze. Musiałam sprzedać mieszkanie w Gdańsku, żeby sfinansować płytę, a i tego było mało. Michał był ze mną. Pocieszał, uspokajał, dał pieniądze ze wspólnej puli przeznaczone na coś innego. W najtrudniejszych momentach sprawdza się idealnie….
    ….– Facet na niepogodę?
    I to jaki! A ile on ma w sobie cierpliwości, ile spokoju, który i mnie się udzielił. Mój prawdziwy przyjaciel. W domu ciągle żartujemy, bo jego poczucie humoru sprawiło, że się otworzyłam. Kiedyś byłam potwornie zakompleksiona. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i to, że było tak trudno, ciężko, dało mi w życiu siłę parcia do przodu. Moja nieżyjąca już mama doczekała moich pierwszych sukcesów, byłam jej radością, nagrodą za wszystkie smutki. Bracia i tata, który zmarł siedem lat temu, też żyli moimi sprawami. Gdy teraz w moim życiu dzieje się coś dobrego, zawsze myślę: „Jaka szkoda, że rodziców ze mną nie ma”.

    – Masz braci na Wybrzeżu, skąd pochodzisz. I to ilu!
    Tylko Henryk pozostał w Łebie, ma tam knajpkę „Viking”. Tadeusz mieszka w Niemczech, Waldemar w Kanadzie. Rozproszyliśmy się po świecie, ale ciągnie wilka do lasu. Spotykamy się w Łebie, u Henryka, tylko że to spotkania bardzo rzadkie.

    – Twoja córka Monika mieszka z Wami w Lubbock pod jednym dachem?
    Jeszcze tylko przez najbliższy rok. Jej chłopak kończy magisterium, potem planują wspólną przyszłość. Monika skończyła kierunek design communication, pracuje w reklamie. Jest jej z nami wygodnie. Jak chce jeszcze pobyć z rodzicami, niech będzie. Czemu nie?

    – Odziedziczyła po Tobie głos?
    Nie, ale słuch owszem. Uczyła się gry na fortepianie i skrzypcach. W college’u grała w szkolnej orkiestrze symfonicznej na skrzypcach. Byłam szczęśliwa, że w USA tak się dba o umuzykalnienie młodzieży, bo muzyka daje człowiekowi niebywale dużo.

    – Mówi po polsku?
    Z amerykańskim akcentem. W domu zawsze mówimy po polsku.

    – Chuchasz i dmuchasz na jedynaczkę? Boisz się o nią?
    Trochę. Gdy w wieku 12 lat pierwszy raz leciała sama do dziadków do Polski na wakacje, z kartką na szyi, z przesiadką na Heathrow, szalałam z niepokoju. Ale wyrosła na dziewczynę, która nigdzie nie zginie. Samodzielną i energiczną. W czasie wakacji przebierała w ofertach pracy. Babcia w Morągu, mama Michała, była zdziwiona: „To jak to, dziecko pracuje? Przecież ona ma się uczyć. Nie stać was na kieszonkowe?”. Ja nawet babcię rozumiem, ale w Ameryce praca studenta to coś normalnego. Sprawa także wychowawcza, bo uczy dysponowania pieniędzmi, odpowiedzialności, punktualności. Babci nie przekonaliśmy, ale Nikusia pracowała, bo chciała.

    Całość
    http://polki.pl/viva_artykul,10004865.html

  7. maran said

  8. 166 bojkot TVN said

    Nic dziwnego, że Irena Jarocka prezentowała taką a nie inną kulturę muzyczną.

    Bardzo mało opinia publiczna wie o jej wielkiej nauczycielce prof. Halinie Mickiewiczównie, w biografii napisano „Mickiewicz”
    Oto próbki nieprawdopodobnego głosu śp. Haliny Mickiewiczówny, słowika zamkniętego w klatce PRL-owskiego obozu koncentracyjnego dla Polaków
    http://www.djoles.pl/mp3/pobierz/1513122,halina-mickiewiczowna-zyczenie.html
    http://w216.wrzuta.pl/audio/1RzlSGj2XxS/halina_mickiewiczowna_-_nad_pieknym_modrym_dunajem

  9. navajo88 said

    Panie Gajowy ,a czyżbyć waśpan zapomniał o takim gitarzyście jak Jimi Hendrix ?????????? ,nie całe cztery lata tworzenia muzyki a jakie zamieszanie wprowadził ???? , ale co do pani Jarockiej to potwierdzam piekna kobieta i bardzo ładnie śpiewała i także zgadzam się że dzisiaj nie uświadczymy już prawdziwej sztuki powoli odchodzi pokolenie lat 67 – 73 czyli najlepsi wykonawcy i muzycy tak i rockowi i jak muzyki rozrywkowej !!!
    J.M.H

    Nie zapomniałem, ale pasuje on do tematyki, jak garbaty do ściany – admin

  10. maran said

    a tu pan ktory jej dopomogl w karierze. Niezapomniany Seweryn Krajewski.

  11. RomanK said

    Już na początku pobytu w Stanach Zjednoczonych Jarocka miała problemy z głosem. Lekarz zdiagnozował guzki na strunach głosowych spowodowane napięciem mięśni podczas rozmawiania w obcym języku. Jako lekarstwo zalecił jak najczęstsze wizyty w Polsce. Artystka przyjeżdżała więc co pewien czas do kraju na wakacje i koncerty. Sporadycznie wydawała też płyty („Mój wielki sen” w 2001 oraz „Kolędy bez granic” w 2004 roku). loniec z ad2….

    A jak Boguslawowi Radziwillowi( Litwinowi zreszta_ pierzchly wargi od gadania po polsku to..okrzyczano go s synem i zdrajca!

    Ludzie??? Moze ten Bialy Mysz w czarnej mycce widzi wiecej ludzi????lekarze, muzycy..inne kukunamuniu

  12. Motyl sprawuje nad nami pieczę w gwiezdnej przestrzeni , na zawsze zostanie w naszych sercach ,zbyt szybko odeszła , ale to co po sobie zostawiła jest w stanie oczarować cały świat,,,,,,,,,,z pozdrowieniami anna,,,,,,motyle niestety są bardzo delikatne i kruche , a ona była kobietą motylem ,kolorowa jak kwiat,,,,,,niektóre dzisiejsze piosenkarki niestety są tylko poczwarkami,,,,,,,,,,,anna

  13. Marucha said

    Re 11:
    Wydaje się, że różni ludzie mogą różnie reagować – zwłaszcza ci, obdarzeni niezwykłym głosem, delikatnym instrumentem. Ale nie mam żadnych dowodów na tego poparcie.

  14. navajo88 said

    no panie gajowy przypominam że ściana to z zasady przeznaczona jest dla każdego z nas ,tak jak do stania pod ścianą i jak do rozwałki pod ścianą ! hahahahahahahahahahahaha
    J.M.H

  15. Mieczyslaw said

  16. Krzysztof M said

    Ad. 13

    Głos matki, glosy otoczenia, specyficzne dla danego języka spektrum, częstotliwości drgań, kształtują nienarodzone dziecko. To pewne. A potem jest podobnie. To tylko moja opinia, nie poparta żadnymi badaniami. Jeśli ktoś, jak Irena Jarocka, od używania języka angielskiego zachorowała, to dla mnie znaczy to, że to była POLKA z krwi i kości.

    Boże, spraw, żeby ci młodzi Polacy, jeszcze młodzi, zrozumieli kim są.

  17. Kapsel said

    Jeden z ostatnich wielkich przebojów:

  18. Kronikarz said

    Panie Gajowy

    Wielkie dzięki za tę prezentacje, bo unikam piosenkarzy i artystów jak unikam GWej w obawie, ze wciągnie mnie taki/taka w chazarskie histerie – tak tak, przykre to, ale mam ich dość – teraz będę sobie mógł spokojnie posłuchać tej pięknej dziewczyny 😉

  19. Kronikarz said

    Panie Gajowy,

    Mam prośbę, by Pan zorganizował tu dyskusje wokół tzw. GOLGOTY BESKIDÓW uważanej za Czyli masońską Drogę Krzyżową.

    NAJLEPIEJ – tak mi się wydaje – wokół tego oto wideo, co pozwoli nam przejść na inny poziom lektury dokumentacji :

    http://all.gloria.tv/?media=186134

    Każdy sobie otworzy wideo i podając 00:00 minuty i sekundy może się wypowiadać, prawda.

    Można tez oprzeć się na wideo w Youtube :

  20. Marucha said

    Re 19:
    Jeśli mnie pamięć nie myli, to temat ten był już poruszany, ale istotnie, może warto go odświeżyć.

  21. Kronikarz said

    Referendum u Chorwatów +/-60% za UE !
    Jak to rozumieć ?
    Jak ?

  22. Marucha said

    Re 18:
    Jeszcze mamy trochę polskich piosenkarek – pierwsze z brzegu to Halina Frąckowiak, Edyta Geppert, Magda Anioł, Małgorzata Roman…

  23. Marucha said

    Re 21:
    Tak samo, jak w przypadku Polski.

  24. Kronikarz said

    Edyta Geppert !!!

    To genialne – on jest genialna !

  25. dtzkyyy said

    Serdecznie współczuję Polakom z powodu śmireci ich wspaniałej piosenkarki…

    Царства ей Небесного!

    Ale chciałbym zapytać Państwa na daleki od sytuki temat.

    Chcę wkrótce opublikować u siebie w blogu tekscik o Jozefie SWIATLI: …

    Jaki jest stosunek dzisiejszch „posolidarnosciowych” Polakow do audiuoserialu, wygloszonego na falach RWE w 1954 r. z vicedyrektorem X Departamentu w glownej roli? Istnieja interpretacje ucieczki JS na Zachód oraz jego zdemaskowań jako głęboko zakonspirowanego projectu NKWD i gen. Iwana SEROWA po neutralizowaniu frakcji zydokomunistycznych stalinistow polskich na korzyść frakcji narodowo-komunistycznej PZPR.

    Moze Pan Marek S. cos napisze na ten temat?

  26. dtzkyyy said

    Add. do 25

    http://dtzkyyy.livejournal.com/119553.html

  27. Marucha said

    Re 25:
    Zanim głos zabierze (rzadko ostatnio widywany) p. Martek S., napiszę krótko, co sądzi o tym gajowy…

    Józef Światło na pewno nie uciekł dlatego, że ruszyło go sumienie i chciał wyjawić światu prawdę o komunizmie.
    Na pewno też nie uciekł dlatego, że zauroczył go zachodni świat, jego kolory i pełne sklepy. Brednia i naiwniactwo. Wszystko to mógł bez trudu mieć w Polsce.
    Jego ucieczka była zaplanowana i kontrolowana w ramach walk frakcyjnych wewnątrz partii komunistycznej.

  28. dtzkyyy said

    Re. 27.

    Dziękuję za odpowiedź.

    Jestem tegoż zdania.

  29. koala said

    Polska piekna buzia , wybrala milosc ,nie kariere .Polki [te prawdziwe] to najlepsze zony!

  30. Kapsel said

    Pogrzeb zmarłej w sobotę piosenkarki Ireny Jarockiej odbędzie się w piątek 27 stycznia na warszawskich Starych Powązkach

    Nabożeństwo żałobne w intencji zmarłej Ireny Jarockiej zostanie odprawione w piątek 27 stycznia o godz. 13 w kościele p.w. św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach, po czym nastąpi odprowadzenie urny z prochami zmarłej do katakumb, gdzie pochowani są najwybitniejsi Polacy

Sorry, the comment form is closed at this time.