Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Gość o Kadyrow ostrzega: dla Polski w…
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    I*** o Opłakane skutki dezinformacji
    I*** o Opłakane skutki dezinformacji
    Lily o Opłakane skutki dezinformacji
    kontra o Wolne tematy (40 – …
    abdualiwisimulacha o Opłakane skutki dezinformacji
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    Olo o Przed Ukraińcami ukrywana jest…
    Krzysztof M o Kartka z kalendarza, ciepło o…
    revers o Kadyrow ostrzega: dla Polski w…
    corintians o Wolne tematy (40 – …
    Krzysztof M o Francuski ekspert: Zachód glob…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 612 obserwujących.

Anneliese Michel – opętana święta

Posted by Marucha w dniu 2012-01-23 (Poniedziałek)

Zetknąłem się kiedyś z poglądami, że rolą egzorcysty jest karanie niewinnych osób za grzechy, jakie sobie wyimaginował Kościół. Nie pomaganie opętanemu – lecz właśnie karanie i dręczenie.
Podejrzewam, iż opinie takie są bardziej powszechne, niż nam, średniowiecznym katolikom, może się wydawać. W mózgownicy laickiego półinteligenta pojęcia: egzorcysta, inkwizytor, mistrz tortur – są pomieszane w jedną breję. – admin.

W poranek 1 lipca 1976 r. ładna, czarnowłosa dziewczyna zostaje znaleziona martwa w swym własnym łóżku. Jej zmaltretowane ciało, poraniona twarz i powybijane zęby świadczą o strasznym cierpieniu. Rozgorączkowane media, pokazowy proces i wyrok sądu: winny jest ksiądz, egzorcysta… Kim nadzwyczajnym była ta niemiecka studentka z Klingenbergu, egzorcyzmowana za życia, a po śmierci uznawana przez wielu za świętą?

Anneliese Michel – tak brzmiało prawdziwe imię dziewczyny, o której dramatycznych przeżyciach opowiada film pt. Egzorcyzmy Emily Rose, wyświetlany w kinach polskich jesienią 2005 r.

Scenariusz filmu został napisany na podstawie prawdziwej, wstrząsającej historii opętanej dziewczyny, która została opisana, z całą naukową dokumentacją, przez prof. Felicitas D. Goodman, antropologa kultury i religioznawcę, w książce Egzorcyzmy Anneliese Michel, dostępnej od niedawna również w tłumaczeniu na język polski. Sam temat opętania i w ogóle istnienia szatana budzi niemałe zainteresowanie i emocje. Czemu umarła ta niewinna dziewczyna? Była chora psychicznie czy opętana?

Czy faktycznie istnieją demony, które mogą zniewolić i zabić? A co na to wszystko współczesna nauka? Czy psychiatria wyklucza istnienie szatana? Kto ma rację: ksiądz, który egzorcyzmuje dziewczynę, czy prokurator, który oskarża księdza o średniowieczną ciemnotę? Takie oto tematy porusza ów film, wypowiadając głośno skrywane przez widzów to jedno, w końcu, i zasadnicze pytanie: istnieje ten inny, niewidzialny, duchowy świat czy też nie? Filmowy prokurator twierdzi, iż wie, że nie ma złych duchów. Choć uważa siebie za praktykującego chrześcijanina, w czasie rozprawy sądowej nakazuje podniesionym głosem ławnikom, aby „nie wierzyli” w to wszystko, co mówi ksiądz na temat okrucieństw szatana. Pani adwokat, choć zdeklarowana agnostyczka, podchodzi do tych dramatycznych wydarzeń bez światopoglądowych uprzedzeń. W miarę zagłębiania się w sprawę przeczuwa jej nadnaturalny charakter, nawet otrzymuje czytelne znaki dotyczące istnienia nie widzialnej rzeczywistości.

W czasie procesu pani mecenas uczciwie deklaruje swoją otwartość wobec możliwości istnienia świata duchowego, czyniąc z tego zasadniczy argument w obronie oskarżonego księdza. Ten z kolei nie ma najmniejszych trudności z wiarą w działanie złego ducha, od kiedy stanął naprzeciw niego oko w oko w dramatycznej walce duchowej o uwolnienie dziewczyny. W końcu księdza uznano za winnego śmierci Emily Rose, przypisując mu świadome zaniedbanie psychiatrycznego leczenia dziewczyny. Widz wyczuwa jednak, że w gruncie rzeczy chodzi o sądowy proces nie tyle egzorcysty, ile diabła. De facto sąd orzeka, że go nie ma, a jeśli także niewinna była nauka, to winowajcą musiał zostać średniowieczny zabobon i ksiądz.

Film Egzorcyzmy Emily Rose niesie ze sobą niezwykle ważne przesłanie, które najmocniej zostało podkreślone w ostatniej scenie: zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem (Flp 2, 12). Ksiądz Ernest Alt, który egzorcyzmował Anneliese, wskazuje na dwie rzeczywistości, które się z niezwykłą wyrazistością ujawniły przed wszystkimi świadkami tych dramatycznych wydarzeń, a które również reżyser pragnął wyrazić w filmie: Najpierw jest to wymiar otchłani, która się otwiera, kiedy stworzenie chce być jak Bóg. Szatan chciał tego i nadal chce. My wszyscy chcemy tego w mniejszym lub większym stopniu w każdym grzechu. Druga rzeczywistość to wymiar Bożego Dzieła Zbawczego w Jezusie, Synu Boga, który stał się człowiekiem, rzeczywistość, która żyje w Kościele katolickim we wszystkich sakramentach i w działaniu Kościoła.

Fakty

Od filmu przejdźmy do autentycznych wydarzeń. Anneliese była jedną z czterech córek państwa Michelów, ludzi bardzo prawych i pobożnych, mieszkających w Klingenbergu w Niemczech. Choć od dziecka delikatna i chorowita, to jednak „była całkiem normalna” – wspominają jej koleżanki; potrafiła być wesoła i razem z innymi robić kawały i żartować.
Coś „nienormalnego” zaczęło się z nią dziać krótko przed szesnastą rocznicą
urodzin, czyli na jesieni 1968 r. Według świadectwa jednej z koleżanek Anneliese nie mogła się ruszyć po koszmarnej nocy. Czuła się jakby ściśnięta przez jakąś przeogromną siłę, która nie pozwalała jej oddychać. Daremna próba wołania o pomoc, przemoczone łóżko, strach… Prawie rok później sytuacja się powtarza.

Wizyta lekarska i dokładne badania neurologiczne nie wykazują żadnych zaburzeń. Mimo tego zostaje wysłana do sanatorium, gdzie jej towarzyszki z przerażeniem obserwowały, jak czerniały jej niebieskie oczy, jak zmieniały się jej ręce lub jak chwytał ją jakiś dziwny kurcz. Pomimo zarwanego roku szkolnego zdolna i pracowita dziewczyna zdaje maturę i przygotowuje się na studia w wyższej szkole pedagogicznej.

Jako młoda studentka skarży się swojej mamie, że „coś stuka w moim pokoju”. Matka wysyła ją do laryngologa, ten jednak nie stwierdza w jej słuchu żadnych zaburzeń. Jednakże prawdziwy problem pojawił się wówczas, gdy inni w domu zaczęli słyszeć pukanie gdzieś spod połogi, sufitu czy szafy. A kiedy przestraszeni stawali do modlitwy przed figurą Matki Bożej, twarz Anneliese wykrzywiała się na różne sposoby, z jej czarnych oczu zionęła zaś przerażająca nienawiść. Modlitwa rodzinna, częsta Eucharystia i wieczorny różaniec przynosiły coraz mniejszą ulgę dziewczynie, która duchowo i fizycznie czuła się z dnia na dzień gorzej, skarżąc się na osaczające ją zjawy. Taki okropny strach – zwierza się swemu powiernikowi duchowemu, a w przyszłości egzorcyście, o. Arnoldowi Renzowi.

To jest takie przerażenie, że ojciec myśli, iż znajduje się już w samym piekle, że jest tak opuszczony, jak nikt na świecie… Wyobrażam sobie wtedy, ojcze Arnoldzie, że tak było na Górze Oliwnej… tylko w niewyobrażalnym stopniu jeszcze gorzej, bo On przecież wziął na siebie grzechy całego świata.

Aż do znudzenia i wyczerpania mnożą się wizyty u przeróżnych lekarzy. Na usilne prośby rodziców i o. Arnolda w domu pojawiają się także wytrawni znawcy z dziedziny duchowości i opętania. Jeden z nich zanotował następujące słowa: Anneliese była miłą dziewczyną, pochodzącą z głęboko religijnego domu. Skarżyła się: Czuję, że nie mam własnego „ja”. Potem powiedziała, że od czasu do czasu widzi diabelskie twarze, których nie mogła bliżej opisać…

Oczekuj wszystkiego ode Mnie, ale to wszystkiego. Mogę to, co niemożliwe, uczynić możliwym. Pokładaj we Mnie wielkie zaufanie, to przynosi Mi chwałę. To Mnie przyciąga.

W pewnych odstępach czasu gwałtownie odrzucała od siebie poświęcone przedmioty… W pokojach rozsiewała wokół siebie odór spalenizny i gnojówki. Jednocześnie studiowała, i to z powodzeniem. Rzucała się w oczy jej wesołość, nie unikała towarzystwa i zachowywała się tak, jak zachowuje się młoda, zakochana dziewczyna – wspomina koleżanka ze studiów. Chodziła wtedy już z Piotrem, o którym wiedziała, że żywi do niej głębokie uczucia. Choć bynajmniej go nie unikała, to jednak uważała, że z powodu swych osobliwych problemów nie powinna angażować się w głębszą relację z nim. Piotr jednak był nieustępliwy, pocieszał ją i siebie, że w końcu znajdzie się lekarz, który odkryje prawdziwe źródło dziwnych dolegliwości. Nie opuścił jej do końca życia, nie zniechęcił się nawet wtedy, kiedy – jak sam wspomina – wpatrywała się w niego wzrokiem pełnym nienawiści i warczała, wydając zwierzęce odgłosy.

W miarę upływu miesięcy zachowania Anneliese stawały się coraz bardziej potworne: skakała po ścianach, biegała po schodach, spijała z podłogi swój mocz, wkładała głowę do muszli klozetowej, drapała i gryzła ściany, tracąc przy tym zęby; nago tarzała się w żwirze lub też moczyła w wodzie, usiłując ugasić straszliwą gorączkę w ciele. Miała niewiarygodną siłę fizyczną: gdy siostra usiłowała ją schwycić, to rzuciła ją o podłogę jak lalką. Prawie w ogóle nie spała, a kiedy się kładła do łóżka, wyglądała jak nieżywa. Z powodu napiętych mięśni szyi dziewczyna nie była w stanie ani pić, ani nawet oddychać. Nagle uspokajała się, wracała do równowagi, kilka godzin modliła się, uczyła, grała na fortepianie…

Egzorcyzmy

W swej bezradności państwo Michelowie napisali list do biskupa z prośbą o odprawienie egzorcyzmów nad córką. Odwiedzający ich dom duchowni także nie mieli już wątpliwości, że chodzi o opętanie. Wspierał ich radą o. Adolf Rodewyk SI, który w czasie drugiej wojny światowej przez kilka lat, w ukryciu przed gestapem, egzorcyzmował pewną pielęgniarkę ze szpitala. W ciągu wielu lat pracy nad tą problematyką przeanalizował setki przypadków opętania.

Osobisty kontakt z Anneliese w jej własnym domu przekonał go, iż chodziło właśnie o to najgorsze… Pozostaje jeszcze pytanie – pisał o. Rodewyk – o diabła, który miał ją w posiadaniu. Pytana wielokrotnie, Anneliese wciąż podawała imię Judasz. Jest on dobrze znany z historii opętań…Nieustannie popychał opętanych do kradzieży Hostii, uniemożliwiając jej przełknięcie. U Anneliese znajdujemy coś podobnego. Sama powiedziała, że nie mogła przełknąć Hostii i dlatego trzymała ją w ustach, aby się rozpuściła.

Anneliese jest opętana, a główny diabeł nazywa się Judasz. Za tym sformułowaniem stoi myśl, że mogą być jeszcze inne złe duchy, drugorzędne. Niestety, to ostatnie przypuszczenie sprawdziło się w całej pełni. Gdy doszło w końcu do egzorcyzmów, nękane modlitwą kapłana demony zaczęły dawać o sobie znać. Zapiski ojca Arnolda Renza z pierwszego egzorcyzmu dają pewne wyobrażenie o walce, która na dobre się rozpoczęła: Najmocniej Anneliese lub demony reagują na wodę święconą.

[Opętana] zaczyna wyć i miotać się. Trzymają ją trzej mężczyźni: pan Hein, Piotr i ojciec. Anneliese próbuje gryźć na lewo i na prawo, kopie nogą w moim kierunku. Od czasu do czasu wyje, szczególnie przy wodzie święconej. Czasami skomli jak pies. Powtarza: skończcie z tym gównem! ty, księże, zasrańcu! ty brudna świnio!

Przekleństw i wyzwisk jest znaczniej więcej – darujmy jednak sobie ich przytaczanie. Egzorcyzm to uroczysta modlitwa, w której Kościół publicznie i na mocy swej władzy rozkazuje w imię Jezusa Chrystusa złym duchom, aby odeszły od opętanej osoby. Z doświadczenia egzorcyści wiedzą, że znajomość imion demonów oraz ich liczby daje większą władzę nad nimi w czasie sprawowania egzorcyzmów. Obydwaj duchowni – o. Arnold Renz i ks. Alt – modląc się nad Anneliese, godzinami, bez wytchnienia, nękali demony, zanim ujawniła się ich cała szóstka: Lucyfer, Judasz, Kain, Neron, Hitler i Fleischmann [ksiądz apostata – admin].

Za wyraźnym pozwoleniem Anneliese o. Arnold nagrywał na magnetofon przebieg egzorcyzmów, których w sumie odbyło się kilkadziesiąt.

Bardzo niewielką część tego materiału przelała na papier prof. Felicitas D. Goodman w swej książce o Anneliese Michel. Kiedy kapłan w towarzystwie osób najbliższych dla Anneliese zmuszał demony do opuszczenia ciała udręczonej dziewczyny, rozkazując im słowami z rytuału, z Pisma św., czy też wzywając święte imiona – rozlegały się nieopisane krzyki, warczenia i skowyty. Wprawdzie ze straszliwą wściekłością, ale odpowiadały duchownym na zadawane pytania.

Któregoś razu diabeł zmuszony był do uczynienia wyznania:

Mam wam coś do powiedzenia. Ona się cieszy… ponieważ ciągle się modliliście… Macie modlić się dalej.

Rzecz wręcz niewiarygodna: poprzez krzyk demonów Matka Boża dawała znać, że jest nieustannie obecna i panuje nad całą sytuacją. Usłyszawszy to tak niezwykłe i zarazem upragnione pocieszenie, o. Arnold zamierza rozpocząć pieśń maryjną. Jednakże nie daje rady, ponieważ wybucha przeraźliwy i nigdy wcześniej nie słyszany dotąd ryk. Dławiąc się, jakby miał zaraz zwymiotować swoje wnętrzności, diabeł krzyczy: Idzie Ona, idzie Ona! Wielka Pani!

Przesłuchując ten fragment taśmy magnetofonowej, prof. Goodman – wytrawna i doświadczona specjalistka z dziedziny religioznawstwa – przeżyła szok. Na marginesie stronicy w swej książce zapisała:

To, co słychać, jest tak przygniatające i tak sugestywne, że musiałam wyłączyć magnetofon, aby się uspokoić i zwalczyć mdłości, które z trudem opanowałam (s. 186).

W czasie modlitwy Anneliese ma niewiarygodną siłę: wyrywa się z objęć ojca i Piotra, a następnie upada na kolana, wstaje, znów upada – i tak kilkaset razy, raniąc sobie kolana.Egzorcyzm z 30 grudnia 1975 r. rozpoczął się tak samo jak wiele innych. Lecz naraz rozległ się wrzask demonów: Nie wychodzimy, bo Ten nie zezwala!
Boski Zbawiciel? – pyta kapłan. Tak… On tego nie chce.

Dręczone wielogodzinnymi egzorcyzmami demony skowytały, pragnąc opuścić ciało dziewczyny, jednak otrzymywały z Nieba nakaz pozostania. Okazało się, że dopiero śmierć przyniosła ostateczne uwolnienie. W przededniu śmierci – wspomina o. Arnold – powiedziała nagle podczas egzorcyzmu: Proszę o rozgrzeszenie! – to było jej ostatnie słowo, jakie do mnie wypowiedziała. O północy duchowny rozkazał demonom, aby się uciszyły i pozwoliły zasnąć dziewczynie.

Anneliese położyła się i spokojnie zasnęła, nie budząc się już nigdy. Umarła z wycieńczenia.

Po kilku latach doktor Theo Weber-Arma przestudiował orzeczenia lekarskie, odkrywając fakty, które zostały przemilczane w czasie głośnego procesu nad egzorcystami. Z odkryć tego szwajcarskiego uczonego wynika, że Anneliese Michel trzykrotnie poddawana była badaniom EEG. Każdorazowo wykluczano u niej istnienie epilepsji, a jednak podawano jej przez szereg lat m.in. zentropil i tegretol – środki antyepileptyczne o rujnującym dla organizmu działaniu ubocznym. Doktor nie ma wątpliwości, że wysokie stężenie tych preparatów i ich wieloletnie stosowanie musiało kiedyś doprowadzić organizm Anneliese do wycieńczenia i śmierci. Za błędną diagnozą i leczeniem szła oczywiście odpowiedzialność konkretnych lekarzy, do której jednak nigdy nie zostali oni pociągnięci.

Ekspiacja

Dlaczego Anneliese Michel została opętana przez złe duchy? Opętanie dotyka osoby, które otwarły się na działanie szatana poprzez pakty satanistyczne, praktykowanie magii, spirytyzmu, bioenergoterapii czy innych form okultyzmu. U Anneliese nie można było znaleźć nawet śladu czegoś takiego.

W miarę przeciągającej się modlitwy nad dziewczyną i tajemniczego oporu ze strony złych duchów ks. Alt doszedł do następującego wniosku:

Wydaje mi się to za udowodnione, że chodzi tutaj o typowy przypadek opętania ekspiacyjnego. W rozmaitych rozmowach, jakie w tym czasie z nią przeprowadziłem, dawała mi do zrozumienia, że znowu będzie bardzo ciężko. Ogromnie się tego bała i smuciła z tego powodu. Ale uważała, że to musi przyjść.

W przypadku opętania ekspiacyjnego egzorcyści bardzo się natrudzą, ponieważ wcale nie tak łatwo jest zrozumieć sens pokuty. Jedyną pociechą, jaką się ma jako osoba niewtajemniczona, jest to, że poprzez to straszne cierpienie uratowanych jest wiele dusz. Czy tego rodzaju interpretacja nie była wyrazem bezsilności kapłana w walce ze złym duchem? Skąd wnioskował, że Anneliese cierpiała owe diabelskie udręki nie z powodu grzechów własnych, lecz cudzych? Wątpliwości te byłyby uzasadnione, gdyby dziewczyna nie pozostawiła po sobie osobistych notatek i nagrań z rozmów przeprowadzonych z kierownikami duchowymi.

Z dokumentów tych wynika, że Anneliese jasno i wyraźnie uświadamiała sobie to, że jej straszliwe zmaganie się z mocami zła oraz wszelkie wynikające stąd cierpienia i upokorzenia pomagają innym ludziom osiągnąć zbawienie. Owszem, wydaje się to dziwne i niezrozumiale dla dzisiejszego człowieka, wychowanego w duchu indywidualizmu.

Czy można wszak toczyć walkę duchową z szatanem zamiast i dla dobra drugiego człowieka? Od samego początku – od walki i zwycięstwa Chrystusa na Krzyżu – chrześcijaństwo odpowiada, że tak. Wraz z jedynym Zbawicielem i dzięki Jego jedynemu zwycięstwu nad szatanem prowadzimy duchową walkę z niewidzialnym światem upadłych aniołów: bytów osobowych, inteligentnych, całkowicie złych oraz wrogich Bogu i człowiekowi. Niezależnie od protestów ze strony rzekomo „światłych umysłów” prawda ta integralnie przynależy do nauki wiary i przepowiadania Kościoła katolickiego od czasów pierwszych apostołów.

Niestety, faktem jest, że za życia Anneliese Michel nawet niektórzy teologowie katoliccy otwarcie prezentowali poglądy odmienne w stosunku do nauki Kościoła.

Zdaniem ks. Alta, skazanego przez światopoglądowo uprzedzony sąd, zredukowanie przez niektórych teologów rzeczywistości opętania demonicznego do czysto naturalistycznych zaburzeń o charakterze psychicznym przyczyniło się w znacznym stopniu do porzucenia praktyki egzorcyzmowania. W Niemczech nie ma do dziś oficjalnie ustanowionych księży egzorcystów. Natomiast zainteresowanie okultyzmem w różnych postaciach – nie wykluczając satanizmu – staje się tam prawie powszechne. Niejednokrotnie pustoszejące budynki klasztorne i parafialne służą jako miejsca zebrań grup ezoterycznych, które – w swojej istocie – są satanistyczne.

W takim oto duchowym klimacie Anneliese Michel coraz głębiej pojmowała, że jej straszliwe doświadczenia nie są daremne: służą przypomnieniu zlekceważonej przez zlaicyzowanych chrześcijan prawdy, że szatan rzeczywiście istnieje i że piekło także jest realnie istniejącym niebezpieczeństwem dla nie nawróconego człowieka.

Taśmy magnetofonowe z przebiegu egzorcyzmów, zawierające zapis głosów demonów, zdjęcia zmasakrowanego ciała Anneliese i jej osobiste zapiski – to elementy jakby testamentu tej niemieckiej dziewczyny, przekazanego w szczególności tym, którzy nie liczą się już z niebezpieczeństwem działania szatana.

Warto zapytać: z jakiej racji jej straszliwe udręki miałyby pomóc innym w zbawieniu? Otóż dlatego, że ta nie zrozumiana i posądzana o chorobę psychiczną dziewczyna miała rzeczywisty udział w Męce samego Jezusa. Wyłącznie dzięki temu zjednoczeniu z Ukrzyżowanym jej cierpienie miało zbawczy charakter: zbawczy nie tylko dla niej samej, ale także dla innych ludzi. Co więcej: to przecież sam Chrystus w niej cierpiał – takie bowiem jest znaczenie stygmatów, które widziało u Anneliese szereg osób. Dzięki głębokiej więzi z Jezusem także owo trzymanie na uwięzi kilku demonów w jej ciele nabiera zbawczego wymiaru: chodzi bowiem o dokonywanie się zwycięskiej walki nad diabłem w Kościele, który jest Ciałem Mistycznym Chrystusa. A gdy w jednym członku Kościoła dokonuje się zmaganie z wrogami zbawienia, korzystają z tego inne członki – na wzór żywego organizmu.

Temu niezwykle trudnemu powołaniu towarzyszyły także szczególne łaski, jakie Anneliese otrzymywała od Zbawiciela. Otrzymywała od Niego mianowicie pouczenia, które – dla lepszego odróżnienia ich od sugestii szatańskich – przedstawiała swemu kierownikowi duchownemu. Pod datą 24.10.1975 roku zapisała następujące słowa Jezusa:

Twoje cierpienie, twój smutek i brak pociechy służą mi do tego, aby ratować inne dusze. Innego dnia usłyszała: Nieprzerwanie proś i błagaj za twoich bliźnich, aby i oni także osiągnęli wieczną ojczyznę, a także: Módl się i ofiaruj wiele za moich kapłanów. Nie na darmo ukazałem ci wielkość i godność każdego kapłana, tak że zadrżałaś z bojaźni.

Anneliese wiedziała, że nie cierpi na darmo, choć nie śmiała nawet przypuszczać, jak wielka nagroda spotka ją za tę godną najwyższego szacunku i podziwu ofiarność. W jej notatniku znajdujemy niezwykły, wzruszający dialog: Musisz jeszcze coś zapisać – mówi Zbawiciel.

Nie chciałam tego zapisać – wyjaśnia Anneliese – ponieważ sądziłam, że jest to od szatana; poza tym moja dusza wzdraga się przed tym. Zbawiciel żąda ode mnie posłuszeństwa, dlatego to zapisuję.
Zbawiciel powiedział: „Zostaniesz wielką świętą”. Nie chciałam nadal w to uwierzyć, wtedy Zbawiciel dał mi znak, że dobrze usłyszałam. Łzy płaczu….

ks. Andrzej Trojanowski TChr

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika Miłujcie się! nr 5-2005 i został opracowany na podstawie książki F.D. Goodman: „Egzorcyzmy Anneliese Michel”.

http://sanctus.pl/

Film dokumentalny o przypadku Anneliese:

Komentarzy 18 do “Anneliese Michel – opętana święta”

  1. Kapsel said

    Bardzo dziękuję Panie Gajowy za ten artykuł.Już najwyższy czas zacząć z powrotem mówić głośno o diabłach bo istotę i zachowanie tych bytów ludzie włożyli pomiędzy bajki.A diabłom właśnie o to chodzi.

    Dla zainteresowanych tą tematyką:

    http://www.dobreksiazki.pl/b2857-aniolowie-i-diably.htm?gclid=CJjrvIHx5a0CFcxofAod11U99Q

    Aniołowie i demony

    ks. Prof. M. Piątkowski
    …..Pan Bóg postawił aniołów przed próbą, próbą miłości i posłuszeństwa. Na czym polegała ta próba dokładnie nie wiemy. Teologowie się domyślają, egzorcyści, którzy czasami wymuszają mocą Chrystusa wypowiedzi ze strony opętanych ze strony szatana, który opętał człowieka, także przypuszczają, domyślają się, szatanowi nigdy nie można wierzyć, ostatecznie to jest zawsze trochę wątpliwości, ale mówi się, że Pan Bóg ukazał swój plan aniołom wobec człowieka. Boża osoba wcieli się kiedyś i przyjmie ludzkie ciało, i że także w tej swojej ludzkiej naturze będzie panować nad aniołami.

    Ponieważ między człowiekiem a aniołem jest jednak ogromny dystans i zły duch pewnie patrzy na człowieka jak my na jakiegoś robaka to mogło być rzeczywiście nie do przyjęcia dla aniołów zwłaszcza dla tego najważniejszego anioła, który był pierwszy po Bogu, najwyższy. Mówi się, że to właśnie ten Lucyfer niosący światło, w którym Pan Bóg jakby umieścił ogromną ilość swojej prawdy, swojego blasku i on ma podlegać takiemu niższemu od siebie stworzeniu, a jeszcze bardziej jeśli Pan Bóg pokazał im Maryję jako Matkę tegoż właśnie wcielonego Syna Bożego, która już będzie tylko człowiekiem – bo Chrystus jest i Bogiem i człowiekiem – i że Ona będzie też Królową aniołów. I to już było nie do przyjęcia dla niektórych. Takie są domysły i wydaje się, że prawdopodobne. Wiemy, że część aniołów okazała Panu Bogu posłuszeństwo i miłość, przyjęła ten Boży plan i dobrzy aniołowie zostali wzięci do nieba i tam służą Bogu i służą także nam jako aniołowie stróżowie niektórzy.

    Część aniołów zbuntowała się, sprzeciwiła się Bogu, postanowiła stworzyć własny świat, ponieważ świat Boży jest światem prawdy, dobra, piękna to szatan tworzy tylko świata kłamstwa, brzydoty, okrucieństwa, nie miłości. ….

    http://awt.poznan.prv.pl/aid.html

  2. Kapsel said

    Tutaj fragment książki…Aniołowie i diabły:

    Działanie Szatana w życiu Świętych:

    Click to access JOAN%20CARROLL%20CRUZ%20-%20DZIALANIE%20SZATANA%20W%20ZYCIU%20SWIETYCH%20-%20ATAK%20DENONOW.pdf

  3. Marucha said

    Egzorcyści są żyjącymi świadkami wielkości i znaczenia Maryi.

  4. tralala said

    W internecie jest sporo video z konferencjami danymi przez bylych opentanych, lub tylko meczonych przez demony.
    Opowiada o sobie tez wyswiecony w 2011 ks. Sergiusz Orzeszko (Bractwo Dobrego Pasterza), ktory obejmie funkcje w Polsce.
    Jest tez wiele konferencji przestrzegajacych przed sytuacjami, ktore do opetania prowadza. Niestety najczesciej przestrogi napotykaja na wysmianie, niechec do tematu, albo w najlepszym razie, gwaltowna prosbe o „nie straszenie”.

  5. Kapsel said

    Ten film warto zobaczyć:

    Oni sprzedali dusze dla Rock & Roll-a 1/12

  6. Piotrx said

    W oparciu o historię opętania Anelise Michel powstał też wartosciowy film fabularny pt. „Egzorcyzmy Emily Rose”

    W temacie opętań polecam też bardzo dobrą książkę
    ks. Malachi Martin + „Zakładnicy diabła”

    /fragment/

    …………Petera zdumiało jego własne opanowanie. Wiedział o tym, że przeciwnik popełnił błąd. Zdumiała go też pogarda, którą nasycił swoją ripostę.

    Mówił dalej:

    – Kiedyś byłeś niczym. Potem byłeś piękny. Najpiękniejszy z tych, których stworzył Bóg. – Gorzka ironia, zawarta w tych słowach, zwróciła uwagę wszystkich poza Marianne. Nie przerywał, dalej chłostał i prowokował. – Potem zeszpeciła cię duma. Później zostałeś pokonany. Zrzucony z wyżyn, jak gasnąca pochodnia.

    Z ust Marianne wydobył się głuchy ryk.

    Peter ciągnął swój wywód, nie zważając na to; ustawił swego przeciwnika tam, gdzie chciał.

    – Wygnany i okryty niesławą, i osądzony, i na zawsze pozbawiony praw, i na zawsze pokonany.

    Ciało Marianne drżało.

    – Trzymajcie ją! – szepnął do swych pomocników. W samą porę. Trzęsła się gwałtownie. Ryk przypominał teraz kwik świni przebitej nożem, wyzwalającym z tętnicy strumień krwi.

    Egzorcysta postawił kropkę nad „i”.

    – Ty również jesteś tworem Boga, ale nie zbawionym przez Krew Jezusa.

    I znów to przeciągłe, rozpaczliwe wycie.

    Kiedy zamierało, całe ciało Petera zelektryzował lęk. I w tym momencie obecność znów rzuciła do ataku swą nienawiść. Natarła na niego niczym istota z krwi i kości. Wpiła szpony w jego umysł i wolę, wbiła się głęboko w korzenie jego determinacji, w jakąś wewnętrzną, wrażliwą i delikatną strefę jego istoty, gdzie rodził się ból i poczucie przyjemności.

    To właśnie było starcie, które Conor tak szczegółowo opisywał Peterowi. To była kulminacja owego pojedynku. Peter uczynił znak krzyża. Wiedział doskonale: teraz jeden z nich będzie musiał się poddać, a drugi zostanie zwycięzcą. Musi wytrzymać. Musi się oprzeć rozpaczy. Oprzeć się zwątpieniu. Oprzeć się potępieniu. Oprzeć się. Oprzeć. Oprzeć. Wytrzymać. Miał wrażenie, że to rozkazy, które przychodzą do niego z najgłębszego sedna jego istoty.

    W pierwszym, desperackim odruchu skierował myśli ku swemu życiu – ku wszelkim przejawom piękna i prawdy, jakich doświadczył i jakie poznał: ku krzykowi mew nad Dooahcarrig, ku rytmicznemu stukotowi butów podczas zimowych tańców; ku uśmiechowi Mae, ku zaciszu domu rodzinnego, ku cichym letnim wieczorom, które spędzał u wybrzeży wyspy Aran, spoglądając za Galway, na góry Connemara, purpurowe masywy, spowite w lśniącą złotawą mgiełkę.

    Ale każdy z tych obrazów, ledwie się pojawił, ulatniał się jak kropla wody rzucona w płomienie. Tak istotne dla niego symbole lojalności, autorytetów, nadziei, słuszności, troski i czułości wysychały i blakły. Wyobraźnię spalała rozgrzana do czerwoności rozpacz i umysł nie mógł mu w niczym pomóc. Jedynie jego wola zmuszała umysł i wyobraźnię do całkowitego bezruchu, ale i to sprawiało mu potworny ból.

    I wówczas obecność cichaczem natarła na jego wolę, cięła ją bezlitośnie. Zdaniem pozostałych mężczyzn, niewiele się działo: żadnych odgłosów, jedynie ciężki oddech Petera i szuranie ich własnych stóp, kiedy starali się zachować równowagę i jednocześnie przytrzymać Marianne; żadnych silniejszych wrażeń, poza oporem, jaki stawiało im jej ciało.

    Furiacki atak, jakiemu sprostać musiał Peter, przypominał ostry grad, walący się na blaszany dach, wypełniał całą jego świadomość nieustającym stukotem lęków, paraliżujących wolę i umysł. „Gdybym tylko mógł swobodniej oddychać – pomyślał. – Albo gdybym mógł przebić się przez tę wzgardę”.

    Niewyraźnie widział świece, pryskające woskiem na nocny stolik i rzucające światło na rozpiętą na krzyżu sylwetkę.

    „Pamiętaj, chłopcze, duma. To jego słaby punkt. Jego duma! Walnij go w jego dumę!”

    Odnalazłszy w sobie głos Conora, Peter wypalił:

    – Uśmiechnięty, zostałeś pokonany, pokonany przez tego, który nie lękał się poniżenia i śmierci. Odejdź! Uśmiechnięty! Odejdź! Zostałeś pokonany przez krew i wolę. Łżesz. Jezus jest twoim Panem…

    Pomocnicy, wciąż trzymający Marianne, usłyszeli, jak wydobywa z siebie te słowa. Nagle rozpętał się harmider: nikogo nie oszczędził. Szafka kołysała się z trzaskiem, klamki szczękały bez ładu i składu. Drzwi do pokoju zatrzaskiwały się i otwierały, zatrzaskiwały się i otwierały. Koszulka Marianne pękła na środku, odsłaniając piersi i brzuch. Dżinsy poszły w szwach. Wciąż podnosiła głos, wydała całą serię miarowych, dziwnie wolnych wrzasków. Na jej torsie, pachwinach, nogach i twarzy pojawiły się grube pręgi, jakby ktoś bez litości chłostał ją niewidzialnym batogiem. Szamotała się i kopała, dyszała ciężko i pluła. Nie panowała już nad sobą, moczem i kałem zalała całe łóżko. Nozdrza obecnych w pokoju ludzi wypełnił ostry odór.

    Peter szeptał wciąż:

    – On ciebie pokonał. On ciebie pokonał. On ciebie pokonał…

    Ból, jakiego doznawała jego wola podczas tych zmagań, wpędzał go w stan odrętwienia. W gardle mu zasychało. Oczy zasnuwała mgiełka. Bębenki mu pękały. Czuł, że jest pokryty brudem, którego żaden człowiek nie zdoła zmyć. Osuwał się w dół, w dół i w dół.
    – Jezu! Mario! … Conor – wyszeptał, kiedy kolana się pod nim ugięły. – Wszystko stracone. Nie wytrzymam. Jezu! …

    Siedem tysięcy mil dalej, po drugiej stronie oceanu, na innym kontynencie, w Rzymie, lekarz wychodzący z celi ojca Conora skinieniem głowy pożegnał pielęgniarkę. Powiedział ojcu przełożonemu, że wezwanie karetki nic tu nie da. Tym razem sprawa zaszła za daleko. Reszta była tylko kwestią godzin.

    Ojciec Conor dostał trzeciego zawału. Przez cały wieczór czuł się dobrze. Nad ranem zaś zadzwonił ze swej celi do przełożonego.

    – Ojcze, znów ci sprawię kłopot.

    Kiedy zjawili się u niego, stwierdzili, że osunął się na biurko. W prawej dłoni wciąż ściskał krucyfiks.

  7. maran said

    Tu link do sanktuarium Matki Bozej Lesniowskiej, patronki rodzin.
    http://www.lesniow.pl/

  8. maran said

    Tu ciekawy artykul o babsztylach z piekla rodem ,ktore oficjalnie na tej ziemi zwa sie zakonnicami ,
    a ktore w USA aktywnie wspieraja ABORCJE.
    Wlos sie jezy na glowie, zwlaszcza ,ze generalicja zakonu ( tez z piekla rodem???)nie uwaza, zeby „siostrunie ” ( z piekla rodem?)robily cos nagannego.
    A ksiedza Natanka przesladuja.
    http://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A340rcAbortionNun.html

  9. maran said

    A tutaj Austriacka Msza rockowo-dyskotekowo-nocno-klubowa-i laserowa , ktora wyglada doslownie jak z piekla rodem, zatwierdzona przez pupila obecnego papieza, niejakiego arcybiskupa Schonborna ( wyjatkowo nieciekawe indywiduum), a prowadzona przez jakiego ksiedza bezmozgowca przy aktywnym wspoludziale bezmozgowcow katulikow.
    Pieklo bardzo lubie takie „Msze”.
    A w miedzy czasie ksiedza Natanka przesladuja.
    http://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A242rcDiscoMassVienna.htm

  10. maran said

    tutaj ciekawy artykul a propos tej „siostruni-dominikanki” z piekla rodem, ktora wspiera bardzo aktywnie aborcje od lat wielu i przelozeni jej wiedzac o tym, byli z tym OK. Teraz ,jako ze troche skandalu sie narobilo, udzielili siostrzyczce z piekla rodem „reprymendy”. To sa zarty z pogrzebu.

    „After investigating the allegation, congregation leaders have informed Sister Donna that her actions are in violation of her profession as a Dominican religious,” Sister Patricia Mulcahey, head of the Sinsinawa Dominicans, said in a statement. „They regret that her actions have created controversy and resulted in public scandal.”
    Quinn said the order’s announcement only served to stir more controversy. A private meeting to discuss her position had been set for later this month, she said.
    „I am disappointed that the process agreed upon was circumvented,” she said. „As a peacekeeper, my goal is to enable women to enter a reproductive health clinic in dignity and without fear of being physically assaulted. … I am very worried that the publicity around my presence will lead to violations of every woman’s right to privacy and expose them to further violence.”

    The sudden rebuke highlights the tension in America’s women’s religious communities, now targeted by two sweeping Vatican investigations. Quinn’s activism was no secret. But in years past, Dominican leaders have come to her defense.

    The primary example was in 1984 when the Vatican instructed religious orders to dismiss nuns who refused to retract their claim that Catholics held a range of opinions on abortion rights. Instead, the leaders talked to Vatican officials and resolved the issue with no ousters of nuns.
    But that was a different era, said Sister Beth Rindler, co-coordinator of the National Coalition of American Nuns, a group of nuns who push for women’s ordination, gay rights, abortion rights and an end to war.
    „We’re standing with her very much. We consider her one of our prophets,” said Rindler, a Franciscan Sister of the Poor. „She’s standing with women who she believes can make good moral decisions”
    http://articles.chicagotribune.com/2009-11-04/news/0911030573_1_abortion-rights-american-nuns-abortion-clinics

  11. maran said

    Tragedia. Po prostu tragedia.
    „Nowy, ekstrawagancki sposób bezczeszczenia „mszy” wprowadzono do postępowego neo-„kościoła” (należy otwarcie napisać, że do diabelskiej sekty żydomasońskiej pod wodzą róznych piekielników- tłum.) a mianowicie „psy ołtarzowe”. Eksperyment przeprowadza się obecnie w kościele Our Lady of Guadalupe (p.w. Naszej Pani z Guadalupe) w mieście Mission w stanie Teras (USA). Wprowadzono go także w „kościele” Our Lady of the Holy Cross (p.w. Naszej Pani od Krzyża Świętego) w mieście Baden w stanie Missouri (USA).

    W mieście Mission osobą odpowiedzialną za ten nowy skandal jest „ksiądz” Ray Snipers. Ze swoich 13 psów wybiera sobie 4 lub 5, do towarzystwa w czasie odprawianej przez siebie „mszy”, „spowiedzi” i innych obowiązków „kapłańskich”. Ubiera te psy w rodzaj „ornatów” by podkreślić, że uważa je za rodzaj „akolitów”. W mieście Baden znowu odpowiedzialnym jest „ksiądz” Donald Buhr, któremu towarzyszy jeden jego pies podczas odprawiania „mszy” i wysłuchiwania „spowiedzi”. Na lewym zdjęciu powyżej widać „księdza” Snipers’a udzielającego „komunii” a po prawej stronie widzimy go wygłaszającego swoją „homilię” podczas „mszy” noworocznej z psem (ministrant?) u boku……….”
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/01/23/zydomasonska-rewolucja-w-kosciele-katolickim-psi-ministranci-czy-psia-religia-boze-milosierny-co-to-za-diabel/comment-page-1/#comment-12496

  12. ja said

    to bylo opetanie.

  13. Tomek said

    Dobry artykuł.
    Polecam też odwiedzenie tej strony: http://anneliese-michel.pl/nagrania/
    Znajdziecie tam wszystkie dostępne publicznie nagrania z egzorcyzmów Anneliese Michel.
    Pozdrawiam

  14. JOnes said

    ad.11. Zrownaie to Zrownanie.

    Codziennie widze jak zrownuje sie czlowieka ze Zwierzeciem a nawet postawienie Zwierzecia Wyzej Niz Czlowiek – w miejsce Boga

    Ludzie oddaja cale swoje Zycie Zwierzeciu zamiast – BOGU

    Wielkim Krokiem do tego postepowania, gloszenia Filozofii ProAnimale Zycia, bylo ROZDZIELENIE lecznic zwierzat dotyczacych ich SPECJALIZACJI.

    Dzis juz w mniejszosci znacznej sa Lecznice Mix Practice a sa Lecznice Malych Zwierzat.

    Kiedys Byla Lecznica Dla Zwierzat Konsumpcyjnych i Towarzyszacych – To byla Tradycyjna nazwa i tradycyjna Lecznica. W samej nazwie byl zachowany balan, w ktorym Czlowiek jest opiekunem zwierzat i czyni sobie je podwadnymi, bo czlowiek Zyje Dla Chwaly Boga czyniac sobie ziemie podwladna.

    To zniknelo! Mamy Lecznica dla Krolikow tylko. Mamy lecznice dla Kotow tylko. Mamy juz lecznice dla JEDNEJ rasy psow.

    Mamy Lecznice dla Koni – tylko. Mamy lecznice dla Drobiu – Tylko.

    W wiekszosci tych Lecznic ZWIERZE jest na pierwszym miejscu a czlowiek ZWIERZECIU SLUZY a nie tylko lub az li tylko sie o p i e k u j e.

    Zwierze na piedestal B O G A
    Matka ziemia na piedestal Boga

    To taka dygresja w temacie Gajowego Kotow. Nie licze by Gajowy ja ( w temacie kotow) zrozumial 🙂

  15. Marucha said

    Re 14:
    Gajowy tyle zrozumiał, że koty to najwspanialsze stworzenia, jakie wyszły spod ręki Boga i zasługują sobie na oddzielne lecznice, a może nawet i specjalne oddziały dla kotów norweskich, syjamskich, main coone, turecki van itd. Niedoczekanie, żeby się miały poniewierać w poczekalni razem z koniamy, krowamy, jakimiś przygłupimi królikamy, czy – co uchowaj Boże – ze świnkamy morskimi. Do czego to podobne!
    Poza tym ja jestem zawsze gotów służyć mym kotom – na pierwsze „miau” rzucam robotę, jaką bym nie robił i natychmiast je wypytuję, czego sobie życzą. Najczęściej chodzi o coś fajnego do zjedzenia albo o pogłaskanie plus ewentualnie wyszczotkowanie futra.


    Fot. Dypl. gajowy hab. Wacław Marucha

  16. JOnes said

    Co do Tego Artykulu, przyszlo mi na mysl, ze to co przezyla Ta mloda Kobieta, jest dla Nas Drogowskazem, ze Mamy walczyc ze Swiatem, Namietnosciali i Szatanem do Konca jak Ona…oz Do Smierci.

    Szatan jest w kolo nas. Szatan czesto jest w Nas. Sztan jest w Panu Kapslu, ktory nie chce zrozumiec o co biega…w Adze…Modernisach, ale blogoslawieni sa Ci, co NIE godza sie na Szatana Wladze ale Walcza z nie do konca, walcza o kazdy centyment Prawdy, Wolnosci, Zycia, Drogi w kazdym detalu swojego Zycia….budzac sie codziennie i Swiadomie Mowiac nie dla Szatana, Swiata i Wlasnych Namietnosci.

    Dziekuje Gajowemu za Wklejenie tego Artykulu.

  17. JOnes said

    ad.15. Wlanie Nie Tak myslalem, ze Gajowy tak a nie inaczej Zinterpretuje moja mysl 🙂 . Jak dobrze nie byc zaskoczonym….

  18. liwko said

    Po owocach ich poznacie….Jakim owocem było tzw. ekspijacyjne opętanie? Zaprzeczenie istnienia szatana, skandaliczne zachowanie Episkopatu NIemiec, wieloletni brak księży egzorcystów. Czy nie tego chce szatan? Nikt mi nie powie, że Jej „ofiara” i „cierpienie” było od Boga i że rozmawiała z Jezusem. Szatan zwiódł perfidnie tę biedną dziewczynę i cały Niemiecki Kościół. Niestety jestem pewien, że ta biedna dziewczyna trafiła do piekła.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: