Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prawda o ubezpieczeniu zdrowotnym w Polsce 2012

Posted by Marucha w dniu 2012-01-23 (Poniedziałek)

Tak sobie ostatnio zestawiam fakty i się domyślam – że staliśmy się ofiarami gigantycznego przestępstwa ubezpieczeniowego. Polscy lekarze i polscy pacjenci.

Należy powiedzieć Polakom PRAWDĘ o ubezpieczeniu zdrowotnym.

Jestem polskim lekarzem, żyję w Rzeczypospolitej Polskiej i codziennie w poradni przyjmuję pacjentów, którym wypisuję recepty. Od 1 stycznia 2012 pacjenci i ja jesteśmy poddani restrykcyjnemu prawu (ustawie), która czyni mnie odpowiedzialnym finansowo, gdy pacjent nie jest ubezpieczony, a ja wypiszę mu receptę, za którą zapłaci NFZ. To oznacza – że to ja będę musiał zapłacić refundację, gdyby się okazało, że pacjent jednak nie był ubezpieczony, a ja jemu wypisałem leki na recepcie.

Pojawił się problem – jak mam weryfikować ubezpieczenie? Tak się składa, że jestem również kierowcą i mam swoje doświadczenia z kontroli drogowych przeprowadzanych przez policjantów. Policjant, gdy chce zweryfikować, czy moje auto jest rzeczywiście ubezpieczone – idzie do swojego radiowozu, w którym ma laptop z aktualną bazą ubezpieczonych aut i… wpisuje w laptopie numer rejestracyjny auta, wyświetla mu się, że jest ubezpieczone (albo – że nie jest) i w ten prosty sposób weryfikuje ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, które jest obowiązkowe.

I tak samo powinno być z ubezpieczeniem zdrowotnym. Przychodzi do mnie pacjent, ja klikam numer jego PESEL do laptopa, w którym jest baza danych z NFZ i mam weryfikację, czy człowiek jest ubezpieczony, czy nie? Proste, prawda? Pozostaje pytanie – czemu do tej pory Narodowy Fundusz Zdrowia tego nie zorganizował?

Są pieniądze Polaków ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia?

Moja intuicja mi podpowiada, że NFZ po prostu dostał na przełomie roku rozkaz od “Grupy Trzymającej Władzę” (czy był to minister Rostowski?) – aby za pieniądze ubezpieczonych zakupić obligacje rządowe i przez to zmniejszyć dług publiczny według życzeń Unii Europejskiej. Być może również – że chodzi o pieniądze na haracz, który mamy zapłacić za holokaust, albo o środki na wojnę w Iranie? Jakakolwiek by była przyczyna – to urzędnicy obecnie po prostu nie mają pieniędzy na ubezpieczenie zdrowotne i dlatego nie generują listy PESEL ubezpieczonych, bo by ktoś się musiał w NFZ podpisać pod gigantycznym fałszerstwem – że niby konkretne pieniądze w kasie są, a ich przecież nie ma. Problem się pojawił w innym miejscu – przy wypisywaniu leków na recepcie, na której lekarz ma napisać, że pacjent jest ubezpieczony w NFZ. Prawo obciąża lekarza odpowiedzialnością finansową za fałszywy dokument, za pomocą którego dokonuje przestępstwa ubezpieczeniowego. Bo przepisanie leku refundowanego, gdy refundacja się nie należy – to jest przestępstwo ubezpieczeniowe.

Lekarze polscy sprawę wychwycili i nie chcą się pod fałszerstwem na receptach podpisywać, więc pojawił się strach sfer rządowych przed zdemaskowaniem. Ktoś z “Grupy Trzymającej Władzę” (GTW) wydał polecenie, żeby rozwinąć akcję dezinformacyjną – że niby lekarze nie umieją pisać recept. I machina ruszyła. Agenci porozstawiani w mediach – zaczęli nagonkę na lekarzy. Uwaga Polaków jest odwracana od finansowej strony problemu. Jest to obrzydliwa forma antypolonizmu – z okradaniem pacjentów w tle.

Mało jest zrozumienia – że chodzi o zarzut przestępstwa ubezpieczeniowego na wielką skalę; obywatele polscy nie są dostatecznie poinformowani o tym, że nie dysponują poważnym i wiarygodnym poświadczeniem swojego ubezpieczenia zdrowotnego w NFZ. Wielu myśli, że dowody wpłaty lub zapewnienia urzędów innych niż NFZ są dowodem ubezpieczenia. A tak po prostu nie jest.

Jak dotychczas, NFZ zdobył się na wystawianie pacjentom polskim europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ) – gdy wyjeżdżają poza Unię Europejską. Wymusiły to umowy międzynarodowe i to jest przypadek, gdy NFZ potwierdza ubezpieczenie. Ja taką kartę wyrobiłem sobie w NFZ, gdy na ostatnie wakacje wyjeżdżałem do Chorwacji.

To, co zazwyczaj mają pacjenci przychodzący do mojego gabinetu – to nie są dowody ubezpieczenia, jak EKUZ, lecz jedynie deklaracje – że firma (pracodawca pacjenta, jego własna firma lub urząd pracy) wpłaciła do ZUS pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne i że ZUS pieniądze te przekazał na konto NFZ. To nie są informacje o dokonaniu transakcji, lecz – o jej zaczęciu. Dowodem ubezpieczenia jest potwierdzenie stanu faktycznego – że transakcja została dokonana, co to znaczy? Ano – że NFZ te pieniądze otrzymał i zaksięgował na swoim koncie pod nazwiskiem i danymi osobowymi ubezpieczonego i członków jego rodziny, zgłoszonych do ubezpieczenia. Urzędnicy NFZ mają obowiązek codziennie te dane wpisywać, pieniądze obliczać i informować głównego księgowego o tym – ile tych pieniędzy jest? Baza ubezpieczonych w NFZ to jest informacja finansowa, drogi Panie! I skoro lekarz ma weryfikować, czy ktoś jest ubezpieczony, a potem odpowiadać finansowo – za to, że wydał pieniądze NFZ na leki osobie nieubezpieczonej – to musi mieć do tej informacji dostęp.

Pojawia się pytanie – dlaczego tak oczywista sprawa nie jest załatwiona jak należy? Dlaczego nie mamy w Polsce XXI wieku internetowego dostępu do tych podstawowych danych ubezpieczenia zdrowotnego? Odpowiedź jest bardzo prosta; NFZ nie dostał pieniędzy od ZUS-u, bo ZUS za pieniądze ze składek zakupił obligacje państwowe na koniec roku 2011 – aby księgowi państwa wykazali, że deficyt na początku 2012 nie przekracza poziomu nieakceptowalnego przez UE. NFZ o tym przestępstwie nie poinformował prokuratury i nie zaalarmował mediów, czyli – został zmuszony do współpracy przeciwko ubezpieczonym. Rząd (premier i minister finansów!) oraz służby (jak się domyślam!) nakazali polskim urzędnikom milczenie na ten temat, a podległym sobie dziennikarzom – robienie dymu w mediach – czyli wprowadzenie tematu zastępczego, że niby lekarze nie umieją wypisywać recept według nowych zasad refundacyjnych – i taką mamy dzisiaj sytuację.

Samoobrona Polaków, krzyż, modlitwa i nasze działania

Zacząłem się zastanawiać – co naród nasz może zrobić w tej sytuacji? Jak przemówić do ludzi, których pieniądze i zdrowie znalazły się w dyspozycji ludzi traktujących je nonszalancko? Na dwóch forach internetowych – to jest na forum Stanisława Michalkiewicza i Nowym Ekranie – zaproponowałem, abyśmy zaczęli przychodzić pod siedzibę NFZ z krzyżem i domagali się sprawiedliwości. Na razie odzew jest słaby (piszę te słowa 6 stycznia 2012).

Jak Polacy to zrozumieją – przyjdą tłumnie pod gmachy NFZ i postawią Krzyż, zaczną się domagać poświadczeń ubezpieczenia przez NFZ i… zacznie się prawdziwa polska kontrrewolucja.

A na razie – piszę o tym w Internecie – żeby nie było, że polskie elity nie informują ludu o ważnych sprawach.

W sumie – spełnia się przepowiednia wypowiadana wielokrotnie przez Stanisława Michalkiewicza (cytat z któregoś z klasków) – że nie ma takiego łajdactwa i zbrodni, do której nie byłby zdolny demokratyczny rząd, gdy mu zabraknie pieniędzy!

Eugeniusz Sendecki

Autor jest polskim lekarzem i narodowym demokratą, w roku 2004 przyczynił się do zablokowania okradanie pacjentów w warszawskiej izbie wytrzeźwień, w roku 2007 był kierownikiem poradni pracowniczej ministerstwa edukacji narodowej. Po klęsce narodowo-demokratycznej prawicy w wyborach 2007 roku założył Telewizję Narodową.
tel. (48) 601-787-407, mail: endecki@wp.pl

http://iskry.pl/

Komentarzy 26 do “Prawda o ubezpieczeniu zdrowotnym w Polsce 2012”

  1. lopek said

    Pieniądze zgromadzone w ZUS i NFZ to łakomy kąsek. Natomiast okupującym Polskę unym, nie zależy na emerytach czy ludziach chorych – bo dla nich przewidziano eutanazję. Problem jest poważniejszy – eksterminacja Polsków nie nadających się już do pracy!

  2. Boryna said

    Bez rewolucji nic się nie zmieni.

  3. Niedaleko said

    Logiczniejszego wytłumaczenia nie widziałem. Brawo !!!

    Pacjent nie ma „plastyku” pokazujący że nawet ma ubezpieczenie to już pokazuje prymitywny poziom całego ustroju i utrudniania pracy lekarzom. Wszystko by tylko zwolnic i przedłużać czas dla dostępu do usług. Czas leci i co ??? Ludzie chorują i umierają. Na to ewidentnie liczą.

  4. Im dłużej w gajówce siedzę tym bardziej otwierają mi się oczy, naprawdę przestałem TV oglądać gazet nie czytam radia nie słucham, meandrując miedzy serwisami http://www.ivrozbiorpolski.pl http://www.marucha.wordpress.com, http://www.stopsyjonizmowi.wordpress.com i stwierdzam śmiało że takiego poziomu zeszmacenia którym się daży dobrych ludzi nigdy nie było jak przez ostatnie 2 lata! coraz więcej moich znajomych odwiedza te portale, czyta uczy się na nowo, oswaja z bolesną prawdą zwłaszcza na temat kresów wschodnich. Ale jednak wracając do tematu to ludzi coraz więcej w moim otoczeniu otwarcie rozmawia o wymówienia posłuszeństwa (nie)rządowi dyktatora Tuska! na ulicy też idzie słyszećsłowa zniesmaczenia! wczoraj ACTA, dzisiaj ta biedna kobieta bohaterka solidarności została potraktowana jak menel !nie mówiąc już o aferze receptowej, płacimy składki a do lekarza i tak prywatnie trzeba iść, bo termin zajebiście długie, że zdechnąć można, albo już wyczerpane, nie macie wrażenia iż ten ryży skurwiel chce zniszczyć polskość której się brzydzi i jest dla niego czymś amoralnym? może w końcu my powstaniemy z kolan i zrzucimy kajdany ucisku nienawiści i podziałów i zaczniemy sami sobie pomagać bo tak dalej być nie może, naród skłócony przez x lat przez stalinowsko-michnikowską propagandę! te ścierwa się cieszą z tego bo o to im właśnie chodziło skłócić wszystkich i nikt nie będzie się wstanie z organizować! Wiec zadziwmy ich raz jeszcze i niech Polacy staną ramie w ramie i zniszczą resztki ścierwa ! i zaczną się szanować jak dawniej HONOR JEDNOŚĆ SZACUNEK niema większych cnót! Niech żyje Polski Naród.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Gajówka nie rości sobie monopolu na prawdę – mogę jednak Pana zapewnić, iż wszelkimi siłami tej prawdy poszukuje i do niej dąży.

  6. Re 5: A ja razem z Panem tę prawdę będę rozpowszechniał i o nią walczył, i d niej dążył tak długo aż naród cały się obudzi z letargu, i po nim aby nie zapomniał o tym co było i przestrzegał przet tym co się już stało by się nie powtórzyło! Czuwaj

  7. Tylka said

    Przecież NFZ, powinien wiedzieć, że kilka lat temu, przed likwidacją Kas Chorych, służba zdtrowia, tam, gdzie wprowadzono Rejestry Usług Medycznych, miała dostęp i do PESELI i do wykazu ubezpieczonych, do wykreślania z baz danych osób zmarłych, wprowadzania do baz nowo narodzonych itd. Ponadto wszystkie usługi były wycenione, na podstawie powyższego, zawierano z poszczególnymi jednostkami kontrakty, i rozliczano realizację kontraktów. Wszystko odbywało się na drodze elektronicznej. Działało, a jakże, ale jak zwykle w Polsce bywa, uważa się, że coś co się wprowadza w życie, za duzo kosztuje, lepiej pieniądze przeznaczone na unowocześnienie pracy w służbie zdrowia, skomputeryzowanie stanowisk pracy lekarzy, laboratoriów itd, przeznaczyć na cele, wiadome tylko elicie rządzącej.
    Nigdy nie mogłam i nie mogę zrozumieć, tego co powiedział premier Tusk, że Państwo, nie ma pieniędzy na rozdawanie i marnotrawienie, dobre, prawda? To tak, jakby pieniądze od obywateli, były, li i wyłącznie, własnością Rządu i nie stanowiły wspólnego dobra narodowego?!

  8. Tomek-Kolejarz said

    Problem polega chyba na tym, że służba zdrowia jest państwowym monopolistycznym molochem, ktory uniemożliwia ludziom normalnie żyć. Wiadomo, że finansujemy ten cały cyrk płacąc przymusowe składki, a co mamy w zamian, ano g…o! Pasożyty z ZUS i NFZ tuczą się za nasze.

    Panie Kolego Lopek w ZUS i NFZ nigdy nie było i nie ma odłożonych pieniędzy, no chyba, że jakieś wirtualne. Wszystko już rozkradziono, są długi i deficyty. Nawet bieżące wpływy są na bieżąco rozkradane. Dobrze to będzie wtedy jak całe to dziadostwo upadnie. Wtedy będzie można żyć normalnie. Kilka tysięcy lat historii cywilizacji pokazuje, że nawet wielkie narody obywały się bez państwowej służby zdrowia.

  9. Marucha said

    Re 9:
    Niekoniecznie prawda.
    Np. w Egipcie kapłani pełnili rolę państwowej służby zdrowia.
    W Rzymie istniały darmowe łaźnie dla poprawy higieny, darmowe państwowe szpitale dla żołnierzy…
    Nawet w społeczeństwach pogańskich szamani i czarownicy pełnili, jak byśmy dziś powiedzieli, „usługi zdrowotne dla ludności” według ich ówczesnej wiedzy i umiejętności.

    W ogóle temat jest ciekawy i warto by było zrobić jakiś „research”.

  10. Marucha said

    A w ogóle to skandal, żeby w Polsce w roku 2012 lekarz nie mógł przez komputer sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony, a pacjent nie dostawał natychmiast po opłaceniu ubezpieczenia plastykowej legitymacji.
    Co une robiły przez te 22 lata?

  11. Kronikarz said

    Co robiły przez 22 lat = interesy, interesy, Panie Gajowy.

  12. JamJestSceptyk said

    Ależ oczywiście, wszyscy niedługo dostaniemy po chipie na łapkę i od razu będzie wiadomo, kto jest ubezpieczony, a kto nie.

  13. 166 bojkot TVN said

    10/Marucha
    Nieprawdą jest, że lekarz nie może sprawdzić ubezpieczenia. W Warszawie już kilka lat temu prywatne kliniki dentystyczne, te, które miały tzw dyżur, czyli oferowały pomoc w nagłych wypadkach, przed przyjęciem pacjenta 166, sprawdzały, czy pacjent ze strasznym bólem zęba ma ubezpieczenie – wystarczył PESEL.
    Lekarze, a raczej personel pomocniczy w rejestracji chorych mają już takie możliwości. Dlaczego tego się nie stosuje można jedynie domniemywać. Pewnie na mój koszt lecza się tabuny turystów z ciepłych krajów, w prywatnych klinikach, podpięci pod cudze PESEL-e, oraz krewni i znajomi króliczka.

  14. Tomek-Kolejarz said

    Re 9

    Research by się przydał, żeby tepym wielbicielom naszej służby zdrowia spróbować otworzyć oczy na fakty.

    Zgadzam się z Panem, że przytoczone fakty miały miejsce. Niemniej jednak sensem mojej wypowiedzi było, że wcześniej nie istniało coś tak chorego jak obecna służba zdrowia podkreślam, że utrzymywana z przymusowych składek.

    Przykładów szpitali czy darmowych przychodni i aptek dostarcza nam znacznie więcej historia Europy i Polski. Istnialo ich sporo już w średniowieczu. Ale nikt nie płacił przymusowo składek na ich utrzymanie i nikt nie pasożytował na leczeniu ludzi. Zazwyczaj prowadzeniem takiego ZOZ-u zajmowali się zakonnicy, a finansowany był z odpowiedniej fundacji. Najczęściej bywało tak, że bogaty prywatny fundator tworząc np. szpital, czy hospicjum zapewniał też na przyszlość jego finansowanie z np. zapisanego w tym celu majątku ziemskiego. Było takich fundacji dużo, ci ktorych bylo stać płacili za leczenie i leki umówione opłaty. Ubodzy i biedacy mieli wszystko za darmo.

    I taka sytuacja w Polsce została zakłócona na pewien czas dopiero przez reformację, bo w niektórych rejonach kraju to protestanci zagrabili dobra kościelne służące właśnie utrzymaniu szpitali etc. We Francji znowu kres takiej służbie zdrowia położyła kres rewolucja odbierając majątki Kościołowi i prywatnym właścicielom.

    W moim mieście Łodzi darmowe szpitale, hospicja i przedszkola, zwane wówczas ochronkami zakładali ci podli krwiopijcy- kapitaliści, reprezentujący obcy kapitał. Szpital noszący obecnie im. dr-a Jonschera przy ul. Milionowej zafundowała dla swoich robotników rodzina Scheiblerów. Robotnicy z jego fabryki i członkowie ich rodzin leczyli sie tam za darmo. Wdowa po Scheiblerze założyła darmowe przedszkole, żeby robotnicy mieli gdzie posłać dzieci na czas pracy. Zięc i córka Scheiblera – Herbstowie po śmierci swej corki Anny-Marii bardzo przejęli się losem innych chorych dzieci i założyli darmowy szpital dziecięcy – pierwszy w Łodzi – obecnie to szpital im dr- Korczaka. Dodam jeszcze, że oprócz szpitali i, ochronek to ten obcy kapitał dawał ludziom mieszkania, na owe czasy lepsze niż bloki za komuny – Łódź jest pełna osiedli tzw. familoków. Żeby było ciekawiej protestant Scheibler dołożył sporą sumę do budowy katolickiego kościoła św. Anny, żeby jego robotnicy katolicy mieli gdzie w niedzielę i na co dzień się modlić. Znowu Żyd Poznański dołożyl tak samo do budowy nowego kościoła na Placu Kościelnym, a stary drewniany przeniesiono min. za jego pieniądze do osiedla jego familoków – obecnie to kościółek św. Józefa rzemieślnika przy ul. Ogrodowej.

    I co na te fakty powiedzą wszelkie zakute czerwone łby pojawiające się na forum?

  15. Niedaleko said

    „I co na te fakty powiedzą wszelkie zakute czerwone łby pojawiające się na forum?”

    Powiem Dziękuję !!!

    Problem w tym ze „oni” (to mglą ludzka ale istnieje i działa) nie lubi okazji gdzie nie zarobi. W USA (kiedy bogaty kraj) mimo tak wysokiego poziomu technologi, średni obywatel strach połyka jeśli choruje, myśląc CZY ubezpieczenie pokryje jego leczenie i JAK DŁUGO !!! Ten model pomału tutaj emigruje.

    To samo się dzieje z małymi sklepami. Znikną !!!

  16. Tomek-Kolejarz said

    Ad 15

    Nie bardzo rozumiem sens cytatu z mojej wypowiedzi. Czy nie daj Boże Kolega należy do czerwonych?

  17. Niedaleko said

    Sam nie wiem kto jest czerwony, zielony itp.

    Mam na myśli proste „Dziękuje” bo jest to ciekawe wspomnienie jak to kiedyś było. Trend z latami jest bardzo prosty, „Wyssać z kieszeni obywatela jak najwięcej pieniędzy i nie dać mu czas do myślenia. A wiec, długie godziny w pracy, obydwoje rodziców pracuje, a dzieci bawić pierdołami nazwanymi wyskokom technologia typu iPod itp.

  18. Guła said

    Zawsze można odwiedzić znachorkę albo jakiegoś Wilczura.

    PO co zaglądać w pusty garnek? Skoro od wpłacania nie przybywa, to od zaglądania tym bardziej. Pewnie władza wykombinowała żeby „pożyczyć” od aptekarzy i od niepublicznych zakładów zdrowotnych realizujących zlecenia ZOZ u.

    Koniec to nie jest, KRRiT wymyśliła sobie mając, powyższy precedens, że za wyegzekwowanie opłat za abonament odpowiada Poczta ale Polska. Bo niemiecka to by im nawsadzała, kopów oczywiście.

  19. Tomek-Kolejarz said

    Re 17

    Również bardzo dziękuję, bo teraz rozumiem już, o co chodziło koledze. Historię trzeba niestety znać. Inaczej czerwoni szarlatani wmówią nam nieprawdę. Fakty, które opisałem miały miejsce w czasach, które były daleko normalniejsze od dzisiejszych. To były właśnie czasy „dzikiego kapitalizmu”.

  20. Guła said

    Pamiętam pierwsze próby budowy autostrad, gdzie państwo subsydiowało pełne koszta związane z budową. Pieniądze na wykup ziemi, stworzenie dokumentacji technicznej i samą realizację zadania.

    Jakimś ci cudem zanim projekt ruszył, okazało się, ze ziemia znalazła się we właściwych rękach, a koszt wywindowanych cen za tą ziemię wynosił zdecydowanie więcej niż zabezpieczone przez państwo pieniądze na całe zadanie. No i nic?

    Chiba 😉 tych autostrad jak i opieki medycznej mieć nie będziemy.

  21. Marucha said

    Re 14:
    Wszystkie sprawy o jakich pisałem – kapłani-lekarze, łaźnie, szpitale – były oczywiście opłacane z kasy państwa, a więc m.in. z podatków.

  22. feliks said

    @19 Tomek Kolejarz
    Mam nadzieję, że przeczytał Pan „Ziemię Obiecaną” Reymonta w ramach nauki Historii , ” którą niestety trzeba znać”

  23. Peryskop said

    Re 20 Guła: … ziemia znalazła się we właściwych rękach…

    Bo te ręce wiedziały na czym polega iście czarodziejska moc „niewidzialnej” ręki „wolnego” rynku lansowanego m.in. przez apostołów tzw. austriackiej szkoły ekonomii.

  24. RomanK said

    Szanowny panie Gajowy….od pocztku swiata ludzie chorowali i leczyli sie… leczenie jest proste i tanie….to jest sztuka.
    Droga jest i coraz drozsza Sluzba Zdrowia…a to jest Bussines:-)))
    Kiedys kapalan byl lekarzem,,,dzis i lekarz i kaplan nagniaja klienta Wiekliemu Szmulowi Pharma-ceucie:-)))
    A Un…prosze widziec- lapes capes i w kieszonke schowa…a glupie goje niech szukaja czy sa w ksionzce ubezpieczonych…
    Widzi pan sztuka jest tak zebrac, zeby nei musiec oddawac,,no- bo jak pan oddac musi- to co to za sztuka…i co za busines???
    To co dzieje sie w Polsce to wieklie oszustywo pod przykrywka powagi instytucji panstwa…

  25. Tomek-Kolejarz said

    Re 22

    Oczywiście, że przeczytałem.

    Książki Reymonta, choć bardzo realistyczne i podparte osobistymi obserwacjami autora to jednak pozostają literacką fikcją, a nie rzeczywistym opisem faktów historycznych.

    Większość zauważa tylko niektóre kwestie poruszone tam przez polskiego noblistę. Pewnie, że Reymont wyłuszczył właściwie wszelkie zło, które miało miejsce podczas rozwoju miasta w tamtych czasach. Właściwie prawie nikt nie dostrzega, że nie krył też fascynacji Łodzią – nową, prężną metropolią, która wyrosła z niczego.

    Osobiście do nauki historii przedkładam książki stricte historyczne oparte na solidnych dokumentach źródłowych, a nie literaturę piękną, chocby była nagradzana wielokrotnie Noblem.

  26. Tomek-Kolejarz said

    Re 21

    A czy aby, rozwiązania, o których napisałem nie były lepsze? Nikt nie był zmuszony płacić na nie podatków ani składek.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: