Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Styczeń 24th, 2012

Smoleńska nigdy dość

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Każdy obywatel RP ma prawo zadać pytanie: jak to się dzieje, że samolot który powinien być najbezpieczniejszym statkiem powietrznym w kraju, spada sobie jak pierwszy lepszy boeing albo airbus? Jakiego to państwa właściwie jestem obywatelem? Smoleńsk jako case study powinien być obowiązkowy w uczelniach kształcących kadry sił zbrojnych, wywiadu, bezpieki, dyplomacji, policji, administracji.

Zakotłowało się ponownie. Instytut Ekspertyz Sądowych z Krakowa nie wykluczył obecności dowódcy sił lotniczych w kokpicie, ale przypisał jednocześnie odczytane, podobno kluczowe słowa, drugiemu pilotowi TU-154. Zgiełk jaki rozlega się w związku z tym wokół, zmierza do zakwestionowania wniosków komisji Millera i kieruje uwagę opinii publicznej w stronę Moskwy.

To niczego nie zmienia. Przyczyną katastrofy było tak czy inaczej kiepskie wyszkolenie załogi. To efekt strategii rozwoju sił zbrojnych. Stan rozwiązanego 36. specpułku lotniczego to tylko czubek góry lodowej. Raport NIK który lada dzień ma ujrzeć światło dzienne z pewnością nie odpowie na pytanie o rolę wojskowych specsłużb w dziele ochrony Sił Zbrojnych RP, ale może wykazać strukturalne, wielopoziomowe i przekrojowe praktyki improwizacyjne w kręgach decyzyjnych państwa w ciągu wielu lat. Przecieki dotyczące panów: Arabskiego i Błaszczaka są w tej mierze dosyć obiecujące.

Cóż więc działo się podczas ostatnich sekund lotu? Dlaczego samolot spadł? Lądowali czy nie lądowali? Możliwość pierwsza: piloci lądowali. Wyliczanka wysokości opadania kończy się na 20 metrach.

Możliwość druga: nie lądowali i wykonywali komendę “odchodzimy” po osiągnięciu 100 metrów, co robili źle, bo lecieli za szybko, do tego na autopilocie. Tak twierdzą fachowcy. Laik zastanawia się nad czym innym: wyliczanka wysokości poniżej 100 metrów świadczyłaby o stalowych nerwach pilotów, którzy wiedząc o tym, że samolot “nie odchodzi”, panowali nad sobą do końca. Czyżby? Jeśli nawet nie krzyczeliby z przerażenia, to milczeliby, zdumieni tym co się dzieje. Metodyczna i spokojna wyliczanka wysokości nie wchodzi w rachubę. To ludzie, a nie roboty.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 189 Komentarzy »

Andżelika Borys zmieniła front

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Andżelika Borys, aktywistka Związku Polaków na Białorusi, kreowana przez pewien czas w Polsce na liderkę antyłukaszenkowskiej opozycji, zmieniła front.

W najnowszym wywiadzie opublikowanym w “Rzeczpospolitej” mówi zupełnie innym językiem niż do tej pory. Zamiast wzywania do konfrontacji z władzami Białorusi wzywa do dialogu i twierdzi, że Związek Polaków nie może byc organizacją polityczną. Zaczyna od pozytywnej opinii o nowym p.o. prezesa ZPB Mieczysławie Łysym: Poznałam pana Łysego jeszcze jako kierowniczka działu oświaty ZPB w latach 1999-2000. Był dyrektorem szkoły w Rubieżewiczach pod Mińskiem, a ja pomagałam mu w wyposażeniu pracowni języka polskiego w jego szkole. Pan Łysy kontaktował się ze mną także po rozbiciu Związku, gdy okazaliśmy się po przeciwnych stronach. Pytał, jak widzę możliwości rozwiązania konfliktu. Odpowiedziałam mu, że jestem gotowa do rozmów. Widocznie wówczas nie były gotowe do tego władze białoruskie, postrzegające mnie jako rezydenta obcych wywiadów i uosobienie wszelkiego zła, więc ciągu dalszego nie było.

Dalej dowiadujemy się, że Związek Polaków jest organizacją kulturalno-oświatową, więc stawianie tak daleko idących warunków jak zmiana reżimu politycznego jest, delikatnie mówiąc, niedorzeczne. Nie jesteśmy siłą polityczną, która dąży do zmiany władzy na Białorusi, więc dialog, w interesach setek tysięcy Polaków na Białorusi, powinniśmy prowadzić w warunkach panowania każdej władzy, jeśli, rzecz jasna, taki dialog nie osłabia organizacji.

Dostrzegła też negatywne konsekwencje prowadzenia działalności części działaczy Związku w tzw. podziemiu: Nielegalna działalność mocno blokuje rozwój organizacji, gdyż ogranicza możliwośi szerzenia nauki języka polskiego oraz popularyzowania polskiej kultury i tradycji. A to są przecież główne kierunki działalności ZPB, to na nich bazuje idea istnienia tej organizacji. Bycie w podziemiu jest tylko i wyłącznie możliwością przetrwania. Z upływem lat następuje jednak zmęczenie z powodu bycia w podziemiu. Organizacja zaczyna cierpieć na syndrom prześladowczy i hermetyzuje się, zaczyna jej brakować kreatywnej młodej kadry. Obawiam się, że obecnie ZPB w dużym stopniu boryka się z tym właśnie problemem. Zresztą problem aktywnej młodzieży dotyczy większości środowisk polonijnych na świecie.

Te słowa w ustach A. Borys brzmią sensacyjnie. Jak należy rozumieć w ten sposób przeprowadza krytykę swojej dotychczasowej działalności. Ale dobrze, że zmądrzała. Wywiad zapewne nie jest przypadkowy i oznacza próbę zakończenia bezsensownego konfliktu wokół ZPB. Drogę do tego otworzyła niedawna rezygnacja prezesa Stanisława Siemaszko. A wypowiedź A. Borys opublikowana w “Rzeczpospolitej”, która wspólnie z “Gazetą Wyborczą” wiodła prym w podsycaniu konfliktu wokół ZPB, jest gestem z drugiej strony sygnalizującym gotowość porozumienia. Prawdopodobne będzie teraz dążenie do nowego pojednawczego zjazdu Związku i wyboru kompromisowego składu władz. Nie ulega wątpliwości, że stoi za tym dyplomacja obu krajów. Jest to drugie podejście do zakończenia konfliktu wokół ZPB. Za pierwszym razem A.Borys zajęła zgoła odmienne stanowisko. Oby tym razem się udało. Bo istniejąca sytuacja najbardziej szkodzi społeczności polskiej w Białorusi.

j.s. myslpolska.info
http://sol.myslpolska.pl/

Czy Angelika Borys „zmądrzała”? Mamy co do tego poważne wątpliwości. Jej nagła zmiana frontu o niemal 180 stopni ma najprawdopodobniej inne przyczyny, choć nie chcemy zgadywać, jakie. – admin.

Posted in Polityka | 10 Komentarzy »

Dlaczego musimy stać po stronie Orbana?

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Ktoś nie interesujący się sytuacją wewnętrzną Węgier i wierzący we wszystko, co piszą gazety w Polsce i na świecie – mógłby dojść do przekonania, że w kraju tym jesteśmy o krok od „faszystowskiej dyktatury”. Co prawda słowo „faszystowski” dawno już straciło pierwotne znaczenie, stając się jedynie inwektywą i pałką, przy pomocy której bije się politycznego przeciwnika – to jednak używanie tego typu określeń pod adresem demokratycznego kraju, mającego 1000-letnią, chrześcijańską tradycję, który wiele przeszedł w ostatnich dziesięcioleciach – jest czymś, wobec czego nie można przechodzić obojętnie. Tym bardziej, jeśli w gronie stawiających pod pręgierzem są przywódcy największych państw mieniących się demokratycznymi.

Jest rzeczą nie podlegającą dyskusji, że na Węgrzech nie doszło do żadnego „zamachu”, że kraj ten nie zmierza ku „faszystowskiej dyktaturze”. Jeśli bowiem uchwalanie ustaw i praw dzięki wygranym wyborom i posiadanej większości w parlamencie jest „faszystowską dyktaturą”, to w takim razie czym jest ta „prawdziwa demokracja”, o którą walczy Bruksela i Ameryka? Czy wprowadzenie do preambuły Konstytucji Węgier słów „Boże, błogosław Węgrów”, danie ludziom swobody wyboru przynależności do OFE, czy zmniejszenie liczby posłów do 199 – to jest działanie antydemokratyczne? Czy instytucja wyborów została zlikwidowana? Oczywiście nie. Chodzi o coś zupełnie innego – to Bruksela i USA roszczą sobie prawo do określania tego, co jest demokratyczne a co nie. Chodzi też o naruszone interesy ponadnarodowych korporacji i instytucji finansowych. Skandal polega też na tym, że takie państwa jak Francja i Niemcy na własnym podwórku realizują politykę bardzo podobną do tej, jaką chce iść Orban, a nowym państwom członkowskim UE aplikują rozwiązania, których u siebie nigdy by nie przyjęli.

Z wielu powodów, ale i przez wzgląd na nasze interesy – powinniśmy w tym sporze stanąć po stronie Węgier. Dobrze, że opozycja zajęła takie stanowisko, ale o wiele ważniejsze jest to, że uczynił to także premier Donald Tusk, czym może niektórych zaskoczył. Na konferencji prasowej w Warszawie powiedział:

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 21 Komentarzy »

Epoka, gdy idee są ważniejsze od zasobów materialnych (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Niezbyt łatwe jest przedstawienie rozwiniętej analizy podstawowych tendencji rozwoju systemu stosunków międzynarodowych w ciągu ostatnich dwudziestu lat w ramach takiego artykułu. Był to okres złożony – czasy wielkich nadziei i rozczarowań, zmian rewolucyjnych i rozpaczliwych prób utrzymania status quo, czynów historycznych i tragicznych błędów. Dlatego również jest trudno o nim mówić , że proces fundamentalnej przebudowy systemu światowego, który rozpoczął się w połowie lat 80-tych wieku minionego, daleki jest jeszcze od zakończenia; wszystko wskazuje na to, że znajdujemy się zaledwie w połowie długiego historycznego cyklu przemian. Wiele z transformacyjnych tendencji dopiero dojrzewa; wynik ich oddziaływania ujawni się w pełnej mierze dopiero za kilka dziesięcioleci.

Ale dzisiaj można już skonstatować, że przejście okazało się nie tylko długotrwałe, lecz i nader bolesne. Przy czym dla wszystkich- nie tylko dla tych, których uważano za przegranych w zimnej wojnie, ale i dla tych, którzy uważali się za zwycięzców. W znacznej mierze było to związane z tym, że krach starego systemu nastąpił bardzo szybko, stosując miarę historyczną- nieomal w mgnieniu oka. Nikt nie miał odpowiednich „planów w domu” i „wariantów zapasowych”, nikt nie mógł pochwalić się posiadaniem sprawdzonej strategii długookresowej. Wszyscy musieli improwizować, wykorzystując nie tyle doświadczenie starszych kolegów i nauczycieli, ile własną intuicję i wyobraźnię. Czasami improwizacje się udawały, czasami nie bardzo. Niesprawiedliwe jest więc dlatego ocenianie polityków minionych dwudziestu lat z pozycji dnia dzisiejszego; czasami nie mogli oni po prostu przewidzieć nie tylko długookresowych ale nawet najbliższych skutków swoich decyzji.

Niemniej jednak konieczna jest analiza wydarzeń, sukcesów i porażek- w miarę możliwości obiektywna i bezstronna. Po to tylko chociażby, abyśmy mogli z większą pewnością poruszać się do przodu, nie nadeptując co chwila na te same grabie. Przy czym warto analizować nie tylko własne błędy, lecz i pomyłki oraz błędy innych graczy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 5 Komentarzy »

Ofensywa przeciwko ACTA w internecie i na ulicach

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Kraków, Poznań, Gdańsk, Warszawa, Łódź, Lublin, Kielce, Rybnik – między innymi w tych miastach ogłoszono już zgromadzenia protestacyjne, mające wyrazić społeczny sprzeciw dla podpisania przez polski rząd dokumentu ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) – międzynarodowego porozumienia dotyczącego walki z naruszeniami własności intelektualnej, będącego w rzeczywistości kolejną próbą ingerencji w prywatność i wolność wyboru obywateli.

ACTA będzie regulować nie tylko zawartość odwiedzanych przez nas stron internetowych (a więc je cenzurować), lecz będzie też zakazywać handlu poszczególnymi lekami i nasionami. Wprowadzenie w życie tego dokumentu doprowadzi do niebywałej kontroli rządu światowego nad większością usług i podejmowanych przez społeczeństwo czynności.

Oprócz zapowiedzianych w większości polskich miast protestów, które odbędą się w najbliższy wtorek i środę, aktywni przeciwnicy ACTA od kilku dni prowadzą również skuteczne działania w internecie. Tylko przez weekend udało się wyłączyć strony internetowe Sejmu, kancelarii premiera, Ministerstwa Obrony Narodowej, rzecznika rządu RP czy Ministerstwa Finansów. Nie oszczędzono również witryny Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. I choć biura prasowe poszczególnych rządowych instytucji marginalizują ataki internautów, ci drudzy zapowiadają, że to dopiero początek.

Wideo: Czym jest ACTA?

http://autonom.pl

Posted in Me(r)dia | 46 Komentarzy »

„Lista faszystów”. Państwo przegrywa z Antifą.

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (wtorek)

Ani prokuratura, ani Generalny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych nie doprowadziły do usunięcia rzekomej “listy faszystów” z internetu.

“Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że organy państwa okazują się bezsilne w starciu z ultralewicową organizacją Antifa. Mimo medialnych zapowiedzi ani organy ścigania, ani Urząd Ochrony Danych Osobowych nie potrafiły zmusić lewicowych ekstremistów do usunięcia ze strony internetowej danych 450 osób oskarżanych przez nich o faszyzm.

Bojówkarze z organizacji Antifa na swojej stronie internetowej opublikowali stworzoną przez siebie listę nazwisk i adresów kilkuset osób. Lewicowi działacze ogłosili, że to “lista polskich faszystów”, i wezwali do podjęcia działań przeciwko nim. W rzeczywistości w ten sposób o faszyzm oskarżyli przypadkowe osoby, na przykład Krzysztofa K., pracownika Państwowego Muzeum na Majdanku – czytamy w dzienniku.

Choć po publikacji “Rzeczpospolitej” wiele instytucji państwowych zapowiedziało zdecydowane działania, adresy i nazwiska rzekomych faszystów wciąż wiszą w sieci. A, jak czytamy w dzienniku, bojówkarze z Antify kpią na swojej stronie internetowej, że o krokach prawnych przeciwko nim wiedzą z mediów.

aj

http://www.polskieradio.pl/

No i patrzcie Państwo, uny sobie „nie mogą poradzić” z garstką śmierdzieli… wzruszające… – admin

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »