Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    NC o Dziennik Apokalipsy: Każda nie…
    bryś o Wolne tematy (4 – 2…
    Piskorz o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    Enya o Co jedzą Polacy?
    Jacek o Kolejny sukces przewoźnika lot…
    Zenon_K o Wolne tematy (4 – 2…
    bryś o Co jedzą Polacy?
    bryś o Co jedzą Polacy?
    Enya o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    Krzysztof M o Co jedzą Polacy?
    Ale dlaczego? o Rozpętał kampanię przeciwko kr…
    Bezpartyjna o Co jedzą Polacy?
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    bez podpisu o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 584 obserwujących.

Dlaczego musimy stać po stronie Orbana?

Posted by Marucha w dniu 2012-01-24 (Wtorek)

Ktoś nie interesujący się sytuacją wewnętrzną Węgier i wierzący we wszystko, co piszą gazety w Polsce i na świecie – mógłby dojść do przekonania, że w kraju tym jesteśmy o krok od „faszystowskiej dyktatury”. Co prawda słowo „faszystowski” dawno już straciło pierwotne znaczenie, stając się jedynie inwektywą i pałką, przy pomocy której bije się politycznego przeciwnika – to jednak używanie tego typu określeń pod adresem demokratycznego kraju, mającego 1000-letnią, chrześcijańską tradycję, który wiele przeszedł w ostatnich dziesięcioleciach – jest czymś, wobec czego nie można przechodzić obojętnie. Tym bardziej, jeśli w gronie stawiających pod pręgierzem są przywódcy największych państw mieniących się demokratycznymi.

Jest rzeczą nie podlegającą dyskusji, że na Węgrzech nie doszło do żadnego „zamachu”, że kraj ten nie zmierza ku „faszystowskiej dyktaturze”. Jeśli bowiem uchwalanie ustaw i praw dzięki wygranym wyborom i posiadanej większości w parlamencie jest „faszystowską dyktaturą”, to w takim razie czym jest ta „prawdziwa demokracja”, o którą walczy Bruksela i Ameryka? Czy wprowadzenie do preambuły Konstytucji Węgier słów „Boże, błogosław Węgrów”, danie ludziom swobody wyboru przynależności do OFE, czy zmniejszenie liczby posłów do 199 – to jest działanie antydemokratyczne? Czy instytucja wyborów została zlikwidowana? Oczywiście nie. Chodzi o coś zupełnie innego – to Bruksela i USA roszczą sobie prawo do określania tego, co jest demokratyczne a co nie. Chodzi też o naruszone interesy ponadnarodowych korporacji i instytucji finansowych. Skandal polega też na tym, że takie państwa jak Francja i Niemcy na własnym podwórku realizują politykę bardzo podobną do tej, jaką chce iść Orban, a nowym państwom członkowskim UE aplikują rozwiązania, których u siebie nigdy by nie przyjęli.

Z wielu powodów, ale i przez wzgląd na nasze interesy – powinniśmy w tym sporze stanąć po stronie Węgier. Dobrze, że opozycja zajęła takie stanowisko, ale o wiele ważniejsze jest to, że uczynił to także premier Donald Tusk, czym może niektórych zaskoczył. Na konferencji prasowej w Warszawie powiedział:

„Polska zaoferuje, jeśli premier Viktor Orban i Węgrzy będą tym zainteresowani, jakąś formę politycznego wsparcia, tak aby reakcje na sytuację na Węgrzech nie były przesadzone. Mam wrażenie, że część tych reakcji jest przesadzona, mówię bardziej o reakcjach politycznych niż czysto formalnych czy proceduralnych związanych z oceną Komisji Europejskiej. Węgry prezentują ciągle na poziomie europejskim standard demokratyczny. Nie ma żadnego powodu, aby podnosić takie larum, jak czynią to niektóre polityczne środowiska”.

Ten głos będzie miał w Europie większy rezonans, niż głos opozycji, bo Tusk jest premierem, a ponadto jest uznawany w UE za „swojego”. Dlaczego się na to zdecydował? Po pierwsze, Orban jest zaprzyjaźniony z Tuskiem, wbrew powszechnej opinii, że to PiS jest naturalnym sojusznikiem Fidesz. Musiał więc w jakiś sposób wesprzeć kolegę. Ale jest też drugi powód – Tusk jest chyba zaskoczony i zaniepokojony tonem, w jakim wypowiada się na temat Węgier UE. Taki los może spotkać każde z państw naszego regionu. Podpaść Brukseli jest bardzo łatwo i wtedy staje się ona bezwzględna. Jest jeszcze jedna sprawa – przypadek węgierski postawił na nowo pytanie o granice suwerenności państw członkowskich UE. Można mieć tylko nadzieję, że po tej bolesnej lekcji profederalistyczny entuzjazm naszego rządu wyrażony niedawno w Berlinie przez ministra Radosława Sikorskiego – osłabnie.

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl/

Komentarzy 21 do “Dlaczego musimy stać po stronie Orbana?”

  1. Kronikarz said

    : – )

  2. zdrada said

    Zyje w Ameryce b. dlugo i jestem ob. tego kraju , wiem jaka jest tu „demokracja” w kazdym badz razie zyje sie lepiej niz w Europie na 100% , mimo ze zadnej demokracji nie ma to kraj policyjny , konczac poprzyjmy Viktora Orbana , on naprawdec chce aby nasi przyjacieke Wegry bylym demokratycznym panstwem !!!! Tusk i Polska to katastrofa jesli nie dzisiaj to juz niedlugo nie bedzie nas !!

    Czy może Pan poprzeć te rozważania jakimiś liczbami? Np. jaki procent Amerykanów nie ma pracy, żyje poniżej poziomu ubóstwa itp. – admin

  3. Matt said

    Ciężko rozgryźć naszego premiera. Swoim zachowaniem chce pokazać, że nie jest z UE, ale jak na razie nadal bliżej mu do Brukseli niż do nas. Co do demokracji w obecnym wydaniu mam zastrzeżenia zarówno do Polski jak i UE. Bardziej mi to wygląda na instytucję kierującą się własnym dobrem, „wolnorynkową” wg jej własnej definicji.

  4. maran said

    Bardzo dobre video Ickea.

  5. Mordka Rosenzweig said

    re 3

    Ja pan Mprdka sie bardzo cieszy sze pan Matt uwasza sze cieszko rozgryzc naszego premiera.

    Ja pan Mordka ma nadzieje sze reszta Polaki tesz nie wie o co chodzi.

  6. xy said

    Tym co lubią się ośmieszać przytaczając Davida Icke jako autorytet polecam:

  7. maran said

    Icke mowi, o czym pewnie czesc gajowkarzy wie, ze jednym z celow Junii aka international maffi bylo rozbicie Europy, poszatkowanie jej na niewiele znaczace regiony, bedace pod zarzadem/wplywem junijnych bonzow. Europa ,w ktorej nie ma granic, panstw, w ktorej prawa ustala jakas niewiadomoskad grupka podejrzanych twardoglowych, w ktorej niszczy sie rodzine, religie, pozytywne wartosci, oferujac w zamian demoralizacje, indoktrynacje mlodego pokolenia wedlug robta-co-chceta filozofii,w ktorej niszczy sie rolnictwo, przemysl, zdrowie i tak wlasciwe wszystko inne co jest wartosciowe i co mozna zniszczyc, ta Europa ma byc udoopiona, ma byc rzucona na kolana, oslabiona do granic mozliwosci, sklocona, wynendzniala, zabiedzona, ponizona. Taka Europe ta szjaka moze i chce przejac z latwoscia i moze wtedy robic co chce i kiedy chce.
    I wyglada na to ,ze sa na dobrej drodze aby tego dokonac. Juz sa na finiszu.
    Wegry im stanely okoniem, bo i Wegrzy i ich super prezydent wyczuli pismo mosem.
    Czy same Wegry wystarcza, aby uratowac zgupiala, zaczadzona, oslabiona,zdezorientowana,zdemoralizowana, podzielona, zeszmacona Europe???

  8. maran said

    ad 6
    Moze nie jest on Son of God, ale na pewno ma duzo wiecej ciekawszych rzeczy do powiedzenia. niz niejaki XY.
    Zdecydowanie bardziej wole go posluchac, niz kogos kto nie ma NIC interesujacego do powiedzenia.

  9. maran said

    Swoja droga gdyby taki Sw Pawel zyl w obecnych czasach, to by daleko nie zaszedl z rozglaszaniem Ewangelii. Zaraz by tu jeden z drugim wyciagneli jakis filmik z ju tuby z czasow jego Szawlanej przeszlosci i powiedzieli „acha, to takiego tu promujesz, takiego gagatka mamy sie sluchac”.
    I kuniec. Jego Szawlowa przeszlosc ,ujawniona w media i na you tubie, zamknelaby by mu wszytkie drzwi i okna oraz narazila na szyderstwa i smiech ze strony bogobojnych ,zaczadzonych, aczkolwiek zawsze Uzytecznych, Idiotow.
    Zaden swiety by sie nie przesliznal w dobie, w ktorej co jeden/jedna przy klawiaturze, to sami nieskazitelni aniolowie ,jakich ziemia kiedykolwiek nosila.

  10. Marucha said

    Re 9:
    Szaweł-Paweł nie ukrywałby swej przeszłości i nie wypierał się jej w żywe oczy. Bo nie robił tego za życia.

  11. maran said

    Szawel nie ,ale obecna publika by mu wyrzucala jego przeszlosc przy lada okazji, albo tez i bez.

    Niby dlaczego mialby sie jej wypierac swoja droga?? Wtedy klamalby w zywe oczy, a z klamstwem by daleko nie zaszedl.
    Obecnie, publika zas by zgnoila zanim by cokolwiek zdzialal czy powiedzial.
    Wywlekliby by jego przeszlosc na medialna arene i wszyscy „swintojebliwi”, co to co sami bez grzechu sa,
    by stwierdzili, ze co on tam ich chce i moze nauczyc, jak sam pelno grzechow poczynil, za ktore nikt mu przebaczac nie ma zamiaru.
    No bo teraz co drugi to madrzejszy i na pewno co swietszy jest. Takie czasy mamy.

  12. Centuria said

    Re 7 „Czy same Wegry wystarcza, aby uratowac zgupiala, zaczadzona, oslabiona,zdezorientowana,zdemoralizowana, podzielona, zeszmacona Europe???”

    Calkiem mozliwe. To tak, jak w tej bajce, gdzie krol byl nagi, ale kazdy sie bal powiedziec. Czasem wystarczy jeden glos. Moze inne kraje zorientuja sie, ze zostaly wystrychniete na dudka i ze pozbawia sie je panstwowosci?

  13. maran said

    ad 12 W bajki to ja wierzylam jak bylam mala.
    Fundamenty sa zniszone, drzewo przegnile do granic mozliwosci, brak mocnych liderow, brak jednosci i zgody, brak wspolnych wartosci.
    Sa jedynie pewne przyczolki ,ktore moga i pewnie bronic sie beda.
    Zgnilizna zaszla za daleko zeby to odkrecic. Mysle ,ze kazdy z nas bedzie sie musial skupic na tym aby SAMEMU sie nie zaprzedac , nie poddac Zlu.
    Bo bedziemy kuszeni. Do samego konca.Musimy sie modlic, aby nie ulec zlu.
    Ewentualne wyratowanie swiata to ja juz zostawiam Panu Bogu, o ile On ma taki zamiar.
    Ale niby dlaczego mialby to zrobic ,jak z radoscia i ochoczo wyrzucilismy go z naszych krajow, Kosciolow, szkol, urzedow, szpitali, domow, serc, umyslow i dusz.
    Sami odeszlismy od Niego, zwrocilismy sie do jego odwiecznego wroga o opieke i guidance, a teraz niezadowoleni z tego co nam szykuje uderzamy w placz i liczymy, ze Bog sie nad nami zlituje??
    Moze i tak? To juz ode mnie nie zalezy. Oby.

  14. maran said

    a tu kolejny wpis ukazujacy rozklad moralny wsrod „duchowienstwa”,jaki mozna obserwowac po posoborowiu .czyli inaczej Wiosnie Kosciola. Wiosna ta ,niestey, nie pachnie fiolkami i zawilcami. a gnojem i zgnilizna.
    Tu mozna sobie dokladnie poczytac i obejrzec w obrazkach.
    Nie pokazujcie tego ludziom znacznie starszym, bo sie za bardzo znerwuja i problem bedzie.
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/01/24/zydomasonska-rewolucja-w-kosciele-katolickim-austriacki-artystyczny-neo-ksiadz/#comments

  15. maran said

    Wywołana ( bardzo subtelnie) do tablicy przez Leszka77 i sprowokowana do rozważań na temat modlitwy, zatrzymałam się na chwilę nad okolicznościami i warunkami, w jakich można i trzeba się modlić. Przypomniała mi się pewna rozmowa sprzed wielu lat. Pewna osoba tłumaczyła mi się, że nie może się modlić, gdyż albo nie ma na to czasu, albo nie znajduje na nią odpowiednich warunków.
    – Myślę, że to tylko taka wymówka, może nie odczuwałeś potrzeby rozmowy z Bogiem.
    – Pewnie masz rację, jakoś zapomniałem o tym, że On jest i powinienem z Nim codziennie rozważyć wiele spraw. Jakoś modlitwa zawsze kojarzyła mi się jedynie z uklęknięciem i wyklepaniem gotowych formułek, najczęściej bezmyślnie, a ty mówisz, że to rozmowa.
    – Bo to naprawdę jest rozmowa – z Bogiem. Bardzo specyficzna. Najczęściej bowiem mamy wrażenie, że skoro nie słyszymy Jego odpowiedzi, to On nas nie słucha.
    – Rzeczywiście tak myślałem.
    – A skoro tak, to możemy rozmawiać w każdym momencie dnia, w każdych warunkach – nie tylko klęcząc przed krzyżem lub w kościele. A co do formułek. Wyobrażasz sobie rozmowę dwóch osób polegającą na posługiwaniu się cytatami ściągniętymi z jakiegoś dramatu, np. Hamleta? Byłaby rozmowa, ale czy rzeczywiście ty mówiłbyś o własnych sprawach, a twój rozmówca odpowiadałby ci na pytania dotykające właśnie twoich problemów?
    – Masz rację, to byłoby bez sensu. Czyli modlitwa gotowym tekstem jest zła?
    – Tego nie powiedziałam. Ona może być idealna, uniwersalna, pasująca do każdego z nas – np. Modlitwa Pańska, czyli Ojcze nasz. Czy może być bardziej doskonała od niej?
    – Rzeczywiście. Ale dlaczego uważasz, że doskonała?
    – Bo widzisz, każda powinna zawierać pewne cechy, by być idealną rozmową z Bogiem. Można nazwać je schodami prowadzącymi do Boga, zaraz ci je wymienię:
    1. pokora, uznanie, że jesteśmy niczym przed Obliczem Bożym, ale jednocześnie umiłowanym Jego dzieckiem z Jego łaski poprzez sakrament chrztu świętego, poprzez akt odkupienia przez Mękę i Śmierć Jezusa Chrystusa ;
    2. uwielbienie Go jako naszego Stwórcę i Odkupiciela, stwórcę wszelkiego dobra i piękna, jakiego doznajemy i jakie doświadczamy i obserwujemy wokół nas;
    3. prośba o wybaczenie win, gdyż każdy z nas jest grzeszny, a przecież nie możemy stanąć przed Bogiem – Najczystszym z Najczystszych upaprani grzechami, niepodobni do Jego stworzeń, dlatego w pokorze powinniśmy prosić Go o to, by przebaczył nam nasze grzechy;
    4. prośba – jeśli czegoś potrzebujemy, lub gdy wstawiamy się za kimś, kto czegoś potrzebuje; np. modlimy się za chorych, za zmarłych, o wsparcie w trudnym momencie życia.
    Oczywiście nie zawsze musimy w modlitwie o coś prosić. Bóg zna nasze potrzeby lepiej niż my sami, ale On chce, abyśmy prosili o dane łaski. Kolejność tych „ schodów” też nie jest regułą, np. możemy wyjść od uwielbienia Pana lub od prośby.
    – No tak, ale taka modlitwa będzie długa, a nie zawsze mam na to czas.
    – Niekoniecznie, chociaż nieraz rzeczywiście zdarza się, że nie mamy czasu na to, by w naszej modlitwie znalazły się te wszystkie elementy. Kiedyś niespodziewanie zostałam zaatakowana przez kogoś nożem, przerażona szepnęłam tylko „ Jezu” i to wystarczyło, by napastnik stracił swą moc. Innym razem przygnieciona wieloma troskami, z którymi nie mogłam sobie poradzić, popatrzyłam z miłością na obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem i poprosiłam: ”Ratuj”. Poczułam jak wszystkie zmartwienia stają się w tym momencie nieważne i odzyskałam spokój. Była też chwila, kiedy dowiedziawszy się o czerniaku złośliwym nie byłam w stanie się modlić słowami, tylko ze łzami w oczach klęczałam, kurczowo trzymałam się kraty przed kaplicą Cudownego Wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej i wpatrywałam się w Jej jaśniejące niezwykłym blaskiem Oblicze. Nie wypowiedziałam ani jednego zdania prośby o uleczenie, a jednak choroba zniknęła w tym momencie w cudowny sposób, zostawiając na skórze zabliźniony ślad swojej obecności. Jak widzisz – Bóg zna każdą naszą myśl, każde pragnienie i drgnienie serca. On pragnie tylko, byśmy zwracali się do Niego w każdym momencie życia, z każdym problemem jak do bezgranicznie Miłującego Tatusia.
    – To niesamowite, trudno uwierzyć.
    – A jednak to prawda. Bóg jest wciąż przy każdym z nas, czuwa nad nami, więc doskonale wie, co jest nam potrzebne, dlatego boli Go nasza obojętność na Jego czułą troskliwą obecność.
    – Skoro jest przy nas stale, to każdy moment naszej codzienności jest dobry na to, by z nim rozmawiać poprzez modlitwę.
    – Tak, właśnie to chciałam Ci uświadomić. Modlić się możemy w każdej sytuacji – gdy idziesz do pracy czy wracasz z niej, gdy odpoczywasz w parku na ławeczce lub stoisz w kolejce do kasy, w poczekalni do lekarza i gdy zobaczysz coś pięknego, np. cudowny zachód słońca czy ciekawy układ chmur, podczas podróży i gdy leżysz w szpitalu unieruchomiony na łóżku. Bardzo lubię modlić się podczas prac domowych, np. przy obieraniu ziemniaków, krojeniu warzyw, wyrabianiu ciasta, prasowaniu czy robótkach ręcznych – szydełkowaniu, wyszywaniu, robieniu czegoś na drutach. Wówczas każda praca staje się modlitwą, modlitwą czynu. Wszystko przecież robisz z miłości do Boga i twoich bliźnich. Żartuję, że szydełkując koronkę do serwetki lub chusteczki, będące dla kogoś upominkiem, modlę się palcami. To będzie taka modlitwa serca, spontaniczna, ale przecież i różaniec można odmawiać w tym momencie.
    – Jak to, nie odliczając „Zdrowasiek” na paciorkach różańca?
    – Tak, jeśli prowadzisz samochód też możesz tak się modlić.
    – Chyba żartujesz!
    – Ani mi w głowie! Przede wszystkim chodzi mi o sytuację, kiedy masz do pokonania jakiś prosty odcinek drogi, gdzie nie ma komplikacji typu skrzyżowania, ronda, przecznice, teren zabudowany itp., gdzie co kawałek są jakieś znaki drogowe, wymagające skupienia uwagi na prowadzeniu samochodu, a o odcinek drogi poza miastem, np. wśród pól, w odkrytym terenie.
    – A to co innego, rzeczywiście wtedy lubię słuchać radia, by wypełnić czas i się nie nudzić, a przecież mogę się modlić. Ale odmawiać różaniec i przesuwać paciorki?
    – Chyba nie rozumiesz tak do końca istoty tej modlitwy. To rozważanie po kolei scen z życia Maryi i Jezusa, podróż przez Ewangelię, choć ostatnie dwie tajemnice wykraczają poza nią, bo dotyczą Maryi na wiele lat po Zmartwychwstaniu Jezusa.
    – Prawda!
    – Takie spojrzenie na różaniec zawdzięczam nieżyjącemu już kapłanowi, wielkiemu miłośnikowi różańca. Ten prosty wiejski proboszcz tak „ zaraził” swoją wioskę miłością do tej formy modlitwy, że chyba niewiele osób w jego parafii nie należy do róży różańcowej – nawet mężczyźni mają swoje grupy modlitewne. Kiedy podróżował, zawsze nie marnował czasu. Jego sposób na odmawianie tej modlitwy, siedząc jednocześnie za kółkiem kierownicy był prosty. Zaczynamy różaniec tak jak każdy, ale gdy przechodzimy do kolejnych tajemnic nie odmawiamy 10 Zdrowaś, lecz po jednej przy każdej tajemnicy, a więc: Ojcze nasz, Zdrowaś, Chwała Ojcu i przechodzimy do następnej, jednak wzbogacając rozważania o wszystkie po kolei wydarzenia z życia Maryi i Jezusa, np. w części radosnej to także pokłon Trzech Króli, ucieczka do Egiptu itd. I tak przypominając sobie kolejne fakty z Ewangelii rozważasz właściwie całą Ewangelię. Wynika z tego, że zanim zatwierdzono tajemnice światła, ten skromny kapłan już rozważał je podczas modlitwy. Przy części bolesnej można rozważyć całą Mękę Pańską, podobnie jak w Drodze Krzyżowej. Spotkałam tego kapłana tylko raz w życiu i uważam to spotkanie za niezwykły dar od Boga – właśnie za to zrozumienie istoty tej modlitwy.
    – To rzeczywiście ciekawe rozwiązanie.
    – Bardzo gorąco polecam ci także codzienną „ pustynię”. Polega ona na tym, że w ciągu dnia oddalamy się na moment od codziennych zajęć i poświęcamy wówczas czas na osobiste spotkanie z Bogiem. Najlepszą chwilą jest wieczór – ogarniamy wówczas myślą cały miniony dzień i dokonujemy coś w rodzaju rachunku sumienia. Rozważamy, co spotkało nas w danym dniu i kogo spotkaliśmy. Przepraszamy Boga za zaniedbania i grzechy i planujemy dzień następny pod kątem służby Bogu i bliźnim. Bardzo lubię swoją „ pustynię” na balkonie – mogę podziwiać piękno nieba, dochodzące śpiewy ptaków, urodę kwiatów i w związku z tym – modlić się uwielbieniem Boga. Podobnie – jeśli mamy możliwość udać się do parku, do lasu czy gdzieś indziej, gdzie możemy być sam na sam z Bogiem i sobą. Nawet zimą można znaleźć swój kącik, gdzie możemy bez przeszkód oderwać się od codzienności. Nie jest to możliwe, gdy mamy przez cały czas włączony telewizor czy radio. W zgiełku jest to niemożliwe. Niekiedy okazuje się, że jedyną chwilą na spotkanie z Bogiem jest po prostu noc. Wiele osób cierpi na bezsenność – zamiast z uporem maniaka „liczyć barany”, można modlić się i adorować na odległość Jezusa ukrytego pod postacią Chleba w kościelnym tabernakulum. Nasze myśli wyciszają się i zasypiamy bez środków nasennych.
    – Masz rację – każda chwila dnia jest dobra, by rozmawiać z Panem Bogiem.
    – Tak, bo bez modlitwy nasza dusza stopniowo „umiera”, bo oddala się od źródła życia – od swego Stwórcy, ale muszę ci jeszcze zdradzić pewien sekret – by rozmowa z Panem Bogiem była skuteczna, powinieneś dbać o to, by żyć w stanie łaski uświęcającej. Grzech bowiem jest pewnym murem, który oddziela nas od Niego, który zaburza nasze relacje z nim, zwłaszcza „grzech uporczywy”, np. gdy stale w nim trwamy, np. żyjąc w związku niesakramentalnym.
    – Dlaczego?
    – Bo w takiej sytuacji swą postawą sygnalizujemy Bogu, iż ktoś jest ważniejszy od Niego – w tym wypadku osoba, z którą łamiemy Boże przykazanie „ Nie cudzołóż”. Bóg jest wówczas na drugim miejscu po niej, zamiast na pierwszym. Jest tym brak zaufania do Boga, pycha, bo tkwimy w przekonaniu, że mamy własną receptę na szczęście – właśnie związek z drugą osobą, którą uważamy za gwaranta i dawcę prawdziwego naszego „szczęścia”.
    – Zatem najskuteczniejsza jest modlitwa czystego serca!http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/modlitwa_33479

  16. Tekla said

    Odwazny Premier Orban Viktor ,prosze posłuchąc jak był atakowany przez znango ,,liberała..”

  17. Kar said

    …Czy może Pan poprzeć te rozważania jakimiś liczbami? Np. jaki procent Amerykanów nie ma pracy, żyje poniżej poziomu ubóstwa itp. – admin

    tak, to prawda, bo czasami wpadamy w euforie w balwochwalstwo niepotrzebnie ekscytujac sie tanimi rzeczami (Ameryka), ktore dzisiaj nie wart sa funta klakow..

  18. Brat Dioskur said

    Tymczasem antyorbanowska retoryka przybiera niebezpieczne formy ,znane nam juz z czasow przygotowywania Husajna czy Kaddafiego do …egzekucji!Nie przebiera sie w slowach i tak Orban zaciesnia dyktatorski ucisk na gardle niezaleznego banku centralnego,zwalnia liberalnych sedziow,mianujac swoich -konserwatywnych,lekcewazy pedalskie malzenstwa,odrzuca tzw. aborcje a nie podoba mu sie erotyka (sic!)w TV i kinach i daje wolne pole Kosciolowi do ingerencji w prywatne zycie Wegrow.Ten ostatni zarzut zostal przez hol.TV podparty wypowiedzia Wegierki ,ktora 25 lat temu powodowana miloscia (ha,ha,ha) do Holendra zawitala nad Ren.Ta podla baba ,lzac w zywe oczy powiedziala ,ze Orban oddaje swieckie szkoly w rece Kosciola katolickiego a odbywa sie to tak ,ze po wakacjach przychodzi nowy dyrektor ,komunikuje ,nie pytajac sie rodzicow ,ze szkola ma teraz profil katolicki i nastepnie wyrzuca wszystkich postepowych nauczycieli na bruk!Dla przeciwwagi podaje sie wypowiedzi ambasadora Wegier ,ktory spokojnie wyjasnia ,ze Orban dostal od narodu carte blanche i zmienia kraj kierujac sie
    zyczeniami elektoratu.Wszystko na nic ,nad Dunajem rodzi sie nowa dyktatura ,ktora depcze podstawy demokracji i do tego dopuscic nie wolno.Dowodem maja byc liczne demonstracje,ktore oczywiscie pokazano w nadmiarze przy czym na specjalna uwage zasluguje sztuczka socjotechniczna demonstrujacych wegierskich lewakow ,ktorzy uzyli transparentu pisanego…”solidaryca”!W 56’Wegry poszlu sladem wydarzen w Polsce i zerwaly sie do nierownej walki z sowieckim okupantem ,niestety nie ma co teraz na to liczyc ,ze Polska pojdzie sladem Wegrow Orbana i zerwie sie do walki z totalitarnym Eurokolchozem.A ma ow totalitaryzm morde tego Bandita,pedofila i degenerata ,ktorego napady szalu mozna ogladac na video z wpisu (16).

  19. O protegowanym Orbana:

    „PREZYDENT WĘGIER OSKARŻONY O PLAGIAT

    30.03.2012

    Prezydent Węgier Pal Schmitt został pozbawiony stopnia doktora za plagiat. Taką decyzję podjęła komisja prestiżowego Uniwersytetu Medycznego w Budapeszcie.

    20 lat temu Schmitt ze znakomitym wynikiem obronił pracę doktorską na temat współczesnych igrzysk olimpijskich. Ale na początku tego roku ustalono, że jego praca doktorska nie spełnia wymagań i norm etycznych pracy naukowej i że duża część tekstu została po prostu skopiowana z pracy bułgarskiego naukowca.

    Schmitt oświadczył, że nie zamierza podawać się do dymisji i nie widzi związku między piastowanym przez siebie stanowiskiem i pracą doktorską sprzed 20 lat.”

    http://polish.ruvr.ru/2012_03_30/70094298/

    * * *

    Dzięki tej bezczelności jedno jest oczywiste: Pal Schmitt NIE JEST EFEKTEM „WĘGIERSKIEJ KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ”, nie jest darem Niebios dla narodu węgierskiego.

    Ten wiceprzewodniczący Fideszu (od 2003 r.) został 23.06.2010 roku ogłoszony przez premiera Orbana kandydatem partii Fidesz na urząd prezydenta Węgier w pośrednich wyborach prezydenckich. Poparła go także koalicyjna Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa i w efekcie wnuk niemieckiego handlarza alkoholem zajął fotel prezydenta Węgier.

    * * *

    Patrząc na Orbana, Fidesz i „cud węgierskiej krucjaty” – pamiętajmy o starym powiedzeniu Henryka IV Burbona: „Paryż wart jest mszy.”

  20. Socjalistyczna moralność orbanowców:

    „Prezydent nie ustąpi. „Moje sumienie jest czyste”
    OPOZYCJA CHCE DYMISJI PAL SCHMITTA ZA PLAGIAT
    (…)
    Według niemieckiej agencji dpa 197 z 215 stron swej pracy (doktorskiej) z 1992 roku Schmitt przetłumaczył dosłownie z francuskojęzycznego opracowania Bułgara (Nikołaja Georgiewa) oraz z pracy niemieckiego socjologa Klausa Heinemanna.”

    Źródło: http://www.tvn24.pl/12691,1739976,0,1,prezydent-nie-ustapi-moje-sumienie-jest-czyste,wiadomosc.html (30.03.2012)

    * * *

    A czego innego można się było spodziewać po funkcjonariuszach partii Fidesz, kierowanej przez b. stypendystę Fundacji Sorosa i stawiającej pomniki wybitnemu przywódcy socjalizmu liberalnego, Reaganowi?

  21. Zmuszony przez naród (nie popierający w 75-procentach Fideszu)

    „PREZYDENT WĘGIER PODAŁ SIĘ DO DYMISJI

    02.04.2012

    Prezydent Węgier Pal Schmitt [wiceprzewodniczący Fideszu od 2003 r.], pozbawiony tytułu doktorskiego za plagiat dysertacji, podał się w poniedziałek do dymisji. Poinformował o tym w parlamencie, przyznając, że właśnie sprawa plagiatu skłoniła go do tej decyzji.
    (…)
    W Budapeszcie doszło w piątek późnym wieczorem do demonstracji, których uczestnicy domagali się ustąpienia Schmitta. Przed siedzibą głowy państwa protestowali zarówno zwolennicy liberałów jak i przedstawiciele środowisk skrajnie prawicowych. Mosty łączące Budę i Peszt były na znak protestu okupowane przez polityków węgierskich Zielonych (LMP) i Jobbiku.

    Przywódca opozycyjnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej Attila Mesterhazy wzywał premiera Orbana do nakłonienia Schmitta do ustąpienia z urzędu prezydenta, ponieważ „to on (Orban) tam go zainstalował”.”

    http://fakty.interia.pl/swiat/news/prezydent-wegier-podal-sie-do-dymisji,1779926,4

    Brawo Węgrzy!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: