Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Instytut Rodła we Wrocław…
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    revers o Segregacja pacjentów. Koronawi…
    I*** o Duchowa przestrzeń Polski?
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Kowalski3 o Facet o ksywce „Margot”
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Facet o ksywce „Margot”
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Maski i oblicza współczesnego bluźnierstwa

Posted by Marucha w dniu 2012-01-27 (Piątek)

Głośno było w ostatnich miesiącach o protestach francuskich katolików przeciw pewnym widowiskom teatralnym, które uznali za jawnie bluźniercze, a do tego nieprzyzwoite. Najpierw chodziło o sztukę Romeo Castellucciego „O twarzy. Wizerunek syna Boga”, następnie o przedstawienie „Golgota Picnic” Rodrigo Garcii. W pierwszym spektaklu publiczność mogła oglądać m.in. ubliżanie Chrystusowi i obrzucanie odchodami Jego sporych rozmiarów wizerunku, w drugiej – Jezusa jako perwersyjnego szaleńca, otoczonego gromadką błaznujących dziwaków, zachowujących się wulgarnie i dopuszczających się ekscesów seksualnych. W obu przypadkach twórcy tłumaczyli, że właściwie to ich intencją nie było bluźnierstwo czy atak na chrześcijan i ich religię.

Garcia twierdzi, że jego dzieło wyrosło z fascynacji Biblią, z własnego sposobu jej odczytania. To dzieło jest niezwykłe, ze względu na spokój języka i przedstawiane obrazy. Ukazuje nie tylko anioły, niebo i niewyobrażalną miłość, ale również demony, tortury, śmierć i zniszczenie – tak uzasadniał swoją wizję artystyczną. O sztuce Castellucciego na stronach Festiwalu Dialog przeczytać możemy z kolei: Jezus jako symbol, jako ikona, jako prowokacja do zastanowienia się nad kondycją ludzką. Na tle gigantycznego, renesansowego portretu Chrystusa Castellucci obnaża współczesną Golgotę starości. Syn opiekuje się zniedołężniałym ojcem. (…) Twarz Jezusa na ogromnym obrazie niemal ożywa pod ciężarem ogłuszających uderzeń muzyki. Najnowszy spektakl Castellucciego nie opowiada jednak ani historii Jezusa, ani historii jego kultu. (…) Dla Castellucciego JEZUS to tylko i aż imię; imię tak mocno obecne w świadomości ludzkiej, że staje się niemal niewidoczne. Jest obecne poza świadomością i nauką; poza uczuciami i historią; jest obecne radykalnie i zasadniczo, niezależnie od czyjejś woli.

Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że „coś jest nie tak” z tymi wyjaśnieniami, zauważmy jednak, że w obecnej epoce pomieszania i rozmycia pojęć taka retoryka znajduje niemały posłuch. W skrajnych wypadkach może ona zwodzić nawet niektórych katolików, w szczególności tych, którzy pragną za wszelką cenę iść z „duchem czasu”, zaś ich największym koszmarem jest ten, w którym zostają uznani za zbyt konserwatywnych i zacofanych.

Czym jest bluźnierstwo? Czy rzeczywiście w obecnych czasach mamy do czynienia z jego ekspansją? Wiele osób sądzi współcześnie, że bluźnierstwem jest co najwyżej otwarte, świadome i wyrażone wprost znieważenie Boga Ojca (względnie Syna Bożego, Ducha Świętego, Matki Boskiej) – a więc przedstawienie ich jako bytów czy postaci negatywnych, złych, które należy odrzucić i potępić. Czym innym ma natomiast być szeroko rozpowszechnione w filmach i literaturze „wadzenie się z Bogiem”, „ukazywanie postaci Jezusa w nowym świetle”, „alternatywna interpretacja Biblii”, „redefiniowanie tradycyjnego nauczania” itd. Na tym gruncie katolicy często nie wykazują się dostateczną czujnością, albo też sami nie wiedzą, co właściwie jest nie w porządku z kolejnymi dziełami, w których Jezusowi czy Bogu Ojcu przypisuje się coraz bardziej niezwykłe role. Problem komplikuje się przede wszystkim dlatego, że bardzo wielu artystów (ale też i filozofów czy teologów) maskuje swoje bluźnierstwa tym, że „przecież nie występują przeciw Bogu”, że w rzeczy samej „doceniają Jezusa”, traktują go jako postać pozytywną, a nawet wybitną – tyle że postrzegają go inaczej niż Kościół Rzymski.

Ukrzyżowana żaba z kuflem piwa i jajkiem - "dzieło sztuki" Martina Kippenbergera (fot. http://www.telegraph.co.uk)

W największej ogólności moglibyśmy rzec, że już samo to jest (mniejszym lub większym) bluźnierstwem – opisywanie osób Trójcy Świętej w sposób niezgodny z nauczaniem Kościoła, w sposób z nim sprzeczny. Zupełnie drugorzędne jest tu to, czy autor raczył „docenić” postać Chrystusa lub „uwielbić” Boga. Cóż z tego, że docenił Chrystusa, jeśli jest On dla niego jedynie „największym z moralistów, lecz wciąż tylko człowiekiem”, cóż z tego, że chwali Boga np. za dzieło stworzenia, skoro jednocześnie przypisuje Mu np. „bycie całym Wszechświatem” (panteizm) albo „bycie Światłem, które na równych prawach dopełnia się z Mrokiem w kosmicznym tańcu przeciwieństw” (pogląd typowy dla niektórych quasi-gnostyków).

Warto zatem pokusić się o krótki przegląd masek i obliczy współczesnego bluźnierstwa. Umyślnie nie mam tu zamiaru pisać o tych, którzy wprost i otwarcie atakują chrześcijaństwo, Kościół, Boga i Syna Bożego (vide teistyczni sataniści). Interesuje mnie raczej mętny i niepewny obszar pogranicza.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, częstym zjawiskiem jest we współczesnej sztuce (a także w filozofii i teologii) przedstawianie Jezusa Chrystusa jako postaci wybitnej, godnej naśladowania, wyjątkowej – ale będącej wyłącznie człowiekiem, żydowskim rabinem sprzed 2 tysięcy lat, który podjął misję przekształcenia plemiennego judaizmu w uniwersalistyczną religię miłości. Jezus staje się po prostu jednym z wielu moralistów, nauczycieli, mistrzów duchowości, którego porównać można do Mahometa czy Buddy. W nieco zmienionej wersji tego poglądu Jezus istotnie jest głosem ze świata nadprzyrodzonego, prorokiem natchnionym przez Boga (czy raczej przez „boskość”, „Absolut” etc.), ale Mahomet czy Budda są nimi również – a wszelkie różnice pomiędzy ich naukami mają drugorzędny, „egzoteryczny” charakter. Taka wizja jest popularna w new age, a także w tzw. tradycjonalizmie integralnym i perennializmie (R. Guénon, F. Schuon, H. Smith, M. Lings). Nie trzeba dodawać, że oczywiście kłóci się to z nauczaniem katolickim i stanowi radykalne umniejszenie roli Jezusa i rzeczywistego sensu Jego posłannictwa.

Kościół naucza, że Syn Boży był do nas podobny we wszystkim prócz grzechu. Z tego też powodu negatywnie ocenić należy te przedstawienia filmowe czy literackie Jezusa, w których ulega On różnego rodzaju grzechom, w których się im poddaje. Jezus jako furiat z napadami złości, Jezus jako „zwykły człowiek ze wszystkimi słabościami”, Jezus jako konkubent Marii Magdaleny czy homoseksualista – sztuka współczesna, zarówno popularna, jak i „awangardowa”, obfituje w takie motywy. Oczywiście mówi się przy tym, że celem nie był atak na tę postać, a wręcz przeciwnie: przybliżenie Jezusa, pokazanie Jego „ludzkiego oblicza” itd.

Bardzo poważnym problemem jest powszechne dziś bawienie się we własne interpretowanie misji Chrystusa. Jezusa przestaje się traktować jako Syna Bożego, który odkupił grzechy ludzi śmiercią męczeńską na krzyżu – a zaczyna się myśleć o nim jako o reprezentancie tych czy innych grup społecznych i dziwnych ideologii. Najczęściej są to zresztą środowiska i idee odległe od nauczania katolickiego. Jezus staje się więc Murzynem, który umarł za wyzwolenie czarnych spod dominacji białych (pogląd niektórych murzyńskich sekt religijnych). Może być też aryjskim herosem, poniżonym przez rasę żydowską z przyczyn rasowych (taką „teologię” budowali niektórzy ideologowie hitleryzmu, nie przeszkadzało to narodowym socjalistom krzewić poglądu o złowrogim Jezusie z Nazaretu – Żydzie, którego „semickie” nauki skaziły pierwotnie czyste, indoeuropejskie pogaństwo). Wyrazistym przykładem jest też lewicowy nurt „teologii wyzwolenia”, w którym Chrystus przedstawiany jest jako męczennik klasy robotniczo-chłopskiej, zbuntowany przeciw materialnemu wyzyskowi i nierównościom społecznym. Ba, dla prowokacji przedstawia się Jezusa nawet jako homoseksualistę, mesjasza ruchu LGBT, terroryzowanego przez heteroseksualną większość.

Powszechne jest również traktowanie Chrystusa bez należytego szacunku. W tym przypadku niekoniecznie musimy mieć do czynienia z herezją w sensie doktrynalnym – niewątpliwie jednak uwłacza Bogu przedstawianie go w sposób ośmieszający, niepoważny, żartobliwy. Nie znaczy to oczywiście, że chrześcijaństwo walczy z poczuciem humoru – pamiętajmy jednak, że dowcip nigdy nie przeniknie do pewnych głębszych obszarów duchowości. Majestat w aurze komediowej przestaje być majestatem, zarazem autentyczne zło dzięki przedstawieniu w sposób żartobliwy zawsze sprawia wrażenie mniej groźnego, niż jest w rzeczywistości. Dziś natomiast Jezus pojawia się na niezbyt mądrych i niezbyt zabawnych obrazkach, kolportowanych w internecie, staje się bohaterem żartów, kreskówek („South Park”), sloganów reklamowych etc. Jego imię traktowane jest niedbale, wykorzystywane „dla jaj”, „dla zgrywy”. Wymownym przykładem może być tu liczba zespołów rockowych, które mają w nazwie imię Chrystusa: Teenage Jesus and the Jerks, Jesus and Mary Chain, Black Leather Jesus, Jesus and the Gurus, Jesus Chrysler Suicide, Jesus Lizard, Jesus is a Noise Commander. Niekoniecznie intencją muzyków było jawne, otwarte bluźnierstwo, wrogość wobec chrześcijaństwa – ale to żadne pocieszenie. Zjawisko świadczy bowiem o tym, że imię Syna Bożego wyrywane jest z pierwotnego kontekstu, używane bez potrzeby (drugie przykazanie!), zestawiane z czymś banalnym, brzydkim czy głupim. To wymowny przykład postępującego demontażu pewnych obowiązujących niegdyś w naszej kulturze pojęć i konwencji. To audycja ze świata ruin.

Niepokojącym zjawiskiem jest także zbyt dowolne (by nie rzec: frywolne) posługiwanie się postacią Chrystusa czy Jego Męką w sposób symboliczny, metaforyczny. Dla każdego świadomego katolika Jezus to konkretna postać, Jego ukrzyżowanie, śmierć i Zmartwychwstanie to konkretne wydarzenia, które mają określony wymiar. Dopuszczamy, oczywiście, budowanie w niektórych okolicznościach analogii pomiędzy cierpieniem ludzi w różnych miejscach i epokach – a cierpieniem Chrystusa. Jest to jednak teren, na którym łatwo popaść w przesadną egzaltację, skupić się na zewnętrznych podobieństwach – albo dojść do wyolbrzymienia pewnych spraw. Rozumiemy określenie „Golgota Wschodu”, ale już pojmowanie Polski jako „Chrystusa narodów” jest dyskusyjne. Cóż zatem począć z wizerunkiem ukrzyżowanego skinheada, na który można natrafić w subkulturowych pisemkach? Oto „męka” skinheada: został „ukrzyżowany” przez nieprzychylne mu media i wrogie społeczeństwo. Umieśćmy go zatem na krucyfiksie w miejscu Jezusa – nie bacząc na to, że mniej lub bardziej uzasadnione pretensje „łysogłowych” do świata nijak nie przystają ani do rozmiarów Męki Pańskiej, ani do jej sensu. A przecież „crucified skin” to tylko jeden z tysięcy przykładów. Mieliśmy już plakat reklamowy filmu „Skandalista Larry Flynt”, gdzie główny bohater, wydawca pisemek pornograficznych, został przedstawiony jako swego rodzaju „Chrystus pornografii”, ukrzyżowany na kobiecym łonie (odzianym w bieliznę).

Do Jezusa porównywany był też (na okładce „Newsweeka”) Janusz Palikot, bohaterami podobnych fotomontaży i utożsamień stawali się też bojownicy ruchów gejowskich, feministki czy popowa piosenkarka Ciccone („Madonna”) itd. Znamienne, że najczęściej chodzi tu o osoby, których ideały są zupełnie odległe od katolickiej ortodoksji. Obłudnie próbuje się więc tłumaczyć, że w istocie „prawdziwy Jezus” („Jezus taki, jakim był”) opowiedziałby się po ich stronie. Argumentuje się też, że krzyż i postać Jezusa to „uniwersalne symbole każdego cierpienia”, „metafory wszelkich prześladowań”, będące własnością całej ludzkości. Skrajnym i dość absurdalnym przykładem takiego postępowania jest wystawiana pod koniec roku 2011 przez jedno z radykalnych środowisk ekologicznych quasi-sztuka „Droga krzyżowa karpia”. Karp stał się tu figurą Chrystusa, a jego droga ze stawu na stół wigilijny odmalowana została jako ciąg czternastu stacji dramatycznego i niezawinionego cierpienia. Męka wyjątkowego Boga-Człowieka, mająca wyższy (duchowy) wymiar, zostaje więc zrównana z losami bezrozumnej ryby. Jest to groteskowe także z tego względu, że proces spożywania jednych organizmów żywych przez inne to w naturze zjawisko najzupełniej naturalne, a więc konsumpcja karpia przez ludzi jest mniej więcej tak samo „niemoralna”, jak konsumpcja owadów, mięczaków i skorupiaków przez tegoż karpia.

Ten krótki przegląd pokazuje, że mniej lub bardziej poważnych bluźnierstw jest obecnie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. W niektórych przypadkach należy brać poprawkę na to, że twórcy naprawdę mogli mieć dobre intencje, a błędy są wynikiem tego, że wyrośli w środowisku zupełnie odległym od katolickiej ortodoksji, nasiąkli złymi wpływami itd. Częściej mamy jednak do czynienia z ludźmi, którzy z premedytacją podejmują polemikę z nauczaniem katolickim, posuwając się przy tym do skrajności i zupełnie zniekształcając rzeczywisty obraz Boga, sens Pisma Świętego czy postać Maryi. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie, uczy św. Paweł. Pisze też jednak: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5,22). W dzisiejszych czasach, kiedy większość muzyków, reżyserów, pisarzy, poetów, filozofów i uczonych nie jest katolikami (a raczej ateistami, agnostykami, deistami, „ale-katolikami”, protestantami, buddystami lub konstruktorami własnych, prywatnych religii) – należy być wyjątkowo czujnym. Przebieranie w tym, czego dostarcza współczesna kultura, to niestety często bardzo trudny slalom.

Adam Tomasz Witczak
http://www.legitymizm.org/

Komentarzy 17 do “Maski i oblicza współczesnego bluźnierstwa”

  1. KaRabin said

    Każdy kto pod płaszczykiem tworzenia sztuki lub w każdy inny sposób bezcześci symbole religijne ,obraża wyznawców religii lub samą religię powinien być potępiany przez społeczeństwo jak i bezwzględnie ukarany przez prawo.

    „Janusz Palikot zapowiedział wniosek do sejmowej komisji etyki o ukaranie Jana Dziedziczaka za zwracanie się do posłanki Anny Grodzkiej per „pan”. Poseł PiS tłumaczy, że nie chciał obrazić posłanki, a nawiązał jedynie do jej wcześniejszej wypowiedzi

    Dziedziczak tłumaczy, że nie chciał obrazić Grodzkiej, a nawiązywał jedynie do jej wcześniejszej wypowiedzi. Przekonuje, że podczas posiedzenia komisji Grodzka „ostentacyjnie i wielokrotnie” mówiła per „pan” o księżach katolickich. – Pomimo tego, że wielokrotnie zwracano uwagę posłance Grodzkiej, skwitowała ona to stwierdzeniem, że sformułowanie „pan” nie jest w Polsce niczym obraźliwym. I ja tym samym do tego nawiązałem – twierdzi poseł PiS.” 🙂

    Jeśli ATEISTA ma prawdo do publicznego braku tolerancji dla religii, to każdy wierzący człek ma prawo uważać ,żę p .Anna Grodzka to facet któremu odwaliło na stare lata 😉

  2. PROPONOWAŁ BYM TYM WSZYSTKIM BLUŹNIERCOM ZEBY SPROFANOWALI KORAN LUB NAIGRYWALI SIE Z MAHOMETA, NA PEWNO WYSZŁOBY IM TO NA ZDROWIE. KATOLICY I CHRZEŚCIJANIE BIERZCIE PRZYKLAD Z BRACI MUZULMANÓW.
    MAHAKALA

  3. Brat Dioskur said

    A jak do Biedronia ktos sie zwroci per „panna mloda” to tez bedzie to obraza? Skoro ma on zamiar wziasc slub, z osoba wlasnej plci ,to mamy prawo widziec w nim ,dajmy na to -oblubienice…
    Mozna sie bowiem spodziewac ,ze bedzie tak jak w holenderskim spocie TV z czasow , kiedy tym krajem rzadzili jeszcze w miare normalni ludzie.Mianowicie widzimy dwie kobiety w tradycyjnych strojach slubnych z welonami itd. opuszczajacymi Urzad St.Cywilnego.Wsiadaja do dorozki ,ale dorozkarz nie rusza.W koncu jedna z pan zwraca sie do niego slowami „no to jedziemy”.Dorozkarz oglada sie niepewnie i pyta…”to nie czekamy na pana mlodego?”.
    Spot zostal oczywiscie potepiony i skazany na niebyt ,bo nawet nie mozna go zobaczyc na YouT.

  4. maran said

    Tego wyklady powinien posluchac kazdy. W calosci. Rewelacja.
    Nic dziwnego ze Zle duchy kraza po ziemi i maja sie dobrze. Tysiaca, miliony ludzi z radoscia , czasami nieswiadomie, oddaja sie pod wladanie zlych duchow. Obowiazkowo przesluchac i zastowac w zyciu.

  5. Tomek-Kolejarz said

    Ja tam ciągle protestuję w ramach zachowania legalnego. Wziąłem udział w dwóch protestach zorganizowanych przez stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi. Z krzyżem w sejmie pomogło, bo na razie Paliprzygłup, och pardon Palikot musi obejść się smakiem. W sumie nie on krzyż tam wieszał, więc nie on ma prawo go zdejmować. Nie wiem jak z wystawą pewnej tfurczyni w Muzeum Narodowym w Krakowie, ale i tak mam poczucie słusznie spełnionego obowiązku. Okazuje się, że jak poczują, że nas mnogo, zaczynają się z nami liczyć. Fizycznego zastraszenia się nie boję, bo chętnych zmierzyć się znałem wielu, ale niewielu dało radę dotrzymać pola.

  6. Piotrx said

    Opluwanie katolicyzmu jest niestety dla wielu ciągle jeszcze bezpieczne i dochodowe , opluwanie judaizmu niopłacalne a islamu grożne.
    Przekonał sie o tym niedawno choćby do tej pory „słynny” projektant mody John Galliano naruszając tabu holoreligii. Nie uratowała go przed procesem, wyrokiem, utratą pracy i bojkotem ze strony żydowskich klientek z Hollywood /i nie tylko/ , nawet jego „orientacja”.

    W wielu przypadkach zorganizowane i niemal instytucjonalne opluwanie religii katolickiej, Pana Jezusa, Maryi Panny, szydzenie z jej symboli wpisuje się w wielowiekowy talmudyczny antychrystianizm. Wystarczy po przykłady siegnąć np. tutaj :

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_105.html

    i porównać z wieloma dzisiejeszymi bluznierstwami w filmach, muzyce, i innych mediach czy w tzw. „sztuce”. Np. żydowski „komik” Larry David i jego bluzniuerczy program „Curb Your Enthusiasm” z pazdziernika 2009 czy tez popisy „miejscowych” w Polsce.

    Ale jak powiadają „Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy” – wielu się o tym przekonało na własnej skórze jak choćby satanista „Nergal”

    *****************
    I jeszcze drobny przykład z lat 1990 -tych

    „W ostatnich latach – pisał w 1994 roku Michał Mońko – naliczono w Polsce kilka tysięcy przypadków profanacji grobów, setki napadów na plebanie i kościoły, ponad dwa tysiące podpaleń. W roku 1989 było 714 włamań do kościołów i 110 dewastacji cmentarzy. Rok później było 175 dewastacji cmentarzy i 1120 włamań do kościołów. W roku 1992 naliczono 659 rozbitych nagrobków na 67 cmentarzach. Rok później – było 1236 włamań do kościołów i 2399 przypadków dewastacji grobów, 60 zbezczeszczeń zwłok, 80 przypadków rozbicia kaplic, kilkaset przypadków – zgłoszonych! – przewracania krzyży! Do połowy roku 1994 zanotowano 1660 włamań do kościołów i kaplic, kilka podpaleń kościołów oraz obiektów kościelnych (Michał Mońko, Ogniem i słowem, „Tygodnik Solidarność”, nr 52/53, 23-30.12.1994 r.). W latach 1991-1994 zamordowano w Polsce 7 księży. Jesienią 1995 roku doszło do serii szczególnie bestialskich napadów na plebanie, najczęściej w diecezji sandomierskiej. Atakowanych księży przypiekano, wbijano szpilki w kolana, bito, wstrzykiwano substancje niewiadomego pochodzenia. We wszystkich przypadkach postępowano według tego samego scenariusza. Klimat niechęci i uprzedzeń przeradza się w nasilającą się agresję, gdy wcześniej swoją „robotę” wykonają osoby zajmujące się rozmiękczaniem Kościoła. To one określają go w kategorii „wroga” w swojej propagandzie i wskazują kierunki uderzenia. Na przykład Stanisław Lem w wywiadzie dla „Der Spiegel” (nr 44/95) wyraził pogląd, że Polsce zagraża, iż „będzie kolonią Watykanu”, a „nauki Kościoła bujają w stratosferze” (za: „Niedziela”, nr 49, 3.12.1995 r.). Takimi sposobami intelektualiści, publicyści prasowi, ludzie kultury i polityki wytyczali linie frontu, a zmasowanym ostrzałem zajmował się następnie potężny aparat mediokracji…..”

    no ale oficjalnie to w Polsce mamy tylko tzw. „antysemityzm”

  7. 166 bojkot TVN said

    RATUJMY PLEBANIĘ
    http://krzystofjaw.salon24.pl/384569,dlaczego-znika-plebania

  8. Re.5
    Krzyż w Sejmie został, bo z chwilą Jego wyprowadzenia trzeba by z Sejmu wyprowadzić Chanukę i menorę. Dlatego Niesiołowski jako pierwszy zaprotestował. Palikot działał pod publikę.

  9. 166 bojkot TVN said

    RATUJMY „PLEBANIĘ”
    http://www.swiatseriali.pl/seriale/plebania-392/forum/komentarze-do-artykulow-532/watek-ostatnie-kazanie,tId,1478146,spamId,40719592,pPack,4

  10. Ola Gordon said

    Dokłądam swoje 3 grosze. Muszę się przyznac, że od jakiegoś czasu chciałam o tym napisać, a mianowicie, że wcale sie nie dziwie temu co się dzieje i u nas i na świecie.
    Uważam, że wszystkiemu winna jest cholerna chciwość, i to nasza, jak mówią krasnoludki, ‚pogańska’. I umilowanie pochlebstw i wszystkiego co wiąze sie z dostatkiem, a nawet przepychem, ze stanowiskami, władzą, bez wzgledu na to czy dotyczy to osoby swieckiej, tej ‚z dołów’, czy na swieczniku, czy duchownej…
    Od jakiegoś czasu zajmuje sie tlumaczeniem ksiazki Maurice Pinnaya, a zmobilizowała mnie do tego śp. Elżbieta Gawlas (wieczny odpoczynek…), za co Jej jestem bardzo wdzieczna, chciałam zrobic Jej niespodzianke, nie wyszlo. I w rozdziale o Karolu ‚Wielkim’, krew sie we mnie burzy [musze robic sobie przerwy], ze chociaz za jego panowania krolestwo Franków przezywalo taki rozkwit, to w sprawach krasnoludkowych poddal sie calkowicie, okrecili go sobie wokół lichwiarskiego palca.
    Dzisiaj otrzymałam najnowszy artykuł Johna Kaminskiego, w którym pisze, ze raczej nie zaslugujemy na przetrwanie. Bardzo to przykre, ale chyba ma racje. Jeśli nie zmieni sie nasza mentalnosc i podejscie do Boga, to krucho będzie z nami.
    Wqrzam sie. Widac ze pracuję bo wysiadl mi ALT key.

  11. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka mam odpowiedz dla pani Ola:

    Ja pan Mordka uwasza sze chciwosc i lichwa jest bardzo dobra bo to daje nasza rasa wybrana dusza pszewaga intelektualna.

    Ja pan Mordka czytal ksiaszki pana Maurice Pinnaya oraz eseje pan John Kaminski ale ich nie poleca bo one skierowane sa pszeciwko nasza rasa.

  12. Krzysztof M said

    Ad. 10

    „Od jakiegoś czasu zajmuje sie tlumaczeniem ksiazki Maurice Pinnaya”

    – Kiedy może być do nabycia? I gdzie?

  13. Mordka Rosenzweig said

    Szanowny pan Krzysztof M,

    Tu jest link do ta antysemiczna ksiaszka kturej nie polecam.

    The Plot Against the Church by Maurice Pinay

    http://www.catholicvoice.co.uk/pinay/

  14. Mordka Rosenzweig said

    Szanowny pan Krzysztof M.

    Ja pan Mordka czasami wchodzil na website antysemitniczyka pana Pinay ale na szczescie nasza wybrana rasa zrobila z tym pan poszadek.

    Na nieszczescie link do jego ksiaszka ciagle dziala.

    Maurice Pinay Blog: catholicvoice.co.uk Hounded Off the Internet

    http://mauricepinay.blogspot.com/2009/03/catholicvoicecouk-hounded-off-internet.html

  15. Ola Gordon said

    Krzysztof M, #12, niebawem skoncze, opublikuje w internecie
    Mordka R, #13, ale to b madra ksiązka, pozdr

  16. Piotrx said

    Re 14: „pana Pinay ”

    „Maurice Pinay” to tylko pseudonim , a pod tym pseudonimem ukrywał się jezuita, ks. Joachim Saenz y Arriaga wraz z grupą œswieckich katolików z prywatnego uniwersytetu w Guadalajarze.

  17. Krzysztof M said

    Ad. 13

    Panie Mordka szanowny. Ja nie pochodzę z rodziny, która z procentów żyje. Ja nie mam także krewnych za granicą, coby u nich siedzieć i język angielski się uczyć. Jak człowiek pracuje, to się nie uczy, bo i jak? A pracować muszę, bo jak inaczej mógłbym na forum pana Maruchy pisać? Więc angielskiego nie znam. Może to i dobrze, bo gdybym znał, to pisałbym na innych forumach także po angielsku. A tacy ludzie żyją krótko. Ale czy to człek wie, co mu pisane? Czasem coś się zgubi, a czasem znajdzie…

    A tak na margines: ciekawe, czy książki prof. Feliks Koneczny są po angielsku wydane? I czy tak kto je czyta?

    Pozdrawiam pan Mordka najuprzejmiej jak to się winno czynić z każdy dobry człowiek.

Sorry, the comment form is closed at this time.