Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Luty 8th, 2012

61 lat temu zamordowano „Łupaszkę”

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Foto IPN

Fot. IPN

61 lat temu komuniści stracili mjr. Zygmunta Edwarda Szendzielarza, ps. „Łupaszka” – wielkiego patriotę, dowódcę partyzanckiego walczącego zarówno z Niemcami, jak i Sowietami i ich polskimi poplecznikami.

Szendzielarz brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r., następnie działał w konspiracji w ramach Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. To właśnie wtedy przyjął pseudonim „Łupaszka” (po słynnym zagończyku z okresu walk z bolszewikami w latach 1919-1920 ppłk. Jerzym Dąbrowskim).

Od 1943 do 1947 r. Szendzielarz dowodził V Wileńską Brygadą AK. Prowadziła ona walki zarówno z Niemcami i ich litewskimi sojusznikami, jak też partyzantką sowiecką. Formalne rozwiązanie 5 Wileńskiej Brygady AK nastąpiło 23 lipca 1944 r. w okolicy wsi Porzecze w Puszczy Grodzieńskiej. Szendzielarz z resztkami Brygady podporządkował się 20 września 1944 r. komendantowi Okręgu Białostockiego AK ppłk. Władysławowi Liniarskiemu ps. „Mścisław”. Ten nakazał „Łupaszce” trwać w Puszczy Białowieskiej i organizować kadrowy oddział z rozbitków z nowogródzkich i wileńskich oddziałów AK.

Wkrótce potem nastąpiła mobilizacja Brygady w okolicy wsi Oleksin w powiecie Bielsk Podlaski. Odtąd prowadzono walki z regularnymi oddziałami Armii Czerwonej i LWP, KBW, NKWD oraz grupami UB i MO. Szczególną uwagę zwracano na likwidację agentów komunistycznych i członków PPR. Rozbijano posterunki MO i urzędy gminne, urządzano zasadzki. W połowie maja 1945 r. Brygada liczyła ok. 200 ludzi i składała się z pięciu pododdziałów: trzech szwadronów, kompanii szturmowej i drużyny podoficerskiej. W 1946 r. „Łupaszka” odtworzył V Wileńską Brygadę pod swoim dowództwem, mającą działać na obszarze Pomorza oraz Warmii i Mazur. W połowie sierpnia 1946 r. – wobec coraz silniejszego nasycenia terenu siłami komunistycznymi – mjr Szendzielarz podjął decyzję przejścia w Białostockie i połączenia się z VI Brygadą, co nastąpiło do połowy października.

Pod koniec kwietnia 1947 r. udał się na Śląsk, gdzie zamieszkał w miejscowości Królowe. Dowództwo polowe nad VI Brygadą przekazał ppor. Władysławowi Łukasiukowi ps. „Młot”, sobie pozostawił natomiast ogólną komendę.

Wobec zagrożenia aresztowaniem wkrótce przeniósł się do Zakopanego. Przez cały czas utrzymywał przez łączników kontakt z VI Brygadą. Przekazywał „Młotowi” ogólne wytyczne dotyczące dalszej działalności bojowej oraz informował o sytuacji w kraju i rozkazach płynących z komendy Okręgu Wileńskiego AK.

W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. W rezultacie 30 czerwca 1948 r. w Osielcu pod Jordanowem mjr Szendzielarz został aresztowany.

Natychmiast po aresztowaniu, „Łupaszka” został przewieziony do Warszawy i osadzony w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Przebywał tam 2,5 roku, do 8 lutego 1951 r. 23 października 1950 r. rozpoczął się proces byłych członków Okręgu Wileńskiego AK.

Mjr Szendzielarz nie prosił o łaskę. Został skazany 2 listopada 1950 r. przez sędziego Mieczysława Widaja na wielokrotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Mokotowie.

http://niezalezna.pl/

Posted in Historia | 93 Komentarze »

Hiszpania: miasta bronią się przed islamizacją

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Poczytajmy sobie, co może czekać Polskę – i, wiedząc kto nami rządzi, zapewne czeka. – admin.

Hiszpańskie miasta zapełniają się muzułmańskimi imigrantami, którzy przybywają na tereny niegdyś opanowane przez ich przodków. Lokalne władze próbują przeciwstawić się islamizacji, ale obawiają, że już wkrótce nie będą mieć wiele do powiedzenia.

Niski przyrost naturalny rodzimych Hiszpanów, emigracja zarobkowa młodzieży i masowy napływ imigrantów muzułmańskich już wkrótce mogą zaowocować przejmowaniem przez nich władzy lokalnej w niektórych prowincjach kraju. W rzeczywistości już teraz niektóre miasteczka hiszpańskie bardziej przypominają te na Bliskim Wschodzie. Muzułmanie, którzy niegdyś rządzili większością terytorium Hiszpanii, wracają i to tłumnie.

W mieście Salt wyznawcy islamu stanowią 40 procent mieszkańców, a niebawem mogą stać się większością. Władze miasta, świadome zagrożeń, nie zgodziły się na budowę wielkiego meczetu, finansowanego przez radykalnych wahabitów z Arabii Saudyjskiej. Na wszelki wypadek, ktoś nawet „przeklął” ziemię, na której miała być wzniesiona muzułmańska świątynia, umieszczając tam głowę świni. Prawo islamskie zabrania bowiem budowy meczetu na ziemi zanieczyszczonej przez świnie.

Liczba muzułmanów w Salt rośnie tak szybko, że istnieje obawa, iż niebawem przejmą władzę w mieście. – Kiedy tylko pojawi się pierwsza muzułmańska partia polityczna, wiadomo, że wszyscy muzułmanie zagłosują na nią i skończy się to tym, że wszyscy będą musieli nosić hidżaby. To naprawdę wielki problem – żali się przedstawicielka Rady Miasta Maria Osuna.

W VII wieku, muzułmańskie armie podbiły większość terytorium Hiszpanii. Wielu wyznawców Mahometa zostało wygnanych z kraju podczas hiszpańskiej rekonkwisty. Teraz jednak wracają, a sondaże wskazują, że nie chcą się asymilować z rodzimymi mieszkańcami. W efekcie 7 na 10 muzułmanów żyjących w Hiszpanii przyznaje, że myśli o sobie bardziej jako o muzułmaninie niż obywatelu Hiszpanii.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 19 Komentarzy »

Horror byłej lesbijki walczącej o dziecko

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Walka o dziecko, toczona przez byłą lesbijkę Lisę Miller i jej partnerkę była szeroko opisywana przez amerykańską prasę. Historia trafiła do księgarń – autorką „Only One Mommy. A Woman’s Battle for Her Life, Her Daughter and Her Freedom” jest adwokat Lisy – Rina Lindevaldsen. Jest to opowieść kobiety, zaniedbywanej w dzieciństwie, uzależnionej od kontaktów homoseksualnych i środków farmakologicznych, która zrezygnowała z grzesznego życia, by ratować swoją córkę.

Lisa ukrywa się ze swoją córką Isabellą przed byłą partnerką homoseksualną, domagającą się praw rodzicielskich. O losach Lisy dowiadujemy się z listów, za pośrednictwem których kontaktuje się ona ze swoją adwokat.

Z książki wynika, iż Miller zaangażowała się w kontakty homoseksualne, chcąc zatrzeć niemiłe wspomnienia z dzieciństwa. Matka poczęła ją mimo brania środków antykoncepcyjnych. Nigdy jej nie chciała. Często ją biła. W wieku siedmiu lat, rodzice Miller rozwiedli się. Lisa wraz z bratem została przy matce, która coraz bardziej cierpiała z powodu choroby psychicznej. Brak serdecznego kontaktu z rodzicami i akceptacji sprawił, że zaczęła szukać pociechy, uzależniając się od środków farmakologicznych i pornografii. Lisa często samookaleczała się.

Po próbie samobójczej, której dopuściła się po zawarciu małżeństwa, trafiła do szpitala psychiatrycznego w Wirginii, gdzie terapeuta stwierdził, iż z pewnością jest lesbijką i powinna szukać kontaktów seksualnych z innymi kobietami.(sic!)

W ramach terapii, by móc w ogóle opuścić szpital, Lisa musiała spotkać się ze swoją najbliższą rodziną, w tym z mężem i powiedzieć, że jest lesbijką. (sic!) Niebawem po tym oświadczeniu jej małżeństwo rozpadło się. Kobieta popadła w kolejne uzależnienie, tym razem od kontaktów homoseksualnych.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 4 Komentarze »

Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

„Była bardzo polityczna i wspierała bardzo określoną wizję ułożenia naszych polskich spraw”

Pogrzeb Wisławy Szymborskiej, zgodnie z życzeniem zmarłej, będzie świecki – przeczytałem dzisiaj. I jakoś tak skojarzyło mi się to z sytuacją, gdy po śmierci Jana Pawła II liderzy lewicowej opinii lansowali się w koszulkach z napisem „Nie płakałem po papieżu”. Zacząłem się zastanawiać, jak zareagowałyby salonowe kręgi, gdyby ktoś zaczął się dzisiaj lansować w koszulce z napisem „Nie płakałem po Szymborskiej”. Zapewne, zgodnie z zasadą Kalego, uznałyby, że to skandal, chamstwo, wyraz braku tolerancji, nacjonalizmu, jeśli nie faszyzmu i czego tam jeszcze. Bo papież papieżem, ale Szymborska, noblistka… Co wolno o papieżu, to nie o Szymborskiej.

Ja takiej koszulki bym nie włożył, bo tego typu demonstracje wydają mi się niesmaczne i niepotrzebne. Potrzebne natomiast wydaje mi się naprostowanie obrazu zmarłej poetki, mam bowiem wrażenie, że w ramach salonu należała ona do tej samej kategorii co Jerzy Owsiak, którą to kategorię określiłem niegdyś jako „authority of last resort”.

Niektórzy po śmierci poetki zaczęli przypominać jej niesławne dzieła z okresu stalinowskiego (zresztą w większości bałwochwalczych tekstów o niej kompletnie pomijanego) i fakt, że nigdy jednoznacznie się od tamtego czasu nie odcięła. To zresztą sprawa sporna – inni twierdzą, że owszem, swoimi późniejszymi decyzjami życiowymi de facto to właśnie uczyniła. Spór zapewne nie do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Faktem jest, że nie było w życiorysie Szymborskiej ani krzty osobistego heroizmu, który stał się udziałem Herberta czy również w jakimś stopniu Miłosza. To było – a może bywało – raczej męczeństwo na pluszowym krzyżu. Ale to również kwestia wolnego wyboru, pod warunkiem oczywiście, że nikt nie będzie nam wmawiał, iż było inaczej, a Szymborska była wielką bojowniczką o polską wolność.

Jej wyborem była również ucieczka w przyjemne i bezpieczne regiony absurdu, gdzie można było swoje poletko uprawiać bez specjalnych sporów z cenzurą albo obaw przed sankcjami. W moim odczuciu Szymborska była w swojej twórczości banalistką – owszem, momentami zabawną, zgrabnie sobie radzącą, ale banalistką. Podkreślam jednak, że to tylko moja osobista ocena, a każdy ma prawo do własnej. Znów – pod warunkiem, że nie fałszuje faktów i nie próbuje udawać, że Szymborska swoją poezją stawiała jakieś poważne pytania albo o cokolwiek walczyła. Nie – jej poezja była wręcz ostentacyjną ucieczką od tego, co było w poezji Herberta lub Miłosza sprawą najważniejszą (i to obojętnie jaki mamy stosunek do poglądów obu panów).

Do takiej oceny każdy ma prawo i w tym kontekście kuriozalny jest list „młodych literatów”, których oburzyło, że jedna z posłanek PiS publicznie oznajmiła, iż poezja Szymborskiej nie towarzyszyła Polakom w ważnych momentach. Co przecież jest bezsprzecznym faktem. Ocena tego faktu to inna sprawa – każdy ma prawo do własnej. Sygnatariusze wspomnianego listu przypominają jednak jako żywo profesora Pimkę, który każe zachwycać się Słowackim. I polecałbym im gorąco ponowną lekturę odpowiedniego fragmentu „Ferdydurke”; może przyszłoby na nich otrzeźwienie.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 18 Komentarzy »

Książka pisana w więzieniu – c.d. 4

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Niniejszy odcinek, nadesłany przez p. Mieczysława, wypadł nieco z chronologii, gdyż jest dokończeniem „Dnia drugiego”:
https://marucha.wordpress.com/2012/02/02/ksiazka-pisana-w-wiezieniu-c-d/
Admin zwraca uwagę, że choć z pewnymi poglądami p. Karwowskiego można się nie zgadzać, książka jest niezwykle cennym dokumentem owych czasów w morzu zakłamanych publikacji.

…Komunistyczne państwowe media miały służyć teraz, podobnie jak kiedyś w PRL, wyłącznie przewodniej sile narodu, przy pomocy dyspozycyjnych zatrudnionych w nich dziennikarzy. Z tym, że teraz przewodnią siłą narodu był Premier Tadeusz Mazowiecki.

Pan Cieszewski w końcu został przeze mnie wyproszony z gabinetu, a był to już piąty czy szósty dzień okupacji i kilka osób zdecydowało się podjąć głodówkę protestacyjną. Umieściłem ich w jego gabinecie. On sam zresztą uciekł na wieść o tym z redakcji i już więcej się nie pojawił. Za to jego żona Barbara Cieszewska, dziennikarka „Rzeczpospolitej”, jeździła po mnie jak po „łysej kobyle”, przy każdej okazji. I wówczas i przez wiele, wiele lat. Musiało ich wtedy bardzo boleć, gdy ukazywałem prawdziwe twarze nowej władzy i gdy zdejmowałem publicznie maski z ich zakłamanych, jak tamte czasy, twarzy.

Protest trwał już ósmy czy dziewiąty dzień, gdy w końcu ogłoszono, że na rozmowy do Katowic ma przyjechać z Warszawy Andrzej Grajewski z rządowym pełnomocnictwem do rozmów. Na wieść o tym postanowiłem go godnie i właściwie przywitać, bo bufon z niego – o czym zdążyłem się już wcześniej przekonać – był spory. Pomyślałem, że jak ujdzie trochę powietrza z tego balonu, to będzie lepszy klimat do rozmów. Przypomnę, że w tym czasie w budynku było około stu okupujących.

Za kilka godzin pan Grajewski przybył.

Wcześniej dobijał się do wejścia budynku wykrzykując do naszych wartowników, że on z rządu i mają natychmiast wpuścić do środka. Czyli zaczął zgodnie z przewidywaniami.
Na to chłopcy spokojnie go pytają: to Pan z Rządu, mówi Pan, czyli co, z Londynu Pan przyleciał?

Ten zbaraniał. A przypomnieć należy, że wtedy jeszcze w Londynie, na uchodźctwie urzędował Prezydent Ryszard Kaczorowski i rząd emigracyjny, a my, jako ruch niepodległościowy, uważaliśmy ich za prawnych kontynuatorów II Rzeczypospolitej i jedyny rząd do czasu przeprowadzenia w Polsce w pełni demokratycznych wyborów. A takich przecież jeszcze nie było, gdyż funkcjonował kontraktowy Sejm i jego kontraktowy wybraniec jako prezydent.

Zatem pytanie naszych chłopców było bardzo na czasie i w pełni uzasadnione. Pan Grajewski zaś nie dość, że się bardzo zdumiał, to jeszcze wszedł w pyskówkę kogo to on nie reprezentuje i jak należy go przyjmować. Czynił to w dodatku w sposób mało kulturalny, a na pewno niewiele mający wspólnego z kulturą gentelmanów z Londynu.

Zatem poproszono go, żeby pokazał jakiekolwiek pełnomocnictwo do rozmów z KPN na piśmie. Tego już sekretarz Komisji Likwidacyjnego nie wytrzymał. Zaczął się szarpać, popchnął kilka osób, wtargnął do budynku i zaczął uciekać po schodach do góry przed goniącą go młodzieżą. Dorwali go na drugim piętrze, urwali rękaw swetra usiłując go zatrzymać, a ten dalej uciekał i wniebogłosy wzywał pomocy.

Nawiasem mówiąc, gdy już ktoś zostaje wysłannikiem rządu, to jednak powinien garnitur założyć, bo, nie należy się dziwić, że widząc nieznanego, a aroganckiego osobnika w znoszonym swetrze, młodzi wartownicy potraktowali go bez należnego szacunku.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 7 Komentarzy »

„Jesteśmy katolikami. Chcemy nimi być i chcemy nimi pozostać”

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Fragmenty kazania wygłoszonego 2 lutego 2012 r. przez J.E. bp. Bernarda Fellaya, przełożonego generalnego FSSPX w kościele seminarium duchownego pw. św. Tomasza z Akwinu w Winona (USA).

bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X

Bractwo Św. Piusa X zostało powołane do życia przez Kościół i w Kościele. Stale powtarzamy, że istnieje ono nadal, mimo iż usiłuje się stworzyć wrażenie, że Bractwo zostało rozwiązane w 1976 r. (choć ta decyzja podjęta została z całkowitym lekceważeniem prawa kanonicznego). Dlatego właśnie działamy dalej. Nasz umiłowany Założyciel wielokrotnie podkreślał znaczenie istnienia Bractwa. Musimy stale to sobie uświadamiać, pamiętać o tym — jest bardzo ważne, byśmy pielęgnowali w sobie katolickiego ducha.

Nie jesteśmy jakąś niezależną grupą. Nawet jeśli walczymy z Rzymem, nadal jesteśmy, że tak powiem, po jego stronie. Walczymy z Rzymem, czy też, jeśli wolicie, przeciwko Rzymowi, jednocześnie stojąc po jego stronie. Nie przestajemy też powtarzać, że jesteśmy katolikami. Chcemy pozostać katolikami. Wielokrotnie powtarzałem przedstawicielom Rzymu: „Próbujecie się nas pozbyć. Dla nas funkcjonowanie poza Kościołem byłoby bez wątpienia dużo łatwiejsze. Znajdowalibyśmy się wówczas na znacznie lepszej pozycji. Traktowalibyście nas dużo lepiej!”. Spójrzcie na protestantów, jak są obecnie zapraszani do kościołów — a przed nami zamyka się drzwi. Nie przejmujemy się tym jednak, staramy się czynić to, co jest miłe Bogu. Ze strony Kościoła spotykają nas różne przykrości. Oczywiście nie jesteśmy z tego zadowoleni. Mamy jednak obowiązek wytrwać w prawdzie. Musimy powtarzać, że należymy do Kościoła. Jesteśmy katolikami. Chcemy nimi być i chcemy nimi pozostać — i nieustanne podkreślanie tej prawdy jest bardzo ważne.

Równie ważne jest, byśmy nie tworzyli sobie fałszywego, nierzeczywistego obrazu Kościoła, będącego jedynie wytworem naszej wyobraźni. Mamy problemy z prawdziwym Kościołem. To właśnie dlatego ta sytuacja jest dla nas tak trudna. To właśnie sprawia, że nie możemy, że tak powiem, trzasnąć drzwiami. Przeciwnie, naszym obowiązkiem jest nieustannie iść, kołatać do drzwi, nie po to jednak, by prosić, aby nas wpuszczono (ponieważ już jesteśmy wewnątrz [Kościoła]), ale by prosić, żeby nawrócili się, żeby się zmienili i powrócili do tego, co Kościół zawsze czynił. To wielka tajemnica, to niezwykle trudne, ponieważ równocześnie musimy powiedzieć: tak, uznajemy Kościół — to właśnie wyznajemy w Credo: wierzę w Kościół powszechny — uznajemy więc, że istnieje papież, akceptujemy istnienie hierarchii, naprawdę tak uważamy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 24 Komentarze »

Lobby izraelskie w USA

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Wbrew faktom, irracjonalnie, wśród Polaków, a szczególnie wśród polskich środowisk patriotycznych, pokutuje przekonanie że Polska może liczyć na USA.

Fijorr Publishing opublikował niezwykle cenną książkę Johna J. Mearsheimera i Stephena M. Walta „Izraelskie lobby w USA”, która powinna na Polaków zadziałać jak kubeł zimnej wody. Pozycja Mearsheimera i Walta, dwóch politologów, wykładowców University of Chicago i Harvarda, wywołała ogólnoświatową dyskusje, ukazując jak władze USA i amerykański establishment, wbrew interesom USA i Amerykanów, realizują interesy Izraela. Irracjonalne jest więc oczekiwanie, że władze amerykańskie, które są nielojalne wobec własnych obywateli nagle będą odczuwały lojalność wobec jakieś Polski.

Wydawało by się, że rolą rządu i polityków jest realizacja interesów swojego kraju i wyborców. W przypadku władz i polityków amerykańskich tak nie jest. Amerykański establishment systematycznie na arenie międzynarodowej szkodzi Stanom Zjednoczonym i Amerykanom. „Amerykańskie poparcie dla Izraela było przyczyną [w pełni uzasadnionych] antyamerykańskich nastrojów na Bliskim Wschodzie” (podczas gdy Bliski Wschód jest źródłem dostaw ropy dla USA, potencjalnym rynkiem zbytu i potencjalnym niezwykle cennym sojusznikiem). Z tej przyczyny anty-amerykanizmu zdaje sobie sprawę 40% Amerykanów (wśród naukowców dużo większy odsetek). Poparcia USA dla Izraela nie da się wyjaśnić ani interesami USA, ani przyczynami moralnymi. Dobrym przykładem tej patologi jest to, że lobby izraelskie wymusiło na USA agresje na Irak. Agresja ta była realizacją interesów politycznych Izraela. Nie było innych przyczyn uzasadniających agresje. Lobby finansowało propagandę na rzecz agresji w USA. Agresja wbrew propagandzie o „wojnie o ropę” utrudniła koncernom naftowym eksploatacje i handel tym surowcem. W konsekwencji ucierpiała gospodarka amerykańska i amerykańscy konsumenci. Wbrew interesom USA lobby uniemożliwia Stanom Zjednoczonym nawiązanie dobrych relacji z Syrią. Izrael nie chciał rozmów pokojowych z Syrią, a amerykańskie propozycje pokojowe polegały na nowej formie okupacji terenów zajętych przez Izrael. Podobnie, lobby wymusiło na USA złe relacje z Iranem.

Poparcie USA dla Izraela spowodowane jest olbrzymim wpływem jaki żydzi mają na politykę zagraniczną Stanów, wyjątkową pozycją żydów w amerykańskim establishmencie. Wszyscy poważni politycy w USA ścigają się w wyrazach lojalności wobec Izraela, w poparciu dla aktywnej obrony interesów Izraela przez USA. Żaden liczący się amerykański polityk nie zaproponuje ograniczenia transferu pieniędzy amerykańskich podatników do Izraela, ani nie skrytykuje państwa żydowskiego. W USA ktoś kto nie zgadza się z uzależnieniem USA od Izraela wykluczany jest z życia publicznego, wypalane jest mu zabójcze piętno antysemity. Lobby skutecznie uzależniło i zastraszyło amerykańskich polityków. „Lobby izraelskiemu udało się przekonać wielu Amerykanów, że interesy Stanów Zjednoczonych i Izraela są właściwie identyczne”. Pomimo, że lobby nie ukrywa swoich wpływów w USA (nawet się nimi publicznie chwali), to nie pozwala o tym fakcie mówić innym.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 12 Komentarzy »

Spisek przeciwko Kościołowi c.d.

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Część I – Tajna siła napędowa komunizmu
Rozdział 2 – Twórcy systemu
Tłumaczenie Ola Gordon

Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że Żydzi są twórcami komunizmu, bo byli inicjatorami dogmatu, na którym zbudowano ten potworny system, i który obecnie panuje w większej części Europy i Azji, podburza Amerykę, i ze wzrastającą pewnością zalewa wszystkie chrześcijańskie narody świata, jak śmiertelna narośl nowotworowa, jak guz stopniowo zżerający rdzeń wolnych narodów, bez znalezienia skutecznych metod leczenia tej choroby.

Ale Żydzi są również wynalazcami i reżyserami komunistycznych metod, skutecznych taktyk walki, niewrażliwej i całkowicie nieludzkiej polityki rządowej i agresywnej strategii międzynarodowej. Jest to w 100% udowodniony fakt, że teoretykami komunizmu byli Żydzi, nie zwracający uwagi na to jaki system ostatecznie przyjmą, jak również teoretycy i doświadczeni rewolucjoniści, którzy zasłaniali swoje prawdziwe pochodzenie przed narodami, wśród których mieszkali.

1. Karol Henryk Marks był niemieckim Żydem, którego prawdziwe nazwisko było Kissel Mordechaj, urodzony w Trewirze, Nadrenia, syn żydowskiego prawnika. Zanim napisał swoją słynną pracę Das Kapital, zawierającą podstawową ideę teoretycznego komunizmu, którego koncepcję starał się niestrudzenie rozpowszechniać na całym świecie aż do śmierci w roku 1887, napisał i opublikował z Żydem Engelsem w 1848 roku Manifest Komunistyczny w Londynie, w latach 1843 -1847 sformułował w Anglii pierwszą nowoczesną interpretację nacjonalizmu hebrajskiego w swoich artykułach, jak również w publikacji w 1844 roku w czasopiśmie „Deutsch-Französische Jahrbücher” (Rocznik niemiecko-francuski) pod tytułem „O kwestii żydowskiej”, która wykazuje tendencję ultra-narodową.

2. Fryderyk Engels, twórca „Pierwszej Międzynarodówki” i bliski współpracownik Marksa, był Żydem urodzonym w Bremie (Niemcy). Jego ojciec był żydowskim handlarzem bawełny. Engels zmarł w 1894 roku.

3. Karol Kautsky, prawdziwe nazwisko Kraus, autor książki “The Beginnings of Christianity” [Początki chrześcijaństwa], w której walczy z zasadami chrześcijaństwa. Był najważniejszym tłumaczem Karola Marksa, i w 1887 roku opublikował “The Economic Doctrine of Karl Marx Made Intelligible for All.” [Ekonomiczna doktryna Karola Marksa zrozumiała dla każdego]. “The Bloodbath of Chisinaw and the Jewish Question” [ Rzeź w Chisinau i kwestia żydowska], w roku 1903 “The Class Struggle” [Walka klasowa], fundamentalna książka zawierającą komunistyczne wskazówki; i praca zatytułowana “The Vanguard of Socialism” [Awangarda socjalizmu] w roku 1921. Był również autorem „Socialist Programme” [Program socjalistyczny] z Erfurtu / Niemcy. Ten Żyd urodził się w roku 1854 w Pradze i zmarł w 1938 w Hadze (Holandia).

4. Ferdynand Lassalle, Żyd urodzony w 1825 roku w Breslau. Uczestniczył w rewolucji demokratycznej w 1848 roku. W 1863 opublikował pracę zatytułowaną „Open Answers” [Otwarte odpowiedzi], w której przedstawił plan rewolucji dla niemieckich robotników. Od tego czasu nieustannie działał na rzecz krucjaty „socjalistycznej”, której celem był bunt robotników. Dlatego opublikował kolejną pracę pod tytułem „Capital and Labour” [Kapitał i praca].

5. Edward Bernstein, Żyd urodzony w Berlinie w roku 1850. Główne prace: „Assumptions concerning Socialism” [Założenia socjalizmu], “Forward, Socialism” [Naprzód, socjalizm], “Documents of Socialism” [Dokumenty o socjalizmie], “History and Theory of Socialism” [Historia i teoria socjalizmu], “Social Democracy of Today in Theory and Practice” [Współczesna demokracja społeczna – teoria i praktyka], “The Duties of Social Democracy” [Zadania demokracji socjalistycznej], i “German Revolution” [Rewolucja niemiecka]. We wszystkich pracach wyjaśnia nauki komunistyczne i opiera je na poglądach Marksa. W 1818 roku został ministrem finansów w socjalistycznym państwie niemieckim, które utrzymało się tylko przez kilka miesięcy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół, Polityka | 2 Komentarze »

Gorycz poety

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Pro publico bono
Quo vadis, Polonia?

Pamiętasz, stary?
Orkiestry grały,
Wszystkie się panny
w Tobie kochały…
Gdy was żegnano
z Wiarą i Bogiem
W tamtą wrześniową
najdłuższą drogę…
Potem pod Mławą
dzielnie stawałeś
Czołgi nie przeszły…
Medal dostałeś…
Los Cię wystawiał
nieraz na próbę;
Z Monte Cassino
– prosto na UB!

Sanitariuszka…
Prawdziwy anioł…
Tak ranni chłopcy
wołali za nią
Gdy kanałami
– tak było trzeba
Wiodła ich z Chmielnej
prosto do nieba
Nie odebrała
nigdy Virtuti
Poznała, co to
śniegi Workuty
A dzisiaj wnuczek
dowód jej chowa…
Wszyscy się śmieją…
I jest czadowo…

Było ich wielu…
Ludzi ze stali…
Nie mógł ich złamać
Hitler ni Stalin…
Została garstka…
Zresztą – sam zobacz;
Śmieszne berety…
Znicze na grobach…

Czasami grzebią
w śmietnikach nocą…
Żyć jakoś trzeba,
a nie ma za co…
Za słabi,
żeby światu urągać…
Za dumni,
żeby rękę wyciągać…
Ojczyzna… Honor…
Frazesy puste…
Świat się odbija
w krzywym lustrze.
Spocony raper
klepie pacierze…
Jest zajefajnie!
Ja tam mu nie wierzę…

Historia uczy…
Lecz nie każdego…
Bawmy się! Bawmy!…
Do upadłego…
Wszystko już było,
świat się nie zmienia
Zegar odlicza
czas do spełnienia…

Zaskoczy kiedyś
mózgi wyprane
Grzyb ponad miastem…
Salwa nad ranem…
Oni walczyli
za kraj w potrzebie…
Kto ich zastąpi?…
Nie wiem… Ja nie wiem…

Lech Makowiecki, pieśniarz poeta

Posted in Różne | 16 Komentarzy »

Książka pisana w więzieniu – c.d. 3

Posted by Marucha w dniu 2012-02-08 (środa)

Nadesłał p. Mieczysław

Tomasz Karwowski – ”Czasy karłów”

Dzień trzeci.
Leszek Moczulski, czyli mistrz.
A także – ostatni romantycy XX wieku

Nasz przewodniczący Leszek Moczulski to mit i legenda, obiekt kultu wodza w KPN. Dla nas, działaczy partii politycznej, był guru i ojcem zarazem. Gotowi byliśmy iść w ogień za nim, na śmierć i życie. Wtedy Leszka Moczulskiego uwielbiałem, a dziś oceniam go jako genialnego stratega politycznego. Znakomitego w przewidywaniu rozwoju sytuacji społeczno-politycznej w długim dystansie, ale kompletnie bezradnego w działaniach bieżących, krótkoterminowych. Jego książka „Rewolucja bez rewolucji” wydana jeszcze przed powstaniem Solidarności w 1979 roku, wytyczyła kierunek przemian politycznych w Polsce. Dla nas była swego rodzaju katechizmem politycznym. Patrzyliśmy na Przewodniczącego przez pryzmat jego geniuszu politycznego oraz człowieka, który w więzieniach PRL spędził prawie siedem lat. Śmiało mogę stwierdzić i bronić będę do upadłego mojego głębokiego przekonania, że Leszek Moczulski był w ostatnim, drugim półwieczu naszej historii XX wieku (1945-1999) jednym z najtęższych umysłów politycznych w Polsce, a może też w Europie Środkowo-Wschodniej. Jego przewaga nad innymi polegała na tym, że umiał patrzeć i widział dalej niż te całe „do kupy” wzięte elity postsolidarnościowe czy osieroceni po upadku PRL i imperium sowieckiego postkomunistyczni marksiści.

Niestety, Konfederacja nigdy nie miała możliwości rządzić czy nawet współrządzić. Gdyby tak się stało to Polska zapewne byłaby dziś Polska w innym, lepszym miejscu. Sam Moczulski niedoceniony przez czasy, w których aktywnie działał, został opluty na starość. Źle, że Polska tak mu odpłaciła za jego niewątpliwy żarliwy patriotyzm. Szkoda, że nie była mu dana szansa, aby jej pomóc w chwili przełomu historycznego i ustrojowego.

Część jego wielkiego dzieła – odzyskanie Niepodległości – stało się jego udziałem za życia, lecz w warunkach niepodległego już państwa mógł uczynić znacznie więcej dobrego. Mógł pomóc w zapewnieniu Polsce należytego jej miejsca i znaczenia na mapie geopolitycznej Europy i świata. Mógł, lecz tej szansy mu nie dano… Niestety nie byliśmy w stanie przekroczyć 10 procentowego poparcia, a żeby móc to uczynić potrzeba było 30-40 procent. Przyczyn było wiele..

Na razie jednak, po wyborach w 1991 roku, mieliśmy sukces jako KPN – weszliśmy do Parlamentu. I to nie jako outsiderzy. Wręcz odwrotnie.

Cieszyliśmy się więc, gotowi postawić cały świat na głowie, aby tylko realizować swoją wizję odbudowy niepodległego państwa. Byliśmy bardzo młodzi, bardzo ideowi i dość szaleni, aby wszystko zrobić dla swojego wodza i wymarzonej Ojczyzny. Byliśmy zatem bardzo niebezpieczni dla naszych przeciwników, bo skonsolidowani wewnętrznie i ogromnie zdeterminowani. I zdyscyplinowani. Byliśmy dla wszystkich zbyt nieobliczalni i zbyt radykalni. Ale przede wszystkim sytuowaliśmy się poza salonami oraz układami.
I dlatego zagrażaliśmy elitom i tym starym i tym nowym. Musieli nas zatem rozbić. Jeśli tego nie uczyniliby to przejęcie przez nas władzy było tylko kwestią czasu. Drżeli ze strachu postkomuniści, zazdrościli Mazowieccy z Michnikami, nienawidzili Kaczyńscy i Niesiołowscy.

Stefan Niesiołowski, wówczas był ultra katolikiem z ZChN, dziś jest wicemarszałkiem Sejmu z poparcia postkomunistów i liberałów (PO). Lubował się wręcz w znieważaniu, obrażaniu i pluciu na nas.
Długo zastanawiałem się, dlaczego nas tak patologicznie nienawidzi?

Prawda jak zwykle okazała się banalna; zazdrościł nam po prostu drogi i postawy w walce ze starym systemem. Sam bowiem, jak doniosła ostatnio prasa, gdy znalazł się w rękach bezpieki w 1972 roku to, nie dość że podobno „sypał” swoich kolegów, to jeszcze nawet ponoć posunął się do pogrążania swoimi zeznaniami narzeczonej. Jeżeli to prawda, to dziś kreujący się na bohatera tamtych lat, ma jednak plamy w życiorysie. Może stąd jego życiowa postawa, nienawiść do wszystkich i wszystkiego – wówczas w 1991 i w osiemnaście lat później, w 2009 roku.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Polityka | 11 Komentarzy »