Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Olo o Paradoks Pałacu Saskiego
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Marucha o Kościół w rękach predatora. Dr…
    podpis o Kościół w rękach predatora. Dr…
    bryś o Wolne tematy (54 – …
    Yagiel o Kościół w rękach predatora. Dr…
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Listwa o Traditionis Custodes
    seler o Wolne tematy (54 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Archive for 13 lutego, 2012

Matka Boska temu winna

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Acz rozgłos, jaki nadano śmierci małej Madzi nasuwa podejrzenia, iż chodzi o medialną zasłonę dymną dla innych wydarzeń, o znacznie większym znaczeniu dla naszego kraju – sprawa jest ciekawa, co udowadnia nam Katon Młodszy w swym artykule. – admin.

Na wiejskich weselach prosty wiejski lud zabawia się przy rustykalnych przyśpiewkach w rodzaju: ona temu winna, ona temu winna, pocałować go powinna, ona temu winna, ona temu winna, po-ca-ło-wać-go-po-win-na!

Od człowieka, który nosi tytuł profesorski wypada oczekiwać, że w swoim opisie świata nie będzie kierował się wiejskim przytupem i prostolinijnym, na poły rubasznym humorem. Nic bardziej mylnego. Profesor religioznawstwa stwierdził publicznie, że Matka Boska jest winna śmierci Madzi z Sosnowca.

Przypomnijmy fakty. Młodej kobiecie półroczne dziecko wysuwa się z kocyka, upada na próg i ginie. Matka w szoku zabiera zwłoki córki do wózka, kluczy czas jakiś po mieście, grzebie trupa w opuszczonym budynku, zawiadamia policję o napadzie i uprowadzeniu dziecka. Po tygodniu wychodzi na jaw, że nie było kidnapingu a matka upozorowała całe zdarzenie. Takie w tej chwili są fakty (inna rzecz, że nie wierzę osobiście w przedstawioną wersję zdarzeń prezentowaną przez kobietę, ale to osobna kwestia).

Dyżurna etyczka kraju profesorka Środa Magdalena komentując zdarzenie doszła do następujących wniosków – wszyscy jesteśmy winni śmierci Madzi, ale najbardziej Kościół. To on jest odpowiedzialny za brak edukacji seksualnej, trudny dostęp do antykoncepcji i aborcji. To przez Kościół przychodzą na świat dzieci niechciane.

Doprawdy nie wiem na jakiej podstawie dyżurna etyczka orzekła, że Madzia była dzieckiem NIECHCIANYM oraz że zginęła na skutek działań innych, a nie w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Środa jednak wie, że za tragicznym wydarzeniem stoi Kościół, a w morderstwie (!) NIECHCIANEGO dziecka uczestniczyli pośrednio przedstawiciele hierarchii, być może nawet kuria rzymska. A co, pofolgujmy sobie w halucynacjach idąc śladem głównego etyka. Przekaz-instrukcja dla wykształconych mieszkańców wielkich miast, co i jak mają myśleć o zdarzeniu, poszła w Polskę: Kościół katolicki odpowiada za zabójstwa dzieci, a skoro Kościół, to również ja. Lewica pasjami uwielbia stosować odpowiedzialność zbiorową. To nie lekkomyślność, brak należytej opieki, nieuwaga, nieszczęśliwy wypadek, ale Kościół katolicki, w tym również Kacio, odpowiadają pospołu za sosnowiecką tragedię.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia, Kultura, Me(r)dia | 57 Komentarzy »

O kilku szczegółach interpelujących nasze sumienia w czasach zamętu

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Oprócz wszystkich uwarunkowań eklezjalnych i wszelkich innych, w jakich żyje i spełnia się chrześcijanin, pozostaje ostatecznie tak: człowiek sam wobec Pana Boga.

„Gdybym miał, co zresztą mało prawdopodobne, wznieść toast za religię, piłbym go za papieża, ale najpierw za sumienie, a dopiero potem za papieża” (Bł. Kard. John Henry Newman w liście do księcia Norfolku).

„«My» Kościoła nie opiera się na eliminacji sumienia, a wręcz może się urzeczywistnić jedynie w oparciu o nie” (Kard. J. Ratzinger).

Świętość to synteza wiary i działania. Ortodoksja (poprawna wiara) jest równie ważna jak ortopraksja (poprawne działanie).

W dobie zamętu powszechnego klarowne rozróżnienia terminologiczne i semantyczne w zakresie doktryny są wysoce pożyteczne – nieodzowne!

Arystoteles sformułował myśl: Parvus error in principio magnus est in fine – Mały błąd na początku staje się wielkim na końcu.

Szczegóły anonsowane w tytule dotyczą trzech rzeczywistości, z którymi mamy do czynienia: Kościoła, nauczania Kościoła, posłuszeństwa Kościołowi.

Niejednokrotnie ktoś myśląc o sobie przedstawia się jako Kościół. Niejednokrotnie ktoś przedstawiając swoje poglądy, opinie i preferencje teologiczne, przedstawia je buńczucznie jako nauczanie Kościoła. Niejednokrotnie ktoś żądając posłuszeństwa w sprawach, o których Kościół nie wypowiedział się definitywnie, przedstawia je jako posłuszeństwo Kościołowi. Z tego rodzi się wiele zamieszania w ludzkich umysłach i sumieniach. Uzurpacja nie jest receptą na czasy zamętu powszechnego. Wydaje się, że pewne wpływowe środowiska dążą do zniszczenia Tradycji posługując się narzędziem posłuszeństwa. Kwestia w najwyższym stopniu poważna – niepokojąca! [Nie tylko wydaje się, ale tak właśnie jest i zachodzi to na naszych oczach od kilkudziesięciu lat – admin]

Trzeba się bardzo starać, aby z najwyższą starannością rozróżniać to, co jest Kościołem i jego nieomylnym nauczaniem a co jest opinią jednej osoby, bądź gremium, które nie stanowi Kościoła w jego integralności.

Istnieje jeszcze w najwyższym stopniu poważny problem pewnych wpływowych środowisk, które na naszych oczach coraz bezczelniej na różne sposoby tworzą nowy bezchrystusowy kościół. „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża” (Hbr 2, 1).

Sługa Pański „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42, 3).
In breve: Kościół. Nauczanie Kościoła. Posłuszeństwo Kościołowi.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia | 18 Komentarzy »

Tajna siła napędowa komunizmu

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Z książki „Spisek przeciwko kościołowi” – Maurice Pinay
Część I – Tajna siła napędowa komunizmu
Rozdział 3 – Przywództwo komunizmu
Tłumaczenie Ola Gordon

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że marksistowska teoria (komunizm) jest żydowskim dziełem, jak również jej każde działanie, które ma na celu wprowadzanie tej doktryny w życie.

Przed ostatecznym ustanowieniem bolszewizmu w Rosji, dyrektorami i organizatorami wszystkich ruchów komunistycznych w całości byli prawie wyłącznie Żydzi, podobnie jak była zdecydowana większość prawdziwych organizatorów rewolucji, której byli motorem.

Ale w Rosji, pierwszym kraju, w którym ostatecznie zwyciężył bolszewizm, gdzie był i nadal jest punktem lub motorem komunizowania świata, żydowskie ojcostwo systemu organizacji i sowieckiej praktyki, nie pozwala również na żadne wątpliwości czy błąd .

Jak pokazują niepodważalne dane, które w pełni i całkowicie udowodnili i uznali wszyscy bezstronni pisarze zajmujący się tym tematem, komunistyczne dzieło Żydów w kraju carów jest tak potężne, że nie miałoby sensu zaprzeczanie, że ten katastrofalny triumf to ich monopol.

Wystarczy przypomnieć nazwiska tych, którzy tworzyli rządy i główne organy rządowe w Związku Radzieckim, żeby wiedzieć, co należy od razu myśleć o jasnym i kategorycznym potwierdzeniu dowodów.

I – Członkowie pierwszego komunistycznego rządu w Moskwie (1918) (Rada Komisarzy Ludowych)

1. Ilicz Ulin (Wladimir Ilicz Ulianow lub Nikolaus Lenin). Przewodniczący Rady Najwyższej, po matce Żyd. Matka nazywała się Blank, z pochodzenia była niemiecką Żydówką.
2. Lew Dawinovicz Bronstein (Leo Trocki), komisarz Czerwonej Armii i Marynarki, Żyd
3. Iosip Dawid Wissarionowicz Dżugaszwili-Kochba (Józef Wissarionowicz Stalin), komisarz ds. narodowości, z pochodzenia gruziński Żyd
4. Cziczerin, komisarz spraw zagranicznych, Rosjanin
5. Apfelbaum (Grigore Zinowiew), komisarz spraw wewnętrznych, Żyd
6. Kohen (Wolodarsky), komisarz ds. prasy i propagandy, Żyd
7. Samuel Kaufmann, komisarz ds. państwowych gruntów, Żyd
8. Steinberg, komisarz ds. prawa, Żyd
9. Schmidt, komisarz ds. robót publicznych, Żyd
10. Ethel Knigkisen (Liliana), komisarz ds. zaopatrzenia, Żydówka
11. Pfenigstein, komisarz ds. osiedlania uchodźców, Żyd
12. Szlichter (Wostanoleinin), komisarz ds. kwaterunku (konfiskata prywatnych domów dla czerwonych), Żyd
13. Lurie (Larin), przewodniczący najwyższej rady gospodarczej, Żyd
14. Kukor (Kukorsky), komisarz ds. handlu, Żyd
15. Spitzberg, komisarz ds. kultury, Żyd
16. Urisky (Radomilsky), komisarz ds. “wyborów”, Żyd
17. Lunaczarsky, komisarz ds. szkół publicznych, Rosjanin
18. Simasko, komisarz ds. zdrowia, Żyd
19. Protzian, komisarz ds. rolnictwa, Ormianin.

W Aneksie na końcu książki można znaleźć ciekawe listy nazwisk żydowskich funkcjonariuszy we wszystkich organach rządowych w Związku Radzieckim, Partii Komunistycznej, Armii Czerwonej, Tajnej Policji, związkach zawodowych itd.

Z ogólnej liczby najwyższej rangi 502 biur w organizacji i przywództwie rewolucji komunistycznej w Rosji i w przywództwie państwa radzieckiego w pierwszych latach jego istnienia, nie mniej niż 459 stanowisk zajmowali Żydzi, podczas gdy tylko 43 z tych stanowisk zajmowali Goje innego pochodzenia.

Więc kto w związku z tym dokonał tej strasznej rewolucji? Może Goje? Inne dane opublikowane w Paryżu przez kontrrewolucyjny dziennik “Le Russe Nationaliste”, po zwycięstwie żydowskich komunistów w Rosji, pokazują, że z 554 przywódców komunistycznych z pierwszego rzędu w różnych biurach, skład rasowy był następujący:

Żydzi 447
Litwini 43
Rosjanie 30
Ormianie 13
Niemcy 12
Finowie 3
Polacy 2
Gruzini 2
Czesi 1
Węgrzy 1

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 36 Komentarzy »

Syjonizm i III Rzesza

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Zionism and the Third Reich
http://www.ihr.org/jhr/v13/v13n4p29_Weber.html
Autor: Mark Weber, przekład: Tomasz Nowakowski

Pamiątkowa moneta wypuszczona przez wpływowy berliński dziennik "Der Angriff".

Na początku 1935 r., statek pasażerski płynący do Hajfy w Palestynie opuścił niemiecki port Bremerhaven. Na sterburcie, hebrajskimi literami wypisana była nazwa statku – „Tel Awiw” – a na maszcie powiewała flaga ze swastyką. Mimo że statek był w posiadaniu syjonistów, kapitan był członkiem partii narodowosocjalistycznej.

Wiele lat później, jeden z pasażerów przebywających na pokładzie, przypomniał tę kombinację jako „metapsychiczny absurd”.(1) Absurd czy nie, jest to scena z mało znanego rozdziału historii: szeroko zakrojonej współpracy między syjonistami a III Rzeszą pod przewodnictwem Hitlera.

Wspólne cele

Po latach, ludzie w wielu krajach borykają się z „kwestią żydowską” tj. z pytaniem o właściwą rolę żydów w nieżydowskim społeczeństwie. W latach 30. XX w., syjoniści żydowscy i niemieccy narodowisocjaliści mieli podobny pogląd na rozwiązanie tej kłopotliwej kwestii. Zgadzali się, że żydzi i Niemcy są zupełnie innymi narodami i że żydzi nie są częścią Niemiec. Zatem żydzi mieszkający w Rzeszy nie są „Niemcami wyznającymi judaizm”, ale raczej członkami oddzielnej społeczności. Syjonizm (żydowski nacjonalizm) implikował także obowiązek wobec syjonistycznych żydów do przesiedlenia się do Palestyny – „żydowskiej ojczyzny”. Potrafili uparcie obstawać przy twierdzeniu, że są szczerymi syjonistami, a jednocześnie domagać się równych praw w Niemczech i jakimkolwiek innym „zagranicznym” kraju.

Teodor Herzl (1860 – 1904), założyciel nowoczesnego ruchu syjonistycznego, utrzymywał, że antysemityzm nie jest żadną aberracją, ale naturalną i zupełnie zrozumiałą reakcją nieżydów wobec obcych żydowskich zachowań i stosunków. Jedynym rozwiązaniem, argumentował, jest uznanie przez żydów rzeczywistości i zamieszkanie w oddzielnym, własnym państwie. „Kwestia żydowska powstaje gdziekolwiek żydzi zamieszkują w zauważalnej liczbie”, pisał w swojej najważniejszej książce „The jewish state”. „Tam gdzie jej nie ma, zostanie przyniesiona przez przybywających żydów… Sądzę, że zrozumiałem antysemityzm, który jest bardzo złożonym problemem. Rozważyłem jego rozwój jako żyd, bez uprzedzeń i nienawiści.” Uważał, że kwestia żydowska nie jest problemem społecznym, czy religijnym. „Jest to kwestia narodowości. Aby ją rozwiązać musimy, przede wszystkim, zrobić z niej międzynarodowe polityczne zagadnienie…” Bez względu na ich obywatelstwo, twierdził Herzl, żydzi to nie tylko społeczność religijna, ale także narodowa, naród, Volk.(2) Syjonizm, pisał Herzl, oferuje światu oczekiwane „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.”(3)

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 12 Komentarzy »

Historia według GW – polscy bandyci i bezpaństwowi żandarmi

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Z publikacji Gazety wnika, że mordujący Żydów żandarmi sa bezpaństwowi, beznarodowi i bezwyznaniowi. Natomiast bandyci, którzy żandarmów sprowadzili, to Polacy i oczywiście katolicy

1. „Leżał w pokrzywach za szopą. Na jego oczach żandarmi, sprowadzeni przez Polaków, strazałem w głowę zabijali kolejno dzieci Lejba i Szangli…
Ten fragment relacji o okrutnym mordzie na żydowaskiej rodzinie Trynczerów w Gniewczynie koło Przeworska, dokonanej w listopadzie 1942 roku, dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” wyeksponowała wielkimi literami.
Relacja wstrząsająca, mord straszny, godzien najwyższego potepienia i kary.

2. Zwrócił jednak moją uwagę ten wytłuszczony przez redakcję Gazety fragment – żandasrmi sprowadzeni przez Polaków…
Nie „Niemcy sprowadzeni przez bandytów” tylko „żandarmi sprowadzeni przez Polaków”.
Żandarmi nie maja zreszta narodowości ani przynależności państwowej, nie wiemy tez nic o ich wyznaniu. Słowo Niemcy nie pojawia się w obszernej publikacji ani raz. Za to bandyci, których w okupowanym kraju nie brakowało, jak wszędzie, gdzie upada władza państwowa, to Polacy i oczywiście katolicy, co jest w tekście podkreślane wielokrotnie.

3. Bo co wlaściwie chcieć od tych bezpaństwowych i beznarodowych i bezwyznaniowych żandarmów? Polacy chcieli, Polacy nalegali, Polacy ich sprowadzili – cóż, nie chcieli, ale musieli zastrzelić te żydowskie dzieci. Może im nawet było nieprzyjemnie, może nawet wyrzuty sumienia ich dręczyły, a wszystko przez tych złych, nikczemnych, zbrodniczych Polaków, którym zaszkodziła wódka, ale przede wszystkim katolicyzm.

4. Polacy sprowadzili sobie żandarmów już wcześniej, w 1939 roku. – Chodźcie do nas – nawoływali Polacych owych bezpanstwowych żandarmów chodźcie do nas – nawoływał w Sejmie minister Beck, chodźcie do nas, bo sami sabie z tymi Żydami nie poradzimy. No i przyszli do Polski, witani kwiatami, ci wszyscy hitlerowcy, esesmani, wehrmachtowcy no i żandarmi. Wszyscy oczywiście bezpaństwowi i beznarodowi, żadnych Niemców broń Boże z nimi nie było. I gdyby nie ci okrutni i źli Polacy, to przecież ani Trynczerom, ani innym Żydom włos by nie spadł z głowy.
Wszystko przez Polaków.

5. I my sie potem dziwimy „polskim obozom koncentracyjnym”, my sie dziwimy „nazistom w Polsce”. Przecież ten fałsz, to zakłamanie historii i odwrócenie wszelkich historycznych proporcji produkowane jest nie w Ameryce, nie w Niemczech, nie w Izraelu – tylko tu, w zbrodniczej, umoczonej po łokcie w żydowskiej krwi Polsce…

PS. W publikacji „GW” jako przykład polskiego antysemityzmu przywołany został znany ponoc na Podkarpaciu wielkanocny rytuał wieszania Judasza.
Chwileczkę – Judasz to raczej typowy Polak, szmalcownik i bandyta.

http://januszwojciechowski.salon24.pl/

No cóż, to jedna z wielu plugawych publikacji żydowskiej gazety drukowanej po polsku dla polactwa (Polacy jej nie czytają) – i nie dziwi nas ona. Co było bardziej godne uwagi, to komentarze: wiele z nich sprawia wrażenie, jakby ich autorzy do tej pory zupełnie nie zdawali sobie sprawy, czym jest G*** Wyborcze, kto jest jego właścicielem i czyje interesy reprezentuje. – admin

Posted in Historia, Me(r)dia | 10 Komentarzy »

Vaclav Klaus – Stworzenie Unii Gospodarczej i Walutowej było jedną z najbardziej nieodpowiedzialnych, politycznych decyzji

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Obecne problemy Europy potrzebują radykalnego i głęboko sięgającego rozwiązania – wystąpienie prezydenta Václava Klausa jakie wygłosił w Dortmundzie.

Przedstawiam w całości jego spolszczoną wersję – by następnym razem nasz minister SZ zamiast szukać suflera skorzystał z gotowego wzoru.

„Wydaje mi się, że nie można teraz mieć w Europie innych kwestii niż Europa. Ten temat traktuję bardzo poważnie, podobnie jak 22 lat temu upadek komunizmu i ustanowienie wolnego i demokratycznego społeczeństwa w naszym kraju i w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Wyzwanie, które stoi teraz przed nami ma podobne znaczenie.

Dzisiejsze problemy Europy nie zostaną rozwiązane na coraz częstszych szczytach UE. Ich głębokość i pilna potrzeba rozwiązania wymaga czegoś innego. Potrzebujemy fundamentalnej zmiany, zmiany całego paradygmatu naszego zachowania i naszego myślenia.

W całej Europie wygłosiłem już wiele przemówień, napisałem wiele artykułów, a nawet książek, ale ciągle mam poczucie, że moje poglądy są przez wielu polityków i dziennikarzy nie tylko trywializowane i niewłaściwie postrzegane, lecz bardzo często również zniekształcane i demonizowane.

Z żalem przyjmuję, że idee same nie mogą zmienić polityki i atmosfery w mediach. W ostatnim czasie otrzymaliśmy niestety, ale na szczęście, ważnego pomocnika, a mianowicie realną sytuację w Europie. Zmiany na naszym kontynencie, których już nie da się ukryć, prowadzą do tego, że ludzie, z dużym opóźnieniem, doszli do przekonania, że niejedno z Europą jest nie tak.

Ludzie rozumieją, że stoimy przed zasadniczymi decyzjami, które muszą zostać wkrótce podjęte: czy powinniśmy dalej ignorować głębokość obecnego europejskiego kryzysu i jego nieprzypadkowy i nieprzemijający charakter, czy też sytuację w Europie powinniśmy w końcu traktować poważnie ?

Myślę, że to jasne, że nie mówię o kryzysie zadłużenia w strefie euro. Mówię o kryzysie europejskiego systemu społeczno-gospodarczego i modelu europejskiej integracji.
Większość europejskich polityków nadal dziś wierzy, że rozwój sytuacji w Europie w zasadzie jest pozytywny, że problemy, przed którymi dzisiaj stoimy, nie są zgubne i że może nadal być kontynuowana stara lub tylko powierzchownie zmodyfikowana polityka, co dla mnie jest niezrozumiałe.

Kilka tygodni temu słyszałem rozmowę pana komisarza UE Almunii o potrzebie powrotu do tak zwanej strategii lizbońskiej. Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Ten jedenastoletni dokument został już w momencie jego powstawania traktowany jako pusty gest.

Jedynie politycznie poprawna krytyka, która jest aprobowana, a nawet mile widziana, stawia tezę, że poprzednie zmiany instytucjonalne w Europie wprawdzie były właściwe, ale niewystarczające. Lub – jako maksymalne ustępstwo – że te zmiany miały​​niewłaściwą kolejność, którą należy skorygować tak szybko jak tylko możliwe. Uznaje się to za błąd, że Unia Gospodarcza i Walutowa (Europäische Währungsunion)powstała przed Unią Fiskalną (EFU ) i Unią Polityczną (Europäische Politische Union). Jednakże dla mnie nie istnieje kwestia złej kolejności. Jestem tego samego zdania co były brytyjski minister finansów Nigel Lawson, według którego „jest obecnie całkowicie jasne, że decyzja o stworzeniu Unii Gospodarczej i Walutowej była jedną z najbardziej nieodpowiedzialnych, politycznych inicjatyw powojennych” (The Times, 5 września 2011).

Relatywnie nowym europejskim zjawiskiem jest poczucie nieobecności przywództwa i propozycja aby skorygować tą nieobecność przez kontynentalne zarządzanie. To jest związana z niewypowiedzianym założeniem, że brakujące demokratyczne fundamenty tego europejskiego rządzenia nie muszą być przestrzegane.

Były komisarz UE Mario Monti przed kilkoma tygodniami wyraźnie powiedział, że w grupie 27 krajów „musi być określona asymetria przywództwa”. Na ten publiczny i niekryty apel, który idzie bezpośrednio przeciwko europejskiej, demokratycznej tradycji, nikt nie zareagował !

Rzeczywista sytuacja w Europie zmusza nas, aby na to spojrzeć inaczej, pod warunkiem, że nie będziemy zadowoleni z obecnego stanu, że chcemy przezwyciężyć trwałą europejską stagnację, że chcemy rozwiązać kryzys zadłużenia w Europie, a zwłaszcza pod warunkiem że chcemy powrotu do demokracji w Europie. Ostatni warunek jest dla mnie najważniejszy ze wszystkich.

Niestety, zmian nie można osiągnąć przez lepsze zarządzanie bądź lepsze przywództwo. Pytać o lepsze zarządzanie i przywództwo, oznacza kontynuację istniejącego systemu, systemu, który cechuje się silnymi osobistymi interesami, poszukującej zysku klasy biurokratycznej i na koniec sprowadzającej na bezdroża i archaicznej wierze w pozytywne wrażenia coraz bardziej kurczącej się Europy.

Najbardziej widocznym i najbardziej palącym problemem dzisiejszej Europy jest los (lub przyszłość) Europejskiej Unii Gospodarczej i Walutowej. Jej pierwsze dziesięć lat nie wydało pozytywnych skutków, których – słusznie czy niesłusznie – się oczekiwało. Obiecywało się, że Unia Gospodarcza i Walutowa przyśpieszy wzrost gospodarczy, zmniejszy inflację i przede wszystkim uchroni państwa członkowskie przed różnymi zewnętrznymi zakłóceniami. Nic z tego nie nastąpiło.

Wprowadzenie wspólnej waluty nie doprowadziło do homogenizacji Europy. Po powstaniu strefy euro wzrost gospodarczy w krajach Eurozony w porównaniu do poprzednich lat zwolnił. Ponadto zarówno bilanse handlowe jak i budżet uległy pogorszeniu.

Ludzie jak ja zawsze wiedzieli, że idea wspólnej waluty w całej Europie jest złym pomysłem, który musi prowadzić do poważnych problemów gospodarczych i w konsekwencji także niedemokratycznej centralizacji kontynentu.

Właśnie to się stało. Obecna eurozona 17 państw – według elementarnych podręczników teorii ekonomii – nie jest „optymalnym obszarem walutowym”. Jej pojawienie się było czysto polityczną decyzją. I powinniśmy wiedzieć, że jeśli strefa euro nie jest optymalnym obszarem walutowym, to nie może być inaczej niż sytuacja, że koszty na jej utworzenie i utrzymanie przekraczają zyski, które niesie ze sobą jej funkcjonowanie. Słowa „tworzenia” i „utrzymanie” są ważne. Większość komentatorów gospodarczych było zadowolonych z łatwości pierwszego kroku (utworzenie wspólnej strefy euro). Stworzono wrażenie, że z tym projektem jest wszystko w porządku.

W ostatnich latach negatywne skutki zbyt ciasnego „kaftana bezpieczeństwa” wspólnej waluty stały się coraz bardziej widoczne. Przy „dobrej pogodzie” (w ekonomicznym sensie tego słowa) nie rodzą się żadne widoczne problemy. W czasie kryzysu (lub „złej pogody”) uwidacznia się bardzo mocno brak jednolitości. Zachowanie strefy euro jest bardzo drogie. O tym Niemcy wiedzą bardzo dobrze; doświadczenie powtórnego zjednoczenia nie jest jeszcze zapomniane.

Trudno spekulować na temat przyszłości. W mojej ocenie euro nie rozbije się, ponieważ w jego istnienie zostało zainwestowane wiele kapitału politycznego. Projekt będzie kontynuowany lecz za bardzo wysoką cenę, z bardzo niskim wzrostem gospodarczym, a nawet stagnacją i przy pomocy dużych transferów finansowych.

Moje stanowisko jest dobrze znane: kosmetyczne zmiany i drobne korekty parametrów nie poprawią. Potrzebujemy podstawowych zmian systemowych, zmiany obowiązujących paradygmatów, co oznacza przynajmniej dwie rzeczy:
– zasadnicza przemiana europejskiego systemu gospodarczego i społecznego,
– restrukturyzacja europejskiego instytucjonalnego i politycznego porządku (innymi słowy – formy europejskiej integracji).

Co to oznacza ?
1/ Musimy uwolnić się od świętej mantry polityków europejskich – to jest od bezproduktywnej i paternalistycznej społecznej gospodarki rynkowej, która przez rosnącą rolę „zielonej ideologii” jeszcze bardziej jest osłabiana,
2/ Musimy zaakceptować, że gospodarcze procesy dostosowawcze trwają przez pewien czas, a niecierpliwi politycy i rządy tylko pogorszają sytuację. Musimy przygotować wstępne warunki dla wzrostu gospodarczego, a nie próbować przyspieszać wzrost poprzez interwencję państwa,
3/ Powinniśmy przygotować radykalny plan redukcji wydatków budżetów państw i zaprzestać umizgów z rozwiązaniami polegającymi na podwyższeniu podatków. Plan ten musi się zająć przede wszystkim obowiązkowymi wydatkami, ponieważ dyskretne cięcia w wydatkach na dłuższą metę są ilościowo mniej lub bardziej nieistotne.
4/ Powinniśmy powstrzymać pełzające, ale stale rosnące „zielone ustawodawstwo”. Nie powinniśmy do tego dopuścić, ażeby Zieloni przejęli naszą gospodarkę, pod sztandarami tak wadliwej idei jak doktryna globalnego ocieplenia
5/ Powinniśmy zatrzymać centralizację, harmonizację a także standaryzację europejskiego kontynentu, a po upływie pół wieku takich środków, na nowo rozpocząć radykalną decentralizację, deregulację i od-subwencjonowanie (Desubventionierung) naszej gospodarki i społeczeństwa.
6/ Musimy z powrotem wprowadzić demokrację. A demokracja może być tylko na poziomie państw. W ramach całego kontynentu nie może istnieć.

Oznacza to, że musimy pokornie powrócić od, niestety nie krótkiej, wycieczki do ponadpaństwowości (Supranationalismus), ponownie do międzyrządowości (Intergovernmentalismus).

Wykonanie tego ma naturalnie swoje ryzyko polityczne. Jednakże niewykonanie tego jest znacznie bardziej ryzykowne.”

http://parallaxview.nowyekran.pl/

Posted in Gospodarka, Polityka | 67 Komentarzy »

Rotszyldowie chcą przejąć irańskie banki

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Rothschilds Want Iran’s Banks
http://chasvoice.blogspot.com/2012/02/rothschilds-want-irans-banks.html#axzz1mAZGJFEo
Pete Papaherakles – AFP – 11.02.2012, tłumaczenie Ola Gordon

Czy przejęcie kontroli nad Bankiem Centralnym Islamskiej Republiki Iranu może być jednym z powodów tego, że Iran znalazł się na celowniku sił zachodnich i izraelskich? Kiedy wzrasta napięcie przed niewyobrażalną wojną z Iranem, warto porównać irański system bankowy z jego amerykańskimi, brytyjskimi i izraelskimi odpowiednikami.

Evelyn Robert de Rotschild

Niektórzy znawcy tematu mówią, że Iran jest jednym z tylko trzech krajów na świecie, których banki centralne nie są jeszcze pod kontrolą Rotszyldów. Przed 11 września było ich rzekomo siedem: Afganistan, Irak, Sudan, Libia, Kuba, Korea Płn. i Iran. Ale rotszyldowska ośmiornica połknęła w 2003 roku Afganistan i Irak, a w 2011 Sudan i Libię. W Libii ustanowiono bank rotszyldowski w Bengazi, gdy w kraju trwała jeszcze wojna.

Islam zakazuje lichwy – naliczania nadmiernej i często nielegalnej stopy oprocentowania kredytów, co stanowi poważny problem dla systemu bankowego Rotszyldów. Kilkaset lat temu lichwa była również zabroniona i nawet karana śmiercią w świecie chrześcijańskim. Uznawano ją za wyzysk i zniewolenie.

Ale od kiedy Rotszyldowie przejęli Bank Anglii, rozszerzyli kontrolę bankową na wszystkie kraje świata. Ich metodą było nakłanianie skorumpowanych polityków do zaakceptowania ogromnych pożyczek, których nigdy nie da się spłacić – i w ten sposób stawali się oni dłużnikami rotszyldowskich sił bankowych. Jeśli lider odmawia spłacenia pożyczki, najczęściej zostaje obalony lub mordowany. A jeśli to się nie uda, mogą dokonać inwazji i ustanowić oparty na lichwie rotszyldowski bank.

Rotszyldowie wywierają silny wpływ na główne agencje informacyjne świata. Poprzez ciągłe powtarzanie masy są ogłupiane opowieściami grozy, by uwierzyły w horrory o złoczyńcach. Rotszyldowie kontrolują Bank Anglii, Rezerwę Federalną, Europejski Bank Centralny, MFW, Bank Światowy i Bank Rozrachunków Międzynarodowych. Są również właścicielami większości złota na świecie, a także londyńskiej Giełdy Złota, która codziennie ustala jego cenę. Mówi się, że rodzina jest właścicielem ponad połowy bogactwa planety, szacowanego przez Credit Suisse na $231 bilionów, a jej szefem jest obecnie Evelyn Rotszyld.

Obiektywni naukowcy twierdzą, że Iran nie jest demonizowany dlatego, że stanowi zagrożenie nuklearne, tak jak nie byli zagrożeniem talibowie, iracki Saddam Husajn i libijski Muammar Kadaffi.

A zatem, jaki jest prawdziwy powód? Czy biliony w zyskach z ropy naftowej, czy biliony w zyskach wojennych? Czy ma to być doprowadzenie do bankructwa gospodarki amerykańską, czy też rozpoczęcie III wojny światowej? Czy chodzi o zniszczenie wrogów Izraela, czy o zniszczenie irańskiego banku centralnego, aby nie pozostał nikt, kto mógłby przeciwstawić się oszustwom pieniężnym Rotszylda?

Może to być jeden  z tych powodów lub, co gorsza, każdy z nich.

Posted in Gospodarka, Polityka | 17 Komentarzy »

Tresura w poczuciu winy

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Biali mieszkańcy Afryki zwykli opowiadać dowcip: jaka jest różnica pomiędzy turystą a rasistą? Odpowiedź brzmi: około tygodnia. W rzeczywistości nikt się z niego nie śmieje, bo i nie ma z czego się śmiać.

Zimbabwe było jednym z ostatnich krajów Afryki, który roztrwonił swój potencjał i zmienił społeczeństwo obywatelskie w społeczeństwo konfliktów społecznych, owocujących wysokim stosem zwłok. Wirus przemocy wędrował po Afryce: Kongo, Wybrzeże Kości Słoniowej, Sudan, Rwanda, Sieera Leone, a nawet Kenia. Afryka była koszmarnym alfabetem krwawych rzezi. Gdy w Afryce Południowej poprzez walkę zbrojną po władze sięgał Nelson Mandela i jego Afrykański Kongres Narodowy (ANC), niewielu mieszkańców tego kraju spodziewało się, że jego rządy zepchną kwitnący kraj w chaos i ruinę. Niektórzy południowoafrykańscy publicyści i działacze społeczni mówią, iż pewnym jest, że ich kraj, kraj zniszczonych farm i miast będących dziś polami bitew, straconych nadziei zrówna się poziomem z innymi częściami Afryki. Taka jest kolej rzeczy. Afryka rzadko zaskakuje, przeważnie ciągle przeraża.

Dziś propagandziści, elity ANC próbujące utrzymać władzę za wszelką cenę, a także życzliwi im dziennikarze stale grają postkolonializmem, przerażającym zachodnie społeczeństwa rzekomym rasizmem białych, skrzętnie wykorzystują poprawność polityczną i mity narosłe wokół murzyńskiej walki o wolność. Konstrukcja tej propagandy jest zaskakująco prosta: biały jest zły, okryty hańbą zniewolenia murzynów, to wyzyskiwacz. Czarny to zaś uciskany przez wieki szlachetny człowiek. Imperium stworzone przez białych jest złe, dobra jest wolność i niezależność rdzennych mieszkańców Afryki. Nie stanowiłoby najmniejszego problemu zadanie kłamu tym uogólnieniom, gdyby nie politycznie poprawna blokada mediów i wieloletnia tresura zachodnich odbiorców medialnej prawdy. W Południowej Afryce pisanie historii na nowo jest codziennością, czego przykładem może być era apartheidu przedstawianego w sposób jednoznacznie zły, a nawet uznanego za zbrodnię.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 97 Komentarzy »