Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tajna siła napędowa komunizmu

Posted by Marucha w dniu 2012-02-13 (Poniedziałek)

Z książki „Spisek przeciwko kościołowi” – Maurice Pinay
Część I – Tajna siła napędowa komunizmu
Rozdział 3 – Przywództwo komunizmu
Tłumaczenie Ola Gordon

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że marksistowska teoria (komunizm) jest żydowskim dziełem, jak również jej każde działanie, które ma na celu wprowadzanie tej doktryny w życie.

Przed ostatecznym ustanowieniem bolszewizmu w Rosji, dyrektorami i organizatorami wszystkich ruchów komunistycznych w całości byli prawie wyłącznie Żydzi, podobnie jak była zdecydowana większość prawdziwych organizatorów rewolucji, której byli motorem.

Ale w Rosji, pierwszym kraju, w którym ostatecznie zwyciężył bolszewizm, gdzie był i nadal jest punktem lub motorem komunizowania świata, żydowskie ojcostwo systemu organizacji i sowieckiej praktyki, nie pozwala również na żadne wątpliwości czy błąd .

Jak pokazują niepodważalne dane, które w pełni i całkowicie udowodnili i uznali wszyscy bezstronni pisarze zajmujący się tym tematem, komunistyczne dzieło Żydów w kraju carów jest tak potężne, że nie miałoby sensu zaprzeczanie, że ten katastrofalny triumf to ich monopol.

Wystarczy przypomnieć nazwiska tych, którzy tworzyli rządy i główne organy rządowe w Związku Radzieckim, żeby wiedzieć, co należy od razu myśleć o jasnym i kategorycznym potwierdzeniu dowodów.

I – Członkowie pierwszego komunistycznego rządu w Moskwie (1918) (Rada Komisarzy Ludowych)

1. Ilicz Ulin (Wladimir Ilicz Ulianow lub Nikolaus Lenin). Przewodniczący Rady Najwyższej, po matce Żyd. Matka nazywała się Blank, z pochodzenia była niemiecką Żydówką.
2. Lew Dawinovicz Bronstein (Leo Trocki), komisarz Czerwonej Armii i Marynarki, Żyd
3. Iosip Dawid Wissarionowicz Dżugaszwili-Kochba (Józef Wissarionowicz Stalin), komisarz ds. narodowości, z pochodzenia gruziński Żyd
4. Cziczerin, komisarz spraw zagranicznych, Rosjanin
5. Apfelbaum (Grigore Zinowiew), komisarz spraw wewnętrznych, Żyd
6. Kohen (Wolodarsky), komisarz ds. prasy i propagandy, Żyd
7. Samuel Kaufmann, komisarz ds. państwowych gruntów, Żyd
8. Steinberg, komisarz ds. prawa, Żyd
9. Schmidt, komisarz ds. robót publicznych, Żyd
10. Ethel Knigkisen (Liliana), komisarz ds. zaopatrzenia, Żydówka
11. Pfenigstein, komisarz ds. osiedlania uchodźców, Żyd
12. Szlichter (Wostanoleinin), komisarz ds. kwaterunku (konfiskata prywatnych domów dla czerwonych), Żyd
13. Lurie (Larin), przewodniczący najwyższej rady gospodarczej, Żyd
14. Kukor (Kukorsky), komisarz ds. handlu, Żyd
15. Spitzberg, komisarz ds. kultury, Żyd
16. Urisky (Radomilsky), komisarz ds. “wyborów”, Żyd
17. Lunaczarsky, komisarz ds. szkół publicznych, Rosjanin
18. Simasko, komisarz ds. zdrowia, Żyd
19. Protzian, komisarz ds. rolnictwa, Ormianin.

W Aneksie na końcu książki można znaleźć ciekawe listy nazwisk żydowskich funkcjonariuszy we wszystkich organach rządowych w Związku Radzieckim, Partii Komunistycznej, Armii Czerwonej, Tajnej Policji, związkach zawodowych itd.

Z ogólnej liczby najwyższej rangi 502 biur w organizacji i przywództwie rewolucji komunistycznej w Rosji i w przywództwie państwa radzieckiego w pierwszych latach jego istnienia, nie mniej niż 459 stanowisk zajmowali Żydzi, podczas gdy tylko 43 z tych stanowisk zajmowali Goje innego pochodzenia.

Więc kto w związku z tym dokonał tej strasznej rewolucji? Może Goje? Inne dane opublikowane w Paryżu przez kontrrewolucyjny dziennik “Le Russe Nationaliste”, po zwycięstwie żydowskich komunistów w Rosji, pokazują, że z 554 przywódców komunistycznych z pierwszego rzędu w różnych biurach, skład rasowy był następujący:

Żydzi 447
Litwini 43
Rosjanie 30
Ormianie 13
Niemcy 12
Finowie 3
Polacy 2
Gruzini 2
Czesi 1
Węgrzy 1

Podczas II wojny światowej i później, aż do chwili obecnej, żydowska klika rządząca ZSRR nadal jest bardzo liczna, bo na czele tych nazwisk stoi sam Stalin, który przez długi czas uważany był za czystego Gruzina. Ale ujawniono, że należy do żydowskiej rasy; gdyż Dziugaszwili, jego nazwisko, oznacza “syn Dziu”, a Dziu to mała wyspa w Persji, dokąd wyjechało wielu wypędzonych portugalskich “Cyganów”, którzy później osiedlili się w Gruzji.

Dzisiaj jest całkowicie udowodnione, że Stalin był z pochodzenia Żydem, choć sam nigdy tego ani nie potwierdził, ani nie odrzucił pojawiających się plotek. [14] Przyjrzyjmy się liście nazwisk sowieckich urzędników w rządzie Stalina:

1. Zdanow (Jadanow), prawdziwe nazwisko Lipszyc, były dowódca obrony Leningradu w czasie II wojny światowej. Członek Biura Politycznego w 1948 roku, wkrótce zmarł.
2. Lawrenty Beria, szef MWD Policji i sowieckiego przemysłu ciężkiego, członek przemysłu Sowieckiego Atmu, zabity na rozkaz Malenkowa, i faktycznie z takiego samego powodu Stalin zlikwidował Jagodę.
3. Lazar Kaganowicz, dyrektor sowieckiego przemysłu ciężkiego, członek Biura Politycznego w latach 1944-1952, później członek Prezydium i obecnie przewodniczący Najwyższego Prezydium ZSRR.
4. Malenkow (Georgi Maksimilianowicz Malenk), członek Biura Politycznego i Orgbiura do1952 roku, później członek Najwyższego Prezydium, przewodniczący Rady Ministrów po śmierci Stalina, minister w rządzie Bułganina od 1955 roku. Żyd z Ornsenburga, a nie Kozak, jak zapewniano. Nazwisko jego ojca, Maksymilian Malenk, jest typowe dla rosyjskiego Żyda. Ponadto jest bardzo ważny szczegół ujawniający prawdziwe pochodzenie Malenkowa, a także Chruszczowa. Obecną żoną Malenkowa jest Żydówka Pearlmutter, znana jako “towarszyszka Schans chuschne”, która była ministrem (komisarzem) przemysłu rybołówczego w sowieckim rządzie w roku 1938. Gdyby Malenkow nie był Żydem, byłoby bardzo mało prawdopodobne, żeby ożenił się z Żydówką, a ona również nie wyszłaby za niego. Nie ma oficjalnej biografii Malenkowa. Może to być dlatego, że nie chce by poznano jego żydowskie pochodzenie.
5. Nikolaus Salomon Chruszczow, obecny (1963) szef sowieckiej partii komunistycznej, członek Biura Politycznego od 1939 roku, czyli od wyboru Malenkowa na członka Orgbiuro. Jest bratem pani Malenkow, czyli Żydówki Pearlmutter. Chruszczow jest Żydem, jego prawdziwe nazwisko jest Pearlmutter. Obecna żona Chruszczowa, Nina, jak również żony Mikojana, Woroszyłowa, Mołotowa itd, są Żydówkami.
6. Marszałek Nikolaus Bulganin, były urzędnik bankowy, był jednym z żydowskich członków Komisariatu ds. likwidacji prywatnych banków w 1919 roku.
7. Anastasio Josifowicz Mikojan, członek Biura Politycznego od 1935 roku, członek Najwyższego Prezydium od 1952 roku, minister handlu i wice-prezydent rządu Malenkowa. Ormiański Żyd, a nie prawdziwy Ormianin, za jakiego się go uważa.
8. Kruglow, szef MVD po Berii. Na rozkaz Kruglowa zwolniono z więzienia żydowskich lekarzy uwięzionych przez Riumina, wice-szefa policji w czasach Berii w 1953 roku. Żyd.
9. Alexander Kosygin, członek Biura Politycznego do 1952 roku, później delegat Najwyższego Prezydium i minister ds. przemysłu lekkiego i żywności w rządzie Malenkowa.
10. Nikolaus Szwernik, członek Biura Politycznego do 1952 roku, później członek Najwyższego Prezydium i Prezydium Komitetu Centralnego partii komunistycznej, Żyd.
11. Andreas Andrejewicz Andrejew, znany jako “Politbureaucrat” 3 A, członek Biura Politycznego w latach 1931-1952, Żyd z Galicji (Polska). Pisze pod rosyjskim pseudonimem.
12. P K Ponomarenko, członek Orgburo w roku 1952; później członek Najwyższego Prezydium i minister kultury w rządzie Malenkowa w 1953 roku.
13. P F Judin (Żyd), zastępca członka Najwyższego Prezydium i tytularny minister ds. materiałów budowlanych w rządzie Malenkowa w roku 1953.
14. Mihail Perwukin, członek Prezydium Komitetu Centralnego partii komunistycznej od 1953 roku.
15. N Szatalin, urzędnik pod-sekretariatu Komitetu Centralnego partii komunistycznej.
16. K P Gorszenin, minister sprawiedliwości w rządzie Malenkowa.
17. D Ustinow (Zambinowicz), sowiecki ambasador w Atenach (Grecja) do II wojny światowej, minister obrony w rządzie Malenkowa.
18. V Merkulow, minister kontroli państwowej w rządzie Malenkowa.
19. A. Zasjadko, minister przemysłu węglowego w rządzie Malenkowa.
20. Szerburg, szef sowieckiej propagandy.
21. Milstein, jeden z szefów sowieckiego wywiadu.
22. Ferentz Kiss, szef sowieckiego wywiadu w Europie.
23. Postszreibitszer (Poschebicheve), były prywatny sekretarz Stalina, obecnie szef tajnych archiwów kremlowskich.
24. Ilja Ehrenburg, moskiewski delegat do Najwyższego Sowietu, komunistyczny pisarz, Żyd.
25. Mark Spiwak, delegat ze Stalino (Ukraina) do Najwyższego Sowietu w Moskwie.
26. Rosalia Goldenberg, delegat z Birobidżanu do Najwyższego Sowietu.
27. Anna E. Kaluger, delegat z Besarabii do Najwyższego Sowietu. Jej brat, nie Koluger, a Calugaru, jest urzędnikiem komunistycznym w rządzie Rumunii.

Również Kalinin, jeden z wielkich funkcjonariuszy sowieckich z czasów Stalina, zmarły dawno temu, był Żydem. [15]

Jest powszechnie znane, że antysemityzm Stalina był deformacją faktów i że krwawej rzezi wśród Żydów (trockistów), żeby zapewnić sobie władzę, dokonali inni Żydzi. W ostatecznym rozrachunku walka między Żydem Trockim i Żydem Stalinem była walką między stronami o kontrolę nad komunistycznym rządem, który stworzyli – i był to czysty spór rodzinny. Na dowód tego poniższa lista komisarzy spraw zagranicznych, w okresie, kiedy Stalin pozbył się pewnych Żydów, którzy stali się niebezpieczni dla jego osobistej władzy.

1. Maksim Maksimowicz Litwinoff, minister spraw zagranicznych do 1939 roku, zastąpiony przez Mołotowa. później zajmował wysokie stanowiska w tym samym ministerstwie, do śmierci w lutym 1952 roku. Urodzony w Polsce jako syn Żyda Mejera Henoka Mojsewicza Walakha, urzędnika bankowego. W celu ukrycia prawdziwego nazwiska, w swojej karierze Litwinoff używał różnych pseudonimów, m.in. Finkelstein, Ludwig Nietz, Maksim Harryson, Dawid Mordecchaj, Feliks, i w końcu, kiedy został funkcjonariuszem w rosyjskim reżimie komunistycznym, przyjął nazwisko Litwinoff lub Litwinow. Kiedy tego Żyda zastąpił Mołotow w roku 1939, Żydzi w zachodnim świecie, jak również cała żydo-masońska prasa, wszczęli lament, że Stalin usunął go dlatego, że był “Żydem”, ale później milczeli o fakcie, że do śmierci Litwinow pozostał w ministerstwie. Dlaczego mieli o tym mówić, jeśli by to nie było w interesie spisku? W “Memoirs of Litwinow” [Pamietniki Litwinowa], opublikowanych po jego śmierci, napisał, że według niego nic nie zmieni się w Związku Radzieckim po śmierci Stalina. Faktycznie, Stalin zmarł rok po Litwinowie i nic nie zmieniło się w radzieckiej polityce wewnętrznej i zewnętrznej.

To co Zachód nazywa zmianą polityki ZSRR, jest niczym innym, niż sprytną propagandą na potrzeby żydowskiego planu rządzenia światem.

Nic nie zmieniło się po śmierci Stalina. Wystąpił pewien niepokój dlatego, że nie było nowego przywódcy na miarę Stalina czy Lenina. I z tego powodu żydowsko-masońscy spiskowcy z Zachodu chcieli pokazać sowiecko-komunistycznego czarnego kruka w lśniących kolorach “pacyfizmu”, “koegzystencji” i “ludzkiej przyjaźni”, itd., przedstawić go światu jako coś całkowicie nieszkodliwego, do chwili kiedy znajdzie się dyktator o tej samej żądzy jak jego poprzednicy.

Gdy Litwinow zapewniał, że nic nie zmieni się wraz ze śmiercią Stalina, bardzo dobrze wiedział, że tak będzie, ponieważ Stalin nie był nikim więcej niż jedną ze złotych rączek żydowskiej bandy, która rządzi ZSRR, i ponieważ po nim pod ręką będą inni Żydzi, żeby kontynuować plan dominacji nad światem, w którym zaangażowani są Bułganin, Baruch, Reading, Thorez, Mendes France, Dawid Ben Gurion i wielu innych.

Kontynuując listę Żydów w radzieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, należy wymienić:

2. Andreas Januarewicz Wiszinsky, nie żyje, był ministrem przed śmiercią Stalina, a później stałym przedstawicielem ZSRR przy ONZ. Tam nie przegapił żadnej okazji do wypowiadania przekleństw przeciwko nie-komunistycznym krajom, dokładnie tak, jak w czasach, gdy był “sędzią ludowym”. Jego żydowskie nazwisko – Abraham Januarewin.
3. Jakob Malik, sowiecki przedstawiciel przy ONZ i wielka osobowość w sowieckiej hierarchii dyplomatycznej, Żyd.
4. Walerian Zorin, przez pewien czas ambasador w Londynie, i wielka postać w sowieckiej dyplomacji, zmieniał swoje stanowisko zależnie od konieczności.
5. Andrei Gromyko, dyplomata, minister spraw zagranicznych od roku 1958.
6. Alexander Paniuszkin, były ambasador w Waszyngtonie, w Pekinie w roku 1955, uważany za faktycznego dyktatora czerwonych Chin.
7. Zambinowicz (Ustinow), do roku 1940 ambasador w Atenach.
8. Admirał Radionowicz, ambasador w Atenach w latach 1945-1946, czyli kiedy przygotowywano komunistyczny zamach stanu w Grecji, Żyd.
9. Konstantin Umansky, ambasador w Waszyngtonie w czasie II wojny światowej, potem pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Moskwie.
10. Manuilsky, były przedstawiciel na Ukrainie i w ONZ, obecnie prezydent Ukrainy, Żyd.
11. Ivan Maisky, ambasador w Londynie w czasie wojny, później wysoki urzędnik ministerstwa w Moskwie.
12. Pani Kolontaj, ambasador w Sztokholmie do śmierci w marcu 1952 roku, Żydówka.
13. Daniel Solod, ambasador w Kairze w roku 1955. Przy wsparciu żydowskiej grupy należącej do korpusu dyplomatycznego w Kairze, przewodzi izraelickim spiskiem w świecie arabskim, pod protekcją dyplomacji sowieckiej, nie zauważany przez egipski rząd. Ten rząd powinien pamiętać, że Dawid Ben Gurion, pierwszy premier Izraela, jak również Golda Mejerson, minister Izraela w Moskwie [?], są rosyjskimi Żydami, jak Dawid Solod.

Obecnie, według potwierdzonych danych, 80% do 90% kluczowych stanowisk we wszystkich ministerstwach w Moskwie, i pozostałych republikach radzieckich zajmują Żydzi.
“Nie wierzę, że można wątpić w pochodzenie tych wszystkich, którzy zajmują najważniejsze stanowiska w Moskwie od pierwszej chwili rewolucji; dla Rosjan jest to godny pożałowania fakt, że po tym czasie stało się dużo gorzej, gdyż liczba żyjąctch w Rosji Żydów w przerażającym stopniu wzrosła. Wszystkie ważne stanowiska kierownicze są w ich rękach … ” [16]

Tak jak w Rosji, europejskie kraje gdzie kontrolę zdobył bolszewizm, również są całkowicie rządzone żelazną, zbrodniczą i bezlitosną ręką przez żydowską mniejszość, pojawiającą się zawsze w komunistycznym rządzie, aby osiągnąć całkowite zniewolenie rdzennych obywateli poprzez nieistotną grupę Żydów.

Bardziej przekonującym od każdego innego dowodu jest dokładne zbadanie najgłówniejszych liderów bolszewickich rządów w Europie, które zawsze są w rękach Izraelitów. Przedstawimy te najbardziej istotne:

A – WĘGRY
1. Najważniejszym liderem komunistycznym od okupacji tego kraju przez sowieckie wojsko jest Mathias Rakosi, Izraelita o prawdziwym nazwisku Mathew Roth Rosenkranz, urodzony w 1892 roku w Szabadka.
2. Ferenk Münnich, premier Węgier w 1959 roku, po Janoszu Kadarze.
3. Erno Gero, minister spraw wewnętrznych do 1954 roku.
4. Szebeni, minister spraw wewnętrznych przed Żydem Gero.
5. Generał Laszlo Kiros, Żyd, minister spraw wewnętrznych od lipca 1954 roku, jednocześnie szef AVO, czyli węgierskiej policji, odpowiednika sowieckiej MVD.
6. Gen. Peter Gabor, szef komunistycznej policji politycznej do roku 1953, Żyd o prawdziwym nazwisku Benjamin Ausspitz, wcześniej krawiec w Satorai-Jeujhely, Węgry.
7. Warga, sekretarz ds. planowania gospodarczego, Żyd o prawdziwym nazwisku Weichselbaum; były minister w rządzie Bela Kun. Był również przewodniczącym najwyższej rady ekonomicznej.
8. Beregi, minister spraw zagranicznych.
9. Julius Egry, minister rolnictwa w Węgierskiej Republice Ludowej.
10. Zoltan Vas, przewodniczący Najwyższej Rady Gospodarczej, Żyd o nazwisku Weinberger.
11. Josef Rewal, redaktor naczelny węgierskiej prasy i dyrektor czerwonego dziennika “Szabad Nep” (Wolny naród); Żyd o prawdziwym nazwisku Mojżesz Kahana.
12. Revai (kolejny), minister edukacji narodowej; Żyd o nazwisku Rabinowicz.
13. Josef Gero, minister transportu; Żyd o nazwisku Singer.
14. Mihaly Farkas, minister obrony narodowej; Żyd o nazwisku Freedman.
15. Weres, minister stanu
16. Wajda, minister stanu
17. Szanto, komisarz ds. czystek wrogów państwa, przysłany przez Moskwę w roku 1951; Żyd o nazwisku Szreiber, były członek rządu Bela Kun.
18. Guyla Dessi, minister sprawiedliwości do 1955 roku, obecnie szef tajnej policji
19. Emil Weil, węgierski ambasador w Waszyngtonie, żydowski lekarz, który torturował kardynała Mindszentyego.
Spośród innych ważnych funkcjonariuszy żydowskich należy wymienić:
1. Imre Szirmay, dyrektor węgierskiego radia
2. Gyula Garay, sędzia komunistycznego “sądu ludowego w Budapeszcie”
3. Pułkownik Caspo, zastępca szefa tajnej policji
4. Profesor Laszlo Benedek, żydowski dyktator ds. edukacji.

Jedynym ważnym komunistą pochodzenia gojowskiego był mason Laszlo Rajka, były minister spraw zagranicznych, który został skazany i stracony przez swoich żydowskich “braci” za “zdradę”.

B – CZECHOSŁOWACJA
1. Klemens Gottwald, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Czechosłowacji i prezydent kraju w latach 1948-1953, Żyd, zmarł wkrótce po Stalinie.
2. Wladimir Klementis, były komunistyczny minister spraw zagranicznych, “skazany i zamordowany” w 1952 roku, Żyd
3. Waclaw Dawid, obecny minister spraw zagranicznych (1955), Żyd
4. Rudolf Slaski, były sekretarz generalny komunistycznej partii Czechosłowacji, “skazany” w 1952 roku; Żyd o nazwisku Rudolf Salzmann.
5. Firi Hendrich, obecny sekretarz generalny partii komunistycznej, Żyd
6. Andreas Simon, skazany w 1952 roku; Żyd o nazwisku Otto Katz.
7. Gustaw Bares, asystent sekretarza generalnego partii komunistycznej; Żyd
8. Josef Frank, były asystent sekretarza generalnego partii komunistycznej, “skazany” w 1952 roku; Żyd.

C – POLSKA
1. Bolesław Bierut, prezydent Polski do 1954 roku; Żyd
2. Jakub Berman, sekretarz generalny partii komunistycznej, Żyd
3. Juliusz Kazuky (Katz), minister spraw zagranicznych, znany z ostrych wystąpień w ONZ, Żyd
4. Karol Świerczewski, były wiceminister obrony narodowej, zamordowany przez anty-komunistyczną mniejszość ukraińską w południowej Polsce (masa ludzka nigdy nie jest amorficzna), Żyd
5. Józef Cyrankiewicz, pierwszy premier Polski od 1954 roku, po Bierucie, Żyd
6. Hilary Minc, wicepremier Polski od 1954 roku, Żyd
7. Zenon Kliszko, minister sprawiedliwości, Żyd
8. Tadeusz Kochanowicz, minister pracy, Żyd
Jedynym znaczącym polskim komunistą pochodzenia polskiego jest Władysław Gomułka, usunięty z przywództwa politycznego [od 1949], kiedy stracił stanowisko premiera. Wcześniej czy później podzieli los Rajka na Węgrzech.

D – RUMUNIA
1. Anna Pauker, Żydówka, była minister spraw zagranicznych “Rumuńskiej Republiki Ludowej”, i szpieg nr 1 Kremla w Rumunii do czerwca 1952 roku. Od tego czasu do chwili obecnej żyła w cieniu w Bukareszcie, oczywiście na wolności. Ta żydowska hiena, prawdziwe nazwisko Anna Rabinsohn, jest córką przybyłego z Polski rabina. Urodziła się w prowincji Moldau (Rumunia) w roku 1892.
2. Ilka Wassermann, była prywatna sekretarka Anny Pauker, obecnie prawdziwa dyrektor Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
3. Josef Kisinewski, obecny agent nr 1 Kremla w Rumunii, członek komitetu centralnego partii komunistycznej i wiceprzewodniczący rady ministrów. Żyd z Besarabii, prawdziwe nazwisko Jakub Broitman. Prawdziwy przywódca rumuńskiej partii komunistycznej, chociaż “oficjalnie” jej sekretarzem generalnym jest rumuński ślusarz, Gheorghe Gheorghiu Dez, który odgrywa tylko rolę politycznego frontu. Kisinewski przyjął swój pseudonim od nazwy miasta Kisinau w Besarabii, gdzie miał pracownię krawiecką przed przybyciem Armii Czerwonej.
4. Teohari Georgescu, minister spraw wewnętrznych w latach 1945-1952, obecnie zajmuje drugorzędne stanowisko, chociaż został “oficjalnie wypędzony” z partii komunistycznej. Jest w takiej samej sytuacji jak Anna Pauker. Prawdziwe nazwisko Baruch Teskowicz, Żyd z naddunajskiego portu Galatz.
5. Awram Bunaciu, Żyd, obecnie (1955) sekretarz generalny prezydium zgromadzenia narodowego “Rumuńskiej Republiki Ludowej”, czyli prawdziwy przywódca tego zgromadzenia, gdyż “oficjalny” prezydent Petru Groza jest tylko masońską marionetką, żonaty z Żydówką i gra tylko rolę statysty. Prawdziwe nazwisko Abraham Gutman (w jęz. rumuńskim oznacza “Bunaciu”, pseudonim przyjęty przez tego Żyda).
6. Lotar Radaceanu, kolejny minister komunistycznego rządu “usuniety” w 1952 roku, ale pojawił się ponownie na trybunie honorowej. Żyd z Siebenbürgen i nazywa się Lothar Würtzel. Ponieważ “Wurtzel” w rumuńskim oznacza “Radicinu”, ten Żyd tylko przełożył swoje hebrajskie nazwisko na rumuński i obecnie nazywa się “Radaceanu”.
7. Miron Constantinescu, członek partii komunistycznej i minister ds. kopalń i ropy naftowej. Teraz i wówczas zmienia swoje stanowiska ministerialne. Żyd z Galatzi (Rumunia, prawdziwe nazwisko Mehr Kohn, i zgodnie z żydowskim zwyczajem, używa rumuńskiego pseudonimu.
8. Gen. Moises Haupt, szef bukaresztańskiego okręgu wojskowego, Żyd.
9. Płk General Zamfir, komunistyczny “szef bezpieczeństwa” w Rumunii, odpowiedzialny za tysiące mordów dokonanych przez tajną policję. Żyd z naddunajskiego portu Braila. Nazywa się Laurian Rechler.
10. Heim Gutman, szef cywilnych tajnych służb, Żyd.
11. Gen. William Suder, szef służby informacyjnej i kontrwywiadu wojskowego. Żyd o nazwisku William Süder, były oficer Armii Czerwonej.
12. Płk Roman, były dyrektor służb EKP (edukacja, kultura, propaganda) w rumuńskiej armii do 1949 roku, obecnie minister w komunistycznym rządzie. Żydowskie nazwisko Walter.
13. Aleksander Moghiorosz, minister ds. narodowości w czerwonym rządzie, węgierski Żyd.
14. Aleksander Badau, szef komisji kontroli ds. obcokrajowców w Rumunii. Żyd z miasta Targoviste, prawdziwe nazwisko Braustein. Do roku 1940 rodzina posiadała dużą firmę handlową.
15. Maj. Lewin, szef cenzury prasowej, Żyd i były oficer Armii Czerwonej.
16. Płk Holban, szef partii komunistycznej w Bukareszcie, Żyd o nazwisku Moskowicz, były szef Syndicate (Unia).
17. George Silviu, sekretarz rządu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Żyd o nazwisku Gersz Golinger.
18. Erwin Woiculescu, szef działu przepustek w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Żyd o nazwisku Erwin Weinberg.
19. Gheorghe Apostol, szef głównych związków zawodowych, Żyd o nazwisku Gerszwin.
20. Stupineanu, szef wywiadu gospodarczego, Żyd o nazwisku Stappnau.
21. Emmerick Stoffel, ambasador w Szwajcarii, węgierski Żyd i specjalista ds. banków.
22. Harry Fainaru, do 1954 roku szef rumuńskiej ambasady komunistycznej w Waszyngtonie, obecnie urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Bukareszcie. Żyd o nazwisku Hersz Feiner. Do roku 1940 rodzina posiadała biznes zbożowy w Galatzi.
23. Ida Szillagy, prawdziwa dyrektor ambasady rumuńskiej w Londynie, Żydówka, przyjaciółka Anny Pauker.
24. Lazarescu, rumuński “Chargé d’Affaires” w Paryżu. Żyd o nazwisku Baruch Lazarowicz, syn żydowskiego kupca z Bukaresztu.
25. Simon Oieru, podsekretarz stanu, Żyd o nazwisku Schaffer.
26. Aurel Baranga, główny inspektor ds. sztuki. Żyd, prawdziwe nazwisko Ariel Lejbowicz.
27. Liuba Kisinewski, prezydent UFAR (Stowarzyszenie Anty-faszystowskich Kobiet Rumuńskich), Żydówka z Cernautzi / Bukowina, prawdziwe nazwisko Liuba Broitman, żona Josifa Kisinewskiego z komitetu centralnego partii.
28. Lew Zeiger, dyrektor w Ministerstwie Gospodarki Narodowej, Żyd.
29. Doctor Zeider, prawnik w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Żyd.
30. Marcel Breslasu, dyrektor generalny ds. sztuki, Żyd o nazwisku Mark Breslau.
31. Silviu Brucan, redaktor naczelny “Scanteia”, oficjalnego organu partii. Żyd o nazwisku Brükker. Szef kampanii kłamstw, mających na celu oszukać Rumunów w kwestii prawdziwej sytuacji wywołanej przez komunistów. Szef fałszywej kampanii “antysemitycznej” w rumuńskiej prasie komunistycznej.
32. Samoila, dyrektor zarządzający “Scanteia”, Żyd, Samuel Rubenstein.
33. Horia Liman, drugi redaktor “Scanteia”, Żyd o nazwisku Lehman.
34. Inż. Schnapp, dyrektor zarządzający komunistycznego dziennika ‘Romania Libera” [Wolna Rumunia], drugiego komunistycznego dziennika pod względem nakładów, Żyd.
35. Jehan Mihai, szef rumuńskiego przemysłu filmowego, komunistycznej propagandy w filmach, Żyd o nazwisku Jakub Michael.
36. Aleksander Graur, dyrektor naczelny rumuńskiego radia, służącego wyłącznie partii komunistycznej. Urodzony w Bukareszcie żydowski profesor o nazwisku Alter Biauer.
37. Mihail Roller, obecnie prezydent akademii rumuńskiej, groźny profesor, Żyd, nieznany przed przybyciem Sowietów do Rumunii. Obecnie “prezydent” akademii, autor “nowej historii” rumuńskiego narodu, w której fałszuje prawdę historyczną.
38. Prof. Weigel, jeden z tyranów na uniwersytecie w Bukareszcie, kieruje “czystkami” wśród rumuńskich studentów, wrogich wobec żydowsko-komunistycznego reżimu
39. Prof. Lewin Berkowicz, kolejny tyran na uniwersytecie w Bukareszcie, z siecią agentów kontroluje działania i relacje towarzyskie rumuńskich profesorów, Żyd z Rosji.
40. Silviu Josifescu, oficjalny “krytyk literacki”, cenzuruje poezję najlepszych poetów, takich jak Eminescu Alecsandri, Vlahutza, Carlova i innych, którzy zmarli wieki temu, lub ponad 50 lat temu, zmienia jej formę i treść, gdyż te wiersze nie są “w harmonii” z ideami komunistyczno-marksistowskimi. Ten morderca literacki jest Żydem o nazwisku Samson Josifowicz.
41. Joan Vinter, drugi marksistowski “krytyk literacki” reżimu i autor książki “The problem of literary legacy” [ Kwestia dziedzictwa literackiego], Żyd o nazwisku Jakub Winter.
Trzej poprzedni sekretarze Ligi Pracy do roku 1950, Aleksander Sencowicz, Misza Levin and Sam Asriel (Serban), wszyscy byli Żydami.

E – JUGOSŁAWIA
1. Marszałek Tito, którego prawdziwe nazwisko jest Josif Walter Weiss, pochodzi z Polski. Do 1935 roku był agentem sowieckich tajnych służb w Kabulu, Teheranie i Ankarze. Prawdziwy Brozowicz Tito, z pochodzenia Chorwat, zmarł w Barcelonie podczas hiszpańskiej wojny domowej.
2. Moses Pijade, sekretarz generalny partii komunistycznej, w rzeczywistości “szara eminencja” reżimu, Żyd pochodzenia hiszpańskiego (Sefardit).
3. Kardelj, członek Komitetu Centralnego Jugosłowiańskiej Partii Komunistycznej, minister spraw zagranicznych, węgierski Żyd o nazwisku Kardayl.
4. Rankovic, członek KC JPK, minister spraw wewnętrznych, austriacki Żyd, wcześniejsze nazwisko Rankau.
5. Aleksander Bebler, członek KC JPK, stały przedstawiciel Jugosławii przy ONZ, austriacki Żyd.
6. Ioza Vilfan (Joseph Wilfan), doradca ekonomiczny Tito, w rzeczywistości ekonomiczny dyktator Jugosławii, Żyd z Sarajewa.

Ponieważ w Jugosławii nie ma tylu Żydów co w innych krajach, w komunistycznym rządzie jest większa liczba tubylców, ale zawsze na drugim szczeblu, gdyż wymienieni wyżej głowni przywódcy faktycznie kierują całkowicie i absolutnie jugosłowiańskim rządem. [17]

Komentarzy 36 to “Tajna siła napędowa komunizmu”

  1. Radosław37 said

    Jakub Berman, sekretarz generalny partii komunistycznej-Czy to nie stryj niejakiego Marka Borowskiego związanego z platformą, wcześniej z SLD

  2. Ola Gordon said

    Radosław37 – było o tym niedawno na tej witrynie – fragment książki p. Albina Siwaka „Bez strachu”

  3. bobola said

    Jak widac z tej listy wszystkie istotne postacie polityki bloku wschodniego w XX wieku to Zydzi. Szkoda, ze nie dodano dla uzupelnienia znanych politykow Wolnego Swiata z tego okresu. Co jednak jest istotnie niepokojace, ze goje , jak wynika z listy, nie zajmowali zadnych „historycznych”stanowick w tym czasie. Czyzby prawdziwe byly pogloski o intelektualnej wyzszosci rasy zydowskiej?

  4. Ola Gordon said

    Bobola, prosze zaczekac na nastepne czesci ksiazki, wszystko stanie sie jasne, nie śmiem dodawać codziennie jednego odcinka, czy zawlaszczac bloga, podsuwam co kilka dni, prosze o cierpliwość, chyba ze wrzuce na scribd, pozdr

  5. błysk said

    Artykuł nic nie mówi o tym co się stało 28 czerwca 1953r. A stało się to,że nastąpił pucz Żukowa ,który obalił żydowska władzę Berii.Potem ,jak się wydaje były przepychanki rosyjsko -żydowskie zakończone zwycięstwem żydów/pierestrojka w 1984r. i upadek ZSRR w 1990r. za Gorbaczowa/.Potem znów były przepychanki i tak jest do chwili obecnej. W każdym bądź razie był i kontratak żydowski na wieść o wydarzeniach w Moskwie/żydzi postanowili,że odtąd w Rosji nie będzie komunizmu,ale ustrój masoński/ czego wyrazem był polski Październik , a przed tym audycje Światło w Wolnej Europie. Konkluzja stąd jest taka /czego nie ma w artykule/że wprawdzie żydzi stanowią wielka siłę ,wspierana przez szatana, ale nie jedyną , i gdyby narody były uświadomione, mogłyby im zagrozić.

  6. Chutor said

    „Dzisiaj jest całkowicie udowodnione, że Stalin był z pochodzenia Żydem”

    Stalin nie byl Zydem wedlug ponizszego zrodla.

    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=192

    Bardzo wątpię w konkluzje tego portalu. „Odżydzili” m.in. ewidentnego Chazara, Al Gore. A Lenin to „barely a Jew”… – admin

  7. WW said

    Dzieki Gajówce z rozpowszechnianie tego i oczywiście Oli Gordon z przetlumaczenie.
    Oczywiście nie wszystko jest w tym. Ta książka to prawie 800 stron gęstego druku a to tylko jeden rozdział.
    O roli Żydów, żydzizmu, bolszewizmu w spisku przeciwko Kościłowi Katolickiemu i w ogóle ludzkości dowiecie się zapoznając się z całą książką.

  8. Rysio said

    re 6. Haaaaaaaaaahahaha ta strona to chyba jakiś dowcip:

    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=46
    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=14
    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=358
    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=192
    http://www.jewornotjew.com/profile.jsp?ID=88

  9. […] @ 10:36:47 i znajduje się w kategorii Historia. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanał. możesz napisz odpowiedź, lub trackback z Twojej własnej […]

  10. Rysio said

    cd 8. Genesis 46:17
    The sons of Aser: Jamne and Jesua and Jessuri and Beria, and Sara their sister. The sons of Beria: Heber and Melchiel.

  11. Realista said

    Pierwsza i druga wojna swiatowa

    First World War – First Christian Holocaust

    http://www.henrymakow.com/downton_abbey.html

    Zionists Funded Both Hitler & Churchill

    http://www.henrymakow.com/illuminati_jewish_bankers_fund.html

  12. wi42 said

    Ad: Ola Gordon

    „skład rasowy był następujący:

    Żydzi 447
    Litwini 43”

    Przypuszczam, ze powinno byc
    Lotysze 43
    Dzieki za tlumaczenia

  13. Marek Borowski vel Berman - Poseł na Sejm - PRZEWODNICZACY Komisji Łączności z Polakami za Granicą said

    Od Eljasza do Kajfasza

    Tygodnik „Nasz Polska” 07-11-2002

    Od stalinizmu i „komandosów”, poprzez sprzedawanie spodni w Domach Centrum, aż do złodzejskiej afery Banku Śląskiego i fotela marszałka Sejmu. Droga jednego z najbardziej prominentnych działaczy SLD.

    Na kłopoty Borowski?
    Niedawne wydarzenia w parlamencie – użycie Straży Marszałkowskiej przeciwko posłom oraz wniosek o odwołanie marszałka Sejmu – sprawiły, iż osoba Marka Borowskiego znalazła się w centrum uwagi wszystkich obserwatorów życia politycznego. Jest więc okazja, aby polscy wyborcy przypomnieli sobie, kto sprawuje trzeci (a formalnie drugi) co do ważności urząd w państwie. Zwłaszcza że Borowski jest postacią bardzo charakterystyczną dla obecnej elity politycznej naszego kraju.

    Na początku był Eliasz Berman
    Jeśli tegoroczna nagroda „Nike” miała za zadanie wyznaczyć pewien standard sagi rodzinnej, to zastosujmy go także w przypadku rodziny marszałka Sejmu. Zacząć więc wypada od Eliasza Bermana (później zmienił imię na Michał), warszawskiego urzędnika prywatnego, któremu na początku XX wieku urodziło się dwóch synów – starszy Bronisław i młodszy Aron. Jak wielu przedstawicieli swojego pokolenia, już od wczesnej młodości asymilowali się nie do polskości, ale do komunizmu. Bronisław, mając 19 lat, znalazł się w Komitecie Centralnym Związku Młodzieży Komunistycznej w Polsce, a dwa lata później otrzymał pierwszy wyrok za działalność komunistyczną. Po wyjściu na wolność udał się do Moskwy na Kongres Międzynarodówki Komunistycznej, potem kierował Centralną Redakcją Komunistycznej Partii Polski i należał do Sekretariatu Krajowego KC KPP. Lata 30. spędził w ZSRR, gdzie prawdopodobnie w 1936 r. stracił nie tylko wolność, ale i życie. W pracy partyjnej używał nazwiska Wiktor Stasiak.

    Aron uciekł do Sowietów
    Jego brat Aron również działał w ZMK i KPP, był także kilkakrotnie skazywany przez polskie sądy. W przeciwieństwie do Bronisława ocalił życie, gdyż od 1933 r. znajdował się w więzieniach – w Radomiu, Wronkach i Rawiczu. Z tego ostatniego wydostał się tuż po wybuchu wojny i udał się do Białegostoku, czyli pod okupację sowiecką. Wiosną 1941 r. był już pracownikiem politycznym Państwowych Kursów Budowlanych w Wilnie, a po napaści Niemiec na ZSRR został ewakuowany do Republiki Czuwaskiej. Dopiero w kwietniu 1944 r. zgłosił się do I Korpusu Polskiego, gdzie został zastępcą dowódcy 6. pułku artylerii lekkiej 4. Dywizji Piechoty, a także lektorem dywizji i redaktorem dywizyjnej gazety.

    Jesienią 1944 r. w wyzwolonej od Niemców prawobrzeżnej części Warszawy założył dziennik „Życie Warszawy”, którego redaktorem naczelnym był do 1951 r. Pod koniec lat 40. został też szefem Wydziału Dziennikarskiego w Szkole Partyjnej przy KC PZPR. Od kwietnia 1951 r. do grudnia 1967 r. był z kolei zastępcą naczelnego „Trybuny Ludu”, a następnie przeszedł na emeryturę. Przez wiele lat zasiadał we władzach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Całą powojenną karierę Aron Berman robił już pod nazwiskiem Wiktor Borowski.

    Marek wychowywał się w partyjnej elicie
    Jeszcze pod koniec wojny porucznik Borowski – jak wspominał inny komunistyczny dziennikarz Zygmunt Broniarek – ożenił się z córką jubilera z ulicy Wileńskiej na warszawskiej Pradze, co podobno było źle widziane w kierownictwie politycznym wojska. 4 stycznia 1946 r. urodził im się syn, Marek. Od dzieciństwa wychowywał się w kręgach ówczesnej władzy, jego kolegą ze szkolnej ławki był Jan Lityński (późniejszy poseł UW), również związany rodzinnie ze stalinowską żydokomuną. W wieku 15 lat młody Borowski wstąpił do Związku Młodzieży Socjalistycznej, a później dostał się na Wydział Handlu Zagranicznego warszawskiej SGPiS. W 1967 r. zapisał się do PZPR, ale już w następnym roku stracił partyjną legitymację za zorganizowanie wiecu na uczelni pod hasłami wznowienia przedstawienia Dziadów, zniesienia cenzury itd.

    Sprzedawał męskie spodnie w Domach Centrum
    W przeciwieństwie do „komandosów” z Uniwersytetu Warszawskiego Borowski nie został uwięziony, mógł też skończyć studia, ale musiał się pożegnać z obiecaną mu pracą na uczelni. Został zatrudniony w stołecznych Domach Towarowych Centrum, gdzie zaczynał jako sprzedawca męskich spodni i koszul, a skończył jako główny specjalista ds. ekonomicznych. W latach 90. posłowie KPN ustalili, że przyszły marszałek prowadził tam sklepik za „żółtymi firankami”, czyli dla uprzywilejowanych członków partii. W 1973 r. dzięki znajomości języka został służbowo wysłany do Francji, a dwa lata później powrócił w szeregi PZPR. Odtąd jego kariera gwałtownie przyspieszyła i w czasie stanu wojennego, w 1982 r. otrzymał posadę wicedyrektora departamentu ekonomicznego w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego.

    Razem z Wiatrem i Siemiątkowskim, a potem z Mazowieckim
    W ostatnim roku istnienia PZPR, już po czerwcowych wyborach z 1989 r., związał się z wewnątrzpartyjnym Ruchem 8 Lipca, z którego później wyszła część przywódców SLD (m.in. Zbigniew Siemiątkowski, Sławomir Wiatr, Danuta Waniek) i Unii Pracy (Tomasz Nałęcz). We wrześniu tego samego roku ówczesny premier Tadeusz Mazowiecki mianował go wiceministrem rynku wewnętrznego, którą to funkcję sprawował do lipca 1991 r. W resorcie nadzorował m.in. prywatyzację handlu i turystyki, był także wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Banku PKO SA (Radzie przewodniczył Janusz Sawicki, później oskarżony w aferze FOZZ).

    Przekonywał do NFI
    Już w momencie utworzenia Socjaldemokracji RP Borowski znalazł się w jej ścisłym kierownictwie jako jeden z najbliższych współpracowników Aleksandra Kwaśniewskiego. W wyborach do Sejmu w 1991 r. partia skierowała byłego wiceministra do kandydowania z okręgu pilskiego, chociaż nigdy wcześniej tam nie był. Posłem z Piły jednak został i przez następne 10 lat reprezentował ten teren w parlamencie (dopiero w ubiegłym roku kandydował z Warszawy). Już w Sejmie I kadencji wyrobił sobie opinię głównego eksperta ekonomicznego lewicy, a zarazem gospodarczego liberała, którego poglądy niewiele się różnią od polityków UD i KLD. Udowodnił to wiosną 1993 r., gdy przekonał część postkomunistów do poparcia projektu ustawy o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych, forsowanego przez rząd Suchockiej. To właśnie dzięki głosom posłów SLD wszedł w życie program NFI, o którym dziś wiadomo, że zakończył się całkowitą klęską.

    Bronił Banku Śląskiego
    Po wygranych przez SLD wyborach w 1993 r. Marek Borowski został wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka. Niedługo jednak cieszył się tą funkcją, gdyż w styczniu 1994 r. wyszły na jaw nieprawidłowości związane z prywatyzacją Banku Śląskiego. Premier odwołał wtedy odpowiedzialnego za tę prywatyzację wiceministra finansów Stefana Kawalca, a w proteście przeciwko temu podał się do dymisji sam Borowski. Zanim to zrobił, przedstawił Pawlakowi swoiste ultimatum (dotyczące m.in. podejmowania decyzji personalnych w rządzie), a po jego odrzuceniu próbował namówić innych SLD-owskich ministrów do ustąpienia z gabinetu.

    Przygarnięty przez Oleksego
    Ostatecznie znalazł się poza rządem, ale nie na długo, bo już na początku 1995 r. został szefem Urzędu Rady Ministrów u nowego premiera Józefa Oleksego. Gdy zaś i ten rząd upadł po roku, były wicepremier na stałe zainstalował się w Sejmie, gdzie w latach 1996-2001 był wicemarszałkiem, a od ostatnich wyborów jest marszałkiem. Od czasu objęcia kierownictwa obozu postkomunistycznego przez Leszka Millera pięć lat temu Borowski jest także jego zastępcą (w SdRP, a obecnie w SLD). Zresztą już przed laty wpływowy tygodnik „Polityka”, analizując skład kierownictwa lewicy, pisał o nim: Jako jeden z nielicznych w centrali ma dość powszechną opinię człowieka, który może objąć każde stanowisko w państwie („Polityka”, 14.09.1996 r.).

    Wystartuje na prezydenta?
    Nic dziwnego, że już dzisiaj nieoficjalnie wymienia się go jako najpoważniejszego kandydata SLD na prezydenta w wyborach w 2005 r. Także on sam postępuje tak, jakby przygotowywał się do walki o tę funkcję. Przede wszystkim wyrabia sobie mocną pozycję za granicą, o czym świadczy jego lipcowe wystąpienie w Królewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w Londynie, gdzie powiedział, że populizm i ksenofobia to główne wyzwania polityczne, które stoją przed Polską w przededniu wejścia do UE („Gazeta Wyborcza”, 3.07.2002 r.). Borowski wykonuje również znamienne gesty pod adresem potencjalnych sojuszników, jak np. w jednym z wywiadów, gdzie wyraził wdzięczność za zmianę systemu „ludziom Solidarności”, wymieniając na pierwszym miejscu Kuronia i Michnika („Rzeczpospolita”, 25.06.2002 r.).

    Stronnik Kwaśniewskiego
    Gdy wiosną tego roku doszło do spektakularnych konfliktów między prezydentem a premierem (m.in. o Radę Polityki Pieniężnej, ustawę o radiofonii i telewizji czy likwidację Senatu), marszałek Borowski wyraźnie wziął stronę Kwaśniewskiego. Może to świadczyć o scenariuszu, jaki od dawna rozpatruje się w salonach politycznej „warszawki”: Borowski zastąpi Kwaśniewskiego w Pałacu Prezydenckim, a ten ostatni powróci do czynnej polityki jako lider nowego obozu politycznego – już bez Millera, ale za to z częścią Unii Wolności. Trudno powiedzieć, czy jest to scenariusz realny, ale jedno jest pewne: o Marku Borowskim zapewne jeszcze nieraz usłyszymy i to nie tylko w kontekście sejmowych awantur. r

    Paweł Siergiejczyk, Nasza Polska

    Artykół został skopiowany w 2002 roku z orginalnej strony internetowej „Nasz Polska” i jest dostępny dzisiaj na internecie.

  14. Marek Borowski: Szara eminencja SLD said

    Poniższy artykół został opublikowny 7 czerwca 2002 na bardzo kiedyś popularnej witrynie internetowej „Polskie Jutro”

    Autor: Romuald Bury
    Należy do tego pokolenia działaczy komunistycznych, które mocno podkreśla, że nie miało już nic wspólnego ze stalinizmem. Ale kariera Marka Borowskiego wskazuje, że stalinowscy przodkowie wcale nie musieli być obciążeniem, wprost przeciwnie. Obecny marszałek sejmu także w okresie „utrwalania władzy ludowej” znakomicie dałby sobie radę, ze względu na powiązania rodzinne i inne przymioty, przydatne w sprawowaniu władzy…

    Marek Borowski urodził się w 1946 roku, jako syn Wiktora Borowskiego, wówczas redaktora naczelnego dziennika „Życie Warszawy”. Jak wielu ówczesnych działaczy, jego ojciec miał za sobą bogatą karierę w strukturach komunistycznych w okresie międzywojennym.

    Syn Bermana

    Ponadto, co było wówczas jeszcze ważniejsze od działalności, ojciec marszałka sejmu RP przed wojną nazywał się Aaron Berman. Było to nazwisko, które nie tylko w kręgach aktywu partyjnego robiło odpowiednie wrażenie – kojarzono go wszak rodzinnie z samym Jakubem Bermanem, osobą numer 2 w PPR. Aaron Berman vel Wiktor Borowski był przed wojną aktywnym członkiem Komunistycznej Partii Polski, ponad rok spędził w strukturach Kominternu w Moskwie (co było warunkiem dalszej, szybkiej kariery). Wielokrotnie karany przez II RP za działalność wymierzoną przeciwko suwerenności i niepodległości Polski, miał na koncie udane ucieczki do Związku Sowieckiego przed wymiarem sprawiedliwości. W 1939 roku został zwolniony z więzienia na skutek wybuchu wojny.
    Nic dziwnego, że władza ludowa powierzyła mu pracę na odpowiedzialnym odcinku – propagandy. W latach 1951-1967 Wiktor Borowski był zastępcą redaktora naczelnego najważniejszej w PRL gazety: „Trybuny Ludu”. Odszedł z niej na fali walki partyjnej między „chamami” i „Żydami”, której kulminacją były wydarzenia w marcu 1968 roku.

    Partii oddany

    Czerpiąc z takich wzorów rodzinnych, Marek Borowski znał swoje miejsce w hierarchii społecznej. Nie w głowie była mu jakaś tam „opozycja” wobec komunistów, czy choćby rola zwykłego zjadacza chleba w PRL. Już w wieku 15 lat wstąpił do Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS), następnie podjął studia na elitarnym, „czerwonym” Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS). Z absolwentów tego wydziału rekrutowały się przyszłe kadry PZPR.
    Po pierwszym okresie powojennym, gdy „nie matura, lecz chęć szczera” wystarczała, aby zostać profesorem, sędzią, oficerem czy sekretarzem, partia zaczęła się nieco cywilizować i kształcić swe młodsze pokolenie. Kolegą Marka Borowskiego z roku był na przykład Grzegorz Żemek, obecnie jeden z głównych oskarżonych w aferze FOZZ, jednej z największych, ujawnionych afer gospodarczych III RP.
    W 1967 roku Borowski wstąpił do PZPR. Nie były to jednak najlepsze czasy dla takich działaczy jak on. Żydowskie pochodzenie i udział w wiecu w 1968 roku spowodowały, że został usunięty z PZPR. Wydawać się mogło, że na zawsze pożegna się ze strukturami komunistycznymi. Ale nie – czym skorupka za młodu nasiąknie…

    Komunie zawsze wierny

    Po ukończeniu studiów podjął pracę w Domach Towarowych „Centrum” i został tam przewodniczącym ZMS. Być może dzięki takiemu samozaparciu w dążeniu do ponownego wstąpienia do partii otrzymał nagrodę, jaką był wyjazd na staż zawodowy do francuskich domów towarowych. Według niektórych informacji, pomógł mu w tym fakt, że w DT „Centrum” prowadził specjalny sklep dla wyższych funkcjonariuszy partyjnych – tak zwany „sklep za żółtymi firankami”. Były to miejsca, gdzie samozwańczy przedstawiciele klasy robotniczej zaopatrywali się po „specjalnych” cenach w specjalne towary, niedostępne dla pospolitych mieszkańców PRL. Jego starania szybko zakończyły się sukcesem: już w 1975 roku został ponownie przyjęty do PZPR. Specjalnej kariery w niej już zrobić nie mógł, ale życie miał ułatwione. W stanie wojennym został wyższym urzędnikiem w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego.

    Miejsce dla Borowskiego w rządzie Mazowieckiego

    W okresie „okrągłego stołu”, gdy inni towarzysze nerwowo krzątali się przy zabezpieczeniu swych – jak się wówczas wydawało – zagrożonych karier, Marek Borowski był niewidoczny. Ale zadawał się z odpowiednim towarzystwem: Zbigniewem Siemiątkowskim, Sławomirem Wiatrem, Tomaszem Nałęczem.
    Okres PRL zamknął znaczącymi odznaczeniami: Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi. Docenił go także Tadeusz Mazowiecki – w swym rządzie dał mu stanowisko wiceministra rynku wewnętrznego. Jest to kolejny dowód, jak fałszywe panuje przekonanie, że był to pierwszy po 1944 roku rząd niekomunistyczny. Wprost przeciwnie – był to ostatni rząd tak zwanej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, czyli Polski jawnie komunistycznej.
    Kolejne przekształcenia partii komunistycznej popychają go coraz wyżej w hierarchii. W 1990 roku Borowski zostaje członkiem Rady Naczelnej SdRP. W okresie jego wiceministrowania w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego doszło do tak zwanej afery alkoholowej, za co jego ówczesny przełożony miał stanąć przed Trybunałem Stanu. Nic się jednak nie stało – afera ta była jedną z wielu w tamtym okresie i powiększyła długi szereg wydarzeń, które trwale zmieniły w dziwny, niewyjaśniony sposób stosunki własnościowe w post-PRL-u.

    Post-komuniści mają się coraz lepiej

    Został posłem I kadencji. Od tej pory jest zawodowym posłem SdRP, a po zmianie nazwy – SLD. Po zwycięstwie wyborczym SLD i utworzeniu pierwszej koalicji z PSL w 1993 roku, Borowski został wicepremierem i ministrem finansów. Stał też na czele Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Został więc obdarowany ogromną władzą w rządzie Waldemara Pawlaka. W tym czasie Borowski odpowiadał za niezgodną z prawem operację „dofinansowania” Banku Gospodarki Żywnościowej, kontrolowanego przez PSL. Stał też za prywatyzacją Banku Śląskiego, a nieprawidłowości z tym związane wyszły na jaw w 1994 roku.
    W lutym 1994 roku złożył dymisję z funkcji wicepremiera i ministra finansów na ręce premiera Pawlaka. Liczył zapewne, że nie zostanie ona przyjęta, ale chciał wymusić w ten sposób na premierze zmiany w funkcjonowaniu rządu, licząc, że uzyska jeszcze większe wpływy.
    Pawlak jednak dymisję przyjął. SLD przyznało mu zatem (przyzwyczajonemu już do pełnienia wysokich funkcji) stanowisko wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego. Znany był wówczas jego konflikt z posłem PSL Bogdanem Pękiem, przewodniczącym Komisji Przekształceń Własnościowych. Pęk usiłował na forum tej Komisji doprowadzić do wyjaśnienia prywatyzacji Banku Śląskiego. Borowski zapisał się do tej Komisji i wkrótce doprowadził do pozbawienia funkcji posła Pęka.
    Dodatkowe zajęcia posła Borowskiego z tamtego czasu to przystąpienie do Fundacji Inicjatyw Społecznych „Polska w Europie”, którą założył inny poseł SLD, Włodzimierz Cimoszewicz.

    Marszałek, który śmieci chciał zbierać

    Po kolejnym zwycięstwie SLD w wyborach parlamentarnych jesienią 2001 roku, Marek Borowski zostaje marszałkiem Sejmu RP. Jest oficjalnie już drugą osobą w państwie. Należy do czołówki euroentuzjastów w gronie najważniejszych działaczy SLD. Jak bardzo jest w tym zdeterminowany, może świadczyć jego mało znana wypowiedź na temat wyników przyszłego referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wiąże się to z zasadniczą kwestią prawną – co będzie, jeśli w tym referendum weźmie udział mniej niż polowa uprawnionych do tego osób, a większość spośród głosujących wybierze odrzucenie Unii.
    Otóż marszałek Borowski uznał dialektycznie, że taki wynik pozwoli władzy wykonawczej (czyli obecnemu rządowi) na ratyfikację umowy o przystąpieniu Polski do struktur UE.
    W kręgach SLD ma bardzo silną pozycję – może być nawet głównym konkurentem Leszka Millera w walce o prezydenturę po Aleksandrze Kwaśniewskim.
    I kto by pomyślał, że ten „geniusz” gospodarczy i jak się teraz okazuje, także prawny, w dzieciństwie pragnął zostać… śmieciarzem! Ujawnił to w dniu 1 czerwca, pytany prze jedną ze stacji telewizyjnych, jakie były jego marzenia w dzieciństwie. Doprawdy szkoda, że niektóre dziecięce marzenia funkcjonariuszy SLD nie spełniły się…

    Polskie Jutro

    Obecnie ten artykół jest dostępny tutaj:

    http://www.radiomaryja.pl.eu.org/arch/ofiary/www.arkitowie.win.pl/wydruk.php%3Fid=187

  15. Borowski - ideowy komunista [przedruk artykułu z dziennika: "Nasz Dziennik", Sobota-Niedziela, 25-26 czerwca 2005, Nr 146 (2251)] said

    Przewodzący buntowi wewnątrz SLD przeciwko Millerowi były marszałek Sejmu Marek Borowski jest synem wysokiej rangi komunistycznego działacza o bardzo szkodliwej antypolskiej przeszłości.
    Jego ojciec Wiktor Borowski (właściwie Aron Berman) był w czasach II Rzeczypospolitej trzykrotnie skazywany na więzienie za działalność wymierzoną w interesy Polski.
    Zaszedł bardzo wysoko w strukturach Komunistycznej Partii Polski (KPP) – partii zdrady narodowej – stał się członkiem sekretariatu jej władz.
    Został nawet pracownikiem przedstawicielstwa KPP przy Komitecie Wykonawczym Międzynarodówki Komunistycznej w Moskwie. Można więc powiedzieć, że STAŁ się PRAWDZIWĄ SZYCHĄ wśród agentury sowieckiej na Polskę.

    Po wojnie ojciec Borowskiego należał do najgorszych stalinizatorów polskiej prasy jako redaktor naczelny „Życia Warszawy”, a od 1951 r. zastępca redaktora naczelnego głównego dziennika komunistycznego – „Trybuny Ludu”.

    Młody Marek Borowski był – według „Wprost” – bardzo mocno związany duchowo ze swym ojcem stalinowcem. Polityk Unii Wolności Jan Lityński, który chodził z nim do jednej klasy (w sławetnym liceum dla młodzieży bananowej im. Klimenta Gottwalda), wspominał, że M. Borowski już wtedy „był ideowym wyznawcą komunizmu”.

    Młody Borowski wcześnie zaprzyjaźnił się z innym synem komunistycznego działacza – Adamem Michnikiem, a w 1962 r. wstąpił do założonego przez Michnika międzyszkolnego Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności. W 1967 r. został członkiem PZPR. W 1967 r., wraz ze „sczyszczaniem” przez moczarowców działaczy z partyjnego lobby żydowskiego tzw. puławian, ojciec Borowskiego stracił piastowaną od 1951 r. funkcję zastępcy naczelnego „Trybuny Ludu”. To jeszcze mocniej popchnęło związanego z michnikowcami Borowskiego do opozycyjnego ruchu studenckiego w 1968 r.; odegrał w nim aktywną rolę. Został wyrzucony z PZPR, co ogromnie przeżył; był wręcz zdruzgotany.

    Pozostał jednak – jak wspominał – nadal wierny wartościom komunistycznym. Pozostał członkiem ZMS-u i dalej studiował na SGPiS-ie. Po ukończeniu studiów zaczął pracować w Domach Towarowych „Centrum”, gdzie został przewodniczącym ZMS. Już po kilku latach – w 1973 r. – wysłano go na staż do francuskich domów towarowych.

    Powrócił do PZPR w 1975 r. – roku dość szczególnym, w którym zaproponowano wpis do Konstytucji o wiecznej przyjaźni z ZSRS. W „Życiu” z 3 listopada 2001 r. Joanna Bichniewicz napisała:
    „Wprowadzenie stanu wojennego przyjął niemal z ulgą. ‚To było racjonalne i słuszne rozwiązanie’ – mówił zarówno wtedy, jak i dziś”.

    Ciekawe, że akurat w dobie STANU WOJENNEGO (Jaruzelski polegał na komunistach żydowskiej narodowości) zaczął się nagły skok jego kariery – zatrudnienie w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego. Znalazł jakichś dobrych protektorów.
    Był to szczególnie dobry czas dla awansów towarzyszy żydowskiego pochodzenia.

    Jak stwierdził żydowski publicysta Abel Kainer (Stanisław Krajewski) na łamach podziemnej KOR-owskiej „Krytyki”, nr 15 z 1983 r.,

    „WRON grała rolę wielkiej opiekunki Żydów”.

    Znany izraelski naukowiec profesor Chone Shmeruk mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 19 kwietnia 1995 r.:

    „Władze PRL w latach 80. też popierały sprawy żydowskie. Było wtedy takie powiedzonko: ‚Co się nosi w Polsce? Żydów na rękach’ (…)”.

    Redaktor Bichniewicz w kontekście ówczesnego awansu Borowskiego przytoczyła wypowiedź jednego z członków SLD i długoletniego działacza PZPR: „Musiał go ktoś dobrze pilotować. Nie było takich cudów, by ktoś, ot tak, wypatrzył młodego zdolnego w Domach ‚Centrum’ i zapragnął go mieć w ministerstwie. Nie w tamtym systemie”.

    Być może o awansie Borowskiego zadecydowały wcale nie znajomości rodzinne i nowa filosemicka moda czasów Jaruzelskiego, lecz jego własne kontakty.

    Były przewodniczący Klubu Parlamentarnego KPN Krzysztof Król zapewniał, że „Borowski prowadził w DT ‚Centrum’ sklepik za tzw. żółtymi firankami, czyli dla KC i uprzywilejowanych członków partii” (według tekstu Anity Gargas w „Gazecie Polskiej” z 5 stycznia 1995 r.). Sprzyjało to poznaniu „odpowiednich” protektorów.

    Za rządów T. Mazowieckiego Borowski awansował na podsekretarza stanu w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego, gdzie odpowiadał za rynek artykułów konsumpcyjnych i nadzorował prywatyzację handlu i turystyki. Anita Gargas, pisząc w „Gazecie Polskiej” o tym okresie kariery Borowskiego, przypomniała:

    „To w tym okresie doszła do skutku afera alkoholowa, za co miał odpowiadać przed Trybunałem Stanu przełożony Borowskiego”.

    W 1993 r. został wicepremierem i ministrem finansów w rządzie pierwszej koalicji SLD i PSL. Jako szef resortu finansów odpowiadał m.in. za fatalnie, z różnymi nieprawidłowościami przeprowadzoną prywatyzację Banku Śląskiego. Wybuchł prawdziwy skandal wokół całej sprawy, w niemałej mierze dzięki nagłośnieniu jej przez ówczesnego posła PSL, przewodniczącego Komisji Przekształceń Własnościowych Bogdana Pęka.

    Premier Waldemar Pawlak zdecydował się na odwołanie wiceministra finansów Stefana Kawalca, który bezpośrednio odpowiadał za przekształcenia Banku Śląskiego. Borowski postanowił postawić się premierowi Pawlakowi i wymusić na nim cofnięcie dymisji Kawalca. Złożył swoją dymisję ze stanowisk rządowych i bezskutecznie próbował namówić innych postkomunistycznych ministrów do zbiorowego odejścia z rządu. Bluff zawiódł. Premier przyjął dymisję Borowskiego, który wyraźnie przegrał całą sprawę.
    Zemścił się wkrótce na pośle Pęku, doprowadzając do jego odwołania z przewodnictwa komisji sejmowej.

    Jako polityk SLD-owski Borowski należy do nurtu „czerwonych liberałów” w gospodarce.

    Ma wyraźne uprzedzenia wobec Kościoła. Należał do tych posłów SLD, którzy wykazywali wręcz ośli upór w przeciwstawianiu się ratyfikacji konkordatu. Wyraźnie widać, że oddziałuje na założoną przez siebie partię w duchu polityki antykościelnej. Po wygranej SLD w 2001 r. Borowski awansował najwyżej – został marszałkiem Sejmu. Na tej funkcji „wsławił się” m.in. brutalną decyzją usunięcia nocą przez Straż Marszałkowską posła Gabriela Janowskiego, który okupował trybunę, żądając debaty na temat prywatyzacji STOEN-u.

    Następnego dnia liczni posłowie opozycyjni powitali za to Borowskiego okrzykami: „Hańba” i „Łukaszenko”!
    Borowski odegrał szczególnie dużą rolę w działaniach opozycji SLD-owskiej, zmierzającej do obalenia rządu Millera i stworzenia nowej partii o nazwie Socjaldemokracja Polska. Wielu widzi w powstaniu tej partii drogę do tak wymarzonej przez Kwaśniewskiego i Michnika wspólnej formacji, tworzącej wreszcie historyczny sojusz byłych komunistów i byłych opozycjonistów z lewicowej opozycji laickiej, głównie komunistycznego chowu. Widać już teraz bardzo duże zainteresowanie nową partią ze strony liderów bardzo osłabionej w ostatnich latach Unii Wolności.

    Warto przypomnieć, że Borowski od początków SdRP, faktycznie od jej zjazdu założycielskiego, należał do ludzi związanych z Aleksandrem Kwaśniewskim.

    W ostatnim roku między postkomunistycznym prezydentem RP a premierem Millerem bardzo mocno się iskrzyło. Nie było więc chyba przypadkiem, że Borowskiemu przypadła rola autora decydującego ciosu w Millera.

    Niektórzy w tym, co się stało w rezultacie buntu M. Borowskiego, widzą kolejne odnowienie starego sporu dwóch frakcji w łonie partii komunistycznej:

    „Żydów” i „chamów”!

    Stare przyjaźnie Borowskiego z Michnikiem, Lityńskim i innymi przedmarcowymi „komandosami” z prominentnych RODZIN ŻYDOWSKICH mogą teraz szczególnie silnie procentować w łączeniu „braci rozdzielonych” z SLD i UW!
    prof. Jerzy Robert Nowak

    Fragment książki „Czerwone dynastie”, Wydawnictwo MaRoN, Warszawa 2004

    Obecnie ten artykół jest dostepny tutaj:
    http://blogmedia24.pl/node/40319

  16. Polonia Światowa NIE CHCE Marka Borowskiego na stanowisku PRZEWODNICZACEGO Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą !!! said

    Kongres Polonii Amerykańskiej protestuje u Marszaleka Sejmu RP, gdyż NIE chce i nie życzy sobie Marka Borowskiego na PRZEWODNICZACEGO Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą !!!

    Marszałek Sejmu III RP:

    Bronisław Komorowski
    Ul. Wiejska 4/6/8
    00-902 Warszawa, Polska

    Szanowny Panie Marszalku!

    Kongres Polonii Amerykańskiej, Wydzial Północny New Jersey wyraża
    oburzenie z powodu wyboru p. Marka Borowskiego na przewodniczacego
    sejmowej Komisji Łacznosci z Polakami za Granicą.

    Wiekszość z nas wyemigrowala z Polski uchodząc przed
    prześladowaniami z ręki komunistów, albo przed katastrofa ekonomiczna
    wywolana ich rzadami i późniejszymi uwłaszczeniami.

    Mianowanie p. Marka Borowskiego na to stanowisko, w kontekscie jego
    przeszłości jako działacza komunistycznego i obecnej ciągłej
    przynależności do partii będacej bezpośrednia spadkobierczynia ludobujczej PZPR,
    odbieramy jako prowokacje i obrazę ze strony polityków Platformy
    Obywatelskiej, naigrawanie się z Polaków zamieszkalych poza krajem, oraz
    zemstę za wyniki glosowania na terenie USA.

    DOMAGAMY się zmiany tej nominacji i powołania na ten ważny urząd
    osoby cieszacej się szacunkiem i zaufaniem Polonii.

    Z poważaniem,

    Za Zarząd Wydziału
    Andrzej Burghardt, Prezes
    arbre@verizon.net
    7 grudnia 2007 r.

    Cc:
    Lech Kaczyński, Prezydent RP
    Donald Tusk, Premier Rzadu RP
    Frank J. Spula, Prezes KPA
    Media w Polsce i Polonijne na całym świecie.

  17. PARANOIDALNA decyzja o mianowaniu Marka Borowskiego przewodniczacym Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą said

    Obóz Wielkiej Polski, 20 stycznia 2008r.

    Opinie, wyrażane przez krytyków obecnego rządu, którzy dopatrują się powiązań wielu jego członków z nieprzyjaznymi Polsce (a czesto wrecz antypolskimi) środowiskami krajowymi i zagranicznymi, okreslane są często przez liberalne media jako paranoidalne.
    Tymczasem, patrząc na ostatnie posunięcia polskich władz w stosunku do Polonii, nasuwa się myśl, że to wlasnie ich decyzje zasługują na takie miano.

    Przykładem może byc powolanie ex-komunisty Marka Borowskiego na stanowisko Szefa Komisji Sejmowej d/s Stosunkow z Polonią. Środowisko polonijne skupione wokół Kongresu Polonii Amerykanskiej w stanie New Jersey (USA) wysłalo list z protestem przeciwko tej nominacji do Marszałka Sejmu Bronislawa Komorowskiego.
    Niestety, polonijne i polskie media przemilczały ten protest, który praktycznie wyrażał opinie większosci amerykańskich Polonusów. Nieprzypadkowo chyba mowi sie o mediach polskojęzycznych a nie polskich.

    Polonia nie musiała długo czekać na następny policzek ze strony polskich wladz. Jak sie dowiadujemy z nieżaleznej prasy krajowej, nowy szef MSZ Radek Sikorski wydał specjalne zalecenie oraz liste dzialaczy polonijnych, z którymi polscy dyplomaci nie powinni utrzymywać kontaktów. Na liście tej znaleźli sie tak znani polonijni działacze z Ameryki Południowej, jak Jan Kobylanski, Prezes USOPAŁ, ksiądz Jerzy Morkis oraz Marian Kurzac, szef najstarszej i największej organizacji polonijnej w Brazylii JUVENTUS. Ta bezprecedensowa decyzja już wyrządzila szkode Polonii poludniowo-amerykańskiej, ponieważ ambasada polska w Brazylii wycofała się z uczestnictwa w organizowanu obchodów 150 lecia utworzenia Juventusu.

    Możemy się jedynie domyslać, jakie były przyczyny wydania przez polskie MSZ takiej antypolskiej decyzji, ale warto tutaj przypomnieć, że nie tak dawno temu ówczesny minister spraw zagranicznych, Bronisław Geremek, zainicjował podobną akcję przeciwko św.p. Prezesowi Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwardowi Moskalowi.
    Wówczas E. Moskal zebrał ponad 9 mln podpisów Polonusów dla poparcia idei przystapienia Polski do NATO. Geremek próbował zdyskredytować Moskala zarzucając mu rzekomy antysemityzm. Obecnie wykorzystuje się zarzuty wysmażone kilka lat temu w kuchni Gazety Wyborczej przeciwko Janowi Kobylańskiemu, które zostały jednoznacznie odrzucone przez IPN.

    Na pierwszy rzut oka, ta wroga akcja polskich władz przeciwko Polonii wydaje sie irracjonalna, jeżeli nie po prostu głupia. Szczególnie kiedy popatrzymy na korzyści jakie wiele krajów odnosi z przyjaznych stosunków ze swoimi imigrantami (chociażby Irlandia lub Chiny). Tymczasem obecne polskie władze zachowują się jak ich komunistyczni poprzednicy, którzy nasyłali na Polonie swoich tajnych agentów, których zadaniem byla infiltracja i rozbijanie organizacji polonijnych, celem obniżenia ich znaczenia i wpływów w krajach osiedlenia. Czy można się jednak temu dziwić, kiedy pamiętamy osiągniecia takich polskich dyplomatów o komunistycznych korzeniach jak Gugała, Schnepf, Meller lub Geremek. Obecnie do ich grona dołącza minister Radek Sikorski ze swoim doradcą prof. Bartoszewskim.
    Feliks Dziekanski
    (Nowy Jork)

    http://www.owp.nazwa.pl/owp/index.php?option=com_content&task=view&id=80&Itemid=15

    Komentarz:
    Mam nieco odmienne zdanie na ten temat…
    Tego rodzaju decyzje byłyby paranoidalne, gdyby pochodziły od autentycznych Polskich Rządów w Warszwie. Obecny rząd w Warszawie NIE jest polski i w tym jest cały problem!!!
    Obecne polskojęzyczne rządy w III RP to przedstawiciele MNIEJSZOŚCI etnicznych zamieszkałych w Polsce, którzy przecież NIE repreprezentują interesów etnicznych Polaków, czyli WIEKSZOŚĆI polskich obywateli.
    W ten to sposób ten „polski” Sejm faktycznie maja w nosie Polonii, NIE interesuje ich Dobro Polski ani też Polonii lecz największej mniejszości zamieszkałej w obecnej Polsce tzn. Żydów o których interesy dba właśnie Marek Borowski.

  18. Polecam wysłuchanie opnii prof. dr hab. Piotr Małoszewski - wiceprezes Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech o Marku Borowskim said

    Rzad D.Tuska działa na szkodę Polonii Światowej i to jest oczywiste:

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=6401

    prof. dr hab. Piotr Małoszewski – wiceprezes Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech (2007-11-26)

    Komunista PZPR M.Borowski został wybrany na stanowisko Przewodniczącego Sejmowej Komisji Łączności z Polonią z woli przestępczej „platformy obywatelskiej” i samego anty-polskiego Donalda Tuska gardzącego etnicznymi Polakomi oraz Państwem Polskim
    Największa ilość krnąbrnych etnicznych Polaków została wygnana z Polski pod poważnymi pogróżkami wymordowania ich przez żydo-komunistów z powodów politycznych, tak aby ci krnąbrni Polacy wygnani na emigrację nie konkurowali z komunistami o piedestały centralnej władzy w Warszawie.
    Właśnie Marek Borowski vel Berman reprezentuje estabłyszment zydo-komunistyczny i jest wyjatkowym zatwardziałym komunistą.
    Donald Tusk i przestępczy gang PO gardzacy etnicznymi Polakami zdają sobie doskonale sprawę kim jest Borowski.
    Fanatycznie ideowy żydo-komunista Borowski jest też zatwardziałym ANTY-KATOLIKEM i startował w wyborach prezydenckich 2005, ale wskutek całkowitej przegranej w pierwszej turze wyborów apelował aby wymanipulowane społeczenstwo oddało głos w drugiej turze wyborów na proniemieckiego liberalnego separatystę kaszubskiego D.Tuska.

    Tusk i jego pro-niemiecka i pro żydo-komunistyczna PO wynagrodziła żyda M.Borowskiego z polskim obywatelstwem całkowicie IGNORUJĄC kolejny raz opinie i protesty Polonii Światowej w tym wzgledzie gdzyż PO nigdy się nie utożsamiała z polskim interesem.

  19. TAJNE PRZEMOWIENIE Jakuba Bermana do ŻYDOW w Polsce 4.XII.1945 r. said

    TAJNE PRZEMOWIENIE JAKUBA BERMANA DO ŻYDOW W POLSCE

    4.XII.1945 r.
    Ściśle TAJNE!

    STENOGRAM Z TAJNEGO REFERATU TOW. JAKUBA BERMANA WYGLOSZONEGO NA POSIEDZENIU EGZEKUTYWY KOMITETU ŻYDOWSKIEGO W KWIETNIU 1945 ROKU
    Zydzi maja okazje do ujecia w swoje rece calosci zycia panstwowego w Polsce i rozszerzenia nad nim swojej kontroli. Nie pchac sie na stanowiska reprezentacyjne. W ministerstwach i urzedach tworzyc tzw. Drugi garnitur. Przyjmowac polskie nazwiska. Zatajac swoje zydowskie pochodzenie. Wytwarzac i szerzyc wsrod spoleczenstwa opinie i utwerdzic go w przekonaniu, ze rzadza wysunieci na czolo Polacy, a Zydzi nie odgrywaja w panstwie zadnej roli.
    Celem urabiania opinii i swiatopogladu narodu polskiego w pozadanym dla nas kierunku, w rekach naszych musi sie znalezc w pierwszym rzedzie propaganda z jej najwazniejszymi dzialami – prasa, filmem, radiem.
    W wojsku obsadzac stanowiska polityczne, spoleczne, gospodarcze, wywiad. Mocno utwierdzac sie w gospodarce narodowej.
    W ministerstwach na plan pierwszy przy obsadzaniu Zydami wysuwac nalezy: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Skarbu, Przemyslu, Handlu Zagranicznego, Sprawiedliwosci. Z instytucji centralnych – centrale handlowe, spoldzielczosc.
    W ramach inicjatywy prywatnej, utrzymac w okresie przejsciowym silna pozycje w dziedzinie handlu. W partii zasotosowac podobna metode – siedziec za plecami Polakow, lecz wszystkim kierowac.
    Osiedlanie sie Zydow powinno byc przeprowadzone z pewnym planem i korzyscia dla spoleczenstwa zydowskiego. Moim zdaniem, nalezy osiadac w wiekszych skupiskach, jak: Warszawa, Krakow; w centrum zycia gospodarczego i handlowego: Katowice, Wroclaw, Szczecin, Gdansk, Gdynia, Lodz, Bielsko.
    Nalezy rowniez tworzyc typowe osrodki przemyslowe i rolnicze, glownie na ziemiach odzyskanych, nie poprzestajac na Walbrzychu i Rychbachu – obecnie Dzierzoniow. W tych osrodkach mozemy przystosowac przyszle kadry nasze w tych zawodach, z ktorymi bylibysmy slabo obeznani.
    Uznac antysemityzm za zdrade glowna i tepic go na kazdym kroku.
    Jezeli stwirdza sie, ze jakis Polak jest antysemita, natychmiast go zlikwidowac przy pomocy wladz bezpieczenstwa lub bojowek PPR jako faszyste, nie wyjasniajac organom wykonawczym sedna sprawy.
    Zydzi musza pracowac dla swego zwyciestwa, pracujac jednoczesnie nad zwyciestwem i gruntowaniem komunizmu w swiecie, bo tylko wtedy i przy takim ustroju narod zydowski osiagnie najwyzsza pomyslnosc i zabezpieczy sobie najsilniejsza pozycje.
    Sa niewielkie widoki na to, by doszlo do wojny. Jesli Ameryka zacznie sie szybko socjalizowac, to ta droga mniejszych lub wiekszych wstrzasow wewnetrznych i tam musi zapanowc komunizm.
    Wtedy reakcja zydowska, ktora dzis trzyma z reakcja miedzynarodowa, zdradzi ja i uzna, ze racje mieli Zydzi stojacy po drugiej stronie barykady. Podobny przypadek wspoldzialania Zydow calego swiata, wyznajacych dwie rozne koncepcje ustrojowe – komunizm i kapitalizm – zaistnial w ostatniej wojnie. Dwa najwieksze mocarstwa swiatowe, calkowicie kontrolowane przez Zydow i bedace pod ich wielkim wplywem, podaly sobie rece. Trud Zydow pracujacaych wokol Roosevelta doprowadzil do tego, ze USA wspolnie z ZSRR wystapily zbrojnie do walki przeciwko Europie srodkowej, gdzie byla kolebka nowej idei, opartej na nienawisci do Zydow. Zrobili to Zydzi, gdyz wiedzieli, ze w przypadku zwyciestwa Osi, a glownie hitlerowskich Niemiec, ktore doskonale przejrzaly plany polityki zydowskiej, niebezpieczenstwo rasizmu stanie sie w USA faktem dokonanym i Zydzi znikna z powierzchni swiata.

    Dlatego tez Zydzi sowieccy poswiecili dla tego celu krew narodu rosyjskiego, a Zydzi amerykanscy zaangazowali swoje kapitaly.
    Nalezy sie liczyc z dalszym naplywem Zydow do Polski, poniewaz na terenie Rosji jest jeszcze duzo Zydow. Przed wkroczeniem Niemcow, w poszczegolnych miastach ZSRR bylo kilka skupisk Zydow polskich: Charkow – 36.200, Kijow – 17.800, Moskwa – 53.000, Leningrad – 61.000, w zachodnich republikach 184.730.
    Zydzi skupieni w tych osrodkach to przewaznie inteligencja zydowska idawne kupiectwo zydowskie. Element ten jest obecnie szkolony w ZSRR. Sa to kadry budowniczych Polski – tzn. Zgodnie z projektem Politbiura – fachowcy ci obsadzac beda najwazniejsze dziedziny zycia w Polsce, a ogol Zydow bedzie rozlokowany glownie w centrach kraju.
    Stara polityka zydowska zawiodla. Obecnie przyjelismy nowa, zespalajaca cele narodu zydowskiego z polityka ZSRR. Podstawowa zasada tej polityki jest stworzenie aparatu rzadzacego, zlozonego z przedstawicieli ludnosci zydowskiej w Polsce.
    Kazdy Zyd musi miec swiadomosc, ze ZSRR jest wielkim przyjacielem i protektorem narodu zydowskiego, ze jakkolwiek liczba Zydow w stosunku do stanu przedwojennego ulegla olbrzymiemu spadkowi, to jednak dzisiejsi Zydzi wykazuja wieksza solidarnosc. Kazdy Zyd musi miec wpojone to przekonanie, ze obok niego dzialaja wszyscy inni, owiani tym samym duchem prowadzacym do wspolnego celu.
    Kwestia zydowska jescze jaki czas bedzie zajmowala umysly Polakow, lecz ulegnie to zmianie na nasza korzysc, gdy zdolamy wychowac choc dwa pokolenia polskie.
    Wedlug danych wojewodzkiego Komitetu Zydowskiego na terenie Slaska Gornego i Dolnego jest obecnie ponad 40.000 Zydow. Okolo 15.000 Zydow ma byc zatrudnionych w osadnictwie. Powiat Rychbach (Dzierzoniow) i Nysa sa przewidziane do tych celow. Akcja osadnicza jest finansowana z zydowskich funduszow zagranicznych i panstwowych. Zydzi celowo tworza nowa, choc chwilowo nieznaczna koncentracje elementu zydowskiego, kladac podwaline pod zawod rolnika i robotnikow przemyslowych.
    Jest to budowanie podloza szerszych celow politycznych.

    Powyzszy tekst jest przedrukiem z ksiazki „O Narodowych Silach Zbrojnych – NSZ” plk. dypl. Stanislawa ¯ochowskiego, bylego Szefa Sztabu Dowództwa NSZ, Wyd. Retro, Lublin, 1994.
    W kwietniu 1945 roku Zyd Jakub Berman byl Sekretarzem Stanu Rady Ministrów, czlonkiem Biura Politycznego PPR, czlonkiem Tymczasowego Rzadu Jednosci Narodu i Sekretarzem Poalej Syjonu.
    Polak, który wykradl stenogram referatu Bermana, zostal skazany na kare smierci zmieniona w drodze laski na kare dozywotniego wiezienia. [Zob. opis w ksiazce „Judeopolonia”.]

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/zydokomuna/

  20. Marku Borowski, BRATANKU łajdaka Jakuba Bermana – Przemówienie posła Witolda Hatki w Sejmie 18 lutego 2004r. said

    10 punkt porządku dziennego:
    Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w sprawie wniosku przedłożonego przez prokuratora generalnego o wyrażenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Witolda Hatki (druk nr 2391).

    Poseł Witold Hatka:
    Dziękuję.
    Panie Marszałku!

    Wysoki Sejmie!

    Co do wnikliwości pytań stawianych na forum komisji. Panie pośle Podraza – primum non nocere. Przypominam panu słowa z przysięgi Hipokratesa, którą, jak myślę, składał pan w 1978 r., uzyskując dyplom lekarza. Primum non nocere, czyli nie szkodzić. Nie szkodzić ku pożytkowi, broniąc od uszczerbku i krzywdy. Odstąpił pan od Hipokratesa, który nakazywał wyciągać wnioski po dogłębnej obserwacji. Wolał pan wybrać posłuszeństwo wobec partyjnych mocodawców. Primum non nocere, panie pośle.

    Panie Marszałku!

    Wysoka Izbo!

    Historia kołem się toczy. Uchylenie immunitetu poselskiego mojej osobie jest prowokacją, politycznym skandalem, reżyserowaną według bolszewickiego scenariusza: dajcie człowieka, a ja znajdę paragraf.

    Próba pozbawienia immunitetu jest drugim takim przypadkiem w mojej rodzinie. Pierwszy miał miejsce w 1947 r., kiedy to Jakub Berman, zamocowany przez Stalina wszechwładca Polski, przygotował proces polityczny w celu wydania wyroku śmierci na mojego wuja, premiera polskiego rządu Stanisława Mikołajczyka.

    Przy okazji planował Berman również morderstwo polityczne na innych posłach: Stefanie Korbońskim, Wincentym Brei, a także na więzionym na Kremlu Stanisławie Bagińskim.

    Łajdak Jakub Berman osobiście napisał wystąpienie sejmowe krwawemu katowi Polaków Romanowi Zambrowskiemu, który z trybuny oskarżył premiera Stanisława Mikołajczyka słowami, że:

    ˝dla swoich egoistycznych ambicji stworzył bratobójcze podziemie, finansował je z obcych źródeł, a uciułane na patriotyzmie kapitały ulokował w dokach angielskich, aby służyć zagranicznej finansjerze˝.

    Dalej wierny Bermanowi Zambrowski w iście wizjonerskim natchnieniu udowadniał, że:

    ˝Polska Partia Robotnicza dawno przejrzała to zakłamane oblicze Mikołajczyka i jego najbliższych współpracowników i dlatego z taką pasją i ofiarnością zwalczyliśmy jego kłamliwą demagogię…˝.
    Przywołałem postać męża stanu Stanisława Mikołajczyka, ponieważ nie mam najmniejszego powodu, aby ukrywać fakt, że mój ród wydał tak znakomitego męża stanu, którego również pozbawiono immunitetu, aby osądzić i zamordować. Mój wuj stał się dla mnie wzorem, który ciągle zobowiązywał, i chlubą, która drogo kosztowała. Tabuny ubeków, esbeków upokarzały, szykanowały, znęcały się nad naszą rodziną, a mnie i najbliższym nie oszczędzono więzienia i emigracyjnych cierpień. Z dumą jednak przywołałem imię mojego wuja.

    Panie Marszałku Marku Borowski, Bratanku Jakuba Bermana!

    Co może pan powiedzieć, przywołując imię swego stryja Jakuba Bermana?

    Ja kontynuuję pracę moich przodków, a pan?

    Ja, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, walczyłem o wolną Polskę, a pan bezprawnie wyciąga rękę po mój immunitet. Jako weteran walk z pierwszego szeregu demokratycznej opozycji, występującej przeciwko komunistycznemu zniewoleniu, przeciwko władzy łobuzów z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, jako sygnatariusz porozumień społecznych mam prawo grzmieć z trybuny sejmowej: Niech stanie się sprawiedliwości zadość!

    Głębiej sięgajmy do prawdy. Jakub Berman i pański ojciec Aron Berman vel Wiktor Borowski, wyszkoleni w strukturach Kominternu w Moskwie, oddali się bezgranicznie największemu bandycie czasów Józefowi Stalinowi.

    A komu pan się oddał, marszałku Sejmu Marku Borowski?

    Panie i Panowie Posłowie!

    Zgodnie z opinią prawną sporządzoną przez sejmowe Biuro Studiów i Ekspertyz Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich, rozpatrując wniosek o uchylenie immunitetu, powinna rozstrzygnąć, czy wniosek ten – cytuję: ˝nie jest powodowany prześladowaniem lub szykanowaniem posła przede wszystkich przez szeroko rozumiane organy władzy wykonawczej˝.

    Przedstawiłem w Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich obszerny materiał, wzbogacony o liczne dokumenty źródłowe, z którego niezbicie wynikało, że jest to perfidny atak polityczny ze strony członków rządu i Narodowego Banku Polskiego, przy czynnym współudziale prokuratury, służb specjalnych i mediów. Nie ma, nie było i nie będzie realnych podstaw do postawienia mi jakiegokolwiek zarzutu z tytułu mojej działalności w Wielkopolskim Banku Rolniczym S.A, w którym byłem pomysłodawcą i założyłem ten bank.

    To, że dzisiaj stoję tu, na tej trybunie, broniąc swojego dobrego imienia, jest wynikiem połączenia prześladowczych działań różnych instytucji, które, dążąc do zniszczenia mojej osoby, chcą ukryć, zatrzeć ślady swoich bezecnych czynów.

    Po pierwsze, Narodowy Bank Polski chce w ten sposób zatrzeć ślady łamania prawa podczas ustanawiania zarządu komisarycznego w Wielkopolskim Banku Rolniczym i jego niszczycielskiej działalności w banku, a także fakt kradzieży własności tysięcy akcjonariuszy i oddania jej obcemu kapitałowi. Okradzeni akcjonariusze nie godzą się na bezprawie. Jednoczą się i stanowią społeczną grupę nacisku na Narodowy Bank Polski.
    Zgodnie z daną obietnicą wyborczą wspieram i będę wspierał ich działania, niezależnie od tego, czy podoba się to Narodowemu Bankowi Polskiemu, czy też nie.

    Po drugie, wniosek o uchylenie immunitetu jest prowokacją ze strony UOP, który wkroczył do Wielkopolskiego Banku Rolniczego razem z zarządem komisarycznym. UOP nadużył swoich uprawnień, zajmując się prywatnym podmiotem gospodarczym, który w żaden sposób nie zagrażał interesom państwa. Stosując metody terroru, wymuszeń, zastraszania, rozbijał akcjonariat banku i doprowadził do utraty klientów.

    Dlaczego zwierzchnicy UOP marnowali czas swoich podwładnych dla tak niewielkiego przedsięwzięcia, zamiast skierować ich do walki z przestępstwami przynoszącymi wielomiliardowe straty dla skarbu państwa? Wytłumaczenie jest jedno: służby specjalne, zamiast ochraniać państwo, stają się sitwą uczestniczącą w przestępstwie.

    Po trzecie, akt ten jest potwierdzeniem usłużnego wykonania przez prokuraturę politycznego zamówienia premiera Leszka Millera, który w swoim wystąpieniu tu na tej sali w dniu 10 lipca 2003 r. dopuścił się groźby karalnej pod moim adresem. To w jego interesie leżało spreparowanie namiastki wiarygodności popierającej założenie, że miał on podstawy do tak haniebnego nadużycia.
    Cytuję pana premiera:

    ˝Tylko że ja właśnie nie mam skłonności do generalizowania i jeśli na przykład prokuratura podejrzewa jednego z posłów Ligi Polskich Rodzin o narażenie ze strony Wielkopolskiego Banku Rolniczego w kwocie 2 mln 600 zł, to ja nie mówię, że Liga Polskich Rodzin jest partią złodziei, bo uważam, że odpowiednie organy państwa tym się zajmą i wyjaśnią…˝

    Uległość, wręcz poddańczość ministra sprawiedliwości wobec premiera Millera i bezwzględne wykonywanie jego poleceń staje się odrażającą metodą walki politycznej w państwie. Nie ma nic gorszego i bardziej podłego, jeśli w państwie wymiar sprawiedliwości używany jest do walki politycznej. Podważa to w opinii publicznej zasady sprawiedliwości oraz i tak już wątły autorytet wymiaru sprawiedliwości. W tym kontekście budzi gwałtowny sprzeciw łączenie Ministerstwa Sprawiedliwości, stanowiska prokuratora generalnego i prokuratora krajowego z premierem rządu i jego ugrupowaniem politycznym.

    Po czwarte, w politycznej walce o społeczne poparcie dla pogrążonego w monstrualnych aferach, chylącego się ku upadkowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jego członkowie, czynnie wspierani przez dyspozycyjnych pismaków, obrzucają błotem pomówień ludzi uczciwych, przez co wydaje im się, że stają się lepsi. Niemoralne, bezpodstawne oskarżenia zostały wykorzystane do przykrycia podłości i miernoty ugrupowania sprawującego władzę.

    Po piąte, wniosek o uchylenie immunitetu posła opozycji jest narzędziem w walce z niewygodnym ugrupowaniem politycznym, którego jednym z celów jest wyrzucenie z polskiego życia politycznego i państwowego postkomunistycznych sitw rodzinno-koleżeńskich. Dlatego Liga Polskich Rodzin, jej przedstawiciele są atakowani przez Sojusz Lewicy Demokratycznej i Platformę Obywatelską.

    Nie pierwszy to przypadek w polskiej historii takiej walki z opozycją.

    Po szóste, przeciw posłowi na Sejm wykorzystuje się funkcjonariuszy służb specjalnych. W demokratycznym państwie inwigilacja posła na Sejm jest karygodna, a przecież dochodziło do niej podczas 7 włamań do mojego biura poselskiego. Zawsze miało to związek ze wznowieniem lub nagłośnieniem działań dotyczących Wielkopolskiego Banku Rolniczego.

    Łupem napastników padały dokumenty i jednostki centralne komputerów, a biuro było dokładnie przeszukiwane.

    Jak mam to nazywać, jeśli nie politycznym prześladowaniem?

    Członkowie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, reprezentujący Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz reprezentujący Platformę Obywatelską, stali się jednym z trybów w machinie prześladowania politycznego mojej osoby i poparli wniosek złożony przez prokuraturę. Pierwsi dorabiali teorię do praktyki zastosowanej przez ich premiera Leszka Millera, drudzy bronili swojego idola Leszka Balcerowicza.

    Takie działania papież Jan Paweł II wyraźnie napiętnował słowami: ˝Podyktowane oportunizmem oburzenia, przewrotne budzenie podejrzeń, zręczne manipulowanie informacją, systematyczne dyskredytowanie przeciwnika, jego osoby, jego zamiarów i jego czynów, szantaż i zastraszenie – oto wzgarda prawdą, zmierzanie do wzbudzenia klimatu niepewności, w którym osoby, grupy, rządy, a nawet instancje międzynarodowe chce się zmusić do przyjęcia uległej postawy winowajcy, do pójścia w połowiczny kompromis, do reagowania w sposób nieprzemyślany˝. Tyle Jan Paweł II.

    Szanowni Państwo!

    Wielkopolski Bank Rolniczy powstał jako inicjatywa całkowicie społeczna, na zasadach pomocniczości, umacniania uprawnień obywateli. Tak my akcjonariusze, założyciele pojmowaliśmy swoją rolę w nowej wolnej Polsce. Sięgnęliśmy do wspaniałych przykładów pracy organicznej w naszej historii. Za patrona naszych działań obraliśmy ks. Piotra Wawrzyniaka i Franciszka Stefczyka, twórców podwalin polskiej bankowości.

    Wielkopolski Bank Rolniczy powstał w wyniku mozolnego wysiłku fizycznego i ekonomicznego oraz wielu wyrzeczeń około 3 tys. akcjonariuszy i założycieli. Jako jedyny bank w Polsce nie przejął on majątku banku państwowego, nie uwłaszczył się na mieniu komunalnym, ani nie przyjął kapitału niewiadomego pochodzenia. Działaniami jego założycieli kierowała nadzieja budowania wolnej Polski, rozwijania i umacniania jej gospodarki.

    Od wsi do wsi, od miasteczka do miasteczka, od remizy strażackiej do plebanii kościoła noszona była myśl, że poprawianie naszego położenia będzie możliwe, gdy porzucimy mamienie i ułudę i pojmiemy, że w epoce kapitałów, w której przychodzi nam żyć, trzeba umieć gospodarować małymi kapitałami po to, aby przywrócić sobie możliwość bytu, mienie, stanowisko i znaczenie. Rzetelni i solidarni w działaniu, nawet z miedziakami, które zbędą na nieodzownych wydatkach życia gospodarstwa, jesteśmy w stanie zgromadzić nieprzepadły kapitał, z którego w naszej ekonomii gospodarczej czerpaliśmy zasoby do nadania znaczenia i wartości pracy.

    Wielkopolski Bank Rolniczy Spółka Akcyjna był bezprecedensową strukturą gospodarczą, niemającą sobie podobnej nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, powołaną do życia aktem notarialnym 12 września 1992 r. Było to dzieło wyrosłe z serc, myśli i pragnień, ale również łez, krzywd i niesprawiedliwości.

    Dokoła szalała złodziejska prywatyzacja, a w gospodarce za rządów Mazowieckiego i Bieleckiego żerowała plaga monstrulanych afer finansowych i gospodarczych, na czele z aferą alkoholową, rublową, FOZZ-u, Art-B, które rozwijały się w warunkach całkowitej bezkarności sprawców narażających skarb państwa na straty dziesiątków miliardów dolarów.
    Według raportu ministra finansów z 9 października 1991 r. aż 14 bln zł roztrwoniono w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych za rządów Janusza Lewandowskiego, obecnie lidera Platformy Obywatelskiej.

    Takie to były czasy, że rządzące inteligenciki obsiadujący urzędy, kradli wszystko co polskie. A chłop budował polski bank.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Niestety, nie było dla niego miejsca w Polsce. Był solą w oku, był niebezpiecznym zaczynem dla decydentów, uzurpatorów dzielących pomiędzy siebie narodowy majątek po uczcie przy ˝okrągłym stole˝.
    Najpierw był ciągnący się w nieskończoność proces przyznawania licencji przez Narodowy Bank Polski. Trzeba było szukać poparcia u posłów na ówczesny Sejm, tu na tej sali, dla inicjatywy powołania banku. Takich sprawiedliwych było wtedy co najmniej siedemdziesięciu.

    Narodowy Bank Polski nie zrezygnował z dyskryminacji. Licencja była tak okrojona, że nie można było mówić w ogóle o działalności bankowej. Jakiż bank, który poniósł nakłady na wyposażenie zgodne ze standardami, zatrudnienie załogi, zabezpieczenie obrotu itd. mógł to wytrzymać? Wielkopolski Bank Rolniczy wytrzymał i rozwijał się dynamicznie.

    Narodowemu Bankowi Polskiemu od samego początku nie podobał się zapis w statucie obligujący walne zgromadzenie akcjonariuszy do podejmowania istotnych dla banku decyzji większością 98%. Ten sam zapis statutu, który prokurator przedstawia jako naganność. Ten sam zapis statutu. Możliwość takiego zapisu dawało i daje obowiązujące prawo.
    Taka była wola założycieli, ale urzędnik, prezes Narodowego Banku Polskiego kwestionował go, narzucał swoją wolę, wymuszał zmianę statutu. Jakie miał prawo?

    Ten punkt broniący świętego prawa własności został zamieszczony w statucie na żądanie tysięcy znających twarde realia życia jego założycieli. Wielkopolski Bank Rolniczy SA powstał jako bank polski i takim miał pozostać, a gwarantem tego byli polscy rolnicy, jego założyciele. Komuś jednak nie podobało się, że rolnicy mają być uprzywilejowani w stosunku do kapitału.

    Narodowy Bank Polski wielokrotnie uderzał w Wielkopolski Bank Rolniczy wykorzystując i nadużywając swoich uprawnień nadzorczych. Do takich spektakularnych działań godzących w jego istotę należało bezpodstawne wykluczenie w WBR z systemu rozliczeń międzybankowych w czasie, kiedy dochodziło do statutowej wymiany władz. Tylko dzięki niesamowitej determinacji pracowników nie doszło do tragedii, nie tylko akcjonariuszy, ale przede wszystkim tysięcy depozytariuszy, którzy zaufali Wielkopolskiemu Bankowi Rolniczemu. To dowód na to, iż Narodowy Bank Polski nie dba w sposób rzeczywisty o dobro depozytariuszy, a jedynie wykorzystuje zapisy ustawowe uprawniające do nadzoru i ingerencji w wewnętrzne sprawy banku do celów niszczenia niewygodnych banków.

    Prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz, nadinterpretując przepisy dotyczące nadzoru bankowego, posunęła się nawet do ingerencji w działanie sądu. Domagała się opóźnienia wpisu w rejestrze handlowym dotyczącego zmiany osób uprawnionych do reprezentowania praw i obowiązków majątkowych banku. Udzieliła ewidentnej pomocy grupie osób dążących do zniszczenia WBR, wydając zezwolenie na objęcie przez Bank Pocztowy 20% akcji założycielskich.

    To nie miało żadnego związku z podwyższeniem kapitału WBR, na co nalegał Narodowy Bank Polski, to było dążenie do rozbicia monolitu, jaki w ogromnej swej większości stanowili akcjonariusze – założyciele. Mało tego, pani prezes nie monitorowała dalszych operacji związanych z tymi akcjami, przez co pozwoliła na przejęcie ich przez struktury mafijne. Natomiast inwestorowi o polskim rodowodzie uniemożliwiła nabycie akcji, czym faktycznie zablokowała proces rozwoju Wielkopolskiego Banku Rolniczego.

    Wysoka Izbo! Prokuratorowi nie wolno podważać wiarygodności sądu dokonującego rejestracji spółki, a do tego właśnie posunął się w przedłożonym Wysokiej Izbie wniosku. Przypisując mi czyny niepopełnione, określając działania zgodne z prawem jako bezprawne, kaliska prokuratura okręgowa wzięła udział w haniebnym prześladowaniu politycznym.
    Zgodnie z obowiązującym prawem prywatny bank może utworzyć spółkę zależną. Cel i zasady jej działania określają wspólnicy w ramach wyznaczonych przez prawo.
    Wielkopolski Bank Rolniczy powołał spółkę Hatrol, której celem miało być odciążenie banku od kredytów w pogorszonej sytuacji. Nie było to rozwiązanie nowatorskie, a wręcz przeciwnie, często stosowane przez banki i to na całym świecie. Decyzję o powołaniu spółki Hatrol podjęła jednomyślnie cała Rada Nadzorcza banku, po uprzednim gruntownym zapoznaniu się i przeanalizowaniu założeń jej działania. Ja stałem się jedynie wykonawcą woli rady nadzorczej z racji chociażby pełnienia funkcji jej przewodniczącego. Uchwała rady nadzorczej została zatwierdzona przez komisję rewizyjną banku, słuszność powołania spółki Hatrol potwierdziło również walne zgromadzenie akcjonariuszy banku. Tym samym wszystkie organa banku zatwierdziły prawidłowość powołania spółki Hatrol.

    Nie ma najmniejszych podstaw, aby prokurator czynił zarzut z tego faktu, jak również z faktu zapisów w umowie spółki. Postawienie mi tych zarzutów jest tak naprawdę wyraźnym ostrzeżeniem dla całego narodu, że Polacy nie mają prawa do własnego kapitału, że wszystko to, co nie jest zagraniczne, nie ma prawa funkcjonować na polskim rynku kapitałowym. Umowa spółki została tak skonstruowana, aby mogła ona jak najlepiej służyć potrzebom banku i jego właścicielom, a nie obcemu, nasłanemu przez Narodowy Bank Polski zarządowi komisarycznemu, UOP-owi lub komukolwiek, kto chciałby wykorzystać ją do swoich celów.

    Dlaczego prokurator uważa, że wie lepiej, co było dobre dla prywatnego banku, niż jego właściciele, którzy poprzez wszystkie organy statutowe banku wyrazili wolę istnienia spółki Hatrol w takim, nie innym kształcie? Zarząd komisaryczny mógł podjąć współdziałanie ze spółką Hatrol dla dobra banku, ale zamiast tego wolał torpedować wszystkie jej działania.

    Zarząd komisaryczny mógł też przejąć kontrolę nad spółką – mógł, ponieważ na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu udziałowców spółki taka możliwość została stworzona przedstawicielowi zarządu komisarycznego przez pozostałych udziałowców -przez pozostawienie udziałów. Zgodzili się oni na wszystkie propozycje zmian w statucie i organach spółki, jakie zgłosił komisarz. Nie skorzystał on jednak z tej możliwości, ponieważ nie mieściło się to we wcześniejszych założeniach komisarzy, że kapitały własne banku trzeba wyzerować. Przejęcie kontroli nad spółką Hatrol spowodowałoby brak podstaw do utworzenia rezerwy celowej w wysokości 2300 tys. zł.

    Utworzenie właśnie tej rezerwy, bezpodstawne, stało się podłożem do sformułowania przez prokuratora wniosku o uchylenie mojego immunitetu poselskiego. Prokurator nie wziął pod uwagę faktu, iż pieniądze przekazane przez Wielkopolski Bank Rolniczy na kapitał założycielski spółki Hatrol w całości tam trafiły. Do momentu mojego funkcjonowania we władzach spółki, to jest do czasu objęcia mandatu posła, kiedy to podporządkowałem się zapisowi art. 107 konstytucji, były wykazywane w księgach spółki.
    Utworzenie rezerwy celowej jest czynnością uznaniową, a w myśl przepisów prawa nie jest równoznaczne ze stratą. Formułując wniosek, prokurator sprzeniewierzył się swojej profesji, złamał prawo, nie dopełniając swoich obowiązków, przez co ugodził w moje dobre imię. To, co zostało uczynione przez prokuraturę kaliską, a poparte przez prokuratora generalnego, jest działaniem czysto politycznym.

    W dzieło niszczenia Hatrolu zaangażowali się również funkcjonariusze służb specjalnych, którzy zastraszali pracowników, dokonali zaboru dokumentów, uniemożliwiali kontakty gospodarcze z kontrahentami. Pozostaje otwarta kwestia, na czyje zlecenie to robili. Jeżeli na zlecenie swoich formalnych zwierzchników, to żyjemy w państwie, w którym rzeczywistą władzę sprawują służby specjalne. Jaka jest wówczas możliwość prowadzenia działalności gospodarczej poza ich kontrolą? Jeżeli uczyniła to grupa, który wymknęła się spod kontroli, to na czyje zamówienie działała? Jaką mamy ochronę przed inwigilacją? Tak być nie może. Tą kwestią powinien zająć się jak najszybciej powołany w tym celu organ parlamentu.

    Jestem pewny, że w sprawie niszczenia Wielkopolskiego Banku Rolniczego i spółki Hatrol niemały udział mieli funkcjonariusze UOP. To ich wysłannik wiosną 2001 r. złożył mi propozycję przywrócenia banku jego prawowitym właścicielom za kwotę 1,5 mln zł. Tę niewiarygodną propozycję wtedy uznałem za prowokację, ale dzisiaj widzę, że jest to nagminnie stosowany proceder wymuszania haraczy. Państwo polskie jest chore. Czas położyć temu kres.

    W lipcu 2003 r. prokuratura w Kaliszu wezwała mnie w charakterze świadka w celu złożenia wyjaśnień w sprawie działania pewnej grupy finansowej w moim banku. W międzyczasie nastąpił atak z trybuny sejmowej na moją osobę ze strony premiera rządu Leszka Millera. Natychmiast po tym zdarzeniu prokuratura zawiadomiła mnie o odstąpieniu od przesłuchania.

    Działo się to w czasie tzw. sprawy starachowickiej. Leszek Miller ewidentnie przez atak na moją osobę – zresztą nie tylko na moją osobę, również na szereg posłów siedzących na tej sali – chciał odwrócić uwagę opinii publicznej od przestępczych działań i czynów grupy SLD łączonej ze sprawą starachowicką. Premier rządu jawnie wykorzystuje podległość służbową i partyjną prokuratora generalnego do dyskryminacji i szkalowania osób i opozycyjnego ugrupowania politycznego.

    Panie Premierze Miller! Ten, kto używa przemocy lub groźby bezprawnej, kto, wykorzystując swoje stanowisko, wymusza decyzję organów państwowych, w myśl zapisów Kodeksu karnego podlega karze.
    Panie Premierze Miller! Dokonał pan groźby bezprawnej, a poprzez wywieranie wpływu na czynności prokuratury dokonał pan przestępstwa. Wciągając w najpodlejszą grę polityczną Ministerstwo Sprawiedliwości, powoduje pan, że prokuratura zataja dowody niewinności, dokonuje przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów. Zbłądziwszy na drodze, zawsze można zawrócić, ale fałszu nie można cofnąć. Dlatego przestrzegam ministra sprawiedliwości, prokuratorów przed wyłudzaniem poświadczenia nieprawdy oraz dorabianiem dokumentów.

    Dlaczego dokonuje się alienacji społeczeństwa, budując na przemocy? Dlaczego nie przywraca się mu podmiotowości, która jest jego prawem? Naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony tych praw, które warunkują jego pełną podmiotowość, i państwo nie może być mocne siłą własnej przemocy. Nie walcz przemocą, przemoc nie jest oznaką siły, lecz słabości. Komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej nieudolności. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najtrudniejsze to walki przemocy, panie premierze Miller.

    Szanowni Państwo! Zniszczenie Wielkopolskiego Banku Rolniczego nie było dziełem incydentalnym czy przypadkowym. Stanowiło element szeroko zakrojonej akcji niszczenia polskiej bankowości. Polskie banki były i są celowo degradowane, dzielone i likwidowane systemowo. Tworzy się pustynia zła, dżungla ludzkich tragedii, wstrętnych układów. Podstępem kilkudziesięciu tysiącom ludzi wyrwano dorobek całego życia. System bankowy nadzorowany przez Narodowy Bank Polski ukradł ludziom przeszło 2 mld zł. Tylko w takim małym banku, jakim był Wielkopolski Bank Rolniczy, skradziono akcjonariuszom 17 mln zł.

    Od czasów ˝grubej kreski˝ wzmocniła się zorganizowana przestępczość w najwyższych kręgach władzy. Od 1990 r. ośrodkiem tej patologii było Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Skarbu Państwa i Narodowy Bank Polski. Bank Śląski jest najlepszą ilustracją szerszego zjawiska frymarczenia dobrem narodowym.

    Powstał on w wyniku wydzielenia części majątku Narodowego Banku Polskiego, następnie przeznaczono go do tzw. prywatyzacji. Wówczas to wielu urzędników państwowych, w tym z Ministerstwa Finansów na czele z szefem Markiem Borowskim, uczestniczyło w totalnej kradzieży, uzyskując 13,5-krotny zysk na środkach zainwestowanych w zakup akcji Banku Śląskiego.

    Stało się to kosztem skarbu państwa, jest więc oczywistym zaborem środków publicznych. Sprzedany przez Marka Borowskiego obcemu kapitałowi Bank Śląski, którego akcje do dzisiaj posiada Leszek Miller, dokonał wrogiego przejęcia Wielkopolskiego Banku Rolniczego. Odbyło się to za zgodą i aktywnym pośrednictwem Narodowego Banku Polskiego.

    Łupem złodziei padały nie tylko środki publiczne, ale również wielokrotnie oszczędności, nierzadko całego życia, zwykłych polskich obywateli. Udział Narodowego Banku Polskiego w tym procederze jest niekwestionowalny. W majestacie prawa, wykorzystując do przestępczych celów przysługujące mu narzędzia, doprowadzał do upadku i likwidacji banków. Klasycznym przykładem jest tu Bank Staropolski.

    Tysiące depozytariuszy do dzisiaj, po 4 latach od ogłoszenia jego upadłości, nie otrzymało swoich pieniędzy. Nadzór bankowy, w założeniu mający służyć pilnowaniu bezpieczeństwa obrotu bankowego, stał się złodziejem pieniędzy Polaków. Jedyne, na co było go stać, to ogłoszenie upadłości, bez oglądania się na społeczne skutki swojego postępowania, bez chwili zastanowienia, że w tej wojnie pokrzywdzone zostaną tysiące niczemu niewinnych depozytariuszy. Co z tego, że pani Śleszyńska-Charewicz została pozbawiona stanowiska głównego inspektora nadzoru bankowego (o tym, że otrzymała w zamian inne stanowisko, już się nie mówi)? Nie naprawi to krzywdy wyrządzonej depozytariuszom.

    Narodowy Bank Polski rękami swoich pracowników okradał też właścicieli banków. Tylko w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie prezes Gronkiewicz-Waltz ogromny majątek ponad 50 nieruchomości położonych w bardzo intratnych miejscach sprzedała za kwotę 1 złotówki, a ostatecznie stał się on własnością obcego kapitału. Swój niechlubny udział w bezprecedensowym rozkradaniu cudzego majątku zaznaczył również sąd. W trakcie nierozstrzygniętej jeszcze apelacji sąd, który prowadził tę sprawę, nabył sporną kamienicę na swoją siedzibę. Takie zachowanie z góry przesądza o wszystkim, o wszystkich wyrokach. Sygnał jest jednoznaczny – człowieku, i tak z nami nie wygrasz, chociażbyś nawet miał rację.

    Wysyłane do banków przez Narodowy Bank Polski zarządy komisaryczne zachowują się jak panowie i władcy. Nie dość, że frymarczą majątkiem właścicieli banków, to jeszcze czynią to z pogwałceniem prawa. Wbrew zapisom statutowym zarząd komisaryczny dokonał na przykład umorzenia akcji w Pierwszym Komercyjnym Banku w Lublinie. Typowym działaniem przestępczym jest również obniżanie wartości zarządzanych banków przez stworzenie niczym nieuzasadnionych rezerw celowych.
    Jednak nie wszystkie banki i ich właściciele traktowani są tak ostro przez nadzór bankowy. Są banki wybrane, w jakiś sposób zasłużone, którym Narodowy Bank Polski poprzez Bankowy Fundusz Gwarancyjny czynił podarki z wielomilionowych kwot rzekomo przeznaczonych na pomoc w trudnej sytuacji finansowej. Wymienię tu Bank Współpracy Regionalnej, Bank Współpracy Regionalnej Real Bank z Krakowa.

    Jak więc widać, przestępcze działania instytucji państwowych nie dotyczyły tylko Wielkopolskiego Banku Rolniczego, ale również Pierwszego Komercyjnego Banku w Lublinie, Banku Staropolskiego w Poznaniu, Poznańskiego Banku Handlowego ˝Merkury˝ czy Banku Śląskiego w Katowicach. Są to przykłady, ale takich nieprawidłowości, łamania prawa w systemie bankowym w Polsce było dużo więcej. Krzywdy poszkodowanych muszą znaleźć zadośćuczynienie. Dlatego Liga Polskich Rodzin złożyła wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej.

    DLACZEGO pan, panie Borowski, już od pół roku chowa w szufladach pozytywnie zaopiniowany przez sejmową komisję wniosek?

    Co pan ma do ukrycia?

    Pan mnie straszy karą pozbawienia immunitetu, abym milczał i nie domagał się odszkodowania dla tysięcy poszkodowanych przez system bankowy. Jeszcze raz przypominam, że wniosek o powołanie specjalnej komisji śledczej Liga Polskich Rodzin złożyła do laski marszałkowskiej we wrześniu 2003 r.

    ˝Wina ojca idzie w syna˝. ˝Niegodnych synowie niegodni˝.

    Przyszliście na bagnetach sowieckich, Stalin dał wam władzę nad polskim narodem, zagrabiliście pieniądze, stanowiska, zabezpieczyliście swoim rodzinom ogromne fortuny. Pan, panie marszałku, sprzedał Bank Śląski za jednoroczny zysk banku, frymarcząc dobrem narodowym. 10 mld zł zabraliście rencistom, rolnikom, ludziom niepełnosprawnym, głodującym, bez pracy i daliście obcym. Skąd się bierze w Polsce tyle zła we władzach, tyle bezwzględności, bezprawia? Odpowiadam: wasze rodzinne związki z komunistycznymi zbrodniarzami z rodu Bermanów, Zambrowskich i innych wydały owoce bezprawia.

    Wysoki Sejmie!
    Szanowni Państwo!

    Nie zbudujemy Polski wolnej i niepodległej, jeśli nie usuniemy z życia narodu wszystkich oznak zniewolenia. Trzeba rozszerzać wolność ducha i wolności społeczne. Obowiązkiem moim jako posła jest wykazywanie zasad, na których życie społeczne oprzeć należy, aby gmach państwowy i społeczny był mocny i twardy. Wypowiadając się przeciwko ˝demosowi˝ politycznemu, zastraszaniu społeczeństwa, nawołuję Polaków do odwagi, męstwa i braterstwa.

    Przyjmując powyższe słowa za motto moich działań, celem moim jest nie tylko wspieranie pokrzywdzonych i pomaganie im. Przyjmuję również na siebie obowiązki wspomagania i koordynowania działań Polaków w Polsce i na świecie, którzy zdecydowanie odcinają się od prowadzonej transformacji ustrojowej, niebezpiecznie wyznaczającej drogę do poddaństwa. Wzywam dzisiaj z trybuny do czynu, czyn bowiem jest owocem, słowa jedynie liśćmi. Najpiękniejszą mową jest czyn, chociażby ten, którego dokonali rolnicy, zakładając Wielkopolski Bank Rolniczy. Nie można się poddawać.

    Nie można pozwolić, by cierpienie przestało boleć, bo to znak, że kończy się zapas nadziei i zostaje tylko pustka drażniąca świadomość. Aby uniknąć poddaństwa, musi być w Polsce realizowany prawdziwy demokratyzm. Leży on w tradycjach narodu polskiego, już od czasów królewskich. Stać więc nas na to, aby z naszego ducha wydobyć bardziej czynną współpracę, całej polskiej ziemi, wszystkich, którzy mają prawo do swojej ojczyzny.

    Deklaruję swoją pomoc wszystkim tym, którzy czynem budować będą polską bankowość. Deklaruję swoją pomoc polskim rolnikom, którzy muszą stać się siłą zwartą, spójną siłą zawodową. Deklaruję swoją pomoc kupcom polskim, rzemieślnikom i innym grupom zawodowym, wszędzie tam, gdzie wymagana jest konsolidacja czynów. Pamiętajmy, najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze to walki przemocy. Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, obumiera. Idea, która sama jest zdolna do życia, podbija sobą i spontanicznie za nią pójdą miliony.

    Panie Marszałku!
    Wysoki Sejmie!

    Na zakończenie z całą mocą oświadczam:
    Nie było, nie ma i nie będzie realnych podstaw do postawienia mi jakiegokolwiek zarzutu z tytułu mojej działalności w Wielkopolskim Banku Rolniczym. To, że dzisiaj stoję na trybunie, broniąc swojego dobrego imienia, jest wynikiem połączenia prześladowczych działań różnych instytucji, które dążą do zniszczenia mojej osoby, chcąc ukryć i zatrzeć ślady swoich bezecnych czynów. Nie mogę poddać się decyzji Sejmu, w której Sojusz Lewicy Demokratycznej i Platforma Obywatelska stanowią zdecydowaną większość.

    (Poseł Wiktor Osik: I dobrze.)

    Mój honor nie pozwala mi na złożenie losu mojego immunitetu w ręce posłów…

    (Poseł Wiktor Osik: Ale Sejm nie będzie sądził.)

    … obcej ideologii… (Poruszenie na sali )

    (Poseł Wiktor Osik: Właśnie. I od razu trzeba było tak zacząć.)

    …w ręce posłów, którzy tak chamsko pokrzykują z lewej strony.

    Mając to na uwadze, podjąłem decyzję o wyrażeniu zgody na uchylenie mojego immunitetu w związku z postępowaniem nr DS26/01, ufając, że w wymiarze sprawiedliwości, tam na dole, znajdę niezawisłych sędziów, niepodatnych na polityczne manipulacje, którzy rzetelnie rozpatrzą tę sprawę.

    Wówczas obecne tzw. elity, które w ciszy gabinetów przygotowały ten polityczny zamach na moją osobę, odpowiedzą za swoje łajdackie czyny. Jestem z narodu polskiego, w którym jest dość siły i twórczego działania, twórczej pracy dla dobra ojczyzny. Dla jej dobra nigdy nie będę nazywał niedołęstwa szlachetnością, tchórzliwości – rozwagą, służby u wrogów – działalnością obywatelską, a zaprzaństwa – patriotyzmem.

    Dla nowej Polski utraciłem wszystko, co najdroższe – rodzinę i moje zdrowie. Przyrzekam, że ostatkiem sił człowieczych walczyć będę, żeby dla jutra pokoleń przetrwała Polska wolna, w duchu, w wierze, w czynie, w swej kulturze. Dziękuję państwu za uwagę.

    (Burzliwe oklaski)

    Do Urzędu Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej składam stosowny dokument.

    Link:

    http://ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/068/40682064.htm

    P.S.

    W sobotę 13 listopada 2010r. w wypadku samochodowym koło Żnina, województwo kujawsko-pomorskie, w skutek odpadnięcia jednego z kół jego samochodu w czasie jazdy ZGINOŁ były poseł Ligi Polskich Rodzin Witold Hatka. Miał 71 lat. Przyczyny odpadniecia koła jego samochodu e czasie jazdy było odkrecenie się śrób mocujących koło. Sprawców tego sabotażu policja nie ustaliła.

    Witold Hatka uczestniczył w strajku Rolników Indywidualnych Solidarność w 1980 r., za co był internowany, a później grożono jemu wyrokiem śmierci jeśli nie zgodzi się na przyjecie paszportu ze zbrodniczym wpisem „Bez prawa do Polski” został zmuszony do emigracji. W USA działał w tzw. Stronnictwie Ludowym Mikołajczykowskim. Sam był blizkim krewnym Stanisława Mikołajczyka.

    Gorący i szczery patriota, bezkompromisowy w sprawach zasadniczych, oddany sprawom Polski, szczególnie zaś polskiego rolnictwa. W tym celu założył i zorganizował Wielkopolski Bank Rolniczy, aby wraz z tysiącami polskich rolników wspomagać i wspierać tych, co żywią i bronią.
    Decyzją Hanny Gronkiewicz-Waltz potwierdzoną później przez Leszka Balcerowicza bank ten został siłowo przejęty przez obcy kapitał.

    Konsekwentna i skuteczna walka o interes polskiej wsi skutkowała nie tylko internowaniem, tułaczką po świecie, ale również niszczeniem owoców Jego działalności, skandalicznymi pomówieniami i manipulacjami, nawet już po śmierci.
    Witoldowi Hatce po „okrągłostołowi urzędnicy” Balcerowicza i Hanny Gronkiewicz-Waltz zarzucili jemu, że sie ośmielił wejść skutecznie w obszar działalności bankowej ZAREZERWOWANY i zabezpieczony dla pewnej wybranej grupy obywateli w Polsce do których on się nie zaliczał, gdyż działność finansowa w Polsce NIE jest dla Polaków lecz przedstawicieli mniejszosci narodowych zamieszkałych w Polsce lub obcych środowisk i osób z poza Polski.

    Dziękujemy Witoldowi Hatce za walkę o Polskę katolicką i narodową.
    Dziękujemy za oddanie i poświęcenie dla spraw polskiej wsi i rolnictwa.
    Dziękujemy za wkład w dzieło budowy Ligi Polskich Rodzin i jej obronę przed atakami z zewnątrz i wewnątrz.
    Wierzymy i działamy nadal ku urzeczywistnienia celów, o które walczył ś. p. Witold Hatka.
    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie,
    a światłość wiekuista niechaj mu świeci
    na wieki wieków. Amen. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.
    Porządek uroczystości pogrzebowych
    19 listopada 2010 r. (piątek)
    przedstawia się następująco:
    – Msza święta – godz. 9.00 – kościół Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Bydgoszcz, ul. Ugory,
    – Pogrzeb – godz. 13.00 – cmentarz, Bydgoszcz, ul. Wiślana – modlitwa w kaplicy cmentarza oraz odprowadzenie zwłok do grobu.

  21. Saga rodu Bermanów said

    Tygodnik „Nasza Polska”, 13 września 2006r. NR 37 (558), ISSN 1425-1914, Indeks 332453

    Szkolni koledzy Marek Borowski i Jan Lityński – przy błogosławieństwie gazety Adama Michnika – tworzą „Wspólną Polskę”. Zmarły dokładnie 30 lat temu towarzysz Wiktor Borowski z pewnością byłby dumny ze swego syna.

    Po druzgocącej klęsce Socjaldemokracji Polskiej w ostatnich wyborach parlamentarnych i słabym wyniku jej lidera w wyborach prezydenckich wydawało się, że Marek Borowski zejdzie wreszcie ze sceny politycznej. Były to jednak przedwczesne nadzieje. Borowski nie zamierza zrywać z polityką, a nawet rozpoczyna nowy etap swojej kariery: został właśnie kandydatem na prezydenta Warszawy wystawionym przez koalicję „Wspólna Polska”, której wydaje się być głównym spoiwem – jako człowiek o biografii idealnie łączącej środowiska SLD i Partii Demokratycznej. Biografii sięgającej korzeniami głęboko w przeszłość. Warto dokładnie poznać te korzenie i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski.

    Dwaj synowie Eliasza

    Cofnijmy się o sto lat, do Warszawy z pierwszych lat XX wieku. Właśnie tam w rodzinie Eliasza Bermana, urzędnika prywatnego, urodziło się dwóch synów: starszy Bronisław (w 1903 r.) i młodszy Aron (w 1905 r.). Obaj mieli szansę pójść w ślady ojca i zostać przykładnymi, żydowskimi urzędnikami – po to zresztą zostali wysłani do gimnazjum – ale wybrali inną drogę.

    Bronisław już jako 16-latek wstąpił do Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (która później zmieniła nazwę na Komunistyczną Partię Polski), szybko zostając czołowym działaczem młodzieżowym i członkiem Centralnego Wydziału Młodzieży przy Komitecie Centralnym. W roku 1920, gdy armia bolszewicka maszerowała na Warszawę, młody Berman aktywnie działał więc jako piąta kolumna przeciwko państwu polskiemu. Nic dziwnego, że kilkakrotnie był aresztowany, lecz zwalniano go z braku dowodów.

    W marcu 1922 r. odbył się w Warszawie I Zjazd Związku Młodzieży Komunistycznej w Polsce, na którym powołano pierwsze władze tej organizacji. Sekretarzem został Alfred Lampe, późniejszy czołowy ideolog tzw. Związku Patriotów Polskich w ZSRR, a w Komitecie Centralnym znalazł się m.in. Bronisław Berman. Jednak już po pół roku został aresztowany, a wiosną 1924 r. skazany w procesie grupy działaczy ZMK na 4 lata więzienia (później zmniejszono mu karę do 3 lat). Więzienie we Wronkach opuścił w listopadzie 1926 r., po czym został sekretarzem KC ZMK.

    Od tego czasu należał do ścisłej czołówki działaczy komunistycznych w II RP, o czym świadczy fakt jego udziału w VI Kongresie Międzynarodówki Komunistycznej (Kominternu) i równocześnie w V Kongresie Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży, w której został członkiem Komitetu Wykonawczego. Oba te wydarzenia miały miejsce latem 1928 r. w Moskwie.

    Rok później Bronisław Berman przeszedł do pracy w partii, zostając szefem Centralnej Redakcji KPP. Zagrożony kolejnym aresztowaniem (do tego czasu miał ich na koncie już kilka), wyjechał do Moskwy, podejmując pracę w przedstawicielstwie KPP przy Kominternie. W 1932 r. skierowany został do władz Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy – autonomicznej odnogi KPP, działającej na południowo-wschodnich kresach RP. I chociaż był to dla niego teren zupełnie nowy, dwa lata później na łamach organu KPP, „Nowego Przeglądu”, opublikował – pod partyjnym psudonimem Wiktor Stasiak – oskarżycielski artykuł pt. „Oczyścić KPZU od agentów nacjonalizmu”.

    Chodziło o nacjonalizm ukraiński, któremu miała ulegać część działaczy tej partii, rozczarowanych przymusową rusyfikacją Ukraińskiej SRR.

    Problem KPZU – jak i innych organizacji komunistycznych w przedwojennej Polsce – rozwiązał Stalin, nakazując Kominternowi ich likwidację. Bronisław Berman, choć jeszcze latem 1935 r. uczestniczył w VII Kongresie Kominternu, rok później został aresztowany w Kijowie i zamordowany, podobnie jak większość przebywających wówczas w ZSRR polskich komunistów.

    Ocaliło go polskie więzienie

    Więcej szczęścia miał jego brat Aron, który jako nastolatek także został aktywnym komunistą. Za swoją działalność w ZMK został nawet relegowany ze studiów historycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1926 r. należał do KPP, gdzie wkrótce został członkiem Centralnego Wydziału Zawodowego KC. W kwietniu 1930 r. skazano go na 6 lat więzienia, szybko jednak wyszedł na wolność ze względu na zły stan zdrowia. Zdrowie nie przeszkodziło mu jednak kontynuować działalności na stopie nielegalnej. W 1932 r. wyjechał do Moskwy, gdzie niejako zastąpił brata w przedstawicielstwie KPP przy Kominternie.

    Po roku wrócił do kraju, obejmując funkcję sekretarza Komitetu Okręgowego partii w Radomiu. Wkrótce aresztowany, podczas śledztwa podał dwa fikcyjne pseudonimy nieistniejących członków KPP, za co później sąd partyjny w więzieniu w Rawiczu ukarał go półrocznym zawieszeniem w prawach członka partii. Do Rawicza trafił zaś na mocy wyroku ze stycznia 1934 r., skazującego go na 8 lat więzienia z obostrzeniami. Paradoksalnie uratowało mu to życie, gdyż nie podzielił losu swego brata i innych towarzyszy przebywających w „Kraju Rad”.

    Po wybuchu wojny młodszy z Bermanów wydostał się z więzienia i po krótkim pobycie w Warszawie udał się do zajętego przez Sowietów Białegostoku. Tam pracował jako bibliotekarz i nauczyciel. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 r. został ewakuowany w głąb ZSRR i dopiero w kwietniu 1944 r. zgłosił się do tworzonego przez gen. Berlinga Wojska Polskiego. Podobnie jak inni przedwojenni komuniści, trafił do aparatu polityczno-wychowawczego armii: w stopniu podporucznika został lektorem 4. Dywizji Piechoty i redaktorem gazety dywizyjnej „Do Boju!”. Jego bezpośrednim zwierzchnikiem był por. Julian Kole, po wojnie wieloletni szef Wydziału Ekonomicznego KC PZPR oraz wiceminister finansów.

    Redaktor tępy politycznie

    Jesienią 1944 r. Aron Berman – już pod nazwiskiem Wiktor Borowski – został odkomenderowany do działalności na polu cywilnym. Najpierw stworzył ukazujący się w prawobrzeżnej części Warszawy „Biuletyn Praski”, a następnie „Życie Warszawy”, którego redaktorem naczelnym pozostawał do marca 1951 r. Przeszedł wówczas na stanowisko zastępcy naczelnego „Trybuny Ludu” i pełnił tę funkcję aż do grudnia 1967 r., gdy na fali zbliżającej się czystki antysyjonistycznej musiał odejść wraz ze swym wieloletnim szefem Leonem Kasmanem, czołowym przedstawicielem grupy puławskiej we władzach PZPR.

    Poza obowiązkami redakcyjnymi Wiktor Borowski od 1949 r. kierował wydziałem dziennikarskim szkoły partyjnej przy KC PZPR, wcześniej zaś był jednym z założycieli Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Z obu tych instytucji znał go Mieczysław F. Rakowski, który na początku lat 60. tak o nim pisał:

    Politycznie z całą pewnością zajmuje stanowisko raczej konserwatywne. Zwłaszcza w październiku 1956 roku dał się poznać jako człowiek wahający się, nie bardzo zdolny do zrozumienia ówczesne; sytuacji. Dziś jest typem zgorzkniałym i przede wszystkim tępym politycznie. Należy do starych komunistów, którzy w żaden sposób nie mogą wtłoczyć się w obecne ramy życia. Ktoś mi mówił, że jego dzisiejsza postawa wynika z tego, iż życie go zawiodło. Podobno zawsze marzył o karierze politycznej („Dzienniki polityczne 1958-1962”, Warszawa 1998, s. 288).

    Dzieci uczciwych komunistów

    Marzenie ojca zrealizował dopiero syn, Marek Borowski, który doszedł do najwyższych stanowisk w państwie: ministra finansów, szefa URM, wreszcie marszałka Sejmu. Do dziś wspomina, jak wiele ojcu zawdzięcza:

    – Ojciec pracował od rana do wieczora. Wierzył w sprawiedliwość społeczną. Był ze mną szczery. Kiedy miał wątpliwości, mówił, że nie wie. Kiedy miał zastrzeżenia, mówił, skąd się biorą. Nie zabraniał mi czytania książek objętych cenzurą. Jako dziecko poznałem jego kolegów, starych komunistów, i byli to w zdecydowanej większości ludzie ideowi. Mieli zasady moralne. Uważali, że komunista to człowiek uczciwy, i tak wychowywali swoje dzieci („Gazeta Wyborcza”, 13-14.09.2003 r.).

    Obecny kandydat na prezydenta Warszawy wychował się wśród tych dzieci. Jego kolegami z podwórka, a później z czerwonego liceum im. Gottwalda byli m.in. Jan Lityński, Adam Michnik, Helena Łuczywo (wówczas jeszcze Chaber), Wanda Rapaczyńska (Gruber), Magda Umer (Humer). W tym gronie w 1962 r. powstał Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, o którym Borowski dziś mówi:

    – Byliśmy młodymi komunistami, którzy chcieli budować prawdziwy socjalizm, i dlatego atakowaliśmy „status quo”, porównując teorię z praktyką.

    Ci młodzi komuniści 6 lat później zorganizowali protesty studenckie, po których większość z nich trafiła do opozycji, przechodząc drogę od KOR-u do Unii Wolności. Młody Borowski był wyjątkiem, bo chociaż w 1968 r. został wyrzucony z partii, powrócił do niej po 7 latach, by pozostać do końca, a następnie tworzyć SdRP i SLD.

    Dziś drogi młodych komunistów znowu się zeszły i szkolni koledzy Marek Borowski i Jan Lityński – przy błogosławieństwie gazety Adama Michnika – tworzą „Wspólną Polskę”.

    Zmarły dokładnie 30 lat temu towarzysz Wiktor Borowski z pewnością byłby dumny ze swego syna.
    Paweł Siergiejczyk

    Artykół jest dzisiaj dostepny tuta:

    http://www.kworum.com.pl/art30,saga_rodu_bermanow.html

    Wypolerowany przez żydów życiorys mordercy Jakuba Bermana:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jakub_Berman

  22. Przypomnienie lat terroru Jakuba Bermana - Nasz Dziennik, Czwartek, 20 stycznia 2005r. Nr 16 (2121) said

    W latach stalinizmu w Polsce Bolesław Bierut był szefem partii komunistycznej, Hilary Minc szefem gospodarki, a Jakub Berman nadzorował APARAT TERRORU z ramienia Moskwy.
    Wydana niedawno książka dr. Marka Wrońskiego „Zagadka śmierci profesora Mariana Grzybowskiego” (Warszawa 2004) przypomina czasy prześladowań, jakich przy pomocy skrytobójczych morderstw oraz wyroków sądowych dopuszczała się władza ludowa.

    W tym ohydnym procederze wybił się Stefan Michnik, brat Adama, który jako sędzia wojskowy skazał na karę śmierci kilkanaście osób (w tym wyższych oficerów polskich), a dziś żyje spokojnie w Szwecji pod swoim nazwiskiem. Ojciec Michników, Ozjasz Szechter, był przed wojną działaczem terrorystycznej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy ze stolicą we Lwowie.

    W książce Wrońskiego znajdziemy między innymi opis dramatycznego zdarzenia w czasie przesłuchań i tortur stosowanych przez ludzi Bermana na Andrzeju Cieleckim, o którym Antoni Zambrowski opublikował w „Tygodniku Solidarność” artykuł pod tytułem „O człowieku, który przeżył własną śmierć”.

    Cielecki, były żołnierz Armii Krajowej i uczestnik Powstania Warszawskiego, został w listopadzie 1949 roku w trakcie studiów aresztowany przez UB. Ubecy usiłowali zmusić go torturami do zeznań dotyczących działań kolegów z Armii Krajowej. Najpierw WYRWALI mu PAZNOKCIE, a później BILI go do nieprzytomności METALOWYMY PRĘTAMI.
    W czasie przesłuchań i tortur w ramach „zmiękczania” został umieszczony w celi przejściowej. Żeby złamać Cieleckiego i pokazać mu, co go czeka, jeśli nie wyda kolegów z konspiracji, UBecy wrzucili do jego celi okrutnie zmaltretowanego człowieka. Był to profesor Marian Grzybowski, kierownik katedry dermatologii w Warszawie.

    Wobec odmowy zeznań przez Cieleckiego przesłuchujący go towarzysz Luna zapytał, czy nie szkoda mu życia. Gdy student podtrzymał odmowę, wtedy trzej oprawcy z Urzędu Bezpieczeństwa ZBILI go do utraty przytomności.

    Po kilku dniach, w grudniu 1949 r., ubecy wyrzucili z samochodu na jezdnię ulicy Chocimskiej ciało zmaltretowanego młodego człowieka. Przechodząca siostra zakonna zorientowała się, że ofiara tortur zdradza oznaki życia i udało się jej przetransportować go do pobliskiego szpitala, w którym sama pracowała.

    Po ponad miesięcznym pobycie w szpitalu Cielecki nie tylko odzyskał przytomność, lecz także władzę w rękach i nogach. Gdy wznowił studia inżynierskie, oficerowie bezpieki ostrzegli go, żeby nie ważył się nikomu mówić o tym, co przeżył na przesłuchaniach i co widział w więzieniu UB.
    Swoje straszne przejścia w aparacie terroru nadzorowanego przez Bermana dr inżynier Andrzej Cielecki opowiedział w rozmowie z dr. Markiem Wrońskim, autorem książki „Zagadka śmierci profesora Mariana Grzybowskiego”.
    Był ostatnim świadkiem jego kaźni w UB.

    Profesor Marian Grzybowski pracował w klinice dermatologii Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. O stanowisko kierownika katedry konkurowała z nim dr Stefania Jabłońska, która siała strach wśród innych dermatologów z powodu swojej dorywczej służby w Urzędzie Bezpieczeństwa. Wystawiała dużą ilość świadectw śmierci ludzi zamordowanych w czasie przesłuchań lub skazanych na śmierć przez „władzę ludową”, na których wykonano wyrok.

    Przeciwko profesorskiemu awansowi lekarza współdziałającego z Urzędem Bezpieczeństwa wystąpiła dr Danuta Krysa-Leszczyńska, która na zebraniu wydziału zreferowała w obecności dr Jabłońskiej jej życiorys. Doktor Jabłońska urodziła się w Warszawie w 1920 roku jako Raszela (Szela) Ginsburg.

    W latach 1938-1942 studiowała w mieście Frunze w kirgiskim państwowym instytucie medycznym, po czym jako „wracz leczebnik” służyła do jesieni 1945 r. w randze kapitana w Armii Czerwonej.
    Następnie odbyła staż lekarski w Leningradzie na wydziale patologii skóry. W tym samym roku wróciła do Warszawy i zgłosiła się do kliniki profesora Mariana Grzybowskiego, którego pierwszym asystentem był wówczas dr Romuald Ławrynowicz. Doktor Jabłońska przypuściła na niego atak, oskarżając go o kradzież sprzętu z laboratorium kliniki skórnej.

    Tym samym wydała go na pastwę Urzędu Bezpieczeństwa, który przez pułkownika Jurkowskiego podjął próbę zwerbowania dr. Ławrynowicza. Grożono mu aresztowaniem jego żony, starano się od niej wymusić zeznania przeciwko mężowi.

    Po aresztowaniu prof. Mariana Grzybowskiego obowiązki kierownika Kliniki Dermatologicznej przejęła dr Jabłońska, chociaż w zespole byli pracownicy wyżsi od niej stopniem naukowym i dorobkiem. Błyskawicznie awansowała, co odbierano jako nagrodę za wydanie w ręce bezpieki prof. Mariana Grzybowskiego.

    Książka dr. Marka Wrońskiego, wydana przez wydawnictwo „Argraf”, jest pracą źródłową, dziełem bardzo ważnym dla zrozumienia najnowszej historii Polski.

    Dziś KREWNY stalinowskiego szefa ludobujczego aparatu terroru z ramienia Moskwy – Marek Berman-Borowski, były marszałek Sejmu, robi karierę polityczną w partii, która jest spadkobiercą terroru komunistycznego z czasów Jakuba Bermana.

    prof. Iwo Cyprian Pogonowski,
    Sarasota, USA

    Artykół jest jeszcze dzisiaj dostepny tutaj:

    http://www.mail-archive.com/prawica@zascianek.pl/msg07641.html

  23. Wandaluzja said

    Ad 6: W Polsce miał żyć Dzugaszwili, który się ponoć zdenerwował, że jest synem szewca, bo Dzugaszwili – Syn Żyda – to gruzińskie nazisko feudalne z XIII wieku. W „Incydentu nie było” piszę, że wg archiwum Warszawskiego Sądu Szlacheckiego to Stalin był synem hrabiego Przewalskiego, któremu car odpisał: TY NIE JESTEŚ POLSKIM HRABIĄ TYLKO ROSYJSKIM KSIĘCIEM, ale Książęcy tytuł Przewalskiego został mu zweryfikowany ze względu na skromny status majątkowy.
    Stalin był jedynym spadkobiercą hr. Przewalskiego, ale nie przyjął spadku, gdyż słynny podróżnik miał milionowy dług. Wg WSSz to hrabia Przewalski był jezuitą czyli Synem Jezusa Chrystusa. W gabinecie Stalina wisiał portret Przewalskiego, ale był widoczny tylko dla zasproszonych do Stołu.
    Na II Zjeździe Patriotyczno-Narodowym we Wrocławiu była mowa, że ostatni hrabia Dzierżyński został powieszony w Mińsku, a nazwisko i okrojony majątek car nadał karczmarzowi żydowskiemu, którego żona i córka ukrywały oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego.

  24. Wandaluzja said

    Ad 19: Podczas śledztwa gen. Mariana Spychalskiego znaleziono w portfelu ubowca ulotkę z Referatem Bermana, co dało asumpt do wersji, że była to PROWOKACJA Sowieckich Służb Specjalnych, a jak mówionio na zebraniu WiN-u we Wrocławiu to konkretnie Generała Wołkowa, więc już się tam nie pokazałem. Biegałem z chłopcami po Ziębicach zbierając zrzucane s kukuruźnika bez znaków ropoznawczych ulotki z Referatem Bermana i zobaczyłem ROSYJSKI PAPIER. Jeden mówił, że w Łodzi matka kazała mu zbierać takie ulotki do wychodka.
    W „Incydentu nie było” piszę, że był to KAPITAŁ Wojny Ukraińskiej ze Stalinem. Wówczas SmerSz proponowała memu ojcu stanowisko Prezydenta Polski po Bierucie, który WIDOCZNIE miał obiekcje wobec wojny ukraińskiej, ale PRZEKONAŁ go Pogrom Kielecki.

  25. Toronto said

    Ad 3 – Bobola

    Z listy wynika, ze zydostwo stworzylo swoja MAFIE w Rosji, ktora miala charakter PRZESTEPCZY.
    Zydowscy terrorysci byli szkoleni poza Rosja.
    Grupa zydowskich terrorystow z zydem Leninem na czele byla szkolona w Szwajcarii, natomiast grupa zydowskich terrorystow z zydem Bronsteinem (Trockim) na czele byla szkolona w USA.
    Pieniadze na szkolenie i zorganizowanie rewolucji w Rosji pochodzily od ZYDOWSKICH BANKIEROW z USA i Europy Zachodniej – tych samych, ktorzy finansowali I-sza, a pozniej II-ga wojne swiatowa.
    Zydowski bandytyzm i oszustwo nie sa cechami osoby inteligentnej, ale podlej i zlej, ktora nie przestrzega zasad moralnych i jest to objaw choroby psychicznej.
    Czlowiek psychicznie chory dzieli sie na 2 grupy:
    1. Nieszkodliwych.
    2. Szkodliwych.
    Grupa zydowskich rewolucjonistow zalicza sie do grupy „Szkodliwych”.

    Ad 6 – Chutor

    Jozef Dawid „Dzugaszwili” mial jedynie nazwisko po mezu swojej matki Ekaterinie z d.Geladze, ktora prala i sprzatala u lokalnego zydowskiego kupca Dawida Papisniedowa w Gori i on zrobil jej dziecko, czyli malego Jozka Dawida.
    Zydowskie zapedy seksualne to cecha charakterystyczna u zydow i w podobny sposob urodzil sie ojciec Adolfa Hitlera, Alojz Hitler – syn austriackiej pokojowki i zydowskiego wlasciciela hotelu w Linz (Austria).

    Gdy szewc (i pijaczyna) V.Dzugaszwili dowiedzial sie o tym to odszedl od swojej zony Ekateriny.
    Dawid Papisniedow wspieral finansowo Ekaterine i jej dziecko Jozka Dawida.
    A kiedy Joziek Dawid „Stalin” byl przy wladzy, wowczas Dawid Papisniedow odwiedzal go w Moskwie.
    Jak myslisz, dlaczego Dawid Papisniedow robil to wszystko ?
    W czasach rewolucji Jozef Dawid „Dzugaszwili” uzywal pseudonimu „Kochba”. Jest to imie zydowskiego przywodcy, ktory stal na czele zydowskich powstan przeciw wladzy rzymskiej w I wieku n.e.

    Ad 7 – WW

    Spisek przeciw nie-zydom i chrzescijanstwu ma swoje zrodla w TALMUDZIE – patrz strona:
    Talmud Unmusked (Talmud Zdemaskowany) autorstwa ksiedza prof.J.B.Pranajtisa (1892r) – byly rabin, ktory przeszedl na katolicyzm.
    http://www.talmudunmasked.com/
    Przyklady z Talmudu sa na stronie:
    http://www.revisionisthistory.org/talmudtruth.html

    Zydowski spisek jest rowniez udokumentowany w historii – patrz strony:
    http://www.stormfront.org/posterity/13texan/1001ndx.htm
    http://jewwatch.com/

    Ad 11 – Realista

    Informacje n/t rewolucji, wojen i udzialu w nich zydostwa znajduja sie w archiwach rzadow USA, Anglii, Francji etc.
    Plk francuskiego wywiadu Pierre deVillemarest podaje te informacje w ksiazce pt. „In the shadow of Wall Street”.
    Mowi tez na ten temat zydowski biznesman Benjamin Freedman w 1961r, ktory przeszedl na chrzescijanstwo – „B.Freedman speech” (46 minut) na stronie:
    http://www.keepthetruthalive.com/2006/08/benjamin-h-freedman-1961-speech.html
    Amerykanski historyk zydowskiego pochodzenia dr E.Black udokumentowal istnienie porozumienia pomiedzy Syjonistami a Nazistami, podpisane w 1933r, ktore obowiazywalo do konca 1941r – wniosek: Zydzi Zydom zgotowali HOLOCAUST i taki los.
    Rzad w USA jest nafaszerowany zydami, a Bank Rezerw Federalnych (FRB), ktory skupia prywatne banki zydowskie, trzyma w swoich lapach finanse calego USA.
    Byly reprezentant do amerykanskiego parlamentu ze stanu Luizjana, D.Duke napisal:
    „The beginning of the 21st Century saw Madeline Albright as head of the State Department, George Tenet leading the CIA, William Cohen as the Secretary of Defense, and Sandy Berger as chairman of the National Security Council. All are Jewish.”
    (Poczatek 21-go wieku widzial M.Albright jako szefowa Departamentu Stanu, G.Tenet przewodzacego CIA, W.Cohen jako Sekretarza Obrony i S.Berger jako przewodniczaca Rady Bezpieczenstwa Narodowego. Wszyszcy sa Zydami).
    http://www.davidduke.com/general/jewish-supremacism_129.html

  26. Przeclaw said

    Czy ja sie dowiem dlaczego wczoraj Gajowy wywalil moj wpis pod tym artykulem ?

    Czy ja napisalem jakas nieprawde ?

    Tak sobie mysle, jak kogos zamykaja do pierdla lub do lagru, to przynajmniej ma prawo wiedziec za co. A tu nic, Gajowy wywala moj wpis bez slowa.

    Pierwsze słyszę.
    Nic Panu nigdy nie wywalałem – więc czy nie można by z uprzejmości założyć, iż nie ponoszę winy za zniknięcie komentarza? – admin

  27. JO said

    ad.26. Mysle, ze to Nie Gajowy a system. Pan napewno zostal by ostrzezony gdyby cos w tekscie bylo nie tak jak w Przepisach Gajowki – cenzurze…..

  28. 166 bojkot TVN said

    WYKAZ ZLIKWIDOWANYCH ZAKŁADÓW,
    KTÓRYCH DOKUMENTY ZNAJDUJĄ SIĘ W ZASOBACH
    ARCHIWUM
    MINISTERSTWA GOSPODARKI – dokument ministerialny BEZ DATY!!!!!!! DOTYCZY ROKU 2008 (JUŻ RZĄD TUSKA)

    http://bip.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/EFC24F48-363B-477C-B53F-36A20EE784CB/48502/wykaz_zakladow_2008.pdf

  29. 166 bojkot TVN said

    Wykaz dokumentów po zlikwidowanych zakładach dostępnych
    w archiwum Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu
    Zakładzie Obsługi Urzędu OZ w Legnicy ul. F. Skarbka 3
    telefon: 076 856 08 80
    http://www.duw.pl/files/wydzialy/ZOU/Legnica/wykaz_przedsiebiorstw_20060426.pdf

  30. 166 bojkot TVN said

    http://zezorro.blogspot.com/2012/02/mielenie-zezorrem-2-iran.html

  31. 166 bojkot TVN said

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Narzeczona-Rutkowskiego-chciala-popelnic-samobojstwo,wid,14252890,wiadomosc.html

    No i doigrał się pan detektyw.
    Ktoś jego narzeczonej zadał szaleju, czyli narkotyku, nawet dlatego nie trzeba szukać kto jest najbardziej zainteresowany, szczególnie po medialnej awanturze skierowanej przeciwko rządowej policji w Katowicach.

    Zachowanie narzeczonej Rutkowskiego przypomina zachowanie posła Gabriela Janowskiego w sejmie, który zachowywał się jak szalony po tym jak ktoś mu dolał szaleju. Ten sam „ktoś” zwołał wszystkie media, żeby filmowały kompromitację jedynego posła, który aktywnie walczył przeciwko sprzedaży polskich cukrowni.

    Tylko jakiś ślepy niedorozwój umysłowy może uwierzyć w chęć samobójstwa kobiety. TO BYŁA PRÓBA SKRYTOBÓJSTWA, morderstwa!
    Jest zapis na Rutkowskiego i jego bliskich. I to już śmieszne nie jest.

  32. […] https://marucha.wordpress.com/2012/02/13/tajna-sila-napedowa-komunizmu/ http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=22251 […]

  33. […] http://chodakiewicz.salon24.pl/80988,szkielet-w-bialym-kitlu-w-prl-owskiej-szafiehttp://forum.gazeta.pl/forum/w,305,52314918,52314918,Historia_polskiej_dermatologii_ciekawostka.htmlhttps://marucha.wordpress.com/2012/02/13/tajna-sila-napedowa-komunizmu/http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=22251http://dakowski.pl//index.php?option=com_contenttask=viewid=7900Itemid=100http://dakowski.pl//index.php?option=com_contenttask=viewid=7869Itemid=100http://dakowski.pl//index.php?option=com_contenttask=viewid=5394Itemid=100 […]

  34. […] https://marucha.wordpress.com/2012/02/13/tajna-sila-napedowa-komunizmu/ http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=22251 […]

  35. Whats up very nice site!! Guy .. Excellent .
    . Wonderful .. I’ll bookmark your website and take the feeds also? I’m satisfied to seek out
    so many useful information right here in the submit,
    we want work out extra techniques on this regard,
    thanks for sharing. . . . . .

  36. […] https://marucha.wordpress.com/2012/02/13/tajna-sila-napedowa-komunizmu/ http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=22251 […]

Sorry, the comment form is closed at this time.