Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Olo o Paradoks Pałacu Saskiego
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Marucha o Kościół w rękach predatora. Dr…
    podpis o Kościół w rękach predatora. Dr…
    bryś o Wolne tematy (54 – …
    Yagiel o Kościół w rękach predatora. Dr…
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Listwa o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Archive for 16 lutego, 2012

Nazwał Tuska „ćwokiem i prostakiem”. Jest wyrok.

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Wyrok ośmiu miesięcy ograniczenia wolności orzeczony przez kielecki sąd wobec kibica jest już prawomocny. Mężczyzna był oskarżony o publiczne znieważenie grupy ludzi z powodu przynależności rasowej oraz publiczne znieważenie premiera w pisemku kibiców Korony. Premiera Donalda Tuska miał nazwać „ćwokiem i prostakiem”.

Sąd Okręgowy w Kielcach odrzucił w czwartek apelację obrony od wyroku sądu pierwszej instancji, uznając ją za bezzasadną. Przewodnicząca składu orzekającego Alina Bojara podkreśliła, że oskarżony nie działał pod wpływem emocji, ale z zamiarem przemyślanym, a swoje artykuły kierował do osób podatnych na takie poglądy. Stopień społecznej szkodliwości jego czynu oceniła jako znaczny.

Sąd Rejonowy w Kielcach we wrześniu orzekł wobec oskarżonego – 22-letniego studenta Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – karę łączną ośmiu miesięcy pozbawienia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 24 godzin w miesiącu. Obrona wniosła o uchylenie wyroku i warunkowe umorzenie postępowania.

W procesie chodzi o felietony w pisemku Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce „Złocisto Krwiści”, zatytułowane „Czarny rasizm” i „Moja mowa nienawiści”. Autor nazywał imigrantów m.in. „kolorowymi osobnikami”, a premiera – „ćwokiem i prostakiem”.

http://wiadomosci.onet.pl/

A myśmy myśleli, że to tylko na Białorusi (gdzie, jak każdy wie, Łukaszenko, dyktatura, brak demokracji, zamordyzm itd) i w Rosji (wiadomo, KGB, Putin, brak demokracji, dyktatura itd.) karze się za obrazę władzy. Możliwe jednak jest, iż studenta skazano nie za obrazę, ale za ujawnienie tajemnicy państwowej. Poza tym, jeśli ktoś nie wie, że „kolorowi osobnicy” jest określeniem obraźliwym, to sam sobie jest winien. – admin.

Posted in Różne | 57 Komentarzy »

Kosowo jest serbskie – ale dlaczego?

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

kosowo jest serbskie warszawaCzęsto spotykamy się w naszym środowisku (jak zresztą w każdym innym) z utartymi sloganami, które rzucone przez kilka osób zyskują popularność i następnie są powtarzane, częstokroć bezrefleksyjnie.

Jednym z popularniejszych haseł w ostatnich latach, zarówno w środowiskach stricte nacjonalistycznych, jak i wśród patriotycznie i narodowo nastawionych kibiców piłkarskich*, stało się „Kosowo jest serbskie” („Kosovo je srpsko”). Skąd jednak wzięło się takie przekonanie, dlaczego tak szanujemy Serbów, a także gdzie właściwie jest to Kosowo?

Początki serbskiej państwowości wiążą się nierozerwalnie z osobą Stefana Nemanji i założonej przez niego dynastii Nemanjiciów. To właśnie na południowych terenach Serbii, zwanych dzisiaj Kosowem i Metochią, powstały podwaliny imperium serbskiego, do którego czasów świetności Serbowie chętnie odwoływali się przez cały czas istnienia (a także nieistnienia pod niewolą turecką) swojego państwa. Historia historią i nie ma sensu wgłębiać się w losy serbskie w zamierzchłych wiekach, warto jednak zwrócić uwagę na jeden istotny aspekt.

W porównaniu do naszych, polskich mitów narodowych i odwołań do historii, ten średniowieczny mit jest o wiele częściej i chętniej przywoływany, a realizuje się między innymi w powstałej w pierwszej połowie a odrodzonej pod koniec (w latach 90-tych) ubiegłego wieku, ortodoksyjno-nacjonalistycznej koncepcji zwanej świętosawie. W telegraficznym skrócie: jest to symbioza etnicznego serbskiego nacjonalizmu i prawosławia, w dużej mierze rozwijana i pielęgnowana przez dostojników serbskiej cerkwi, przy czym należy również zwrócić uwagę na to, w jakim stopniu w porównaniu do innych, uduchowiony i religijny jest serbski nacjonalizm.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 27 Komentarzy »

Polska tonie w morzu urzędników. Co z tym zrobić?

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Urzędników w aparacie administracji było ponad 400 tysięcy, obecnie jest blisko 550 tysięcy, a już niedługo może być ich milion! Pomimo wielkich deklaracji, jeszcze z 2007 roku, rządowi Donalda Tuska całkowicie nie udało się przeprowadzić żadnej reformy związanej z gigantycznym przyrostem urzędniczego zatrudnienia. Zaczynając drugą kadencję, już nie mówił o odchudzeniu, a hasło „tanie państwo” zniknęło bezpowrotnie. Dziś szczytem ambicji rządu na drugą kadencję jest powrót do stanu z 2007 roku, czyli sprzed rządów PO-PSL.

Armia wyborców

30 września zeszłego roku w administracji państwowej wraz z obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi (ZUS, KRUS, NFZ) pracowało 538 tysięcy urzędników ze średnią pensją 4283 zł (średnia pensja w całej gospodarce wyniosła 3493 zł). Gdy PO obejmowała władzę, zatrudnienie w administracji wynosiło ok. 440 tysięcy urzędników z pensją 3288 zł. W ciągu jednej kadencji zatrudnienie wzrosło więc o ok. 100 tysięcy osób (wzrost o 23%), a średnie urzędnicze wynagrodzenie – o tysiąc złotych (wzrost o 30%). I to w latach podobno kryzysowych, gdy przyzwolenie społeczne na oszczędności na tej grupie zawodowej zdecydowanie było najwyższe. Ale te dodatkowe 100 tysięcy zatrudnionych to potężna armia wyborców. A pozostali też z pewnością doceniają podwyżkę w ciągu zaledwie jednej kadencji o tysiąc złotych i średnią pensję znacznie przekraczającą rynkową. Nie można również zapomnieć o licznych przywilejach, z których najważniejsze to: trzynaste pensje, miła atmosfera w pracy (żaden zatrudniony w sektorze prywatnym nie może sobie pozwolić na jawne ignorowanie odwiedzających go klientów z zewnątrz), poczucie realnej władzy i na koniec – niestety smutne, ale prawdziwe – przestrzeganie kodeksu pracy. Nie ma co udawać, że przedsiębiorcy prywatni przestrzegają całego kodeksu pracy i wszystkich przepisów BHP. Nie robią tego nie tylko ze względu na oszczędności, ale również dlatego, że tego nie da się przestrzegać. Normy ustalane w przepisach BHP są często wyśrubowane, właśnie pod państwo (między innymi szczegółowe rozporządzenia, na czym można siedzieć, ile metrów kwadratowych przynależy pracownikowi biurowemu itp. – wystarczy pójść do pierwszej lepszej korporacji z dużym biurem typu open space, by zobaczyć, że nijak przepisy mają się do rzeczywistości).

40-godzinny tydzień pracy to wymysł chyba również pod pracowników administracji publicznej, bo trudno znaleźć pracownika u pracodawcy prywatnego, który by nie doświadczył „darmowych” nadgodzin. Także praca na państwowym jest dziś czymś szczególnie pożądanym przez młodych absolwentów. Nie dlatego, że jest ciekawsza, ale dlatego że jest łatwiejsza, spokojniejsza i przede wszystkim (po pewnym czasie) lepiej płatna od tego, co może zaoferować sektor prywatny. Pracownicy zatrudnieni w administracji państwowej nie podlegają żadnej weryfikacji rynkowej. Oni podlegają weryfikacji przez swoich przełożonych, którzy wszak nie z własnej kieszeni ich wynagradzają. A przecież większość z nas chce być lubiana, więc tacy urzędnicy sami swoim podwładnym chętnie podnoszą wynagrodzenia na tyle, na ile tylko mogą. A że dotychczas rządząca partia chętnie finansuje te zachcianki urzędnicze, toteż i pensje rosną. A gdy forsy w budżecie brakuje, to zawsze znajdą się instytucje finansowe gotowe pożyczyć trochę środków na te urzędnicze uposażenia. A jeżeli i tego będzie mało, to zawsze można podnieść VAT o jeden punkt procentowy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 63 Komentarze »

Głupotę nazwijmy po imieniu

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Czy aby chodzi tylko o głupotę? – admin

Z wieloletnim pilotem Polskich Linii Lotniczych LOT rozmawia Maciej Walaszczyk

Czytał Pan oświadczenie rzecznika LOT Leszka Chorzewskiego, w którym wymienia powody wpisania do regulaminu pracowników pokładowych zakazu noszenia biżuterii religijnej?
– Przepracowałem w firmie PLL LOT 36 lat. Na samolotach Ił-14, An-24 i Ił-62 latałem 17 lat oraz na Boeingu 767 – 11 lat. Wylatałem ponad 20 tys. godzin, z tego 70 proc. jako kapitan-instruktor. Nie świeciło mi tylko słońce. Chociaż jestem już na emeryturze, można powiedzieć, że osobiście przeżywam każdy sukces i niepowodzenia firmy. Jak sięgnę pamięcią, to od roku 2000 do dziś zmieniło się w firmie ponad 10 prezesów-dyrektorów. Dyrektorów zmienia się jak rękawiczki, większość z nich jest z nadania partyjnego. Swego czasu na prezesa załapał się nawet na krótko i „podyrektorował” Władysław Bartoszewski. Pamiętam, jak przez 10 miesięcy zarządzał LOT-em pan Siennicki, specjalista od spraw energetyki. Za jego rządów w tamtym czasie zysk z działalności operacyjnej wyniósł 143 miliony złotych. Takiego zysku nie notowano od zakończenia II wojny światowej. Został szybko wymieniony i wszystko wróciło do normy. Manewry trwają jednak nieprzerwanie. Realizuje się hasło: im gorzej, tym lepiej. Ze zdumieniem przeczytałem wypowiedź rzecznika prasowego PLL LOT pana Chorzewskiego na temat symboli religijnych na pokładach naszych samolotów, jakie są eksponowane przez personel pokładowy: „Historia lotnictwa pełna jest przypadków, w których symbol religijny doprowadził nawet do awaryjnego lądowania samolotu”.

Spółka się jednak wycofała z tego zarządzenia.
Uważam, że była to tylko sonda, jak daleko można się posunąć. Po awanturze o krzyż w Sejmie wybrano sobie LOT. Jak widać po reakcjach opinii publicznej, nic z tego nie wyszło. Głupotę trzeba nazwać po imieniu. Teraz się wycofują, mówiąc, że zostali źle zrozumiani, że nie o to chodziło etc. Na szczęście kończy się gdzieś granica absurdu i zwycięża zdrowy rozsądek.

Ale usprawiedliwienie decyzji podtrzymano. Spotkał się Pan kiedykolwiek z przypadkiem awantury z powodu np. medalika na szyi stewardesy?
– Nie znam przypadku na świecie, a tym bardziej w Polsce, żeby z tego powodu samolot lądował awaryjnie. Chcę powiedzieć otwarcie: Panie rzeczniku prasowy PLL LOT, mnie osobiście nie jest znany przypadek awaryjnego lądowania samolotu z powodów manifestacji symboli religijnych przez kogokolwiek na pokładzie samolotu.

Jakie są najczęstsze przyczyny awaryjnego lądowania z powodu pasażera?
– Najczęściej samoloty lądują awaryjnie z powodu: pożaru na pokładzie, pożaru silnika, rozhermetyzowania kabiny, awarii awioniki, systemu hydro, elektryki, aktów terroru na pokładzie, pijackich awantur pasażerów, niedomogów zdrowotnych pasażera czy porodu.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 13 Komentarzy »

Prezydent pokazał klasę. Wybrał Walentynki zamiast hołdu AK.

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Prezydent Komorowski zapomniał o 70. rocznicy powstania Armii Krajowej, największej podziemnej armii w historii. Nie pojawił się na stołecznych uroczystościach przed Grobem Nieznanego Żołnierza, nie znalazł czasu, by oddać hołd bohaterom walki o niepodległość Polski – podaje portal wPolityce.pl

Było zajefajnie!

Komorowski znalazł inspirację w innym święcie – Walentynkach. Z tej okazji zorganizował w Belwederze specjalną uroczystość. „Miłość nie zna granic i jest najpiękniejszą formą odnajdywania miejsca w nowej ojczyźnie” – powiedział podczas odbywającej się w dzień 70. rocznicy powstania Armii Krajowej uroczystości wręczenia zaświadczeń o nadaniu obywatelstwa polskiego.

„Wręczanie obywatelstwa polskiego w dniu św. Walentego nie jest przypadkiem. Tak postanowiliśmy pokazać jedną z dróg wiodących do Polski. Generalnie miłość nie zna granic i to bardzo dobrze, ale granice są faktem. Myślę, że najpiękniejszą formą przekraczania granic i odnajdywania swojego miejsca w nowej ojczyźnie jest droga poprzez uczucie, poprzez związek, poprzez małżeństwo” – oto głowna informacja dnia zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej prezydenta RP.

O 70. rocznicy powstania Armii Krajowej, prezydent, historyk z wykształcenia nawet się nie zająknął. Nie wspomniał poległych na froncie, wywiezionych na zsyłkę, maltretowanych w sowieckich więzieniach i przetrzymywanych w PRL-owskich karcerach setkach tysięcy bohaterów, którym strach, ból, cierpienie a nawet śmierć nie odebrały odwagi w walce o wolność Polski – pisze portal wPolityce.pl

Polacy nie zapomnieli i w wielu miastach spotkali się na rocznicowych uroczystościach. Składali wieńce i zapalali znicze na symbolicznych grobach polskich bohaterów.

http://www.fronda.pl/

Posted in Kultura | 22 Komentarze »

Św. Michał Archanioł – pogromca szatana

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

„Oto ja poślę Anioła mego, iżby szedł przed tobą i strzegł cię w drodze i wprowadził na miejsce, którem przygotował”. (Wj 23,20)

Przemoc, nietolerancja i brak miłości?

Powinniśmy pamiętać, że od pierwszej chwili naszego ziemskiego życia otrzymaliśmy od Boga jako opiekuna i przewodnika Anioła Stróża. W litanii do Anioła Stróża są wezwania: „Święty Aniele, duchowy bracie mój”, Święty Aniele, od którego pochodzi natchnienie do dobrego.

Kościół cały czas przypo­mina nam prawdy o aniołach, np. w prefacji (w Kościele katolickim w części Mszy św. o charakterze dziękczynnym i pochwalnym) wzywa się Aniołów, Archaniołów, Cherubinów i Serafinów. W dniu 29 września obchodzimy świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Aniołowie są duchami czy­stymi, które nieustannie obcują z Bogiem. Archaniołowie św. Michał, św. Gabriel i św. Rafał mają szczególne miejsce wśród dziewięciu chórów anielskich.

Imię Michał oznacza: „Któż jak Bóg” i było to pierwsze zawołanie aniołów w wielkich zmaganiach z szatanem. Kościół katolicki uważa św. Michała Archanioła za swego Anioła Stróża. Do św. Michała Archanioła modlimy się w chwilach trudnych. W Polsce św. Michał Archanioł patronował rycerstwu. Wiele powstało kościołów i kaplic pod jego wezwaniem.

Imię Archanioła Gabriela oznacza: „Mąż Boży”. Św. Archanioł Gabriel jest największym zwiastunem nowiny z nieba. To on zwiastował Marii Pannie, że zostanie Matką Zbawiciela.
Imię Archanioła Rafała znaczy: „Bóg uzdrawia”. Przez całe wieki św. Rafał Archanioł był opiekunem podróżnych. Działanie aniołów widzimy w różnych dobrodziejstwach, jakimi nas obdarzają, jak również chronią nas przed szatanami. Mimo że człowiek w czasach dzisiejszych jest pyszny, myśli tylko o sobie, owładnięty materią i nie chce wierzyć w duchy niebieskie, to anioły są z nami, bo Bóg tak chce. Polecajmy się im w opiekę i nie zapominajmy, że są w naszym życiu stale, a w chwili śmierci wejdziemy do nieba z Bożym wysłannikiem.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia | 64 Komentarze »

Krzyczące kamery w Londynie rozkazują mieszkańcom.

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Mieszkańcy bloku w północnym Londynie byli oburzeni kiedy odkryli kamery w swoich ogrodach, które wykrzykują rozkazy. Kamera podaje komunikaty, że mają natychmiast opuścić teren i że są monitorowani przez władze.

W materiale zamieszczonym poniżej, jeden z mieszkańców nagrał krzyczące kamery, które obwieściły mu: „Stop, to ograniczona strefa, zostało zrobione twoje zdjęcie”. Następnie głos ostrzegł, że zdjęcie będzie „wysyłane do przetwarzania, jeśli w tej chwili nie opuści tego miejsca”.

[…] Infowars po raz pierwszy opisało krzyczące kamery w 2006 roku, po doniesieniach, że technologia ta została rozpowszechniona w Wielkiej Brytanii.

Było nawet sugerowane przez niektóre instytucje rządowe, że wybrane aparaty mogą być wyposażone w możliwość mówienia głosami dzieci, co miało by być dziwacznym elementem wojny psychologicznej pod wpływem której ludzie byli by bardziej ulegli.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 4 Komentarze »

Feministyczne aborterki

Posted by Marucha w dniu 2012-02-16 (Czwartek)

Nie traktujemy feministycznego zagrożenia wystarczająco poważnie. A przecież szkolące swoje międzynarodowe siostry feministki z USA mają krew na rękach. W czasach zakazanej aborcji, same ją organizowały, a nawet zabijały nienarodzone dzieci własnymi rękami. Bez użycia rękawiczek.

Takich feministycznych grupek było kilka. Kooperatywa „Jane” z Chicago funkcjonowała jak lukratywny biznes, podobnie jak grupa z Kalifornii, która utworzyła nawet sieć wielu klinik aborcyjnych. Kobiety te łączyło skażenie horrorem własnej aborcji, co przerodziło się w fanatyzm i radykalizm w działaniu mającym na celu zarażenie nim jak największej liczby kobiet. Praktykowały aborcję w czasach jej zakazu, a po legalizacji mogły zajmować się haniebnym procederem w swoich własnych, legalnych klinikach. Nie ma się więc co dziwić, że feministki tak niezmordowanie walczą o licencję na zabijanie. Wielu chodzi o to, żeby móc prowadzić własne interesy bez ryzyka interwencji policji i więzienia. I reklamują ją po to, aby było jej jak najwięcej i aby tym samym zagwarantować bardziej przystępną cenę, najlepiej obciążającą podatnika. A w legalnych klinikach nadal dzieją się horrory i to nawet z punktu widzenia feministek.

Chirurgiczne aborterki z Chicago

Początki jednego „prosperującego aborcyjnego biznesu”- jak piszą w „A Woman’s Book of Choices” feministki Rebecca Chalker i Carol Downer sięgają 1964 r., kiedy to Heather Booth, jedna z założycielek chicagowskiego ruchu wyzwolenia kobiet stworzyła w akademiku własną organizację odsyłającą kobiety na aborcje. Autorki wyjaśniają, że jej działalność polegała głównie na kontaktowaniu abortera z kobietami. Do spotkań dochodziło na ulicy, skąd były one zabierane z zawiązanymi oczami, aby zapewnić mu anonimowość. Aborcja kosztowała wtedy od 600 do 1000 dol., a feministki uznały, że mogły coś zrobić, żeby była tańsza. Postanowiły zagwarantować mu większą liczbę klientek, aby w ten sposób uzyskać cenę 500 dol. Przy okazji udało się również zarobić, gdyż po rozwinięciu kooperatywy powstało kilka płatnych stanowisk. Po czasie, kiedy okazało się, że aborterzy nie są lekarzami, feministki uznały, że mogą wziąć sprawy zupełnie w swoje ręce. Dosłownie i przenośnie.

Wymusiły więc na jednym szkolenie w aborcji. Początkowo- jak tłumaczą, był on niechętny, ale w końcu się zgodził. Dokonywały skrobanek za cenę około 100 dol., 20- 30 dziennie przez trzy dni w tygodniu. Chwaliły się, że zabijały nienarodzone dzieci zarówno 11-letnim dziewczynkom, jak i 50- letnim kobietom. W razie komplikacji feministki improwizowały, aby zatrzymać krwawienie, albo zawoziły kobiety do szpitala. Aby nie popaść w kłopoty z prawem, nie wchodziły z nimi do środka, ale dokładnie instruowały je, co mają, a czego nie mogą lekarzowi wyjawić. Generalną zasadą było: udawaj głupią. Nie ma się co dziwić, że dochodziło do powikłań, w tym śmierci jednej z kobiet, skoro feministki wszystko robiły same. Wykonywały nawet późne aborcje, nie nosiły rękawiczek, a do pewnego czasu nie mierzyły kobietom ciśnienia. W „Seizing the means of reproduction: an illegal feminist abortion collective- how and why it worked” Pauline Bart wyjawia również, że ich klientki nie były świadome, że aborcje były wykonywane przez feministki i osoby, które udawały lekarzy. W ramach edukowania kobiet rozdawały im m.in. książkę „Our Bodies Ourselves”, tłumaczoną zresztą potem w różnych krajach. W 2004 r. książkę wydała również proaborcyjna organizacja Network of East- West Women Polska pod tytułem „Nasze ciała, nasze życie”.

Z książek feministek dowiemy się nie tylko tego, jak zorganizować aborcję, ale co zrobić z ludzkimi szczątkami. Do tej czarnej roboty nazwanej „poważnym problemem logistycznym”, czasem wysyłały mężczyzn, którzy pod osłoną nocy wyrzucali szczątki w workach do śmietników supermarketów. Pomimo, że raz znaleziono zabity płód, zbrodnia nie została powiązana z feministkami z „Jane”. Zapewne policji nie przyszło na myśl, żeby do nich zawitać i sprawdzić, czym się naprawdę zajmują. Może dlatego, że i ona nie traktuje feministycznego zagrożenia zbyt poważnie?

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 3 Komentarze »