Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bronisław o Upadek polskiej myśli pol…
    VAV o O syndromie Pana John’a
    NICK o Wolne tematy (56 – …
    Joannus o PIS nie jest partią katol…
    witek o Upadek polskiej myśli pol…
    osoba prywatna o O przeciwnikach szczepień
    Polski punkt widzeni… o Nie żyje twórca postaci Genowe…
    Polski punkt widzeni… o O syndromie Pana John’a
    VAV o O syndromie Pana John’a
    Listwa o PIS nie jest partią katol…
    Mietek o O przeciwnikach szczepień
    VAV o Wolne tematy (56 – …
    Sebastian o Upadek polskiej myśli pol…
    Dinozaur o Krótka przerwa w działalności…
    jasiek z toronto o O przeciwnikach szczepień
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 430 obserwujących.

Archive for Marzec 6th, 2012

Straszne skutki spożycia soli

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Wielkie święto dziś u Gucia! Gucio gumę ma do żucia!” Wprawdzie to już Wielki Post, ale kto by tam zwracał uwagę na takie drobiazgi, kiedy oto „dzisiaj wielki bal w Operze” – a „sam potężny Archikrator dał najwyższy protektorat”? Oczywiście tak naprawdę o żadnym balu w Operze nie ma mowy, bo czyż w Operze zmieściłoby się aż 50 tysięcy kibiców? W żadnym wypadku, nawet gdyby ich tam sprasowano! Toteż zamiast balu w Operze w ostatnim dniu lutego odbyło się kolejne uroczyste otwarcie Stadionu Narodowego w Warszawie, połączonego z towarzyskim meczem między reprezentacjami naszego nieszczęśliwego kraju i podobnie nieszczęśliwej Portugalii, w którym arbitrem był – jakże by inaczej! – sędzia z Izraela. Na stadion przybyły tłumy, a na ich czele – premier Donald Tusk i marszalica Sejmu Ewa Kopacz oraz Umiłowani Przywódcy drobniejszego płazu. Stadion na szczęście się nie zawalił, dzięki czemu następnego dnia media głównego nurtu z ulgą mogły przedstawić ten fakt jako ogromny sukces partii i rządu, dzięki czemu zaczęła powracać nadwerężona jedność moralno polityczna.

Nie tylko zresztą dzięki stadionowi, który 1 marca awansował do rangi naszego skarbu narodowego, wraz z Władysławem Bartoszewskim, obchodzącym niedawno 90 urodziny. Z tej okazji odbyły się jubileuszowe uroczystości, zgodnie z receptą wystawioną przed 100 laty przez Boya-Żeleńskiego: „bierze się do tego celu tęgiego starego pryka, sadza się go na fotelu…” – i tak dalej. Oprócz stadionu i Władysława Bartoszewskiego, kolejnym naszym skarbem narodowym może zostać Lech Wałęsa, bo właśnie się okazało, że w teczce tajnego współpracownika noszącego pseudonim „Bolek” nie zachowały się kserokopie donosów – co wcześniej spędzało wielu ludziom sen z powiek i przyprawiało o nocne kołatanie serca oraz zimne poty.

O ile otwarcie stadionu przywróciło naszemu mniej wartościowemu narodowi poczucie własnej wartości, o tyle naszym Umiłowanym Przywódcom – nawet poczucie mocarstwowości. Oczywiście wedle stawu grobla; nasz nieszczęśliwy kraj może udawać mocarstwo tylko wobec niektórych, zgodnie ze spostrzeżeniem Adama Mickiewicza, że „każdy ma swoją żabę, co przed nim ucieka i swojego zająca, którego się boi” – a tak się jakoś ułożyło, że mocarstwowe fumy nasi Umiłowani Przywódcy uparli się prezentować wobec Białorusi, gdzie tamtejszy tyran, Aleksander Łukaszenka potrząsa strasznym knutem. Ta konsekwentna polityka przyniosła wreszcie długo oczekiwany sukces w postaci wydalenia z Białorusi polskiego ambasadora oraz ambasadora Unii Europejskiej.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 42 Komentarze »

Merkel gratuluje Putinowi wygranej

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Kanclerz Niemiec Angela Merkel rozmawiała dziś telefonicznie ze zwycięzcą wyborów prezydenckich w Rosji, premierem Władimirem Putinem i zapewniła o chęci kontynuacji strategicznego partnerstwa rosyjsko-niemieckiego – poinformowało jej biuro prasowe.

Merkel życzyła Putinowi powodzenia w czasie nadchodzącej kadencji na stanowisku prezydenta. Kanclerz federalna zapewniła Putina, że chce kontynuować rozwój bliskich dwustronnych stosunków między Niemcami a Rosją w ramach strategicznego partnerstwa. Wyraziła przekonanie, że ważna rola w modernizacji kraju przypadnie rosyjskiemu społeczeństwu obywatelskiemu – poinformowano w komunikacie.

Tematem rozmowy była również sytuacja w Syrii. Merkel i Putin uzgodnili, że pozostaną w kontakcie w tej i innych sprawach.

Także szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle podkreślił, że Niemcy chcą konstruktywnie i z zaufaniem współpracować z prezydentem Putinem.

Rosja jest i pozostanie centralnym, ważnym partnerem Niemiec w Europie – oświadczył. Zaapelował również o „społeczną i gospodarczą modernizację” Rosji.

Na podst. PAP
http://mercurius.myslpolska.pl

Jedno trzeba przyznać Angeli Merkel – nie ośmiesza się i nie kompromituje pijanym bełkotem na temat rzekomych oszustw wyborczych w Rosji. – admin.

Posted in Polityka | 43 Komentarze »

Na froncie białoruskim bez zmian

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Polski ambasador na Białorusi wyproszony z Mińska, ambasador Białorusi w Polsce wezwany „na konsultacje”. Kolejna odsłona absurdalnego, sztucznie kreowanego konfliktu między sąsiedzkimi krajami, które zamiast współpracować i zgodnie żyć – szarpią się od prawie 10 lat.

Prasa białoruska używa sobie ile wlezie na Radosławie Sikorskim. Największy białoruski dziennik „Sowietskaja Biełarus” napisał, że „permanentna histeria polskiego ministra Sikorskiego w sprawie Białorusi stała się już nawykiem”. Gazeta stwierdza, że stosunek polskiego ministra do Białorusi „najłatwiej można objaśnić brakiem osobistych i realnych zwycięstw w dyplomacji”. Dalej można przeczytać, że Sikorski jest żywym symbolem przegranej polityki Polski na wschód od Buga. „Polska bardzo poważnie nadszarpnęła stosunki z Mińskiem i Kijowem. Kto będzie następny?” – zastanawia się gazeta. Sugeruje też, że szefowi polskiej dyplomacji przydałby się „odpoczynek i konsultacja u dobrego lekarza”. Gazeta artykuł kończy pytaniem: „gdzie Tusk znalazł takiego dziwaka”. Przypomnijmy, to jest tekst w gazecie odzwierciedlającej stanowisko władz w Mińsku. [Stanowisko, pod którym każdy nie-leming podpisze się obiema rękami i nogami – admin]

Polska opinia publiczna jest już raczej zmęczona niekończącymi się incydentami, kryzysami i wojną medialną z Mińskiem. Spora część Polaków nadal wierzy w słuszność działań polskiego MSZ, ale jest ich coraz mniej. Wystarczy przejrzeć internetowe fora, by się o tym przekonać.

Ludzie wyczuwają w działaniach ministra Sikorskiego i mediów fałsz. Nasza polityka wobec Białorusi weszła w nowe stadium – teraz nie koncentruje się już na obronie rzekomo prześladowanych Polaków z nie uznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, lecz na wcale nie skrywanym wspieraniu garstki oderwanych od własnego narodu i rzeczywistości aktywistów „demokratycznej opozycji”.

Rezydencja Radziwiłłów w Nieświeżu, pięknie odrestaurowana przez władze Białorusi.

Dlatego opinia publiczna w Polsce ma prawo wiedzieć, jakie środki z pieniędzy podatników przeznaczane są na popieranie opozycji na Białorusi? Ma prawo zadać pytanie – dlaczego polskie placówki dyplomatyczne zamiast zajmować się reprezentowaniem interesów Rzeczypospolitej, zajmują się działalnością wymierzoną we władze państwa , z którym utrzymujemy przecież stosunki dyplomatyczne? Dlaczego polscy dyplomaci, nie mówiąc już o przedstawicielach rządu i prezydenta RP – nie pojawiają się na ważnych uroczystościach związanych z kultywowaniem polskiej tradycji na Białorusi? Czy zamiast pompowania euro dla opozycji, nie lepiej byłoby wspólnie z władzami w Mińsku otworzyć dla zwiedzających pięknie odrestaurowany zamek Radziwiłłów w Nieświeżu albo odtworzony z pietyzmem dworek Tadeusza Kościuszki w Mereczowszczyźnie na Polesiu?

Dworek Kościuszków w Mereczowszczyźnie, odtworzony przez dyktatorski reżym Łukaszenki

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl/

Szarpanina między dwoma bratnimi i spokrewnionymi narodami będzie trwała tak długo, dopóki w Polsce będą rządzić ludzie nadający się do gabinetu osobliwości albo do więzienia. – admin.

Posted in Kultura, Polityka | 35 Komentarzy »

Zbezcześcili groby aliantów

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Przez wszystkie lata po II Wojnie Światowej, wliczając w to okres rządów „dyktatora” Kadafiego, groby alianckich żołnierzy stały w spokoju.
Wystarczyło tylko parę miesięcy od „wyzwolenia” Libii przez syjonistyczne szumowiny, aby stało się to, co opisane poniżej.
Admin.

Wandale zniszczyli około 200 grobów alianckich żołnierzy uczestniczących w walkach o Libię i Egipt podczas II wojny światowej.

Chuligani udokumentowali swój czyn na filmie, który zamieścili w internecie. Najwięcej, bo około 150, zdewastowanych grobów należy do Brytyjczyków. Wśród zniszczonych jest też nagrobek polskiego żołnierza. W akcie wandalizmu rozbito również wiele mogił Włochów – do 1943 r. Libia była włoską kolonią. Na zamieszczonym w internecie amatorskim nagraniu widać, jak grupa kilkudziesięciu uzbrojonych mężczyzn kopniakami niszczy groby na alianckim cmentarzu wojennym. Aktom wandalizmu towarzyszą wypowiadane sformułowania typu: „To jest grób chrześcijanina” czy też „chrześcijańskie psy”, stosowane na określenie spoczywających tam żołnierzy.

W sumie w ten sposób zniszczonych zostało – jak informuje telewizja BBC – około 200 nagrobków. Większość z nich stanowiło miejsca spoczynku brytyjskich żołnierzy 8. Armii dowodzonej przez gen. Bernarda Montgomery´ego, którzy walczyli o Libię i Egipt w latach 1941-1943 z Afrika Korps gen. Erwina Rommla. Razem z nimi w kampanii libijskiej w obronie Tobruku walczyli także Polacy z Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Wśród zniszczonych grobów jest też nagrobek 24-letniego polskiego kaprala J. Jaroszewicza, który zginął 24 stycznia 1942 roku.

Jak podaje brytyjski „Daily Mail”, który jako jeden z pierwszych poinformował o zdarzeniu, akcja dewastowania grobów była prowadzona przez dwa dni.(…) Zdaniem gazety, dewastacji dokonali islamscy bojownicy w odwecie za niedawne spalenie Koranu przez żołnierzy USA w Afganistanie. (…)

Marta Ziarnik
Całość na http://naszdziennik.pl/

Posted in Kultura, Polityka | 12 Komentarzy »

Pakt fiskalny, czyli zerwanie kurtyny

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Gajowy zwrócił uwagę, iż redaktorka Naszego Dziennika wyraża opinię inną, niż szef PiS.

Po podpisaniu paktu fiskalnego na naszej scenie politycznej – tak rozgadanej na co dzień – zapadła dziwna cisza. Ani w tym dniu, ani w następnym ze strony premiera i prezydenta nie pojawił się oficjalny komentarz w sprawie skutków traktatu. Partyjni liderzy nabrali wody w usta.

Wyjątkiem był szef PiS, który w miejscu stosownym do rangi wydarzenia – na Zamku Królewskim w Warszawie – ogłosił, że podpisanie paktu to demontaż Unii Europejskiej. Pakt fiskalny zwiastuje jakoby koniec Unii Europejskiej jako przestrzeni wspólnotowej (nawet pod rządami traktatu lizbońskiego), na której docierał się interes ogólnoeuropejski, a w to miejsce powstaje twór, którym de facto rządzą najsilniejsi we własnym interesie.

Niestety, trudno się z powyższą opinią zgodzić. Pakt fiskalny należy postrzegać nie jako zamach na Unię Europejską, lecz jako zerwanie kurtyny i ukazanie w jaskrawym snopie światła, czym był i jest ów projekt europejski. Docelowy kształt integracji europejskiej wyłaniał się z kolejnych traktatów europejskich, od Maastricht aż po Lizbonę, ale dopiero narzucenie krajom europejskim paktu fiskalnego przez Niemcy stało się kropką nad „i”, po której już nic wyjaśniać nie trzeba. Nic dziwnego, że prounijni politycy są nieco zmieszani i nie wyrywają się do głosu.

Bo i co mają mówić? Ekonomiści już dawno wyjaśnili, że mechanizm ekonomiczny paktu fiskalnego, pod którym tak zwani przywódcy złożyli podpisy, spowoduje, że biedniejsze kraje Unii nie tylko nigdy nie nadgonią dystansu, jaki dzieli je od zamożnych, przede wszystkim Niemiec, ale z roku na rok będą zostawać coraz bardziej w tyle pod względem rozwoju gospodarczego i poziomu życia. Grecja, w której nieco przyspieszono ten program z powodu bankructwa, jest tego dobitnym dowodem.

Erozja podmiotowości dotknie w pierwszym rzędzie kraje strefy euro, ale możemy być pewni, że nie ominie także tych państw, które jeszcze zachowały własną walutę. Z pewnością już czekają nowe projekty dotyczące ujednolicenia podatków na terenie Unii, łożenia na ratowanie euro i inne rozwiązania, które podkopią ich konkurencyjność i kondycję waluty. Przywódcy, którzy będą pokornie wypełniać w tym zakresie polecenia z Berlina, w nagrodę otrzymają fundusze europejskie, aby mieli czym karmić polityczne zaplecze i zapewnić sobie trwanie u władzy.

Kto będzie się buntował, jak Węgrzy, nie zobaczy pieniędzy.

Małgorzata Goss
http://naszdziennik.pl/

Na dobrą sprawę Węgrzy powinni zaprzestać płacenia składek do Unii. – admin.

Posted in Gospodarka, Polityka | 10 Komentarzy »

List do „Ziemskich Aniołów Krawędzi”

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Ksiądz Adam Skwarczyński (Ivan Novotny, ksiądz Jerzy Nemo)

Przyjaciele radzili mi, żeby z tym listem poczekać: – Nie dawaj sępom na rozdrapanie, rozdziobanie i pożarcie tego, czym sam żyjesz – mówili. Jednak zdecydowałem się na to, bo może z okruchów pożywią się małe ogrodowe ptaszki, a i jakiś orzeł przyleci i uświadomi sobie, że może wznieść się o wiele wyżej niż dotychczas…

LIST DO „ZIEMSKICH ANIOŁÓW KRAWĘDZI”

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

„Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto życie swoje oddaje za swoich przyjaciół” – za tych, którzy są nimi dzisiaj, ale i za tych, którzy będą nimi w przyszłości, a dzisiaj są jeszcze wrogami!

KIM JESTEM

Jestem najzwyklejszym księdzem katolickim w służbie czynnej, choć bez tytułów i urzędów, żyjącym na uboczu wielkiego świata (bez prasy i telewizji, bez kontaktów towarzyskich), zanurzonym w modlitwie i pracy. Wolałbym pozostać nieznanym, a nawet publicznie nie występować pod własnym nazwiskiem, jednak… noszę w sobie Boże tajemnice, z których jedna wymaga właśnie teraz ujawnienia – stąd ten mój list, skierowany do szerszego ogółu.

Moi przodkowie ze strony matki wywodzą się z Litwy (gdzie, oczywiście, w ostatnich pokoleniach uważali się za Polaków), a ze strony ojca – spośród Polaków z okolic Lwowa. W domu przechowywaliśmy dokument, potwierdzający szlachecki tytuł i herb „Zadora” („Płomień”) jednego z naszych protoplastów, chyba Ignacego. Pradziadek Dominik stamtąd właśnie przywędrował, kupił majątek Sekuła pod Siedlcami, wybudował młyn i z niego się utrzymywał. Na granicy swojej posiadłości postawił dębowy krzyż, który zachował się do dzisiaj i stoi teraz przy (innym już) młynie w pobliżu dawnego siedliska. Kozacy młyn pradziadka wraz z gospodarstwem spalili w 1914 roku, a jego dziewięcioro dzieci sprzedało ziemię i rozeszło się po świecie, zaś wojna oddaliła ich od siebie jeszcze bardziej. Mój dziadek, który miał w Siedlcach piekarnię i sklep, za swoją „dolę” pobudował drewniany dom kilometr od dawnego młyna i w tym domu, chyba cudem ocalałym z pożaru w czasie II wojny światowej (spaliło się jednak całe piętro) ja się wychowałem wraz z trojgiem rodzeństwa.

Bóg chciał, żebym zamieszkał na granicy wsi i miasta, rozumiejąc sprawy jednego i drugiego środowiska. Nieraz, zanurzony w pięknie przyrody, chętnie modliłem się na skraju lasu, wpatrując się w bezkresną dal nieba. Przy zachodzie słońca przybierało ono barwę różową, wyzwalając w mojej duszy tęsknotę za Prawdziwym Niebem, w którym dane mi było przez chwilę się znaleźć. Miało to miejsce przy zasypianiu – do dzisiaj zaglądam do tego kąta w starym domu – w wieku, którego już nie pamiętam. Nagle zobaczyłem swoje leżące ciało z zewnątrz, a moja dusza została uniesiona daleko od niego i znalazła się na progu przepięknej kolorowej krainy, tchnącej ogromnym szczęściem i wolnością. Była to wolność od dwóch mocnych „lin”, które nas wiążą na ziemi: od przestrzeni i od czasu. Tak, wtedy doświadczyłem istnienia niebiańskiej wieczności, i to tak porywającej, że absolutnie nie chciałem z niej wracać do ciała. Musiałem jednak w nie wejść, ale z moich ust wyrwał się rozpaczliwy okrzyk, zapamiętany przez ciocię Sabinę, czytającą książkę przy lampce: „Ciociu, ja w tej chwili chcę umrzeć!” Mój duch odtąd jakby się „poszerzył”, zakorzeniając się w tej Krainie, i nieraz porywał mnie do niej w oparciu o tamto wspomnienie. Ziemia w tych momentach, często nieoczekiwanych, zaczynała się kurczyć, oddalać, a radosna myśl: „Żyję wiecznie”, połączona z odczuciem na nowo atmosfery tamtej wspaniałej „wizyty”, miała w sobie coś z ekstazy. Właśnie niebo przy zachodzie słońca często pomagało mi wejść w tę „ekstazę”, która miała ogromny wpływ na moją późniejszą modlitwę oraz na pragnienie oddalenia się od świata.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 18 Komentarzy »

Globalizm contra dystrybutyzm

Posted by Marucha w dniu 2012-03-06 (wtorek)

Globalizm contra dystrybutyzm [1]

Studiując mitologię starożytnych Greków i Rzymian zastanawiamy się, na ile oni sami wierzyli w swoich bogów. Czy bogowie nie byli dla nich raczej wygodną metaforą? Być może bóg wojny był tylko poręcznym symbolem literackim i umysłowym na oznaczenie całego kompleksu zdarzeń składających się na wojnę. Wydaje mi się, że Grecy byli na tyle dobrymi metafizykami, aby wiedzieć, że istnieć może tylko jeden Bóg. Podejrzewam również, iż to właśnie naduży­cia metafor mitologicznych spowodowały uznanie ich przez Greków za coś więcej.

Ten sam problem dotyczy naszych czasów. Niektóre z naszych słów odzwierciedlają złożone relacje między ludźmi i rzeczami. Wyrazy są czymś w rodzaju stenografii, która uwalnia nasze umysły tak, że nie musimy za każdym razem przywoływać na pamięć złożo­nej abstrakcji. Słowa, opisujące relacje i relacje między relacjami, wydają się dotyczyć rzeczywistych substancji, a nawet osób. Mogą sprawiać wrażenie, że denotują bóstwa posiadające większą moc niż osoby ludzkie.

Do takich słów należały niegdyś „wolność”, „równość” i „brater­stwo”. Miały one niezwykłą siłę retoryczną. Lecz jeśli ktoś rzeczy­wiście chce przypatrzyć się braterstwu, ten musi pomyśleć o czte­rech osobach: matce, ojcu, jednym i drugim bracie. Trzeba mu po­myśleć o całej serii zdarzeń prowadzących do sytuacji, w której dwóch ludzi nazywa siebie braćmi. Jeśli chce pomyśleć o równości, wtedy musi wyobrazić sobie trzy osoby: jedną dającą coś dwóm pozostałym, przy czym przekazywane przedmioty są tej samej wagi i wielkości. Od razu widać, że takie wyobrażenie jest nieadekwatne. Sytuacje, składające się na opis równości, są dużo bardziej złożone. Sama jednak złożoność nie upoważnia do uznania, że może istnieć równość bez istnienia owych trzech osób. Nie mogę z równości uczynić boga, który istniałby niezależnie od poczynań ludzi. W tym miejscu ujawnia się konieczność filozofii. To ona uczy nas uważać człowieka za istotę, a także nie pozwala zapomnieć, że relacje nie mogą istnieć w oderwaniu od substancji (rzeczy realnych).

Słowa są nadużywane zarówno w języku potocznym, jak też po­litycznym. Gdyby w przyszłości ktoś musiał czytać nasze gazety, zauważyłby, że jesteśmy dokładnie tak politeistyczni jak starożytni Grecy. Ze sposobu naszego pisania i mówienia ujawnia się nasza cześć dla wielu bóstw: Edukacji, Demokracji, Ekonomii, Wojny, Mody. Mitem staje się edukacja, ponieważ nasze prawa zmuszają ludzi do spędzania coraz większej części ich życia w instytucjach edukacyjnych, podczas gdy wykonywane przez nich zawody stają się coraz prostsze. Gdyby edukacja była prawdziwa, to znaczy zmierzała do rozwoju cnotliwego i mądrego obywatela, wtedy mo­glibyśmy powiedzieć, że czas i wysiłek zostały dobrze spożytko­wane. Niestety nie da się tego powiedzieć np. o edukacji kanadyj­skiej. Obecnie panująca ideologia pluralizmu uniemożliwia nauczy­cielom prezentację jakiegokolwiek wzorca moralnego i obywatel­skiego. Zawodowi pedagodzy ograniczają swoją rolę do nauczania umiejętności technicznych, dzięki którym ich uczniowie będą w stanie znaleźć zatrudnienie. W Kanadzie mówiono nam, że ludzie bez wykształcenia nadają się tylko do kopania rowów. Niezależnie jednak od tego, czy wszyscy spędzili swoje życie w szkołach, czy też nie, niektórzy muszą stale kopać rowy. Nawet kiedy każdy będzie miał dostęp do wiedzy, trzeba będzie nadal kopać rowy, ale wtedy człowiek wynajmujący kopaczy będzie mógł wybrać między ludźmi, którzy ukończyli zaledwie zawodówkę, a tymi, którzy mają stopnie inżynierskie. Pracownik poradni zawodowej (trudniący się udzielaniem porad uczniom w szkole co do ich przyszłej kariery) miał rację, na mocy niezawodnego proroctwa: nie możesz dostać pracy nie mając wykształcenia. Prawda jest taka, że wykształcenie nie odpowiada stanowisku czy stanowisko wykształceniu, praco­dawców jednak udało się przekonać do wiary w mit wykształcenia. Tak więc, aby zostać kopaczem rowów, trzeba znać się na rachunku różniczkowym i trygonometrii. Ci, którzy nie są w stanie opanować tych rzeczy, są eliminowani w tym sensie, że nikt nie da im pracy. Być może system edukacyjny stał się narzędziem polityki darwiniańskiej: prostym ludziom nie należy powierzać żadnej roli w spo­łeczeństwie, nawet gdyby istniały takie zadania, które mogłyby uszczęśliwić ich samych oraz pozostałych.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 27 Komentarzy »