Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Marzec 7th, 2012

Skandal! Unia zakaże halogenów

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Kolejny głupi pomysł eurourzędasów – halogenki wylądują na śmietnikach.

Najwyraźniej firmy produkujące energooszczędne żarówki wiedzą do kogo trzeba uderzyć w Brukseli. Unia Europejska chce zakazać bowiem produkcji i sprzedaży żarówek halogenowych. Zakaz wszedłby w życie 1 stycznia 2013 r. – informuje brytyjski dziennik „The Daily Express”.

Eurourzędasy chcą wycofać popularne reflektory halogenowe MR 16 o napięciu 12 volt. Na ich miejsce trzeba byłoby montować dużo (nawet 12 razy) droższe świetlówki energooszczędne lub diody LED. A jak wynika z badań, halogeny są tanie i o 30 proc. bardziej wydajne niż żarówki starego typu, których Unia też zakazała.

Po wprowadzeniu zakazu, w dziesiątkach milionów biur, domów i sklepów w całej UE trzeba będzie wymieniać instalacje elektryczne, lub ich części.

http://finanse.wp.pl/

Jaki tam znowu skandal. Normalka. Unia korupcją, złodziejstwem i oszustwem żyje, jak każdy twór oparty na duchu talmudyzmu. Zdumiewa jedynie brak szacunku dla ciężko pracujących urzędników unijnych, których autor nazywa eurourzędasami, a takie coś nie powinno mieć miejsca. Unię należy wyłącznie chwalić, a jej przywódców w d*pę z uszanowaniem całować – o czym wiedzą nawet odważne kabarety III RP, ponoć zajmujące się satyrą. 
Admin

Posted in Polityka | 7 Komentarzy »

Żałosne bohaterstwo korespondentów wojennych

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Świetny artykuł – admin.

Klasyczny „korespondent wojenny” kojarzy mi się z facetem z Wiadomości, który jedzie przez irackie miasteczko w amerykańskim wozie pancernym, a potem filmuje jak żołnierze rozdają pluszowe misie miejscowym dzieciom. Dlatego zwróciłem uwagę na tekst Fiska.

Prezydenci, premierzy, ambasadorzy witali na lotniskach dziennikarzy, którzy wrócili z syryjskiego Homs. Robert Fisk, weteran dziennikarstwa, bliski obserwator największych konfliktów, napisał w związku z tym tekst, w którym mowa o ośrodkach władzy.

Żałosne bohaterstwo korespondentów wojennych
Robert Fisk
The Independent, 3 marca 2012

Trzeba było sporej odwagi, żeby pojechać do Homs. Najpierw Sky News, potem BBC oraz kilku odważnych mężczyzn i kobiet, którzy pojechali tam, by świadczyć o cierpieniach miasta i którzy – co najmniej dwie osoby – sami ucierpieli. Ale w zeszłym tygodniu myślałem o tym jak szybko zapamiętaliśmy nazwisko rannego Paula Conroya, niesfornego brytyjskiego fotografa, podczas gdy niczego nie dowiedzieliśmy się na temat trzynastu syryjskich ochotników, którzy zginęli próbując go ratować. To oczywiście nie jego wina. Jednak zastanawiałem się czy znamy nazwiska tych męczenników, o ile w ogóle mamy zamiar je znać.

Wszystko to czuć trochę kolonializmem. Tak przywykliśmy do wyczynów tych hollywoodzkich wersji korespondentów „wojennych”, że w zasadzie stali się ważniejsi od ludzi, o których mieli mówić. Hemingway prawie wyzwolił Paryż – może właściwie Harry’s Bar – ale kto z naszych czytelników pamięta nazwisko tego czy tamtego Francuza zabitego w walce o miasto? Co do mnie nie zapomniałem Terry’ego Lloyda, mego kolegi z telewizji zabitego przez Amerykanów w Iraku, w 2003 r. Ale kto wymieni nazwisko jednego z 250 000 czy 500 000 Irakijczyków zabitych w czasie inwazji (poza Saddamem Husajnem oczywiście)? W tym samym roku korespondent Al-Dżaziry zginął w Bagdadzie w czasie amerykańskiego nalotu. Ręka do góry, jeśli ktoś pamięta jego nazwisko. Odpowiedź: Tarik Ajub. Był Palestyńczykiem, widziałem go w przeddzień jego śmierci.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »

Lude wtykajte, Jarema ide!

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

„Nasze Słowo” (nr 9, 26 lutego 2012 r.) [Pismo mniejszości ukraińskiej w Polsce – admin] pisze o storpedowaniu przez radnych nazwania jednej z ulic imieniem Jeremiego Wiśniowieckiego. W Białymstoku – administracyjnym centrum województwa podlaskiego, w dzielnicy Zawadzie, główne ulice noszą nazwy bohaterów trylogii Henryka Sienkiewicza. W Zawadzie są ulice Jana Skrzetuskiego, Janusza Radziwiłła, Oleńki. Jest też ulica Bohuna. W ostatnim czasie pojawiła się propozycja nazwania jednej z ulic na cześć księcia Janusza Wiśniowieckiego. Ale tak się nie stanie. Miejscy radni z Forum Mniejszości Podlasia złożyli wniosek, by zdjąć z porządku dziennego posiedzenia punkt o nadaniu imienia ulicy.

– Nie chciałbym mieszkać w budynku pod patronatem takim, jakim jest Jarema Wiśniowiecki – wyjaśnił członek rady z Forum Mniejszości z Podlasia (FMP), Sławomir Nazaruk – pamiętając choćby o nabijaniu na pal by zaprowadzić porządek.

Członkowie z FMP uważają, że patronami ulic mogą być osoby krystalicznie czyste, by nie prowokować wrogości. Przypomnijmy, Książę Jarema Wiśniowiecki (ojciec polskiego króla Michała Korybuta-Wiśniowieckiego) był wyznania prawosławnego, a później przeszedł na katolicyzm. Odegrał niebagatelną rolę w stłumieniu powstania Bohdana Chmielnickiego: był wojskowym komendantem obrony Zbaraża i przyczynił się do przewagi Polaków nad tatarsko-kozackimi wojskami w bitwie pod Beresteczkiem w 1651 roku. Jednak zasłużył na pogardę za stosowanie nadzwyczajnych krwawych metod, za co go przezwano „Młotem na Kozaków”. Tekst podpisał Iwan Bakunowycz.

Króciutka notatka, a tak bogata w treści. Tylko podziwiać i autora i radnych w Białymstoku. „Kandydat na patrona ulicy musi być czysty jak kryształ”. Oczywiście w Polsce, bo na Ukrainie i wśród mniejszości ukraińskiej kryształem zowią ręce upaprane czystą krwią polskich dzieci matek. Patrz Bandera, Szuchewycz – narodowi „bohaterzy” i wielu innych „bohaterów”, których imiona noszą chyba główne ulice wszystkich miast w zachodniej Ukrainie. Kniaź Jarema nabijał na pal ludzi, którzy nie chcieli być porządnymi. O ile mnie pamięć nie myli, to pod Zbarażem nawet po śmierci lub jeszcze żywego Longinusa Podbipiętę Kozacy nabili na pal i w „towarzystwie” innego Lacha zademonstrowali wojskom oblężonym swoje metody wojowania.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 24 Komentarze »

Koleje bez nadzoru

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Sobotnia katastrofa pod Szczekocinami w sposób czytelny obnażyła stan kolei w Polsce i pokazała lekceważenie tego sektora przez rządzących w ciągu ostatnich czterech lat. Taka tragedia nie powinna była nigdy się wydarzyć. Doszło do niej na fragmencie ekspresowego połączenia Warszawy z Krakowem, dodajmy – jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych odcinków kolejowych w Polsce.

Analizując ostatnie wydarzenia, nie można nie zadać pytania: czy tragiczne wypadki na polskiej kolei w ostatnim roku to dzieło wyjątkowego zbiegu nieszczęśliwych okoliczności, czy raczej efekt postępującej w ostatnich czterech latach degradacji tego sektora? W tragicznych wydarzeniach z ubiegłego roku życie straciło 27 osób (3 marca 2012 r. – Szczekociny, 16 grudnia 2011 r. – Korbia, 19 października 2011 r. – Chybie, 12 sierpnia 2011 r. – Baby, 27 lipca 2011 r. – Zwierzyn, 29 kwietnia 2011 r. – Mosty).

Urząd z układu
Przyczyny katastrofy, w mojej ocenie, można podzielić na bezpośrednie oraz pośrednie. Rozpocznę od tych drugich. Z mocy prawa za bezpieczeństwo kolejowe ma odpowiadać Urząd Transportu Kolejowego, potocznie zwany UTK. Jednak rola przypisana temu organowi przez ustawodawcę nie może być realizowana bez właściwych ludzi, mających przygotowanie i znających się na rzeczy.

Na czele UTK do 1 października 2010 r. stał prezes Wiesław Jarosiewicz, fachowiec w dziedzinie automatyki kolejowej, którego odwołano przed końcem kadencji. Jego miejsce zajął Krzysztof Jaroszyński, młody prawnik kompletnie nie znający się na kolei i jej specyfice, a tym bardziej na bezpieczeństwie. Niektórzy powiedzą, że prezes nie musi się przecież znać na wszystkim, ale w tym przypadku znajomość specyfiki kolejowej oraz obowiązujących na niej zasad bezpieczeństwa byłaby pomocna w podejmowaniu kluczowych decyzji. Choćby przy wprowadzaniu 12 grudnia 2010 r. rozkładu jazdy na rok 2010/2011, kiedy doszło do bezprecedensowego chaosu na kolei.

Notabene to właśnie UTK miał rolę nadrzędną w procesie prawidłowego wprowadzenia rozkładu jazdy. Brak kompetencji nowego młodego prezesa był widoczny na każdym kroku. To właśnie w trakcie jego prezesury został wyremontowany odcinek, na którym w sobotę doszło do tragedii.

Prezes Jaroszyński został odwołany 4 stycznia 2012 r. i do dziś nikt nie został powołany na jego miejsce, ba, nawet nie został rozpisany konkurs na to stanowisko. Wychodzi zatem na to, że najważniejszy urząd odpowiedzialny za bezpieczeństwo w przewozach kolejowych od prawie dwóch miesięcy nie ma prezesa, a około 1,5 roku zarządzał nim człowiek z przypadku. Obniżenie rangi UTK w kolejowym systemie oraz niedanie odpowiednich uprawnień do egzekwowania polityki bezpieczeństwa w tym zakresie na pewno w sposób znaczący wpływają na obniżenie jego poziomu.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 10 Komentarzy »

Opuszczone posterunki

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Z Tadeuszem Bronickim, kolejarzem z 45-letnim stażem pracy w Zakładzie PKP Gliwice, jednym z założycieli i byłym szefem NSZZ „Solidarność” tego zakładu, rozmawia Adam Białous

Ma Pan ogromne doświadczenie i wiedzę dotyczącą służby na kolei. Jak Pan ocenia politykę zarządców spółek PKP?

– W PKP pracowałem 45 lat, od roku 1957. Byłem starszym dyżurnym ruchu na nastawni osobowej w gliwickim zakładzie. Do przejścia na emeryturę w roku 2002 byłem przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Zakładu PKP w Gliwicach, dalej jestem jej członkiem, więc trzymam rękę na „kolejowym pulsie”.

Ta obecna polityka jest dziwna, mówi się o oszczędzaniu, ale nie może to być kosztem bezpieczeństwa. Podam przykład. Kilka lat temu gliwicki zakład, gdzie jest naprawdę duże natężenie ruchu, przeniesiono do Tarnowskich Gór do mniejszego zakładu PKP. Nie rozumiem tej decyzji. Dwa zakłady połączono w jeden, obszar, który ma ten jeden posterunek obsłużyć, to tyle, ile długość linii byłego zakładu w Gliwicach plus długość odcinka zakładu Tarnowskie Góry. Większy obszar, ludzi na etatach mniej. Zamiast więc zmniejszać odcinki linii obsługą zakładów, co dawałoby lepszą możliwość kontrolowania ich bezpieczeństwa, zrobiono coś odwrotnego. Pracownicy obecnego zakładu w Tarnowskich Górach nie dadzą rady dobrze obsłużyć tak długiego odcinka.

Do tego budynek, w którym umieszczono zakład w Tarnowskich Górach, nie należy do PKP, więc trzeba za niego płacić, co jest niezgodne z tą słynną regułą oszczędzania, jaką głoszą prezesi spółek PKP. Pracownicy tego zakładu i tak się w nim nie mieszczą, lokuje się więc ich po jakichś innych lokalach. Natomiast budynek po zakładzie w Gliwicach, własność PKP, jest duży, wyremontowany i stoi pusty – chyba na sprzedaż.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »

Polska i Izrael to teraz jedność!

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

“Wzmocnimy ścisłe już relacje Polski i Izraela” – zadeklarowali w czwartek premierzy obu państw Donald Tusk i Benjamin Netanjahu na zakończenie konsultacji międzyrządowych, które odbyły się w Jerozolimie.

Donald Tusk jest pochodzenia żydowskiego. Tak jak każdy Żyd myślami jest bardzo z krajem swoich przodków. Dlatego dosyć często jego partia prowadzi “lukratywne interesy z Izraelem”.

Izraelskie firmy w Polsce są pod szczególnym “traktowaniem”. Wiele naszych zakładów i fabryk zostało sprzedane dla obcego kapitału, a potem zamknięte. W ten sposób Polska nie zagraża międzynarodowej konkurencji i musi kupować towary z zagranicy. W ten sposób Donek uzależnia Polskę od swoich “biznespartnerów”, którzy przeważnie przyjeżdżają do Polski w strojach “ludowych” (jarmułka na głowie).

Stosunki Polski i Izraela są teraz podniesione na najwyższym praktycznie poziom współpracy” – podkreślał Tusk [Poziom współpracy tasiemca z organizmem, na którym żeruje – admin]. Teraz Polska staje się częścią Izraela – bo Polska i Izrael to teraz jedność! 

Prezydent Izraela, Simon Peres, powiedział tak:
“Gospodarka Izraela jest w doskonałej kondycji. Izraelscy biznesmeni inwestują wszędzie na świecie, a Izrael notuje w tej chwili bezprecedensowe ekonomiczne sukcesy. Obecnie osiągnęliśmy gospodarczą niezależność i wykupujemy Manhattan, wykupujemy Polskę, Rumunię oraz Węgry. I wedle mojej wiedzy nie mamy z tym żadnych problemów”

Teraz będziemy mieli zaszczyt służyć żydom ….
Jednego tylko nie rozumiem. Żydzi twierdzą , „ze byli mordowani w Polsce przez Polaków-podczas II wojny swiatowej”. “Polacy potrafili zabić żyda za jedna butelkę wódki ”.

Thomas Blatt, w wywiadzie dla niemieckiej gazety “Die Zeit” stwierdził, ze “Polacy zabijali Żydów za wódkę”. Blatt opowiedział im o tym, jak siedzieli pięć miesięcy w stodole, aż pewnego dnia Polak przyszedł i chciał ich zastrzelić. Zdaniem Blatta, rolnik zrobił to z chciwości lub strachu przed Niemcami.

Żyd Thomas Blatt ponoć były więzień obozu zagłady SS-Sonderkommando Sobibor, autor licznych zakłamanych historyjek o holocauście – bardzo źle się wypowiada o Polsce. Według niego wiele tysięcy Żydów zostało zamordowanych przez Polaków dla pieniędzy, ubrań, butów. Dla Polaków zabić Żyda nie było problemem, to jak zabić psa. Thomas Blatt uważa, iż bez Polaków Niemcom nie udałoby się przeprowadzić Holokaustu. Nie umieli bowiem… rozpoznawać Żydów. Dlatego wskazywali im ich Polacy: „To było jak polowanie. Za jednego zabitego Żyda Niemcy dawali 5 kilogramów cukru, czasem wódkę.”

Żydzi w Polityce Polskiej stanowią istotna role  wystarczy przeczytać listę Raczkowskiego , fakty są zastraszające.
Masowo niszczeni są polscy rzemieślnicy, polskie firmy upadają, ponieważ zawierzyły swój rozwój bankom, które są pod żydowską kontrolą. Przedsiębiorcy biorą kredyt, a w najmniej spodziewanym momencie każe im się go zwrócić beż żadnych możliwości odwoławczych. Żydowskie banki już dawno bezprawne nadali sobie tzw. klauzulę wykonalności – TAK JEST TYLKO W POLSCE.

Tym sposobem tylko w ostatnich pięciu latach zlikwidowano dziesiątki tysięcy firm polskich. W dodatku banki mają układy z komornikami, którzy w iście ekspresowym tempie – za grosze – kasują majątek polskich firm odsprzedawany następnie Żydom. Tych przekrętów bronią zaś sędziowie żydowscy w niby polskich sądach. I mamy zamknięte koło – systematycznie Żydzi się bogacą kosztem pracujących polskich gojów, a polskie społeczeństwo biednieje.

Polska i Izrael to teraz jedność !

Czy żydzi się nie boją , ze Polacy będą ich mordować?

http://top1-1.com/

Posted in Gospodarka, Polityka | 44 Komentarze »

„My weźmiemy władzę, a wy Polacy pójdziecie z torbami”

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Nazywam się Zbigniew Flis, pochodzę z Jastrzębia Zdrój, jestem posiadaczem Świadectwa Internowania Nr 1 w Polsce, organizatorem strajku na kopalni „Borynia”, byłem aresztowany wielokrotnie, bity i torturowany w latach 80-tych.

Jestem też posiadaczem immunitetu o nietykalności imiennego wystawionego w Ministerstwie Górnictwa na drugi dzień po podpisaniu Porozumienia Jastrzębskiego z rządem, posiadaczem Świadectwa Poszkodowanego od 2006 roku.

Pragnę podzielić się wspomnieniami ze spotkania jakie miało miejsce w prywatnej willi pod Warszawą w listopadzie 1980 roku. W tym czasie nie chciałem się zgodzić na wpływ KOR-u w MKZ w Jastrzębiu, miałem takie samo zdanie o ich przydatności jak Jarek Sienkiewicz. Popierali wejście KOR-u do Jastrzębia, jedynak Palka i Kałduński, planowali już wtedy przejąć władzę od Jarka Sienkiewicza, później udało im się to przy pomocy magnetofonu i poskładanych, wyjętych z kontekstu zdań.

Ministerstwo Górnictwa wraz z Dyr. Zjednoczenia dało Fiata do dyspozycji dla mnie i Jarka Sienkiewicza na umówione spotkanie. Droga w miłym towarzystwie była przyjemna. Zatrzymaliśmy się pod umówionym adresem, kuta metalowa brama, murowany płot ponad 2 metrowy, duży pies, biała okazała willa w przyjemnej i nie biednej miejscowości podwarszawskiej. Pierwszego zobaczyłem Geremka i Giedroycia, już dobrze podpitych, w środku był Michnik, Kuroń (jego poznałem wcześniej), razem około 11 osób, w tym reprezentanci KOR-u i doradcy Wałęsy z Gdańska.

Po obiedzie (schabowy z kapustą) odeszliśmy od stołu i poszliśmy rozmawiać na kanapach. Główny zarząd KOR-u poświęcił nam tylko – Jarkowi Sienkiewiczowi i mnie – czas, aby nas przekonać, że wejście KOR-u do Solidarności śląskiej jest konieczne, że tylko oni potrafią rządzić i tylko oni potrafią „zrobić dobrobyt” w Polsce. Jarek uznał to za dowcip, zaczął więc żartować i powiedział, że też należy do KOR-u, powiedziałem mu, żeby przestali pieprzyć, bo to nieprawda. Założył się z Geremkiem o pół litra, że jest to w stanie udowodnić. Moment później wyciągnął legitymację Korpus Rezerwy Oficerów (skrót KOR) i tak Geremek przegrał pół litra.

Jarek wypił kilka kieliszków, głowę do picia miał stosunkowo słabą, mimo swojej okazałej postury; powiedział mi, żebym uważał, co się dzieje teraz i pamiętał później i reagował jak potrzeba w chwili obecnej. Panowie pili zdrowo, Geremek z Michnikiem i Giedroyciem wyjawili tajemnicę, że tylko lubią pić francuskie koniaki, a dzisiejsza wyborowa jest tylko po to, aby ją w „mordę lać”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Polityka | 35 Komentarzy »

Reklama

Posted by Marucha w dniu 2012-03-07 (środa)

Nadesłał p. „Pokręć” w jednym z komentarzy. Admin wprowadził minimalne adiustacje.

Reklamy to efekt tego, że możliwości produkcyjne jednego człowieka przekroczyły wielokrotnie jego potrzeby. Kiedy dzięki maszynom i postępowi naukowo – technicznemu osiągnęliśmy stan, gdzie 10% ludzi może bez zbytniej napinki w czasie normalnej pracy 8 godzin dzienie wyprodukować wszystko potrzebne im i reszcie ludzi.

W takiej sytuacji, albo pogodzimy się z tym, że dzięki postępowi technicznemu możemy pracować średnio po godzinie dziennie i mieć wszystko, co potrzebne, albo 90% ludzi nie będzie miało co robić, z czego kilkadziesiąt procent będzie robić jakieś bzdury w stylu “asystentka managera”, czy kierownik zespołu ludzi, którzy równie dobrze sami by sobie poradzili bez niego. W ten sposób większość ludzi jest zajęta dalej, wykonuje niepotrzebną nikomu pracę typu wypełnianie papierków, bo szef kazał – a szef kazał, bo jego dyrektor wydał polecenie, żeby raz na tydzień dać sygnał zarządowi, że coś robi.

No, ale człowiek jest chciwy. No i co wtedy? trzeba jakoś wcisnąć ludziom to, co jest produkowane w ilościach kilkakrotnie większych, niż naturalne potrzeby. Stąd sztuczne generowanie popytu w postaci reklam.

Taka bajeczka – spisek firm, które umówiły się, że będą produkować częściej psujące się żarówki (i mnóstwo innych rzeczy), żeby ludzie musieli je częściej kupować, czego jedynym efektem netto są rosnące wysypiska śmieci. Posuwają się nawet do tego, że produkując drukarki komputerowe, “zaszywają” w ich firmware [oprogramowanie wbudowane w urządzenie – admin] maksymalna liczbę wydruków, jaką mogą zrobić i po osiągnięciu tej liczby “psują się”. Zhakowanie firmware “cudownie” naprawia drukarkę…

Ale… Te firmy, co stosują “planned obsolescence” [z góry zaplanowany okres, po którym urządzenie staje się „przestarzałe” – admin] działają jak najbardziej zgodnie z własnym, egoistycznym (Ayn Rand się kłania) interesem. I nawet, jak się umawiają z konkurencją co do strategii, to czy robią coś złego? Po prostu maksymalizują zyski i to wszystko. I jednoczesnie produkuja na tyle tanio, że wejście na ten segment niezależnego gracza jest po prostu niemożliwe… Biznes jest biznes, to sa firmy komercyjne, nie instytucje charytatywne.

Owszem, Jakub Poczciwiec tak będzie postepował, dla jego wyrobów rynek jest wystarczająco duży, żeby zawsze miał zajęcie, nawet, jak jego zarówki nigdy nie będa się przepalać, bo jego mozliwości produkcyjne zaspokajają zaledwie popyt na żarówki tych, którzy jeszcze żarówek nie mają, albo potrzebuja ich więcej. Wtedy będzie produkował mozliwie najsolidniej i budował sobie markę. No a poza tym jest przeciez poczciwcem.

Czy etyka nakazuje zawsze robić w biznesie produkt zawsze najwyższej możliwej w danej cenie jakości?
A co się stanie, jak ów Jakub Poczciwiec zorganizuje sobie maszynę, która zwiększy wydajnośc jego pracy 10-krotnie? Efekt będzie taki, jakby mu się skurczył rynek: żarówki nadal są kupowane w starym tempie, Jakub pracuje tylko godzinę dziennie, ma ten sam dochód, ale maszyna kosztowała fortunę. jedyny sposób na to, żeby Jakub pracował jak dawniej – 8 godzin –  i zwiększył swój dochód tak, żeby mu się maszyna zwróciła a potem zczęła na siebie zarabiać, jest obniżyc cenę żarówek 4-krotnie i zmniejszyć ich trwałośc 8-krotnie. W ten sposób Jakub Poczciwiec zafundował sobie “podwyżkę” w pracy.

Czasem proste rozważania w stylu Bastiata, co widac a czego nie widać – to za mało. W ekonomii z reguły okazuje się, że każda sprawa ma wielokrotne dno. A ostatnim dnem najczęściej jest fakt, że chłonność rynku na wyroby produkowane masowo nie jest nieskończona. Podobnie jak fakt, że potrzeby ludzkie też są ograniczone, który to pogląd jest niepopularny w środowiskach libertariańskich. Dowód? proszę bardzo: Ile potrafisz, Czytelniku, zjeść i wys…ać w ciągu godziny? Kiedy zaczniesz tym wszystkim rzygać? Owszem, zawsze mozna chcieć jeść bardziej wykwintnie i sr..ć słowiczymi języczkami zamiast normalnymi kartoflami, ale w końcu i to się wyrzyga.

Można więc kupować to samo, ale inaczej nazwane i oczywiście dużo droższe, ale to już nie zmienia istoty rzeczy ani fizycznej postaci jakiegos dobra – jabol za trzypińdziesiąt mozna zawsze kupić po 500$ za flaszkę. Nie wierzycie? No to napijcie się porządnej, wiejskiej śliwowicy i drogiego Ballantines’a.

Pokręć

Posted in Gospodarka, Różne | 44 Komentarze »