Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Boydar o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Wojny kozackie 1634-1682

Posted by Marucha w dniu 2012-03-08 (Czwartek)

Nadesłał p. PiotrX

Ukraińskie „Nasze Słowo” (finansowane przez polskiego podatnika) słynie z gloryfikacji OUN-UPA i zakłamywaniu historii i różnych często wręcz antypolskich tekstów.

A może by tak przypomnieć też członkom owego “Forum Mniejszości” o ruchach hajdamackich i koliszczyźnie? Niestety wielu autorów ukraińskich przenosi dzisiaj bezkrytycznie stosunki społeczne i narodowościowe z XIX-XX wieku kilkaset lat wstecz.

Kozactwo było organizacją o charakterze wojenno-łupieżczym i było ono zbieraniną rożnych narodowości i stanów (byli tam tez i członkowie szlachty, którzy wcześniej tez wyzyskiwali swoich chłopów). A i wśród kozaków były wtedy podziały społeczne – starszyzna kozacka gardziła tzw. “czernią” . Z drugiej strony oprócz panów polskich byli tez panowie ruscy i litewscy, którzy także wyzyskiwali swoich chłopów. Np cześć tutejszych chłopów pochodziła z drobnej szlachty mazowieckiej która osiadła na Kresach i z czasem zruszczyła się przez cerkiew. Więc uproszczone podziały, że tylko Lach uciskał a kozak walczył tylko z jego uciskiem są fałszywe.

Inna sprawa ze nasi wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni utrwalali przez wysyłanych agitatorów takie uproszenia w świadomości prostego ludu.

Kolejny przykład, że podziały nie były takie proste – Chmielnicki pochodził z polskiej szlachty mazowieckiej, był wyznania prawosławnego, co nie przeszkadzało mu pobierać za młodu nauki w kolegium jezuickim, a z kolei Jeremi Wiśniowiecki był prawosławnym Rusinem, który potem przeszedł na katolicyzm. Niektórzy autorzy wskazują na możliwość działania emisariuszy “secta heroica” Komenskyego i Oxenstierny, czy innych wrogów – inni autorzy wskazywali tez na możliwą konspirację Chmielnickiego z księciem siedmiogrodzkim Rakoczym.

**********************************

Feliks Koneczny – Wojny kozackie 1634-1682

Wojny tureckie zaczęły się jeszcze podczas ostatniej moskiewskiej, w r. 1633. Sułtan, mając wiadomości, że jest w toku większa akcja, przeciw Turcji, wolał sam wszcząć działanie zaczepne, co atoli dla braku przygotowania spełzło na niczem, i w r. 1634 musiał sułtan Amurat IV zarządzić odwrót. Obie strony, zawierając pokój, miały na myśli zyskanie kilku lat, celem poczynienia dokładnych przygotowań. Przez ten czas pragnęły obie strony pokoju szczerze, a więc zabezpieczały się umową od obustronnych wzajemnych napaści swych przednich straży: Tatarów i Kozaków. Regestrowi Kozacy, królewscy żołnierze, byli posłuszni królewskiemu zakazowi, a celem utrzymania w ryzach niesfornych nieregestrowych wystawiono nad Dnieprem forteczkę Kudak. Dwa bunty, wybuchłe z tego powodu, stłumił żelazną ręka kniaź ruski, Jeremi Wiśniowiecki. Ścięto dwóch przywódców kozackich: Sulimę i Pawluka. Nie można było dozwolić, żeby istniało w państwie wojsko stałe, nie podlegające rządowi, toteż sejm postanowił rozwiązać przymusowo organizację nieregestrowych siczy. Była na to w prawie polskiem dobra rada, mianowicie osadzenie Kozaków po królewszczyznach na “prawie żołnierskiem” – ale możnowładztwo ruskie wystarało się o sposób inny, odpowiadający ich osadniczym interesom: uchwalono w r. 1638 zamienić Kozaków nieregestrowych na “w chłopy obrócone pospólstwo”, t. j. oddać ich w poddaństwo na folwarki. Odtąd nie było dnia na Ukrainie bez zatargów i wzajemnych gwałtów.

W tem król Władysław, przygotowawszy już pocichu niejedno do swych tureckich planów, ogłasza, że powiększa regestr kozacki z 6.000 na 12.000. Potrzebował król tedy 6000 nowych ochotników na regestr, t. j. na żołd państwa; zgłosiło się zaś cztery razy tylu: 24.000! Miał więc król 30-tysięczne wojsko kozackie, a widocznem było, że mógłby ich mieć i 60.000. W razie dłuższego okresu wojennego Kozacy ci byliby nagradzani przez króla nadaniami ziemi, a w takim razie wytworzyłaby się z nich warstwa nowa, żołniersko-szlachecka. Przerażenie padło na możnowładców ruskich. Ażeby obrócić wniwecz wzmożenie kozaczyzny, rozpuścili pogłoskę, że królowi nie o wojny tureckie chodzi, ale chce mieć armję stałą, nie obywatelską, ażeby zaprowadzić rządy absolutne. Sejm roku 1647 kazał regestr kozacki zmniejszyć do 6000 głów, jak bywało przedtem. Trzebaby tedy było rozbroić 24.000 Kozaków, a tego król nie myślał robić. Rozbroić ich dałoby się tylko, wysyłając wojsko regularne przeciw nim, co stanowczo było wykluczonem u króla Władysława. Ale nawet nie kazał im rozejść się, gdyż wyczekiwał właśnie sposobnej chwili, żeby wydać rozkaz całkiem inny, a to ruszenia na zdobycie Krymu. Wszystko było przygotowane, chodziło niemal już tylko o ostatnie zarządzenia.

Ażeby je wydać, przywoływał król do Warszawy przywódców kozackich zaufańszych. Należał do ich liczby Bohdan Chmielnicki. Był to szlachcic polski (herbu Habdank). Ojciec jego przybył z Mazowsza na Ukrainę za chlebem i był “podstarościm”, t. j. ekonomem u Koniecpolskich w Czehryniu, a następnie wstąpił do “regestru” kozackiego, został setnikiem, wkońcu otrzymał od Koniecpolskich futor Subotów w używalność. Syn, Bohdan, wychowany po polsku i katolicku u Jezuitów w Jarosławiu, wpisał się również w regestr. W r. 1620 w nieszczęśliwej bitwie z Turkami pod Cecorą ojciec poległ a syn dostał się do niewoli. Wróciwszy po kilku latach, został pisarzem obozowym kozackim i gospodarował w pozostawionym sobie przez Koniecpolskich Subotowie. W rzeczach wiary był obojętny, w przeciwieństwie do swego ojca; ożeniwszy się z prawosławną, pozwalał matce dzieci w prawosławiu wychować; nigdy jednak nie przeszedł formalnie na prawosławie. Owdowiawszy, chciał żenić się powtórnie, lecz ubiegł go szczęśliwszy konkurent, ówczesny podstarości czehryński, Czapliński. Wyniknęły stąd kwasy, które skończyły się odebraniem Subotowa. Dysząc zemstą, postanowił Chmielnicki sprowadzić na Czehryń jaki oddział plondrujących Tatarów, żeby zrujnować Czaplińskich; jakoż wyjechał na Krym.

Turcy i Tatarzy mieli swoich szpiegów – nie było im tedy tajnem, że Chmielnicki jeździł do króla do Warszawy. Zajął się też pisarzem kozackim sam han, gościł w Bachczyseraju, a wywiedziawszy się od niego, co potrzebował, dał znać do Stambułu. Celem zapobieżenia akcji króla Władysława, Fanar i Porta, zjednoczone w dążności do zniszczenia katolickiej Polski (jak już zniszczone były Węgry), postanowiły wzniecić na Rusi południowej wojnę religijną prawosławia przeciw katolicyzmowi, a Kozaków użyć za narzędzie. Chmielnicki jeździł po kilkudziesięciu plondrowników tatarskich, którzy by zrujnowali Czehryń, a potem wrócili, skąd przyszli – i nie myślał o żadnych dalszych następstwach ni planach; wracał zaś z Bachczyseraju z obietnicą, że zostanie księciem panującym na Ukrainie pod tureckiem zwierzchnictwem, jeżeli wznieci bunt kozacki. W ten sposób ci sami Kozacy, którzy mieli wyprawić się na Krym i wojować następnie z Turcją, staną się tarczą Turcji przeciw akcji tureckiej z polskiej strony, gdy wojna domowa sparaliżuje Polskę.

Wraz pojawiły się na Ukrainie setki popów wędrownych, agentów tureckich z rozkazu Fanaru. Podżeganiom ich dopomógł ciężki błąd, popełniony przez hetmana Mikołaja Potockiego, który samowolnie, bez rozkazu królewskiego, jął Kozaków rozbrajać. Należał do tych możnowładców wschodnich, którzy nie chcieli wojen tureckich, nie chcieli wybrzeży czarnomorskich, byle nie powiększać regestru kozackiego, żeby nie umniejszać ilości rąk roboczych do swoich folwarków. Kozacy, zaczepieni, stawili się wojsku królewskiemu i dnia 15 maja 1648 r. zadali mu klęskę nad rzeką na Dzikich Polach, zwaną Żółtemi Wodami. W drugiej bitwie walczyło już obok Kozaków kilkanaście tysięcy Tatarów; hetmani, wielki i polny, dostali się do jasyru; a w trzeciej całe wojsko koronne poszło w rozsypkę.

Tatarzy ogłosili, że każdy prawosławny, któryby nie stawił się pod chorągwie Chmielnickiego, będzie wzięty w jasyr. Pod tym terorem wzrosły siły Chmielnickiego szybko do 100.000 głów. Ażeby wyżywić te tłumy, musiał ruszać dalej, w kraje lepiej zagospodarowane. Dotarł aż pod Lwów, gdzie wymusił 200.000 talarów, grożąc rabunkiem. Ciągnął dalej, dotarł pod Zamość; stąd odeszli Tatarzy, nie potrzebując już turbować się o Krym. Cały ten pochód odbywał Chmielnicki podczas bezkrólewia, gdyż król Władysław IV umarł na piąty dzień po bitwie nad Żółtemi Wodami. Prymas wyprawił do Chmielnickiego gońca pod Zamość z zapytaniem, czego żąda; odpowiedział stosownie do ułożonego w Bachczyseraju programu, że żąda od sejmu zniesienia unji brzeskiej – jak gdyby sejm mógł stanowić w rzeczach wiary. Kiedy wybrany królem Jan Kazimierz kazał Kozakom wracać na Ukrainę, Chmielnicki usłuchał. Tam czekał na niego atoli wysłannik turecki, ów patrjarcha jerozolimski, Teofan. Wjeżdżającego do Kijowa Chmielnickiego powitał jako “księcia Rusi”. Skoro Chmielnicki tytułu tego nie wyparł się, musiał król ruszyć przeciw niemu. Tym razem Kozacy ponosili klęskę za klęską, póki znowu Tatarzy nie pośpieszyli im z pomocą. Pod nową grozą jasyru urosły siły Chmielnickiego do 260.000 głów. Ledwie piątą część tej rzeszy stanowili Kozacy, a 4/5 było motłochu, którego zachowanie się w obozie i w walce składało się z pasma bezeceństw. Dzika tłuszcza liczbą swą raczej zawadzała ruchom wojskowym. W 15.000 wojska wytrzymał Jan Kazimierz w obozie pod Zbarażem 20 szturmów kozackich, i walka byłaby się zakończyła klęską rzekomej “kozaczyzny”, gdyby nie turecka nad nią opieka. Porta wyprawiła 100.000 Tatarów na pomoc, skutkiem czego zawahały się losy wojny. Zawarto ugodę pod Zborowem, na warunkach, które odjęłyby na przyszłość wszelką możność walk, gdyby naprawdę chodziło o sprawę kozaczyzny lub prawosławia – a nie o turecki interes.

Ugoda zborowska 1649 roku podnosiła regestr “wojska zaporoskiego” do 40.000 głów, a Chmielnicki został tego wojska hetmanem. Wszyscy regestrowi otrzymywali prawa szlachty polskiej, a królewszczyzny trzech województw: bracławskiego, kijowskiego i czernihowskiego, wyznaczono na nadania dla nich. W tych trzech województwach tylko prawosławni mogli piastować urzędy, Jezuitom zaś i Żydom zakazano tam przebywać. Jak wobec takich warunków mogły wojny kozackie wybuchnąć ze zdwojoną zaciekłością, i to zaraz po ugodzie, zanim można było choćby zarzucić cośkolwiek drugiej stronie? Tegoż samego jeszcze roku 1649 porozsyłał Chmielnicki listy do hana, do sułtana, do króla szwedzkiego i do cara, wzywając do najazdu na Polskę. Tłumaczy się to faktem, że wobec niesłychanej przewagi liczebnej motłochu nad żywiołem właściwym kozackim w armji Chmielnickiego, posiadł on sam władzę despotyczną; nie chciał zaś poprzestać na hetmaństwie, spodziewając się zostać księciem panującym. Jakoż sułtan przysłał mu dyplom na księcia Rusi pod swojem zwierzchnictwem, przykazując Tatarom, żeby się stawili na każde wezwanie nowego monarchy. Parł też do nowej wojny motłoch, udający Kozaków, boć z czego miał się utrzymywać, skoro “tylko” 40.000 znajdowało umieszczenie w wojsku królewskiem? Dla tego motłochu wojna z Polską, to raj rabunków i kufy wódki, stojące zawsze w obozie do dowolnego użytku; pokój, to praca na roli na kozackich futorach trzech województw, lub “chłopstwo” na folwarkach ruskich możnowładców. Chmielnicki, pragnąc dalszej wojny, stanął po stronie motłochu; jakoż poziom jego kozaczyzny obniża się coraz bardziej, wpływy i władza przechodzą do niepiśmiennych rabowników. W bezpośredniem otoczeniu “księcia Rusi” panuje ciemnota połączona z pijaństwem, sztab “Zaporożców” składają opoje i bandyci. Minęło sporo czasu, zanim przeciw takiemu pojmowaniu sprawy kozackiej zdążyła zorganizować się opozycja.

Jak zaznaczono wyżej, do najazdu na Polskę wezwał Chmielnicki także cara moskiewskiego. Sprawa wchodzi w nowe stadjum. Dotychczas tylko kalif muzułmański bronił “czystości wiary” na Ukrainie, a wojny kozackie potrzebne były, żeby odwrócić od Turcji niebezpieczeństwo… wyrzucenia z Europy. Odtąd wyłania się nadto cel inny: żeby Moskwa uznaną była zwierzchniczką wszelkiego prawosławia. Miało się to w ostatecznej konsekwencji zwrócić przeciwko Turcji, lecz narazie tyczyło się tylko prowincyj polsko-litewskich, i było dla tureckich interesów pożądanem, jako osłabienie Polski – tego państwa, które układało wciąż projekty ligi przeciw półksiężycowi. Odtąd łączyły się na długo interesy Moskwy a Turcji przeciwko polsko-litewskim. Carem był od r. 1645 syn Michała Romanowa, Aleksy Michajłowicz (1645-1676). Rządy jego odznaczały się ciągłością celowego działania. Bo też jego “wielki bojar” utrzymywał się przy wpływach przez lat 30! Był nim sprzyjający oświacie, i tem bądźcobądź zasłużony, Morozow, dozorca i wychowawca Aleksego, a następnie jego wyręczyciel w rządach osobistych. Trwałość stanowiska zawdzięczał tej okoliczności, że był wdowcem, gdy wychowanek jego został carem i żenił się. Nie usunęła go nowa fala “ludzi na czasie” (“wremiannikami” zwano każdorazowych nowych powinowatych carów), Miłosławskich, gdyż sam pożeglował z nimi, poślubiając rodzoną siostrę carycy. Naczelną zasadą polityki stało się na nowo, żeby wszystko było jak w Moskwie – a po raz pierwszy zabrano się do tego drogą prawodawczą. Różnice praw lokalnych, tradycje prawa zwyczajowego znoszono, a celem wprowadzenia zupełnej jednostajności we wszystkich prowincjach wysadzono komisje kodyfikacyjną, złożoną z trzech kniaziów i dwóch djaków. W ten sposób i w tym celu powstało “Ułożenie carja Aleksieja”, księga praw, mająca obowiązywać wszędzie, dokądkolwiek sięga panowanie carskie, a niwelująca wszystko do strychulca moskiewskiego.

Car Aleksy, wezwany w r. 1649 przez Chmielnickiego do spółki przeciw Litwie i Polsce, posłał do Warszawy z żądaniem odstąpienia województwa smoleńskiego. Było to wypowiedzeniem wojny – jednakże zaburzenia we własnem państwie zniewoliły cara, że musiał wyrzec się jeszcze najazdu na Litwę, odkładając wyprawę do czasów sposobniejszych. Carat moskiewski przechodził także przez przesilenie, i to w zasadzie gorsze, niż w Polsce, bo nie z zewnętrznych zawikłań wynikłe, lecz mające źródło w samejże istocie moskiewszczyzny. Po przesileniu agrarnem, jeszcze wcale nie ukończonem, wybuchło miejskie, a na podkładzie podwójnym, ekonomicznym i religijnym, rozdwoiwszy społeczeństwo, wywoławszy wojnę religijną, a nadto miała Moskwa kwestję kozacką podobnież, jak Polska i wcale nie w mniejszych rozmiarach. Szczęściem dla caratu każdy z tych pierwiastków opozycji działał oddzielnie, akcja ich nie była nigdy równoczesną. Nie było porozumienia, wybuchy były spontaniczne, żywiołowe, bez obliczeń, bez planu, pozbawione ładu i składu. Militarne urządzenie państwa miało to do siebie, że podatki musiały nieuchronnie róść szybciej, niż ekonomiczna możność ludności. Morozow rzucił się do fiskalizmu azjatyckiego, znanego dobrze orjentalnym despocjom, a mianowicie do fiskalizmu… handlowego. Całe gałęzie handlu uznano za monopole carskie. Wywołało to straszliwe zamieszanie w stosunkach ekonomicznych miast, zwłaszcza prowincyj północnych, i doprowadziło do wojny domowej miast. Sama stolica zbuntowała się, a Nowogród W. i Psków trzeba było zdobywać na nowo.

Trzecia wojna kozacka odbyła się jeszcze bez ingerencji Moskwy. Ruszyła na Ukrainę stutysięczna horda tatarska, a Chmielnicki zebrał około 200.000 ludu ukraińskiego, pędzonego w szeregi znów groźbą jasyru, ale roznamiętnionego też przez popów, rozpuszczających systematycznie wieści, jakoby “panowie polscy” mieli zaprowadzać na Ukrainie gwałtem… unję brzeską (o co oni najmniej się troszczyli!). Niebawem stoczono trzechdniową bitwę pod Beresteczkiem, dnia 28-30 czerwca 1651 r., największą bitwę XVII wieku. W obozie Chmielnickiego bawił Teofan, pewien zwycięstwa, boć Tatarzy i Kozacy byli trzykroć liczniejsi od sił polsko-litewskich. Jan Kazimierz często stawał własną osobą i tu również dopisał; pod jego sztandarem odniesiono walne zwycięstwo. Obchodzono je uroczyście w Rzymie, w Wiedniu i w Paryżu, rozumiejąc słusznie, że pokonano straż przednią muzułmańskiego zalewu, wstrzymanego przez “przedmurze chrześcijaństwa”. Jak na pokonanych, otrzymali Kozacy warunki świetne: królewszczyzny województwa kijowskiego na nadania, 20.000 regestru z Chmielnickim, jako hetmanem. Ale on chciał zostać księciem panującym! W tym celu próbował w r. 1652 zdobyć sobie Mołdawy, a ponieważ hospodar tamtejszy zaprzyjaźniony był z Polską, nie można go było opuścić, i w takim związku spraw wybuchła czwarta wojna kozacka. Tatarzy nie popierali tym razem Chmielnickiego, i oto, nie rozporządzając groźbą jasyru, nie zdołał zebrać więcej, jak 50.000 zbrojnych – fakt nadzwyczaj znamienny! Z tak uszczuplonemi siłami bał się stanąć do rozprawy i musiał szukać pomocy, gdzie się dało. Zwraca się powtórnie do Moskwy i w tej właśnie wojnie występuje na widownię car.

W Moskwie nie pojmowano sprawy od początku inaczej, jak jako proste poddanie się władcy Moskwy, “jak w Moskwie”, t. j. pod nieograniczoną jego samowolę, z bezwarunkowem uznaniem władzy despotycznej. Zażądano też, żeby całe wojsko kozackie przysięgło na wierność carowi, zanim on wda się w wojnę. Przysięga ta musiała być wykonaną, bo inaczej Chmielnicki byłby zgubiony. Łudziło się starszyznę kozacką, która od Polski otrzymywała prawa szlacheckie, ze to samo przyzna jej rząd moskiewski i że Ukrainie pozostawi samorząd, że nie będzie się na nich nakładać podatków bez ich zgody, a po miastach nie będzie carskich urzędników, tylko krajowi, autonomiczni, zależni od hetmana, bezpośredniego zwierzchnika kraju, a hetman będzie z wyboru: słowem, że wszystko będzie, jak “pod królem”, a lepiej o tyle, że regestr carski będzie wyższy, bo 60.000, i wierze prawosławnej nie będzie już groziło żadne niebezpieczeństwo. W lutym 1654 r. ruszył tedy cały obóz kozacki – jak kazano – do Perejasławia, gdzie składał przysięgę wierności przed wysłannikami moskiewskimi, poczem poproszono ich, żeby teraz nawzajem zaprzysięgli imieniem carskiem warunki umowy. Tu spotkało Kozaków to samo, co niegdyś Nowogrodzian od Iwana Srogiego: wyśmiano ich szyderczo i zgromiono surowo, jak śmią wymagać przysięgi od cara! I tak wskazywał sam początek sprawy, że co car, to… nie król polski! Wojsko Chmielnickiego nie wróciło już z Perejasławia na Ukrainę, lecz wyprawiono je zaraz na Litwę, gdzie obok armji moskiewskiej zdobywało Smoleńsk i Wilno i Połock, ale na południe, na Czernihów i Kijów użył car zrazu moskiewskich tylko wojsk, nie mając do kozackich dość zaufania.

Tymczasem rozszalał nad Polską “potop”: najazd szwedzki i straszliwy łupieski najazd madiarski Rakoczego, zdrada księcia pruskiego i umowy o rozbiór Polski i Litwy. Jesienią 1655 roku była już cała Polska w ręku Karola Gustawa szwedzkiego. Napozór zyskiwała Moskwa sprzymierzeńców, ale od prawidła, że wspólność nieprzyjaciela stanowi o przyjaźni – zna historja dziwnie liczne wyjątki! Wojujący równocześnie z Polską Moskale i Szwedzi nie poczuwali się bynajmniej do przyjaźni politycznej – przeciwnie: wszakto Moskwie groziło ponownie połączenie sił szwedzkich z polsko-litewskiemi, mogące zdruzgotać carat… Połączenie to już było dokonane, boć Polska i Litwa uznawały po większej części Karola Gustawa swym królem. Cała nadzieja Moskwy była w… powrocie Jana Kazimierza, w przywróceniu odrębności tronom dwóch linij Wazów. Nastąpiło jedno z najciekawszych w dziejach politycznych ugrupowań interesów: Na naradzie w Opolu na Śląsku, miejscu schronienia Jana Kazimierza, zastanawiali się nieliczni pozostali przy królu senatorowie, w jakiby sposób wydostać skąd posiłków do walki ze Szwecją. Wojewoda poznański, Jan Leszczyński, wystąpił z projektem, ażeby ofiarować następstwo tronu temu, kto dopomoże królowi do odzyskania państwa. Projekt przyjęto i przedsiębrano próby, dając znać między innemi i do Moskwy. Aleksy Michajłowicz wziął sprawę poważnie pod rozwagę. Wszak Radziwiłłowie podpisali już unję Litwy ze Szwecją, pod warunkiem, że Szwed pomoże wypędzić Moskwę! Wczesną wiosną 1656 r. bawił we Lwowie poseł carski, ofiarując w razie wyboru cara lub syna jego, Fedora, zwrot wszystkich zajętych na Polsce i Litwie ziem, i pomoc do wyparcia Szwedów. Zawarto narazie rozejm dwuletni, od 3 listopada 1656 r., wypełniony pertraktacjami rozwlekłemi, które atoli nie doprowadziły do rezultatu – bo projekt przestawał być aktualnym, skoro Janowi Kazimierzowi danem było powrócić na tron i Szweda wygnać własnemi polskiemi siłami. Naród polski, spostrzegłszy, że Karol Gustaw nie myśli być królem elekcyjnym (t. j. według dzisiejszych pojęć konstytucyjnym), uważał go tylko za najeźdźcę i pozbył się go szybko. Odkąd Karol Gustaw nie panował nad Polską, Aleksy Michajłowicz przestawał być jej przyjacielem: toteż w październiku 1658 r. wybuchła na nowo wojna moskiewska. Ze Szwecją nastąpiła zgoda. Aleksy wydał tegoż roku Szwecji wszystkie zdobycze, poczynione już w Inflanciech.

Ukraina wracała tymczasem do Polski. Następca Chmielnickiego (który zmarł 1657 r.), Jan Wyhowski, pojednał się z Polską, zawierając dnia 16 września 1658 r. w Hadziaczu umowę na następujących warunkach: Z województw: kijowskiego, bracławskiego, czemihowskiego, urządza się osobne państwo ruskie, z własnem wojskiem, skarbem, własnemi ministerstwami i urzędami, pod naczelnictwem hetmana z własnego wyboru – państwo związane unją z Polską i Litwą. Szlachta wszystkich trzech państw wybiera wspólnie króla i wysyła posłów na wspólny sejm walny. Szlachtę nowego państwa ruskiego stanowią Kozacy. Po raz wtóry w ciągu wojen kozackich dostarczano powstającej narodowości ruskiej zupełnego samorządu, tym razem nawet własnej państwowości; o ile prawosławie miałoby stanowić zasadniczą cechę tej narodowości, podniesiono sztandar ruski wysoko, skoro zastrzeżonem było, że tylko prawosławny może tam sprawować urząd publiczny. Państwo ruskie posiadło wszystkie środki rządzenia, armję, skarb, urzędy. Społeczność ruska posiadała wówczas wszystkie warstwy, potrzebne do wytworzenia pełnej narodowości: wielkich panów, właścicieli najrozleglejszych w Europie latyfundjów, i drobnych właścicieli z futorków, i ludu roboczego rolnego moc wielką; żołnierzy więcej, niż jakikolwiek inny naród, boć nawet motloch nauczył się podczas owych wojen organizacji wojskowej; kupiectwa niemało, bo tam każdy do handlu miał sposobności wiele, każdy niemal Kozak handlował; wreszcie teraz z Kozaków miała powstać szlachta, średnia warstwa narodu ruskiego.

Ale ta nowa szlachta nie umiała czytać i pisać, a przez “wolności kozackie” rozumiała … prawo nieograniczonego pędzenia wódki. Jednostki, obdarzone pewnym rozpędem kulturalnym, należały do wyjątków. Ogół był ciemną masą, i ta straszliwa ciemnota sprawiła, że na nic wszelkie formy, obmyślane przez Polaków w imię zgody. Pozostawieni własnym rządom, powodowani ciemnotą, rzucili się sami na siebie. Zaczęły się teraz wojny domowe pomiędzy Kozakami o to, kto ma być hetmanem – a trwały te wojny przez lat 22, aż do roku 1680. Przez cały ten czas poddawał się jeden hetman Polsce, drugi Moskwie, trzeci Turcji – a bywało hetmanów po dwóch, i po kilku nawet naraz. Kozaczyzna utraciła wszelką wartość, jako pierwiastek wytwarzającej się narodowości ruskiej – i nigdy już poczucia narodowego nie nabyła. Wśród anarchji powszechnej tylko motłoch czuł się dobrze, ale kto tylko choć trochę posiadał w sobie poczucia kulturalnego, odwracał się ze wstrętem od panujących stosunków.

Kończyła się krótka era narodowości ruskiej i epizod państwa ruskiego na tem, że kto nie musiał być Kozakiem, kto tylko mógł obejść się bez tego sposobu zarobkowania, porzucał szeregi kozackie, a pełen wstydu z powodu bezeceństw, popełnianych w wojnach kozackich, którym nadawał ton najgorszy motłoch, zacierał za sobą nawet ślady, że miał z tem kiedykolwiek coś wspólnego. Ci, którzy mieli stanowić szlachtę ruską, zaczęli tłumnie porzucać prawosławie, a przechodzili nie na unję, lecz wprost na katolicyzm. Cała inteligencja ruska i cała warstwa szlachecka Podola, Wołynia i Ukrainy polszczyła się teraz dopiero tłumnie, pod koniec wojen kozackich, i skutkiem tych wojen, nie chcąc mieć nic wspólnego z ohydą mordu, rabunku i wszeteczeństwa, chroniąc swe poczucie kulturalne pod skrzydła kultury polskiej. Odtąd i skutkiem tego prawosławie zostało “wiarą chłopską” na Ukrainie, przy ruskości został ten tylko, kto opuścić jej nie mógł, t. j lud prosty. Taki był koniec pierwszego we wschodniej Słowiańszczyźnie poczucia narodowego. Narodowość ruska rozwiała się w okropnościach wojen kozackich, a wojny te wzmocniły w ostatecznym wyniku polską narodowość na Rusi południowej.

Z powodu ugody hadziackiej wypowiedziała Moskwa na nowo wojnę Polsce i Litwie. Przez dwa lata sypały się na Polskę nowe klęski, aż w r. 1660 Czarniecki odniósł świetne zwycięstwo pod Lachowicami, a niebawem druga armja moskiewska skapitulowała przed Jerzym Lubomirskim. Wypędziwszy z Polski, straszliwą, nie lepszą od Kozaków dzicz Rakoczego, zawarłszy pokój ze Szwecją, zwrócono wszystkie siły przeciw Moskwie i prowadzono wojnę ostro, a tak szczęśliwie, iż na sejmie 1661 roku złożono u stóp tronu 103 zdobytych moskiewskich sztandarów. Litwę odzyskano. Pokoju jednak nie zawierano. Podtenczas Wyhowski obronił się armji kniazia Trubeckiego (1659), ale Jerzy Chmielnicki, syn Bogdana, wystąpiwszy przeciw Wyhowskiemu, przeciągnął swych zwolenników na stronę Moskwy. Ani on nie utrzymał się długo, a dla osobistego bezpieczeństwa musiał postrzyc się na mnicha. Następny hetman kozacki, Tetera, wahał się ciągle pomiędzy Polską a Moskwą. W dalszym ciągu wojny moskiewskiej wyruszył latem 1663 r. sam król na Ukrainę, przekroczył zwycięsko Dniepr, w lutvm 1664 r. odniósł świetne zwycięstwo pod Brjańskiem, a chorąży koronny, Jan Sobieski, dotarł aż do rzeki Worskli. Wyprawa, obliczona na wielką skalę, z widokami zawarcia pokoju pod Moskwą na warunkach dyktowanych przez zwycięską Polskę, zawiodła atoli skutkiem niespodzianego ocieplenia się i tajania wczesnego lodów. Nie chcąc ugrzęznąć z armją wśród błot i roztopów, trzeba było przerwać wyprawę w połowie drogi i w połowie przedsięwzięcia.

Odtąd wojna moskiewska wlokła się leniwie – wybuchła zato inna: turecka. W sprawę kozacką wplątał się na nowo ten, kto ją wywołał: sułtan. Nowy po Teterze hetman zaporoski, Doroszeńko, poddał się Turcji i wszczął zaraz walki z wojskiem koronnem, otrzymawszy 40.000 Tatarów na pomoc. Łupieska wyprawa, mająca stanowić wstęp do inwazji tureckiej, sięgnęła głęboko aż w Ruś Czerwoną. Jan Sobieski, natenczas już hetman, w 8000 wojska obronił się pod Podhajcami w r. 1667 stu tysiącom Tatarów i Kozaków, a gdy wymusił na Tatarach traktat pokojowy, musiał i kozacki hetman o tem pomyśleć, i Doroszeńko zerwał z Turcją, a poddał się Polsce.

Z Moskwą zawarto kompromis, dzieląc się Ukrainą: Rozejmem zawartym 1667 r. w Andruszowie na lat 13, odstępowano Moskwie Smoleńska, odbierając wzamian zato Połock, Witebsk i wszystkie zdobycze, jakie w toku długiej wojny dostały się w ręce moskiewskie w Inflanciech polskich – Ukrainę zaś rozdzielono wzdłuż Dniepru: co na wschodnim brzegu rzeki, należeć będzie do cara, co na zachodnim – do króla. Ponieważ car nie mógł sobie dać rady ze swą kozaczyzną, prosił, żeby mu wolno było wprowadzić załogę do Kijowa na dwa lata; pozwolono, a “Moskwicin”, jak wszedł do Kijowa, tak już z niego nie wyszedł. “Macierz grodów ruskich” dostała się po wiekach całych, wśród tak zmiennych okoliczności, w moc pogardzanej niegdyś “suzdalszczyzny”, z której wyrósł “carat wszystkiej Rusi”.

Wojny kozackie mają znaczenie niemałe w dziejach kultury i dla tej także przyczyny, że zacieśniły związek Kijowa i Moskwy. Dawna “wszystka ziemia rostowska” była w znacznej części osadnictwem południowej Rusi, a kijowska Ławra Peczerska macierzą wszystkich monasterów całej Słowiańszczyzny wschodniej. Cerkiew odżywała i podnosiła się, gdy z południowej Rusi miała metropolitów, zawsze z południa wychodziło odrodzenie. Nawet państwowość moskiewska zorganizowaną została pierwotnie przez mężów, z południa pochodzących. Potem ograniczały się coraz bardziej stosunki, aż miały ożywić się na nowo na przełomie wieków XVI i XVII, w dobie akademji ostrogskiej; następna, “mohylańska” w Kijowie wywierała już wpływ bezpośredni na Moskwę. Poszło to ze studjów cerkiewnych nad tekstami Pisma św. Pojawienie się drukowanych ksiąg cerkiewnych pociągało za sobą nieodzownie kwestję ustalenia tekstów. Księgi, używane na Rusi, okazały się pełnemi błędów, pochodzących z omyłek przepisywaczy i niedostatecznej znajomości języka u tłumaczów; teraz wykrywało się to w miarę, jak przygotowywano księgi liturgiczne do druku. Już za cara Michała pojawiły się wątpliwości, czy nie lepiej pozostawić błędy niepoprawiane, skoro one są już… uświęcone tradycją. Wszczęto wówczas ciekawy i znamienny spór, gdzie wiara “czystsza”, w Grecji czy na Rusi – t. j. gdzie lepsze rękopisy Pisma św.?!

Zwolennikiem teologji greckiej był patriarcha Nikon, dbały wielce o podniesienie studjów teologicznych. Pod tym względem można się już było i należało oprzeć na tem, czego dokonano w Ostrogu i w Kijowie w zakresie egzegezy. Kijowska szkoła teologiczna wywiera coraz silniejszy wpływ, budząc z drugiej strony coraz większe niechęci, jako podejrzana w wierze, gdyż Kijowczycy ci… umieli po łacinie, a opierali się wogóle o kulturę polską. Kiedy przeniosło się z Kijowa do Moskwy uczone bractwo, któremu przewodził Grek Arsenius i Rusin Epifanjusz Sławynećkyj (+ 1676), Nikon im powierzył prace nad poprawnem wydaniem ksiąg cerkiewnych. Na “soborze” 1654 r. przeprowadził patrjarcha uchwałę co do naukowej rewizji tekstów, ale tem mocniej wystąpiła następnie opozycja poza soborem.

Były dwa źródła opozycji. Wprowadzenie poprawnego tekstu, to zaprowadzenie zarazem drukowanych egzemplarzy, a więc przymus oddawania się męczącej nauce czytania i pisania, bez czego tak było wygodnie i było się także popem! A już kaznodzieja nadworny, Symeon Połocki – także kijowski wychowanek, autor naśladowanych z polskiego misterjów scenicznych na tle Pisma św. (+ 1680) – nawoływał, że trzeba dla kandydatów stanu duchownego zakładać szkoły! Były jednak i względy głębszej natury: Pokolenia całe przywykły do pewnych form i wyrażeń, które dla wyznawców dwojewierja posiadały wartość i znaczenie inkantacyj; najmniejsza zmiana groziła odjęciem tym formułkom cudownej mocy; i pocóż je zmieniać, skoro okazywały się dobremi, skutecznemi przez tyle pokoleń?! Ze zgrozą dowiadywano się, że mają zajść innowacje, że nowatorowie pisują imię Zbawiciela Isus zamiast Jisus, a żegnać zaczynają się trzema palcami zamiast dwoma i t. p. Patrjarcha Nikon pozyskiwał sobie zwolna opinję antychrysta … Zawrzał na nowo a ostro spór o wyższość “teologji greckiej lub ruskiej” i uderzył o dwór carski. W r. 1658 opuścił patrjarcha Moskwę, usunąwszy się do założonego przez siebie w okolicy monasteru, gdzie przebył ośm lat, poczem w r. 1666 wywieziono go nad morze Białe. Szczególnego rodzaju kompromisem poświęcono jego osobę, ocalając rzecz samą: tegoż bowiem roku nakazał car rozesłać po eparchjach i głównych monasterach egzemplarze ksiąg poprawionych. Miało to ten skutek, że równocześnie w rozmaitych stronach carstwa powstała jawna już a zaciekła opozycja przeciw “psuciu wiary prawosławnej”. Sfanatyzowani popi i mnóstwo osób dotkniętych obłędem religijnym wędrowało od grodu do grodu, zachęcając wprost do czynnego oporu.

Rewizja tekstów stała się kroplą, przelewającą dzban. Nędza straszliwa powojenna, głody i choroby przygotowywały grunt do rewolucji. Nastało przesilenie pieniężne takie, iż wprowadzono pieniądze bronzowe o kursie przymusowym, zamiast srebrnych, a fakt ten może dać pojęcie o natężeniu przesilenia ekonomicznego i stopniu drożyzny! W takich warunkach zaprowadzało się podwyższanie podatków i wymyślano coraz nowe ograniczenia handlu na rzecz monopolów państwowych! A jednak lud byłby milcząco przyjął wszystko od uświęconej religją osoby carskiej, gdyby nie to, że car właśnie dotknął religji… Zaszedł jedyny wyjątek, kiedy prawemu Moskalowi godziło się rezonować co do cara. Psuł wiarę, stawał się na równi z Nikonem antychrystem. Nic to nie pomogło, że go skazał na wygnanie i odebrał mu godność patrjarsza, skoro nakazywał modły odprawiać według jego heretyckich ksiąg. Formuły społeczne i państwowe Moskwy muszą być osadzone na tle wyznaniowem; wtedy dopiero nabierają waloru, mocy i życia. Tak organizacja państwowa, jako też rewolucja muszą mieć to podłoże – inaczej są bez znaczenia. Opozycja o głód, wyzysk, ruinę, o przytwierdzenie do gleby jednych, a zamknięcie zarobków handlowych drugim – zorganizowała się i zamieniła w rewolucję wtedy dopiero, gdy przyłączył się do tego wszystkiego moment religijny.

Od r. 1668 miała opozycja główną kwaterę w słynnem miejscu odpustowem, w klasztorze Sołowieckim na dalekiej północy. Stamtąd szły hasła obrony zagrożonej czystości wiary i tak zaczął się “razkoł”, czyli rozłam, odszczepieństwo. Całe społeczeństwo, cała ludność podzieliła się na dwa obozy, bo rozterka sumień podmyła wszystkie warstwy. Razkoł – to dar Ukrainy Moskwie, i skutek wprowadzenia sztuki drukarskiej… Ponieważ opierał się o wyraźne błędy w tekstach, nie mógłby się utrzymać, gdyby oświata szerzyła się systematycznie. Ci, którzy stali się nieświadomymi bezpośrednimi sprawcami razkołu, Kijowczycy, uczniowie akademji Mohyły, mieli zupełną słuszność po swej stronie. Gdyby ustały socjalne powody opozycji i gdyby ustępowała ciemnota, razkoł ograniczony do kwestji ściśle teologicznej, nie zabarwionej podkładem społecznym, nie mógłby się utrzymać – a wpływy kijowskie byłyby stanowiły w historji kamień węgielny tego, co się nazywa “zeuropeizowaniem Rosji”. Odrodzenie kulturalne Moskwy mogło wyjść skutecznie tylko z tego samego źródła, z którego wytryskało było dawniej: z Rusi południowej. Ta Ruś podlegała wpływom polskim i ćwiczyła się już w “uczoności łacińskiej”, przejmując się, jakkolwiek zwolna, niektóremi pierwiastkami kultury zachodniej. Za pośrednictwem tej Rusi docierają do Moskwy pewne rodzaje piśmiennictwa już świecczącego się, przejmowane z języka polskiego.

Zachodził tu stosunek podobny, jak w zakresie wpływów bizantyńskich. Jak bizantynizm przyjmował się dopiero wtedy, gdy go poznano w przeróbce wołoskiej, podobnież europejskość mogła przyjąć się na moskiewskim gruncie tylko w odpowiedniej przeróbce prawosławnej, a tej dostarczyć mogła tylko szkoła kijowska, wogóle Ruś południowa. Bezpośrednie wpływy polskie były wykluczone z powodów religijnych, a zresztą przepaść kulturalna była nazbyt wielka. Nieszczęściem dla Rusi moskiewskiej nie utrzymała się kultura kijowska. Sam Kijów tracił ogromnie na przejściu pod berło carskie; odcięcie go od kultury polskiej skończyło się tem, że niebawem nie miał on niczego do udzielenia Moskwie, sam upadłszy i popadłszy w… moskiewską ciemnotę A na prawobrzeżnej Ukrainie zamknęła narodowość ruska i ów nowy szczep europejskiej oświaty, zapowiadający się na Rusi południowej, a wysyłający odrośle na północ. Zmarniało to wszystko, ubite przez “bunty” kozackie. Tak tedy stała się kozaczyzna nie fundamentem bynajmniej Rusi, lecz jej grobem. Jaki zaś opaczny wpływ wywrzeć miał na dzieje Rosji brak właściwego dla niej źródła kultury europejskiej, miało się okazać niebawem, gdy Moskwa, przerabiająca się na Rosję, szukała oparcia kulturalnego poza przyrodzonym do tego terenem.

Już się ten teren usuwał, gdy w r. 1667 zawierano ów rozejm andruszowski. Układy dyplomatyczne ze strony moskiewskiej prowadził sławny Naszczokin, bojar pskowski, zasługujący na to, żeby go zwać pierwszym w Moskwie Europejczykiem, człowiek nieposzlakowanej uczciwości, wielki organizator handlu wschodniego, twórca pierwszych statków na Wołdze i na morzu Kaspijskiem. Zbiegiem okoliczności może nie przygodnym miały te statki być zniszczone przez … Kozaków. Wojny kozackie nie były bowiem ograniczone do państwa polskiego, lecz toczyły się również w moskiewskiem, aczkolwiek tam chyba nie groziła nikomu… unja brzeska?! Kozacy dońscy urządzali bunty wcale nie rzadziej od zaporoskich, aż doszło w r. 1670 do powszechnej pożogi kozackiej w państwie moskiewskiem, pod wodzą Stjenka Rjazina, twórcy społeczności wojskowej, nie ustępującego bynajmniej Bogdanowi Chmielnickiemu. Rzecz była ta sama, a tylko trafiła na inne okoliczności. Rjazina nie wyzyskiwali ościenni do swych celów politycznych, i wszystko odbyło się, jako sprawa wewnętrzna moskiewszczyzny; nie wytwarzało się też na wschodnim terenie kozaczyzny żadne poczucie narodowe (ni odrębności, ni wspólności narodowej), ani nie towarzyszyła tym ruchom żadna agitacja religijna. W “buntach” Kozaków dońskich występuje niezmącony ubocznemi wpływami objaw orjentalnego życia zbiorowego, a mianowicie tworzenie społeczności politycznych na tle organizacyj wojskowych, służących zarazem jako podkład ekonomiczny. Stjenko Rjazin występuje jako wybawca od głodu, który nawiedził dorzecze Donu. Zebrawszy znaczny zastęp kozaków i niekozaków, wskazuje im sposób do życia, wiodąc ich na zdobycie Azowa, następnie urządzając wyprawy łupieskie wzdłuż dolnej Wołgi, wkońcu w krainach nad Uralem (Jaikiem); kazał się okupywać ludom od granic Persji do średniego biegu Wołgi. Garnęli się do niego ochotnicy słowiańscy, tatarscy i z pośród Jugry; po kilku latach rozporządzał armją krociową i począł posuwać się śmiało coraz bardziej ku zachodowi. Naruszył granice bezpośredniego panowania carskiego, a wojska carskie okazywały się długo bezsilnemi wobec niego, bo lud chwytał “wojewodów”; i wysłanników carskich i odstawiał ich w więzach do obozu Rjazina, żołnierze zaś przechodzili wprost ha jego stronę; Gdziekolwiek hufce kozacze natrafiły na razkoł, zyskiwały odrazu zwolenników gorliwych, zrzucających z ich pomocą jarzmo “antychrysta”; jeszcze lepszym atoli agentem był głód. Już powstawało nowe państwo przeciw Moskwie; Stjenko Rjazin panował w Carycynie, Astrahaniu, Saratowie, w Samarze, Tambowie, Penzie, aż tuż pod Niżny Nowogród. Im bliżej Moskwy, tem bardziej rewolucyjnym stawał się ten ruch, wchłaniając w siebie coraz więcej żywiołów opozycyjnych, którym chodziło nietylko o dogodniejszy według ich pojęć i milszy sposób do życia, ale o to, żeby u nich nie musiało “być, jak w Moskwie”. Od r. 1668 razkoł buntował się jawnie, a szerzył się i w armji. Monaster Sołowiecki posiadł własną załogę z żołnierzy wyprawionych na poskromienie mnichów; zamienił się w fortecę, która przez ośm lat urągała oblężeniom. Każde niepowodzenie carskich oddziałów stawało się hasłem do nowego oporu to w tej, to w owej stronie caratu. Sama Moskwa stała się ponownie widownią rozruchów, których ofiarą padli Miłosławscy; “przywrócenie spokoju” odbyło się kosztem 7000 ofiar, więzionych i wieszanych. Wśród takich okoliczności posuwał się bunt Rjazina ku północnemu zachodowi, zmierzając na Moskwę, skąd podałby rękę Sołowieckim oblężeńcom, a wtedy cały carat zamieniłby się w jeden obóz rewolucyjny. Z buntem Rjazina poczynał łączyć się razkoł, a już zbiegał do niego lud wiejski, przytwierdzony do gleby. Zanosiło się i w caracie na “wojny kozackie” z podkładem agrarnym i wyznaniowym. Zagrażała ruina wszystkim bojarom, całej własności ziemskiej wogóle, nietylko wielkim panom, a zarazem nieuchronna w takim razie ruina całego dotychczasowego ustroju społecznego i państwowego. Toteż państwo i społeczeństwo bojarskie zdobyło się na wysiłek w obronie swego istnienia. W r. 1671 wystawiono wreszcie armję dość silną, z którą Jerzy Barjatynskij pokonał Rjazina pod Symbirskiem. Uciekającego dognano w stepach i pochwycono; skończył wcale inaczej niż Chmielnicki, bo na szubienicy w Moskwie. Rewolucja trwała wprawdzie jeszcze przez kilka lat, lecz z roku na rok przygasała, ścigana z największą bezwzględnością.

Tegoż roku 1671 dalszy ciąg sprawy kozackiej w Polsce przemienił się w nową wojnę polsko-turecką: Doroszeńko poddał się bowiem Turcji. Pomimo słynnej wyprawy Sobieskiego na “czambuły tatarskie”, wojna skończyła się haniebnym pokojem buczackim 1672 r., mocą którego Podole wcielono bezpośrednio do państwa tureckiego, Ukraina zaś dostawała się Doroszeńce pod zwierzchnictwem sułtana. W ten sposób spełniło się pierwotne marzenie Chmielnickiego: odrębne państwo na Ukrainie z łaski sułtana. Wojna religijna ukraińska spełniła wreszcie swe zadanie… wobec kalifatu. Dalsza akcja wojenna Sobieskiego (króla od r. 1674) doprowadziła do odzyskania ½ Ukrainy w traktacie żórawińskim 1676 r. (reszta wróciła do Polski wraz z Podolem dopiero w r. 1699, pokojem karłowickim). Na pozostawionej sobie ½ prawobrzeżnej Ukrainy wysługiwał się Doroszeńko nadal Turcji.

Od steru nawy moskiewskiej ustąpił już Morozow, ustąpił i Naszczokin, usunąwszy się sam do klasztoru na dewocję, żeby ujść gorszemu losowi. Car owdowiał, żenił się na nowo, a to stanowiło nieodwołalnie o zmianie “ludzi na czasie”. Z nową carycą, Natalją Naryszkinówną, obejmował rządy jej wuj, Matwiej. Zmiana była zresztą czysto osobistą sprawą, a w kierunku rządów nie zmieniało się nic. Matwiej był w szczególności zwolennikiem oświaty zupełnie tak samo, jak Naszczukin, a lgnął do kultury europejskiej niemniej od swego poprzednika. Caryca Natalja zerwała z tatarskim obyczajem haremowym, a na carskim dworze zaczęto golić brody i urządzać przedstawienia teatralne.

Wszyscy trzej wielkorządcy Aleksego sprowadzali cudzoziemców, ilu tylko zdołali zebrać do służby państwowej. Włochów atoli oddawna już nie było, a Polaków nic przyjmowano nigdy. Znikają całkowicie cudzoziemcy katoliccy; przyjmuje się na carską służbę tylko nieprzyjaciół “papizmu”, protestantów. Stosunki ograniczają się do północnej Europy; werbuje się majstrów, inżynierów, oficerów w Szwecji, w północnych Niemczech, w Holandji i w Szkocji. Jest ich sporo; pod Moskwą założono dla nich nową osobną osadę, t. zw. Słobodę Niemiecką. Z powodu niechęci do katolików nie korzysta Moskwa z głównych ognisk postępowej sztuki wojennej: z Hiszpanji, Francji i sąsiedniej Polski, skutkiem czego armja moskiewska popada znowu w zastój. Wyborną szkołę mogłaby stanowić Szwecja, ale stamtąd instruktorów wojskowych nie otrzymywano, bo pachnęłoby to zdradą własnego państwa; podobnież nie było nigdy polskich oficerów na służbie moskiewskiej, chociaż w Polsce bywali oficerowie prawosławni. W ostatnim roku życia cara Aleksego poddał się monaster Sołowiecki, zdobyty nareszcie. Nastało tem sroższe prześladowanie razkołu, które srożyło się coraz bardziej za jego syna, Fedora Aleksiejewicza (1676-1682), który wstąpił na tron pacholęciem 14-letniem, a zstąpił do grobu 20-letnim zaledwie młodzieńcem. Matwiej poszedł na wygnanie, a Miłosławscy stali się na nowo “ludźmi na czasie”.

Przedłużono z Polską rozejm andruszowski na dalszych lat 13, zaco miano zwrócić Sobieskiemu Siewierszczyznę, ale kilka tylko powiatów zwrócono; reszta ugrzęzła w obietnicy. Stosunki z Doroszeńką zaplątały i Moskwę z kolei w wojnę turecką, pomyślnie na szczęście toczoną. Rozejm, zawarty w Bachczyseraju w r. 1681, przyznawał wschodni brzeg Dniepru w zupełności Moskwie, Turcy stamtąd ustępowali, a Doroszeńko musiał zrzec się hetmaństwa. Wojny kozackie skończyły się.

Komentarzy 37 to “Wojny kozackie 1634-1682”

  1. JO said

    Dobrem Najwyzszym Jest Ojczyzna. Kozaczyzna a NIE Jerema Wisniowiecki i Magnateria zwrocili sie do Panstw Osciennych o „zdradliwa pomoc”.

    W swoim domu powinno sie dochodzic do ladu samemu.

    Raz jeszcze napisze, ze to Przywodcy Kozaccy Zdradzili a nie Magnateria. Magnateria byla samolubna, nie patrzyla daleko jak Krol Wladyslaw IV, ale nie poprosila panstw osiennych o „przysluge”…..

    Sa winy, ktore sa niedozapomnienia

  2. pilarz said

    jaki tam ci jest Widacki to jest, ale onegdaj pięknie uzupełnił „Ogniem i Mieczem” książką „Kniaż Jarema”. Opisał w niej działalność Jaśnie Oświeconego Kniazia Jaremy jako Gospodarza. W czasie jego 20-letniego władania Zaporożem zaludnienie wzrosło 40-krotnie! Większość tych osadników to zbiegli z Korony chłopi pańszvzyźniani, którzy się „skozaczali”. Jak to pięknie wyśpiwał śp.Jacek Kaczmarski „kniaź Jarema karci swoje dzieci”. I tu chyba należy szukać porozumienia z Ukraińcami – „Wy wszak nasi bracia”. No i Zaporożcy na szczęście nie mają nic wspólnego z banderowcami.

  3. JO said

    re.1 ….pomijam ta magnaterie, ktora bruzdzila jak Radziwilowie….. Coz, liste mozna wystawic im dzis. Ci zdrajcy niczym nie roznia sie od Chmielnickiego i powinni wisiec a ich dzieci do 1000 pokolenia nie powinni zajmowac jakichkolwiek funkcji spolecznych a powinni byc obroceni w chlopy lyb wygnani z kraju

  4. zerohero said

    Re 1,3 JO

    Pan pomija znacznie więcej, bo nie zna historii na poziomie elementarnym. Po głupim wpisie nr 1. przyszła refleksja, że gdzieś tam w beletrystyce jednak jakiś tam Radziwił się układał z obcymi. No ciepło, ciepło, ale do pełnego obrazu to sporo brakuje.

    Ludzie którym państwo formalnie wprowadziło status niewolnika powinni być oceniani inaczej niż ludzie, którzy mając fortuny chcieli się dorobić jeszcze więcej. Kto lobbował za wprowadzeniem niewolnictwa?

  5. zerohero said

    A zostawiajac na boku magnaterię. Kto chciał niskich podatków, zniesienia ceł, taniej siły roboczej na folwarku (aż do poziomu niewolnictwa) i braku stałej armii? Czytaj: brak rzemiosła, przemysłu, miast, dróg, mostów, fortów. Cała ta złota szlachta, która ocknęła się w najgorszym możliwym momencie, tzn. w powstaniach XIX wieku. We wpisie „Wojny kozackie 1634-1682” jest wprost powiedziane, że z Kozaków można było zrobić wspaniałą armię. Ktoś wolał napluć im w twarz, nie majac nawet dobrych środków przymusu, a potem zdziwienie, że się bunt podniósł.

    Jestem załamany obserwuąc historię chronicznej niezdolności wyłonienia przez Polaków jakiejś porządnej władzy i elit.

  6. JO said

    ad.4.To Pan jest idealista. Rzeczpospolita w swietle innych narodow byla Panstwem Prawa i dobrobytu dla Chlopow. Finansowy upadek spowodowany….musial dotknac chlopow z ktorych zyla Rzeczpospolita jako „masy pracujacej”.

    KOR wywolal strajki – czy one byly dobre – ano nie, gospodarka zawalila sie…to samo bylo i wowczas.

    Coz , ze Chlopi chcieli byc Panami…to mzonka. Kazdy smieciuch chcial byc Kozakiem i to szlachcicem kozakiem i tak po dzis dzien niemalze kazdy nazywa sie z duma Kozakiem…..bo glupi….

    ————————–

    Ci innego Gra Magnaterii a co innego glupiego chpopstwa jak glupiej solidarnosci pozbawionej glowy lub z glowa Zydowska…

    To Panu cos sie miesza

  7. bobola said

    Juz jakis czas temu twierdzilem, ze „Z samych chlopow zguba Polski…” (http://bobolowisko.blogspot.com/2011/08/z-punktu-widzenia-pana-dziedzica-czyli.html) i ciesze sie ze tego samego zdania jest Koneczny.

  8. RomanK said

    BObola i JO…zguba wszystka…ino z glupoty pochodzi… wyrznijcie to sobie panowie scyzorykiem na zatylku lozka:-)))
    Arenda panowie…Aenda…nic innego stala sie zarzewiem konfliktu na Ukrainie….
    Oddanie w pachty latyfundiow podnioslo ciezary chlopow ukrainnych szesciokrotnie….powtarzam dla panow specjalnie wolno i duzymi literami SZ E S C I K R O T N I E !!!!!!!!
    W dlugi popadli wszyscy!!!!! Nawet cerkwie, ktore Zydzi Arendarze poprostu zamkneli i zabrali do nich i do dzwonnic klucze!
    Zeby oprwic nabozenstwo trzeba bylo na ten czss zaplacic Zydwoi kluczowe…i po nabozenbstwie oddac klucze…..
    Kozacy ktorym odmowiono rejestru wykorzystali ta i taj juz wbuchowa sytuacje…. na rerest czekalo ok 120 tys Kozakow….
    Panowie o tym oczywiscie sie nei uczyli???? wiecie dlaczego???

  9. JO said

    ad.8. Panie Romanie: Dzieci Musza sluchac Rodzicow…

    ale Rodzice nie moga dzialac przeciw Dzieciom, ich draznic…

    ————————-

    Zgadzam sie z Panem Panie Romanie

  10. RomanK said

    Tu nie chodzi o zgode panie JO…ale o znajomosc faktow!!!! Prawdy Historycznej! Bo to czy sie zgadzamy czy nie..nie ma zadnego wplywu na to ze Slonce i tak jest centrum naszego Ukladu…Tak samo z Historia..jej nieznajomosc..szkodzi..bardzo szkodzi.
    Narod bez znajomosci wlasnej historii prawdziwej historii zachowuje sie jak czlowiek cierpiacy na amnezje!

  11. JO said

    Panie Romanie. Ja o Arendzie dowiedzialem sie od Pana i za to Panu

    Dzieki tej wiedzy wiem, ze do takiego ucisku niedlugo dojdzie w calej europie

  12. JO said

    Czy nie bylo to tak, Panie Romanie, ze Magnateria zadluzyla sie u Zydow na ” wojny”… no i oddala w Arende swoj Majatek?

    Coz, dzis mamy to samo. „Rzond” w Imieniu Panstawa zadluza sie (panstwo to kiedys Magnateria…), no i my mamy wiekrze podatki i „nienawidzimy ” Polski

    Panie Romanie, nie usprawiedliwia nas ZDRADA Polski w tej sytuacji, ktora jest wyjazd z Kraju i pozostawienie go na pastwe grabiezcow….tak i kiedys mimo arendy nic nie usprawiedliwia Kozakow , ze zmowili sie z szakalami na Ojczyzne….

  13. wet3 said

    Pomyslalem sobie wiele razy nad problemem powstan kozackich. W moim pojeciu, arenda byla poczatkiem konca Rzplitej. A wszystko to zaczelo sie od przekletej reformacji, ktora naszej szlachcie kompletnie we lbach poprzewracala.

  14. RomanK said

    Drogi panie JO,,glupota jest pewnym usprawiedliwieniem,,moge pana pocieszyc,,,ale i ona i niewiedza straszliwa… niestety nie zwalnia od odpowiedzialnosci :-)))
    Dowiedzial sie pan o arendzie dopiero odemie…… pisze pan…Chryste Panie……!~!!!

  15. JO said

    To Pana Pokolenie Tak Uczylo, Czemu teraz pan sie Dziwi? Prosze Pokazac jedna ksiazke w PRL ktora by Tak jak Pan Wykladala.

    Teraz Panu Latwo Przychodzi wyzywac od glupcow..

    ———
    Panie Kafel, pan jest PRL ow skim prawnikiem.To Pan byl glosicielem modernizmu, To Pan z Pradem szedl, by byc prawnikiem. Teraz ..co tu pisac, jest Pan Bohaterem, ktory pozjadal rozumy

  16. JO said

    Wszedlem ne wyszukiwarke pod halo Arenda..I nic, procz „Smierci”

  17. JO said

    Smieci..

  18. RomanK said

    Panie JO..szedlem z takim pradem,,,, ze wyrzucilo mnie z Pokarpacia na brzegi Zatoki Mexykanskiej:-))))zamiast do Belwederu:-))))
    Ujjjj panie JO wie pan gdzie Zatoka Mexykanska,,bo modernizm tez panu obcym pojeciem…:-))
    BIeda,,bieda z panem i panu podobnymi…i chyba wlasnie dlatego ma pan az tyle do powiedzenia….na kazdy temat…

  19. JO said

    ad.18. Panie Romanie, Pan wie lepiej niz ja.

  20. Re: 19 JO

    Jakiz jest wiec problem panie JO, aby sluchac tych, co wiedza lepiej i wiedza co pisza???

    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  21. JO said

    Panie Jasiu,…. nie wdawac sie z kims, kto „wie wiecej” o mnie niz ja sam – w dysputy….

    …a poza tym, ja nie mam problemu ze sluchaniem ludzi ode mnie madrzejszych…..

  22. Re: 21 JO

    Nie przypominam sobie, aby p. Roman „wchodzil” w panskie prywatne zycie, a jedynie komentowal to, co raczyl pan napisac publicznie.
    Mnie rowniez nie interesuje, co pan wie i kto pana zna najlepiej, ale interesuje mnie co pan publicznie „objawia” i moge domniemywac, ze te panskie „objawienia” sa lub moga byc na podstawie panskiej wiedzy lub wiedzy kogos innego, ktory sie panem posluguje.
    To tyle.
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  23. JO said

    ad.22. A ja myslalem, ze Pan Roman napisal :”Ujjjj panie JO wie pan gdzie Zatoka Mexykanska,,bo modernizm tez panu obcym pojeciem…:-))”

    Widocznie wg Pana to nie Pan Roman napisal i w tym zdaniu Pan Roman wie wiecej o mojej wiedzy niz ja sam..co do Zatoki Meksykanskiej i Modernizmu i w ogole o mojej wiedzy…

    Wie Pan Panie Jasiu. Gdyby Pan Roman napisal – „Panie JO – to Pan jest Glupi w temacie Arendy”. – coz, przyznal bym Mu racje…

    Ale Pan Roman sugeruje, ze ja nie wiem, gdzie lezy zatoka Meksykanska i nic nie wiem na temat Modernizmu, choc wie, ze cos musze wiedziec z przyczyny WIARY… Oznacza to , ze Pan Roman Generalizuje moja Glupote, choc nie wie ile ja wiem a ile nie wiem a tylko sie domysla i probuje byc mi przykry….

    Z takim dyskutantem wec, lepiej nie dyskutowac….do momentu az przestanie byc „czerwony ” ze zlosci…co przydaza sie Panu RK b czesto bo ma grupe A krwi, ale to wybaczamy Panu Romanowi, znajac go i mimo wszystko szanujac…

    Pan Roman musi sie wybulgotac…w odroznieniu do Pana. Pan nie ma grupy A krwi ?

  24. RomanK said

    Panie JO…ja nawet nie chce wiedziec- jak ma pan na imie:-))) stopien, stanowisko…odwrotnie niz pan..zna pan moje nazwisko, zawod…ma pan dostep do teczki z IPN…
    Co pan wie..bue mylic z wiedza….glosi pan wszem i wobec:-))) zatem nie obrazajmy mowicych co wiedza:-)))
    Policz pan ilosc wlasnych bulgotow..i porownaj z innymi…

  25. JO said

    Ad.24! Panie Kafel, Ja nigdy nie Mialem ochoty Panu sie anonsowac, wiec skad u Pana pomysl odrzucenia mojego przedstawienia sie? Pan troche zbyt do przodu sie wychyla, majac za duze wyobrazenie o Sobie I mojej do Pana komitywy checi.

    Czy Pan sugeruje, ze Jestem Agentem o jakims stopniu?

    Mnie Pana teczka nie interesuje. Pan wydal swoje owoce, po ktorych Pana wystarczajaco znam.

  26. Wandaluzja said

    Rok 1682 jest tu kryterium, gdyż do wojny o Ukrainę przystąpiła Austria Jestem wdzięczny za wskazanie, że głównym powodem Powstania Chmielnickiego była redukcja przez Sejm rejestru kozackiego z 24 tysięcy do 6, gdy król zmobilizował 30 tysięcy a myślał o 60. Śmierć króla na wilię wizyty Chmielnickiego rozpętała Piekło.
    W roku 1662 Polacy i Ukraińcy ZDOBYLI Moskwę, gdzie Baby wymusiły na carze przystąpienie do Rzeczpospolitej. W r. 1665 wracające z Moskwy poselstwo sułtana zostało przyjęte przez Radę Kozacką, której oświadczyło, że car WYSTĄPIŁ z Rzeczpospolitej, co zaproponowało kozakom. Rada odesłanie jadące do Konstantynopola poselstwo rosyjskie do Warszawy a poselstwo tureckie USMAŻYŁA NA WOLNYM OGNIU – co ilustruje się obrazem Kozacy Zaporoscy Piszą List do Sułtana, od tytułu MAJESTYCZNEGO Ty Swinskoje Ryło.
    W Polsce wybuchła jednak wojna jezuicka, w której Wielkopolanie wycięli wsławioną zwycięstwami nad Szwedami i Moskwą dragonię królewską a komandosi Lubomirskiego znaleźli w archiwum warszawskim Talmud Jezuicki. W odpowiedzi na to wybuchł bunt Doroszenki, którego poparła Turcja. Król zapytał na Radzie Królewskiej, czy TURCY KIJÓW ZDOBĘDĄ? z czym zgodzili się wszyscy. Potem zapytał: ALE CZY UTRZYMAJĄ? na co Koryciński odpowiedział: SĄDZĘ, ŻE PRZY POMOCY PUSZNYCH HAREMÓW UTRZYNAJĄ. Ponieważ nikt nie zgłosił sprzeciwu więc król podjął salomonową decyzję: TO DAJEMY KIJÓW MOSKWIE – bo pysznych haremów nie ma – co było powódem Rozejmu Andruszowskiego i abdykacji Jana Kazimierza.
    W Moskwie Piotr wygrał z Iwanem jako POLONOFIL. Król ZAPRZYSIĄGŁ Z PŁACZEM Pokój Grzymułtowskiego, którego Sejm nie rozpatrywał, dzięki czemu, gdy Piotr zdobywał Azów to Sobieski dokonał podboju Nadazowie, kosztem ewakuacji Mołdawii, ale w Karłowicach Polsce przyznano ziemię między Karpatami a Donem, a Rosji Międzymorze między Morzem Czarnym a Kaspijskim. Ciekawa, że taką propozycję złożyli sułtanowi Anglicy w roku 1648 (STAMBUŁ – HISTORIA OD 8000 R. P.N.E., C 1993 by Editions Nauveaux-Loisirs, filia wydawnicza Gallimard, Paryż; C 1999 by OPTIMUS PASCAL S.A. Oddział Wydawnictwa Pascal, s. 41).

  27. JO said

    Ad.26! A co to Talmud Jezuicki? Czy jest cos takiego jak Talmud Jezuicki? Ja myslalem, ze Talmud jest tylko Zydowski….

  28. aga said

    Panie Jo,

    niech Pan da sobie spokój z tymi nadętymi ukraińskimi,postbanderowskimi bufonami ;i nawet nie stara się im wyłozyć,że „zguba wszystkich ” to z pychy nielicznych pochodzi .
    Oni tego nie zrozumieją.A owoce rzeczywiście wydali.

  29. Piotrx said

    Re 26:

    „W roku 1662 Polacy i Ukraińcy ZDOBYLI Moskwę,”

    no coż słyszałem już podobne brechnie o Wiedniu czy o Monte Cassino ale o Moskwie jeszcze nie.

    W roku 1662 to nikt o Ukraińcach nawet nie słyszał , a ówcześni kozacy to nie żadni „Ukraińcy” jak usiłuje przedstawiać dzisiejsza postbanderowska propaganda.

    Osobiście nie wierzę że to powstanie było wyłącznie samoistne, tzn. wyłącznie jako samoistny bunt przed uciskiem i bez jakichkolwiek inspiracji z zewnątrz. Pewnie ze były liczne czynniki które je ułatwiły (wspomniany ucisk , czy bledy Rzplitej wobec stanu kozackiego) ale głowny czynnik ktory ukierunkowal i „zrewolucjonizował” to powstanie lezał gdzie indziej.

    „Zainteresowanie się Sabbataja Polską i polskich żydów Sabbatajem było wzajemne. Już pierwsze jego objawienie się w Smyrnie w r. 1648, jako mesjasza, ośmieliło żydów, jako jawne potwierdzenie zapowiedzi mesjańskich Zoharu i przyczyniło się do wybuchu powstania Chmielnickiego.” – Henryk Rolicki – „Zmierzch Izraela”

    Jeszcze jeden przykład odnosnie błędnego utożsamiania przez dzisiejszych postbanderowców ówczesnych kozaków z rzekomą „ukraińską” narodowością – np. we wczesniejszym okresie, po roku 1590, dochodzi do szeregu buntów kozackich na Kresach. Pierwszy pod wodzą Krzysztofa Kosińskiego , Był to rodowity Mazur, szlachcic polski z Podlasia. Kozacy owładnęli w 1592 r szeregiem zamków na Kijowszczyźnie i na Wołyniu oraz przymuszali włościan, mieszczan, i drobną szlachtę na wierność wojsku kozackiemu. Uznali się więc za władzę polityczną . Bunt poskromiły wojska koronne w 1593 r pod Januszem Ostrogskim i Aleksandrem Wiśniowieckim – a więc mamy taki pozorny paradoks:

    „ Polak /Lach/ Kosiński ukorzył się przed ruskimi panami”.

  30. JO said

    Panie Piotrze X, wlasnie bylem na spacerze nad pieknym Oceanem I romyslajac, zadalem sobie to pytanie o Moskwe, I rowniez stwierdzilem ze tu sie probuje manipulowac Historia. Pan Wandaluzja tu I siebie pisze jakimis skrotami myslowymi , zdaniami wzietymi z „matrix a” jak ” Jezuicki Talmud”…
    ————–

  31. Wandaluzja said

    Ad. 29. Piotrx powiedział/, 2012-03-10 (sobota) @ 13:15:03, Re 26:
    ***
    Pan Piotrx pozwala sobie na WYBRYKI. Henryk Sienkiewicz pisał IV część swego cyklu ukraińskiego, którego bohaterem był Jurko Bohun. Otóż Jurko ZDOBYŁ z Polakami Moskwę, gdyż wybuchł bunt Miedziowy, ale na mocy Kapitulacji UKRAIŃCÓW I Mazurów do Moskwy nie wpuszczono. Polacy wspuścili powstańców do skarbaca carskiego, gdzie ci znaleźli bodaj 800 tys talarów, gdy powinno być 3 miliony. Za PRZYMUSOWY depozyt talatów na miedziane nominalesy sfinansowano wojnę ukraińską. Gdy referowałem to to prof. Haisig krzyknął na całą salę Dolmelu: TO NIE BYŁY NOMINALESY A ZŁODZIEJE.
    Potem BABY wdarły się do na Kreml i WYMUSIŁY przystąpinie cara do Rzeczpospolitej, wobec czego Jurko musiał jechac do Pekinu, żeby wyznaczać granicę Chinami.
    Ten Piotrex uważa, że Historia z kancelarii Katarzyny II to ZWYCIĘSTWA, ale niech się hamuje z WYBRYKAMI, bo to takie zwycięstwo jak jadanie fekaliów pruskich i hitlerowskich.

  32. JO said

    Ad.31! Pan jest kolejnym co promuje Rzeczpospolita Wielu Narodow..Czy Pan nalezy do Zwiazku Szlachty Polskiej?

    ” ..bunt Mazurow I Ukraincow..” a moze bunt Niemcow, Zapewne wsrod tych Mazurow znalazl sie taki

    Pan jest niezlym bajkopisarzem, Takim kto pisal Harry Potera w zespole.
    ——–
    Troche Pan obnizyl tu swoj Nadety ton, co sie Panu Chwali. Czy to mojej ingerencji?
    ——-
    To dam Panu kolejna, Jezeli Pan chce sie Tu przebic ze swoimi wiadomosciami I byc tu uwazanym za Autorytetem, to radze pisac bardziej naukowo , przystepnie, z szerokim komentazem tak by czytajacy rozumieli, no I poprzec nalezy dowodami, zrodlami.

    Poki co to Pana tu wystapienia sa „szargane”! Jakby wyjete z kontekstu..

    Pisze Pan tak jakby chcial szokowac a nie poszukiwac Prawdy. Tak,mysle, ze albo Pan sie tu dostosuje do poziomu dyskusji albo stad zniknie…
    —–

    Zycze Powodzenia, bo przeciez chce Pan przyciagnac czytelnikow do swojej stroniczki..a chyba w jakims celu…wg mnie – niecnym, ale moze sie myle

  33. Wandaluzja said

    Powstał sojusz JO z Piotrxem przeciw Wandaluzji więc informuję, że pod Moskwą nie było buntu Ukraińców, Mazurów czy Niemców. Piszę UKRAIŃCÓW, bo trudno ich nazwać kazakami, gdyż Jurko Bohun był herosem „czerni” i powołał coś co trzeba nazwać „pospolitytm ruszeniem – bo bez względu na stan – czyli armię ukrińską. Nie wpuszczono zaś tej czerni do Moskwy, bo się jej bano a Mazurzy mieli tam gorszą sławę od Litwinów.
    Oskarżanie mnie o złe intencje z pozycji Urzędowej jest niesprawiedliwe, gdyż liczy się ODPOWIEDZIALNOŚĆ a je nie jestem bajkopisarzem czy Poterem.

  34. JO said

    Ad.33. Bohun powolal nie tylko ludy Ukrainne, ale I Podolskie, Wolynskie…etc,etc, dlaczego Pan nazywa Wiec ich Ukraincami a nie armia Chlopska, armia czerni? Z Kozakami W skladzie ktorych Byla rowniez Szlachta, duchwienstwo Prawoslawne, konfidenci, Zydzi..

    Pospolite ruszenie? Jakie? Pod przymusem tatarskim?
    Pan chyba cos Myli..

    Kogo Pan Ma na Mysli uzywajac slowa Mazurzy, czy Mazowszan?

    Panie Wandaluzja, przyzna Pan, ze Pana Wstawki zawieraja tresci conajmnie niejasne. Bez Wykladni historii jak to robia fachowo Piotr X, Marek S, Pan bedzie odbierany jak prowokator.A chyba nie o To Panu chodz tu.

  35. Piotrx said

    Re 33:
    „Powstał sojusz JO z Piotrxem przeciw Wandaluzji więc informuję, że pod Moskwą nie było buntu Ukraińców,”

    A ja informuję że sprawa jest prosta – prosze wskazać zródła historyczne z XVII wieku lub wcześniejsze okreslające ich pod względem narodowym mianem „Ukraińców”.

    Uzył Pan terminu „W roku 1662 Polacy i Ukraińcy ZDOBYLI Moskwę” więc na jednej płaszyznie znaczeniowej postawił Pan w tym okresie Polaków i Ukraińców , a wtedy pod wzgledem narodowym żadnych Ukraińców nie było.

    „Ten Piotrex uważa, że Historia z kancelarii Katarzyny II to ZWYCIĘSTWA, ale niech się hamuje z WYBRYKAMI”

    Nie jestem dla Pana „ten Piotrex” a reszta to kolejne brechnie – nie wiem na jaki temat i do czego sie odnoszą – chyba sie kartki posklejały w książce?

  36. Wandaluzja said

    Zelżenie mnie (ad. 29) dało mi prawo do konfrontacji wojennej. Uczono mnie, że „ukrinnośc” tworzła się wokół Połtawy – jak twierdzili Rosjanie pod wpływem polskim. Nawiązał do tego Chmielnicki likwidując krwawo Polski Kijów i „marząc” o Królestwie Ukrainnym. Dynastię Chmielnickiego wysadził Bohun jako wódz nie elity kozackiej, ale „wataga ludowy”, który zaprowadził nie kozaków, ale UKRAIŃCÓW do Warszawy, i nie do szlacheckiego Sejmu, ale Polskiego Króla. Jeśli więc mówi się, że BEZ CHMIELNICKIEGO NIE BYŁOBY UKRAINY to stworzył on tą Ukrainę przy pomocy popów połtawskich, którymi zastępował mordowanych katolików i unitów.
    Kancelaria Katarzyny II zmieniła polską nazwę Ukraina na Małą Rosję; Litwę na Bialoruś a Żmudź na Litwę. Studenci z Wileńszczyzny na PWr mówili, że Żmudzini nazwali się Litwinami i chcą nas nauczyć wschodniożmudzkiego. Mnie uczono, że nazwę Ukraina REAKTYWOWALI Austriacy, bo Polacy lubowali się w RUSI Takiej czy Innej. Jeden Żyd powiedział mi, że Stalin nie był Rosjaniem, a gdy zapytałem dlaczego to odpowiedział, BO WZIĄŁ LWÓW.

  37. Wandaluzja said

    Wie Pan co, na początku bylem po prostu zaszokowany czytając Pana na
    Wandaluzji o wytruciu całej szkoły architektury Wrocławiu. Teraz, kiedy ochłonąłem nieco i przypominam sobie własne czasy studenckie to widzę, że coś w tym jest. Podczas moich studiów tam cały czas miałem wrażenie że nikogo tam nic nie obchodzi, tak jakby cała kadra przychodziła tam jak do pracy w urzędzie. Ciekawość i dociekliwość ze strony nielicznych studentów takich jak ja była odbierana jako
    niezdyscyplinowanie lub nawet personalne ataki. Szczególnie zapamiętałem p. Hawrylaka z obrony jednego kolegi, który się odważył na ambitny projekt i został przez niego zjechany kompletnie bez jakichkolwiek racjonalnych powodów. Zaszokowało mnie to, że szanowna komisja popisała się przy tym wielką ignorancją. Teraz widzę że to może być prawdą co Pan pisze, choć to się nie mieści w głowie

    Pozdrawiam

Sorry, the comment form is closed at this time.