Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Marzec 29th, 2012

Rosja, Chiny, Indie, Brazylia i Płd. Afryka będą mieć własny bank “światowy”

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

http://www.firstpost.com/fwire/world-bank-will-work-with-proposed-brics-bank-259011.html

Bank ma się nazywać BRICS – od pierwszych liter krajów, które go zakładają. Ma on finansować inwestycje w krajach członkowskich.

Gangsterom z Banku Światowego, oczywiście nie jest to na rękę. Prezydent BŚ, Robert B Zoellick, już próbuje podporządkować sobie powstającą instytucję – podczas spotkania założycielskiego BRICS w New Delhi, powiedział reporterom, że “założenie nowego banku finansującego rozwój jest skomplikowanym przedsięwzięciem, wymagającym kapitału”. Już na wstępie zaczął grozić, że te kraje nie mają “odpowiednio wysokiego ratingu”, który w przypadku Banku Światowego jest najwyższy – AAA. Jak wiadomo, rating, czyli wskaźnik ryzyka kredytowego, jest jedną z najważniejszych broni terroryzmu finansowego, którym zniewalany jest świat. Wszystkie instytucje, a nawet państwa, które nie podporządkowują się tyranii bankowej mają obniżany rating, co powoduje natychmiastowy spadek zainteresowania inwestorów.

Zoellick niepotrzebnie bił pianę, ponieważ kraje BRICS mają prawdopodobnie większy kapitał rozwojowy w postaci zarówno gotówki, jak i siły roboczej, niż reszta świata. Mimo to, rozpaczliwie nalegał na udział “specjalistów” z BŚ w rozwoju nowej instytucji. Chyba najbardziej bolesne dla gangsterów z BŚ jest udział w nowym banku Indii, która jak dotąd była w pełni kontrolowana przez NWO.

Wygląda na to, że czas banksteryzmu światowego się kończy, dominacja USraela i Imperium Brytyjskiego już niedługo będzie miała finał. Czy będzie to oznaczało wojnę światową czy też pokojową transformację, dowiemy się zapewne w ciągu kilku najbliższych lat, o ile nie miesięcy.

Za http://monitorpolski.wordpress.com

Nie wiemy, czy i kiedy czas banksteryzmu się skończy, ale dobrze, że ktoś próbuje uwolnić się spod terroru kilku rodzin, władających większością dóbr na świecie. – admin.

Posted in Gospodarka | 39 Komentarzy »

Izraelska mafia w hutach

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Zatrzymanie w Namibii pana Borisa Bannai, szefa rady nadzorczej Huty Pokój, otwiera nowy rozdział w historii dyskretnych inwestycji rosyjskiej mafii w polski przemysł hutniczy. Zatrzymany Gruzin z izraelskim obywatelstwem już wcześniej namącił w USA.

“Puls Biznesu” informuje, że polskie władze wydały nakaz aresztowania pana Borisa Bannai, przewodniczacego rady nadzorczej Huty Pokój w Rudzie Śląskiej [link]

Pan Bannai został zatrzymany w dalekiej Namibii, gdzie podobno mieszka na stałe od kilku lat i prowadzi biznesy. Pan Bannai mówi, że będzie się bronił przed ekstradycją do Polski, gdzie postawiono mu zarzuty prania brudnych pieniędzy, oszustwa i działania na szkodę spółki. Chodzi o bagatela – 500 milionów PLN.

Pan Bannai nie jest przy pierwszym numerze tego typu. Już w 2006 został oskarżony przez swoich ukraińskich partnerów biznesowych o wyłudzanie milionów dolarów: [link], [link]

W 2009 roku o panu Bannai było też głośno w Izraelu (cytat z dziennika Haaretz):

“A temporary injunction was issued yesterday barring Eli Reifman’s partner, Dr. Boris Banai, from making any changes in the shareholding in their jointly owned Polish steel mill. A second temporary injunction prohibits him from making any changes to licenses, equipment or assets in their coal and iron mining operations in Namibia and South Africa. The accounting firm KPMG was also prohibited from making any changes in the joint venture. The injunctions had been requested by the court-appointed receiver for the assets of the bankrupt Emblaze founder. Reifman, who owes creditors about NIS 300 million, was jailed for contempt of court for refusing to cooperate with the receiver, Eitan Erez. Banai is not cooperating with Erez either”.

Pan Bannai – a właściwie Biniashvili – urodził się w ZSRR (jest pochodzenia gruzińskiego) i jako młody człowiek wyemigrowal z rodzicami do Izraela. Jak widzimy, pan Bannai od lat działa prężnie w międzynarodowym biznesie. Widząc jak działa, nie dziwimy sięe wcale, że schował się w dalekiej Namibii i że nie chce stamtąd dobrowolnie wyjechac.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka, Różne | 21 Komentarzy »

Ktoś nas tutaj robi w konia!

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

W połowie lat 70, kiedy kończyłem 8 letnią podstawówkę, nie miałem jeszcze 15 lat. Wybieraliśmy szkoły do dalszego kształcenia. Część kolegów w tym i ja poszła do techników i liceów ogólnokształcących. Prawie połowa mojej ósmej klasy poszła do trzyletniej szkoły zawodowej, przy dużym zakładzie produkcyjnym (20 tysięcy zatrudnionych).

Jak wyglądało kształcenie w tej szkole uczącej generalnie obróbki stali na różnych maszynach?

We wrześniu moi koledzy podpisali umowę o pracę z zakładem i dostali nr ewidencyjny. Ich kształcenie polegało na tym, że na tydzień trzy dni się uczyli w szkole, a 3 dni mieli tak zwanych warsztatów. Gdy już się coś poduczyli, pracowali na wydziałach produkcyjnych. Niektórzy produkowali na warsztatach szkolnych znane i cenione urządzenia do siłowych ćwiczeń zwane Atlasami. Wakacji mieli z tego, co pamiętam miesiąc.

Można powiedzieć, że w szkole zawodowej, tak naprawdę to pracowali od 15 roku życia. Po zakończeniu szkoły zawodowej zostawali automatycznie przyjmowani do pracy na wydziale. Niektórzy kontynuowali naukę w 3 letnim technikum. Swego czasu szkoły zawodowe kształciły blisko połowę absolwentów szkół podstawowych. Tyle tytułem wstępu. A, i jeszcze jedno, większość miała dwuletni epizod w życiu zwany zasadniczą służbą wojskową.

Jak to ma się w liczbach? Kandydat (facet) na emeryta mój rocznik 60, dzisiaj ma 52 lata. Zaczął pracę w 15 roku życia, do emerytury w wieku lat 65 przepracuje efektywnie 50 lat! Niech mi ktoś wytłumaczy jak w takim przypadku, te dodatkowe dwa lata może wpłynąć znacząco na jego wysokość emerytury?

Wrzucam dane w EXCELA i ni jak mi to nie wychodzi. Bo te dwa lata to tylko 4% więcej. Jak te 4% przełoży się na dużo większą emeryturę? Nie bardzo łapię, no ale jak w liceum uczyłem się niezreformowanej matematyki. Zapytam, ile odłożył na swoją emeryturę pułkownik Przybył, aby pobierać te 6 tysięcy złotych w wieku 41 lat. Coś się to nie da poskładać

Tak jak to przed laty śpiewał Wojciech Młynarski w piosence „Pucel”:

Po co my tu główkujemy,
wytężamy się od nowa,
po co dopasowujemy,
jak się nie da dopasować?!

Mariusz Wiącek
http://prawica.net/29532

Posted in Polityka | 31 Komentarzy »

Przebiegli biegli

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Stan polskojęzycznego sądownictwa jest jednym z najlepszych wskaźników zapaści, w jakiej znalazło się Państwo Polskie. – admin.

„Do sądu idzie się po wyrok, nie po sprawiedliwość”

Wiadomość z wczorajszego dziennika TV. Andrzej G. naczelnik więzienia w Sztumie jakiś czas temu zabił nożem więźnia. Nakazał strażnikom wyprowadzenie drugiego więźnia z celi i skutecznie załatwił z pozostałym jakieś swoje porachunki.

Psychiatrzy orzekli, że zabójstwa dokonał w stanie całkowitej niepoczytalności, ze względu na chorobę psychiczną, co zwalnia go od kary.

Po roku psychiatrzy ze specjalnego zakładu w Szczecinie orzekli, że nie zagraża on nikomu i nie musi się leczyć psychiatrycznie, ani przebywać w zakładzie zamkniętym. Onegdaj opuścił zakład i jest na wolności. Dwa papierki od „eksperta” czy jakiejś komisji ekspertów wystarczą aby popełnić morderstwo doskonałe.

Gdy Sąd Rodzinny rozpatruje sprawę dziecka rzekomo zaniedbanego – bo tak donieśli sąsiedzi, albo rozwiedziony rodzic – nie interesuje Sądu w najmniejszym stopniu tak zwana prawda materialna. Zdarzyło się, że Sąd wpisując do akt, że dziecko ma wszawicę, jest wygłodzone i wychudzone, nie chciał nawet rzucić okiem na śliczną, pulchną dziewczynkę czekającą pod salą sądową na matkę, której groziło pozbawienie władzy rodzicielskiej.

Sąd (blondynka w todze) opierał się na zeznaniach złośliwych sąsiadów i opinii „eksperta” jakim była sfrustrowana, bezdzietna, bez wykształcenia i zawodu pani kurator, której matka nie umiała, czy nie chciała, jak widać ugłaskać.

Osobiście byłam świadkiem, jak biegła sądowa ( psychiatra) wpisała do akt, że moja podopieczna (zupełnie nieformalna) ma świerzb, wszawicę, grzybicę i jest niezdolna do samodzielnego życia. Wszystko to było kłamstwem. Chodziło o mieszkanie ( socjalne) na które polował prezes wspólnoty mieszkaniowej. Tymczasem staruszka chodziła sama nie tylko do baru mlecznego lecz nawet do Filharmonii i na różne wykłady, a jedyną jej przywarą było, że przynosiła do domu dary (ubrania) w ilościach przekraczających jej potrzeby.

W kilka dni doprowadziłyśmy z koleżanką jej pokoik do porządku i zgłosiłyśmy się na rozprawę sądową. Adwokat z urzędu ujęty naszym bezinteresownym udziałem w tej sprawie, poradził, żeby mówić wszystko co Sąd zechce usłyszeć i w żadnym wypadku nie wdawać się w wojnę z biegłym. Sąd przełknął nasze – dość absurdalne – zapewnienia (na przykład, że będę codziennie dowozić gorący obiad ze Śródmieścia na Bielany) i zwolnił podopieczną z przymusowego pobytu w domu opieki na Solcu, gdzie zdążyła już ją przewieźć siłą policja. Koleżanka została kuratorem (społecznym, bezpłatnym) staruszki, która żyła jeszcze kilka lat we własnym mieszkaniu (wystarczyło zorganizować jej posiłki z baru mlecznego i kontrolować pracę opiekunek z opieki społecznej), a gdy weszła w stadium pampersów, na własne życzenie przeniosła się do domu opieki na Hetmańską, prowadzonego przez zakonnice.

Biegła była ewidentnie przekupiona. Nie badała staruszki. Nie weszła nawet do mieszkania, stała w progu. Policja która niechętnie interweniuje w poważnych sprawach, bez skrupułów wywlekła babcię w nocnej koszuli z łóżka i dostarczyła do zakładu, gdzie była umieszczona we wspólnej sali z osobami w stadium wegetatywnym i zapewne zmarłaby po kilku miesiącach. Adwokat z urzędu przyznał się, że gdyby nie my, nie czytałby nawet akt. Takich spraw ma kilka tygodniowo i szkoda mu czasu na wnikanie w nie. Los takich staruszek jest przesądzony. Adwokat tak się „zaszczepił” (jak mówią młodzi), że woził nam nawet meble dla podopiecznej. Udało się wyrwać człowieka ze szponów systemu i tyle naszej satysfakcji.

Tylko naiwny oczekiwałby od sądu jakkolwiek rozumianej sprawiedliwości. „ Do sądu idzie się po wyrok, nie po sprawiedliwość” – usłyszałam od adwokata staruszki.

Sądy uczestniczą w rabowaniu ludzi z nieruchomości, w odbieraniu dzieci, w pozbywaniu się starych krewnych z mieszkania. Sądu nie interesuje prawda – opiera się na makulaturze produkowanej przez biegłych. A biegli dobrze wiedzą, na której półce stoją konfitury.

Izabela Brodacka
http://dakowski.pl/

Posted in Różne | 12 Komentarzy »

Ludzie z ogonami

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Lemingi występują zarówno w wersji żeńskiej, jak i męskiej. To nie tyle zdrajcy, ile osoby bezmyślnie powielające obce mody.

Felieton z cyklu „Listy z podziemia”, „Gazeta Polska” 21 marca 2012

Opisując naturę Polaków, Jarosław Marek Rymkiewicz często przywołuje francuskojęzyczny dramat Adama Mickiewicza „Jacques Jasiński ou Les deux Polognes” (1836). Stąd wzięła się szeroko dyskutowana teza o istnieniu Polski patriotów i Polski zdrajców. W ostatnich miesiącach bardzo polubiliśmy tytułowego bohatera dramatu. Choćby za to, że jako komendant wileńskiej insurekcji w 1794 r. kazał postawić przed ratuszem szubienicę, na której zawisł hetman Szymon Kossakowski, jedna z największych kanalii w dziejach Rzeczypospolitej. Tyle że wiemy o tym z lekcji historii, ewentualnie z Rymkiewiczowskiego „Wieszania”, ponieważ w „Les deux Polognes” Jakub Jasiński się nie pojawia. Zapowiedziany w tytule nie zdążył wkroczyć do akcji, bo po ukończeniu czterech scen i kawałka piątej Mickiewicz połamał pióro albo zgubił rękopis.

Ściśle polityczna interpretacja dramatu jest więc trochę na wyrost. Kluczowa w tekście wydaje się diagnoza starego szlachcica Stanisława, który z okien ukochanego dworu na prowincji nie dostrzegł przemian cywilizacyjnych: „Com miał przed oczyma,/ To mi nie powiadało: że się Polska zmienia,/ Że się zmieniła, czyli, że już Polski nie ma./ Jest to tak, jakby podczas nocnego uśpienia/ Skradziono Polskę starą; a dzień po to budzi,/ Żeby oko patrzało na diabelskie sztuki,/ Żeby widziało fraki, ogony, peruki –/ Wojsko w frakach, perukach; z ogonami ludzi”.

Cytuję dziewiętnastowieczny przekład Tomasza Olizarowskiego, bo bardzo podoba mi się wizja ludzi z ogonami. To nic, że w oryginale stoi jak wół „des femmes avec des queues”, czyli „kobiety z ogonami” (prawdopodobnie chodzi o manieryczne fryzury). Z własnych obserwacji wiemy, że lemingi występują zarówno w wersji żeńskiej, jak i męskiej. Jak wynika z tekstu, to nie tyle zdrajcy, co osoby bezmyślnie powielające obce mody. Stary szlachcic dostaje od ich widoku zawrotu głowy. Obawia się, że umrze albo – co gorsza – straci rozum i sam zostanie transwestytą (chyba tak, według dzisiejszych standardów, należy tłumaczyć słowo „travesti”). Jest przekonany, że od samego patrzenia na opętanych można się zarazić.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 11 Komentarzy »

Masoneria a rozbiory Polski

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

I. Wstęp.

Znany z wielu poważnych prac na polu historji kultury p. Kazimierz Marjan Morawski ogłosił w jednym z ostatnich zeszytów Kwartalnika Historycznego niewielkie, ale obfite w treść studjum pod dziwnym napozór tytułem “Bractwo wrogów wstrzemięźliwości”[1]. W czasie pobytu w Dreźnie zaznajomił się Morawski z W. Suntheimem, właścicielem firmy winiarskiej H. E. Philip, który go zaprowadził do składów tej firmy, znajdujących się w podziemiach t. zw. “Pałacu Kurlandzkiego”. W środkowej hali pokazał p. S. naszemu uczonemu duże półokrągłe framugi; w jednej z nich były ślady wskazujące, iż stał tam niegdyś owalny stół, tak wielki, że mogło przy nim wygodnie zasiąść 12 osób. Przy tym stole – jaki wywodzi nasz Autor na podstawie obszernej literatury i materjałów archiwalnych odbywał elektor saski Fryderyk August II, a od r. 1697 król polski August II, w gronie zaufanych panów i dam wesołe “posiedzenia”, na których, jak wieści głosiły, głównym przedmiotem narad było wypróżnianie kielichów, równocześnie mogło zasiadać przy tym stole tylko 12 osób, choć liczba zaufanych Króla Jegomości była większa, bo członkowie tej kompanji zmieniali się na różnych posiedzeniach. Że pijatyki odgrywały ważną rolę na zgromadzeniach tego towarzystwa, stwierdza zresztą sama jego nazwa: “Bractwo wrogów wstrzemięźliwości”. Przewodniczącym był sam król, który nosił tytuł “Patrona” bractwa. Stowarzyszenie to zwało się także “Okrągłym Stołem”, po niemiecku “Confidenztisch”, albo “Confidenztafel”. Te ostatnie nazwy świadczą, iż otaczano się pewnego rodzaju tajemniczością, – jak zobaczymy, nie bez powodu.

Na początku r. 1728 nastąpiło powiększenie grona zaufanych i wtajemniczonych, a to z okazji przybycia do Drezna króla pruskiego Fryderyka Wilhelma I, organizatora pruskiego państwa i pruskiej armji. Przybył więc w odwiedziny do Augusta “Mocnego” pruski “Król-Kapral”. Przyjechał ze swym synem, Frycem, późniejszym Fryderykiem “Wielkim”, jak go nazwała prusko-niemiecka i bezkrytyczna pozaniemiecka historjografja. Goście zamieszkali w tym samym pałacu, po którego podziemiach oprowadzał naszego Autora uprzejmy drezdeński kupiec. Pałac ten nazwano później “kurlandzkim” od księcia saskiego, a królewicza polskiego Karola, czasowo księcia kurlandzkiego. Oficjalnym celem wizyty była ratyfikacja traktatu przyjaźni prusko-saskiej. Obok poufnie prowadzonych negocjacyj spędzali obaj monarchowie i ich dwory także czas na balach i innych rozrywkach. Wtedy to “Mocny” August zaprosił pruskiego władcę do swego “okrągłego stołu” i wszedł z nim w taką zażyłość, że pozwolił mu założyć w Berlinie filję swego pijackiego stowarzyszenia i wydał mu w tej materji formalny akt erekcyjny. Już 17 marca tegoż roku 1728 zawiózł ten dokument do Berlina kapitan saski, Poppelmann, przywożąc też jako najcenniejszy prezent okrągły stół, wykonany ściśle na wzór drezdeńskiego, aby szlachetna filja berlińska miała przy czem swe “posiedzenia” odbywać. Jako głowa berlińskiego oddziału “Bractwa” nosił król pruski tytuł “Kompatrona” i miał prawo mianować członków tego oddziału.

Według badań K. M. Morawskiego Bractwo było towarzystwem masońskiem, a zajmowało się także sprawami politycznemi, którym nadawało kierunek antykatolicki.

II. Zamiłowanie do okultyzmu w całej Europie, a zwłaszcza w Niemczech i innych krajach protestanckich.

Wiek XVI i XVII to epoka, kiedy zamiłowanie do okultyzmu szerzyło się w całej Europie. Z tem łączyło się też uprawianie astrologji i alchemji, które to gałęzie “wiedzy tajnej” dały później co prawda początek tak poważnym naukom jak astronomja i chemja, ale wówczas”… nietylko czystą wiedzę miały nacelu. Warto też zwrócić uwagę na okoliczność, że w średniowieczu zajmowali się temi sprawami tylko nieliczni uczeni, podczas gdy w XVI i XVII wieku poczęły się tem porać osoby na najwyższych stanowiskach, a nawet monarchowie. Może nie od rzeczy będzie uwaga, że wielkie zainteresowanie się alchemją ze strony monarchów i polityków tej epoki było w związku z dewaluacją złota i srebra, która wynikła z nadmiernego napływu tych metali po odkryciu Ameryki, tudzież z olbrzymiem ich zapotrzebowaniem przez rządy na liczne w tej epoce wojny i coraz liczniejsze wojska. Niski stan nauk przyrodniczych sprzyjał wierze w rojenia alchemiczne. Każdy władca pragnął zdobyć jaknajwięcej złota, każdy chciał wiedzieć, czy jego plany polityczne ziszczą się, to też otaczali się alchemikami i astrologami. Nie dziwmy się więc, że porał się alchemją nawet tak gorliwy katolik, jak nasz Zygmunt III, który marzył wciąż o odzyskaniu tronu szwedzkiego, a wiedział, że od sejmu polskiego nie uzyska pieniędzy na wojnę ze Szwecją. Sędziwoj, czy inny alchemik, miał mu dostarczyć tych środków, których król nie mógł uzyskać od sejmu.

Jeżeli jednak katoliccy władcy rozumieli, że w tych badaniach, jak mniemano naukowych, istnieć musi pewna granica, a to, zwłaszcza w czasach potrydenckich, zakreślona dogmatami katolickiemi, to protestanci na granice te nie zważali wcale. Stąd też “tajna wiedza” w krajach protestanckich schodziła już wyraźnie na bezdroża antyreligijne, okultystyczne, zahaczała o żydowską Kabałę, a nawet tu i owdzie o satanizm. Podniecona przez reformację nienawiść do katolicyzmu popychała okultystów protestanckich do szukania sposobów, by zgnębić Kościół, papiestwo i państwa katolickie.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 5 Komentarzy »

Przyzwyczajanie ludzi… okładka portfela kierowcy

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Źródło: http://3rm.info/22811-oblozhka-dlya-voditelskix-dokumentov-666-foto.html
Data publikacji: 28.03.2012
Tłum. RX

Okładka portfela na dokumenty kierowcy i samochodowe ze znakiem 666. Wersje w kolorze czarnym, czerwonym, fioletowym i laguna z możliwością tłoczenia numeru rejestracyjnego samochodu. Produkt firmy „Svarovski”.

Portfel posiada wygodną wewnętrzną kieszeń wykonaną z przezroczystego plastiku z przedziałkami na poszczególne dokumenty. Portfel wykonano z wysokiej jakości skóry. Wymiary 90 na 125.  Cena 1290 rubli.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com

Za Wikipedią – http://pl.wikipedia.org/wiki/Swarovski

Swarovski – luksusowa marka, z siedzibą w Austrii, pod którą sprzedaje się produkty ze szlifowanego kryształu, takie jak biżuteria, optyka myśliwska, akcesoria dekoracyjne, figurki zwierząt (znajdujące wielu kolekcjonerów) a także dżety/cekiny, które mają za zadanie ozdabiać m.in. ubiór, biżuterie, telefony komórkowe oraz paznokcie kobiet (tipsy). Swarovski tworzy również szkła kontaktowe i większość (około 76%) kryształków montowanych wewnątrz odblasków instalowanych na polskich drogach. Swoje produkty dekoracyjne i biżuterię sprzedaje wyłącznie w monobrandowych butikach. W Polsce znajduje się aktualnie (2010) 15 butików Swarovskiego: w Warszawie (3), Krakowie (3), Łodzi (2), Wrocławiu (2) oraz po jednym wPoznaniu, Gdańsku, Katowicach, Gdyni i w Częstochowie, jednakże tylko w trzech pierwszych miastach działają butiki z pełną kolekcją marki.

W Polsce sklepy firmy Swarovski nadal uchodzą za luksusową klasę butików, podczas gdy w innych miastach europejskich (zwłaszcza stolicach, np. w Brukseli) butiki tej firmy znajdują się w prawie każdym centrum handlowym oraz na prawie każdym lotnisku.

Firma należy do rodziny Swarovskich od chwili założenia w 1895 roku przez Daniela Swarovskiego.

Posted in Różne | 6 Komentarzy »

By żyło się lepiej

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Z tym całym Euro miało być tak, że jak nie ma chleba, to władza chciałaby przynajmniej dać ludowi igrzyska.

Propaganda szalała: będą nowe autostrady, nowe dworce, szybka kolej… Będzie wzrost gospodarczy, mistrzostwa przyniosą korzyści finansowe. Ekonomiści ze Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Łódzkiego wyliczyli nawet, że zarobimy 27,9 mld zł, wskutek łącznego wzrostu PKB o 2,1 proc w latach 2008- 2020, m. in. ze względu na rozwój turystyki czerwcu 2012 r. [Ekonomiści, jak im się zapłaci, to mogą wszystko wyliczyć w dowolny sposób, i co w tym dziwnego? – admin]

Tymczasem król, jak to u Platformy, okazał się nagi. Zamiast wyliczanych zysków nieźle dostaniemy po kieszeni, podobnie jak to było w przypadku wcześniejszych finałów Starego Kontynentu. Bogaci Niemcy organizujący w 2006 r. piłkarskie Mistrzostwa Świata, mimo że nie musieli w zasadzie tworzyć nowej infrastruktury, zamknęli bilans stratą 10 miliardów euro. Jeszcze gorzej było w 2004 r. w Portugalii, która wydała na organizację Mistrzostw Europy aż 10 razy więcej niż zakładano w początkowych planach, przynosząc prawie 700 mln euro strat.

Co prawda Ministerstwo Sportu obliczyło, że mistrzostwa przyniosą nam 115 miliardów złotych zysku, ale według raportu Instytutu Globalizacji, sumę tę można między bajki włożyć.

Inwestycje kosztować nas mają 90 miliardów złotych, dla porównania na Ukrainie – jak podała gazeta „Dieło” – 18 miliardów złotych. Wpływy z mistrzostw osiągną najwyżej 1 miliard. Większość pieniędzy, m.in. dzięki rozporządzeniu ministra Rostowskiego, popłynie do kasy UEFA, faktycznego zwycięzcy turnieju. Polak, niezależnie od tego, czy jest kibicem, czy nie, czy obejrzy na żywo jakiś mecz (co wątpliwe, zważywszy na wąską pulę biletów) czy nie – do każdego biletu dołoży, jak wynika z raportu, po około 12 tysięcy złotych.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 5 Komentarzy »

Tusk i Bartoszewski nie popełnili przestępstwa

Posted by Marucha w dniu 2012-03-29 (czwartek)

Przestępstwo popełniają ci, którzy piszą prawdę o Michniku. Przestępstwa nie popełnia Michnik, lżąc Polaków i plugawiąc ich historię i kulturę przy pomocy grona usłużnych dresiarzy dziennikarskich. Przestępstwa nie popełnia Sikorski, ubliżając zasłużonemu Polakowi, p. Janowi Kobylańskiemu. Przestępstwo popełnia matka, nazywając w sądzie gwałciciela i mordercę swej córki bandytą.
Nie ma to, jak niezawisłe, polskojęzyczne sądownictwo.
Teraz znów stanęło na wysokości zadania.
Prof. dr hab. gajownictwa W. Marucha.

Zdaniem Prokuratury można bezkarnie fałszować akty prawne, poświadczać nieprawdę przez urzędników na dokumentach państwowych, wprowadzać w błąd opinię publiczną, wyłudzać poświadczenie nieprawdy i posługiwać się fałszywym tytułem profesora.

W dniu 21.02.2012 r. poinformowałem opinię publiczną, że składam zawiadomienie o przestępstwie przeciwko Premierowi Donaldowi Tuskowi i Władysławowi Bartoszewskiemu o następującej treści:

Zawiadomienie o przestępstwie

W ślad za enuncjacją internetową http://aktynologia.nowyekran.pl/post/28111,tusk-pomylka-czy-falszerstwo-aktu-prawnego (załącznik nr 1) działając zgodnie z art. 304 § l k.p.k. składam zawiadomienie o przestępstwie przekroczenia uprawnień (Art. 231. § 1 KK) i poświadczenia nieprawdy (Art. 271. § 1 KK) przez funkcjonariuszy publicznych, którzy w Zarządzeniu Nr 134 Prezesa Rady Ministrów z dnia 20 listopada 2007 r. w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Prezesa Rady ministrów do Spraw Dialogu Międzynarodowego użyli niezgodnego z prawdą sformułowania:

”3. Funkcję Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do Spraw Dialogu Międzynarodowego pełni prof. Władysław Bartoszewski”.

Przez co wprowadzili w błąd opinię publiczną i naruszyli powagę Państwa Polskiego.

Wnoszę też o wszczęcie śledztwa i ściganie Władysława Bartoszewskiego z tytułu podejrzenia popełnienia przez niego przestępstw określonych w Art. Art. 270. § 1 i 272 Kodeksu karnego.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »