Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Imperializm amerykański Mazowieckiego

Posted by Marucha w dniu 2012-03-30 (piątek)

Kawałek historii – admin.

KSIĘŻA – AGENCI IMPERIALIZMU

We wtorek, dnia 22 września br. [1953 roku m.z.] Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie ks. bp. Kaczmarka oraz ks. J. Danilewicza, ks.Wł.Widłaka, ks. J. Dąbrowskiego i siostry W. Niklewskiej – oskarżonych o zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzoną przeciwko państwu ludowemu, działalność godzącą w najżywotniejsze interesy naszego narodu.

Proces ten, którego szczegółowy przebieg znany jest z prasy codziennej i radia, wstrząsnął nami wszystkimi. (…) Każdy, kto jest wiernym Kościoła, a zarazem uczciwym obywatelem ludowej ojczyzny rozumie, że religijna misja Kościoła trwająca przez wszystkie czasy może i powinna być pełniona w ustroju socjalistycznym.
Równocześnie milionowe rzesze wierzących w naszym kraju dają codziennie ofiary, i twórczy wkład w nowe budownictwo gospodarczo-społeczne. I właśnie ludowa ojczyzna przywróciła godność ludzką milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących,  przekraczając raz na zawsze stosunki społeczne, w których urodzenie czy majątek decydowały o wartości człowieka, otwarła dzieciom robotników i chłopów dostęp do nauki i kultury i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu (…).

Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych jak i jej skutki. Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z  prawem – oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej.  Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów. Należy z całą siłą zaznaczyć, że proces skierowany był wyłącznie przeciwko działalności społeczno-politycznej ks. biskupa i współoskarżonych, nie zaś przeciwko urzędowi biskupiemu i ich godności kapłańskiej (…).

(…) postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie, jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko  bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą. Zadając sobie pytanie, jak się stało, że do tego dojść mogło, widzimy następujące wyjaśnienie. Ku działalności tej kierowało nastawienie wrogie wobec postępu społecznego, wrogie wobec przemian społecznych i broniące dotychczasowego kapitalistycznego ustroju.

Postawa ta wyrażała się też w widzeniu przyszłości dla Kościoła i  katolicyzmu jedynie w dawnych warunkach, co w skutkach oznaczało wyzbywanie się apostolskiego nastawienia wobec nowych czasów i nowej  epoki społecznej.

Wrogość wobec reformy rolnej, wrogość wobec unarodowienia przemysłu i wobec innych podstawowych osiągnięć społecznych Polski Ludowej doprowadziła w wyniku tego nastawienia nie tylko do szkód dla ściśle pojętego interesu państwa, ale i do przeciwdziałania czy osłabienia możliwości układania się poprawnych stosunków między Kościołem a Państwem, do traktowania Porozumienia z kwietnia 1950 r jako martwej litery, co godziło zarówno w interes Państwa, jak i w dobro Kościoła i jego misję religijną w Polsce Ludowej.

Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną  postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych (…). [Tu akurat Mazowiecki się nie pomylił… – admin]

Proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy  nowej wojny, a więc śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swe go ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które obrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wierzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli.

Przedstawiając się jako obrońca cywilizacji chrześcijańskiej, imperializm amerykański dokonuje nadużycia, pragnąc oszukać katolików w krajach demokracji ludowej, w szczególności Polsce, że nowa wojna,  wojna dokonywana przy pomocy neohitlerowskiego Wehrmachtu ma pozostawać w zgodzie z dobrem Kościoła. To nadużycie wymaga stanowczego odporu od nas, którzy wiemy że dobrem Kościoła nie jest wojna, a katolicyzm pełni swą misję przez apostolstwo, a nie przez siłę polityczną i militarną. Stawiający na skłócenie wewnętrzne Polaków imperializm amerykański musi otrzymać stanowczą odprawę od polskich katolików. W szczególności ważne jest wyraźne i stanowcze odcięcie się od tych usiłowań przez władzę kościelną w Polsce – Episkopat, na przeciwstawienie którego interesom naszego narodu i jego nowej drodze rozwojowej liczy wciąż imperializm amerykański (…).

Bolesny dla sumień ludzi wierzących proces ks. bp. Kaczmarka dobiegł końca. Wyciągnięcie wniosków z jego przebiegu -jak już podkreślaliśmy -jest konieczne, aby podobna sytuacja nie miała nigdy więcej miejsca (…).

Katolicy polscy co dnia pogłębiając swój wielki udział w pracy całego narodu, jednocząc się we wspólnym Froncie Narodowym, będą dalej  pracować nad tym, aby stwarzać perspektywę dla misji Kościoła w nowej epoce, usuwać istniejące trudności i nie dopuszczać do tragicznych konfliktów w sumieniach wierzących, jak to miało miejsce w związku z procesem ks. bp. Kaczmarka.

Wierzymy bowiem najgłębiej, że nawet najbardziej bolesne i tragiczne pomyłki nie mogą zmienić faktu, że przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy, i że w tej przyszłości Kościół znajdzie właściwe swojej misji religijnej miejsce, a ludzie wierzący na równi z ludźmi innych światopoglądów będą tej przyszłości współtwórcami.

Tadeusz Mazowiecki źródło: „Wrocławski Tygodnik Katolicki”, nr 5, 27 IX 1953 r. s. 3-4.

http://czerwonykiel.blogspot.se/

Komentarzy 17 to “Imperializm amerykański Mazowieckiego”

  1. Walerian Dąbrowski said

    Niech żyje Mazowiecki, jego poczucie solidarności wraz z grubą kreską i „siłą mocy” Na całe szczęście łajdactwa i g…o nie osadzają się na dnie tylko wypływają w najmniej oczekiwanym momencie dla ich twórcy.

  2. JO said

    Mazowiecki powinien zawisnac na suchej galezi.

    I pomyslec, ze Zwiazek Szlachty Polskiej udowadnia , ze Mazowiecki to Szlachcic Polski a jak ktos zaneguje to jest niemalze tam „rozszarpany”

    Mazowieckiego Tekst to poczatek tego co Wprowadzil Sobor Watykanski II

    Ta szatanska Soboru II ideologia wyziewa z Tego tekstu.

    Czy Pamietacie Panstwo jak Mazowiecki „Poboznie” skladal rece z Janem Pawlem II. Obaj byli „uduchowieni”, „dobrzy”, „pelni milosci” …do jasnej K-y, widac wyraznie, ze JP II , Mazowiecki i cala reszta wywodza sie z Tego samego „ojca”

    Jaka Troska JPII wyziera z pisma Mazowieckiego o Kosciol i zapewne Swiat i Nowa Rzeczywistosc ustroju w ktorej Kosciol sie musi znalezc, przysposobic

    JUDAIZM na calego, ktory zostal potepiony przez Sw Pawla, modernizm=komunizm=globalizm=liberalizm

    JPII , Mazowiecki, Gremek…Profesorowie „wielkiego” Walesy – Wodza Polakow ( obrzezanych)

  3. JO said

    az sobie skopiuje ten tekst dla innych by zobaczyli…..i uswiadomili sobie jakimi sa „kretynami” biegajac do judeokosciola na judeomsze

  4. konstanty said

    W czasie procesu wytoczonego przez pana Jana Kobylanskiego min.Skorskiemu zostalo odczytane szeeg nazwisk: polskie i drugie prawdziwe zydowskie Tadeusz Mazowiecki – Icek Dikman.

  5. veri said

    2. @JO

    Na moim „ulubionym” blogu http://eliza-dumoulin.blog.onet.pl/ jada ostro na krk – ale jak tylko tam napisze ( za naszym Szefem 🙂 ) , ze ponad 60% E pejs kopatu to Zydzi to zaraz to wycinaja a mnie banuja. Ciekawe, nieprawdaz ?

  6. Wojwit said

    Une są zawsze „na czasie”, bo płyną na fali wzbudzonej przez wiatr, który sami zasiali. W swoim czasie był to „nasz premier” vel „siła spokoju”, dziś Jarosław Kaczyński. Tak pięknie przemawiał dziś na Wiejskiej. Tak pro publico bono. Tyle w tym było polskości i patriotyzmu… bo przed sejmem stoją tłumy protestujących. Szkoda, że to tylko słowa i „surfing”, bo owoce wyrosłe z działań unych (choćby „lesbonka” – kto podpisywał?) naród polski spożywa we łzach już tyle lat…

  7. Zdziwiony said

    „Autorytet moralny” i społeczeństwo wobec procesu biskupa Kaczmarka
    Opis: W akcie oskarżenia znajdowały się wyssane z palca zarzuty natury politycznej i kryminalnej.
    W Polsce pod rządami komunistów najbardziej nagłośnionym przez propagandę pokazowym procesem, podczas którego sądzona była osoba duchowna, była rozprawa jaka w dniach 14-21 IX 1953 r. odbyła się w Warszawie przed Wojskowym Sądem Rejonowym. Na ławie oskarżonych zasiedli wówczas biskup kielecki Czesław Kaczmarek, trzej księża kurii kieleckiej: Jan Danielewicz, Józef Dąbrowski, Władysław Widłak oraz siostra zakonna Waleria Niklewska.
    Biskup Kaczmarek był zdecydowanym antykomunistą. Jego proces odbył się w okresie ostrego konfliktu episkopatu z władzami starającymi się przejąć kontrolę nad Kościołem w Polsce poprzez obsadzenie stanowisk kościelnych duchownymi uległymi wobec rządzących. Odpowiedzią na te działania było słynne dziś „non possumus” prymasa Stefana Wyszyńskiego. Proces miał skompromitować w oczach społeczeństwa episkopat i Watykan oraz stworzyć grunt pod aresztowanie Wyszyńskiego. Następnym krokiem komunistów w walce z Kościołem było właśnie pozbawienie wolności prymasa, jakie nastąpiło 26 IX – cztery dni po ogłoszeniu wyroku w procesie Kaczmarka.
    W akcie oskarżenia znajdowały się wyssane z palca zarzuty natury politycznej i kryminalnej. Na pierwszym miejscu wymieniono popieranie prowadzonej w okresie międzywojennym przez „organizacje faszystowskie” działań przeciwko komunistom. Obwiniano go o kolaboracje z Niemcami w czasie II wojny światowej. Zarzucano, iż jako jeden z organizatorów antypaństwowego ośrodka, „usiłował przemocą obalić władzę robotniczo-chłopską”. Padły oskarżenia o kierowanie działaniami szpiegowskimi na rzecz USA i Watykanu. Miał uprawiać propagandę wojenną, przyjmować pieniądze od „zagranicznych ośrodków dywersji i szpiegostwa” oraz spekulować walutą na czarnym rynku.
    Proces transmitowany był przez radio, relacjonowała go prasa, organizowano w całym kraju wiece podczas których potępiano oskarżonych, Episkopat Polski i Watykan. W działania propagandy wpisało się wrocławskie środowisko prokomunistycznych działaczy katolickich. Tadeusz Mazowiecki na łamach Wrocławskiego Tygodnika Katolików zdecydowanie potępił rzekome czyny ordynariusza kieleckiego:
    Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. biskupa Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. biskupa Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i naszych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego… Dlatego więc nie tylko bolejemy ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. biskupa Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej….
    Część mieszkańców Dolnego Śląska zapewne została oszukana przez propagandę. „Szereg materiałów z terenu m. Wrocław, jak i terenu województwa, świadczy o tym, że decydująca większość społeczeństwa świeckiego jak i kleru, potępia działalność oskarżonych” – pisał szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu. Ze wzglądu na tendencję do zamieszczania w dokumentach treści zgodnych z oczekiwaniami władz trudno uznać tą informację za wiarygodną.
    Wydaje się bowiem, że większość społeczeństwa stała po stronie oskarżonego. Szef WUBP we Wrocławiu pisał o panującym wśród wiernych zaniepokojeniu „co nastąpi po zapadnięciu wyroku”. Pomimo starań komunistów, aby proces nie był odbierany jako element walki z religią, szereg wygłoszonych opinii wskazuje, że Polacy właśnie w ten sposób interpretowali postawienie przed sądem biskupa. „Takie procesy są specjalnie nadawane przez radio aby ludność odciągnąć od religii”, „proces Kaczmarka jest to inscenizacja w celu zaostrzenia terroru nad religią, bo Kaczmarek nie jest tyle winien ile mu przypisują – on stoi na gruncie Kodeksu kościelnego a nie chce popierać księży patriotów”, „proces wywołany przez reżym komunistyczny jest sfałszowany mający na celu poderwanie wiary katolickiej, oraz niszczenie księży” – czytamy w dokumentach WUBP.
    Wiele osób przypuszczało, że władze organizując proces, posłużyły się podstępem. Jeśli nawet przyjmowano, że sądzoną osobą jest rzeczywiście ordynariusz kielecki, to wątpiono w autentyczność oskarżeń i zeznań. Mówiono np.: „transmitowany przez radio proces jest nieprawdą… gdyż nie jest transmitowany bezpośrednio z sali rozpraw, a tylko z taśmy – nadmieniając, że proces ten mogli nagrać artyści, bo nigdy by tak biskup nie zaznawał”, „w czasie procesu w sądzie występowali różni przebrani osobnicy w postaci oskarżonych”, „ks. Kaczmarek zeznaje wszystko nieprawdę bo jego zeznania są wymuszone”, „to co podają w prasie i radio to wszystko nieprawda, ponieważ Kaczmarek był dobrym człowiekiem, znam go od lat szkolnych”, „proces jest kłamstwem, biskup nie mógł się takich spraw dopuścić”, „cały ten proces to wielka lipa, gdyż oskarżeni tak muszą zeznawać jak tego rząd chce – a wszystko to jest robione tylko dlatego by ukazać księży jako wrogów ludu”. Wg krążącej w powiecie lwóweckim plotki „Kaczmarek wypowiadał się na procesie pod wpływem środków chemicznych”.
    Wśród historyków nie brak opinii, iż niekorzystne dla komunistów reakcje społeczeństwa na proces Kaczmarka, wpłynęły na rezygnację z wytoczenia procesu Wyszyńskiemu. Uderzający jest rozdźwięk między reakcją Mazowieckiego i społeczeństwa. Jest to zrozumiałe. Mazowiecki był wówczas działaczem kierowanego przez Bolesława Piaseckiego Stowarzyszenia PAX. Władze zezwalając na jego funkcjonowanie kierowały się chęcią rozbicia Kościoła i podporządkowania go komunistom. PAX, niezależnie od intencji poszczególnych członków, w okresie gdy toczył się proces Kaczmarka gorliwie wspierał komunistów i występował przeciw Kościołowi. M. in. poparł dekret Rady Państwa z 9 II 1953 r. o tworzeniu, obsadzaniu i znoszeniu stanowisk kościelnych. Jego realizacja miała umożliwić komunistom ingerencję w obsadzanie stanowisk kościelnych i przejęcie kontroli nad Kościołem. Wyszyński określił PAX mianem „katolickich odszczepieńców społecznych”.
    Jak zakończyła się ta historia? 22 IX 1953 r. sąd skazał bp Kaczmarka na 12 lat więzienia. Wolność odzyskał w grudniu 1956 r., a w 1957 r. powrócił do diecezji kieleckiej. W 1990 został uniewinniony. Funkcjonariusze UB, którzy przyczynili się do wyreżyserowania procesu zostali nagrodzeni odznaczeniami i nagrodami pieniężnymi: Złoty Krzyż Zasługi otrzymało 5 osób, Srebrny Krzyż Zasługi – 5, nagrody pieniężne – 33 osoby. Społeczeństwo dla „intelektualistów” pozostało motłochem. A Mazowieckiemu jego haniebna postawa nie przeszkodziła w tym, iż został uznany „autorytetem moralnym”. A raczej dzięki temu nim został. Wszak warunkiem nieodzownym zaliczenia w poczet „autorytetów” jest jedynie słuszna biografia, a w niej nie może zabraknąć elementu współpracy z komunistami.

  8. Kar said

    T. Mazowiecki, zawsze w moich oczach uchodzil za typowego zdechlaka…stwarzal wrazenie, ze nie pociagnie dlugo ze kopnie w Talmud na oczach tlumu..A tu patrzcie patrzcie ludziska na twarz tego pazernego dlugonosego, ktorego nijak nie spedzisz z tego swiata. Wiecznie w swietle jupiterow przy suto namaszczonym korycie

  9. Zdziwiony said

    Peter Raina, Kardynał Wyszyński i „Solidarność”

    Fragment książki Petera Rainy, Kardynał Wyszyński i „Solidarność”, Wydawnictwo von Borowiecky, Warszawa 2005.
    Spokojny koniec roku 1980
    Wprowadzenie stanu wojennego zostało odłożone, ale nie odwołane. Na razie starano się rozwiązywać konflikty między władzą i „Solidarnością” drogą pertraktacji. Wybranie tej drogi było zasługą przede wszystkim Księdza Prymasa. To on w licznych rozmowach zarówno z najwyższymi władzami, jak i z przedstawicielami „Solidarności”, położył nacisk na prowadzenie dialogu. Nieustannie przypominał swoim rozmówcom o żywotnych interesach Narodu. Cały grudzień był wyczerpujący, pełny zajęć i zmartwień. Poza tym Prymas czuł się fizycznie coraz słabszy. W połowie grudnia, kiedy Prymas zamierzał wziąć udział w Synodzie Gnieźnieńskim, kardiolog, dr Zygmunt Sadowski, radził odłożyć wyjazd do Gniezna, i stworzyć sobie nieco warunków wypoczynkowych „gwoli obserwacji wyników nowych zabiegów”. A ponieważ, zanotował Prymas, nie chcę komplikować „sumienia lekarza” z moim sumieniem biskupa – dlatego poddaję się posłusznie jego radom. Wyjazd odwołałem. Biskupa Czerniaka delegowałem do prowadzenia jutrzejszej Sesji VII Synodu Gnieźnieńskiego.
    Jeśli to będzie dopuszczalne, wybiorę się do Gniezna w piątek. Wola Twoja, jedyny Pasterzu owiec, gdy wchodzisz coraz bardziej szczegółowo w moje plany pracy i je po swojemu poprawiasz, wiesz, co czynisz! Rezygnacja z wyjazdu do Gniezna nie oznaczała rezygnacji z zajęć w Warszawie. Po mszy św. 14 grudnia Prymas przyjął Romualda Kukołowicza, który omawiał szereg pilnych spraw, szczególnie na temat „pokłosia spotkania” w Moskwie. Potem, o godzinie 10.00 do Prymasa przyszedł prof. Jan Szczepański. Jego relacja była spokojniejsza. Ale panuje nacisk na przyspieszenie Zjazdu PZPR – na dołach partii. Natomiast góra odkłada. Nadal brak jest programu uzdrowienia gospodarki narodowej. Wprawdzie pracuje Komisja, ale jest złożona z ludzi, którzy doprowadzili Polskę do kryzysu. W Moskwie była atmosfera bardzo zimna.
    Inne sprawy przyprawiały Prymasowi dodatkowych zmartwień. Do Sekretariatu Episkopatu napływało wiele listów, krytykujących wystąpienie ks. [Alojzego] Orszulika. 12 grudnia w rozmowie z zagranicznymi dziennikarzami ks. Orszulik wyraził się dość krytycznie o działalności Jacka Kuronia. Według ks. Orszulika, liczne wypowiedzi Kuronia, pobudzając niepokój w Moskwie, mogłyby stać się groźne dla Polski. Jeżeli, zauważył Prymas, wystąpienie ks. Orszulika jest błędem, to można je zaliczyć jako felix culpa, bo jeszcze bardziej może ostrzegać przed zagrożeniem Moskwy. Zresztą obrona Jacka Kuronia nie ma sensu, gdyż jego artykuł w wydawnictwie „Robotnik” wyjaśnia, że nie jest on daleki od zarzutu postawionego „z imienia” J. Kuroniowi. Sam zastanawiam się nad motywem takiego pisania.
    Delegacja „Solidarności” Mazowsze u Prymasa
    Społeczeństwo polskie odnosiło się do nowego, 1981 roku z dużym sceptycyzmem, a „Solidarność” przywitała go strajkami. Powód takiego zjawiska leżał w postępowaniu władz. Nie dotrzymały one danych przyrzeczeń, szczególnie związanych z liczbą wolnych od pracy sobót. Władze także niechętnie reagowały na dążenie rolników do stworzenia niezależnych związków zawodowych. Wobec życzeń rolników odmownie ustosunkowały się również sądy. Taktyka działania władz była nie tyle dziwna, ile nielogiczna. Najpierw przyjęły one sztywną postawę, a kiedy domyśliły się, że nastąpić może spodziewany konflikt, natychmiast szły na kompromis. Taktyka ta miała fatalne skutki: społeczeństwo w ogóle przestało wierzyć w „dobrą wolę” władz. Domaganie się przez rolników utworzenia „Solidarności Wiejskiej” znalazło powszechne poparcie wśród robotników. A ich stanowczym i głośnym zwolennikiem stał się Prymas Polski. Nie tylko dlatego, że jestem wnukiem rolnika, ale dlatego, że takie mam przekonanie osobiste. W Polsce nie można inaczej gospodarzyć, jak tylko przez stworzenie warunków sprzyjających dla rolnictwa, które należy uprzemysłowić w kierunku przetwórstwa. I to będzie bogactwo Polski, bo eksport i import będzie w tej dziedzinie bezkonkurencyjny, podczas gdy na każdym innym odcinku będzie ograniczony silną konkurencją.
    Kiedy więc 30 grudnia 1980 roku Sąd Najwyższy odroczył rozprawę w sprawie rejestracji „Solidarności Wiejskiej” z powodu brakującej pełnej informacji dotyczącej konkurencyjnych organizacji, to już 2 stycznia 1981 roku rozpoczęto strajk w Rzeszowie. Dwa dni później do strajku przyłączyły się grupy „Solidarności” z innych województw. Proklamowano strajki w innych miastach, a żądania strajkujących szły jeszcze dalej. 3 stycznia w Jeleniej Górze „Solidarność” zażądała ukarania miejscowych notabli partyjnych, posiadających luksusowe sanatoria i domy wczasowe. W tym kierunku poszły żądania „Solidarności” 9 stycznia w Nowym Sączu. 12 stycznia w Ustrzykach Dolnych grupy „Solidarności” okupowały urząd gminy, a godzinny strajk ostrzegawczy został przeprowadzony 13 stycznia w Przemyślu, 14 stycznia w Rzeszowie i 16 stycznia w Krakowie i Nowym Sączu.
    Na początku stycznia do Prymasa dotarła wiadomość, że delegacja „Solidarności”, oficjalnie zaproszona przez włoskie związki zawodowe, prosiła o audiencję u Ojca Świętego. Wiadomość tę skonkretyzował Romuald Kukołowicz, który odwiedził Prymasa 4 stycznia. Na mszy św., zanotował Prymas. Po śniadaniu rozważanie nt. Pielgrzymki „Solidarności” do Rzymu. Idzie o program wybitnie religijny tej pielgrzymki do Głowy Kościoła. Pan Wałęsa ma chęć nadania tej pielgrzymce charakteru szerszego – kontakt ze Związkami Zawodowymi Italii.
    O godzinie 12.00 Ksiądz Prymas przyjął delegację „Solidarności” Mazowsze.
    Było siedem osób, m.in. Henryk Wujec i Adam Michnik. Delegacja przyszła nie w sprawie pielgrzymki do Rzymu, lecz w sprawie wyjaśnienia sporu między ks. Orszulikiem i Kuroniem. Poruszyli, pisze Prymas, szereg spraw z zakresu administracji Z.Z. Czułem, że ich temat jest inny – ale czekałem. Wreszcie ujawniło się, że chcą poznać moje stanowisko w sprawie wypowiedzi Ks. A. Orszulika. Zwróciłem im uwagę na artykuł J. Kuronia, ogłoszony w „Robotniku” z dnia 23 XI 1980. Uważam, że ujawnia on strategię „zdobywania władzy od komunistów”. Żaden polityk-strateg tego nie robi. Jeśli dziś podnoszone są zarzuty przeciwko Ks. A.O. – to odpowiedź leży częściowo i w tym. Nadto taśmy magnet. i z agencji angielskich – znane mi – nie dają materiału dowodowego na potwierdzenie zarzutów.
    Spotkanie z delegacją i sprawę pielgrzymki Wałęsy do Rzymu Prymas poruszył po południu tego samego dnia w przemówieniu do lektorów Warszawy, podczas „opłatka”. Dzisiaj do południa, powiedział, przyjmowałem przedstawicielstwo „Solidarności” Oddział „Mazowsze”. Przekonałem się, że chociaż rozmawialiśmy półtorej godziny, to wszystko im mało. Trzeba im oddać duszę i ciało, bo im to jest potrzebne. Teraz jedzie do Ojca Świętego do Rzymu delegacja „Solidarności” z panem Wałęsą, profesorem Kukołowiczem i biskupem sufraganem gdańskim. W związku z tym są różne plany, z kim pan Wałęsa ma rozmawiać. A on odpowiada: „Ja przede wszystkim jadę do Ojca Świętego, chcę rozmawiać z Ojcem Świętym. Moja podróż ma charakter wybitnie religijny”. I ma do tego prawo. Ten człowiek podjął trudy i wysiłki po to, aby upomnieć się o świat pracy, o jego warunki bytowania, o jego miejsce w ustroju narodowym i politycznym. Ci ludzie – podobnie jak Wy – mają wielkie głody, wielkie pragnienia. Świadomość człowieczeństwa, miejsca w życiu rodzinnym i narodowym w państwie. Obudzenie się tej świadomości w społeczeństwie jest zjawiskiem bardzo dodatnim. My niejako na nowo stajemy się Narodem, wychodzimy z kręgu demokratyzacji, wchodzimy w wymiary humanizacji życia rodzinnego, narodowego i politycznego. Wszędzie bowiem musi zwyciężyć człowiek i jego prymat. (…)
    Po mszy św. 5 stycznia Prymas ustalił z Kukołowiczem, że wieczorem przyjmie Wałęsę w sprawie pielgrzymki „Solidarności” do papieża. Ksiądz Prymas już wyczuł dość blisko próbę zakłócenia rozwoju pracy społecznego wyzwolenia, przez obce siły, które działają „zza płotu” – bodaj z ośrodka Paryskiego [chodzi o paryską „Kulturę”]. Ażeby być dokładnie poinformowanym o przebiegu sprawy w Rzymie, Ks. Prymas ustalił z Kukołowiczem, że będzie on jego delegatem podczas wizyty „Solidarności” w Rzymie. Prymas szczególnie przewidywał komplikacje z włoskimi związkami zawodowymi, „gdzie jest wielka rozmaitość wpływów i kierunków politycznych”. Zapowiedziany u Prymasa 5 stycznia na godzinę 18.00, Wałęsa zjawił się tuż przed 19.00, „gdyż czekał na swoją sekretarkę”. Rozmowa dotyczyła pielgrzymki do Rzymu. Został Wałęsa, pisze Prymas, wplątany w kontakty z włoskimi związkami zawodowymi. Przypisuję to brakowi porozumienia p. Mazowieckiego z p. Kukołowiczem. Staram się wytłumaczyć, że nieznajomość układów społeczno-politycznych w Italii może doprowadzić do konfliktów, za które wypadnie płacić w kraju. Biskup Wesoły wystąpił z ofertą, pokrycia kosztów pobytu delegacji w Rzymie z funduszów duszpasterstwa polonijnego. Jednak weszły w drogę Z.Z. włoskie, które chciały przenieść dzień trzeci i czwarty pobytu „Solidarności” do swojej siedziby. Może to być w następstwach kłopotliwe, zwłaszcza gdy się zważy, że istnieją liczne konflikty polityczne między tymi Z.Z. – Ale już musi tak pozostać. Delegacja zamieszka w Domu Pielgrzyma Polskiego przy via Pfeiffer na 2 dni. Z mojego ramienia będzie towarzyszył prof. R. Kukołowicz cały czas pobytu w Rzymie. Delegacja „Solidarności” wyjechać miała tydzień później.
    „Solidarność” u Ojca Świętego
    W czasie gdy Ksiądz Prymas nawoływał o rozwagę w społeczeństwie, rolnicy coraz głośniej występowali ze swoimi żądaniami. Zdaje się, zauważył Prymas w rozmowie z bp. Dąbrowskim 8 stycznia, że „proces powoli rozkręca się i przechodzi ma tereny rolne. Widać to zwłaszcza w południowo-wschodniej Polsce. Stąd nakaz wielkiej rozwagi dla tamtejszego duchowieństwa”. Prymas starał się ocenić całą sytuacją aktualną i swoje przemyślenia przekazać pisemnie papieżowi przez ks. Dziwisza, który przypadkiem, z powodów osobistych, przebywał w Krakowie. Ksiądz Dziwisz przyjechał do Prymasa 9 stycznia o godzinie 20.00. Nastąpiła dłuższa rozmowa. Ksiądz Dziwisz zaczął od sprawy Romualda Kukołowicza, który – ostatnio – posłany specjalnie do Rzymu, musiał czekać 4 dni na przyjęcie, chociaż miał list odręczny do Ks. Dz., i list specjalny do Ojca św. – Mam obawę, by tacy ludzie, jak p. Eska, p. Mazowiecki, p. Wielowieyski, nie zniekształcili obrazu sytuacji w „Solidarności”. Omawiam tekst listu, który napisałem do Ojca św., naświetlając obecną sytuację w Polsce, w „Solidarności” i w kołach rządowych. Wypowiadam swój pogląd nt. charakteru pielgrzymki do Ojca św. pana Wałęsy. Wręczam list, liczący 8 stron maszynopisu – i kopertę z wynikami processus episcopalis w sprawie Kielc. Proszę, by moi wysłannicy specjalni byli przyjmowani u Ojca św. – bez zwłoki.
    Można podziwiać całkowite oddanie się Prymasa sprawom kraju, a także zdumiewać się jego silną wolą w kwestii załatwiania problemów, jakie dotykały go w tych buntowniczych dniach.
    Delegacja „Solidarności” udała się do Rzymu 13 stycznia. Na czele delegacji stał Lech Wałęsa, a w jej skład wchodzili: Ryszard Kalinowski (Komisja Krajowa), Stanisław Wesołowski (Szczecin), Kazimierz Świtoń (Katowice), Ryszard Kuś (Jastrzębie), Anna Walentynowicz, Bożena Rybicka, Andrzej Celiński, Tadeusz Mazowiecki, Bohdan Cywiński, Romuald Kukołowicz, Stanisław Tyszkiewicz oraz proboszcz parafii św. Brygidy, ks. Henryk Jankowski. Na lotnisku w Rzymie delegacja została powitana przez oficjalnego przedstawiciela Watykanu oraz przez sekretarzy generalnych trzech włoskich central związkowych – chadeckich, socjalistycznych i komunistycznych. Na temat wizyty „Solidarności” w Rzymie Prymas 13 stycznia prowadził długą rozmowę z bp. Dąbrowskim i ks. Orszulikiem. Prymas zauważył: Wynikła sprawa nowych układów – które się rysują – usiłuje KOR opanować całkowicie: „Solidarność”. Wnioski: 1) trzeba uzyskać dokładne sprawozdanie z pobytu pielgrzymki p. Wałęsy w Rzymie; 2) trzeba dać dokładne informacje Radzie Głównej i KPE; 3) trzeba czuwać nad drogami przenikania KOR do „Solidarności”. W osobnej rozmowie z dziekanami (15 stycznia) Ksiądz Prymas kładł nacisk na to, by księża nie dali się wciągnąć w napięcia polityczne, które w dużym stopniu potęguje KOR. Nasza praca jest najbardziej na linii aktualnych potrzeb naszej Ojczyzny. Nadto zalecam wychodzenie na spotkanie tym moralnym ranom, które odsłania nam kryzys moralny, na tle kryzysu gospodarczo-politycznego. Księża nie powinni podpisywać deklaracji politycznej, pozostawiając sprawy ogólne Episkopatowi.
    Delegacja „Solidarności” zamieszkała w Domu Polskim na via Cassia, na przedmieściach Rzymu. Jan Paweł II przyjął delegację na audiencji 15 stycznia w Sali Konsystorskiej Pałacu Apostolskiego. Papież najpierw prowadził rozmowę z Wałęsą w cztery oczy. „Serdeczność, ojcowska czułość”, wspominał Wałęsa. Potem Ojciec Święty przywitał całą delegację. Mówił do niej prosto, jak widzi sytuację w Polsce. 18 stycznia w niedzielę rano członkowie delegacji uczestniczyli we mszy św. odprawionej przez papieża w jego prywatnej kaplicy w Watykanie, następnie zaś byli gośćmi papieża na śniadaniu. 19 stycznia delegacja pełna radości wróciła do kraju. W Warszawie czekał na nią Ksiądz Prymas „dość długo, gdyż samolot wyjechał z godzinnym opóźnieniem”. Prosto z lotniska członkowie delegacji przyjechali na Miodową. U Prymasa byli o godzinie 16.30. Zanotował Prymas. Brak było Biskupa Kluza i dwóch księży gdańskich, którzy, pomimo zaproszenia, nie zatrzymali się w Warszawie, tylko pojechali do Gdańska. Pielgrzymkowi goście zatrzymali się na wieczerzy, w czasie której wygłosiłem krótkie przemówienie. Jeszcze krócej odpowiadał p. Wałęsa. Wszyscy są bardzo zmęczeni. W swoim przemówieniu podkreśliłem doniosłość skoncentrowania się na pracy krajowej, by otoczyć opieką robotników, którzy zaufali „Solidarności”. Należy unikać rozjazdów i wywiadów. Są ludzie, którzy na terenie „Solidarności” chcą załatwiać własne sprawy. Po wieczerzy – fotografia w sali Konferencji Episkopatu dla pielgrzymów i w sali Biskupów Warszawskich – dla agencji prasowych. Inne rozmowy – później.
    W dniu następnym, 20 stycznia. Prymasa odwiedził ks. Henryk Jankowski, który towarzyszył pielgrzymce do Rzymu. W rozmowie, pisze Prymas, odsłania mi próby machinacji KOR, który chciał przeprowadzać swoje sprawy w czasie pielgrzymki, m.in. p. Modzelewski, p. Mazowiecki i inni. Ale całość – u Ojca św. – wypadła dobrze. Gdyby nie wmanewrowanie pielgrzymki w włoskie Z.Z. – nie byłoby zastrzeżeń. Ale przedstawiciele trzech central włoskich Z.Z. usiłowali wyciągnąć swoje kasztany z ognia polskiego. Pan Wałęsa przekonał się, że ostrzeżenia, które mu dałem 5 I 81 były słuszne. Nabrał większego zaufania do prof. Kukołowicza – i przeprosił go za rezerwę. Po południu do Prymasa przyszedł Kukołowicz, by, notuje Prymas, zdać sprawę z pielgrzymki. Skład jej nie był najszczęśliwiej dokonany – był wyrazem kompromisu – między KOR i inteligentami (p. Mazowiecki) i przedstawicielami poszczególnych środowisk (Gdańsk, Gdynia, Szczecin, Zielona Góra). Toteż zaznaczyły się tendencje. Ku włoskim Z.Z. sterowali KOR-owcy i p. Mazowiecki. Sam p. Wałęsa raczej sterował ku Watykanowi, ale musiał politykować. Osobną grupę stanowił Biskup Kluz z dwoma księżmi gdańskimi. Ks. Jankowski trzymał się raczej p. Wałęsy. Był moment, gdy specjalny mandat od p. Wałęsy otrzymał p. Cywiński. Ks. Dziwisz oświadczył panu Kukołowiczowi, że jest niepotrzebny, gdyż reprezentantem jest p. Cywiński. Wtedy p. Kukołowicz oświadczył, że się wycofuje. Jeśli relacja jest ścisła, to znaczyłoby, że „krakowska otoka” nie chce nikogo dopuścić do Ojca św. i stara się innych relatorów odgrodzić. Ale Papież otrzymał bardzo dokładną ocenę sytuacji, w moim ostatnim liście. Zdaje się, że Ks. Dziwisz prowadzi politykę własną, odgradzania. Albo też jest zbyt słaby, by oprzeć się naciskowi Krakowa.
    Ksiądz Prymas prosił Kukołowicza, by napisał szczegółową relację z tej pielgrzymki.
    Źródło: http://www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&nr=2005090418073 [strona obecnie niedostępna]

  10. JO said

    ad.5. ad.6. Psychologia Tlumo powoduje, ze ludzie ulegaja i z Powodu Nauki Ks Natanka Uludzie.

    Nawet takie osoby tu jak Pani Aga z powodu Gry Unych i takich bezprecedensowych czynow jak w ad 5 opisamych….ludzie ULEGAJA a uni wiedza, ze TACY ludzie sa w Kolo Tradycjonalistow i na NICH beda wywierac presje jak to sie tu DZIEJE

    Popatrzmy na Pania AGE, na Pana Kaspel i wielu innych co Swiecie Wierza w Papieza Benedykta Dobre Intencje i JPII a nie dochodzi do nioch, ze to co pisal JPII bylo inne niz co Robil fizycznie i Glosil Ustnie – a przeciez to 100 % Talmud, ktory Pani Aga nie rozpoznaje…..

    Jak mozna byc tak naiwnym, ze Patrzec i Nie widziec?

    Mozna, to brak WIARY a Wiara Katolicka NIE zna Kompromisow

    Popatrzmy na Bractwo Piusa X, ono trwa nie ulegajac Kompromisom.

    W kolo Bractwa sa ludzie ktorzy popychaja, namawiaja Ksiezy do przystosowania sie do Swiata bo Swiat sie zmienia i Wiara winna sie zmienic, dostosowac…..

    ————————————

    NIE dajmy sie , trwajmy i badzmi bezkompromisowi, choc widac wyraznie, ze UNi beda probowali wykozystac te bezkompromisowosc i beda prowadzic do fizycznego konfliktu….przy braku „porozumienia” slynnego za czasow Solidarnosci w POST VAT II filozofii – „KONSENSUSU”

  11. Kronikarz said

    Icek M dywersje robił, by ukryć nazwiska katów w Katyniu :

    http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=prawdahistor/archiwum/2006/796_1.htm

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrom_kielecki :

    „Niektórzy historycy[36] wyrazili przekonanie, że wybuch pogromu kieleckiego został celowo zainspirowany przez Urząd Bezpieczeństwa, aby odwrócić uwagę opinii zagranicznej od sfałszowania odbywającego się bezpośrednio wcześniej

    * referendum (które dzieliło od pogromu 5 dni),

    jak i sprawy Katynia na procesie Norymberskim[36][43]. Argumentem przemawiającym za tą hipotezą jest fakt przebywania w Kielcach na przełomie 1945 i 1946 Michaiła Aleksandrowicza Diomina, wysokiego rangą oficera NKWD odpowiedzialnego za akcje specjalne[44] oraz fakt, że

    * tego samego dnia (4 lipca) rozpoczynało się przedstawianie w Norymberdze dowodów w sprawie Katynia,

    niekorzystnych dla ZSRR[45]. Zarówno

    * sfałszowane referendum jak i sprawa katyńska

    zostały w mediach przyćmione przez informacje o pogromie.”

  12. wet3 said

    Jak patrze na Dickmana vel Mazowieckiego – te przewrotna zydowska mende to rzygac mi sie chce i noz mi sie w kieszeni otwiera. Ta swinia przypomina mi az nadto inna – Cymermana vel Cyrankiewicza. Obaj ci pejsaci lawiranci, ktorzy naszemu narodowi wyrzadzili mase szkod doczekali sie w spokoju podeszlego wieku. Dziwne sa zarzadzenia losu …
    A moze to kara za nasze niedbalstwo i przewinienia ??? …

  13. Wandaluzja said

    W początku lat 70, gdy Mazowiecki pisał książkę a 27. Dywizji AK i zwrócił się do mnie, bo ja miałem dane na ten temat. Powiedział mi, że był żołnierzem 27 dywizji AK i pokazywał zdjęcia. Potejm jednak dowiedziałem się, że przeżył wojnę w Nowogródku i Baranowiczach u Bolesława Piaseckiego. – Gdyby ktoś miał jakieś dane na ten temat to byłbym wdzięczny. Mazowiecki potraktował nas NAJGORZEJ, gdy w 1990 r. przywoiozłem z Niemiec informacje o Skarbie Tysiąclecia – znalezionym z satelity majestatycznym skarbie Czyngis Chaba o wadze 30 ton, który jechał do Bawarii i został wzięty przez mieszczan średzkich.

  14. Walerian Dąbrowski said

    Za nasze serca i tolerancję najwyższą cenę płaciliśmy. Żadnych retorcyjnych restrykcji ponieważ to niska zemsta jako wendeta pokoleniowa . Na początek proponuję bezwzględne zachowanie proporcji w reprezentowaniu władzy administracyjnej i bezwzgl. tylko dziedziczne pochodzenie polskie we władzach ustawodawczych i wykonawczych.

  15. Kapsel said

    Re 10
    Popatrzmy na Pania AGE, na Pana Kaspel i wielu innych co Swiecie Wierza w Papieza Benedykta Dobre Intencje i JPII a nie dochodzi do nioch, ze to co pisal JPII bylo inne niz co Robil fizycznie i Glosil Ustnie – a przeciez to 100 % Talmud, ktory Pani Aga nie rozpoznaje…..

    Tak Pani Aga jak i ja Święcie Wierzą w ……..Boga Ojca Wszechmogącego Stworzyciela Nieba i Ziemi i w Jezusa Chrystusa Pana Naszego Jedynego (Pan zna całe Credo)…….a w przypadku obydwóch Papieży chcą wierzyć i w to że jeden nie działał a drugi nie działa…….w złej wierze.!!!.

    Tylko tyle i aż tyle.!

  16. Dar said

    Icek Dikman vel „tadzio mazovecker” zapoczatkowal linie postkomuszych kacykow PRL-bis. To rylo prosi o cegle.
    Bolek Wales tez „Polak” i tak samo jak zyd Tom Jones, ktory na wystepach mial zawieszony olbrzymi krzyz na szyi spiewajac przeboj „Mrs. Jones” i ktory glosil ze jest katolikiem, tak i „nasz” Walesa mial znaczek Matki Boskiej w klapie. Typowe dla zydow.

  17. Wandaluzja said

    Ja nie negowałem holokaustu tylko odnosiłem do ANTIKOMUNISTISCHBEFEHL Wehrmachtu na podstawie sledztwa Abwehry w JEDWABNEM w/s Złamania przez Goldę Meir i Menachema Begina Planu Barbarossa.
    Wobec tego w tej chwili najważniejszym jest, czy Boski Adolf ruchał czy nie ruchał Tadeusza Mazowieckiego, gdyż Nikita Chruszczow po wygnaniu przez Stalina za złamanie na stalingradzkiej radzie wojennej samowładztwa poleciał samolotem do Nowogródka, gdzie za przykładem Bolesawa Piaseckiego powinien podpisać Antikomunistischbefehl, co go awansowało na Wielkiego Titę z MARSZAŁKIEM Górą-Doliną.
    Jeśli nie sprawdzimy RUCHANIA Premiera Mazowieckiego to grozi nam NIE DAJ BÓG kazus niemiecki, gdy po odczytaniu Strategii Energetycznej Kanclerz Merkel potentaci energetyczni podzielili się na 2 części, żeby skoczyć sobie do gardła. Ja od razu zalecałem mym zwolennikom dobry przykład króla Władysława Jagiełły, który po zmobiliowaniu w Wielkiej Wojnie po milionie stu tysiący dał Wołoszczyznę Turkom, którzy zaszachowali Węgrów.

Sorry, the comment form is closed at this time.