Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Emerytalna ruletka

Posted by Marucha w dniu 2012-04-02 (Poniedziałek)

Temat podniesienia wieku uprawniającego do otrzymania świadczenia zepchnął obecnie na dalszy plan inne zagadnienia związane z zabezpieczeniem emerytalnym. Tymczasem w tle pojawia się zaproszenie dla przyszłych emerytów, aby zasiąść przy stole z ruletką. Jak to w hazardzie, wynik gry stanowi niewiadomą. Stawka natomiast jest bardzo poważna, bo na stole leżą realne oszczędności zgromadzone przez przyszłych emerytów w otwartych funduszach emerytalnych. Zwiększenie ryzyka poważnego obniżenia wartości środków gromadzonych przez OFE przyniosły zmiany wprowadzone przez rząd Donalda Tuska w 2011 roku. Zapowiadane są także kolejne.

System OFE

OFE powstały w ramach reformy systemu emerytalnego w 1999 roku. Pozwalają gromadzić środki pieniężne na emeryturę w tzw. II filarze, czyli w systemie kapitałowym. System otwartych funduszy emerytalnych jest obowiązkowy dla osób, które urodziły się po 31 grudnia 1968 roku. Nowymi rozwiązaniami objęci zostali także urodzeni przed 1 stycznia 1969 r., a po 31 grudnia 1948 r., którzy dokonali wyboru przystąpienia do OFE. Obecnie działa 14 otwartych funduszy emerytalnych, a aktywa przez nie zgromadzone wynosiły na koniec 2011 r. blisko 225 mld złotych. Liczba członków otwartych funduszy emerytalnych dochodziła do 15,5 miliona.

Do kwietnia 2011 r. do OFE trafiała składka w wysokości 7,3 proc. wynagrodzenia, natomiast w ubiegłym roku rząd wprowadził zmiany, które osłabiły system kapitałowy, prowadząc jednocześnie do zwiększenia zobowiązań emerytalnych państwa w przyszłości. Zmiany polegały na zmniejszeniu wysokości składek przekazywanych do otwartych funduszy do wysokości 2,3 proc. wynagrodzenia, natomiast w kolejnych latach wielkość ta ma wzrastać, docelowo do 3,5 proc. w roku 2017. Wprowadzenie przez rząd zmian miało na celu przede wszystkim poprawienie bieżącego stanu finansów państwowych rozchwianych po rekordowym deficycie sektora finansów publicznych z roku 2010, w tym odsunięcie zagrożenia przekroczenia limitów wysokości długu publicznego.

Zapraszamy do stołu z ruletką

Przy okazji wspomnianych zmian rząd zwiększył limit inwestycji OFE w akcje. Na czym ta zmiana polega i z czym się wiąże? Otwarte fundusze emerytalne (w przeciwieństwie do państwowego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w którym to na naszych kontach nie mamy pieniędzy, ale zapisy księgowe) inwestują realne środki pochodzące z wpływających do nich składek. Na inwestycje dokonywane przez fundusze emerytalne nałożono przepisami prawa limity, aby fundusz nie kupował tylko jednego rodzaju aktywów (tzw. dywersyfikacja), szczególnie tych uznawanych za ryzykowne, czyli takich, które dają wprawdzie możliwość zarobku dużo wyższego niż np. bezpieczna lokata bankowa, ale z drugiej strony rodzą ryzyko strat prowadzących do znaczącego obniżenia wysokości oszczędności. Aktywami ryzykownymi są akcje przedsiębiorstw. Do roku 2011 OFE mogły w nie inwestować do 40 proc. środków. Ceny akcji uzależnione są w znacznym stopniu od koniunktury na giełdzie i mogą podlegać bardzo dynamicznym zmianom. Na potwierdzenie tych słów spójrzmy, jak w ostatnich latach zachowywał się indeks WIG20, czyli największych spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W latach 2006 i 2009 indeks ten wzrósł o odpowiednio ponad 33 i 23 proc. (czyli o tyle przeciętnie podrożały akcje), natomiast w roku 2008 spadł o blisko 50 procent! W ciągu roku dochodziło do jeszcze większych wahań wartości indeksu (a zatem i cen akcji). Wspomniane zmiany wartości indeksu przekładały się na wyniki inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych. W roku 2008 tzw. średnia ważona jednostki uczestnictwa OFE oznaczająca efektywność inwestycji obniżyła się o blisko 14 procent. Stało się tak, ponieważ na początku 2008 r., w przededniu poważnych spadków wartości indeksów giełdowych, fundusze emerytalne znajdowały się blisko maksymalnego zaangażowania w akcje.

Pomimo negatywnych doświadczeń w roku 2011 zwiększono limit zaangażowania funduszy emerytalnych w akcje. W roku 2012 ten limit wynosi już 45 proc., natomiast docelowo od roku 2034 ma osiągnąć poziom 90 procent. Konsekwencje nowelizacji przepisów to wzrost ryzyka zmiany wartości aktywów zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, a wysokość zgromadzonych aktywów emerytalnych w większym stopniu zależeć będzie od wyników giełdy w ostatnim okresie przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Jednak giełdy papierów wartościowych nie charakteryzują się tylko wzrostami, a okresy hossy przeplatane są spadkami. Co więcej, po okresach dłuższych wzrostów rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia gwałtownych spadków cen. Doskonale o tej zależności wiedzą osoby, które w roku 2007 za namową doradcy finansowego czy też sąsiada, który zarobił na rynku kapitałowym, zdecydowały się na inwestycje w akcje lub fundusze akcyjne, a w efekcie straciły znaczną część swoich oszczędności. Jednak w przypadku obowiązkowych oszczędności emerytalnych nie można proponować jako bezalternatywnego mechanizmu, który naraża na niebezpieczeństwo utraty znacznej części oszczędności zgromadzonych celem zabezpieczenia w okresie jesieni życia. Spadki wartości inwestycji OFE są szczególnie niebezpieczne dla osób znajdujących się tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego, ponieważ takim osobom może zabraknąć czasu, aby odrobić straty w kolejnych latach, gdy przyjdą wzrosty na giełdzie.

Przedsmak sytuacji mieliśmy we wspomnianym roku 2008, jednak w przyszłości sytuacja będzie dużo bardziej niebezpieczna. Uczestnicy OFE w każdym kolejnym roku mają więcej do stracenia, ponieważ dłużej trwa okres gromadzenia środków, zatem wysokość środków w otwartych funduszach będzie miała coraz większy wpływ na wysokość otrzymywanej emerytury. Ponadto zwiększa się systematycznie limit zaangażowania w akcje. Jak zatem może sytuacja wyglądać w praktyce? Jeżeli nie zostaną wprowadzone zmiany w uchwalonych w roku 2011 przepisach, to już w roku 2034 zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych oszczędności mogą stanowić ok. 20-25 proc. łącznych środków stanowiących podstawę do ustalenia wysokości emerytury. Jeżeli zatem fundusze emerytalne inwestować będą w akcje 90 proc. środków, a nastąpią spadki wartości akcji o średnio 50 proc., to wartość środków zgromadzonych w OFE może ulec obniżeniu nawet o 45 proc., a łączna emerytura może być niższa nawet o ponad 10 procent!

Przykład powyższy, którego spełnienia niestety nie można wykluczyć, wskazuje, że rozwiązania polegające na możliwości zwiększenia zaangażowania OFE w akcje przywodzą na myśl zaciągnięcie na siłę przyszłych emerytów do kasyna, aby w ruletce postawili znaczną część swoich oszczędności. Jak natomiast powszechnie wiadomo, w grze hazardowej nie wygrywają wszyscy jej uczestnicy. Spadki na giełdzie, których nie da się uniknąć, oznaczają zmniejszenie i tak zapowiadających się jako bardzo skromne świadczeń przyszłych emerytów, którzy będą mieli pecha znajdować się w ostatniej fazie aktywności zawodowej, gdy wystąpi bessa. Sytuacja taka prowadzi nie tylko do pogorszenia standardu życia takiego emeryta, ale i zwiększenia obciążeń państwa, bo wielu emerytom, którzy będą otrzymywać niskie świadczenia, trzeba będzie zapewnić świadczenia socjalne. A państwo będzie szukać środków na zwiększone wydatki, czyli można zakładać zwiększenie obciążeń (podatki, składki), co wpłynie negatywnie na konkurencyjność polskiej gospodarki.

Zagrajmy też w walucie

Podniesienie limitu zaangażowania w akcje to nie jedyne zagrożenie dla środków gromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych. Obecnie zgodnie z limitami OFE mogą inwestować za granicą do 5 proc. zgromadzonych w nich oszczędności. W przypadku takich inwestycji OFE pokrywają opłaty transakcyjne z własnych środków (w przeciwieństwie do inwestycji krajowych). Komisja Europejska uznała, że jest to rozwiązanie niezgodne z traktatem akcesyjnym i unijną zasadą wolnego przepływu kapitału, pozywając Polskę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał pod koniec 2011 r. orzekł, że Polska naruszyła ustanowioną traktatem swobodę przepływu kapitału, stosując ograniczenia w inwestowaniu przez OFE w innych państwach członkowskich UE. Wyrok taki zapadł, mimo że OFE nie wykorzystywały nawet wspomnianego limitu 5 proc. (na koniec roku 2011 inwestycje poza granicami nie przekraczały nawet 1 proc.), tłumacząc niski udział inwestycji zagranicznych zbyt wysokimi kosztami. W związku z wyrokiem Ministerstwo Finansów zapowiedziało podniesienie limitu inwestycji zagranicznych nawet do 30 procent.

Takie nowe regulacje mogą okazać się niekorzystne zarówno dla polskich emerytów, jak i polskiej gospodarki. W związku ze zwiększonym limitem wzrasta tzw. ryzyko kursowe oznaczające dodatkowy czynnik mogący negatywnie wpłynąć na wysokość przyszłego świadczenia. Szczególnie jeśli złoty będzie umacniał się w stosunku do walut, w których prowadzone są inwestycje, lepszą alternatywę stanowić powinna inwestycja krajowa. A właśnie zgodnie z wieloletnim planem finansów państwa Ministerstwo Finansów zakłada w terminie do 2015 r. umacnianie się złotego w stosunku do euro czy dolara amerykańskiego. Ponadto, jak wspomniano, OFE kupują akcje i obligacje polskich przedsiębiorstw, które mogą wykorzystać napływające środki na inwestycje, tworzenie nowych miejsc pracy, czyli tym samym służą rozwojowi gospodarczemu kraju. OFE nabywają także papiery skarbowe czy obligacje samorządów, finansując polski dług publiczny. Po zapowiadanych zmianach część aktywów będzie służyła inwestycjom poza granicami, jak również finansowaniu zadłużenia innych państw. Zatem nie można wykluczyć, że w przypadku gdyby jakieś państwo popadło w tarapaty (jak ostatnio Grecja), straty poniesie także polski ubezpieczony, a podstawa do jego emerytury zmniejszy się.

Zmiany są konieczne

W interesie przyszłych emerytów jest system emerytalny, z silnym i efektywnym elementem kapitałowym, który w dłuższej perspektywie zmniejszy obciążenia systemu finansów publicznych. Do osiągnięcia takiego celu są jednak potrzebne zmiany w OFE.
Przede wszystkim gromadzone środki nie mogą być narażone na dużą zmienność wartości (a tym samym ich obniżenie), dlatego musi istnieć alternatywa dla wysokiego zaangażowania w akcje. Rozwiązanie stanowi wprowadzenie tzw. subfunduszy, które mogłyby inwestować środki tylko w instrumenty uznawane za mniej ryzykowne. Do takich subfunduszy trafiałyby środki osób zbliżających się do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Należy również administracyjnie obniżyć wysokość opłat manipulacyjnych, jakie potrącane są od składek wpływających do OFE. Obecnie maksymalna wysokość takich opłat wynosi 3,5 proc., a tylko dwa fundusze stosują opłatę niewiele niższą. Oznacza to, że z każdych 100 zł naszych składek, jakie trafiają do większości otwartych funduszy, inwestowanych jest tylko 96,50 złotego. Natomiast odpis roczny na działalność ZUS, na którego efektywność często (i na ogół słusznie!) się narzeka, wynosi ponad 4 mld zł, czyli stanowi ok. 3 proc. wartości składek wpływających rocznie do funduszu państwowego.

Maciej Rapkiewicz
Autor jest członkiem zarządu Instytutu Sobieskiego.
http://naszdziennik.pl

Jedna odpowiedź do “Emerytalna ruletka”

  1. O F E to nic innego jak grabież zgromadzonych zabezpieczeń emerytalnych na niepotrzebne nikomu opłacanie nowych stanowisk dla kolesi i ich rodzin
    o niebotycznych apanażach kosztem żebraczych stawek emerytalnych.

Sorry, the comment form is closed at this time.