Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kto nas wykańcza?

Posted by Marucha w dniu 2012-04-05 (czwartek)

Śledzę artykuły w niezależnych portalach w Internecie, na tematy ekonomiczne i społeczne. Przebija z niech protest przeciwko obecnemu stanowi rzeczy, napiętnuje się polityków, wytykając im błędy. Jest mowa o „błędnej” polityce finansowej i gospodarczej, która doprowadziła do gigantycznego transferu kapitału polskiego w obce ręce oraz do upadku przemysłu i polskiej myśli technicznej. Działania destrukcyjne mają miejsce w oświacie. Jednak największa chyba ilość nieprawidłowości ma miejsce w wymiarze sprawiedliwości i polityce rodzinnej.

Ilość nagromadzonych faktów na temat nieprawidłowości pozwala stwierdzić, że nie ma mowy o błędach, lecz że jest to świadoma polityka manipulacji, podporządkowywania i dezintegracji społeczeństwa a cele rządzących są zupełnie inne od oficjalnie deklarowanych. Jednym z takich ukrytych celów jest niszczenie rodzin. Sądząc po „reformach” systemu sądownictwa, w tym rodzinnego, podejmowanych przez kolejnych ministrów czy kluby parlamentarne, są to działania pozorowane, mające na celu wprowadzenie w błąd opinii publicznej co do intencji ich autorów.

Przykładem takich pozorowanych ruchów była próba wprowadzenia opieki równoważnej przez sejmową Komisję Przyjazne Państwo, której przewodniczył Janusz Palikot, z marca 2010. Inicjatywa ta utonęła w konsultacjach i terminach i ostatecznie została zapomniana.

Podobny charakter miała inicjatywa PiS z maja 2011 o opiece wspólnej nad dziećmi w przypadku rozwodu, podjęta od koniec kadencji Sejmu, kiedy wiedziano, że terminarz nie pozwoli wprowadzić jej w życie. Charakterystyczne, że w kampanii wyborczej ani w nowej kadencji Sejmu, żadna z partii tego niesłychanie ważnego tematu nie podjęła. Nie podjęto też próby reformy sądownictwa w kierunku instytucjonalnych gwarancji dla rzetelnego procesu. Miało to miejsce, mimo że prezes PiS Jarosław Kaczyński sam miał nie najlepsze zdanie o polskich sądach. Ciekawe natomiast, że konsekwentnie wprowadza się w życie ustawy mające antagonizować, rozbijać i szpiegować rodziny, tak jak czyni to niesławna ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie czy ustawa o egzekucji kontaktów.

W ostatnich kilku latach bywałem w Sejmie na komisjach i miałem prywatne rozmowy z parlamentarzystami. Widziałem wyraźnie owe pozorowanie działań i strach przed publicznym powiedzeniem prawdy o wymiarze sprawiedliwości. Stało się dla mnie oczywiste, że na kluczowych stanowiskach politycznych i w administracji znajdują się osoby mające na celu dywersję społeczno-gospodarczą kraju. Posłowie zaś są jedynie marionetkami a Sejm maszynką do głosowania.

Jakie jest prawdziwe nastawienie rządzącej z ukrycia szajki, widać chociażby po uważnej analizie kodeksu rodzinnego czy praktyce sądowniczej, gdzie wyraźnie preferuje się rozwody i wprost nakazuje się ograniczanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców. Zamiast naturalnego i konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci, jest tam mowa jedynie o kontaktach.

W dodatku za owe kontakty państwo każe sobie płacić pod pretekstem konieczności obecności kuratora. Ponadto sąd potrafi tak postanowienie sformułować aby było niewykonalne. W moim przypadku mimo zapłacenia haraczu i kilkukrotnej wyprawy kilkaset kilometrów na spotkania, nigdy do nich nie doszło. Dzieci nie były udostępnione a sąd nie zareagował. Próby zmiany sytuacji i egzekucji prawa do wychowania dzieci, powodowały manipulacje, przesyłanie akt w tą i z powrotem, gubienie dokumentów, „problemy natury formalnej” etc. Gdy próbowałem wyegzekwować moje prawa do dzieci na własną rękę, przy spreparowanych zarzutach wytoczono mi sprawę karną i ostateczne zamknięto we więzieniu. Jak to się ma do zawartych w Konstytucji gwarancji praw do wychowania dzieci i do sprawiedliwego procesu, doprawdy trudno zrozumieć.

W instytucjach pomocy społecznej bez trudu można uzyskać pomoc w pozwie o rozwód i alimenty, gorzej jest z zapobieganiem rozpadowi rodziny. Z kolei w sądach z rozpraw pojednawczych pozostały już tylko wspomnienia a praktyka prawna jest taka, że sprawę rozbija się na kilka pomniejszych np. oddzielnie rozwód i alimenty, w innym sądzie kwestia kontaktów z dziećmi a jeszcze gdzie indziej często spreparowane sprawy karne o tak zwane „znęty”, czyli spreparowane oskarżenia o znęcanie. Chodzi o wyrwanie każdej ze spraw z kontekstu i spowodowanie maksymalnej dezorganizacji życia. A przecież tych spraw w ogóle nie powinno być w sądach. Prawo do wychowania dzieci jest prawem naturalnym i alimenty powinny być nakładane jedynie w przypadkach, kiedy rodzic odmawia wychowywania dzieci. W przeciwnych przypadkach sądowi nic do tego. Tymczasem dokonuje się aktów terroru poprzez fabrykowanie oskarżeń, odbieranie dzieci i wymuszanie alimentów, niejednokrotnie arbitralnie wysokich.

Jak już wcześniej wspomniałem, posłowie są w tych sprawach jedynie marionetkami a prawdziwi decydenci kryją się w tle i dokładnie wiedzą co robią. W tych perfidnych ustawach, w celach propagandowych zachowuje się pozory dbałości o interes społeczny w postaci konsultacji. Byłem dwukrotnie na takich imprezach. Są one obsadzone głównie przez swoich, płatnych aktywistów. Osoby mogące wnieść głos rozsądku, o konsultacjach nie są informowane lub niedopuszczane do głosu. Barbarzyństwu w sprawach rodzinnych towarzyszy niszczenie polskich firm i odbieranie majątku. Interesujące, że celem ataku stają się osoby wracające z emigracji lub dobrze prosperujące firmy prywatne ale nie będące „w układzie”. Dobry jest tu przykład Rafała Gawrońskiego, którego najpierw zniszczono finansowo poprzez odmowę należnych mu świadczeń i przez narzucanie zawyżonych podatków, a następnie gdy zaczął się bronić, skazano go za zniesławienie i zamknięto w więzieniu.

O tym, że opisana dywersja społeczna jest koordynowana na najwyższym szczeblu świadczą zachowania się ministerstwa sprawiedliwości i Trybunału Konstytucyjnego – instytucji mających rzekomo stać na straży praworządności. Tymczasem to właśnie ministerstwo jest autorem owych dywersyjnych ustaw a Trybunał poprzez prymitywne manipulacje odmówił rozpatrzenia skarg, których celem było wprowadzenie społecznego nadzoru nad sądownictwem oraz egzekwowanie konstytucyjnych praw rodziny. O tej ostatniej sprawie jeszcze napiszę.

To wszystko nie są przypadki, lecz dobrze zorganizowane działanie inżynierii społecznej połączone z medialną propagandą i praniem mózgów prowadzonymi często przez „pożytecznych idiotów”. Jednym z możliwych celów niszczenia gospodarki i rozbijania rodzin jest tworzenie bodźców do emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego. Jak widać jest to skuteczne działanie.

Na zachowania takie jest jedno słowo –  zdrada. Za zdradę zaś jest jedna kara, najwyższa. Przede wszystkim jednak, znając diagnozę, powinniśmy zacząć się bronić i tworzyć własne struktury społeczne oparte na uczciwości i zdrowym rozsądku.

Bogdan Goczyński
http://bgoczynski.wordpress.com/

Komentarzy 27 to “Kto nas wykańcza?”

  1. efka said

    Kołakowski śmieje się w kułak, oni to dawno ułożyli i postanowili. Mnie natomiast zastanawia dlaczego islamiści z Jerozolimy mówią o podkopywaniu meczetu na skale. To wszystko się łączy. Jak? Sami wiecie.

  2. Boryna said

    To jest masoński plan zniszczenia narodu polskiego podjęty przez tzw. Klub Rzymski, który określił tzw.granice wzrostu

  3. Kronikarz said

    Polska weszła do Nato i do Unii w najgorszym momencie, kiedy UE wprowadzała zręby €. Wtedy własnie, Yankesi potrzebowali unie monetarna € przyhamować ze względu na to, że Saddam Husajn używał go w walce z Imperium. I tak, Imperium najpierw zaatakowało Afganistan, używając pretekstu 911, by otoczyć Iran z jego zasobami ropy i gazu oraz zbliżyć się do zasobów ropy i gazu wokół Morza Kaspijskiego.

    Rosja wtedy była jeszcze słaba a Chiny mało znaczące.
    Podobnie jeśli chodzi Brazylię czy Afrykę Poludniowa…
    Imperium zaatakowało Afganistan oraz Irak, by bronic swojej racji bytu, czyli $.
    Polska – miedzy innymi ze względu na Wrzesień 1939 – ze względu tez na panowanie u nas Unych dołączyła do tych rozrób, co stało się jej nieszczęściem jeszcze większym niż RWPG i Układ Warszawski, bo teraz znalazła się w szponach Starotestamentowych.

    W miarę upływu czasu, Polska narażała się rosnącej w potędze energetyczna Rosji Putina oraz UE usiłującej umocnić się w konfrontacji z USraelem.
    Wszystko to dokładnie wtedy, kiedy najpierw Saddam Husajn a następnie i teraz Iran…
    Oczywiście, absurdalna pozornie wojna w Afganistanie prowadzona przez Laureata Pokojowej Nagrody Nobla Husajna Obamę jest dla Imperium sprawą być albo nie być.

    Prawdziwe motywy dążenia do ataku na Iran…

  4. Kronikarz said

    Prawdziwe motywy dążenia do ataku na Iran… – „Prawdziwy powód ataku na Iran”

    I. Ekonomia imperiów

    Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko – tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji – na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominacji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.

    Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach – zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało, a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.

    W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost – za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia – dolary – z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr – właśnie owa różnica ( między ilością dóbr importowanych a eksportowanych ) stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.

    W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 – 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu – dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale – w sensie ekonomicznym – nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.

    Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw – i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka „armaty i masła” z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt „wielkiego społeczeństwa” L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem – z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata. Kiedy zagranica zażądała w latach 1970 – 1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 r. rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o „zerwaniu więzi między dolarem a złotem”, ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić – świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić.

    Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować – jako zapłatę za dobra ekonomiczne – stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.

    Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972 – 1973 żelazną umowę z Arabią Saudyjską : USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową. Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania – poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi. Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r. Saddam Husajn. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji „Szok i Przerażenie” w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym – amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy, kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany.

    Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż – przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.

    Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen :

    1 – w obronie własnej; albo

    2 – aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści.

    W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w „The Rise and Fall of the Great Powers”, wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty : w dwa miesiące od momentu inwazji, program „Ropa za żywność” został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji – udało mu się obronić dolara, a wraz z nim – amerykańskie imperium.

    II. Irańska Giełda Naftowa

    Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń „jądrową”, która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 ( otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie – przyp. red. ). Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro. Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej – z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów. Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro.

    Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro – większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami – eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi. Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym – dżihadzie ( świętej wojnie – przyp. red. ) przeciwko Niewiernemu Wrogowi.

    Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej ( International Petroleum Exchange – IPE ), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie : gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu – europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie – z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy : Sabotaż giełdy – mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.

    Zamach stanu – to zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.
    Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA – inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.

    Wspólna rezolucja wojenna ONZ – tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.

    Jednostronne uderzenie nuklearne – to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna – jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.
    Jednostronna wojna totalna – to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią. Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą – między groźbą deflacji a hiperinflacji – i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje „klasyczne lekarstwo” deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie – totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić „helikoptery” i „zatopić” rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe ( LTCM ) i wywołując hiperinflację.

    Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke ( nowy prezes Fed – przyp. red. ), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca „Black Hawk”, bez wątpienia wybierze inflację. „Helikopterowy Ben” nie pamięta wprawdzie America’s Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie „zimy Kondratiewa”. Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA ; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata – barbarzyński relikt zwany złotem.

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemcy-guenter-grass-krytykuje-izrael-w-sporze-z-i,1,5081360,wiadomosc.html#expand

    Andrzej – „Prawdziwy powód ataku na Iran” – cf. głos w dyskusji…

  5. Kronikarz said

    To co musi byc powiedziane

    NAGA PRAWDA, jaka tylko wolny człowiek może sformułować.

    http://www.wykop.pl/ramka/1098043/guenter-grass-krytykuje-izrael-w-sporze-z-iranem/

    http://www.rfi.fr/europe/20120404-le-poeme-frappe-guenter-grass-contre-israel-Ce-que-doit-%C3%AAtre-dit

    Vérité crue, comme un vieillard peut-en dire parce qu’il n’a plus rien à perdre face à ces guépéoutistes de l’information harcelants, procéduriers, menteurs et calomniateurs, malembouchés et essentiellement aveuglés par la passion belliciste … nous sommes des millions à être lassés par ces provocateurs trop proches des sphères dirigeantes de nos pays.

    http://www.sueddeutsche.de/kultur/gedicht-zum-konflikt-zwischen-israel-und-iran-was-gesagt-werden-muss-1.1325809

    To co musi byc powiedziane
    Was gesagt werden muss

    Warum schweige ich, verschweige zu lange,
    was offensichtlich ist und in Planspielen
    geübt wurde, an deren Ende als Überlebende
    wir allenfalls Fußnoten sind.

    Es ist das behauptete Recht auf den Erstschlag,
    der das von einem Maulhelden unterjochte
    und zum organisierten Jubel gelenkte
    iranische Volk auslöschen könnte,
    weil in dessen Machtbereich der Bau
    einer Atombombe vermutet wird.
    Doch warum untersage ich mir,
    jenes andere Land beim Namen zu nennen,
    in dem seit Jahren – wenn auch geheimgehalten –
    ein wachsend nukleares Potential verfügbar
    aber außer Kontrolle, weil keiner Prüfung
    zugänglich ist?
    Das allgemeine Verschweigen dieses Tatbestandes,
    dem sich mein Schweigen untergeordnet hat,
    empfinde ich als belastende Lüge
    und Zwang, der Strafe in Aussicht stellt,
    sobald er mißachtet wird;
    das Verdikt „Antisemitismus” ist geläufig.
    Jetzt aber, weil aus meinem Land,
    das von ureigenen Verbrechen,
    die ohne Vergleich sind,
    Mal um Mal eingeholt und zur Rede gestellt wird,
    wiederum und rein geschäftsmäßig, wenn auch
    mit flinker Lippe als Wiedergutmachung deklariert,
    ein weiteres U-Boot nach Israel
    geliefert werden soll, dessen Spezialität
    darin besteht, allesvernichtende Sprengköpfe
    dorthin lenken zu können, wo die Existenz
    einer einzigen Atombombe unbewiesen ist,
    doch als Befürchtung von Beweiskraft sein will,
    sage ich, was gesagt werden muß.

    Warum aber schwieg ich bislang?
    Weil ich meinte, meine Herkunft,
    die von nie zu tilgendem Makel behaftet ist,
    verbiete, diese Tatsache als ausgesprochene Wahrheit
    dem Land Israel, dem ich verbunden bin
    und bleiben will, zuzumuten.

    Warum sage ich jetzt erst,
    gealtert und mit letzter Tinte:
    Die Atommacht Israel gefährdet
    den ohnehin brüchigen Weltfrieden?
    Weil gesagt werden muß,
    was schon morgen zu spät sein könnte;
    auch weil wir – als Deutsche belastet genug –
    Zulieferer eines Verbrechens werden könnten,
    das voraussehbar ist, weshalb unsere Mitschuld
    durch keine der üblichen Ausreden
    zu tilgen wäre.

    Und zugegeben: ich schweige nicht mehr,
    weil ich der Heuchelei des Westens
    überdrüssig bin; zudem ist zu hoffen,
    es mögen sich viele vom Schweigen befreien,
    den Verursacher der erkennbaren Gefahr
    zum Verzicht auf Gewalt auffordern und
    gleichfalls darauf bestehen,
    daß eine unbehinderte und permanente Kontrolle
    des israelischen atomaren Potentials
    und der iranischen Atomanlagen
    durch eine internationale Instanz
    von den Regierungen beider Länder zugelassen wird.

    Nur so ist allen, den Israelis und Palästinensern,
    mehr noch, allen Menschen, die in dieser
    vom Wahn okkupierten Region
    dicht bei dicht verfeindet leben
    und letztlich auch uns zu helfen.

  6. Kronikarz said

    https://mail.google.com/mail/ca/u/0/#inbox/13681b51e9aac66d

  7. Kronikarz said

    ad i w miejsce 6/
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/04/05/kanadyjscy-zydzi-tworza-oddzialy-samoobrony/

  8. Artykuł oddaje brutalną prawdę o rzeczywistości.
    Preparowanie nieprawdziwych zarzutów przeciwko mężowi – w tym znęcania się – celem obciążenia jednostronną winą za rozwód pozostaje [może z nielicznymi wyjątkami] bezkarne.
    Współmałżonek [w praktyce mąż] obciążony jednostronną winą za rozpad małżeństwa płaci nie tylko alimenty na dzieci, ale prawo do alimentów ma jego była żona do końca swego życia i to bez względu na jej sytuację materialną i finansową.
    W sytuacji braku pracy, niskich zarobków, staje się to co dla niektórych metodą na życie.
    Na przeszkodzie do rozpadu rodziny stoi poprzez swe nauczanie Kościół Rzymsko-Katolicki. Niepodważalne są na tym polu – obrony rodziny – zasługi Jana Pawła II.

    Trzeba też jednak powiedzieć, że opisany wyżej mechanizm łączy się ze zbyt łatwym orzekaniem przez modernę wewnątrz KK. o nieważności małżeństwa od samego początku. Do zmiany tego kursu wzywa obecny Papież Benedykt XVI.

  9. bozydar said

    Struktury polityczne panstwa polskiego nie sa w polskich rekach,dlatego nikt nie broni a wrecz szkodzi temu panstwu!
    W politycy nic nie dzieje sie przypadkowo a jezeli ,to zostalo zaplanowane!!!
    Brak polskich elit jest widoczny w kazdej dziedzinie zycia spolecznego. Jak moze dolaczyc do elity profesor ktorego SB prowadzila na postronku ,czy dzisiaj sie wychyli , przeciez maja na niego haki.
    To jest wlasnie lumpen elita ,brak naturalnej selekcji ,miernota awansowala na „elite” ,widac to nawet w sposobie mowienia !!!
    Szewce i krawce plodzili przyglupow ,ktorzy pokonczyli Wieczorowe Uniwersytety Marksizmu-Leninizmu.Dla tych ludzi czas sie zatrzymal{MICHNIK],graja zludzeniami,oszukujac innych, poniewaz maja to we krwi!

  10. zdrada said

    Polacy maja wyprane mozgi , dziwie sie ze z taka latwoscia daja sie podchodzic , nikomu juz nie chce sie usiasc i pomyslec , gapia w te televizje rodem z PRL i klaszcza , kiedy sie budza maja juz glowy w sedesach !! …. a co zastanawia ze zasypiaja ponownie i tak na okraglo. Wyglada na to ze Polski narod jest tak glupi ze az dziw bierze. Brak mi slow Rodacy „robta co chceta”

  11. Maciej said

    To jest początek …

  12. Pokręć said

    @7: Jak przeczytałem zajawkę, to myślałem, że kupują masowo maski przeciwgazowe…

  13. 166 bojkot TVN said

    GWIAZDA IRAKU
    http://tvnplayer.pl/programy-online/superwizjer-kittel-jabrzyk-przedstawiaja-odcinki,325/odcinek-957,gwiazda-iraku,S00E957,11339.html

    Afera, którą usiłuje wykorzystać tvn do uwiarygodnienia się w opinii publicznej. Zaraz potem dla równowagi reportaż o Jedwabnem i próba jakiejś kretynki odgrzania tematu mordu przypisanego Polakom.

  14. Re.13
    To tak jak z Bojkotem.

  15. 166 bojkot TVN said

    14JB
    Nie szkoda ci człowieku życia i czasu, szczególnie w Wielki Piątek na debilne komentarze?

  16. Tematem głównym jest wykańczanie polskiej rodziny.

  17. Miet said

    Ad9.
    Niech Bozydar nie ublża szewcom i krawcom. Szestwo i krawiectwo to z dawien dawna szanowane i bardzo pożyteczne zawody. Do dziś z łezką w oku wspominam moje garnitury szyte przez świetnego krawca, który przez partyjniacką chołotę nazywany był prywaciarzem – czyli szkodnikiem społecznym i wyzyskiwaczem.
    Zapewniam, że tego krawca dzieci nie kończyły WUML-u i wyrosły na porządnych Polaków.

    Ci wumlowcy, o których Bozydar wspomina to brali sie z całkiem innego środowiska i tutaj należy winić Gierka za jego durną decyzję powołania 50 województw.
    Powstało wtedy 50 komitetów wojewódzkich i tyleż samo urzedów wojewody. To była niesamowita armia nowych kacyków, którzy otaczali się całymi oddziałami prydupasów, duraków ale oddanych im bez reszty.
    To tych duraków wysyłano na kursy wumlowskie – no bo kadra musiała być wykształcona.:-)))
    Wielu z nich, włączjąc nawet samych I sekretarzy zapisywało się na „studia zaoczne” normalnych uczelni, gdzie w skróconym systemie (sekretarze oczywiście bez obowiązku uczęszczania na wykłady – bo byli bardzo zajęci) uzyskiwali dyplomy inżynierów i magistrów.

    Panie Bozydar, to właśnie tacy i ich dzieci stanowią teraz w większości polskie elity.
    Bardzo wielu profesorów polskich uczelni, którzy w tamtych czasach chodzili na SBckiej smyczy, teraz siedzą cicho jak mysz pod miotłą, bo się boją, że jak otworzą japę to stracą wszystko.
    Tak, że ma Pan rację i wszyscy wiemy to od dawna, że Polska nie ma porządnych elit i ja ze smutkiem twierdzę, że długo jeszcze nie będzie miała.

  18. ponury said

    DURNA to była reforma administracyjna ŁO-BUSKA! Co z tego że zrobili 16 województw, ja armia urzędasów wzrosła trzykrotnie!

  19. Wandaluzja said

    http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/mesjasz-buntownik-lowca-wampirow,1780900,38,0,1#Czwartek, 5 kwietnia (05:03)

    Życie Jezusa Chrystusa od wieków inspirowało artystów. I choć powstały wspaniałe obrazy czy rzeźby przedstawiające Syna Bożego, to dopiero w filmach postać Zbawiciela nabrała pełnego wymiaru. Kino sprawiło, że Mesjasz stał się bardziej… „ludzki”.
    ***
    W l. 1989-90 spędzałerm święta w Crailsheim w Wirtemberdze, gdzie mieszkał Łowca Wampirów. Ponieważ ten łowca oglosił Listę Wampirów Niemieckich, wśród których byli prominentni członkowie Rządu, Bundestagu oraz finansiery i biznesu więc przyjechał do niego z Bonn MSW z żądaniem WYCOFANIA Listy, ale Łowca obiecał go wpuścić jeśli pokaże Nakaz Prokuratorski.
    Nie wiem, czy Łowca przywiózł Nakaz czy nie, ale wiem, że dołączył do tej listy Kanclerza Kohla, jako Hennoha Kohna ze Lwowa. – Na tej zasadzie Kanclerz Merkel też jest WAMPIRZYCĄ, gdyż kontruje Funkcjonalną Chronologię Architektury Niemieckiej i Satelitarną Detekcją Złota pokazywaniem Odbytnicy – może wg mądrości LEPSZY ROSJANIN NA BRZUCHU NIŻ AMERYKANIN NAD GŁOWĄ – jakby studiowała w neapolitańskiej szkole kopulacyjnej? Ten Łowca Wapirów to powinien używać pseudonimu JEZUS CHRYSTUS.

  20. kopista said

    ODEZWA
    do Narodu Polskiego
    Ks. Prałata Henryka Jankowskiego

    http://www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/JANKOWSKI-ks-pr_Odezwa-do-Narodu-Maj-2005.htm

  21. kopista said

    Niszczenie Narodu i Państwa Polskiego

    Atak międzynarodowego imperializmu finansowego i gospodarczego oraz globalistycznych, laicko-kosmopolitycznych struktur zła spowodował już w Ojczyźnie znaczne straty. Polska staje się coraz bardziej obszarem neokolonialnej eksploatacji (*) , a bezrobocie, bieda i arogancja władz powodują narastanie poczucia klęski i wybuchu społecznego. Potrzebna jest nam głębsza, strategiczna analiza sytuacji dla obrania przez różne środowiska właściwych obszarów i kierunków zaangażowania. Poniżej podejmę szereg uwag na ten temat.

    Niszczenie intelektualno-moralne człowieka i rodziny

    Trzeba tu przypomnieć najważniejsze formy i kierunki agresji przeciw człowiekowi i rodzinie:
    1. Deformacja zdolności poznawczych człowieka (abstrakcyjnego, logicznego i krytycznego myślenia), a rozwój telewizyjno-komiksowych mechanizmów kojarzenia obrazowo-wrażeniowego.
    2. Dewaluacja podstawowych pojęć (*) , takich jak rodzina, ojcowizna, ojczyzna, miłość, wierność, obowiązek, prawo, prawda, dobro, piękno oraz związane z tym wykorzenienie kulturowe.
    3. Spłycanie wiedzy religijnej, relatywizacja wiary i moralności (*) , propaganda laicyzacji i demoralizacji, kultu pieniądza, cwaniactwa i siły.
    4. Wspieranie sekt, m.in. przez różne ćwiczenia i gry, w tym sekt satanistycznych, z wdrażaniem do agresji i narkotyków.
    5. Ekspansja subkultury konsumpcyjnej, luzu, kariery, bezideowości, użycia i seksu.
    6. Wszechstronna, intensywna propaganda antyrodzinna (*) , popularyzacja wolnych związków, rozwodów, aborcji, itp.
    7. Ograniczenie wiedzy, popularyzacja zafałszowanych stwierdzeń historycznych, ekonomicznych, prawnych, społecznych i obyczajowych.
    8. Ograniczanie programów i uroczystości patriotycznych, propagowanie kosmopolityzmu oraz umniejszanie Narodu i roli państwa (*) , zacieranie i eliminacja cnót obywatelskich, praktyczne wynarodowienie.
    9. Popularyzowanie i zakorzenianie liberalizmu aksjologicznego i relatywizmu poznawczego.
    10. Zaawansowane metody manipulacji psycho- i socjotechnicznej (*) wprowadzane w szkołach, w środkach masowego przekazu i w życiu publicznym.
    Te formy agresji powodują szczególnie duże spustoszenie w młodym pokoleniu Polaków.

    Słabość i zniszczenie struktury duchowej Narodu

    Trzeba tu wymienić następujące słabości i zniszczenia:
    1. Brak wielkich osobowych autorytetów duchowych i moralnych (także kościelnych), z wyjątkiem Ojca Świętego.
    2. Episkopat Polski, jakiś oderwany od dramatów społecznych i narodowych, stracił część swojego dawnego autorytetu i posłuchu. Stara się utrzymać dobre stosunki z władzami państwowymi, pomimo ich błędnej polityki, w wielu aspektach niezgodnej z katolicką nauką społeczną, nie piętnuje dostatecznie krzywd i niesprawiedliwości, a nawet strofuje protestujących. Fatalnie zaangażował się w poparcie dla integracji z laicką Unią Europejską, która kolonizuje Polskę. W porównaniu z okresem, gdy Kościołowi polskiemu przewodniczył Ksiądz Stefan Kardynał Wyszyński, Naród czuje się opuszczony i zagubiony, jak owce bez pasterza. (*)
    3. Brak instytucji czy środowisk intelektualnych o szczególnie dużym autorytecie moralnym i znaczeniu społeczno-politycznym. Bierność Polskiej Akademii Nauk, Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT i innych organizacji.
    4. Wielki, społeczno-polityczny zawiązek zawodowy „Solidarność” został opanowany przez orędowników Unii Wolności i karierowiczów (*) , odstąpił w praktyce od solidarności społecznej, rozpadł się na kilka nurtów oraz wiele partykularnych sekcji i stracił dawne poparcie społeczne.
    5. Duży udział w polityce i życiu państwowym karierowiczów, kolaborantów, aferzystów i zagranicznej agentury.
    6. Inteligencja polska, a w tym katolicka oraz duchowieństwo, jest bardzo podzielona i zagubiona politycznie. Nad tym pracują różne agentury i środki masowego przekazu. (*) Jak się wydaje, decydujące są tu różnice w ocenie przeszłości: dawniejszych okresów, „okrągłego stołu”, kierunków i owoców tzw. transformacji oraz skutków działalności rządu AWS-UW. Nieco wtórne pozostają różnice dotyczące stosunku do Unii Europejskiej. Podtrzymywanie tych różnic zasadza się na braku znajomości podstawowych faktów i zastępowaniu jej propagandowymi stereotypami. (*) W życiu naukowym i społeczno-politycznym brak jest dostatecznych platform do dialogu oraz wyjaśnienia i spopularyzowania faktów, bez czego nie da się przezwyciężyć fałszywych stereotypów i podziałów.
    7. Słabość, kruchość i mała wiarygodność większości działaczy, partii i ugrupowań politycznych związanych z wartościami narodowymi i chrześcijańskimi. Brak kompetentnej, ofiarnej i spójnej katolicko-narodowej elity politycznej. (*)
    8. Brak integracji pozapartyjnych środowisk i organizacji patriotycznych: społecznych, regionalnych i religijnych oraz inwigilacja agenturalna tych środowisk. Brak szerszych możliwości porozumienia i współpracy różnych środowisk patriotycznych na bazie wartości i wspólnych celów narodowych. (*)
    9. Oderwanie Akcji Katolickiej oraz innych organizacji i stowarzyszeń katolickich od nabrzmiałych problemów społecznych i gospodarczych kraju; brak zrozumienia i wrażliwości na te problemy. Tak zwana Krajowa Rada Katolików Świeckich oraz środowiska Klubów Inteligencji Katolickiej w znacznej części sympatyzują z liberalną i kosmopolityczną Unią Wolności.(*)
    10. Niedostateczne nakłady prasy katolicko-patriotycznej. Słabość narodowych środków społecznego przekazu. Ponawiane próby zniszczenia Radia Maryja oraz utrudnienia i blokady w powstaniu i rozwoju narodowo-chrześcijańskiej telewizji.(*)
    11. Pozostawanie tzw. klasy politycznej (zaangażowanej inteligencji, a częściowo i wyższego duchowieństwa) pod przemożnym, propagandowym wpływem liberalnych środków przekazu (*) w oderwaniu od sytuacji szerokich rzesz społeczeństwa polskiego, jego potrzeb i oczekiwań, bez dostatecznej świadomości ogromu zniszczeń materialnych i duchowych dokonanych w ostatnich latach.
    12. Brak wiary we własne siły i możliwości skutecznego działania Polaków. Błędne upatrywanie w działalności polityczno-parlamentarnej podstawowej płaszczyzny obrony i odbudowy Polski oraz fałszywe przekonanie o niezbędności zagranicznych kredytów i pomocy. (*) Wielu polityków na ślepo uznaje konieczność integracji z Unią Europejską i nie dostrzega innych możliwości.
    13. Brak poparcia dla integracji politycznej ruchu narodowościowo-chrześcijańskiego ze strony hierarchii kościelnej,(*) mimo udzielonego poparcia dla opozycji laickiej i ośrodków liberalnych, dla skompromitowanych polityków Lecha Wałęsy i Mariana Krzaklewskiego, oraz dla globalisty Andrzeja Olechowskiego. Brak też poparcia dla takiej integracji ze strony słabego polskiego biznesu.
    14. Konsolidujący się i rosnący w siłę nurt ateistyczno-kosmopolityczny i liberalny, dawnych i nowych „właścicieli Polski”, szerzący nieprawość i niesprawiedliwość społeczną, nie ma obecnie dostatecznie skutecznej przeciwwagi w kraju. (*)

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_73.html

  22. TomUSAA+ said

    Pare dni temu, w Internecie (na Onecie) znalazlem taki oto komentarz Pana Krzysztofa Pasierbiewicza. Mam nadzieje,ze nie bedzie mi On mial za zle dalszej propagacji komentarza. Podpisuje go bowiem jako list otwarty” Dla mnie osobiscie jest ten komentarz tak prawdziwy, jak i wstrzasajacy w tej prawdze.

    Wstydliwy rodowód popleczników Platformy – list otwarty

    Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie dlaczego, mimo serii kompromitujących wpadek, wciąż spora liczba potencjalnych wyborców zamierza głosować na partię, która nie potrafi rządzić.

    Otóż odpowiedź jest prosta. Ze strachu.

    Przed Kaczyńskim!!! – dopowiadacie Państwo chórem.

    I tu się Państwo mylicie!!! Bo oni głosują za Tuskiem nie tyle ze strachu przed samym Kaczyńskim, co z obawy przed ujawnieniem PRAWDY, którą może zdemaskować prawica! A mówiąc dokładniej głosują tak ogarnięci lękiem, że narodowcy, jeśli przejmą władzę, zdemaskują ich prawdziwy rodowód. Rodowód zakłamywany od wielu pokoleń.

    Bo oni się boją jak ognia, by nie wyszło na jaw, że ich pradziadowie byli analfabetami, złodziejami, bandziorami spod ciemnej gwiazdy, wyzutymi z ludzkich uczuć oprawcami, którzy z zimną krwią mordowali każdego, kto się przeciwstawił ogarniającej Polskę pandemii komuny. Chodzi o to by się nikt nie dowiedział, iż władza Platformy oparta jest na kultywowanej z pokolenia na pokolenie ideologii przemocy, kłamstwa, fałszu i obłudy.

    Poza tym poplecznicy platformy doskonale wiedzą, że ich partia właśnie przekroczyła granicę bezkarności i jeśli utraci władzę, zostanie rozliczona za te wszystkie draństwa, na jakie naraziła Polskę. Dlatego zagłosują choćby na samego diabła, byleby tylko ukryć tę wstydliwą prawdę.

    Uwaga! To co napisałem wyżej nie odnosi się do przyzwoitych ludzi, którzy stali się sympatykami Platformy przez przypadek, gdyż dali się nabrać na te wszystkie brednie, jakie obiecywał Premier. Bo tacy też są w partii Tuska, lecz na szczęście ostatnio, co widać w sondażach, poszli po rozum do głowy.

    Proszę mi teraz pozwolić, że przypomnę jak to było.

    Pieta polska rozpoczęła się w Jałcie, kiedy w wyniku zdradzieckich ustaleń Wielkiej Koalicji, okupację hitlerowską Polski zastąpiono aneksją sowiecką. W efekcie, nasze społeczeństwo zostało po wojnie podzielone na hołdującą polskiej tradycji mniejszościową frakcję patriotyczno-narodową oraz większościowy i bezideowy trzon komuszo-ubecki, zaprzedany bez reszty rodzącej się pro-sowieckiej władzy.

    W tym układzie, w czasach stalinowskich (lata 40/50) władza w Polsce przeszła w ręce analfabetów przerzucanych masowo z zacofanej wsi do miasta celem wyniszczenia resztek inteligencji o korzeniach przedwojennych. Tym samym rozpoczęto trwający de facto do dnia dzisiejszego proces sowietyzacji Polski realizowany metodą konsekwentnej demoralizacji polskiego społeczeństwa. Brano głównie niepiśmiennych wykolejeńców, bandziorów i degeneratów, bo prawdziwi chłopi mielili swoją godność, która wykluczała przejście na stronę czerwonych.

    Uwaga!Błog W tym miejscu chciałbym podkreślić, że w żadnym razie nie zamierzam deprecjonować en mass ludzi pochodzących ze wsi. Wieś polska, także w tamtym czasie, wydała wielu wspaniałych Polaków. Byli to jednak synowie starych chłopskich rodów walczących o polskość pod hasłem BÓG HONOR OJCZYZNA wyhaftowanym na swoich sztandarach. Niestety ta wierna Polsce część społeczności wiejskiej stanowiła jedynie znikomy procent masy chłopskiej, która, nie ma, co ukrywać, zdemoralizowana okupacją hitlerowską, bez skrupułów przeszła na współpracę z czerwonymi.

    Ja pisząc notkę nie miałem Broń Boże na myśli kultywujących tradycję Bartosza Głowackiego, Michała Drzymały, Klemensa Janickiego i wielu im podobnych wielkich i zasłużonych Polaków, którzy w czasach pokoju byli ciężko pracującymi gospodarzami a w czasie wojny przelewali krew za Polskę.

    Ja mam na myśli tych, którzy czas pokoju przesiadywali w karczmie, a w czasie wojny kolaborowali z okupantem, żeby mieć na wódkę. Mnie chodzi o tak zwany „desant z czworaków”, obiboków i nierobów, którzy okradali dwory gdy władza ludowa wyganiała z nich właścicieli. Tych, którzy z dziada pradziada byli parobkami, bądź pastuchami mając nieróbstwo zakodowane w genach. Mnie chodzi o bandę drobnych złodziejaszków, którzy za okupacji gwałcili żony tych, którzy się bili za Polskę, którzy kradli kury po wsiach. Tych którzy wydawali w ręce wroga partyzantów, a po wojnie nowa władza robiła z nich „bojowników o wolność i demokrację”. Mnie chodzi o wiejskich renegatów i alkoholików , których nikt nie chciał zatrudnić bo tylko „wódę chlali, kradli i narzędzia psuli”.

    Bo to właśnie takich ludzi władza ludowa przerzucała po wojnie do miasta, bo jak już wspomniałem prawdziwy chłop ziemi by nie opuścił. I nie okłamujmy siebie i młodych pokoleń Polaków, że było inaczej.

    W miastach pobudowano dla tego motłochu bloki, które się motłochowi zdały pałacami. Potem umożliwiono motłochowi ukończenie szkoły podstawowej, co ten uznał za awans społeczny. Z czasem, ta z grubsza okrzesana w hotelach robotniczych hałastra o mózgach przeżartych bimbrem i syfilisem przepoczwarzyła się w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. To wtedy powstała rządząca ówczesną Polską klasa renegatów bez określonego rodowodu i moralnego kręgosłupa nazwana „władzą ludową”. Jednocześnie czerwona propaganda tłukła tej gawiedzi do głowy, że swój awans zawdzięcza dbającej o jej interesy pro-sowieckiej władzy, co się zakodowało w mózgach tych wykolejeńców w formie bezwolnego oddania i ślepej wdzięczności dla komuny.

    To ci właśnie ludzie stanowili wierny Stalinowi pierwszy rzut Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To ich mianowano trzęsącymi krajem sekretarzami, ministrami podległego Moskwie rządu, rektorami wyższych uczelni, dyrektorami przedsiębiorstw, komendantami milicji i współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa. To oni mordowali w nierównej walce „żołnierzy wyklętych” poddając ich przed śmiercią straszliwym prześladowaniom i torturom. To oni wydawali wyroki śmierci na akowców dopilnowując by je wykonano.

    W następnym pokoleniu nazywanym okresem gomułkowskim (lata 60-te), dzieci zdegenerowanej komuszej wierchuszki zrobiły już maturę, co dało zaczyn tak zwanej „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od inteligencji przedwojennej. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu” charakteryzujących się atawistycznym parciem do kariery bez żadnych hamulców natury moralno etycznej, a także wypływającą z kompleksów nienawiścią do ludzi kultury wysokiej.

    W epoce Gierka (lata 70-te) „nowa inteligencja” dzięki komuszym układom pokończyła studia i objęła praktycznie wszystkie kluczowe stanowiska w Państwie. W ten sposób powstała kasta „komuszej arystokracji” wyraźnie uprzywilejowanej w stosunku do pauperyzowanej reszty społeczeństwa, która odmawiała kolaboracji z komuną. Już wtedy można było zauważyć oznaki buty intelektualnie nowobogackich arogantów, których Ludwik Dorn wyjątkowo trafnie nazwał „klasą wykształciuchów”. To wtedy powstały komusze koterie, które nieprzychylnych komunie zepchnęły na margines egzystencji. To wtedy ukonstytuowała się doktryna, że lewactwo to cnota i sposób na życie.

    W kolejnym pokoleniu „Solidarności i Okrągłego Stołu” (lata 80/90), skażeni genetycznie sentymentem dla komuny wnukowie służalców Stalina stworzyli podwaliny Trzeciej RP. To spośród nich formowano szeregi Zmotoryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej (ZOMO), to nimi obsadzano struktury WSI i służb specjalnych, spośród nich werbowano tajnych współpracowników SB, to oni poparli wprowadzenie stanu wojennego ogłaszając generała Jaruzelskiego mężem stanu. To oni po „upadku komuny” zablokowali lustrację. To spośród nich wyrósł Adam Michnik, który wziął na siebie kontynuację procesu demoralizacji i niszczenia tożsamości narodowej Polaków przy pomocy Gazety Wyborczej, by się ostatecznie przy pomocy Geremka, Kuronia i Mazowieckiego dogadać z komunistami przy okrągłym stole. To wtedy postała zabójcza dla Polski oś Czerska – Ordynacka. To wtedy Adam Michnik wespół z Cimoszewiczem przekonali Polaków by wybrali Prezydentem Aleksandra Kwaśniewskiego stawiając tym samym post-komunistów u władzy de facto do dnia dzisiejsz””””ego. To wtedy Polska znów pękła na pół, rozpadając się na „lewacko” post-komunistyczną i „prawicowo” patriotyczno-solidarnościową.

    Aż nadeszły nasze czasy (pokolenie lat 2000/2010) naznaczone przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej pod rządami SLD, krótkim okresem rządów braci Kaczyńskich zwanym Czwartą RP, a w ostatnim pięcioleciu zdominowane przez rządy Platformy Obywatelskiej pod wodzą Donalda Tuska, namazanego przez post-komunistów na „wiecznego premiera”.

    Po czasie wyszło na jaw (OFE, refundacja leków, ACTA, sport, autostrady, kolejnictwo, reforma emerytalna…), że mamy rząd, który nie potrafi rządzić.

    A mimo to Platforma Obywatelska nadal prowadzi w sondażach. Dlaczego? Bo, jak już wspomniałem, ma za sobą głosujący wbrew logice post-komuszy elektorat, który jak diabeł święconej wody boi się każdej nowej władzy, która mogła by zdemaskować ich rzeczywiste korzenie.

    Ale nawet ich trzeba było jakoś przekonać do coraz bardziej nieudolnych poczynań Platformy. I znowu do akcji wkroczył rezydujący przy ulicy Czerskiej redaktor gazety nie bez powodu nazwanej Wyborczą. Sprytny guru mentalnie nowobogackich snobów „różowego salonu III RP” doskonale znał odbierającą rozum moc utwierdzenia „wykształciucha” w przekonaniu o przynależności do „ELITY”. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że należy do cre^me de la cre^me III RP, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego wyróżnienia bezkrytycznie bronił do upadu. Więcej, że taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę.

    Jednocześnie doktrynerzy Platformy rozpętali gigantyczną nagonkę na opozycję prawicową, a Gazeta Wyborcza wyprodukowała tysiące artykułów mających przekonać Polaków, że: prawicowiec to oszołom; historia to zbytek; narodowa tożsamość to antysemityzm; polska tradycja to ksenofobia; honor to przeżytek; moralność to frajerstwo; wiara to ciemnogród; rodzina to anachronizm… i tak dalej.

    W efekcie, choć gospodarczo poszliśmy do przodu, w post-komuszej Polsce nastąpiła dramatyczna cofka kulturowa, a „intelekt” modelowych popleczników Tuska niewiele się już różni od opisanego w „Malowanym Ptaku” Kosińskiego.

    A obłuda wyzutej z wrażliwości Platformy sięgnęła niedawno przysłowiowych szczytów, kiedy ta załgana partia bez cienia skrupułów przywłaszczyła sobie chwałę za usankcjonowanie „Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych”. Czy można sobie wyobrazić podlejszą obłudę niż wylewanie krokodylich łez nad losem żołnierzy zamordowanych przez przodków tych, którzy te łzy ronią??? Toż to już nie chichot historii, ale historyczna paranoja!!! I tylko patrzeć, jak potomkowie oprawców zaczną stawiać pomniki wymordowanym przez ich dziadów ofiarom.

    Wielu przyzwoitych ludzi zadaje sobie pytanie, czy ludziom Platformy nie wstyd, że gnębiąc opozycję prawicową zdeptali polityczny obyczaj. Że w dążeniu do partyjnej hegemonii sięgają do przestępczych metod. Że wprowadzili w Polsce prawo dżungli. Że kto silniejszy, ten lepszy. Że cham chama chamem pogania. Że znowu wpędzono Polskę w monstrualne długi. Że śledztwo smoleńskie bez zmrużenia oka oddano sowietom. Że Polaków protestujących pod stocznią nazwano wyjącym bydłem. Że bezczeszczono modlących się ludzi. Że usunięto wszystkich niewygodnych, choć byli genialnymi fachowcami… długo można by wymieniać.

    Więc pytam. A czegoż można się było spodziewać po prawnukach renegatów stalinowskiej władzy??? Czegoż można było oczekiwać po potomkach popleczników Bieruta, Gomułki, Gierka, Moczara, Jaroszewicza, Rakowskiego, Jaruzelskiego, Urbana, Michnika, na Donaldzie Tusku kończąc??? Co ci ludzie mogli wynieść z domu prócz prostactwa i służalczości wobec Moskwy? Poza wrodzoną żyłką do cwaniactwa, złodziejstwa, opilstwa i nieróbstwa??? Siła genów jest ogromna!!! Wciąż rządzą nami osobnicy wyzuci z wrażliwości i poczucia przyzwoitości. Ja znam tę kategorię ludzi, gdyż pamiętam, jakimi metodami zaszczuto na śmierć mojego ojca w latach pięćdziesiątych. A potem obserwowałem jak dzieci, wnuki i prawnuki tych oprawców przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie co lukratywniejsze stanowiska w Państwie.

    Ale wróćmy, jeszcze do czasów powojennych. Otóż prawie wcale nie mówi się o tym, że wtedy, obok Żołnierzy Wyklętych, którzy stanęli do walki z komuną pod bronią, do walki z czerwoną zarazą stanęli także Polacy, których orężem zamiast karabinów była ich uczciwość i postawa życiowa wyrosła z tradycji tysiącletniej Rzeczpospolitej. Mam na myśli tych, których w czasach stalinowskich nazywano „zaplutymi karłami reakcji”, za Gierka „wichrzycielami”, po okrągłym stole „oszołomami”, „nieudacznikami” i „ksenofobami”, kończąc na tych, których już w naszych czasach premier Tusk nazwał pogardliwie „moherowymi beretami”, czytaj ludźmi gorszej kategorii.

    Chodzi mi o szeroko pojętą prawicę, albo, jak kto woli kilka milionów przyzwoitych ludzi, którzy nie dali się zgnoić komunie, ludzi mających poczucie godności, którzy poświęcili kariery i zbytki w służbie Polsce. Tych, którzy do dnia dzisiejszego nie ustali w walce z pogrobowcami komuny. Tych bezimiennych, skromnych, cichych bohaterów, których walka z czerwonym łajdactwem polegała na tym, że nigdy nie wstąpili do PZPR, za żadną cenę nie dali się zwerbować bezpiece, nie dali się kupić za talon na meblościankę, nie zdradzili ideałów Solidarności, a potem, w imię wartości wyniesionych z domu, jak od zarazy stronili od zawłaszczających Polskę różowych siewców nowego porządku.

    Długo się zastanawiałem, jakimi słowy można by uhonorować i wyrazić wdzięczność dla tych wspaniałych Polaków i pięknych umysłów. Pisałem, kreśliłem, odkładałem zmięte kartki i próbowałem od nowa. Ale wciąż czegoś brakowało, wciąż było za mało. Aż mi Pan Bóg podsunął refren ballady Reinharda Mey’a:

    Błogosławieni ci Nadłamani, ale Nieugięci
    Poplątani, w siebie wpełznięci,
    Ci Odrzuceni, Przygnębieni, Przygarbieni.
    Do ściany Przyciśnięci.
    Błogosławieni ci Szaleni.

    Moim zdaniem słowa tego pięciowiersza wiernie oddają stan ducha milionów uczciwych Polaków, którzy nie bacząc na szykany, krzywdy i ostracyzm ze strony post-komuszych rządów nie ustali w walce z czerwoną pandemią do dnia dzisiejszego.

    Błogosławieni ci Nadłamani, ale Nieugięci
    W czasach stalinowskich nadłamywano ich terrorem władzy ludowej i Urzędu Bezpieczeństwa, za Gierka próbowano skruszyć skazywaniem na pauperyzację, w czasie Solidarności, a później stanu wojennego zastraszano ich oddziałami ZOMO i ścieżkami zdrowia, w czasie okrągłego stołu kuszono konfiturami za przejście na stronę różowych, a za rządów Tuska dyskryminowano ich szantażem poprawności politycznej.

    Lecz mimo to ci odważni ludzie byli nieugięci, choć już w „wolnej” Polsce przychodzi im za to płacić statusem obywateli drugiej kategorii. I to nie są, jak się błędnie sądzi, tylko ludzie Kaczyńskiego i Ziobry, których ogarnięta paniką Platforma chce wyłączyć z polityki stawiając przed Trybunałem Stanu. To jest wielomilionowe, prawicowe, patriotyczno-solidarnościowe skrzydło polskiego społeczeństwa, które w imię wartości wyniesionych z domu nigdy się zbratało z czerwonymi.

    Poplątani, w siebie wpełznięci
    Tak. Ale czyż można się temu dziwić? Przecież tylko ucieczka w siebie mogła być ratunkiem dla kochających Polskę uczciwych i wrażliwych ludzi, gdy patrzyli na to wszystko, co się działo z Polską.

    Bo choć kraj wypiękniał, choć żyje się lepiej i wygodniej, choć sklepy są pełne i za pieniądze można dostać wszystko, coś się stało złego z naszą polską duszą. Polska krwawi, mimo, że jest wolna. Dlaczego? Bo wciąż kilka milionów Polaków czuje się pod rządami Tuska intruzami we własnej Ojczyźnie.

    A jak patrzę na te wszystkie świństwa, które od pięciu lat wyrządza Polsce obóz władzy, coraz częściej myślę, że chyba nawet za komuny nie było aż tak źle. Tę samą opinię coraz częściej słyszę od moich znajomych.

    Gorzkie to stwierdzenie, ale trzeba sprawiedliwie przyznać, że czerwoni przynajmniej stwarzali pozory, że liczą się z ludźmi. Natomiast arogancja, bezczelność i buta Platformy sprawiają, iż coraz częściej dochodzę do wniosku, iż ta partia w pomiataniu ludźmi i oszukiwaniu społeczeństwa posuwa się znacznie dalej, niż niegdyś Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. A tylko patrzeć jak do nich dołączy Alibaba Palikot i jego czterdziestu zdegenerowanych rozbójników.

    Przygnębieni, przygarbieni, do ściany Przyciśnięci
    A jacy mogą być wrażliwi i prawi ludzie wobec otaczającego ich zewsząd prostactwa, draństwa, chamstwa, bezguścia i coraz powszechniejszego odmóżdżenia??? Bo modelowy zwolennik Platformy to przebrany w szaty kultury wysokiej euro-burak, albo lepiej jamochłon, któremu do życia wystarcza otwór gębowo-odbytowy, karta kredytowa, plazmowy telewizor na ścianie i świadomość, że jest „lepszy” od „gorszej” reszty. To tacy jak on nie zdejmują nogi z gazu, gdy na zebrę wchodzi matka z dzieckiem, a na „wytwornych” rautach salonu III RP łokciami się przepychają do żarcia, jakby po raz pierwszy w życiu zobaczyli szynkę. Tylko tyle Polska odziedziczyła w spadku po komuszo-ubeckich antenatach kasty, która dziś pomiata uczciwymi Polakami!!!

    Czastuszki (Bierut), pieśni o Stalinie (Gomułka) – Festiwal Piosenki Radzieckiej (Gierek) – subkultura disco polo (Kwaśniewski) i zagnieżdżone w wielkich miastach napływowe „towarzystwo” wzajemnego zachwytu nad samymi sobą, vide: blog RRK i „Drugie śniadanie mistrzów” (Tusk et consortes). Oto „kulturowy” dorobek post-komuszych „elit”.

    I choć nie ma już wojsk sowieckich w Polsce, choć mamy już, przynajmniej na papierze wolność i demokrację, to komuna w Polsce nie do końca upadła.

    W efekcie ludzie znów boją się politykować na głos w kawiarni, w pracy, ba, nawet przy rodzinnym stole. Boją się, bo wiedzą, że jedno krytyczne zdanie o Tusku i jego Platformie grozi ostracyzmem, towarzyską banicją, odsunięciem od konfitur, z wyrzuceniem z pracy włącznie.

    W czasach stalinowskich ludzie bali się słuchać Radia Wolna Europa. A dzisiaj ich prawnuki lękają się przyznać w pracy, że czytają prasę prawicową, żeby ich mianowany przez Platformę szef nie pozbawił premii. Gorzej! Mediom niepokornym wobec rządu zabiera się prawo do emisji. Więc pytam. Gdzie ta wolność??? Gdzie ta demokracja??? A potem rządzący się dziwią, że ludzie wciąż śpiewają: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!”.

    Znowu powróciła konspiracja. Do dzisiaj pamiętam jak w latach pięćdziesiątych mama przysłaniała okna i obijała ściany kilimami, bo ubecy byli wszędzie, jak w czasie Solidarności z duszą na ramieniu nosiłem ulotki, jak w stanie wojennym robiłem po kryjomu paczki dla internowanych. A dzisiaj? Gdy mowa o polityce, w kawiarniach ludzie znowu przyciszają głos i przysłaniają dłonią usta podając sobie pod stołem odbite na ksero wycinki z prasy politycznie niepoprawnej.

    Nie o taką Polskę walczyli uczciwi Polacy! Nie o taką!

    Błogosławieni, ci Szaleni
    Ostatnio coraz częściej się słyszy opinię, że odkąd Tusk przejął władzę, skończyła się Polska. Że już wszystko przepadło, bo piarowcom Platformy udało się wszczepić w polskie mózgi przeświadczenie, iż na platformerskie rządy nie ma siły, a ci, którzy nadal walczą o prawdziwie wolną Polskę to ludzie szaleni.

    Otóż, nie dajmy się zwieść tym komuszym podszeptom. Bo gdyby tak na to patrzeć, to trzeba by uznać, że powstańcy warszawscy byli nieodpowiedzialnymi wariatami, co nam nota bene przez całe dekady próbowali wmówić komuniści. A jednak mamy Muzeum Powstania Warszawskiego zbudowane jako symbol bohaterstwa i mądrości powstańców, którzy stanęli do walki o Polskę zdawało się w beznadziejnych i nie wartych ofiar okolicznościach.

    Podobnie było, kiedy się rodziła Solidarność. Czerwona propaganda też wmawiała wtedy ludziom, że strajkujący Polacy to nieodpowiedzialni szaleńcy, którzy się porywają z motyką na słońce, bo Moskwa nigdy nie da zgody na upadek komunizmu w Polsce. I co? „Niemożliwe” po raz wtóry stało się możliwym.

    I podobnie jest teraz. Po raz trzeci wyniszczająca Polskę post-komusza szajka tłucze Polakom do głowy, że tylko Platforma może nam dać szczęście, a ci, którzy są odmiennego zdania to oszołomy i szaleńcy.

    I znowu, właśnie ci „błogosławieni szaleńcy” są ostatnią nadzieją na prawdziwie wolną Polskę. Bo tylko oni, z pomocą mądrej części społeczeństwa, mogą nas wyzwolić z post-komuszych szponów.

    I trzeba to zrobić niezwłocznie! Nim będzie za późno!

    Czy pamiętacie jeszcze słowa refrenu hymnu Polski Podziemnej??? Nie? Więc przypominam:

    Do broni! Jezus Maryja! Do broni!!!

    Bo Palikot obrasta w piórka, za węgłem Ordynackiej już się czai do skoku odchudzony Kwaśniewski, a na Czerskiej, Michnik od rana do nocy główkuje nad nową receptą na uległą wobec Moskwy Polskę.

    Krzysztof Pasierbiewicz
    (nauczyciel akademicki)

  23. Z TVGloria said

    Dariusz Ratajczak:
    Dariusz Ratajczak

    ,,Współczesny Kościół rzymsko-katolicki musi zmagać się nie tylko z jawną antykościelną propagandą właściwą środowiskom lewicowym, laickim, pozostającym w orbicie wpływów soc-liberalnego śmietnika ideologicznego, granice którego wyznacza polityczna poprawność. Prawda,to jest trudna walka, ale przejrzysta : przeciwnik dosyć jasno określa własne stanowisko,nawet nie stara się ukryć niechęci do Wiecznej Instytucji. Problem o wiele poważniejszy polega na tym,że istnieje także drugi, wewnętrzny front walki. W tym wypadku przeciwnik Kościoła jest jeszcze bardziej niebezpieczny, działa jako ksiądz, znany teolog, prominentny dygnitarz w szatach duchownych…

    Czasami tych szacownych dywersantów, ukrytych stronników lewicy, masonerii i herezji tytułuje się mianem katolewicy, inni mówią o kościelnych postmodernistach, czy progresistach. Mniejsza o terminy-ważne jest to, że u progu XXI wieku to mieszane towarzystwo świeckich i duchownych „katolików” opanowało wiele strategicznych przyczółków w Kościele i w jego pobliżu. Polska może nie jest jeszcze wzorcowym przykładem tego „blitzkriegu”, ale V Kolumna i u nas staje się coraz bezczelniejsza (bp.Pieronek, ks.Czajkowski, ks.Piotrowski), jawnie heretycka (ksiądz intelektualista Tischner),anty-tradycjonalistyczna, judaizująca („Tygodnik Powszechny”, „Przegląd Powszechny”, „Więź”).Ludzie ci podważają dogmaty wiary, starają się-jak to się ładnie mówi- unowocześnić Kościół, propagują fałszywy ekumenizm, sprowadzający się np. do przenoszenia na grunt katolicki pojęć protestantyzmu, czy nawet (a może zwłaszcza) judaizmu.
    [ … ]
    To prawda, święty Piotr, czy św.Jan byli Żydami, lecz ich „tak” wobec Syna Bożego spotkało się ze sprzeciwem ze strony innych Żydów. Piotr, Paweł, Jan niewątpliwie należą do wybranego „narodu” chrześcijańskiego- podobnie jak inni Żydzi-chrześcijanie, chrześcijanie Polacy, Niemcy, Francuzi. Natomiast podstawowy trzon Żydów stworzył sobie całkiem nową religię, wywodzącą się wprawdzie ze Starego Testamentu, ale radykalnie zmienioną przez nową, nacyjną i ekskluzywną interpretację -wściekle anty-chrześcijański Talmud. Tak więc prawowitymi dziedzicami Starego Testamentu są chrześcijanie, natomiast Żydzi są odszczepieńcami, którzy świadomie odrzucili swe pierwotne wybraństwo mówiąc „nie” Chrystusowi. Oczywiście należy się za nich modlić -tak jak to czynił święty Maksymilian Maria Kolbe-by zawrócili ze złej drogi. Należy również cierpliwie przekonywać ich do prawd zawartych w katolicyzmie (bo taka jest istota katolickiego ekumenizmu: uporczywe przekonywanie do wyznawanej wiary).,,
    ……………………………………………
    Kroluj nam Chryste

  24. Kibic said

    Gorzej niz za komuny…!
    Fortuna Zamoyskich kołem się toczy

    niedziela, 08 kwietnia 2012

    >>>
    http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6aa6a

  25. Jeżeli ktoś sobie myśli, że wystarczy z polityki pozbyć się Palikota i Tuska, to się grubo myli. 🙂 Należy się pozbyć Palikota, Tuska i Kaczyńskiego. 🙂 Sęk tylko w tym, KTO przejmie ich elektorat?

  26. Kronikarz said

    ad 22/
    Drogi TomUSAA+ ! cytujący Krzysztofa Pasierbiewicza

    Dokładnie przeczytałem całość w 22, wiele ważnych spraw tam poruszonych ale w pomieszaniu pojęć, dlatego ostro pytam :

    a) jak można naprawdę stawiać w tym samym planie „Michnika, Geremka, Kuronia” oraz „parobków i wiejskich alkoholików” ?

    b) jak można wytłumaczyć i zrozumieć fakt, ze narodowcy nie są w stanie wywalczyć minimalnej reprezentacji w Sejmie ?

    Kiedy wreszcie Polacy Słowianie zbiorą się i stworzą poważne stronnictwo złożone – na wzór B’nai B’rith – z Polaków Słowian ?

    Bo bez tego jesteśmy skazani na milczenie a nawet na unicestwienie !

  27. Kronikarz said

Sorry, the comment form is closed at this time.