Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Kwiecień 6th, 2012

Pomroczność Mroczka z Palikociarni

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Brak nam tu "Wandy Grodzkiej"...

W ramach Przyjaznego Państwa dla obywateli Palikot chce wprowadzić dla rowerzystów obowiązkowe OC, kaski, kamizelki, badania techniczne rowerów itp.Oczywiście po udanym przeprowadzeniu tej operacji przyjdzie kolej na licencje, certyfikaty, etc. Obywatele w sprawie tego kapitalnego pomysłu mogą kontaktować się w POsłem Mroczkiem: Maciej.Mroczek@sejm.pl lub z jego szefem:biuro@palikot.pl

Interpelacja (nr 2717) do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie uczestnictwa rowerzystów w ruchu drogowym

Poseł Mroczek. Jak wzięty z kabaretu.

Poruszanie się po drogach publicznych niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, a od kierowców wymagane jest zachowanie szczególnej ostrożności. Pojazdy, które uczestniczą w ruchu drogowym i poruszają się po drogach publicznych, mają obowiązek posiadania szczególnego oznakowania, cyklicznych przeglądów technicznych itp. Jest to uzasadnione zachowaniem bezpieczeństwa, na co składa się dobra widoczność poruszającego się pojazdu z daleka.

Takie obowiązki powinny dotyczyć każdego, kto porusza się po drogach. W przeciwnym wypadku może grozić to zagrożeniem dla życia lub zdrowia uczestników ruchu drogowego.

Niestety coraz częściej uczestnikami ruchu stają się rowerzyści. Mimo wyznaczonych dla nich ścieżek rowerowych lub specjalnych pasów, wiele odcinków nie posiada jeszcze takich udogodnień, a oni zmuszeni się korzystać z dróg przeznaczonych dla pojazdów. Takie postępowanie prowadzi do konieczności zrównania rowerzystów z kierowcami pojazdów w celu zachowania bezpieczeństwa na drogach.

Brak jest w przepisach prawa nakazu posiadania przez rowerzystę kasku, kamizelek odblaskowych, odblasków, cyklicznych i obowiązkowych przeglądów technicznych ich środka komunikacji, a co ważniejsze – obowiązku odpowiedniego i widocznego oświetlenia roweru. Przez to najczęściej rowerzyści nie są widoczni, powodując wiele niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Jeżeli stają się uczestnikami ruchu drogowego, winni być zrównani w obowiązkach z innymi kierowcami w celu zachowania bezpieczeństwa.

W związku z nakreślonym wyżej problemem zwracam się do Pana Ministra z prośbą o odpowiedzi na poniższe pytania:

1. Dlaczego do tej pory rowerzyści, którzy poruszają się po drogach wraz z innymi pojazdami, nie mają obowiązku posiadania kasków, kamizelek odblaskowych, odblasków oraz odpowiednich i przystosowanych do różnych warunków atmosferycznych świateł?

2. Dlaczego rowerzyści jako uczestnicy ruchu drogowego nie mają nałożonego obowiązku przeprowadzania przeglądu technicznego roweru, czyli sprawdzenia stanu technicznego świateł, hamulców, ogumienia itp., tak jak robią to kierowcy np. samochodów osobowych?

3. Ile wypadków drogowych w roku ubiegłym miało miejsce z udziałem rowerzystów?

4. Czy uważa Pan, iż obowiązujące regulacje prawne dotyczące rowerzystów są wystarczające, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu drogowego?

Z poważaniem
Poseł Maciej Mroczek
Warszawa, dnia 2 marca 2012 r.

Źródło: http://obnie.com.pl

http://czerwonykiel.blogspot.se

Ciekawi nas, który to psychiatra zrównał (demokratycznie wybranego przez Polski Naród) posła Macieja Mroczka z normalnymi psychicznie ludźmi i na jakiej podstawie to uczynił? Swoją drogą klubowi poselskiemu Palikota przydałyby się cykliczne przeglądy odbytnic w związku z prowadzonym trybem życia. – admin.

Posted in Polityka, Różne | 42 Komentarze »

Wielki Piątek – męka i śmierć Naszego Pana Jezusa Chrystusa

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Wielki Piątek to dzień, w którym żądło śmierci dosięgło Głowę ludzkości, Jezusa Chrystusa. Dlatego w tradycyjnej liturgii używa się barwy czarnej. Korzymy się w poczuciu winy, która wymagała takiego okupu. Wszyscy chrześcijanie wiedzą jednak, że śmierć Chrystusa jest źródłem nowego życia. Dlatego Wielki Piątek, dzień żałoby, jest równocześnie dniem nadziei; przygotowuje bowiem zmartwychwstanie. W rocznicę krwawej ofiary Chrystusa na krzyżu Kościół wstrzymuje się od odprawiania ofiary bezkrwawej. W porze popołudniowej, w tych godzinach, w których dokonała się ofiara kalwaryjska, odprawia się specjalne nabożeństwo, którego forma sięga starożytności chrześcijańskiej.

UROCZYSTA LITURGIA POPOŁUDNIOWA KU CZCI MĘKI I ŚMIERCI PAŃSKIEJ

Liturgia rozpoczyna się przy ołtarzu pozbawionym wszelkich dodatkowych sprzętów. Kościół pragnie skupić uwagę wiernych na ołtarzu, który przedstawia samego Chrystusa Pana. Cały obrzęd liturgiczny obejmuje pięć części:

1. Czytania
Czyta się lekcję z proroka Ozeasza, opiewającą miłosierdzie Boże nad ludem, oraz z Księgi Wyjścia — opis zabijania baranka wielkanocnego przy wyjściu z Egiptu. Baranek wielkanocny był zapowiedzią «Baranka, który gładzi grzechy świata». Opis męki Pana Jezusa według św. Jana stwierdza spełnienie się tego proroctwa.

2. Uroczyste modlitwy za całą ludzkość
Na długo przed swoją męką powiedział Pan Jezus: «A ja, gdy nad ziemię podwyższony będę, wszystko do siebie przyciągnę». W czasie męki modlił się nawet za swych prześladowców. Naśladując Zbawiciela, zanosimy modlitwy za całą ludzkość odkupioną Jego Krwią.

3. Adoracja Krzyża
Kulminacyjny punkt liturgii dzisiejszej stanowi adoracja Krzyża. Obrzęd ten wziął swój początek od adoracji relikwii świętego Krzyża, która odbywała się w Jerozolimie już w IV w. Wszyscy przychodzą adorować symbol męki i zwycięstwa Chrystusa w duchu dziękczynienia za Odkupienie.


4. Komunia św.
Aby zaznaczyć jedność ofiary Wieczernika, tj. Mszy świętej, z krwawą ofiarą Pana Jezusa na krzyżu, Kościół św. poleca dzisiaj rozdawać Ciało Pana Jezusa pod postaciami konsekrowanymi w Wielki Czwartek. Jest życzeniem Kościoła św., aby wierni przyjmując w Komunii świętej Ciało Chrystusowe, w tym dniu za nich wydane, przyswajali sobie obficie owoce ofiary Chrystusowej.

5. Procesja do Bożego Grobu
Około X w. powstał zwyczaj przechowywania Eucharystii na specjalnym ołtarzu przypominającym spoczynek Ciała Chrystusowego w grobie. Z czasem wprowadzono wystawienie Najświętszego Sakramentu i figurę martwego Chrystusa w dolnej części ołtarza. «Boży Grób» uzmysławia wielkość ofiary Zbawiciela i ciężkość grzechu, który wymagał takiego okupu.

Źródło:
Mszał Rzymski, Wydawnictwo Pallottinum 1963, przekład polski i objaśnienia opracowali o.o. benedyktyni z Opactwa Tynieckiego
http://sanctus.com.pl/szczegoly/1484/mszal_rzymski_1963__mszalik_codzienny

Za: Sanctus.pl

Oremus et pro perfidis Judaeis

„Módlmy się za żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego.
Módlmy się:
Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet żydów wiarołomnych nie odrzucisz:
wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy,  którym jest Chrystus, z ciemności swoich został wybawiony.
Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.”

Modlitwa o nawrócenie wiarołomnych żydów Papieża św. Piusa V

(Modlitwa powyższa została zmieniona w 1960 r. przez Jana XXIII, a  następnie raz jeszcze w 1970 r. celem wyeliminowania “obraźliwych” słów wobec żydów)

http://www.bibula.com/

Posted in Kościół | 20 Komentarzy »

Pan Jezus demokratycznie na śmierć skazany

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Historia uczy, że chrześcijaństwa nie da się pogodzić z demokracją. Prawdy tej wielokrotnie dowiedziono, dogłębnie ją zanalizowano, wnioski z tego płynące przez stulecia ogłaszano, a mimo to niesłabnąca armia „chrześcijańskich demokratów” usilnie dąży do zaślubienia owych dwóch organizmów nie bacząc, iż tworzy hybrydę – byt sztuczny, śmieszny i jałowy.

Wszystkie poważniejsze błędy i herezje w łonie Kościoła zawierały w sobie próby udemokratycznienia na siłę instytucji, która z samego założenia jest hierarchiczna, ufundowana zaś na Boskim autorytecie, nie na międzyludzkich umowach. Spójrzmy tylko na naukę Wiklifa, Lutra bądź Kalwina, przestudiujmy założenia koncyliaryzmu, febronianizmu czy ruchu Wir sind Kirche – wszędzie znajdziemy ziarna demokracji.

W tym miejscu zapewne zabrzmi oburzony głos „chrześcijańskiego demokraty”, iż chrześcijaństwo było i jest z natury demokratyczne, tylko w przeszłości nie przystawało do ducha czasów!

Nieprawda – najlepiej dowodzą tego czasy dzisiejsze: wiek demokracji wprost nieokiełznanej, która dawno już przestała być jedynie systemem powoływania urzędników państwowych, stając się powszechnie panującą ideologią, ba, państwową religią opartą na magicznym wręcz rytuale. Demokracja stanowi dziś przedmiot powszechnego kultu. W dzisiejszym demokratycznym świecie Bóg dawno przestał być najwyższym dobrem – nie jest nim teraz już nawet człowiek – liczy się tylko demokracja. Czyż więc nie jest bożkiem, idolem, bałwanem, przed których wyznawaniem przestrzega nas pierwsze przykazanie Boże?

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół, Polityka | 81 Komentarzy »

Oblicze Zbawiciela

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Czy wiemy, jak wyglądał Jezus Chrystus? Po badaniach Całunu Turyńskiego, bodaj najważniejszej relikwii Męki Pańskiej, wydaje się, że tak.

Co więcej, obraz twarzy mężczyzny sporządzony na podstawie Całunu co do milimetra zgadza się z odbiciem zachowanym na innej chuście, którą po śmierci na Krzyżu owinięto głowę Chrystusa. Na tej lnianej tkaninie, określanej jako Sudarion i przechowywanej w katedrze w Oviedo w Asturii na terenie północnej Hiszpanii, zachowały się liczne ślady krwi. Na ich podstawie można odczytać dodatkowe szczegóły dotyczące śmierci i pochówku Jezusa.

Opowieść Sudarionu

Nic więc dziwnego, że Sudarion z Oviedo, podobnie jak Całun, jest przedmiotem ogromnego zainteresowania całego chrześcijańskiego (i pewnie nie tylko) świata. – Każdy dobrze wie, że w śladach krwi można czytać jak w książce – mówi niemiecki historyk Michael Hesemann, autor wydanej w Niemczech dwa lata temu publikacji „Chusta z Krwią Chrystusa”, w której zebrał opinie kilkudziesięciu naukowców drobiazgowo badających Sudarion z Oviedo i potwierdzających jego autentyczność.

Sudarion z Oviedo. Zadziwiająca identyczność z odbiciem twarzy na Całunie Turyńskim.

Pierwszą wzmiankę o tej niezwykłej relikwii znajdujemy w Ewangelii św. Jana, który jako jedyny z ewangelistów był w Poranek Wielkanocny w Grobie Pańskim. Święty Jan opisuje, że kiedy Piotr z towarzyszącym mu uczniem szli do grobu, „ów drugi uczeń” dotarł na miejsce jako pierwszy. I dalej czytamy: „A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu” (J 20, 5-7).

Według źródeł starochrześcijańskich, pierwszym jej właścicielem i strażnikiem miał być święty Piotr. Los chusty w pierwszych sześciu stuleciach jest nieznany. Historycy przypuszczają, że mogła być ukrywana gdzieś w Ziemi Świętej. W góry Asturii w północnej Hiszpanii trafiła w roku 712 wraz z chrześcijańskimi rycerzami, którzy schronili się tam przed Maurami. Kilkadziesiąt lat później wydobyto ją z ukrycia i umieszczono w skarbcu katedry w Oviedo, gdzie znajduje się do dziś.

Plamy krwi zostały zbadane przez wybitnych hiszpańskich i amerykańskich patologów. Zrobili to niezwykle dokładnie i precyzyjnie. Z ich badań wynika, że chustą o wymiarach 85,5 na 52,6 cm owinięto głowę Ukrzyżowanego tuż po Jego śmierci, kiedy jeszcze wisiał na Krzyżu. Stało się tak według żydowskiego obyczaju, zgodnie z którym twarz zmarłego przykrywana była tuż po zgonie. Ponieważ cała twarz Jezusa była pokryta krwią, toteż na płótnie pozostało wyraźne jej odbicie. Na tej podstawie można stwierdzić, że zmarły mężczyzna miał wysokie czoło, delikatny, smukły, w części środkowej zwężony nos, brodę i długie włosy do ramion. Na chuście znajduje się również odcisk tyłu głowy, na którym widoczne są plamy krwi wielkości kropek po ranach kłutych, jak również spięte, przesiąknięte krwią włosy. Identyczny obraz otrzymano w czasie badań nad Całunem Turyńskim. Także grupa krwi na obydwu chustach jest ta sama – AB. Badania mikrobiologiczne wykazały również obecność pyłków tych samych roślin, które w okresie marca i kwietnia kwitną w okolicach Jerozolimy, jak również aloesu i mirry.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 4 Komentarze »

Czerwone dynastie – Jastrun-Agatsztajn

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Tomasz Jastrun ("Smecz")

Tomasz Jastrun, poeta i felietonista. Syn Mieczysława Jastruna (Mojsze Agatsztajn), jednego z poetów najbardziej obciążonych “hańbą domową” w czasach stalinizmu.

Mieczysław Jastrun był jednym z najbardziej wojowniczych członków redakcji “Kuźnicy”, pisma marksistowskich fanatyków, walczących z tradycjami narodowymi i wartościami humanistycznymi. Pomimo zaangażowania szeregu Polaków w ratowaniu Jastruna w czasie wojny, gdy ukrywał się “na aryjskich papierach”, po 1944 roku należał on do czołowych tropicieli “polskiego antysemityzmu”.

W publikowanym 17 czerwca 1945 r. w krakowskim “Odrodzeniu” tekście Potęga ciemnoty twierdził, że za wymordowanie ponad trzech milionów Żydów ponosi odpowiedzialność na równi z hitlerowskim okupantem całe bez mała polskie społeczeństwo. W czasie, gdy do ujarzmiania Polski w interesie Sowietów przystępowały całe falangi żydowskich ubeków i politruków na czele z Bermanem, Zambrowskim, Różańskim, Brystygierową i Fejginem, Jastrun piętnował polskie zbrodnicze reakcyjne organizacje, które jakoby wciąż “kontynuują krwawą robotę hitlerowską, dybiąc na ocalałą z zagłady “grupkę inteligencji pochodzenia żydowskiego”.

M. Jastrun był również autorem licznych wierszy, pisanych zgodnie z wymogami stalinowskiej poetyki (np. Ballady o puszczy Świętokrzyskiej), dyskredytującej polskich powstańców, którzy zmienili się jakoby we wrogów własnego narodu, czy wyrafinowanego ataku na papiestwo w wierszu W bazylice św. Piotra (por. uwagi B. Urbankowskiego Czerwona msza, Warszawa 1995 r., s. 326).

Jego syn Tomasz wyróżnia się głównie pełnymi agresywnej hucpy felietonami, atakującymi narodowych i prawicowych “oszołomów”.

Już w Złotej klatce. Notatnik amerykański (Warszawa, czerwiec 1988 r., wyd. podziemne) dał karykaturalny obraz Polonii amerykańskiej, zarzucając jej ciągłe szukanie Żydów i masonów, skrajny antykomunizm. Pisał, kto nie krzyczy “bić czerwonych” brany jest z miejsca za lewicę (s. 84).

“Europejczyk” Jastrun nie sili się nawet na próby ukrywania swego obrzydzenia do wszystkiego, co polskie. W “Res Publice” (nr 8/89) pisał: Wynurzywszy się z naszego ojczystego bałaganu, wygodnie czułem się w Szwecji (…). W samolocie siedziała obok mnie ładna dziewczyna (…). Wyemigrowała z Polski kilka lat temu (…). Nie mieliśmy żadnych znajomych, a jednak wydawało się, że znamy się od zawsze. Bo przecież jedliśmy razem piasek w naszej brudnej, ale bardzo osobliwej polskiej piaskownicy (…) (s.74).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura, Polityka | 11 Komentarzy »

O ruchach hajdamackich (2)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Nadesłał p. PiotrX – po raz kolejny dziękujemy – admin.

Zob. część pierwszą:
https://marucha.wordpress.com/2012/04/05/o-ruchach-hajdamackich/

Franciszek Rawita Gawroński “Historia ruchów hajdamackich” – 1913 r.

Część 2.

Stanowisko społeczeństwa kresowego wobec ruchów hajdamackich

(…) Lud wiejski nie daremnie pierwszą połowę XVIII w. nazwał Ruiną; dla Ukrainy była ona rzeczywiście — ruiną, nie tylko dlatego że w tym okresie kozactwo upadło zupełnie, że ludność przemocą przesiedlano za Dniepr, lecz bezustanne szarpanie i niepokojenie ludności wiejskiej przez hajdamaków ze wszystkich stron, uniemożliwiały wszelką prawidłową i pożyteczną kolonizację, wszelką pracę rolną czyniły bezcelową. Nikt nie pracuje dziś na to, ażeby owoc jego pracy jutro poszedł z dymem, lub majętność przeszła w ręce rabusiów.

Rozpatrywaliśmy dotychczas czynniki obce, które w ruinie bogatego kraju udział brały, o inne potrącaliśmy zaledwie. Nie zawsze jednak ciosy padały z obcego państwa, nie zawsze rozpasanie i swawola były udziałem warstw najmniej ukształconych i najmniej uświadomionych państwowo. Korzystając z braku siły państwowej i sprężystości Rzeczypospolitej, żywioł szlachecki porywał się także do broni nie w obronie kraju, lecz dla jego niszczenia. Brak dostatecznej i surowej kary dla rabowników i hajdamaków, niepewność jutra, otoczenie morzem, na pozór spokojnym, ale skłonnym zawsze do fal i burzy, popychało jednych do samoobrony i do wymierzania sobie sprawiedliwości, a drugich, zdziczałych i zuchwalszych, przerzucało w szeregi najzaciętszych wrogów własnego kraju. Jednych wiodły do tych zbrodni, ledwie nie codziennych, próżniactwo, złe instynkty, chciwość, drugich
— nieokiełznana samowola i brak poszanowania prawa. Swawola szlachecka, rzadko karana, łączyła się tutaj dla zadania klęski krajowi z swawolą chłopską. Jedni lekceważyli prawo, drudzy tylko znali jedną jego potęgę — siłę karzącą. U jednych zuchwałość wypływała z bezkarności, u drugich
— z mieszaniny fatalizmu i dzikości, skutkiem czego tylko używanie chwili dzisiejszej, w sposób najbardziej materialny rozumiane, było dla nich tym celem, dla którego życie własne i cudze jednako lekceważyli.

Szeregiem bezustannych niepokojów w całej Rzeczypospolitej, skutkiem wojen szwedzkich, przechodów wojsk rosyjskich, wichrów kozackich, wreszcie nieporządków, wynikłych z powodu nieprawidłowej i nie kontrolowanej przez państwo kolonizacji, szlacheckie społeczeństwo było także wybite z równowagi i nie łatwo było do niej wrócić. Możni panowie — Lubomirscy, Radziwiłłowie, Sieniawscy, Potoccy, Sanguszkowie, w czasie długo trwającej zawieruchy opuścili kraj, zdając rządy obszernych włości w ręce rzadko prawych i rozumnych gubernatorów; na miejscu pozostała jednowioskowa szlachta, dawni słudzy i urzędnicy lub ich potomstwo, gubernatorowie, posesorowie, mnóstwo żywiołów awanturniczych, zbiegłych Bóg wie skąd, osiadłych na Ukrainie i kolonizujących pustki i stepy w sposób nieraz gwałtowny i zbójecki. Oto byli ci, którzy oko w oko stanąć musieli wobec hajdamackich zapędów, gotowych zawsze mienie ich z dymem puścić i zrabować. Uczciwi i bogatsi padali ofiarą nożów hajdamackich, zuchwalsi bronili się sami, przyjaźnili się z hajdamakami, dla ocalenia własnego mienia, lub nawet w ich szeregach stawali z bronią w ręku. Korzystając z bezustannej zawieruchy, która ich wybijała z karbów normalnego życia, prowadzili zbójeckie rzemiosło, rozbijając na drogach publicznych; inni napadali na wsie i rabowali je jak hajdamacy; niektórzy urządzali zajazdy na własną rękę, nie tylko wymierzając w ten sposób sprawiedliwość sobie, lecz porywając gwałtownie włościan i kolonizując nimi swoje grunta i osady. Nie brak było i takich śród szlachty, którzy stawali na czele watah hajdamackich i plądrowali wewnątrz kraju.

Obóz hajdamaków - rys. J. Kossak

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 32 Komentarze »

Triduum Paschalne – najpiękniejsza liturgia po tej stronie Nieba Data publikacji: 2012-04-05 07:00

Posted by Marucha w dniu 2012-04-06 (piątek)

Jakby na kształt samego Trójjedynego Boga, trzy wielkie tajemnice: Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiejnocy uobecniają się we Mszy św. W jej sercu pozostaje tajemnica Wielkiego Piątku, ponieważ każda Msza św. stanowi Najświętszą Ofiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa, ciągle tę samą, którą On po raz pierwszy złożył na ołtarzu Krzyża.
Krzyż Chrystusa stał się pierwszym ołtarzem, na którym Pan Jezus, w istocie jedyny kapłan, składając Siebie jako żertwę, uczynił ofiarą doskonałą. Toteż, co niejednokrotnie mocno podkreślał nasz umiłowany Ojciec Święty – krzyż winien być umiejscowiony w centrum, a nie gdzieś z boku, oraz skupiać na sobie uwagę wszystkich uczestniczących w liturgii Mszy św. Kapłan i wierni zmierzają w jednym kierunku: ku krzyżowi, nawet jeśli nie są wszyscy zwróceni tradycyjnie na wschód i twarzą do tabernaculum, lecz stoją naprzeciw siebie. Czytelny znak krzyża winien ich skłaniać do odpowiedniej kontemplacji tudzież przeżywania Najświętszej Ofiary i – co za tym idzie – właściwego w niej uczestnictwa.

W odniesieniu do naszego uczestnictwa we Mszy św. przyjrzyjmy się tej pierwszej i ciągle jedynej Najświętszej Ofierze, którą nasz Pan złożył na krzyżu! Z tłumu, który od Piłata domagał się ukrzyżowania dobiega hałas, zgiełk i ciągłe komentarze. Natomiast w bezpośredniej bliskości krzyża panuje cisza i skupienie… Sam Pan – jako kapłan sprawujący ofiarę – modli się w ciszy, a na głos odzywa się z rzadka, w niezmiernie oszczędnych słowach. Pod krzyżem zwróceni doń Matka Bolesna i Uczeń Umiłowany towarzyszą Panu, ze zrozumieniem bez słów oddając się kontemplacji. W tym konaniu na krzyżu objawia się potęga Bożego Majestatu, co dostrzegłszy, setnik daje świadectwo.

Wielki Czwartek, stanowiąc zapowiedź i niejako antycypację Najświętszej Ofiary, która po raz pierwszy dokonała się na Golgocie, złączył we Mszy Swiętej trwale z krzyżem stół Pański. Przy stole wielkoczwartkowym apostołowie wraz z Panem Jezusem ucztowali zwróceni w jednym kierunku, pozostając po tej samej stronie, tak jak to przedstawił mistrz Leonardo. W czasach Pana Jezusa ani wczesnochrześcijańskich otaczanie stołu i zajmowanie miejsc naprzeciw siebie nie było praktykowane ani znane, co przypomniał między innymi Ojciec Święty w “Duchu liturgii”.

Ostatecznie duchowo we Mszy św. zwracamy się wszyscy ku Niebu, ponieważ zwycięstwo dokonane na krzyżu wprowadza nas w tajemnicę Zmartwychwstania Pańskiego. To jest pascha Pana. Stąd liturgia Mszy św., która winna być piękna i wzniosła, stanowi również zapowiedź i obraz Nieba. Toteż pamiętać należy, iż estetyka miejsca, wyposażenia i całej akcji liturgicznej bynajmniej nie jest tu bez znaczenia, gdyż Bóg objawia się pod osłoną piękna, a Msza Święta winna nam się jawić jako najpiękniejsza rzecz po tej stronie Nieba.

Ks. Roman Adam Kneblewski
http://www.pch24.pl/

Posted in Kościół | 6 Komentarzy »