Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Uczonym już dziękujemy?

Posted by Marucha w dniu 2012-04-09 (Poniedziałek)

Niewiele ostało się w Polsce rzeczy, których nie zrujnowałyby i nie zniszczyły rządzące Polską szumowiny spod ciemnej gwiazdy. – admin.

W Instytucie Matematycznym PAN zaczęły się zwolnienia. Na pierwszy ogień idą młodzi (po półetatowcach), bo nie mają stałych umów o pracę. Instytut nie będzie też kupował książek do biblioteki, chociaż to jedna z najlepszych książnic matematycznych w Europie. Instytut Fizyki PAN wstrzymał likwidację umów śmieciowych, by, gdy zajdzie potrzeba, można było bezproblemowo zredukować zatrudnienie. Zaś z szacunków dyrektora ds. ekonomicznych Instytutu Podstaw Informatyki PAN wynika, że zwolnienia czy zmniejszenia pensji już nie wystarczą. Trzeba przede wszystkim zadbać o budynek. Może się przyda w lepszych czasach.

Są instytuty, w których myśli się np. o zmniejszeniu pensji. W innych rozważa się wysyłanie pracowników na urlopy bezpłatne. Instytut Fizyki PAN otrzymał, pod koniec lutego, milion 300 tysięcy złotych mniej niż o tej samej porze roku ubiegłego. Instytut Geofizyki 18 proc. mniej. Instytut Podstaw Informatyki i Instytut Matematyczny pod względem poziomu finansowania po pierwszej transzy ministerialnych pieniędzy wróciły do roku 2003, Instytut Fizyki do 2001. Wprawdzie wiceminister Marek Ratajczak obiecał, że niektóre instytuty mogą jeszcze liczyć na dodatkowe środki, nie podał jednak żadnych kryteriów, wysokości środków ani terminów. Coraz mniejsze dotacje dla instytutów Polskiej Akademii Nauk z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego to nie tyle wynik kryzysu, ile przyjętej przez resort strategii.

Zakręcany kurek

Jednym ze źródeł finansowania nauki przez państwo jest tzw. dotacja statutowa. Otrzymują ją wszystkie placówki naukowe. Lecz o ile w przypadku szkół wyższych są to pieniądze istotne, ale uzupełniające, o tyle dla instytutów PAN dotacja statutowa jest podstawowym źródłem finansowania. Są to środki na utrzymanie budynków, administrację, płace i badania naukowe. Także na współpracę z zagranicą. Jednym słowem – na wszystko.

Tymczasem przyjęta w roku 2010 ustawa o zasadach finansowania nauki zakłada, że dotacja statutowa będzie stopniowo zmniejszana – do 50 proc. kwoty z 2010 r. w roku 2020. Inaczej mówiąc – do roku 2020 to, co ministerstwo przekaże bezpośrednio placówkom naukowym, ma zostać ścięte o połowę.

W roku 2011 instytuty PAN były finansowane na poziomie średnio blisko 10 proc. niższym niż w 2010. Wszystko wskazuje na to, że w roku 2012 będzie to mniej o 17–20 proc. niż w roku poprzednim, bo pierwsza rata dotacji jest prawie o 12,5 proc. mniejsza niż przed rokiem. W sumie, w porównaniu do roku 2010, instytuty PAN otrzymają średnio o 30 proc. pieniędzy mniej.
– W takiej sytuacji już nie wystarczą zwolnienia w jednym czy drugim instytucie 3 czy 4 pracowników. To już jest zwijanie działalności – mówi prof. Marian Srebrny z Krajowej Sekcji NSZZ Solidarność PAN.

Bieganie z puszką – nowa dyscyplina naukowa

Dlaczego ministerstwo ogranicza dotację statutową? Bo w nowej strategii głównym źródłem finansowania nauki mają być granty, pieniądze zdobywane w konkursach przez placówki naukowe. W języku minister Kudryckiej nazywa się to wprowadzaniem konkurencyjności w nauce.

– System grantów zaczął działać w Polsce w roku 1992. Do roku 2009 słyszeliśmy od władz, że granty są dodatkiem do pensji. Pani minister przyjęła, że granty będą zamiast pensji. Zmniejsza poziom finansowania działalności statutowej po to, byśmy wszyscy biegali z puszkami. Dotacja statutowa ma być tylko na zachowanie potencjału instytutów, lecz jak tak dalej pójdzie, tych pieniędzy nie wystarczy nawet na utrzymanie budynku i sprzątaczek – mówi prof. Marian Srebrny. – W żadnym cywilizowanym kraju takich rozwiązań nie ma. Wręcz przeciwnie – w każdym cywilizowanym kraju naukowiec ma wynagrodzenie, dodatkowo może mieć grant. Przy niektórych grantach jest wymagane, żeby w tym czasie wziął urlop bezpłatny w swojej uczelni – dodaje.

Dotychczas granty służyły przede wszystkim na zakup potrzebnego wyposażenia, wyjazdy na konferencje itp., a nie na utrzymanie badaczy oraz instytutów. Udział w nich – zwłaszcza w naukach społecznych i humanistyce – dawał jedynie niewielką premię (rzędu 1–2 miesięczych uposażeń). Jeśli badacze mieliby się utrzymywać z grantów, musiałyby one wzrosnąć kilkanaście razy, co wydaje się zupełnie nierealne.

Systemowa blokada

Dla instytutów PAN już teraz granty stanowią ważną część budżetu. Rzecz w tym, że aby wziąć udział w konkursie o duży grant europejski, należy się do niego przygotować, czyli zainwestować własne środki. Jeśli instytut dostaje na przykład 20 milionów złotych, musi mieć pieniądze, i to spore, idące w miliony, na prefinansowanie projektu. Skąd ma je brać? Przy okrojonej dotacji statutowej pozostaje tylko jedno wyjście – kredyt. Dlatego naukowcy z PAN alarmują, że ograniczenie dotacji to także systemowe blokowanie wejścia w konkursy. A tych przecież instytuty Akademii się nie boją.

Granty, jak podkreślał wiceprezes PAN prof. Marek Chmielewski podczas ostatniego posiedzenia sejmowej podkomisji stałej ds. ekonomiki edukacji i nauki, nie zastąpią dotacji z jeszcze jednego powodu – nie zapewniają ciągłości finansowania badań naukowych. A i rozproszoną z powodu zmniejszenia dotacji kadrę nie tak łatwo znów zebrać, np. za dwa lata, gdy instytut otrzyma następny grant.

W związku z nowymi zasadami finansowania nauki ustawowo powołano dwie nowe instytucje – NCN – Narodowe Centrum Nauki i NCBiR – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Mają dzielić pieniądze przeznaczone na granty dla instytutów badawczych, szkół wyższych i instytutów PAN. Średnią pensję wyliczono tam na blisko 6 tys. złotych – to dwa razy tyle, ile zarabia profesor w wielu instytutach PAN.

Mleko się wylało

Instytuty Akademii borykają się też z problemami kadrowymi. Nie dość, że na zatrudnienie młodych, zdolnych ludzi – bo szansę na etaty w PAN mają tylko najlepsi, nie ma pieniędzy, to odchodzą z nich doświadczeni pracownicy naukowi, nierzadko o renomie międzynarodowej.

Przyczyna znowu leży w przyjętych przez ministerstwo rozwiązaniach systemowych. Od października 2010 roku pracownicy naukowi muszą wybierać podstawowe miejsce zatrudnienia. Oczywiście, dotyczy to również tych naukowców z PAN, którzy pracują też na uczelniach.

– Prywatne uczelnie płacą nam 2, 3, niekiedy nawet 4 razy więcej. Wobec tego wyboru praktycznie nie ma. Na szczęście w projekcie zmiany rozporządzenia minister nauki dotyczącego sposobu obliczania wysokości dotacji statutowej pojawiła się propozycja, by w algorytmie uwzględniać także tych pracowników, którzy zgodzą się, by wliczać ich do podstawy wyliczeń. Ale mleko już się wylało. Z instytutów PAN odeszło od jesieni 2010 r. 10–15 proc. samodzielnych pracowników naukowych – tłumaczy prof. Marian Srebrny.
To odbija się m.in. na uprawnieniach instytutów do nadawania stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego oraz występowania o tytuł profesora. Aby takie uprawnienia mieć, instytut musi zatrudniać określoną liczbę samodzielnych pracowników naukowych. Przy czym liczą się tylko ci, którzy zadeklarowali, że PAN jest ich podstawowym miejscem zatrudnienia – nawet najwybitniejszy profesor pracujący w Akademii, jeśli nie wybrał jej jako pierwszego miejsca pracy, nic, pod tym względem, dla instytutu nie znaczy.

Od liczby wypromowanych doktorów, doktorów habilitowanych i profesorów w dużym stopniu zależy ocena instytutu, czyli przyznana mu kategoria naukowa. Ta zaś przekłada się bezpośrednio na poziom finansowania – placówki kategorii A otrzymują 100 proc. dotacji statutowej, te z kategorią B – 75 proc., te z kategorią C – 45 proc., i tylko na pół roku. 90 proc. instytutów PAN ma kategorię A, żaden nie ma kategorii C.

W nowej kategoryzacji ministerstwo przewidziało kategorię A plus, i taka placówka ma otrzymywać 150 proc. dotacji. Dziś wiele instytutów PAN na pewno mogłoby tę superkategorię dostać. Tyle tylko, że rozporządzenie wykonawcze do tej kategoryzacji jest w lesie (dodatkowe fundusze na to nie są przewidziane). Czy resort zdąży się z tym wygrzebać, zanim niektóre instytuty PAN stracą, z powodu konieczności ograniczania badań, swoją szansę?

Art. 104 ustawy o PAN (którego nie było w rozesłanym do konsultacji projekcie ustawy, pojawił się podczas obrad komisji sejmowej i od razu został przyjęty) znosi dotychczas ustalany przez ministra taryfikator, ustanawiający dolne granice płacowych widełek (były one średnio o 1000–1200 zł niższe niż dolna granica płac na uczelniach). Teraz tabele plac ustala dyrektor instytutu. Zdaniem Krajowej Sekcji NSZZ Solidarność PAN art. 104 otwiera ustawowo drogę do dalszego obniżania i tak już drastycznie niskich wynagrodzeń w instytutach badawczych PAN, a tym samym obniżania poziomu badań naukowych w Polsce lub zniszczenia co najmniej połowy instytutów i zespołów badawczych, zaplecza naukowego innowacyjnej gospodarki.

W instytutach PAN skupiony jest znaczący potencjał badawczy, z rozpoznawalnym na świecie logo i dorobkiem. W rankingu SCImago Research Group, obejmującym ponad 2800 jednostek naukowych z całego świata, instytuty PAN zajęły 72 miejsce (instytuty w tym rankingu rozpatrywano łącznie). Zatrudniają ok. 3600 pracowników naukowych, podobnie jak duży polski uniwersytet. W ustawie budżetowej fundusze na działalność instytutów Akademii rozdziela MNiSW z puli środków na naukę.

PAN jako korporacja jest finansowana z innej części budżetu (81 mln zł na rok 2012).

W 2010 roku średnie zarobki w Instytucie Historii Nauki PAN, w przeliczeniu na jednego pracownika, wyniosły brutto 2887,20 zł.

W grupie pracowników naukowych – 2958,50 zł. Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto profesora zwyczajnego wyniosło 3886 zł (wynagrodzenie zasadnicze to 2770 zł), profesora nadzwyczajnego 3170 zł (pensja zasadnicza 2340 zł), adiunkta – 2228, 20 zł (wynagrodzenie zasadnicze 1890 zł), asystenta 2210,40 zł (zasadnicze wynagrodzenie 1810 zł).

Tymczasem minister Kudrycka poinformowała posłów sejmowej komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, w lutym 2011r., że w tym instytucie średnie zarobki profesora wynoszą 5600 złotych. Prośba o sprostowanie tej informacji, podpisana przez przewodniczącego Rady Naukowej Instytutu prof. Andrzeja Kajetana Wróblewskiego i jego dyrektora prof. Leszka Zasztowta została zlekceważona.

Ewa Zarzycka
http://tysol.salon24.pl/405812,uczonym-juz-dziekujemy

Po co Polsce uczeni? Jacyś zafajdani matematycy co to nawet nie umieją dopisywać sobie zer na koncie bankowym? Jacyś fizycy-nieudacznicy, co i tak teorii względności już nie wymyślą? Po kiego wuja w ogóle temu narodowi potrzeba jakiejś nauki i kultury?

Polsce potrzeba specjalistów od marketingu, od pijaru, od holokaustu i antysemityzmu, od pieprzenia w bambus i rysowania na tablicy prostokątów połączonych strzałkami itd. A przede wszystkim potrzeba rzesz tępych analfabetów, stanowiących tanie bydło robocze dla rasy panów. I te rzesze zapewni system szkolnictwa.
Admin

Komentarzy 120 to “Uczonym już dziękujemy?”

  1. „Tera ku..rwa MY! Teraz bedom rzondzić Kulczyki. Komu dadzom, ten będzie żył i pracował. Komu nie dadzom, ten (słowami żyda z Ziemi Obiecanej) „zdechnie prędko”.

    … i to niejeden.

    Jeden z największych matematyków świata, Polak Józef Marcinkiewicz przewraca się grobie…

  2. lake of fire said

    Teraz to larum. Ale przecież ktoś tych bandyckich judaszy na usługach talmudycznych faryzeuszy wybrał. Uderzyć się w pierś i zamilczeć wszyscy którzy głosowali za cywilizacją śmierci. Głosowanie po raz trzeci w wyborach prezydenckich oraz parlamentarnym za tymi sługami demona grozi pobytem razem ze swoimi panami w lake of fire – jeziorze ognia. To twój wybór gdzie umieścisz swoją duszę.

  3. Isreal said

    ad2
    to których dwóch według Ciebie było tych „dobrych”?
    „prezydentów”, na których można było i niebo dla tych co na nich

    pogięło Cię ?

  4. konstanty said

    To jest jedna z kolejnych dziedzin w ktorej krok po kroku w bandycki sposob likwiiduja nam polskie panstwo. Ta ,,demokracja,, coraz bardziej przypomina ,,demokracje,, w III Rzeszy.. Przypominam ze Adolf Hitler w demokratyczny sposob doszedl do wladzy. W czasie procesu norymberskiego nastapila kilkumiesieczna przerwa.Wszyscy oskarzeni wstawali i odpowiadali: ja wykonywalem polecenia w oparciu o ustawe taka, ustawe taka, ustawe siaka ,uchwalona przez Reichstag podpisana przez Kanclerza III Reszy,wiec dzialalem zgodnie z prawem I powstala potezna konsternacja.PRZECIEZ ONI DZIALALI ZGODNIE Z PRAWEM. nie bardzo wiedziano co zrobic w koncu powieszono ich w oparciu o PRAWO NATURALNE

  5. osoba prywatna said

    Jesli naprawde tak jest, to Japonczykom mozna tylko pozazdroscic. Zreszta sami poczytajcie:

    Pracować jako nauczyciel w Japonii

    Nie wiem ile w tym prawdy, ile konfabulacji. Dostałem mailem jak gdyby refleksje obywatela Polski pracującego jako nauczyciel w Japonii i jego wnioski z tejże pracy. Nie było to podpisane, więc nie wiem komu ten tekst przypisać.
    Czy odpowiada prawdzie?
    Jakby ktoś miał jakieś doświadczenie w tym zakresie- to się do tego tekstu odniesie.
    Oto i on.

    Cóż Ja napiszę może z perspektywy bardzo odległego kraju jakim jest Japonia.
    Przyjechałam na zaproszenie koleżanki ze studiów, która z powodów zdrowotnych musiała wracać do Wielkiej Brytanii (kończyłyśmy studia magisterskie w jednej uczelni i należymy do tego samego związku absolwentów).
    Trochę się bałam jak to będzie ale zostałam mile zaskoczona.
    Po pierwsze fakt muszę pracować 40 godzin tygodniowo… ale w ten 40 godzinny tydzień pracy wlicza mi się: 11 godzin pracy przy tablicy, poprawa, sprawdzianów, kursy języka i kultury japońskiej (obowiązkowe dla obcokrajowców), koncerty itp. Do czasu pracy wliczają mi się też studia doktoranckie-taki bonus dla Tych, którzy chcą się rozwijać.
    Ach zapomniałam o obowiązkowych zajęciach sportowych.
    Oprócz tego 3 razy w tygodniu wieczorem prowadzę tzw. Ju-ku (korepetycje, które tutaj są powszechne).
    Mam 2 miesiące a w zasadzie 3 miesiące wakacji plus wolne 3 tygodnie w zimie obejmujące Boże Narodzenie i 2 tygodnie na święto Kwitnących Wiśni.
    Są jeszcze święta państwowe, które są wolne ustawowo od pracy. Nie wspomnę już o takim luksusie, że za takie wypowiedzi na forum jak tu widzę to taki jeden z drugim za kratki mógłby trafić, bo Sensei (mistrz) ma pozycję społeczną tuż po rodzinie cesarskiej.
    Sensei są zaangażowani w nauczanie dzieci, a dzieci są inwestycją i skarbem narodu tak mówi Tradycja Cesarstwa Japonii.
    W nadwiślańskim kraiku rzecz nie do pomyślenia. Jako nauczyciel oświadczam: Nikt nigdy już nie namówi mnie do pracy w szkole nad Wisłą. CHAMSTWO RODZICÓW, CHAMSTWO UCZNIÓW i CHAMSTWO I AGRESJA SPOŁECZEŃSTWA wobec nauczycieli okazywane na polskich forach internetowych są PORAŻAJĄCE NIE MAJĄCE SOBIE RÓWNYCH NIGDZIE NA ŚWIECIE (a trochę po nim podróżuję).
    Zarabiam w Japonii tyle, że stać mnie na życie w najlepszej dzielnicy, wysyłam miesięcznie około 5000 – 7000 zł do domu i zostają mi jeszcze pieniądze (250.000 Y ze szkoły i 250.000Y z Ju-ku).
    Niczego sobie odmawiać nie muszę, Mieszkanie, auto do własnej dyspozycji.
    W Nagoi pracuję 5 rok. Przygotowania do zajęć nie czuję, bo wszystko łącznie ze sprawdzianami mam w komputerze, program rozkład materiału podręczniki.
    Ponieważ łatwiej pracuje mi się rano do szkoły przychodzę sobie na 5:30. Po zajęciach jestem o 13:30 i nic mnie nie obchodzi.
    Tu uczeń musi pracować ciężej niż nauczyciel. Uczniowie są w szkole od 7:00 rano. Codziennie piszą sprawdzian z jakiegoś przedmiotu między 7:00 a 7:55.
    Po południu kiedy ja jestem już poza szkołą, biedny uczeń ma jeszcze naukę własną do 18:00 lub 19:30.
    Do tego żelazna dyscyplina. Na lekcjach nie wolno odezwać się jednym słowem bez pytania…
    W klasie panuje cisza taka, że czasem motyl głośniej trzepocze skrzydełkami.
    Jeśli ktoś jest niesubordynowany to szkoła ma narzędzia, po to, by delikwenta zdyscyplinować (stara dobra rózga) i społeczne przyzwolenie na ich użycie choć oficjalnie nikt uczniów nie bije.
    Nikt tu rodziców do szkoły nie wzywa najwyżej po 3 wykroczeniu przeciwko dyscyplinie uczeń wylatuje ze szkoły i wiadomo już, że zostanie do końca życia kloszardem wygrzebującym odpadki z kosza na śmieci…
    Nigdy do kraiku nadwiślańskiego uczyć nie wrócę. Dla narodów Azjatyckich mam wielki szacunek za to, jak nauczycieli traktują”.
    Co 5 lat mamy urlop płatny w ilości pół roku Ja swój od 1 kwietnia. Dodam, że choć Japonia podobnie jak Polska ma problem z niżem demograficznym i to już od 6 lat żaden nauczyciel nie został zwolniony. Co więcej wymiana pokoleń trwa i na miejsce odchodzących na emeryturę przychodzą nowi.

    http://okiembelfra.blogspot.com/2012/03/pracowac-jako-nauczyciel-w-japonii.html

  6. Pokręć said

    Mój komentarz z Frondy:

    No i zaczyna się. Bardzo dobrze. Znam to jak zły szeląg. Mógłbym o polskiej nauce się rozpisywać godzinami i stronicami. Prawda jest taka, że na nauce jako takiej nikomu juz nie zależy. Owszem, każdy by chciał coś odkryć, spowodowac jakąś, choćby lokalną, rewolucję w nauce i oczywiście wszyscy rytualnie o brak spełnienia swoich ambicji oskarżają podłe finansowanie. No dobrze, może jest to jakis przyczynek do spadku skuteczności w naukach doswiadczalnych, ale w teoretycznych, jak tytułowa matematyka? Matematyk może siedzieć i wymyslać teorie oraz rozwiązywac łamigłówki nawet będąc bezrobotnym.

    Polska nauka polegała dotychczas na tym, żeby zrobić ze 2 publikacje rocznie (na zasadzie „sztuka jest sztuka”, nieważne o czym, byle czasopismo było na liście filadelfijskiej, czasem mozna sobie raz na 2 – 3 lata jedna publikację zrobic w czasopiśmie spoza tej listy). Na podstawie liczby publikacji naukowiec jest „oceniany” i sobie na państwowej posadce siedzi mając w d..e rozwój wiedzy a na uwadze – spełnienie wymogów formalno urzędniczych – czyli zrobienie w odpowiednich momentach odpowiednich stopni urzędni…znaczy naukowych (asystent, adiunkt, doktor, habilitacja – samodzielny naukowiec i na koniec „profesor” – dożywotnia ciepła posadka i nicnierobienie – bo na profesora robią młodsi). Naukowiec w Polsce pracuje przede wszystkim dla pieniędzy (jak zresztą każdy urzędnik). Sposobem na zarabianie pieniędzy jest wypełnianie papierków z prośbami o grant, dotację, dofinansowanie, etc, etc. Jak mjuz dostanie grant, to musi pokupować to, co zapisane w grancie, wtedy, kiedy ma to zrobić i jedyne co go interesuje, to rubryka „wynagrodzenia”, z której odpala sobie i kolegom pieniądze. Jaki z tego jest efekt? Żaden. Tranzystora nie wynaleźli (to jest wynalazek firmy prywatnej – Bell Labs), niebieski laser sprzedali za bezcen Japończykom a o grafenie – cicho. Ciekawe, komu go planują opylić.

    Nauka powinna być uprawiana wyłacznie za prywatne pieniądze w prywatnych laboratoriach. I do tego dojdzie. Uprawianie nauki (i jakakolwiek inna działalność) prowadzona wg. schematów urzędniczych prowadzi ZAWSZE do klęski, bo ludzie zatrudnieni bardzo szybko tracą z oczu główny cel swojej działalności i koncentruja się na spełnieniu wymogów formalnych, nauka jako taka schodzi na dalszy plan, jest tylko środkiem do spełniania wymogów formalnych – publikowania publikacji w czasopismach naukowych.

    Nauka musi zacząć byc uprawiana w ten sposób, że naukowiec robi naukę po to, żeby jego odkrycia potem sprzedać i z nich sie utrzymać. Trudno, będzie w Polsce może 100 naukowców, ale zaręczam, że efekty naukowe będą znacznie większe. Albo NA PEWNO nie mniejsze nic to, co mamy, bo mamy z grubsza zero. Polska nauka w świecie to szary ogon, 2 czołowe uczelnie w Polsce dyndaja w ogonie klasyfikacji (na 500 uczelni swiatowych UW i UJ w ostatniej setce). Dobre i to, że nie gdzieś w okolicach szkółki wiejskiej w Burkina Faso.

    Potrzebujemy matematyków, fizyków, informatyków i chemików, potrzebujemy biotechnologów i geologów, jest dla nich praca. Ale, do cholery, nie za biurkiem i w papierkach! Trzeba się wziąć za rozwiązywanie realnych problemów a nie wydumanych łamigłówek a potem opisywać w czasopismach rozwiązania abstrakcyjnych zagadnień. Może by tak się fizycy wzięli za prace nad zimną fuzją? Nad lepszymi ogniwami słonecznymi? Biotechnologowie może by tak poszukali mozliwości zrobienia sztucznej fotosyntezy? Czyli ja ze światła słonecznegoi dwutlenku węgla tanio wyprodukować węglowodory energodajne? Czemu doktorzy agronomii jeszcze nie pracują nad lepszymi sposobami uprawy roslin? Może dałoby się jeszcze prościej i skuteczniej? Słońce to olbrzymi rezerwuar niewyczerpanej energii, którą zalewa Ziemię w ilości kilkasetkrotnie większej, niz moglibyśmy zużyć. Włoskim naukowcom w Bolonii się UDAŁO! Poszukajcie sobie hasła e-Cat. Bajecznie tanie źródło ciepła (ogrzewanie i prąd w perspektywie) działające na zasadzie zimnej fuzji. Opatentowane, zbadane i zademonstrowane – to nie jest blaga ani ściema.

    Dopóki rządzić będzie mentalnośc urzędnicza – jedyne, co będziemy produkować – to papierki i w zamian za papierki będziemy dostawać inne papierki drukowane w mennicy. Ale de facto od mielenia papierkami nic nie przybywa, taki stan rzeczy oznacza, że zjadamy zapasy. I te zapasy się kończą, bo co dało sie sprzedać – już sprzedaliśmy. jesteśmy golutcy i wesolutcy. Pieniądz nie ma wartości sam w sobie. jego wartość zalezy od tego, co mozna za niego kupić. A ponieważ nic się nie produkuje, to i nic kupić za niego nie można. Niebawem pieniądzem będzie kromka chleba, kilka ziemniaków i flaszka bimbru. Reszta będzie tylko papierem, ew. okragłymi blaszkami wartymi tyle, ile par butów i chleba da nam za nie ktoś szukający miedzioniklowego i mosiężnego złomu.

    Sorry, można ignorowac rzeczywistość, ale nie można zignorować skutków ignorowania rzeczywistości.

    Obraz rzeczywistości wynikający z papierków urzędniczych i Prawda to dwie różne rzeczy. udajemy, że tego nie wiemy i że to, co w papierkach – to jest prawda. To znaczy – każdy prywatnie wie, że trawa jest zielona, ale ponieważ w espertyzie jest napisane, że jest czerwona i ekspertyza ma pieczątkę uprawnionego biegłego, to sąd uzna, że przejazd na czerwonym świetle przez skrzyzowanie jest w porzadku. Bo światło było koloru trawy a takie oznacza „masz pierwszeństwo”. Absurd? ABSURD! Ale niestety – i rzeczywistość.

    Dobrze będzie, jak to się nie skończy wojną domową. Wielu urzedników, związkowców, prawników, mundurowych etc. bedzie gotowych przelac krew za „czerwonośc trawy”. Żeby nic się nie zmieniło, żeby status quo utrzymać jeszcze przez kilka lat, żeby było bezpiecznie i pewnie.

    Ale mamy ścianę. To, co miało realną wartość zostało juz dawno skonsumowane. A zaklinanie i gusła magiczne nad wekslami (banknotami) NBP nie nadadza im wartości obiektywnej, taką, jak ma np. pajda chleba i flaszka samogonu czy para butów albo kawałek dachu nad głową. Pieniądz ma wartość nigdy sam w sobie, ale w tym, czego jest pokryciem. Realnym. Niech choćby ma sztywne pokrycie w złocie a bankiera, który w dowolnym momencie nie jest w stanie wypłacić złota, jakie podpisał na banknocie wiesza się natychmiast. nawet, jak do niego zgłosza się wszyscy posiadacze wystawionych przez niego weksli jednocześnie. Nie, nie chodzi o to złoto, którego wartość tez jest umowna, ale o to, że złota nie da się sfałszować tak, jak papierków, które są dziś fałszowane nagminnie.

    Państwo, jak widac nie tylko ma monopol na przemoc i bimbrownictwo, ale także na piramidy finansowe (ZUS), czy fałszowanie pieniędzy (bank emisyjny, czasem nawet oddany, jak w USA, w ręce prywatne)… Na szczęście przyrody oszukac się nie da ani praw fizyki złamać. A to one na końcu zadziałają – same, brutalnie i bezlitośnie, niezaleznie od tego, ilu nas będzie demonstrować, głodowac i dokonywać samospaleń pod URM-em. NIE DA SIĘ KRAŚĆ W NIESKOŃCZONOŚĆ!

  7. dumny Polak said

    Ad.6
    Ale tu może właśnie chodzić o wyprowadzenie ludzi na ulice, żeby pod pretekstem walki z anarchią dokonać krwawych czystek. Jak napisał Gałczyński w poemacie „Rok Polski”- „Szaleńcy robią zamieszki, żydy napełniają mieszki”. W Łodzi pełno pustych nowych bloków stoi, budują dalej, ceny jak z kosmosu- przecież to nie stoi ot tak sobie, jak będą ewakuować „Izraelitów z Izraela” to będą gdzieś musieli mieszkać, a także i pracować, więc może właśnie oczyszcza się przedpole w ten sposób.

  8. 25godzina said

  9. RomanK said

    Twarda rzeczywistosc…skunsumowano juz wszystko..atrapy ulegaja ;lilwidacji
    ….Wonzzzzzz zaczyna zjadac swoj wlasny ogunnnnnn…
    Wpis p6..pana Pokrec wyjasnia wszystko!
    Miejmy nadzieje- ze rozpedzenie PAN to pierwszy krok w walce z gnusna glupota i napuszona miernota utytulona papierkowymi habilitacjami..podniesiona do rangi ,,Akademii……w Polsce

  10. revers said

    ad5, moze jednak nie wszystko mozna zazdroscic japonczykom a zwlaszcza Fukushimy, oraz wyjatkowego braku przeplywu informacji z rejonow o wysokim natezeniu promieniowania.

    Pani nauczycielka moze lepiej niech kupi sobie nie tanii a dokladny dozymetr radioaktywnosci, oraz zbiera kase na nie tanie leczenia raka, gdy zarochowlnosc na nowotwory gwaltownie wzrosla w wielu rejonach kraju kwitnacej wisni, gdzie zamiast wisni chetniej kwitna na ulicach kolonie cyjanobakterii w skazonym srodowisku.

    http://blog.alexanderhiggins.com/2012/04/07/fukushima-potential-destroy-world-civilization-114681/

    No coz nie bedzie w Polsce szkol matematyki Banacha, a mialem przyjemnosc w Warszawie poznac niedobitki lwowskiej szkoly matematyki.

  11. Re: 9 RomanK

    Panie Romku, mialem okazje w 1996 roku rozmawiac z „dziekanem” (wykladowca) d/s ekonomii na SGGW w W-wie przy ul Rakowieckiej i mysle ze nie bede ubolewal na takimi „proffffesorami”, kiedy wpierw naucza sie solidnie „obslugiwac” napelnianie butli z gazem CO2, bowiem nawet nie powierzylbym „im” do kierowania budki z woda sodowa…, a co dopiero katedry…
    Moim zdaniem, conajmniej 90% to „dyplomo-idioci” z partyjnego „nadania” z zakodowanym genetycznie uposledzeniem „Down’a” (udupic i oglupic kazdego myslacego inaczej)…z piecio-cyfrowym wynagrodzeniem budzetowym…
    ==========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  12. RomanK said

    Panie Jasiu…moze nie 100% ale zdecydowana wiekszosc…jest produktem systemu! Paskudnie dzialajacego Systemu Selekcji Negatywnej , ktorego zadaniem bylo oglupienie Narodu Polskiego przez podstawienie mu na tyle glupich eli ttzw: intelektualnych:, zeby dalo sie go wybic z naturalnej drogi rozwoju.
    Zgodzi sie pan, ze to udalo sie w duzej mierze.
    Pan zobaczy na stan tzw Wymiaru Sprawiedliwosci
    Prawotfurstfo
    Edukacja a zwlaszcza tzw Kultura…Rozrywka i Sztuka
    NIech pan tylko zwroci uwage na jedna m jedyna Instytucje Naukowa, tora byla przez wiele lat jasnym punktem na ciemnej plamie PRLu..na KUL…i zobaczy co zrobiono z ta placowka…i ma pan gotowa odpowiedz i wyjasnienie calewj reszty,

  13. Rysio said

    „…Po co Polsce uczeni? Jacyś zafajdani matematycy co to nawet nie umieją dopisywać sobie zer na koncie bankowym? Jacyś fizycy-nieudacznicy, co i tak teorii względności już nie wymyślą? Po kiego wuja w ogóle temu narodowi potrzeba jakiejś nauki i kultury?

    Polsce potrzeba specjalistów od marketingu, od pijaru, od holokaustu i antysemityzmu, od pieprzenia w bambus i rysowania na tablicy prostokątów połączonych strzałkami itd. A przede wszystkim potrzeba rzesz tępych analfabetów, stanowiących tanie bydło robocze dla rasy panów. I te rzesze zapewni system szkolnictwa.
    Admin…”

    Nie wiem jak inni ale ja na tych rządowych „uczonych” nie chcę i nie mam zamiaru płacić podatków.

  14. Rysio said

    re 12. Edukacja rządowa zawsze prowadziła do analfabetyzmu.

  15. Re: 12 RomanK

    Panie Romku, moj „stary” byl nauczycielem na Politechnice Warszawskiej i wiem od niego samego jak to sie faktycznie zaczelo z ta „produkcja idiotow” z dyplomami.
    Bylem zdumiony do tego stopnia, ze „wygarnalem” mu co o tym mysle i wygladalo to mniej wiecej (z pamieci pisze) tak: „…to ty za ta „czerwona szmate” (legitimacja partyjna) i judaszowe srebrniki produkujesz glabow ze swistkami, ktorymi mozna sobie …..podetrzec!???
    Co ty robisz? Czy jestes juz taka skorumpowana zydowska kanalia?….”

    W miesiac, lub dwa dowiedzialem sie, ze rozpoczal uczyc na „tajnych kompletach” tych studentow, ktorzy nie byli z „nadania”, ani nie byli „protegowani” (choc tych bylo najwiecej) poprostu ich uczyl. Kiedy „dziekanat” sie o tym fakcie dowiedzial, zostal moj „stary” wyrzucony na „zbity pysk” i pozbawiony wszelkich „ulg” z „bolszewickiego ramienia”…
    Powiedzial mi, ze „czerwona szmate” spalil w dwa dni po naszej „dyskusji”, ktora zostala definitywnie „zerwana” w 1986 roku…

    Tutaj Panie Romku nasuwa sie pytanie: „Ilu takich nauczycieli” prowadzilo „tajne komplety???”
    Ilu nauczycieli potrafilo zrezygnowac z „kasy” i spalic „czerwona szmate?”
    Ilu nauczycieli wrocilo do pierwotnego zawodu lub zdecydowalo sie wyladowac w „klasie robotniczej???
    Panie Romku, w/g mnie, nie wiecej jak 2-5% i bynajmniej nie usprawiedliwiam mojego „starego” w zadnym stopniu, bowiem doskonale wiem, ze z chwila przynalezenia do „partii” najzwyczajniej sie zeszmacil jako Lwowiak, jako nauczyciel, jako Polak i jako czlowiek. Nie mam jakiegokolwiek szacunku dla takich ludzi i nigdy takowych nie posiade.
    Tak wiec mam calkowite prawo do wybaczenia, ale moim niezbywalnym prawem jest o tym pamietac!!!.
    =========================
    Pozdrowienia sle
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  16. RomanK said

    Eeeee nie znam nikogo panie Jasiu..co robil tajne komplety..znam takich co podsuwali mi pewne materialy.. i czesto puszczali oko:-))
    Do takich nalezy i prof Jskiewicz, i prof Opas,prof Cwik i prof Wojtyna..a przedewszystkim Ojciec Krapiec, ktory nawet nie puszczal okiem,,ale poprostu mowil prawde, cala prawde i tylko prawde..za co szanowali go nawet komunisci z KC:-)))
    Ale znam cale rzesze madrych i zdolnych ludzi, ktorzy tylko dlatego, ze byli madrzy i naprawde zdolni..zamaist na uczelniach, w Instytutach i PAN konczyli- jako wagowi w GSach…nie tylko humanisci..ale i matematycy i fizycy…wie pan ilu takich mlodych zdolnych naukowcow poprostu ucieklo z PRL..i PRLbis….dzis dozywaja na roznych Uczelniach USA, Canady etc..co wiedzieli przekazali niestety obcym…wlasnie najwiecej matematycy, fizycy, medycy, biologowie..nauki scisle….
    Bo w Polsce System zamienilby ich w nawoz….
    Smutne to..ale taka prawda…anihilacja poprzez oglupienie, totalne zchamienie odmozdzenie..praktyczne pozbawienie Narodu Polskiego zdolnosci reprodukcji elit.
    Kiedys w Polsce klasowej, klasa chlopska sama tworzyla swoja kulture, rozrywke, miala wlasne elity ktore to tworzyly, artystow rekodzielnikow….dzieki temu udalo sie odrodzic po wskrzeszeniu POlski.
    N iech pan zechce zauwazyc ze dzis tego juz nei ma..wysmiano zochydzono i zamordowano tzw kulture ludowa…ludowa -czyli nasza, polska…poza mozliwosc jakiegokolwiek odrodzenia..
    Dlatego panie Jasiu..z tego upadku i zapasci intelektualnej, religijnej i kulturowej0 bo o takim kryzysie mowimy…Polacy nie podniosa sie juz nigdy.

  17. Ad. 6

    „Nauka powinna być uprawiana wyłacznie za prywatne pieniądze w prywatnych laboratoriach.”

    – I taki Kulczyk da kasę matematykom? On, to może i da, bo zdaje się, że ma doktorat (tylko nie wiadomo, co ten doktorat wart), ale inni? Większość biznesmenów, to filmowy Siara i Stokłosa. Oni dadzą wyżyć matematykom?

    Co dziś robiłby Marcinkiewicz? Robiłby za ciecia u Siary?

  18. JO said

    ad.16. „Dlatego panie Jasiu..z tego upadku i zapasci intelektualnej, religijnej i kulturowej0 bo o takim kryzysie mowimy…Polacy nie podniosa sie juz nigdy.”-Romak K

    Czy Pan Romanie K NIE wie, ze takich slow zaden POLAK NIE wypowiada!!

    Pan ma prawo powiedziec, ze istnieje zagrozenie, ze juz nigdy sie nie podniosa….., ze taka sytuacja powoduje, ze Narody sie juz NIE podnosza…ale taka wypowiedz jak Pan napisal jest Wypowiedzia ZDRAJCY i NIE Katolika
    ——————————-

    Kim Pan Jest Romanie K?

  19. Ad. 13

    „Nie wiem jak inni ale ja na tych rządowych “uczonych” nie chcę i nie mam zamiaru płacić podatków.”

    – Toż Rysio płaci podatki w USA. Więc o co chodzi? Nasze problemy Rysia nie dotyczą.

  20. Ad. 16

    „Polacy nie podniosa sie juz nigdy.”

    – A TAKIEGO (…)!

  21. Rysio said

    re 19. Jak to nie – wszystko co się dzieje w Polsce mnie dotyczy.

    PS. Jeżeli chodzi o podatki w USA to też jestem im przeciwny.

  22. Re: 16 RomanK

    Panie Romku, ja upadalem wiele razy w zyciu, nie w sensie moralnym czy etycznym, ale w sensie materialnym. Wiele razy bylem glodny, bezdomny i rowniez myslalem ze sie nie podniose i zawsze bede glodny i bezdomny.
    Panie Romku, Polacy sa w stanie podniesc sie w jednej chwili i w jednej chwili odzyskac wlasna Ojczyzne, w jednej chwili przepedzic zlodzieji i oszustow, ale w dalszym ciagu nie posiadamy wystarczajaco duzo WIARY!!! Czy Pan mysli ze Bog, Ktory nas Polakow sobie upodobal nie widzi naszej narodowej tragedii??? Czy Pan mysli, ze ks. Piotr Natanek mowi przez przypadek???
    Nie Panie Romku, mysle, ze twarda stal nalezy wytapiac we lzach i nieszczesciu. Taka stal jest najwyzszej proby…
    ====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  23. Re.6
    Dodajmy do tego, że bardzo wielu z ‚naukowców’ stanowiło awangardę naganiczy do UE.

  24. RomanK said

    Panie Janku…ks Natanek..to jest zjawisko..i w tym przypadku ogladal jego tasme pewien expert…wysokiej i rzadkiej klasy…Nie znajacy polskiego…orzekl. ze….Ten kaznodzieja mowi prawde!… a nawet najczesciej jest zmuszany do mowienia prawdy, ktorej sam w taki sposob nie chcialby mowie , ze jest- jak sie wyrazil -….messangerem…poslancem.
    Potem zapytal co mowi ten ksiadz…kiedy sie dowiedzial skomentowal krotko…
    Nalepiej byloby dla tych- do ktorych mowi ,,zeby go posluchali….
    Panie JO…pan powinien wiedziec ze przed kamienowaniem kazdego proroka pytano kim jest:-)))
    i kamienowano za to- co nei powinni powiedziec….. ze wzgledu na wyrafinowane gusta sluchaczy???:-)))
    Widzi pan, czy mowienie skazancowi- ktorego prowadza na szafot pomoze , jak mu pan bedzie opowiadal, jaka to swietlana Przyszlosc go czeka..na tym lez padole???
    Niech pan rozgladnie sie dookola panie JO
    W wolnej, demokratycznej, pokojowej i otoczonej przyjaciolmi i sojusznikami..jak nigdy w historii,.,,,
    …ma pan zapasc demograficzna polaczona z zapascia ekonomiczna, bombe fnansowa sekundy przed wybuchem, zgnila etyke i moralnosc, kulture szamba , brak etyki i moralnosci zarowno publicznej i prywatnej sfery, upadek totalny religijnosci, ktory swiadczy o calkowitym odrzuceniu kodu chrzescijanskiego…czyli daleko posuniety process dyssypacji lepiszcza narodowego.

    CO??? Mam pana ladnie poklamac??? Ze jest u …cha ha ha, albo nawet jeszcze lepiej????
    Wlacz pan sobie TelAvizje tam panu to mowia na okraglo……
    Zdaje pan sobie sprawe o czym swiadcza takie objawy jakie pan obserwuje dookola???
    Ja mowie prawde…pociag pan nosem ,,,tu czuc trupa!
    Jako Polak Polakowi mowie,,jedzie trupem….i rozkladem.,…

    \

  25. Miet said

    Nie raz i nie dwa wypowiadałem się w Gajówce na temat polskiej nauki i nauczania na każdym szczeblu.
    Oczywiście temat to ogromny i w paru zdaniach nic tutaj sie nie da opisać.
    W większości podzielam zdanie p. Pokręć ale mam parę ważnych uwag.
    Należy wyraźnie zróżnicować nauki podstawowe i doświadczalne. O ile co do tych drugich uważam, że powinny rozwijać się z prywatnych pieniędzy, to tymi pierwszymi niestety, ale musi zajmować się państwo – dlatego, że rozwój tych nauk procentuje na ogół nie od zaraz.

    Przypominacie sobie zapewne pierwszego satelitę wystrzelonego przez Sowietów.
    To był duży szok dla całej Ameryki i wtedy właśnie zadecydowano, że trzeba mocno wspomagać nauki podstawowe, które nie miały szans na rozwój z tzw. grantów.
    Powołana wtedy instytucja National Science Foundation istnieje do dzisiaj i jej działalność trudno byłoby przecenić.
    Przez dwadzieścia lat w Michigan prawie co roku korzystałem z pieniędzy tej fundacji, bo niemal każda naukowa konferencja była wspomagana przez nią.
    Nie jeden matematyk Amerykanin mógł np. spędzić parę miesięcy w Centrum Banacha w Warszawie, dzięki tej fundacji.
    Tak, tak – Centrum Banacha było i dalej jest znane jako miejsce, gdzie „prawdziwy” matematyk powinien choćby raz w życiu zaglądnąć.
    Wszyscy moi koledzy Amerykania, ci ktorzy tam byli, wstawiają ten fakt na pierwszych miejscach w swoich „curriculum vite” a publikowanie prac w czasopismach matematycznych PAN było i jest uważane jako duże wyróżnienie.

    Tak, że wołam o troche umiaru w tej krytyce polskiej nauki i więcej rozsądku. To, że potrzebne są zmiany – to oczywista oczywistość.
    To co teraz planują, to wygląda mi na zniszczenie tego co było wizytówka Nauki Polskiej a tam, gdzie rzeczywiście potrzeba zmian, to cicho sza.

  26. Pokręć said

    @17: trudno, jak Kulczyki, Siary i inne Giwery nie zapłaca matrmatykom, fizykom, chemikom czy biologom, to po pierwsze: naukowcy musza znaleźć sobie inne źródło utrzymania (jak aktorzy rozwożący pizzę), po drugie – Kulczyki, Siary i Giwery długo nie pociągną, bo ich biznesy de facto żyja pośrednio z przekrętów, które rujnuja właśnie Polskę. Skończy się budżet – skończą sie biznesy Kulczyków. Proste? Kulczyk to nie jest samorodek biznesmeński! Kulczyk to figurant zarządzający brudna, ubecka kasą. To wszystko. na czym on sie dorobił takich pieniędzy, na handlu autami koncernu Volkswagena a Polsce? Dealer samochodowy najbogatszym człowiekiem w Polsce? To o wszystkim świadczy. O kondycji Polski – zwłaszcza.

  27. Pokręć said

    Pewna politechnika w Polsce. Jestem w gabinecie pewnego profesora w sprawie prywatnej. Wchodzi dwóch studentów. Chcą zaliczenie. profesor im w takim razie zadaje pytanie: prosze mi powiedziec prawo Ohma. To jest coś, co w moim dzieciństwie było w programie SZKOŁY PODSTAWOWEJ. Studenci jęczą, kwękają, ale nie potrafią tego powiedzieć. profesor bez słowa otwiera podręcznik na odpowiedniej stronie ze wzorem I=U/R i wystawia ich z książką za drzwi. Uwaga, to sie dzieje na uczelni TECHNICZNEJ a pytanie jest takie, że humanisci powinni na nie odpowiedzieć chocby samym wzorem „i równa sie u przez er” tak, jak „techniczny” powinien znać datę bitwy pod Grunwaldem. Słowem elementarz podstawowej wiedzy erudycyjnej każdego, kto do szkoły (jakiejkolwiek) chodził.
    Po piętnastu minutach wchodzą, profesorowi oddaja książke i potwornie dukając, z pomocą profesora coś tam bez ładu i składu dukają. tam były 3 linijki tekstu, przez 15 minut nauczyłbym sie ich na pamięć, żeby nie dukać.
    Profesor im zalicza na 3. Studenteria zadowolona wychodzi. ja oczy jak 5 PLN do profesora, dlaczego ich nie wykopał za drzwi i nie potargał im indeksów odpowiada, że jakby chciał uczciwie wymagać od studentów chocby umiejętności podpisania się, to nikt by nie przyszedł studiować i zlikwidowaliby jego etat. A gdzie on pójdzie na 5 lat przed emeryturą?
    Wybaczcie, ale to mówi o polskiej „nauce” wszystko. Bez żalu tych wszystkich „naukowców” bym wysłał na zieloną trawke i niech zdychaja z głodu razem ze swoimi „studentami”. Albo niech sie wezma do uczciwej pracy – rozłożą kocyk, wyjma kajeciki i ołówki i zaczną się uczyć solidnie na tej trawce. Nikt mnie nie przekona, że nauka w takim wydaniu i robiona przez ludzi o takiej mentalności, w takim systemie finansowania i rozliczania wyników pracy jest Polsce potrzebna. Jesli człowiek będzie świadomie uprawiał chałture i odstawiał swiadomie fuszerkę w obawie o własny stołek, to lepiej, nich Polska zginie a o Polakach świat zapomni. Naprawdę, tak będzie lepiej dla wszystkich. Ja wiem, sentymentalizm i uczucia do własnego narodu każą wbrew realiom walczyć i bronić, ale cos takiego mnie BARDZO SKUTECZNIE rozwaliło. Ja wysiadam. Umrę, jak przyjdzie czas, ale nie potrafię niczyjej krwi przelać w obronie czegoś takiego.

  28. EKO-LAS said

    Biblia Tysiąclecia
    Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. (2) [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane.

    Biblia Warszawska
    A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich, (2) uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku,

    Biblia Warszawsko-Praska
    Duch mówi bardzo wyraźnie, że w czasach ostatecznych niektórzy ludzie odpadną od wiary, a poddadzą się działaniu mocy uwodzicielskich i pokusom demonów. (2) Dojdzie do tego wskutek kłamstw ludzi o napiętnowanych sumieniach.

    Biblia Gdańska
    A Duch jawnie mówi, iż w ostateczne czasy odstaną niektórzy od wiary, słuchając duchów zwodzących i nauk dyjabelskich, (2) W obłudzie kłamstwo mówiących i piętnowane mających sumienie swoje

    Biblia Brzeska
    A duch jawnie opowiada, iż ostatecznych czasów odstąpią niektórzy od wiary, słuchając duchów zdradliwych nauk czartowskich. (2) Przez obłudność kłamców, których sumienie gorącym żelazem jest odcięte.

    Biblia Poznańska
    Duch wyraźnie mówi o tym, że w czasach ostatnich niektórzy odstąpią od wiary, ulegając zwodniczym duchom i naukom szatańskim, (2) przez obłudę kłamców, którzy swoje własne sumienie naznaczyli piętnem występku.

    Biblia w przekładzie Nowego Świata
    Jednakże natchniona wypowiedź wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach niektórzy odpadną od wiary, zwracając uwagę na zwodnicze natchnione wypowiedzi oraz nauki demonów, (2) przez obłudę ludzi, którzy mówią kłamstwa, napiętnowanych w sumieniu jakby rozpalonym żelazem,

    Poniżej zamieszczam moje rozumienie istoty roli jaką spełniją między innymi naukowcy współcześnie.

    „Prawa Naturalne – jak krowie na rowie, bez ogródek i zawiłości pokazują, że w sytuacji osobistej definitywnej deklaracji , na etapie końcowego rozrachunku jakiegoś stanu; znajdą się tacy co z własnej lub przymuszonej woli, odejdą od deklarowanych dotychczas swoich idei, przyjmując warunki zwodniczych naukowców, ulegających działaniu uwodzicielskiej mocy zdradliwych pokus, natchnionych i uduchowionych przedstawicieli władzy, będącej na usługach bezwzględnej zafałszowanej strategii, dążącej do czynienia zła.

    Nastąpi to poprzez ludzi omamiających; – fałszywym, nieszczerym, dwulicowym postępowaniem, podejmowanym jedynie ze względu na korzyści, świadomie mówiących nieprawdę, celem wprowadzenia w błąd dla własnej korzyści i oszukania innych.

    Zdolność tych osób do moralnej oceny czynów, zwłaszcza własnego postępowania, poprzez dążenie do czynienia dobra i odwodzenie od zła, oraz aprobowanie czynów dobrych i osądzanie złych, jest trwale u nich potwierdzona i przypieczętowana urzędowym symbolem występku, jako zdolność bezwolnie odebrana.”

  29. RomanK said

    Czy moze ktos…. do tego co napisal pan Pokrec..znalezc jakies usprawidliwienie????
    Czy mechanik lotniczy..jest usprawiedliwiony podpisujac sie pod swiadectwem sprawnosci latajacego zlomu…tylko dlatego…. ze ma piec lat do emerytury???
    Co wart jest dyplom takiej Politechniki?????
    Co wart jest professor o takiej etyce?
    Czy wiecie ile dzis jest w Polscew wyzszych uczelni??? w kazdym powiecie??? ilu profesorow????
    Macie panstwo jakies zludzenia???? Ze stanie sie cud???? I Duch Swiety wleje wiedze w sposob nadprzyrodzony???
    A to Polska wlasnie panowie Polacy ..Patrioci…

  30. Re.25
    Niewątpliwie po 1989 r. prowadzona jest strategia, że wszystko co państwowe, to z gruntu jest złe. Trzeba więc co państwowe rozkraść i resztę zaorać.
    Może wreszcie chociaż część naukowców się teraz obudzi i zwróci się w kierunku ratowania Narodu Polskiego i Polski – bo ilu takich było [i nadal jest], co mówili mnie polityka nie interesuje, bo jestem matematykim, fizykiem, etc., … a w tym czasie niejaki prof. Jerzy Buzek ze swą świtą [również ‚naukowców’] robił swoje budując podwaliny i mechanizmy pod obecną rzeczywistość.

    Część tych mechanizmów zbudowanych za J. Buzka pokazano [jak mi się wydaje] dość dobrze w opracowaniach z 2002 r. tu:
    http://jozefbizon.wordpress.com/opracowania-matrix-ue-2002/

    Przecież inni [naukowcy] mogli wykonać podobne publicznie dostępne opracowania dotyczące ich pól działania [z nazwiskami budowniczych]. I co – ile tego jest? Grantów za takie opracowania nie było, nie ma i nie będzie.

    A przecież prowadzenie jakiejkolwiek rozumnej zmiany istniejącego stanu rzeczy wymaga solidnego rozpoznania funkcjonujących mechanizmów [oraz ich autorów i popleczników] na wszystkich polach zastanego stanu rzeczy.

    A czy znajdą się tacy naukowcy, którzy bez grantów, bez finasowania z kasy państwowej, opracują zręby kompleksowego [nie unijnego] programu dla Narodu Polskiego i Polski?

  31. Re.27
    W jednej z uczelni wyższej, gdzie było mi dane to na własne oczy widzieć, zatrudnieni w niej profesorowie mieli 5, 6 etatów będąc zatrudnionymi w innych uczelniach. Rekordzista miał 10-ty etat w tej uczelni. W sumie kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie [początek lat 2000]. Opłacało się więc tworzyć [wspomagać] tworzenie n-tej uczelni.

  32. Re: 24 RomanK

    Panie Romku, sam nie wiem ile razy mnie pytano: kim jestem i skad jestem??? Czy my tutaj rozprawiamy o tym, kto kim i skad jest??? Nie Panie Romku! My tutaj nie rozprawiamy o tym. My rozprawiamy stanie obecnym, ktory bynajmniej nie jest zadnym przypadkiem ani tzw., „zrzadzeniem losu”…
    Gdyby nie bylo zadnej szansy, zadnej nadziei, to nie mysle, abysmy tutaj i gdzie indziej o czymkolwiek rozprawiali…
    Panie Romku, jest nadzieja, jest w doslownym tego slowa znaczeniu, choc zdaje sobie sprawe i nie tylko ja, ze ta nasza polska nadzieja jest i bedzie skapana we krwi, lzach i goryczy…Innej drogi nie ma !!! (czy komus sie to podoba czy nie…)

    Pan, Panie Romku, mysli, ze Polakow talenty wziely sie z „uniwersytetow???”… Nie Panie Romku, my Polacy mamy specyficzny dar, unikalny charakter i nietuzinkowa inteligencje oraz niezauwazalna (jeszcze) przez nas (w wiekszosci) madrosc pochodzaca od Boga…

    Ostatanio Panie Romku dosc duzo czytam rozne publikacje w Internecie i coraz bardziej jestem zaskakiwany ciekawymi spojrzeniami na rzeczywistosc wprost proporcjonalna do przyszlosci. Nie mam pretensji i nigdy nie mialem Panie Romku dla tych, ktorzy nie wiedzieli, dla tych, ktorzy nie widzieli i dla tych ktorzy nie slyszeli, ale czuje sie o wiele lepiej, jesli moi Rodacy w dosc powazny sposob zaczeli myslec i odrozniac biale od czarnego…
    Panie Romku, ciesze sie ze wciaz jestesmy…
    ==============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Wiem, ze wielu mysli wciaz powierzchownie i wciaz nie zwraca uwagi na glowne mysli ktore sa przekazywane publicznie, ale mam nadzieje ze wkrotce i ta kwestia ulegnie radykalnej zmianie…:)))

  33. RomanK said

    Panie Janku…ciszymy sie tylko jeszcze po pare lat….
    Nadzieja panie Jasiu, a szansa- to dwa odrebne pojecia…
    Nadzieja zawsze towarzyszy ZYCIU… nigdy smierci, a Polska wymiera.
    Nawet gdyby wydarzyl sie cud..i dzis w nocy wszystkie Polski zaszly w ciaze…i tak by juz bylo w nastepnych latach…i wskaznik wyniosl przynajmniej 3,0 -roznice zobaczy pan dopiero za 20 lat…czyli bedac realista my juz tego nie zobaczymy:-))

  34. RomanK said

    Panie Jozefie…bylo ci na weselu cymbalistow wielu..ale zaden nie smial zagrac przy Jankielu…
    tak wypelnily sie slowa Wieszcza….mamy wielu miszczow, dyplomowanych intelektualizdoff, wybitnych expertoff od spraff roznych….ale jak Jankiel gada reszta slucha na kolanach..jak swinia grzmotu… bo poprostu wie..ze kudy im tam do Jankiela:-))))
    Jankielle nei wysyla swojej Salcie na Wyzsza Uczelnie w Pcimiu Dolnym..ale za podatnicze polsie pienidze wysyla ja na stypendium do Ameryki…dziw sie potem, gdy wolaja….. sto dwa razy sto dwa…Salcie wie, a reszta sie nie….. pcha:-_)_)_

  35. Ad. 27

    A skąd pewność, że tenże profesor nie potrafi nauczać rzetelnie? Na wysokim poziomie? Po pierwsze musi mieć KOGO uczyć. A po drugie, on nie działa w próżni, ale na uczelni, która ustala reguły gry.

    Zanim kogoś potępicie, to przyjrzyjcie się roztropnie okolicznościom…

  36. Kronikarz said

    Traktat Lizboński ustanawia, Europejski Bank Centralny wytycza, Komisja Komisarzy nakazuje, Członek III RP wykonuje.

  37. RomanK said

    Eee panie Krzysztofie….przeciez pisze jak byk ze nie potrafi nauczyc…dwoch studentow matolow nie nauczyl niczego…
    To czy potrafi, nie ma zdnego znaczenia..on nie chce, nie zalezy mu na tym ..na jednym co mu zalezy to pensja…nie widzi pan tego???

  38. Re.35
    Okolicznościami, to wszystko można wytłumaczyć – nawet największe łajdactwo. Takie czasy. rzecz w tym, że te okoliczności nie wzięły się z wiatrów.

    A co Pan powie na taki obrazek z życia uczelnianego wzięty [też z autopsji].
    Odbywa się posiedzenie senatu uczelni. Siedzą profesorowie [poważni, siwe głowy], a rektor do nich grzmi od najgoszych, jak do pastuchów, … i co, i nic … pospuszczali głowy i nic. Pytany potem jeden z profesorów jak mogą sobie na to pozwalać – odparł, wie pan on już taki jest … a ja dokończyłem, wiem … szkoda 7-mego u niego etatu.
    Dalszą trasę przejechaliśmy obok siebie w milczeniu i zamyśleniu.

  39. Marucha said

    Żarty żartami… a mnie jest szkoda, że słynna na całym świecie polska szkoła matematyki (stworzona jeszcze przed II Wojną za PAŃSTWOWE pieniądze – za PAŃSTWOWE, dupki!) ginie na naszych oczach.
    I żal wielki ogarnia, że tak pełno wokół dupków, którzy nie rozumieją znaczenia czystej nauki, która nigdy nie będzie bezpośrednio na siebie zarabiać.
    Żałosne, pieprzone dupkl…

  40. Re: 33 RomanK

    Panie Romku, ja nie pokladam nadziei w zyjacych, ale w Tym, ktory cos nam wszystkim obiecal…
    Doskonale wiem, ze jestem nikim i takim pozostane…, ale doskonale wiem, ze tutaj dzisiaj nie o nas tutaj chodzi…
    W kazdym razie, wciaz ciesze sie, ze jeszcze zyjemy Panie Romku i moze Pan byc pewien, ze doczekamy sie…. a Pan, Panie Romku na „jesionke” bedzie musial jeszcze poczekac…
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  41. Boryna said

    Niszczy się profesorów za pomcą studentów nicponiów, którzy otrzymali prawo oceny profesorów. I na to sobie pozwalają ci naukowcy.

  42. Rysio said

    re 39. Nikt Gajowemu nie broni przekazać połowę swojego majątku na ratowanie polskiej szkoły matematycznej. (Połowę albo i cały).

  43. Rysio said

    re 39. „….stworzona jeszcze przed II Wojną za PAŃSTWOWE pieniądze – za PAŃSTWOWE………”

    I nie za państwowe Panie Gajowy tylko za prywatne.
    Najpierw państwo musiało odebrać te pieniądze prywatnym obywatelom i prywatnym biznesom.

  44. albtp said

    Pamiętam wykłady w Instytucie Matematyki na U. Wrocławskim (m.in. w sali Banacha) w latach 70. Wiało zgrozą, po pierwszym semestrze połowy roku nie ma. Po drugim nie ma połowy tej „ocalałej” po pierwszym połowy. Na początku trzeciego jeden z profesorów: „No, teraz możemy zaczynać studiowanie matematyki.”

    Znakomici profesorowie, podobnie w Instytucie Fizyki. Politechnika także „goniła” swoich studentów. To przestępstwo, aby nie finansować takich ośrodków naukowych. Kim jest ta minister Kubrycka i jaki ma iloraz inteligencji? Niesłychane!!

  45. Miet said

    Ad42.
    Panie Rysiu – no i co chciał pan przez to przekazać??? Swój rozum, czy może pokazać jego brak???

  46. albtp said

    „Niewiele ostało się w Polsce rzeczy, których nie zrujnowałyby i nie zniszczyły rządzące Polską szumowiny spod ciemnej gwiazdy. – admin.”

    Czytanie prasy polskiej w internecie (nie mieszkam w kraju) o sytuacji w Polsce skutkuje, w moim przypadku, głęboką depresją. Czy te szumowiny nie obawiają się zwykłej, prostej odpowiedzialności za kryminalne działania na szkodę kraju? Mam na myśli chwilę, w której zmieni się ekipa rządząca? Czy też nie ma żadnych realnych szans na rozliczenie tej bandy? Wiemy, że prawo nie działa wstecz, ale czy w dzisiaj obowiązującym KK są paragrafy na tego typu szubrawców? Mam nadzieję, że są.

  47. Miet said

    Ad39.

    Tak dokładnie to wygląda jak Pan pisze Panie Gajowy.
    Ginie wszystko co nawet komuna stworzyła.
    Jest sporo polskich matematyków w Ameryce- ja liczę na nich.

  48. Kronikarz said

    42 i 43 Rysio

    Panie Gajowy,

    Bardzo proszę, niechże się Pan nie poniża reagowaniem na głupawe wypociny głupawego leminga Rysia !

  49. Kris said

    W Polsce po wojnie ministrami od szkol sa zydzi, rektorami wyzszych uczelni zydzi.
    Wiec czemu sie dziwicie.
    Czy wiecie ze profesorowie wyzszych uczelni na Zachodzie o zydowskich korzeniach maja obowiazek czytac TALMUD?
    Przypuszczam, ze w Polsce profesorowie zydzi zwlaszcza na kierunkach humanistycznych, psychologi, naukach politycznych itp. czytaja TALMUD. Po coz byli na stypendiach roznych zydowskich fundacji ?

  50. zapinio said

    Oczywiście Pan Rysio ma rację.
    Temat dotyczy matematyki więc wypadałoby wykazać się elementarną logiką.
    Żadne państwo niczego nie produkuje i niczego nie tworzy.
    Może tylko zabierać ludziom, którzy coś tworzą .
    To jest oczywiste ,bo taka jest istota państwa.
    Jeżeli ilość tworzących dobra jest większa niż ilość darmozjadów państwo trwa. Jeśli ilość beneficjentów SYSTEMU jest większa niż ilość tworzących dochód państwo umiera/umrze i ŻADNE państwowotwórcze zaklęcia tego nie zmienią.
    Pan Krzysztof M. (podobnie jak pan Bizoń) jak widzę w dalszym ciągu cierpi na znaczny nadmiar wolnego czasu, którego sobie w żaden pozyteczny sposób nie potrafi zagospodarować.
    Zupełnie to nie przeszkadza w podawaniu kategorycznych osądów i recept jedynie słusznych obowiązujących do stosowania przez wszystkich.
    I tak to idzie.
    Dzień po dniu na niczym.

  51. Kronikarz said

    Kris 49

    Wreszcie zostało powiedziane :

    W Polsce po wojnie ministrami od szkol sa zydzi, rektorami wyzszych uczelni zydzi.
    Wiec czemu sie dziwicie.
    Czy wiecie ze profesorowie wyzszych uczelni na Zachodzie o zydowskich korzeniach maja obowiazek czytac TALMUD?
    Przypuszczam, ze w Polsce profesorowie zydzi zwlaszcza na kierunkach humanistycznych, psychologi, naukach politycznych itp. czytaja TALMUD. Po coz byli na stypendiach roznych zydowskich fundacji ?

    Dziękuję i pozdrawiam Kris !

  52. Marucha said

    Re 43:
    Pieprzysz Pan, panie Rysiu, żeby nie rzec gorzej.
    Przedwojenne polskie państwo miało b. wiele własnych przedsiębiorstw, zyski z których szły również na naukę.

  53. Rafal said

    jestesmy w głębokiej zapaści cywilizacyjnej. nie ma tu czego ukrywać. gdzie nie spojrzeć tam „rozkład i zgnilizna”.

    wszyscy tutaj chyba się zgodzimy, że są różne środowiska i ludzie, którzy robia wszystko co możliwe żeby Polski nie było. mimo to największą winę upadku Polski ponosimy my sami. żeby przerobić nas na bydło nasi agresorzy potrzebują… NASZEJ ZGODY. my natomiast za wiele raz mówiliśmy/mówimy im „tak”.

  54. EKO-LAS said

    Ad.28
    „Nastąpi to poprzez ludzi omamiających; – fałszywym, nieszczerym, dwulicowym postępowaniem, podejmowanym jedynie ze względu na korzyści, świadomie mówiących nieprawdę, celem wprowadzenia w błąd dla własnej korzyści i oszukania innych.”

    Teoretyczne rozważania na temat działań doprowadzających do rozkładu stabilnego układu, poprzez zaburzenie równowagi stanu tego układu.

    Zasadniczym czynnikiem rozkładu, każdego stabilnego układu, są działania doprowadzające do braku równowagi, stanu tego układu.

    Każdy stabilny układ może zostać doprowadzony do rozkładu poprzez działania powodujące brak równowagi tego stanu.

    W naturze, jako hipotetycznym stabilnym układzie, zasadniczo obowiązuje stan równowagi, z okresami w których raz jedne, a raz inne elementy środowiska nieznacznie odbiegają od średniej, po czym wracają do swojego normalnego stanu równowagi.

    Człowiek jako element środowiska naturalnego nie podlega wykluczeniom podczas analizy stanu równowagi, omawianego hipotetycznego układu – uważanego za stabilny.

    Wszelkie zaburzenia elementu środowiska jakim jest człowiek, w ujęciu zbiorowiska ludzkiego, na stan równowagi stabilnego układu środowiska naturalnego, są działaniami doprowadzającymi do zaburzenia równowagi tego stabilnego układu.

    Jaki jest więc główny przyczynek powodujący zaburzenia elementu środowiska jakim jest zbiorowisko ludzkie?

    Głównym przyczynkiem zaburzania równowagi zbiorowisk ludzkich, najprawdopodobniej jest największy atut człowieka jakim jest jego INTELIGENCJA.

    Nie każdy człowiek obdażony jest z natury, równą ilością, wielkością lub wartością tej inteligencji w porównaniu do innych ludzi znajdujących się w środowisku ludzkim.

    W naturze, każdy Osobnik posiadający dodatkowe cechy umożliwiające mu zdobycie przewagi nad osobnikami tego samego rodzaju, tą przewagę bezprzecznie zdobywa.

    Jeżeli ilość osobników posiadających dodatkowe cechy umożliwiające zdobycie przewagi, przekroczy wartość krytyczną, z reguły występuje naruszenie stanu równowagi środowiska, gdyż następuje nierównomierne rozdzielenie dostępnych środków pokarmowych i obszaru bezpiecznego funkcjonowania, nieproporcjonalnie do ilości osobników.

    Cechy wyglądu i fizyczne umiejetności osobnicze człowieka z reguły nie pozwalają na zdobycie długotrwałej, systemowej przewagi nad innymi ludźmi.

    Z analizy historycznych zaszłości wynika jednoznacznie, że przewagę tą daje inteligencja ukierunkowana na przejmowanie zasobów i obszarów funkcjonowania dla zabezpieczenia interesu osobniczego jednostki.

    Zasadniczo nie jest możliwym, pracą własnych rąk osiągnięcie zdecydowanej przewagi jednego człowieka nad innym człowiekiem w gromadzeniu zasobów i zwiększaniu swojego obszaru funkcjonowania.

    Osiągnięcie zdecydowanej systemowej przewagi jednego człowieka nad innym człowiekiem w gromadzeniu zasobów i zwiększaniu swojego obszaru funkcjonowaniaco doprowadza do stanu zaburzenia równowagi i może spowodować rozkład stabilnego układu środowiska ludzkiego do jego likwidacji włącznie.

    Zdobywanie przewagi jednych ludzi nad innymi, w drodze innej niż własną pracą i własnym wysiłkiem jest powszechnie potępiane i uznawane za złe.

  55. Marucha said

    Powiem jeszcze raz.
    Żałosne dupki, cieszcie się, że niszczy się resztki polskiej nauki. Cieszcie się, kretyni, że iluś tam pseudonaukowców zostanie odstawionych od cycka – a zarazem zgnoi się prawdziwych uczonych. Że stworzona za państwowe pieniądze polska szkoła matematyczna odejdzie w niepamięć, podobnie jak polskie osiągnięcia techniczne.
    Jesteście warci takich rządów i takiego państwa. Jesteście warci wdeptania w gnój.

  56. Kapsel said

    Raz jeszcze polecam obejrzenie sztuki Pani Lusi Ogińskei Zmartwychwstanie…..sztukę reżyserował p.Bogdan Poreba a finansował ze środków własnych św.p. Andrzej Lepper.Jest w komentarzach tutaj:

    https://marucha.wordpress.com/2012/04/07/wielkanoc-2012/#comments

    Ja również proponuję poświęcić dwie i pół godziny na obejrzenie tego filmu. – admin

  57. EKO-LAS said

    Ad. 55
    ” …. – a zarazem zgnoi się prawdziwych uczonych”

    Prawdziwy Uczony z reguły jest niezgnajalny.

    Prawdziwych Uczonych o zgrozo już nie ma, bo jakby byli to czy kiedykolwiek doszło by do sytuacji, że: “Niewiele ostało się w Polsce rzeczy, których nie zrujnowałyby i nie zniszczyły rządzące Polską szumowiny spod ciemnej gwiazdy. – admin.”

    Jeżeli Szanowny Pan Gospodarz potrafiłby imiennie wskazać prawdziwych uczonych, byłaby to niezwykle cenna informacja dla przyszłych pokoleń. O tym wykazie prawdziwych uczonych mówię całkiem serio, bez jakichkolwiek złych pobudek.

  58. Marucha said

    Re 57:
    Prawdziwy Uczony z reguły jest niezgnajalny.
    Powiem brutalnie: gówno prawda.

    A co do prawdziwych uczonych – to proszę się rozejrzeć wokół. Jak Pan poszuka, to Pan znajdzie. Nawet w tych podłych czasach. Pierwsze z brzegu nazwiska, jakie mi przyszły na myśl: prof. Trautman, śp. o. prof Krąpiec, prof. Meissner… etc. etc.
    Resztę lekcji proszę odrobić samemu.

  59. Marucha said

    Żałosne, tępe, ocipiałe liperalizmem dupki….

  60. Pokręć said

    @35: ja tego profesora znam osobiscie, gwarantuję własna głową, że potrafi. Serio. Stawiam wagon Courvoisiera przeciw butelce „Wyborowej”. I znam ten wydział, tę uczelnię i realia, jakie tam panują. Profesorstwo i habilitowaństwo bardzo boi sie o posady uzaleznione wg. rozdzielnika od liczby studentów. Poniewaz kryteria oceny są arbitralne i urzędowe oraz nikt nie sprawdza stanu wiedzy studentów (w Polsce poza tym nie ma zajęcia, które wymagałoby takiej wiedzy, praca jak jest, to dla przygłupa: naciśnij guziczek, jak zapali się czerwona lampka, przesuń wajchę, jak zgaśnie lampka, odsuń wajchę i wyciśnij guziczek. Czekaj na nastepny element na taśmie. Pilnuj, czy coś się nie zacięło, jak tak – zawołaj kierownika, żeby to odblokował. Albo:
    <? php
    $print "duperele;
    ?>
    Wymaganie dyplomu przez pracodawcę do takiej pracy jest tylko rytuałem. Więc młody człowiek idzie na studia po dyplom. Poza tym kierunek o którym mówię jest tak bardzo dziś niszowy, że naprawdę, po nim nie ma perspektyw. Coś jak „technologia maszyn parowych”. Owszem, 30 lat temu jeszcze wydawał sie on perspektywiczny, ale pozmieniało się, pokićkało, gospodarka przewróciła sie kilkakrotnie i kierunek jest w polskich realiach taki sobie, jesli chodzi o perspektywy. Tam więc przychodza studenci tylko po dyplom, z nastawieniem, że nie trzeba się będzie uczyć. Papierek potrzebny, bo on lepiej wygląda w CV niż brak papierka i samo gołe świadectwo maturalne z ogólniaka (nawet nie z technikum).
    Panie Krzysztofie M, nie ma sensu bronic jak niepodległosci tej patologii. NIE MA! Ja wiem, że Pan ma dobre intencje, że chce Pan ratować obraz Polski, jaki rozpaczliwie Pan w swojej głowie zachował, niestety, zakładam, że Pan jest dorosłym człowiekiem i że nie zrobi sobie Pan krzywdy kiedy sie dowie, że św. Mikołaj wcale nie przynosi prezentów pod poduszki.
    Ustawienie sobie w kwestiach oceny efektywności pracy czyjejkolwiek reguł arbitralnych i urzedowych zawsze prowadzi do absurdu, bo oceniani ludzie znajdą sposób na pójście „po najmniejszej linii oporu”. Oceniający chce papierek? To papierek dostanie. Jesli można to zrobić fałszując i poświadczając nieprawdę – to tak należy zrobić bo po pierwsze: wszyscy to robią, ja świata naprawiał nie będe, mam żonę i dzieci, jak sie wyłamię, to wylecę z roboty i dzieci będą głodne. Mechanizm stary jak świat w świecie urzedników.
    Jedyny sposób na naprawę tego stanu rzeczy jest – przestac finansowac z budżetu uczelnie wyższe i drukować na dyplomach szkół jakiekolwiek godła państwowe. Uczelnia wyższa powinna sama pracować na to, żeby jej dyplom, nawet narysowany kredką przez córkę rektora był dla przyszłych pracodawców ceniony.

  61. Marucha said

    Re 60:
    System, jaki działał przez wiele wieków trzeba naprawić, a nie likwidować.
    To, co Pan proponuje, to odcięcie od studiów każdego, kogo na nie nie jest stać.
    A o polskich prywatnych „uczelniach” mam złe zdanie. To fabryki dyplomów za pieniądze. Chałtury dla wykładowców.

  62. Pokręć said

    Panie Gajowy, Polska Szkoła Matematyczna to zamknięty rozdział w historii. Od czasów Banacha, Sierpińskiego i innych wielkich matematyków minęło już jakieś 70 lat. Przez cały ten czas Polska Szkoła Matematyczna „odcina” kupony od Banacha i zyje mantrą „Banach wielkim matematykiem był” a zachodni matematycy odwiedzaja Instytut Matematyki PAN z przyczyn czysto prestizowych. Od czasów Banacha polska matematyka niewiele odkryła. Zastój totalny. Pozostał jedynie prestiż.

    Miałem kiedys za studenckich czasów kolegę na wydziale. Nazywał się Michał Łysek. http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_%C5%81ysek Naprawdę, wybitny matematyk, już jako student. Takie coś, jak mechanike kwantową pojął po kilku zdaniach profesora i zobaczeniu równania Schroedingera, co normalnemu studentowi fizyki zajmuje kilka lat. Jechał sobie na rowerze w różowe kropki i miał długie włosy, chodził w skórzanej kurtce. Dwóch gnojków po piwku musiało się wyżyć, i dorwało „punka”. Michał nie przeżył, gnojki w poprawczaku chwile posiedziały i wyszły. Tak „ten naród” dba o polską matematykę. Niech lepiej sczeźnie! Niech go szlag trafi a historia o tym bękarcie Europy zapomni jak najszybciej!

    Ja też byłbym za tym, żeby ten prestiż podtrzymać, ale co mam zrobić, jak nie mam na to prywatnych pieniędzy a te, co sa mi rabowane (wszystko ponad uczciwą i tradycyjną dziesięcinę) są rozpirzane i z nich są finansowane posadki dla dzieci urzedników w gminach, US-ach i PUP-ach? Panie Gajowy – próbował Pan kiedys zastrzelić czołg z dwururki? Albo Słońce motyką zgasić? Nie da się. Po prostu sie nie da i z tym trzeba się pogodzić. Jeśli nie można złodziei zastrzelić tam, gdzie stoją (bo to grozi wojną domową i jeszcze gorszym galimatiasem), to musimy sie pogodzic z rzeczywistością. Załamywanie rąk i boleść nad losem polskiej, szacownej matematyki nic nie pomoże. Ta matematyka powinna się bronić sama a nie byc kosztownym pomnikiem Banacha, Sierpińskiego, Steinhausa i in. podtrzymywanym za nasze pieniądze.
    Banach zaczynał jako student na ławeczce na Plantach. Zauwazył go profesor matematyki UJ i zaczęto w niego inwestować państwowe pieniądze. Ale widac było, że warto i że to przynosi efekty. Teraz sytuacja była przez pewien czas odwrotna – pieniądze z rodzielnika są, kto sie na nie „załapie” – ten Banach. A teraz pieniądze z rodzdzielnika się kończą.
    Też wolałbym, żeby zaczęli zwalniać z Urzędów Skarbowych zamiast z Instytutu Matematyki PAN, SZCZERZE I Z CAŁEGO SERCA, ale przecież jestem już dorosły i rozumiem, że kurwa kurwie łba nie urwie, urwie za to łeb dziewicy. W tym systemie nie ma innego wyjścia, on musi sie przewrócić i przykryć wszystko własnymi gruzami. Polska Szkoła matematyki nie zginie, bo jest ideą, wspomnieniem. I jak w Polsce znajdzie się nastepny Sierpiński i Banach – nikt im nie zabroni uprawiać matematyki w tradycjach PSM i notować swoich spostrzeżeń i dowodów w Księdze Szkockiej.

  63. Marucha said

    Re 62:
    Sprawę Michała Łyska znam trochę.
    Ale wnioski, jakie z niej Pan wysnuwa są fałszywe. Z powodu czyjegoś bandytyzmu powinno się zlikwidować polską naukę?
    Wszystko ma się przewrócić, obrócić w gruzy i porosnąć zielskiem? O to Panu chodzi?
    A może lepiej przewrócić ten system, a nie wszystko?

    „Żeby nie było niczego” – Kononowicz.

  64. Pokręć said

    @61: Panie Gajowy, jak Pan chce reformowac ten system? JAK? Finansowanie czegos z państwowych pieniędzy oznacza organizację tego na sposób urzędniczy. Poza tym jeśli uczelnie odwalają chałturę, to znaczy, że tak naprawdę nikomu nie sa potrzebne. Taniej jest młodym, zdolnym ludziom z państwowych pieniędzy zafundowac stypendium na MIT czy Harwardzie niż płacić tej armii darmozjadów. Przepraszam, może z 10% polskich naukowców to uczciwi intelektualnie ludzie, starający się cos zrobić, ale czy jest sens utrzymywac 90% darmozjadów dla tych 10%?
    Za komuny może z 10% dorosłych ludzi było magistrami. I poziom naukowy był o niebo wyższy niż teraz. Odkąd uczelnie państwowe zaczęły być używane jako przechowalnie dla bezrobotnej młodzieży (pod pretekstem, że trynd trzeba było zrealizować, bo we Francji 30% ludzi ma „magistra”), poziom MUSIAŁ poleciec na ryj. Nie ma w żadnym społeczeństwie tak wysokiej średniej inteligencji, żeby 30% ludzi było w stanie skończyć studia zdając egzaminy na wysokim poziomie. przez 10 lat to „ukrywanie bezrobocia” kosztem poziomu nauki działało doraźnie. Teraz działać przestało. I mamy ajwaj! Rozpieprzona naukę i tabuny bezrobotnych magistrów (co nawet matury z lat 80-90-tych nie byliby w stanie zdać nawet po roku intensywnych przygotowywań). Dziś poziom magistra oznacza przedwojennego absolwenta podstawówki, bo przedwojenna matura to dziś poziom doktora – i to nie każdego.
    Podobnie jest z wiekiem emerytalnym, pretekst – dłużej trzeba pracować. Obliczony efekt – za 4 miesiące będzie o kilkaset emerytur mniej do wypłacenia ze względu na progresywne podnoszenie wieku emerytalnego o owe 4 miesiące. Nikt nie mysli o tym, co będzie za 20 – 30 lat, kiedy dzisiejsi 35-ciolatkowie dozyją tych 67 lat! To jest OCZYWISTE i chyba nie musze tego mówić. To tylko ściema dla gawiedzi i argument do żucia dla czytelników szmaty Michnika.

  65. Pokręć said

    Panie Gajowy – jak przewróci Pan ten system nie przewracając niczego dobrego przy okazji, wprowadzi pan system uczciwy i sprawiedliwy bezboleśnie, tak, żeby nikt nie został skrzywdzony ani żadne dziecko nie musiało byc głodne ani płakac nawet przez chwilę, rozpirzy Pan qrestwo umysłowe razem z nosicielami tych umysłów, żeby juz nikogo nie mieli szansy zdeprawowac ani skrzywić mentalnie, to obiecuję Panu za własne pieniądze postawić na własnej ziemi pomnik i codziennie składać pod nim kwiaty ze czcia i uniżeniem dopóki będe miał siłę tam podejść. Przy takim Panu Piłsudski z Dmowskim oraz kard. Wyszyńskim i bł. JPII będą nikim. Małym chórkiem gdzieś w tle.
    Pan jest dorosłym człowiekiem, niech Pan zrozumie, nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.

  66. JO said

    ad. 24. Czy Pan nigdy nie przyznaje sie do Bledu?
    Pan nie ma Prawa pisac jak napisal. Jak to mowi Pan Gajowy – Nadzieja Umiera ostatnia a Polak to nie tylko Geny a Idea, Filozofia Zycia, Katolicyzm.

    Pan piszac swe niedopuszczalne zdanie zaprzecza Wierze Katolickiej.

    Poza tym , Pan chyba nie czytal Biblii
    a przynajmniej do konca jej nie rozumie.

    Slowa maja Moc i to dlatego Katolicy NIE rozdmuchuja Problemu by nie robic Pozaru a Walcza z ogniem w zarodku, NAUCZAJA ale nie doluja…

    Pan napisal karygodnie i lepiej dla Pan tu by bylo by po prostu Pan za to Przeprosil i NIGDY tego wiecej nie robil, nie pisal.

    Pana tlumaczenmie sie jest absolutnie nieprzekonywujace i omija temt glowny, ktory poruszylem.
    Nawiazanie do mojego pytanie „klim pan jest” w kontekscie do Prorokow – Pana Boga – jest zamazywaniem zenujacym istoty problemu na ktory zwrocilem uwage.

    ——-

    Nie pamietam ktora to przypowiesc, ale chodzi o pewna kobiete, ktora chodzila za Panem Jezusem i mowila (jak dobrze pamietam) ze „jest dobrze” w temacie choroby swego syna, ktory ZMARL!. Ona nie dala WIARY dla Smierci a wierzyla w Zycie Syna, ktore wciaz jest poprzez Boga, ktorym Byl Pan Jezus. Ta kobieta nie zwrocila sie do Pana Jezusa z prosba o wskrzeszenie Syna, nie powiedziala SLOWA – Umarly, Trup, zmaly a mowila „jest dobrze”. Pan Jezus Zrozumial i powiedzial, ze „jest dobrze” i Sym Faktycznie Ozyl choc byl Trupem.

  67. JO said

    ad. 24. Czy Pan nigdy nie przyznaje sie do Bledu?
    Pan nie ma Prawa pisac jak napisal. Jak to mowi Pan Gajowy – Nadzieja Umiera ostatnia a Polak to nie tylko Geny a Idea, Filozofia Zycia, Katolicyzm.

    Pan piszac swe niedopuszczalne zdanie zaprzecza Wierze Katolickiej.

    Poza tym , Pan chyba nie czytal Biblii
    a przynajmniej do konca jej nie rozumie.

    Slowa maja Moc i to dlatego Katolicy NIE rozdmuchuja Problemu by nie robic Pozaru a Walcza z ogniem w zarodku, NAUCZAJA ale nie doluja…

    Pan napisal karygodnie i lepiej dla Pan tu by bylo by po prostu Pan za to Przeprosil i NIGDY tego wiecej nie robil, nie pisal.

    Pana tlumaczenmie sie jest absolutnie nieprzekonywujace i omija temt glowny, ktory poruszylem.
    Nawiazanie do mojego pytanie „klim pan jest” w kontekscie do Prorokow – Pana Boga – jest zamazywaniem zenujacym istoty problemu na ktory zwrocilem uwage.

    ——-

    Nie pamietam ktora to przypowiesc, ale chodzi o pewna kobiete, ktora chodzila za Panem Jezusem i mowila (jak dobrze pamietam) ze „jest dobrze” w temacie choroby swego syna, ktory ZMARL!. Ona nie dala WIARY dla Smierci a wierzyla w Zycie Syna, ktore wciaz jest poprzez Boga, ktorym Byl Pan Jezus. Ta kobieta nie zwrocila sie do Pana Jezusa z prosba o wskrzeszenie Syna, nie powiedziala SLOWA – Umarly, Trup, zmaly a mowila „jest dobrze”. Pan Jezus Zrozumial i powiedzial, ze „jest dobrze” i Sym Faktycznie Ozyl choc byl niezywy.

  68. Pokręć said

    @7: Żydzi? Pracować? Będa musieli? W Polsce? Pan mnie rozśmiesza, no dopiero teraz zrozumiełem dowcip. Ale to przez święta. Żydzi by tu mieli przyjechać z Ziemi Obiecanej po to, żeby żyć z własnej pracy i mieszkać w łódzkim blokowisku? Udało sie panu, kawał roku!

  69. Marucha said

    Re 64:
    Sam Pan napisał… Za komuny, gdzie niemal wszystko, włącznie z instytucjami naukowymi i uczelniami, było państwowe, poziom naukowy był wyższy, niż dziś.
    Czyli można było.
    Popełnia Pan dość typowy błąd. Przenosi Pan swą słuszną niechęć do aktualnych realiów na samą ideę.
    Rząd jest zły i rozwala Państwo? No to rozwalić Państwo.
    Na uczelniach jest źle? No to polikwidować uczelnie.

  70. EKO-LAS said

    Kilka danych liczbowych.

    Tytuł naukowy:
    Liczba wyników wyszukiwania dla „ dr „: 111817 (sto jedenaście tysięcy osiemset siedemnaście)
    Liczba wyników wyszukiwania dla „ dr hab.„: 17982 (siedemnaście tysięcy dziewięćset osiemdziesiąt dwa)
    Liczba wyników wyszukiwania dla „ prof. „: 22701 (dwadzieścia dwa tysiące siedemset jeden)

    RAZEM: liczba ludzi nauki: 152500 (sto pięćdziesiąt dwa tysiące pięćset)

    Z taką armią ludzi nauki, teoretycznie nie można przegrać wojny o istnienie Polski. Dlaczego pomimo dysponowania tak ogromnym zasobem ludzi „nauki” Polska ulega jednak likwidacji?

    http://nauka-polska.pl/dhtml/raportyWyszukiwanie/wyszukiwanieLudzieNauki.fs

    Takie sumowanie jest błędne, bo liczy Pan wiele osób podwójnie, potrójnie itp.
    Poza tym nauką zajmują się nie tylko wybitni odkrywcy, ale również cała masa bardzo potrzebnych wyrobników nauki, pomocników, asystentów, wykładowców itd. – admin

  71. Boryna said

    Większość tzw. profesorów to hałturnicy, wyrobnicy, służalcy,TW bez własnego zdania, boją się podpaść za niepoprawność polityczną. Prawie nikt nie odwołuje się do myśli chrześcijańskiej.

  72. EKO-LAS said

    Podsumowanie podane Ad. 70 jest prawidłowe, w tej bazie danych osoby zaszeregowane są wg najwyższego stopnia naukowego.
    Dla przykładu podaję przykłady selekcji dla nauk leśnych:

    dla selekcji „prof.”na pozycji pierwszej znajduje się:

    prof. dr hab. inż. Tadeusz Andrzejczyk
    Dyscypliny KBN: nauki leśne
    Specjalności: hodowla lasu, leśnictwo

    dla selekcji „dr hab.” na pozycji pierwszej znajduje się:

    dr hab. Marta Małgorzata Aleksandrowicz-Trzcińska
    Dyscypliny KBN: nauki leśne
    Specjalności: fitopatologia leśna

    dla selekcji „dr” na pozycji pierwszej znajduje się:

    dr inż. Jacek Adamczyk
    Dyscypliny KBN: nauki leśne
    Specjalności: botanika leśna, fizjologia roślin

    Jak widać na pierwszym miejscu przy różnych filtrach wyboru pojawiają się inne osoby, co wyklucza występowanie tych osób „podwójnie” lub „potrójnie”.

  73. albtp said

    Pokręć:
    „Panie Gajowy – jak przewróci Pan ten system nie przewracając niczego dobrego przy okazji”

    Proste: Należy zdelegalizować partię PO za jej antypolską działalność i uznać ją za partię zbrodniczą — w sensie działalności na szkodę Państwa Polskiego. Należy zaaresztować wszystkich wykonawców tej partii poleceń — tak jak zrobiono z partią NSDAP na procesie norymberdzkim — i osadzić w więzieniach.

    Czy jest jakiś Generał w tym Państwie Polskim, teraz, na miarę Piłsudskiego lub zdrajcy Jaruzelskiego, który mógłby wziąć tę szumowinę za mordy i za dwa lata ogłosić wolne wybory?

    Przecież to banda cudaków: kopnąć i ucieknie! Jove!!

    Wystarczy poczekać/przeczekać tę generację lat 60. teraz u władzy. Po prostu umrą (proszę wybaczyć cynizm). należy uznać partię PO i jej popleczników za organizację

  74. Pokręć said

    @69: OK, nie ma problemu, jak będziemy pracowac za 15 dolarów miesięcznie, to i uczelnie moga być państwowe…
    uczelnie byłyby na odpowiednim poziomie, gdyby nie wymóg administracyjny utrzymania 30% Polaków z „magistrem”. jak juz pisałem – to byl pretekst na podstawie „dorównania” do państw Zachodu, gdzie faktycznie 30% ludzi ma „magistra”. chodziło o ukrycie bezrobocia, to wszystko. uczelnie się rozrosły, pozatrudniały ludzi do „uczenia” młodzieży, a system walił się nadal. Żeby dziś uczelnie w tym systemie utrzymać, trzeba by było wprowadzic dyrektywę „60% Polaków z „magistrem” – i znaleźć na to pieniądze. A pieniędzy nie ma.
    Polska uczelnia mogłaby być i działać równie dobrze z 1/3 obecnej liczby urzędników naukowych (najlepszych oczywiście, i to nie pod względem „imydżu” ale najlepszych intelektualnie. I przestać uzależniać dotacje na uczelnie państwowe od liczby studentów. To je od kopa poprawi, ale będzie kwik!
    A teraz pani min. Kudrycka (czy kto tam teraz ministruje w nauce) wydaje dyrektywę, że poziom nauczania i wymagania maja byc dostosowane do najsłabszego studenta.
    Nie wiem, czy mogę uzywac łaciny w wersji ludowej na forum, więc po prostu sie ugryzę w palec.

  75. Panie Gajowy.
    Ma Pan całkowitą rację, że polską naukę trzeba ratować [dodajmy – polską służącą Narodowi Polskiemu]. Trzeba ratować całą polską oświatę i polską kulturę. Ale to nie oznacza, że nie należy ukazywać degrengolady w tych dziedzinach – i właśnie z uwagi na tę degrengolad trzeba podjąć radykalne działania naprawcze. Bez szerokiego udzału polskich środowisk naukowych samo to się nie zrobi.
    Trzeba też stanąć w prawdzie i powiedzieć, że bardzo duży odstek tych środowisk naukowych było [i jest] zachłyśniętych PO i UE. PO się tym chełpiła i nadal chełpi.
    Na końcu zwasze się znajdzie kozioł ofiarny – oszukany Naród Polski.

  76. Szanowne Proszepaństwo!
    Ja w całkowitości popieram pogląd że Polska nie potrzebuje żadne naukowcy ani uniwersytety, bo to tylko duży wydatek i może nie starczyć pieniądz na ofiary od Holocaust i na muzea kultury żydowskiej.
    Jak Polakom co będzie potrzeba, to inni to za nich zrobią. Polacy nie muszą rozumieć, jak co jest zrobione i jak co działa. Wystarczy jak się nauczą naciskać guzik i przekręcić taki wichajsterek z lewa strona.

  77. zapinio said

    Pokręć,
    Mogę się tylko z Panem zgodzić od początku do końca.
    Niestety. Większość ludzi nie jest w stanie poprawnie rozumować i wnioskować zastępując krytyczną analizę wzniosłymi hasłami i pustosłowiem.
    Pańskie posty pozwolę sobie przenieść in extenso na forum Michalkiewicza.

  78. Marucha said

    Re 75:
    Toteż panie Józefie ja nic innego nie mówię!

    Nauka to nie tylko wiekopomne odkrycia, jak tu niektórzy sądzą. Nauka to część kultury, to coś co pozwala nam zachować kontakt intelektualny ze światem, co utrudnia zrobienie z nas bezmyślnych niewolników.
    Naukowcy to nie tylko Einsteini – to także skromniejsi pracownicy, robiący jakieś niewielkie przyczynki, to wykładowcy umiejący przekazywać wiedzę, to popularyzatorzy.

    Oczywiście, że degrengoladę w środowiskach naukowych należy ukazywać. Należy likwidować środowiska psedonaukowe, szarlatanerię itd.
    Ale poczynania polskojęzycznych rządów wcale nie mają na celu likwidacji tej degrengolady i uzdrowienia nauki – lecz po prostu zniszczenie polskiej nauki jako takiej, co jest częścią niszczenia polskiej kultury.
    A żałosne dupki temu przyklaskują…

  79. Marucha said

    Re 77:
    Niczego innego nie oczekiwałem, oprócz totalnego niezrozumienia, o co w nauce chodzi i do czego jest potrzebna – oraz brak rozróżnienia między samą nauką, a sabotującymi ją administratorami i pseudouczonymi.

  80. Cham Wiejski said

    Uważam że w Polsce trzeba zlikwidować rolnictwo.
    Powodów jest kilka:
    – Franek spod Lasa zapuścił swoje pole tak, że mu chwasty je porosły.
    – Zośka Maślanka znów nie wydoiła krów na czas
    – Rząd chce wprowadzić uprawy GMO
    – Sołtys był znów pijany w poniedziałek rano
    – Wszystko można kupić za granicą.
    Z powinszowaniami poświątecznymi dla liberało-idiotów.

  81. albtp said

    Tendencja zaniżania poziomu nauczania — do najsłabszych — jest wszechobecna także w Stanach Zjednoczonych. Obiektywne różnice w poziomie IQ studentów są ignorowane i system publicznej edukacji leży na łopatkach. Ma na to niezwykły wpływ związek zawodowy nauczycieli, który nie dopuszcza zmian.

    Jest jednak elita szkół, która „produkuje” elitę specjalistów i nie ma w niej „żartów.” A reszta tzw „Uniwersytetów” — wszyscy wiedzą.

    Więc może i w Polsce: elitarne uczelnie, dlaczego nie? I to, co było, obiektywnie rzecz sądząc, wielkim sukcesem komunistycznej Polski: powszechna dostępność do edukacji, umrze ponieważ kilka osób o wątpliwej inteligencji zażyczło sobie właśnie tak.

    Doprawdy, banda złoczyńców. Najprostszy chłop, myślę, z garścią patriotyzmu o Polsce w sercu, zrobiłby to inaczej.

    Koszmarne lumpenprolety.

  82. Zdziwiony said

    ad.73;
    „Czy jest jakiś Generał w tym Państwie Polskim, teraz, na miarę Piłsudskiego lub zdrajcy Jaruzelskiego, który mógłby wziąć tę szumowinę za mordy i za dwa lata ogłosić wolne wybory?”

    Nie ma takich. Zginęli w katastrofach.

  83. zapinio said

    Marucha,
    Ja oczywiście nie wiem „o co w nauce chodzi”. To zapewne z tego powodu, że kilka lat sprzedawałem do PANu zaprojektowany przez siebie i przez siebie wyprodukowany sprzęt kontrolno-pomiarowy.
    Może także z powodu tego, że brat jest profesorem i to nie specjalności „ład korporacyjny” (patrz „renomowana” uczelnia Koźmińskiego).
    Prawdę mówiąc niczego innego nie oczekiwałem oprócz wzniosłych haseł i pustosłowia dopełnionych obowiązującą retoryką „patriotyczną”.

    No cóż, nawet niejeden naukowiec nie wie, do czego służy nauka, oprócz otrzymywania stałej pensji – admin

  84. albtp said

    Zdziwiony,

    Musi być kilku, musi. Nie wszyscy są zdrajcami narodu. Statystycznie, 2 -3 %, w każdym społeczeństwie, na najwyższym szczeblu. Gdzie oni są i na co czekają?

    Panowie, do roboty — jest wśród Was jakaś iskra o Polsce?!

    Mój ojciec był pułkownikiem w WP — był „czysty” w sensie zbrodni, był w łączności. Jak on klął na to, co zrobiono z polskiej armii. Katyń? Powiedział mi, żebym się zamknął, bo wiemy, wiemy — więc wiedział, co zrobiono z Polskimi oficerami, ale cicho, cicho. Dobry człowiek, za Polskę oddałby życie. Ech… !

  85. Pokręć said

    @82: Tacy generałowie, co w jeden samolot wsiadaja z całą wierchuszką państwa razem do kupy raczej niczego by nie zrobili. jak potrafili mieć taki głupi pomysł i go zrealizować?

  86. Cały czas się uczę. Dopiero teraz dowiedziałem się, że przed wojną polskie państwo zabierało ludziom pieniądze i budowało podwaliny nauki o światowym poziomie i renomie. Ochydne i wręcz odrażające, na całe szczęście dzisiaj jest odwrotnie, powiedział bym asymetrycznie.

  87. Pokręć said

    @86: Przed wojną najpierw był Banach a potem znalazły sie fundusze. Dzisiaj sa fundusze (własciwie juz się kończą) a rózne „banachy” pod nie staraja się podczepić.
    banach był człowiekiem, który żadnego papierka w zyciu nie napisał. Artykuły za niego redagowali jego studenci z jego notatek. Doktorat Banacha to była „zszywka” jego artykułów zrobiona przez asystentów. Komisja dokrorska przyszła Banacha egzaminowac incognito, ot, udawali jakichs gości, co maja problem i nie wiedzą jak go ugryźć. Banach odmawiał uparcie zajmowania się czymkolwiek poza matematyką, jemu było obojetne, czy wokół niego i jego matematyki będzie uczelnia, kawiarnia, czy szczere pole. Nie obchodziło go to. Dlatego był taki wybitny i tą jego wybitność państwo polskie wsparło. Bardzo słusznie.
    Ja NAPRAWDĘ, z miłą chęcią widziałbym utrzymywane państwowe uczelnie, takie, jak są, z 90% miernoty i miglanców oraz 10% ludzi, którzy naprawdę coś potrafią, gdyby oszczędności budżetowe były robione kosztem urzędników skarbówki, ZUS-ów, urzędników gminnych, PUP-ów i innych takich. Po nogach bym calował ministra, który powie „nauka jest wazniejsza, redukujemy etaty w urzędach skarbowych”. No, ale bądźmy dorosłymi ludźmi, i nie spodziewajmy się, że głodny wilk będzie miał wstręt do konsumpcji tłustego, bezbronnego, zagubionego w lesie jagnięcia. A forsy NIE MA!

  88. Re.78
    I to

    „Ale poczynania polskojęzycznych rządów wcale nie mają na celu likwidacji tej degrengolady i uzdrowienia nauki – lecz po prostu zniszczenie polskiej nauki jako takiej, co jest częścią niszczenia polskiej kultury.”

    powinno być dla każdego rozgarniętego Polaka oczywistą oczywistością.

  89. Po II W Ś zdaje mi się, że forsy nie było nawet ani kopiejki, nie mówiąc o groszu ponieważ rezerwa N B P do dzisiaj spoczywa w Londynie. Proszę tego faktu nie łączyć z gloryfikowaniem „nowej” władzy ludowej, która nastała wtedy z woli ludu jak nam wmawiali zbawcy świata. Chcę zaznaczyć tylko, że i z popiołów oprócz Feniksa może coś powstać. Wyznacznikiem ekonomii nie są wcale pieniądze.

  90. ad.88 Tylko ślepiec by tego nie zauważył. Dziękuję za przypomnienie ponieważ codzienność czasem nam umyka uwadze.

  91. Jakiż to okupant od zarania dziejów dbał o podbitą krainę a ten szczególnie jako leniwy i pazernie zachłanny. Mimo iż władają polską mową przy populacji zaledwie procentowej okupują od 70% stanowisk w zarządzaniu Polin, w zwyż

  92. zapinio said

    Ad.87
    Niech Pan nie liczy na nic więcej od tutejszych dyskutantów ponad to co już można przeczytać.
    Wnioski nie zostaną wyciągnięte.
    Z tych samych powodów ,dla których tylko znikoma część populacji w każdej zresztą generacji zdolna jest do studiów wyższych.

  93. Kar said

    przy populacji zaledwie procentowej okupują od 70% stanowisk..

    powtarzam sie ale „1%” dziala na wyobraznie i zmusil mnie do podania tresci afiszu widocznego na murze harvardzkim….”wiekszosc”, nie yiddish-z U. Harvard proszona jest o natychmiastowy kontakt-zebranie w najblizszej budce telefonicznej”..

  94. Pokręć said

    Jeszcze jeden wniosek, luźno związny z tematem, ale jednak sporo wyjaśniający.
    Jak wiemy, wszelaki pieniądz w naszym systemie jest kredytem. Bank emitując pieniądz (czy to papierowy, czy blaszany, czy w postaci zapisu na koncie kredytobiorcy) wyemitowaną kwotę obciąża rocznymi odsetkami, które „biją” każdemu banknotowi, każdej monecie, każdemu zapisowi na koncie. Do momentu aż banknoty i monety nie znajdą sie w skarbcu NBP a zapisy na koncie nie zostaną „zasypane” przelewem z innego konta. Na samym początku do banku przychodzi biznesmen i pozycza 100 zł na rozruch. 100 zł wydaje na robotników, którzy mu remontuja biuro, na towar, takie tam. Na niego osobiście spada ciężar spłaty odsetek od tych 100 zł (chociaz monety i banknoty sa już w innych rękach). banku to nie obchodzi, gdzie sa te pieniądze, bank obchodza odsetki od nich, biznesmena obchodzi, żeby jak najszybciej kredyt spłacić. Po roku biznesmen jest winien bankow 104 zł (powiedzmy, że procent wynosi tyle, co lokata w banku: 4%) Po roku biznesmen sprzedał towary za 100 zł i zonk! Skąd wziąć 4 zł, nie ma ich na rynku! No, nie jest jeszcze tak źle, kilka dni po zaciągnięciu kredytu przez biznesmena do banku po kredyt przyszedł inny biznesmen i pozyczył 100 zł wydając je ludziom na towary i płacąc za pracę. Ci ludzie kupili od pierwszego biznesmena towar, pierwszy biznesmen sprzedał towar za 120 zł, oddał bankowi 104 zł, zostało mu 16 zł. HURRA! Drugi biznesmen się martwi, bo na rynku nie ma pieniędzy na jego odsetki i brakuje globalnie nie 4 a 8 zł. bank więc udziela nastepnego kredytu jeszcze komuś, potem jeszcze komuś – tymi samymi banknotami – one praktycznie nie leżą w skarbcu – krążą.
    Teraz pytanie: skoro każdy krążący banknot (czy wyemitowany kredyt zapisany na czyimś na koncie) jest obciążony w wysokości 4% rocznie, to kiedy bank od niego naliczy 50 zł odsetek? Nie trzeba byc banachem, żeby to policzyć, wychodzi, że już po 66 latach. Kwotę równą 100 zł samych odsetek otrzymamy po 84 latach, ponad 1000 zł rocznie od każdego 100 zł banknotu rocznie trzeba będzie płacić już po 142 latach a kwotę ponad milion samych odsetek od banknotu 100 zł, krążącego w gospodarce – po 318 latach. Te odsetki wariacko rosnące z roku na rok będą musieli płacić ci, którzy mają pozaciągane kredyty, natomiast ci, co zdążyli je spłacić na samym początku, kiedy od 100 zł płaciło się parę zł. sa „czyści i urodzeni pod szczęśliwa gwiazdą”. OK, jeśli ludzie będą wciąż brali kredyty coraz szybciej i szybciej, coraz więcej i więcej, to ten dług będzie mógł byc rolowany (dosłownie, system pieniądza fiducjarnego i lichwy nie dopuszcza spłaty kredytu inaczej jak jego rolowaniem, tyle, że kredyt na spłacenie odsetek Kowalskiego zaciągnął niczego nieświadomy Wiśniewski kupując lodówke na raty). Ale jak długo taki system „pociągnie”? W świetle przytoczonych przykładów – maksymalnie kilkadziesiąt lat, bo ludzie w końcu zaczna się bać brać kredyty, w związku z tym ci, co już wzięli i musza spłacić – nie mają na kogo ich „zrolować” i do akcji wkracza komornik bank zaczyna zajmować konkretne dobra, budynki, samochody, ziemię…
    Jaki jest wniosek na koniec?
    Żeby zlikwidowac w ogóle problem długu i „wyzerować” system należałoby zwrócić bankowi wszystkie banknoty i monety z obiegu, konta z rubryk „ma” poprzelewać na konta „winien” i system wróci do zera. Ale, czy aby na pewno? A odsetki? Przecież na wszystkich kontach jest pusto a ludzie nie maja ani grosza. Bank windykuje w naturze.
    No i co się dzieje? Okazuje się, że bank jest właścicielem WSZYSTKIEGO, co zostało wyprodukowane i wypracowane oraz sprzedane przy uzyciu jego pieniędzy. Czyli całego wzrostu gospodarczego, jaki w tym czasie nastapił. Jesli bank zażąda większego procentu, to „zarobi” mniej w krótkim czasie, bo akcja kredytowa zwolni szybciej, jak zażąda malutkiego procentu, to system będzie sie kręcił długo, ale na koniec i tak odsetki będą rosły tak szybko, że akcja kredytowa stanie i bank okaże się być właścicielem kilkudziesięcioletniej produkcji całego narodu. bank przejmuje wszystko, co zostało wyprodukowane i sprzedane za wyemitowane przez niego pieniądze w czasie trwania „przekrętu”, niezależnie od tego, jaki duży procent sobie ustali. I co najzabawniejsze, nic nie ryzykuje, bo co go kosztuje udzielenie kredytu?
    Tak więc mamy problem, od upadkun komuny minęło 20 lat, stopa procentowa banku centralnego zawsze wynosiła gdzieś koło 4%, ludzie juz boja się brać kredyty. System się zadławia i nie bardzo jest co z tym zrobić. Pytanie tylko, czy to wzięło się bo ktoś nie był świadomy błędów systemu pieniądza fiducjarnego, czy po prostu ktos był zimnym, wyrachowanym sk…nem?
    Problemy nauki polskiej, systemu emerytalnego, zapaści budżetowej, długu publicznego – to bzdura przy tym.
    Jedyne, co może uratować taki system, to inflacja, ale bez podnoszenia stóp procentowych. Siłą rzeczy żaden bank na to się nie zgodzi, banki raczej będa chciały wzmóc akcje kredytową obniżając oprocentowanie (jak zerowe stopy % w USA), ba, nawet drukując pieniądze i dokapitalizowując banksterów (quantitative easing w USA i w UE) w nadziei, na jakiś cud i zwiększenie akcji kredytowej, ale to nic nie da. Odsetki rosna w tempie geometrycznym i ZAWSZE istnieje taki czas, po którym odsetki dowolnie małe (w sensie % rocznego), od dowolnie małej kwoty urosną tak, że od samego pędu powietrza od tego wzrostu ludziom będzie głowy urywać. W przypadku 4% to jest może kilkadziesiąt lat.

    Inny paradoks systemu lichwiarskiego (ćwiczenie domowe):
    Wdowi grosz. Wdowa zamiast wrucać swój grosz do szkatuły w Świątyni Salomona 2000 lat temu, oddała go bankierom na procent. 4% rocznie. Policzcie, ile odsetek rocznie bank musiałby dopisać na koncie wdowy po 2000 lat i ile za to spadkobiercy owej wdowy kupiliby za te odsetki Billów Gatesów do czyszczenia butów i zamiatania im chodnika przed pałacem na jednej z ich prywatnych planet? Dlaczego bank prowadzący owej wdowie konto oszczędnościowe spuchł i zbankrutował od 1-nego grosza?

    Ćwiczenie drugie: sprawdźcie, że przy 4% rocznie, jeśli rodzice wpłacą do banku przy urodzinach dziecka 2 roczne średnie krajowe, to po 65 latach to dziecko będzie co roku mogło pobierać z tego konta samych odsetek – średnia krajową pensję (zakładając, że nie ma inflacji). A gdyby to dziecko pracując od 25-go roku zycia do 65-go wpłacało co miesiąc na to konto dodatkowo 200 zł, to ile krajów mogłoby jako emeryt zwiedzić i ile Curvoisiera wypić w wygodnym hotelu w tropikach?

  95. A czy ci co połknęli filozofę wyścigu szczurów, uznają zasadę jak mnie dobrze, to już dobrze, liczy się dla nich tylko pieniądz, a nie człowiek – nie są polskojęzycznymi w katolickim społeczeństwie?

  96. Marucha said

    Re 86:
    Ja wiem, że Pan to wie, panie Walerianie – i tylko z grzeczności nie przypomniał Pan innych oburzających faktów: jak to bandyckie i złodziejskie Państwo Polskie 20-lecia międzywojennego
    – nie tylko grabiło ludziom pieniądze na rozwój nauki
    – ale zagrabiło je również na budowę portu Gdynia, na budowę Centralnego Ośrodka Przemysłowego, na przemysł lotniczy oparty na własnych konstrukcjach, na rozwój kolejnictwa itd.
    – a co już zupełnie skandaliczne, część tych zagrabionych pieniędzy przeznaczało na odbudowę zabytków, pomoc społeczną, renty, emerytury itd.
    Nic dziwnego, że musiało upaść.

    Za to dziś polskojęzyczne prywatne uczelnie aż kipią od niezliczonych odkryć naukowych i osiągnięć na skalę światową.

    Re 87.
    Jasne. Najpierw był Banach. Wyskoczył z pudełka, od razu gotowy i ukształtowany. Albo zdobył wykształcenie w jakiejś prywatnej szkole biznesu ze specjalizacją handel starzyzną. nn
    Dopiero potem znalazły się pieniądze na naukę.

  97. Ad. 96

    Prof. Feliks Koneczny twierdził, że zapaści Polski zawsze były poprzedzane okresami obniżonych nakładów na oświatę.

  98. Ad. 94

    Jedyna dziś rada na lichwę: Nie brać pożyczek. ŻADNYCH. NIA NIC. KUPOWAĆ WSZYSTKO ZA GOTÓWKĘ.

  99. Ad. 55

    „Jesteście warci takich rządów i takiego państwa. Jesteście warci wdeptania w gnój.”

    – Od lat powtarzam, cała nadzieja w młodych… Marsz Niepodległości zgromadził 50.000 Polaków.

  100. EKO-LAS said

    Ad. 94
    „W świetle przytoczonych przykładów – maksymalnie kilkadziesiąt lat, bo ludzie w końcu zaczną się bać brać kredyty, w związku z tym ci, co już wzięli i musza spłacić – nie mają na kogo ich “zrolować” i do akcji wkracza komornik bank zaczyna zajmować konkretne dobra, budynki, samochody, ziemię…”

    Otóż w polskich realiach, biorąc pod uwagę, że mniej więcej około 80% społeczeństwa żyje od 1-go do 1-go za całe wypracowane miesięcznie pieniądze – to moment braku „wolnego” pieniądza nastąpił już o wiele szybciej niż wynikałoby to z arytmetycznych obliczeń dla przykładu modelowego, w którym zarobki stanowią wielkość mniej więcej 130% wartości koszyka miesięcznych potrzeb konsumpcyjnych.

    Zasadniczo, mogę mieć uzasadnione zastrzeżenia do wszelkiego rodzaju naukowców za to, że akceptują taki system, który gwałci podstawowe prawa do ochrony przed „bezodpowiedzialną”, automatyczną pauperyzacją Polskiego Narodu.

    W Polsce mamy 22 701 profesorów, jeżeliby znalazło się wśród nich tylko 1% PRAWDZIWYCH, to dałoby nam 227 osób, których głos autorytetu potrafiłby przyćmić każdą podstępną próbę ograbiania Narodu Polskiego. Ale jakoś nie zauważyłem żadnych widocznych działań tych PRAWDZIWYCH naukowców dla dobra ogółu Narodu Polskiego i ratowania Polski. Pojawiają się co prawda sporadyczne głosy mówiące prawdę, lecz nie przekraczają one ilościowo, wielkości tak zwanej masy krytycznej, która byłaby tą iskrą zapalającą płomień właściwych przemian.

    Ad.79
    Jako pospolity zjadacz zwyczajnej, mam prawo oczekiwać czegoś więcej od Elity inteligencji Narodu Polskiego. Mam również prawo domagania się od tej Elity podjęcia skutecznych działań.

    Brak działań ze strony „mózgów” udowodni ich zbyteczności.

    Szanowny Panie Gajowy nie będzie dla mnie miało znaczenia czy polska nauka przetrwa czy też nie, o ile nie nastąpi działanie ze strony tej nauki dla ratowania Narodu Polskiego. Nauka musi być użyteczna. Jeżeli naukowcy nie są użyteczni, stają się organizmem pasożytniczym.

  101. Marucha said

    Re 100:
    Pan naprawdę chyba nic nie rozumie.

    W Polsce znalazłoby się wciąż bardzo wielu naukowców i inżynierów, którzy mogliby dla kraju wiele zrobić. W wielu dziedzinach. Niestety, to nie oni rządzą, ale ktoś zupełnie inny: kto ostentacyjnie olewa najlepsze projekty, memoriały, listy otwarte itp.

    A Pan obciąża naukowców winą za to, że rządy agentów i szumowin odsuwają ich na boczny tor!
    Nie w naukowców kamieniem – ale w te łajdackie rządy, panie Eko-Las.

    Co do zdania ” nie będzie dla mnie miało znaczenia czy polska nauka przetrwa czy też nie”, to chyba komentarzy nie trzeba. Mam nadzieję, że napisał je Pan pod wpływem jakiegoś rozgoryczenia, albo w stanie wskazującym, bo inaczej nie ma dlań wytłumaczenia.

    A tak przy okazji niech mi Pan może powie, co – załóżmy – matematyk zajmujący się procesami stochastycznymi, albo fizyk badający neutrina może konkretnie zrobić dla ratowania Polski…

  102. Pokręć said

    @96, Ale jak mi opowiadał człowiek, który jeszcze pamięta czasy przedwojenne, to normalny robotnik u pana dziedzica we dworze zarabiał złotego dziennie. Mówił, że przed wojną popularne było westchnienie, że jak ma się taka niesprawiedliwość dziać, to juz lepsza wojna. No i wykrakali.
    Zgadza się, mój dziadek (nie żyjący juz od ponad jakichś 20 lat) był wożnicą we dworze u jasniepana dziedzica i co miesiąc przynosił do domu 30 zł. Inna sprawa, że tegoż dziedzica bardzo wszyscy szanowali, podobno był bardzo ludzkim człowiekiem i miał doktorat z agronomii. Wojny nie przezył, w 1944-tym Niemcy go rozstrzelali. Jego majątek oczywiscie po wojnie został zgnojony do cna. W tamtym czasie profesor uczelni zarabiał cos koło tysiąca czy 2 tys zł, czy jakoś tak. Kilo cukru kosztowało złotego. Fachowiec – ślusarz, czy tokarz też byli bardzo cenieni i biedy nie cierpieli. Ale większość narodu biedowała a na wykształcenie stać było bardzo nielicznych. Inna sprawa, że przed wojną jakość kształcenia była NIEPORÓWNYWALNA do niczego, co znamy dziś.

  103. Marucha said

    Re 102:
    Tak, panie Pokręć. Polska międzywojenna miała wiele wad, brakowało w niej sprawiedliwości, była krajem dość biednym, odbudowującym się, rządzili nią też nie za bardzo odpowiedni ludzie…
    Ale ci, co ją pamiętali (a już niewielu takich) mówią, że była jednak Polską.
    A nie jakimś dziwacznym potworkiem obsrywanym przez Unię Europejską.

  104. Peryskop said

    Czy „porządkowanie” nauki, czy raczej jej likwidacja ?

    Obawiam się, że to drugie pod pretekstem tego pierwszego.

    A swoją drogą sfera naukowa – nie tylko w Polsce – wyalienowała się, poszła w serwilizm oraz feudalizm, a przez to zasługuje na srogie baty.

    Szkoda, że przy ich wymierzaniu ucierpią nieliczni autentyczni, rzetelni i uzdolnieni badacze.
    W tym kontekście stratne będzie społeczeństwo, bo przecież nauka to klucz do prosperity.

    Ale autentycznych fascynatów wytrzebić się nie da, więc coś wartościowego jednak przetrwa.

  105. Zdziwiony said

    Marucha;
    „W Polsce znalazłoby się wciąż bardzo wielu naukowców i inżynierów, którzy mogliby dla kraju wiele zrobić. W wielu dziedzinach. Niestety, to nie oni rządzą, ale ktoś zupełnie inny”

    Jak zaprzestano produkcję komputerów w Polsce,

    co znam z własnej praktyki zawodowej – pracowałem w jednym z instytutów – MERA.

    Za czasów życia „siermiężnego” /okres panowania Gomułki/ postanowiono zbudować maszynę, która byłaby w stanie akceptować oprogramowanie jednej z maszyn zachodnich. Na początku 1967, wyjechała do Anglii grupa, której celem było przeprowadzenie rozmów z zainteresowanymi firmami zachodnimi. Ostatecznie wybrano firmę ICT (późniejszą ICL) oraz jej maszynę serii 1900. W wyniku zawartego porozumienia, ICL przekazała Elwro dokumentację logiczną maszyny ICL 1904 oraz taśmy z pełnym oprogramowaniem podstawowym i użytkowym, w tym komplet testów kontrolnych (nie przekazano jedynie dokumentacji technicznej pakietów i pamięci ferrytowej).
    Maszynę Odra 1304, zgodną z ICL 1904, budowała ta sama grupa, która konstruowała maszynę Odra 1204. Pierwsze maszyny z tej serii wyprodukowano w 1970 roku i stwierdzono ich pełną zgodność z maszyną ICL 1904. Uruchomienie produkcji tej maszyny było utrudnione z tego względu, że, w porównaniu z wcześniejszymi modelami maszyn Odra, wzrosła liczba urządzeń zewnętrznych. Doszły: czytnik kart, drukarka wierszowa, multiplekser, terminal. Z pomocą przyszły inne zakłady w kraju, które podjęły się produkcji tych urządzeń – wkrótce stały się one ich samodzielnymi eksporterami. Następnie zaczęto produkować maszyny Odra 1305 i Odra 1325, w których wykorzystano technikę układów scalonych. Model maszyny Odra 1305 został utworzony w IMM PAN w Warszawie, na podstawie projektu struktury logicznej opracowanego przez wspólny zespół projektantów z IMM i Elwro. Natomiast prototyp tej maszyny, opracowany od nowa w biurze konstrukcyjnym zakładów Elwro, został oparty na nowszej bazie elementowej, na zmodyfikowanej strukturze logicznej i na zupełnie nowej konstrukcji mechanicznej. Właśnie ten prototyp został wdrożony do produkcji seryjnej w Elwro. Łącznie wyprodukowano 587 egzemplarzy maszyn z serii Odra 1300. Umożliwiło to informatyzację całych branż, takich jak budownictwo, kolei, oraz instytucji, takich jak GUS, WUSy i szkoły wyższe. Maszyny te, rozbudowane o multipleksery i terminale, posłużyły na początku lat siedemdziesiątych do zbudowania pierwszego w krajach RWPG abonenckiego systemu wielodostępnego.
    Na początku 1968 roku w Moskwie, w dwustronnych rozmowach na najwyższym szczeblu gospodarczym, strona radziecka wymusiła na stronie polskiej zaniechanie produkcji maszyn z serii Odra 1300 i podjęto decyzję o współpracy i budowie w państwach RWPG Jednolitego Systemu maszyn cyfrowych, wzorowanych na maszynach IBM 360. Zakładom Elwro przypadła w udziale produkcja maszyn R30, według projektu opracowanego w IMM w Erewaniu (Armenia). Projekt ten odbiegał od nowszej technologii stosowanej przy produkcji maszyn z serii Odra 1300. Dlatego opracowano w Elwro (nie bez protestów strony radzieckiej), pod kierunkiem Bogdana Kasierskiego, zupełnie nowy projekt tej maszyny, programowo zgodny z pozostałymi maszynami Jednolitego Systemu (RIAD), lecz o parametrach technicznych kilkakrotnie wyższych od parametrów R30. Nowy polski projekt został przyjęty pod nazwą R32 i wdrożony do produkcji w Elwro. Wyprodukowano ponad 150 maszyn tego typu. Zapoczątkowało to nowy okres w historii zakładów Elwro, który zakończył się … całkowitym zaprzestaniem produkcji komputerów w Polsce.

  106. EKO-LAS said

    Ad.101
    „Pan naprawdę chyba nic nie rozumie.”

    Gdybym wszystko rozumiał, to nie poszukiwałbym inspiracji między innymi w Gajówce.
    Cenię sobie komentarze wszystkich gajówkowiczów, niejednokrotnie bardziej niż zawartość treści artykułów, niekoniecznie się z nimi zgadzając.

    Zdaję sobie sprawę, że moje podejście do pewnych poglądów może się wydawać niekonwencjonalne i dla wielu być może nierozumne, a wręcz nawet głupie. Jak kto woli do wyboru, do koloru.

    Pozwoli Pan, że z szacunku dla gajówkowiczów zamieszczę w skrócie, moje przemyślenia.

    „A Pan obciąża naukowców winą za to, że rządy agentów i szumowin odsuwają ich na boczny tor!”

    – Jeżeli dajmy na to, mniej więcej 300 najwybitniejszych naukowców daje się odsuwać na boczny tor, to ja nie widzę u nich żadnej wybitności. Niemniej, taki skład osobowy miałby na tyle mocy, że bez problemu mógłby swoim autorskim torem mknąć, zjednując do te pory niezdecydowanych.

    „Nie w naukowców kamieniem – ale w te łajdackie rządy, panie Eko-Las.”

    – Szanowny Panie Gajowy, zgadzam się z Panem całkowicie, z tym że oczekuję od Elity dania przykładu. Jako że nie widzę przykładu od ELIT, to staram się je delikatnie kamyczkiem obudzić.

    „Mam nadzieję, że napisał je Pan pod wpływem jakiegoś rozgoryczenia, albo w stanie wskazującym, bo inaczej nie ma dlań wytłumaczenia.”

    – Wytłumaczenie dotrze do Pana być może już niedługo.

    „A tak przy okazji niech mi Pan może powie, co – załóżmy – matematyk zajmujący się procesami stochastycznymi, albo fizyk badający neutrina może konkretnie zrobić dla ratowania Polski…”

    – Uważa Pan, Szanowny Panie Gajowy, że pani sprzedająca lody ma większy wpływ na ratowanie Polski, niż kolegium najwybitniejszych naukowców posiadających autorytet naukowo-moralny, współpracujących w tworzeniu realnego programu, uzupełniając się wzajemnie w jego publicznym propagowaniu, stając równocześnie z osobistą odwagą w jego nieustannej obronie.

    Otóż to jest już ten czas, kiedy nadeszła ta właściwa Godzina ELIT. Zaniechanie wykorzystania tej Godziny będzie w skutkach dramatyczne.

  107. Marucha said

    Re 106:
    Zdaję sobie sprawę, że moje podejście do pewnych poglądów może się wydawać niekonwencjonalne i dla wielu być może nierozumne, a wręcz nawet głupie. Jak kto woli do wyboru, do koloru.

    Niestety, z przykrością stwierdzam, że Pańskie podejście do tej sprawy jest bardzo typowe dla wielu Polaków.
    Gdzieś lekarz postąpił nieetycznie? No to zlikwidować służbę zdrowia.
    Politycy usuwają historię Polski ze szkół? No to zlikwidować szkoły.
    Rząd niszczy polską naukę? No to ją, k… mać zlikwidować!
    Albo wszystko oddać w ręce prywatne. Że te ręce będą rękami żydoubecji (bo tylko ona ma układy i pieniądze) – to już nieistotne. Wszystko prywatne jest lepsze. Szkolnictwo też. Popatrzmy, ileż to wybitnych prac naukowych powstało w Akademiach Politologii Europejskiej!

    – Jeżeli dajmy na to, mniej więcej 300 najwybitniejszych naukowców daje się odsuwać na boczny tor, to ja nie widzę u nich żadnej wybitności. Niemniej, taki skład osobowy miałby na tyle mocy, że bez problemu mógłby swoim autorskim torem mknąć, zjednując do te pory niezdecydowanych.

    Brakuje tylko jeszcze stwierdzenia w stylu: co z profesora Kowalskiego za uczony, skoro pierwszy lepszy blokers w ciemnej ulicy może mu tak przyp…ć, że zęby straci albo i się nie obudzi.

    W jakim Pan świecie żyje? Jaką „moc” ma mieć nawet 1000 wybitnych naukowców, skoro nie mają żadnej władzy ani żadnych mediów? Kogo mają niby przekonać? Rzesze lemingów nie odróżniających ustawy od uchwały i czytających średnio pół książki rocznie, wliczając w to instrukcję obsługi odkurzacza? Kogo mają za sobą pociągnąć?

  108. hjk said

    Temat nauki poruszony dzis to tylko jedna z wielu dziedzin życia w Polsce, w których panuje niemalze kompletna degrengolada.
    Proszę mi pokazać jakaś dziedzinę, która w morzu bagna moze nam świecić przykładem.

    Dlatego coraz powszechniejsze jest przekonanie, ze musi tu dojsć do ozdrowieńczego krachu, aby cokolwiek się zmieniło.
    Tylko ze krach moze nie być ozdrowieńczy, a niszczący.
    I dlatego od jakiegos czasu propaguję idee na blogach, ze w sytuacji ewidentnego wiszącego krachu nad Polską, ale nie tylko, muszą się znależć środowiska ludzi, którzy wypracują wizję funkcjonowania „normalności” i koniecznych zmian na lepsze tego, co źle funkcjonowało. A po drugie ludzie gotowi na przywództwo, by w razie zamieszania (podobnego do I wojny światowej) mogli wziąć różne dziedziny zycia w swoje ręce i pokierować Nowym Porządkiem Polski.
    Bez tych 2 spraw się nie podniesiemy.
    Myślę, ze sprawa 1sza juz w wielu dziedzinach jest dopracowana, potrzeba tylko syntezy i porozumienia, a sprawa 2ga to wyłonienie z siebie lokalnych i krajowych liderów w danych dziedzinach i jakaś koordynacja ich działań w sytuacji, kiedy nadejdzie „ten czas”.

    Gdyby jednak nie nadszedł, ta sama metoda działań moze się sprawdzić i w obecnej sytuacji, tylko m. 1 a 2 pktem. planu trzeba dodać pkt. 1a – opracowanie „drogi przejscia od obecnego stanu patologii do stanu normalnego”.

    Co do nauki wielu z Państwa wypowiadajacych albo nie bardzo ma pojęcie, o co w tym chodzi i jak to funkcjonuje, albo jest kompletnie odrealnionych opowiadając przysłowiowe „głodne kawałki” i śmieszne postulaty czy anegdotyczne przypadki. Sprawa oczywiście jest tu wieloaspektowa i jakimiś prostymi receptami się tu niewiele zrobi (choćnie jest powiedziane, ze ta czy owa by nie zadziałała) Zapoznajecie szanowni dyskutanci różnice między szeroko rozumianymi naukami humanistycznymi a technicznymi, ale dobrze, ze widzicie róznicę między teoretycznymi i ich zastosowaniami a praktycznymi. Trzeba by jeszcze zrozumieć rolę nauki w kulturze czy w społeczeństwie. Choć często szczegółowe uwagi są słuszne.

    Większość patologii to oczywiscie skutek dziedziczenia się działania poprzedniego systemu organizowanego wg „46 zasad zniewalania”, więc nie mamy co nawet porównywać nauki w Niemczech czy USA albo Japonii i w Polsce. Kraj podbity i kolonialny ma nie mieć nauki i taka jest jej „filozofia” od 20lat, a wszystko, co jest robione to pozorowanie „reform” w celu przykrycia róznych procesów likwiacyjnych…
    Ale przeciez jakaś drogą wyjścia mogłoby być przeanalizowanie tego, co jest właściwe tu i u innych i próba przeniesienia pewnych zdrowych mechanizmów stamtad tu. Sprawa nie dotyczy oczywiście tylko nauki.

    Dziękując za zamieszczone uwagi i sugestie zapraszam wszystkich do pracy koncepcyjno-orgaznizacyjnej na tych polach, gdzie każdy czuje się jakoś powołany czy ma ku temu jakas wiedzę czy potrzebne sprawności.

  109. hjk said

    Moze przykłady podane przez @zdziwiony p.105 mogłyby być inspiracja dla srodowisk naukowych ze wszystkich osrodków dla wypracowania jakichś koncepcji i ich wdrozenia z zycie społeczne czy gospodarcze, a nie zajmowanie się jakimiś mini-grancikami na potrzeby lokalnych zamawiających.
    Jeszcze z czasów późnego dzieciństwa pamietam, ze był taki program Wisła 2000 – uregulowania wisły i zbudowania iluś tam zapór i elektrowni wodnych. Zamiast tego mamy działania lobbystów atomowych i dreptanie profesorstwa do załapywania się na granty i projekty czy expertyzy…

    Mamy jakiś brak wielkich (i słusznych, ale nie „jedynie” 🙂 ) idei organizujących pracę naukowców, których realizacja projektów poprawiłaby funkcjonowanie kraju, dała zatudnienie, itd. A jak na razie mamy tylko chore koncepcje i jeszcze gorsze realizacje autostrad na €2012, których naprawa (o ile nastąpi pociągnie kolejne setki mld.)…

  110. Marucha said

    Re 108:
    Nie wiem, jak inni, ale gajowy świetnie zdaje sobie sprawę z różnic zarówno między naukami humanistycznymi a ścisłymi i technicznymi, jak i miedzy naukami teoretycznymi, podstawowymi – a naukami stosowanymi.

    Niestety, brak wykształcenia ogólnego (i kultury myślenia) u niektórych dyskutantów nie pozwala im zrozumieć wielkiego znaczenia nauk teoretycznych – tych ekonomicznie „nieopłacalnych”. I tego po prostu nie da im się wytłumaczyć.
    Niektórzy myślą bowiem, że woda bierze się z kranu a nie z rzek, studni czy źródeł – a mleko pochodzi ze sklepu, a nie od krowy. W związku z czym nie uważają, iż należy dbać o czyste źródła wody oraz o hodowlę zdrowych krów.
    Oczywiście powyższa analogia też do niektórych głów nie dotrze.

  111. Marucha said

    Re 109:
    Naukowcy mogą sobie pisać opracowania, artykuły, monity, memoriały, listy otwarte – aż do usranej śmierci. Rząd ich olewa.
    Naukowiec nie weźmie w rękę brukowca i nie przypieprzy żadnemu ministrowi w pusty łeb. Nie wyjdzie na ulicę.
    Naukowiec wie, że „społeczeństwo” ma głęboko w dupie jego pracę, nie udzieli mu poparcia, a ponadto żywi atawistyczną niechęć do ludzi, którzy wiedzą wiecej od niego.

  112. Rysio said

    re 110. Panie Gajowy – już od ładnych paru lat – największe odkrycia naukowe są dokonywane nie na uniwersytetach tylko w laboratoriach takich firm jak AT&T, Mikrosoft, Google itp…

  113. Peryskop said

    Gajowy zapewne chce dobrze, zna różnice między naukami teoretycznymi i stosowanymi, wierzy w potencjał intelektualny Polaków i orientuje się że nauka – jak praktycznie wszelkie inne sfery działania z gajownictwem włącznie – jest pod kontrolą lobby spod ciemnej gwiazdy. Ale do tej konstruktywnej wiedzy i wiary że „jednak można” trzeba też dorzucić sporą łychę dziegciu. Bowiem ogromna większość tzw. kadry naukowej to pseudonaukowcy, ludzie pozbawieni autentycznych osiągnięć, zasad etycznych oraz niezbędnych talentów.

    Kilkadzisiąt lat funkcjonowania systemu selekcji negatywnej dało efekty i są to skutki trudne do odwrócenia. Poza reliktowymi wyjątkami, i fascynatami pochowanymi gdzieś w ciemnych kątach, polskie środowisko „naukowe” jest tak skorumpowane, cyniczne i wytresowane w służalczości, że nie nadaje się do naprawiania – nawet gdyby ktoś cudem pojawił się z misją restaurowania nauki i ze sporym groszem do sypnięcia. Nie ma jak, nie ma z kim. Brakuje też PRZYKŁADU, bo wartościowych naukowców wypchnięto zagranicę lub wykopano na aut – np do handlu lub na urzędowanie.

    Zatem oprócz prochu brakuje armat, kul i ogniomistrzów. A salwy na wiwat puści się z nagrań archiwalnych.

    Przepraszam wszystkich zawiedzionych, którzy żyją wspomnieniami, mrzonkami i snami o potędze. Nawet ci profesorowie. którzy pisują krytyczne felietony i wypowiadają się „szalenie” fachowo w telewizorniach nadają się głównie do pisania felietonów i do „szalenie” fachowch wypowiedzi. M.in. o tym jak oni uzdrowiliby polską naukę, albo dopilnowali korzystnego ofsetu za F16 … 🙂

  114. maran said

    Peryskop ,
    trudno sie z Toba nie zgodzic, chociaz dolales tu nie lyche dziegciu, ale caly baniak.
    Moj znajomy lekarz z USA zostal zmuszony do powrotu do POlski, po paru ladnych latach praktykowania medycyny w USA. BYl przerazony tym co zastal. Ta korupcja, cynizmem , lapowkarstwem i sluzalczoscia o ktorych piszesz.
    Staral sie na wszelkie, wszelkie mozliwe sposby, aby wrocic do USA. Udalo mu sie.
    Wrocil , praktykuje tu medycyne, a lata spedzone na pracy w polskim szpitalu wspomina jak zly sen.

  115. Kar said

    Naukowiec nie weźmie w rękę brukowca i nie przypieprzy żadnemu ministrowi w pusty łeb. Nie wyjdzie na ulicę…

    a dlaczego nie, panie Gajowy, przyciezka-strachliwa dupa pana naukowcowa cierpi na ciazenie powszechne-grawitacje, i nie moze sie oderwac od krzesla? Wszyscy powinni dzialac solidarnie (Polak to zna-pamieta : S O L I D A R N O S C !) wg jednego:..jeden za wszystkich wszyscy..A moze to tylko brac robotnicza powinna przecierac szlaki ?. W powstaniu warszawskim niezrozumiale stali wszyscy jednym murem, i nikt nie grymasil i wszyscy jedli repete z jednego z tego samego kociolka, i to byla tzw. obywatelska odpowiedzialnosc, HONOR…HONOR walki za Ojczyzne..A dzisiaj pan naukowiec liczy-sciubi mamone-steka i czeka az ten w beretce z antenka znowu wejdzie na barykady…

    Polski naukowiec kiedy rusza za sadzawke za praca dogina na rowerze, nie wstydzi sie, i rozwozi pizze z piosenka na ustach..

    Niech Pan laskawie sobie przypomni jak to drzewiej w Szwecji docenci doginali na polach truskawkowych w bialych rekawiczkach w obawie, ze pozniej w kraju ktos niepowolany moglby dojrzec pana docenta spracowane odciski

  116. Marucha said

    Re 115:
    Już widzę te bojówki naukowców, składające się z 60-letnich profesorów i molów książkowych 🙂

  117. Zbigniew Kozioł said

    Temat mnie zasmucił, zaś wiele wypowiedzi wręcz odrzuca od zabierania głosu.

    Podzielam w pełni – nawet te emocjonalne – wypowiedzi pana Maruchy. Nie wierzę jednak w to, przeciwnie do Maruchy, że zamęt robiony jest tylko i wyłącznie przez
    naiwnych i głupich.

    Cieszy, acz już niewiele, że piszą też tacy, ktorzy coś rozumieją.

    Chciałbym zwrócić uwagę na pewien „drobiazg” pominięty tu na razie całkowiecie.

    Otóż jaki procent dochodu narodowego wydawane jest na nauke w Polsce, a jaki w innych krajach? Ależ tu nie ma co zasłaniać się biedą, która w Polsce wcale nie jest aż tak znowu wielka w porównaniu z innymi. Tu chodzi o proceent, a nie o absolutne wydatki.

    Miejsc w internecie gdzie co nieco można o tym znaleźć, jest wiele.

    Choćby tutaj: http://data.worldbank.org/indicator/GB.XPD.RSDV.GD.ZS

    Albo w wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Funding_of_science

    I co okazuje się?

    Polska jest w samym ogonie Europy. Od dawna. Na poziomie Rumunii. I w samym ogonie statystyk światowych. Gdzie tam do Rosji choćby.

    Ciekawe, że wedle tych statystyk (które jednak nie muszą być całkiem prawdziwe) na samo czoło w świecie wysuwa się Izrael. Oj, ciekawe to jest.

    W Polsce wydatki są rzędu 0.6% GDP. W dobrze prosperujących krajach rzędu 3%. W Izraelu ponad 4%.

    No, ale w Izraelu dostają granty nawet na produkcję publikacji które są czystym plagiatem. Moja praca doktorska i pewna inna z opublikowanych prac zostały zamieszczone z małymi zmianami i niewielkimi uzupełnieniami/rozszerzeniami (a oni znali te moje prace, bo z nimi pisywałem) w jednym z najpoważniejszych czasopism, Physical Review, przez komitywę „światowych” naukowców właściwego pochodzenia. No ale to było akurat jakieś 10 lat temu, gdy ja znajdowałem sie na bruku w Kanadzie cuchnącej żywicą; teraz to już po ptokach.

    Wielkie słowa o nadziei to można sobie wypowiadać. Polska stacza sie po gładkiej równi pochyłej, bez tarcia hamującego przyspieszenie staczania. Zaś bezmiar durnoty i bezmyślenie które już wpojono ludziom są nie do pokonania.

  118. Marucha said

    Re 117:
    Przyznam się, że czekałem na zabranie głosu przez Pana Zbyszka.
    I bardzo dobrze, że przypomniał, jakie to „nakłady” na naukę zapewniają polskojęzyczne rządy gauleiterów w porównaniu z innymi krajami, o czym wszyscy zapomnieli.

    Pisząc, iż tylko durnie i dupki mogą postulować zlikwidowanie polskiej nauki z powodu celowych i destrukcyjnych działań rządzących (którymi obciąża się naukowców) – byłem być może zbyt uprzejmy. Niewykluczone, iż są to świadomie lansowane przez hasbarowców opinie, mające przekonać lemingów, iż z powodu, że jakiś docent czy profesor nic mądrego nie robi, należy wszystko rozpieprzyć.

  119. Peryskop said

    Re 117

    Słuszna uwaga Panie Zbigniewie. Bo w normalnych warunkach rezultat końcowy projektów badawczych jest m.in. funkcją nakładów na naukę.

    Ale powtórzę – przy obecnym stanie (dez)organizacyjnym i (bez)kadrowym wrzucenie nawet 5% GDP na naukę nie przyniesie poprawy odczuwalnej szybko.

    Jedną z oficjalnych przyczyn redukowania nakładów na naukę w Polsce była niska efektywność badań. A w istocie do obecnej zapaści doprowadzono poprzez realizację znanych wytycznych Bieruta, i w konsekwencji stworzono BŁĘDNE KOŁO poprzez systematyczną erozję kadry naukowej. Proszę zauważyć, że i w tej dyskusji pojawiły się głosy (nie tylko mój), że środowisko naukowe jest sobie winne, bo nie potrafiło się oczyścić i wydajnie pracować.

    To jest tylko część gorzkiej prawdy, która ma wiele uwarunkowań społecznych, politycznych, ekonomicznych i wreszcie mentalnościowych.

    Przykład na dziś do czego przydaje się „profesor” został przedstawiony w artykule „Dudek, czyli Historyk” http://www.bibula.com/?p=55161

  120. Gość said

    Instytut Matematyczny PAN ostatnio zapłacił 9 mln zł za wykorzystywany przaz instytut pałacyk w okolicy Mokotowskiej. Raptem „zanleźli się ukorzenieni właściciele” i trzeba było (????!) zapłacić za odbudowany i utrzymywany przez pokolenia Polaków pałacyk. Zreszta PAN ciągle „płaci za swój zabytkowy dobytek” różnym „oszustom i szemranym właścicielom” za nasze posiadłości. „Zarząd” PAN-u jest jak najbardziej odpowiedni na czas masowego wywłaszczania Polaków, a na marginesie tej owocnej działalności występuje wielka dysproporcja w zarobkach pracowników, ale kwalifikacje, umiejętności nie mają tu żadnego znaczenia, tylko odpowiednie pochodzenie.
    Po stoczniach, cukrowniach przyszedł czas na „naukę”, a durne argumentacje, że „to dobrze” pamiętamy z czasów likwidacji kwitnących zakładów, którym doprawiano łatkę „nierentowności”.

Sorry, the comment form is closed at this time.