Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

W Lublinie wydano list otwarty do miast na Ukrainie

Posted by Marucha w dniu 2012-04-10 (Wtorek)

Większość radnych Lublina podpisało list w którym domagają się jasnego stanowiska rad miejskich miast ukraińskich w sprawie Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach Przewodniczący Rady Miasta, Piotr Kowalczyk, szef zarządu miejskiego PiS w Lublinie nie podpisał listu.

Lubelski PIS pokazuje swoje prawdziwe oblicze

Do władz Lublina wystosowano list otwarty wzywający Lwów, Łuck i Stanisławów do potępienia zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN/UPA, wśród osób, które nie złożyły swojego podpisu projektem – jest przewodniczący Rady Miasta, Piotr Kowalczyk, szef zarządu miejskiego PiS w Lublinie.

Treść projektu skierowanego na marcową sesję Rady Miasta.

„W trosce o pamięć historyczną i wzajemną współpracę między naszymi narodami – Rada Miasta Lublin zwraca się z apelem do samorządów miast partnerskich Lublina: Łucka, Lwowa i Iwano-Frankowska o potępienie zbrodni ludobójstwa dokonanych w latach 1943-1944 przez oddziały OUN-UPA oraz SS Galizien na ludności narodowości polskiej a także ukraińskiej, żydowskiej, ormiańskiej i czeskiej.

Wzajemne partnerstwo, współpraca i przyjaźń, na które od wielu lat pracujemy, nie mogą opierać się na braku jednoznacznego, krytycznego stanowiska wobec zbrodni i bestialstwa popełnionych na bezbronnej ludności cywilnej. Szacunek wobec naszej wspólnej, niekiedy bardzo trudnej, historii jak również hołd oddany naszym pomordowanym rodakom, to jeden z fundamentów dalszych owocnych relacji między naszymi miastami i narodami. Wszelka forma gloryfikowania twórców zbrodni, jaką była rzeź niewinnej ludności Wołynia i sprzyjanie kultywowania tych wydarzeń – bezwzględnie muszą zostać potępione przez naszych ukraińskich partnerów.

Biorąc pod uwagę powyższe, Rada Miasta Lublin, przyjmując za priorytetowy cel budowanie dalszej wzajemnej współpracy i szacunku między Lublinem a naszymi wschodnimi miastami partnerskimi, apeluje o zajęcie jednoznacznego stanowiska potępiającego zbrodnie ludobójstwa wołyńskiego, tudzież jej wszystkich sprawców” …

Wypowiedź Kaczyńskiego, który był obecny w Lublinie na temat Ludobójstwa:

„Każda sprawa ma swój „tajming” – (błysnął neologizmem prezes PiS) – Kiedy ja byłem premierem, a mój brat prezydentem to nie był dobry czas, żeby zwracać Ukraińcom uwagę, bo oni myśleli jak trafić na Zachód. Ale ponieważ teraz przeważa u nich opcja wschodnia, to już można mówić o ludobójstwie! – stwierdził lider Prawa i Sprawiedliwości.”

I to jest właśnie to, co dyskwalifikuje Prezesa Kaczyńskiego jako przedstawiciela wszystkich patriotycznych ugrupowań w Polsce.

Jeżeli ma on „tajming” na Ludobójstwo, to ma też i na inne ważne problemy i tematy. A więc wybiórczo realizuje politykę, która dla wielu Polaków jest sednem. Jest „tajming” na Kresy, i na inne cele.

My jednak nabrać się nie damy. Co oczywiście nie znaczy, że kochamy Tuska. Wiemy na co go stać i wiemy też że w naszej walce o Prawdę on również nie jest naszym żadnym przyjacielem na równi z Kaczyńskim. Warto to w końcu zrozumieć.

Nie jest tak, że nie dysponujemy wyjściem. Za wszelką cenę przed wyborami udowadniano wszystkim, że nie mamy tego wyjścia i musimy koniecznie iść głosować na PIS. Wręcz to usłyszałam: „Macie inne wyjście?”

Nie chodzi tutaj o dzielenie sił. Chodzi o zdrową i prawdziwą reprezentację wszystkich Polaków myślących kategoriami Prawdy i Sprawiedliwości. Prawo nie bywa równoznaczne z Prawdą.

Pamiętajmy o tym. Błędy popełnione przez Kaczyńskiego w tym temacie; spot z Juszczenką w tle i inne „potknięcia” będą zapamiętane.

Nawrócenie jest możliwe: warunek zupełnie inna polityka wschodnia, nie proamerykańska. Zdecydowane działania zmuszające do wyplenienia nacjonalizmu i faszyzmu. Równe traktowanie zbrodni katyńskiej i zbrodni Ludobójstwa na Kresach dokonanej przez OUN-UPA.

Ale już na pewno nie realizowane przez Kaczyńskiego i jego ekipę. Im już nie uwierzymy. Wybiórczy patriotyzm (tylko Katyń jest ważny, bo tam zginęła elita (a może należałoby czytać: mój brat), nie jest żadnym patriotyzmem.

To co się stało pod Smoleńskiem jest olbrzymią tragedią, nie można jednak patrzeć tylko przez jej pryzmat. Rozumiem nawet punkt widzenia prezesa Kaczyńskiego, ma możliwości działania takie, że może sobie pozwolić kłaść nacisk na to wydarzenie. Ale przez to traci się szersze pole widzenia… i krzywdzi inne grupy. Patriotów, a czasem nawet zwykłych Polaków którzy umieją patrzeć i myśleć.

A takie widzenie spraw wschodnich było jeszcze udziałem również i jego brata. Brak obecności na Skwerze Wołyńskim w rocznicę 11 lipca. Mam zaproszenie do dziś w szufladzie. Zaproszenie z kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego nie było tam gdzie mnie zapraszał. A więc nie można mówić o braku celowości działań. Tym bardziej, że było wiele rozmów i impulsów ze strony kresowian, które próbowały to zmienić.

Wiem o nich.

Odnośnie Smoleńska:

Ponadto nie wierzę, aby udało się dowiedzieć prawdy w najbliższym 50-leciu…. Możemy próbować. I powinniśmy. Czy jednak tylko to jest ważne? Może zastanówmy się nad skalą działań.

Nie możemy się tylko na tym koncentrować. Ludzie tracą pracę i głodują w tym kraju. Chce się wprowadzić porozumienie, które ogranicza swobody demokratyczne; ACTA, i wiele jeszcze innych problemów…

Ukraina chce pomocy.

Pomocy oczekują od nas w działaniu przeciw nacjonalistom przede wszystkim sami Ukraińcy, którzy nie mogą dać sobie rady ze wzrastającymi szowinizmami, nacjonalizmem reprezentowanym przez Partię „Swoboda” i tych, którzy ją zawsze wspierali: Juszczenkę, Timoszenko… Stawanie po ich stronie jest krótko mówiąc niewłaściwe.

A przede wszystkim źle wygląda. W gronach ludzi PIS-u słyszałem w rozmowach kuluarowych wypowiedzi: „tak wiemy kim jest Timoszenko, po czyjej stronie stoi, co mówiła na temat Polski i Polaków, ale przecież ona reprezentuje wrogów Rosji. To się liczy, to jest najważniejsze.”

Krótkowzroczność?

Czy Wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem?

W tym przypadku na pewno nie. Nie stać nas na złych przyjaciół. Złych bo nie będących prawdziwymi przyjaciółmi. Będących zagrożeniem dla naszej suwerenności. „Swoboda” od dawna domaga się tzw. Zakurzonia. Są to żądania rewizjonistyczne; terytorialne.

Tymczasem nasze działania kulturalne, które propagują pamięć o Kresach, pamięć o ofiarach Ludobójstwa, gdzie nie ma słowa o jakichkolwiek rewizjonizmach próbuje się przekręcić, odczytywać zupełnie odwrotnie.

Osobiście zwalczam myślenie kategoriami rewizjonistycznymi.

Chociażby nawiązując do myśli nieżyjącego już profesora Wieczorkiewicza, który porównywał połączenie Niemiec do ewentualnego zajęcia terenów na wschód przez Polskę (co stanowczo odradzał, między innymi używając właśnie tego porównania), wskazał że najbogatsze państwo Europy prawie padło pod obciążeniem ekonomiczno, gospodarczym tej fuzji.

A NRD było przecież wizytówką Układu Warszawskiego… Byłem zresztą nie raz w NRD i w pełni potwierdzam ten stan, tam mimo wszystko czuć było zachód…

Byłem też na wschodzie. Pustka i bieda. Jeżeli Polska wschodnia nazywana jest mianem Polski „B”, to gdyby (nie daj Boże!) kiedykolwiek doszło do przejęcia chociażby kawałka dawnej Rzeczpospolitej po drugiej stronie Bugu, to byłaby to Polska „Z” chyba, o ile w ogóle nie zabrakłoby klasyfikacji dla określenia zacofania. Tam nie ma nic. Infrastruktury, dróg, ludzi. Pola, najżyźniejsze pola Europy stoją nieuprawiane. Jak sami Ukraińcy (niektórzy) mówią: I po co nam to było; te czystki, te mordy. Wybiliśmy inne narody (bo przecież nie tylko Polaków) i mamy to co chcieliśmy; biedę. Nic na lepsze się nie zmieniło, oszukali nas nasi przywódcy, Bandera i inni…, a ilu naszych zginęło? tych którzy nie chcieli maczać rąk w krwi bratniej….- i UPA ich zamordowało…”

Ponadto gospodarczo nasz kraj by tego nie wytrzymał. Parafrazując sytuację z Niemcami. A nie jesteśmy ekonomicznie tak silni…

Zamykając temat rewizjonizmu; stoję na twardym stanowisku pozostawienia granic w spokoju. Nie tędy droga. Z kolei jestem za SPRAWIEDLIWĄ i sensowną współpracą gospodarczo-ekonomiczną po wyplenieniu wszystkich nacjonalizmów i zburzeniu pomników zbrodniarzy: Bandery i Szuchewycza. Ewentualnie innych, ich nacjonalistycznych watażków. Potępieniu zbrodniczej formacji UPA. Potępieniu Ludobójstwa przez władze Ukrainy. I nie jest to mieszanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Czy ktoś w Europie zgodziłby się na to, gdyby chciano postawić pomnik Hitlerowi, czy innym oficjelom lub żołnierzom stojącym za III Rzeszą. Trzeba zrozumieć jedno; gloryfikacja zła rodzi zło.

Po tych działaniach można podjąć szeroką współpracę. Nie widzę innej drogi.

Wszyscy Ukraińcy z którymi rozmawiałem dziwili się jakim cudem tak mało robimy w tej sprawie. Już w 1996 roku Duma ukraińska (Parlament Ukrainy) jej 95 deputowanych ogłosiło list otwarty, w którym dramatycznie informują o wzroście nacjonalizmu na Ukrainie. List był skierowany min. do parlamentarzystów i rządów Polski, czy Izraela. Ponieważ policja ukraińska odegrała swoją rolę w eksterminacji Żydów. Czy ktoś wtedy słyszał o tym w jakimś wydaniu dziennika TVP czy innej stacji, z sierpnia 1996 roku?

I to jest następny powód. Nasze władze powinny zupełnie inaczej reagować. W dobrze pojętym interesie ogólnonarodowym. Niestety, kierują się zupełnie innymi priorytetami.

Zarzucanie współpracy z Rosjanami tez wydaje się mi bez sensu. Ponieważ akurat Rosjanie najbardziej byliby za tym aby prowadzić taką politykę. Do 1960 roku walczyli z UPA. Gdyby istniała taka współpraca obecnie rządzący w Polsce działaliby raczej nagłaśniając kwestie zbrodni, a tym samym osiągając doskonałą płaszczyznę do działań w kontekście współpracy z Rosją.

A tak się nie dzieje…

W Polsce brak spójności w wielu tematach

Ogólnie nie widzę dobrej reprezentacji politycznej w kraju dla narodu mieszkającego między Odrą a Bugiem. Bardzo niewielu dba tutaj o dobrą kondycję gospodarczą, ekonomiczna czy polityczną państwa, a przede wszystkim jego obywateli.

I to jest nasza obecna największa tragedia. Zostaje nam albo emigracja, albo szaleństwo życia w totalnym bałaganie, nieładzie, niemocy sprawczej i … biedzie. Coraz większej biedzie, coraz większej liczby naszych rodaków. Dlatego żadna siła polityczna która obecnie ma poparcie powyżej 5 procentowe w sejmie nie powinna zostać wybrana podczas przyszłych wyborów.

Tym bardziej patrzę z nadzieją na to, co dzieje się w sprawie ACTA. Może ten błąd Premiera Tuska obudzi w młodzieży poczucie obowiązku wyborczego i myślenie. Wybór na osoby, które chcą coś zrobić i zlikwidować STARE UKŁADY POLITYCZNE. Wyeliminować okrzepniętych liderów, pozbyć się „starych wiarusów” ze sceny politycznej. Śmieliśmy się swego czasu z Breżniewa uczepionego władzy. Czas pośmiać się z naszych „breżniewów”…

To jest jedyny ratunek dla państwa. Tak aby można było żyć w swoim kraju i ZARABIAĆ, nie musząc uciekać z rodzinami do Anglii, Włoch, czy Niemiec, jak wielu moich kolegów to uczyniło. Żeby nie być wyrobnikami korporacji. Nie biedować. Żeby była przyszłość dla młodzieży.

Aby jednak tak się stało, należy wybrać inne niż dotychczas siły. I nie dać się oszukać zmianami, „nawróceniami” polityków przechodzących z partii do partii pod wpływem „konstruktywnej krytyki”.

Tak jak sprawa Kresowa jest probierzem dla prawdziwego patriotyzmu nie opierającego się na podziały na: „lepsze” i „gorsze” martyrologie, tak obserwacja działań polityków dla dobra obywateli (nie ich gadania, czego to nie zrobili), może być dobrą metodą oddzielenia ziarna od plew.

Piotr Szelągowski
Źródło: http://www.bezprzesady.pl
http://www.isakowicz.pl/

Komentarzy 14 to “W Lublinie wydano list otwarty do miast na Ukrainie”

  1. slask1 said

    Artykuł sensowny i zawsze na czasie . Ten temat powinie być ciągle przypominany .

  2. „Aby jednak tak się stało, należy wybrać inne niż dotychczas siły.”

    1. Kartką wyborczą nie zmieni się sytuacji w Polsce.

    2. Problematyka „kresowa”, w tym problematyka „katyńska” i „wołyńska” jest dziś takim samym „probierzem patriotyzmu”, jak problematyka zbrodni na Polakach na terytorium III Rzeszy, obejmującym od 1939 r. Katowice, Łódź i Ciechanów.

    3. Osądzenie zbrodni niemieckich było symboliczne, zdecydowana większość zbrodniarzy nie poniosła konsekwencji, a ludność polska nie otrzymała żadnych odszkodowań cywilnoprawnych, lecz jedynie minimalne kwoty dobrowolnych datków niemieckich dla niektórych żyjących jeszcze robotników przymusowych. Denazyfikacja była Niemcom narzucona odgórnie przez wojska okupacyjne, nikt nie badał ilu Niemców rzeczywiście i szczerze pojednało się z nami, gdy biskupi polscy rzucili słynne hasło: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Szczerość przyjaźni rządu DDR/NRD poznaliśmy na początku lat 80. XX wieku, gdy napisano, że władze tego kraju były gotowe już w 1980 r. wziąć udział w okupacji Polski dla zdławienia „Solidarności”. Szczerość przyjaźni rządu BRD/RFN poznaliśmy po 1989 r., gdy Niemcy wciągnęły nas do UE, zdominowały naszą politykę, gospodarkę i wykupiły naszą prasę – dla uniemożliwienia Polakom reaktywowania polityki PROPOLSKIEJ i uczynienia z naszego kraju powolnej sobie strefy wpływów.

    4. Mimo to, słowa biskupów i politykę zbliżenia z Niemcami – niezależnie od tego, przez kogo była i jest prowadzona – należy ocenić pozytywnie. Pokazała ona bowiem także, że załatwienie kwestii historycznych (a Niemcy wielokrotnie uznali swoje sprawstwo hitlerowskiej ideologii, wojny i zbrodni na Polakach) w żaden sposób nie zabezpiecza nas przed niekorzystnym rozwojem sytuacji dziś i w przyszłości. Pokazała, że można klękać przed grobami ofiar, przed pomnikami w Warszawie, potępiać przeszłość, rzucać gromy na własnych byłych przywódców – a jednocześnie prowadzić wobec Polski politykę sprzeczną z najżywotniejszymi interesami narodu polskiego i zagrażającą jego egzystencji.

    5. Dlatego w stosunku do Rosji i Ukrainy nie powinniśmy kierować się emocjami (zrozumiałymi, oczywiście, wśród rodzin ofiar) i nie powinniśmy przesłaniać przyszłości kwestiami historycznymi, lecz MUSIMY dążyć do takiego ułożenia z tymi państwami i narodami swoich stosunków, żeby:
    a/ osiągnąć stan wzajemnie korzystnej współpracy politycznej i ekonomicznej,
    b/ osiągnąć stan przyjaznego współistnienia naszych religii i kultur,
    c/ osiągnąć stan zbratania się naszych narodów wykluczający odrodzenie się wrogości.

    Innymi słowy, celem polityki PROPOLSKIEJ powinno być przede wszystkim zabezpieczenie narodu polskiego przed ewentualnymi stratami z rąk Ukraińców (i innych sąsiadów) w przyszłości, a nie rozpamiętywanie kwestii historycznych i traktowanie ich jako warunków wstępnych, blokujących natychmiastowe podjęcie dzieła pojednania i normalnej współpracy.

    6. Powtórzmy: do załatwienia historycznych kwestii spornych potrzebna jest wola polityczna, a ta pojawi się na stałe wówczas, gdy będzie stała przyjaźń i współpraca w trójkącie: Polska, Rosja, Ukraina.
    Jeżeli te państwa i narody się ze sobą nie porozumieją, to zawsze znajdą się niechętne zgodzie wśród Słowian czynniki zewnętrzne, które na wszelkie sposoby (także wzbudzając historyczne emocje) będą się starały „wyciągać kasztany z ognia cudzymi rękami” i będą popierały wrogość i różnego typu waśnie pomiędzy Polakami, Ukraińcami i Rosjanami, czyli pomiędzy trzema głównymi narodami-filarami chrześcijańskiej Słowiańszczyzny.

    Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

    SŁOWIANIE-CHRZEŚCIJANIE JEDNOCZCIE SIĘ!

  3. Piotrx said

    Re 2:

    “MUSIMY dążyć do takiego ułożenia z tymi państwami i narodami swoich stosunków, żeby:
    a/ osiągnąć stan wzajemnie korzystnej współpracy politycznej i ekonomicznej,
    b/ osiągnąć stan przyjaznego współistnienia naszych religii i kultur,
    c/ osiągnąć stan zbratania się naszych narodów wykluczający odrodzenie się wrogości.”

    Tak jest Musimy, musimy i jeszcze raz musimy. Jak można uzyskać stan przyjaznego współistnienia zbudowany na kłamstwie?

    Swietny pomysł proszę zaczynać od siebie i dać przykład – Np. wystosować apel do Światowego Kongresu Ukraińców, do OUN-b, OUN-m, OUN-z , do Związku Ukraińców w Polsce, do prominentnych przedstawicieli duchowieństwa grekokatolickiego , do tego pojechać na Zachodnią Ukrainę do tamtejszych władz lokalnych i organizacji nacjonalistycznych i przekonać ich aby odcieły i wyrzekły się zbrodniczej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego i rozpoczęły współpracę z Polską w oparciu o pełną prawdę i wartości prawdziwie chrzesijańskie. O rezultatach proszę nas poinformować

    “SŁOWIANIE-CHRZEŚCIJANIE JEDNOCZCIE SIĘ!” – w oparciu o co mają się jednoczyć i pod czyim berłem? Prosze tylko znowu nie pisać o jakiejś bliżej nieokreśonej “słowiańskości” bo to już przerabialiśmy

    “zabezpieczenie narodu polskiego przed ewentualnymi stratami z rąk Ukraińców”

    czyli nie-polski.blog już teraz zakłada jakies straty w przyszłości?
    A jakie to ma być “zabezpiecznie” – spełnianie wszystkich ządań drugiej strony?, a może wykrojenie czesci obecnego polskiego terytorium na rzecz „Ukrainy Zakierzońskiej?

    w końcu jedna ze zwrotek narodowego hymnu ukraińskiego brzmi:

    „Szcze ne wmerła Ukraina” – 1863 r Werbićkij/Czubińskij

    ” Staniemy bracia w bój krwawy od Sanu do Donu”

    (…)

    „Nalewajko, Żelezniak, Taras Triasiło
    ….wzywają nas na swięte dzieło”

    Jakie to było „swięte dzieło” to już widzieliśmy podczas Koliszczyzny i ludobójstwa OUN-UPA

  4. Kapsel said

    Agora już dialoguje.

    Voo Voo i Haydamaky – wspólny album polskiego zespołu Voo Voo i ukraińskiego Haydamaky, wydany 4 czerwca 2009 nakładem Agory. Album składa się z dziesięciu
    premierowych utworów autorstwa muzyków. Pierwszym singlem promującym jest utwór „Wyszła młoda”. W lutym 2010 roku wydawnictwo uzyskało nominację do nagrody polskiego przemysłu fonograficznego Fryderyka w kategorii: album roku folk/muzyka świata

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Voo_Voo_i_Haydamaky

    Hajdamacy (ukr. гайдaмаки), l. poj. hajdamaka (z tureckiego hajdmak – rabować, grabić, ścigać, pędzić) – uczestnicy zbrojnych krwawych rebelii przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1730–1770.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hajdamacy

  5. Kapsel said

    Haydamaky (ukr. Гайдамаки, polska transkrypcja: Hajdamaky) – ukraiński zespół grający mieszankę ska, reggae, rocka, dubu i tradycyjnej muzyki ukraińskiej. Sami nazywają siebie „Ukrainian Dub Machine”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Haydamaky

  6. Kapsel said

    A tutaj jak dialogują młodzi ukraińcy:

    Podpieczni doktora h.c. KUL w Kijowie. Kaczyński planował dla nich wybudowanie
    uniwersytetu w … Nałęczowie.

    Banderowcy przerywają konferencję prasową z ks. Isakowiczem-Zaleskim

    https://marucha.wordpress.com/2012/03/16/ks-isakowicz-zaleski-o-tykalnych-i-nietykalnych-w-polskim-kosciele/

  7. Inkwizytor said

    Pisiory to probanderowskie ….syny, każdy o tym wie. Nieodżałowanej pamięci LechKacz był gorącym propagatorem banderyzmu

  8. Rysio said

    re 7. Kupa ludzi w PISie chyba nie zdaje sobie z tego sprawy.
    Ot tacy XXI wieczni użyteczni idioci.

    😦

  9. RomanK said

    Ukraina,,,przyrost demograficzny 0,8…..najszybiej wymieracy kraj na swiecie…..

  10. PROF. ANNA RAŹNY USIŁUJE NAWRÓCIĆ POLAKÓW NA POLITYKĘ PROPOLSKĄ

    I. Prof. Anna Raźny w 2010 roku:

    „USA i Rosja” – film przedstawia fragment prelekcji pt. „Polska między Rosją i Niemcami”, wygłoszonej 27.03.2010 roku, czyli w tydzień po nagłym usunięciu prof. Raźny ze stanowiska Przewodniczącej Rady Politycznej LPR przez lobby proamerykańskie w Polsce. Usunięcie poprzedziła seria wystąpień prof. Raźny na przełomie 2009/2010 r. na rzecz weryfikacji stosunków z Zachodem i ustanowienia partnerskiej współpracy z Rosją i rosyjskim prawosławiem:

    — apel do prezydenta Kaczyńskiego i list do premiera Tuska w sprawie zmiany polityki wobec Rosji z „konfrontacyjnej” na „geopolitycznego partnerstwa”:

    „Apel o zmianę polityki wschodniej

    Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin apeluje do władz Polski – prezydenta Lecha Kaczyńskiego i rządu Donalda Tuska – o zmianę polskiej polityki wschodniej, obejmującej Rosję, Ukrainę i Białoruś. Od 1989 roku jest ona kreowana przez amerykańskie lobby w Polsce, mające swych przedstawicieli w polskim parlamencie, wszystkich partiach politycznych – z wyjątkiem narodowych – w środowiskach opiniotwórczych i mediach. Jest to polityka transatlantyckiej konfrontacji z Rosją, którą należy zastąpić polityką geopolitycznego partnerstwa. Zmiana ta nie oznacza utworzenia rosyjskiego lobby w miejsce amerykańskiego. Oznacza jedynie ukierunkowanie polskiej polityki zagranicznej, a w jej ramach polityki wschodniej, na polskie interesy, które mogą być realizowane wyłącznie na gruncie partnerstwa i dobrego sąsiedztwa z Rosją. Polityka konfrontacji, której przejawem było m. in. uczestnictwo Polski w tzw. kolorowych rewolucjach w państwach postsowieckich, obliczona była na ich oderwanie od Moskwy i otwarcie na wpływy amerykańskie.

    Wbrew swoim interesom narodowym Polska wzięła znaczący udział w walce Stanów Zjednoczonych o wpływy w Europie Wschodniej i na obszarze Kaukazu. W konsekwencji nasze relacje z Rosją pogorszyły się, zaś polska gospodarka poniosła wymierne straty oraz uległa, podobnie jak polskie społeczeństwo, uzależnieniu od posunięć dwóch wielkich graczy politycznych na arenie międzynarodowej. Jest to wysoce nieodpowiedzialna postawa w sytuacji uzależnienia polskiego państwa od rosyjskich nośników energii. Działanie odwetowe Moskwy objęło bowiem nie tylko sferę polityki, ale również dostawy ropy i gazu do Polski. Uległy one poważnemu ograniczeniu, które zapowiadać może nagłe ich powstrzymanie przez stronę rosyjską, powołującą się na zasady wolnorynkowe w tranzycie i sprzedaży. Strona polska natomiast w handlu z Rosją ucieka od tych zasad w sferę wielkiej polityki, w której – paradoksalnie – nie odgrywa żadnej samodzielnej roli. Równie niepokojące jest to, że władze oraz media nie przekazują polskiemu społeczeństwu rzetelnej informacji na temat dostaw gazu rosyjskiego i ropy. Manipulują świadomością Polaków poprzez zatajanie faktów, unieważnianie praw wolnego rynku, nagłaśnianie tematów zastępczych. W rezultacie Polacy skazani zostali przez polskie władze na domysły bądź całkowitą niewiedzę w sprawach, które dotyczą bezpośrednio ich życia codziennego i ich gospodarki. (…)

    Tymczasem Stany Zjednoczone, których antyrosyjskę politykę Polska realizuje, nie tylko nie angażują się w zapewnienie naszego bezpieczeństwa energetycznego, lecz je wręcz uniemożliwiają. Natomiast stanowisko unijne w tej kwestii jest solidarnością jedynie na papierze. W tej sytuacji konieczne jest samodzielne działanie polskich władz, które w obecnej chwili – zanim Polska zdywersyfikuje swe zaopatrzenie w nośniki energii – wymaga zamiany polityki konfrontacji na politykę partnerstwa z Rosją.” (lpr.pl, 10.01.2010);

    — artykuł „Ruch narodowy w Polsce w nowej sytuacji politycznej i gospodarczej”:

    „Wbrew polskiemu interesowi narodowemu

    Niestety, prawda o Traktacie Lizbońskim, poddana jawnej manipulacji przez lewicowo-liberalne oraz tzw. prawicowe partie polityczne, środowiska opiniotwórcze i nade wszystko media, nie dotarła do świadomości wszystkich Polaków. Wielu z nich żyje w euforii, wywołanej możliwościami uzyskania dotacji unijnych, które nie są konfrontowane z naszymi składkami członkowskimi, ani tym bardziej z katastrofalnymi skutkami bezwolnego i bezmyślnego dostosowania polskiej gospodarki do wymogów Brukseli. Społeczeństwo polskie zostało bowiem potraktowane przez zwolenników bezwarunkowego wejścia do Unii Europejskiej i przekształcenia jej w superpaństwo z najwyższą arogancją i taką wyższością, która rodzi się z poczucia bezkarności. Poczucie to będzie silne tak długo, jak długo nie przedrze się do świadomości polskiego społeczeństwa idea odpowiedzialności za przyjęcie przez Polskę Traktatu Lizbońskiego. Odpowiedzialność ta spoczywa w równej mierze na prezydencie Lechu Kaczyńskim, który go podpisał, jak i na parlamencie, który go zaakceptował. Nade wszystko jednak na tych partiach, które zdominowały polską scenę polityczną jako partie prawicowe i patriotyczne – PO i PiS. Wbrew podkreślanym przez ich liderów różnicom, łączy je strategia globalistycznych działań nie tylko prounijnych, ale również proamerykańskich. Dowodem tych ostatnich była jednomyślność w sprawie Iraku i udział Polski w tzw. prewencyjnej wojnie Stanów Zjednoczonych z tym suwerennym państwem, podobnie jak udział w takiej samej wojnie z Afganistanem. Przeczy on polskiemu interesowi narodowemu, polskiej tradycji historycznej i polskiemu etosowi.

    Stanowi więc weryfikację partii pragnących uchodzić za prawicowe i patriotyczne, ukazuje zakłamanie głoszonych poglądów i manifestowanych postaw. Weryfikacja ta obejmuje nie tylko PO oraz PiS, ale również Prawicę Rzeczypospolitej Marka Jurka. Przywódca tej partii agitował z mównicy sejmowej za udziałem Polski w tych wojnach i swego poparcia dla nich nie zmienił. Zasłynął tezą, iż wynika ono z naszego długu moralnego wobec Stanów Zjednoczonych. Teza ta jest tak samo nieuzasadniona jak wprowadzenie przez niego jako marszałka Sejmu święta Chanuki do polskiego parlamentu. Nie powinno więc dziwić, że jego partia nie odwołuje się do tradycji narodowej. Nie ma też programu obrony narodowego interesu Polski. Chce jedynie, podobnie jak PO i PiS, zagospodarować narodowy elektorat, rozbity po wyborach 2007 roku.” („Aspekt Polski” nr 146/2009, aspektpolski.pl, 28.12.2009);

    — artykuł „Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?”:

    „(…) Wydarzenia ostatnich lat pokazały, że opcja transatlantycka nie obejmuje interesów polskiego społeczeństwa i polskiej racji stanu, a wręcz im przeczy. Swe zwycięstwo u nas zawdzięcza bardzo silnemu i bardzo aktywnemu lobby amerykańskiemu, które ma swych przedstawicieli w polskim parlamencie, we wszystkich – z wyjątkiem narodowych – partiach politycznych, polskiej nauce i kulturze, a nade wszystko we wszystkich środkach masowego przekazu. Ci ludzie mają za sobą dłuższe lub krótsze, często wielokrotne, pobyty w Stanach Zjednoczonych na stypendiach, stażach, szkoleniach, kursach, wykładach, które odbywali na koszt państwa amerykańskiego, różnych jego instytucji, fundacji, organizacji, koncernów, czy wreszcie wpływowych lobby. Strona amerykańska jako finansująca ich pobyt, w mniej lub bardzie subtelny sposób narzucała i narzuca im priorytetowe dla niej koncepcje polityczne, społeczne, kulturowe, gospodarcze. Polscy klienci amerykańskich instytucji w przeważającej większości przejmowali te koncepcje, nawet wówczas, gdy mieli za sobą przeszłość komunistyczną.

    (…) W związku z tym rodzi się wiele pytań (…) również co do naszej roli w relacjach Unii z Rosją. Odpowiedź, iż jesteśmy czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, że potwierdzałaby naszą niezdolność do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa – Moskwa, Warszawa – Bruksela i Warszawa – Waszyngton. Decydujące o tych relacjach lobby amerykańskie w Polsce jest bowiem niezdolne do własnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada żadnej autonomii i podmiotowości.” („Aspekt Polski” nr 147/2010, aspektpolski.pl, 23.01.2010);

    — artykuł „Czy Rosja będzie z nami bronić krzyża?”:

    „Sejm RP, godząc się na Traktat, a Prezydent Lech Kaczyński, podpisując go, wzięli na siebie polityczną i moralną odpowiedzialność za sankcjonowanie walki z chrześcijaństwem i kształtowanie odciętej od przeszłości Europy. Podjęta w Unii walka z krzyżem stanowi wyzwanie nie tylko dla każdego katolika, ale również chrześcijanina. W obronie krzyża nie powinno nas nic dzielić – ani różnice konfesyjne, dogmatyczne i eklezjologiczne, ani narodowościowe. Europa potrzebuje naszej chrześcijańskiej jedności w obronie krzyża, a więc również jedności polskich katolików i rosyjskich prawosławnych. Wspólna obrona krzyża jest nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna. Ona też może stanowić najważniejszy krok w kierunku pojednania naszych narodów. Jest to zadanie, które powinniśmy podjąć. Nasz rzekomo największy sojusznik – Stany Zjednoczone – nie jest zainteresowany umocnieniem Europy i jej odrodzeniem religijnym. Przeciwnie, łatwiej mu będzie nadal nad dominować nad nią rozbitą duchowo, pozbawioną silnego fundamentu aksjologicznego, cofającą się przed napierającym islamem. To supermocarstwo światowe, wykorzystujące dla swego globalizmu ideę demokratyzacji świata oraz ideę obrony praw człowieka jest głuche, gdy są one łamane w odniesieniu do chrześcijan, gdy ich tysiące są każdego roku zabijane z powodu nienawiści religijnej.

    Stany Zjednoczone, niezależnie od tego czy rządzą nimi demokraci, czy konserwatyści nie są sojusznikami chrześcijaństwa ani w Europie, ani w świecie. Sojusznikiem może być Rosja, która przestała być stolicą światowego ateizmu i powróciła do prawosławia oraz jego wartości.
    (…)
    Przygotowanie świadomości polskiego i rosyjskiego społeczeństwa mogą utrudniać nie tylko politycy, ale również środowiska opiniotwórcze i media – w ogromnej mierze podlegające politycznej poprawności, nie zainteresowane przyszłością cywilizacyjną i duchową Europy, popierające zachodzące w niej negatywne procesy. W Polsce wspólną z rosyjskimi prawosławnymi obronę zwalczanego w Europie krzyża utrudniać będą nie tylko fanatyczni zwolennicy obecnego kształtu Unii Europejskiej oraz jej ustawy zasadniczej – Traktatu Lizbońskiego – ale również silne lobby amerykańskie, które kreuje naszą politykę wobec Rosji. Politykę transatlantycką, antyrosyjską. Taki charakter będzie ona miała tak długo, jak długo będą się z nim zgadzali polscy katolicy. Stanęli bowiem przed następującą alternatywą: albo będą nadal godzić się na dyktat Brukseli i Waszyngtonu w sprawach religii, albo pójdą za Ojcem Świętym i głosem sumienia, które podpowiada wspólną z Rosją obronę krzyża w Europie i świecie.” („Aspekt Polski” nr 148/2010, aspektpolski.pl, 24.02.2010);

    — oficjalne stanowisko LPR w sprawie sprowadzania wojsk amerykańskich do Polski:

    „Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że rząd polski i rząd amerykański uzgodniły miejsce stacjonowania amerykańskich rakiet „Patriot” na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

    To ważne uzgodnienie międzypaństwowe dokonało się w najgłębszej tajemnicy przed Polakami, bez przeprowadzenia w tej sprawie debaty parlamentarnej, ani debaty publicznej. Rozlokowanie na terytorium Polski obcych wojsk i uzbrojenia stawia Państwo Polskie w sprzecznej z Konstytucją sytuacji zakwestionowania suwerenności wojskowej Państwa, taka forma niesuwerenności miała już miejsce w historii Polski i została odrzucona przez Naród.

    Lokalizacja na terenie Państwa Polskiego amerykańskich systemów rakietowych bliskiego zasięgu musi wywołać niepokój wśród naszych sąsiadów, a to jest sprzeczne z elementarnym interesem narodowym Polaków. (…)

    Ukrywanie przed Narodem decyzji, które w swoich skutkach mogą zagrozić bezpieczeństwu Polski, jest kontynuacją polityki awanturnictwa wojennego, która stała się naganną praktyką polskich władz.

    Witold Bałażak, prof. Anna Raźny, Mirosław Orzechowski” (lpr.pl, 10.02.2010).

    * * *

    DOPIERO W TYM MOMENCIE MAMY WŁAŚCIWĄ PODSTAWĘ DO ROZPOCZĘCIA DYSKUSJI NA TEMAT UKRAINY I ROSJI. Pani profesor Raźny mówi nam wprost, że dotychczasowa polityka szukania na Ukrainie chętnych do występowania razem z Polską przeciwko Rosji i traktowania Ukrainy jako zapory przeciwko Rosji – poniosła druzgocącą klęskę i przyniosła Polakom wielką szkodę.

    II. Prof. Anna Raźny w 2012 roku:

    — artykuł „Rosja Anno Domini 2012 (1)”:

    „(…) W kształtowaniu obecnych i przyszłych stosunków z Moskwą nie możemy pominąć żadnego z nich [tragicznych doświadczeń]. Musimy być czujni i z tym większą uwagą śledzić zachodzące w Rosji współczesnej procesy, że zaznacza się w nich wyraźny powrót do polityki imperialnej. Naszej czujności powinna towarzyszyć odpowiednia dla naszej suwerenności i naszych interesów polityka wobec Rosji.

    Zgodnie z formułą Romana Dmowskiego – jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie – powinna to być polska polityka, nie zaś unijna w osiemdziesięciu procentach i amerykańska w dwudziestu, jak to ma miejsce obecnie. W realizowanej dotychczas przez polskie władze opcji unijno-amerykańskiej wobec naszych wschodnich sąsiadów, głównie wobec Rosji, wykorzystana została koncepcja Jerzego Giedroycia, zgodnie z którą priorytetem dla nas winna być BUDOWA WIELKIEJ UKRAINY (JAKO RZEKOMEJ ZAPORY PRZED MOSKWĄ) kosztem Polski.

    Nieudana w tym postradzieckim państwie pomarańczowa rewolucja, w której przyjęliśmy rolę jej awangardy, zdyskredytowała doszczętnie zarówno koncepcję Giedroycia, jak i całkowicie rozbieżną z naszymi interesami unijno-amerykańską politykę wobec Rosji. Wymownym świadectwem tej rozbieżności jest z jednej strony uporczywe pomijanie przez kolejne ekipy rządzące Polską problemu ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej; z drugiej natomiast – upokarzający brak symbolicznego choćby zainteresowania Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych problemami zbrodni katyńskiej. Ci rzekomo strategiczni sojusznicy Polski (czterech prezydentów Polski – Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski zadeklarowało, iż również Izrael jest taki sojusznikiem) od początku naszej walki o prawdę na jej temat, a następnie o jej rozliczenie, milczą wymownie”. („Aspekt Polski” nr 172/2012, aspektpolski.pl, 02.03.2012).

    Czas na praktyczne wnioski.

  11. Dotychczasowa polityka Polski wobec Białorusi, Ukrainy, Rosji i Zachodu jest destrukcyjna i zaowocowała zwyczajną Zdradą Stanu popartą takimi owocami jag brakiem samowystarczalności gospodarczej, zmuszeniem do emigracji zarobkowej ponad 2.5 MLN. Polaków, ponad 300 MLD. zadłużeniem w dolarach i całkowitą ruiną podstaw państwowości. List lubelskich Radnych uważam za kolejny błąd. To strona ukraińska, o ile Jej zależy powinna powstrzymać i to pod groźbą karalną swoich gloryfikantów, popularyzujących zbrodniarzy.

  12. Piotrx said

    Re 11:

    „Dotychczasowa polityka Polski ”

    Powinno być – dotychczasowa polityka rządzących w Polsce – zaowocowała przede wszystkim zdradą polskich interesów narodowych i niszczeniem Polski w wielu płaszczyznach (gospodarka, demografia, patriotyzm, byt narodowy, religia itd) . Bo taka powinna być jej główna rola a nie umizgi do sąsiadów a w skrajnym wypadku do srodowisk postbanderowskich.Współpraca tak ale w imię naszych a nie obcych interesów narodowych.

    To nie lubelscy radni ale ten i byłe rządy powinny wystąpić w tej sprawie. Ciekawe jaka byłaby reakcja „światowej opinii publicznej” gdyby dzisiaj w Niemczech gloryfikowano oficjalnie hitleryzm i jego zbrodnie i stawiano tam pomniki zbrodniarzom.

    „To strona ukraińska, o ile Jej zależy powinna powstrzymać i to pod groźbą karalną swoich gloryfikantów, popularyzujących zbrodniarzy.”

    Ale tego nie robi, wiec jej chyba nie zależy.
    Ponadto mamy też w Polsce gloryfikatorów ideologii OUN-UPA , także wsród srodowisk ukraińskich i kleru grekokatolickiego (ale nie tylko bo wsparcie ze strony polskojezycznych mediów i polityków) gdy w tym samym czasie nie mozna postawić pomnika polskim ofiarom ukraińskiego ludobójstwa – vide np Warszawa czy inne miasta w Polsce . W tym samym czasie pełno jest nielegalnych pomników upowskich.

  13. Piotrx said

    List otwarty do Prezydenta RP

    Spełniając życzenie pana pułkownika Jana Niewińskiego przesyłam jego list otwarty do Prezydenta RP wraz z prośbą o zapoznanie się i upowszechnienie.Spełniając życzenie pana pułkownika Jana Niewińskiego przesyłam jego list otwarty do Prezydenta RP wraz z prośbą o zapoznanie się i upowszechnienie.

    Kresowy Ruch Patriotyczny
    Al. Ujazdowskie 6 A
    00-461 Warszawa
    Warszawa, 27 marca 2012 r

    Sz. Pan
    Bronisław Komorowski
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
    Warszawa

    List Otwarty

    Panie Prezydencie!
    Po raz kolejny zwracamy się do Pana w ważnej narodowej sprawie. Dotyczy ona najokrutniejszego w naszych dziejach ludobójstwa, jakiego dokonali banderowcy na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II RP. Mimo upływu 70 lat ofiary tych makabrycznych zbrodni wciąż czekają na godny pochówek, ich szczątki poniewierają się w nieoznaczonych, a w większości nieznanych miejscach.

    Jednocześnie zaistniała rzecz bez precedensu w skali świata. Sprawcom tego ludobójstwa nie tylko nie wymierzono kary, nie zostali oni potępieni, ale wzniesiono im setki pomników i znaków „sławy”: na Ukrainie, w państwach zachodnich, i – co budzi grozę – w Polsce. Należy podkreślić, że pierwszy pomnik Romana Szuchewycza – zastępcy dowódcy Batalionu SS „ Nachtigall ”, sprawcy pogromu Żydów i profesorów polskich oraz poźniejszego dowódcy UPA, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Polaków i Ukraińców na Kresach – został wzniesiony w Buffalo w 1968 r. Z kolei pierwszy pomnik Stepana Bandery odsłonięto w Nowym Jorku w 1983 r. Natomiast od kilkunastu lat władze naszego Kraju nie zezwalają na postawienie w Warszawie pomnika dla uczczenia pamięci ponad 200 tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa.

    Źródła tego kuriozum należy upatrywać u zarania „zimnej wojny”, kiedy zaistniało zapotrzebowanie na bezwzględnych ludobójców, zaprawionych terrorystów, ludzi bez skrupułów moralnych, znających jednocześnie realia sowieckie oraz języki rosyjski, ukraiński i polski. Kryteria te spełniali właśnie banderowcy, melnykowcy i członkowie SS-Galizien. Wszyscy oni zyskali przychylność i opiekę zachodnich demokracji, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Zostali zatrudnieni w służbach specjalnych i jako doradcy rządów tych państw. W zamian zapewniono im bezkarność, wysokie zarobki oraz stworzono warunki do fałszowania historii OUN-UPA. Uzyskali oni także wpływy w Radiu „Wolna Europa”, „Głosie Ameryki” oraz paryskiej „Kulturze”. Klasycznym przykładem (choć nie jedynym) jest kariera Mykoły Łebedia, szefa Służby Bezpeky OUN-B, oprawcy Polaków i tych Ukraińców, którzy odmawiali udziału w zbrodniach UPA. Został on zatrudniony przez CIA oraz otrzymał obywatelstwo amerykańskie. Prócz doradztwa i świadczenia „usług” wywiadowczych szkolił on między innymi żołnierzy amerykańskich przygotowywanych do wojny w Wietnamie.

    Panie Prezydencie!
    Trzykrotnie odmówił Pan patronatu nad uroczystościami rocznicowymi organizowanymi przez środowiska kresowe. Stanął Pan po stronie banderowskich ludobójców hańbiąc tym majestat urzędu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Również Pierwsza Dama odmówiła patronatu nad konkursem dla młodzieży na temat wiedzy o Kresach RP, organizowanym przez Instytut Kresowy.

    Na miano skandalu zakrawa fakt, że na Pański wniosek Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna po raz trzeci zdjął z porządku obrad przygotowaną już i zaakceptowaną przez wszystkie kluby poselskie uchwałę ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Co gorsza, również z Pańskiej inicjatywy parlamenty Polski i Ukrainy mają podjąć uchwałę o tzw. pojednaniu między obu narodami, a dokument ten ma być ogłoszony w 65. rocznicę Operacji „Wisła”, która położyła kres banderowskiej irredencie na Rzeszowszczyźnie. Ukraińcy i Polacy nie potrzebują pojednania, gdyż między obu narodami nie było i nie ma wzajemnych pretensji. Natomiast wybór daty ogłoszenia takiego dokumentu stanowi podeptanie pamięci Polaków bestialsko pomordowanych przez UPA i dalsze fałszowanie historii. Stanowczo żądamy wycofania się z tego projektu i ustanowienia przez Sejm 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

    Tzw. pojednanie nie jest potrzebne Polakom i Ukraińcom, ale stanowcze potępienie zbrodni UPA na narodzie polskim i ukraińskim oraz uznanie OUN i tzw. UPA za formacje zbrodnicze. Tylko prawda może stanowić solidny fundament dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą. Taką myśl zawarliśmy w haśle obchodów 70. rocznicy: „Polska Ukraina – przyjaźń i partnerstwo, OUN-UPA – hańba i potępienie”. A za patronów obchodów obraliśmy żołnierza, poetę i żarliwego przyjaciela Ukraińców, por. Zygmunta Jana Rumla oraz wielkiego patriotę ukraińskiego, niezłomnego apostoła walki o prawdę historyczną, o honor i godność narodu ukraińskiego – dra hab. Wiktora Poliszczuka.

    Panie Prezydencie, znawcy przedmiotu twierdzą, że w polityce nie ma kategorii moralnych ani sentymentów. Liczą się tylko interesy i skuteczność. W tym kontekście nasuwa się pytanie: czy Pańskie działania służą interesom narodowym?

    Z poważaniem –
    Przewodniczący
    Kresowego Ruchu Patriotycznego

    /Jan Niewiński/

    http://www.kresowianie.com/index.php

  14. ad.12 Dotychczasowa polityka Polski – w żadnym przypadku nie odnosi się do Narodu, który nie prowadzi takowej, tylko oczywiście dooficjalnych władz. Władzę tą, jak Pan zauważył traktuję z całym swoim szacunkiem jako władzę okupacyjną. Co do Radnych Lublina, polecam zapoznanie się z ich stanowiskiem odnośnie br. sprawy występu ukraińskiego zespołu „TARTAK” a szczególnie dr Żaka zarządcy Lublina. Zapewniam, że oniemieje Pan i zaniemówi na długo. Mój wpis /ad.11/ jest sentencyjnym i skondensowanym skrótem myślowym za co przepraszam najmocniej. Liczę w takich przypadkach nastronę odbierającą.

Sorry, the comment form is closed at this time.