Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Kwiecień 11th, 2012

Gaz łupkowy w Polsce sprzedany

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

Gaz ziemny (inaczej łupkowy), którego wg Państwowego Instytutu Geologicznego jest od ok. 346 do 768 mld metrów sześciennych został sprzedany zagranicznym firmom, pochodzącym głównie z USA. Polski rząd wydał amerykańskim firmom koncesje na wydobywanie gazu łupkowego bez przetargów i debaty publicznej.

W całej tej operacji handlowej Polska nie zarobiła, wręcz przeciwnie, sporo straciła. Oddaliśmy prawa do naszego gazu po znacznie niższych cenach niż te, które na całym świecie. Zwykle takie umowy opiewają na ok. 20% wartości wydobywanego surowca. Polski rząd sprzedał gaz za 1% przychodu z wydobycia gazu. W praktyce oznacza to utratę ponad 100 mld złotych. Gaz łupkowy mógł uniezależnić Polskę od dostaw z Rosji. Eksperci „The Economist” w swojej analizie ukazują, że Polski gaz ziemny mógł zmienić układ sił energetycznych w naszej części Europy.

Czemu sprzedajemy nasz gaz po tak niskich cenach? Czemu w mediach słyszymy, że w Polsce nie ma technologii, która umożliwia wydobywanie tego surowca? Dlaczego jesteśmy informowani że ta technologia jest strasznie droga?

Badania nad złożami gazu łupkowego w Polsce były prowadzone już w czasach PRL, więc już wtedy ta technologia była znana. Ponadto każdy kraj, który posiada uczelnie wyższe wie także, jak wydobywać gaz z łupków. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że technologia wydobywania gazu ziemnego jest już stara i Polska ją posiada. Dodatkowo mamy firmy, które tymi technologiami dysponują i są gotowe samodzielnie wydobywać ów surowiec (np. firmy: Exxon, Chevron, Conoco, BNK Petroleum i San Leon Energy). Uwaga, część tych firm współpracuje z Ministerstwem Gospodarki, a najprawdopodobniej żadna z nich nie uzyskała koncesji na wydobycie!

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 48 Komentarzy »

Piotr Rzymianin: Ostatni papież jest tutaj

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

Petrus Romanus: The Last Pope Is Here
http://www.raidersnewsupdate.com/
Thomas Horn i Cris Putnam
Tłumaczenie Ola Gordon [Dziękujemy! – admin]

Część 1 – Falszywy prorok i antychryst są tutaj

Malachiaszowi zakręciło się w głowie; nie mógł złapać powietrza, i na twarzy poczuł zimny dreszcz. Zastanawiał się czy za chwilę spotka się z Panem, czy to kolejna magiczna wizja?

Chciał odpocząć. Bernard, gdzie jest Bernard? I przypomniało mu się, konfuzja. . . tyle konfuzji o papiestwie. Znowu przyszły słowa, szybko i gwałtownie. Zwroty w liturgicznej łacinie tańczyły w jego umyśle. Czyżby diabeł przejął papiestwo? Schismaticus, papieże i antypapieże, zwariowani na punkcie władzy, polityczne pozerstwo w domu Bożym. Proroctwa papieży wiły się w jego rozpalonej świadomości; smok … och, nie smok, Draco depressus a następnie Anguinus uir, czy to miał być wężowy papież? Tylko w ubiegłym roku, 25 stycznia 1138, zmarł antypapież Anakleta, wreszcie pozwalając mianowanemu Innocentemu II wejść do Stolicy Apostolskiej. Kiedy spiskujący kardynałowie uruchomili swój zamach, przeciwny mu Innocenty II uciekł z Rzymu pod własnym imieniem, Gregorio Papareschi, i znalazł schronienie w opactwie drogiego Bernarda. To właśnie w tym roku papież Innocenty odzyskał Stolicą Apostolską, co skusiło go na tę pielgrzymkę z Irlandii do Rzymu.

Zmęczenie zaczęło zanikać i Malachiasz przypomniał sobie co doprowadziło go tego dnia tutaj, na Wzgórze Janiculum. Po żmudnej podróży z Irlandii do Rzymu, tylko krótki odpoczynek w opactwie Clairvaux w Vallée d’Absinthe dał mu nadzieję. Ale mimo to, że bardzo lubił Bernarda, jego duszę skaziła gorycz przykrości. On poprosił o zgodę jego świątobliwości, by zakończyć swoje dni ze swoim lojalnym przyjacielem w zaciszu opactwa Bernarda. Ale niestety, papież tylko zwiększył mu obowiązki, uczynił go legatem papieskim dla całej Irlandii. Ale Malachiasz był zmęczony tym wszystkim, bardzo zmęczony. Więc co kierowało papieżem? Czy Chrystus nie upomniał swoich uczniów, “Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą?” (Mt 20:26). Pewnego dnia miała pojawić się bestia, i Malachiasz o tym wiedział. . . Bellua insatiabilis. To właśnie wtedy zrozumiał, że papieże rozpoczęli swoje targi i nie było już odwrotu. Kiedy nadejdzie czas, Petrus Romanus będzie znakiem końca Mysterium Babylon magna.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 4 Komentarze »

Litwa: ruszają odszkodowania za mienie żydowskie

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

Podczas poniedziałkowej narady rząd zaakceptował projekt postanowienia o wyznaczeniu fundacji powierniczej, która będzie dysponowała finansami z tytułu rekompensaty rządowej za utracone podczas II wojny światowej oraz znacjonalizowane po wojnie mienie religijnych wspólnot żydowskich.

Rząd wybierze fundację, którą powołała Wspólnota Żydów Litewskich. W tym roku na konto fundacji rząd planuje przelać 3 mln litów. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie jutro, na posiedzeniu Rady Ministrów.

— Lepiej później niż wcale i lepiej tyle niż nic — mówi „Kurierowi” prezes Wspólnoty Żydów Litewskich, dr Simonas Alperavičius poproszony o ocenę planów rządowych. Zaznacza też, że póki rząd nie podjął ostatecznej decyzji na razie trudno cokolwiek oceniać.

Przypomnijmy, że na mocy przyjętej w połowie ubiegłego roku ustawy o rekompensaty za utracone mienie żydowskich wspólnot religijnych, litewski rząd w geście „dobrej woli” ma wypłacić na powołaną przez wspólnotę żydowską i nominowaną przez rząd powierniczą Fundację Kompensacji Dobrej Woli w sumie 128 mln litów w ciągu 10 lat, czyli 30 proc. od ogólnej wartości utraconego lub znacjonalizowanego mienia pożydowskiego.

Pierwsza wpłata w tym roku wyniesie zaledwie 3 mln, które zostaną przekazane ofiarom Holokaustu i zbrodni wojennych. Rządowy projekt zakłada, że tegoroczne odszkodowania trafią do odbiorców w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 6 Komentarzy »

Wśród serdecznych przyjaciół

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

No, no… Czegóż to się nie robi, jeśli już nawet nie dla szczęścia ludu, to dla przyjaciół? Na początku Wielkiego Tygodnia gruchnęła wieść, że syryjski tyran zastosował się do decyzji Judenratu i zgodził się na wycofanie wojska i ciężkiej broni z miast, w których dokazywali przeciwko niemu bezbronni cywile. Dzięki temu Judenrat będzie mógł uruchomić dla bezbronnych cywili pomoc humanitarną, dostarczając im, obok pożywnej soli, również instrumenta pozwalające jeszcze lepiej szachować syryjskiego tyrana gdyby zechciał odstąpić od sprytnego planu, którego autorstwo Judenrat taktownie przypisał „panu Onanu Kofanu” – jak nazywała tego filuta pani posłanka Renata Beger z Samoobrony.

Co się stało syryjskiemu tyranowi, że zdecydował się na krok, rozpoczynający w Syrii etap dwuwładzy? Niewątpliwie przyczynili się do tego „przyjaciele Syrii”, którzy w niedzielę palmową zebrali się w Stambule.

Okazało się, że największym przyjacielem Syrii jest Hilarzyca Clintonowa, co – jak wiadomo – gorsze jest od śmierci i dopiero na tym tle lepiej możemy zrozumieć westchnienia różnych nieszczęśników, którzy molestowali Pana Boga, by chronił ich od przyjaciół, bo z wrogami jakoś sobie poradzą. Hilarzyca jest również wielkim przyjacielem naszego nieszczęśliwego kraju – może nie aż tak wielkim, jak były ambasador Szewach Weiss – ale ona też, podobnie jak cała administracja prezydenta Obamy, traktuje nasz nieszczęśliwy kraj, jako skarbonkę żydowskich organizacji przemysłu holokaustu.

Pewnie dlatego liczni publicyści apelują o zakończenie hałasów wokół tajnych więzień CIA w Polsce, w których amerykańscy torturanci mieli oprawiać osoby podejrzane o terroryzm. Dlaczego niezależna prokuratura i Janusz Palikot robią szum wokół tej sprawy akurat teraz – to inna sprawa, świadcząca o prawdopodobnym wejściu naszego nieszczęśliwego kraju w kolejny etap selekcji kadrowej przed rozpoczęciem scenariusza rozbiorowego – bo pierwszy dokonał się w drugiej połowie lat 80-tych, kiedy generał Kiszczak musiał wyselekcjonować kadry do transformacji ustrojowej – ale neoficka gorliwość publicystów wokół „racji stanu” też jest warta odnotowania.

W imię „racji stanu” wiele można znieść, a jeszcze więcej – usprawiedliwić, więc tylko patrzeć, kiedy nasi Umiłowani Przywódcy uruchomią chwilowo nieczynne obozy koncentracyjne – bo przecież Judenrat gdzieś będzie musiał reedukować pomocników syryjskiego i innych tyranów, których nieubłaganym palcem wskaże nieomylny sąd zagniewanego ludu.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 351 Komentarzy »

Nasze obowiązki w czasach milczących prześladowań

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

W oparciu o Pismo św. możemy domniemywać, że będziemy świadkami pewnego złagodzenia gwałtowności obecnej rewolucji. Ponieważ jednak zło rozpleniło się do takich rozmiarów, że bez cudownej interwencji Boga – tak cudownej, że nie miałaby ona precedensu w historii – kraj nasz nie podniesie się i ponieważ czas ten prawdopodobnie nie nastąpi rychło, ale wydaje się przeznaczony na okres nawrócenia Żydów i niewiernych, nie będziemy o niej mówić jako o czymś niewątpliwym. Bez wyrażania jakichkolwiek opinii w tej kwestii przedstawimy więc to, co wydaje się być stosowne w przypadku, w którym korzystny dla religii ład nie zostanie przywrócony.

W czasie mniej gwałtownych prześladowań, w których religia i jej wyznawcy doświadczają niemniej prześladowań i cierpień, szczególnie niezbędne wydaje się kilka rzeczy.

Aby podtrzymać wśród ludu chrześcijańskiego porządek i czystość wiary oraz jednolitość obyczajów, aby zapewnić mu wsparcie i pociechę, konieczne jest zachowanie ładu hierarchicznego. Ład ten wymaga wspierania i propagowania religii na terenie kraju i jest on głównym środkiem do odbudowy panowania Boga oraz zachowania wiary. Żarliwość naszych biskupów uczyni ich, jeśli zajdzie taka potrzeba, zdolnymi do lekceważenia zarówno niebezpieczeństw, jak i niedogodności życia w ubóstwie, jakie prowadzili niegdyś pierwsi uczniowie Jezusa Chrystusa. Wierni ze swej strony, zachowując wierność religii, a nawet wystawiając na niebezpieczeństwo własne życie, uznają swe własne obowiązki wspierania hierarchii wszystkimi koniecznymi środkami, by mogła ona wykonywać swą pasterską posługę.

Innym ważnym celem będzie dostarczenie temu nieszczęsnemu krajowi dostatecznej liczby kapłanów, a nie ma nic ważniejszego od zapewnienia kandydatom do kapłaństwa wszelkich środków, by mogli się do niego dobrze przygotować. Konieczne będzie wytężenie wszelkich sił, by utrzymać i pobudzić gorliwość o zbawienie dusz, nie tylko w duchowieństwie, ale też wśród wiernych. Chrześcijanie, a zwłaszcza kapłani, muszą być gotowi do poświęcenia się dla dobra duchowego swych braci, zwłaszcza gdy zaistnieje po temu pilniejsza potrzeba. Jeśli nie będą mieli odwagi, by podjąć tę ofiarę, staną się odpowiedzialni przed Bogiem za sukces zła, które przy odrobinie gorliwości mogłoby zostać powstrzymane. Niech ci, którzy odczuwają silniejszy pociąg do Boga, nie wahają się okazać swej gorliwości, gdyż właśnie dający dobry przykład zasłużą sobie na bardziej chwalebną koronę. Muszą oni jednak kierować się wyłącznie chwałą Boga i być gotowi do przyjęcia cierpienia. Ich odwaga musi rosnąć wraz z pojawianiem się kolejnych przeszkód, muszą odnajdować siłę w całkowitym oddaniu się w ręce Boga. Ludzie, którzy proponować będą środki czysto ludzkie i szukać będą odpoczynku, nie nadają się do tego dzieła. Potrzeba nam przede wszystkim takich współpracowników, którzy liczą jedynie na Boga i nie troskając się o rzeczy doczesne, mają wzrok utkwiony w rzeczy wieczne. Przedsięwzięcie to jest wielkie – i niezależnie od tego, co przyniesie, będzie źródłem wielkiej radości dla tych, którzy mu się oddali. Nie wystarczy pracować dla obecnego pokolenia, konieczne jest również myślenie o pokoleniach przyszłych, by zapewnić im środki konieczne do zbawienia.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 4 Komentarze »

Egzorcyzmy wokół żydokomuny

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

O najnowszej książce Pawła Śpiewaka „Żydokomuna” jest coraz głośniej, co można było przewidzieć, gdyż poruszył on „gorący” temat. Co ciekawe, głos zabierają głównie publicyści, natomiast historycy wolą na temat tej publikacji zachować wymowne milczenie. Przyczyna tego stanu jest prozaiczna: autorska interpretacja historii á la Śpiewak ma istotny defekt: nie spełnia norm warsztatu historycznego. Publicyści zwracają uwagę, że istotną wartością tej książki jest swoiste odczarowanie terminu „żydokomuna”, stygmatyzującego do tej pory osoby, które odważyły się go użyć. W dobie panującej politycznej poprawności to rzeczywiście pozytyw i akt odwagi (choć dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego raczej nie musiał obawiać się etykietki antysemity), niestety jednak to za mało, aby książka zyskała uznanie jako rzetelne opracowanie historyczne.

Fałszywe stereotypy
Główna teza pracy Śpiewaka brzmi: tytułowa „żydokomuna” była zjawiskiem mitycznym, fałszywą plotką, która przez dziesięciolecia rzutowała negatywnie na postrzeganie Żydów w Europie, a szczególnie w Polsce. Sam Śpiewak jednak nie jest w stanie twierdzenia tego obronić, a opisując wydarzenia i fakty związane z aktywnością komunistów żydowskiego pochodzenia, wielokrotnie tej tezie przeczy. Więcej nawet, autor – zarzucając różnym osobom uleganie antyżydowskim stereotypom – sam nie potrafi wyzwolić się z równie fałszywego stereotypu, jakoby doświadczenie flirtu z komunizmem było uniwersalnym doświadczeniem polskich Żydów. Być może wynika to z jego własnych traumatycznych doświadczeń i hermetycznej jednorodności własnego środowiska – gdyż tylko takie osoby spotykał. Obraża to jednak pamięć większości polskich Żydów i Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy z komunizmem nie mieli i nie chcieli mieć nic wspólnego. [Czyżby… – admin]

Innym fałszywym stereotypem lansowanym przez Śpiewaka jest „kato-endecki” antysemityzm, zapożyczony od Jana Tomasza Grossa, którym próbuje tłumaczyć wszystkie konflikty polsko-żydowskie. Niestety, nie zdobył się on na samodzielne zbadanie tytułowej problematyki, nie pofatygował się do archiwów, ani nawet nie odwołuje się do dokumentów. Można odnieść wrażenie, że pisze na podstawie własnego przekonania i nie potrafi odnieść się do tematu z pozycji obiektywnego recenzenta. Jest to zatem dość sprawnie napisana publicystyka historyczna, a nie praca naukowa. Operuje w większości obiegowymi faktami i cytatami, które służą mu do udowodnienia z góry założonej tezy, że głównym powodem angażowania się Żydów w komunizm był antysemityzm. Niezbyt to oryginalne – w historiografii anglosaskiej są setki podobnych publikacji, poczynając od lat 70. XX wieku.
Śpiewak pozuje jednak na odkrywcę i z powagą głosi, że widoczna nadreprezentacja Żydów w ruchu komunistycznym podyktowana była tym, iż ten nurt polityczny stał po stronie „słabszych, wyzyskiwanych, biednych”. Komunizm był więc dobry, a żydokomuna to postawa wyboru wyższych wartości etycznych – zły był natomiast otaczający ich świat, „wrogi i antysemicki” (s. 142). W taki sam sposób tłumaczy angażowanie się Żydów w UB i stalinowskie państwo terroru, jakim była Polska „ludowa” (s. 205).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 13 Komentarzy »

Sicz i hajdamacy (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

Nadesłał p. PiotrX.

[Sicz – główne obozowisko, ufortyfikowany obóz kozacki, siedziba Kozaków na Zaporożu zakładana od XVI w. na różnych wyspach Dniepru i przenoszona ze względów obronnych. – przyp. admina]

Edward Prus – „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych”, 2003 r. (fragmenty książki)

W KWIETNIU 1709 r. wyruszyły z Kijowa łodziami dnieprowymi trzy rosyjskie pułki pod dowództwem Piotra Jakowlewa z rozkazem carskim zdobycia i zrównania z ziemią Siczy. Po drodze rozprawiały się one z kozackimi załogami stojącymi w grodkach przydnieprowych. Następnie podpłynęły pod Sicz, która w tym czasie znajdowała się na Czertomliku. Na Siczy wówczas nie było atamana koszowego Piotra Soroczyńskiego, nie nadciągnęła też pomoc tatarska, po którą właśnie udał się na Krym koszowy. Dowództwo obrony Siczy wziął w swoje ręce Jakub Bohusz. Nakazał on wykopać dookoła Siczy rowy, a ponieważ był to czas wiosennych powodzi, to zostały one błyskawicznie napełnione wodą. Jakowlew zmiarkował, że sprawa nie jest łatwa, więc zainicjował pertraktacje, a gdy Kozacy uchylili się od nich, rozpoczął ostrzał artyleryjski Siczy – z niewielkim jednak skutkiem. Łodzie rosyjskie podpłynęły z zamiarem dokonania desantu, ale zostały odparte. Rzeka pochłonęła 300 sołdatów.

Sytuacja stała się patowa – i wtedy właśnie pojawił się płk Hnat Hałahan (Gałagan), „człowiek bez honoru, który niedawno jeszcze służył Mazepie i zdradził hetmana”. On właśnie rozpoczął rozmowy z Niżowcami, obiecując im „carską łaskę”, a jednocześnie przywiódł sołdatów pod samą Sicz. Gdy Zaporożcy złożyli broń, sołdaty rzucili się na nich i rozpoczęli masakrę. Działo się to 25 maja 1709 r. Dokonawszy dzieła zbrodni, Rosjanie rzeczywiście zrównali Sicz z ziemią.

Czegoś podobnego jeszcze mołojcy nie przeżyli. Owszem, sami potrafili rżnąć jeszcze lepiej, ale nigdy nie byli dotąd w sytuacji ofiary rżniętej, i to na tak wielką skalę. Części Kozaków udało się uniknąć masakry, uciekała na swych rączych czajkach, „gdzie oczy poniosą”: na Krym, na stronę turecką, polską, w niedostępne dopływy dnieprowe. Do niewoli dostało się 26 atamanów korzennych i 250 Kozaków szeregowych; 156 z nich ścięto na miejscu, resztę pognano na Sybir. Sicz Czertomlicka przestała istnieć.

Józef Brandt - Obóz Żaporożców

Ci Zaporożcy, którzy przeżyli pogrom, powędrowali z biegiem rzeki i niemal u ujścia Dniepru założyli kolejną Sicz, bez której przecież nie mogli żyć. Najpierw na rzece Kamionce, a następnie w Oleszkach, skąd już widać było Morze Czarne – już po stronie tureckiej. Tu jednak, pod okiem padyszacha, nie czuli się dobrze.

Dramat kozacki o reperkusjach międzynarodowych rozegrał się pod Połtawą w okresie od 27 czerwca do 8 lipca 1709 r. Tu bowiem starły się główne siły szwedzko-rosyjskie. Po stronie tych drugich walczyło sześć pułków kozackich. Wśród dowódców był także Semen Palij. W dniu rozstrzygającej bitwy pod Połtawą [czytamy u Lepkiego] i Karol XII, i Mazepa byli chorzy. Bitwę wygrał car, Mazepa skrył się na terytorium tureckie i tutaj śmierć położyła kres jego akcji. Próbował ją prowadzić dalej hetman (Filip) Orłyk, ale nie sprostał Piotrowi [B. Lepki, dz. cyt.]. Tenże znów nałożył kontrybucje na miasta, które opowiedziały się przy Mazepie, w razie odmowy miały podzielić los Baturyna. To poskutkowało.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 32 Komentarze »