Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sicz i hajdamacy (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-11 (środa)

Nadesłał p. PiotrX.

[Sicz – główne obozowisko, ufortyfikowany obóz kozacki, siedziba Kozaków na Zaporożu zakładana od XVI w. na różnych wyspach Dniepru i przenoszona ze względów obronnych. – przyp. admina]

Edward Prus – „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych”, 2003 r. (fragmenty książki)

W KWIETNIU 1709 r. wyruszyły z Kijowa łodziami dnieprowymi trzy rosyjskie pułki pod dowództwem Piotra Jakowlewa z rozkazem carskim zdobycia i zrównania z ziemią Siczy. Po drodze rozprawiały się one z kozackimi załogami stojącymi w grodkach przydnieprowych. Następnie podpłynęły pod Sicz, która w tym czasie znajdowała się na Czertomliku. Na Siczy wówczas nie było atamana koszowego Piotra Soroczyńskiego, nie nadciągnęła też pomoc tatarska, po którą właśnie udał się na Krym koszowy. Dowództwo obrony Siczy wziął w swoje ręce Jakub Bohusz. Nakazał on wykopać dookoła Siczy rowy, a ponieważ był to czas wiosennych powodzi, to zostały one błyskawicznie napełnione wodą. Jakowlew zmiarkował, że sprawa nie jest łatwa, więc zainicjował pertraktacje, a gdy Kozacy uchylili się od nich, rozpoczął ostrzał artyleryjski Siczy – z niewielkim jednak skutkiem. Łodzie rosyjskie podpłynęły z zamiarem dokonania desantu, ale zostały odparte. Rzeka pochłonęła 300 sołdatów.

Sytuacja stała się patowa – i wtedy właśnie pojawił się płk Hnat Hałahan (Gałagan), „człowiek bez honoru, który niedawno jeszcze służył Mazepie i zdradził hetmana”. On właśnie rozpoczął rozmowy z Niżowcami, obiecując im „carską łaskę”, a jednocześnie przywiódł sołdatów pod samą Sicz. Gdy Zaporożcy złożyli broń, sołdaty rzucili się na nich i rozpoczęli masakrę. Działo się to 25 maja 1709 r. Dokonawszy dzieła zbrodni, Rosjanie rzeczywiście zrównali Sicz z ziemią.

Czegoś podobnego jeszcze mołojcy nie przeżyli. Owszem, sami potrafili rżnąć jeszcze lepiej, ale nigdy nie byli dotąd w sytuacji ofiary rżniętej, i to na tak wielką skalę. Części Kozaków udało się uniknąć masakry, uciekała na swych rączych czajkach, „gdzie oczy poniosą”: na Krym, na stronę turecką, polską, w niedostępne dopływy dnieprowe. Do niewoli dostało się 26 atamanów korzennych i 250 Kozaków szeregowych; 156 z nich ścięto na miejscu, resztę pognano na Sybir. Sicz Czertomlicka przestała istnieć.

Józef Brandt - Obóz Żaporożców

Ci Zaporożcy, którzy przeżyli pogrom, powędrowali z biegiem rzeki i niemal u ujścia Dniepru założyli kolejną Sicz, bez której przecież nie mogli żyć. Najpierw na rzece Kamionce, a następnie w Oleszkach, skąd już widać było Morze Czarne – już po stronie tureckiej. Tu jednak, pod okiem padyszacha, nie czuli się dobrze.

Dramat kozacki o reperkusjach międzynarodowych rozegrał się pod Połtawą w okresie od 27 czerwca do 8 lipca 1709 r. Tu bowiem starły się główne siły szwedzko-rosyjskie. Po stronie tych drugich walczyło sześć pułków kozackich. Wśród dowódców był także Semen Palij. W dniu rozstrzygającej bitwy pod Połtawą [czytamy u Lepkiego] i Karol XII, i Mazepa byli chorzy. Bitwę wygrał car, Mazepa skrył się na terytorium tureckie i tutaj śmierć położyła kres jego akcji. Próbował ją prowadzić dalej hetman (Filip) Orłyk, ale nie sprostał Piotrowi [B. Lepki, dz. cyt.]. Tenże znów nałożył kontrybucje na miasta, które opowiedziały się przy Mazepie, w razie odmowy miały podzielić los Baturyna. To poskutkowało.

Postawa Mazepy ma tylu zwolenników, co przeciwników. Polacy mają doń sentyment, bo sprzyjał Stanisławowi Leszczyńskiemu. Bohdan Lepki napisał o nim trylogię, Juliusz Słowacki dramat, Aleksander Puszkin poemat. Później ocenił go jeszcze Taras Szewczenko. Miał powiedzieć: grzechem Mazepy było przede wszystkim to, że zbytnio się troszczył o interesy starszyzny, a nie brał pod uwagę słusznych żądań dołów kozackich. Gdyby się umiał złączyć z Palijem, sprawa przybrałaby zupełnie inny obrót. Palij znowu grzeszył łatwowiernością w stosunkach z caratem. I też przegrał. A razem z nimi obydwoma przegrała Ukraina […] [cyt. za: J. Jędrzejewicz, Ukraińskie noce…].

Hetman Filip Orłyk bardzo się starał, nie była to wprawdzie postać formatu Mazepy, ale także nietuzinkowa. Udało mu się uzyskać poparcie Turcji, przy której pomocy, wraz z wiernymi sobie Kozakami, w roku 1710 udał się na Ukrainę Prawobrzeżną. Przyłączyli się doń, bo jakże mogłoby być inaczej, Kozacy z Siczy Oleszkowskiej. Dotarł z nimi pod Białą Cerkiew, co wyglądało na dziwactwo, bo przecież to nie Rzeczpospolita była teraz głównym wrogiem Kozaków i Turcji, lecz potężniejąca coraz bardziej Rosja. Być może Orłyk tu właśnie chciał utworzyć ośrodek walki o całą Ukrainę – tylko że zyskiwał sobie niepotrzebnie dodatkowego wroga. Walka na dwa fronty niewielu się dotąd udawała.

W rozległych pismach dyplomatycznych, słanych do władców Szwecji, Francji, Prus, Polski i Turcji, podkreślał znaczenie powołania do życia niezależnej Ukrainy jako ważnego czynnika europejskiej równowagi. Poza mianem zdrajcy nie zyskał niczego. Jego syn Grzegorz został hrabią i generałem francuskim.

A co z Palijem? Skończył w klasztorze zwanym Meżyhorskim Spasem. (…) Palij ostatni watażka marzył o niepodległej Ukrainie […] o księstwie ruskim, w którym być nie miało ani oświaty, ani szlachty, ani prawa. Z Palijem skończyło się wszystko. Jedna Ruś została z wielkimi wspomnieniami, ale ciemna, bez myśli politycznej i przyszłości. Nie mając co lepszego robić, nie wiedząc, do czego się wziąć, bo step do Krymu rozciągający się zaludniał się pod wpływem Moskwy, a Tatarzy przestali już napadać na Polskę i pochowali się gdzieś daleko za Perekopem, Ruś posyłała drobne oddziały swoje na łupież do prowincyj polskich. Ruś wobec Rzplitej zastąpiła Tatarów. Nie tyle straszna co tamci, rzucała częstszy postrach na kraj podolski i wołyński, bo jako bliska, mogła o każdej porze, na wiosnę i na jesień, odbywać swoje wyprawy.

Wyraz hajdamaka w tym czasie dopiero nabył historycznego znaczenia; wprzód może był pospolitym, odtąd stał się technicznym. Hajdamactwo rozwijało się tylko na Ukrainie w pierwszej połowie XVIII wieku. Losy Ukrainy były rozstrzygnięte na długo. Car Piotr jednych terroryzował, drugich demoralizował i chociaż hetmanatu nie skasował, to jednak hetman był teraz zupełnie od Moskwy zależnym [B. Lepki, dz. cyt.]. W ugodzie zawartej z Turcją car wyrzekał się zwierzchnictwa nad Siczą Zaporoską oraz nad Kozakami mieszkającymi na Prawobrzeżu. Zaraz potem, we wrześniu 1711 r., car, który zaczął się tytułować imperatorem Wszechrosji, wydał ukaz, na mocy którego wszyscy Kozacy z Prawobrzeża mieli się przenieść na lewy brzeg Dniepru. Hetman Skoropadski z wyjątkową gorliwością dopilnowywał wypełnienia rozkazu cara.

Z tą chwilą problem kozacki stał się wewnętrzną sprawą Moskwy. Rozpoczęła się prawdziwa „wędrówka ludu”, której słaba Polska nie była w stanie się przeciwstawić. Ci, dotąd wolni Kozacy, zostali przekształceni w pańszczyźnianych chłopów, zależnych od swojej starszyzny. Taką to zyskali wolność! Umierając w 1722 r., hetman Skoropadski chciał chyba po raz pierwszy być sprytniejszym od Piotra I i postawić go przed faktem dokonanym. Był naiwny, bo sprawa z Piotrem to nie z Hryciem. Hetman bowiem był pewny, że po jego śmierci car nie mianuje już nikogo hetmanem kozackim, dlatego chciał go zaskoczyć wyznaczeniem na swoje miejsce następcy. Został nim pułkownik czehryński Paweł Połubudek jako „tymczasowy hetman nakaźny”. Kozacy powiadomili o tym cara i poprosili o łaskawe zezwolenie na wybór hetmana, oczywiście Połubudka. On sam zresztą zaczął już przejawiać dużą aktywność bez konsultacji z imperatorem. Bóg wie, na co liczył, Piotr był nie tylko świetnym politykiem, ale też człowiekiem wyjątkowo nieufnym i podejrzliwym, a nadto okrutnikiem równym Iwanowi Groźnemu.

Car postanowił sprawę zbadać na miejscu, posłał więc na Ukrainę członków tzw. Kolegium Małoruskiego, które w rzeczywistości miało rządzić Kozakami, choć teoretycznie wspólnie z hetmanem nakaźnym. Gdy Połubudek wraz ze starszyzną, po zorientowaniu się w prawdziwej grze Moskwy, ośmielił się zaprotestować w jakiejś sprawie w obecności szefa kolegium Wielaminowa, ten zareagował tak, jak powinien. Oświadczył ze złością: „Jestem tu prezydentem, a wy (starszyzna kozacka) niczym! Złożę was, a wasze wolności skasuję”.

Znieważony Połubudek w 1723 r. skierował na ręce cara pisemną skargę. Piotr na nią odpowiedział, że wszyscy hetmani, począwszy od Mazepy, to zdrajcy, i on, Połubudek, jest takim samym zdrajcą, skoro przeciwstawia się jego woli. Za „karę” car kazał zwiększyć podatki. Na kolejny protest naiwnego hetmana Piotr zareagował gniewem, rozkazując mu, wraz ze starszyzną stawić się przed jego imperatorskie oblicze. Jadąc do Petersburga, minęli się z kniaziem Golicynem, mianowanym zwierzchnikiem kozackim. W Petersburgu car rozkazał Połubudka zamknąć w Twierdzy Pietropawłowskiej, a towarzyszącą mu starszyznę po prostu pościnać.

Piotr I miał dziwne kaprysy i humory – i chyba na ich karb należy zapisać fakt odwiedzenia przez niego uwięzionego Połubudka – aż do śmierci zakutego w łańcuchy na nogach i rękach. Podobno podniósł wysoko te łańcuchy i rzekł: „Nie boję się ani kajdanów, ani więzienia. Lepiej mi umrzeć najgorszą śmiercią, niż patrzyć na likwidację kozactwa”. Car miał wtedy prosić starca o przebaczenie za ostre słowa, a hetman mu odrzekł: „Za niewinne cierpienie moje i moich druhów będziemy się sądzić przed Obliczem wspólnego, sprawiedliwego sędziego, Boga naszego. Gdy staniemy przed Nim, wtedy On rozsądzi Piotra z Pawłem”. Słowa te spełniły się o tyle, że Połubudek pomarł 30 grudnia 1724 r., car – 9 lutego 1725 r.

Nim jednak to się stało, car za „grzech” Połubudka sześciokrotnie zwiększył podatki na ludność Ukrainy. Była to niezła metoda! Stanowiła też ona poważne ostrzeżenie dla nowego hetmana nakaźnego, sędziwego już (73 lata) płk. miżhorodzkiego Daniela Apostoła. Byli jeszcze Kozacy, którzy nie mogli pogodzić się ze swoim nowym statusem, dlatego jesienią 1734 r. założyli oni Nową Sicz w rejonie rzeki Podpolnej, ale wtedy panowała już caryca Anna. Monarchini ta dała zgodę na powrót Kozaków i na założenie przez nich „Nowej Siczy”. Nie odegrała już ona jednak większej roli wojskowej. Zaporoże było już zupełnie uzależnione od Rosji i tylko wspominało „stare dobre czasy pod Polską”. Dusiło się, bo nie mogło napadać, grabić, palić, mordować. Zaporożcy brali tylko udział jako wojsko pomocnicze w wojnach z Turcją w latach 1735-1739 i 1768-1773.

W roku 1734 zmarł Daniel Apostoł, a Petersburg nie wyraził zgody na wybór nowego hetmana. Nie było go do 1750 r. Za panowania carycy Elżbiety, tej, która na swoim dworze zaprowadziła stroje polskie i polski język jako urzędowy, Kozacy na radzie w Głuchowie wybrali sobie hetmana Lewobrzeża. Został nim brat faworyta (faktycznie męża) monarchini Cyryl Rozumowski, miał wtedy lat 22.

Warto zwrócić uwagę na tę niebywałą karierę braci Rozumowskich. Zadecydował przypadek. W 1731 r. wojażował po Ukrainie płk Wiszniewski i wyszukiwał uzdolnionych chłopaków z pięknym głosem do carskiego chóru. We wsi Łemesz na Kijowszczyźnie, będąc w cerkwi, usłyszał, jak pięknie śpiewa młodzian Ołeksa Rozum. Przywiózł tego chłopca do Petersburga i przedstawił Elżbiecie, córce Piotra I. Spodobał się jej przystojny junak, więc postanowiła nauczyć go ogłady i dać minimum koniecznej wiedzy o świecie. Wkrótce, w 1742 r. Elżbieta została carycą i wzięła sobie za męża owego śpiewaka, ale już jako grafa Rozumowskiego. I w taki oto sposób wiejski chłopak (istny kopciuszek rodzaju męskiego) stał się mężem imperatorowej. Nie przewróciło mu się w głowie i o rodzinie nie zapomniał, a przede wszystkim o młodszym bracie Cyrylu, którego imperatorowa także mianowała grafem i wysłała za granicę do uzupełnienia edukacji. Po powrocie zza granicy miał 18 lat i stał się najmłodszym w historii prezydentem Akademii Nauk w Petersburgu. Był nim krótko, bo oto w licznych petycjach, a zwłaszcza podczas podróży Elżbiety po Ukrainie, Kozacy błagali o hetmana – i to w osobie grafa Rozumowskiego. Wybrali go, a caryca wybór zatwierdziła w lutym 1750 r. Na temat obu braci pisał B. Lepki:

Sytuacja poprawiła się pod panowaniem córki Piotra, Elżbiety, która poślubiła Kozaka Rozuma (Rozumowskiego) i obdarowała hetmańską buławą jego młodszego brata Cyryla. Wykształcony za granicą, przesiąknięty ideałami oświeconego absolutyzmu, odegrał Rozumowski na Ukrainie podobną rolę, jak Stanisław August w Polsce. Zbudował wspaniałą rezydencję w Baturynie, założył tam uniwersytet świecki, uśmierzał walkę stronników; ale przyszła caryca Katarzyna i Rozumowski skończył jako hetman na emeryturze [B. Lepki, dz. cyt.]. Decyzja carycy została sprowokowana, bo Rozumowski chciał swój urząd hetmański przekształcić w stanowisko dziedziczne. Nie spodobało się to Petersburgowi, który szybko zniósł urząd hetmański w 1764 r. Tym samym Cyryl Rozumowski był ostatnim hetmanem kozackim. Mieszkał potem w Petersburgu, dopiero przed śmiercią powrócił do Baturyna i tu zmarł, w tym samym roku co ataman Kalnyszewski, mając zaledwie 75 lat.

A tymczasem: Kalnyszewski, ataman koszowy, wykształcony szlachcic podolski, zaczął był Sicz przetwarzać z obozu w państwo. Na rozległych ziemiach siczowych podnosił uprawę roli, rozwijał przemysł, zaprowadzał dobrą administrację. To stało się powodem upadku Siczy. Zdobyto ją podstępem na Zielone Święta 1775 r. [szerzej będzie o tym mowa później – E.E]. Kalnysz umarł w Sołowskach, mając lat 112. Przesiedział żywcem zamurowany lat 28. Takim okrutnym finałem zakończyła się krwawa epopeja, hetmanat skasowano, zaprowadzono rosyjski ustrój wojskowy i poddaństwo na wzór rosyjskiego. Ukraińskim panom i starszyźnie kozackiej nadano rosyjskie tytuły, rangi, obdarowano ich majętnościami i przywilejami i ci poczęli się zgadzać ze swoim nowym losem. Smutne to, ale prawdziwe.

W dobie saskiej Rzeczpospolita przez kilkadziesiąt lat zażywała pokoju, co umożliwiło jej zagospodarowanie ziem ukrainnych, zniszczonych przez wojny kozackie i szwedzkie. Step szeroki pochłonął dawne sadyby ludzkie i zielenił się pustkowiem. Teraz znów zaczął się zaludniać, zabudowywać i ożywać gospodarczo.

Pierwszym, który zaczął zagospodarowywać pustkowia, był wojewoda kijowski Franciszek Salezy Potocki, pan na Krystynopolu. To on na nie znaną dotąd skalę rozpoczął kolejną kolonizację, sprowadzając tu ludność z dóbr Rusi Czerwonej i z tych dzielnic Rzeczypospolitej, które ludność rolniczą posiadały w nadmiarze. Za jego przykładem poszli inni magnaci zaludniając swoje włości w podobny sposób. Te dobre przykłady zaraziły także drobną szlachtę, która w nadziei na polepszenie własnego bytu także ciągnęła w te strony, uważane za ziemię mlekiem i miodem płynącą. Propaganda kolonizacyjna musiała być silna i atrakcyjna, skoro do zasiedlania stepów zgłaszali się także ludzie z Serbii, Mołdawii i Krymu, a także uciekinierzy z „moskiewskiego raju”, który obiecywał czerni Chmielnicki.

Jednym słowem przy końcu panowania Augusta III postrzegamy kresy ukrainne jako obszar na nowo zaludniony i zagospodarowany, a także zamożny jak nigdy dotąd. Dodać należy, że ogół tej ludności przyznawał się do unii kościelnej, albowiem pochodził z Rusi Czerwonej lub z centralnych rejonów Polski. Chodzi o Polaków-łacinników, którzy nie znajdując w nowych siedliskach kościołów swojego obrządku, wtapiali się stopniowo w obrządek ruski, stając się z czasem Rusinami. Z tej okazji pamiętnikarz ubolewa: Magnaci polscy, którzy obszerne na Ukrainie wówczas mieli posiadłości, bardzo zawiedli wobec Ojczyzny i Kościoła, że licznym kolonistom polskim obrządku łacińskiego pozwolili się zniszczyć, nie starając się w swych dobrach o fundacje kościołów łacińskich. Gdyby byli nieco grosza poświęcili na zakładanie plebanii łacińskich, byliby całą napływową ludność na Ukrainie dla polskości i Kościoła ocalili, a w dalszym następstwie od prawosławia obronili [Pamiętnik Adama Moszczyńskiego, Poznań 1863].

Na Prawobrzeżu rozpoczęła się kolejna kolonizacja wyludnionych ziem. Ruszyli się włościanie i drobna szlachta ze wszystkich spokojnych dotąd zakątków Rzeczypospolitej – i nie tylko z niej. Szlachta zamożna protestowała i przeszkadzała, ale piętnastoletnia wolnizna była silniejszym magnesem od „próśb i gróźb”. Kolonizacja ta pierwotnie szła słabo, wciąż było bowiem niebezpiecznie usadawiać się blisko Siczy Zaporoskiej. Ruszyła ona jednak pełną parą już przy końcu panowania Augusta III. Spowodowała to cisza, jaka zalegała stepy. Grom Chmielnickiego już dawno przycichł w oddaleniu, wreszcie całkiem skonał.

Kraj nowe miał zacząć życie; strasznych wysileń było potrzeba, żeby wreszcie zrozumiał dobro swoje i przylgnął z miłością do matki ojczyzny. Przed epoką buntów był tu lud jeszcze prawie w udzielnym kraju ruski, w dobrach ruskich kniaziów, teraz był polski, napłynął z serca Rzplitej, ostatni miejscowych Ukraińców pociągnął ku sobie, a chociaż po rusku mówił, miał już tchnąć sercem polskim; na nowych siedzibach w tej chwili osiadał, kiedy i dla samej Rzeczpospolitej następowały czasy wielkiego prawodawczego przesilenia, które się skończyły dniem 3 maja.

Lud ten, wieku nie było potrzeba, a przelałby się był w bryłę czystego złota polskiego [J. Bartosiewicz, dz. cyt.]. Jednak stało się inaczej i nie tak, jak to sobie wymarzył J. Bartoszewicz. Magnaci polscy bowiem zbyt mocno dbali o własną kieszeń, a mniej lub zupełnie o sprawy publiczne. Nie było wówczas męża, który by potrafił patrzeć perspektywicznie i myśleć przyszłościową polską racją stanu. Chodziło o to, że nie uważali oni za rzecz potrzebną utrzymanie i umacnianie polskości jako droższej od ruskości. Należało zatem owych osadników polskich spisać na straty – i nie tylko zresztą polskich. Zaczęła się więc ze wszech stron kupić, do ziemi mlekiem i miodem płynącej, ludność różnorodna, nawet zza Dniepru, bo u nas było swobodniej niż pod Moskwą, z Serbii, z Multan, z Wołynia, od stepów i od Krymu. Mozaika dziwnych wiar, wychowania, języka, obyczajów [tamże]. I teraz, gdy temu konglomeratowi dano kapłana polskiego, wtedy, być może, mieszanka ta stopiłaby się w polskim, katolickim tyglu, w złoto polskiej narodowości.

Stało się jednak inaczej, i to właśnie przez ową przeklętą pazerność! Magnaci wysyłają tam Rusina, bazylianina, o. Kosteckiego, który „rzucał garściami światło” na tę ludność. Ale nie było to światło polskie, łacińskie, lecz ruskie, greckie – chociaż przez unię katolickie. A było nad czym pracować. Bywało tam, że mężowie mieli po kilka żon i odwrotnie, żony po kilku mężów; bywało, że mężowie żony swoje sprzedawali za towar, złodziejstwa i zabójstwa zdarzały się co dzień. Lud był w niektórych okolicach ciemny, bez pierwszych pojęć o życiu społecznym.

Ks. Kostecki lud ten ciemny zrobił chrześcijański (i ruski), tępił w nim nienawiść do Żydów, wskazywał na braterstwo obrządków ruskiego z łacińskim […] Nie próżnowali też bazylianie, którzy mieli tu monopol i oparcie w 1900 parafiach unickich (1764 r.) przy zaledwie 20 prawosławnych. Bazylianie rozwinęli wielką misję przede wszystkim na rzecz odnowy moralnej tej różnojęzycznej mozaiki. W latach 1764-1768 powstały ich ośrodki misyjne w Humaniu, Targowicy, Ładyżynie, Śmile, Żabotynie, Czehryniu, Sokołówce, Mańkówce i w kilku jeszcze innych miejscowościach. (…) Jednocześnie rozwijał się ruch hajdamacki zapładniany przez Sicz. Wobec tego zjawiska ataman koszowy okazał się zupełnie bezradny.

Próba powstrzymania hajdamaczyzny spowodowała w 1761 r. bunt biedoty (hołoty) kozackiej, który krwawo stłumiły wspólnie władze kosza zaporoskiego i wojsk rosyjskich. Rok później przywódcą kosza został Piotr Kalnyszewski (Kalnysz). Wysunęła go na to stanowisko starszyzna ze względu na jego powszechnie znane prorosyjskie nastawienie. Był on jednym z tych, którzy przyczynili się do katorgi, chłosty i piętnowania dziesiątków Kozaków wywodzących się z czerni. Zapamiętano mu to.

Jak wybuchła wojna rosyjsko-turecka w 1768 r., czerń ponownie rzuciła się w Siczy na domy starszyzny, grabiąc je do cna i mordując tych, co chcieli jej w tym przeszkodzić. Chciano dopaść Kalnyszewskiego, ale ten zwiał, przebrawszy się za mnicha, i schronił w stojącym w pobliżu garnizonie rosyjskim. Czerń wybrała sobie nowego atamana, będącego w jej ręku marionetką, Filipa Fiodorowa. Kalnysz nie rezygnował, intrygami doprowadził do poróżnienia buntowników, aby wreszcie przy pomocy dwóch pułków wiernych sobie rozbić ich zupełnie.

Jednak nie Kalnyszewski uratował Sicz przed kompletnym rozprzężeniem, wreszcie przed likwidacją zaplanowaną przez carycę Katarzynę II, lecz właśnie owa wojna rosyjsko-turecka. Wziął w niej udział Kalnyszewski, za którym pociągnęła prawie cała Sicz. Sytuację wykorzystali Tatarzy, napadając na bezbronne Zaporoże, zabierając jasyr, konie i bydło. Kureń korsuński zareagował w grudniu 1769 r. buntem, który zakończył się klęską i zesłaniem prowodyrów na Sybir.

Niespokojnie było także w Rzeczypospolitej, sprawcami zamieszania byli, przywołani już, hajdamacy. Najczęściej termin ten jest ograniczany do czasów koliszczyzny, ale niesłusznie, bo zarówno nazwa ta, jak i ruch pod nią się kryjący znane były już wcześniej. (…) Jednak tak naprawdę to po raz pierwszy hajdamacy dali znać o sobie w 1734 r. w czasie walki o tron polski po śmierci Augusta II. W tym roku bowiem zbuntował się sotnik nadwornych Kozaków ks. Jerzego Lubomirskiego Werłan. Działał on w porozumieniu z dowódcą garnizonu rosyjskiego stacjonującego w Humaniu, który miał mu przekazać, rzekomo, tajny ukaz carski nadający watażce stopień „pułkownika nakaźnego ochotniczego wojska”. Do samozwańczego pułkownika przyłączyła się pewna liczba chłopów i Kozaków humańskich, będących w służbie Potockiego. Nie zabrakło też Zaporożców z Garbu Bohowego. Siła, jaką zaczął rozporządzać „pułkownik carowej Anny”, pozwoliła mu w miarę swobodnie hulać po Bracławszczyźnie i częściowo Wołyniu. Wprawdzie pod Krzemieńcem poniósł klęskę, ale z resztkami opanował i złupił Brody, spalił Załoźce, a nawet groził, że zajmie Stanisławów. Nie był w stanie, w 1734 r. naciskany przez wojska koronne uciekł na Lewobrzeże, a tam już na niego czekały bratnie watahy rebelianckie, m.in. Sawy Czałego.

Ciekawa to postać: najpierw służył on u Werłana, ale się z nim posprzeczał, więc udał się na Zadnieprze i tu założył własną kohortę hajdamacką. Później był na prawym brzegu Dniestru, złapano go tam i osadzono w więzieniu, skąd uciekł do Turcji. Tu zaofiarował swoje usługi hetmanowi Orłykowi. Przekupiony przez szlachtę, zaczął znów skutecznie zwalczać hajdamaków. W 1741 r. zamordował go Kozak Ihnat Hołuj – wysłannik starszyzny zaporoskiej.

Jeszcze raz podniosła głowę hajdamaczyzna w 1750 r. – i to zarówno w Polsce, jak i w Rosji. Jednak i tym razem przegrała po obu stronach Dniepru. Rezultatem tej działalności rozbójniczej było zniszczenie na Bracławszczyźnie 27 miast i 111 wsi. To, co tu zostało powiedziane, stanowi długą uwerturę do rzeczywistej koliszczyzny, w której zasłynęli hajdamacy – więcej – zasłużyli na poemat Tarasa Szewczenki pod takim właśnie tytułem.

Komentarze 32 to “Sicz i hajdamacy (1)”

  1. dtzkyyy said

    Dziękuję bardzo PP. Piotrxa i Maruchę za kolejną ineresująca publikacje rarytasu.

    Dawno chcę zapytać, czy jest w Gajowce u Pana Maruchy coś w rodzaju Indeksu (Spisu rzeczy, Treści, Spisu tematów), bo taki Indeks sam sobą mógłby być takim niesamowitym i wychowawczym utworem.

  2. JO said

    Hajdamaka to nazwa Turecka – Zboja – Zlodzieja-Napastnika.

    Nonsensem jest pisac rozprawy o tym jak Zabojca-Zboj- Zlodziej MYSLAL o zalozeniu Ksiestawa Ruskiego – Panstwa, ktore mial oderwac od Legalnych Panstw, ktore powstaly z Woli Boga.

    Ta Nonsensowna Dywagacjo-Adoracja powinna byc zastopywana Prawda i Naukowymi Artykulami.

    Tak nie jest, gdyz Uni wola Zabojce wystawic na piedestal jak to sie dzieje dzis z „Ruchem Slaskim” , „Kaszubskim”…etc, etc, by dzieliz, krasc i rzadzic…Kosztem jednej Rzeczpospolitej – Jedej – POLSKI

  3. Marucha said

    Re 1:
    Niestety… nie ma takiego spisu treści. Jest tylko:
    – archiwum uporządkowane latami i miesiącami
    – wyszukiwarka (można też szukać przez Google dodając site:marucha.wordpress.com)
    Można tez zawęzić poszukiwanie przy pomocy pola „Kategorie”, gdzie – o ile pamiętam – staram się zakwalifikować artykuł do tematów: historia, polityka, kultura itd.

  4. Marucha said

    Re 2:
    Widzi Pan – co innego pochwalać czyjeś zamiary założenia własnego państwa, a co innego w miarę obiektywnie pisać o faktach, jakie miały miejsce.

  5. dtzkyyy said

    Re. 3.

    Szkoda, Panie. Jestem tako skonstruowany, że pzyzwyczaiłem się komponować i systematyzować różne matrycowe twory i zjawiska, oczywiście przeważnie rosyjskiego pochodzenia, ale zawsze jestem rady, spotkając z encyklopedycznym podejściem do innych żywiołów narodowych, naprzykład, wspanialej Encyklopedii Białych plam…

    Uważajac Gajowke wraz z jej Gospodarzem i szanownymi gośćmi za takie matrycowe zwierciadło współczesnej Polski, żałuje z powodu braku takiego Przewodnika dla obcokrajowców, za często mających zniekształcony obraz Polski i jej mieszkańców, bo takim krzywym zwierciadłem dla wielu Rosjan na razie jest obrzydliwa „GW” i jej niezmienny czarownik.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Ja sam tego nie wyrobię, ale może ktoś z zewnątrz podjąłby się przejrzenia artykułów a gajówce (tych, o ponadczasowej wartości), pogrupował je tematycznie, porobił do nich linki i wstawił np. jako komentarz. Potem z komentarza zrobiłbym oddzielną zakładkę, np. „Indeks najważniejszych artykułów”.

  7. dtzkyyy said

    Re. 6.

    Zrobiłbym to sam, ale uważam, że robić to muszą polskie ręce i polskie serce, a rosyjskie oczy będą muszą na to wszystko uważnie patrzeć, bo u Polaków i Rosjan doświadczenia są różne, ale jakże one są pożyteczne wzajemnie.

  8. JO said

    ad.4. Troche nie rozumiem Pana wypowiedzi. Odczytuje ja nieco pejoratywnie.

    Panie Gajowy, czy nie zauwaza Pan, ZE PANSTWO JUZ BYLO i nazywalo sie UKRAINA ? To Panstwo bylo czescia Rzeczpospolitej, ktora powstala po polaczeniu sie Rusi z Litwa a potem z WKLitewskim z Krolestwem Polskim, ktore bylo Panstwem , ktore powstalo po polaczeniu Rusi Halickiej ,,,,z Krolestwem Piastow.

    O jakim chwaleni Wlasnego Panstwa Pan Mowi?

    POLSKA – RZECZPOSPOLITA byla Krolestwem Panstw, byla Rzecza Wspolna.

    Czy Pan chce chwalis Zbojow Mzonki o separacji Ziem innych Panstw i utworzeniu „Wlasnego” – zbojeckiego?

    Ja Pana to nie rozumiem. Czy moglby Pan nieco rozwinac swa mysl?

  9. JO said

    re .8. Czy przed od[powiedza moze Pan przeczytac Akt oddania sie Krolowej Polski przez Jana Kazimierza? – ta tresc jest w Mszale Rzymskim….. sugeruje zwrocic uwahe, ze tam oddaje ten Krol swoje Panstwa tworzace Jedno Panstwo Katolickie – Rzeczpospolita, ktora jak Bog kazal byla schierarchizowana a jedna z wielu poziomow chierarchii byly Rzeczpospolitej PANSTWA

    O jakich wiec WLASNYCH panstwach Pan pisze?????

    O jakich dazeniach a wiec czynnosciach majacych na celu utworzenie „wlasnego panstwa” Pan pisze? czy o rebelii? separatyzmie? rewolucji? Zlodziejstwie?……

  10. JO said

    ad.7. Ma Pan racje – to musi zrobic POLAK i najlepiej Ksiadz lub zakonnik….
    Szkoda, ze Pan nie czuje sie POLAKIEM noszac Polskie Nazwisko i majac Polskie korzenie…

  11. dtzkyyy said

    Re. 10.

    Natomiast u mnie do Pana pretensji, Panie JO, brakuje.

    Co do mojego samopoczucia, to jest z nim bardzo ciekawa i wieloletnia historia, której nie chciałbym wynosić na ten wir, powiem tylko że moja sympatia do tworu, jakim jest Gajowka z jej maruchowiczami jest niekłamaną i szczerzą.

  12. PROF. ANNA RAŹNY USIŁUJE NAWRÓCIĆ POLAKÓW NA POLITYKĘ PROPOLSKĄ

    I. Prof. Anna Raźny w 2010 roku:

    „USA i Rosja” – film przedstawia fragment prelekcji pt. „Polska między Rosją i Niemcami”, wygłoszonej 27.03.2010 roku, czyli w tydzień po nagłym usunięciu prof. Raźny ze stanowiska Przewodniczącej Rady Politycznej LPR przez lobby proamerykańskie w Polsce. Usunięcie poprzedziła seria wystąpień prof. Raźny na przełomie 2009/2010 r. na rzecz weryfikacji stosunków z Zachodem i ustanowienia partnerskiej współpracy z Rosją i rosyjskim prawosławiem:

    — apel do prezydenta Kaczyńskiego i list do premiera Tuska w sprawie zmiany polityki wobec Rosji z „konfrontacyjnej” na „geopolitycznego partnerstwa”:

    „Apel o zmianę polityki wschodniej

    Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin apeluje do władz Polski – prezydenta Lecha Kaczyńskiego i rządu Donalda Tuska – o zmianę polskiej polityki wschodniej, obejmującej Rosję, Ukrainę i Białoruś. Od 1989 roku jest ona kreowana przez amerykańskie lobby w Polsce, mające swych przedstawicieli w polskim parlamencie, wszystkich partiach politycznych – z wyjątkiem narodowych – w środowiskach opiniotwórczych i mediach. Jest to polityka transatlantyckiej konfrontacji z Rosją, którą należy zastąpić polityką geopolitycznego partnerstwa. Zmiana ta nie oznacza utworzenia rosyjskiego lobby w miejsce amerykańskiego. Oznacza jedynie ukierunkowanie polskiej polityki zagranicznej, a w jej ramach polityki wschodniej, na polskie interesy, które mogą być realizowane wyłącznie na gruncie partnerstwa i dobrego sąsiedztwa z Rosją. Polityka konfrontacji, której przejawem było m. in. uczestnictwo Polski w tzw. kolorowych rewolucjach w państwach postsowieckich, obliczona była na ich oderwanie od Moskwy i otwarcie na wpływy amerykańskie.

    Wbrew swoim interesom narodowym Polska wzięła znaczący udział w walce Stanów Zjednoczonych o wpływy w Europie Wschodniej i na obszarze Kaukazu. W konsekwencji nasze relacje z Rosją pogorszyły się, zaś polska gospodarka poniosła wymierne straty oraz uległa, podobnie jak polskie społeczeństwo, uzależnieniu od posunięć dwóch wielkich graczy politycznych na arenie międzynarodowej. Jest to wysoce nieodpowiedzialna postawa w sytuacji uzależnienia polskiego państwa od rosyjskich nośników energii. Działanie odwetowe Moskwy objęło bowiem nie tylko sferę polityki, ale również dostawy ropy i gazu do Polski. Uległy one poważnemu ograniczeniu, które zapowiadać może nagłe ich powstrzymanie przez stronę rosyjską, powołującą się na zasady wolnorynkowe w tranzycie i sprzedaży. Strona polska natomiast w handlu z Rosją ucieka od tych zasad w sferę wielkiej polityki, w której – paradoksalnie – nie odgrywa żadnej samodzielnej roli. Równie niepokojące jest to, że władze oraz media nie przekazują polskiemu społeczeństwu rzetelnej informacji na temat dostaw gazu rosyjskiego i ropy. Manipulują świadomością Polaków poprzez zatajanie faktów, unieważnianie praw wolnego rynku, nagłaśnianie tematów zastępczych. W rezultacie Polacy skazani zostali przez polskie władze na domysły bądź całkowitą niewiedzę w sprawach, które dotyczą bezpośrednio ich życia codziennego i ich gospodarki. (…)

    Tymczasem Stany Zjednoczone, których antyrosyjskę politykę Polska realizuje, nie tylko nie angażują się w zapewnienie naszego bezpieczeństwa energetycznego, lecz je wręcz uniemożliwiają. Natomiast stanowisko unijne w tej kwestii jest solidarnością jedynie na papierze. W tej sytuacji konieczne jest samodzielne działanie polskich władz, które w obecnej chwili – zanim Polska zdywersyfikuje swe zaopatrzenie w nośniki energii – wymaga zamiany polityki konfrontacji na politykę partnerstwa z Rosją.” (lpr.pl, 10.01.2010);

    — artykuł „Ruch narodowy w Polsce w nowej sytuacji politycznej i gospodarczej”:

    „Wbrew polskiemu interesowi narodowemu

    Niestety, prawda o Traktacie Lizbońskim, poddana jawnej manipulacji przez lewicowo-liberalne oraz tzw. prawicowe partie polityczne, środowiska opiniotwórcze i nade wszystko media, nie dotarła do świadomości wszystkich Polaków. Wielu z nich żyje w euforii, wywołanej możliwościami uzyskania dotacji unijnych, które nie są konfrontowane z naszymi składkami członkowskimi, ani tym bardziej z katastrofalnymi skutkami bezwolnego i bezmyślnego dostosowania polskiej gospodarki do wymogów Brukseli. Społeczeństwo polskie zostało bowiem potraktowane przez zwolenników bezwarunkowego wejścia do Unii Europejskiej i przekształcenia jej w superpaństwo z najwyższą arogancją i taką wyższością, która rodzi się z poczucia bezkarności. Poczucie to będzie silne tak długo, jak długo nie przedrze się do świadomości polskiego społeczeństwa idea odpowiedzialności za przyjęcie przez Polskę Traktatu Lizbońskiego. Odpowiedzialność ta spoczywa w równej mierze na prezydencie Lechu Kaczyńskim, który go podpisał, jak i na parlamencie, który go zaakceptował. Nade wszystko jednak na tych partiach, które zdominowały polską scenę polityczną jako partie prawicowe i patriotyczne – PO i PiS. Wbrew podkreślanym przez ich liderów różnicom, łączy je strategia globalistycznych działań nie tylko prounijnych, ale również proamerykańskich. Dowodem tych ostatnich była jednomyślność w sprawie Iraku i udział Polski w tzw. prewencyjnej wojnie Stanów Zjednoczonych z tym suwerennym państwem, podobnie jak udział w takiej samej wojnie z Afganistanem. Przeczy on polskiemu interesowi narodowemu, polskiej tradycji historycznej i polskiemu etosowi.

    Stanowi więc weryfikację partii pragnących uchodzić za prawicowe i patriotyczne, ukazuje zakłamanie głoszonych poglądów i manifestowanych postaw. Weryfikacja ta obejmuje nie tylko PO oraz PiS, ale również Prawicę Rzeczypospolitej Marka Jurka. Przywódca tej partii agitował z mównicy sejmowej za udziałem Polski w tych wojnach i swego poparcia dla nich nie zmienił. Zasłynął tezą, iż wynika ono z naszego długu moralnego wobec Stanów Zjednoczonych. Teza ta jest tak samo nieuzasadniona jak wprowadzenie przez niego jako marszałka Sejmu święta Chanuki do polskiego parlamentu. Nie powinno więc dziwić, że jego partia nie odwołuje się do tradycji narodowej. Nie ma też programu obrony narodowego interesu Polski. Chce jedynie, podobnie jak PO i PiS, zagospodarować narodowy elektorat, rozbity po wyborach 2007 roku.” („Aspekt Polski” nr 146/2009, aspektpolski.pl, 28.12.2009);

    — artykuł „Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?”:

    „(…) Wydarzenia ostatnich lat pokazały, że opcja transatlantycka nie obejmuje interesów polskiego społeczeństwa i polskiej racji stanu, a wręcz im przeczy. Swe zwycięstwo u nas zawdzięcza bardzo silnemu i bardzo aktywnemu lobby amerykańskiemu, które ma swych przedstawicieli w polskim parlamencie, we wszystkich – z wyjątkiem narodowych – partiach politycznych, polskiej nauce i kulturze, a nade wszystko we wszystkich środkach masowego przekazu. Ci ludzie mają za sobą dłuższe lub krótsze, często wielokrotne, pobyty w Stanach Zjednoczonych na stypendiach, stażach, szkoleniach, kursach, wykładach, które odbywali na koszt państwa amerykańskiego, różnych jego instytucji, fundacji, organizacji, koncernów, czy wreszcie wpływowych lobby. Strona amerykańska jako finansująca ich pobyt, w mniej lub bardzie subtelny sposób narzucała i narzuca im priorytetowe dla niej koncepcje polityczne, społeczne, kulturowe, gospodarcze. Polscy klienci amerykańskich instytucji w przeważającej większości przejmowali te koncepcje, nawet wówczas, gdy mieli za sobą przeszłość komunistyczną.

    (…) W związku z tym rodzi się wiele pytań (…) również co do naszej roli w relacjach Unii z Rosją. Odpowiedź, iż jesteśmy czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, że potwierdzałaby naszą niezdolność do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa – Moskwa, Warszawa – Bruksela i Warszawa – Waszyngton. Decydujące o tych relacjach lobby amerykańskie w Polsce jest bowiem niezdolne do własnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada żadnej autonomii i podmiotowości.” („Aspekt Polski” nr 147/2010, aspektpolski.pl, 23.01.2010);

    — artykuł „Czy Rosja będzie z nami bronić krzyża?”:

    „Sejm RP, godząc się na Traktat, a Prezydent Lech Kaczyński, podpisując go, wzięli na siebie polityczną i moralną odpowiedzialność za sankcjonowanie walki z chrześcijaństwem i kształtowanie odciętej od przeszłości Europy. Podjęta w Unii walka z krzyżem stanowi wyzwanie nie tylko dla każdego katolika, ale również chrześcijanina. W obronie krzyża nie powinno nas nic dzielić – ani różnice konfesyjne, dogmatyczne i eklezjologiczne, ani narodowościowe. Europa potrzebuje naszej chrześcijańskiej jedności w obronie krzyża, a więc również jedności polskich katolików i rosyjskich prawosławnych. Wspólna obrona krzyża jest nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna. Ona też może stanowić najważniejszy krok w kierunku pojednania naszych narodów. Jest to zadanie, które powinniśmy podjąć. Nasz rzekomo największy sojusznik – Stany Zjednoczone – nie jest zainteresowany umocnieniem Europy i jej odrodzeniem religijnym. Przeciwnie, łatwiej mu będzie nadal nad dominować nad nią rozbitą duchowo, pozbawioną silnego fundamentu aksjologicznego, cofającą się przed napierającym islamem. To supermocarstwo światowe, wykorzystujące dla swego globalizmu ideę demokratyzacji świata oraz ideę obrony praw człowieka jest głuche, gdy są one łamane w odniesieniu do chrześcijan, gdy ich tysiące są każdego roku zabijane z powodu nienawiści religijnej.

    Stany Zjednoczone, niezależnie od tego czy rządzą nimi demokraci, czy konserwatyści nie są sojusznikami chrześcijaństwa ani w Europie, ani w świecie. Sojusznikiem może być Rosja, która przestała być stolicą światowego ateizmu i powróciła do prawosławia oraz jego wartości.
    (…)
    Przygotowanie świadomości polskiego i rosyjskiego społeczeństwa mogą utrudniać nie tylko politycy, ale również środowiska opiniotwórcze i media – w ogromnej mierze podlegające politycznej poprawności, nie zainteresowane przyszłością cywilizacyjną i duchową Europy, popierające zachodzące w niej negatywne procesy. W Polsce wspólną z rosyjskimi prawosławnymi obronę zwalczanego w Europie krzyża utrudniać będą nie tylko fanatyczni zwolennicy obecnego kształtu Unii Europejskiej oraz jej ustawy zasadniczej – Traktatu Lizbońskiego – ale również silne lobby amerykańskie, które kreuje naszą politykę wobec Rosji. Politykę transatlantycką, antyrosyjską. Taki charakter będzie ona miała tak długo, jak długo będą się z nim zgadzali polscy katolicy. Stanęli bowiem przed następującą alternatywą: albo będą nadal godzić się na dyktat Brukseli i Waszyngtonu w sprawach religii, albo pójdą za Ojcem Świętym i głosem sumienia, które podpowiada wspólną z Rosją obronę krzyża w Europie i świecie.” („Aspekt Polski” nr 148/2010, aspektpolski.pl, 24.02.2010);

    — oficjalne stanowisko LPR w sprawie sprowadzania wojsk amerykańskich do Polski:

    „Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że rząd polski i rząd amerykański uzgodniły miejsce stacjonowania amerykańskich rakiet „Patriot” na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

    To ważne uzgodnienie międzypaństwowe dokonało się w najgłębszej tajemnicy przed Polakami, bez przeprowadzenia w tej sprawie debaty parlamentarnej, ani debaty publicznej. Rozlokowanie na terytorium Polski obcych wojsk i uzbrojenia stawia Państwo Polskie w sprzecznej z Konstytucją sytuacji zakwestionowania suwerenności wojskowej Państwa, taka forma niesuwerenności miała już miejsce w historii Polski i została odrzucona przez Naród.

    Lokalizacja na terenie Państwa Polskiego amerykańskich systemów rakietowych bliskiego zasięgu musi wywołać niepokój wśród naszych sąsiadów, a to jest sprzeczne z elementarnym interesem narodowym Polaków. (…)

    Ukrywanie przed Narodem decyzji, które w swoich skutkach mogą zagrozić bezpieczeństwu Polski, jest kontynuacją polityki awanturnictwa wojennego, która stała się naganną praktyką polskich władz.

    Witold Bałażak, prof. Anna Raźny, Mirosław Orzechowski” (lpr.pl, 10.02.2010).

    * * *

    DOPIERO W TYM MOMENCIE MAMY WŁAŚCIWĄ PODSTAWĘ DO ROZPOCZĘCIA DYSKUSJI NA TEMAT UKRAINY I ROSJI. Pani profesor Raźny mówi nam wprost, że dotychczasowa polityka szukania na Ukrainie chętnych do występowania razem z Polską przeciwko Rosji i traktowania Ukrainy jako zapory przeciwko Rosji – poniosła druzgocącą klęskę i przyniosła Polakom wielką szkodę.

    II. Prof. Anna Raźny w 2012 roku:

    — artykuł „Rosja Anno Domini 2012 (1)”:

    „(…) W kształtowaniu obecnych i przyszłych stosunków z Moskwą nie możemy pominąć żadnego z nich [tragicznych doświadczeń]. Musimy być czujni i z tym większą uwagą śledzić zachodzące w Rosji współczesnej procesy, że zaznacza się w nich wyraźny powrót do polityki imperialnej. Naszej czujności powinna towarzyszyć odpowiednia dla naszej suwerenności i naszych interesów polityka wobec Rosji.

    Zgodnie z formułą Romana Dmowskiego – jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie – powinna to być polska polityka, nie zaś unijna w osiemdziesięciu procentach i amerykańska w dwudziestu, jak to ma miejsce obecnie. W realizowanej dotychczas przez polskie władze opcji unijno-amerykańskiej wobec naszych wschodnich sąsiadów, głównie wobec Rosji, wykorzystana została koncepcja Jerzego Giedroycia, zgodnie z którą priorytetem dla nas winna być BUDOWA WIELKIEJ UKRAINY (JAKO RZEKOMEJ ZAPORY PRZED MOSKWĄ) kosztem Polski.

    Nieudana w tym postradzieckim państwie pomarańczowa rewolucja, w której przyjęliśmy rolę jej awangardy, zdyskredytowała doszczętnie zarówno koncepcję Giedroycia, jak i całkowicie rozbieżną z naszymi interesami unijno-amerykańską politykę wobec Rosji. Wymownym świadectwem tej rozbieżności jest z jednej strony uporczywe pomijanie przez kolejne ekipy rządzące Polską problemu ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej; z drugiej natomiast – upokarzający brak symbolicznego choćby zainteresowania Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych problemami zbrodni katyńskiej. Ci rzekomo strategiczni sojusznicy Polski (czterech prezydentów Polski – Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski zadeklarowało, iż również Izrael jest taki sojusznikiem) od początku naszej walki o prawdę na jej temat, a następnie o jej rozliczenie, milczą wymownie”. („Aspekt Polski” nr 172/2012, aspektpolski.pl, 02.03.2012).

    Czas na praktyczne wnioski.

  13. JO said

    ad.11. Prosze nie traktowac mojej wypowiedzi jak „pretensje” moje w Pana kierunku.

    Uwazam, ze czlowiek moze zmienic poczucie swojej przynaleznosci w szczegolnych okolicznosciach. Pan jak sadze, czuje sie Rosjaninem mimo czysto polskiego pochodzenia przynajmniej od Ojca.

    Napisalem „szkoda”, bo osobiscie chcialbym by bylo wiecej ludzi czujacych sie Polakami takich jak Pan tym bardziej , ze Pana pochodzenie do tego jego Uprawnia.

    Jezeli czuje sie Pan Rosjaninem, to nie jest powod do pretensji – kazdy ma wolna wole a Rosjaninem byc to przeziez tez piekna rzecz.

    Jezeli natomiast ma Pan poczucie przynaleznosci Ukrainskiej to rozmumiem , ze ono moze byc tylko jako malej ojczyzny, ktora przeciez kazdy z Nas posiada i jako takie poczucie rowniez nie zasluguje na potepienie. Gdybym byl Kozackiego pochodzenia – to przeciez Kochalbym SICZ szczegolnie.

  14. dtzkyyy said

    Re. 12.

    Zgadzam się całkiem,

  15. wet3 said

    @ JO (8)
    W czasach o ktorych pan pisze slowo „Ukraina” nie mialo nic wspolnego z tym panstwem, ani tez z jego mieszkancami. W Rzplitej oznaczalo ono ziemie „na (s)kraju” czyli rubieze lub pogranicze. Polityczne okreslenie tych ziem oraz ich mieszkancow oddawala nazwa „Rus” lub „Ksiestwo Ruskie”.

  16. JO said

    Ta Ziemia mala swoje lokalnej Panstwo I Ta Jedyna Panstwowosc tez, jezeli chciala byc Wyeth w chierarchii to droga do tego Byla tylko Jedna – zaslugi…

  17. JO said

    Panie Wet 3 Ksiestwo Ruskie bylo Panstwm. O co walczyli Hajdamacy czyli zboje? O rozwalanie swojej Malej Ojczyzny , no I doing rail sie.

    To nie Rzeczpospolita jest WINNA a zboje, ktorzy za gorsze Dali sie na mowic do zbrodni w imie swoich zadz..

  18. Makiawelli de Jezuicki said

    Relatywizm to piękna religia :))

    Hajdamata – wolny chłop, nieprzejednany wróg niewiernych zbojow- turków.
    Obrońca wiary Prawosławnej.
    Obrońca całej europy przed krwawym islamem.
    Sól w oku polskich panów-nierobów.
    itp i itd

  19. Marucha said

    Panie JO:
    Napisał Pan w komentarzu nr 2 rzecz przedziwną:

    Nonsensem jest pisac rozprawy o tym jak Zabojca-Zboj- Zlodziej MYSLAL o zalozeniu Ksiestawa Ruskiego – Panstwa, ktore mial oderwac od Legalnych Panstw, ktore powstaly z Woli Boga.

    Więc odpowiedziałem Panu, w komentarzu 4, że ponieważ zamiar założenia państwa przez owego zbója jest faktem historycznym, to nie ma sensu tego negować czy przemilczać. Czy coś tu jest niejasne?

    Widzi Pan, istnieje wielka różnica w potwierdzeniu zaistnienia jakiegoś faktu, a oceną tego faktu, np. z punktu widzenia moralności, polityki itd.
    Mam wrażenie, że Pan tej różnicy niekiedy nie dostrzega.

  20. Piotrx said

    Grekokatolicy nie wpuszczają łacinników do kościoła

    Aktualizacja: 2012-03-11 6:17 pm

    http://www.bibula.com/?p=53343

    Kolejny przykład, jak Cerkiew greckokatolicka postępuje ze swoimi współbraćmi z Kościoła katolickiego na Kresach Wschodnich.

    Bez skutku zakończyło się spotkanie ks. prałata Józefa Legowicza, delegata arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego z grekokatolikami z Komarna k. Lwowa, którzy nie wpuszczają rzymskich katolików do ich kościoła parafialnego – poinformowano KAI w lwowskiej kurii metropolitalnej obrządku łacińskiego. Grekokatolicy posiadają tam dwie cerkwie, a mimo to zagarnęli zabytkowy kościół XVII w. Tymczasem łacinnicy są zmuszeni już dwa dziesięciolecia sprawować nabożeństwa w kapliczce na cmentarzu.

    Po ostatnim spotkaniu Konferencji Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy i Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) w lutym br. arcybiskup większy kijowsko-halicki Swiatosław Szewczuk zapewnił KAI, że między hierarchami rzymskokatolickimi i greckokatolickimi nie ma problemu w rozwiązaniu sprawy kościoła w Komarnie. Natomiast jego zdaniem trzeba rozmawiać z ludźmi w tym miasteczku – zaznaczył zwierzchnik UKGK.

    Niedługo po wspólnych obradach biskupów dwóch obrządków bp Taras Seńkiw, administrator apostolski eparchii (diecezji) stryjskiej, na terenie której znajduje się Komarno, wyszedł z propozycją do abp. Mokrzyckiego, ażeby ten kościół wspólnie użytkowały dwie wspólnoty – greckokatolicka i rzymskokatolicka oraz aby w tym celu przeprowadzić rozmowy z miejscowym dziekanem greckokatolickim i wiernymi. Delegatem abp. Mokrzyckiego był ks. prałat Józef Legowicz, który jeździł kilkakrotnie na to spotkanie. Ostatecznie 5 marca doszło do spotkania z dziekanem i z ludźmi, którzy powiedzieli, że się nie zgadzają na takie rozwiązanie. Również dziekan greckokatolicki nie wykazał zainteresowania tym rozwiązaniem – poinformował ks. Legowicz.

    „A nasi wierni dalej modlą się na cmentarzu” – powiedział KAI ks. Michał Bajcar, który dojeżdża z Gródka. Zaznaczył, że podczas tegorocznej zimy, kiedy mróz dochodził do minus 30 stopni, był zmuszony spowiadać parafian pod kaplicą. „Nasz kościół był wtedy zamknięty, bo grekokatolicy modlili się w swojej cerkwi – powiedzieli KAI rzymscy katolicy z Komarna. – Oni rzadko korzystają z naszej świątyni, która kiedyś była perłą na całą okolicę, a teraz popada w ruinę, ponieważ przychodzi tam mało grekokatolików”. Rzymscy katolicy zapewnili KAI, że będą nadal walczyć o zwrot kościoła w Komarnie.

    kcz (KAI Lwów) / Komarno

  21. Piotrx said

    Dokonuje się jakby druga zbrodnia”

    http://www.bibula.com/?p=53654

    Aktualizacja: 2012-03-16 1:17 pm

    W trakcie krakowskiej (24 lutego b.r.) konferencji na temat martyrologii duchowieństwa wołyńskiego w latach II Wojny Światowej, uczestnicy poparli długimi oklaskami propozycję kustosza pamięci narodowej, Adama Macedońskiego, aby zaapelować do społeczeństwa polskiego, a w szczególności “do duchowieństwa, twórców kultury, uczonych, historyków, dziennikarzy, polityków i działaczy społecznych – o godne upamiętnienie ofiar zbrodni dokonanej przez OUN-UPA na dziesiątkach tysięcy pracowitych polskich rolników z małymi dziećmi i starcami”. Apelowano też do hierarchów Kościoła, aby w wynoszeniu na ołtarze nie czyniono różnic pomiędzy męczennikami za wiarę katolicką i nie zapominano o kapłanach wołyńskich, zamordowanych podczas odprawiania nabożeństw.

    Ks. bp Marcjan Trofimiak, ordynariusz diecezji łuckiej, po odprawieniu w kościele p.w. Najświętszego Serca Jezusowego mszy świętej w intencji pomordowanych kapłanów i ich wiernych na Wołyniu, otworzył w Bibliotece Jagiellońskiej przy ulicy Oleandry w Krakowie wystawę „Niedokończone msze wołyńskie”, a następnie konferencję w sali konferencyjnej Biblioteki.

    Wielkie plansze, rozstawione w hallu biblioteki, przedstawiają 25 osób duchownych (w tym dwie siostry zakonne) zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów, przy czym kilku księży zabito podczas nabożeństw w kościele. Wystawa czynna będzie przez dwa tygodnie.

    W ramach konferencji wygłoszono wiele ciekawych prelekcji. Ks. prof. dr hab. Józef Marecki (z krakowskiego IPN) przedstawił długą listę duchownych męczenników w historii Kościoła, zamordowanych w trakcie odprawiania nabożeństw. Wszyscy oni zostali następnie uznani przez władze Kościoła Katolickiego za świętych. Znana badaczka „rzezi wołyńskiej”, Ewa Siemaszko, tym razem przedstawiła różne kategorie zbrodniczych działań OUN-UPA, szczególnie godzących w normy moralne religii katolickiej. Według aktualnego stanu badań, ustalonych zostało z nazwiska około 133 tysiące osób zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na terenie Wołynia oraz województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Prokurator Łukasz Gramza z krakowskiego IPN nie pozostawił wątpliwości co do tego, że zbrodnie OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia wyczerpują prawną definicję ludobójstwa. Dr Leon Popek z lubelskiego IPN przedstawił straty duchowieństwa rzymsko-katolickiego na Wołyniu w okresie II Wojny Światowej. Dr hab. Andrzej A. Zięba z Uniwersytetu Jagiellońskiego zrelacjonował fakty i okoliczności ukazujące dwuznaczny stosunek metropolity lwowskiego obrządku greko-katolickiego, arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, do masowych mordów OUN-UPA na ludności polskiej. Ks. Ludwik Kieras mówił o świadectwie życia i męczeństwa Sługi Bożego, o. Ludwika Wrodarczyka, który nie tylko niósł posługę kapłańską ale i bezinteresownie leczył wszystkich okolicznych mieszkańców bez względu na narodowość i wyznanie. Nie bał się także śpieszyć z pomocą Żydom, za co Instytut Yad Vashem nadał mu pośmiertnie tytuł „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Został w szczególnie bestialski sposób zamordowany przez oprawców z OUN-UPA.

    W podsumowaniach konferencji, szczególnie dramatycznie wypowiedział się dr Leon Popek, który wyraził żal, że polskie instytucje zobowiązane do opracowywania tych tematów – są spóźnione, a tak wielu naocznych świadków tamtych wydarzeń odchodzi i zabiera do grobu swoje dramatyczne przeżycia. Apelował też o bardziej intensywne działania w celu upamiętnienia możliwie najwięcej mogił. Tylko na Wołyniu znajduje się około dwa tysiące miejsc, gdzie w nieoznaczonych zbiorowych mogiłach leżą szczątki zamordowanych Polaków – ofiar czystki etnicznej.

    -Modlimy się za te ofiary, ale te ofiary zostały osamotnione, zostały pozostawione sobie samym. Zarówno kiedyś, jak i teraz. Rząd londyński nie zrobił nic, aby ratować polską ludność wiejską przed zagładą. Słał jedynie instrukcje, że nie wolno w żaden sposób szukać wsparcia u Niemców, nie kupować u nich broni – aby nie powstał nawet cień podejrzeń o współpracę z nimi. A tymczasem do końca 43-roku po polskich wioskach na Wołyniu pozostały jedynie zgliszcza. Późniejsze wyprowadzenie uzbrojonych członków samoobrony na zgrupowania w ramach akcji „Burza”, tylko dopełniło tragedię tych polskich wiosek na kresach Drugiej Rzeczypospolitej, które jeszcze się broniły. Pozbawione samoobrony, stały się łatwym łupem OUN-UPA i zostały wyrżnięte przez banderowców.

    A teraz – jak słusznie mówi ks. Isakowicz-Zaleski – dokonuje się jakby druga zbrodnia, że tych tysięcy zabitych, którzy leżą w nieoznaczonych mogiłach, w lasach, na łąkach, nie można ekshumować i po katolicku pochować. Na Wołyniu było 2 tysiące miejscowości, gdzie Polacy żyli i zginęli – a tylko 130 miejsc zostało dotychczas upamiętnionych jakimś znakiem: krzyż, kamień, a czasem po prostu ktoś pojechał, uciął gałąź i postawił krzyż z patyka. Dlaczego ci nasi rodacy do tej pory nie mają krzyża na mogile?

    Mnie to męczy, że nie udało się wykorzystać 20 lat wolnej Ukrainy i ponad 20 lat wolnej Polski, żeby coś zrobić w tym kierunku. Mnie to również męczy, że dla Kościoła są męczennicy za wiarę lepsi i gorsi; że są wynoszeni na ołtarze ci, którzy zginęli z rąk Niemców i Sowietów, a tymczasem ojcowie Oblaci mówią mi, że od 30 lat starają się aby ruszył proces beatyfikacyjny ojca Ludwika Wrodarczyka – i nie mogą się przebić! Żeby chociaż ktoś w Episkopacie Polski zainteresował się i powiedział, że najwyższy już czas aby powołać taką komisję, która zajęłaby się tymi męczennikami. Przecież 15 zamordowanych księży nie ma krzyży na mogiłach. I to tylko na Wołyniu.

    Za mało robimy w tym kierunku. Można zrobić więcej. Można odnaleźć przynajmniej niektóre mogiły. Od dwóch lat namawiam Karmelitów, żeby postawili krzyż w Wiśniowcu Nowym, gdzie w krzakach na cmentarzu leży w nieoznaczonej zbiorowej mogile 200 osób razem z dwoma zakonnikami. Potrzebne jest wsparcie ze strony społeczeństwa, państwa i Kościoła. Ale myślę, że i sami też możemy jeszcze więcej zrobić – powiedział dr Leon Popek.

    Na zakończenie ks. bp Marcjan Trofimiak podkreślił, że nie wolno nam zapomnieć o zamordowanych kapłanach i dziesiątkach tysięcy wiernych, ale jako chrześcijanie, powinniśmy zarazem przebaczać i dążyć do pojednania.

    Konferencję wołyńską w Krakowie zorganizowała „Stanica Kresowa”, zawiązana wokół unikalnego Archiwum Tarnopolskiego, przekazanego Bibliotece Jagiellońskiej przez kresowianina – Czesława Blicharskiego. Patronatem medialnym objęły konferencję: „Kresy.pl”, „Krakowskie Pismo Kresowe”, „Wołanie z Wołynia” i „Historia TVP”.

    Jacek Borzęcki

  22. Piotrx said

    List otwarty do Prezydenta RP

    Spełniając życzenie pana pułkownika Jana Niewińskiego przesyłam jego list otwarty do Prezydenta RP wraz z prośbą o zapoznanie się i upowszechnienie.Spełniając życzenie pana pułkownika Jana Niewińskiego przesyłam jego list otwarty do Prezydenta RP wraz z prośbą o zapoznanie się i upowszechnienie.

    Kresowy Ruch Patriotyczny
    Al. Ujazdowskie 6 A
    00-461 Warszawa
    Warszawa, 27 marca 2012 r

    Sz. Pan
    Bronisław Komorowski
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
    Warszawa

    List Otwarty

    Panie Prezydencie!
    Po raz kolejny zwracamy się do Pana w ważnej narodowej sprawie. Dotyczy ona najokrutniejszego w naszych dziejach ludobójstwa, jakiego dokonali banderowcy na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II RP. Mimo upływu 70 lat ofiary tych makabrycznych zbrodni wciąż czekają na godny pochówek, ich szczątki poniewierają się w nieoznaczonych, a w większości nieznanych miejscach.

    Jednocześnie zaistniała rzecz bez precedensu w skali świata. Sprawcom tego ludobójstwa nie tylko nie wymierzono kary, nie zostali oni potępieni, ale wzniesiono im setki pomników i znaków „sławy”: na Ukrainie, w państwach zachodnich, i – co budzi grozę – w Polsce. Należy podkreślić, że pierwszy pomnik Romana Szuchewycza – zastępcy dowódcy Batalionu SS „ Nachtigall ”, sprawcy pogromu Żydów i profesorów polskich oraz poźniejszego dowódcy UPA, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Polaków i Ukraińców na Kresach – został wzniesiony w Buffalo w 1968 r. Z kolei pierwszy pomnik Stepana Bandery odsłonięto w Nowym Jorku w 1983 r. Natomiast od kilkunastu lat władze naszego Kraju nie zezwalają na postawienie w Warszawie pomnika dla uczczenia pamięci ponad 200 tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa.

    Źródła tego kuriozum należy upatrywać u zarania „zimnej wojny”, kiedy zaistniało zapotrzebowanie na bezwzględnych ludobójców, zaprawionych terrorystów, ludzi bez skrupułów moralnych, znających jednocześnie realia sowieckie oraz języki rosyjski, ukraiński i polski. Kryteria te spełniali właśnie banderowcy, melnykowcy i członkowie SS-Galizien. Wszyscy oni zyskali przychylność i opiekę zachodnich demokracji, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Zostali zatrudnieni w służbach specjalnych i jako doradcy rządów tych państw. W zamian zapewniono im bezkarność, wysokie zarobki oraz stworzono warunki do fałszowania historii OUN-UPA. Uzyskali oni także wpływy w Radiu „Wolna Europa”, „Głosie Ameryki” oraz paryskiej „Kulturze”. Klasycznym przykładem (choć nie jedynym) jest kariera Mykoły Łebedia, szefa Służby Bezpeky OUN-B, oprawcy Polaków i tych Ukraińców, którzy odmawiali udziału w zbrodniach UPA. Został on zatrudniony przez CIA oraz otrzymał obywatelstwo amerykańskie. Prócz doradztwa i świadczenia „usług” wywiadowczych szkolił on między innymi żołnierzy amerykańskich przygotowywanych do wojny w Wietnamie.

    Panie Prezydencie!
    Trzykrotnie odmówił Pan patronatu nad uroczystościami rocznicowymi organizowanymi przez środowiska kresowe. Stanął Pan po stronie banderowskich ludobójców hańbiąc tym majestat urzędu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Również Pierwsza Dama odmówiła patronatu nad konkursem dla młodzieży na temat wiedzy o Kresach RP, organizowanym przez Instytut Kresowy.

    Na miano skandalu zakrawa fakt, że na Pański wniosek Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna po raz trzeci zdjął z porządku obrad przygotowaną już i zaakceptowaną przez wszystkie kluby poselskie uchwałę ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Co gorsza, również z Pańskiej inicjatywy parlamenty Polski i Ukrainy mają podjąć uchwałę o tzw. pojednaniu między obu narodami, a dokument ten ma być ogłoszony w 65. rocznicę Operacji „Wisła”, która położyła kres banderowskiej irredencie na Rzeszowszczyźnie. Ukraińcy i Polacy nie potrzebują pojednania, gdyż między obu narodami nie było i nie ma wzajemnych pretensji. Natomiast wybór daty ogłoszenia takiego dokumentu stanowi podeptanie pamięci Polaków bestialsko pomordowanych przez UPA i dalsze fałszowanie historii. Stanowczo żądamy wycofania się z tego projektu i ustanowienia przez Sejm 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

    Tzw. pojednanie nie jest potrzebne Polakom i Ukraińcom, ale stanowcze potępienie zbrodni UPA na narodzie polskim i ukraińskim oraz uznanie OUN i tzw. UPA za formacje zbrodnicze. Tylko prawda może stanowić solidny fundament dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą. Taką myśl zawarliśmy w haśle obchodów 70. rocznicy: „Polska Ukraina – przyjaźń i partnerstwo, OUN-UPA – hańba i potępienie”. A za patronów obchodów obraliśmy żołnierza, poetę i żarliwego przyjaciela Ukraińców, por. Zygmunta Jana Rumla oraz wielkiego patriotę ukraińskiego, niezłomnego apostoła walki o prawdę historyczną, o honor i godność narodu ukraińskiego – dra hab. Wiktora Poliszczuka.

    Panie Prezydencie, znawcy przedmiotu twierdzą, że w polityce nie ma kategorii moralnych ani sentymentów. Liczą się tylko interesy i skuteczność. W tym kontekście nasuwa się pytanie: czy Pańskie działania służą interesom narodowym?

    Z poważaniem –
    Przewodniczący
    Kresowego Ruchu Patriotycznego

    http://www.kresowianie.com/index.php

    /Jan Niewiński/

  23. JO said

    ad.19. Panie Gajowy, teraz Pan wyjasnil mocniej a ja zrozumialem. Wczesniej nie zrozumialem o co Panu chodzi dokladnie.

    Podtrzymuje swoje zdanie. Pana idea opiera sie na nonsensie. Juz z Tekstow widac, ze opiera sie man na bledzie.

    Zaden prostak, zboj, morderca nie jest w stanie utworzyc nie tylko Panstwa ale i nawet miec mysli o jego utworzeniu.

    Cyba ze, za prostakiem , zbojem stoi ktos Z Sila, Pieniedzmi, Wladza i Blogoslawienstwem Szatana.

    Przykladow jest cale mnustwo: Walesa i KOR, Juszczenka i Lobby…, Napoleon.., Lenin, Pilsudski..,

    W skali Rzeczpospolitej Ukrainy, REWOLUCJE bo o niej nalezy mowic spowodowali Zydzi, Turcy, Rosjanie…i tak dalej

    Kto zna histore jak Pan to wie, ze ten mechanizm byl powtarzany i jest powtarzany na oczach swiata wiele razy

    Zamiast wiec „chrzanic” poetycko jak Slowacki, ktory chcial zapobiec Rosjanizacji Ukrainy swoim Dzielem – co mu sie udalo – nalezy mowic o faktach, ze nie bylo zadnego samoistnego Ruchu i ideii powstania Panstwa na Siczy a DYWERSJE panstw i organizacjo osciennych.

    To te osienne Panstwa – „wladcy” nadawali tytuly, robiac to co Pan m.in robi tu teraz – Wywyzszajac Zabojce na poziom Prawowotych Wladcow, co BLEDNIE zrobil Jan Kazimierz bodajrze wysylajac Bulawe Chmielnickiemu – etc, etc., ktora po dzis dzien Uni jak Kwasniewski, Juszczenko bezczelnie wykorzystuja.
    ———————

    Idea Panstawa na Ukrainie nie byla idea zadnego Zboja a nawet jezeli zboj ja przejal to nie nalezy do niego a WROGA,. ktory ja rozpropagowal a zboj jest zwyklym zbojem , „smieciem”

    Przyklad dobry to dzisiejszy PRL i Polacy. Zauwazmy , ze WALESA byl wielki do czasu, gdy Trzymal idee Wolnej Polski – Idee Narodu.
    Dzis Walese jest „nikim” zdrajca

    To samo jest w tamtej sytuacji, ktora wciaz sie gra. – TO MY jestesmy NARODEM Ukrainy a nie Zboj. To my walczylismy o WOLNA Ukraine a nie Chmielnicki, Gonta czy inny szalency, zdrajcy.

    Mowinie inaczej jest nonsensem – bledem, gdyz Gonta walczyl nie o wolna ukraine, panstwo a przeciwko niemu za intryga podsunieta jak wyzej. Ta intryga jak pisalem wciaz trwa, bo Tacy Jak Pan Nie mowia o niej po Imieniu z wlasciwym stresem.

    NIE BYLO I NIE MA ZADNEJ IDEII WOLNEJ UKRAINY ODDOLNEJ a intryga ptrzeciwko NARODOMI POLSKEMU

  24. Marucha said

    Re 23:
    Doprawdy ręce mi opadają…

    To te osienne Panstwa – “wladcy” nadawali tytuly, robiac to co Pan m.in robi tu teraz – Wywyzszajac Zabojce na poziom Prawowotych Wladcow, co BLEDNIE zrobil Jan Kazimierz bodajrze wysylajac Bulawe Chmielnickiemu – etc, etc., ktora po dzis dzien Uni jak Kwasniewski, Juszczenko bezczelnie wykorzystuja.

    Mam chęć wulgarnie zakląć. I zrobię to.
    Kto, kurwa, „wywyższa zabójców na poziom prawowitych władców”?

    Panie JO. Kiedyś na prezydenta RP kandydował producent wkładek do butów. I to jest fakt. Czy odnotowując ten fakt POPIERAM tego kandydata? Czy „wywyższam” go w jakiś sposób albo legitymizuję jego paranoidalne dążenia?

    Co Pan, chce wymazać z historii różne fakty dlatego, że nam się nie podobają, że brali w nich udział osobnicy niegodziwi?

  25. dtzkyyy said

    Spokojniej, Panowie.

    Na wielu rosyjskich blogach też bardzo często wybuchają lokalne konflikty. Byłoby pożądane, żeby w konfliktach tych nie ginęli Słowianie. Inne narody niż sami o sobie się troszczą, z czym one i tak dobrze dają sobie radę.

  26. JO said

    ad.24. Zdanie , w ktorym napisal Pan, ze Zboj mial zamiar zalozyc swoje Panstwo w moim mniemaniu jest postawieniem go na Rowni z Wolnymi, na rowni z Wladcami.

    Czy Pan naprawde tego NIE WIDZI PANIE GAJOWY?

    Zboj i Zboja Panstwo nie miesci sie w Etyce Katolickiej

    Zboj i Nora Zboja – Tak

    Zboj i Zbojeckie Gniazdo – TAK

    Ale nie Zboj i Zboja Pantwo – TO JEST NONSENS i jakies przejezyczenie , ktore w Etyce Katolickiej jest nonsensem i jak napisalem wyzej. To jak „Piesc do Oka”, Forma Skladniowa wyrazow Niepasujacych, krzyczacych do siebie uzywana przez Unych, dla rozmydlenia Prawdy od Klamstwa

    To tak jak mowiec o Liberalny Koscol Katolicki – przeciez to BELKOT
    ———
    Ja nie napadam na Pana a jedynie podsuwam pewna uwage – sluszna uwage

    ————-

    Przez Takie nonsensowne uzywanie zdan, skladanie zdan, dzis oficjalnie mowi sie o NeouUpowskiej Ukrainie i Ukarainie jako Panstwie NeoUPA a przeciez prawda jest taka , jak to juz tu w Gajowce Powiedziano, ze Ukraina jest Tworem Masonskim a wiec Organizacja a NIe Panstwem.

    Gdy Ukraina stanie sie Suwerennym Panstem – bedzie POLSKA po prosu ale do tego Uni niedopuszczaja…
    —-
    Prosze sie nie pieklic na mnie

  27. Marucha said

    Re 26:
    Jest Pan totalnie na bakier z logiką.
    Jeżeli zbój chciał założyć własne państwo, to znaczy że chciał. A Pan mówi że nie chciał, bo zbójowi nie wolno nawet o tym myśleć.
    Nie widzę sensu rozmowy.

  28. JO said

    Tu nie mowie do Pana Gajowego…

    Tak sobie mysle, ze skoro Walesa mowil o Pokonaniu przez Niego Komunizmu – to za sto lat beda pisac o tym Rozprawy , jak to Walesa Pokonal Komunizm – „No bo to Fakt” ….w Walesy Glowie Jest to Faktem.

    Tak i dzis Szalency , upadli ludzi , post UPO wcy majacy swoje Organizacje w tym w Polsce – mowia, ze maja Organizacje, ktore ONI stworzyli – i o tym beda pisac przez Wieki. Malo kto wie, ze te organizacje istnieja tylko dzieki Polskiemu Podatnikowi i decyzji UNYCH o ich sponsorowaniu. W przeciwnym razie – nie bylo by nic.

    No ale to Fakt, ze POST Upowcy Tworza przeciez Organizacje i domagaja sie Post UPOwskiego Panstwa.

    Ja widze wyraznie co jest Faktem a co fikcja.

    A Wy Panstwo Gajowkowicze?

  29. EKO-LAS said

    Ad. 28
    Z całym szacunkiem Panie JO, odpala Pan ładunek nuklearny i pyta o zdrowie? Osobiście wolałbym nie być męczennikiem.

  30. j said

    Ad.25-
    „…Byłoby pożądane, żeby w konfliktach tych nie ginęli Słowianie. Inne narody niech same o siebie się troszczą, z czym one i tak dobrze dają sobie radę”

    Z ust mi Pan to wyjal, i z serca tez, Panie Wladymirze 🙂

    Pozdrawiam jak najpiekniej

  31. j said

    Ad.12-polski.blog.ru

    A czy Pan Gajowy Marucha nie zechcialby laskawie jeszcze raz przypomniec ale juz w glownym poscie to co zapodal wlasnie szanowny Pan polski.blog.ru .
    To by nam naprawde poprawilo morale….
    Pania prof. Anne Razny bardzo wielu Polakow darzy ogromnym szacunkiem, nieklamanym podziwem i szczera sympatia. Nie dzieje sie tak bez przyczyny.
    Jeszcze Polska nie zginela jak sa miedzy nami takie Anny!

  32. Re 31

    Pełny tekst podpisanego przez władze LPR (prof. Anna Raźny, Witold Bałażak, Mirosław Orzechowski) i zacytowanego w komentarzu 12. „Apelu o zmianę polityki wschodniej”, a także „Apelu o uwzględnienie polskich interesów w unijnym Partnerstwie Wschodnim” – można znaleźć na stronie:
    http://kronikanarodowa.bloog.pl/id,5353605,title,LPR-Liga-Polskich-Rodzin-wzywa-rzadzacych-do-dbalosci-o-polskie-sprawy,index.html

    Warto podkreślić, że w tym drugim apelu jest także mowa o konieczności:
    „- poszanowania prawdy historycznej i jej odzwierciedlenia w białoruskich i ukraińskich podręcznikach szkolnych, w szczególności odnośnie do ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w czasie drugiej wojny światowej
    – powstrzymania działalności ukraińskich szowinistycznych organizacji i partii politycznych szerzących nienawiść do Polski.”

    A zatem postulowana przez prof. Raźny polityka zbliżenia i współpracy Polski z Rosją wcale nie jest jednoznaczna – jak nieraz usiłuje się nam wmawiać – z porzuceniem dbałości o prawdę i pamięć historyczną, czy o wychowanie młodych pokoleń Ukraińców w duchu chrześcijańskiej miłości i słowiańskiego braterstwa.

    Należy jednak mocno podkreślić, że działania w duchu przyjaźni muszą zdominować także postawę naszej polskiej strony.

    Wszak pisał Jędrzej Giertych, że stary „plan zbudowania Ukrainy — Ukrainy od Pienin do Kaukazu — jest planem, stworzonym przez masonerię. Celem tego największego z planów “narodowościowych”, jakie kiedykolwiek i gdziekolwiek istniały, jest rozbicie dwóch narodów, szczególnie od dawien dawna przez masonerię zwalczanych – Polski i Rosji.”

    Potwierdza to słuszność dzisiejszej polityki PROPOLSKIEJ, która postuluje:
    a/ zachowanie Ukrainy w obecnym jej kształcie,
    b/ traktowanie Ukrainy jako przyjaznego pomostu między Polską i Rosją, a nie jako zapory przeciwko Rosji,
    c/ wmontowanie Ukrainy w putinowską Unię Euroazjatycką i/lub w porozumienie suwerennych państw słowiańskich – Konfederację Słowiańską, która zostałaby utworzona za zgodą Rosji i Niemiec,
    d/ propagowanie pojednania polsko-ukraińskiego i umacnianie tendencji prosłowiańskich (antyzachodnich/antyliberalnych) w Polsce i na Ukrainie,
    e/ traktowanie sił nieprzyjaznych powyższemu i podsycających waśnie na tle historycznym jako sprzyjających w istocie (świadomie czy nieświadomie) planom masonerii i koncepcji giedroyciowej Wielkiej Antyrosyjskiej Ukrainy.

    Pamiętajmy: tylko współpraca Słowian pomiędzy sobą i porozumienie bloku państw słowiańskich z Rosją może zastopować plany masonerii w Europie.

Sorry, the comment form is closed at this time.