Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    prostopopolsku o Dugin: nowa epoka
    Krzysztof M o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    Włodek o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    prostopopolsku o Dugin: nowa epoka
    Ale dlaczego? o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    prostopopolsku o Anglosaski „mordplan” gospodar…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    Peryskop o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    Greg o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    corintians o Tak kot przekazuje ważną wiado…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    Motyłek o Jak zniszczono polskie gó…
    Carlos o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Poznań – Cud trzech Hostii

Posted by Marucha w dniu 2012-04-14 (Sobota)

Admin dziękuję p. Krisowi za zwrócenie uwagi na ten niezwykle ciekawy temat.

Kościół Bożego Ciała w Poznaniu.
Fot. Franciszek Mróz

Wydarzenie to miało miejsce w Poznaniu w 1399 r. Według tradycji, miejscowi Żydzi namówili pewną chrześcijankę do wyniesienia z kościoła Ciała Chrystusa. Skuszona obiecaną zapłatą, kobieta skradła z kościoła dominikanów trzy Hostie. Świętokradcy, ukrywszy się w piwnicy jednej z kamienic, zaczęli bezcześcić Najświętszy Sakrament, a wtedy z ugodzonej nożem Hostii wytrysnęła krew. Znajdująca się w piwnicy niewidoma kobieta słysząc, co się dzieje, zwróciła się do Jezusa, aby – jeśli rzeczywiście jest obecny w Hostii – przywrócił jej wzrok. I stał się cud: ociemniała zaczęła widzieć.

Przerażeni świętokradcy próbowali pozbyć się trzech Hostii, lecz nie mogli ich w żaden sposób zniszczyć. Nie widząc innego sposobu, wyszli za miasto, by porzucić je na bagnach.

Konfesja św. Onufrego upamiętnia miejsce, gdzie znaleziono cudowne Hostie.
Fot. Franciszek Mróz

Wkrótce syn miejscowego pasterza ujrzał niezwykłe zjawisko: trzy Hostie unoszące się nad mokradłem. Jego ojciec postanowił powiadomić o tym burmistrza, lecz ten nie dał pasterzowi wiary i – uznawszy go za obłąkanego – polecił uwięzić. Gdy jednak pasterz w cudowny sposób się uwolnił, zdumiony burmistrz polecił sprawdzić jego słowa. Wtedy i inni ludzie zobaczyli Hostie.

Dopiero sprowadzony na miejsce cudu biskup przeniósł Hostie do miasta i umieścił je w kościele farnym. O zdarzeniu powiadomiono króla Władysława Jagiełłę. Po zwycięstwie pod Grunwaldem, wypełniając złożony wcześniej ślub, monarcha odbył pieszą pielgrzymkę do trzech Hostii z Pobiedzisk, po czym przez trzy dni adorował Najświętszy Sakrament. Ufundował również kościół Bożego Ciała, do którego później przeniesiono cudowne Hostie. Poznański kościół Bożego Ciała stał się znany w całej Polsce. Zasłynął też licznymi cudami.

Duchowieńsgwo zebrane wokół studzienki oczekuje momentu, w którym unoszące się Hostie znajdą się na patenie (fresk).
Fot. Franciszek Mróz

W pierwszych latach XVIII w. wybudowano drugą świątynię – w miejscu profanacji Najświętszego Sakramentu. Kamienicę, w której bezczeszczono Hostie, przekształcono w kościół pw. Najświętszej Krwi Chrystusowej. Znajduje się tu studnia, do której – według innej wersji przekazu – wrzucono Hostie.

W każdy czwartek o osiemnastej w kościele Bożego Ciała w Poznaniu odprawiana jest Msza św., po której odbywa się procesja z Najświętszym Sakramentem wewnątrz świątyni.

http://www.nasza-arka.pl/

Dlaczego Hostie krwawią?

Informacje o krwawiącej Hostii w Sokółce nadal budzą emocje wśród zwolenników i przeciwników cudu. A przecież w historii Kościoła miało miejsce kilkaset podobnych nadzwyczajnych zjawisk.

Pierwszy udokumentowany cud eucharystyczny dokonał się we włoskim Lanciano około 700 r. Choć minęło już 1300 lat, do dziś w monstrancji w kościele oglądać można fragment tkanek mięśnia sercowego oraz grudki zakrzepłej ludzkiej krwi. To namacalny znak tego, co wydarzyło się w klasztorze pod wezwaniem św. Longina, rzymskiego setnika, który włócznią przebił bok Pana Jezusa. Jeden z przebywających tam oo. bazylianów nie do końca wierzył w przeistoczenie w czasie Eucharystii. Pewnego dnia, kiedy skończył wypowiadać słowa konsekracji, Hostia w jego rękach zamieniła się we fragment ludzkiego ciała, a wino w kielichu w ludzką krew.

Kroniki przekazują, że kilka dni po cudzie bazylianie zobaczyli, jak cudowne Ciało Eucharystyczne zaczyna się kurczyć. Przygotowali więc kawałek szlachetnego sukna, do którego przybili je 12 gwoździkami. Dzięki temu zachowało pierwotny kształt. Próbki pobrane do badania w latach siedemdziesiątych XX wieku wskazały, że tkanki pochodzą z mięśnia sercowego. Poddano badaniom również krew, która w kielichu zakrzepła w pięć nieregularnych bryłek. Ma ona cechy serologiczne rzadkie w Europie, a częste w Izraelu i w Palestynie, identyczne jak w próbkach pobranych z Całunu Turyńskiego.

Przekazy historyczne podają, że podczas badań w 1574 r. wspólny ciężar pięciu bryłek krwi równał się wadze każdej poszczególnej bryłki. Potem w ciągu kilku wieków dokonywano wielu badań, które miały uwierzytelnić to zjawisko. Ale wyniki już się nie powtórzyły. Hostię można dziś oglądać w srebrnym relikwiarzu, a grudki krwi w przeźroczystym kielichu z górskiego kryształu, w kościele pod wezwaniem św. Franciszka w Lanciano.

– Co roku przyjeżdża wielu pielgrzymów. Najwięcej Włochów i Polaków, ale przyjeżdżają nawet z Wietnamu, Malezji, Indonezji. Bardzo dużo jest prawosławnych z Rosji i Ukrainy – mówi o. Zbigniew Deryło, franciszkanin od 3 lat pracujący w sanktuarium. – Nie opowiadają o nawróceniach, o swoich przeżyciach, ale widać, że w tym miejscu często płyną Izy. Kiedyś były tu rosyjska aktorka i dziennikarka z Gdańska, obydwie praktykujące katoliczki, które w tym miejscu przeżyły mocniejsze spotkanie osobowe z Chrystusem – mówi o. Zbigniew Deryło. Zbigniew Trepa, wykładowca dziennikarstwa na Uniwersytecie Gdańskim, w Lanciano był dwa razy i napisał o tym książkę. – W tym czasie, kiedy przebywałem w Lanciano, miałem już tak ugruntowaną wiarę, że już nie potrzebowałem szczególnych znaków. Na pewno pobyt w tym miejscu pogłębił misterium Eucharystii – mówi dr Zbigniew Trepa.

SETKI CUDÓW

Dziś wymienia się około 130 najbardziej znanych Cudów Eucharystycznych. Specjaliści twierdzą, że mogło ich być nawet kilkaset. – Tylko w Polsce powstało 500 obiektów, mówiących o różnego rodzaju cudach eucharystycznych – mówi ks. dr Jarosław Staszewski, TChr, autor pracy doktorskiej dotyczącej cudów eucharystycznych.

Jednak najbardziej znane przypadki cudów eucharystycznych pochodzą głównie z Włoch, gdzie od roku 1000 do 1772 stwierdzono ich 16. Do najsławniejszych poza Lanciano należą zdarzęnia w Trani (1000 r.), Ferrarze (28 marca 1171), Alatri (1228), we Florencji (30 grudnia 1230 i 24 marca 1595), w Bolsenie-Orvieto (1264), Offidzie (1273), Maceracie (25 kwietnia 1356), Turynie (6 czerwca 1453), Asti (25 lipca 1535 i 10 maja 1718), Sienie (14 sierpnia 1730) i San Piętro a Patierno (27 stycznia 1772). Nadnaturalne zjawiska dotyczące Hostii zdarzały się w chwilach ludzkiego zwątpienia w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, podczas prób profanacji, ale były także nagrodą za wiarę i pomocą w trudnych chwilach.

W Bolsenie-Orvieto krew wytrysnęła z Hostii w 1263 r., kiedy zatrzymał się tam podróżujący do Rzymu z Pragi ks. Piotr. Choć był pobożnym księdzem, miał chwilę zwątpienia w realną obecność Chrystusa w konsekrowanej Hostii. Po słowach konsekracji krople krwi zaczęły spływać z Hostii, spadając mu na ręce i korporał. Przerażony kapłan przerwał Mszę św. i czym prędzej udał się do Orvieto, gdzie przebywał papież Urban IV. Natychmiast wszczęto dochodzenie, a biskupowi diecezji polecono przewieźć korporał do Orvieto. Do dzisiaj w miejscowej katedrze można oglądać wystawiony w monstrancji korporał noszący liczne brunatne ślady krwi.

Często cud krwawiącej Hostii był odpowiedzią na próby profanacji Najświętszego Sakramentu. W 1266 r. w. Santarem, miasteczku położonym 50 km od Fatimy, uboga niewiasta, nie mogąc poradzić sobie z cierpieniami z powodu niewierności męża, udała się po radę do wróżki. Ta obiecała pomoc, ale zapłatą miał być konsekrowany komunikant. Niewiasta po wahaniach zgodziła się na warunki. Kiedy przyjęła Najświętszy Sakrament w kościele, wyjęła Hostię z ust, owinęła welonem i skierowała się do wróżki. Ledwie uszła kilka kroków, Hostia zaczęła obficie krwawić. Przerażona kobieta dobiegła do swojego domu i ukryła Hostię w skrzyni. Ale w nocy z ukrycia zaczęły wydobywać się tak jasne snopy światła, że poświata zalała całe mieszkanie. Skruszona kobieta wyznała przed mężem świętokradczy czyn. Nad ranem wezwali kapłana. Szybko okolicę obiegała wieść o cudownym zjawisku. Hostię procesjonalnie przeniesiono do kościoła św. Stefana. Cudowna Hostia do dnia dzisiejszego darzona jest czcią. Ma nieregularny kształt, z nieregularnymi żyłkami biegnącymi od góry ku podstawce, na której zakrzepła niewielka ilość krwi.

Hostie ulegały też innym nadnaturalnym zjawiskom. W czasie cudu w Siennie w 1330 r. w plamie krwi oglądanej pod soczewką widać było postać zasmuconego mężczyzny, widoczną później nawet na fotografiach. W Dubnej w Polsce w jaśniejącej Hostii widziano twarz Zbawiciela. Podobnie było podczas cudu we francuskim Bordeaux w 1822 r. Innym razem Hostie wirowały w powietrzu i czasem wracały na swoje miejsce. W 1274 r. w Paryżu z kościoła św. Gerwazego mężczyzna wykradł kustodię z konsekrowaną Hostią. Gdy otworzył pudełeczko, by wyrzucić Hostię, ta zaczęła unosić się nad jego głową. Obserwujący scenę wieśniacy zawiadomili biskupa Paryża. Kiedy przybył kaplan, który konsekrował Hostię, osiadła ona w jego rękach. Przeniesiona do kościoła przetrwała aż do czasu Rewolucji Francuskiej, kiedy zaginęła bez śladu.

POLSKI AKCENT

W Polsce do najbardziej znanych cudów eucharystycznych, który wiązał się z szeregiem łask, należał cud trzech Hostii w Poznaniu. Według legendy, w l399r. miejscowi Żydzi namówili pewną chrześcijankę, by przyniosła im z kościoła Najświętszy Sakrament. Skuszona zarobkiem kobieta dostarczyła im 3 Hostie. Kiedy świętokradcy zaczęli bezcześcić Najświętszy Sakrament, wytrysnęła z niego krew. Przebywająca w piwnicy niewidoma żydowska kobieta miała wtedy prosić Jezusa, „by przywrócił jej wzrok, jeśli jest obecny w Eucharystii. I stał się cud: zaczęła widzieć. Przerażeni świętokradcy chcieli zniszczyć Hostie, próbując wrzucać je do studni, ale Hostie unosiły się ponad nimi. Wynieśli więc je za miasto i porzucili na bagnach.

Powiadomiony o tym biskup przeniósł Hostie do kościoła. Dziś można je zobaczyć w monstrancji w świątyni pod wezwaniem Bożego Ciała. W miejscu, gdzie były bezczeszczone, wzniesiono w XVIII w. kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa, ze studzienką, w której próbowano Hostie utopić. W Poznaniu długo jeszcze po wydarzeniu miały miejsce pielgrzymki i cudowne uzdrowienia. Odnotowano tam liczne cuda jak wskrzeszenia noworodków czy uzdrowienie opętanego. Wydany przez Tomasza Tretera łaciński katalog cudów poznańskiego Bożego Ciała zawiera opis 376 cudownych interwencji. „Bóg światłości umbrallą chlebowych osób przytajony najjaśniej pokazywał nieograniczoną moc swoją, nie tylko w Polszcze i Poznaniu, ale poznaniem majestatu swego całą Europę uczynił” – przytacza XVI-wiecznych autorów w swojej pracy doktorskiej ks. Jarosław Staszewski. W maju 2005 r. metropolita poznański abp Stanisław Gądecki polecił usunąć z Kościoła Najświętszej Krwi Pana Jezusa tablicę z napisem upamiętniającym domniemaną profanację Hostii.

Wzmocnieniu wiary i dodaniu odwagi wiernym miał służyć cud, który zdarzył się w Polsce w Dubnej w 1867 r. Po upadku powstania styczniowego Kościół katolicki w Polsce znalazł się w trudnym położeniu. Carska władza kasowała zakony, zakazywała uroczystości religijnych. Starano się też rozbić jedność Kościoła. Rosja zerwała stosunki dyplomatyczne z papieżem Piusem IX, nastawionym przychylnie do Polski. O sprawach Kościoła miało decydować zawiązane w Petersburgu kolegium kanoniczne. Polskich biskupów, przeciwstawiających się takim decyzjom, zesłano na Syberię. Kiedy w małej wiosce Dubna 5 lutego 1867 r. pobożna ludność zgromadziła się na 40-godzinnym nabożeństwie, podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu przed oczyma wiernych z Hostii zaczęły wypływać świetliste promienie. Cud trwał aż do końca nabożeństwa.

KIEDY CUD?

Niezwykłe zjawiska towarzyszące Eucharystii wywołują tradycyjnie żywe zainteresowanie wiernych. Większą powściągliwość wykazują teologowie. Ksiądz Bogusław Nadolski TChr., konsulator Komisji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, potwierdza, że Kościół jest dość ostrożny w tym względzie. Przede wszystkim dlatego, że jego zadaniem jest głoszenie Ewangelii, która jest fundamentem wszystkiego. – Ustalenie, że gdzieś miał miejsce cud, jest zagadnieniem trudnym, złożonym i w dodatku niepewnym – ocenia ks. prof. Marian Rusecki, przewodniczący Komitetu Nauk Teologicznych PAN. Po pierwsze trzeba stwierdzić, że ma się do czynienia ze znakiem Bożego działania. Bo cud określa się jako znak naturalnego działania dla dobra naturalnego i nadprzyrodzonego człowieka. Czyli potrzebne jest ustalenie wiarygodne „strony widzialnej” np. przemiany postaci Ciała i Krwi Chrystusa, w postać dostrzegalną. Czyli stwierdzenie faktu na podstawie zeznań świadków. – Ale kolejnym, ważniejszym „niewidzialnym” elementem jest ustalenie, że tu i teraz Bóg działa i jest obecny. W tym tkwi istota rzeczy – czy mamy do czynienia z działaniem Boga – podkreśla ks. Rusecki.

Zjawisko bada komisja teologiczna powołana przez biskupa miejsca. Analizuje wszystkie okoliczności pozytywne i negatywne, na ich podstawie chce ustalić, czy było to Boże działanie. Jeśli stwierdzi, że mamy do czynienia z cudem, biskup miejsca informuje o tym fakcie, powiadamiając również Stolicę Apostolską.

– Trzeba jednak pamiętać, że nawet jeśli następuje stwierdzenie takiego faktu, nie mamy obowiązku wierzyć w cud – zauważa ks. Rusecki. – Mamy wyznanie wiary – Credo i Ewangelię. Nasza wiara zakresowo już jest określona. Wszystko to, co jest nam potrzebne do zbawienia, objawił Jezus Chrystus i nic nowego nie może się stać. Czyli trzeba ufać Jezusowi, wierzyć Ewangelii i tym żyć. Codzienna Eucharystia znaczy więcej niż taki cud – podkreśla ks. Rusecki.

– Kościół z dużą rezerwą odnosi się do zjawisk nadzwyczajnych, których nie potrafimy zrozumieć ani wyjaśnić, a wiemy, że nie są działaniami Bożymi np. zjawisk paranormalnych, niezwykłych fenomenów – mówi ks. Rusecki. Wyznaje, że sam dość sceptycznie podchodzi do tzw. cudów. – Także Jan Paweł II w homiliach, encyklikach czy innych dokumentach nie wspominał o cudach eucharystycznych. Natomiast organizował Kongresy Eucharystyczne i uczestniczył w nabożeństwach Eucharystycznych – zauważa ks. Rusecki. Bodaj jedynym miejscem cudu eucharystycznego, które odwiedził Karol Wojtyła już jako papież, była Siena, gdzie od 1730 r. przechowywane są cudownie zachowane Hostie. Jan Paweł II modlił się tam w 1980 r. Także Benedykt XVI nie odwiedził dotąd miejsc związanych z cudami eucharystycznymi.

Dlaczego więc dochodziło do zjawisk krwawienia Hostii? – One w pewnym środowisku, w danej epoce ożywiały wiarę w realną obecność Chrystusa – twierdzi ks. Jarosław Staszewski. Więc krwawienie Hostii czy przemiana w kawałek osierdzia jest powrotem do naturalnego stanu, zdjęciem zasłony z postaci eucharystycznej wina i chleba. Skłaniam się jednak do tezy, którą wypowiedział jeden z XIX-wiecznych teologów, że dzisiaj cudem jest raczej, że przełamywana w czasie Eucharystii Hostia nie krwawi – reasumuje ks. dr Staszewski.

CUD W SOKÓŁCE

Niedawno Polskę obiegła wiadomość – utrzymywana w tajemnicy przez rok – o jednym z ostatnich cudów eucharystycznych. W Sokółce w archidiecezji białostockiej rok temu, 12 października, w czasie Eucharystii kapłanowi udzielającemu Komunii Świętej wypadł z dłoni komunikant. Został włożony do vasculum – naczynia z wodą, w którym kapłan obmywa palce po komunii. Po tygodniu okazało się, że Hostia zachowała się niemal w całości i pojawiła się na niej czerwona plamka o średnicy około 1 cm. W związku z tym w styczniu br. prof. Maria Sobaniec-Łotowska i prof. Stanisław Sulkowski z Uniwersytetu Medycznego na prośbę kurii biskupiej badali próbkę z Hostii. Dwie niezależne analizy dały ten sam wynik: pobrany wycinek przypomina tkankę mięśnia sercowego człowieka.

Sceptycy próbują kwestionować wyniki badań, sugerując, iż należy wykonać kolejne. – Kilka ośrodków badawczych reklamowało swoje usługi, że zrobią to najlepszymi metodami. Ordynariusz białostocki abp Edward Ozorowski jest jednak przeciwny dalszemu poddawaniu Hostii badaniom – mówi ks. Andrzej Dębski, sekretarz arcybiskupa i rzecznik prasowy kurii. – Czemu będą służyły dalsze badania? Patrząc w kategoriach wiary będzie to sadzanie Pana Jezusa na ławie oskarżonych i mówienie: „udowodnij, kim jesteś”. Opieramy się na stanowisku patomorfologów, profesorów z 30-letnim stażem zawodowym – mówi ks. Dębski, przekazując stanowisko abp. Ozorowskiego. Według jego relacji, abp Ozorowski po otrzymaniu wyników patomorfologicznych powołał komisję, która wykluczyła działanie osób trzecich. Odbył się proces informacyjny na poziomie diecezjalnym – przesłuchano świadków, przyjęto ich przysięgę prawdomówności. Informacje przekazano nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce. Dokumenty jeszcze nie trafiły do Watykanu.

– Metropolita białostocki zadecydował, że należy przygotować jedną z kaplic w kościele św. Antoniego w Sokółce, aby komunikant można było w sposób godny umieścić i udostępnić wiernym, by mogli tam się modlić. Kaplica całodziennej adoracji ma być uruchomiona w ciągu najbliższych kilku miesięcy – mówi ks. dr Andrzej Kakareko, kancelrz kurii białostockiej.

Ważnym aspektem przemawiającym za określeniem wydarzenia mianem cudu są owoce duchowe. Już teraz w kościele w Sokółce zauważa się zwiększoną frekwencję wiernych na niedzielnych Mszach św. Po nadzwyczajnym wydarzeniu z Hostią, którego kuria jeszcze nie nazywa cudem, w Sokółce powstała nowa inicjatywa Adoracji Najświętszego Sakramentu, która odbywa się w każdy czwartek w godz. 7-18. Ustanowiona jest też kapituła Najświętszego Sakramentu, której zadaniem jest szerzenie kultu Najświętszego Sakramentu.

Jak więc mamy traktować wydarzenia w Sokółce? – Jako wezwanie osobiste, by pogłębiać swoją religijność i cześć dla Eucharystii – mówi ks. Bogusław Nadolski, konsulator Komisji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. – Trzeba zadać sobie pytanie, czy moje uczestnictwo w Eucharystii jest pogłębione, jak wygląda moje przeżywanie Komunii Świętej i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Jak wreszcie uczestniczę we Mszy św., czy jestem punktualny, czy nie jestem roztargniony – wylicza ks. Nadolski.

Irena Świerdzewska
Tekst pochodzi z Tygodnika „Idziemy”

http://adonai.pl

Komentarzy 16 do “Poznań – Cud trzech Hostii”

  1. Zbyszko said

    Przecież te wszystkie Znaki (wieśc o tych Znakach) powinny, ze stosownym namaszczeniam, byc zaniesione do Pałacu Prezydenckiego, do Sejmu!… Co na to Głowa naszego Kościoła? Dlaczego Prezydent jeszcze o tym nie wie i nie oddaje Czci naszemu Panu Bogu? Dlaczego Posłowie nie zaczynaja każdego posiedzenia modlitwą? Lekceważenie Tych Znaków z całą pewnoscią nie służy naszej Ojczyźnie

  2. 166 bojkot TVN said

    „W maju 2005 r. metropolita poznański abp Stanisław Gądecki polecił usunąć z Kościoła Najświętszej Krwi Pana Jezusa tablicę z napisem upamiętniającym domniemaną profanację Hostii.”
    To bardzo ciekawa informacja. Trzeba tez sobie przypomnieć, że papież Jan Paweł II zmarł 2.04.2005 roku.
    Kim jest St.Gądecki? Szkoda, że „strona rosyjska” nie wystąpiła o zbadanie jego przodków tak ze 3-6 pokoleń wstecz …. Może okazało by się, że ten arcybiskup pomylił miejsce pracy – powinien mieć funkcję i miano arcyrabina.

  3. Wosiu said

    A nie było przypadkiem o tym już tutaj, i to kilka razy?

  4. Zdziwiony said

    Jak kiedyś Rządy Rzeczpopolitej odnosiły się Boga;
    Po Cudzie nad Wisłą w 1920 roku wrócono do niewypełnionych zobowiązań
    dotyczących wybudowania Świątyni Opatrzności Bożej.
    Historia zobowiązań naszych Praojców wobec Bożej Opatrzności ma już przeszło 200 lat. Dnia 5 maja 1791 roku, a więc dwa dni po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, Sejm podjął uchwałę o wzniesieniu Świątyni Bożej Opatrzności, jako votum wdzięczności za „wydobycie Polski spod przemocy obcej, przywrócenie Rządu”.
    Położenie kamienia węgielnego pod budowę Świątyni Opatrzności w Warszawie dnia
    3 maja 1792 roku stało się wydarzeniem narodowym. Budowę Świątyni Opatrzności Bożej rozpoczęto – jej fundamenty do dzisiaj stoją na terenie dzisiejszego Ogrodu Botanicznego koło Łazienek.
    Budowę przerwały jednak bardzo trudne dla Polski wydarzenia dziejowe – rozbiory Polski.
    Dnia 21 marca 1921 roku po raz drugi w historii naszego narodu przyjęto Ustawę
    dotyczącą wybudowania tej Świątyni. Ogłoszono wtedy konkurs na projekt
    Świątyni, rozważano miejsce jej lokalizacji. Rząd na czele z Witosem zobowiązał
    się do przekazania na ręce Narutowicza 10 mln marek na rozpoczęcie budowy
    Świątyni. Szalejąca inflacja i póżniejsze rządy Piłsudskiego sprawiły, że w okresie międzywojennym nie udało się wypełnić powtórnie już przyjętych zobowiązań.

    Ustawa z dnia 17 marca 1921 r.: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19210300170

    <>

    Jak kiedyś Rządy Rzeczpopolitej odnosiły się Boga;
    Po Cudzie nad Wisłą w 1920 roku wrócono do niewypełnionych zobowiązań
    dotyczących wybudowania Świątyni Opatrzności Bożej.
    Historia zobowiązań naszych Praojców wobec Bożej Opatrzności ma już przeszło 200 lat. Dnia 5 maja 1791 roku, a więc dwa dni po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, Sejm podjął uchwałę o wzniesieniu Świątyni Bożej Opatrzności, jako votum wdzięczności za „wydobycie Polski spod przemocy obcej, przywrócenie Rządu”.
    Położenie kamienia węgielnego pod budowę Świątyni Opatrzności w Warszawie dnia
    3 maja 1792 roku stało się wydarzeniem narodowym. Budowę Świątyni Opatrzności Bożej rozpoczęto – jej fundamenty do dzisiaj stoją na terenie dzisiejszego Ogrodu Botanicznego koło Łazienek.
    Budowę przerwały jednak bardzo trudne dla Polski wydarzenia dziejowe – rozbiory Polski.
    Dnia 21 marca 1921 roku po raz drugi w historii naszego narodu przyjęto Ustawę
    dotyczącą wybudowania tej Świątyni. Ogłoszono wtedy konkurs na projekt
    Świątyni, rozważano miejsce jej lokalizacji. Rząd na czele z Witosem zobowiązał
    się do przekazania na ręce Narutowicza 10 mln marek na rozpoczęcie budowy
    Świątyni. Szalejąca inflacja i póżniejsze rządy Piłsudskiego sprawiły, że w okresie międzywojennym nie udało się wypełnić powtórnie już przyjętych zobowiązań.

    Ustawa z dnia 17 marca 1921 r.: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19210300170

    <>

  5. Zdziwiony said

    ad.4; poprawiam: Rządy Rzeczpospolitej

  6. Kris said

    Parafia Bożego Ciała w Poznaniu
    http://www.bozecialo.poznan.pl/

    Parafia św. Antoniego Padewskiego – Sokółka
    http://www.archibial.pl/parafie.php?par=103

  7. aga said

    Polska w niewoli mafii szatana:

    http://pl.gloria.tv/?media=278292

  8. olagordon said

    PIOTR RZYMIANIN: Ostatni papież jest tutaj
    Część 6 – Dziecko Rosemary (Piotr) i księża którzy chcieli je zobaczyć

    W filmie horrorze z 1968 roku Rosemary’s Baby wyreżyserowanym przez Romana Polańskiego, Mia Farrow gra Rosemary Woodhouse, naiwną młodą żonę, która chce zajść w ciążę, ale przez szereg straszliwych wydarzeń zaczyna wierzyć, że jej mąż zawarł pakt z ekscentrycznymi sąsiadami, Minnie i Romanem Castevet (Ruth Gordon i Sidney Blackmer), by wykorzystać nienarodzone dziecko w jakimś tajemnym rytuale.

    W nocy kiedy zaplanowali poczęcie dziecka, pani Castevet przynosi osobne pucharki z musem czekoladowym dla Rosemary i jej męża Guya. Rosemary je tylko trochę bo nie podoba jej się ten kredowy posmak, i spokojnie wyrzuca swoją porcję musu. Kilka minut później dostaje zawrotów głowy i traci przytomność. Potem przeżywa, jak myśli, koszmar, w którym Castevets i inni sąsiedzi są w jej sypialni i obserwują, kiedy jest gwałcona przez jakąś demoniczną obecność. Sen jest jednak tak żywy, że nagle krzyczy: „To nie jest sen, to się dzieje naprawdę!” Kiedy się budzi, ma zadrapania na całym ciele, a mąż mówi jej, że by nie przegapić okazji do poczęcia, odbył z nią stosunek kiedy spała.

    (Zauważmy, że Polański chciał by jego żona Sharon Tate grała rolę Rosemary, a Tate podobno dała pomysł kluczowej sceny, w której Rosemary została zgwałcona i zapłodniona. W tragicznej ironii, 9 sierpnia 1969 roku, Tate była osiem i pół miesiąca w ciąży, kiedy ona i jej nienarodzone dziecko zostali brutalnie zamordowani przez wyznawców Charlesa Mansona – Susan Atkins i Texa Watsona. Kiedy scenarzysta Wojciech Frykowski, który był w domu Sharon Tate w noc zabójstwa [też zamordowany] zapytał Texa kim jest i co tam robi, Watson odpowiedział: „Jestem diabłem, a jestem tutaj, by zrobić interes diabła”.)

    Po przerażającej scenie „koszmaru” doświadczonego przez filmową postać, Rosemary dowiaduje się, że jest w ciąży i że dziecko ma się urodzić 28 czerwca 1966 (666). Castevets polecili położnika o nazwisku dr Abraham Sapirstein (Ralph Bellamy), który przepisuje jej „napój witaminowy”, który, jak zapewnia, jest dobry dla niej i dla nienarodzonego dziecka. Minnie Castevet daje jej do noszenia dziwnie pachnący „Good Luck Charm” [wisiorek na szczęście], który także pachnie głównym składnikiem witaminizowanego napoju – korzeniem tannis (fonetyczna gra określenia satanas; szatan).

    Kiedy niedługo potem drogi przyjaciel Rosemary, Hutch (Maurice Evans) zauważa, że staje się ponura i słyszy kiedy narzeka na ostre bóle brzucha, utratę wagi i niezwykły apetyt na surowe mięso i kurze wątróbki (środek na płodność starożytnych czarownic), postanawia zbadać miksturę z „korzenia tannis”. W tajemniczy sposób, zanim będzie mógł podzielić się z nią swoim odkryciem, zapada w śpiączkę i w końcu umiera, ale budzi się na tak długo, by poprosić przyjaciela o dostarczenie książki o czarach, w której zaznaczył fotografie i fragmenty dla Rosemary, wraz z zagadkową wiadomością: „ta nazwa to anagram”. Z tego Rosemary rozszyfrowuje, że nazwisko jej sąsiada, Romana Casteveta, jest anagramem, i że faktycznie nazywa się Steven Marcato, i jest synem Adriana Marcato, byłego lokatora i oddanego satanisty.

    Jej podejrzenia wzrastają kiedy staje się przekonana, że jej mąż i sąsiedzi naprawdę praktykują czary, i że w jakiś sposób wiąże się to z jej nienarodzonym dzieckiem. Dr Sapirstein i Guy, mąż Rosemary, dowiadują się, że im nie ufa, i mówią jej, że ani jej, ani dziecku, nie stanie się krzywda, tak długo, jak ona będzie współpracować. Tuż potem, ona ma bóle porodowe i dostaje środek usypiający, a kiedy się budzi, jej dziecka nie ma. Dowiaduje się, że niemowlę zmarło, ale słyszy płacz dziecka w innym pokoju. Kiedy znalazła tajne drzwi łączące jej mieszkanie z mieszkaniem sąsiadów, odkrywa zgromadzenie zebrane wokół jej synka. Oczy chłopca są przerażająco zdeformowane, i dowiaduje się, że jej mąż nie jest jego ojcem, że dziecko jest tworem szatana.

    Chociaż Dziecko Rosemary opiera się na powieści, zrytualizowana magia seksualna jest prawdziwa, a plan wykorzystania jej do wcielenia nasienia diabła ma długą i ciekawą historię wśród satanistów, tajnych stowarzyszeń, masonów, a nawet, według niektórych katolickich księży, w Watykanie.

    Silnie strzeżone podręczniki wykorzystywane przez tajne organizacje satanistyczne, takie jak The Order of Nine Angels [Zakon 9 aniołów], Church of Satan [Kościół szatana] założony przez Antona LaVeya, a nawet wcześniej przez członków Ordo Templi Orientis, łącznie z dziełami niesławnego 33-go stopnia masona, Aleistera Crowleya, opisywały jak to jest, że poprzez seks, przynoszona jest na świat istota i umieszczona w ciele. Tak więc jest to mistyczne ćwiczenie, które w połączeniu z magicznymi rytuałami, takimi jak śpiewanie określonych sylab wywołujących odpowiednie wibracje (otwierają wewnętrzny umysł i hipnotyzują świadomy umysł), zapraszają mglistego ducha, by wypełnił embrionalnego gospodarza. Kiedy biorąca udział kapłanka leży na ziemi lub na ołtarzu i jest pobudzana przez kapłana, odbywa się kopulacja, a kapłanka wizualizuje otwarcie niebiańskiej bramy i Ciemny Chaos wypływający z niego na nią, zapewniając mistyczne nasienie. Podobnie jak starożytna Pytia Apollina, kapłanka jest w tej chwili bramą do siedziby mrocznych bogów.

    Naukowiec i współzałożyciel Jet Propulsion Laboratory, Jack Parsons, i jego kolega L. Ron Hubbard (założyciel Kościoła Scientologii) byli uczniami Aleistera Crowleya i nagrali jedną taką imprezę o nazwie „Babalon Working” [Działanie Babalona], która odbywa się w nadziei wcielenia ladacznicy Babilonu – dziecko demona lub gibborim – przez bramę podczas rytualnego seksu. Parsons później napisał, że uroczystość przebiegła pomyślnie i że „Babalon wcieliła się na ziemi i oczekuje na odpowiedni czas by się ujawnić”. i[i]

    Według Magick, Liber ABA, Księga 4 (powszechnie uważany za opus magnum okultysty Aleistera Crowleya), magiczny rytuał seksualny może obejmować (co brzmi jak) kanibalizm i ofiary z ludzi. Crowley mówi: „Byłoby nierozsądne, żeby potępiać jako nieracjonalne praktyki pożerania jeszcze ciepłego serca i wątroby przeciwnika. Do najlepszego działania duchowego należy wybrać ofiarę, która posiada największe i najczystsze siły; najbardziej zadowalające jest dziecko płci męskiej o idealnej niewinności i wysokiej inteligencji”. i[ii]

    Już w 200 AD, chrześcijańska praca apologetyczna Octavius autorstwa Marcusa Minuciusa Felixa opisała apostatów chrześcijańskich biorących udział w orgiastycznych rytuałach w ciemnym pomieszczeniu, podczas których czcili głowę osła i składali ofiarę z dziecka dla Hostii na czarnej mszy. Większość ekspertów uważa, że podobne działania potajemnie kontynuowano przez wieki, i że prawdziwe „hostie”, czyli wino chleb i winogrona używano po konsekracji, które, zgodnie z dogmatem, przez przeistoczenie zamieniały się w substancję Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa – dawane przez katolickich księży, którzy zawarli diabelskie pakty z satanistami, uczestnikom czarnego sabatu.

    Do wysoko postawionych ekspertów kościelnych, którzy potwierdzają prawdziwość takich działań, a nawet odbywają się wewnątrz wzniesionych przez papieża Leona IV murów Stolicy Apostolskiej, należą: prałat Luigi Marinelli (którego opublikowana w 1999 roku książka Gone with the Wind in the Vatican [Przeminęło z wiatrem w Watykanie] sprzedała się w stu tysiącach egzemplarzy w ciągu pierwszych trzech tygodni ), egzorcysta i arcybiskup Emmanuel Milingo, który w swoim przemówieniu na [Matki Bożej Fatimskiej 2000] Międzynarodowej Konferencji nt. Pokoju na Świecie, oskarżył wysokich członków hierarchii kościelnej o to, że mają układ z „szatanem”, nieżyjący egzorcysta i niezależny profesor z Papieskiego Instytutu Biblijnego, oraz wybitny teolog katolicki i były jezuita, Malachi Martin. Kiedy czasopismo Manhatten Fatima Crusader zapytało Martina o alarmie publicznym wywołanym przez twierdzenie arcybiskupa Milingo, że wysocy urzędnicy watykańscy byli „wyznawcami szatana”, Martin odpowiedział: „Każdy, kto znał sytuacją w Watykanie w ciągu ostatnich 35 lat dobrze wie, że książę ciemności miał i nadal ma swoich zastępców na dworze św. Piotra w Rzymie”. i[iii]

    Choć niektórzy próbowali zdyskredytować Martina, twierdząc, że był wszystkim, od podwójnego agenta dla żydowskich grup lobbingowych w czasie II Soboru Watykańskiego [autora finałowego projektu Nostra aetate, który, między innymi, zwalnia Żydów od śmierci Jezusa), do oczerniania go – „patologiczny kłamca” (przed czym zmarli nie mogą się bronić), Malachi był faktycznie bliskim przyjacielem papieża Pawła VI i pracował w Stolicy Apostolskiej, prowadził badania na temat zwojów znad Morza Martwego, publikował artykuły w czasopismach o semickiej paleografii, i uczył aramejskiego, hebrajskiego i Pisma Świętego.

    W 1965 roku Paweł VI udzielił Martinowi dyspensę od obowiązków jezuickich i kapłańskich, i Martin przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie poświęcił się pisaniu na temat – i czasami wypowiadał się – różnych zagadnień wynikających z II Soboru Watykańskiego, do szczegółowej, znanej wtajemniczonym, historii papieskiej, dogmatów katolickich i geopolityki. Jako członek watykańskiej Rady Doradczej i wspaniały poliglota znający 17 języków (nie wspominając o funkcji osobistego sekretarza znanego jezuity kardynała Augustyna Bea), Martin posiadał uprzywilejowane informacje odnoszące się do tajnych spraw kościelnych i światowych, w tym do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej , co Martin zasugerował pisząc o części planu wcześniej zainstalowanego strasznego Fałszywego Proroka (Petrus Romanus) podczas „końcowego konklawe”.
    To, że Martin twierdził, że iluminacko-masońska grupa składająca się z zachodnich plutokratów, o nazwie „The Assembly” [Zgromadzenie] lub „Superforce”, przeniknęła na najwyższy poziom watykańskiej administracji i pracowała nad tym, aby wprowadzić Nowy Porządek Świata, mogło doprowadzić do tego, że agenci z tej samej grupy zaangażowali się w jego przedwczesną (niektórzy mówią „podejrzaną”) śmierć w 1999 roku.

    Rodzi to pytania również o Janie Pawle I, którego wybrano na papieża w 1978 roku, a który zmarł zaledwie 33 dni później (33 to okultystyczny masoński symbol). Wkrótce po wyborze na papieża, Jan Paweł I dowiedział się o kardynałach, biskupach i wysokich rangą prałatach, którzy byli masonami. Mógł zostać zamordowany, by powstrzymać go od ujawnienia ich planów i / lub w celu powstrzymania dochodzenia, które rozpoczął w watykańskim banku związanym z Roberto Calvi, masonem z Grand Orient i szefem Banku Ambrosiano, którego głównym akcjonariuszem był Vatican Bank. Kiedy w 1978 roku odkryto, że nielegalnie prano mafijne pieniądze za pośrednictwem tego banku, Calvi uciekł z Włoch i trzy dni później załamały się akcje Banku.

    Następnego dnia sekretarka Calviego wygodnie popełniła samobójstwo, a 18 czerwca sam Calvi został znaleziony wiszący pod mostem Blackfriar (związki z masonerią) w Londynie, z masońską liną wokół szyi i masońskimi drobiazgami (pozostawionymi jako symbol?) w kieszeniach. John Daniel mówi o tym w Scarlet and the Beast [Purpura i bestia]: „W masońskich mordach rytualnych, pozostawia się na miejscu masońskie symbole z kilku powodów: (1) żeby pokazać masonom, że to mord masoński; (2) żeby ostrzec masonów by przestrzegali masońskiego kodu, albo czeka ich to samo; i (3) udowodnić masońskim skarbnikom, że „atak” zrealizowano”. i[iv]

    Ale czy Jan Paweł I, podobnie jak Calvi, mógł zostać (jak Malachi Martin wnioskuje w Windswept House [Dom smagany wiatrem]) zamordowany przez masońską „Superforce”, zbyt dużą i zbyt potężną by mógł ją powstrzymać; o której Martin później twierdził, że była za kulisami, pracując potajemnie by wykorzystać Watykan do wprowadzenia globalnego systemu antychrysta? „Nagle stało się bezsporne, że teraz. . . w katolickiej organizacji byli stale obecni duchowni, którzy czcili szatana i im się to podobało”, napisał Martin. „Były dwa główne fakty, które wyniosły papieża na nowy poziom cierpienia: systematyczne powiązania organizacyjne – sieć, innymi słowy, która została zorganizowana między pewnymi grupami duchownych homoseksualistów i sabatami satanistów. I nadmierna potęga i wpływy tej sieci”. i[v]
    .

  9. Zdziwiony said

    ad.1

    Bardzo słusznie

    http://www.gloria.tv/?media=272866

  10. Kapsel said

    Re1 i 9

    Jezus jest Królem! Mówi o tym cała Ewangelia.
    Polacy od ponad 1000 lat czczą w Nim swego Władcę. W ostatnich latach popularny w Polsce stał się ruch na rzecz Intronizacji Jezusa Króla.
    Obyśmy doczekali tego dnia, gdy Jezus zostanie ogłoszony Królem Polski!

  11. Kapsel said

    Cud Eucharystyczny w Sokółce – reportaż „Trwam”

  12. Kapsel said

    A tutaj jak zachowała się masoneria na wieść o Cudzie w Sokółce:

    Prokuratura Rejonowa w Sokółce otrzymała dziś
    oficjalne zawiadomienie na piśmie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa.

    Złożyło je Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w związku z doniesieniami o znalezieniu w hostii fragmentów ludzkiej tkanki, a dokładnie mięśnia sercowego. Zdarzenie miało miejsce na początku tego roku, w kościele św. Antoniego w Sokółce.

    – W zawiadomieniu jest kilka punktów, a każde z nich dotyczy innego przestępstwa – poinformował Anatol Pawluczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Sokółce. – Zostaną one dogłębnie przeanalizowane. Póki co wszczęte zostało postępowanie sprawdzające.

    PSR stawia w nim kilka pytań. Między innymi: czy Prokuratura wszczęła dochodzenie mające ustalić pochodzenie tych szczątków? Dwie niezależne ekspertyzy wykazały bowiem, że tkanka znaleziona w hostii jest fragmentem ludzkiego mięśnia sercowego. Stowarzyszenie zastanawia się, jakim sposobem fragmenty ludzkiego mięśnia sercowego „wydostały się” z ludzkiego organizmu.

    Idąc dalej tym tropem „racjonaliści” sugerują zbezczeszczenie zwłok lub kradzież szczątków z prosektorium lub placówki medycznej. Domagają się przesłuchania osób zlecających i dokonujących wspomnianych ekspertyz oraz wszystkich osób mających styczność ze wspomnianymi szczątkami (włącznie z abp. Edwardem Ozorowskim).

    – Domagamy się odpowiedzi na pytanie, czy Prokuratura podjęła kroki zmierzające do ujawnienia tożsamości człowieka, którego szczątki ponoć odnaleziono – zastanawia się Małgorzata Leśniak, prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. – Mało prawdopodobnym się wydaje, iż wspomniane fragmenty mięśnia sercowego należą do żydowskiego proroka ukrzyżowanego dwa tysiące lat temu, możliwym jest, że należą do osoby żyjącej do niedawna. Istnieje zatem podejrzenie, że osoba ta zmarła z przyczyn nienaturalnych. Póki nie dojdzie do ustalenia jej tożsamości, nie będzie można z całą pewnością stwierdzić, że nie doszło do zabójstwa – tłumaczy kobieta w oficjalnym oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej PSR….

    http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091005/CUD_W_SOKOLCE/536889415

  13. Kapsel said

    A tutaj odpowiedź prokuratury:

    Prokuratura Rejonowa w Sokółce (Podlaskie) odmówiła wszczęcia śledztwa dotyczącego
    wydarzeń w tamtejszym kościele św. Antoniego, które ma zbadać Stolica Apostolska

    Według ustaleń komisji kościelnej, miały tam miejsce „zjawiska eucharystyczne”: w komunikancie, upuszczonym na ziemię i umieszczonym w wodzie, pojawiły się elementy tkanki mięśnia sercowego.

    Prokuratura badała sprawę z zawiadomienia złożonego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, która domagało się wyjaśnienia przez śledczych okoliczności wydarzeń w Sokółce. Zawiadomienie tej organizacji dotyczyło podejrzenia m.in. znieważenia zwłok ludzkich i zabójstwa nieustalonej osoby.

    „Wobec stwierdzenia braku dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia” – takie uzasadnienie odmowy wszczęcia śledztwa podano komunikacie prokuratury. Postanowienie nie jest prawomocne, przysługuje od niego zażalenie.

    „Przeprowadzone w niniejszej sprawie postępowanie sprawdzające nie dostarczyło dowodów, które by potwierdzały, iż mogło dojść do popełnienia któregokolwiek z przestępstw, o których zawiadomiło Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów” – głosi komunikat.

    http://www.rp.pl/artykul/383130.html

  14. Kapsel said

    Spektakl na podst. objawien mistyczki boliwijskiej Cataliny Rivas.

    TAJEMNICA EUCHARYSTII (CATALINA RIVAS)

  15. Kris said

    W Poznaniu wciąż zakorzeniony jest wywodzący się z cudu trzech Hosti zwyczaj, że raz w roku (w Wielką Sobotę) wierni czerpią wodę ze studni w kościele Najświętszej Krwi Pana Jezusa, ufając w jej cudowną moc. To studnia, w podziemiach kościoła w której Żydzi chcieli utopić sprofanowane Hostie, z których wypłynęła krew. Utopić się nie udało, więc wynieśli je poza miasto. Kościół, o którym mowa, powstał z dawnej kamienicy (właśnie w niej miała miejsce profanacja). Ze względu na szczupłość miejsca do tej pory nie wstawiono tam posoborowego ołtarza, tak więc nawet msza sw. jest odprawiany przodem do tabernakulum, a tylem do wiernych. Msze sw. trydencka odprawiana jest w kosciele od 2009 roku.
    Zabytkową tablicę która w świątyni Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu wisiała i przypominała średniowieczne podanie o sprofanowaniu trzech hostii, którego mieli się dopuścić Żydzi, usunieto na polecenie abp. Stanisława Gądeckiego maju 2005. „Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy, Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy” – to fragment tekstu z tablicy ktory uznano za antysemicki. Poznański metropolita o zydowskich korzeniach odpowiada w Episkopacie za dialog z judaizmem. Co roku organizuje w Poznaniu dni judaizmu.
    Z umieszczonej niedawno przez miasto przy wejściu do świątyni tabliczki można teraz poznać historię powstania kościoła i średniowiecznej profanacji – nie wspomina się tam już jednak o Żydach. Tablicy w kosciele już nie ma, ale wciąż na sklepieniu kościoła widnieją wymalowane 300 lat temu freski – na nich m.in. brodaci mężczyźni bezczeszczą hostię. Autorem jest franciszkanin Adam Swach. Mam nadzieję, że chociażby ze względu na ich wartość zabytkową nikt nie będzie chciał ich zamalować.

  16. Zdziwiony said

    Niuanse na temat obok masonerii.

    Zwróćcie Państwo uwagę na takie osobliwości:
    -KOR-nik Antoni Macierewicz ma wuja Jana Winczakiewicz masona 32^ loży Kopernik
    -KOR-nik Andrzej Celiński ma też wuja Jana J.Lipskiego masona tej samej loży
    -Jan Olszewski mason, przyjaciel Jana J.Lipskiego
    -mama Kaczyńskich jest autorką publikacji – Jan Józef Lipski. Monografiabibliograficzna, wydana przez IBL (Warszawa 2001,
    -L.Kaczyński zaprasza B’nai B’rith,

    -na razie wystarczy do przemyśleń na tmat dawnej jak i obecnej tzw. opozycji demokratycznej

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: