Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Cud w Sokółce

Posted by Marucha w dniu 2012-04-15 (Niedziela)

Dywan z kwiatów ułożony specjalnie na uroczystość przeniesienia hostii.

Niedziela, 2 października 2011 roku, zapisze się na długo w pamięci mieszkańców tego miasteczka na Podlasiu, w pobliżu granicy z Białorusią. A także w historii miasta. Tego dnia nastąpiło uroczyste przeniesienie hostii, która przemieniła się w część ludzkiego serca („cud w Sokółce”), do kaplicy kościoła św. Antoniego. Poprzedzone uroczystą mszą koncelebrowaną przez metropolitę białostockiego abp Edwarda Ozorowskiego, na którą przybyli liczni dostojnicy kościelni, państwowi i samorządowi, oraz pielgrzymki autokarowe z kraju (m.in. Warszawa, Gdańsk, Lubartów, Łomża, Ełk, Białystok, Mońki), a także zza granicy (Białoruś). Byli też obecni przedstawiciele kościoła prawosławnego oraz muzułmanie. Tysiące ludzi. Uroczystości w Sokółce transmitowały na żywo Radio Maryja (o. Tadeusz Rydzyk był obecny osobiście) oraz Telewizja Trwam.

Krótka historia cudu w Sokółce:

Działo się to 12 października 2008 roku. Podczas udzielania komunii ks. Jacek Ingielewicz upuścił hostię. Umieszczono ją w naczyniu, w którym miała się rozpuścić. Po kilku dniach woda zabarwiła się na czerwono. Zawartość naczynia została wylana na korporał. Woda wyparowała, ale na białym obrusie pozostała tkanka.

Jej fragmenty zbadali specjaliści patomorfolodzy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Uznali, że jest to fragment ludzkiego mięśnia sercowego w stanie agonalnym. Sprawa trafiła do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie. Stolica Apostolska uznała dotąd 132 cuda eucharystyczne. Cud w Sokółce czeka jeszcze na uznanie przez Watykan. Ale już teraz stał się obiektem kultu i pielgrzymek wiernych z całej Polski.

http://wschod.salon24.pl

Katolik nie ma obowiązku wierzyć w cuda – z wyjątkiem jednego. Tym niemniej wydaje się być nierozsądne nie dawanie wiary przypadkom, które są dobrze udokumentowane i na zaistnienie których mamy świadków. Gajowy nie orzeka oczywiście, czy cud w Sokółce istotnie miał miejsce, czy nie, ponieważ nie ma ku temu absolutnie żadnych kompetencji. Przypomina jednak, iż wiara w objawienia i cuda nie jest grzechem nawet wtedy, gdyby okazały się one wątpliwe, czy nawet fałszywe.

Komentarzy 9 to “Cud w Sokółce”

  1. Cuda potrzebne są niedowiarkom. Taki dopóki ręki nie włoży, to nie uwierzy. I pomijam tu tych, którzy traktują cuda jako rozrywkę – a takich jest bardzo dużo (przytłaczająca większość z nich, to kobiety).

    Już samo słowo wam nie wystarcza? Potrzebujecie jeszcze cudów?

  2. Romir said

  3. Piotrx said

    O lenistwie duchowym – bp Józef Sebastian Pelczar

    cechy, przyczyny i skutki

    http://www.bibula.com/?p=54793

    “Po co Bóg stworzył człowieka? – Uczynił to w tym celu,
    żeby człowiek poznał Boga, miłował Go i służył Mu,
    i tak po śmierci posiadłszy Boga przez uszczęśliwiające
    oglądanie Go twarzą w twarz, cieszył się Nim
    na wieki w niebie.”
    (Katechizm kard. Gasparriego)

    Lenistwo w zwykłym znaczeniu słowa, czyli niechęć do pracy i opieszałość w pracy, czy to duchowej czy fizycznej, jest nierzadkim zjawiskiem. Nie brak bowiem ludzi, którzy uważają życie za ciągłą rozrywkę, czy miły sen, stąd pragną się ciągle bawić lub używać gnuśnego spoczynku, a natomiast unikać tego wszystkiego, co wymaga wysiłku i sprawia jakąkolwiek przykrość. Tymczasem “człowiek się rodzi na pracę” (Job 5, 7), kto zaś nie chce pracować, ten i jeść nie powinien (por. 2 Tes 3, 10). Wprawdzie obowiązek pracy jest poniekąd karą za grzech, ogłoszoną Adamowi w raju (por. Rdz 3, 17-19), ale drugi Adam, Jezus Chrystus, własnym przykładem pracę podniósł, uszlachetnił i uświęcił, bo sam pracował jako rzemieślnik i jako nauczyciel. Teraz praca jest źródłem błogosławieństw, radości i zasług, a przy tym silną bronią przeciw pokusom, toteż słusznie upomina św. Hieronim: “Wyszukaj sobie jakąś pracę, aby cię diabeł znalazł zawsze zatrudnionym”. Natomiast lenistwo jest kałużą wszelkich pokus i złych myśli, macochą cnót, rodzicielką nędzy i wielu grzechów, a szczególnie nieczystości, jak to wskazuje upadek Dawida i tylu innych. Życie człowieka leniwego to jak figa niepłodna, którą przeklął Zbawiciel. Brzydź się zatem lenistwem, pokochaj natomiast pracę. Przede wszystkim zaś spełniaj wiernie, ochotnie i według woli Bożej obowiązki stanu. Gdybyś wyjątkowo był od nich wolny i obfitował w dobra ziemskie, poszukaj sobie zatrudnienia i pracuj dla dobra społecznego, a szczególnie dla biednych i opuszczonych.

    Osobnym rodzajem lenistwa jest lenistwo duchowe.
    W gospodarstwie Bożym różne są rodzaje leniwych sług. Jedni nie chcą spełniać żadnych obowiązków i nie troszczą się o rozkazy Pana. Są to słudzy źli, którzy nawet na imię chrześcijan nie zasługują. Inni wchodzą z Panem Bogiem w układy, dają Mu bowiem – że tak powiem – dziesięcinę życia, resztę zachowują dla siebie; mianowicie przebierają w przykazaniach Bożych i w obowiązkach, z których jedne spełniają, inne zaniedbują, a przepisy Kościoła świętego zazwyczaj sobie lekcewazżą.

    Cóż jest przyczyną tego lenistwa w służbie Bożej? Oto nieznajomość Boga, prawd i dóbr Bożych, słabość wiary, zniewieściałość ducha, przywiązanie się do bogactw i przyjemności, zbyteczne zajęcie się sprawami ziemskimi, wreszcie obawa przed sądem świata. A jakie tego następstwa? Oto sprzeniewierzanie się Bogu i grzechy ciężkie, niepokój i wyrzuty sumienia, niełaska i kara Boża, a często odrzucenie wieczne. Bo jak nierozsądnym pannom, o których mówi Ewangelia, brakło oliwy w lampach i dlatego nie weszły za oblubieńcem na gody, tak i duszom leniwym brakuje nieraz w życiu oliwy łaski uświęcającej i dobrych uczynków. Jeżeli właśnie wtenczas przychodzi Oblubieniec Chrystus, aby je wezwać na gody niebieskie, one nie mając światła, nie mogą wejść do krainy światłości i dlatego ciemności piekła mogą je pochłonąć na wieki.
    Sądzę, że nie należysz do liczby tych leniwych sług, jeżeli ci jednak coś podobnego sumienie wyrzuca, uciekaj czym prędzej z ich nieszczęsnego grona.

    W tym celu przeproś Pana w kornej spowiedzi za dawne niewierności. Aby zaś uniknąć ich na przyszłość, módl się o łaskę nieustającej miłości ku Bogu, rozważaj często, kim jest Bóg i jakiej służby jest godny, a nie zapominaj, że żyjesz dla Boga i dążysz do wieczności. Gdy więc świat lub ciało odwodzi cię od Boga, pomyśl: rozkosz trwa na chwilę, a męka na wieki. Gdy Bóg żąda jakiej ofiary, pomyśl znowu: męka trwa na chwilę, a rozkosz na wieki. Przed każdą sprawą zadaj sobie pytanie: Co mi to pomoże do wieczności? Jaki jest związek tej sprawy z Bogiem? Walcz przy tym z pożądliwościami ciała i ponętami świata, trzymaj się mocno Serca Zbawiciela i przystępuj często do sakramentów świętych, abyś nie popadł w ohydną niewolę grzechu. Wreszcie nie lekceważ najmniejszego rozkazu twojego Pana i Stwórcy, a w ten sposób przestaniesz być leniwym sługą.

    Są też inni słudzy, którzy z początku służą Bogu ochotnie i wiernie, lecz potem leniwieją i opuszczają się, a nawet w małych rzeczach odmawiają Panu Bogu posłuszeństwa. Lenistwo tego rodzaju, zwane inaczej oziębłością, spotyka się u dusz pobożnych, u kapłanów i u osób zakonnych, a jest ono główną przeszkodą życia duchowego. Poznajmy najpierw jego cechy. Jak woda letnia zajmuje pośrednie miejsce między gorącą i zimną, tak dusza oziębła nie stara się być doskonała, bo to wymaga zaparcia się, walki i wytrwałej pracy, ale też nie chciałaby być zła. Unika ona wprawdzie grzechów ciężkich, ale lekceważy małe upadki. Nie rzuca np. potwarzy, ale za to lubi obmawiać, nie żywi w sercu śmiertelnej nienawiści, ale za to czuje ku tym i owym wstręt i antypatię, nie zabiera cudzego mienia, ale za to niewłaściwie lgnie do swojego, a gdy jest w zakonie, nie kocha się w ubóstwie. Brzydzi się ciężkimi wykroczeniami przeciw czystości, ale utrzymuje nieraz niebezpieczną przyjaźń, chętnie czyta romanse i bywa na takich przedstawieniach w teatrze lub w kinie, prowadzi zbyt poufałe rozmowy lub folguje uczuciom, myślom i marzeniom, które tylko jeden włos dzieli od grzechu śmiertelnego. Z drugiej strony czyni nieraz dużo dobrego, ale bez czystej pobudki, chce niby kochać Pana Boga, ale nie z całego serca, chce Mu służyć, ale bez wielkiej pracy, modli się, ale bez skupienia i nabożeństwa. Dusza oziębła bada sumienie, ale powierzchownie, spowiada się, ale bez głębszego żalu i bez poprawy, przyjmuje Komunię świętą, ale bez pragnienia i pożytku. Spełnia swe obowiązki, ale zimno i niedbale, a jeżeli żyje w zakonie, lekceważy sobie drobne przepisy ustaw. Oprócz tego jest rozproszona, zmienna, gadatliwa i chciwa rozrywek lub wrażeń, przywiązana do rzeczy błahych, nieusposobiona do rzeczy poważnych, do posłuszeństwa i pokuty nieskora, łatwo folgująca próżności i miłości własnej. Dusza oziębła jest małoduszna w przykrościach, chwiejna w walce, często ponura i smutna albo przeciwnie, nieumiarkowanie wesoła. Wreszcie, jest zaślepiona co do swego stanu, tak że nic w nim złego nie widzi, a jeżeli czasem coś spostrzeże, nic sobie z tego nie robi. Stąd nie lubi czytać książek ascetycznych i słuchać nauk duchowych, aby nie tracić fałszywego spokoju.

    Początek tej niebezpiecznej choroby jest czasem bardzo nieznaczny. Jakie są jej przyczyny? Oto nieposłuszeństwo względem natchnień Bożych, małe, ale częste i dobrowolne upadki, brak czuwania i umartwienia zmysłów i namiętności, szukanie przyjemności ziemskich, zaniedbywanie modlitwy, rozproszenie ducha i pośpiech w działaniu, nadmiar zajęć zewnętrznych, nadmierne oddawanie się naukom świeckim albo polityce, gospodarstwu, pracy społecznej, zmiana stanu lub przewodnika, wreszcie lekceważenie rzeczy małych, a u osób zakonnych częste i dobrowolne przekraczanie ustaw.

    Czasem przyczyną oziębłości, czyli ociężałości do dobrego, może być słabość ciała, zmęczenie i rozstrój ducha, wielkie cierpienia i zawody, zwłaszcza przy temperamencie melancholicznym. Lecz wtenczas oziębłość jest niedobrowolna i przemijająca, a lekarstwem na nią jest pokrzepienie sił fizycznych i duchowych lub ulga w cierpieniach. Czasem przyczyną podobnej oziębłości, a nawet zniechęcenia i wstrętu do dobrego, może być nagabywanie szatańskie, to znowu nawiedzenie Pana Boga, który z różnych, a zawsze mądrych powodów odbiera duszy pociechy duchowe i rzuca ją w stan oschłości i opuszczenia. Lecz stan taki nie jest oziębłością, owszem, dusza wtenczas mimo braku pociech trwa wiernie przy Bogu. Powiemy o tym później.

    A jakie są skutki oziębłości dobrowolnej? Przerażające. Oziębłość jest obrzydliwa dla Boga, bo mówi sam Bóg do duszy leniwego: “Bodajbyś był zimny, albo gorący! Ale że jesteś letni i ani zimny, ani gorący, pocznę cię wyrzucać z ust moich.” (Ap 3, 15-16). Jak żołądek nie może znieść wstrętnego pokarmu, lecz natychmiast go wyrzuca, tak wnętrzności miłosierdzia Bożego, chociaż znoszą tylu grzeszników, nie mogą znieść człowieka letniego. O, jakże straszna to kara! Dlaczego tak straszna? Oto dlatego, że człowiek oziębły z wiedzą i wolą lekceważy Boga i odpycha jego łaskę, podczas gdy na zewnątrz uchodzi za wiernego sługę. Jest więc winny zdrady i obłudy.

    Oziębłość sama przez się rodzi wiele grzechów powszednich, a kto je popełnia z przywiązaniem i bez wyrzutów sumienia, ten osłabia w sobie bojaźń Bożą i łatwo wpada w grzech ciężki, stąd słusznie oziębłość nazwano pobudką diabelską. Świadkiem może tu być św. Piotr, który szedł z dala za Zbawicielem i grzał się przy ognisku, dlatego ze miłość jego ostygła, ale zaraz też dopuścił się ciężkiego wykroczenia. Oziębłość wstrzymuje duszę w drodze do doskonałości. Podobna do “robaka gryzącego rdzeń życia duchowego”, łatwo udziela się innym duszom i staje się zgorszeniem. Ona duszę osłabia, wyniszcza i jakby paraliżuje, tak iż potem wszelka praca zdaje się jej prawie nie możliwa. Ona duszę truje, rodzi w niej niezadowolenie, smutek, drażliwość, uprzedzenie, zniechęcenie, często różne pokusy. Stąd dusza oziębła podobna jest do stojącej wody lub do domu opuszczonego. Zły duch – mówi Pismo – szuka właśnie domów pustych, to jest dusz leniwych, a gdy je znajdzie, przychodzi siedem innych duchów, to jest wszystkie występki, i tam mieszkają.

    Oziębłość zaślepia duszę, bo przytępia sumienie, zakrywa przed nią, niebezpieczeństwa, łudzi ją pozorami cnót, a stąd nieznacznie ciągnie do zguby. Zdarza się nawet, że dusza oziębła jest w stanie grzechu śmiertelnego, a tego jednak nie widzi. Słusznie Ojcowie Kościoła przyrównują, oziębłość do ciszy morskiej. Biada żeglarzom, gdy żaden wietrzyk nie porusza żaglem, wtenczas okręt stoi na miejscu a z czasem żywność się kończy, wskutek czego załoga ginie śmiercią głodową. Biada również duszy leniwej w drodze Bożej, bo i jej żywność, to jest cnota, prędko ustaje, tak że grozi jej niechybna śmierć. Otwórz księgę Ewangelii i czytaj, co mówi Pan do sługi, który wziąwszy talent od Pana, zakopał go w ziemi: “A niepożytecznego sługę wyrzućcie w ciemności zewnętrzne. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25, 30). I dlaczego zapadł tak surowy wyrok? Wszakże on nic złego nie uczynił? Dlatego, że próżnował i talentu nie pomnożył. Na innym miejscu grozi Bóg: “Przeklęty, kto spełnia dzieło Pańskie zdradliwie, i przeklęty, kto miecz swój hamuje od krwi!” (Jer 48, 10). Za co Bóg rzuca swą klątwę, czy za ciężkie występki? Nie, ale za uczynek dobry, za sprawę Pańską, tylko że niedbale, ozięble wykonaną.

    Straszny jest stan oziębłości, gorszy nawet – jak mówią święci – od stanu grzechu i trudny do wyleczenia, bo dusza oziębła nie widzi swojej choroby, a stąd nie chce używać lekarstwa. Stan ten jest niebezpieczny również dlatego, że jak mówi św. Teresa od Jezusa, “dla niektórych dusz doskonałość jest nawet konieczna do zbawienia”, stąd wzgarda doskonałości staje się dla nich przyczyną zguby. Dusza oziębła ginie, jak człowiek zasypiający na śniegu. Sen śmierci jest jej miły i trudno ją nawet przebudzić, a ten zgubny spokój trwa czasem aż do śmierci. Stąd też o wiele łatwiej nawróci się grzesznik, aniżeli człowiek oziębły, ale mający się za cnotliwego. Dawid był cudzołożnikiem i mężobójcą, Zacheusz krzywdzicielem, Piotr zaprzańcem, Dyzma rozbójnikiem, Paweł prześladowcą, Magdalena była jawnogrzesznicą. Ci wszyscy nawrócili się i zostali świętymi. Czy dużo oziębłych doszło do świętości? “Widziałem – mówi św. Bernard – rozpustników czyniących pokutę, ale nie widziałem zakonnika, który będąc wcześniej oziębłym, stałby się potem gorącym”. Potrzeba do tego osobliwej łaski, jak było potrzeba cudu do uleczenia paralityka.

    Niezwykłych też środków używał Bóg, aby jakąś duszę z podobnego stanu wyrwać. Tak np. świątobliwa Maria Villani wiodła w młodości życie bardzo pobożne, lecz wyszedłszy za mąż, popadła w oziębłość i oddała się całą duszą rozrywkom światowym. Pewnego razu zbliżyła się do zwierciadła, aby sobie włosy perłami i klejnotami ozdobić, lecz któż opisze jej przerażenie, gdy w zwierciadle zamiast swojej twarzy zobaczyła jakąś postać straszną, raczej do złego ducha podobną. Zmieszana, wydaje okrzyk zgrozy, zalewa się łzami, rzuca wszystkie kosztowności na ziemię i wraca do życia bogobojnego, które prowadzi aż do śmierci. Podobnie opowiada o sobie św. Teresa, że się jej raz sam Pan Jezus ukazał, by ją widokiem swoich ran pobudzić do gorliwszej służby. Czy w zwykłym porządku nawrócenie duszy oziębłej jest niemożliwe? “Co niemożebne jest u ludzi, możebne jest u Boga” (Łk 18, 27), a więc nie można wątpić o możliwości jej nawrócenia.

  4. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  5. Kapsel said

    Święto Miłosierdzia Bożego

    Słowa Pana Jezusa do Siostry Faustyny:

    Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była Świętem Miłosierdzia.

    To pragnienie po raz pierwszy wypowiedział Pan Jezus w Płocku w 1931 r.:
    „Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu – dostąpi go”.
    W następnych latach Pan Jezus powracał do tego żądania aż 14 razy, określając miejsce tego święta w kalendarzu liturgicznym, przyczynę i cel jego ustanowienia oraz sposób przygotowania i obchodzenia.
    „W tym dniu kapłani będą mówić ludziom o wielkim i niezgłębionym miłosierdziu moim”.

    Wybór pierwszej niedzieli po Wielkanocy, która kończy oktawę Zmartwychwstania Pańskiego, wskazuje na ścisły związek między wielkanocną tajemnicą Odkupienia a Świętem Miłosierdzia. Męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są bowiem szczytowym objawieniem miłości miłosiernej Boga. Dzieło odkupienia owocuje i aktualizuje się w sakramentach świętych, o których mówi liturgia Święta Miłosierdzia. Chrzest, sakrament pokuty, Eucharystia są niewyczerpanymi źródłami Miłosierdzia Bożego. Dlatego liturgia tej niedzieli jest punktem kulminacyjnym uwielbienia Boga w tajemnicy Miłosierdzia.
    Święto Miłosierdzia Bożego ma być nie tylko dniem szczególnej czci Boga w tej tajemnicy, ale także dniem łaski dla wszystkich ludzi, zwłaszcza grzeszników.
    „Pragnę – powiedział Pan Jezus – aby Święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski, niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jak szkarłat”.

    Tak więc ranga tego święta polega także na tym, że nawet ci, którzy dopiero w tym dniu się nawracają, mogą otrzymać przebaczenie grzechów oraz wyprosić wszelkie łaski, jeśli one są zgodne z wolą Bożą. Szczególnymi adresatami tego święta są grzesznicy, zwłaszcza ci najbardziej zatwardziali.
    „Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest Święto Miłosierdzia. Jeżeli nie uwielbią Miłosierdzia Bożego – zginą na wieki”.

    Aby skorzystać z tych wielkich darów, trzeba wypełnić warunki nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, tzn.: pokładać ufność w Panu Bogu, pełnić uczynki miłosierdzia, być w stanie łaski uświęcającej i przystąpić do Komunii św.

    „Nie znajdzie żadna dusza uspokojenia – powiedział Pan Jezus – dopóki się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być Świętem Miłosierdzia”.

    Do Święta Miłosierdzia Bożego przygotowujemy się przez Nowennę do Miłosierdzia Bożego, którą również podyktował s. Faustynie nasz Pan Jezus Chrystus.

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=1&podgrupa=248&doc=185

    Odpust zupełny win i kar w Święto Miłosierdzia Bożego

    Święto Miłosierdzia Bożego jest obchodzone w pierwszą Niedzielę po Wielkanocy, jako odpowiedź na wielokrotnie wyrażone życzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa, który sam określił jego datę, przyczynę i cel ustanowienia oraz sposób przygotowania się i obchodzenia tego święta, mówiąc o tym Siostrze Faustynie Kowalskiej.

    Pamiętajmy, żeby skorzystać w Niedzielę Miłosierdzia Bożego z wielkich łask, które obiecał duszom nasz Boski Zbawiciel:

    „W tym dniu owarte są wnętrzności miłosierdzia mojego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w tym dniu otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza chociażby grzechy jej były jako szkarłat.”

    Łaska odpustu zupełnego win i kar jest porównywalna ze skutkami Sakramentu Chrztu Świętego.

    Zachęćmy jak najwięcej osób do przystąpienia do Spowiedzi i Komunii św.
    Czyńmy uczynki miłosierdzia względem bliźnich.

    http://www.traditia.fora.pl/milosierdzie-boze,39/swieto-milosierdzia-bozego,361.html

  6. Kapsel said

    Święto Miłosierdzia Bożego w Dzienniczku Św. s. M.Faustyny Kowalskiej

    88.
    PAN JEZUS ODPOWIADA PRZEZ ŚW. FAUSTYNĘ NA PYTANIE SPOWIEDNIKA
    + Kiedy poszłam na adorację, uczułam bliskość Boga. Po chwili ujrzałam Jezusa i Maryję. Widzenie to napełniło duszę moją radością i zapytałam się Pana: – jaka jest wola Twoja w tej sprawie, w której mi się spowiednik każe spytać? – Jezus mi odpowiedział: jest wolą Moją, aby tu był i niech się nie zwalania. I zapytałam się Jezusa, czy może być ten napis: „Chrystus, Król Miłosierdzia”. Jezus mi odpowiedział: – Jestem Królem Miłosierdzia, a nie mówił –„Chrystus”. W pierwsza niedzielę po Wielkanocy, pragnę, żeby był publicznie ten obraz wystawiony. Niedziela ta jest świętem Miłosierdzia. Przez Słowo Wcielone daję poznać przepaść Miłosierdzia Mojego. (Dz 88)

    206.
    PAN JEZUS OBIECUJE ULECZYĆ DUSZE OSŁABŁE
    Na drugi dzień po Komunii św. usłyszałam głos: – córko Moja – patrz w przepaść miłosierdzia Mojego i oddaj temu miłosierdziu Mojemu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób – zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaść miłosierdzia Mojego. Pragnę się udzielać duszom, dusz pragnę – córko Moja. W święto Moje – w święto Miłosierdzia, będziesz przebiegać świat cały i sprowadzać będziesz dusze zemdlone do źródła miłosierdzia Mojego. Ja je uleczę i wzmocnię. (Dz 206)

    280.
    PAN JEZUS POLECA OBCHODZIĆ ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA
    Jezus każe mi obchodzić to święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przez wewnętrzne skupienie i umartwienie zewnętrzne, przez trzy godziny nosiłam pasek modląc się nieustannie za grzeszników i o miłosierdzie dla świata całego i rzekł mi Jezus: wzrok Mój z upodobaniem dziś spoczywa na domu tym. (Dz 280)

    341.
    PAN JEZUS WYJAŚNIA ŚW. FAUSTYNIE, DLACZEGO DOMAGA SIĘ, BY OGŁOSZONO W KOŚCIELE ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA
    1934.11.5. w pewnym dniu rano, kiedy otwierałam furtę, żeby wypuścić ludzi naszych, którzy rozwożą pieczywo, wstąpiłam na chwilę do kapliczki, żeby złożyć Jezusowi minutową wizytację i odnowić intencje dnia. Oto Jezu, dziś wszystkie cierpienia, umartwienia, modlitwy – ofiaruję w intencji Ojca św., ażeby zatwierdził to święto Miłosierdzia. Ale Jezu, jedno jeszcze słowo mam Ci powiedzieć, że dziwi mnie bardzo, że każesz mi mówić o tym święcie Miłosierdzia, a przecież takie święto – mówią mi – że jest już, więc po cóż mam o tym mówić?

    I odpowiedział mi Jezus: – że kto o nim wie z ludzi? – Nikt. A nawet ci, co głosić mają i pouczać ludzi o tym Miłosierdziu, często sami nie wiedzą – dlatego pragnę, ażeby obraz ten był w pierwszą niedzielę po Wielkanocy uroczyście poświęcony i żeby odbierał cześć publiczną, aby każda dusza o tym wiedzieć mogła.

    Odpraw nowennę w intencji Ojca świętego, która ma się składać z 33 aktów, czyli powtórzenie tyle razy tej modlitewki, której cię nauczyłem do Miłosierdzia. (Dz 341)

    699.
    PAN JEZUS ŻĄDA USTANOWIENIA ŚWIĘTA BOŻEGO MIŁOSIERDZIA
    W pewnej chwili usłyszałam te słowa: córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosier­dzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar, w dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby, uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia Mojego. (Dz 699)

    1041.
    ŚW. FAUSTYNA MODLIŁA SIĘ O WPROWADZENIE ŚWIĘTA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
    (11) Gorące pragnienie święta tego rozpala całą duszę moją. W żarliwej modlitwie o przyśpieszenie tego święta doznaję trochę ulgi i rozpoczęłam nowennę w intencji pew­nych kapłanów, aby im Bóg udzielił światła i natchnienia, aby się starali o zatwierdzenie święta tego, i aby Duch Boży natchnął Ojca św. w całej tej sprawie.

    Nowenna składała się z godziny adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Błagałam gorąco Boga o przyśpieszenie święta tego i prosiłam Ducha Świętego. O natchnienie pewnych osób w całej tej sprawie. Nowennę tę kończę w Wielki Czwartek.(Dz 1041)

    1042.
    PAN JEZUS ZAPEWNIŁ ŚW. FAUSTYNĘ, ŻE DOCZEKA WPROWADZENIA ŚWIĘTEGO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
    + 23.III.l937. Dziś siódmy dzień tej nowenny. Otrzymałam wielką i niepojętą łaskę: Jezus Najmiłosierniejszy dał mi obietnicę, że doczekam się uroczystości obchodzenia święta tego.(Dz 1042)

    1109.
    PAN JEZUS UDZIELAĆ BĘDZIE ODPUSTU ZUPEŁNEGO W ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA
    Zaraz po przebudzeniu ogarnęła mnie obecność Boża i czuję się dzieckiem Bożym. Miłość Boża zalała duszę moją i dał mi poznać, jak wszystko od Jego woli zależne jest i powiedział mi tesłowa: pragnę udzielić odpustu zupełnego duszom. które przystąpią do spowiedzi i Komunii św. w święto miłosierdzia Mojego. – I rzekł do mnie: córko Moja, nie bój się niczego. Ja zawsze jestem z tobą, chociaż ci się zdaje, jakoby Mnie nie było, a uniżenie twoje ściąga Mnie z wysokiego tronu i łączę się ściśle z tobą.(Dz 1109).

    1517.
    Z JAKIEGO ŹRÓDŁA WYSZŁO ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
    – Córko Moja, powiedz, że święto miłosierdzia Mojego, wyszło z wnętrzności [moich] dla pociechy świata całego.(Dz 1517)

    420b.
    ŚW. FAUSTYNA WIDZI DRZWI PROWADZĄCE DO JASNOŚCI NIEBIAŃSKIEJ
    Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności, nieprzystępnej żadnemu stworzeniu, ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi – i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności – w drzwi drugie, do wnętrza jasności, jest to jedność troista, która jest niepojęta, nieskończoność. Wtem usłyszałam głos: Święto to wyszło z wnętrzności Miłosierdzia Mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań Moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu, dostąpi go. – Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego. (Dz 420)

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=248&podgrupa=249&doc=184

  7. j said

    Ad.6-Kapsel

    Drogi Panie Kapsel! Swieto Milosierdzia Bozego – wielka, wspaniala sprawa. Oczyszcza nas. W swoich ostatnich kazaniach ks.Piotr Natanek przyrownal ten dzien jakby do powtornego chrztu….
    Jak to dobrze, ze bl.JPII zrozumial slowa i przeslanie Sw. Faustyny sledzil i dzien ten uwielbil konkretna data.

    http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x53580/dzis-kosciol-obchodzi-swieto-milosierdzia-bozego/

  8. Brat Dioskur said

    Podobny cud z Hostia mial miejsce okolo 1612r w Amsterdamie.Wtedy to rozszalale antykatolickie barbarzynstwo niszczylo w szale figury swietych ,zabijalo ksiezy i pladrowalo koscioly.Sprofanaowane tabernakula byly otwierane a ich zawartosc wrzucana do ognia i wtedy zdarzyl sie cud.Jedna wielka Hostia wyciagnieta z monstrancji nie tylko ze nie splonela to napedzana jakas sila wydostawala sie z ognia i unosila nad ziemia!Wrzucana w ogien powtornie -wracala.Przerazona protestancka dzicz uciekla w panice a w miejscu tym katolicy odbywali rokrocznie procesje ,ale tylko 3, bo pozniej zostaly zabronione przez wladze Niderlandow i dopiero zostaly przywrocone w latach 90 -tych ub. wieku.
    Heretyckosc Niderlandow ma dluga historie ,teraz wlasnie obchodzi sie tam 400 letnia rocznice wspolpracy ,nawet wojskowej z Turcja.Okazuje sie ,ze wladcy Niederlandow wspierani przez Turcje walczyli z katolicka Hiszpania.Ponoc ich sztandarowym haslem bylo „Lepsza Turcja niz Rzym” ( w latach reaganowskich:”better red than dead”) dlatego mozna spokojnie przyjac ,ze gdyby pod Wiedniem zalamalo sie uderzenie husarii (zgoda ,praktycznie niemozliwe)to w Holandio stawiano by Kara Mustafie bramy triumfalne i calowano by tureckie czolgi….tfuu, wielblady!

  9. tralala said

    Czy FSSPX nie uznaje swieta Milosierdzia Bozego?
    W kalendarzu liturgicznym (Francja) ono nie istnieje.

Sorry, the comment form is closed at this time.