Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ewelina Anna (@AnnaK… o Wolne tematy (48 – …
    Listwa o Wolne tematy (48 – …
    AlexSailor o Dudo-maniacy w akcji
    Marek o Wolne tematy (48 – …
    Kar o Krajobraz po bitwie
    Jack Ravenno o Wolne tematy (48 – …
    Alina@Warszawa o Dudo-maniacy w akcji
    Kwal o Wolne tematy (48 – …
    Lily o Krajobraz po bitwie
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Ale dlaczego? o Arcybiskup Andrzej Szeptycki w…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Niedźwiedź o Krajobraz po bitwie
    Listwa o Wolne tematy (48 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Ukraino, pokochaj prawdę!

Posted by Marucha w dniu 2012-04-15 (Niedziela)

Artykuł Edwarda Prusa sprzed kilku lat, na który zwróciła uwagę p. Aga – admin

60. rocznica apogeum banderowskiego ludobójstwa

Jest ku temu szczególna okazja: 60 – lecie apogeum zbrodni ludobójstwa ukraińskich etnonacjonalistów dokonanej na bezbronnej, cywilnej ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej. Ten mord, nie mający w historii najnowszej odpowiednika, łączył się z wygnaniem Polaków z Kresów – odwiecznej krainy ich zamieszkania. Wygnanie było wspólnym dziełem ukraińskich nazistów i sowieckiego NKWD.

Apogeum zbrodni, wraz z wypędzeniem rdzennej ludności polskiej, miało miejsce właśnie latem 1943 r. Tylko w dniach 11-12 lipca dokonano jednocześnie napadu na ponad 160 wsi i osiedli polskich mordując w sposób wręcz niespotykany w dziejach ludzkości ponad 20 tys. osób. Ten straszny czas, porównywalny z Apokalipsą, był tragiczny w swojej wymowie także z innych powodów. Polakom nagle cały świat zaczął walić się na głowę.

Nie wolno zapomnieć, że 1943 r. był decydujący jeśli chodzi o losy sprawy polskiej w II wojnie światowej. Wygrana bitwa pod Stalingradem umożliwiła Armii Czerwonej przejęcie inicjatywy na froncie – i właśnie wtedy alianci, a zwłaszcza Amerykanie, zaczęli się skłaniać do oddania Polski w sferę wpływów Związku Sowieckiego. Prezydent Roosevelt uznał bowiem, że karta polska nie ma już większego znaczenia, liczył się Stalin – i on wygrał w Teheranie w 1943 r., wytargował dla siebie Kresy Wschodnie.

Wielkim ciosem dla Polski było aresztowanie 30.06.1943 r. Komendanta Głównego Armii Krajowej gen. Stefana Roweckiego – Grota. 1943 r. to także inny, niespodziewany cios. 4 lipca ginie w wypadku samolotowym gen. Władysław Sikorski – premier rządu RP i wódz naczelny. 1943 r. to także ujawnienie sprawy katyńskiej i zerwanie stosunków dyplomatycznych Rządu Sowieckiego z Rządem Polskim.

Teraz, broniąc czesti nazistowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) mówi się o „samowoli” komandyra UPA na Wołyniu Dmytra Klaczkowśkiego (Klaczkiwśkiego) – „Kłyma Sawura” tając jednocześnie, że ujawniony już został rozkaz ludobójczy wydany Klaczkowśkiemu przez ówczesnego prowidnyka OUN Mykołę Łebedia – „Maksyma Rubana”. Więcej: przerażony ogromem przelanej krwi, skąpany w ogniu płonących polskich sadyb, Klaczkowśkij odmówił złożenia „Rubanowi” sprawozdania z tej przerażającej „akcji”.

Łebed po wojnie, w drodze z USA na Ukrainę zatrzymał się w Polsce u krewnych – i nikt go nie aresztował. Skandal! Istnieją dowody materialne, które pozwalają na stwierdzenie, że drugiej takiej zwyrodniałej organizacji nie znajdziemy nawet w najdalszych, mrocznych zakamarkach dziejów Rusy – Ukrajiny. Kłamstwem jest, że OUN – UPA walczyła z „dwoma największymi potęgami świata”. „Walczyła” tak, żeby nie walczyć, A całą swoją energię topiła w beznadziejnych mordach hańbiąc w ten sposób naród ukraiński.

Prawdziwe oblicze OUN – UPA dostrzegł Wołyński Okręgowy Delegat RP Juliusz Kozłowski – „Cichy”, który w swoim liście do kierownictwa politycznego UPA, 25 listopada 1943 roku, pisał: „Wychowankowie niemieccy narodowości ukraińskiej, a nie Polacy rozpoczęli masowe i barbarzyńskie rzezie bezbronnej ludności polskiej.

Pamiętajcie, że to co obecnie dzieje się na Wołyniu, obarcza cały naród ukraiński, że to Wy i Wasze przyszłe pokolenia płacić będziecie rachunek. Nie wolno Wam protestować po cichu, ulegać zbrodniczemu terrorowi i dalej pozwalać, by wróg Waszymi rękami niszczył Waszą przyszłość. Czyż nie widzicie, że chodzi mu o to, żeby na zakończenie wojny słowo Ukrainiec równoznaczne było ze słowem morderca? Czyn odważny, odpowiedzialny jest z Waszej strony koniecznością.

Rzeź i mord nie budują nigdy bytu niepodległościowego, a wyłączają ze społeczności cywilizacyjnej i są jaskrawym dowodem niedojrzałości państwowej. Broń do tego dzieła w dużej mierze pochodziła z rąk niemieckich, stamtąd przyszło wyszkolenie wojskowe i to właśnie tragicznie związało w opinii świata Wasze imię z Niemcami.

Gdy przyznacie otwarcie, że Niemcy wykorzystali Waszą nienawiść do nas dla szerzenia w Polsce rozszalałego terroru – docenimy Wasze stanowisko. Tylko bowiem uświadomienie obustronnych błędów prowadzić może do zmniejszenia dzielącej nas przepaści”. Władze obecnej Ukrainy muszą mieć świadomość prawdy, że UPA nie była żadną „armią powstańczą”, tylko „kureniami rizunów”, zbrodniczą antypartyzantką powołaną do życia dla dokonania rzezi ludności polskiej na obszarze suwerennego, aczkolwiek okupowanego państwa polskiego.

Zbrodni ludobójstwa dokonywali Ukraińcy – obywatele RP na obywatelach RP narodowości polskiej i żydowskiej. Dlatego UPA – to wewnętrzna sprawa polska! Tyle stanowi prawo międzynarodowe. Rola Ukrainy, a właściwie jej organów ścigania, powinna ograniczyć się do schwytania ujawnionych przestępców, którzy po wstępnym śledztwie winni być przekazani Rzeczypospolitej celem osądzenia.

W sprawie tej zabrał głos Krzysztof Bulzacki, który w zbiorze interesujących esejów, polemizując z A. Michnikiem, tak pisał m.in.: „ťBądźmy ostrożniŤ straszy nas Adam Michnik, przypisując nam skażenie fanatyzmem i złą wolą, jakby chciał nam powiedzieć – nie macie prawa do patriotyzmu i własnej historii – tylko UPA ma prawo do tytułów kombatanckich za dokonane zbrodnie, bo była ofiarą zawirowania historii.

Wymyśla się nawet działania UPA przeciw faszystowskim najeźdźcom, aby tylko dla zbrodniarzy uzyskać prawa kombatanckie. Trzeba tu dodać, że na terenie Ukrainy nie było ani jednego oddziału UPA. Jedynym działaniem UPA było mordowanie Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej z wyłączeniem Lwowa. We Lwowie Ukraińcy dokonali kilku zabójstw i przekonali się, że w tym ciągle polskim mieście pod okupacją niemiecką, mimo istnienia ukraińskiej policji nie mogli tego robić bezkarnie” (K. Bulzacki, Polacy i Ukraińcy. Trudny rozwód. Wyd. „Na Rubieży” 1997).

UPA działała tylko na określonym obszarze państwa polskiego. Nigdy nie przekroczyła granicy polsko – sowieckiej w obawie, że nie uzyska tam poparcia i uznania. Upowcy nie odważyli się nawet przekroczyć granicznej z Białorusią Prypeci. „Za Prypeć bandy UPA nie odważyły się przechodzić, partyzanci bowiem wspólnie z białoruską ludnością zwalczali je skutecznie”. To słowa świadka, słynnego partyzanta Józefa Sobiesiaka – „Maksa” (z jego książki Burzany, MON 1964). Taka jest prawda, którą też należy pokochać a między bajki odłożyć mity, że UPA działała nawet w Kijowie.

A tak wyglądał „krajobraz po bitwie”, którego sprawczynią była „heroiczna UPA” widziany oczami tegoż Sobiesiaka: „W ciągu pierwszego dnia marszu, na całej trasie, wynoszącej około trzydziestu pięciu kilometrów, nie spotkaliśmy ani jednej wsi zamieszkałej przez ludzi. Chaty były w większości spalone i zrównane z ziemią, a po ruinach błąkały się zdziczałe psy i koty. Tu i ówdzie spod przysypanej śniegiem ziemi sterczały ludzkie kości. Zdawać by się mogło, że jakiś straszliwy demon zniszczenia nawiedził tę nieszczęsną ziemię, pochłaniając człowieka wraz z tym wszystkim, co jego rozum i ręce stworzyły przez wieki. Z przerażeniem patrzyliśmy na tę pustynię, dosłuchując się w poświście wiatru płaczu dzieci i jęku mordowanych kobiet”.

Straszne jest „dzieło” UPA i zarazem prawdziwe. Tę prawdę, aczkolwiek gorzką jak piołun, też trzeba przyswoić i przełknąć z pokorą. Banderowcy i ich depozytariusze są świadomi tego, że UPA była rebelią wymierzoną w interes polski na Kresach. Polscy obywatele walczący o oderwanie od Polski części jej terytorium, dopuszczali się zbrodni zdrady stanu, co grozi najwyższym wymiarem kary. Są też świadomi faktu, iż byli (i obecnie są w Polsce) obywatelami RP.

Przeto, jako obywatele Najjaśniejszej mają w Polsce prawa należne wszystkim obywatelom – i jako tacy już w 1995 r., za pośrednictwem Rady Głównej Związku Ukraińców w Polsce, złożyli do Sejmu projekt osobliwej ustawy. Chodzi w niej, ni mniej ni więcej tylko o to, żeby Sejm przyznał banderowskim złoczyńcom, którzy byli więzieni w czasach stalinowskich, uprawnienia kombatanckie. Żart? Ale skąd, najoczywistrza prawda!

Zażądali również, aby razem z tym Sejm uznał żołnierzy biorących udział w walce z ukraińskimi rebeliantami w ramach operacji „Wisła” za „zbrodniarzy wojennych” ze wszystkimi wypływającymi z tego konsekwencjami. To nie jest tylko bezczelność, to coś więcej. Linia postępowania ounowców jest zgodna z logiką przyjętą od Żydów: nigdy nie przyznawać się do popełnionego złoczynu, a robić wszystko żeby zrzucić winę z winowajcy na poszkodowanego, w tym przypadku z ukraińskiego kata na polską ofiarę.

Z innych pomysłów należy odnotować kontrakcje wybielające OUN – UPA. Organizatorzy tych imprez nie zdają sobie sprawy, że swoim postępowaniu dostarczają światu argumentów o chorym narodzie, który nie chce uznać prawdy, unika potępienia zbrodniarzy kreowanych na bohaterów, a przede wszystkim nie zamierza wyrazić skruchy, że w swoich szeregach ma wyrodnych synów.

Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że Ukraina nie dojrzała jeszcze do prawdy. Wyprzedziły ją Niemcy i Rosja; w kłamstwie przewyższa ją jedynie światowe żydostwo – podobno dlatego, jak przekonuje prof. A. Paczkowski, że „nacjonalizm ukraiński był nacjonalizmem niespełnionych nadziei”. Był, czy jest nadal? Nie rozumie tego do końca prezydent RP, dlatego nawet nie próbuje działać, żeby pomóc Ukrainie pokochać prawdę.

Nasze władze nie rozumieją, że w Polsce tworzy się rzeczywistość nazistowska – wyrasta nowe pokolenie ukraińskie w duchu OUN – UPA, którego marzeniem jest walka z Polską o „odebranie” jej rzekomo okupowanej „Zakerzonii”. Młodych Ukraińców zachęcają do tego Sekretariat Prezydium Światowego Kongresu Ukraińców, lwowscy pseudo – politolodzy Witalij Prociuk i Bohdan Zubenko, w Polsce autentyczni analfabeci historyczni: Mykoła Siwyćkyj, Jewhen Misyło, Bohdan Huk, Mykoła Zymomria i Roman Drozd a wspiera Hryćko Motyka.

Prociuk w książce Knyha pamięci (Lwów 1994) stwierdza: „Niechaj wiedzą swoi i obcy, że potomkowie nigdy i nigdzie nie wyrzekną się swego prawa do ziem historycznych, które zaborcy zabrali przy poparciu moskiewskich patroszycieli i przy amerykańsko – angielskiej milczącej zgodzie w Jałcie podczas konferencji 4-11 lutego 1945 roku”.

B. Huk, redaktor serii wydawniczej Archiwum Ukraińskiego w Warszawie, w opłaconej przez polskiego podatnika publikacji Zakerzonia pisze: „Zakerzonia – to nazwa na określenie części ukraińskiego terytorium etnicznego, która w następstwie konferencji jałtańskiej… znalazła się na zachód od linii Curzona… Pomimo heroicznego oporu UPA, ukraińska cywilna ludność została brutalnie wyrzucona z praojcowskiej ziemi… Jednak – na przekór wszystkiemu – Zakerzonia odradza się”.

W oparciu o tego rodzaju antypolskie i rewizjonistyczne sugestie, opracowany został program nauczania historii w szkołach ukraińskich w Polsce i zatwierdzony do użytku przez MEN 19 sierpnia 1997 r. Tego rodzaju działania zmierzają do „udowodnienia”, że tzw. Zakerzonia, czyli najprawdziwsze polskie ziemie południowo – wschodnie dzisiejszej Polski, powinna wejść w skład państwa ukraińskiego. Stąd już tylko krok do rewizji granic dzisiejszej Polski.

Krok ten mogą postawić upowcy, jeżeli tylko Rada Najwyższa Ukrainy uzna banderowskich rizunów za kombatantów. W okresie poprzedzającym spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy w Porycku, grupa neonazistów po raz kolejny złożyła w parlamencie projekt przyznania byłym upowcom uprawnień kombatanckich.

Mimo presji i tworzenia siły nacisku nic z tego nie wyszło. Polacy liczyli się z możliwością, że w Porycku padną słowa: „to była zbrodnia przeciwko ludzkości”. Słowa te rzeczywiście padły z ust prezydenta RP A. Kwaśniewskiego i biskupa polowego Wojska Polskiego gen. dyw. Sławoja Leszka Głódźia. „Żaden cel, ani żadna wartość – powiedział A. Kwaśniewski – nawet tak szczytna jak wolność narodu, nie może usprawiedliwić ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów, zadawania bliźnim okropnych cierpień”.

Sekundował mu prezydent Ukrainy Leonid Kuczma: „W tym miejscu, w którym spoczywają polskie ofiary, chciałbym w imieniu wszystkich Ukraińców, którzy pragną pokoju i sprawiedliwości, wyrazić głębokie współczucie wszystkim skrzywdzonym Polakom, wszystkim, którzy ucierpieli w skutek tej katastrofy.

Dobre i to na początek, ale takie słowa Polaków nie satysfakcjonują: zabrakło słowa „przepraszamy”, prosimy o przebaczenie. Zamiast tych słów Polacy doznali kolejnych upokorzeń – nie tylko na skutek zawrócenia autokaru z polskimi kombatantami, którzy udawali się na uroczystość w Pawliwce, ale i przez to, że na „pomniku pojednania”, który stanął w Porycku (Pawliwce) polski tekst został celowo przeinaczony a na krzyżu mogiły zbiorowej w ostatniej chwili wymazano słowo „zamordowani”.

Polacy będą cierpliwie czekać na słowo „przebaczcie”, które jak dotąd ze strony ukraińskiej nie padło. Polacy ofiary OUN – UPA maja nadzieję, że wobec takiego kompromitującego humanizm europejski faktu oraz wyraźnej prowokacji grupy deputowanych, rząd Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej nie pozostanie obojętny.

Chcemy wierzyć, że władze polskie pomogą Ukrainie przezwyciężyć bolesną przeszłość, żądając zdefiniowania sprawców oraz przeproszenia za zbrodnię ludobójstwa, która nie ulega przedawnieniu. W sytuacji popełnienia zamierzonego szalbierstwa przez Radę Najwyższą – Polska zmuszona będzie uznać Ukrainę za państwo jej wrogie, lub co najmniej nieprzyjazne – co niewątpliwie odbije się gromkim echem nie tylko w krajach Unii Europejskiej, do których grona pretenduje Ukraina, ale także w całym kulturalnym świecie.

http://free.of.pl/w/wolyn/

Komentarzy 15 to “Ukraino, pokochaj prawdę!”

  1. kazikh said

    70-rocznica a nie 60-ta.

  2. Piotrx said

    artykul pochodzi sprzed paru dobrych lat – wtedy gdy był pisany była 60 rocznica
    ale nic nie stracił ze swej aktualności

    Stąd mozna scignąć książkę prof. E.Prusa „Ukraino pokochaj prawdę”

    Click to access prus.pdf

  3. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  4. Piotrx said

    Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim 14-04-2012, 10:27

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=6005

    Link do tekstu, który ukazał się w „Tygodniku Tomaszowskim” nr 12 z 20 marca.

    Redaktor Marian Adam Stawecki barwnie opisuje banderowską zagładę kilku tomaszowskich wsi dokonaną na wiosnę 1944 r. W tym także mało znany fakt męczeńskiej śmierci księdza z Chodywaniec koło Jarczowa)

    http://www.tygodniktomaszowski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=304%3Ahistoria-rajd-mierci&catid=5%3Ahistoria&Itemid=7

    Wiosną 1944 r. tomaszowskie wsie spłynęły krwią mordowanych bez względu na płeć i wiek mieszkańców. Siepacze spod znaku UPA skąpali we krwi i strawili w ogniu Tarnoszyn, Posadów, Podlodów, Poturzyn, Radków i wiele innych miejscowości.

    Informacje o strasznej rzezi Polaków mieszkających na Wołyniu, rzezi, której w 1943 r. dopuścili się na nich ukraińscy nacjonaliści skupieni w Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Narodowej Samoobronie (UNS), czy w ukraińskich formacjach sojuszniczych dla oprawców faszystowskich, jak chociażby Dywizja SS „Galizein”, a także w innych formacjach, docierały i na tereny tomaszowskiej ziemi.

    To, do czego doszło na Wołyniu, wydawało się być niemożliwym do powtórzenia na Lubelszczyźnie. Tutaj bardzo silna była polska partyzantka, a aktywni szczególnie w latach 1939-1941 działacze OUN z Chełmszczyzny wraz z wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej przenieśli się na tereny „Wielkiej Ukrainy”.

    Widać jednak nie wszyscy, bo z początkiem 1944 r. na Chełmszczyźnie powstały pierwsze dwie bojówki Służby Bezpieki, które skierowano w teren do działań terrorystycznych, takich jak mordowanie właścicieli ziemskich i palenie ich majątków. Prawdopodobnie to jedna z tych bojówek zamordowała w pow. hrubieszowskim, w majątku Radostów, Kazimierza i Odettę Dobieckich. Z kolei druga z nich, 9 lutego 1944 r. w majątku Białowody, zamordowała Grotthussa i Ewę Jankowską z Jabłonowskich.

    We wsiach OUN rozbudowywała struktury oddziałów samoobrony UNS. Na tym polu szczególnie aktywni byli pochodzący z Uhnowa bracia Taras i Myrosław Onyszkewycz. W grudniu 1943 r. Taras Onyszkewycz ps. „Hałajda” w okolicach Sokala zaczął organizować sotnię UNS, która 28 lutego 1944 r. osiągnęła pełną gotowość bojową. Nadto dowództwo UPA skierowało w okolice Uhnowa dwie sotnie UNS z Karpat. Jedną dowodził Iwan Kapało ps. „Bradjaha”, drugą Iwan Kozjarśkyj ps. „Korsak”. Sotnie te zostały wzmocnione liczebnie i z nich utworzono kureń „Hałajda”, którym dowodził Taras Onyszkewycz. Spod Sokala kureń „Hałajda” ruszył na szlak znaczony krwią niewinnie mordowanych i pożogą. W połowie lutego rezuni UNS nawiedzili dom rodziny Wolaninów w kolonii Tarnoszyn, w której syn gospodarza, Ludwik Wolanin, ożeniony był z Ukrainką z Dynisk. Nakazali wszystkim domownikom wyprowadzenie się jak najdalej od Tarnoszyna. Śnieg i tęgi mróz zatrzymał Wolaninów w domu. Pod koniec lutego rezuni nawiedzili ich znowu i wtedy doszło do mordów. Z całej rodziny przeżyła tylko Ukrainka, która tego dnia była u swojej rodziny w Dyniskach. Zamordowani bestialsko zostali: Ludwik Wolanin (l. 58), jego żona Rozalia (l. 55), syn Ludwik (l. 25), córka Maria (l. 18) i wnuczek Eugeniusz (l. 4).

    To był początek rajdu śmierci kurenia „Hałajda”. Do podobnej „działalności” sposobiły się też inne kurenie UPA, ściągane przez dowództwo tej formacji w rejon powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Kolejny akt zbrodni rozegrał się na początku marca 1944 r. Patrol z sotni „Bradziaga” pojmał w okolicy Tarnoszyna czterech Polaków. Powiązano ich drutami i wrzucono do drewnianej stodoły, którą podpalono. Polacy spłonęli żywcem. Jak się okazało, to było dopiero preludium ludobójstwa na dużą skalę. W nocy z 17 na 18 marca 1944 r. kureń „Hałajda”, dowodzony przez Tarasa Onyszkewycza, okrążył Tarnoszyn i dokonał mordu ponad 84 osób, paląc większość zabudowań. Funkcjonująca w Tarnoszynie placówka AK, dowodzona przez Józefa Nowaka ps. „Topola”, nie miała najmniejszych szans w starciu z upowcami. Partyzanci, odstrzeliwując się i zabijając jednego z napastników, wycofali się ze wsi. Po tej zbrodni w Tarnoszynie kureń „Hałajda” wyruszył w swój zbrodniczy rajd na południe, zahaczając o Dyniska, gdzie zamordował 17 osób, o Ulhówek (mord 14 osób) i Żabcze (mord 30 osób). 20 marca 1944 r. kureń ten w swoim rajdzie zbrodni dotarł do Poturzyna, gdzie zamordowano 72 Polaków.

    Przeciwko temu rajdowi zbrodni wystąpiły oddziały polskiej partyzantki, głównie AK, wzmocnione batalionem BCh Stanisława Basaja ps. „Ryś”. Tym polskim antyupowskim frontem dowodził Zenon Jachymek ps. „Wiktor”. Walka nie była łatwa, bo siły UPA znaczące, zdeterminowane i dobrze uzbrojone. Do starcia z kureniem „Hałajada” doszło pod Posadowem i nie było to starcie zwycięskie. Linie polskiej obrony przełamała sotnia „Bradziaga” dowodzona przez Iwana Kapało i na „pamiątkę tego zwycięstwa” zmieniła nazwę na sotnia „Prołom”. Walecznością wykazała się też sotnia Iwana Kozjarśkyjego i od tego czasu nazywano ją sotnią „Tyhry” („Tygrysy”). Rajd trwał dalej, a w perzynę obracano kolejne miejscowości: Wasylów, Szczepiatyn i Hubinek, mordując kolejno 102, 16 i 6 Polaków. 28 marca 1944 r. podczas ataku odpartego przez polską obronę na Ostrów, został śmiertelnie ranny dowódca całego kurenia „Hałajda”, Taras Onyszkewycz. Zmarł 1 kwietnia i wtedy dowództwo nad zbrodniczym kureniem przejął jego brat Myrosław Onyszkewycz ps. „Orest”. Ten zapisał na swoim koncie jeszcze większe zbrodnie niż brat i znacznie wyżej zawędrował w hierarchii UPA. Został jej dowódcą na cały obszar Polski.

    Zbrodniczy rajd upowców coraz skuteczniej był stopowany przez polskie jednostki armii Polskiego Państwa Podziemnego. Gdyby nie wsparcie jednostek niemieckich i agresja UPA, z pewnością wcześniej by sobie poradzono. A tak zbierała ona nadal krwawe żniwo. 1 kwietnia 1944 r. po raz wtóry doświadczył tej zbrodni Poturzyn. Tego dnia do tej miejscowości weszły popołudniem oddziały 14. Dywizji Grenadierów SS wspierane przez sotnie UPA Iwana Sycza – Sajenko ps. „Jahoda”. Grozę tego dnia najlepiej oddaje opowieść naocznego świadka i mieszkanki Poturzyna, Marii Radwańskiej, opowieść spisana.

    „1 kwietnia w sobotę w naszej wsi stacjonował oddział AK Jana Sierleczki ps. „Szarfa”, ale

    około południa wymaszerował on na koncentrację do Telatyna. Pozostaliśmy sami. To wystarczyło. Ktoś z ukraińskich mieszkańców Poturzyna powiadomił o tym fakcie sotnię UPA. Popołudniem sotnia ta otoczyła wieś i rozpoczęła się selekcja. Upowcy sprawdzali dokumenty i kazali mówić ukraiński pacierz. Gdy trafili na polską rodzinę, wszystkich zabijali na miejscu. Nie oszczędzali ani starców, ani dzieci, ani chorych. Tylko niewielu naszym, wśród nich właśnie mnie, 16-letniej dziewczynie, udało się uciec i ukryć. Ludzie na kolanach prosili o litość. Na darmo. Strzelano do nich, kłuto widłami, zabijano siekierami. W tym dniu oprawcy z UPA zabili też moją matkę i dwie kuzynki. Gdy dokonali już mordu, podpalili polskie domy, dwór i aptekę. Na odgłos strzałów oddział „Szarfy” zawrócił i gdy wieczorem zbliżył się do wsi, „bohaterscy” bojownicy za „samostijną” uciekli”. W czasie ich pobytu zamordowano 162 osoby cywilne, co było jednym z większych mordów dokonanych przez UPA na tomaszowskiej ziemi. Mordu, który nie wiedzieć czemu wymazywany jest z pamięci Polaków, i w rocznicę tej pożogi nikt z władz nawet świeczki nie zapala w miejscach mordów, a takich miejsc w Poturzynie jest dużo. Jak wspominała Maria Radwańska, wiejska studnia w środku wsi pełna była pomordowanych Polaków.

    Ukraińska fala śmierci wiosną 1944 r. zbliżała się pod Tomaszów Lubelski. Tamten okres dobrze pamiętała Regina Boguszewska, która przed Ukraińcami uciekła do podtomaszowskiej Chorążanki. Opisała te koszmarne wydarzenia następująco: „W sobotę przed Niedzielą Palmową we wsi rozległ się ogromny krzyk. Słychać było strzały, w kilku miejscach pokazały się języki ognia. Wybiegliśmy na pobliskie wzgórze. Zdawało się, że palą się Chodywańce. Silni i młodzi ludzie ratowali się ucieczką. Najbezpieczniej było uciekać w stronę Jarczowa. Ci, którzy skierowali się do lasu, w stronę kolonii Chodywańce, wpadli w ręce Ukraińców. Między schwytanymi był ksiądz z naszej parafii Jakub Jachuła. Padło wówczas 36 osób schwytanych przez Ukraińców. Ustawiono ich nad wcześniej wykopanym przez miejscowych Ukraińców dołem i zastrzelono. Straszną śmierć zgotowali Ukraińcy naszemu księdzu. Najpierw wlekli go do lasu, po drodze znęcając się nad nim. Później wesoło się bawiąc, przystąpili do wymierzania męczeńskiej śmierci księdzu. Po kawałku obcinali mu uszy i ręce. Na koniec, zemdlonego przerżnęli piłą, obserwując, jak wychodzą z księdza jelita. W tych ciężkich cierpieniach konał. Później jego zwłoki odkopała rodzina i zabrała. Gdzie był zagrzebany, wskazała pewna ruska kobieta, którą Ukraińcy zabrali do swego obozu jako kucharkę. Z jej też opowiadania dowiedziałam się, jak Ukraińcy żałowali, że nie mogli sobie zrobić podobnego widowiska z nauczycielki. Ta im umknęła. Po wojnie ja i kilka osób z Chodywaniec byliśmy wzywani do parafii w Tomaszowie Lubelskim. Tam opowiadaliśmy o męczeńskiej śmierci księdza. Długo czekaliśmy, że może ksiądz będzie kanonizowany. Do końca został wśród swoich owieczek i to on spośród nich poniósł najbardziej okrutną i męczeńską śmierć”.

    Tygodnik Tomaszowski nr 11, Tekst Marian Adam Stawecki

  5. Piotrx said

    Koncert zespołu Tartak w Lublinie budzi protesty 14-04-2012, 10:47

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=126&nid=6006

    Dwa linki. Proszę zwrócić uwagę na komentarze lublinian. Pamięci o zbrodniach UPA nie da się zagłuszyć w Polakach:

    http://www.kurierlubelski.pl/artykul/545267,koncert-zespolu-tartak-w-lublinie-budzi-protesty,1,id,t,nk.html#komentarz-2697645

    oraz

    http://www.facebook.com/events/407131025965102/

  6. Sław. said

    Dziękuję. Wspaniały Artykuł.

  7. aga said

    Jeśli Ukraina nie stanie w prawdzie ,chociażby w takim stopniu jak Niemcy powojenne, nie ma i nie może byc żadnego porozumienia.Ani pojednania. Podkreslał to jakże często kuzyn Profesora Edwarda Prusa Ś.P. Ojciec Mieczyslaw Krapiec,wszak pochodzący z tamtych stron.

    Polakom w najciemniejszych momentach ich historii nie przyszłoby do głowy przepiłowywać na pól kobiety, starców, rozrywac dzieci, wyrywać płody z brzuchów matek i zaszywać w nich koty.,ETC
    Dla mnie to jest dzicz azjatycka a nie żadna slawiańska ,droga Pani Sławianko. I tak jak nie zwerbowali mnie masoni z lóz eurpejskich na Europejkę ,tak nie zwerbuja mnie żadni pół-idioci a może agenci wpływu ?
    z łoży zjednocznonych czy południowych słowian na jakąś słowiankę. Urodzilam sie Polką i umrę Polką .Bo czyż są piękniejsze dzieje niż dzieje mojej – a mam nadzieję ,że i Pani Ojczyzny,żeby sparafrazowac Lechonia.

  8. aga said

    Tak Panie Piotrze X cięzka sprawa; przychodzi nam Polakom walczyć nie tylko z kryptochazarami podszywającymi się pod Polakow ale i kryptobanderowcami,ktorzy dzisiaj nam wciskaja kit o braciach słowianach.
    Z takimi braćmi „słowianami” którym w mentalności i zachowaniach bliżej do dzisiejszych chazarów dokonujących podobnych rzezi na Palestyńczykach w Izraelu to,dalibóg ,mnie osobiscie dlaej niż do Madziarow czy Rumunów ,ktorzy słowianami nie są.

  9. aga said

    Czekamy z utęsknieniem az nas oświeci Roman K tych o rzekomo licznych profesorach i działaczy ukraińskich,którzy podobno tak licznie prostestuja na Ukrainie przeciwko gloryfikacji OUN-UPA. I kiedy wreszcie ci bracia słowianie – rusini zaczna w imię Prawdy strącać z cokołów i tablic pamiątkowych różnej maści Bandery, Szuchewycze,Doncowy,itd.
    Póki co niszczą to co było tam najpiekniejsze; wszelkie ślady kultury i architektury polskiej.
    A póki co dzicz ,która nie umie zapanowac nad gloryfiacją bestii w ludzkiej skorze jaka byli OUNowcy pozostanie dziczą anie żadnym narodem ani bracmi słowianami.
    Z włączerniem tej dziczy ukraińskiej z Kanady i USA, w tym ostatnim zadekowana ponoć w CIA, a która to dzicz hamerykańksko-bandreowska ponoć to miejscowe na Ukrainie tałatajstwo finansuje.

  10. Piotrx said

    http://www.kresowy.pl/news.php

    Uchwała w sprawie Bandery.

    Przedstawiamy uchwałę Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego podjętą w dn. 5.01.2012 r. w Warszawie. Dotyczy ona ostatnich hucznych obchodów 103 rocznicy urodzin Stepana Bandery, polskiego milczenia w tej sprawie i manipulacji prowadzących do zawłaszczenia idei ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian poprzez wypełnienie jej zupełnie odmienną treścią. Projekt uchwały przygotowałem na spotkaniu, po czym został zaakceptowany przez władze Fundacji.

    Warszawa, dn. 5.01.2012 r.

    Uchwała

    Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego w sprawie obchodów
    103 rocznicy urodzin Stepana Bandery

    Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego wyraża stanowczy sprzeciw w związku z szeroko zakrojoną akcją obchodów 103 rocznicy urodzin jednego z największych zbrodniarzy XX wieku, przywódcy ukraińskiego nacjonalizmu, Stepana Bandery, które miały miejsce na Ukrainie na początku 2012 roku.

    Jednocześnie wyrażamy głębokie oburzenie faktem całkowitego milczenia na ten temat oficjalnych czynników Rzeczypospolitej Polskiej, a także milczeniem tzw. elit oraz mediów opiniotwórczych, które w wielu innych sprawach, często marginalnych, z wielkim zaangażowaniem demonizują polskie winy i polską odpowiedzialność. Nie protestują: Prezydent, Premier, szefowie partii politycznych, ale nie protestują również kręgi intelektualistów w innych sprawach znane z doskonałej sprawności w organizowaniu protestów np. przeciwko upamiętnieniu ofiar banderowskiego ludobójstwa na narodzie polskim.

    Stepan Bandera był jednym z największych zbrodniarzy XX wieku i to zbrodniarzy nierozliczonych i nie ukaranych. Jako przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (b) ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za jej zbrodniczą ideologię i za jej okrutną realizację przez tzw. Ukraińską Powstańczą Armię. Po II wojnie światowej Bandera prowadził działalność agenturalną na rzecz różnych wywiadów, z wywiadami Wielkiej Brytanii i Republiki Federalnej Niemiec na czele, zachowując faszystowską ideologię i stosując brutalne metody walki politycznej.

    Gloryfikowanie tego zbrodniarza w XXI wieku w demokratycznym państwie ukraińskim aspirującym do członkostwa w strukturach europejskich oraz milczenie na ten temat władz państwa polskiego jest rzeczą niedopuszczalną i skandaliczną.

    W tym kontekście, za hipokryzję należy uznać działania Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, którego uczestnicy, podczas posiedzenia w Warszawie w dniach 20-21 grudnia 2011 roku, zaproponowali ustanowienie Dnia Pamięci i Pojednania Ukraińców i Polaków. Propozycja ta stoi w jawnej sprzeczności z formułowanym od lat postulatem środowisk kresowych ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Ewentualne przeforsowanie tego pomysłu będzie oczywistym zakłamywaniem rzeczywistości. Trudno bowiem mówić o pojednaniu w sytuacji rozwiniętego i postępującego procesu gloryfikacji Stepana Bandery, jego współpracowników i organizacji OUN i UPA już nie tylko w zachodniej części, ale na całej Ukrainie. Trudno mówić o pamięci ofiar, jeśli mordercy są stawiani na piedestał. Przemilczanie prawdy, zamykanie oczu na to, co się faktycznie dzieje, nie jest droga do pojednania i pamięci.

    Wyrażają poparcie:

    Prezes Fundacji
    /Dr Lucyna Kulińska/

    Przewodniczący Kresowego
    Ruchu Patriotycznego
    /Jan Niewiński/

    Prezes Klubu Inteligencji Polskiej

    /Dr Dariusz Grabowski/

  11. Piotrx said

    Re 8:

    ” Tak Panie Piotrze X cięzka sprawa; przychodzi nam Polakom walczyć nie tylko z kryptochazarami podszywającymi się pod Polakow ale i kryptobanderowcami,ktorzy dzisiaj nam wciskaja kit o braciach słowianach.”

    Panie Ago niestety ale to smutna prawda , a wlasciwie mamy kryptoobanderowców udających też Polaków.

    Ja tych bardzo licznych historyków czy działaczy ulkraińskich jakoś nie widzę ani w Polsce ani na Ukrainie Był szlachetny Ukrainiec śp Wiktor Poliszczuk walczący bezkompromisowo o prawdę i historyk ukrainski Witalij Maśłowśkij 64 – letni bezręki inwalida, zamordowany ciosami zadanymi łomem na klatce schodowej domu przy ulicy Serbskiej 13 we Lwowie, gdzie mieszkał, przez tzw. “nieznanych sprawców”. Ale to trochę mało, bo istnieje nadal wiele bardzo wplywowych środowisk /w Diasporze i na tzw. Zachodniej Ukrainie, w Polsce (np Zwiazek Ukraińców w Polsce – vide “Nasze Słowo” czy radni i parlamentarzysci udający Polaków w PO , PiS, ,PJN, czy innych ugrupowaniach , czy duża czesc duchownych grekokatolickich w Polsce i na Ukrainie/ które pozostają nadal pod duzymi wpływami ideologii OUN. I nie widać u nich żadnej chęci do zmiany czy porzucenia tej zbrodniczej ideologii. Jest za to buta, arogancja, ciagle roszczenia wobec Polski i Polaków i duże zakłamanie.

    Nawet „Watry” łemkowskie w Polsce są używane jako propaganda ideologii OUN

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3428

    /fragmenty/

    Było stoisko chyba Związku Ukraińców w Polsce z wydawnictwami (książki, gazety, itp.) gdzie kupiłem wydaną po polsku książkę Ihora Iljuszyna „UPA i AKA, konflikt w Zachodniej Ukrainie 1939-1945”. Otrzymałem za darmo gazetę „Nasze Słowo”. Na stoisku była zawieszona do sprzedaży mapa „Łemkowszczyzna”. Oczywiście to manipulacja Ukraińców i Łemków, gdyż nigdy w Polsce nie było takiego regionu geograficznego. Chcą oni w ten sposób podkreślić swoje prawa do tych ziem. Owszem były opracowania map, gdzie były zamieszczone obszary zamieszkiwania mniejszości narodowych lub grup etnicznych. Pewne obszary Polski były zamieszkiwane przez Łemków, którzy przybyli do Polski podobnie jak Cyganie, Żydzi, Ormianie itd. W Polsce jest obecnie 25tys. Ukraińców i 5tys. Łemków. Oczywiście część Łemków utożsamia się z Ukraińcami.

    Pod krzyżem na wzgórzu znajduje się głaz z metalową tablicą z napisem „Wypędzonym z Łemkowszczyznę w 50 rocznicę akcji „Wisła” 1947-1997”. Tekst ten zawiera 3 fałszywe informacje: nie było regionu geograficznego nazywanego Łemkowszczyzną, nie było wypędzeń, były przesiedlenia w inne rejony kraju, gdzie Łemkowie jak twierdzi wielu autorów książek i artykułów mieli możliwość mieszkania w lepszych warunkach (awans cywilizacyjny) i korzystali z pomocy finansowej państwa polskiego. Przyczyną przesiedleń była działalność części Łemków skierowana przeciwko państwu polskiemu (m.in. działalność w UPA lub pomoc UPA). Inną fałszywą informacją jest podanie nazwy akcja” Wisła”. Nigdy nie było akcji „Wisła”, była operacja „Wisła”. Dlaczego Łemkowie i Ukraińcy używają niewłaściwej nazwy, widocznie mają w tym jakiś cel. Łemkowie od 1956 r. mają cały czas możliwość powrotu na swoją ojczystą ziemię lecz z tego co wiem nie są tym zbytnio zainteresowani. Łemkowie, pomimo tragedii przesiedlenia ich w inne regiony kraju, byli bez porównania w lepszej sytuacji i lepiej traktowani niż Polacy z dawnych Kresów II RP, którzy zostali nie przesiedleni, lecz wypędzeni na zawsze.

    W stercie zamokłych gazet i ulotek na terenie Watry znalazłem ulotkę Fundacja „Losy niezapomniane”. Jest formą apelu o upamiętnianie historii i losów ludzi, którzy w 1947r. zostali „ deportowani” z własnych domów. Szkoda , że przez cały czas zapominania się o tragicznych losach Polaków po II wojnie światowej zamieszkujących południowo-wschodnie tereny Polski, jak i tragiczne losy Polaków zamieszkujących dawne tereny Kresów wschodnich II RP. W ulotce jest następujący tekst: ”Jesteśmy pewni, że z czasem wszystko to stanie się podstawą do stworzenia muzeum poświęconego losom ludzi, których w 1947 r. spotkała niezwykła krzywda.” A może w tym muzeum powinno się uwzględnić krzywdy doznane przez Polaków różnych narodowości z rąk Ukraińców i Łemków z podaniem faktycznych przyczyn operacji „Wisła”?

    Czy taka impreza powinna być w Polsce? Moim zdaniem nie! A dlaczego? Gdy byłem na terenie dzisiejszej Ukrainy zachodniej ( w czasach II RP Wołyń i Małopolska wschodnia) Polacy tam zamieszkali opowiedzieli mi o spotkaniu sprzed kilku lat czynników rządowych z Polski i Ukrainy. Polacy zwrócili się do Ukraińców, że skoro Ukraińcy (ich władze) nie finansują działalności kulturalno- oświatowej Polaków tam zamieszkałych, to strona Polska nie będzie finansować strony kulturalno- oświatowej mniejszości narodowej Ukraińców w Polsce. Rozległ się szum i żądanie strony ukraińskiej, że im się to należy. Pozostało na tym, że władze Polski dalej finansują działalność kulturalno- oświatową Ukraińców i Łemków w Polsce, jak również działalność kulturalno- oświatową Polaków na Ukrainie. Obywatele polscy- Łemkowie i Ukraińcy korzystają przy organizacji imprez z pieniędzy publicznych państwa polskiego pomimo tego, jak np. w przypadku Łemków jest ich zaledwie około 5tys. osób. Wielokrotnie większa liczba Łemków znajduje się poza granicami Polski i tam oni powinni organizować swoje imprezy. A tak państwo polskie umożliwia i finansuje zjazd Łemków i Ukraińców (niektórzy Łemkowie uważają się za Ukraińców) z całego świata. W imię czego? Czy państwo jesteście w stanie wyobrazić sobie sytuację, że Polacy na dzisiejszej Ukrainie zachodniej (dawnych Kresach II RP) organizują imprezy, podczas których na stoisku znajdują się w sprzedaży mapy z napisami polskimi – miejscowości Wołynia i Małopolski wsch. z czasów II RP i książkami polskimi opisującymi zbrodniczą działalność nacjonalistów ukraińskich i Łemków związanych z OUN- UPA oraz na terenie imprezy znajduje się pomnik poświęcony polskim ofiarom, które zginęły z rąk OUN- UPA. Watra jest moim zdaniem promocją Ukrainy i Ukraińców za polskie pieniądze. Polacy mieszkający na terenach, które obecnie należą do Ukrainy zazdroszczą praw i przywilejów, jakimi się cieszą Łemkowie i Ukraińcy w Polsce. Szkoda, że oni nie chcą tego dostrzec. A tymczasem Ukraińcy na zach. Ukrainie stawiają pomniki i tablice upamiętniające swoich „bohaterów” np. S. Banderę, R. Suchewycza, nie licząc się z nikim i z niczym, za nic mają opinie Polaków. Doszło do tego, że na polskiej szkole we Lwowie jest tablica upamiętniająca R. Suchewycza. Polacy uważają tych „bohaterów” za zbrodniarzy.

  12. aga said

    „Watra jest moim zdaniem promocją Ukrainy i Ukraińców za polskie pieniądze. Polacy mieszkający na terenach, które obecnie należą do Ukrainy zazdroszczą praw i przywilejów, jakimi się cieszą Łemkowie i Ukraińcy w Polsce. Szkoda, że oni nie chcą tego dostrzec. A tymczasem Ukraińcy na zach. Ukrainie stawiają pomniki i tablice upamiętniające swoich „bohaterów” np. S. Banderę, R. Suchewycza, nie licząc się z nikim i z niczym, za nic mają opinie Polaków. Doszło do tego, że na polskiej szkole we Lwowie jest tablica upamiętniająca R. Suchewycza. Polacy uważają tych „bohaterów” za zbrodniarzy.”
    Dziękuję Panie Piotrze X za bardzo cenne informacje i komentarze,które całkowicie podzielam. Moja rodzina materialnie i fizycznie bardziej ucierpiala od bolszewików ale zaznali i drugich. I pamietam,że zawsze mowili :łemkowie to cwane i falszywe plemię

    pozdrawiam Pana serdecznie

  13. aga said

    ad.12
    miało być :
    ukraińcy i łemkowie to cwane i wredne plemię.

  14. arek said

    Ciekawe czy potomkowie Polaków z Kresów osiedlać będą się we Lwowie gdy Ukraina weszłaby do UE. Przecież już teraz Litwa jest w EU i czy Polacy chociaż myślą o powrocie na Wileńszczyznę? Zanam przypadki że obecnie młodzi Łemkowie i Ukraińcy wracają w góry. Znając politykę Polskich władz kiedyś może dojść do utraty Podkarpacia, części Małopolski.

  15. Boydar said

    Ten artykuł powala. I trudno się po przeczytaniu podnieść.

    „…Czyż nie widzicie, że chodzi mu o to, żeby na zakończenie wojny słowo Ukrainiec, równoznaczne było ze słowem morderca?…”
    I SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO

    Darował bym sobie jedynie ten „wypadek samolotowy”.

Sorry, the comment form is closed at this time.