Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Kwiecień 16th, 2012

Sicz i hajdamacy (3)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-16 (poniedziałek)

Nadesłał p. PiotrX.

Poprzednie części:
https://marucha.wordpress.com/2012/04/11/sicz-i-hajdamacy-1/
https://marucha.wordpress.com/2012/04/12/sicz-i-hajdamacy-2/

Edward Prus – „Hulajpole- burzliwe dzieje kresów ukrainnych”, 2003 r. (fragmenty książki)

(…)
“Niektórzy badacze powstanie narodu ukraińskiego łączą z działalnością wolnomularską odgałęzienia szwedzkiego. Wskazywałoby to zatem, że kolory narodowe Ukraińców: niebieski i żółty, pochodzą nie od błękitu nieba i złota czarnoziemnej pszenicy, że są to, po prostu, kolory szwedzkiej flagi. Te właśnie kolory miała przyjąć za swoje kijowska Loża Słowian Zjednoczonych. Ona też powołała do życia Bractwo Cyryla i Metodego oraz już nam znane Hromady. Z ramienia masonerii mieli także działać bracia Potoccy oraz Kotlarewski.”

Inni wprawdzie twierdzą że barwy państwowe Ukrainy pochodzą z herbu Księstwa Halicko-Wołyńskiego, w którym żółty lew umieszczony był na ciemnoniebieskiej tarczy, ale wtedy zgodnie z zasadami heraldyki powinny być umieszczone odwrotnie (barwa żólta na górze a niebieska na dole flagi).

Inny fragment – mam podobne doświadczenia ze swojego pobytu we Lwowie:

(…)
“W roku 1993 odwiedziłem muzeum historyczne we Lwowie. Jest to, rzecz jasna, muzeum polskie, nie tylko przez to, że przez Polaków założone, ale przez to, że eksponaty w nim się znajdujące są prawie wyłącznie polskie. Jednak oprowadzający wycieczki „lektor” informował bez najmniejszej żenady, że Matejko to „wielki malarz ukraiński”, podobnie Siemiradzki (za Sowietów był on Rosjaninem), a Grottger to „znaturalizowany Ukrainiec pochodzenia francuskiego, który miał narzeczoną Ukrainkę”. Jan Sobieski, ma się rozumieć, nosi imię Iwan, ale to najmniej ważne.

Gdy wtrąciłem się ze swoją znajomo-ścią historii i królewskiej biografii, to pani kustosz, wyraźnie zadowolona, spytała: to w Polsce uczą o wielkich Ukraińcach? Wtedy też dowiedziałem się, że Jan III Sobieski, to „wielki Ukrainiec” obok Kopernika Mykoły, urodzonego w Sumach na Ukrainie, i „Ukrainki” Marii Skłodowskiej-Curie. Cóż, smutne, bardzo smutne, kiedy nie potrafi się z własnej historii wydobyć cennych wartości, wskazać na znaczące postacie, więc podkrada się je innym narodom – więcej – bandytów ukrywających się pod skrótem UPA winduje na piedestały herosów. To żałosne – zwłaszcza że chodzi o bratni naród, który tak haniebnie daje się oszukiwać swojej warstwie przywódczej z obozu ukraińskich, skrajnych nacjonalistów.”

I jeszcze o fałszowaniu historii ze strony ukraińskiej kilka przykładów. Z pracy pt. “Historia Ukrainy” A.Łotockiego (Lwów 1991) można się dowiedzieć, iż cesarz bizantyjski żalił się w swoim liście, że: “Ukraińcy pustoszą mi wybrzeża”, gdy tymczasem oryginale cytowanego dokumentu występuje wyraźnie słowo “Rusowie”. W innym miejscu tej lektury podano informację, iż pod traktatem zawartym z Grekami w 911 r. władca kijowski miał się podpisać jako “Ołeh wełykyj kniaź ukraińskyj”, choć nikt wtedy nie słyszał o takim państwie jak “Ukraina”, a termin “ukraiński” nie mógł owemu księciu w żaden sposób przyjść do głowy. Dalszymi przykładami mogą być również fragmenty z innej książki pt. “Historia Ukrainy”, autorstwa czterech osób, wydanej we Lwowie w 1991 r. : “Ołeh też pragnął uczynić Ukrainę wielkim państwem”, “Cesarz bizantyjski zgodził się na to, aby kupcy z Ukrainy …”, “Rozkwit ukraińskiej derżawy”, “Ukraińscy pierwsi chrześcijanie” itd. Z kolei o. Kost’ Panas autor pracy pt. “Historia ukraińskiej Cerkwi” (Lwów 1992) nie użył w niej ani razu słowa “Ruś”:

(…)
„Trudno przy okazji nie wspomnieć o co najmniej dwóch „dziełach” historycznych, w których nacjonalistyczny interes przesłania prawdę na ten temat. Przede wszystkim są to Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich M. Siwickiego oraz K. Panasa Istorija ukraińskoji cerkwy. Ta ostatnia książka stała się bestsellerem światowym. Mało jednak ludzi wie, że podobną książkę napisał przywołany już o. Kost’ Panas. Książka ma imprimatur władyki Wołodymyra. Jest to „szatański” paszkwil na Kościół katolicki w Polsce oraz na wszystko, co polskie od zarania dziejów do dziś. „Historia – pisze władyka – to prawda o przeszłości. Takiej prawdzie historycznej odpowiada praca ojca K. Panasa”. Tymczasem ta „prawda” jest czymś tak plugawym, że aż przeraża. K. Panas uważa, że najbardziej oświeconym duchowieństwem zawsze było duchowieństwo ukraińskie. Polskie duchowieństwo znów, które przyszło „na Ukrainę” wraz z Kazimierzem Wielkim, objawiło się jako zwykła banda nieuków, opojów i… heretyków. Episkopat zaś, wciąż przez papieży przywoływany do kanonicznego posłuchu, to z kolei grono rozpustników, zdzierców i złodziei.

Oteć K. Panas mija się z prawdą, głosząc, że Kazimierz III zlikwidował metropolię ukraińską w Haliczynie, aby w jej miejsce powołać arcybiskupstwo łacińskie. Wiemy już, że było akurat odwrotnie. Podobne „poglądy” głosi M. Siwicki, nazywając Kazimierza Wielkiego „największym ukrainożercą”.

Posted in Historia | 11 Komentarzy »

Dzieci na marszu pederastów. Deprawacja młodego pokolenia trwa.

Posted by Marucha w dniu 2012-04-16 (poniedziałek)

9 czerwca w włoskim mieście Bolonia odbędzie się marsz środowisk homoseksualnych. Sodomitom nie wystarczy prowokowanie swoim obscenicznym zachowaniem mieszkańców tego miasta, w tym roku na paradę mają zostać zaproszone dzieci, mają one otwierać marsz.

Obrazoburcza nazwa pochodu sugeruje wspieranie przez homoseksualistów rodziny. Zestawianie tych dwu pojęć stanowi kolejny przejaw zamieszania pojęciowego lansowanego przez pederastów.

Fot. DESMOND BOYLAN / FORUM

Jeden z organizatorów otwarcie zapowiada, że celem jego środowiska jest zdobycie nowych przestrzeni dla propagandy homoseksualnej. Na celowniku sodomitów znalazły się biblioteki i szkoły. Staną się centrum ,z którego ideologia antyrodzinna i homoseksualna będzie szturmem zdobywać umysły młodych ludzi.

Przez jakiś czas lobby homoseksualne powstrzymywało się przed otwartym przyznaniem się, iż kolejnym celem będą takie zmiany w prawie, które umożliwiały by adoptowanie przez pederastów dzieci. Teraz widać, że ten czas minął. Nie dość zdecydowanie sprzeciwiono się kolejnym żądaniom tego środowiska.

Bolońska parada ma według organizatorów zmienić społeczne postrzeganie homoseksualistów, efekt ten chcą osiągnąć dzięki zgromadzaniu dzieci na platformie otwierającej marsz. „Fachowej” wiedzy o różnorodności najmłodszym mają dostarczyć liczne wykłady i odczyty. Widać, że akcja ta jest doskonale przygotowana, a jej dalekosiężnym celem jest takie ukształtowanie opinii publicznej, by ta zaakceptowała adopcję dzieci przez te środowiska oraz jeszcze większy wpływ sodomitów na młodzież, choćby przez edukację szkolną.

Bezprzykładnie prowokacyjny charakter parady, jej antyreligijność, zwłaszcza antykatolickość, podkreśla fakt, że Porta Saragozza, jedna z bram miejskich, z której startuje parada, to także miejsce, którym do miasta wchodzi i wychodzi coroczna procesja z Madonną. Ataki na Kościół, bluźniercze hasła, prowokacyjne zachowania i wszechobecna demoralizacja już wkrótce rozleje się po ulicach Bolonii.

Źródło: repubblica.it
luk

http://www.pch24.pl/

Jak się robactwa nie rozdepcze, to się rozmnaża i w końcu zawładnie domostwem. – admin.

Posted in Kultura | 22 Komentarze »

Szwajcaria: gazeta posądzona o „rasizm” z powodu okładki zwracającej uwagę na problem cygańskiej przestępczości

Posted by Marucha w dniu 2012-04-16 (poniedziałek)

Prokuratura generalna Szwajcarii podtrzymała skargę społeczności cygańskiej dotyczącą wycofania grzywny dla gazety Die Weltwoche. Wyjawili to w rozmowie z portalem Suddeutsche.de przedstawiciele Centralnej rady Cygan. Domagano się również wycofania kwietniowego numeru Die Weltwoche ze sprzedaży.

Nowy numer Die Weltwoche wszedł do sprzedaży 5 kwietnia 2012. Na jego okładce znajduje się cygański chłopiec, trzymający pistolet. Znajduje się na niej również nagłówek obwieszczający „Cyganie idą: rozboje w Szwajcarii” oraz pomniejszy nagłówek „Przestępczość jako rodzinny interes”.

Według słów przedstawicieli społeczności cygańskiej, ta grupa etniczna została w gazecie oczerniona ze względu na funkcjonujące w przestrzeni publicznej negatywne stereotypy jej dotyczące, a także, iż przez istnienie takich stereotypów małe grupy etniczne jawią się jako źródło wszelkiego zła. Takie przynajmniej słowa przytacza portal lenta.ru, lecz praktyka lingwistyczna każe wierzyć, iż cygańscy przedstawiciele użyli dużo prostszych konstruktów słownych na opisanie swojego niezadowolenia.

Skargę na Die Weltwoche złożyli nie tylko Cyganie szwajcarscy, lecz również niemieccy i austriaccy, gdyż gazeta ukazuje się również w Austrii i Niemczech. Przedstawiciele niemieckiej mniejszości cygańskiej zwrócili się nawet do EKR – Komitetu Przeciwko Rasizmowi.

Redaktor naczelny Die Weltwoche w rozmowie na antenie World Radio Switzerland stwierdził, że nie widzi powodów dla siania zamieszania na łonie społeczeńśtwa w związku z ostatnim numerem jego gazety. Według niego o wiele uważniej przydałoby się przyjrzeć chociażby zasygnalizowanemu w kwietniowym numerze problemowi wykorzystywania przez Cyganów dzieci w kryminalnych procederach.

Za: lenta.ru
http://autonom.pl/

Jak wiadomo, stereotypy na temat Cyganów są zupełnie bezpodstawne, a wynikają najprawdopodobniej z zazdrości nie-Cyganów o sukcesy zawodowe, wpływy polityczne oraz umiejętność produkowania patelni. – admin.

Posted in Polityka | 29 Komentarzy »

Piotr Rzymianin: Ostatni papież jest tutaj (2)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-16 (poniedziałek)

Nadesłała p. Ola Gordon.

Poprzednia część: https://marucha.wordpress.com/2012/04/11/piotr-rzymianin-ostatni-papiez-jest-tutaj/

Część 6 – Dziecko Rosemary (Piotr) i księża którzy chcieli je zobaczyć

W filmowym horrorze z 1968 roku Rosemary’s Baby wyreżyserowanym przez Romana Polańskiego, Mia Farrow gra Rosemary Woodhouse, naiwną młodą żonę, która chce zajść w ciążę, ale przez szereg straszliwych wydarzeń zaczyna wierzyć, że jej mąż zawarł pakt z ekscentrycznymi sąsiadami, Minnie i Romanem Castevet (Ruth Gordon i Sidney Blackmer), by wykorzystać nienarodzone dziecko w jakimś tajemnym rytuale.

W nocy kiedy zaplanowali poczęcie dziecka, pani Castevet przynosi osobne pucharki z musem czekoladowym dla Rosemary i jej męża Guya. Rosemary je tylko trochę bo nie podoba jej się ten kredowy posmak, i spokojnie wyrzuca swoją porcję musu. Kilka minut później dostaje zawrotów głowy i traci przytomność. Potem przeżywa, jak myśli, koszmar, w którym Castevets i inni sąsiedzi są w jej sypialni i obserwują, kiedy jest gwałcona przez jakąś demoniczną obecność. Sen jest jednak tak żywy, że nagle krzyczy: “To nie jest sen, to się dzieje naprawdę!” Kiedy się budzi, ma zadrapania na całym ciele, a mąż mówi jej, że by nie przegapić okazji do poczęcia, odbył z nią stosunek kiedy spała.

(Zauważmy, że Polański chciał by jego żona Sharon Tate grała rolę Rosemary, a Tate podobno dała pomysł kluczowej sceny, w której Rosemary została zgwałcona i zapłodniona. W tragicznej ironii, 9 sierpnia 1969 roku, Tate była osiem i pół miesiąca w ciąży, kiedy ona i jej nienarodzone dziecko zostali brutalnie zamordowani przez wyznawców Charlesa Mansona – Susan Atkins i Texa Watsona. Kiedy scenarzysta Wojciech Frykowski, który był w domu Sharon Tate w noc zabójstwa [też zamordowany] zapytał Texa kim jest i co tam robi, Watson odpowiedział: “Jestem diabłem, a jestem tutaj, by zrobić interes diabła”.)

Po przerażającej scenie “koszmaru” doświadczonego przez filmową postać, Rosemary dowiaduje się, że jest w ciąży i że dziecko ma się urodzić 28 czerwca 1966 (666). Castevets polecili położnika o nazwisku dr Abraham Sapirstein (Ralph Bellamy), który przepisuje jej “napój witaminowy”, który, jak zapewnia, jest dobry dla niej i dla nienarodzonego dziecka. Minnie Castevet daje jej do noszenia dziwnie pachnący “Good Luck Charm” [wisiorek na szczęście], który także pachnie głównym składnikiem witaminizowanego napoju – korzeniem tannis (fonetyczna gra określenia satanas; szatan).

Kiedy niedługo potem drogi przyjaciel Rosemary, Hutch (Maurice Evans) zauważa, że staje się ponura i słyszy kiedy narzeka na ostre bóle brzucha, utratę wagi i niezwykły apetyt na surowe mięso i kurze wątróbki (środek na płodność starożytnych czarownic), postanawia zbadać miksturę z “korzenia tannis”. W tajemniczy sposób, zanim będzie mógł podzielić się z nią swoim odkryciem, zapada w śpiączkę i w końcu umiera, ale budzi się na tak długo, by poprosić przyjaciela o dostarczenie książki o czarach, w której zaznaczył fotografie i fragmenty dla Rosemary, wraz z zagadkową wiadomością: “ta nazwa to anagram”. Z tego Rosemary rozszyfrowuje, że nazwisko jej sąsiada, Romana Casteveta, jest anagramem, i że faktycznie nazywa się Steven Marcato, i jest synem Adriana Marcato, byłego lokatora i oddanego satanisty.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 8 Komentarzy »

Masoneria w Kościele

Posted by Marucha w dniu 2012-04-16 (poniedziałek)

Fragment książki ks. prof. Michała Poradowskiego

Drugi Sobór Watykański rozpoczął swe obrady kiedy zaistniało już niebezpieczeństwo ewentualnej wojny nuklearnej. Szybkie zastosowanie energii nuklearnej do celów wojennych, a więc do fabrykowania bomb atomowych spowodowało zaniepokojenie na całym świecie możliwego zniszczenia wszystkich cywilizacji, a nawet w ogóle życia biologicznego na planecie Ziemi. Zrzucona bomba atomowa na Nagasaki (Japonia), pod koniec drugiej wojny światowej i jej przeraźliwe skutki potwierdziło te przypuszczenia, stąd też, nic dziwnego, że rozpoczęto rewizję dotychczasowej polityki międzynarodowej, szukając rozwiązań pokojowych, a nie wojennych, jak to było dotychczas w ciągu niemal całej historii.

Zrozumiano, że w ewentualnej wojnie atomowej nie będzie zwycięzców i zwyciężonych, lecz powszechne zniszczenie, stąd też nic dziwnego, że masoneria – podobnie jak inne stowarzyszenia międzynarodowe – rozpoczęła akcję zbliżenia się do swych dawnych przeciwników, a głównie do Kościoła katolickiego, w poszukiwaniu rozwiązań wszelkich ewentualnych konfliktów na drodze pokojowej. Niestety, masoneria me wyrzekła się swego prozelityzmu, lecz wręcz przeciwnie, gdyż przenikając do środowiska kościoła katolickiego usiłowała nadal pozyskać autorytety Kościoła dla swych postulatów.

W okresie bezpośrednio przedsoborowym, a zwłaszcza w czasie obrad soborowych, wciągnęła w swe szeregi najgłówniejszych biskupów i kardynałów, co widać z listy 124 pracowników Watykanu, a ogłoszonej wkrótce po Drugim Soborze Watykańskim w prasie włoskiej, na podstawie „Masonic Register of Italy”. Z listy tej widać, że ogromna większość dygnitarzy Kościoła katolickiego wstąpiła do masonerii w latach 1956-1960, a więc w przededniu Drugiego Soboru Watykańskiego (DSW), dlatego też znaczna ilość ojców soborowych to masoni, działający niewątpliwie na Soborze według masońskiej ideologii i według konkretnych zleceń lóż, do których przynależeli.

Najważniejszą sprawą dla Soboru była reforma liturgii, a właśnie przewodniczącym odnośnej Komisji był mason Abp Bugnini. Włoskie czasopismo „30 Giorni”, ściśle związane z Watykanem, podawało wiele konkretnych danych co do tego, że Abp Bugnini przynależał do masonerii i że, co najważniejsze, reformował liturgię mszalną według konkretnych wskazówek masonerii. Odnośną korespondencję między Abpem Bugninim i jego lożą, co do reformy liturgii Mszy Świętej, podało czasopismo włoskie ” 30 Giorni” w numerze 6 (w języku angielskim) z roku 1992. Oto odnośne teksty:

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 19 Komentarzy »