Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kilkudziesięciu astronautów, naukowców i inżynierów podpisało list w sprawie propagandy klimatycznej

Posted by Marucha w dniu 2012-04-17 (Wtorek)

Nachalny bełkot dziwek dziennikarskich i naukowych prostytutek w sprawie „ocieplenia klimatycznego” nie ustaje. Samo „ocipienie” to zbyt wielki biznes (handel powietrzem!) dla Chazarów takich, jak Al Gore, aby jakichś tam kilkudziesięciu ekspertów mogło się przebić ze swymi poglądami do świadomości publicznej. – admin.

Coś zaczyna pękać wobec misternie zaplanowanego dogmatu na temat ludzkiej działalności, jako przyczynie wzrostu stężenia CO2 w atmosferze. Plan opodatkowania ludzkości przy okazji obserwacji zmian klimatycznych powodowanych działalnością Słońca, jako żywo przypomina stosowane w starożytności metody ogłupiania ludzi podczas zaćmień.

Tak jak i wtedy tak i teraz poziom wiedzy społeczeństwa jest dramatycznie niski i naukowcy są odpowiednikami egipskich kapłanów, którzy mogą wcisnąć ciemnemu ludowi dowolną głupotę. Gdy oszukańcze naciąganie danych stosowanych przez IPCC wyszło na jaw kilka lat temu wydawało się, że to już koniec tego globalnego klimatycznego oszustwa. Jednak zwykłą reakcją na kompromitująca wpadkę jest przemilczenie, przeczekanie i ponowne zapuszczenie machiny propagandowej, gdy lud o wszystkim zapomni. To typowy mechanizm psychologiczny zastosowany u nas w Polsce przy okazji kompromitacji ośrodków sondażowych, które „pomyliły się” dramatycznie podczas jednych z ostatnich wyborów. Efekt był taki sam, trzy miesiące ciszy i potem udajemy, że nic się nie stało.

W tym przypadku udawanie będzie równie łatwe, bo nikt, komu miłe są naukowe granty nie będzie ryzykował infamii społeczności naukowej. A jednak znaleźli się tacy odważni. Oto tekst listu, jaki opublikowali pracownicy Goddard Institute of Space Studies, w skrócie GISS.

28 marca 2012
Generalna Dyrekcja NASA
Dyrektor NASA
Charles Boldenu

Drogi Charlie,

My, niżej podpisani, zachęcamy przedstawicieli NASA Goddard i Instytut Studiów Kosmicznych GISS) do powstrzymania się od bezpodstawnych oskarżeń w prasie i Internecie. Wierzymy, że NASA i oświadczenie GISS, że dwutlenek węgla jest produktem ludzkiej działalności, i ma katastrofalny wpływ na globalne zmiany klimatu, nie mają podstaw, w szczególności biorąc pod uwagę tysiące lat danych empirycznych. Setki wybitnych naukowców, ekspertów w dziedzinie klimatu i tysiące innych naukowców publicznie oświadczyło, ich nieufność wobec katastroficznych prognoz, z których część pochodzi z kierownictwa GISS. Oczywiście, te prognozy nie mogą być naukowo uzasadnione.

Na dużą skalę prowadzona jest akcja propagandowa wmawiająca ludziom, że CO2 jest podobno głównym powodem zmian klimatycznych, jest to niegodne ze względu na historię NASA – organizacji, która zawsze obiektywnie oceniała wszystkie dostępne dowody naukowe przed podjęciem decyzji lub złożeniem oświadczenia.

Jako byli pracownicy NASA, znajdujemy poparcie dla skrajnych opinii w tej kwestii, przynajmniej do przeprowadzenia szczegółowych badań potwierdzających lub zaprzeczających decydującemu wpływowi naturalnych czynników klimatycznych.

Domagamy się, aby przedstawiciele NASA powstrzymali się od nieuzasadnionych i bezpodstawnych stwierdzeń na ten temat w mediach i Internecie. Ryzykujemy wzorową reputacją NASA, reputacją obecnych i byłych pracowników organizacji, a nawet dobrym imieniem samej nauki.

Dodatkowe dane naukowe odnoszące się do kwestii interesujących nas, możesz uzyskać po skontaktowaniu się z Harrison Schmitt, Walterem Cunningham i innymi profesjonalistami, którzy będą poleceni.

Dziękuję za uwagę dla tego wniosku.

Z poważaniem,

1. / S / Jack Barneburg, Jack – JSC, struktury promu, Inżynieria Dyrekcja, staż pracy 34 lat
2. / S / Larry Bell – JSC, Mgr. Systemy załogi Div. I Inżynierii Dyrekcja, staż 32 lat
3. / S / dr Donald Bogard – JSC, główny badacz, Nauka Dyrekcja, staż 41 lat
4. / S / Jerry C. Bostick – JSC, główny badacz, Nauka Dyrekcja, staż 23 lat
5. / S / dr Phillip K. Chapman – JSC, naukowiec – astronauta, staż 5 lat
6. / S / Michael F. Collins, JSC, dyrektor, Lot Projektowanie i Dynamics Division, MOD, staż 41 lat
7. / S / dr Kenneth Cox – JSC, dyrektor lotu Div Dynamics, Engr.. Dyrekcja, staż 40 lat
8. / S / Walter Cunningham – JSC, astronauta Apollo 7,staż 8 lat
9. / S / dr Donald M. Curry – JSC, Mgr. Transfer Leading Edge, Thermal Sys ochrony. I Engr r. Reż., staż 44 lat
10. / S / Leroy Day – Hdq. Wicedyrektor Program Space Shuttle, staż 19 lat
11. / S / dr Henryk P. Decell, Jr – Biuro SA, Dyrektor, Teorii i Analiz, staż 5 lat
12. / S / Charles F. Deiterich -. SA, Mgr, Lot Integracja Operations, MOD, staż 30 lat
13. / S / dr Harold Doiron – JSC, przewodniczący Pogo panel transfer Zapobieganie, staż 16 lat
14. / S / Charles Duke – JSC, astronauta Apollo 16, staż 10 lat
15. / S / Anita Gale
16. / S / Grace Niemcy – JSC, analityk programów, staż 35 lat
17. / S / Ed Gibson – JSC, Astronaut Skylab 4, staż 14 lat
18. / S / Richard Gordon – JSC, astronauta, Gemini Xi, Apollo 12, staż 9 lat
19. / S / Gerald C. Griffin – JSC, Apollo Flight dyrektor i dyrektor Johnson Space Center, staż 22 lat
20. / S / Thomas M. Grubbsa – JSC, dyrektor, obsługi technicznej statku powietrznego i Oddział Engineering, staż 31 lat
21. / S / Thomas J. Harmon
22. / S / David W. Heath – JSC, specjalista reentry, MOD, staż 30 lat
23. / S / Miguel A. Hernandez, Jr – JSC, szkolenia załóg lotniczych i operacje, staż 3 lata
24. / S / James R. Roundtree – Główny Oddział JSC, 26 lat
25. / S / Henoch Jones – JSC, Mgr. SE & I, Biuro Programu transfer, 26 lat
26. / S / dr Joseph Kerwin – JSC, astronauta, Skylab 2, Dyrektor przestrzeni i Nauki, 22 lat
27. / S / Jack Knight – JSC, szef, zaawansowane operacje i dział rozwoju, MOD, 40 lat
28. / S / dr Christopher C. Kraft – JSC, dyrektor lotu Apollo i dyrektor Johnson Space Center, 24 lat
29. / S / Paul C. Kramer – JSC, Ass.t Planowania Aeroscience i Flight Mechanics div, EGR.. Reż., 34 lat
30. / S / Alex (Skip) Larsen
31. / S / dr Lubert Leger – JSC, Ass’t. Główny Dział Materiały, Engr. Dyrekcja, 30 lat
32. / S / dr Humbolt C. Mandell – JSC, Mgr. Transfer programy kontroli i Advance Program, 40 lat
33. / S / Donald K. McCutchen – JSC, inżynier projektu – Space Shuttle oraz ISS Biura Programu, 33 lat
34. / S / Thomas L. (Tom) Moser – Hdq. Dep. Dr hab. Admin. I Dyrektor, Program Stacja Kosmiczna, 28 lat
35. / S / dr George Mueller – Hdq, dr hab.. Adm, Urząd lotów kosmicznych, 6 lat
36. / S / Tom Ohesorge
37. / S / James Peacock – JSC, Apollo i Biuro Programu transfer, 21 lat
38. / S / Richard McFarland – JSC, Mgr. Symulatory ruchu, 28 lata
39. / S / Joseph E. Rogers – JSC, szef, Struktury i Oddział Dynamics, Engr. Dyrekcja, 40 lat
40. / S / Bernard J. Rosenbaum – JSC, Główny Wydział Inżyniera, Propulsion and Power, Engr. Reż., 48 lat
41. / S / dr Harrison (Jack) Schmitt – JSC, astronauta Apollo 17, 10 lat
42. / S / Gerard C. Pokazy – JSC, doc. Manager, Quality Assurance, 30 lat
43. / S / Kenneth garnitur – JSC, Ass’t Mgr, integracja systemów, Space Shuttle, 37 lat.
44. / S / Robert F. Thompson – SA, Program Manager, Space Shuttle, 44 lat
45. / S / Frank Van Renesselaer – Hdq, Mgr.. Transfer stałe Boostery rakiet, 15 lat
46. / S / dr James Visentine – JSC Materiały Oddział, Inżynieria Dyrekcja, 30 lat
47. / S / Manfred (holenderski) von Ehrenfried – JSC, Flight Controller, Mercury, Gemini i Apollo, MOD, 10 lat
48. / S / George Weisskopf – JSC, Avionics Systems Division, Inżynieria Dir, 40 lat.
49. / S / Al Worden – JSC, astronauta Apollo 15, 9 lat
50. / S / Thomas (Tom) Wysmuller – JSC, meteorolog, 5 lat

Źródło: http://mixednews.ru/archives/16826
http://zmianynaziemi.pl

Któż zaprzeczy specowi od pijaru, Tymochowiczowi, cynicznego stwierdzenia, iż większość ludzi to idioci i tumany? – admin

Komentarzy 19 to “Kilkudziesięciu astronautów, naukowców i inżynierów podpisało list w sprawie propagandy klimatycznej”

  1. Odnośnie uwagi Admina nawet nie warto komentować wypowiedzi pana Tymochwicza. Bez większego protestu ze strony społeczeństwa i na Jego oczach bezczelni złodziejaszkowie okradli całą Polskę a teraz kontynuacją jest odarcie Jej nawet ze złudzeń. Globalne Ocieplenie co jakiś czas występuje w różnych rejonach Globu od zarania dziejów.

  2. AlexSailor said

    Po pierwsze.
    Metody manipulacji społeczeństwami wskazują na ciągłość „sztuki manipulacji”, co może wskazywać też na ciągłość podmiotów manipulujących.
    A to przechodzi wszelkie teorie zwane w celu ogłupienia spiskowymi.

    Po drugie.
    Poziom wiedzy części społeczeństwa jest drastycznie niski ale to tylko część problemu.
    Wiedza, którą posiadają poszczególne grupy społeczne jest pofragmentowana (w tym celu zmierza „reforma” „edukacji”), a jak wiadomo, jeśli jedno koło jest zepsute, to cały traktor jest zepsuty mimo, że trzy są dobre.
    Tak więc wydaje się nam, że posiadamy wiedzę, i rzeczywiście posiadamy, tylko tak pociętą, że w zasadzie możemy jej użyć jedynie do niewolniczej służby.
    Co wie np. specjalista od chirurgii albo inżynier budowlany o pieniądzu?
    O innych rzeczach nie ma nawet co wspominać.

    Po trzecie.
    Gdy ginie wiara w Boga pojawia się zabobon w postaci różnorakich teorii, np. ewolucji, wielkiego wybuchu czy globalnego ocieplenia, który z czasem staje się religią.
    Dlatego też złoczyńcy starają się jak mogą zniszczyć wiarę w prawdziwego Boga, a ludzi rzucić w odmęty bałwochwalstwa.

    Po czwarte.
    Manipulacje dokonywane są w celu osiągnięcia korzyści przez zwykłych kryminalistów-złodziei w garniturach.
    Ich metody nie różnią się od działania drobnych naciągaczy, złodziei, czy pospolitych bandytów.
    Różnica jest jedynie w skali.
    I podobnie jak drobni złoczyńcy oni również kalkulują, co im się opłaci, to jest jakie są konsekwencje w przypadku przyłapania ich na kradzieży w porównaniu z potencjalnym łupem.

    Po piąte.
    Rozwiązanie problemu okradania i wyzysku ludzi na świecie jest prawdopodobnie bajecznie proste i łatwe, stąd strach i działania zapobiegawcze banksteropodobnych.
    Przy okazji jest to rozwiązanie problemu wojen i ciągnącego się za nimi głodu i upodlenia człowieka.

  3. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  4. olagordon said

    wiem, ze nie na temat, ale b wazny

    Poland, Solidarity and the Third Way: A Time of Destiny

    Polska, Solidarność i trzecia droga: czas na zmianę losu

    http://www.activistpost.com/2012/04/poland-solidarity-and-third-way-time-of.html
    Julian Rose – 14.04.2012 tłumaczenie Ola Gordon

    Nie pojechałem do Polski żeby ocalić dzikie kwiatki, ale żeby odwrócić los kraju, który jakoś zajął specjalne miejsce w moim sercu.

    Kiedy wiosną 1989 roku w poczytnym brytyjskim czasopiśmie Farming News przeczytałem ten nagłówek, poczułem ukłucie w sercu: „Polska do zgarnięcia”. Chociaż do tego czasu nigdy nie byłem w Polsce, ani nie myślałem dużo o tym kraju, rezultat tego nagłówka był dosyć uderzający.

    Jasno zobaczyłem tysiące tradycyjnych gospodarstw, aktywne społeczności i wiejski tryb życia, zaatakowany walcem chciwych korporacji rolniczych o niezaspokojonym apetycie na każdy zysk, nowe rynki i neokolonialnym zasięgu. Wydawało się niemożliwe by Polska pozwoliła na taki los, zwłaszcza po poświęceniu tyle bohaterskiej energii w pozbywaniu się dekad komunistycznej opresji. Ale nagłówek był prawdziwy, i na pewno wywołałby lekki dreszcz emocji na plecach każdego polskiego patrioty.

    Tej samej wiosny, wydarzenia w Brytanii miały wielki wpływ na moją działalność rolniczą. W lutym 1989 roku, brytyjski rząd nagle zadeklarował, że zamierza zakazać sprzedaż wszelkiego niepasteryzowanego mleka, mój główny biznes i metodę zarabiania na życie wielu małych tradycyjnych gospodarstw. Jedyną deską ratunku było rozpoczęcie narodowej kampanii by spróbować odwrócić tę decyzję.

    Okazało się, że jest to szybka i wściekła sprawa, trwała zaledwie 4 miesiące i zakończyła się zwycięstwem dla producentów i konsumentów „prawdziwego mleka”. Rząd wycofał się, pomogło w tym duże zainteresowanie mediów, oraz fakt, że premier Thatcher wyraziła „pewną sympatię” dla mojej kampanii przeciwko zakazowi. Jednak rząd nadal zdecydował o umieszczeniu „ostrzeżenia zdrowotnego” na produkcie, pomimo faktu, że przez dziesiątki lat nikt poważnie nie zachorował od spożywania tego żywego i bardzo wartościowego napoju.

    Ale Polska stała w obliczu kryzysu w każdym innym wymiarze. Prawie dziesięć lat po powstaniu NSZZ Solidarność, ogromna popularność Lecha Wałęsy i jego kolegów ze stoczni gdańskiej, w końcu wypędziła z kraju komunistów. Stosunkowo umiarkowany Gorbaczow, zdając sobie sprawę, że wszelkie dalsze próby wojskowego tłumienia były tylko prawdopodobne, żeby dodać kolejnej oliwy do ognia buntu, jaki ogarnął kraj. Nagle „Solidarność” osiągnęła swój cel i przeciwko wszystkiemu, nie tylko rozpędziła swojego głównego ciemiężyciela, ale także odniosła zwycięstwo w pierwszych wolnych wyborach.

    Podczas gdy ja walczyłem o swój rolniczy biznes po szaleńczej kampanii utrzymania otwartego rynku naturalnego mleka, Polacy świętowali światowy rozgłos za zwycięstwo nad machiną komunistycznej partii.

    W tym przełomowym momencie w historii, wydarzenia dały bezprecedensową szansę zupełnie nowych społeczno-gospodarczych wizji, kształtujących się w uciskanych zakładach i przemysłach, które tworzyły fundament prawie w 100% państwowej polskiej gospodarki. Tą wizją były spółdzielnie robotnicze, które przejmą i pokierują całym gmachem państwowego przemysłu, a tym samym wpłyną na wszystkie aspekty ekonomicznego dobrobytu narodu.

    Konsekwencje tego oddolnego przejęcia podstaw ekonomicznego silnika kraju były wyraźnie ogromne. Nie tylko dla Polski, ale także dla reszty świata. Ten nowy model został nazwany „trzecią drogą” i miał pozbyć się kierowniczego stanowiska zajmowanego przez komunizm i kapitalizm, gdyby został zrealizowany.

    Trzecia droga

    O trzeciej drodze dowiedziałem się po przeczytaniu niedawno słynnej książki Naomi Klein The Shock Doctrine [Doktryna szoku]. Natychmiast zrozumiałem, że to co planowano było wielką odpowiedzialnością na barkach zespołu Solidarności negocjującego przyszłość narodu. Trzecia droga była twardą formułą na przyszłość, która wydawała się prawdopodobnie przestraszyć ugruntowane doktryny zarówno Wschodu, jak i Zachodu. Nie tylko dlatego, że usunęła stare modele komunistyczne i kapitalistyczne, ale dlatego, że kierował nią związek pracowników, który miał pełne poparcie narodu.

    Pierwszą poważną przeszkodą, przed jaką stanęli zwolennicy tej wizji, było jak poradzić sobie z ogromnym długiem krajowym, pozostawionym przez odchodzący reżim komunistyczny – według Naomi Klein, $ 4 mld., oraz stopa inflacji rzędu 600%. Nieszczęśliwie dla Polski (i reszty), realizacja trzeciej drogi miała być podważona przez argument, jak spłacić ten dług – i w wyniku interwencji w komitecie Solidarności ze strony Jeffrey Sachsa, młodego protegowanego amerykańskiej Chicagowskiej Szkoły Ekonomicznej, prowadzonej przez Miltona Friedmana. Dobrze sprawdzoną przez Freedmana metodą postępowania w tego typu kryzysie był 100% wolnorynkowy kapitalizm, połączony z prywatyzacją i sprzedażą majątku kontrolowanego przez państwo. Sachs, który już zrobił nazwisko stosując tę doktrynę w mocno ekonomicznie zadłużonej Boliwii, stał na przeciwnym końcu spektrum politycznego i gospodarczego do Solidarności, a jednak był jeszcze w stanie wygrać argument przemawiający za zasadniczo neoliberalną doktryną ekonomiczną, która nadal dominuje dziś w większości zachodniego świata.

    O trzeciej drodze pierwszy raz usłyszano w 1981 roku. Pionierzy Solidarności oświadczyli: „Żądamy samorządowych i demokratycznych reform na każdym szczeblu zarządzania, i nowego systemu społeczno-gospodarczego łączącego plan, samorząd i rynek. . . Przedsiębiorstwo uspołecznione powinno być podstawową jednostką organizacyjną gospodarki. Powinno być kontrolowane przez radę pracowników reprezentujących kolektyw i powinno być zarządzane przez dyrektora, powołanego w drodze konkursu i odwoływanego przez radę”.
    Ten przekaz był na tyle rewolucyjny, że zdenerwował i rozwścieczył Moskwę, doprowadzając gen. Jaruzelskiego, szefa polskiej armii, do wysłania czołgów na stocznię w Gdańsku i ogłoszenia stanu wojennego. Ten stan utrzymywał się aż do ostatnich buntów w 1989 roku i zwycięstwa długotrwałego sprzeciwu Solidarności wobec okupacji sowieckiej.

    Do tego czasu, Geoffreyowi Sachsowi udało się przekonać czołowych członków Solidarności do tego, że tylko masowe pożyczki z MFW wyciągną kraj z kłopotów, i że za pomocą swoich kontaktów będzie mógł osobiście otworzyć drzwi MFW, żeby odblokować potrzebne fundusze. Wielu, wydaje się, to głęboko zaniepokoiło, ale inni nie widzieli innego sposobu na spłatę długów państwa. Rozwiązanie tej sprawy było tak niezwykle ważne, jak koniec komunizmu: Polacy uwolnili się od jednego wielkiego ciemiężyciela, by tylko otworzyć drzwi kolejnemu.
    Sachs dotrzymał słowa i na stół położono pieniądze MFW, ale tylko za cenę masowej wyprzedaży państwowego przemysłu, oraz przyjęcie polityki pewnego rodzaju ekonomicznego „wolnego rynku”, która pozostała znakiem rozpoznawczym globalnych amerykańskich ambicji hegemonicznych, zwłaszcza w połączeniu z ekspertyzą MFW w nabywaniu strategicznych aktywów. Kiedy Armia Czerwona zniknęła z pola widzenia na Wschodzie, tak czerwona, biała i niebieska armia korporacyjna zorganizowała swój triumfalny wjazd z Zachodu. Niestety, w tej przerwie nigdzie nie było widać Trzeciej Drogi.
    Do tej pory „Polska do zgarnięcia” mnie prześladuje. Ten nagłówek z wiosennego wydania z 1989 roku Farming News wbił mi się w głowę i nie mogę poradzić sobie inaczej, niż zastanawiać się, nad jego mrocznymi konsekwencjami. Wraz z innymi, korporacyjne rolnictwo brytyjskie szybko zauważyło otwarcie utworzone przez Sachsa i jego Chicagowską Szkołę Handlową. Byłe PGR potrzebowały nowych inwestorów, a kto byłby w tym lepszy niż czołowi brytyjscy praktycy agrochemicznych monokultur, i wkrótce w ich ślady poszli ich kontynentalni rywale.

    Polska ziemia była wtedy jeszcze stosunkowo nieskalana, a poziom jej wydajności był nadal znacznie powyżej poziomów zachodnich. Tu była wielka szansa, aby wszyscy wykorzystali tę płodność i zyski z taniej i masowej siły roboczej w nowo wyzwolonej Polsce. Brytyjskie i kontynentalne ziemie były zrujnowane po latach wymuszania wysokiej płodności rolnictwa, co doprowadziło do wydrenowania poziomu naturalnych substancji odżywczych i humusu, co powoduje, że większość rolników uzależniona jest od dużych ilości toksycznych nawozów sztucznych i pestycydów. Sachs utorował drogę dla zagranicznej eksploatacji polskiej ziemi; zyski z której popłyną na Zachód, razem z nieustającymi odsetkami płaconymi od kredytu MFW.

    Okrutną prawdą o powszechnie uznawanym zwycięstwie Solidarności było to, że była to jednocześnie niemal nie do zniesienia porażka dla sił wolności. Nowa niepodległość przyniosła ze sobą nowe zniewolenie: toksyczna ekonomiczna i rolnicza ingerencja Zachodu zastąpiły brutalną polityczno- militarną ingerencję Wschodu. „Wolność” okazała się iluzją.

    Na początku lat 1990, zszokowany naród nie mógł łatwo rozpoznać prawdziwego charakteru swoich nowych panów. Sklepy wypełnione zachodnimi towarami; Coca Cola stała się wszechobecna, podobnie jak McDonaldy. W dużych miastach zaczęły wyrastać pierwsze supermarkety, a Polacy stawali w kolejce przed Ambasadą Amerykańską by dostać wizę do „kraju wolności i swobody”. Polakom, którzy wierzyli, że „trawa jest zieleńsza po drugiej stronie”, nowy stan wyzwolenia może wyglądał jak jakiś rodzaj zbawienia, ale dla wielu innych rzeczywistość zbagatelizowała obietnicę, której początkowo wydawali się trzymać.
    Bezrobocie w miastach zaczęło szybko wzrastać, a wynagrodzenia nie pokrywały rosnących cen. Na wsi, gospodarka wiejska, o którą dobrze dbano w czasach komunizmu, implodowała, kiedy nowe przepisy zgodne z tymi Światowej Organizacji Handlu i brukselskimi dyrektywami UE, wymusiły zamknięcie tysięcy małych i średnich jednostek przetwórstwa spożywczego, ubojni i przemysłu chałupniczego. Przedsiębiorstwa, które rozwijały się podczas okupacji, teraz uznano za nieodpowiednie dla kraju stojącego w kolejce, by stać się jednym z pierwszych krajów Europy Wschodniej, ubiegających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Kiedyś kwitnące wioski z pełnym zatrudnieniem, stały się ofiarami agresywnej konkurencji globalistów: kilka dużych scentralizowanych korporacyjnych jednostek produkcyjnych i przetwarzających zastąpiły tysiące małych, lokalnych firm prowadzonych jako spółdzielnie przez miejscowe rodziny.

    Góra złota i Unia Europejska

    Kiedy obywatele starali się dostosować do tej nowej drogi życia, polskie organy rządzące zrezygnowały z kolejnej wielkiej obietnicy: „góry złota” rozsypującej się na kraj po osiągnięciu społeczno-gospodarczych standardów niezbędnych do zapewnienia wejścia do UE . Po raz kolejny „obietnica pieniężna” weszła na środek sceny i naród polski miał otrzymać kolejną dawkę zachodniej medycyny.

    To mniej więcej wtedy pierwszy raz stanąłem na polskiej ziemi. Jesienią 2000 roku, kiedy Jadwiga Łopata zaprosiła mnie do współzałożenia Międzynarodowej Koalicji na rzecz Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC). W ciasno wypełnionym wiejskim domu u stóp Beskidów w południowej Małopolsce, narodziła się ICPPC, a ja stanąłem pośrodku głównej areny podejmowania decyzji dotyczących przyszłości. Moją pierwszą myślą była próba upewnienia się, żeby wejście Polski do UE było odpowiednio wynegocjowane, i żeby w Polsce nie powtórzyć masowego exodusu z ziemi, który towarzyszył wejściu mojego kraju do Unii (jak również innych krajów). Kilka miesięcy później, wysoko postawiony urzędnik warszawski umożliwił zaproszenie Jadwigi Łopaty i mnie do Komisji Europejskiej i spotkania z zespołem negocjacyjnym odpowiedzialnym za wejście polskiego rolnictwa i środowiska do UE.

    To co wyszło z tego spotkania było tak szokujące, jak wszystko, co je poprzedziło. Pani przewodnicząca komisji poinformowała nas, że Polska miała być pozbawiona przynajmniej miliona małych i średnich gospodarstw, żeby zrobić miejsce dla „restrukturyzacji i modernizacji” swoich wypróbowanych tradycyjnych metod rolniczych. To, jak się okazało, oznaczało koniec mieszanych gospodarstw rodzinnych i zastąpienie ich dużymi konglomeratami agrobiznesu, które uczyniłyby Polskie rolnictwo „konkurencyjnym na rynku światowym”. Komisja wyraźnie widziała rolnictwo przemysłowe jako doskonały środek na „anachronizm chłopskiego rolnictwa” Polski, i oświadczyła, że to tylko kwestia czasu, zanim taka przemiana będzie kompletna. Po raz kolejny pełna siła globalnych korporacji gospodarki „wolnego rynku”, forsowana przez Szkołę Chicagowską Friedmana dała o sobie znać, ale tym razem na bogatych, zróżnicowanych biologicznie łąkach polskiej wsi.

    Mając tę wiadomość na świeżo w naszych myślach, wydawało się niezbędne by wszcząć natychmiast alarm i ostrzec polskich parlamentarzystów o tym, co ma nadejść. Na konferencji prasowej w Sejmie kilka dni później, mogłem ostrzec naród polski „nie idźcie naszym śladem”. Nie dajcie się nabrać na „górę złota”, która tylko dodatkowo zniewoli wasz naród, podda ambicjom na niewybieralnego, ponadnarodowego obcego organu z siedzibą w Brukseli. Kartel, który już spowodował duże straty w moim własnym kraju, a którego polityka wysokiej technologii / niskich płac, już rozdarła tysiące praktycznie samowystarczalnych społeczności na całym kontynencie europejskim.
    Sześć miesięcy po ostrzeżeniu polskiego parlamentu, czego mogą się spodziewać, rząd upadł, i zastąpiła go pro-unijna, pro-globalizacyjna partia polityczna, w pełni zaangażowana w wejście Polski do Unii Europejskiej do roku 2004. To był sygnał dla Polaków, że będą karmieni coraz bardziej intensywną dietą propagandy pro-UE za pośrednictwem mediów głównego nurtu, dużo mówiącą o „puli złota”, którą Bruksela miała obdarzyć wyciągnięte ręce tego rzekomo zubożałego narodu. Reszta, jak mówią, jest historią.

    Ale jest to historia napęczniała intrygą, podstępem i bezczelną dezinformacją. Wejście Polski do UE nie wyzwoliło kraju z zadłużenia finansowego, ani nie poprawiło sytuacji finansowej milionów zwykłych pracowników, którzy widzieli jak bogaci się bogacą, a ich płace nie dotrzymywały kroku wzrostowi cen.

    W sercu dylematu Polski leży kluczowa kwestia, od której wciąż zależy pozytywne rozwiązanie losu narodu: kto może zrobić to, czego nie mogli zrobić stoczniowcy? Chodzi o należące do pracownika ożywienie społeczno-gospodarcze, w oparciu o trzecią drogę, żeby w ten sposób pokonać siły korporacyjne i polityczne, których przebiegły sojusz ma ledwo dające się ukryć ambicje zbiorowej kontroli nie tylko polskiej żywności, ale całego gospodarczego losu kraju.

    Wtedy w 1989 roku, gorączkowe dyskursy robotników Solidarności podsycały co było zarówno niezwykłym planem, jak i pragmatycznym rozwiązaniem bezpośrednich wyzwań stojących przed krajem. To na pewno dokładnie jest to, co jest potrzebne teraz, ponownie w 2012 roku, nie tylko dla Polski, ale dla świata w ogóle. W rzeczywistości wszędzie tam, gdzie przestarzałe i niemodne modele kapitalizmu i komunizmu, i dodałbym socjalizmu, zachowują kontrolę nad programami społeczno-gospodarczymi i politycznymi.

    Trzecia droga jest zbyt ważna, by pozwolić na jej połknięcie w narracji historycznej. Jest to dynamiczny program, który daje największą szansę jaką mamy pokonać fałszywą politykę naszych czasów. Politykę, która stara się utrzymać swoją władzę poprzez podziały i podbijanie, ustawiając jedną frakcję przeciw drugiej, jedną fałszywą ideologię przeciwko innej równie fałszywej, jedną klasę przeciwko innej. Pozornie niekończący się cul de sac bez żadnych zmian, które sprytnie przebierane są za wybór.

    Trzecia droga wznosi się ponad to chimerę i zajmuje wolny teren pośrodku, ma potencjał zjednoczenia narodowych sentymentów w tym procesie. Określa on to, czym kierowany przez ludzi ruch powinien być, i w końcu oddaje główną scenę zmarginalizowanym politycznie i ekonomicznie. Potężne kabały banków i korporacji, które teraz rządzą światem, zostaną sprowadzone na ziemię z potężnym hukiem, kiedy taki ruch stanie na nogach i otrzyma błogosławieństwo elektoratu.

    Wierzę, że czas jest odpowiedni teraz, i nadszedł moment żeby plan Solidarności, wykluty ponad 30 lat temu, został doprowadzony do końca.

    Metamorfoza i przeznaczenie

    Rok 2012 i lata bezpośrednio po nim, wydają się mieć wiele sprzyjających atrybutów, które sugerują, ze poskramianie ludzkości przez małe grupy finansistów z obsesją władzy, może zostać pokonane, i że nowe, prowadzone przez ludzi działania mogą powstać i zająć ich miejsce. Polska jest dobrze przygotowana do odgrywania wiodącej roli w tej metamorfozie. Metamorfozie, która ma potencjał, aby odblokować twórcze siły tak długo utrzymywane w ryzach, zarówno przez obcych najeźdźców, jak i przez pewien brak własnej wiary, która do tej pory powstrzymywały obietnicę czegoś znacznie lepszego dla tego od dawna cierpiącego narodu: realizację prawdziwego państwa samorządnego i kwitnącego kulturowo, tak wyczekiwanego przez miliony ludzi wszystkich zawodów.

    Jest to zmiana, która jest na pewno spóźniona. Dzielne walki i poparcie pracowników stoczni gdańskiej można jeszcze wesprzeć. Nie w obecnie zlikwidowanych stoczniach nad Bałtykiem, ale wśród milionów małych i średnich gospodarstw, które są ostatnim pozostałym głównym atutem wciąż w rękach ludzi pracy. Ostatni atut, którego nigdy nie zdobyli rosyjscy zaborcy, i nadal pozostaje z dala od MFW, Banku Światowego, Komisji Europejskiej i wielkiego agrobiznesu, korporacji farmaceutycznych i nasiennych, które zachowują swój dławiący uścisk na zachodniej żywności i kiedyś żyznych polach uprawnych Europy i Ameryki Północnej.

    To właśnie tutaj nadal jest szansa, aby odwrócić losy polskiego narodu. To właśnie tutaj można znaleźć ostatni bastion niezależnych ludzi pracujących uparcie, odmawiających wyrzeczenia się swojego opartego na ziemi sposobu życia. Ci ludzie, którzy są prawdziwymi strażnikami nieopatentowanej żywności, potrzebują naszego wsparcia. Nasze zdrowie i dobrobyt jest dosłownie w ich rękach. Brukseli, jak dotąd, nie udało się wyrzucić miliona takich ludzi z ziemi, jak obiecała w 2000 roku Komisja. Plan generalny UE w Polsce nie działa.

    Od momentu przystąpienia do UE w 2004 r., liczba zlikwidowanych gospodarstw wynosi około 200.000. Wciąż pozostaje blisko 1,5 mln działających gospodarstw, a zdecydowana większość z nich jest własnością tych, którzy pracują na swojej ziemi. Tu leży najbardziej podatny grunt dla realizacji planu opartego na wciąż niezrealizowanej trzeciej drodze Solidarności.

    Jedynie realizacja takiego planu, który może zapobiec przejęciu tych gospodarstw, jednego po drugim, przez bankierską globalną gospodarkę, rządzone przez mafię supermarkety i Unię Europejską, której obsesja na punkcie przepisów dotyczących higieny nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, a tylko ze znokautowaniem małego rolnika, aby wyczyścić drogę dla karteli agrobiznesu. Plan oparty na trzeciej drodze w końcu skończy z długami rządu, żyjącego w kieszeni GMO i przemysłu agrochemicznego. Zjednoczony opór może to pokonać, i raz na zawsze wyzwolić Polskę z niewoli.

    Ten opór ma spowodować podniesienie się polskiej wsi ze starych żyznych ziem, a gdy to zrobi, stanie się nie do powstrzymania siłą wyrastającą z popiołów, jak odrodzony Feniks. Tylko poprzez wspieranie tego opartego na ziemi powstania, wszyscy możemy odzyskać kontrolę nad naszym losem, uwolnieni z bezlitosnej machiny pieniądza, która niszczy lub robi toksycznym wszystko, co jest ważne, piękne i niezbędne dla dobrobytu naszego i naszej planety.

    „Polska do zagarnięcia” przestanie mnie prześladować, kiedy pozbędziemy się tych demonicznych sił, które chcą całkowicie przejąć nasze życie. Nie pojechałem do Polski żeby ocalić dzikie kwiatki, ale żeby odwrócić los kraju, który jakoś zajął specjalne miejsce w moim sercu. Uważam to za przywilej. Ale nie zaznam spokoju aż do chwili, kiedy ten odwrócony proces zmian zacznie się realizować. A do tych otwartych serc, które są taką silną cechą polskiego społeczeństwa, dochodzą cechy jasności i pewności siebie, bez których taka zmiana nie może się udać.

    Julian jest brytyjskim pionierem-rolnikiem ekologicznej żywności, pisarzem i działaczem. Obecnie jest prezesem ICPPC, która prowadzi walkę z GMO w Polsce. Jest autorem książki „Changing Course for Life – Local Solutions to Global Problems” [Zmiana sposobu życia – Lokalne rozwiązania globalnych problemów”. http://www.changingcourseforlife.info

  5. olagordon said

    zdjęcie p. Juliana pod linkiem, pozdr

  6. ojo joj said

    mam pytanie: czy wieksze stezenie CO2 zle wplywa na srodowisko ? Co by sie stalo z roslinami gdyby nie bylo zadnego CO2 ?

  7. bobola said

    @Ojo joj
    CO2 jest niezbedne do budowy struktury roslin. Jest to glowny skladnik w fotosyntezie prowadzacy do syntezy celulozy. Wieksze stezenie CO2 towarzyszylo okresowi gigantycznych roslin prehistorycznych (okres weglowy 300mln lat temu).

  8. ojo joj said

    moje pytanie bylo oczywiscie po to aby pokazac glupote tych co mowia ze wiecej CO2 tym gorzej dla ziemi – czy w podstawowkach biologia juz zostala zlikwidowana ?

  9. Realista said

    Niektore lodowce sie powiekszaja.

    Turns Out Some Glaciers Are Actually Getting Bigger

    http://gizmodo.com/5902347/turns-out-some-glaciers-are-actually-getting-bigger

  10. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Morda sie bardzo bojac, sze to nie CO2 pdniesie temperatura na caly swiat tylko pogromy dla nasza rasa wybrana.

  11. Tex said

    Sygnatariusze tego listu to jakieś nieporozumienie. Grupka byłych administratorów, astronautów i inżynierów, nie mająca żadnych publikacji w obszarze klimatologii, a nawet żadnego doświadczenia w tej dziedzinie.

    Więcej tu: http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2069/pracownicy-nasa-nie-straszyc-globalnym-ociepleniem

    I tu w komentarzach: http://doskonaleszare.blox.pl/2012/03/Karczmy-na-Baltyku.html

    O cholera, znalazł się jeden wierzący w ocieplenie klimatyczne spowodowane przez człowieka…
    Czy można będzie Pana obwozić w klatce na odpustach?
    Admin

  12. wet3 said

    @ Marucha
    A czemu Pan pyta czy mozna? Takich powinno sie obowiazkowo obwozic.

    Retorycznie, panie Wet3, retorycznie 🙂

  13. bobola said

    @Tex
    Sygnatariusze listu z NASA nie sa fachowcami ale umieja analizowac dane, ktore zreszta sa powszechnie dostepne. Ziemia odczuwa periodyczne zmiany temperatury, na ktore cala dzialanosc czlowieka ma wplyw minimalny. Kiedys poswiecilem felieton na ten temat, ktory jest nadal aktualny (http://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html). Z danych wynika, ze powinnismy sie raczej obawiac oziebienia i powrotu epoki lodowcowej (w perspektywie najblizszych 10 000 lat) niz troszczyc sie o zawartosc z dwutlenku wegla. Ten zreszta nie jest glownym gazem cieplarnianym.

  14. EKO-LAS said

    Poniższy blog już prawie zamarł. Niemniej kilka autorskich publikacji wartych jest zainteresowania.

    http://urbas.blog.onet.pl/Slonce,2,ID390897640,DA2009-09-09,n
    09 września 2009
    Słońce
    (…)
    Średnia temperatura na Ziemi jest zmienna. Na podstawie analizy składu chemicznego pęcherzyków powietrza uwięzionego w lodowcach udało się ją odtworzyć. Poniżej przedstawiamy dane z odwiertu na stacji Vostok na Antarktydzie.
    (…)

    http://urbas.blog.onet.pl/Podatek-uranowy-alternatywa-dl,2,ID425417676,DA2011-04-13,n
    13 kwietnia 2011
    Podatek uranowy alternatywą dla podatku węglowego
    (…)
    Ziemia znajduje się obecnie w interglacjale, w przerwie przed kolejnym zlodowaceniem. Od około 10 tys. lat nasłonecznienie średnich północnych szerokości geograficznych drastycznie obniża się. Proces ten będzie pogłębiał się przez najbliższe ok. 3 tys. lat. W przeszłości minima nasłonecznienia były mocno skorelowane z epokami lodowcowymi. Obecna równowaga może mieć charakter chwiejny i niewielka zmiana (np. erupcja superwulkanu) może wywołać dynamiczne ochłodzenie. Jego skutkiem będzie narastanie nietopniejącej latem powłoki śnieżnej, a następnej lodowej. W takim wypadku Polska jest bezpośrednio zagrożona zlodowaceniem.

    Emisja dwutlenku węgla ma dla Polski zasadnicze znaczenia z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Polska jest żywotnie zainteresowana w utrzymaniu, a nawet podwyższeniu obecnych temperatur do poziomu, który panował w przeszłości geologicznej Ziemi.
    (…)

  15. Zerohero said

    Re 11

    Doskonale Szare oraz Ziemia na Rozdrozu to blogi założone w celu promowania idei walki z CO2. Ich autorzy to ludzie pracujący na pełnym etacie, bardzo skoncentrowani na wygraniu dyskursu a nie podzieleniu się swoją opinią lub wiedzą. Objawia się to sztuczkami:

    – bardzo starannie umniejszają megawpadki swojego stronnictwa, np. słynny wyciek maili.
    – agresywnie dyskredytują przeciwników
    – grają na kompleksach typu „kto nie z nami ten ciemniak”, my jesteśmy mądrzy i mądrych się słuchamy
    – katastroficzna histeria
    – wykluczenie wątku ekonomicznego, np. rozważenia jak limity wpłyną na jakość życia.

    Blogi są profesjonalne, noszą powierzchowne znamiona fachowości, służa jako źródłowe odnośniki w dyskusji.

    Im mniejsze zaufanie do TV i gazet, tym częsciej władza będzie zapuszczała takie blogi.

  16. wet3 said

    Rok 2012 jest rokiem zakladu miedzy naukowcami rosyjskimi i amerykanskimi dokonanym chyba pod koniec ub. stulecia. Rosjanie twierdzili, ze zacznie sie w tym roku powolne ochlodzenie, a Amerykanie – twierdzili
    odwrotnie. Przychylam sie do opinii Rosjan.

  17. Joe said

    Tex…pewnie ci sie bidulo klimatologia z klimatyzacja pomylily….tz. aircondition amerykanskie nazywaja.Ale naturalny najlepszy na…. Kolymie.Putinowi nagan ciagle dymi,ale dla molodiejcow serce ma i jakies lokum zalatwi.Tam ocieplenie i CO2 nigdy nie dorta a i pieniadz zbyteczny i nie trzeba go mlucic z atmosfery.

  18. Wandaluzja said

    Protokuł Kioto cherubina Hitlera był dla wykupienia USA przez haremy holokaustyczne. Mnie do Kioto nie wpuszczono choć tylko ja miałem – i mam – wnioski strategiczne do efektu cieplarnianego. MIARODAJNY jest tu znany od 50 lat Bilans Tlenowy, nad którym Niemcy spekulowali już przed wojną. Skutkiem tegoż Bilansu jest ZAGŁADA ARKTYKI, co przez zmianę Golfsztromu zamieni Europę w TUNDRĘ.
    Było ponad sto komputerowych modeli klimatycznych, z których zostało 7. Niemcy PRZESTALI SIĘ ŚMIAĆ, gdy Zalało Poczdam – czyli że nie była potrzebna HITLEROWSKA bomba atomowa do zalania Londynu, gdyż zrobi to kapitał żydoarabski.

  19. Boryna said

    Panowie naukowcy jeszcze większe niebezpieczeństwo zagraża a mianowicie łamanie prawa wolności słowa w Polsce i karanie przez dyspozycyjne sądy profesorów: Profesor UMK w Toruniu A. Nalaskowski i Prof. Legutko z UJ. Tego nie zna historia nauki polskiej. Czas powiedzieć Hunom stop.

Sorry, the comment form is closed at this time.