Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Biskup Bernard Fellay w imieniu Bractwa św. Piusa X podpisał preambułę doktrynalną

Posted by Marucha w dniu 2012-04-18 (Środa)

Jak podaje Andrea Tornielli na stronie VATICAN INSIDER przełożony Bractwa św. Piusa X podpisał preambułę doktrynalną zaproponowaną przez Stolicę Apostolską we wrześniu ubiegłego roku. Podpisanie dokumenty było warunkiem osiągnięcia pełnej komunii i otrzymania przez Bractwo statusu kanonicznego w Kościele.

W ciągu najbliższych kilku godzin należy spodziewać się oficjalnego komunikatu Stolicy Apostolskiej.

Tekst podpisanej przez biskupa Fellay’a preambuły zawiera kilka niewielkich zmian (poprawek) w stosunku do watykańskiej wersji dokumentu. Jak pamiętamy Komisja Ecclesia Dei nie chciała publicznej prezentacji tekstu preambuły (2 strony zapisane dość gęsto) ze względu na możliwość naniesienia drobnych poprawek nie zmieniających jednakże sensu dokumentu.

Preambuła nie jest niczym innym jak „Professio fidei” czyli wyznaniem wiary jakie wymagane jest od osób, piastujących urzędy kościelne. [Przydałoby się raczej wyznanie wiary dużej części hierarchii kościelnej! – admin]

W istocie wymaga ona uległości woli i rozumu nauczaniu papieża jak i Kolegium Biskupów, kiedy sprawują autentyczny Urząd Nauczycielski, nawet wtedy gdy głoszona nauka nie jest zdefiniowana dogmatycznie tak jak większość dokumentów Magisterium. [Czyli wymaga uległości w takich sprawach, jak papieskie nauki prywatne o wspaniałości Unii Europejskiej, jak postępowe podejście do kary śmierci itd. Zdawało się nam, że nauczanie prywatne katolików nie musi obowiązywać, lecz pewnie coś się nam pokiełbasiło – admin]

Jednakże podpisanie preambuły nie zamyka uzasadnionych dyskusji, studiów i teologicznych wyjaśnień konkretnych wyrażeń i niejasności obecnych w dokumentach Soboru Watykańskiego II.

Tekst preambuły zostanie przekazany Ojcu świętemu Benedyktowi XVI.

Istnieje możliwość, że podpisany przez biskupa Fellay’a dokument zostanie zbadany przez Kongregacje Doktryny Wiary na jej posiedzeniu na początku maja.

Przewidywaną formą kanoniczną dla Bractwa będzie prawdopodobnie prałatura personalna, którą wprowadził Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. i stosowana było dotychczas w stosunku do Opus Dei. Prałatura personalna bezpośrednio podlega Stolicy Apostolskiej.

Bractwo św. Piusa X będzie w dalszym ciągu sprawować Mszę św. według ksiąg liturgicznych z 1962 roku oraz będzie kształcić przyszłych księży w swoich seminariach duchownych.

TE DEUM LAUDAMUS!

Tekst Tornielliego dostępny w dwóch wersjach językowych po angielsku i po włosku.

http://rzymski-katolik.blogspot.se/

Komentarzy 14 to “Biskup Bernard Fellay w imieniu Bractwa św. Piusa X podpisał preambułę doktrynalną”

  1. JO said

    ? Panie Gajowy , to co to jest. Czy juz jestesmy w judeokosciele?

  2. Marucha said

    Re 1:
    Poczekajmy, nie martwmy się na zapas, niezadługo dowiemy się więcej szczegółów, a także komentarzy specjalistów.

  3. Piotrx said

    The Remnanant: „Niesatysfakcjonujące?” Krzysztof A. Ferrara

    http://news.fsspx.pl/?p=947

    Niepodpisany komunikat Biura Prasowego Watykanu z 16 marca 2012 r. stwierdza, że niejawna odpowiedź bp. Fellaya na otoczoną tajemnicą „preambułę doktrynalną”, będącą owocem toczonych sub secreto rozmów pomiędzy Bractwem a Rzymem, została – poufnie – uznana za „niewystarczającą dla przezwyciężenia problemów doktrynalnych, które legły u podstaw kontrowersji pomiędzy Stolicą Apostolską a wspomnianym Bractwem”. „Biskup Fellay został poproszony o [precyzyjniejsze] wyjaśnienie swojego stanowiska w terminie do 15 kwietnia br., aby stało się możliwe uleczenie istniejącego pęknięcia, co jest pragnieniem papieża Benedykta XVI”.

    Wciąż nie wiemy dokładnie, o jakie „problemy doktrynalne” chodzi ani jaka formuła byłaby wystarczająca, by je należycie „wyjaśnić”. To tajemnica. Wiemy natomiast, że w dniu wydania tego komunikatu bp Fellay spotkał się – oczywiście w tajemnicy – z kard. Levadą i innymi dygnitarzami z Kongregacji Nauki Wiary, by przedyskutować sposoby uleczenia „pęknięcia” pomiędzy Bractwem a Stolicą Apostolską i „uniknięcia rozłamu o bolesnych i trudnych do przewidzenia konsekwencjach”. Według włoskiej agencji informacyjnej AGI, podczas spotkania „do całkowitego zerwania nie doszło jedynie dzięki postawie Stolicy Apostolskiej, co dowodzi, że Benedykt XVI nadal ma nadzieję na reintegrację”. Pomimo jednak, że uniknięto ostatecznego zerwania, pęknięcie pozostało, stąd właśnie – według Radia Watykańskiego – „bp Fellay został poproszony o [precyzyjniejsze] wyjaśnienie swojego stanowiska w terminie do 15 kwietnia br., aby stało się możliwe uleczenie istniejącego pęknięcia, co jest pragnieniem papieża Benedykta XVI”.

    Mamy więc nieprzekraczalny termin na dostarczenie wyjaśnień, koniecznych dla uleczenia mogącego doprowadzić do zerwania pęknięcia oraz przyszłej reintegracji. Proszę zwrócić uwagę na celowe unikanie tradycyjnych terminów takich jak „schizma”, „herezja”, „wyznanie wiary” i „powrót dysydentów do jedynego prawdziwego Kościoła”. W dokumencie tym nie sposób znaleźć najmniejszej wzmianki, by Bractwo Św. Piusa X wyznawało jakąś sprzeczną z wiarą katolicką doktrynę albo że jego zwolennicy nie są katolikami (w odróżnieniu od formalnego statusu „misji kanonicznej” FSSPX). W dokumentach watykańskich dotyczących statusu FSSPX nie pojawia się już również termin „schizma”.

    Bynajmniej. Chodzi jedynie o dostarczenie – w tajemnicy – doprecyzowania niejawnie dyskutowanych problemów doktrynalnych dotyczących II Soboru Watykańskiego. Dzięki temu pękniecie zostanie uleczone, nie dojdzie do żadnego rozłamu i będzie mogła nastąpić reintegracja. Nie ma potrzeby, byśmy wszyscy znali szczegóły.

    Podczas mojej – co prawda powierzchownej – lektury komunikatów Biura Prasowego Watykanu nie spotkałem się nigdy z przypadkiem tak dziwnego postępowania wobec jakiegokolwiek innego katolika lub grupy katolików, spośród miliarda ludzi, należących do pogrążonego w kryzysie Kościoła. Nie natknąłem się też na żadne wezwania do przedyskutowania z Kongregacją Nauki Wiary „problemów doktrynalnych” i rozwiązania ich, zanim będzie mogła nastąpić ostateczna reintegracja. Mogło by się wydawać, że w całym Kościele nikt oprócz Bractwa i jego zwolenników nie stwarza żadnych problemów doktrynalnych, które Watykan pragnąłby szybko wyjaśnić w uprzednio określonym terminie.

    Nie wydaje się też, by Watykan przejmował się zbytnio konfliktami, rozłamami czy reintegracją z niezliczonymi rzeszami katolików na wszystkich kontynentach, w tym licznymi biskupami i kapłanami, którzy nie akceptują już żadnego nauczania Kościoła, o ile nie spotyka ono się z ich osobistą aprobatą. Wszyscy znamy oczywiste tego przykłady, takie jak niemal powszechne nieposłuszeństwo wobec nieomylnego nauczania o małżeństwie i prokreacji. Na naszych oczach episkopaty Włoch i Niemiec odmówiły wprowadzenia poprawek do błędnych tłumaczeń na języki narodowe liturgii novus ordo Missæ, które Kościół był zmuszony znosić przez 40 lat, zanim Watykan ostatecznie zarządził wprowadzenie odpowiednich korekt. Co nam tam jakiś papież!

    Jest też ruch księży austriackich, kierowany przez ks. Helmuta Schüllera, byłego wikariusza generalnego kard. Schönborna; ruch, do którego celów – jak donosi Aleksander Magister – „należy (…) zniesienie celibatu i włączenie do posługi kapłańskiej «żonatych» księży i ich konkubin”. Bunt ten, „otwarcie wspierany przez 329 księży, zagroził rozłamem w Kościele austriackim na kilka tygodni przed planowaną wizytą Benedykta XVI w sąsiednich Niemczech (22–25 września)”. Dysydenci ogłosili Wezwanie do nieposłuszeństwa, w którym domagają się „zniesienia celibatu, święceń kobiet oraz innych reform” – które to postulaty „cieszą się w tym tradycyjnie katolickim kraju poparciem 60% badanych”.

    Przywódcy rewolty otwarcie zadeklarowali, że „będą łamali prawo Kościoła udzielając Komunii protestantom i rozwiedzionym katolikom, którzy ponownie wstąpili w związek małżeński, oraz pozwalając świeckim nauczać i kierować parafiami pozbawionymi kapłanów”. Ksiądz Schüller publicznie stwierdza, że „wielu kapłanów już teraz po cichu łamie te prawa, często za wiedzą własnych biskupów, a zainicjowana przez niego kampania ma na celu wymuszenie na hierarchii przyzwolenia na zmiany”. Aleksander Magister określa to jako schizmę – nie „pęknięcie” czy „rozłam”, ale po prostu schizmę. Oczywiście ma rację. A trzeba pamiętać, że takich przypadków schizmy jest obecnie całe mnóstwo.

    Mógłbym w nieskończoność wymieniać przypadki porzucenia doktryny czy praktyk Kościoła, z jakimi mieliśmy do czynienia po II Soborze Watykańskim. Samo skatalogowanie tych przypadków zajęłoby kilka książek. A jednak Watykan nie czyni nic lub prawie nic, by ukarać sprawców. Wszyscy znamy tłumaczenie przedstawiane przez „konserwatystów”: papież (tu należy wstawić imię) obawia się jakiejkolwiek bezpośredniej konfrontacji z dysydentami należącymi do hierarchii poszczególnych krajów z obawy, że doprowadziłoby to do schizmy. A może jednak nie do schizmy, ale „konfliktów i pęknięć”?

    Jednak w przypadku Bractwa nikt jakoś nie obawia się sprowokowania konfliktu, pęknięcia czy schizmy. Jego członkom nakazano doprecyzować sygnalizowane problemy doktrynalne przed nieprzekraczalnym terminem 15 kwietnia, w przeciwnym razie bowiem… No właśnie, co? Ponowna ekskomunika czterech biskupów? Czy mogłoby to być postrzegane inaczej niż farsa, nawet przez te same media, które w imię soboru domagały się niestrudzenie zerwania wszelkich stosunków z Bractwem? Deklaracja schizmy? Na jakiej podstawie? Biskupi Bractwa nie zostali oskarżeni o odmowę podporządkowania Biskupowi Rzymu, zarzucono im jedynie nie dostarczenie „wystarczającego” wyjaśnienia nie wymienionych i dyskutowanych w tajemnicy problemów doktrynalnych. Delegaci Bractwa udawali się do Rzymu za każdym razem, gdy wzywano ich do przedyskutowania tej sprawy. W jaki sposób mogłoby to konstytuować schizmę?

    Wygląda to na paradoks: Bractwo spotyka się z zawoalowanymi groźbami natury dyscyplinarnej właśnie dlatego, że jest posłuszne i traktuje takie groźby poważnie. Te ataki na FSSPX przywodzą na myśl prawdopodobne przesłanki dla prowadzenia w Iraku wojny, mającej rzekomo na celu „zwalczanie terroryzmu”: podbój tego kraju był „celem osiągalnym”, nawet jeśli w rzeczywistości nie było tam żadnych obozów Al Kaidy. Obalając mało znaczącą dyktaturę, która nie mogła stawić zbyt silnego oporu, Ameryka mogła stworzyć pozory, że walczy z „terrorystami”.

    Być może po 15 kwietnia Bractwo rzeczywiście spotka coś niezbyt przyjemnego, coś, co obecnie trudno jest przewidzieć. Można snuć rozmaite przypuszczenia na temat użycia ciężkiej artylerii kanonicznej. Być może rozważana jest nawet jakaś forma ultra-ekskomuniki, jakkolwiek absurdalna byłaby ona w tej sytuacji. Najbardziej jednak prawdopodobne jest to, że… nie stanie się nic. Watykan w dalszym ciągu będzie ubolewał nad pęknięciem, które mogłoby przeobrazić się w rozłam, podczas gdy wszyscy dokoła doskonale wiedzą, że członkowie Bractwa i jego zwolennicy są po prostu katolikami, zmuszonymi mierzyć się z przeciwnościami nie znanymi żadnej grupie katolików w całej historii Kościoła. Nie zostanie natomiast wydany żaden komunikat o konflikcie czy rozłamie czy to w Austrii, czy w jakimkolwiek innym miejscu, gdzie lekceważy się fundamentalne nauki Magisterium oraz dyrektywy papieskie.

    Jak to jednak możliwe, że żaden z tych bezwstydnych prowodyrów owych przybierających już rozmiary pandemii odstępstw od zasad wiary i moralności nie został wezwany do Watykanu, by „doprecyzować” swoje „problemy doktrynalne”? Dlaczego żadnemu z nich nie wyznaczono nieprzekraczalnego terminu na „doprecyzowanie swego stanowiska, by mogło zostać uleczone zaistniałe pęknięcie”?

    Wszyscy ci dysydenci mają jedną wspólną cechę: są gorącymi wielbicielami Vaticanum II. Żaden z nich nie ma żadnych „problemów doktrynalnych” z jego nauczaniem. Przeciwnie, sobór jest dla nich źródłem inspiracji – czczą go jako magna charta, dzięki której zostali wyzwoleni od Tradycji. Ich „problemy doktrynalne” dotyczą jedynie pewnych aspektów tego, czego Kościół zawsze nauczał i w co wierzył przed soborem. Wiecie, dogmaty i takie tam.

    Nie ma tu znaczenia, czy sam sobór rzeczywiście zajmował takie stanowisko. Ważne jest jedynie to, że tak postrzegają go dysydenci – którzy z tego właśnie powodu akceptują go bez zastrzeżeń. Nie ma więc potrzeby wzywania ich do Watykanu. Ich percepcja soboru jest całkowicie „satysfakcjonująca”. Jednak z Bractwem to zupełnie inna sprawa. Bractwo musi wyjaśnić swe stanowisko odnośnie do niejasnych tekstów soborowych zgodnie z „hermeneutyką ciągłości”, do której stale odwołuje się papież, a której jak dotąd nigdy nie zastosowano.

    Sobór, sobór, sobór. To jedyne, co ma znaczenie. Dlatego właśnie jedynie Bractwu wyznaczono nieprzekraczalny termin 15 kwietnia na zapobieżenie „rozłamowi o bolesnych i trudnych do przewidzenia konsekwencjach”. Najwyraźniej z perspektywy Watykanu nie ma podstaw do rozwodzenia się nad „bolesnymi i trudnymi do przewidzenia konsekwencjami” apostazji świata zachodniego, której – właśnie od czasu soboru – przewodzą sami biskupi i kapłani.

    Niech mi będzie wolno zasugerować kilka kwestii, które bardziej pasowałyby do watykańskiej teczki z etykietą „Niesatysfakcjonujące”. Może władze watykańskie wyznaczą jakieś ostateczne terminy dla wyjaśnienia tych kwestii, dotyczących raczej wspólnego dobra całego Kościoła niż „problemów doktrynalnych” wyrażanych przez czterech tradycjonalistycznych biskupów odnośnie do soborowych dokumentów, które są uznawane za problematyczne praktycznie przez wszystkich, włączając w to samego papieża:

    – „Niesatysfakcjonująca” jest wiara milionów katolików, w tym zbuntowanych biskupów i kapłanów, nie przywiązujących już żadnego znaczenia do tego, czego nauczali papieże oraz sobory w kwestiach wiary i moralności, w których mają oni swe własne zdanie.

    – „Niesatysfakcjonująca” jest liturgia rzymska, która – według słów samego kard. Ratzingera – „znajduje się w stanie upadku” w wyniku „zerwania ciągłości rozwoju liturgicznego”, czego „konsekwencje mogły być jedynie tragiczne”.

    – „Niesatysfakcjonująca” jest obrona przez katolicką hierarchię odrzucanych dziś niemal powszechnie „niewygodnych prawd” i praktyczny brak oporu wobec „miękkiej” tyranii współczesnego państwa narodowego, wobec którego duchowni skapitulowali całkowicie zgodnie z programem „dialogu”, „ekumenizmu”, „wolności religijnej” oraz „otwarcia na świat” zainaugurowanego przez II Sobór Watykański – stwarzając „problemy doktrynalne”, do których sprecyzowania wezwane zostało Bractwo.

    – „Niesatysfakcjonujące” są usiłowania oczyszczenia diecezji z homoseksualistów, heretyków, heretyckich katechizmów oraz perwersyjnych programów „edukacji seksualnej”.

    – „Niesatysfakcjonujące” są próby dokonania „poświęcenia Rosji” przy równoczesnym celowym nie wymienianiu jej z nazwy, wskutek tego, że watykańscy urzędnicy uważają za nierozważne spełnienie żądania Panny Roztropnej.

    – „Niesatysfakcjonująca” jest ogólna kondycja Kościoła, w którym po ponad 40 latach „soborowej odnowy” ogromna liczba nominalnych katolików znajduje się w stanie, który Jan Paweł II nazywał „milczącą apostazją”, zaś znaczna część hierarchii w stanie, który s. Łucja określała jako „diaboliczna dezorientacja”.

    – „Niesatysfakcjonujące” było ujawnienie w 2000 r. treści Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, w której brak jest wyjaśnienia Najświętszej Maryi Panny odnośnie do wizji równie niejasnej, co dokumenty II Soboru Watykańskiego.

    „Niesatysfakcjonujące” jest też stanowisko Watykanu wobec Bractwa Św. Piusa X. Status kanoniczny FSSPX powinien zostać uregulowany natychmiast – jednostronnie i bez żadnych warunków. Powinno ono również otrzymać zgodę na działanie niezależne od ordynariuszów, wyśpiewujących hymny pochwalne pod adresem Vaticanum II podczas zamykania katolickich szkół, likwidacji parafii, przeciwstawiania się decyzjom Summorum Pontificum, przypochlebiania się „katolickim środowiskom gejowskim”, udzielania Komunii św. publicznym heretykom i uśmiechających się głupkowato, gdy wyciskają z Kościoła resztki życia.

    Do prawdziwego odrodzenia Kościoła może obecnie doprowadzić jedynie katolicka odnowa, w rodzaju tej, jaka została niegdyś przeprowadzona przez niezależne i cieszące się wsparciem Rzymu ośrodki reformy kluniackiej. Bractwo posiada wszelkie predyspozycje do odegrania w takiej reformie roli kluczowej. Pozbawianie go jej tylko po to, by kontynuować rozważania nad dwuznacznościami soboru, których nikt już nie jest w stanie wyjaśnić, niczego nie rozwiąże. Módlmy się, by papież zakończył ten groteskowy spektakl – dla dobra Kościoła i całego świata.

    Tekst za: remnantnewspaper.com, 22 marca 2012. Tłumaczył Tomasz Maszczyk.

  4. Boryna said

    Jak trudno dogadać się z Bractwem Piusa X, ktore trwa w XX wiekowej tradycji Kościoła ,250 papieży,a jak łatwo prowadzi się dialog z islamem, Dalaj Lamą, protestantantami .Coś przedziwnego!!!

  5. tralala said

    ad 4
    „…a jak łatwo prowadzi się dialog z islamem, Dalaj Lamą, protestantantami… ”

    My prowadzimy dialog? Do dialogu potrzebne sa 2 podmioty, My prowadzimy, ale Oni maja nas w nosie!!! Wzruszaja ramionami i mowia m-dzy soba: a niech se maja ten poldialog (zeby nie bylo monolog), jak im tak zalezy”.
    Gdyby wogole jakis dialog z islamem byl mozliwy, nie gineloby tylu chrzescijan na Bliskim i nie tylko Wschodzie.

    ad 1
    Panie JO, czy sadzi pan, /nie przesadzajac ani troche o ciagu dalszym rozmow B-W/
    ze byloby lepiej dla Bractwa gdyby „szlo w zaparte”?

    Jakie jest zdanie Pana Boga w tej kwestji? (o tegoz rozeznanie trzeba sie modlic). To przeciez Jego Kosciol.

  6. wet3 said

    @ Tralala
    Poco isc w zaparte. Wystarczy trzymac sie 2000-letniej nauki oraz Tradycji prawdziwego Kosciola przedsoborowego.

  7. Kris said

    Moze tutaj jest chodzi o przejecie podstepem kontroli nad Bractwem PiusaX przez opanowany przez zydo-masonerie Watykan?

  8. zofia said

    Dialog z islamem czy buddystami to listek figowy aby zakryc dialog z judaizmem ktory jest monologiem dowolnego rabina czy zydowskiego dzialacza i rzesza wsluchanych biskupow co to Boga sie nie boja ale kazdego zydolubnego osobnika tak.

  9. Marucha said

    Re 7:
    Możemy być całkowicie pewni, iż zamiary przejęcia kontroli nad Bractwem istnieją. Jednym ze sposobów będzie formalne przyznanie Bractwu statusu kanonicznego, po czym roztopienie go w Judeokościele wraz z różnymi Rycerzami Kolumba, Opus Dei, Neokatechumenatem etc. tak aby sam diabeł już nie mógł się w tym rozeznać.
    Módlmy się o roztropność i wytrwałość pasterzy Bractwa, a na razie czekajmy dalej. Nie wszystko, co donoszą media, musi być zgodne z prawdą. Nie chodzi nawet o ewidentnie widoczną złą wolę, ale i brak jakichkolwiek kompetencji u dziennikarzy.

  10. wet3 said

    Fellay to nie Lefebvre! Nie ufam mu. Mam jednak nadzieje, ze nie popelni jekiegos zasadniczego bledu.
    PS – Ciagle mam przed oczami oblesna wypowiedz ks. Bux’a w mysl ktorej strona, ktora pobladzila jest podobno SSPX.

  11. Milan said

    http://www.glavasic.co.yu
    DRAGAN GLAVASIC
    While other religions, „cultures”, and races are taught to hate us, take advantage of us and/or kill us any time they get a chance. At the same time, we are persistently brainwashed to be pacifist, tolerant, compassionate, kind and forgiving to everyone: even our worst enemies! And that makes all the difference thus will ultimately result in our destruction: because our political, spiritual and economic leaders are corrupt, immoral, low-life scum that secretly collaborate with our worst foes thus insidiously work against our real interests. WAKE UP! Christianity was a big mistake and sin and an insidious ploy to perfidiously tie our hands and render us helpless as the ideal victims for other races and religions.

  12. Xall said

    No, i macie problem!
    Czy przyjęcie komunii od nowoczesnego księdza, którego święcenia są wątpliwe (tak na marginesie), jest bałwochwalstwem? Czy konsekracja chleba jest ważna? Nowocześni księża nie praktykują tego, co uważają za zabobon. Dlatego też i nie noszą sutann, koloratek ani innych znaków, by utwierdzać braci w wierze.
    Gratuluję natomiast kardynała. Bo prędzej, czy później (niezależnie od wiarygodności powyższej informacji) kapelutek zostanie przyznany. I pewnie o te nakrycie głowy chodzi w tych całych rozmowach. 🙂

    Nie mamy żadnego „problemu”, te sprawy są od dawna rozstrzygnięte.
    A gdyby chodziło o „kapelutek”, to można by go było dostać 20 lat temu.
    A teraz precz stąd.
    Admin

  13. olagordon said

    Information on the 3rd Secret of Fatima

    Informacje o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
    http://www.bibliotecapleyades.net/profecias/esp_profecia05.htm
    tłumaczenie Ola Gordon

    31 sierpnia 1941 roku s. Łucja w swoim trzecim dzienniczku wyjaśniła pewne szczegóły na temat Hiacynty. Po raz pierwszy wspomniała, że Tajemnica ta była w trzech częściach. Napisała: „Tajemnica składa się z trzech różnych części, ujawnię dwie z nich”.

    Pierwsza – wizja piekła i desygnowanie Niepokalanego Serca Maryi jako najlepszego środka danego przez Boga ludzkości dla zbawienia dusz. Nasza Pani powiedziała: „W celu ich zbawienia, Bóg życzy sobie, żeby ustanowić na świecie nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca”.
    Druga – ważna przepowiednia dotycząca cudownego pokoju, który Bóg chce dać światu poprzez konsekrację Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, i komunię jako zadośćuczynienie w pierwsze soboty miesiąca”. „Jeśli ludzie spełnią moją prośbę, Rosja się nawróci i na świecie zapanuje pokój”.
    Jest także zapowiedź strasznej kary, jeśli ludzie nie spełnią jej próśb. S. Łucja stwierdziła, że wtedy nie mogła ujawnić trzeciej części Tajemnicy.

    Biskup da Silva otrzymał pozwolenie na przeczytanie jej, ale nie chciał ponosić za to żadnej odpowiedzialności. Próbował dostarczyć ją Stolicy Apostolskiej, ale odmówiono jej przyjęcia. Wtedy uzgodniono, że w przypadku śmierci biskupa da Silva, koperta zostanie przekazana kard. Cerejeira, patriarsze Lizbony.

    W 1957 roku Święte Oficjum zażądało tekst Trzeciej Tajemnicy, która do tego czasu przechowywana była w pałacu biskupa Leira. Biskupowi pomocniczemu Venancio powierzono dostarczenie zapieczętowanego dokumentu biskupowi Cento, ówczesnemu nuncjuszowi apostolskiemu Lizbony.

    16 kwietnia 1957 roku do Rzymu dotarła zapieczętowana koperta. Umieszczono ją w biurze papieża Piusa XII, w małej szafce z notatką „Tajemnica Świętego Oficjum”.

    Wydaje się, że papież Pius XII nie przeczytał Tajemnicy. Jak mówi kardynałowi Ottaviani i sekretarz Piusa XII, Capovilla, koperta była nadal zalakowana kiedy otworzył ją papież Jan XXIII w 1959 roku, rok po śmierci Piusa XII, który postanowił czekać z otworzeniem jej do roku 1960. Zmarł 9 października 1958 roku nie czytając jej.

    W 1957 roku s. Łucja zwierzyła się o. Fuentes:
    „Najświętsza Dziewica powiedziała mi, że diabeł zamierza podjąć z nią decydującą walkę. . . i on wie co najbardziej ubliża Bogu, i co przysporzy mu największą liczbę dusz w najkrótszym możliwie czasie, on robi wszystko po to, żeby wygrać od Boga konsekrowane dusze, bo w ten sposób uda mu się to, że dusze wiernych pozostaną bezbronne, i przez to zdobędzie je dużo łatwiej”.

    25 grudnia 1957 roku s. Łucja powiedziała o. Fuentes, postulatorowi w sprawach beatyfikacji Hiacynty i Franciszka:
    „Najświętsza Dziewica jest bardzo smutna, bo nikt nie przywiązuje wagi do jej Orędzia. Ani dobry, ani zły. Dobry idzie swoja drogą, nie zwracając uwagi na Orędzie. Nie mogę podać żadnych innych szczegółów, ponieważ jest to Tajemnica. Tylko Ojciec Święty i J E biskup Fatimy będą mogli ją poznać, zgodnie z wolą Najświętszej Dziewicy. Ale oni nie chcą jej poznać, jakby nie chcieli być pod jej wpływem”.

    W 1959 roku w całych Włoszech miała miejsce wielka fala kultu do Niepokalanego Serca Maryi. 13 września 1959 roku wszyscy włoscy biskupi uroczyście poświęcili Włochy Niepokalanemu Sercu Maryi.

    17 sierpnia 1959 roku, prałat Philippe, urzędnik biura Jana XXIII, przyniósł kopertę papieżowi Janowi XXIII, wtedy w Castelgandolfo. Papież nie otworzył koperty od razu, ale powiedział:
    „Zaczekam żeby przeczytać jej treść z moim spowiednikiem”.

    Według prałata Capovilla, Tajemnicę przeczytano kilka dni później. Pomocy w czytaniu jej w języku portugalskim udzielił prałat Paolo Jose Tavarez z Sekretariatu Stanu. Później Jan XXIII pozwolił przeczytać ją kard, Ottaviani, prefektowi Świętego Oficjum. 8 czerwca 1960 roku nagle dowiedziano się z komunikatu portugalskiej agencji prasowej, że Trzecia Tajemnica Fatimska nie zostanie opublikowana, i prawdopodobnie nigdy nie zostanie ujawniona. Komunikat Watykanu kończył się następująco:
    „Chociaż Kościół uznaje objawienia fatimskie, nie podejmuje się wzięcia odpowiedzialności za prawdziwość słów, które, jak powiedziało troje pastuszków, przekazała im Maryja Dziewica”.

    Biskup Venancio z własnej inicjatywy zdecydował zaapelować do wszystkich biskupów świata i próbował zorganizować 13 października tego roku światowy dzień modlitw i pokuty, ale Watykan pozostał głuchy na tę propozycję i sprawę zaniechano. To zrobiło ogromną szkodę sprawie fatimskiej. To od tej daty, po tym publicznym zlekceważeniu Trzeciej Tajemnicy, kult do Najświętszej Dziewicy malał w zauważalny, a następnie niepokojący sposób w Kościele.

    Czyn ten miał mieć nieobliczalne konsekwencje. Lekceważąc proroctwa i prośby z Fatimy, to Maryja Dziewica – sam Bóg – zostali zlekceważeni i ośmieszeni przed światem. Warunkowa kara ogłoszona przez matczyne ostrzeżenie naszej Pani miało mieć tragiczne konsekwencje, nieuchronne na skutek nieposłuszeństwa wobec jej Orędzia.

    Kard. Ottaviani powiedział, że papież Jan XXIII umieścił Tajemnicę „w jednym z tych archiwów, które są jak bardzo głęboka, ciemna studnia, na której dno wpadają dokumenty i nikt ich więcej nie ogląda”.
    Papież Paweł VI od razu przyjął takie samo stanowisko wobec Trzeciej Tajemnicy.

    Dziewica poprosiła, by Tajemnicę ogłoszono publicznie w 1960 roku, ponieważ, jak s. Łucja powiedziała kard. Ottaviani, „w 1960 roku Orędzie będzie łatwiejsze do zrozumienia”. Inne wypowiedzi s. Łucji mówiły, że „przewidziana przez naszą Panią w Trzeciej Tajemnicy kara już się rozpoczęła”.
    Teraz jesteśmy w okresie o którym mówi Tajemnica. Teraz przeżywamy Trzecią Tajemnicę. Widzimy wydarzenia o których mówi.
    W roku 1960 katolicy na całym świecie czekali na to, że papież otworzy list i ujawni Trzecią Tajemnicę. Ale Jan XXIII i jego następcy bardzo zawiedli wiernych odmawiając ujawnienia jej treści.

    Nie mamy pewności dlaczego tak jest. W „Journal of a Soul” [Dziennik duszy] papież Jan XXIII mówi, że II Sobór Watykański odniósł sukces, ponieważ interweniowała Matka Najświętsza. Jan XXIII przeczytał Tajemnicę i powiedział, że nie odnosi się do jego pontyfikatu. Dlaczego kilku papieży nie ujawniło jej, pozostaje tajemnicą.

    Trwa nadal kontrowersja dlaczego papieże od czasów Fatimy nie ujawnili Trzeciej Tajemnicy. Badacze spierają się czy Trzecia Tajemnica była tylko dla oczu papieży, czy miała zostać ujawniona opinii publicznej. Komentarze Jana XXIII i jego następców po przeczytaniu jej były takie, że nie dotyczy ich pontyfikatów, co uwiarygodnia to stanowisko. Także Jan Paweł II jest pod płaszczem ochronnym Maryi, a nie ujawnił jej treści. Wydaje się, że Trzecia Tajemnica miała być udostępniona światu z wielu źródeł.

    11 października 1992 roku, s. Łucja udzieliła wywiadu Anthony kard. Padiyara z Indii, bp Francisowi Michaelappa z Indii i o. Francisco Pacheco z Fort Ceara w Brazylii. Kard. Padiyara zapytał s. Łucję:
    „Czy Bóg i nasza Pani nadal chcą by Kościół ujawnił Trzecią Tajemnicę?”
    S. Łucja odpowiedziała: „Trzecia Tajemnica nie ma być ujawniona. Była tylko dla papieża i najbliższych hierarchów Kościoła. Nasza Pani niegdy nie powiedziała, że ma być ujawniona opinii publicznej najpóźniej w 1960 roku. Tajemnica przeznaczona była dla papieża”.
    Kontrowersja trwa nadal.

    Kościół nie ujawnił jeszcze Tajemnic Fatimskich, ale dzięki objawieniom Matki Najświętszej w innych miejscach mamy pojęcie o ich treści.

    Z Orędzia w Akita z 13 października 1973 i przekazu o. Gobbi z 13 maja 1990 roku wiemy, że Rajemnica wydaje się dotyczyć apostazji i kary.
    „Najświętsza Dziewica powiedziała nam”, zwierzyła się s. Łucja ojcu Fuentes, że „wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi, a Rosja będzie narzędziem niebiańskiej kary dla świata, jeśli wcześniej nie wpłyniemy na nawrócenie tego biednego narodu”.

    W 1966 roku bp Venancio nazwał [nieżyjącego już] o. Alonso oficjalnym ekspertem ds. Fatimy. O. Alonso doszedł do konkluzji, że Trzecia Tajemnica dotyczy głównie duchowej kary, która będzie dużo gorsza, a nawet straszniejsza, niż głód, wojny i prześladowania, gdyż odnosi się do dusz i zbawienia ich wiecznego zatracenia. Jego praca składała się z 14 tomów, które, niefortunnie, zabroniono mu opublikować. Ale zanim zmarł 12 grudnia 1981 roku, mógł podać do wiadomości swoje wnioski w różnych broszurach i licznych artykułach w czasopismach teologicznych.

    W listach z lat 1969-70 s. Łucja ujawnia więcej:
    „To rzeczywiście smutne, że tak wielu ludzi pozwala na dominację diabelskiej fali szalejącej na świecie, i są oślepieni do tego stopnia, że nie widzą swoich błędów! Ich główną wadą jest to, że zaniechali modlitw; w ten sposób oddalili się od Boga, a bez Boga nic się nie udaje. Diabeł jest bardzo sprytny i szuka naszych słabych punktów, żeby zaatakować. Jeśli nie będziemy pilni i ostrożni żeby zdobyć od Boga siłę, upadniemy, gdyż żyjemy w bardzo złym czasie i jesteśmy słabi. Tylko siła Boga może nas utrzymać przy życiu”.

    S. Łucja napisała:
    „Niech ludzie codziennie odmawiają Różaniec. Nasza Pani mówiła wielokrotnie we wszystkich objawieniach, jakby chciała dodać nam siły na te czasy diabelskiej dezorientacji, żebyśmy nie dali się oszukać złym doktrynom. . . Niefortunnie, ogromna większość ludzi to ignoranci w sprawach religijnych i pozwala się prowadzić w każdym kierunku. Dlatego wielka jest odpowiedzialność na tym, kto ma zadanie ich prowadzić. . . Diabelska dezorientacja przejmuje świat, oszukuje dusze! Należy sie temu sprzeciwiać”.

    16 września 1970 s. Łucja napisała:
    „Nasz biedny Pan, On nas ocalił tak wielką miłością, i jest tak mało rozumiany! Tak mało kochany! Ma tak złe sługi! Boli kiedy widzi się tak wielką konfuzję, u tak wielu osób zajmujących odpowiedzialne stanowiska! Faktem jest, że diabłu udało się wprowadzić zło pod pozorem dobra; ślepi zaczynają prowadzić innych, jak Pan mówi w Ewangelii, a dusze pozwalają by je oszukiwano. Chętnie poświęcę się i oddam Bogu swoje życie za pokój w Jego Kościele, za księży i wszystkie konsekrowane dusze, zwłaszcza te, które są oszukiwane i w błędzie!”

    S. Łucja twierdziła: „Niepokalana wiedziała, że nadejdą te czasy diabelskiej dezorientacji”. Komuś kto zapytał ją a treść Trzeciej Tajemnicy odpowiedziała: „To jest w Ewangelii i w Apokalipsie, przeczytaj”. Zwierzyła się także o. Fuentes, że Maryja Niepokalana pozwoliła jej zobaczyć, że „żyjemy w końcu czasów”.

    W sierpniu 1984 roku kard. Ratzinger powiedział, że Trzecia Tajemnica dotyczyła „niebezpieczeństw zagrażających wierze i życiu chrześcijan”. Odpowiadając na pytanie „Dlaczego kryzys wiary?” oświadczył: „Niebezpieczeństwa zagrażające wierze, znaczenie końca czasów i fakt, że proroctwa zawarte w tej Trzeciej Tajemnicy są zgodne ze słowami Pisma Świętego”.

    10 września 1984 roku bp Amaral z Leira, Portugalia, oświadczył w wielkim holu Technicznego Uniwersytetu w Wiedniu:
    „Tajemnica Fatimska nie mówi ani o bombach atomowych, ani broni nuklearnej, ani o rakietach SS20. Jej treść dotyczy tylko naszej wiary. Utożsamianie Tajemnicy z katastrofalnymi ogłoszeniami, czy holokaustem nuklearnym, to zniekształcenie znaczenia Orędzia. Utrata wiary na kontynencie jest gorsza niż unicestwienie narodu; i prawdą jest, że w Europie wiara ciągle zanika”.

    Hipoteza o. Alonso jest teraz publicznie potwierdzona przez biskupa Fatimy. Orędzie przepowiada straszny kryzys wewnątrz Kościoła. Jest to utrata wiary, przepowiedziana przez Niepokalaną, wydarzy się w naszych czasach, jeśli jej prośby nie zostaną wystarczająco spełnione. Ta utrata wiary i wszystko co za tym idzie jest tragedią, którą widzimy od roku 1960.

    Teraz musimy zapytać, dlaczego tacy dobrzy i święci ludzie w Kościele, tacy jak papież Jan Paweł II, nie ujawnili Trzeciej Tajemnicy? W 1980 roku, w Fulda, Niemcy, Jan Paweł II na pytanie o Trzeciej Tajemnicy, powiedział, że tekst s. Łucji mówi o karach. W odpowiedzi na inne pytanie powiedział, że „kary nie mogą zostać cofnięte, jest na to za późno”. Powiedział, że „kości zostały rzucone. [Kary] mogą zostać złagodzone modlitwą różańcową”. Wielokrotnie powtarzał, że on, podobnie jak jego poprzednicy, woleli odłożyć publikację, żeby nie zachęcać światowej potęgi komunizmu do wykonania pewnych ruchów.

    Te pytania także rzucają światło na to, dlaczego nie podjęto żadnej kierowanej przez papieża i wszechstronnej próby odwrócenia ciągłego i szybkiego rozpadu Kościoła. Na spotkaniu w Fulga Jan Paweł II powiedział: „Nie, w tej chwili Kościół nie może zostać zreformowany „. On również postanowił nie ujawniać Trzeciej Tajemnicy.
    Rozumiane w swej głębi i zakresie, oświadczenie Jana Pawła II może być szokujące: „żeby nie zachęcać światowej potęgi komunizmu do wykonania pewnych ruchów”. Dojście do takiego wniosku przez papieża, pokazuje jak bezbłędny musi być to Orędzie”.

    O. Malachi Martin w „Kluczach królestwa” tak pisze o tej sprawie:
    „Słowa ‚Trzeciej Tajemnicy’ s. Łucji na ten temat są tak wyraźne i sprawdzalne, i dlatego tak autentyczne, że gdyby przywódcy leninowskich partii-państw znali te słowa, to najprawdopodobniej zdecydowaliby się na pewne ruchy terytorialne i militarne, przeciwko którym Zachód miałby niewiele jeśli w ogóle środków oporu, a Kościół stałby się dalej i głębiej podporządkowany partii-państwu”.
    Taka jest powaga słów Łucji. Kapitalistyczny Zachód mógłby znaleźć się w pułapce zastawionej przez ZSRR. W watykańskim języku, słowa Łucji mają straszne znaczenie geograficzne. Nie wolno ich traktować jako pobożne wynurzenia. Fatima mówi o zaciętej polityce państw. Nawet od czasu kiedy Jan XXIII otworzył i przeczytał te słowa, Watykan potraktował je ostrożnie. Fatimę upolityczniono. Jan Paweł II od początku zgadzał się z tym upolitycznieniem. Tajemnica musi być ukrywana, jak w 1957 roku powiedział kard. Ottaviani: „w najbardziej tajnym, najgłębszym i niedostępnym miejscu na ziemi. Jeśli w Trzeciej Tajemnicy jest jeden dominujący element, to jest nim Rosja”.

    „Ale musimy dodać, że anty-kościelni partyzanci w watykańskiej biurokracji i w całym Kościele, brzydzą się każdym nabożeństwem do Maryi, do Fatimy, i boskiego objawienia. Oni zaparli się boskiej wiary katolicyzmu, w którym Maryja, Boża Matka, stanowi nieodłączną część. Oni wiedzą także, że obecny papież ma specjalną ochronę Maryi. Ta Maryja wielokrotnie mówiła to widzącym na całym świecie, a szczególnie o. Gobbi, kiedy powiedziała, że „on jest papieżem mojej Tajemnicy”. Kiedy Maryja mówi „i przyjmę jego ofiarę”, wydaje się wskazywać na gwałtowną śmierć papieża Jana Pawła II – wkrótce.

    Co ma zrobić Jan Paweł II? On dokładnie wie jakie w przyszłości będą kary, nieszczęścia, trzęsienia ziemi, nie do powstrzymania fale [niezadowolenia, gniewu], zdrada duchowości Kościoła i światowa polityka i jej wrażliwe implikacje. Kiedy leczył się z ran zadanych przez Mehmeta Ali Agca, jego niedoszłego zabójcę, zrozumiał, że jedyną nadzieją dla świata było kolegialne poświęcenie Rosji, zgodnej z fatimską prośbą.

    Mając nadzieję na złagodzenie tych nadchodzących cierpień, ale tylko złagodzenie, próbował dokonać poświęcenia Maryi świata, „ze szczególną wzmianką o Rosji”. Niezwłocznym krokiem Jana Pawła II było napisanie do wszystkich swoich biskupów, mówiąc im, że zrobi to 13 maja 1982 roku w Fatimie, i zaproszenie ich do przyłączenia się, albo poprzez ich fizyczną obecność, albo zrobienie tego jednocześnie w swoich diecezjach .Apostazja ostatnich 50 lat wyprodukowała anemiczne odpowiedzi. Wielu biskupów nie odczuwało już związku z Rzymem.

    Czy Matka Najświętsza ujawniła Trzecią Tajemnicę Fatimską w innych objawieniach? Wiele osób, które badały te objawienia, uważa, że ujawniła ją 13 października 1973 roku s. Agnes Sasagawa w Akita, Japonii. Objawienia w Akita uznał lokalny biskup. Orędzie to brzmi następująco:

    „Jak już mówiłam, jeśli ludzie nie poddadzą się skrusze i nie poprawią się, Ojciec ześle straszliwą karę na całą ludzkość. Będzie to kara większa niż potop, taka jakiej nigdy nie widziano. Ogień spadnie z nieba i zmiecie wielką część ludzkości, dobrych i złych, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ocaleni zobaczą takie spustoszenie, że będą zazdrościć zmarłym. Jedyną bronią jaka wam zostanie będzie Różaniec i Znak pozostawiony przez mojego Syna. Odmawiajcie codziennie Różaniec. Różańcem módlcie się za papieża, biskupów i księży.

    „Dzieło szatana przeniknie nawet do Kościoła w taki sposób, że będzie widać kardynałów sprzeciwiających się kardynałom, biskupów przeciwko innym biskupom. Księża, którzy mnie czczą, będą pogardzani i napotykać sprzeciw od ich współbraci. . . kościoły i ołtarze zostaną splądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy zgadzają się na kompromisy, a demon będzie naciskał na wielu księży i dusze konsekrowane by porzucili służbę Panu.
    Demon będzie szczególnie nieprzejednany wobec dusz konsekrowanych Bogu. Myśl o utracie tak wielu dusz jest przyczyną mojego smutku. Jeśli grzechy zwiększą się pod względem liczby i wagi, nie będzie już dla nich przebaczenia.
    Odmawiajcie Różaniec. Ja sama mogę jeszcze ocalić was od nadchodzących nieszczęść. Ci którzy zaufają mi będą ocaleni”.

    Inni wskazują na to, że Matka Boża wydaje się ujawniła ponownie Trzecią Tajemnicę w objawieniu do Ruchu Maryjnego Księży 15 września 1987 roku w Akita, Japonia, w święto Matki Boskiej Bolesnej:
    „Na tę biedną i zdemoralizowaną ludzkość przyjdzie kara gorsza niż potop. Z nieba spadnie ogień i to będzie znakiem, że Boża sprawiedliwość ustaliła godzinę swojej wielkiej manifestacji. Płaczę bo Kościół nadal idzie drogą podziału, utraty prawdziwej wiary, apostazji i błędów, które rozprzestrzeniają się coraz bardziej, a nikt się temu nie sprzeciwia. Nawet teraz, to co przepowiedziałam w Fatimie, i to ujawniłam w Trzeciej Tajemnicy mojej małej córce, jest w procesie spełnienia. I dlatego, nawet jeśli dla Kościoła przyszedł moment jego wielkiej próby, bo człowiek nieprawości w nim się usadowi i ohyda spustoszenia wejdzie do świętej świątyni Boga”.

    Podczas objawienia 11 lutego 1979 roku, o. Gobbi otrzymał wiadomość (podobną do ostrzeżenia z La Salette):
    „Ten podział wewnętrzny czasem nawet prowadzi do tego, że księża stają przeciwko księżom, biskupi przeciwko biskupom, kardynałowie przeciwko kardynałom, bo w tych czasach, jak nigdy wcześniej, szatanowi udało się znaleźć drogę do ich grona, rozdzierając cenną więź ich wzajemnej miłości”.

    13 czerwca 1989 roku, o. Gobbi otrzymał następującą wiadomość:
    „W ten sposób błędy szerzą się w każdej części samego Kościoła Katolickiego. Z powodu rozprzestrzeniania się tych błędów, wielu odchodzi od prawdziwej wiary, przyczyniając się do spełnienia przepowiedni, którą wam przekazałam w Fatimie: Nadejdzie czas gdy wielu utraci prawdziwą wiarę. Utrata wiary to apostazja”.

    Kard. Ratzinger napisał w „Raporcie Ratzingera” (poniżej), że Trzecia Tajemnica Fatimska odnosi się do, jak nazwał „de Novissimis” [wg słownika = rzeczy ostateczne]. Kardynał miał dobry powód by wiedzieć, po uprzednim przeczytaniu nadal nieujawnionej jej treści. Łacińskie wyrażenie „de novissimus” oznacza „podejście do końca czasów”, odnoszące się do ostatnich dni, lub wydarzeń końcowych. Ten „koniec czasów”, o którym mówi Ratzinger i Trzecia Tajemnica, i o której mówili papież Paweł VI i jego poprzednicy, jest dobrze znany biblistom.

  14. olagordon said

    Raport Ratzingera

    Ekskluzywny wywiad na temat stanu Kościoła

    Sesja pokazała niezwykły dziennikarski dostęp do prefekta biura doktrynalnego, wymagała miesięcy magii przez Moody’ego by ją wynegocjować. Ale Ratzinger już obniżył bariery dla długich wywiadów, które przyjazny pisarz Vittorio Messori zamienił w książkę „Raport Ratzingera”. Szczere i luźne komentarze kardynała na temat stanu zdrowia Kościoła wywołały sensację w 1985 roku.

    Joseph kard. Ratzinger i Vittorio Messori
    (Ignatius Press 1985)

    Fatima i nie tylko

    Jedna z czterech sekcji Kongregacji Nauki Wiary (tzw. sekcja dyscyplinarna) zajmuje się oceną objawień Maryjnych.

    Pytam: Księżę kardynale, czy czytał ksiądz tzw. „Trzecią Tajemnicę Fatimską”, którą s. Łucja, jedyny
    żyjący z grupy świadek objawień, przekazała papieżowi Janowi XXIII, a którą papież, po zbadaniu,
    przekazał księdza poprzednikowi, kard. Ottaviani, nakazując mu umieścić ją w archiwach Świętego
    Oficjum?

    Odpowiedź była natychmiastowa i oschła: Tak, czytałem”.

    „Jej niezanegowane wersje krążą po świecie”, kontynuuję, „które opisują zawartość tej ‚tajemnicy’ jako niepokojącej, apokaliptycznej, jako ostrzeżenie o strasznych cierpieniach. Sam Jan Paweł II podczas osobistej wizyty w Niemczech, zdawał się potwierdzać (choć w sposób ostrożny, prywatnie, dla wybranej grupy) niezaprzeczalnie niepokojące treści tego tekstu. Przed nim, Paweł VI podczas pielgrzymki do Fatimy, także wydaje się, że wspomniał o ‚apokaliptycznym’ temacie ‚tajemnicy’. Dlaczego nigdy nie zdecydowano się na podanie jej do wiadomości publicznej, nawet tylko żeby skończyć ze spekulacjami?”

    „Jeśli ta decyzja nie została jeszcze podjęta”, odpowiada, „to nie dlatego, że papieże chcą ukryć coś strasznego”.

    „Czy więc jest ‚coś strasznego’ w rękopisie s. Łucji?” – nalegam.

    „Gdyby tak było”, odpowiada, unikając szczegółów, „to w końcu potwierdziłoby znaną już część Objawienia Fatimskiego. W tym miejscu wydano poważne ostrzeżenie, skierowane przeciwko panującej frywolności, wezwanie do powagi życia, historii, niebezpieczeństw, które zagrażają ludzkości. Jest to, co sam Jezus przypomina bardzo często: ‚. . . Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy zginiecie. . .’ (Łk 13:3) Nawróćenie – i Fatima w pełni to przypomina, jest stałym wymogiem chrześcijańskiego życia. Powinniśmy już to znać z całego Pisma Świętego”.

    „Czyli nie będzie opublikowana, przynajmniej teraz?”

    „Ojciec Święty uważa, że to nic nie doda do tego, co musi wiedzieć chrześcijanin z Apokalipsy, a także z objawień Maryjnych uznanych przez Kościół z ich znanych treściach, które tylko potwierdziły potrzebę pokuty, nawrócenia, przebaczenia, postu. Opublikowanie ‚Trzeciej Tajemnicy’ oznaczałoby narażenie Kościoła na niebezpieczeństwo sensacji, wykorzystania treści”.

    „Być może również implikacje polityczne”, ryzykuję, „skoro, jak się wydaje, jak w dwu pozostałych ‚tajemnicach’, jest wzmianka o Rosji?”

    Ale w tym momencie kardynał oświadcza, że nie może wgłębiać się w tę sprawę i zdecydowanie odmawia mówienia o szczegółach. Natomiast w czasach naszego wywiadu papież nadal zamierzał ponownie poświęcić świat (ze szczególnym uwzględnieniem Europy Wschodniej) Niepokalanemu Sercu Maryi, dokładnie jak chciała Fatimska Pani, i ten sam Jan Paweł II, ranny przez zamachowca, 13 maja, w rocznicę pierwszego Objawienia w portugalskiej miejscowości, udał się do Fatimy by podziękować Maryi, „której ręka (powiedział) cudownie kierowała pociskiem”, i wydawało się to odnosić do ostrzeżeń przekazywanych ludzkości przez grupę dzieci, co miało odnosić się także do osoby papieża.

    „Na ten sam temat, jak powszechnie wiadomo od lat, wieś w Jugosławii, Medjugorje, jest w centrum światowego zainteresowania z powodu zgłaszanych ‚objawień’, które, prawda czy nie, już przyciągnęły miliony pielgrzymów. Ale one również wywołały opłakane konflikty między franciszkanami, którzy rządzą parafią, i biskupem miejscowej diecezji. Czy wyjaśniającego oświadczenia Kongregacji Nauki Wiary, najwyższego sądu w tej sprawie, należy się spodziewać, oczywiście z aprobatą papieża, które jest niezbędne dla każdego z jej dokumentów?”

    Odpowiada: ”
    „W tej kwestii, bardziej niż innej, cierpliwość jest podstawową zasadą polityki naszej Kongregacji. Zgromadzenia. Do wiary nie jest konieczne żadne objawienie; objawienia zakończyły się z Jezusem Chrystusaem. On sam jest Objawieniem. Ale na pewno nie możemy zapobiec temu by Bóg przemawiał w naszych czasach przez prostych ludzi, a także poprzez nadzwyczajne znaki, które wskazują na niewydolność kultur ostemplowanych przez racjonalizm i pozytywizm, które nas dominują Objawienia, które Kościół oficjalnie zatwierdził, zwłaszcza Lourdes i Fatima, mają swoje ściśle określone miejsce w rozwoju życia Kościoła w XX wieku. Pokazują one, między innymi, że Objawienie, wciąż unikalne i sfinalizowane, a więc niezrównane – nie jest jeszcze rzeczą martwą, ale czymś żywym i istotnym. Ponadto, abstrahując od Medjugorje, o którym nie mogę wyrazić swojej opinii, ponieważ sprawa jest nadal badana przez Kongregację, jednym ze znaków naszych czasów jest to, że ogłaszanie „objawień Maryjnych” mnożą się na całym świecie. Na przykład docierają raporty z Afryki i z innych kontynentów do sekcji Kongregacji, która jest właściwa do rozpatrywania takich raportów”.

    „Ale”, pytam, „oprócz tradycyjnego elementu cierpliwości i rozwagi, na jakich kryteriach opiera się Kongregacja dokonując oceny, w obliczy wielości tych faktów?”

    „Jednym z naszych kryteriów”, mówi, „jest oddzielenie aspektu prawdziwości czy zakładanej „nadprzyrodzoności” objawienia, od owoców duchowości. Pielgrzymki dawnego chrześcijaństwa często skupiały się wokół miejsc, którymi nasz nowoczesny krytyczny duch byłby przerażony, ze względu na ‚naukową prawdę’ wiążącej się z nimi tradycji. To nie umniejsza faktu, że te pielgrzymki były owocne, korzystne, bogate w błogosławieństwa i ważne dla życia ludu chrześcijańskiego. Problemem jest nie tak bardzo nowoczesna nadmierna krytyka (która kończy się później, co więcej, w formie nowej łatwowierności), ale ocena żywotności i ortodoksji życia religijnego, które rozwija się wokół tych miejsc”.

Sorry, the comment form is closed at this time.