Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Otyłość coraz większym problem…
    revers o Czeski film w Wielkiej Brytani…
    yattakaj o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Marek Lipski o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    gd-ap o Wolne tematy (53 – …
    yattakaj o Wolne tematy (53 – …
    Niedźwiedź o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    Boydar o Zimowy sen Polski
    Kojak o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
    Boydar o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Sicz i hajdamacy (5)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-18 (Środa)

Nadesłał p.PiotrX
Jeszcze nieco o dość zagadkowej postaci M.Hruszewskiego, który również został “oddelegowany” przez lożę do prac nad utworzeniem narodu ukraińskiego.

Poprzednie części:
https://marucha.wordpress.com/2012/04/11/sicz-i-hajdamacy-1
/https://marucha.wordpress.com/2012/04/12/sicz-i-hajdamacy-2/
https://marucha.wordpress.com/2012/04/16/sicz-i-hajdamacy-3/
https://marucha.wordpress.com/2012/04/17/sicz-i-hajdamacy-4/

Edward Prus – „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych”, 2003 r. (fragmenty książki)

Ugoda polsko-rusińska zaczynała dawać pierwsze dobre owoce, ale krótko. Bardzo szybko po obu stronach objawiły się tendencje zmierzające do jej zerwania. Choć Michael Yaremko nazywa „Nową Erę” kolejną polską intrygą, to jej rezultaty były dla Rusinów halickich odczuwalne. Na Uniwersytecie Lwowskim otwarto katedrę historii Ukrainy, którą objął uczeń Antonowicza Mychajło Hruszewski.

Jego przyjazd do Lwowa w 1894 r. i działalność – tak naukowa jak społeczna – otwarły prawdziwą „nową erę” w dziejach ukraińskiego narodu. Nie bez znaczenia były też uzyskane przez Ukraińców koncesje: dwa nowe gimnazja, zgoda na otwarcie towarzystwa ubezpieczeniowego, znacznie szybszy rozwój czytelnictwa i oświaty [M. Kozłowski, Zapomniana wojna. Walki o Lwów i Galicję Wschodnią 1918-1919, Bydgoszcz 1999].

Hruszewski to nie tylko najzdolniejszy uczeń Antonowicza, ale też jego habilitant i protegowany. Choć to Antonowicz zapoczątkował i rozwinął naukę historii ukraińskiej, to nie on otrzymał miano jej ojca i polihistora, lecz właśnie Hruszewski. Urodził się w Chełmie w 1866 r. – z ojca nauczyciela unickiego gimnazjum, który na polecenie władz carskich Ziemi Chełmskiej nie ukrainizował (co czynić będzie dopiero syn), lecz rusyfikował. Wybitny znawca dziejów Ziemi Czerwieńskiej, prof. Adam Żółtowski na ten temat pisze:

W tym samym czasie dużej miary ewolucja dokonała się pomiędzy nimi (Rusinami galicyjskimi), która była rezultatem wpływu i działalności pojedynczego człowieka. W 1894 r. profesorem historii Europy Południowo-Wschodniej na lwowskim uniwersytecie mianowany został Michajło Hruszewśkyj i szybko pozyskał sobie wielu uczniów i zwolenników. […] Hruszewski napisał Historię Ukrainy-Rusy, w której dał wyraz swemu poglądowi, że „Ukraina” była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną, narodową i geograficzną, o której można twierdzić, że wykazuje ciągłość rozwoju od czasów Wielkiego Księstwa Kijowskiego i że stanowi narodowość całkowicie obcą Polsce pomimo długiego z nią związku, ale także odrębną od Rosji, której kolebką nie jest Kijów, ale północne księstwo suzdalsko-moskiewskie. Choć była ona pierwotnie tylko jednym regionem, położonym nad Dnieprem, Ukraina odgrywała rolę czołową w historycznych przeobrażeniach wszystkich „Małorusów” i kierowała ich losami, mogła więc, jako pars pro toto, rościć sobie pretensje do obejmowania ich wszystkich, gdziekolwiek żyli, od Karpat do Kaukazu.

Teoria ta napotkała na wiele sprzeciwów, także i ze strony Rosjan, ale jak wiadomo, nie same tylko teorie bez zarzutu zdobywają sobie największą popularność i osiągają największy sukces. Poglądy Hruszewskiego na temat Ukrainy zdobyły sobie od owego czasu rozległe uznanie, tak, że dzisiaj istnienie odrębnej „ukraińskiej” narodowości jest na ogół dość powszechnie przyjęte. To była dopiero kwestia czasu. Rusini galicyjscy w czasach Hruszewskiego nie tyle się kłopotali o to, czyjego dociekania są ścisłe, co dążyli do wyciągnięcia z jego poglądów konsekwencji politycznych. Tym sposobem nowa szkoła myślenia narodziła się wśród nich. Stara grupa świętojurska była pod wpływami panslawistycznymi, później politycy ruscy orientowali się w kierunku Wiednia, ale obecnie najbardziej wymowni i najradykalniejsi przywódcy rozwinęli program, którego ostatecznym celem była zjednoczona i niepodległa Ukraina. Ponieważ ogół społeczności (ruskiej) nie był jeszcze skłonny czy też zdolny przyjąć ten nowy punkt widzenia, sama nazwa Ukraińców pozostała w Galicji w dużym stopniu określeniem partyjnym. Bardziej umiarkowane i mniej wyraźnie zarysowane odłamy ludności znane były pod nazwą Starorusów, podczas gdy wielu z nich oskarżanych było przez swoich przeciwników o tendencje moskalofilskie. Ponieważ wszelki rodzaj rzeczywistej walki o zjednoczoną Ukrainę leżał poza zasięgiem możliwości praktycznych, aspiracje „ukraińskie” znalazły wyraz w rosnącej wrogości wobec Polaków, która w pierwszych latach nowego stulecia doszła do prawdziwego szczytu w zastosowaniu gwałtu. Kraj został ogarnięty walka narodową, taką, jakiej nigdy przedtem nie znał [Adam Żółtowski, Border of Europe, Londyn 1950].

Choć mistrz ukraińskiego polihistora Antonowicz i inni „chłopomani” zainspirowali odrodzenie narodowe na Ukrainie, to jednak Hruszewski swoją działalnością zapoczątkował nowy okres tego odrodzenia, okres pełnego uświadomienia sobie przez lud ruski swojej narodowej tożsamości. Wiązała się ona równolegle z walką o usamodzielnienie, to jest o oderwanie Ukrainy od Rosji. Przy tym Hru-szewski liczył na pomoc państw ościennych, głównie Niemiec i Austrii. Ze względu na działalność ojca Sergiusza Michał Hruszewski jawi się nam jako postać trochę zagadkowa. Należało się liczyć, że będzie wojującym Rosjaninem o antypolskim nastawieniu, a on stał się wojującym Ukraińcem o antypolskim stanowisku. Sergiusz Hruszewski, jak o tym pisze Carinny: […] pracował na polu pedagogicznym najpierw w okręgu szkolnym warszawskim, a potem kaukaskim i dosłużył się stanowiska dyrektora szkół obszaru terskiego (nad rzeką Terek) i rangi rzeczywistego radcy stanu [dz. cyt.].
Wynika z tego, że dzieciństwo i młodość M. Hruszewski spędził na Kaukazie, tu też w Tyflisie ukończył rosyjskie gimnazjum, aby następnie w 1886 r. rozpocząć studia na uniwersytecie w Kijowie. Miał wtedy lat 20.

W świetle informacji, znanych nam konkretnie, jest zagadką, jakim sposobem Michał Hruszewski stał się Ukraińcem. Wychowany na Kaukazie, syn rosyjskiego dygnitarza, kierującego szkolnictwem rosyjskim, mającym za zadanie umocnienie imperium rosyjskiego na terenach podbitych i zniszczenia miejscowej ludności w Gruzji, ziemi Czeczeńców, Osetyńców i Czerkiesów, syn zresztą byłego nauczyciela w szkole w Chełmie, służącej sprawie nawracania unitów chełmskich na prawosławie, powinien był wyrosnąć na prawowitego Rosjanina. Nawet jeśli był Rusinem z pochodzenia, był zdawałoby się wychowany w duchu rosyjskim i w rodzinie uważanej za rosyjską, a w dodatku wychowany z dala od Ukrainy, w stronach zgoła nie ruskich i bez kontaktu z ruskim ludem i z ruskim środowiskiem i tradycjami. A jednak stał się on jednym z czołowych działaczy ukraińskich i budowniczym odrębności narodowej ukraińskiej [Komunikaty…].

To rzeczywiście może zadziwiać. Hruszewski nie tylko nad Dnieprem, ale także we Lwowie stanie się, co setny raz podkreślam, ważną postacią. W 1889 r. Antonowicz prowadził we Lwowie rozmowy z polskim stronnictwem „stańczyków”, będącym u władzy w Galicji. W wyniku tych rozmów zawarto „ugodę”, która zezwalała na powołanie w Uniwersytecie Lwowskim ukraińskiej katedry historii. Hruszewski miał wtedy 23 lata. Na jej kierownika Antonowicz zaproponował właśnie jego. I w taki oto sposób zaczął się lwowski okres tego wybitnego uczonego i, co tu dużo mówić, także historycznego fałszerza. Mając lat 28, Hruszewski w 1894 r. został mianowany profesorem cesarsko-królewskiego uniwersytetu we Lwowie. W numerze 59 cytowanych już londyńskich „Horyzontów” znajdujemy bardzo trafną uwagę dotyczącą Hruszewskiego:

Trzeba przyznać, że była to kariera dość niezwykła, zwłaszcza jak na obcokrajowca i człowieka, który się niczym rewelacyjnym na polu naukowym dotąd nie zaznaczył. Hruszewski stał się od razu centralną figurą akcji ukraińskiej w Galicji […]

Bez wszelkiej przesady można stwierdzić, że stał się on kowalem języka ukraińskiego jako języka literackiego; jego wykłady uniwersyteckie, jego twórczość pisarska na łamach „Zapisków”, jego praca redaktorska stworzyły kanon, do którego piszący Ukraińcy zaczęli się stosować, a stworzone przez niego lub zaakceptowane neologizmy w dziedzinie pojęć abstrakcyjnych, politycznych itd. odcięły mowę inteligencji ukraińskiej zarówno od wzorców masy polskiej, jak stworzonych przez Starorusów wzorów języka literackiego rosyjskiego. (Pod względem tych neologizmów i pod względem frazeologii stworzony przez Hruszewskiego idiom literacki wzorował się raczej na niemczyźnie niż na innych językach słowiańskich).

Carinny, który doskonale zrozumiał ówczesne stosunki ukraińskie, także wiele uwagi poświęcił Hruszewskiemu jako osobie zagadkowej, a jednocześnie nietuzinkowej.

Dusza drugiego człowieka jest tajemnicą, trudno więc zgadnąć, jakimi pobudkami powodował się M.S. Hruszewski, przekładając katedrę lwowską nad szeroką drogę naukową, jaka mogła stanąć przed nim otworem w Rosji, tym więcej, że językiem wykładowym we Lwowie miała być „mowa ukraińska”, którą on nie władał […] [A. Carinny, dz. cyt.].

Póki co we Lwowie mówił i pisał po polsku (np. broszura Sojusz szwedzko-ukraiński 1708); po ukraińsku znów zaczął pisać alfabetem łacińskim. Musiał się więc tej wówczas „chłopskiej mowy” uczyć.

Z przebiegu późniejszej działalności M.S. Hruszewskiego w Galicji wynika jasno, że zobowiązał się on, wstępując w służbę austriacką, wcielić w życie wypracowany przedtem w Wiedniu skrystalizowany program polityczny, mający na celu wciągnięcie nie tylko prawobrzeżnej, ale i lewobrzeżnej Małorosji w sferę wpływów, stosunków i interesów monarchii naddunajskiej [tamże].

Już wiele napisano o kształtowaniu się tożsamości narodowej Ukraińców; wiele razy też podkreślano w tym zasługi Hruszewskiego – co nie ulega wątpliwości. W literaturze naukowej jeszcze w początkach XIX w. uknuto pojęcie „historycznych” i „niehistorycznych” narodów. Jak to w swoim czasie stwierdził ukraiński emigracyjny historyk Iwan Łysiak-Rudnycki, podział na „historyczne” i „niehistoryczne” narody, teoretycznie uzasadniony przez Hegla, został wykorzystany w praktyce prawnej i administracyjnej cesarstwa Habsburgów.
Jak wiadomo, narody nie są tworem wiecznym, nadczasowym. W swoim słynnym wykładzie zatytułowanym „Que est-que c’est une nation?” („Co to jest naród”?) Ernest Renan twierdził: „Narody nie istnieją wiecznie. Mają swój początek; kiedyś nastąpi ich koniec”.

Warto też w tym miejscu poznać opinię współczesnego historyka rosyjskiego Wiktora Torbakowa. Historyk ten też dzieli narody na „historyczne” i „niehistoryczne”, których powstanie (sztuczne) znów przypisuje historii:

W taki oto sposób historia stawała się jednym z najistotniejszych instrumentów tworzenia – „wymyślania” – jeśli wolno się tak wyrazić – nowych narodów. Nic więc dziwnego – a nawet, jak to dowcipnie zauważył współczesny ukraiński badacz Serhij Płohij, jest w tym swoista tyrania historii – że „ojcami założycielami” wielu niehistorycznych narodów byli właśnie historycy. Dość wspomnieć Słowaka Safarika, Czecha Paleckiego, Serba Karadzicza, Chorwata Gaja. Oprócz nich trzeba też wymienić Ukraińca Hruszewskiego [W. Torbakow, Wymyślony naród?, „Niezawisimaja Gazieta”, grudzień 1996].

Hruszewski, jak już wiemy, przebywał we Lwowie od 1894 r. do początków pierwszej wojny światowej i wypełniał swoją misję biegnącą, według Carinnego, w trzech kierunkach:

1) stworzyć ukraiński język literacki, o ile możności jak najmniej podobny do rosyjskiego;

2) przerobić historię Małorosji tak, aby przestała ona być częścią historii narodu rosyjskiego [powinno być raczej polskiego – E.E];

3) wytworzyć rdzeń ukraińskiej inteligencji, tak usposobionej, aby […] widziała ona swój polityczny ideał w oderwaniu Ukrainy (pod tą nazwą od początku wieku XX zaczęto rozumieć całe południe Rosji od granicy Galicji do pogórzy Kaukazu) od Rosji i wprowadzenie jej, w razie upragnionego rozgromu Rosji przez wojnę lub rewolucję, w skład podwójnej monarchii naddunajskiej. Trzeba przyznać pełną sprawiedliwość Hruszewskiemu, że zabrał się on do spełnienia wziętych na siebie zadań z niezwykłym zapałem i że w ciągu dwudziestu lat swej działalności (1894-1914) osiągnął ogromne rezultaty [A. Carinny, dz. cyt.].

Najważniejsze, bodajże, z tych rezultatów dla samych Ukraińców, według Carinnego, to sprawa swojego języka. Zatem Hruszewski nie tylko „wymyślił” naród ukraiński i zmienił mu nazwę z „Rusina” na „Ukraińca”, ale także i ukraiński język. Czy nie za wiele jak na jednego?

Nigdy jeszcze nikt przed Hruszewskim nie próbował wygłaszania w niej (mowie ukraińskiej) uniwersyteckich wykładów historii. „Mowa” w jego ustach musiała zrobić skok z wiejskiej chaty na katedrę uniwersytecką. Wzbronione przy tym było wyrażanie się w języku rosyjskim […] w wypadku braku potocznego zasobu słownikowego „mowy” […] wszystko, czego było brak, trzeba było zaczerpnąć z jakiegokolwiek innego języka. Najbliższym sąsiadem był język polski i zadanie zostało rozwiązane przez przerobienie na małoruską wymowę wyrazów polskich […] [tamże].

Działalność Hruszewskiego spodobała się zarówno władzom austriackim, jak i miejscowym ukraińskim patriotom. Dlatego został on wybrany prezesem naukowego Towarzystwa im. Szewczenki i otrzymał zezwolenie na wydawanie „Zapisków” Towarzystwa. Towarzystwo stało się swoistą akademią nauk skupiającą najwybitniejszych naukowców galicyjskich – nie tylko zresztą rusińskich. Należeli doń także Polacy, Niemcy i Żydzi, później ich krąg zostanie poszerzony przez przyjęcie przedstawicieli jeszcze innych nacji. A co na to Polacy?

Polacy, którzy poparli kandydaturę Hruszewskiego – wkrótce zawiedli się na działalności M.S. Hruszewskiego, zwłaszcza od czasu, gdy namiestnik Galicji, hrabia Andrzej Potocki został zabity przez „Ukraińca” Siczyńskiego. Ale to go mało obchodziło, bo do tego czasu zdołał on już oprzeć się o Wiedeń i Berlin. […] Równolegle z wykładami M.S. Hruszewski przedsięwziął przeróbkę rosyjskiej historii w kierunku wymaganym przez przyjęte na siebie polityczne zadania. Trudno znaleźć w nauce historycznej drugi przykład tak bezczelnego i niesumiennego przeinaczania historii jak prace historyczne M.S. Hruszewskiego z lwowskiego okresu jego życia, a w szczególności jak w Historii Ukrainy-Rusy, Historii kozaczyzny ukraińskiej i artykułach o przysiędze perejasławskiej i o Mazepie [tamże].

Warto w tym miejscu wtrącić, że ten ostatni zarzut bardzo nam przypomina to, co F. Rawita-Gawroński pisał o pracach W. Antonowicza. Historiografia ukraińska najpierw zwróciła swoje bezceremonialne metody przeciwko Polsce i w sposób miły Rosji, a potem zwróciła się w taki sposób przeciwko Rosji. To wcale nie śmieszy!

M.S. Hruszewski […] zapewnia „ukraińskich” prostaczków, że […] państwo kijowskie w XI, XII w. było ukraińskie […] tak jak ukraińskimi książętami byli św. Włodzimierz, Jarosław Mądry i ich następcy […] Najmniejszym poruszeniem czerni przeciwko władzy książęcej M.S. Hruszewski delektuje się jako „rewolucją” [„rewolucja wołyńska XI w.”!] Z jakimś osobliwym, wtajemniczonym zachwytem mówi M.S. Hruszewski o rozgromieniu Rusi przez Tatarów. Na kilka lat przed rosyjską rewolucją Tatarzy rysowali mu się jak wspólnicy bolszewicy: oto rozgromili oni jakoby i wytępili tylko staroruskich „burżujów” i duchowieństwo, a za to pomogli „ludowi”, to jest chłopom, czerni „wyłamać się” [ulubione wyrażenie M.S. Hruszewskiego – E.P] spod władzy książęcej i urządzić się w stanie zupełnej swobody jako zbiorowości [po dzisiejszemu „komuny” – E.E] […] Na kozaków zaporoskich patrzy on jak na […] rewolucjonistów, którzy się „wyłamali” spod władzy państwa (wszystko jedno, polskiego czy rosyjskiego). Dlatego cieszą się oni szczególną sympatią M.S. Hruszewskiego i cała ich krwawa, zbójecka działalność rysuje się w różowych barwach […] Szczyt zachwytu wywołuje u M.S. Hruszewskiego Iwan Mazepa [tamże].

Trzeba przyznać, że Hruszewski okazał się płodnym i utalentowanym pisarzem historycznym. To, co pisał, miało raczej charakter publicystyki historycznej niż twórczości naukowej oraz było w najwyższym stopniu tendencyjne. Hruszewski nie tyle badał dzieje, co gromadził argumenty mogące wesprzeć z góry powziętą tezę. Ale dla rozwoju idei odrębności Ukrainy twórczość jego miała znaczenie ogromne. Otrzymana posada austriacka i środki materialne pozwoliły mu na osiągnięcie w ciągu dwudziestu lat tego, na co w normalnych warunkach potrzeba by stu lat pracy całej plejady ludzi. Hruszewski stworzył całą szkołę historycznego i politycznego myślenia; w wielu dziedzinach ruch ukraiński bez Hruszewskiego nie byłby tym, czym jest. Antonowicz miał w wyborze kandydata na lwowską katedrę szczęśliwą rękę. A pieniądze przeznaczone przez władze austriackie na ustanowienie tej katedry nie były z punktu widzenia austriackiego pieniędzmi wyrzuconymi w błoto, a pierwsze tomy fundamental-nego dzieła ukraińskiego polihistora Historia UkrainyRusy miały prawdziwie rewolucyjne znaczenie zarówno dla ukraińskiej historiografii, jak i dla formowania się ukraińskiej tożsamości narodowej. Jak mówi historyk Zenon Kohut:

Hruszewski zastąpił paradygmat, zgodnie z którym Ukraińcy nie odgrywali żadnej roli w historii – nawet na swoim własnym terytorium – paradygmatem, zgodnie z którym mieli oni pradawną historię.

Obdarzywszy swój naród historią, odróżniającą go od innych narodów, Hruszewski zapoczątkował proces transformacji niehistorycznej masy etnograficznej w historyczny naród ukraiński. W Galicji Hruszewski nie zajmował się praktyczną działalnością polityczną, o takiej robocie, zdaje się, myślał w Kijowie, do którego zawsze pragnął powrócić. Zresztą nawet poczynił pewne starania, aby znaleźć się na Uniwersytecie Kijowskim, taką szansę miał, ale na przeszkodzie stał brak dyplomu doktora. Był więc profesorem bez doktoratu, ale z habilitacją. A nadto była jeszcze jedna przeszkoda, którą dostrzega niestrudzony Carinny:

Uniwersytet świętego Włodzimierza okazał się na tyle patriotyczny, że nie zdecydował się wprowadzić do swego kolegium profesorskiego jawnego wroga Rosji i znieprawiacza rosyjskiej historii. A jednak Kijów […] ciągle wabił M.S. Hruszewskiego ku sobie i on marzył o tym, by uczynić go głównym polem swej działalności, zwróconej przeciwko Rosji, uważając, że polski Lwów jest dla niego zbyt ciasny […] [dz. cyt.].

Być może, że marzenia o powrocie do Kijowa legły u podstaw zorganizowania tam Ukraińskiego Naukowego Towarzystwa. Marzyła mu się Ukraińska Akademia Nauk, której owo Towarzystwo miało dać kadrę. Wreszcie temu służyć miało pismo „Literaturno-Naukowyj Wisnyk” w dwóch wydaniach – we Lwowie i Kijowie. A teraz rzecz arcyważna. Pisze o niej Carinny:

W maju 1914 r. ówczesny austriacki następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, nie przeczuwając, jaki los przygotowali mu węgierscy masoni, zwołał w swoim majątku w Konopisztach w Czechach wielką naradę polityczną. Brali w niej udział austriaccy i niemieccy ministrowie, przedstawiciele obu armii sojuszniczych i sam cesarz Wilhelm. Rozważano tam plany wojny europejskiej, do której tajne siły popychały władców Austrii i Niemiec, chcąc ich zgubić. W owym czasie obiegała uporczywa pogłoska, że na naradę tę wezwani zostali w roli ekspertów M.S. Hruszewski i WN. Peretz do odpowiedzenia na pytanie, czy państwa centralne mogą liczyć na powstanie „narodu ukraińskiego” przeciwko Rosji, w razie gdyby została jej wypowiedziana wojna. Zarówno M.S. Hruszewski, jak i WN. Peretz znajdowali się wówczas w granicach Austrii, i jest rzeczą najzupełniej możliwą, że pogłoska ta nie była legendą. Jakie poglądy wypowiadali oni przed wysokim zgromadzeniem, pozostało, rzecz prosta, tajemnicą. Tylko naiwni cudzoziemcy, którzy czerpali swoje wiadomości z tendencyjnych źródeł, mogli na serio pytać o szanse powstania przeciwko Rosji z pobudek narodowych w dziewięciu małoruskich (i to nie w całości) guberniach. W istocie gruntu dla niego zupełnie nie było, bo ludność tych guberni nie chciała ukraińskiej świadomości [tamże].

Działalność Hruszewskiego była konsekwencją wielu innych osiągnięć uzyskanych przez Ukraińców w wyniku wzmiankowanej wyżej „Nowej Ery”. Osiągnięcia te nie zostały już nigdy cofnięte, jednak nie wpłynęły na polepszenie klimatu między galicyjskimi społecznościami. Sprawił to nacjonalizm, który też był owocem „Nowej Ery” – podobnie jak w ogóle ożywienie polityczne Rusinów, które znów umożliwiło powstanie ich partii politycznych.

Komentarze 3 to “Sicz i hajdamacy (5)”

  1. JO said

    WP Lucki ze Zwiazku Szlachty Polskiej z Duma wypowiedzial sie, ze Powstaje Swiadomosc Ukrainskiego Narodu. Na pytanie „jaka jest historia tego Narodu” wskazal dane na stronie internetowej Encyklopedii Internetowej – Wikipedii jako prawdziwa Ukraincow Historie..

    Pan Jerzy Lucki, mieszkaniec Kanady, gdzie znajduje sie prezna Diaspora Ukrainska – ProUpowska – jest Sponsorem Forum Szlachty Polskiej, ktorego jest Glownym Moderatorem. Pan Lucki jest Masonem NeoKosciola – Rycerzem Columba.

    Pan Lucki byl Przeciwnikiem ingerencji Oficjalnej Rzadu PRLBis przeciwko wycieczce Rowerowej Imienia Bandery do Polski

    Jest Przeciwnikiem Krytyki Zarzadu Szlachty Polskiej w slowach „Jak Smie Pan Krytykowac Prezesa ZSzP” – chodzilo o Prezesa Grocholskiego, co swiadczy niezbicie o Roli zwyklych Przynaleznych i Liderow w Zwiazku Szlachty Polskiej, ktora streszczajac mozna opisac – „mozesz byc i nas legalizowac ale NIE Smiej sie czemukolwiek Sprzeciwiac” – skad my to znamy?…

  2. Piotrx said

    http://www.zapalowski.eu/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=20&Itemid=54&limitstart=10

    Centrum naukowe im. Doncowa

    Na Ukrainie nacjonaliści powołali naukowe centrum badań na dorobkiem naukowym ideologa ukraińskiego faszyzmu Dmytro Dońcowa. Co ma badać i co popularyzować nie trzeba nikomu mówić.

    http://www.dontsov-nic.org.ua

    **********************************

    Niepokojąca symbolika
    środa, 04 stycznia 2012 20:13 |

    Poniżej zamieszczam wywiad jakiego udzieliłem Naszemu Dziennikowi

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120104&typ=sw&id=sw07.txt

    Z dr. Andrzejem Zapałowskim, prezesem Przemyskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

    – To bardzo niebezpieczne zjawisko, które pokazuje, że władze zachodniej Ukrainy z jednej strony idą na konfrontację historyczną z większością państwa ukraińskiego i z obecną władzą, a z drugiej strony, w ten oto sposób przygotowują się do przyszłorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej. Władzom zachodniej Ukrainy, sprzyjającym postawom nacjonalistycznym, bardzo zależało na ukończeniu upamiętnień typu łuk triumfalny poświęcony Banderze we Lwowie, by w trakcie Euro 2012 móc tę ideologię i swego bohatera zaprezentować Europie i światu. W ten sposób, bez makijażu, ukraińskie władze pokazują swoje prawdziwe oblicze. W tej chwili jest to jeden z nielicznych regionów Europy, który de facto promuje zbrodniczą ideologię.

    O czym świadczy gloryfikacja Bandery i OUN-UPA na zachodniej Ukrainie?

    Chce Pan powiedzieć, że postać Bandery i wszystko, co się za nim kryje, ma być wizerunkiem przedstawianym przez Ukraińców Europie?
    – Dokładnie. Proszę sobie przypomnieć, ile kontrowersji i niezadowolenia wśród radnych i władz Lwowa, który będzie jednym z miast gospodarzy Euro 2012 na Ukrainie, wywołała decyzja ukraińskiego rządu o rezygnacji z nadania imienia Stepana Bandery Międzynarodowemu Lotnisku we Lwowie. Ostatecznie otrzymało ono imię założyciela tego miasta, króla Daniela Halickiego. Była też propozycja władz Lwowa – na szczęście odrzucona – dotycząca nadania stadionowi we Lwowie imienia Bandery. To pokazuje, że ma on być symbolem wszystkiego, co się kojarzy ze Lwowem. Tym samym władze tego regionu wchodzą w niszę ideologii, która jest zaprzeczeniem tego, co symbolizuje sport. Zamiast pokazać to, co pozytywne, co niesie chociażby rywalizacja sportowa, która z założenia ma łączyć ludzi, nacjonaliści ukraińscy chcą szerzyć ideologię nienawiści i wykorzystać Euro 2012 do propagowania banderyzmu. To jakiś koszmar.

    Polska zachowuje się dość powściągliwie wobec tego rodzaju gestów.
    – Nawet gdyby uznać to za wewnętrzne sprawy Ukrainy, polskie władze powinny się do tego jednoznacznie odnieść. W sytuacji kiedy jesteśmy współgospodarzem Euro 2012, nie tylko powinniśmy, ale wręcz mamy obowiązek to zrobić, bo inaczej ponosimy współodpowiedzialność za szerzenie pod płaszczykiem piłkarskich mistrzostw jakiejś wrogiej ideologii, w tym wypadku zupełnie sprzecznej z duchem rywalizacji sportowej. Uważam, że polskie MSZ nie powinno tego lekceważyć w interesie polskiej racji stanu. Konieczne są zdecydowane reakcje, że Ukraina nie można iść dalej w tym kierunku. Jeżeli władze Lwowa i obwodu lwowskiego budują szereg pomników Bandery, którego upamiętnienia są obecne niemal w każdej gminie zachodniej Ukrainy, to mamy do czynienia z kultem, który docelowo ma być większy niż kult samego Józefa Stalina. To już nie ma nic wspólnego z polityką historyczną, to jest już obsesja, która jest niebezpieczna także dla Polski jako sąsiada Ukrainy. Wystarczy tylko wspomnieć neonazistowską spadkobierczynię ludobójców z OUN-UPA, ukraińską partię Swoboda, której struktury lwowskie m.in. kwestionują granicę z Rzecząpospolitą Polską.
    Obawy budzi też stosunek do mniejszości narodowych, do obcych. Ten element wciąż się przewija w zachowaniu i wychowaniu młodego pokolenia. Zamiast z wygaszaniem napięć mamy do czynienia z podsycaniem wrogich nastrojów, co musi budzić obawy. Jakie bowiem wnioski ma wyciągać młody człowiek, skoro wpaja mu się do głowy, że mordowanie niewinnych ludzi jest aktem patriotyzmu.

    Dziękuję za rozmowę.

    **************************************

    Na Ukrainie ciągle budują pomniki mordercom Polaków
    czwartek, 17 listopada 2011 13:47 |

    Na Ukrainie ciągle budują pomniki mordercom, a niektórzy podkarpaccy samorządowcy hołubią ukraińskie samorządy gdzie je budują. Do tych samorządów należy m.in. władze Przemyśla i powiatu przemyskiego. Brawo Panowie!

    Kiedyś w pewnym filmie padł pewien dialog, który parafrazując brzmiał by następująco „gdyby głupota miała skrzydła, byście latali niczym gołębica”.

    /alez to nie jest głupota to celowe działania kryptoukraińców we wladzach miejskich – Piotrx/

    Poniżej wiadomości z Ukrainy.

    Nowe pomniki Bandery

    Do końca bieżącego roku zostanie ukończony Łuk Triumfalny za pomnikiem Stepana Bandery we Lwowie.

    Jak poinformowała wykonująca prace miejska spółka budowlana, w tej chwili obłożono granitem już około 700 metrów kwadratowych powierzchni łuku.

    Zgodnie z rozstrzygniętym w 2002 roku projektem, za 7-metrową figurą Bandery ma znajdować się 30-metrowy Łuk Triumfalny na czterech kolumnach. Każda ma symbolizować inny okres ukraińskiej historii: książęcy, kozacki, Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz współczesny. Całość została wyceniona na 8,5 miliona hrywien

    Monument Bandery we Lwowie będzie największą na Ukrainie budowlą poświęconą tej postaci. Jednak liderowi OUN, uznawanemu w Galicji Wschodniej za symbol walki o niepodległość, wzniesiono na tym terenie liczne pomniki. W obwodzie lwowskim w miejscowościach: Borysław, Drohobycz, Dublany, Mościska, Stryj, Kamionka Bużańska, Welikoselki, Wola Zaderewacka, Czerwonogród (dawny Krystynopol), Truskawiec, Turka, Morszyn, Stary Sambór. W obwodzie tarnopolskim: Tarnopol, Brzeżany, Buczacz, Zaleszczyki, Krzemieniec, Trembowla, Podwołoczyska, Werbów, Kozówka, Strusów. W obwodzie iwanofrankowskim: Iwano-Frankowsk (dawny Stanisławów), Kałusz, Kołomyja, Horodenka, Hrabinka, Uhrynów Stary, Berezów Średni, Uzyn, Mykytynce.

    W niedzielę 20 listopada br. odbędzie się uroczyste odsłonięcie kolejnego pomnika Bandery, w Samborze na Ziemi Lwowskiej, a niedługo później w sąsiednich Mostach Wielkich. „Myślę, że każde miasto w Galicji powinno mieć pomnik Bandery” – skomentował te wydarzenia dla portalu Zaxid.net przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej Ołeh Pańkewycz z nacjonalistycznej partii „Swoboda”.

    Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na ludności polskiej, dokonywanego przez swoje zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię, dowodzoną przez Romana Szuchewycza. W wyniku ich działalności ukraińscy nacjonaliści zamordowali od 100 do 150 tys. osób.

    tr/Kresy.pl

    Kuźniecowsk uhonorował Banderę i Szuchewycza

    Na ostatniej sesji samorządu miasta Kuźniecowsk (obwód rówieński), w dniu 28 października br., przyjęto uchwałę o nadaniu tytułu honorowego obywatela liderowi ukraińskich nacjonalistów Stepanowi Banderze oraz dowódcy UPA Romanowi Szuchewyczowi.

    „Za” głosowało 26 z 32 obecnych na sali radnych. Inicjatorem uchwały była grupa radnych z nacjonalistycznej partii „Swoboda” oraz partii „Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko, w głosowaniu poparli ją także deputowani ugrupowań „Front Zmian” i „Pora”. Przeciw była „Partia Regionów”.

    Portal „Swobody” przytacza komentarz jednego z inicjatorów uchwały, radnego tej partii Jurija Krawcia: „(…) to ważne wydarzenia dla miasta. Świadczy o tym, że Ukraińcy adekwatnie odbierają prawdziwą historię swojego państwa, a szczególnie te jej strony dotyczące bohaterskiej walki Ukraińskiej Powstańczej Armii. Przy okazji, jedną z ulic w Kuźniecowsku nazwano na cześć atamana Tarasa Bulby-Borowcia. Tak więc, w przeciwieństwie do politycznych szarlatanów, naród udowadnia, że nie jest pozbawiony pamięci i zdrowego rozsądku i nie zapomina o wielkich czynach tych, którzy świadomie oddali swoje życia w imię Ojczyzny.

    Honorując prawdziwych Bohaterów Ukrainy, nie pozwolimy, aby słudzy Kremla narzucali nam cudzą historię. Stepan Bandera i Roman Szuchewycz to symbole walki o wolność i niepodległość Ukrainy. Szacunek dla ich czynów to święty obowiązek dla potomków. Bo naród, który nie szanuje swojej przeszłości nie ma przyszłości!”.

    Kuźniecowsk to kolejne na zachodniej Ukrainie miasto, które podjęło tego typu uchwałę. Wcześniej honorowe obywatelstwo nadały Stepanowi Banderze m.in. miasta Łuck, Lwów, Iwano-Frankowsk (dawny Stanisławów), Tarnopol, Truskawiec, Kowel, Sokal, Czerwonogród (dawny Krystynopol), Chust (w kwietniu br. sąd rejonowy w Chuście unieważnił tę decyzję), Brody, Żółkiew, Trembowla, Jaworów, Nowojaworowsk, Borysław, Radziechów, Dublany, Rawa Ruska, Kołomyja, Dolina, Sambor, Stebnik, Skole, Morszyn.

    Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na ludności polskiej, dokonywanego przez swoje zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię, dowodzoną przez Romana Szuchewycza. W wyniku ich działalność ukraińscy nacjonaliści zamordowali od 100 do 150 tys. osób.
    (…)

    *******************************************

    Redaktor Bohdan Huk z Przemyśla
    poniedziałek, 19 września 2011 14:39 |

    Nie chcę komentować działalności publicystycznej tego pana, gdyż szkoda czasu. Jednakże polecam od czasu do czasu zapoznać się z twórczością piewcy Bandery. W poniższym tekście „udowadnia” iż Polacy przygotowywali programowo mordy na Ukraińcach. Za przykład posłużył mu dokument stworzony przez „Gala Anomima”.

    http://nslowo.pl/content/view/1910/99/

    http://www.zapalowski.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=1566:redaktor-bohdan-huk-z-przemyla&catid=20:moim-zdaniem&Itemid=54

  3. Piotrx said

    Euro 2012 nie zmieni Ukrainy – uważa ukraiński analityk polityczny Władysław Gulewicz.

    http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120316/LUDZIEIOPINIE/120319753

    Władysław Gulewicz – analityk polityczny gazety „Czas Pik”, wydawanej na Ukrainie. Ekspert rosyjskiego Centrum Ocen Strategicznych i Prognoz. Publikuje w wydawanych w Moskwie „Stosunkach Międzynarodowych”. Współpracuje z Wydziałem Socjologii Uniwersytetu im. Łomonosowa w Moskwie.

    – Jak wygląda Ukraina na kilkadziesiąt dni przed Euro 2012?

    – Na Ukrainie tak specjalnie to nic się nie zmieniło. Władze ciągle mówią, iż infrastruktura do organizacji Euro 2012 jest przygotowana. Najwyraźniej sądzą że wystarczy to, że lotniska w Kijowe, Charkowie, Doniecku i Lwowie już są zmodernizowane. Trzeba jednak podkreślić, iż obecny rząd stara się stworzyć najlepsze warunki do odbycia mistrzostw.

    – W jaki sposób ukraińskie miasta są przygotowane do mistrzostw? Czy jest odpowiednia infrastruktura: stadiony, hotele, drogi, koleje?

    – To zależy, o jakich miastach mówimy. Jeżeli mamy na myśli Kijów czy Donieck, to trzeba powiedzieć, że jest w miarę dobrze. Obecnie na lotnisku Borispol w Kijowie jest pięć terminali, z tego trzy międzynarodowe. Lotniska we Lwowie czy Charkowie także próbuje się modernizować.

    – Jak ukraińskie społeczeństwo zapatruje się na Euro 2012? Czy dla nich to szansa na promocję czy tylko zmarnowane pieniądze na organizację?

    – Nie ma wątpliwości, że dla Ukrainy Euro 2012 to szansa na podniesienie swojej pozycji i zmianę wizerunku w oczach Zachodu. Dla każdego państwa mistrzostwa to dodatkowa możliwość na zyski finansowe. Kijów tutaj nie jest wyjątkiem. Chociaż obecnie sytuacja ekonomiczna Ukrainy nie jest dobra i wielu obywateli nie jest z tego powodu zadowolonych, to jednak władze miast, w których będą odbywały się rozgrywki robią wszystko, żeby odpowiednio przygotować się do tego sportowego wydarzenia. Na ten moment jednak nie obserwuje się jeszcze specjalnego ożywienia i emocji z powodu przygotowań do mistrzostw.

    – Jakie są obecnie nastroje na Ukrainie? Czy dzisiejsza Ukraina jest bardziej prorosyjska czy prounijna?

    – To pytanie jest mi bardzo bliskie, ponieważ zawodowo zajmuję się geopolityką i analizą polityczną. Sympatie prorosyjskie na Ukrainie są dosyć silne, zwłaszcza na południu i wschodzie kraju. Wynikają w dużej mierze z historycznych korzeni.

    Obecnie sympatie na zbliżenie z Rosją i UE, w społeczeństwie rozkładają się w przybliżeniu po połowie.

    Historyczne prounijni są mieszkańcy obwodów zachodnio-ukraińskich, którzy jednocześnie są bardzo polonofobscy.

    Mieszkańcy wschodniej i południowej Ukrainy, bez względu na swoją przeważnie prorosyjskość, są przyjaźnie nastawieni do Polaków i nie są polonofobami. Władze ukraińskie dbają o to, aby zwiększyć poziom poparcia dla integracji kraju z Unią Europejską.

    – W jaki sposób?

    – Muszę przyznać, że często robią to metodami represyjnymi. Książki rosyjskojęzyczne, przeważnie są importowane z Rosji przez prywatnych przedsiębiorców, którzy chcą się wstrzelić w gusta czytelników. Książki ukraińskie są narzucane społeczeństwu często siłą, na przykład kiedy młodzież w szkołach lub na uniwersytetach zmusza się do czytania w języku ukraińskim. Jednak trzeba podkreślić, iż poziom literatury ukraińskiej jest bardzo niski, o czym mówił jeszcze Adam Mickiewicz, charakteryzując jego styl jako “cup! cup! chop! chop!”. Na Ukrainie walczy się z kształceniem w języku rosyjskim, nawet w przedszkolach. Są przedszkola dla dzieci Wietnamczyków, gdzie mówi się po wietnamsku, np. w Charkowie, jednak nie wolno mieć rosyjskich przedszkoli, i to w kraju gdzie więcej niż 60% obywateli rozmawia na co dzień po rosyjsku.

    – Jak Euro 2012 może zmienić Ukrainę?

    – Z przykrością muszę powiedzieć, że nie zmieni. Nawet jeżeli władzom uda się wybudować przy okazji mistrzostw dużo inwestycji, to i tak tych nie wystarczy ich, żeby istotnie poprawić poziom ekonomiczny Ukrainy. Kiedyś Ukraina była mocno związana ekonomiczne z Rosją, za czasów byłego ZSRR. Te więzi zostały zerwanie po rozpadzie ZSRR. Obecnie Kijów nie zgadza się na odrodzenie tych kontaktów, tylko z tego powodu, że to nie leży w interesie elity politycznej kraju. Za ten stan muszą płacić obywatele Ukrainy, którzy na co dzień borykają się z problemami ekonomicznymi. Kiedy naród żyje na niskim poziomie, to władze powinny robić wszystko, aby ten stan poprawić. Kijów w tym względzie nic nie robi.

    – Czy piłkarskie mistrzostwa nie zostaną wykorzystane do kampanii wyborczej?

    – Oczywiście, ze zostaną. Nie można zaprzeczyć temu, ze administracja Wiktora Janukowicza zrobi wszystko, żeby wykorzystać Euro 2012 dla własnych celów politycznych.

    – Za niedługo Ukrainę czekają wybory. Jak może się rozwinąć sytuacja? W którą stronę pójdzie Ukraina?

    – To nie jest łatwo określić w tym momencie. Wydaje się jednak, że Ukraina zostanie dalej krajem “między”, to znaczy będzie nadal balansować miedzy Zachodem a Rosją. Przez to w dalszym ciągu będzie występował pewien stopień niestabilności społecznoekonomicznej. Ukraińska opozycja zmarnowała swój potencjał. Do tego przedstawiciele opozycji są w takim samymi stopniu skorumpowani, jaki i ich oponenci polityczni. Im więcej “ukraiński” będzie następny rząd, tym więcej nacjonalistyczna będzie Ukraina.

Sorry, the comment form is closed at this time.