Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Kwiecień 22nd, 2012

Sprostowanie w sprawie firmy Cubic Consultants

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

W komentarzach, nadsyłanych przez gości odwiedzających gajówkę, znalazły się dwa, identyczne w treści, a dotyczące firmy Cubic Consultants Sp. zoo.

Linki do oryginalnych komentarzy znajdują się tu:
https://marucha.wordpress.com/2012/01/08/cywilizacja-lacinska/#comment-135272
https://marucha.wordpress.com/2012/01/08/cywilizacja-lacinska/#comment-135273

Poniżej, dla przypomnienia, ich treść:
Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | Możliwość komentowania Sprostowanie w sprawie firmy Cubic Consultants została wyłączona

Syjonizm – śmiertelnym wrogiem katolicyzmu

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Poniższy artykuł jest oparty na wpisie dokonanym przez użytkownika PAROLE na forum dyskusyjnym Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X: http://forum.piusx.org.pl/
Admin.

1. Czy wrogiem śmiertelnym katolicyzmu jest syjonizm?

Tak. Syjonizm jest wrogiem śmiertelnym katolicyzmu. I to z kilku powodów.

A) Z powodów teologicznych. Ponieważ głosi uznanie Żydów pod względem etnicznym, religijnym i politycznym jako zbiorowości posiadającej specjalny status ontologiczny. Z punktu widzenia katolicyzmu, społecznością doskonałą i wybraną przez Boga do realizacji Jego zakrytych przed oczami ludzi planów jest założony przez Jezusa Chrystusa Kościół katolicki, jedyny posiadający legitymistyczną ciągłość władzy od czasów apostolskich. Stanowisko to stoi w oczywistej sprzeczności z poglądami żydowskimi, które przyjmują, że Żydzi stanowią naród wybrany, a ich wybraństwo jest wieczne. Dodatkową kontrowersją, której żydowscy i chrześcijańscy zwolennicy syjonizmu oraz katolicy poświęcają sporo trudu, jest sprawa Ukrzyżowania Chrystusa, które było automatycznym (tak to widzą Ojcowie Kościoła) zerwaniem Starego Przymierza, a zarazem ostateczną sygnaturą postawioną na wybraństwie uczniów Chrystusa. Żydzi wiadomo, że odrzucają Chrystusa jako Mesjasza, starając się w syjonistycznych dywagacjach teologicznych wybrnąć z tego problemu, przedstawiając Joszuę, nauczyciela żydowskiego, jako jednego z szeregu żydowskich mesjaszy. Koncepcja ta po II wojnie światowej w interpretacji wyznawców Religii Holocaustu została sprowadzona do poglądu przyjmującego, że każdy Żyd posiada w sobie potencjalny element mesjasza. Stąd prosty wniosek, że Żydzi jako zbiorowość stanowią zbiorowego mesjasza ludzkości. Syjoniści (obojętnie czy prawicowi-religijni, czy lewicowi-agnostyczni) podzielają w większości ten pogląd, pomimo tego, że stanowią (jak to widzi część rabinów) herezję w obrębie judaizmu. Kontrowersja żydowska polega wyłącznie na problemie, na ile możliwy jest kult narodu wobec jedynego prawowitego kultu Boga. Jest to jednak nie tylko problem Żydów jako etnosu, ale wszystkich nacjonalistów.

B) Z powodów ściśle politycznych. To znaczy, że syjoniści dokonali na przestrzeni ostatnich stu lat przeniesienia judaistycznego poglądu o wybraństwie w sferę bieżącej polityki. Było to działanie, o którym nie marzył nie tylko Herzl, ale które nie przyszło do głowy nawet Żabotyńskiemu. Po II wojnie światowej, która zlała się w swoim okrucieństwie względem Żydów z jednej strony z wyobrażeniami mesjanistycznymi (a więc mitologicznymi judaizmu), z drugiej zaś z postulatami politycznymi utworzenia państwa żydowskiego wysuwanymi przez syjonistów, dokonało się przekucie dotychczas pomijanego poglądu religijnego w konkretny pogląd polityczny. Jest on jednym z najważniejszych dogmatów Religii Holocaustu i aż dziw bierze, że nie został on przez czytelnika zauważony. Jednak chyba nie o syjonizm chodzi, a o insynuowaną Hajduckiemu sympatię do Palestyńczyków. Syjoniści, w zależności od stopnia swojego ureligijnienia, różnie rozumieją to wybraństwo. Dla jednych jest ono tożsame z judaistycznym pojęciem wybraństwa, dla innych jest pojmowane w humanistyczny sposób, jako zbiorową doskonałość etniczną Żydów, wreszcie dla trzecich jako pojmowanie Żydów w kategoriach elementów odpowiedzialnych za wyzwolenie społeczne, polityczne, religijne itd. całej ludzkości.

Pełna gama poglądów politycznych – od prawa do lewa. Taki jest syjonizm, różny i stale ewoluujący. To syjonistyczni przedwojenni „faszyści”?, tzw. rewizjoniści, defilujący w brunatnych koszulach i sojusznicy socjalistów oraz komunistów tęskniący za laickim państwem, pokroju Uri Hupperta. Wszyscy jednak z nich uznawali i uznają zbiorowość żydowską jako społeczność o statusie wyższym od pozostałych społeczności etnicznych na świecie. Janusz Korczak, popijający likiery z działaczami przedwojennej Falangi, postulował całkowitą separację wychowawczą dzieci żydowskich od chrześcijańskich, jako działanie korzystne dla zachowania integralnej specyfiki żydowskiej mentalności wychowanków. Jak widać ta gettyzacja nie wynikała z chrześcijańskiego antysemityzmu, ale ksenofobii pleniącej się wśród Żydów, na którą pomstował już w XIX wieku rabin Izaak Kramstück.

Wracając do głównego wątku, a zarazem do wniosków. Syjonizm jest wrogiem śmiertelnym katolicyzmu ponieważ jego działanie nie jest „równoległe”? do katolicyzmu, ale jest „prostopadłe”? do nauczania Chrystusa. Utrzymuje pogląd o trwałym wybraństwie Żydów. Głosi żydowski ekskluzywizm wśród innych narodów. Przyjmuje pogląd o Żydach jako zbiorowości mesjańskiej, nadając specjalny status ontologiczny państwu Izrael wśród innych państw. Podważa mesjański (jedyny i ostateczny!) charakter Jezusa Chrystusa, jednocześnie wynosząc ponad śmierć Krzyżową Chrystusa tragiczne dla Żydów wydarzenia II wojny światowej, nadając im status „biblijny”?, specjalny i wyższy. Obciąża chrześcijan odpowiedzialnością za wydarzenia przeszłości (antysemityzm, holocaust), podkreślając, że wydarzenia przeszłości w razie rezygnacji z idei specjalnego statusu (min. Wiesenthal i wielu innych) mogłyby doprowadzić do powtórzenia się tamtych wydarzeń. Syjonizm jest zaciekłym wrogiem idei państwa katolickiego, jako zorganizowanej społeczności politycznej, która jest sprzeczna z wysuwaną przez środowiska syjonistyczne ideą dywersyfikacji religijnej i etnicznej chrześcijańskich społeczeństw. Koegzystencja Żydów i chrześcijan jest nie tylko możliwa, ale i konieczna z powodów religijnych zawartych w przepowiedniach dotyczących końca czasów. Koegzystencja syjonistów i chrześcijan jest całkowicie niemożliwa, ze względu na rozbieżne cele Kościoła i syjonistów. W pierwszym wymiarze jesteśmy zobowiązani do nawracania Żydów, w drugim skazani na walkę polityczną.

2. Czy katolicyzm nie miał i nie ma większych wrogów np. komunizmu, islamu, modernizmu, masonerii?

Gdybyż dzisiejszy czas był wiekiem szlachetnych przeciwników, dających się wyzwać na pojedynek według szczytnych zasad św. Gambrinusa sprawa byłaby prosta. Jednak dzisiejsze czasy są wiekiem wojny wszystkich z wszystkimi. Żadna konwencja na świecie nie jest aż tak głupia, w dzisiejszych czasach wszechmocnej głupoty, by określać wysokość limitów na wrogów śmiertelnych.

Komunizm był w istocie największym wrogiem Kościoła w wieku XX, jednak czas tego najbardziej zbrodniczego na świecie bożka się już skończył. Pozostawił po sobie licznych bezpłodnych epigonów, kilka politycznych rezerwatów, sporo intelektualnego śmiecia dobrze ulokowanego w dzisiejszej przestrzeni ideowej. Długo nam jeszcze przyjdzie sprzątać te hałdy śmieci. Jednak pochylając się z drwiną lub w zadumie nad kolejnymi odpadkami, zauważymy wśród nich dawnych czcicieli wybraństwa klasy robotniczej, dziś (jak np. zmarłego niedawno Szczypiorskiego, ale i Lema, Bartoszewskiego) rozważających „ortodoksyjnie”? i „bogobojnie”? dogmaty nowej religii lewicowych i prawicowych klerków.
Modernistyczni teoretycy oderwani od rzeczywistości religijnej (taki np. abp Życiński), również spoglądają łapczywie na nowe horyzonty, nad którymi wschodzi nowa religijna gwiazda. Jednak jeśli się dobrze przyjrzeć całkiem znajoma, sześcioramienna gwiazda wczesnochrześcijańskich heretyków marzących o dziś zwiastowanym przez publicystów „Arki Noego”? i „Tygodnika Powszechnego”? judeochrześcijaństwie.

Dla masonerii, zwłaszcza tej „ureligijnionej”? „szkockiej”?, która od dłuższego czasu swój środek ciężkości przeniosła za ocean, dziwnym trafem to również interesująca podnieta intelektualna. Cała dzisiejsza amerykańska elita „likudowców”? Busha (neokonserwatystów) szlify zdobywała w cichych lożach rytu szkockiego. Dziś priorytetem ich polityki jest obrona pozycji politycznych Izraela za pieniądze amerykańskiego podatnika. To również śmiertelny wróg Kościoła, bo najbardziej fanatyczny w sekcie syjonistów (polecam dostępnego w Polsce Marvina Byers”a lub Jana Wilhelma van der Hoeven).

A islam, o który tak bardzo czytelnikowi chodzi? Był sobie. Jest i prawdopodobnie będzie. Będzie coraz istotniejszym elementem politycznym i społecznym Europy, którego dynamika religijna sukcesywnie będzie wzrastać. Dynamika etniczna tego elementu społecznego naszego kontynentu jest już najwyższa. Niewątpliwie to również śmiertelny wróg Kościoła. Na razie islamiści zajęci są walką z „Wielkim Szejtanem”?. Europą i jej przegniłymi ideami liberalnego postoświecienia islamiści gardzą, pozostawiając Europę jej własnemu upadkowi, którego żadna jaśnieoświecona banda brukselskich biurokratów nie zahamuje.

Co czeka biedny katolicki Kościół w starciu z takimi wrogami? Niewątpliwie jesteśmy skazani na ostateczne zwycięstwo. Wszak to zostało nam obiecane przez Jezusa Chrystusa. I nie jest to, jak może czytelnik sądzić, ani przejaw religijnego fanatyzmu, ani brak jasności widzenia politycznego. Sprawy teologiczne są dobrze widoczne i kolejne wydarzenia historyczne pokazują jasno wypełnianie się Bożych przepowiedni zawartych w maryjnych objawieniach i Apokalipsie. Natomiast gnilne procesy polityczne i społeczne w Europie zaszły już tak daleko, że próba konserwowania czegokolwiek w tym wymiarze zakrawa na szaleństwo. Jedyne co można zrobić to trwać.

Zapewne wielu z nas zostanie zmiecionych przez nadchodzącą falę wydarzeń historycznych, nie należy jej jednak powstrzymywać. Należy się do niej przygotować. A kiedy brudna fala przypływu przejdzie niosąc za sobą brudny szlam, sterty nieczystości i cały ten bałagan dzisiejszej cywilizacji, rozpoczniemy to co zrobili nasi przodkowie już niejednokrotnie w samej Europie i na krańcach świata. Zaczniemy budować. Wszak – odwołując się do ulubionego porównania amerykańskich prawicowych, chrześcijańskich syjonistów – Europa to Grecja. Po peloponeskiej hekatombie Hellady deptanej przez barbarzyńskie hordy nadchodzi czas na imperialne szlaki Aleksandra.

 

Posted in Kościół | 37 Komentarzy »

Historia pieniądza przyszłości (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Na artykuł zwrócił nam uwagę p. P.E. 1984

1. Ostaca – pieniądze starożytnego Egiptu

W starożytnym Egipcie przez okres ponad tysiąca lat pieniądzem był kwit potwierdzający złożenie przez rolnika w magazynie odpowiedniej ilości zboża. Biblijny Józef, interpretujac sen faraona jako zbliżające się siedem lat nieurodzaju i suszy, zainicjował na dużą skalę magazynowanie zapasów zboża.

W starożytnym Egipcie kwit „Ostaca” w postaci wygrawerowanej informacji (data przyjęcia i ilości worków pszenicy) na kawałku gliny jest jednym z najstarszych, historycznie znanym zastosowaniem pieniądza. Zmagazynowane zboże było podstawą monetarnego systemu. Wlaściciel kwitu „Ostaca” mógł kupić inne produkty w zamian za swój kwit, który zmieniał właściciela. Osoba chcąca odebrac ilość zboża wygrawerowanego na „Ostaca” kwicie była obciążana kosztami przechowywania zboża, tj. opłatą strażników i stratami spowodowanymi przez gryzonie. Pieniądz „Ostaca” tracił z upływem czasu na wartości lub – innymi słowy – zawierał czasowo powiększający się ujemny odsetek.

Przykładowo, za 10 worków przenicy po 6 miesiącach można było otrzymać tylko dziewięć worków. Egipcjański rolnik nigdy nie gromadził „Ostaca” pieniędzy, tylko inwestował w poprawę wydajności jego roli. Setki tysięcy sztuk „Ostaca” pieniędzy wykopano na całym terenie dawnego państwa egipskiego. Pieniądz „Ostaca” zapewnił pracę i dobrobyt dla wszystkich Egipcjan przez ponad tysiąc lat. Ekonomiczny „Cud nad Nilem” nigdy się nie powtórzył.

2. Brakteaty – pieniądze niemieckiego Średniowiecza

Historia Europejskiego gotyckiego średniowiecza w latach 1150 do 1450 odnotowuje niespotykany wcześniej i później ekonmiczno – kulturalny rozkwit Niemiec. Magdeburski arcybiskup Wichmann (1110-1192) był inicjatorem pieniędzy (Pfennigs) tłoczonych jednostronnie z cienkiej, srebrnej blachy, zwanych Brakteatami (bractes = cienka blaszka). Żeby zapewnić sprawność transakcji handlowych oraz sprawne i sprawiedliwe opodatkowanie obywateli dwa razy do roku, Brakteaty byly usuwane z obiegu i zastępowane nowymi pieniędzmi z cienkiej, srebrnej blachy. W trakcie wymiany każde 12 starych Pfennigs bylo wymieniane na 9 nowych Pfennigs, pozostale 3 Pfennigs byly formą 25% rocznego podatku.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka, Historia | 32 Komentarze »

Humor z posiedzeń szkolnej Rady Pedagogicznej

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Rzecz dzieje się w Warszawie, w latach 1980-tych.

Złotego Krzyża przyznają co 20 lat.

Proszę o usprawiedliwienie niedomogów dyscyplinujących prace.

Ręce uczniowskie maja tendencje do niszczenia.

Niszczenie naszych dzieci w ubikacjach jest straszne.

Proszę nie wychodzić ze szkoły bez mojego porozumienia.

Żebyście nie mieli do mnie żalu o zaskoczone działanie.

Złodziej weźmie torbę z zawartością klucza.

Pochód pierwszomajowy zakończy się orientalnie (!) o godzinie drugiej.

Żebyście państwo mieli czujność w zakresie gazu, zwłaszcza w obrębie głównego kurka.

Nauczyciel dyscyplinuje uczniów w momencie organizacyjnym (chodzi o sprawdzenie listy).

Nauczycielom potrzebny jest bodziec zmuszania.

Przewodnicząca podnosi wszystkich uczniów do hymnu.

W piątek następuje wykończenie klas (chodzi o koniec roku szkolnego).

Nauczyciel nie spełnia odpowiedzialności nałożonej.

Pani pielęgniarka podejmie akcje wszawicy w miesiącu wrześniu.

Omówię temat padaczkowy.

Dzieci można zburać

Obchodzimy Wszystkie Święte.

Chciałam powiedzieć uderzającą wiadomość.

Pracujemy na żywym materiale (chodzi o dzieci). Należy egzekwować spóźnienia od dzieci.

Należy wyprostować dyskusję na właściwe tory.

Idzie multum spraw które trzeba przyjąć na świeżo.

Krach panuje z podręcznikami.

Ma każdy działkę do sprostania

Należałoby w dniu dzisiejszym stanąć w tym temacie.

Proszę składać deklaracje w sposób deklaratywny.

Należy uczyć zamkniętych okien.

Jest to niemożliwe na moje barki udźwignąć to.

Ja stawiam taki zarzut państwu i proszę obronić go.

Nie wszyscy państwo przestrzegacie terminy.

Nadesłała p. Helena, za co serdecznie dziękujemy. Nie wiedzieliśmy, iż styl mówienia Młodej Lekarki był aż tak dalece rozpowszechniony.  – admin.

Posted in Różne | 9 Komentarzy »

„Dym Szatana” w Polskim Kościele Katolickim

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Nie zgadzam sie z pozytywnymi ocenami dotyczącymi niektórych wymienionych duchownych czy hierarchów ale zamieszczam tekst z uwagi na sporo ciekawych informacji w nim zawartych [PiotrX]

PRP nr 286 i 287

Część I

Zagadkowe zachowania pewnych hierarchów polskiego Kościoła przywodzą mi na myśl stwierdzenie papieża Pawła VI, iż przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym Szatana /J. Mackiewicz, Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy/.

Pius XII, a także kilku kardynałów, którzy zapoznali się z trzecią tajemnicą fatimską także mówili że dotyczy ona wielkiej apostazji w Kościele. Kardynał Ciappi dodawał że wielka apostazja – rozpocznie się od samych jego szczytów. Niepokojące informacje o polskim Kościele podał w tygodniku Głos w 2008 r. prof. Jan Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej. Stwierdził on, że wśród księży diecezjalnych było 142 tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa /TW/, a wśród zakonników – 45, zakonnic – 12, na KUL – 24, w ATK – 15, a wyższych seminariach duchownych – 39. /Nasza Polska nr 438/.

Konflikt o krzyż na Krakowskim Przedmieściu upamiętniający smoleńską tragedię, w którym kuria warszawska poparła decyzję prezydenta nakazującego przenieść go z przestrzeni publicznej do zamkniętego kościoła – zainspirował mnie do prześledzenia postępowania kilku hierarchów w ciągu ostatnich ośmiu lat.

W pierwszej części zajmę się tercetem: Tadeusz Pieronek, Józef Życiński, Tadeusz Gocłowski, który najczęściej prezentowany jest w środkach masowego przekazu.

Biskup Tadeusz PIERONEK pochodzi wprawdzie z krakowskiej ziemi, studiował na najstarszej polskiej uczelni – Uniwersytecie Jagiellońskim, ale trudno dostrzec w nim miłość do kraju rodzinnego, niełatwo też przywiązanie do tradycyjnego rzymsko-katolickiego Kościoła. Sakrę biskupią otrzymał z rąk kardynała Macharskiego 26-04-1992 roku. W latach 1992-1998 był sufraganem diecezji sosnowieckiej. Od 1998 roku pomaga biskupom archidiecezji krakowskiej w zajęciach liturgicznych. Jest on stałym komentatorem Dziennika Zachodniego, polskojęzycznego pisma dla Ślązaków, wydawanego przez „Niemców”. Ponadto jest członkiem fundacji Batorego, która jak wiadomo, zajmuje się kształtowaniem społeczeństw „otwartych”; wspiera kampanie przeciw homofobii, czyli homoseksualizm, parady gejów i lesbijek. Słowem przyczynia się do moralnego rozkładu narodów.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 24 Komentarze »

Sabotaż ukraiński i akcja pacyfikacyjna

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Nadesłał p. PiotrX.

Na terenie trzech województw Małopolski Wschodniej tj. lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego miały miejsce w 1930 roku wydarzenia znane pod nazwą “akcji pacyfikacyjnej”. Były one odpowiedzią ówczesnych władz polskich na sabotaż ukraiński, który był prowadzony z inicjatywy OUN . Poniższy tekst podejmuje tą problematykę. – Piotrx

Dr Felicjan Sławoj-Składkowski
Minister Spraw Wewnętrznych.

Ustęp przemówienia wygłoszonego dn. 9 stycznia 1931 r. w Komisji Budżetowej Sejmu.

…Przechodzę teraz do pacyfikacji Małopolski Wschodniej. To jest trzecia zadra, którą wbijają w moją duszę. Zarówno p. pos. Łucki, jak i p. pos. Matczak tak o tem mówią, że gdyby ktoś nie był w Polsce, toby sobie mógł myśleć: “Jakto, była ta sama atmosfera, ten sam kierunek Rządu, prawie przez cały czas ten sam Minister Składkowski i było znośnie, były drobne zatargi, jak zwykle, gdy dwie różne narodowości zamieszkują ten sam teren, i nagle zmiana, wszystkich ogarnął jakiś szał. Zaczęto się prowadzić pacyfikację, potem ucięto się i skończyło, nim Jeszcze panowie posłowie wypowiedzieli swoje piękne mowy. To było porażenie umysłu, na szczęście chwilowe, przejściowe i skończyło się na szczęście”.

To wszystko, co się działo, miało swoją przyczynę, miało swój przebieg i obecnie ma swój skutek i stwierdzam jako przedstawiciel Rządu, że Rząd stoi na stanowisku ciągłej i bezwzględnej równości obywateli w Polsce bez różnicy wyznania narodowości. Natomiast bez różnicy wyznania i narodowości tępi wszystkie nadużycia jednych obywateli przeciw drugim i na to niema żadnej rady. Dlatego, że to działanie było na terenie ukraińskim, dlatego też i działanie pacyfikacyjne było tam. Gdyby te nadużycia były gdzie indziej, w innem miejscu, to te same metody musielibyśmy gdzie indziej zastosować ze względu na rozmiar tych rzeczy, które tam się działy.

Niewątpliwie dołącza się sprawa trudna, — i tu zgadzam się z p. pos. Łuckim — że akurat są to Ukraińcy i ludność ukraińska. Rzecz przedstawia się krótko w ten sposób, że spokojna ludność ukraińska, która nic nie zawiniła, była tak steroryzowana przez przedstawicieli akcji rewolucyjnej w Małopolsce, Wschodniej, że wołała poprostu słuchać się ich niż Rządu, dlatego, że Rząd nie ochraniał ich od tych, którzy żądali: “Przechowaj moją broń, przechowaj materjał palny, ochroń i obroń mnie przed tymi, którzy pilnują, zmyl ślady” i t.d. Rząd wszystkiemu temu do września nie przeciwdziałał, natomiast tamci przychodzili i grozili, że jeżeli tego nie otrzymają od spokojnej ludności, to wtedy na nich wywrą zemstę.

Wytworzył się stan nie do zniesienia w żadnem państwie praworządnem, że czynniki rewolucyjne, działające przeciw temu państwu, zaciążyły nad całą spokojną ludnością ukraińską. Nad ludnością, której Rząd nie stawia absolutnie żadnych zarzutów, natomiast ma wiele zarzutów przeciwko tym, którzy tak zaciążyli nad ludnością. Miesiące letnie r. b. zaznaczyły się na terenie Małopolski Wschodniej niespotykanym od r. 1922 wzrostem akcji sabotażowej rozwijanej przez członków U.W.O. (Ukraińskiej Wojskowej Organizacji), względnie odpowiednik polityczny tej organizacji  O.U.N. (Org. Ukr. Nacjonalistów). Chciałbym podkreślić na wstępie, iż ze stron pewnych czynników ukraińskich zarówno w kraju, jak i zagranicą, usiłowano narzucić opinji publicznej fałszywy pogląd na istotne oblicze akcji sabotażowej przez naświetlenie, jakoby masowe wypadki pożarów prywatnego dobytku w Małopolsce miały swe żródło w spekulacji ubezpieczeniowej ich właścicieli.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 10 Komentarzy »

Profesor Jan Czochralski – w rocznicę śmierci

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Jeszcze do niedawna postać Jana Czochralskiego – nazywanego teraz „praojcem elektroniki” – była w Polsce zupełnie zapomniana, acz współcześnie należy do najczęściej wymienianych w świecie polskich uczonych.

Prof. Jan Czochralski, wybitny inżynier – metaloznawca, metalurg, chemik, zajmował się krystalografią metali i był m.in. wynalazcą metody otrzymywania monokryształów krzemu jedno- i wieloskładnikowych. Metoda zwana metodą Czochralskiego znalazła zastosowanie po II wojnie światowej w elektronice. Metoda Czochralskiego jest obecnie stosowana na masową skalę do produkcji mikroprocesorów przez największe światowe koncerny, a nazwa metody wraz z nazwiskiem polskiego badacza są szeroko cytowane w naukowej literaturze światowej.

Z KCYNI W ŚWIAT

Profesor pochodził z Wielkopolski. Przyszły znakomity wynalazca urodził się 23 października 1885 r. w Kcyni. Ojciec – z zawodu stolarz – prowadził zakład wytwarzający meble i trumny. Jan ukończył seminarium nauczycielskie w Kcyni. Jego ulubionym przedmiotem była chemia, a jego pierwszą posadą było stanowisko laboranta w aptece. W 1904 r. wyjechał do Berlina, gdzie najpierw pracował w AEG. W dwa lata później rozpoczął pierwszą naukową pracę w laboratorium firmy Kunheim & Co, aby po kilkunastu miesiącach przenieść się do Allgemeine Elektricitäts Gesellschaft, gdzie szybko awansował na stanowisko kierownika sekcji badania stali. Jest typowym samoukiem, ale uczęszcza też na wykłady chemii specjalnej na Politechnice w Charlottenburgu i eksternistycznie uzyskuje dyplom inżyniera chemika.

Na Uniwersytecie Berlińskim uczęszczał na wykłady na Wydziale Sztuki, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Margueritę Haase, pianistkę pochodzącą z holenderskiej zamożnej rodziny osiadłej w Berlinie.

SUKCES METALU B

W 1917 r. inż. J. Czochralski przenosi się do Frankfurtu nad Menem, gdzie zostaje szefem laboratorium metaloznawczego Metallbank und Metallurgische Gesellschaft AG. Inż. Czochralski prowadzi z powodzeniem pionierskie prace nad technologią produkcji blach, drutów i wyprasek aluminiowych, zajmuje się badaniem stopów aluminium oraz standaryzacją badań. W 1924 r. inż. Czochralski uzyskał patent na bezcynowy stop łożyskowy, zwany był w Polsce metalem B. Wynalazek miał szczególne znaczenie dla niemieckiej gospodarki objętej wówczas zakazem importu cyny. Patent został nie tylko kupiony w Niemczech, gdzie zaczęto go stosować w kolejnictwie, ale także w USA, ZSRR, Czechosłowacji, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajach. W Polsce metal B produkował Ursus. Był wykorzystywany powszechnie do lat 60. XX w., do momentu gdy łożyska ślizgowe zastąpiono tocznymi.

Inż. J. Czochralski szybko stał się człowiekiem sukcesu. W 1925 r. zostaje wybrany na przewodniczącego Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego (wcześniej piastował godność wiceprzewodniczącego). Sam Henry Ford złożył mu propozycję objęcia stanowiska dyrektora w laboratorium swojej firmy w Detroit.

POWRÓT DO POLSKI

Nie skorzystał inż. J. Czochralski z intratnej propozycji wyjazdu za ocean. Kiedy zaś pojawiła się propozycja ze strony prezydenta Ignacego Mościckiego objęcia katedry na Politechnice Warszawskiej, nie zastanawiał się długo nad powrotem do ojczyzny.

Nestor dziennikarstwa polskiego Stefan Bratkowski na podstawie rozmów z członkami rodziny Jana Czochralskiego sugeruje, że profesor współpracował z polskim wywiadem wojskowym, a z Niemiec wyjechał z… powodu grożącej mu dekonspiracji.

W 1929 r. Jan Czochralski otrzymał doktorat honoris causa i został mianowany profesorem Wydziału Chemii Politechniki Warszawskiej i kierownikiem utworzonej dla niego Katedry Metalurgii i Materiałoznawstwa, ściśle współpracującej z Ministerstwem Spraw Wojskowych. Wkrótce powstał z inspiracji prof. Czochralskiego Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa, stając się jednym z czołowych ośrodków europejskich w dziedzinie materiałoznawstwa. Prof. Jan Czochralski był uznanym w świecie autorytetem w tej dziedzinie, czołowym europejskim ekspertem, o którego opinie i ekspertyzy zwracały się renomowane instytutu oraz firmy.

Na Politechnice Warszawskiej nie wszyscy pozytywnie oceniali działalność naukową prof. Czochralskiego. Zwłaszcza prof. Witold Broniewski postawił prof. Janowi Czochralskiemu zarzuty, co do jego postawy moralnej, jak też deprecjonował jego naukowe osiągnięcia. Ostatecznie głośny w owym czasie spór zakończył się w połowie lat 30. procesami o zniesławienie, w których zeznawali także prominentni politycy, w tym prezydent Mościcki i minister oświaty Świętochowski, gen. Włodzimierz Langner (na rzecz prof. J. Czochralskiego zeznawali także… oficerowie wywiadu!). Proces cywilny wygrał prof. J. Czochralski i sąd skazał prof. W. Broniewskiego na dwa miesiące aresztu w zawieszeniu oraz zapłatę 500 zł grzywny.

TRUDNE LATA

Pod koniec 1939 r. prof. Jan Czochralski uzyskał od władz okupacyjnych pozwolenie na uruchomienie w Warszawie na bazie Instytutu Politechniki Zakładu Badań Materiałów, co było podyktowane ochroną pracowników uczelni i wyposażenia. Stało się to za wiedzą i zgodą rektora Drewnowskiego. Później powstały kolejne zakłady wzorowane właśnie na zakładzie Czochralskiego. Zakład wykonywał zadania na rzecz instytucji cywilnych oraz Wehrmachtu. Zatrudnionych było oficjalnie 160 pracowników, z czego 30 osób to faktycznie pracujący specjaliści (pozostali zaś byli po prostu chronieni przez sam fakt posiadania oficjalnych dokumentów o zatrudnieniu). Wśród pracowników wielu było członkami ruchu oporu.

W zakładzie – o czym wiedział prof. Jan Czochralski – wykonywano różne prace dla podziemia, m.in. odlewano w nim granaty oraz niszczono – przez przetopienie – części rakiet V-1 i V-2, po ich uprzednim zbadaniu przez prof. Janusza Groszkowskiego. Prof. Jan Czochralski wykorzystywał kontakty z Niemcami i podejmował się interwencji w sprawie osób aresztowanych, dzięki czemu zwolniono m.in. z obozów koncentracyjnych późniejszych profesorów: Mariana Świderka z Buchenwaldu i Stanisława Porejko z Gusen.

7 kwietnia 1945 r. przebywający w Łodzi z rodziną Jan Czochralskiego został aresztowany jako niejaki Jan vel Johan Czochralski, obywatel Rzeszy, dawny honorowy profesor Politechniki Warszawskiej, pod zarzutem współpracy z niemieckimi władzami okupacyjnymi na szkodę osób spośród ludności cywilnej, względnie Państwa Polskiego. Od 18 kwietnia do 14 sierpnia 1945 r. przebywa w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Jednak Specjalny Sąd Karny w Łodzi na rozprawie 13 sierpnia 1945 r. oddala stawiane mu zarzuty.

Mimo to Senat Politechniki Warszawskiej odmówił przyjęcia go do pracy uchwałą z 19 grudnia 1945 r., w której czytamy: „Jan Czochralski od końca 1939 r. przestał być uważany przez grono profesorów za profesora Politechniki Warszawskiej”. W ten sposób wykluczono go ze środowiska uczonych polskich i skazano na zapomnienie.

A pamiętajmy, że Czochralski w czasach stalinowskich nie mógł ujawnić współpracy z wywiadem AK.

Profesorowi Czochralskiemu proponowano nawet katedrę w Wiedniu, bo był znanym i uznanym uczonym w świecie, co oczywiście wiązało się z emigracją. Profesor nie zdecydował się emigrować i powrócił wraz z żoną do rodzinnej Kcyni. Tam założył małą firmę BION, produkującą różnego rodzaju wyroby kosmetyczne.

Profesor zmarł w Poznaniu 22 kwietnia 1953 r. po rewizji UB w jego willi w Kcyni. Przyczyną zgonu był atak serca [Dodajmy: spowodowany niezwykłą brutalnością ubeckich bandziorów, którzy szukając dolarów nie tylko zrywali podłogi, niszczyli meble, obrazy, antyki – ale również torturowali Profesora fizycznie i psychicznie – admin]. Został pochowany na starym cmentarzu w Kcyni, w anonimowym grobie. Tablica z jego nazwiskiem została umieszczona jednak dopiero w 1998 r. Tymczasem w maju 2011 r. w Archiwum Akt Nowych odnaleziono meldunek Czochralskiego do komendy Głównej AK. Odnaleziony dokument potwierdza jego współpracę z wywiadem AK (Oddział II).

29 czerwca 2011 r. Senat Politechniki Warszawskiej ogłosił rehabilitację Czochralskiego.

Oprac. Anna Bielska, Marek Bielski

*                   *                 *

Stanowisko Senackiej Komisji Historii i Tradycji Szkoły PW w sprawie Uchwały Senatu z dnia 19 grudnia 1945 r. dotyczącej prof. dr. h.c. Jana Czochralskiego:

Senacka Komisja Historii i Tradycji Szkoły zwraca się do J.M. Rektora PW z wnioskiem o przedłożenie Senatowi PW stanowiska Komisji w celu dokonania oceny działalności prof. dr. h.c. Jana Czochralskiego i ustosunkowania się do uchwały Senatu z dnia 19 grudnia 1945 r., odmawiającej prof. Czochralskiemu dalszego zatrudnienia na PW.

Komisję utwierdza w tym przekonaniu wypowiedź prof. dr. hab. Janusza Lecha Jakubowskiego, jedynego żyjącego członka Senatu PW, podejmującego brzemienną uchwałę w dniu 19.12.1945. Prof. Jakubowski w swym pisemnym oświadczeniu dla komisji stwierdza, co następuje: „Zarzut stawiany prof. Czochralskiemu o nawiązanie współpracy z okupantem przez uruchomienie Zakładu Badań Materiałów w styczniu 1940 r. jest całkowicie niesłuszny. Utworzenie tego zakładu zostało wstępnie uzgodnione między profesorami K. Drewnowskim i J. Czochralskim. Zakłady takie miały zapewnić przetrwanie polskim pracownikom naukowym i, jak wykazała bliska przyszłość, uchroniły przed wywiezieniem do Niemiec ludzi i aparatury naukowej. Dzięki tej akcji ocalała duża część pracowników naukowych PW. Prof. Drewnowski za tę akcję nigdy i nigdzie nie był oskarżony o kolaborację; winno to dotyczyć także prof. Czochralskiego. (…) Dopiero w 1941 r. prof. Czochralski dostał polecenie od władz niemieckich wykonywania prac dla potrzeb Heereskraftfahrparku (HKP 554), przy czym za cenę odlewania panewek do pojazdów samochodowych Wehrmachtu uzyskał zgodę na wydawanie ZBM „mocnych” zaświadczeń o pracy. Zapewniło to byt i bezpieczeństwo kilkudziesięciu pracownikom.

*                   *                 *

Uchwała nr 338/XLII/2011 Senatu Politechniki Warszawskiej z dnia 29 czerwca 2011 r. w sprawie przywrócenia dobrego imienia prof. Jana Czochralskiego:

Senat Politechniki Warszawskiej po zapoznaniu się z dokumentami w archiwach państwowych oraz z uchwałami Senackiej Komisji ds. Historii i Tradycji oraz stanowiskiem Senackiej Komisji ds. Etyki Zawodowej, doceniając wybitne w skali światowej osiągnięcia naukowe prof. Jana Czochralskiego, będące podstawą nadania Mu w 1929 r. tytułu doktora honoris causa Politechniki Warszawskiej,w związku z ujawnionymi dokumentami potwierdzającymi Jego patriotyczną postawę w okresie II Wojny Światowej, uważa za konieczne przywrócenie Jego dobrego imienia, podważonego w Politechnice Warszawskiej w roku 1945.

Senat zwraca się do Rektora i całej społeczności akademickiej Uczelni o podjęcie działań przypominających postać i dokonania prof. Jana Czochralskiego, w celu zapewnienia Mu należnego miejsca w historii Politechniki Warszawskiej i nauki w Polsce.

Zjazd Stowarzyszenia Inżynierów Mechaników Polskich w 1932 r. w Warszawie. Prof. Jan Czochralski – czwarty z prawej.

Za http://www.przeglad-techniczny.pl/

*                   *                 *

Prof. Adam Mazurkiewicz w magazynie PAN „Academia” 
„Sam Czochralski nie spodziewał się, że jego odkrycie będzie miało tak niepomiernie wielkie skutki gospodarcze i kulturowe. W 1950 roku, kiedy po raz pierwszy specjaliści z Bell Laboratories użyli metody Czochralskiego do otrzymania monokryształu germanu, Profesor był już sędziwy, skazany w swoim kraju na banicję naukową i prawdopodobnie o tym wydarzeniu nigdy się nie dowiedział” – analizuje autor artykułu „Umysł przygotowany”.

Jak tłumaczy, dzisiejsze technologie przemysłowe wykorzystujące metodę Czochralskiego umożliwiają uzyskiwanie ogromnych cylindrycznych monokryształów, głównie krzemu, których waga dochodzi do pół tony. Otrzymywanie tak dużych monokryształów wymaga niezwykle precyzyjnego sterowania parametrami procesu wyciągania monokryształu. Są one kontrolowane z wykorzystaniem elementów elektronicznych wykonanych z materiałów uzyskiwanych dzięki technologii opartej na metodzie Czochralskiego.

Zdaniem prof. Mazurkiewicza, Jan Czochralski miał bardzo szeroką wiedzę zarówno naukową, jak i technologiczną, nabytą głównie na uniwersytetach niemieckich, w instytutach badawczych oraz w przedsiębiorstwach przemysłowych. Pracował m.in. nad wysokowytrzymałymi stopami aluminium; prowadził badania anizotropii twardości monokryształów, interesował się korozją metali i stopów w różnych atmosferach gazowych. Zbudował pierwowzór mikroskopu skaningowego do badania wtrąceń powierzchniowych w próbkach metalicznych. Zajmował się pracami podstawowymi z metaloznawstwa, inżynierii materiałowej i metodologii badań empirycznych. Opublikował ponad sto prac naukowych, w tym „Nowoczesne metaloznawstwo w teorii i praktyce”.

Za http://www.naukawpolsce.pap.pl

*                   *                 *

Po haniebnej decyzji Senatu Politechniki Warszawskiej w 1945 roku, wykluczającej go z grona profesorów tej uczelni, i to mimo uniewinnienia go przez sąd, prof. Czochralski był załamany.
Wrócił do Kcyni i założył Zakłady Chemiczne BION, produkujące różnego rodzaju wyroby kosmetyczne i drogeryjne, w tym znany „proszek od kichania z Gołąbkiem” oraz płyn do trwałej ondulacji (używany do połowy lat dziesiątych XXI wieku!). Dzięki tej produkcji rodzina mogła egzystować.

Za Wikipedią.

Zob. też: http://www.janczochralski.com/ (strona informacyjna, utrzymywana przez rodzinę Jana Czochralskiego)

Posted in Historia, Kultura | 2 Komentarze »