Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Historia pieniądza przyszłości (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Na artykuł zwrócił nam uwagę p. P.E. 1984

1. Ostaca – pieniądze starożytnego Egiptu

W starożytnym Egipcie przez okres ponad tysiąca lat pieniądzem był kwit potwierdzający złożenie przez rolnika w magazynie odpowiedniej ilości zboża. Biblijny Józef, interpretujac sen faraona jako zbliżające się siedem lat nieurodzaju i suszy, zainicjował na dużą skalę magazynowanie zapasów zboża.

W starożytnym Egipcie kwit „Ostaca” w postaci wygrawerowanej informacji (data przyjęcia i ilości worków pszenicy) na kawałku gliny jest jednym z najstarszych, historycznie znanym zastosowaniem pieniądza. Zmagazynowane zboże było podstawą monetarnego systemu. Wlaściciel kwitu „Ostaca” mógł kupić inne produkty w zamian za swój kwit, który zmieniał właściciela. Osoba chcąca odebrac ilość zboża wygrawerowanego na „Ostaca” kwicie była obciążana kosztami przechowywania zboża, tj. opłatą strażników i stratami spowodowanymi przez gryzonie. Pieniądz „Ostaca” tracił z upływem czasu na wartości lub – innymi słowy – zawierał czasowo powiększający się ujemny odsetek.

Przykładowo, za 10 worków przenicy po 6 miesiącach można było otrzymać tylko dziewięć worków. Egipcjański rolnik nigdy nie gromadził „Ostaca” pieniędzy, tylko inwestował w poprawę wydajności jego roli. Setki tysięcy sztuk „Ostaca” pieniędzy wykopano na całym terenie dawnego państwa egipskiego. Pieniądz „Ostaca” zapewnił pracę i dobrobyt dla wszystkich Egipcjan przez ponad tysiąc lat. Ekonomiczny „Cud nad Nilem” nigdy się nie powtórzył.

2. Brakteaty – pieniądze niemieckiego Średniowiecza

Historia Europejskiego gotyckiego średniowiecza w latach 1150 do 1450 odnotowuje niespotykany wcześniej i później ekonmiczno – kulturalny rozkwit Niemiec. Magdeburski arcybiskup Wichmann (1110-1192) był inicjatorem pieniędzy (Pfennigs) tłoczonych jednostronnie z cienkiej, srebrnej blachy, zwanych Brakteatami (bractes = cienka blaszka). Żeby zapewnić sprawność transakcji handlowych oraz sprawne i sprawiedliwe opodatkowanie obywateli dwa razy do roku, Brakteaty byly usuwane z obiegu i zastępowane nowymi pieniędzmi z cienkiej, srebrnej blachy. W trakcie wymiany każde 12 starych Pfennigs bylo wymieniane na 9 nowych Pfennigs, pozostale 3 Pfennigs byly formą 25% rocznego podatku.

Inwestowanie i wydawanie pieniędzy mogło uchronić przed podatkiem, gdyż tylko osoby posiadające Pfennigs były opodatkowane. Akumulacja Pfennigs była nieopłacalna, co pozwalało na niezakłócony obieg pieniądza. Wkrótce metoda ta przyjęła się w całych Niemczech. Rezultatem był największy okres rozwoju w historii Niemiec. Wszyscy obywatele mieli pracę. Zarobki były tak wysokie, że rzemieślnicy pracowali tylko cztery dni w tygodniu, zarabiając wystarczająco na utrzymanie całej rodziny. Podziwiane do dzisiaj za kunszt rzemieślniczy i artystyczny, najpotężniejsze katedry gotyckie, wybudowane w tym okresie, finansowane były z dobrowolnych datków zamożnych obywateli.

Po 300 latach dobrobytu wprowadzono niewymieniane, grube „Wieczne Pfennigs”. Sytuacja ekonomiczna ludności pogorszyła się tak bardzo, że w początku szesnastego wieku wybuchło krwawe powstanie chłopskie. W tym czasie nowe wynalazki były zabronione. Pierwsze mechaniczne krosno wynalezione w 1586 było zniszczone, a wynalazca zamordowany.

Od 1484 roku rozpoczeło się zorganizowane palenie na stosach „wytropionych” czarownic. Europa pogrążyła się w mroczne średniowiecze. Ludność nie mogła wytłumaczyć sobie przyczyn nagłej ekonomicznej degradacji – czarownice stały się kozłami ofiarnymi.

3. Colonial Script – pieniądze amerykańskich kolonii

Przed rokiem 1776 (Wojna o Niepodległość) skolonizowana część Ameryki, która dziś stanowi USA, była własnoscią Anglii. W 1750 roku Beniamin Franklin (jeden z założycieli USA, naukowiec, filozof, ekonomista) pisał: „Jest dostatek w koloniach i pokój panuje na każdej granicy. Jest trudne i nawet niemożliwe do znalezienia bardziej szczęśliwej i bardziej prosperującej narodowości na całej kuli ziemskiej. Ludzie są szczęśliwi, mają pracę i prosperują. Zadowolenie panuje w każdym domu. Ludność w większości utrzymuje najwyższe standardy moralne i szkolnictwo jest szeroko rozprzestrzenione”.

W tym samym roku Beniamin Franklin, jako przedstawiciel zwanej wówczas nowej Anglii, przebywał z wizytą w Anglii. Zapytany przez angielskich przedstawicieli wladzy o sytuację gospodarczą w nowej Anglii, a w szczególności, w jaki sposób sciągają wystarczającą kwotę podatków na budowę domów dla biedoty i ich utrzymanie, Beniamin Franklin odpowiedział: „Nie mamy domów dla biednych w koloniach i choć byśmy je mieli, to nie byłoby kogo w nich umieścic, ponieważ w koloniach nowej Anglii nie ma nawet jednego niezatrudnionego obywatela, nie ma biednych i nie ma żebrakow i włóczęgów”.

Zapytany, co jest powodem takiej niezwykle odmiennej od angielskiej sytuacji, odpowiedział: „To proste, w koloniach drukujemy własne banknoty. Nazywamy je Kolonialnymi Kwitami (Colonial Script) i drukujemy ich tylko taką ilość, żeby wszystkie towary – od producentów do konsumentów – były sprzedawane sprawnie. Drukując banknoty mamy pod kontrolą siłę nabywczą pieniądza i nikomu nie płacimy procentu od pieniędzy…”

Słuchacze Franklina oniemieli z oburzenia na zuchwałość kolonistów wprowadzenia w obieg własnych pieniędzy w celu finansowania dobrobytu, bez żadnych kosztów. W tym samym czasie w Anglii szalało bezrobocie, bieda i zadłużenie społeczeństwa. Ulice Angli były wypełnione żebrakami i włóczęgami. Domy dla biedoty i więzienia były przepełnione. Anglia wysyłała statkami tę biedotę i wysadzała na molach kolonii tych, którzy przeżyli nieludzkie warunki podróży.

Wsród słuchaczy relacji Franklina znajdowali się urzędnicy Banku Angielskiego. W następnym dniu Parlament Angielski uchwalił rezolucję delegalizującą „Colonial Script”. Kolonistom pozwolono wymienić Kolonialne Kwity na bony wydane przez bank Angielski. Bony mogły być wymienione na banknoty emisjonowane przez Bank Angielski za 30% roczną oplatą.

Franklin w latach wojny o niepodległość wytłumaczył prawdziwy jej powód: „Odrzucenie przez Króla Grzegorza zgody na stosowanie uczciwego kolonialnego systemu monetarnego, który uwolniłby przeciętnego obywatela ze szponów manipulatorów – było główną przyczyną Rewolucji. Chętnie zapłacilibyśmy podatek od herbaty i uzgodnili inne sprawy, gdyby Anglicy nie zabrali naszych pieniędzy, co spowodawało olbrzymie bezrobocie i społeczne niezadowolenie. W ciągu roku zapełniły się domy dla biednych. Głodni i bezdomni zapełnili ulice miast kolonialnych”.

Stanisław Szopa
http://swietoradosci.most.org.pl/

Komentarze 32 to “Historia pieniądza przyszłości (1)”

  1. Zbyszko said

    Parlament Europejski zgodził się, by linie lotnicze krajów UE miały obowiązek przekazywania służbom specjalnym USA wszystkich danych pasażerów. Ktoś ma jeszcze jakieś złudzenia że to niby europa stanowi jakąś tam odrębnośc? i prowadzi sobie swoją jakąś tam politykę
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,11584689,Prywatnosci_juz_nie_bedzie.html#ixzz1skd5nlos
    http://wyborcza.pl/1,75477,11584689,Prywatnosci_juz_nie_bedzie.html

  2. p.e.1984 said

    Zaszła pomyłka
    Niech Pan Gajowy uzupełni do części 3, bo wklejony powyżej tekst jest niekompletny i nie pokazuje czytelnikowi, o co mi chodziło, a chodziło mi o cześć
    http://swietoradosci.most.org.pl/php/040401_ek_szo_historia_pieniadza_przyszlosci_3.htm
    czyli o pieniądz z Wörgl (pisownia wg nowych zasad Woergl, spolszczona Worgl).

    Zwracałem też uwagę na tekst
    http://www.barter.org.pl/pieniadz_oprocentowany_ujemnie.php
    ale na stronie jest jakieś złośliwe oprogramowanie – więc sugeruję najpierw wyłączyć javascript w przeglądarce – i nie wchodzić na tamtą stronę internet explorerem, tylko firefoxem.

  3. Na temat rozpanoszonej lichwy chyba nie warto tracić czasu i wewnęrznego opanowania. Światli ludzie i takowe RZądy a zachowują się jak rozbójnicy.

  4. p.e.1984 said

    Ad. 3
    Właśnie na ten problem warto poświęcić czas. Warto wiedzieć, że pieniądz tracący na wartości, z natury oprocentowany ujemnie funkcjonował nie tylko w starożytnym Egipcie czy średniowiecznych Niemczech, ale i w międzywojennej Austrii – czyli niecałe 100 lat temu – kiedy organizacja gospodarki narodowej i organizacja systemów prawno-społeczno-ekonomicznych nie różniła się znacząco od współczesnej.

  5. Marucha said

    Re 2
    Nie ma pomyłki.
    „(1)” w tytule artykułu sugeruje niedwuznacznie, iż będzie ciąg dalszy.

  6. Pokręć said

    Ok, pieniądz tracący wartość – w porządku, ale pod warunkiem, że nie ma obowiązku posługiwania się nim. Ani płacenia w nim podatku. oszczędności można przechowywać np. w złocie, srebrze, czy choćby w sztabach miedzi gdzieś w obszernej piwnicy pod ziemią.
    Zauważmy, że 2 pierwsze pieniądze były oparte o coś materialnego, co nie dało się sfałszować. Np. o zboże czy o srebro. Wtedy pieniądz faktycznie automatycznie odzwierciedlał ludzka pracę. Podobnie w koloniach amerykańskich – choć tam już system działał dzięki osobistej uczciwości ludzi, którzy pilnowali, żeby skryptów nie było za dużo w obiegu.
    Poza tym pieniądz tracący wartość, jak te niemieckie brakteaty, bite na srebrze to lekka pomyłka była. Siła nabywcza takiego brakteata musiała być co najmniej 2 razy większa niż srebra, na jakim był wybity. Bo inaczej ja bym te brakteaty przetopił zamiast wymieniać na nowe, gdybym chciał oszczędzać.
    Poza tym istnieje pieniądz idealny. nazywa się Bitcoin i ma wszystkie zalety pieniądza kruszcowego nie posiadając jego wad. Jest anonimowy, niefałszowalny (nawet przez jego twórców), kreuje się go bardzo łatwo – nie trzeba mieć złota, żeby wystartować system, kilka kliknięć w komputerze, ale po jego „wystartowaniu” system utrzymuje sie juz sam, niezależnie od kogokolwiek. I nie ma w im takich luddystyczno – populistycznych wynalazków jak inflacja, jest wręcz przeciwnie – ilość pieniądza w ciągu kilkunastu lat asymptotycznie zbliża się do z góry ustawionej wielkości (której nie da się zmienić po wystartowaniu systemu), więc na starcie istnieje inflacja, bo w miare przybywania pieniędzy na rynku maleje wartośc bitcoina, ale potem jedyne, co może przybywać to wartośc dóbr w tempie wykonywanej pracy. I koniec. Inflacja to jakiś chory, luddystyczny wynalazek.
    Najlepiej byłoby po prostu zlikwidowac pieniądz państwowy. Niech ludzie sami zdecydują, co ma byc pieniądzem w jakiej transakcji. Czy to para butów, kawałek chleba, złota moneta czy euro albo dolar. Cokolwiek. Nie ma pieniądza – nikogo nie kusi do manipulowania przy nim. jak ktos zacznie przy jakims powszechnie uzywanym pieniądzu manipulować, to się srodze zawiedzie, jesli ludzie będą mieli wybór. Pieniędzmi moga byc tez skrypty lokalne, co kto chce i kto za co się wymieni. Pieniądzem może być też praca.
    Kolonie amerykańskie dlatego miały u siebie rozkwit, bo mogły sobie (do czasu) pozwolić na ucieczkę od trudnego i sypiącego pasek w tryby funta angielskiego i uzywac lokalnej waluty.
    Dziś na Sycylii i na Sardynii juz funkcjonuja podobno niezależne od euro lokalne waluty. Ciekawe, co zrobi Monti. Naśle Lucyfera na Sardynian? Jesli Sardynianie się modlą, to chciałbym widziec Montiego i tę iluminacką zgraję, co go Włochom naraiła, jak dostaną rykoszetem.

  7. p.e.1984 said

    Ad. 6
    Panie pokręć, przeczytaj pan http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/27/druk-pieniadza-parytet-zlota-i-recesje/ , zrozumiesz pan, co jest nie w porządku z deflacją. I nie tylko. Być może zrozumiesz pan. Być może.
    Inflacja nie ma nic wspólnego z luddyzmem.
    O tym, co się dzieje z pieniądzem psutym, kiedy ludzie mają wybór mówi prawo Greshama/Kopernika. Zdziwisz się pan, jak doczytasz.

    Ad. 5
    Panie Gajowy, warto robić z takiego tematu „M jak miłość”? No, ale ja rozumiem, czytelnikom SMS-ów mogłyby się mózgi poprzepalać od większej dawki tekstu.

  8. Pieniądz jest równowartością pracy. Jeśli pracy jest więcej – więcej jest także pieniędzy (bo za pieniądze kupujemy efekty pracy: buty, cegły, chleb, obrabiarki…). Jeśli efekty pracy zostały zniszczone (procesy starzenia itp.), lub jest pracy mniej z jakichś względów, to pieniędzy jest także mniej.

    Podział dochodu. W skali wyspy zaludnionej przez jednego człowieka wszystek emitowany pieniądz pokrywa całą pracę, którą człowiek wykonał. Jak temu człowiekowi zachce się rozrywki, to sobie przywiezie z sąsiedniej wyspy np. kabaret pod wyrwi-groszem, ten będzie mu życie umilał, ale tez i będzie konsumował. Jeden człowiek, producent będzie wtedy musiał wypracować dochód do podziału między samego siebie i członków kabaretu.
    W skali państwa jest identycznie, tylko że pieniądz otrzymuje nie jeden człowiek, a wielu. A skład tych „wielu”? Ano są rolnicy (produkcja), są górnicy (produkcja), są nauczyciele (usługi) i są specjaliści od produktów finansowych (darmozjady – jak wszyscy oni wpadną pod samochód jednego dnia, to szkody nijakiej społeczeństwo nie odczuje. Jeśli zginą rolnicy, to zabraknie ziarna na mąkę, na chleb). Ludzie w sektorze usług, budownictwa i darmozjady, to sfera nieprodukcyjna, więc dochód narodowy konsumują, ale go nie tworzą.

  9. p.e.1984 said

    Ad. 8
    Krzysztof M napisał: Ludzie w sektorze usług, budownictwa i darmozjady, to sfera nieprodukcyjna, więc dochód narodowy konsumują, ale go nie tworzą.
    Czy jest Pan absolutnie pewien, że np. nauczycielka w wiejskiej szkole czy asystent na uniwersytecie żadnego dochodu narodowego nie tworzą?
    To tak, jakby powiedzieć, że kowal, co pługi robi żadnego dochodu nie wytwarza, bo dochód to wytwarza chłop, co ziemię orze.

  10. Ad. 9

    „Czy jest Pan absolutnie pewien, że np. nauczycielka w wiejskiej szkole czy asystent na uniwersytecie żadnego dochodu narodowego nie tworzą?”

    – Zgadza się. Nie tworzą. Ale bez nich nie powstałyby grafeny. Bez nich nie mielibyśmy fachowców w różnych dziedzinach. Nauczycielka, pracownik naukowy SĄ NIEZBĘDNI. Ale dochodu nie tworzą. Podobnie jak nie tworzy dochodu doradca rolnika, ale rolnik. Dzięki doradcy może natomiast wyprodukować więcej lepszego ziarna.

    „kowal, co pługi robi żadnego dochodu nie wytwarza, bo dochód to wytwarza chłop, co ziemię orze.”

    – Praca jest to przesunięcie bogactw naturalnych z określonego poziomu przetworzenia na poziom wyższy. Z mąki chleb. Z rudy stal. Z lnu sukienka. Z krzemu tranzystor.

  11. p.e.1984 said

    Ad. 10
    No tak, „z krzemu tranzystor” – tak, z analfabety inżynier to już nie. Nonsensu lepiej nie widzieć.

  12. Robol said

    Ad 10. Krzysztof M.
    Panie Krzysztofie, nawet pracownik administracji jest autorem wspomnianego przez Pana przesunięcia. O ile oczywiście ów pracownik, nie jest zwykłym darmozjadem czy wręcz szkodnikiem (granica jest subtelna).

  13. Ad. 12

    Ej chłopie… Nie piszę tego, co piszę, żeby apelować o wzrost wynagrodzeń tych, co przy łopacie. Piszę to ku uprzytomnieniu, czym jest pieniądz. I co musi mieć miejsce, żeby kreacja tego pieniądza była uzasadniona.

    „nawet pracownik administracji jest autorem wspomnianego przez Pana przesunięcia”

    – On to se może… 🙂 Pracownik administracyjny może wydać polecenie. I w tym momencie nic się nie zmienia. Zmienia się dopiero wtedy, gdy to polecenie (np. uruchomienie wielkiego pieca) zostanie zrealizowane. I tu administracja se może… 🙂 Pracę wykonują ROBOLE! I nie znaczy to, żeby ich od razu pod niebiosa wynosić. Nic podobnego. Znaczy to tylko i wyłącznie, że praca, która jest uzasadnieniem kreacji pieniądza powstała nie wtedy, gdy piszpan wystękał to, co wystękał, ale wtedy, gdy wielki piec zaczął produkować stal.

  14. Robol said

    Ad 13. Krzysztof M
    „Znaczy to tylko i wyłącznie, że praca, która jest uzasadnieniem kreacji pieniądza powstała nie wtedy, gdy piszpan wystękał to, co wystękał, ale wtedy, gdy wielki piec zaczął produkować stal.”

    Wydaje mi się, że wiem o co Panu chodzi. Pan jednak przytoczył przykład dosyć typowego darmozjada. Pracownik administracyjny to nie tylko jakieś tam wydawanie poleceń – to nam robolom jest najczęściej do niczego nie potrzebne. Administracja to jak sądzę przede wszystkim organizacja. Organizacja, która robolom pozwala wydajnie wykonywać swoją pracę. Taka organizacja jest integralną częścią wartości dóbr, przez roboli wytwarzanych.

    Łatwo się domyślić, że nie pałam sympatią do biurokracji 🙂 Bronię jednak tego naszego biurokraty przed Panem 🙂 bo nie wiem do czego zmierza ta nielogiczna próba wyłączenia pewnych grup z ludzi należnej im części w wytwarzaniu owych dóbr.

    Kreacja pieniądza nie może być celem samym w sobie. Jej zadaniem jest przede wszystkim zapewnienie wystarczającej ilości środków płatniczych do zakupu całej produkcji. Do czego nas doprowadzi taka niekonsekwencja? Służę przykładem:

    Jeśli fabryka wyprodukuje samochód, to płace górników, hutników, administracji i innych w to zamieszanych, będą stanowić tylko jakąś część ceny tego samochodu. Dochodzą przecież takie koszty jak utrzymanie lokalu, maszyn oraz amortyzacja i czort wie co jeszcze. Jest chyba oczywiste, że wobec tego nawet jeśli wszyscy ci ludzie zrobią składkę to i tak nie będą mogli tego samochodu kupić.

    Kolejną niekonsekwencją w powiązaniu kreacji pieniędzy z samą tylko pracą, jest brak możliwości wycofania ich z obiegu. Ja przynajmniej nie wiem jak Pan to sobie wyobraża. Już kiedyś używałem tu przykładu marchewki. Jeśli wyprodukujemy marchewkę to muszą być pieniądze na jej zakup. Marchewkę jednak wkrótce zjemy, więc i pieniądze musimy wycofać. W przeciwnym razie będziemy mieć do czynienia z podobnym zjawiskiem jakie tworzy rezerwa frakcyjna.

    Jeżeli coś mi umyka to proszę o wyjaśnienia.

  15. Robol said

    Czytając jeszcze raz ostatni mój wpis stwierdzam, że zdanie o rezerwie frakcyjnej było nieprzemyślane a może wręcz głupie.

  16. Pokręć said

    @7: nakomplikowane jak cholera, ale ja prościej: czy moralne jest okradanie kogoś z oszczędności poprzez dodruk pieniądza? Bo dodruk pieniądza do tego sie sprowadza.
    Poza tym, z doświadczenia wiem, że jesli na straży wartości pieniądza stoją ludzie, to system wcześniej czy później zacznie się sypać. Ludzie to nie anioły. Poza tym nawet w sytuacji deflacjującego sie pieniądza nawet bogacz – ciułacz musi cos jeść, w cos się ubrac i gdzies spać. Będzie MUSIAŁ jednak wyjmowac z materaca zloto i płacić nim za artykuły potrzebne. Deflacja powoduje, że ludzie zmieniają styl życia z konsumpcyjnego na ewangeliczny – nabywają tylko to, co im jest naprawde potrzebne. A że „potrzeba mało, albo tylko jednego”, to gospodarka hula, tylko na sporo niższym poziomie. dostosowanym do podstawowych potrzeb a nie rozbuchanej chcicy posiadania. Ludzie pracują krócej, mniej zarabiają, mniej potrzebują, mają więcej czasu na modlitwę i bycie z rodziną…

  17. Pokręć said

    W każdym razie ludziom nalezy dac wybór co do pieniadza. Ja wiem, że twarda waluta będzie w materacach a miękka będzie szybko krążyła. Wtedy i oszczędzający będa mieli dobrze, i ci od pracy – też.

  18. Pokręć said

    Naukowiec, nauczyciel, pracownik administracji, etc, etc – jak najbardziej są potrzebni. Ale niech ich potrzebnośc uzasadniają ludzie prywatni dający im dobrowolnie swoje prywatne pieniądze za usługi a nie państwo – rabujące pod przymusem obywateli na w/w usługi.
    Ja naukę znam jak zły szeląg, dziś nauka jako taka polega na wypełnianiu papierków, uzyskiwaniu grantów, produkowaniu papierków o NICZYM (urzędnicy od dzielenia kasy na naukę i tak liczą te artykuły jak KRRiTV protesty – na sztuki, bez zaglądania do środka i naukowcy działają tak, że stają się urzędnikami zamiast badaczami – priorytetem dla nich jest spełnienie wymogów formalnych (paierki) i przelanie kasy z pozycji grantowej „wynagrodzenia” do swoich i kolegów kieszeni, reszta kasy musi byc wydana zgodnie z zatwierdzonym wcześniej grafikiem i koniec, grant rozliczony). To, jaka usługa jest potrzebna – niech o tym decydują ludzie osobiście przez wynajęcie nauczyciela dla dzieci, naukowca do rozwiązania problemu w fabryce czy administratora do zarządzania majątkiem.

  19. p.e.1984 said

    Ad. 16
    Pokręć napisał: nakomplikowane jak cholera
    Ten tekst ( http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/27/druk-pieniadza-parytet-zlota-i-recesje/ ) jest bardzo prosty, nie wymaga żadnej wiedzy wstępnej, wszystko jest wyjaśnione.

    Pokręć napisał: ale ja prościej: czy moralne jest okradanie kogoś z oszczędności poprzez dodruk pieniądza? Bo dodruk pieniądza do tego sie sprowadza.
    Pan, panie Pokręć w ogóle nie zrozumiał wykresów – jeśli inflacja jest bliska zeru, to nikt nikomu nie kradnie oszczędności (proszę sobie popatrzeć jeszcze raz na wykresy). Dodruk pieniądza jest konieczny w sytuacji zagrożenia deflacją po to, by gospodarka nie popadła w spiralę zadłużeniowo- deflacyjną – jeśli spadną ceny, wzrośnie ciężar spłaty zadłużenia, spadnie popyt (bo po spłacie długu mniej pieniędzy zostanie podmiotom), pogorszą się oczekiwania, czyli dojdzie do tworzenia zapasów na czarną godzinę (i mamy paradox of thrift – paradoks oszczędności), spadną ceny, wzrośnie obciążenie zadłużonych podmiotów itd – przecież to jest tu wyjaśnione: http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/27/druk-pieniadza-parytet-zlota-i-recesje/#Predkosc_Obiegu_Pieniadza
    W skrócie – dodruk pieniądza nie jest okradaniem kogokolwiek, jeśli nie prowadzi do inflacji. Ale sugeruję poczytać ten tekst ze zrozumieniem.

  20. Joe said

    „Pieniadz jest rownowartoscia pracy”? Ale jakiej pracy?Czy prace gornika wydobywajacego zloty kruszec…mozna porownywac z praca zyda mlocacego pieniadz z atmosfery?
    Jedyna nadzieja w Panu Mordce….ktory moze znac odpowiedz na to pytanie.

  21. Rysio said

    Kłania się Bohm-Bawerk.

    🙂

  22. Rysio said

    Ekonomiczna teoria wartości pracy już dawno temu została obalona.

    PS. Nidowiarki mogą od zaraz zacząć łopatą przesypywać piasek z kupki na kupkę.
    Oczywiście orobią się jak bure osły, upocą się ale nic konkretnego nie wypordukują.

  23. joanna1 said

    Ad 22
    Jak praca się nie liczy, to jedz Rysiu swoje dolary i złoto.

  24. […] komentarze joanna1 on Historia pieniądza przyszłości…MatkaPolka on Profesor Jan Czochralski …zofia on “Dym Szatana” w Po…zofia […]

  25. EKO-LAS said

    Ad. 22

    „PS. Nidowiarki mogą od zaraz zacząć łopatą przesypywać piasek z kupki na kupkę.
    Oczywiście orobią się jak bure osły, upocą się ale nic konkretnego nie wypordukują.”

    Czyżby praca nie była wysiłkiem jednego, za który inny dobrowolnie jest chętnie zamienić się swoim wysiłkiem.

    Pieniądz powinien być odzwierciedleniem miary tego wysiłku.

    Przesypywanie piasaku z kupki na kupkę bez zapłaty za tą czynność, nie jest pracą, co najwyżej może to być hobby danej osoby, społeczności itp..

    Jeżeli pierwszy ktoś jest chętny płacić drugiemu komuś za przesypywanie piasku z kupki na kupkę, to najwyraźniej ma on w tym wymierny zysk. Jego zyskiem będzie między innymi chociażby pozbawienie tego drugiego kogoś czasu i energii na konkurencyjne działania.

    Te „bure osły” coś jednak wyprodukują, wyprodukują one potrzebę zbilansowania swojego ujemnego stanu energetycznego. Teoretycznie, prawdopodobieństwo ich negatywnego oddziaływania na lokalny system zasobów ergetycznych jest stu procentowe.

    Jednakże zauważyć należy, że ten pierwszy ktoś chętnie doprowadzając do uszczuplania lokalnych zasobów energetycznych, działa na korzyść rozkładu tego lokalnego systemu. Prawdopodobieństwo, że działa on świadomie jest bardzo wysokie.

  26. p.e.1984 said

    Ad. 22
    Rysio: Ekonomiczna teoria wartości pracy już dawno temu została obalona.
    Szanowny Rysio powinien się douczyć z dziedziny, w której się wypowiada. Nie ma czegoś takiego jak teoria wartości pracy. Jest teoria wartości oparta na pracy. U większości klasyków (Smith, Ricardo), a także u Marksa za tym terminem krył się w istocie koszt wytworzenia – czyli cena była efektem rachunku ekonomicznego.

    Ta teoria nie została obalona, żadna gospodarka narodowa nie może funkcjonować, jeśli cena nie pokryje kosztu wytworzenia. Po prostu w takiej sytuacji działalność gospodarcza nie będzie prowadzona.

    Jeśli Rysio był kiedyś w sklepie i kupował pietruszkę, to zapewne zauważył, że nie płaci za nią tyle, ile ta pietruszka jest dla Rysia warta. Sprzedawca pietruszki też raczej o wartość pietruszki dla pana Rysia nie pyta. Podaje cenę. Na marginesie – wartość pietruszki dla Rysia jest zmienna w czasie, a w sklepie jest stała. I tyle subiektywistyczna teoria wartości jest warta w analizie ekonomicznej. Mengerowi i reszcie austriaków pomerdała się aukcja koni z rynkiem dóbr masowych – jeśli rzeczywistość odbiega od modelu aukcji koni, tym gorzej dla rzeczywistości.

    Dzięki idei „wszystko jest warte tyle, ile w danym momencie ktoś jest skłonny za to zapłacić zaowocowała oddawaniem fabryk, które dały chleb i pracę pokoleniom, i które to fabryki te pokolenia budowały – za ZŁOTÓWKĘ, bo akurat w danym momencie był tylko nabywca, który dawał tylko złotówkę, a innych chętnyh nie było.

  27. p.e.1984 said

    Errata
    jest : chętnych
    powinno być: chętnych

  28. p.e.1984 said

    Errata 2
    jest:
    „Dzięki idei “wszystko jest warte tyle, ile w danym momencie ktoś jest skłonny za to zapłacić zaowocowała oddawaniem fabryk (…)”
    powinno być:
    „Dzięki idei “wszystko jest warte tyle, ile w danym momencie ktoś jest skłonny za to zapłacić” „prywatyzacja” zaowocowała oddawaniem fabryk (…)”

  29. Ad. 16

    „bo nie wiem do czego zmierza ta nielogiczna próba wyłączenia pewnych grup z ludzi należnej im części w wytwarzaniu owych dóbr.”

    – Do niczego nie zmierza. Nie dzielę ludzi na tych od łopaty i tych od segregatora. Nie chodzi o podziały między ludźmi, ale o wyłapanie momentu, gdzie powstaje PIENIĄDZ.

    To, co zrobimy z tym pieniądzem, to już sprawa redystrybucji. Moim zdaniem sprawa wciąż otwarta, bo ta redystrybucja, która nam dziś panuje, jest nie do przyjęcia.

  30. Sorry. Miało być Ad. 14.

  31. Ad. 20

    Pisałem. Powtórzę. Praca to w tym przypadku przesunięcie bogactw naturalnych z określonego poziomu przetworzenia na poziom wyższy. Z rudy stal. Z mąki chleb.

    Rozmawiamy o zasadach. Szczegóły to sprawa dalsza. Podobnie jak redystrybucja (komu ile z dochodu narodowego).

  32. Ad. 22

    Rysio nie jest zdolny do myślenia abstrakcyjnego. To nic złego. Ale należy się tym liczyć. „Nie pchaj się na afisz, jeśli nie potrafisz”.

Sorry, the comment form is closed at this time.