Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Olo o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    JW o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    NC o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Piskorz o W rocznicę utworzenia Narodowy…
    Jacek o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    walthemar o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Dziadzius o Wybór sofisty. Ochrona zdrowia…
    NyndrO o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    NyndrO o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    UZA o Nadmiarowe zgony
    NyndrO o Nie żyje Jerzy Targalski
    Peryskop o Wolne tematy (63 – …
    Piskorz o Wolne tematy (63 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 553 obserwujących.

Profesor Jan Czochralski – w rocznicę śmierci

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Jeszcze do niedawna postać Jana Czochralskiego – nazywanego teraz „praojcem elektroniki” – była w Polsce zupełnie zapomniana, acz współcześnie należy do najczęściej wymienianych w świecie polskich uczonych.

Prof. Jan Czochralski, wybitny inżynier – metaloznawca, metalurg, chemik, zajmował się krystalografią metali i był m.in. wynalazcą metody otrzymywania monokryształów krzemu jedno- i wieloskładnikowych. Metoda zwana metodą Czochralskiego znalazła zastosowanie po II wojnie światowej w elektronice. Metoda Czochralskiego jest obecnie stosowana na masową skalę do produkcji mikroprocesorów przez największe światowe koncerny, a nazwa metody wraz z nazwiskiem polskiego badacza są szeroko cytowane w naukowej literaturze światowej.

Z KCYNI W ŚWIAT

Profesor pochodził z Wielkopolski. Przyszły znakomity wynalazca urodził się 23 października 1885 r. w Kcyni. Ojciec – z zawodu stolarz – prowadził zakład wytwarzający meble i trumny. Jan ukończył seminarium nauczycielskie w Kcyni. Jego ulubionym przedmiotem była chemia, a jego pierwszą posadą było stanowisko laboranta w aptece. W 1904 r. wyjechał do Berlina, gdzie najpierw pracował w AEG. W dwa lata później rozpoczął pierwszą naukową pracę w laboratorium firmy Kunheim & Co, aby po kilkunastu miesiącach przenieść się do Allgemeine Elektricitäts Gesellschaft, gdzie szybko awansował na stanowisko kierownika sekcji badania stali. Jest typowym samoukiem, ale uczęszcza też na wykłady chemii specjalnej na Politechnice w Charlottenburgu i eksternistycznie uzyskuje dyplom inżyniera chemika.

Na Uniwersytecie Berlińskim uczęszczał na wykłady na Wydziale Sztuki, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Margueritę Haase, pianistkę pochodzącą z holenderskiej zamożnej rodziny osiadłej w Berlinie.

SUKCES METALU B

W 1917 r. inż. J. Czochralski przenosi się do Frankfurtu nad Menem, gdzie zostaje szefem laboratorium metaloznawczego Metallbank und Metallurgische Gesellschaft AG. Inż. Czochralski prowadzi z powodzeniem pionierskie prace nad technologią produkcji blach, drutów i wyprasek aluminiowych, zajmuje się badaniem stopów aluminium oraz standaryzacją badań. W 1924 r. inż. Czochralski uzyskał patent na bezcynowy stop łożyskowy, zwany był w Polsce metalem B. Wynalazek miał szczególne znaczenie dla niemieckiej gospodarki objętej wówczas zakazem importu cyny. Patent został nie tylko kupiony w Niemczech, gdzie zaczęto go stosować w kolejnictwie, ale także w USA, ZSRR, Czechosłowacji, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajach. W Polsce metal B produkował Ursus. Był wykorzystywany powszechnie do lat 60. XX w., do momentu gdy łożyska ślizgowe zastąpiono tocznymi.

Inż. J. Czochralski szybko stał się człowiekiem sukcesu. W 1925 r. zostaje wybrany na przewodniczącego Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego (wcześniej piastował godność wiceprzewodniczącego). Sam Henry Ford złożył mu propozycję objęcia stanowiska dyrektora w laboratorium swojej firmy w Detroit.

POWRÓT DO POLSKI

Nie skorzystał inż. J. Czochralski z intratnej propozycji wyjazdu za ocean. Kiedy zaś pojawiła się propozycja ze strony prezydenta Ignacego Mościckiego objęcia katedry na Politechnice Warszawskiej, nie zastanawiał się długo nad powrotem do ojczyzny.

Nestor dziennikarstwa polskiego Stefan Bratkowski na podstawie rozmów z członkami rodziny Jana Czochralskiego sugeruje, że profesor współpracował z polskim wywiadem wojskowym, a z Niemiec wyjechał z… powodu grożącej mu dekonspiracji.

W 1929 r. Jan Czochralski otrzymał doktorat honoris causa i został mianowany profesorem Wydziału Chemii Politechniki Warszawskiej i kierownikiem utworzonej dla niego Katedry Metalurgii i Materiałoznawstwa, ściśle współpracującej z Ministerstwem Spraw Wojskowych. Wkrótce powstał z inspiracji prof. Czochralskiego Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa, stając się jednym z czołowych ośrodków europejskich w dziedzinie materiałoznawstwa. Prof. Jan Czochralski był uznanym w świecie autorytetem w tej dziedzinie, czołowym europejskim ekspertem, o którego opinie i ekspertyzy zwracały się renomowane instytutu oraz firmy.

Na Politechnice Warszawskiej nie wszyscy pozytywnie oceniali działalność naukową prof. Czochralskiego. Zwłaszcza prof. Witold Broniewski postawił prof. Janowi Czochralskiemu zarzuty, co do jego postawy moralnej, jak też deprecjonował jego naukowe osiągnięcia. Ostatecznie głośny w owym czasie spór zakończył się w połowie lat 30. procesami o zniesławienie, w których zeznawali także prominentni politycy, w tym prezydent Mościcki i minister oświaty Świętochowski, gen. Włodzimierz Langner (na rzecz prof. J. Czochralskiego zeznawali także… oficerowie wywiadu!). Proces cywilny wygrał prof. J. Czochralski i sąd skazał prof. W. Broniewskiego na dwa miesiące aresztu w zawieszeniu oraz zapłatę 500 zł grzywny.

TRUDNE LATA

Pod koniec 1939 r. prof. Jan Czochralski uzyskał od władz okupacyjnych pozwolenie na uruchomienie w Warszawie na bazie Instytutu Politechniki Zakładu Badań Materiałów, co było podyktowane ochroną pracowników uczelni i wyposażenia. Stało się to za wiedzą i zgodą rektora Drewnowskiego. Później powstały kolejne zakłady wzorowane właśnie na zakładzie Czochralskiego. Zakład wykonywał zadania na rzecz instytucji cywilnych oraz Wehrmachtu. Zatrudnionych było oficjalnie 160 pracowników, z czego 30 osób to faktycznie pracujący specjaliści (pozostali zaś byli po prostu chronieni przez sam fakt posiadania oficjalnych dokumentów o zatrudnieniu). Wśród pracowników wielu było członkami ruchu oporu.

W zakładzie – o czym wiedział prof. Jan Czochralski – wykonywano różne prace dla podziemia, m.in. odlewano w nim granaty oraz niszczono – przez przetopienie – części rakiet V-1 i V-2, po ich uprzednim zbadaniu przez prof. Janusza Groszkowskiego. Prof. Jan Czochralski wykorzystywał kontakty z Niemcami i podejmował się interwencji w sprawie osób aresztowanych, dzięki czemu zwolniono m.in. z obozów koncentracyjnych późniejszych profesorów: Mariana Świderka z Buchenwaldu i Stanisława Porejko z Gusen.

7 kwietnia 1945 r. przebywający w Łodzi z rodziną Jan Czochralskiego został aresztowany jako niejaki Jan vel Johan Czochralski, obywatel Rzeszy, dawny honorowy profesor Politechniki Warszawskiej, pod zarzutem współpracy z niemieckimi władzami okupacyjnymi na szkodę osób spośród ludności cywilnej, względnie Państwa Polskiego. Od 18 kwietnia do 14 sierpnia 1945 r. przebywa w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim. Jednak Specjalny Sąd Karny w Łodzi na rozprawie 13 sierpnia 1945 r. oddala stawiane mu zarzuty.

Mimo to Senat Politechniki Warszawskiej odmówił przyjęcia go do pracy uchwałą z 19 grudnia 1945 r., w której czytamy: „Jan Czochralski od końca 1939 r. przestał być uważany przez grono profesorów za profesora Politechniki Warszawskiej”. W ten sposób wykluczono go ze środowiska uczonych polskich i skazano na zapomnienie.

A pamiętajmy, że Czochralski w czasach stalinowskich nie mógł ujawnić współpracy z wywiadem AK.

Profesorowi Czochralskiemu proponowano nawet katedrę w Wiedniu, bo był znanym i uznanym uczonym w świecie, co oczywiście wiązało się z emigracją. Profesor nie zdecydował się emigrować i powrócił wraz z żoną do rodzinnej Kcyni. Tam założył małą firmę BION, produkującą różnego rodzaju wyroby kosmetyczne.

Profesor zmarł w Poznaniu 22 kwietnia 1953 r. po rewizji UB w jego willi w Kcyni. Przyczyną zgonu był atak serca [Dodajmy: spowodowany niezwykłą brutalnością ubeckich bandziorów, którzy szukając dolarów nie tylko zrywali podłogi, niszczyli meble, obrazy, antyki – ale również torturowali Profesora fizycznie i psychicznie – admin]. Został pochowany na starym cmentarzu w Kcyni, w anonimowym grobie. Tablica z jego nazwiskiem została umieszczona jednak dopiero w 1998 r. Tymczasem w maju 2011 r. w Archiwum Akt Nowych odnaleziono meldunek Czochralskiego do komendy Głównej AK. Odnaleziony dokument potwierdza jego współpracę z wywiadem AK (Oddział II).

29 czerwca 2011 r. Senat Politechniki Warszawskiej ogłosił rehabilitację Czochralskiego.

Oprac. Anna Bielska, Marek Bielski

*                   *                 *

Stanowisko Senackiej Komisji Historii i Tradycji Szkoły PW w sprawie Uchwały Senatu z dnia 19 grudnia 1945 r. dotyczącej prof. dr. h.c. Jana Czochralskiego:

Senacka Komisja Historii i Tradycji Szkoły zwraca się do J.M. Rektora PW z wnioskiem o przedłożenie Senatowi PW stanowiska Komisji w celu dokonania oceny działalności prof. dr. h.c. Jana Czochralskiego i ustosunkowania się do uchwały Senatu z dnia 19 grudnia 1945 r., odmawiającej prof. Czochralskiemu dalszego zatrudnienia na PW.

Komisję utwierdza w tym przekonaniu wypowiedź prof. dr. hab. Janusza Lecha Jakubowskiego, jedynego żyjącego członka Senatu PW, podejmującego brzemienną uchwałę w dniu 19.12.1945. Prof. Jakubowski w swym pisemnym oświadczeniu dla komisji stwierdza, co następuje: „Zarzut stawiany prof. Czochralskiemu o nawiązanie współpracy z okupantem przez uruchomienie Zakładu Badań Materiałów w styczniu 1940 r. jest całkowicie niesłuszny. Utworzenie tego zakładu zostało wstępnie uzgodnione między profesorami K. Drewnowskim i J. Czochralskim. Zakłady takie miały zapewnić przetrwanie polskim pracownikom naukowym i, jak wykazała bliska przyszłość, uchroniły przed wywiezieniem do Niemiec ludzi i aparatury naukowej. Dzięki tej akcji ocalała duża część pracowników naukowych PW. Prof. Drewnowski za tę akcję nigdy i nigdzie nie był oskarżony o kolaborację; winno to dotyczyć także prof. Czochralskiego. (…) Dopiero w 1941 r. prof. Czochralski dostał polecenie od władz niemieckich wykonywania prac dla potrzeb Heereskraftfahrparku (HKP 554), przy czym za cenę odlewania panewek do pojazdów samochodowych Wehrmachtu uzyskał zgodę na wydawanie ZBM „mocnych” zaświadczeń o pracy. Zapewniło to byt i bezpieczeństwo kilkudziesięciu pracownikom.

*                   *                 *

Uchwała nr 338/XLII/2011 Senatu Politechniki Warszawskiej z dnia 29 czerwca 2011 r. w sprawie przywrócenia dobrego imienia prof. Jana Czochralskiego:

Senat Politechniki Warszawskiej po zapoznaniu się z dokumentami w archiwach państwowych oraz z uchwałami Senackiej Komisji ds. Historii i Tradycji oraz stanowiskiem Senackiej Komisji ds. Etyki Zawodowej, doceniając wybitne w skali światowej osiągnięcia naukowe prof. Jana Czochralskiego, będące podstawą nadania Mu w 1929 r. tytułu doktora honoris causa Politechniki Warszawskiej,w związku z ujawnionymi dokumentami potwierdzającymi Jego patriotyczną postawę w okresie II Wojny Światowej, uważa za konieczne przywrócenie Jego dobrego imienia, podważonego w Politechnice Warszawskiej w roku 1945.

Senat zwraca się do Rektora i całej społeczności akademickiej Uczelni o podjęcie działań przypominających postać i dokonania prof. Jana Czochralskiego, w celu zapewnienia Mu należnego miejsca w historii Politechniki Warszawskiej i nauki w Polsce.

Zjazd Stowarzyszenia Inżynierów Mechaników Polskich w 1932 r. w Warszawie. Prof. Jan Czochralski – czwarty z prawej.

Za http://www.przeglad-techniczny.pl/

*                   *                 *

Prof. Adam Mazurkiewicz w magazynie PAN „Academia” 
„Sam Czochralski nie spodziewał się, że jego odkrycie będzie miało tak niepomiernie wielkie skutki gospodarcze i kulturowe. W 1950 roku, kiedy po raz pierwszy specjaliści z Bell Laboratories użyli metody Czochralskiego do otrzymania monokryształu germanu, Profesor był już sędziwy, skazany w swoim kraju na banicję naukową i prawdopodobnie o tym wydarzeniu nigdy się nie dowiedział” – analizuje autor artykułu „Umysł przygotowany”.

Jak tłumaczy, dzisiejsze technologie przemysłowe wykorzystujące metodę Czochralskiego umożliwiają uzyskiwanie ogromnych cylindrycznych monokryształów, głównie krzemu, których waga dochodzi do pół tony. Otrzymywanie tak dużych monokryształów wymaga niezwykle precyzyjnego sterowania parametrami procesu wyciągania monokryształu. Są one kontrolowane z wykorzystaniem elementów elektronicznych wykonanych z materiałów uzyskiwanych dzięki technologii opartej na metodzie Czochralskiego.

Zdaniem prof. Mazurkiewicza, Jan Czochralski miał bardzo szeroką wiedzę zarówno naukową, jak i technologiczną, nabytą głównie na uniwersytetach niemieckich, w instytutach badawczych oraz w przedsiębiorstwach przemysłowych. Pracował m.in. nad wysokowytrzymałymi stopami aluminium; prowadził badania anizotropii twardości monokryształów, interesował się korozją metali i stopów w różnych atmosferach gazowych. Zbudował pierwowzór mikroskopu skaningowego do badania wtrąceń powierzchniowych w próbkach metalicznych. Zajmował się pracami podstawowymi z metaloznawstwa, inżynierii materiałowej i metodologii badań empirycznych. Opublikował ponad sto prac naukowych, w tym „Nowoczesne metaloznawstwo w teorii i praktyce”.

Za http://www.naukawpolsce.pap.pl

*                   *                 *

Po haniebnej decyzji Senatu Politechniki Warszawskiej w 1945 roku, wykluczającej go z grona profesorów tej uczelni, i to mimo uniewinnienia go przez sąd, prof. Czochralski był załamany.
Wrócił do Kcyni i założył Zakłady Chemiczne BION, produkujące różnego rodzaju wyroby kosmetyczne i drogeryjne, w tym znany „proszek od kichania z Gołąbkiem” oraz płyn do trwałej ondulacji (używany do połowy lat dziesiątych XXI wieku!). Dzięki tej produkcji rodzina mogła egzystować.

Za Wikipedią.

Zob. też: http://www.janczochralski.com/ (strona informacyjna, utrzymywana przez rodzinę Jana Czochralskiego)

Komentarze 2 do “Profesor Jan Czochralski – w rocznicę śmierci”

  1. Zbigniew Kozioł said

    Ciekawy to przypadek, gdy człowiek bez formalnej edukacji tak wiele wkładu wniósł do nauki i przemysłu. Takie istnieją, ale mało ich. W Rosji – Zeldowicz na przykład, którego książkę po polsku czytałem w dzieciństwie.

    Metoda Czochralskiego polega na wykorzystaniu zarodka kryształu do wyciągania z tygla dużego monokrzysształu. Niby na pozór nic wielkiego, a jednak cała nauka składa się właśnie z takich maleńkich kroków, pomysłów, idei.

    Mnie do metalurgii nie ciągnęło. Fizycy ciała stałego na codzięń korzystają z tej metody. Chcesz robić badania? To otrzymaj sobie kryształ. Zwykle badania robi się na maleńkich kryształach, rzedu 1 mm^3.

    Nie wiedzaiałem wcześniej, kim był Czochralski. Tych informacji chyba po prostu nie było w polskiej literaturze. Sama nazwa oczywiście zastanawiała. Ona jest stosowana powszechnie.

  2. MatkaPolka said

    Richard Malinowski’s Overview
    Current
    • Vice President at Intel
    Past
    • Director of Engineering at Intel
    • Engineering Manager at Intel
    • Chipset Design Manager at LSI Logic Corporation
    Education
    • University of California, Davis – Graduate School of Management
    • Politechnika Szczecińska

    Drodzy Pracownicy naukowi, Studenci i Absolwenci Politechniki Szczecińskiej !

    Serdecznie Was pozdrawiam z Krzemowej Doliny, serca technologii półprzewodnikowej i najnowszych technologii internetowych.

    Po 25+ latach pracy w branży komputerowej, jestem bardzo dumny z faktu, że mogłem wnieść swoją cegiełkę do rozwoju komputerów na świecie, a jeszcze bardziej, że to wszystko osiągnąłem dzięki doskonałemu wykształceniu, jakie otrzymałem w Szczecinie: najpierw w VI LO Czarnieckiego, a następnie na Wydziale Elektrycznym Politechniki Szczecińskiej.

    Polska ma niezwykle tradycje kształcenia doskonałych inżynierów i niezwyklą ilość utalentowanych, pełnych energii ludzi. Generalnie uważam, że Polacy są stworzeni do tworzenia nowych technologii i innowacji ze względu na ich przyrodzone cechy narodowo-kulturowe: talent, pracowitość, no i co bardzo ważne, zdrowy balans pomiedzy poszanowaniem ustalonych struktur i podejmowaniem ryzyka.

    Ubolewam jedynie nad tym, że nie mogłem tej cegiełki rozwoju technologii komputerowych dokładać w Polsce, ze względów, które wszyscy absolwenci i pracownicy naukowi z moich czasów znają z własnego doświadczenia, a Wy, obecni studenci, znacie z lekcji historii PRL-u. Z tej perspektywy mam dla Was doskonałą nowinę: te bariery, które nie pozwalały nam, inżynierom wychowanym i zaczynającym swoje kariery przed 1989 rokiem, pracować nad najbardziej zaawansowanymi technologiami światowymi w Polsce, już nie istnieją. Te bariery zniknęły dzięki nowej, demokratycznej Polsce, wolnorynkowej ekonomii, przynależności do Unii Europejskiej, no i co również bardzo ważne, dzięki Internetowi.

    Mnóstwo doskonałych technologii robi się dziś w Polsce, jednym z przykładów jest oddzial Intela w Polsce, Intel Technology Poland, którego pracami kieruję. Jest to wspaniały, choć może niewystarczająco rozreklamowany jeszcze zespół około 400 inżynierów w Gdańsku.

    Studiując na tak znakomitej uczelni jak Politechnika Szczecińska (jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do nowej nazwy uczelni :)), żyjąc w warunkach jakie Wam nowa Polska i Internet dzisiaj stwarza, wszystko tylko od Was zależy i świat stoi przed Wami otworem. Mam nadzieję, że z tego skorzystacie!
    Jeszcze raz ściskam i pozdrawiam, możecie mnie łatwo znaleźć, chociażby w portalu nasza-klasa, nie wahajcie się kontaktować, no i miejmy nadzieje że też się kiedyś spotkamy w Szczecinie, do którego często przyjeżdzam.

    Ryszard Malinowski

    Santa Clara, CA, 2 lipca 2009

    BIOGRAFIA

    Ryszard Malinowski urodził się w Szczecinie w roku 1958. W roku 1981 Malinowski otrzymał tytuł magistra inżyniera elektryka ze specjalnością automatyka i metrologia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Szczecińskiej, po czym w 1985 roku ukończył studia podyplomowe w zakresie systemów mikrokomputerowych i mikroprocesorowych na tej samej uczelni.

    W roku 1986 rodzina Malinowskich (Ryszard z żoną Elżbietą i dwoma małymi córeczkami, Agnieszką i Katarzyna) wyjechała do Toronto w Kanadzie. Tam też Ryszard Malinowski zapoczątkował swoją karierę w dziedzinie projektowania układów półprzewodnikowych jako projektant w firmie LSI Logic Corporation, szybko awansując na stanowisko menadżera projektowania chipsetów.

    W roku 1994 Malinowski przeniósł się z rodziną do Kalifornii, przechodząc do pracy w firmie Intel, jako menadżer projektowania chipsetów i kierując zespołem, który zaprojektował i przygotował do produkcji pierwszy liczący się na rynku chipset firmy Intel: 430FX (Triton). Chipset Triton osiągnął niezwykły sukces na rynku i zapewnił Intelowi pierwsze miejsce na liście producentów chipsetów na świecie w ciągu zaledwie dwu lat. W ciągu następnych kilku lat dział chipsetowy Intela urósł do pozycji drugiego najważniejszego biznesu w Intelu (poza mikroprocesorami) przynosząc wielomiliardowe (liczone w USD) obroty. W tym okresie, Malinowski otrzymał 4 patenty w dziedzinie architektury systemów pamięci głównej, pamięci cache i awansował na stanowisko dyrektora Inżynierii Chipsetów, odpowiadając za projektowanie i wdrażanie do produkcji wszystkich chipsetów PC w Intelu.

    W roku 1998 Ryszard Malinowski skończył studia MBA na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis.
    W roku 2005 Malinowski awansował na stanowisko generalnego menadżera grupy Chipset Group (obecnie Client Components Group), odpowiadając za cały dział chipsetów PC Intela i otrzymał tytuł wiceprezesa.

    Od czasu wyjazdu do Kalifornii w roku 1994, rodzina Malinowskich mieszka w El Dorado Hills, u podnóża gór Sierra Nevada. Żona Ryszarda, Elżbieta Malinowska do niedawna pracowała w Intelu jako projektant pamięci flash. Córki, Agnieszka i Katarzyna, skończyły renomowany Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley. Obecnie młodsza córka, Katarzyna, mieszka w San Francisco i pracuje w Krzemowej Dolinie jako specjalista od marketingu i PR (najpierw w Google, obecnie w blinkx.com). Starsza córka, Agnieszka, po ukończeniu dwóch fakultetów w Berkeley, historii i filozofii, kontynuuje studia doktoranckie na znakomitym wydziale Committee on Social Thought Uniwersytetu Chicago

    Ryszard Malinowski poza pracą w Intelu najbardziej ceni sobie czas spędzony z rodziną, także na wspólnych podróżach. Oprócz tego lubi czytać i kolekcjonuje wina. Całe życie uprawiał sport. Grał najpierw w piłkę nożną a później w tenisa, a jego ostatnią sportową pasją stał się golf (pracuje ciężko nad obniżeniem swojego golfowego handicapu – obecnie około 13). Ryszard Malinowski jest członkiem założycielem klubu Intel Folsom Golf Club, obecnie pełni w nim funkcję wiceprezesa i prezesa Komitetu Handicapowego.

    Ryszard Malinowski

    Menadżer zarządzania biznesem i inżynierią w dziedzinie produktów półprzewodnikowych i oprogramowania. W swojej 30 letniej karierze zawodowej zajmował się zarządzaniem biznesu produktów półprzewodnikowych, kierowaniem wielkich zespołów projektowych i badawczych w dziedzinie architektury i projektowania układów scalonych i oprogramowania w USA, Polsce, Malezji, Indiach, Niemczech, Izraelu i Kanadzie. Pracował w firmach w USA, Kanadzie i Polsce, zajmując stanowiska Wice-Prezesa, Manadżera Generalnego, Dyrektora R&D i Menadżera Projektowania (Intel Corp) oraz Menadżera Projektowania i Inżyniera-projektanta (LSI Logic Corp i RMF & Associates).

    W roku 2010, po 20 latach w biznesie chipsetów, zmienił kierunek i zajął się badaniami nowych, rewolucyjnych kierunków architektury i projekowania wydajnych, energooszczędnych mikroprocesorów w firmie Intel Corp. Urodził się i wychował w Szczecinie, gdzie otrzymał tytuł Magistra Inżyniera Elektryka na Politechnice Szczecińskiej (1981), w roku 1998 ukończył studia Master of Business Administration na Uniwersytecie Kalifornijskim, Davis.

    W swojej karierze inżynierskiej otrzymał 4 patenty w dziedzinie architektury komputerowych systemów pamięci. W latach 2008-2010 trzykrotnie sklasyfikowany jako #1 w rankingu „Liderzy Korporacji, Polacy Kształtujący Globalny Biznes” opublikowanym przez portal psz.pl. Mieszka na stałe w Kalifornii, poza pracą najbardziej ceni sobie czas spędzony z rodziną, podróżuje, lubi czytać i kolekcjonuje wino. Jego sportową pasją jest golf, którą realizuje regularnie grając i pełniąc funkcję Wice-Prezesa klubu golfowego Intel Folsom Golf Club, Kalifornia.

    http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,81011,5908007,Intel_ma_juz_40_lat_i_wciaz_zamienia_piasek_w_zloto.html

    5 listopada odbyła się szczególna prezentacja firmy Intel. Tym razem z amerykańskiej centrali Intela przyjechał do Polski ktoś, kto rozumie każde słowo po polsku. Ryszard Malinowski, wiceprezes koncernu Intel, to chyba najwyżej postawiony Polak w świecie technologii. Przyjechał do Polski, żeby przedstawić działalność ośrodka badawczego Intela w Gdańsku.
    Intel ma już 40 lat

    Właśnie w tym roku mija 40-lecie założenia Intela – a dokładniej 18 lipca 1968 roku. Wtedy właśnie powstał Intel, założony przez Boba Noyce’a i Gordona Moore’a, znanego z ustanowienia słynnego Prawa Moore’a (co dwa lata podwaja się moc obliczeniowa komputerów). Intel, dzisiejszy lider na rynku procesorów, zajmuje obecnie siódme miejsce na liście najbardziej znanych marek świata.

    Intel: MY ZAMIENIAMY PIASEK W ZŁOTO

    – Nazwa Intel jest równie dobrze znana na świecie, co Coca-Cola – powiedział Ryszard Malinowski.

    W ciągu ostatniej dekady nastąpił wielki wzrost wydatków firmy na rozwój. Intel rocznie przeznacza na inwestycje w środki trwałe ok. 5 miliardów dolarów, a na badania rozwojowe kolejne 6 miliardów.

    – My zamieniamy piasek w złoto – podsumował pozycję Intela Malinowski.

    Intel w Polsce

    Intel zbudował polską wersję Krzemowej Doliny. Ośrodek rozwojowo-badawczy Intel Research and Development (R&D) został uruchomiony w 1999 w Gdańsku.

    – Jestem z niego najbardziej dumny. Gdańskie R&D jest naszym absolutnie czołowym ośrodkiem badawczym w Europie – przyznał wiceprezes Intela.

    Intel wprowadził do gdańskiego ośrodka potężny superkomputer o sile obliczeniowej 50 teraflopów. To 350 komputerów , a każdy z procesorem o czterech rdzeniach, połączony w sieć. Superkomputer w Gdańsku jest cztery tysiące razy wydajniejszy niż Deep Blue firmy IBM, który wygrał kiedyś z Kasparowem słynną partię szachów.

    W 1999 roku firma liczyła niespełna 100 pracowników, dziś skład znacząco się powiększył do blisko 400 pracowników. Wśród zatrudnionych znajdują się głównie inżynierowie informatyki, elektroniki i matematyki ze znajomością oprogramowania nisko poziomowego i sprzętowego. Firma utrzymuje bardzo bliskie kontakty z Politechniką Gdańską, która jest głównym źródłem wykwalifikowanych inżynierów.

    Jakie zadania wykonuje Intel R&D w Gdańsku? Zajmuje się przede wszystkim ochroną treści audio i video, rozszerzaniem platformy vPro oraz zwiększaniem wydajności grafiki zintegrowanej.

    Intel zwiększa wydajność grafiki w grach 3D

    Inżynierowie w Gdańsku wprowadzają zmiany w oprogramowaniu, dokonują optymalizacji, tak, że zwiększają możliwości grafiki w grach. Zostało to obrazowo przedstawione w specjalnej prezentacji.

    Włączono w tym samym momencie dwa komputery o identycznej konfiguracji. Jeden z nich miał starszą wersję sterownika graficznego, a drugi nowszą. Komputer z nowym sterownikiem działał zauważalnie szybciej i wcześniej ukończył testowe demo gry (przyspieszenie rzędu 10-15 klatek). W pierwszym było to 25-30 fps, a w drugim 35-40 fps.

    Zwiększoną wydajność potwierdziły też wyniki uznanego benchmarka 3Dmark. Komputer ze starszym sterownikiem otrzymał 1800 punktów, a ten z nowszym aż 2200 punktów.

    – Mamy wielki plan, by wzmocnić wydajność naszej grafiki dziesięciokrotnie w latach 2006-2010 – uzupełnił prezentację wiceprezes Intela.

    Intel: Platforma vPro

    W Gdańsku rozwijane są też układy związane z bezpieczeństwem i efektywnym zarządzeniem. Zdalny serwis, ochrona systemów, kontrola dostępu do sieci, kontrola poboru mocy – to jeden z zalet platformy vPro.

    O PROJEKTOWANIU PROCESORÓW

    Jednym z pierwszych układów, który projektowałem był 430FX Triton. To był niezwykle ważny projekt w mojej karierze. Ważny także dla Intela, z którego uczynił głównego gracza na rynku chipsetów. Ta działalność urosła w ciągu dwóch lat praktycznie z niczego do biznesu przynoszącego 2 mld USD rocznie.

    Gdy zaczynałem pracę nad układem Triton w 1994 r. byłem nowy w Intelu. Dopiero co przeniosłem się z Kanady do Stanów Zjednoczonych. Zarządzałem małym zespołem inżynierów i projektantów. Pracowaliśmy ciężko przez 9 miesięcy. Często mój dzień pracy kończył się o 3-4 rano.

    Taki tryb pracy był wówczas standardem w Krzemowej Dolinie, zwłaszcza, gdy trzeba było dokończyć ważny projekt. W połowie prac okazało się, że znaczna część układu została źle zaprojektowana. Przesunąłem więc odpowiedzialnego za nią inżyniera do innych zadań i – z pomocą kilku pracowników – dokończyłem projektowanie. Było ciężko, ale kiedy prototyp przyjechał z fabryki, działał bardzo dobrze i nie wymagał wielu poprawek. Trzeba przyznać jednak, że mieliśmy do dyspozycji zaawansowane narzędzia do symulacji, testowania oraz wykrywania i naprawiania błędów.

    Dziś projektowanie procesorów to znacznie bardziej skomplikowane działanie. Ważne są: przywiązanie do detali, kreatywność, umiejętność projektowania oraz zdolność do rozwiązywania problemów. Dziś na jeden procesor składają się miliardy tranzystorów, a nawet jeden źle funkcjonujący będzie miał wpływ na cały chipset. Na szczęście wspomagają nas niezwykle zaawansowane narzędzia, które wciąż są unowocześniane. Sam już nie projektuję. Odpowiadam za to, aby inżynierowie mieli wszystko, co im potrzebne – wiedzę, doświadczenia, narzędzia i zasoby. Dużo czasu zajmuje mi też nadzorowanie prac.

    Aby dziś zaprojektować skomplikowany układ i oprogramowanie, które będzie zarządzać jego działaniem, potrzeba co najmniej zespołu 1000 inżynierów.

    O GRUPIE INTEL MOBILITY

    Jej głównym zadaniem jest projektowanie procesorów, chipsetów i rozwiązań do komunikacji bezprzewodowej dla notebooków i innych platform mobilnych. Aczkolwiek te rozwiązania znajdują także zastosowanie w komputerach desktop i serwerach – ich użytkownicy też borykają się z problemami ograniczania poboru energii elektrycznej. Ja odpowiadam za chipsety. Jak wspomniałem, najważniejszym dziś zadaniem w tej dziedzinie jest zaoferowanie bogatej funkcjonalności i dużej wydajności przy jednoczesnym zmniejszeniu poboru mocy. Klienci wymagają bowiem dłuższego życia baterii i większej mocy przetwarzania, a dodatkowo cieńszych, lżejszych i bardziej eleganckich notebooków. Użytkownik chce perpetuum mobile, które przy zerowym zużyciu energii oferowałoby dużą moc i nieograniczone możliwości.

    My zaś – próbując spełnić te wymagania – jesteśmy, jak średniowieczni alchemicy, którzy ołów starali się zamienić w złoto.

    O INNOWACYJNOŚCI (LUB JEJ BRAKU) POLSKICH FIRM IT

    Jest wielu utalentowanych inżynierów w Polsce i więcej niż wystarczająca liczba okazji, aby mogli się spełnić w pracy. Dodatkowo Internet stworzył wiele nowych możliwości zarówno dla firm, jak i pojedynczych osób. Ułatwił komunikację, produkcję i dystrybucję rozwiązań. Kluczowa dla innowacji jest jednak odpowiedź na pytanie, czy polscy inżynierowie wystarczająco wierzą w siebie, są zdeterminowani do poszukiwania okazji i chętni do podejmowania ryzyka, aby spełnić swoje marzenia? Na ludzi, którzy gotowi są na poświęcenia, ciężką pracę i pełne oddanie jej, czeka jednak nagroda. Myślę, że rezultaty w postaci innowacyjnych projektów przyjdą z czasem.

Sorry, the comment form is closed at this time.