Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ale dlaczego? o Rachela Wallensky (CDC): NIGDY…
    minka o Rachela Wallensky (CDC): NIGDY…
    Carlos o Nano-tranzystor, który wnika d…
    Wlodek o Kogo jebać, jak i w co?
    Jack Ravenno o Czy cena przekopu Mierzei Wiśl…
    Jabo o Rachela Wallensky (CDC): NIGDY…
    Wlodek o Nano-tranzystor, który wnika d…
    osoba prywatna o Wolne tematy (7 – 2…
    Krzysztof M o Nano-tranzystor, który wnika d…
    plausi o Rachela Wallensky (CDC): NIGDY…
    Ale dlaczego? o Nano-tranzystor, który wnika d…
    Ale dlaczego? o Nano-tranzystor, który wnika d…
    plausi o Długi cień Victorii Nulan…
    Lily o Długi cień Victorii Nulan…
    osoba prywatna o Wolne tematy (7 – 2…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 583 obserwujących.

Sabotaż ukraiński i akcja pacyfikacyjna

Posted by Marucha w dniu 2012-04-22 (Niedziela)

Nadesłał p. PiotrX.

Na terenie trzech województw Małopolski Wschodniej tj. lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego miały miejsce w 1930 roku wydarzenia znane pod nazwą “akcji pacyfikacyjnej”. Były one odpowiedzią ówczesnych władz polskich na sabotaż ukraiński, który był prowadzony z inicjatywy OUN . Poniższy tekst podejmuje tą problematykę. – Piotrx

Dr Felicjan Sławoj-Składkowski
Minister Spraw Wewnętrznych.

Ustęp przemówienia wygłoszonego dn. 9 stycznia 1931 r. w Komisji Budżetowej Sejmu.

…Przechodzę teraz do pacyfikacji Małopolski Wschodniej. To jest trzecia zadra, którą wbijają w moją duszę. Zarówno p. pos. Łucki, jak i p. pos. Matczak tak o tem mówią, że gdyby ktoś nie był w Polsce, toby sobie mógł myśleć: “Jakto, była ta sama atmosfera, ten sam kierunek Rządu, prawie przez cały czas ten sam Minister Składkowski i było znośnie, były drobne zatargi, jak zwykle, gdy dwie różne narodowości zamieszkują ten sam teren, i nagle zmiana, wszystkich ogarnął jakiś szał. Zaczęto się prowadzić pacyfikację, potem ucięto się i skończyło, nim Jeszcze panowie posłowie wypowiedzieli swoje piękne mowy. To było porażenie umysłu, na szczęście chwilowe, przejściowe i skończyło się na szczęście”.

To wszystko, co się działo, miało swoją przyczynę, miało swój przebieg i obecnie ma swój skutek i stwierdzam jako przedstawiciel Rządu, że Rząd stoi na stanowisku ciągłej i bezwzględnej równości obywateli w Polsce bez różnicy wyznania narodowości. Natomiast bez różnicy wyznania i narodowości tępi wszystkie nadużycia jednych obywateli przeciw drugim i na to niema żadnej rady. Dlatego, że to działanie było na terenie ukraińskim, dlatego też i działanie pacyfikacyjne było tam. Gdyby te nadużycia były gdzie indziej, w innem miejscu, to te same metody musielibyśmy gdzie indziej zastosować ze względu na rozmiar tych rzeczy, które tam się działy.

Niewątpliwie dołącza się sprawa trudna, — i tu zgadzam się z p. pos. Łuckim — że akurat są to Ukraińcy i ludność ukraińska. Rzecz przedstawia się krótko w ten sposób, że spokojna ludność ukraińska, która nic nie zawiniła, była tak steroryzowana przez przedstawicieli akcji rewolucyjnej w Małopolsce, Wschodniej, że wołała poprostu słuchać się ich niż Rządu, dlatego, że Rząd nie ochraniał ich od tych, którzy żądali: “Przechowaj moją broń, przechowaj materjał palny, ochroń i obroń mnie przed tymi, którzy pilnują, zmyl ślady” i t.d. Rząd wszystkiemu temu do września nie przeciwdziałał, natomiast tamci przychodzili i grozili, że jeżeli tego nie otrzymają od spokojnej ludności, to wtedy na nich wywrą zemstę.

Wytworzył się stan nie do zniesienia w żadnem państwie praworządnem, że czynniki rewolucyjne, działające przeciw temu państwu, zaciążyły nad całą spokojną ludnością ukraińską. Nad ludnością, której Rząd nie stawia absolutnie żadnych zarzutów, natomiast ma wiele zarzutów przeciwko tym, którzy tak zaciążyli nad ludnością. Miesiące letnie r. b. zaznaczyły się na terenie Małopolski Wschodniej niespotykanym od r. 1922 wzrostem akcji sabotażowej rozwijanej przez członków U.W.O. (Ukraińskiej Wojskowej Organizacji), względnie odpowiednik polityczny tej organizacji  O.U.N. (Org. Ukr. Nacjonalistów). Chciałbym podkreślić na wstępie, iż ze stron pewnych czynników ukraińskich zarówno w kraju, jak i zagranicą, usiłowano narzucić opinji publicznej fałszywy pogląd na istotne oblicze akcji sabotażowej przez naświetlenie, jakoby masowe wypadki pożarów prywatnego dobytku w Małopolsce miały swe żródło w spekulacji ubezpieczeniowej ich właścicieli.

Tego rodzaju stawianie kwestji jest całkowicie niezgodne ze stanem faktycznym i zdradza wyraźną chęć tuszowania właściwego charakteru ostatnich wypadków w Małopolsce Wschodniej a ma za zadanie poddanie już zgóry w wątpliwość uzasadniania zarządzeń, wydanych w związku z temi wypadkami przez władze administracyjne. Aby rozwiać wszelkie w tym względzie -wątpliwości, pozwolę sobie przytoczyć ustęp artykułu, opublikowanego w Nr. 19 z dnia 17 X 1930 r. w czasopiśmie ukraińskim, wychodzącem w Chicago p. n. ,,Ukraina”, Artykuł ten, zatytułowany: ,,Częściowe wystąpienie UWO”, co do którego redakcja wspomnianego czasopisma specjalnie podkreśliła, iż pochodzi on z kół UWO, omawiając ostatnią akcję sabotażową w Małopolscy Wschodniej, stwierdza co następuje:

“A oto po raz drugi ma miejsce t. zw. częściowe wystąpienie UWO. Takie częściowe wystąpienie ma na celu w sposób zorganizowany szerzyć w kraju niepokój, panikę wśród polskiej ludności, łamać ducha ekspansywnego w elemencie polskim, posiać w niem niewiarę w powodzenie ochrony władz państwowych przed atakiem elementu ukraińskiego, tak teraz, jak i w przyszłości, oraz wywrzeć wpływ psychiczny na masy ludności ukraińskiej w skrajnie wrogim kierunku do Państwa Polskiego i narodu, wreszcie przez wywołanie niepokoju i anarchji pogłębić zagranicą przekonanie; o niepewności granic Państwa Polskiego oraz braku jego wewnętrznej konsolidacji, a także zamanifestować przeciwpolskie nastroje ludności ukraińskiej”.

Stawiając sobie takie zadania, kierownicze koła UWO musiały mieć na uwadze, iż niema państwa, któreby pozwoliło na szerzenie zamętu i anarchji na własnem terytorjum i musiały być zatem przygotowane na zdecydowaną kontrakcję ze strony władz polskich. W tych warunkach nie ulega kwestji iż właściwe cele akcji sabotażowej nastawione były przedewszystkiem na antypolską propagandę zagranicą. I istotnie, odnawiane wypadki dziwnie zbiegają się z jednej strony ze wzmożoną kampanją rewizjonistyczną podjętą przez pewnych mężów stanu sąsiadującego z nami państwa, z drugiej zaś strony z akcją innego naszego sąsiada, dążącego do odwrócenia oczu Europy od swojej własnej sytuacji w kraju, zaludnionym identyczną ludnością, co u nas w Małopolsce.

Okoliczność ta nie będzie bez pewnej racji, jeżeli się miedzy innemi argumentami powołam na tę wściekłą propagandę, jaką państwa te w stosunku do Polski w tym czasie rozwinęły. Jeżeli chodzi o samą formę wystąpień sabotażowych to akty w stosunku do folwarków zmierzały do zniszczenia ich jako ognisk polskości na terenie Małopolski Wschodniej (zdaniem kierowniczych kół UWO). Natomiast, gdy chodzi o akty względem polskich osadników — to miały na celu zmuszenie do likwidacji osad polskich i odstraszenia Polaków od nabywania ziemi w Małopolsce Wschodniej. Potwierdzeniem tego rozumowania jest fakt, że na 191 wypadków państwo bezpośrednio ucierpiało tylko w 19 wypadkach i to takich, jak: zerwania drutów telegraficzny czy przecięcia drutów sygnałowych, a w pozostałych 172 wypadkach poszedł z dymem dorobek ludności polskiej, ciężko na swoje utrzymanie pracującej. Tu i ówdzie akcja podpalaczy zwracała się również przeciw osiadłym na roli Żydom, prowadzącym ponadto interesy handlowe. W tym ostatnim wypadku właściwym celem podpalać było steroryzowanic handlarza żydowskiego i usuniecie go ze wsi, aby uwolnić w ten sposób interesy miejscowych kooperatyw ukraińskich od niepożądanej konkurencji. Jest również niewątpliwe, iż w tym czy owym wypadku, w każdym razie nie w sposób masowy, przyłączyły się do akcji podpalań elementy komunistyczne.

Na wybór tej formy akcji wpłynęło nie bohaterstwo podpalaczy, a łatwość samego wykonania i prymitywność potrzebnych do tego celu środków. Akcja podpalań objęła w okresie lipiec — grudzień tylko niektóre powiaty, a nie cały teren Małopolski. Charakterystycznem jest, że najwięcej aktów podpaleń przypada na te powiaty, gdzie istniały ukraińskie gimnazja lub silniejsze organizacyjnie organizacje sportowe lub kulturalne: Proswity, Sokity, Płasty (Lwów powiat 16, Bóbrka 11, Rohatyn 11) z tego wynika, ze stowarzyszenia te były środowiskami, z których najczęściej, wychodziła inicjatywa do wykonywana zbrodniczej akcji. Sumaryczny bilans wypadków przedstawia się w poszczególnych województwach następująco: w woj. lwowskiem było 67 wypadków, w woj. tarnopolskiem 90, w woj. stanisławowskiem 34, razem 191 wypadków. Punkt kulminacyjny osiągnięto w miesiącu wrześniu — 101 wypadków. Po wprowadzeniu akcji pacyfikacyjnej spada do 22 a w listopadzie do 8-miu wypadków. Do podpalań szerszej mierze stosowano naftę, benzynę, pozatem używano mieszaniny chloralu potasu i cukru miałkiego, którego w połączeniu z kwasem siarkowym, doprowadzanym zazwyczaj automatycznie, wybuchała i wywoływała pożar. Stosowanie tego środka świadczy o inteligencji sprawców, którymi byli przeważnie wychowankowie ukraińskich gimnazjów. Policja znalazła w kilku wypadkach u członków UWO broszurkę, podającą dokładnie przepis wyżej podanego środka detonującego. Użycia prochu strzelniczego i lontów wykryto w kilkunastu wypadkach. Notowane są również wypadki z granatami ręcznemi i petardami. W miarę trwania akcji wzrastała zuchwałość zamachowców. Uzbrojeni niejednokrotnie w broń palną ostrzeliwali warty pilnujące dobytku, wystawiane przez gminy lub poszczególnych właścicieli.

Tempo, w jakiem przystąpiono do akcji podpalań, wywołało w społeczeństwie polskiem zrozumiały odruch, który w rezultacie uzewnętrznił się w szeregu wieców protestacyjnych w organizowaniu komitetów samoobrony. Wyolbrzymianie przez prasę wypadków oddziaływało deprymująco. Inteligencja ukraińska naogól zajęła wobec tej akcji stanowisko raczej życzliwej neutralności, a młodzież zdradzała zbyt widoczne sympatje dla podpalaczy. Masy chłopskie, nie biorące udziału w akcji, pod terorem zaczęty przejawiać lekceważenie dla zarządzeń władz. Muszę zaznaczyć również że prasa, ukraińska do całej sprawy odnosiła się dość perfidnie Zarówno z jej strony, jak również ze strony czynników powołanych do tego — stanowiska jasnego nie zajęto: szło się po linji najmniejszego oporu, co mogło czynić wrażenie nawet pewnej tolerancji. Takiej sytuacji Rząd znieść nie mógł. I kiedy wszelkie zarządzenia natury prewencyjnej okazały się niewystarczające — zastosowano środek silniejszy — może ciężki, ale odpowiedzialność za wprowadzenie tego środka musi spaść na tych którzy środek ten swą oszalałą agitacją spowodowali. Nie kto inny, jak tylko Rząd obowiązany jest zapewnić spokój swym obywatelom. Stosunki niepoczytalne u nas zaistnieć nie mogą.

Silniejszy środek zastosowano w formie zakrojonej na szeroką skalę akcji pacyfikacyjnej przy pomocy zwartych oddziałów policyjnych i wojskowych. Techniczne wykonanie rewizyj przedstawiało się następująco: Oddział po przybyciu do wskazanej miejscowości otaczał gminę lub wieś posterunkami, dowódca oddziału wzywał wójta i rade gminną, wyjaśniał cel przybycia, żądał wydania broni i materjałów wybuchowych. Ze wsi nikogo nie wypuszczano. Wszyscy mieszkańcy musieli być w swych zagrodach, poczem przystępowano do rewizyj, które były bardzo dokładne. U osób podejrzanych zrywano podłogi i poszycia dachów. W wypadkach, gdy właściciel nie chciał wydać kluczy lub sam się ukrywał — musiano wyłamywać drzwi i zamki. Ja tu nic nie ukrywam, ciężka akcja musiała być ciężka. Rewizje wykazały na całym terenie: karabinów różnego typu około 1208, strzelb różnych — 460, rewolwerów — 735 bagnetów — 714, sztyletów — 59, szabel — 82, poza tem znaczne ilości prochu strzelniczego, materjałów wybuchowych i łatwopalnych, petard do podpalania, nożyc do cięcia drutów, kilkadziesiąt metrów lontu do podpalania i około 28 fur różnego sprzętu wojskowego: Poza tem ujawniono znaczne ilości literatury nielegalnej, druków, odezw, bloczki na fundusz bojowy UWO i sporo materjału pisemnego, kompromitującego posiadaczy. W okresie powyższym przytrzymano na terenie 3 województw wschodnio – małopolskich — 1739 osób, z czego zwolniono po przesłuchaniach — 596 osób, przekazano zaś sądom — 1143 osoby. Według zawodów przedstawia się cyfra zatrzymanych następująco: studenci wyższych zakładów — 220, uczniowie szkół średnich — 360, rolnicy — 510, rzemieślnicy — 120; robotnicy — 45, urzędnicy prywatni — 90, handlowcy — 6, nauczyciele — 20, urzędnicy państwowi — 8, dzienikarze — 5-księża — 30, klerycy — 2, djacy — 3, inżynierowie — 3, lekarze — 2, adwokaci — 6, kandydaci adwokaccy —6, inne zawody — 60, bez zawodu — 33, nie określono — 210.

(P. Łucki: Wszystkie stany).

Niewątpliwie przedstawiciele wszystkich stanów brali udział w sabotażu,

(P. Łucki: Księża także).

Niestety, nie naród cały, tylko przedstawiciele wszystkich stanów godni napiętnowania. Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na metody, jakiemi posługują się pewne koła ukraińskie dla spotęgowania antypolskiej kampanji zagranicą. Przedewszystkiem jednak stwierdzić muszę, iż propaganda ta wychodzi z tego samego źródła, które bezpośrednio wywołało wypadki małopolskie, t. j. UWO-względnie OUN. W ręku władz znajdują się dokumenty, które całkiem wyraźnie uwydatniają rolę i właściwe oblicze tych czynników ukraińskich, które, operując często klamliwemi lub zgoła fałszywemi informacjami, usiłują przedstawić-akcję pacyfikacyjną jako jakiś barbarzyński wprost pogrom ludności ukraińskiej w Polsce.

Mówi się o tysiącach zmasakrowanych włościan, o nieprzyjmowaniu ich do szpitali, o aresztowaniu ukraińskich lekarzy czy też adwokatów z powodu pełnienia ich obowiązków zawodowych i t. p. Pojawiły się nawet ostatnio w prasie zagranicznej odbitki fotograficzne trzech pobitych jakoby w czasie akcji pacyfikacyjnej Ukrainców. Jest rzeczą możliwą, iż przy tego rodzaju nastrojach, jakie wówczas panowały — z drugiej zaś strony wobec użycia w akcji oddziałów wojskowych, mogły zaistnieć tu i ówdzie wypadki pobicia. Pamiętać jednak należy o tem, iż zachowanie się rozagitowanej ludności, a zwłaszcza młodzieży, było niemal zawsze prowokacyjnie zuchwałe, co — rzecz zrozumiała — mogło wywołać reakcję wśród wojskowych.

Zdarzały się jednak i wypadki inne. Mianowicie część spokojnej ludności ulegająca dotąd terorowi rozagitowanych zwolenników UWO, po przybyciu na miejsce oddziału wojskowego, widząc przykre skutki akcji pacyfikacyjnej, brała doraźny odwet na agitatorach, jako właściwej przyczynie nieszczęścia. Takich wypadków pobicia było dość dużo. Obecnie prowadzą się ścisłe dochodzenia w każdym wypadku złożenia doniesienia czy zażalenia o pobicie, a winni zostaną przykładnie ukarani. Stwierdzić jednak mogę, że jeżeli wypadki takie miały miejsce, to w każdym razie nie wypływało to z jakiegoś zgóry idącego nakazu, ani nie miało charakteru systemu. Pozwolę sobie znowu przytoczyć pewne ustępy z dokumentu, znajdującego się w oryginale w ręku władz, a mającego charakter sprawozdania z działalności propagandowej OUN -w związku z wypadkami małopolskiemi:

,,Wszystkie oddziały OUN otrzymały polecenie postarać się o założenie komitetów protestacyjnych w miejscach swojej siedziby z przedstawicieli różnych grup i stowarzyszeń. Komitety te wniosły pierwsze telegramy do Ligi Narodów i rządów różnych państw. Oprócz tego przygotowały obszerne memorandum do tych instytucyj… Analogiczne polecenie wydano do wszystkich wydziałów OUN we wszystkich krajach. Pracują nacjonalistyczne biura prasowe w Szwajcarji, w Berlinie (2 organy), Litwie i Belgii. Główny referat propagandowy OUN wysyła bezpośrednio materjały o wypadkach krajowych do wszystkich oddziałów OUN w Europie, dalej do czasopism amerykańskich… Na Litwie wysyła się sprawozdania z wypadków krajowych przez radjo. W Pradze wychodzi przy współpracy nacjonalistów ukraińskich także biuletyn czeski… Wydziały propagandy OUN są w stałym związku z amerykańskimi Ukraińcami. Tam pojechał pewien człowiek z OUN dla przeprowadzenia akcji protestacyjnej, jaka zapowiada się na szerszą skalę. Instrukcję są takie: Każde najmniejsze stowarzyszenie ma wysłać przedewszystkiem telegram, domagający się wystania międzynarodowej komisji do Galicji, następnie materjały, potem wiece protestacyjne i manifestacje przed konsulatami polskiemi…”

Zestawienie podłoża wypadków w Małopolsce Wschodniej z cytowanemi informacjami w sposób dostatecznie jasny wskazuje, o co chodziło i chodzi inicjatorom i wykonawcom akcji, nie pozostawiając pod tym względem żadnych chyba wątpliwości. Jak już zaznaczyłem, rewizje były przeprowadzone bezwzględnie. Mogły wiec zachodzić wypadki, że ucierpiały osoby niewinne. Muszę jednak zaznaczyć, że w wypadku niewłaściwego postępowania ze strony policji winni poniosą zasłużoną karę. Jedno jest pewne. Akcja pacyfikacyjna wprowadziła widoczny przewrót w nastrojach ludności. Manifestowanie lojalności względem Państwa widzimy na każdym kroku. Ruch podpalaczy znalazł potępienie w masach i ta wichrząca inteligencja, która akcję tę spowodowała, bezwzględne została od masy włościańskiej odgrodzona. Właściwie to jest znamienne, że inicjatorom sabotażu chodziło o inne rzeczy, a osiągnęli zupełnie inne. Inicjatoron sabotazu chodziło o to, żeby wywołać rozruchy, żeby podniecić ludnośc, a tymczasem stwierdzam, że spokój mimo ustania metod pacyfikacyjnych istnieje taki w Małopolsce Wschodniej, jaki już dawno nie istniał, Poprostu ludność przekonała się, ze istnieje władza silniejsza od agitatorów i podburzaczy. Spokojna ludność miejscowa przekonała się, że nie warto słuchać tych, których Rząd potrafi za łeb wziąć, Tutaj p. Łucki powiedział, że chęcią Rządu było zniszczenie wszystkiego, co ukraińskie, a jednak nie udało się zastraszyć chłopa ukraińskiego, który pomimo wszystko głosował na Ukraińców. Panie pośle, czy Pan naprawdę wierzy w to ze gdyby Rząd rzeczywiście chciał drogą teroru zmusić chłopów ukraińskich do głosowania na to, co Rząd chce, to czyby się to Rządowi nie udało? Rząd nie zrobił tego i nie chciał tego zrobić.

Stwierdzam, że Rząd nie chciał zniszczyć chłopów ukraińskich, chciał zaprowadzić porządek i stwierdzam, że ten cel został osiągnięty drogą ciężką, ale jednak znacznie lżejszą, niż obiecywane na wiosnę powstanie, które zresztą co roku jest obiecywane. Oby to dało podłoże do współpracy spokojnej dwóch narodów, żyjących na jednej ziemi

(P. Łucki: Jaki jest cel w tem, że wymaga się od ludności jakiejś deklaracji, iż sami dobrowolnie żądają rozwiązania wszystkich ukraińskich organizacyj gospodarczych?).

Panie pośle, jeżeli pan weźmie życiorys jakiegoś człowieka i okaże się, że trzy razy był zły w życiu, to nie dowód, ze był zły całe życie. Tak samo i tutaj, jeżeli w akcji pacyfikacyjnej były jakieś nadużycia, wymuszenia, to proszę składać zażalenia, a będzie zrobiony z tem porządek; porządek w Polsce będzie zrobiony, bez względu na to, kto się skarży i na kogo się skarży.

*                       *                    *

Zdzisław Stroński
Poseł B.B.W.R.

Przemówienie wygłoszone dnia 26 stycznia 1931 r. na plenum Sejmu.

Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt w imieniu Komisji Administracyjnej złożyć sprawozdanie ze szczegółowych prac, które komisja przeprowadziła nad zgłoszonym wnioskiem posłów z Klubu Ukraińskiego w sprawie t. Zw. pacyfikacji w Małopolsce Wschodniej. Równocześnie mam zaszczyt prosić o przyjęcie wniosku, który komisja uchwaliła, a który później odczytam. Muszę jednak zaznaczyć, że Komisja Administracyjna nie mogła wziąć za podstawę swoich rozważań wniosku posłów Klubu Ukraińskiego, dlatego, że wniosek ten obejmował tylko część wydarzeń. Jakie zaszły w Małopolsce Wschodniej.

Wniosek posłów z Klubu Ukraińskiego mówi wyłącznie o skutkach tych wydarzeń, pomijając zupełnie przyczyny, które skłoniły Rząd do wydania zarządzeń ochronnych, pomijając zupełnem milczeniem przebieg i rozwój szeregu wypadków, które z temi wydarzeniami były bezpośrednio związane. Nie można posądzać posłów z Klubu Ukraińskiego, wnioskodawców, o przeczenie lub nieznajomość faktów. Zatem musiał być inny cel ograniczenia materjałów, które przez posłów ukraińskich zostały komisji dostarczone. Jasne, że nie o wyjaśnienie sprawy chodziło, kiedy materjał był jedynie częściowy. Nie chodziło także wnioskodawcom o zapewnię nie spokoju na tej ziemi, jest bowiem jasne i zrozumiałe dla każdego, kto w Małopolsce Wschodniej żyje, lub kto te stosunki zna, że jest tam zupełny spokój i że życie całej ludności układa się zupełnie normalnie. Panowie rozumieją, musieliśmy potraktować wniosek posłów z Klubu Ukraińskiego, jako pociągnięcie o charakterze wyłącznie politycznym, demonstracyjnym, bez oglądania się na samą rzecz i na rozwój wypadków, które się tam rozegrały. Dlatego tak jak na Komisji Administracyjnej nie mogłem ograniczyć się do tego wniosku, tak i teraz musze ująć całokształt tych wydarzeń dlatego, że muszę spełnić swój obowiązek. Należy prawdę istotną wyjaśnić, należy zrobić wszystko, aby stwierdzić, gdzie tkwi istotna przyczyna tych wydarzeń, które tam zaszły.

Trzeba w tem zagadnieniu ustalić rzecz jedną. Jest tak, proszę Panów, że tu z tej trybuny sejmowej przy wielu sposobnościach mówią bardzo często przedstawiciele pewnych kierunków politycznych ukraińskich o tem, że ich szczerą intencją jest, ażeby na terenie Wschodniej Małopolski zapanował spokój, zapanowała harmonja, żeby ludność miała takie warunki życia, żeby mogła swobodnie urzeczywistniać wszystkie swoje wewnętrzne postulaty. Należy zatem stwierdzić. kto na to współżycie wpływa, kto do tego współżycia dąży, a kto to współżycie tamie i niszczy. Ja sądzę, że jeżeli Wysoka Izba pójdzie po tej linji, tak jak to zrobiła Komisja Administracyjna, to kwestja tak, jak Panowie tu niejednokrotnie mówili, pozornie bardzo skomplikowanych stosunków polsko-ukraińskich, nie będzie tak bardzo skomplikowana. Jest rzeczą zupełnie jasną, zrozumiałą i dziś już prawie ogólnie wiadomą, że jeżeli chodzi o wewnętrzne narodowe życie ukraińskie, o rozwój instytucyj kulturalnych i gospodarczych, to ze strony ludności polskiej niema żadnego wysiłku, ażeby w to życie wewnętrzne wchodzić i rozwój tych instytucyj w jakikolwiek sposób hamować.

Jest też już dziś rzeczą powszechnie wiadomą, że proces utrwalania współżycia polsko-ukraińskiego już tam następuje. Są jednak pewne koła, które to współżycie łamią. Ja chcę w tej chwili wykazać, czy to, co jest podstawa rozwoju każdego narodu, czy to jest w jakikolwiek sposób hamowane lub łamane, czy jest istotnie w samem życiu ta podstawa, która powoduje, że rodzice nie mogą tego ścierpieć i znieść, że ich dzieci nie mają własnych szkół, czy jest tam ten odruch u ludności, że to, co jest dorobkiem własnym narodu, że to nie może być rozwinięte? Wszyscy Panowie doskonale wiedzą, że jeśli chodzi o potęgowanie, o wzrost siły narodowej, to on postępuje właściwie dwoma łożyskami: jednym Jest rozwój swej własnej kulturalnej siły, a drugiem jest rozwój siły gospodarczej danego narodu. Jest instytucja, mająca prawic 60 lat istnienia poza sobą, instytucja kulturalna “Proświta” ukraińska. Było tak, że instytucja ta przed wojną światową nie dochodziła do każdego powiatu. Była wielka masa ludności ukraińskiej, która kulturalnem działaniem tej instytucji za czasów zaborczych nie była objęta. Przyszły lata wojny, które stłumiły i zabiły działalność tej instytucji; zniknęły czytelnie, majątek towarzystwa był rozbity i dopiero w latach naszego własnego państwowego życia, od chwili, gdy my na tych ziemiach gospodarzymy, nastąpił rozwój Proświty na terenie trzech województw południowo -wschodnich, Proświta rozpoczyna swą działalność dopiero w latach bezpośrednio powojennych. W r. 1925 Proświta dosięga liczby 1601 czytelń na tych obszarach, a od 1925 do 1929 posiada już 3000 czytelń. Równocześnie w tym samym właśnie okresie Proświta urządza obchodów okolicznościowych 1637, przedstawień i koncertów 6474, odczytów i wykładów 2383.

Cytuję Panom cyfry. Na każdy obchód, na każdy koncert, na każde przedstawienie potrzebne jest pozwolenie władz. Czy mogłyby się one odbyć, gdyby ze strony czynników administracyjnych była w stosunku do działalności tej instytucji jakakolwiek niechęć, czy mógłby być tak wspaniały rozkwit i rozwój wielkiej instytucji kulturalnej ukraińskiej, gdyby ludność polska odnosiła się niechętnie do rozwoju kulturalnego ludności ukraińskiej? Jeżeli zaś chodzi o placówki gospodarcze, to za czasów austriackich ich nie było, prawie że nie było, były w zalążku. (Przerywanie). Mam cyfry. Panie pośle Łucki, które są materjałem, zestawionym przez Panów. Są dwie organizacje gospodarcze ukraińskie, jest Rewizyjny Związek ukraińskich kooperatyw i Silskyj Hospodar. Działalność pierwszej, tego wielkiego związku, który grupuje gospodarcze czynniki ukraińskie, następuje dopiero wówczas, odkąd my jesteśmy gospodarzami na terenie Wschodniej Małopolski. Rewizyjny związek osiągnął w r. 1929 cyfrę 2.746 kooperatyw.

Prócz tego istnieje jeszcze druga organizacja o charakterze rolniczo-gospodarczym, Silskij Hospodar. Ten Silskij Hospodar doszedł do imponującej cyfry swoich członków, posiada ich obecnie 30.000. Cytuję Panom tylko wewnętrzny rozwój tych dwóch instytucyj: kulturalnej i gospodarczej. Na Komisji Administracyjnej jeden z członków klubu Polskich Socjalistów mówił o tem, że przecież istnieje wiele obszarów, gdzie mieszka ludność ukraińska. Tak jest. Poza granicami naszego Państwa znajdują się tereny o zwartej ludności ukraińskiej. Należałoby przypuścić, że te walory kulturalne i zdolności twórcze posiada ludność ukraińska na tamtych terenach jeszcze bardziej spotęgowane, bo to są tereny zwarte. Jest rzeczą stwierdzoną, że na tych terenach takiego rozwoju instytucyj kulturalnych i gospodarczych niema. Jeżeli tak jest, to wniosek jest zupełnie naturalny, że tam jest ucisk.

(P. Jeremicz: Nieprawda!).

Marszałek: Panie pośle Jeremicz, przywołuję Pana do porządku.

P. Jeremicz: Musimy się liczyć z faktami, P. Marszałku.

P. Zdsislaw Stronski: Ja operuję tutaj ścisłemi danemi i faktami. (Przerwania). Chcę zwrócić uwagę Wysokiej Izby na wniosek zupełnie naturalny.

(P. Jeremicz przerywa: Uniwersytet tam mamy, szkoły).

Marszałek: Posła Jeremicza po raz drugi przywołuję do porządku.

P. Zdzisław Stronski: W tem zestawieniu bardzo charakterystycznem, bardzo wyraźnem jest widoczne, że jeśli ktoś tutaj w tej Izbie, czy gdziekolwiek indziej mówi o ucisku, czy represjach w stosunku do Ukraińców na terenie Małopolski Wschodniej, to mówi to na podstawie zupełnej nieznajomości faktów, albo też z zupełnie świadomą złą wolą. Ale chcę Panom zilustrować jeszcze jedną rzecz. Istnieje w Małopolsce Wschodniej samorząd gospodarczy, który się uzewnętrznia w izbie handlowo-przemysłowej i w Izbach Rzemieślniczych. Na terenie naszego województwa ludność ukraińska nie ma w tej chwili dostatecznej ilościowej siły, by zyskać w tych instytucjach samorządu gospodarczego swoje własne przedstawicielstwo.

Na podstawie dobrej woli ludności polskiej, polskich przedstawicieli, reprezentanci ludności ukraińskiej zostali wprowadzani do izby przemysłowo – handlowej we Lwowie i do izb rzemieślniczych. Muszę podkreślić, że w roku 1927, kiedy odbywały się na terenie Małopolski Wschodniej wybory do samorządu wiejskiego i miejskiego. tośmy na podstawie dobrowolnego podziału wprowadzili do miast przedstawicieli ludności ukraińskiej. Panowie zdają sobie dostatecznie sprawę, że jeżeliby w masach polskich była niechęć i nienawiść, byłoby niesłychanie łatwo zmajoryzować ludność ukraińską. W radach powiatowych, które są komisaryczne, które powstają drogą nominacji rządowych, w każdej z nich znajdą Panowie poważną ilość przedstawicieli ludności ukraińskiej. To Panom dostatecznie zilustruje istotnie rzeczowy, spokojny stosunek ludności polskiej do ludności ukraińskiej. Jakież jest pożycie, które się wytwarza w tych instytucjach? Zawsze jest tak, niech Panowie przypatrzą się temu bezstronnie — że po pewnym czasie stosunki w tych instytucjach układają się zupełnie pomyślnie jeśli niema specjalnie nastawionej polityki, która jest wroga dla Polaków wówczas wspólna robota łączy i wytwarza wspólność życia i wspólność pracy, bo to jest naturalne, bo to jest to istotne, bo to jest ta najgłębsza, najsilniejsza prawda życiowa. Jeżeli więc tam na tym terenie stosunki układają się rzeczowo tak, jak układa je życie, to wtedy zasady zupełnej harmonji, współpracy zwyciężają, jeżeli natomiast jest nastawienie polityczne, to oczywiście wówczas przychodzi zadrażnienie i zaostrzenie.

Ale trzeba podchodzić do tego zagadnienia w spokoju. Jeżeli Panowie wymagają od nas, żebyśmy te rzeczy w tej Izbie rozpatrywali, to rozpatrujmy to zagadnienie zupełnie spokojnie. Nie chcę wspominać o pożyciu ludności polskiej i ukraińskiej w cechach rzemieślniczych, nie chcę mówić o wspólnej pracy w różnych organizacjach i instytucjach zawodowych, w izbach lekarskich, w izbach adwokackich. Jest wysiłek wyraźny i widoczny ze strony ludności polskiej łagodzenia zadrażnień, bo one były istotnie, były nawet bardzo głębokie rany, ale te rany się goją, zadrażnienia się usuwa, pracuje się nad stworzeniem zupełnie nowych warunków i nowych podstaw dla wspólnego pożycia polsko-ukraińskiego i muszę zaznaczyć, że jeżeli chodzi o ludność ukraińską, ona w znacznej mierze te usiłowania polskie przyjmuje życzliwie i rękę, która jest wyciągnięta do zgody, przyjmuje. Są jednak pewne koła polityczne, które drogą ulotek, drogą broszur, artykułów w prasie, wszystkim nam znanych, temu procesowi jaknajsilniej i najwyraźniej się przeciwstawiają. Są posłowie tego kierunku, którzy na wszystkich zebraniach publicznych i wiecach występują bardzo gwałtownie przeciwko jakiemukolwiek pożyciu z ludnością polską. Jest też jedna organizacja, u której kolebki już była zbrodnia, która w posiewie zbrodni się rodziła, która drogą gwałtów i teroru usiłuje swoje cele i zadania przeprowadzić na terenie naszych województw wschodnich.

To jest organizacja, która ma główną siedzibę i główną komendę w Berlinie, to jest Ukraińska Organizacja Wojskowa (Głosy: Hańba). Jest rzeczą zupełnie stwierdzoną, że wysiłki tych właśnie czynników są popierane bardzo silnie i bardzo wyraźnie przez pewne koła polityczne ościennych państw. Bardzo często są pewne akcje na naszym terenie, wymierzone przeciw harmonji, wspólnocie ukraińsko-polskiej, inicjowane, tworzone i organizowane właśnie przez koła polityczne państw ościennych. Jeżeli Panowie z ław ukraińskich przeczą, że tego współżycia, tej życzliwości ze strony ukraińskiej nie było, to dlaczego mordowano ludność ukraińską. Przecież nie morduje się tak łatwo człowieka, nie pozbawia się życia kogoś bez celu?

A jednak znany poeta ukraiński, mający swoje imię i nazwisko w literaturze ukraińskiej, Sydor Twerdochlib, został zamordowany przez Ukraińską Organizację Wojskową, widocznie był dla tej organizacji niebezpieczny, widocznie jego chęć zgody z Polakami jednak groziła temu programowi nienawiści, który jest szerzony, inaczej człowieka życia nie pozbawionoby. Za co został zamordowany? Został zamordowany za to, że chciał być rzecznikiem interesów ludności ukraińskiej na terenie sejmu polskiego.

Zamordowano wielu chłopów ukraińskich tylko za to, że ośmielili się wyraźnie i silnie akcentować swoją chęć współżycia z Polakami. A zatem istniał ten proces, byt on widocznie bardzo głęboki, kiedy nie wystarczało mów, kiedy zabrakło trybuny wiecowej, widocznie już była za słaba, nie działała na masy, nie wystarczała broszura, ani ulotka, trzeba było brutalnego mordu nad tymi niewinnymi ludźmi, ażeby jednak zarzewie nienawiści na tym terenie szerzyć. Mówi się tutaj o zamknięciu gimnazjum ukraińskiego, ale Panowie nie. byli łaskawi zaznaczyć, kiedy to gimnazjum zostało zamknięte? Mówiło się o niewinnym wierszyku, który został przez jakiegoś ucznia napisany, liczy się na zupełną nieznajomość stosunków, na pewną naiwność niektórych posłów, którzy tych stosunków nie znają.

Został zamordowany w Przemyślu dyrektor gimnazjum państwowego ukraińskiego (Sofron Matwija- Piotrx) — za co? Za to, że wypełniał lojalnie swój obowiązek względem Państwa. Popełnił zbrodnię, był zdrajcą narodu ukraińskiego, zaprzepaszczał interesy Panów?

(różne glosy na ławach Klubu Ukraińskiego).

Proszę Panów, został zamordowany dyrektor Matwija w Przemyślu tylko za to, że lojalnie w duchu państwowym prowadził i wychowywał młodzież. I szeregu innych aktów teroru i gwałtów dopuszczono się na ludności ukraińskiej. Po co Panom te rzeczy cytuję? Bo chcę stwierdzić, że przyczyny tego zadrażnienia nie tkwią w naturalnem pożyciu ludności ukraińskiej i ludności polskiej. Niech Panowie obserwują, ze nawrót do zgodnego współżycia ustawicznie falą poprzez te ziemie przechodzi.

Niech Panowie obserwują, że jeżeli komuś chodzi o ziarno nienawiści, to musi je ciągle zasiewać, jest tak, że nienawiść tam się produkuje, ona bardzo często jest potrzebna i na eksport. Niech Panowie przypatrzą się, że równocześnie ten ścisły związek z temi kołami politycznemi, którym zależy na tem, aby stosunki we Wschodniej Małopolsce nie układały się pomyślnie, występuje jeszcze wyraźniej. Wszak na tym terenie miał miejsce również szereg afer szpiegowskich i nikt z Panów nie zaprzeczy — są to rzeczy zresztą powszechnie znane i zbadane — że tam afery szpiegowskie były na rzecz wywiadu obcego państwa przeprowadzane przez czynniki Ukraińskiej Wojskowej Organizacji. Panowie przecież nie powiedzą, że to jest walka o rozwój kulturalny i gospodarczy swego narodu, Panowie nie powiedzą, ze ta praca ma charakter ideowy, ze walka o rozwój kulturalny swego narodu byłaby walką za pomocą afer szpiegowskich…

(Wrzawa na ławach ukraińskich)

… na rozkaz tych swoich protektorów, którzy na terenie Berlina tę akcję nienawiści właśnie prowadzą.

(Wrzawa. Marszałek dzwoni: Proszę Panów o spokój).

Jest rzeczą bezsporną i powszechnie znaną, że te koła wyraźnie do tej nienawiści dążą i jej pragną! Popełniono wiele takich aktów prowokacyjnych natury zupełnie nonsensowej. Po co? Po to, aby nastrój życzliwości, który w kołach polskich się rodził, złamać, aby wywołać w kołach polskich rozdrażnienie. Po to plugawiono, po to zohydzano pomniki, nagrobki polskie, żeby rozdrażnić opinję polską, dzięki jednak zarządzeniom władz i stanowczemu stanowisku kół kierujących polskich, te wszystkie usiłowania minęly bez głębszego echa. Ci, którzy te rzeczy robili, nie osiągnęli swego celu. Niech Panowie się przypatrzą, co było dalej. Przyszła wiosna zeszłego roku, na terenie zagranicznym zbliżała się ostra kampanja przeciw naszemu Państwu, akcja, która miała poddać rewizji nasze granice zachodnie. Chodziło o cały program rewizji naszych granic zachodnich.

Znowu trzeba było tym przemożnym protektorom dostarczyć materjału, trzeba było wskazać, że na tym wschodzie, na tych terenach Państwa Polskiego niema spokoju. Równocześnie następuje słynny zjazd Centrolewu wraz z atakami na Prezydenta i na Państwo. Ci Panowie liczyli na ostrą krytyczną sytuację wewnętrzną w naszym kraju i chcieli ten stan wyzyskać i wtedy. jak świadczą dokumenty, które są rozpowszechniane w kraju i zagranicą przez Ukraińską Organizację Wojskową, był ustalony bardzo wyraźny plan, postanowiono urządzić t. zw. masowe wystąpienie przeciw Państwu i ludności polskiej według zgóry ułożonego planu i do wykonania tego planu przystąpiono. Zaczęto się od słynnego napadu, który został przez ukraińską organizację wykonany pod Bóbrką dn. 30 lipca. Napadnięto na ambulans pocztowy i na policjanta. Policjant został śmiertelnie raniony i zanim skonał, jeszcze się nad nim znęcano, rozstrzeliwano mu strzałami rewolwerowemi pięty.

Tak Ukraińska Organizacja Wojskowa rozpoczęła akty teroru na terenie Wschodniej Małopolski. Panowie tutaj pewne rzeczy cytowali. My nie chcemy o tych rzeczach mówić i o nich nie mówilibyśmy, ale Panowie sami ciągle mówicie, Panowie bałamucicie opinję publiczną, Panowie sądzicie, że można nieprawdą i fałszem daleko zajść. Te rzeczy skończyły się i istotna prawda zostanie wyciągnięta, Przytoczę Panom tylko częściowy materjał aktów sabotażu, które na terenie Wschodniej Małopolski w miesiącu sierpniu i jesienią zostały dokonane. Przytoczę pewne bardzo charakterystyczne akty sabotażu w następujących miejscowościach:

1.VIII miejscowość Buskowice, powiat Przemyśl w nocy podpalono dobytek i zabudowania, 2. VIII folwark Gaje, powiat Lwów, 3.VIII Dobromirka, pow. Zbaraż, 3-VIIIin folw, Wasylów, pow. Rawa Ruska, 4-5.VIII Markowa pow. Podhale, 5.VIII folw. Czyszki. pow. Lwów, 6. VIII folw. Mikłaszów, pow. Lwów, 8.VIII folw. Zofjówka, pow. Trembowla, 8. VIII Szyły, pow. Zbaraż, 10.VIII Byszów, pow, Sokal, 12. VIII Wiśniewczyk, pow. Podhajce, 15.VIII Stiszczyn, pow. Tarnopol, 16-VIII Horodenka, pow. Horodenka, 17, VIII Dookoła Lwowa, 17. VIII Wierzhów Brzeżany, woj. tarnopolskie, 18.VIII Fawelcze, woj. stanisławowskie, 19.VIII Strzałki, pow. Bóbrka, woj. lwowskie, 19. VIII gm. Wołowe, pow, Bóbrka, woj. lwowskie, 23, VIII Danilcze, Rohatyn, woj. stanisławowskie, 22—33. VIII Rudziany, pow. Trembowla, woj. tarnopolskie, 33.VIII Wołków, pow. Przemyślany, woj. tarnopolskie, 23,VIII Horodenka, woj. stanisławowskie 23.VIII Kwasiłów, pow. Równe, woj. wołyńskie, 24.VIII Dziewięlniki, pow. Bóbrka, woj. lwowskie, 24.VIII Romanów, pow. Bóbrka, woj. lwowskie, 25—26-VIII Podhajczyce, pow. Przemyślany, woj, farnopolskie, 25.VIII Milatyn Stary, pow. Kamionka Strumiłowa, woj, tarnowskie, 26. VIII folw. Czachary, pow. Tarnopol, woj.tarnopolskie, 27—28.VIII Litiatyn, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie, 27—28-VIII Krzyże, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie, 28 – 39.VIII Pokropiwna, pow. Tarnopol, woj. tarnopolskie, 28—29.VIII Drohomyśl, pow. Jaworów, woj. lwowskie, 28—29,VIII Leśniki, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie, 29.VIII Hermanów, pow. Lwów, woj. lwowskie, 29—30. VIII Stara Sól, pow. Stary Sambor, woj. lwowskie, 29—30.VIII Hrusiatycze, pow. Bóbrka, woj, lwowskie, 29- 30, VIII maj. Bakowowce, pow. Bóbrka, woj. lwowskie, 29. VIII Derewjany, pow. Kamionka Str., woj.arnopolskie, 30. VIII Jaryczów, pow. Lwów, woj. lwowskie, 30,VIII Suchorów koło Chodorowa, pow. Bóbrka, woj. lwowskie, 30. VIII Ostrów ad Hrehorów, pow. Rohatyn, woj. stanisławowskie, 30—31-VIIl Świdnica, pow. Jaworów, woj. lwowskie, 30—31.VIII Uhnów, pow. Żółkiew, woj. lwowskie, 30—31,VIII folw. Lubsza, pow. Rohatyn, woj. stanisławowskie, 30—31.VIII Lipica Dolna, pow. Rohatyn, woj. stanisławowskie, 30—31.VIII Leśnik, pow, Brzeżany, woj. tarnopolskie, 30—31.VIII Potok, pow. Brzeżany, woj, tarnopolskie, 30—3i.VIII Dołżanka folw. pow. Tarnopol, woj. tarnopolskie, 30—31.VIII folw. Denysów, pow. Tarnopol. woj. tarnopolskie, 30—31.VIII Tarnopol,, 30—31.VIII Tarnopol, 30—31. VIII Złoczów, pow. Złoczów, woj. tarnopolskie, 30—31,VIII Wierzbów, pow. Brzeżany, woj. tarnopolskie. 31.VIII Rohatyn, pow. Rohatyn, woj. stanisławowskie, 31.VIII Łopuszna, pow. Bóbrka, woj.wowskie. Tego samego dnia w Kopytowcach pow. tarnopolskiego, 14 września w Suszczynie, pow. Tarnopolskiego, tego samego dnia w Tudorkowicach, pow. sokalskicgo, tego samego dnia na folwarku Kościelniki, pow. buczackiego, 15 września w Zubrzydach, pow. buczackiego, tego samego dnia we Lwowie nieznani sprawcy zamazali farbą godła państwowe na skrzynkach pocztowych na ulicy Murarskiej i Listopada. Tego samego dnia na dworcu towarowym Nr. 4 we Lwowie ujawniono podpalenie magazynu kolejowego. Na miejscu znaleziono materjały łatwopalne. Podobnych przestępstw dokonano 17 września w Podchajch, tego samego dnia w Horodyszczach, pow. Bóbrka, tego samego dnia w Wyczkowcach, pow. brzeżańskiego, tego samego dnia w Lewandówce, pow. lwowskiego, 18 września w Komarówce, pow. brzeżańskiego, tego samego dnia w Trybułowie, pow. brzeżańskicgo, tego samego dnia w Wyczhowie, pow. tarnopolskiego, 19 września w Grzybowicach Małych, pow. lwowskiego. Tego samego dnia na dworcu Lwów — Łyczaków pod magazyn kolejowy rzucono materjały palne i podpalono drzwi, oblane naftą. Posterunkowy pożar ugasił. Tego samego dnia miały miejsce podobne przestępstwa w Jaryczowie, pow. lwowskiego, w Chodaczkowie Małym i Kupczynie, pow. tarnopolskiego, w Bilczu Złotym, pow. borszczowskim, w Sosnowie, pow. poahajskim, w Staniszówce, pow. żółkiewskim, w Słobódce Leśnej, pow. kołomyjskim, na folwarku Radomice, pow. drohobyckim, 20. września na folwarku Cecówka, pow. Borów, w Podkamieniu, pow. rohatyńskiego, woj. stanisławowskiem, na folwarku Uwsie, pow. podhajskiego, woj. tarnopolskiego, w Jarczowie, pow. zborowsikego ,woj. tarnopolskiego, w Holendrach, pow. podhajskiego. woj. tarnopolskiego, w Uhrynówce, pow. podhajskiego, woj. tarnopolskicgo. W nocy z 20 na 21 w Lisieczyńcach, pow. zbarskiego, woj.tarnopolskiego. 21 września w Rudnikach, pow, podhajeckiego ,woj. tarnopolskiego, tego samego dnia w Zawałowie, pow. podhajskiego, woj. tarnopolskiego, w Kozowie, pow. brzeżańskiego, woj, tarnopolskiego, w Kuhajowie, pow. lwowskiego, woj. lwowskiego, w Zielonej, pow. buczackiego, woj. tarnopolskiego, w Kościerzynie, pow. buczackiego, woj. tarnopolskiego, w Zbarażu, pow. Tarnopolskiego, w Załuszynie, pow. podhajeckiego, woj. tarnopolskiego. Dnia 22-go września w Saharynie pow. Brody, woj. tarnopolskiego. Tego samego dnia w Szytach, pow. zbarskiego, woj. tarnopolskiego, w Żałuczu pow. Rohatyn, woj. stanisławowskiego, w Lubieniu Wielkim, pow. Gródek Jagielloński, woj. lwowskiego. Dnia 23 września w Śniatynie, pow. sokalskiego, woj. lwowskiego. Tego samego dnia w Rybnem pow. stanisławowskiego, w Haworonce, pow, podhajeckiego, woj. tarnopolskiego, w Żurawieńcach, pow. buczackiego, woj. tarnopolskiego, w Sufragance, pow. lwowskiego, woj. lwowskiego, na dworcu towarowym Nr. l we Lwowie, w Uhrynowie, pow. i woj. stanisławowskiego, w Chłopiatynie, pow. sokalskiego, woj. lwowskiego. Dnia 24 września w Suchowcach, pow. zbaraskiego, woj. tarnopolskiego. Tego samego dnia w Słobodzie Złotej, pow. brzeżańskicgo, woj. tarnopolskiego. Dnia 25 września w Krupówce, pow. podhajeckiego, woj. tarnopiskiego. Tego samego dnia w Sierakowcach, pow. przemyskiego, woj. lwowskiego, w Hołohoczach, pow. podhajeckiego, woj. tarnopolskiego; Dnia 26 września w Dzitiatynie, pow. rohatyńskiego, woj. stanisławowskiego. Tego samego dnia w Marjance, pow. tarnopolskiego, woj. tarnopolskiego. Dnia 28 września w Byszowie, pow. sokalskiego, woj. lwowskiego- Tego samego dnia w Serafińcach, pow. Horodenka, woj, stanisławowskiego. Tego samego dnia w Korolówce, pow. kołomyjskiego, woj. stanisławowskiego i tego samego dnia w Horodyszkach, pow. tarnopolskiego, woj. tarnopolskiego.

Jest to częściowy materjał, który Panom w tej chwili przytoczyłem. Chcę zaznaczyć, że materiał, który Panom odczytałem, przeważnie dotyczy majątku prywatnego. Niszczono i palono chłopa polskiego, człowieka zupełnie biednego. Te akty sabotażowe dotyczyły w przeważnej mierze zupełnie prywatnych, całkowicie niewinnych ludzi. Palono dobytek prywatnego człowieka w takiej masie. To jest niekompletny materjał, który Panom przytoczyłem. Oprócz tego byty dokonywane jeszcze inne akty sabotażowe. Muszę je Panom zilustrować. Przecinano druty, dopuszczano się aktów sabotażu na linjach kolejowych, przeważnie bezpośrednio przed nadejściem pociągu. Panowie rozumieją, tym pociągiem jechali zupełnie przygodni ludzie; jeśliby nastąpiła katastrofa, to śmierć byliby ponieśli zupełnie przygodni podróżni. Chciałem Panom zwrócić uwagę, że te rzeczy wywoływały kolosalne rozdrażnienie wśród Polaków. A teraz chodzi mi o zachowanie się pewnych określonych kół politycznych ukraińskich, które obecnie ten wniosek nagły w Izbie ośmieliły się złożyć, Proszę Panów, przez dwa miesiące trwały akty sabotażu. Koła Ukraińskie milczały.

Dnia 11 września pojawił się w “Dile” artykuł… (Wrzawa). Tak jest.. Muszę stwierdzić, że 11 września w “Dile” — jest to organ prasowy największej politycznej ukraińskiej partji, tutaj, w tym Sejmie siedzącej — pojawił się artykuł, który gloryfikował cały ruch sabotażowy.

(P. Chrucki: Nieprawda! Wrzawa).

Panie pośle, niech się Pan uspokoi, ja mam akta.

Marszałek: Panie pośle Chrucki, proszę o spokój.

P. Z. Stroński: Bezpośrednio mi Pan za to odpowie.

(P. Chrucki: A gdzież była cenzura?)

Niech Pan będzie troszkę ostrożniejszy, ja zażądam od Pana bezpośredniej odpowiedzi, ale chcę zaznaczyć, że Panowie krzyczą “nieprawda”, bo Panowie się bardzo niecierpliwią, bo jest tak istotnie, że prawda bardzo boli, bardzo drażni! (Oklaski na ławach B. B.). 11 września w “Dile”.., (Wrzawa trawa). Niech panowie nie krzyczą, bo ten Nr. “Diła” jest znany, ten artykuł jest znany. Po co tyle krzyku, tyle hałasu? Ten artykuł możemy odczytać. W tym artykule Panowie stwierdzają — Wysoka Izba może się przekonać, że ten ruch sabotażowy może nie być potrzebny, ale jest on walką ideową, szlachetną. Niech się Panowie nie bawią w kazuistykę. To Jest gloryfikowanie zbrodni.

Koła polityczne ukraińskie milczały. Nikt ze strony powołanej ukraińskiej nie występował z jakąkolwiek interwencją, niechże więc Panowie teraz wejdą w położenie ludności polskiej i odczują jej nastrój. Panowie bardzo chętnie powołują się na robotników, Kiedy akty sabotażu zdarzały się również na dworcach kolejowych, wprost od pracy, na dworcu przychodzili robotnicy i mówili do nas: jesteśmy działaczami społecznymi na terenie Wschodniej Małopolski. Mówili: Tego aktu nie mógł dokonać nikt obcy, to musiał dokonać ktoś ze służby kolejowej, to zrobił kolejarz – Ukrainiec, my tego nie ucierpimy, żeby na linjach kolejowych mogły się zdarzać katastrofy, które pociągają śmierć niewinnych ludzi; my z tem musimy skończyć i z tem skończymy. Tak mówili robotnicy: My sobie poradzimy na swój sposób, jutro zupełnie nie puścimy do służby Ukraińców, my ich wszystkich nie dopuścimy.

Takie nastroje szerzyły się po stronie polskiej. Panowie o tem wiedzą. To nie jest teren, gdzieby ludności polskiej nic było! Przecież chłopi polscy znajdują się w zwartych osiedlach. Jest wieś mieszana, ale jest i wieś o ludności czysto polskiej. Panowie wiedzą o tem, że te pożary były widoczne. Chłopi przychodzili i mówili: proszę Panów, my też potrafimy zrobić porządek Więc był moment, że ludność mogła wystąpić. Trzeba było niesłychanej energji kół kierowniczych polskich, ażeby do tych odruchów nie dopuścić; one wisiały w powietrzu, były bardzo bliskie.

Panowie mówią o tem, czy zarządzona akcja ochronna była potrzebna, czy była uzasadniona? Czy Panowie rozumieją, mogła wyjść ludność polska i tu byliby ruszyli, byliby poszli pierwsi robotnicy, byliby poszli chłopi, bo dość było tego wszystkiego, bo na wszystkie strony palono, niszczono mienie prywatnych ludzi. Czyż Panowie nie rozumieją, że tam jest ludność polska? Poco ja to Panom mówię? Chodzi o zrozumienie przez Wysoką Izbę, o co nam w tej sprawie chodziło. Gdyby nie było akcji ochronnej, to wtedy byłby się zaczął odwet, któryby nic był planowy. Panowie rozumieją, że jeżeli ktoś postępuje w pasji, to on wtedy na nic nie patrzy, wtedy byłby osiągnięty ten cel, o który chodziło tym kołom ukraińskim, które nie chciały współżycia. Chciano przerzucić walkę na całą ludność ukraińską, chciano aby ludność polska z ludnością ukraińską się biła, Czyż nie było nakazem Rządu w te rzeczy wejść? Chodziło o zbrodnię, które się szerzyły. Dlatego Rząd wystąpił Ale były jeszcze inne koła, bo Panowie też się powoływali i mówili o sprawozdaniu biskupa grecko katolickiego, ks. Buczki, mówili to Panowie z Klubu Narodowego, z wielka łezką w oku, nie odważyli się mówić tego we Lwowie, ale mówił p. Rymar na Komisji o memorjale biskupa sufragana.

A gdzie był episkopat grecko-katolicki, kiedy te wypadki się rozgrywały. Jakto, to one spadły z nieba, same się zrobiły, od razu przyszły zarządzenia ochronne Rządu, od razu przyszła policja, 1.000 policjantów i parę oddziałów wojska, a przedtem nic nie było? Była idylla, spokój? A gdzie był metropolita grecko-katolicki Szeptycki, a gdzie byli biskupi, gdzie były ambony? Nie, było tych proboszczów po wsiach, którzy mieli obowiązek mówienia do ludu. Ja twierdzę, że na oczach całej ludności grecko-katolickiej kler milczał, nie mówił nic, nie było żadnej interwencji, która powinna była nastąpić. Kola zaś polskie spełniły swój obowiązek. W ostatniej chwili wszelkie próby odruchów zostały stłumione, zduszone, ludność nie wystąpiła.

Te akty sabotażu byty tylko po to, żeby ludność polską sprowokować do wybuchu. Po co palono trybuny “Czarnych” we Lwowie? Komu zawadzały te trybuny, które były zbudowane kosztem ofiar polskich sportowców, a które spalono we wrześniu, wtedy, kiedy było 1.000 sportowców we Lwowie. Panowie rozumieją, o co chodziło? To było przecież we Lwowie i oni robili to zupełnie celowo po to tylko, by ludność polską sprowokować. Nie dopuszczono do tej prowokacji. Przeszło to zupełnie bez echa. Rząd nie mógł być bierny. Zostało zarządzone to, o czem Panowie, mówią — pacyfikacja. Byt wzięty w opiekę i obronę obywatel, co się każdemu obywatelowi należy. Każdy obywatel musi mieć zabezpieczone swoje życie i mienie, musi mieć spokój. (Oklaski na ławach BB). Proszę Panów, oczywiście, nikt z nas sobie tego nie życzył, tego by nigdy nie było, ale to była droga konieczna, innej drogi nie było. Proszę mi wskazać, czy mogła być inna droga wyjścia?’ Ja Panom przed chwilą zilustrowałem, co mogło było nastąpić, gdyby akcja sabotażu trwała dalej, bez względu na to, ktoby był w Małopolsce Wschodniej. (Przerywania).

Panowie z P.P.S. stają się adwokatami bardzo gorliwymi wniosku ukraińskiego. Panowie mówią, że chodzi o odpowiedzialność zbiorową i rozdzierają tu szaty o to, że chodzi o odpowiedzialność zbiorową. Ale Panowie nie byli łaskawi powiedzieć, że akcja zabezpieczenia obywatela odbywała się w 16 powiatach, 480 gminach, a Panowie wiedzą, ile jest powiatów, ile gmin w Małopolsce Wschodniej. Ale jest cala masa powiatów, gdzie nie było żadnej akcji pacyfikacyjnej. Tam, gdzie była zbrodnia, gdzie zbrodnia się szerzyła, tam to było zarządzone. Stwierdzam, że akcja ochronna Rządu szła tam, gdzie była zbrodnia zupełnie wyraźnie szerzona, albo tam, gdzie było kierownictwo zbrodni.

Panowie rozumieją, koła, które sabotaż szerzyły, są bardzo sprytne, bardzo mądre, one lubią pchnąć kogoś do akcji, ale same się chowały. W pewnych ośrodkach było kierownictwo, tam ich dosięgła ręka karząca. Panowie mówią, że te rzeczy są zupełnie bezpodstawne. Rewizje niczego nie wykryły. Znaleziono przecież karabinów 1.287, karabinów u cywilnej ludności, u obywateli spokojnych?, znaleziono strzelb 292, rewolwerów 568, bagnetów 394, sztyletów 46, szabel 47, materjałów wojennych i prochu strzelniczego prawie 100 kg. Wywieziono przecież sprzętu wojennego na kilku wozach. To jest ten materjał dowodowy. Muszę stwierdzić, że Panowie, wnosząc tę interpelację i składając ten wniosek Izbie widocznie mieli jakiś cel. Jeżeli ktoś podchodzi do zagadnienia tak, że ma rzeczywiście tak szczerą troskę, jaką posiadamy my, toby Panowie stwierdzili te rzeczy, bo te rzeczy nie są trudne do stwierdzenia.

Proszę być w Małopolsce Wschodniej, proszę się przejechać po tych powiatach, proszę zobaczyć, jak żyje ludność. Jest spokój. Jakby mógł być spokój, gdyby nienawiść w masach ukraińskich istniała? Czyżby można było uspokoić w tych powiatach całe rzesze ludności, któraby dyszała nienawiścią do Rządu Polskiego? Jakto, gdyby nie było podkładu naturalnego pożycia, czyżby można było za pomocą kilku ekspedycyj uspokoić cały kraj i załatwić kwestję współżycia polsko – ukraińskiego? Niechże Panowie się przypatrzą. Przyjechał łotewski korespondent — boście Panowie sprowadzili korespondentów z zagranicy — był w powiecie lwowskim i zobaczył nagle wesele: muzyka gra, zobaczył ze zdziwieniem, że tańczą Ukraińcy i Polacy razem, bawią się razem. Jechał z myślą, że kraj jest pełen grozy, a dowiedział się, że nieprawdą jest, co się mówi.

Proszę Panów, jeżeli ta akcja pacyfikacyjna dorywcza—nie przeczę — była akcją bardzo ciężką, to niech Panowie wejdą w przyczyny, które tę akcję wywołały. Niech Panowie pamiętają, Jakie było niebezpieczeństwo; przecież groziło ono tej harmonji i temu współżyciu polsko-ukraińskiemu, nie było swobodnego oddechu. Panowie wiecie, jakie były stosunki. Przecież ta akcja sabotażowa szła wyraźnie w jednym kierunku. Akcja pacyfikacyjna zrobiła swoje, ludność jest zadowolona, jest uwolniona od teroru, bo chłop ukraiński przedewszystkiem był tłumiony i duszony. (Oklaski na ławach BB.).

Proszę Panów przyjrzeć się, jak się traktuje chłopów ukraińskich i załatwia sprawy w starostwach. Chłop ukraiński odchodzi zadowolony z załatwienia sprawy. Niech Panowie przyjrzą się, ile w Banku Rolnym pożyczek otrzymuje chłop ukraiński? Niech Panowie przyjrzą się, jak postępuje się w kasach komunalnych? Czy robi się gdziekolwiek różnicę między chłopem polskim a ukraińskim? Nie dopuścimy, by drogą gwałtu, teroru łamano współżycie polsko-ukraińskie, ale pójdziemy po linji wspólnych interesów polsko-ukraińskich.

Jako zupełnie nieuzasadnionej nie przyjęliśmy tej części wniosku posłów Klubu Ukraińskiego, która domagała się zbadania tychże rzeczy, ponieważ one są zupełnie jasne. Panom zależy ciągle i ustawicznie na tworzeniu nowych ognisk zadrażnienia, nowych ognisk walki. Jeżeli Panowie szczerze podchodzicie do sprawy polsko-ukraińskiej, potrafimy się nawet z Panami rozmówić, ale trzeba to zagadnienie uczciwie postawić. (Oklaski na ławach BB.). Nie mogę też przyjąć drugiej części wniosku posłów z Klubu Ukraińskiego, która domaga się dochodzenia — dlatego, że conajmniej to żądanie jest spóźnione. Mamy wyraźne oświadczenie p. Ministra Spraw Wewnętrznych p. Sławoj-Składkowskiego, który oświadczył, że jeżeli były nadużycia, jeżeli były przekroczenia, to są badania i winni zostaną ukarani. Ta sprawa została dawno, zanim Panowie swój wniosek zgłosili, załatwiona. (Przerywania).

Muszę traktować, że przychylenie się do wniosku posłów ukraińskich jest niczem innem, jak tylko daniem pewnej moralnej satysfakcji i aprobaty tym ludziom, którzy stosowali sabotaż i dlatego uważam, że Wysoka Izba wniosek mniejszości odrzuci. (Oklaski). Ja zaś chcę prosić Wysoki Sejm o przyjęcie wniosku Komisji, który brzmi, jak następuje: Wysoki Sejm Uchwalić raczy:

Sejm uznaje za uzasadnione i konieczne zarządzenia władz państwowych na terenie trzech województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego, wydane dla zapewnienia ochrony całej ludności, zamieszkującej te województwa przed aktami teroru, niszczenia w przeważnej części mienia osobistego i częściowo państwowego i zagrażania życiu ludności i nie widzi potrzeby wyłonienia specjalnej Komisji Sejmowej dla zbadania tych spraw, ponieważ sprawa została w dostateczny sposób wyjaśniona przez oświadczenia Rządu i prace Komisji Administracyjnej.

Proszę o uchwalenie tego wniosku. (Długotrwałe oklaski na lawach BB. Wrzawa).

Marszałek (dzwoni): Proszę Panów o spokój.

Wpłynął wniosek p. Kleszczyńskiego, że na podstawie art. 20 Regulaminu stawia wniosek o przerwanie dyskusji. Kto jest za tym wnioskiem, proszę wstać? Stoi większość, dyskusja została przerwana. Głos ma jeszcze sprawozdawca p. Zdzisław Stroński.

P.Z. Stroński: Proszę Szanownych Panów, niewiele po oświadczeniu p. Ministra Spraw Wewnętrznych, mam w tej chwili do powiedzenia. Chcę jednak pewne rzeczy poruszone w dyskusji sprostować. Przedewszystkiem z niemałem zdziwieniem wysłuchałem przemówienia p. pos. Rymara, a zwłaszcza tego ustępu, gdy mówił, że ma wątpliwości czy Rząd tępiąc sabotażystów, postępował legalnie, wyrażając pogląd, ze każde zarządzenie wobec każdego obywatela musi być ściśle prawne i ściśle legalne. Tak jest, my to twierdzenie w całej pełni przyjmujemy, ale kto jak kto, ale p. pos. Rymar nic ma najmniejszego prawa tego mówić, bo był on jednym z tych. Tak jak i jego polityczni przyjaciele na terenie Wschodniej Małopolski, którzy dążyli do odruchu, usiłując w sposób nieobliczalny pchnąć masy przeciw ludności ukraińskiej.

(Wielka. wrzawa. Głos: Kiedy? Glos na prawicy: Kłamstwo!)

Na wiecach kilkakrotnie w różnych miejscowościach mówiono o tem, między innemi pod przewodnictwem kandydata na posła z listy narodowej, w Tarnopolu odbywał się wiec p, Świrskiego, przyjaciela Panów. (Różne glosy na lawach Klubu Narodowego), który dążył do wywołania wśród ludności polskiej odruchu. Panie pośle Rymar, czy ten odruch byłby regulowany? Jak Pan śmie tu, z tego miejsca w ten sposób mówić? (Oklaski na ławach BB. Wrzawa na lawach Kl. Nar.). Panowie mają zawsze podwójną etykę, ale z tem się też skończy.

Proszę Szanownych Panów. Panowie mówili o odpowiedzialności zbiorowej. Jak miałem sposobność wykazania Panom, że o zbiorową odpowiedzialność nie chodziło, a tylko o tępienie samej zbrodni. Przytoczyłem cyfry w ilu powiatach i gminach były zarządzone środki ochronne. A tam, gdzie odmawiano wydania broni na wezwanie władz policyjnych, musiano stosować bardzo ostre środki. Panowie nie mają prawa, bo nie mają żadnego dowodu mówić, że pociągnięto ludność do odpowiedzialności zbiorowej. Ja należę do tego obozu, który w sposób rzeczowy i praktyczny w Polsce podchodzi do rozwiązania problemu mniejszościowego.. Nie kto inny, tylko my, na podstawie istotnych warunków życia, to zagadnienie realizujemy.

Panowie z PPS. wiele opowiadają o jakimś ucisku. Jest im to w tej chwili potrzebne, bo na swoim programie partyjnym, tak jak wywieszali wiele rozmaitych etykiet i rozmaitych haseł, wywiesili w tej chwili jeszcze jedną, a mianowicie, że w Polsce wszędzie i na każdem miejscu jest i panuje ucisk. Jest to im potrzebne nie dla czego innego, jak dla gry taktycznej i gry politycznej, którą w tej chwili przeprowadzają. Dlatego też podjęli się tak niesłychanie skwapliwie adwokatury tego wniosku, który zgłosili tutaj posłowie z Klubu Ukraińskiego. Ja się zapytuję, co Panowie w tych czasach, kiedy byli u steru rządów, zrobili dla rozwiązania kwestji mniejszościowej? My możemy stwierdzić, że jeżeli chodzi o stosunki polsko-ukraińskie, w ciągu tych kilku lat nastąpiła znaczna poprawa.

(Glos na lawach PPS.: Nieprawda. Inny glos: Na gorsze).

Ale natomiast Panowie z Klubu Ukraińskiego muszą postawić kwestję stosunków polsko-ukraińskich na racjonalnej podstawie. Panowie reprezentują kierunek skrajnie nacjonalistyczny, kierunek szowinistyczny. Czy Panowie sądzą, że można rozwiązać problem polsko-ukraiński w ten sposób, jak to głoszą w nienawiści do ludności polskiej? Panowie rzucają hasło wyrzucenia Polaków za San. Proszę mi wskazać, czy gdziekolwiek po naszej stronie jest hasło, że Ukraińcy mają być usunięci na terytorja o zwartych skupieniach ukraińskich, poza Zbrucz. My układamy wspólne pożycie na poszanowaniu i rozwoju życia narodowego Ukraińców. Panowie muszą zrozumieć, że tak, jak szanujemy wszystkie wewnętrzne potrzeby ludności ukraińskiej, tak samo muszą być uszanowane wszystkie potrzeby ludności polskiej. (Oklaski na lawach BB.). Na tej podstawie się porozumiemy. Ale jest jasnem i wyraźnem, że czynnikiem, który temu współżyciu przeszkadza, jest UOW. Panowie mówią, że to jest organizacja obca.

Panowie mówią, niech rozstrzygają sądy. Ja prorokować nic będę — jesteśmy w posiadaniu jednego wyroku sadowego, który zapadł we Lwowie przed lawą przysięgłych. Ten sąd przysięgłych, gdzie obywatele decydują, sądził jednego sabotażystę Ukraińca, który został przez ławę przysięgłych na podstawie materjału sądowego skazany na 6 lat więzienia. Taki wyrok zapadł we Lwowie w sobotę.

(Głos: Cały naród ukraiński).

Pan niepotrzebnie mówi o całym narodzie, którego Pan nie reprezentuje. Panowie są przedstawicielami pewnych kierunków, na naszych ławach siedzą posłowie ukraińscy, na nasze listy głosowała ludność ukraińska. Macie Panowie posłów ukraińskich na naszych ławach. Pierwsza rozprawa sądowa, która w tej sprawie odbyła się, wykazała wyraźnie, że był, istniał i istnieje ścisły bardzo. kontakt między organizacjami nacjonalistycznemi jawnemi a UWO. (Przerywania). Ja Cytuję tylko przewód sądowy, Niech Panowie poczekają jeszcze, tych rozpraw sądowych parę się odbędzie. Pierwsza wykazała po czyjej stronie jest istotna wina. Jeżeli traktujemy całość tego problematu, to trzeba pamiętać, że trudności muszą być usuwane. Myśmy te trudności usunęli. Jeżeli intencja Panów jest szczera, to Panowie musza zmienić szczerze swój stosunek do Państwa i do ludności. Wysoka Izba nie może popierać wniosku postów z Klubu Ukraińskiego, który jest poparciem sabotażystów ukraińskich. Jeszcze raz proszę o przyjęcie wniosku komisji.

(P. Chrucki: P. referent prowokuje).

Marszałek: Panowie będą łaskawi zająć miejsca. Głosujemy nad wnioskiem komisji. Kto z Panów jest za wnioskiem komisji, zechce powstać. Większość, wniosek komisji przeszedł.

Komentarzy 10 do “Sabotaż ukraiński i akcja pacyfikacyjna”

  1. Felicjan Sławoj-Składkowski (1885-1962) był od 13 maja 1926 roku wielokrotnym ministrem spraw wewnętrznych oraz premierem rządów sanacyjnych. Przeciwnicy sanacji podkreślali jego antydemokratyczne poglądy, wprowadzanie ogromnej ilości biurokratycznych przepisów i fanatyczne oddanie Piłsudskiemu.

    (Składkowski był) oskarżany o działalność niezgodną z prawem:
    – nakaz aresztowania polityków opozycji we wrześniu 1930 został wystawiony bez decyzji sądu, na podstawie polecenia ministra spraw wewnętrznych Składkowskiego. Dokument wystawiony został bez daty i bez podania powodu aresztowania. Było to pogwałcenie prawa. Aresztowanych osadzono w więzieniu wojskowym w Brześciu nad Bugiem. Było to również działaniem bezprawnym.
    – podobnie jak reszta ostatniego rządu sanacyjnego, oskarżany o tchórzostwo w trakcie kampanii wrześniowej, a nawet o zdradę. Przez swych adwersarzy określany był jako grabarz ojczyzny. (W dniu) 2 stycznia 1940 podczas posiedzenia rządu emigracyjnego, minister pracy i opieki społecznej Jan Stańczyk postawił wniosek postawienia przed Trybunałem Stanu członków rządu sanacyjnego sprawującego władzę przed wybuchem II wojny światowej, a marszałka Śmigłego-Rydza przed sądem wojskowym. Składkowskiego chciał pociągnąć do odpowiedzialności za świadome naruszenie konstytucji z 1935 r. poprzez wydanie okólnika o drugiej osobie w państwie, świadome naruszenie przepisów prawnych normujących wolność prasy; systematyczne stosowanie represji względem klasy robotniczej i włościaństwa oraz bezprawne wprowadzenie obozu karnego w Berezie Kartuskiej. Rozpatrywanie tego wniosku zostało odroczone i ostatecznie pozostało niezrealizowane (…)

    (Składkowski) Internowany w Rumunii najpierw w obozie w Slănic, a później, od października 1939 w Băile Herculane. Stamtąd, wraz z Eugeniuszem Kwiatkowskim, napisał i wysłał 9 października list do prezydenta Raczkiewicza, domagając się umożliwienia wyjazdu byłym wysokim urzędnikom państwowym. Dokument otrzymał także nowy premier, gen. Władysław Sikorski, który odpowiedział na niego 4 listopada. Jak pisał:
    „Na wstępie zaznaczyć pragnę, iż w piśmie Panów brak śladu jakiegokolwiek zrozumienia sprawy najważniejszej, a mianowicie odpowiedzialności tego rządu za ostatnie wydarzenia, odpowiedzialności tym większej, że uważają się oni za dalszy ciąg rządów od r. 1926. Jest ona straszliwa, jak rzadko bywa w dziejach. Nie waham się stwierdzić, że w tym stanie rzeczy wszelkie podnoszenie głosu przez rząd klęski narodowej jest czymś nieoczekiwanym. […] Generalne uznanie ewakuowanych do Rumunii urzędników, jako »zespołu najwartościowszych jednostek w aparacie urzędniczym«, nie może być przez Rząd Polski przyjęte.” (wg Wikipedii).

    * * *

    W grudniu 1933 r. udający się na wygnanie za granicę, Wincenty Witos, dr Władysław Kiernik, dr Herman Lieberman, dr Adam Pragier oraz Kazimierz Bagiński wydali odezwę następującej treści:

    „Po głębokiej rozwadze rozstaliśmy się z ziemią polską, jej ludem, z naszymi rodzinami i przyjaciółmi. Niewątpiliśmy ani chwilę, że wyrok sądowy będzie ukoronowaniem Brześcia, że skazani zostaniemy jako przeciwnicy dyktatury Piłsudskiego i związanego z nią systemu bezprawia i gwałtów, panujących w Polsce po przewrocie majowym.

    Wyrok skazujący nas na wieloletnie więzienie, na utratę praw obywatelskich, odbierający nam możność pracy i godzący w egzystencję naszych rodzin, był wykonaniem rozkazu mściwej kliki przez niegodnych sędziów, którzy ze strachu, służalstwa i żądzy awansów dali się użyć za narzędzie mordu sprawiedliwości.

    Wyrok ten zasądzający ma jako „przedstawicieli” stronnictw, nie zaś za indywidualne nasze działania, jest niebywałym dokumentem w dziejach wymiaru sprawiedliwości. Nie chcemy, aby poddanie się nasze takiemu wyrokowi sankcjonowało zbrodnię Brześcia i gwałt na prawie popełniony.

    Nie pójdziemy powtórnie do lochów twierdzy, któryby dla nas z całym aparatem okrucieństwa przygotowano. Nie będziemy znowu zakładnikami dyktatury, jak w roku 1930. Nie mogą żądać w imię praworządności posłuchu dla dyktowanych przez się wyroków, Ci, którzy przez spisek, bunt, krew bratnią i zdradę doszli do władzy, zakłamują cynicznie społeczeństwo, a nienawiść i gwałt stosują jako główną zasadę postępowania wobec obywateli.

    Kraj żąda od nich nie męczeństwa, lecz walki o usunięcie mafii, która panowanie swe ugruntowała na kłamstwie, krzywdzie i znieprawieniu charakterów. Opuściliśmy Polskę, aby dalej poprowadzić walkę ze znienawidzoną prze naród dyktaturą.

    Gdy zamykają się wrota więzień za najlepszymi synami Polski, gdy milczeć musi zakneblowana niezależna prasa, a kraj deptany butem dyktatora – my walczyć będziemy świadomi, iż w walce tej nie jesteśmy sami, bo z nami jest wszystko, co zdrowe w narodzie, a przedewszystkiem miljonowe masy ludu, któremu w zamian za ofiary i obronę niepodległości krwawa dyktatura narzuciła hańbiące jarzmo niewoli, ucisku, kapitalistycznego wyzysku i nędzy.

    Wierzymy, że lud polski, który okazał tyle niezłomnej walki, bojowego hartu i poświęcenia w walce o swoje prawa i ludzki byt – w walce tej wytrwa i zwycięży! Wierzymy, że zwycięstwo to jest bliskie! Wierzymy, że wrócimy do wolnej już ojczystej ziemi, aby współdziałać w budowie na nowych podstawach nowej Polski!” (mysl.pl).

    * * *

    ZUPEŁNIE NIE ROZUMIEM, JAK MOŻNA DZIŚ WYWLEKAĆ SEJMOWE WYSTĄPIENIA CZOŁOWYCH PRZEDSTAWICIELI SANACYJNEJ „mafii, która panowanie swe ugruntowała na kłamstwie, krzywdzie i znieprawieniu charakterów”, aktywistów „znienawidzonej przez naród, krwawej dyktatury”, narzucającej Polakom i mieszkającym w Polsce mniejszościom narodowym „hańbiące jarzmo niewoli, ucisku, kapitalistycznego wyzysku i nędzy” – w celu USPRAWIEDLIWIANIA BŁĘDNEJ POLITYKI WŁADZ II RP WOBEC UKRAIŃCÓW.

    To przecież zwykła propaganda (i to dla naiwnych).

  2. RomanK said

    Nic dodac nic ujac panie Polski ru… jak sobie posciele tak bedza spac ich dzieci…kto sieje burzer zbiera wiatr..piekne przyslowia..tyle ze zadnych wnioskow.” Prawdziwy” Polak bowiem…potrafi:-)__)_)

  3. Piotrx said

    Florentyna Rzemieniuk – „Unici polscy 1596-1946” – Siedlce 1998.
    /fragmenty/

    „Antypolską działalność z lat 1930-1931 zainspirowała ukraińska inteligencja przebywająca wówczas w Wiedniu. Była to głównie część ówczesnej reprezentacji parlamentarnej, działającej w porozumieniu z rządem austriackim i niemieckim. Władze polskie usilnie dążyły do ścisłego zintegrowania terenów byłej Galicji Wschodniej z resztą kraju. Wychodząc z założenia, że ruską ludność Małopolski Wschodniej najskuteczniej można pozyskać, stwarzając jej odpowiednie warunki materialnego bytu i kulturalnego rozwoju, przeznaczono z budżetu państwa znaczne sumy na te cele. Środki te mogły być niewystarczające, bowiem państwo polskie po okresie 123 lat niewoli było biedne i nie mogło w sposób dostateczny zaspokoić wszystkich potrzeb ludności, lecz były one znacznie wyższe od tych, jakie rząd polski przeznaczał na rozwój innych regionów kraju.

    Dzięki tym nakładom w okresie dziesięciu lat rządów polskich zaznaczył się wybitny rozwój ukraińskiego ruchu spółdzielczego. Szczególną uwagę zwróciły władze polskie na odbudowe zniszczonych wsi Małopolski Wschodniej. Nakłady państwowe na te cele były olbrzymie, dzięki czemu do końca 1928 r. odbudowano 125 tys. domów mieszkalnych oraz zagospodarowano i oddano pod uprawę 2800 tys. ha ziemi leżącej dotąd odłogiem.

    W dziedzinie oświaty zaznaczył się wielki wzrost ukraińskich towarzystw i instytucji kulturalno-oświatowych. Już konstytucja marcowa z 1921 r. zapewniała wszystkim mniejszościom narodowym “prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych”, co oznaczało m.in. możliwość zakładania i prowadzenia szkół z własnym językiem wykładowym.

    Ze szczegółowych badań na ten temat wynika, że np. w 1926 r. liczba uczniów szkół podstawowych w Małopolsce Wschodniej z językiem wykładowym ukraińskim stanowiła 51,2% liczby wszystkich dzieci uczących się w tym typie szkolnictwa, a liczba szkół z językiem polskim 41,7%. W roku szkolnym 1930/31 polscy Ukraińcy mieli 3113 szkoły powszechne, w tym 139 z własnym językiem wykładowym, oraz 2974 szkoły utrakwistyczne (dwujęzyczne). Wzrostowi szkół utrakwistycznych sprzyjała polityka rządu polskiego, a zwłaszcza władz terenowych. Stosunkowo wysoka była liczba studentów narodowości ukraińskiej w roku akademickim 1929/30 (2175 osób), studiujących na wszystkich polskich uczelniach.

    W tymże roku Ukraińcy mieli 83 tytuły własnych czasopism w języku narodowym, w tym 13 o treści religijnej, 3 młodzieżowe, 21 politycznych, 10 o treści gospodarczej, a 14 o treści kulturalno-oświatowej . Charakteryzując sytuację na ziemiach Małopolski Wschodniej w 1930 r.. czyli przed wybuchem akcji sabotażowych, należy stwierdzić, że ludność ukraińska korzystała wówczas z szerokiego samorządu na wszystkich szczeblach administracji terenowej oraz w centralnych władzach Polski .

    Władze polskie wychodziły z założenia, że jedynie w demokratycznym państwie, gwarantującym wszystkim obywatelom swobodny rozwój kulturalny, językowy. religijny, narodowy i polityczny, należy w przyszłości szukać najwłaściwszych rozwiązań. Tego rodzaju polityka narodowościowa i działania władz polskich zaniepokoiły te grupy ukraińskich polityków z UWO i OUN, zarówno w kraju, jak i zagranicą, które jednoznacznie i otwarcie dążyły do oderwania południowo-wschodnich województw od Polski. Ukraińska Wojskowa Organizacja z centralą w Berlinie posiadała w kraju liczne nielegalne ekspozytury. Jej przywódcy pozostawali w bliskich kontaktach z władzami państwowymi Niemiec, skąd głównie szły do Polski dyrektywy, by utrzymywać stosunki narodowościowe w Małopolsce Wschodniej w stanie nieustannego wrzenia. Przywódcy hołdowali zaś zasadzie, że jakakolwiek ugoda z Polską to “pogrzeb myśli o wolności i niepodległości”. Ukraińska Wojskowa

    Organizacja powstała w 1921 r. jako konspiracyjna organizacja rewolucyjna o charakterze wojskowym, której celem było oderwanie od Polski drogą walki zbrojnej obszarów południowo-wschodnich, czyli województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego, i utworzenie na tych terenach niezależnego państwa ukraińskiego. W założeniach programowych OUN z 1931 r. w skład państwa ukraińskiego, czyli tzw. Wielkiej Ukrainy, oprócz Małopolski Wschodniej miały wchodzić: cała Ruś Czerwona, Białoruś, Wołyń, Chełmszczyzna, część Podlasia, ponadto Ukraina sowiecka z Krymem. cześć Besarabii, Podkarpacie i Ruś Zakarpacka, W 1927 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jako organizacja o charakterze politycznym miała głównie na celu opracowanie programu dla działań UWO, stając się w ten sposób jakby nadbudówką ideologiczną organizacji wojskowej.

    Te dwie organizacje w drugiej połowie 1930 r. zorganizowały w Małopolsce Wschodniej zakrojone na szeroką skalę akcje sabotażowe w celu “uaktualnienia kwestii ukraińskiej w Polsce” na terenie międzynarodowym, zahamowania wzrostu w ukraińskim społeczeństwie nastrojów ugodowych w stosunku do Polski, przyczynienia się do podniesienia autorytetu w oczach ukraińskiego społeczeństwa przywódców UWO i OUN przez ukazanie ich żywotności i aktywności, a także wywołania u lojalnej wobec Polski ludności ruskiej przekonania o słabości władz polskich.

    Obie wspomniane organizacje chciały też wykazać się “jakąś robotą” wobec ukraińskiej organizacji w Ameryce, skąd czerpały znaczne wsparcie finansowe i materialne. W ten sposób sprawy wewnątrzpolskie nabrały wielkiego rozgłosu za granicą. Do nagłośnienia przyczynił się też fakt, że akcja sabotażowa zbiegła się z akcją rewizjonistyczną i antypolską państwa niemieckiego. Były to więc działania zaplanowane wspólnie z Niemcami, które w Ukraińcach znalazły odpowiedniego sojusznika. Z drugiej strony nie bez znaczenia był fakt, że propaganda komunistyczna, dla której Polska była największą przeszkodą w zrewolucjonizowaniu Europy, starała się odwrócić uwagę świata od położenia ludności ukraińskiej na terenie sowieckiej Ukrainy, gdzie ruch narodowy był tłumiony za pomocą krwawego terroru. Nic też dziwnego, że dzięki pomocy świetnego aparatu propagandowego niemiecko-sowieckiego irrydentyści ukarińscy potrafili wprowadzać w błąd znaczną część opinii publicznej Europy i świata.

    Na związki akcji terrorystycznej w Małopolsce Wschodniej z Sowietami wskazywał jednoznacznie Andrzej Lewicki, prezes emigracyjnego rządu ZURL, twierdząc, że inspiratorami akcji dywersyjnej w Małopolsce były Sowiety. Władze polskie były dostatecznie dobrze zorientowane, że Małopolska Wschodnia stała się terenem, na którym Sowiety i Niemcy starały się podniecać antagonizmy narodowościowe i utrudniać konsolidację społeczeństwa polskiego. Nacjonaliści ukraińscy zaś, niezadowoleni z nowego układu stosunków powojennych, znaleźli przyjazne schronienie w ościennych państwach i przy ich poparciu utworzyli ośrodki rewolucyjne,

    Z licznych dochodzeń sądowych w sprawie sabotażu w Małopolsce Wschodniej wynika, że akcja ta nosiła charakter zorganizowanego wystąpienia UWO. Jej celem było m.in. podtrzymywanie wrogości ludności ukraińskiej w stosunku do państwa polskiego, u zagranicy zaś pogłębianie przekonania o niepewności granic państwa polskiego oraz braku jego wewnętrznej konsolidacji przez wywoływanie niepokojów i anarchii, a także zamanifestowanie antypolskich nastrojów ludności ukraińskiej. W artykule nieznanego autora pt. Częściowe wystąpienie UWO, drukowanym w czasopiśmie “Ukraina”, ukazującym się w Chicago, stwierdzono wprost, że takie częściowe wystąpienie UWO miało na celu szerzenie w kraju w sposób zorganizowany niepokojów, paniki wśród ludności polskiej, łamanie ducha w społeczeństwie polskim, sianie niewiary w powodzenie akcji ochronnej ze strony władz polskich przed atakami elementu ukraińskiego oraz wywarcie wpływu psychicznego na ludność ukraińską o skrajnie wrogim nastawieniu do państwa i narodu polskiego,

    Z treści wspomnianego artykułu wynika, że akcja sabotażowa w 1930 r. zaczęta się od pojedynczych, oderwanych napadów Ukraińców na majątki ziemskie znanych polskich osób, np. generałów, byłych wojewodów, ministrów itd., i w szybkim czasie rozszerzyła się na wszystkich obszarników bez wyjątku i na kolonistów, a także na niektóre obiekty państwowe. Sabotaże skierowane przeciw kolonistom i obszarnikom polskim miały na celu “odstraszenie” Polaków od osiedlania się na ziemiach Małopolski Wschodniej, uznanych przez przywódców ukraińskich za należące do ludności rusko-ukraińskiej. Inną przyczyną zorganizowania akcji sabotażowych, według wspomnianego artykułu, było oddziaływanie psychiczne na masy ludności ukraińskiej, która widząc pożogę majątków i dobytku swoich wrogów, miała się przekonać o swoim ostatecznym zwycięstwie (…)

    (…) Jeden z przywódców ukraińskich, Eugeniusz Onacki. na odczycie w Londynie oświadczył, że sprawa ukraińska w Małopolsce Wschodniej nie może być załatwiona drogą ugodową i jego zdaniem UWO nie złoży broni aż do wyparcia “okupacji polskiej” z ziemi ukraińskiej. W czasopiśmie ukraińskim “Rozbudowa Nacji” apelowano do narodu ukraińskiego w sposób następujący:

    „Zbliża się nowa wojna, do której winniśmy się przygotować, Z chwilą, kiedy ten dzień nadejdzie, bodziemy bez litości, zobaczymy powstających Żeleźniaków i Gontę, i nikt nie znajdzie litości, a poeta będzie mógł zaśpiewać “ojciec zamordował własnego syna”. Nie będziemy badali, kto bez winy, tak jak bolszewicy, będziemy najpierw rozstrzeliwali, a polem dopiero sądzili i przeprowadzali śledztwo.”

    W dotychczasowej historiografii, zwłaszcza ukraińskiej, wypowiedziano wiele krytycznych uwag na temat akcji pacyfikacyjnej władz polskich wobec ludności ruskiej zamieszkującej trzy południowo-wschodnie województwa II Rzeczypospolitej. Jednym z pierwszych odzewów na akcję samoobrony Polaków był list pasterski biskupów unickich trzech diecezji greckokatolickich w Polsce, w którym ukazano akcję pacyfikacyjną rządu polskiego w sposób tendencyjny i niezgodny z prawda.

    Następnie w sposób lawinowy ukazało się wiele artykułów i broszur ukraińskich o treści szkalującej Polskę i mających na celu podważenie jej międzynarodowego autorytetu. Nie zwracano przy tym uwagi na racje polskie, a głównie na rzeczywisty stan rzeczy, lecz uczyniono z tej sprawy wielką antypolską akcje propagandową. Przyniosła ona pewne efekty. Spowodowała np. wystąpienia protestacyjne niektórych odłamów społeczeństwa krajów zachodnich, a także papieża.

    Mimo wyjaśnień rządu polskiego, skierowanych do Watykanu, że władze państwowe musiały w ten sposób zareagować na sprzeczną z postanowieniami konkordatu działalność duchowieństwa greckokatolickiego, pewna nieufność jednak pozostała.(…)

  4. Piotrx said

    Ukraina prześladuje Rusinów z Rusi Zakarpackiej
    https://marucha.wordpress.com/2011/07/18/ukraina-przesladuje-rusinow-z-rusi-zakarpackiej/

  5. Piotrx said

    WO “Swoboda”. Nie odrobione lekcje historii
    https://marucha.wordpress.com/2012/02/22/wo-swoboda-nie-odrobione-lekcje-historii-czesc-1/

  6. Piotrx said

    Co powinniśmy wiedzieć o nacjonalizmie ukraińskim – artykuł z 2009 r.
    Prof. dr hab. Bogumił Grott

    http://www.rodaknet.com/rp_art_4463_czytelnia_upa.htm

    Rozważania wokół książki Dmytro Doncowa „Nacjonalizm”

    Kilka tygodni temu nasi południowo-wschodni sąsiedzi uraczyli nas zbeszczeszczeniem lwowskiego pomnika wystawionego w miejscu stracenia polskich profesorów, w czym brali udział również nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN. Umieszczony tam napis namalowany czerwoną farbą: „smiert Lacham”, nie pozostawia żadnych wątpliwości. Najbardziej jednak bulwersujące są wydarzenia ostatnich dni, kiedy to prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko został odznaczony doktoratem honoris causa przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Przyczyną oburzenia i różnorakich demonstracji grupowych i indywidualnych stał się fakt, iż Juszczenko jest człowiekiem dającym wielokrotnie wyraz swoim daleko idącym sympatiom dla ukraińskiego szowinistycznego nacjonalizmu o charakterze faszystowskim spod znaku OUN-UPA. Korzysta równocześnie z poparcia organizacji odwołujących się do faszyzmu ukraińskiego.

    Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wydał dekret w sprawie obchodów na szczeblu państwowym 65-lecia powstania UPA, a jednym z punktów tego dokumentu jest „przyspieszenie sprawy budowy pomnika Romana Szuchewycza (ps. Taras Czuprynka), dowódcy UPA i wielkiego kata Polaków oraz niszczyciela polskości”. Również we Lwowie w ramach obchodów 65-lecia UPA zostanie odsłonięty pomnik Stepana Bandery, szefa „frakcji banderowskiej” Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która stworzyła UPA – odpowiedzialną za ludobójstwo dokonane na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, czeskiej, a nawet i ukraińskiej, o innych niż szowinistyczne poglądach – na południowo-wschodnich Kresach II Rzeczypospolitej.

    Czy taki człowiek jak Juszczenko zasługuje na tego rodzaju wyróżnienie jak doktorat honoris causa KUL? Odpowiedź jest niezwykle prosta. Nie. Przyznawanie mu takich wyróżnień jest hańbą, demoralizacją Narodu i zabijaniem w nim instynktu samozachowawczego. Jest mieszaniem pojęć i robieniem ludziom w głowach wielkiego zamętu, który może przynieść negatywne skutki w przyszłości.

    Aby lepiej zrozumieć powagę sytuacji Sięgnijmy po książkę Dmytro Doncowa „Nacjonalizm” – przetłumaczoną na język polski przez dr. hab. Wiktora Poliszczuka – podstawową pracę teoretyczną głównego ideologa integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. Jest to książka ważna. Jej waga wydaje się tym większa, im bardziej energicznie dają o sobie znać w życiu politycznym Ukrainy wspomniane elementy skrajne i wrogie Polsce i Polakom.

    „Nacjonalizm” Doncowa powinien być dla nas w dalszym ciągu poważnym ostrzeżeniem i dlatego tekst ten warto znać. Powinien on dotrzeć do świadomości możliwie najszerszych kręgów polskiej opinii publicznej. Na książkę tę będziemy patrzeć jako na istotny dokument odzwierciedlający charakter radykalnego skrzydła ukraińskiej myśli politycznej, które reprezentowała i właściwie nadal reprezentuje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i inne organizacje oraz środowiska poczuwające się do kontynuowania jej tradycji niezależnie od aktualnej nazwy. To właśnie one popierają Juszczenkę!

    Nacjonalizm ukraiński okresu międzywojennego wsławił się na terenie II Rzeczypospolitej, gdzie funkcjonował i się rozwijał, działalnością terrorystyczną, sabotażową oraz szpiegowską wymierzoną przeciwko państwu polskiemu i Polakom. W latach drugiej wojny światowej doprowadził do krwawego ludobójstwa ludności polskiej zamieszkującej południowo-wschodnie województwa II Rzeczypospolitej. Jego działalność kosztowała życie od ok. 120 tys. do ok. 200 tys. osób. Jest więc fenomenem, który musi budzić zainteresowanie badaczy, a powinien być także brany pod uwagę z pełną powagą również i przez polityków praktyków. Nacjonalizm ten, mimo tak wielu zbrodni, które popełnił, jako teoria nie jest u nas bliżej znany. Na taki stan rzeczy złożyło się wiele czynników. Dlatego polskojęzyczne wydanie głównej pracy Doncowa jest świetną okazją, aby mu się dokładnie przyjrzeć, konstatując jego istotę, i wyciągnąć właściwe wnioski zarówno co do oceny jego minionej działalności, jak i perspektywicznych możliwości. Jak napisał jeden z publicystów paryskiej „Kultury”: „gdy chodziło [w latach II RP – przyp. B.G.] o znaczną część społeczeństwa [ukraińskiego – przyp. B.G.], a zwłaszcza o młode pokolenie, [Doncow – przyp. B.G.] był niemal wyłącznym władcą uczuć i myśli. Młodzi nacjonaliści z OUN widzieli w nim przywódcę z powszechnej nominacji, ideologa o niewątpliwym autorytecie, niemal narodowego proroka” [1].

    Takie stwierdzenie nie powinno już pozostawiać żadnej wątpliwości co do faktycznej roli Doncowa w najnowszej historii Ukraińców i zamieszkujących wraz z nimi te same ziemie Polaków. Ocenę znaczenia jego doktryny uzupełnia wypowiedź, która wyszła spod pióra najlepszego jak dotychczas historyka ukraińskiego nacjonalizmu dr. hab. Wiktora Poliszczuka. Stwierdził on, że „istnieje oczywista spójność miedzy doktryną D. Doncowa, programowymi (i innymi) uchwałami i postanowieniami OUN oraz praktyką ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, poczynając od UWO [Ukraińska Wojskowa Organizacja – przyp. B.G.] poprzez OUN i na UPA [Ukraińska Powstańcza Armia – przyp. B.G.] kończąc, od 1920 do 1950 roku” [2].

    Wątek walki z ukraińskim „prowansalstwem”

    Wróćmy jednak do czynników, które zamazują właściwy obraz nacjonalizmu ukraińskiego, nieraz nawet sugerując, iż jest on zjawiskiem równorzędnym np. w stosunku do nacjonalizmu polskiego. Jest ich co najmniej kilka. Już w latach rządów sanacji obowiązywała doktryna, że Rosję sowiecką można rozbić przy pomocy narodów zamieszkujących w ZSRS, które jednak pragną niepodległości. Takim narodem mieli być przede wszystkim Ukraińcy. Dlatego też polityka w stosunku do tej mniejszości w Polsce była stosunkowo liberalna (tzw. eksperyment wołyński wojewody Henryka Józefskiego), a zakres swobód znaczny. Doktryna sanacyjna poprzestawała na koncepcji państwowej asymilacji mniejszości narodowych, wstrzymując się na tym polu przed polityką typowo nacjonalistyczną, która sugeruje konieczność wynaradawiania. Taka sytuacja oznaczała możliwość działania na obszarze II Rzeczypospolitej różnych organizacji i osób związanych z ukraińskim nacjonalizmem, byleby tylko nie wchodziły w konflikt z obowiązującym prawem i wykazywały się oficjalnie lojalnością w stosunku do państwa polskiego. Z takiej sytuacji korzystał i Doncow przebywający na terenie Polski. Wydał on swój „Nacjonalizm” po raz pierwszy w Żółkwi leżącej nieopodal Lwowa. Ponadto jego doktryna wyłożona w tej książce miała charakter wyraźnie antyrosyjski, sugerując konieczność wyrwania narodu ukraińskiego z wszelkich wpływów rosyjskich, nie tylko w sensie politycznym, ale także mentalnym oraz kulturowym. Doncow walczył z ukraińskim „prowansalstwem”, rozumiejąc pod tym terminem duchowe uzależnienie Ukraińców od Rosji. Reprezentował więc tendencję wyrwania Ukrainy, i to pod każdym względem, z orbity wpływów rosyjskich. Taka postawa nie mogła być niemile widziana w ówczesnej Polsce, która popierała tzw. prometeizm, a również dzisiaj jest praktykowana w naszym kraju. W latach II Rzeczypospolitej uważano, iż nacjonalizm ukraiński da się skanalizować przeciwko Rosji sowieckiej, zyskując w ten sposób wyraźny atut i nic nie tracąc w zamian.

    Rachuby takie okazały się całkowicie błędne. Zauważano jedynie antyrosyjski i polityczny aspekt problemu ukraińskiego. I tak, jak można sądzić, myśli się dzisiaj! Tymczasem jest jeszcze jeden ważny czynnik w całej sprawie. Ukraina, jak stwierdził Zbigniew Brzeziński, jako niepodległe państwo nie była wyśnionym ideałem milionów jej mieszkańców. Była pewnym kaprysem historii i „produktem” rozpadu Związku Sowieckiego [3]. Mieszkańcy południowej i wschodniej Ukrainy jeśli nie są Rosjanami, to zostali mocno zrusyfikowani. Inaczej jest na zachodzie kraju, który do roku 1939 stanowił część Polski. Tam nacjonaliści – kontynuatorzy OUN, mają zdolność „reanimacji” narodu i nadania mu z powrotem aktywnego charakteru po latach rusyfikacji i sowietyzacji. Są też oni wrogo nastawieni do Polski i Polaków, pielęgnując tradycję OUN i UPA oraz liderów tych organizacji, którzy z polskiego punktu widzenia są przede wszystkim ludźmi odpowiedzialnymi za zbrodnie ludobójstwa popełnionego na Polakach w latach wojny i zaraz po jej zakończeniu.

    O roli ukraińskich nacjonalistów dla procesu owej „reanimacji” narodowej na Ukrainie tak pisał profesor Włodzimierz Pawluczuk w swojej książce poświęconej współczesnej Ukrainie: „Nie byłoby jednak niepodległej Ukrainy, nie byłoby historii narodu ukraińskiego jako narodu politycznego, walczącego o pełną niepodległość, gdyby nie nacjonalizm, gdyby nie UPA, gdyby nie narodowy fanatyzm jednostek opętanych szaleńczą ideą stworzenia z amorficznej ‚ruskiej’ masy bitnego, znaczącego dziejowo narodu. Los Ukrainy byłby podobny do losu Białorusi. Jeśliby wykreślić z dziejów Ukrainy zawartość ideową i działalność nacjonalistów, w tym przede wszystkim UPA, to kultura i historia Ukrainy nie zawiera treści, które by dawały szanse na legitymizację pełnej niepodległości tego kraju.

    Dziewiętnastowieczni patrioci Ukrainy (…) nic nie mówili o niepodległej Ukrainie i – co więcej – nie myśleli o tym. Ale nie myśleli o tym nawet Hruszewski, Wynnyczenko, przywódcy Centralnej Rady Ukrainy w 1917 roku, postulując jedynie autonomię Ukrainy w ramach Rosji” [4]. Mając na uwadze powyższą konstatację, nie należy się dziwić, iż walka wypowiedziana przez Doncowa ukraińskiemu „prowansalstwu”, tak wyraźnie uwydatniona w jego „Nacjonalizmie”, musiała być dobrze przyjmowana przez wszystkich, którzy w silnej Rosji widzieli największe zagrożenie. Do nich należał również Jerzy Giedroyć. Będąc na jesieni 1939 roku pracownikiem polskiej ambasady w Bukareszcie, wydał Doncowowi polski paszport, co uchroniło tego ostatniego od trudnej sytuacji, jaka powstała w momencie załamania się II Rzeczypospolitej.

    Spojrzenie na ukraiński nacjonalizm jedynie przez pryzmat jego antyrosyjskiego ostrza przysłaniało możliwość dostrzegania innych jego aspektów! A były one nie mniej ważne. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się zawarta w „Nacjonalizmie” filozofia człowieka i ściśle związana z nią filozofia społeczna oraz cała zaprezentowana tam aksjologia stanowiąca rdzeń szowinistycznego nacjonalizmu o skrajnym charakterze. Takiej aksjologii nie posiadał nigdy nacjonalizm polski w żadnej ze swoich odmian i dlatego próba stawiania znaku równości pomiędzy nim a nacjonalizmem ukraińskim stanowi albo wyraz złej woli, albo ewidentnej ignorancji w dziedzinie wiedzy o doktrynach politycznych. Doktryna nacjonalizmu ukraińskiego w takiej postaci, w jakiej ujmował ją Doncow w swoim „Nacjonalizmie” i w jakiej przyjęła się w OUN, wykazuje cechy faszystowskie pokrewne nazizmowi. Jej osnową jest tzw. darwinizm społeczny (teoria o nieuchronności walki wszystkich przeciwko wszystkim celem utrzymania się na powierzchni życia, akceptująca taką wyniszczającą walkę jako środek do wyselekcjonowania najlepszych. Doktryna taka jest zaprzeczeniem wszelkiego humanitaryzmu zarówno w jego religijnym, jak i świeckim wydaniu), a jedną z zasadniczych funkcji umacnianie Ukraińców w nienawiści do innych narodów. Doktryna Doncowa pośrednio, poprzez propagowanie wartości właściwych „darwinizmowi społecznemu”, była przyczyną ludobójstwa dokonanego na Polakach, chociaż sam Doncow, jako mieszkaniec II Rzeczypospolitej, bezpośrednio nie wypowiadał się przeciwko nam.

    Podstawowe zasady ideologii OUN Doncowa

    Według niego, naród – „nacja”, stanowi osobny gatunek w przyrodzie. Nacje pozostają więc między sobą w stanie nieustającej wojny, walcząc o miejsce pod słońcem i prawo do istnienia. Innej dla nich alternatywy Doncow nie przewiduje. Tak widziany przez tego ideologa świat miał być światem wojen narodu ukraińskiego ze wszystkimi o przestrzeń, o panowanie i zniszczenie konkurentów i przeciwników. W takim świecie naród – „nacja”, staje się wartością najwyższą, wyrastając ponad Boga i wszystkie inne wartości szanowane przez cywilizowane narody. Hasłem, które propaguje Doncow, jest „Nacja ponad wszystko”. Stosunki panujące wewnątrz niej też miały być odbiciem świata zwierzęcego. Miała tam obowiązywać hierarchia, na czele której stałby wódz o nieograniczonej władzy. Widzimy tu wyraźnie strukturę właściwą faszyzmowi i hitleryzmowi. Wódz miałby do dyspozycji tzw. mniejszość inicjatywną – kategorię ludzi uznanych za lepszych wobec reszty narodu, który w swojej masie był traktowany dość pogardliwie. Ta „mniejszość inicjatywna” miałaby prawo stosowania w stosunku do reszty społeczeństwa „twórczej przemocy”, co oznaczało zapowiedź zupełnego nieliczenia się przewodniej elity z opinią społeczną i szerokiego stosowania przymusu i represji. Taką praktykę widzimy już w obrębie UPA, gdzie terror w stosunku do jej członków był na porządku dziennym. Ową „mniejszością inicjatywną” była OUN. Widzimy tu więc dyktaturę jednej partii, która powinna zdynamizować i podporządkować sobie masy, a opornych i sceptyków po prostu usuwać lub nawet fizycznie zlikwidować. Aktywizacja narodu według Doncowa miałaby odbywać się zgodnie z pewnymi zasadami, które nazywał on „siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego”.

    Na pierwszym miejscu ideolog ten stawiał „wolę”. Uznawał ją za czynnik decydujący o istnieniu narodu – „nacji”. W związku z tym pisał: „Na tej woli (nie na rozumie), na dogmacie (nie na udowodnionej prawdzie) (…) musi być zbudowana nasza narodowa idea”.

    Drugim czynnikiem dla Doncowa była „siła”. Tu powoływał się na Darwina, mówiąc: „Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt”. „Przemoc” to kolejna siła motoryczna ukraińskiego nacjonalizmu. Doncow poucza swoich czytelników, iż „bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono (…) przemoc, żelazna bezwzględność i wojna oto metody, przy pomocy których wybrane narody szły drogą postępu”, i dodaje za Sorelem: „przemoc to jedyny sposób, pozostający w dyspozycji (…) narodów zbydlęconych przez humanizm”.

    Doncow tak rozumie rolę nacjonalistycznej elity – „mniejszości inicjatywnej”: „ustanawia [ona – przyp. B.G.] swoją prawdę, jedyną i nieomylną, młotem wbija tę wiarę i tę prawdę w zbuntowane mózgi ogółu, bezlitośnie zwalczając niedowiarków”. Tym samym wyklucza wszelki pluralizm, zapowiadając reżim totalitarny.
    „Ekspansja” jako siła motoryczna nacjonalizmu ukraińskiego wynika z uznania narodu – „nacji”, za gatunek w przyrodzie. Doncow powołuje się tu na Woltera, według którego, „pragnienie świetności swego kraju oznacza pragnienie nieszczęścia swoich sąsiadów”, i dodaje od siebie: „ekspansji swego kraju wyrzeka się tylko ten, u kogo całkowicie obumarło poczucie patriotyzmu. Prawo ekspansji istniało, istnieje i istnieć będzie. Absurdem jest ogólnoludzki punkt widzenia w polityce”.

    Doncow uznaje też Ukraińców, za naród wybrany. Według jego słów są oni „stworzeni z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”. Niektórzy kwalifikują takie stwierdzenia jako przejaw rasizmu.

    Kolejnymi siłami motorycznymi ukraińskiego nacjonalizmu są: fanatyzm, bezwzględność i nienawiść. Według autora „Nacjonalizmu”, „fanatyk uznaje swoją prawdę za objawioną, którą mają przyjąć inni”. Stąd też płynie jego agresywność i nietolerancyjność w stosunku do innych poglądów. Fanatyzm, jak twierdzi Doncow, jest zbudowany nie na „cum” (z), a na „contra” (przeciw).

    Także amoralność zajmuje ważne miejsce w katalogu cech ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku OUN. Celem „moralności” wyznawanej przez ten nacjonalizm jest „silny człowiek”, a nie „człowiek w ogóle”. Walce o byt, którą wyznają Doncow i jego uczniowie jako naczelną zasadę, obce jest moralne pojęcie sprawiedliwości i miłości. Według niego, tylko filistrzy oraz ludzie z „obumarłym instynktem życia” postępują moralnie i odrzucają wojnę, zabójstwa i przemoc. W przyrodzie nie ma bowiem humanizmu i sprawiedliwości. Jest tylko siła (życie) i słabość (śmierć).

    Oto podane w największym skrócie podstawowe zasady ideologii OUN wyłożone w głównej pracy naczelnego ideologa ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncowa „Nacjonalizmie”. Jak widać, są one bliskie nazizmowi i co równie ważne, nadal znajdują akceptację co najmniej wśród części współczesnych Ukraińców.

    Prawda pozwala uniknąć błędów

    Takimi problemami dotychczas w Polsce się nie zajmowano, poprzestając na stronie praktycznej działalności ukraińskiego nacjonalizmu, i to dość często wyraźnie reglamentowanej przez koniunkturę polityczną. Problematykę tę w obszarze języka polskiego podjął dopiero dr hab. Wiktor Poliszczuk w serii swoich prac naukowych i popularnonaukowych [5]. Zagadnienia te wymagają spojrzenia interdyscyplinarnego, na które stać jest tylko niektórych badaczy. Ponadto koniunktura polityczna stwarza różne trudności, które dla niektórych wydają się wystarczającą zaporą, aby poniechać tej tematyki. Odpowiedzialni za zbrodnie ludobójstwa są obecnie uznawani na zachodniej Ukrainie za bohaterów. Otacza się tam kultem nawet takich zbrodniarzy jak Roman Szuchewycz czy Roman Kłaczkiwskyj. Głównemu przywódcy i inspiratorowi zbrodni Stepanowi Banderze buduje się panteony. Swojego pomnika doczekała się we Lwowie nawet dywizja SS-Galizien , której członkowie wymordowali setki polskich mieszkańców Huty Pieniackiej, Podkarmienia czy Palikowy. Jest to chyba jedyny istniejący pomnik w Europie wystawiony na chwałę esesmanów! Na Ukrainie działają partie będące przedłużeniem OUN, a jak podkreśla profesor Włodzimierz Pawluczuk, nacjonalizm jako kierunek ideowy cieszy się tam estymą.

    Polskie wydanie „Nacjonalizmu” Dmytro Doncowa powinno znacznie ułatwić odnośne studia nad ukraińskim nacjonalizmem i jego aksjologią oraz rozwiać niektóre wątpliwości. Kierunek ten, jak zauważano już wyżej, bynajmniej nie obumarł i nadal funkcjonuje na Ukrainie, wypełniając tamtejszą pustkę ideologiczną po zbankrutowanym komunizmie. „Nacjonalizm” Doncowa mówi nam, z kim i z czym mamy do czynienia. Nie zawiera on żadnych pierwiastków humanistycznych ani w wydaniu chrześcijańskim, ani laickim.

    Różni się też diametralnie od nacjonalizmu polskiego i od nacjonalizmów innych narodów, a w szczególności romańskich. Nacjonalizm polski równoczesny ukraińskiemu rozwijał się na tych samych ziemiach i opierał swoje zasady na etyce katolickiej, zapowiadając w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku budowę Katolickiego Państwa Polskiego Narodu [6].

    Natomiast Doncow dyskredytował i wyśmiewał inne prądy występujące na Ukrainie, które mogły się legitymować pierwiastkami humanistycznymi. Zalecał też ich odrzucenie. Tych wszystkich aspektów nie brał pod uwagę Jerzy Giedroyć, jak też przedwojenni architekci polskiej polityki w stosunku do Ukraińców, którzy, jak się wydaje, przede wszystkim widzieli tylko jej antyrosyjski aspekt. Pomyłki te kosztowały bardzo drogo.

    Na koniec trzeba dodać, z myślą o sceptykach, nieszczerych politykach oraz innych koniunkturalistach, że już przed II wojną światową nie kto inny jak Ukrainiec greckokatolicki, biskup Stanisławowa Grzegorz Chomyszyn, uznał nacjonalizm ukraiński w swoim wydanym w roku 1933 (także w języku polskim) i dziś już zapomnianym tekście pt. „Problem ukraiński” za „destruktywny”, a nawet „obłędny”, gdyż prowadzący do „światopoglądu pogańskiego” i „nienawiści”, i odrzucał go stanowczo [7]. Niestety, jego poglądy nie miały wielu zwolenników wśród Ukraińców. Szkoda też, że nie zauważali tego niektórzy ówcześni polscy politycy oraz współcześni zwolennicy poglądów Jerzego Giedroycia na zagadnienia stosunków polsko-ukraińskich.

    Prof. dr hab. Bogumił Grott

    Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego na Wydziale Filozoficznym w Instytucie Religioznawstwa.

    1 J. Łobodowski, Dmytro Doncow – życie i działalność, „Zeszyty Historyczne” 1981, z. 55, s. 155.
    2 W. Poliszczuk, Ideologia ukraińskiego nacjonalizmu, Toronto – Warszawa 1996, s. 112.
    3 A. Strońska, Dopóki milczy Ukraina, Warszawa 1998, s. 123.
    4 W. Pawluczuk, Ukraina – polityka – mistyka, Kraków 1998, s. 78-79.
    5 Najważniejszą z nich jest: Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. 1-5, Toronto 1998-2003.
    6 W. Nowosad, W walce o Katolickie Państwo Polskiego Narodu, Lwów 1938.
    7 Tekst pt. „Problem ukraiński” został w języku polskim wydany w miesięczniku „Nasza Przyszłość” 1933, t. 29, s. 30.

  7. Piotrx said

    Biuletyn IPN – nr 7-8, 2010 r.

    http://niniwa2.cba.pl/upa_ukrainski_nacjonalizm.htm

    Bogumił Grott

    UKRAIŃSKI NACJONALIZM A POLSKA POLITYKA WOBEC UKRAINY I UKRAIŃCÓW

    Problem ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii dał o sobie znać w sposób niezwykle tragiczny w XX w., a i dzisiaj odżywa na nowo.

    Nacjonalizm ukraiński nie umarł śmiercią naturalną, jak to się stało z wieloma innymi ideami i ruchami skrajnymi o charakterze nacjonalistycznym i totalitarnym, które w pierwszej połowie ubiegłego wieku święciły tryumfy. Nacjonalizm ukraiński funkcjonuje nadal, jest żywą ideologią na Ukrainie, szczególnie zachodniej, na emigracji, a także w Polsce wśród mniejszości ukraińskiej. Chociaż kierunek ten pod swoimi sztandarami aktualnie nie gromadzi licznych rzesz zwolenników, to jednak jego sytuacja jest szczególna, a w razie sprzyjających okoliczności może stać się niebezpieczny.

    O ile na wschodniej i środkowej Ukrainie nacjonalizm ukraiński nie cieszy się dużymi wpływami, to na zachodniej Ukrainie (dawne tereny II Rzeczypospolitej) jest inaczej. Tam bowiem nacjonaliści – jak się okazuje – próbują „reanimować” sowietyzowany przez lat kilkadziesiąt naród i nadać mu aktywny charakter. Tamtejsi Ukraińcy na ogół nie są przychylnie nastawieni do Polaków i Polski, a nacjonaliści zajmują postawy wręcz wrogie. Zaprzeczają oni także oczywistym faktom historycznym, tj. ludobójstwu dokonanemu przez UPA na Polakach zamieszkujących południowo-wschodnie Kresy II Rzeczypospolitej. Świadectwa takich postaw znajdujemy w różnych pismach tej orientacji politycznej, wysuwanych hasłach oraz w wielu wydarzeniach o wyraźnie antypolskiej wymowie, o których informacje mnożą się w ostatnich czasach coraz częściej.

    O tym, czym jest nacjonalizm ukraiński i jakie ma znaczenie dla współczesnej Ukrainy, tak pisze prof. Włodzimierz Pawluczuk: „[…] nie byłoby jednak niepodległej Ukrainy, nie byłoby historii narodu ukraińskiego jako narodu politycznego, walczącego o pełną niepodległość, gdyby nie nacjonaliści […], gdyby nie narodowy fanatyzm jednostek opętanych szaleńczą ideą stworzenia z amorficznej »ruskiej« masy bitnego, znaczącego dziejowo narodu. Los Ukrainy byłby podobny do losu Białorusi. Jeśli wykreślić z dziejów Ukrainy zawartość ideową i działalność nacjonalistów, w tym przede wszystkim UPA, to kultura i historia Ukrainy nie zawiera treści, które by dawały szansę na legitymację pełnej niepodległości tego kraju. Dziewiętnastowieczni patrioci Ukrainy […] nic nie mówili o niepodległej Ukrainie i – co więcej – nie myśleli o tym. Ale nie myśleli o tym nawet Hruszewski i Winnyczenko, przywódcy Centralnej Rady Ukrainy w 1917 r., postulując jedynie autonomię Ukrainy w ramach Rosji”.

    Z punktu widzenia polskiej racji stanu nie jest dobra prorosyjska Ukraina. Może to grozić wchłonięciem tego kraju przez Rosję, wzmacniając jej imperialistyczne tendencje swoim potencjałem. Na tym jednak polega dramat polskiej polityki w stosunku do Ukrainy oraz sprzeczność dwóch historycznych już nurtów polskiej myśli politycznej dotyczącej naszych południowo-wschodnich sąsiadów, że stanowczo niedobra dla nas jest również druga wersja możliwej sytuacji, czyli Ukraina zorganizowana przez ukraiński szowinistyczny nacjonalizm, gdy uzyska on w kraju nad Dnieprem przewagę i stanie się czynnikiem determinującym jego tożsamość. Za takim właśnie rozwiązaniem opowiedział się ideolog ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncow w książce Nacjonalizm (1926) *[Została ona wydana w tłumaczeniu polskim przez wydawnictwo Księgarnia Akademicka w Krakowie w roku 2008. W tym wypadku została ona potraktowana jako ważny dokument ostrzegający przed możliwymi skutkami nacjonalizmu spod znaku OUN i UPA.]. Praca ta nadal stanowi ważną inspirację ideologiczną dla ukraińskich nacjonalistów.

    Składa się z trzech części: „Ukraińskie prowansalstwo”; „Czynny nacjonalizm” i „Ukraińska idea”. Pod pojęciem „prowansalstwa” Doncow rozumie pewien stan zależności jednego kręgu etnicznego od drugiego, jaka wystąpiła na terenie Francji, gdzie północ kraju z centrum nad Sekwaną zdominowała niegdyś kwitnące południe, czyli Prowansję, pozbawiając ją własnej indywidualności kulturalnej i politycznej. Taką samą relację widzi między Rosją właściwą a Ukrainą. Ukraiński ideolog sugeruje stanowcze zerwanie przez Ukraińców i Ukrainę wszelkich więzów z Rosją i wyzwolenie się nie tylko spod jej politycznej, ale także kulturalnej i mentalnej dominacji. Jak można sądzić, to właśnie ten element ideologii ukraińskiego nacjonalizmu przyczynił się do stępienia czujności wielu polskich środowisk w stosunku do tego rodzącego się prądu ideowo-politycznego.

    W dalszych partiach części pierwszej Doncow stanowczo odrzuca wszelki uniwersalizm, intelektualizm, humanitaryzm, liberalizm, demokratyzm oraz pacyfizm, odcinając się też od całej, zresztą dość anemicznej, intelektualnej tradycji ukraińskiej kultywującej te wartości. W opublikowanym po raz pierwszy w roku 1926 Nacjonalizmie zgłasza akces do nowej epoki, w której mają dominować „instynkt”, „wola”, „autorytet” czy „wodzostwo” – epoki wzbierających na sile faszyzmów i, jak mniemano wówczas, zmierzchu demokracji liberalnej i parlamentaryzmu. Tego jakoś nie wzięto pod uwagę w przedwojennych środowiskach polskich elit politycznych; ale nie bierze się także dziś.

    Część druga stanowi pozytywny wykład doktryny Doncowa. Opiera się ona na skrajnym „darwinizmie społecznym”, łącznie z poglądem, że naród jest gatunkiem, który – podobnie jak gatunki w przyrodzie – walczy o miejsce dla siebie, tępiąc inne. W takiej to walce dochodzi do zbawczej – zdaniem darwinistów – selekcji, która pozostawia przy życiu silniejszych i eliminuje słabszych. W ten sposób ma się realizować postęp świata. Pierwiastek humanistyczny zostaje odrzucony i uznany za przeżytek godny pogardy. Filozofia ta świetnie nadawała się do konstrukcji państwa totalitarnego i była używana do usprawiedliwiania, a nawet zachęcania do wszelkiej eksterminacji. Taką też rolę spełniła w stosunku do zamieszkujących południowo-wschodnie Kresy II Rzeczypospolitej Polaków, Żydów, a nawet i mających inne poglądy Ukraińców.

    Naród dla Doncowa stanowił osobny gatunek w przyrodzie, był wartością najwyższą; absolutem, wyrastającym nawet ponad Boga. Doncow rzucił hasło: „nacja ponad wszystko”. W jej obrębie miała obowiązywać hierarchia z wodzem o nieograniczonej władzy na czele. Widać tu podobieństwo do hitleryzmu i faszyzmu włoskiego. Wódz miałby do dyspozycji „mniejszość inicjatywną” – ludzi uznanych za lepszych wobec reszty narodu, który w swojej masie był traktowany dość pogardliwie. Ta „mniejszość inicjatywna” miałaby prawo stosowania w stosunku do reszty społeczeństwa „twórczej przemocy”, co oznaczało zapowiedź zupełnego nieliczenia się tak pojętej elity z opinią społeczną i szerokiego stosowania przymusu i represji. Tak też było w UPA, gdzie terror w stosunku do jej członków był na porządku dziennym, a rolę „mniejszości inicjatywnej” spełniała OUN. Była to więc dyktatura jednej partii, tak charakterystyczna dla systemów totalitarnych. Doncow mówił wprost, że właśnie taka partia powinna podporządkować sobie i „zdynamizować” masy, a opornych i sceptyków po prostu usuwać lub nawet fizycznie likwidować. Zalecał też, aby aktywizacja narodu odbywała się zgodnie z zasadami, które nazywał „siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego”. Na pierwszym miejscu stawiał „wolę”, uznając ją za czynnik decydujący o istnieniu narodu. Pisał: „[…] na tej woli (nie na rozumie), na dogmacie, a nie na udowodnionej prawdzie […] musi być zbudowana nasza narodowa idea”. Podkreślał też rolę „siły”, powołując się na Darwina: „[…] teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt”.

    „Przemoc” to kolejna siła motoryczna nacjonalizmu ukraińskiego. Doncow pouczał swoich rodaków, że „bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono, […] przemoc, żelazna bezwzględność i wojna, oto metody, za pomocą których wybrane narody szły drogą postępu”. I dodawał za Sorelem: „[…] przemoc to jedyny sposób, pozostający w dyspozycji […] narodów zbydlęconych przez humanizm”.

    Doncow tak rozumiał rolę nacjonalistycznej elity, czyli „mniejszości inicjatywnej”: „ustanawia [ona – B.G.] swoją prawdę, jedyną i nieomylną, młotem wbija tę wiarę i tę prawdę w zbuntowane mózgi ogółu, bezlitośnie zwalczając niedowiarków”. Tym samym wykluczał wszelkie różnice poglądów, nie mówiąc już o prawdziwym pluralizmie. Zapowiadał totalitaryzm.

    „Prawo ekspansji – pisał dalej – istniało, istnieje i istnieć będzie. Absurdem jest ogólnoludzki punkt widzenia w polityce”. Doncow uważał, że Ukraińcy są „stworzeni z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”, a więc – są narodem wybranym (niektórzy kwalifikują takie spojrzenie jako przejaw rasizmu). Przyjmował też, że nacjonalizm ukraiński powinien charakteryzować się fanatyzmem, bezwzględnością i nienawiścią. Pisał: „[…] fanatyk uznaje swoją prawdę za objawioną, którą mają przyjąć inni”, bo fanatyzm nie wynika z „cum” (z), ale z „contra” (przeciw).

    Celem „moralności” wyznawanej przez nacjonalizm ukraiński jest „silny człowiek”, a nie „człowiek w ogóle”. Walce o byt – którą wyznają jako naczelną zasadę Doncow i jego uczniowie – obce jest moralne pojęcie sprawiedliwości i miłości bliźniego. Według nich tylko filistrzy oraz ludzie z „obumarłym instynktem życia” postępują moralnie i odrzucają wojnę, zabójstwa i przemoc. W przyrodzie nie ma bowiem humanizmu i sprawiedliwości. Jest tylko siła (życie) i słabość (śmierć).

    W części trzeciej Doncow domagał się, aby nowy ukraiński nacjonalizm miał charakter totalny.

    Zasady ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, przedstawione przez Doncowa w jego głównym dziele, wprowadzała w życie założona w 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, a potem jej bojówki – UPA. Zasady te były bliskie nazizmowi i miały charakter faszystowski.

    W tym miejscu należy postawić pytanie o relacje zachodzące między ideologią OUN a religią chrześcijańską i Cerkwią unicką. Nacjonalizmy można klasyfikować na różne sposoby. Jednak z punktu widzenia ich oddziaływania, a więc i płynących z ich strony zagrożeń, istotę ich charakteru najlepiej oddaje stosunek do wartości religijnych. Integralny nacjonalizm ukraiński spod znaku OUN był (i jest nadal) nacjonalizmem areligijnym w przeciwieństwie do współczesnego mu nacjonalizmu endeckiego, którego hasłem przewodnim w latach trzydziestych XX w. stała się budowa „Katolickiego Państwa Narodu Polskiego”.

    Ukraiński greckokatolicki biskup Stanisławowa Grzegorz Chomyszyn współczesny mu nacjonalizm swoich ziomków nazywał „pogańskim”. Nacjonalizm ukraiński, skodyfikowany pod względem teoretycznym przez Doncowa, nie występował w sposób otwarty przeciw religii chrześcijańskiej, ale jego zasady pozostawały z nią w wyraźnej sprzeczności. Nie przeszkadzało to duchowieństwu greckokatolickiemu w udzielaniu mu dużego poparcia. Tu trzeba zaznaczyć, że wspomniany bp Chomyszyn krytykował bardzo mocno religijność tegoż duchowieństwa, oceniając ją jako mijającą się z prawdziwym duchem katolicyzmu, a samo duchowieństwo jako zmaterializowane i politycznie uzależnione od sił nacjonalistycznych. Ponadto trzeba przypomnieć, że kierownictwo Cerkwi greckokatolickiej w Galicji liczyło, że rozprzestrzenienie się nacjonalizmu ukraińskiego na resztę Ukrainy i jego zwycięstwo polityczne pozwoliłoby przywrócić unię na terenach siłą „sprawosławionych” przez carat po rozbiorach Polski. Tak więc mimo różnic o charakterze aksjologicznym, między nacjonalizmem ukraińskim a Cerkwią greckokatolicką istniała zbieżność interesów, która praktycznie niwelowała konflikt, a bp Chomyszyn był raczej odosobniony ze swoimi poglądami, reprezentując tylko mało istotną mniejszość wśród galicyjskich Ukraińców.

    Wracając do dwóch wspomnianych wyżej nurtów polskiej myśli politycznej, tj. endeckiego i piłsudczykowskiego, które rywalizowały ze sobą w pomysłach na obronę przed opanowaniem Polski przez komunizm i które w jakichś mocno przetworzonych formach nadal jeszcze funkcjonują w Polsce, trzeba pamiętać, że Marszałek Józef Piłsudski był przekonany o konieczności wyrwania Ukrainy spod wpływów Rosji białej czy czerwonej, uznając to za nieodzowny warunek zabezpieczenia Polski przed imperializmem rosyjskim. Temu ostatniemu celowi miało służyć stworzenie zespołu państw położonych pomiędzy Niemcami a Rosją, których łączny potencjał mógłby gwarantować skuteczną obronę przed zaborczością dwóch wymienionych sąsiadów. Skutkiem takiego rozumowania był m.in. układ Piłsudskiego z przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej Symonem Petlurą, oraz wyprawa kijowska w 1920 r., mająca wesprzeć upadającą nowo narodzoną państwowość ukraińską. Piłsudski reprezentował ideę federalizmu, która miałaby doprowadzić do powstania bloku państw położonych pomiędzy Rosją a Niemcami.

    Narodowa Demokracja natomiast, stojąc w tym czasie, jak i później, wobec tych samych problemów politycznych, wyrażała pogląd, że Ukraina stanowi jedynie amorficzną masę etnograficzną, która nie może być poważnym partnerem politycznym. Za tą tezą przemawiało to, że po upadku caratu i w czasie rewolucji w Rosji idea niepodległej Ukrainy nie uzyskała wystarczającego poparcia Ukraińców, którzy ani nie stworzyli adekwatnej do aktualnych potrzeb armii, ani nie wsparli wystarczająco władz URL.

    Endecy obawiali się, że niepodległa Ukraina może stać się przyczółkiem Niemiec na wschodzie Europy, które dzięki niej okrążą Polskę również od wschodu. Brali także pod uwagę to, że od kilkudziesięciu lat narastał polsko-ukraiński (ruski) konflikt we wschodniej Galicji, będący rezultatem budzenia się świadomości narodowej tamtejszych Rusinów, coraz to bardziej niechętnych Polakom i polskości. W okresie walki o granice odrodzonej Rzeczypospolitej endecy stali na stanowisku, że na wschodzie należy inkorporować do nowo odbudowanego państwa polskiego taką część dawnych Kresów Wschodnich, jaką da się perspektywicznie spolonizować. Sądzili, że można będzie odseparować masy ruskie od ukraińskiego nacjonalizmu, nawiązując do czasów, gdy Rusini poczuwali się do wspólnoty z Polakami, czego synonimem była swoista opcja wyrażana słowami „gente Ruthenus natione Polonus”.

    Polityka w stosunku do mniejszości narodowych w odbudowanej Polsce nie była jednak konsekwentna. Mieszały się w jej obrębie różne elementy pochodzące z dwu wyżej wymienionych szkół myśli politycznej. Po dojściu sanacji do władzy w roku 1926 kontynuowano dawną politykę Piłsudskiego, co prawda w zmienionych już warunkach. Generalnie rzecz biorąc, Piłsudski widział w Ukraińcach sprzymierzeńców, którzy przy innym układzie sił mieliby szansę przyczynić się do rozbicia ZSRS. Temu też celowi służyła cała akcja „prometejska”, wspierająca separatystyczne tendencje w Rosji komunistycznej. Ukraińcy w Polsce nie mogli być traktowani zgodnie z recepturą, jaką w stosunku do mniejszości narodowych na ogół reprezentuje nacjonalizm narodu panującego w państwie.

    Jest więc wielkim nieporozumieniem, zasiane przez propagandę w minionym okresie mniemanie, że mniejszości narodowe w II Rzeczypospolitej cierpiały wielki ucisk.

    Państwo nasze nie było państwem totalitarnym i mimo pewnych ograniczeń demokracji pozostawiało duży margines swobody także mniejszościom narodowym.

    Pamiętajmy, że to właśnie totalitaryzm, zgodnie ze swoją istotą, rozbija wszelkie naturalne więzi społeczne, likwidując społeczne korporacje oraz autonomię samej jednostki ludzkiej, wtłaczając ją w tryby „jedynie słusznego” systemu ideowo-politycznego. Totalitaryzm z powodu stosowanych metod jest w stanie zniszczyć nie tylko wszelkie więzi społeczne, ale i całe narody – pozbawiając je elit, potem także własnej tożsamości, a więc języka, kultury, a nawet religii – doprowadzając je do stanu bezkształtnej masy etnograficznej. W przypadku komunizmu sowieckiego proces taki zwykle nazywamy sowietyzacją. Totalitaryzm komunistyczny posługiwał się także metodą ludobójstwa, czystek etnicznych, w sposób zamierzony powodował głód, jak to było w latach trzydziestych na sowieckiej Ukrainie, a zdezorganizowane w ten sposób społeczności rusyfikował, znacznie skuteczniej niż czynił to carat.

    Rzeczypospolita pozostawiała Ukraińcom duży margines swobody. Istniały partie ukraińskie, ukraińscy posłowie zasiadali w Sejmie, a senatorowie w Senacie. Było też ukraińskie szkolnictwo, prasa, harcerstwo, rozmaite instytucje gospodarcze i kulturalne. Szczególnie na Wołyniu, popierany przez Piłsudskiego tamtejszy wojewoda Henryk Józewski realizował swój „eksperyment”, dzięki któremu województwo to miało stać się „ukraińskim Piemontem”.

    W rzeczywistości polityka taka nie spełniła oczekiwań jej animatorów, ani samych Ukraińców. Polska sanacyjna, rezygnując z programu sugerowanego przez Narodową Demokrację w stosunku do mniejszości ukraińskiej, była zbyt słaba, aby realnie móc myśleć o rozegraniu po swojej myśli sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej, jednocześnie dopuściła do zakorzenienia się wśród Ukraińców na południowo-wschodnich Kresach skrajnego nacjonalizmu, którego kolumną szturmową stała się założona w 1929 r. nielegalna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, posługująca się już przed rokiem 1939 terrorem (zabójstwa ministra Bronisława Pierackiego oraz polityka polskiego i zwolennika porozumienia z Ukraińcami Tadeusza Hołówki), sabotażem oraz współpracująca z III Rzeszą.

    Również antypolskie ostrze miała Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, która pełniła funkcję czynnika radykalnie destrukcyjnego w stosunku do II Rzeczypospolitej. Z czasem to jednak OUN i ideologia Doncowa zdobywała coraz liczniejszy rząd dusz wśród mniejszości ukraińskiej, co poskutkowało w latach II wojny światowej ludobójstwem Polaków i Żydów.

    Po śmierci Piłsudskiego wojewoda Józewski, wzbudzający coraz to większy opór wśród Polaków, został odwołany z Wołynia, a polityka w stosunku do Ukraińców została zmieniona, jak sądzono, na bardziej adekwatną do istniejących realiów. Były to jednak już ostatnie lata przed wojną.

    Dramat, jakim było bestialskie wymordowanie Polaków w latach II wojny światowej przez nacjonalistów ukraińskich, został już w miarę dobrze opisany. Dokonano ścisłych obliczeń, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Są jednak środowiska, które stale kolportują na ten temat kłamstwa i starają się tuszować rozmiary zbrodni OUN i UPA, czyniąc to z niskich pobudek lub w wyniku opacznie pojmowanej racji politycznej.

    Po rozpadzie ZSRS i pojawieniu się na mapie Europy państwa ukraińskiego, jakby na nowo zaktualizowały się stare problemy związane z relacjami polsko-ukraińskimi i – pośrednio – polsko-rosyjskimi. Stare koncepcje, co prawda przykrojone do nowych już warunków, powracają. Obecna polska polityka w swoich najważniejszych rysach wydaje się stanowić pewne kontinuum tej, którą preferował Piłsudski. Jej sednem jest przeciwdziałanie podporządkowaniu Ukrainy Rosji, która znowu wraca do swoich imperialnych tradycji. Jerzy Giedroyć, po wojnie propagator wycofania się Polski z wszelkich roszczeń do jej byłych Kresów Wschodnich oraz gorący rzecznik zbliżenia polsko-ukraińskiego, posunął się nawet tak daleko, że w wywiadzie dla Polskiego Radia na dwa tygodnie przed śmiercią stwierdził, że zbrodnie UPA „powinny zostać po prostu zapomniane”. Pamięć tych zbrodni staje się więc w oczach różnych polskich polityków niewygodna, a strona ukraińska, delikatnie rzecz ujmując, odnośnie do tych kwestii zachowuje się arogancko, a nawet brutalnie, emitując rozmaite kłamstwa i demonstrując rozmaite gesty nienawiści.

    Tradycja banderowska staje się, przynajmniej na zachodniej Ukrainie, jednym z ważniejszych składników nowej świadomości ukraińskiej. Mnożą się pomniki znanych ludobójców z UPA, ich nazwiskami nazywane są ulice w miastach… Wszystko to dzieje się bez zwracania uwagi na stosunki polsko-ukraińskie.

    Pewne jest również to, że zorganizowana w duchu nacjonalizmu ukraińskiego Ukraina może być bardzo niebezpiecznym sąsiadem. Zapominanie – jak radził Giedroyć – albo przemilczanie równające się ustępowaniu ze swoich racji, z psychologicznego punktu widzenia nie zawsze przynosi załagodzenie sporów, a częściej otwiera eskalację żądań strony przeciwnej. Trzeba też podkreślić, że na łamach swojej „Kultury” nie przedstawił on żadnej spójnej doktryny dotyczącej rozgrywania przez Polskę polityki ukraińskiej, a zamieszczane tam teksty dotyczące Ukrainy robią nawet wrażenie propagandy proukraińskiej i uwzględniają głównie głosy ukraińskie. Biorąc wreszcie pod uwagę nauki płynące z dawniejszej polskiej polityki w stosunku do Ukraińców, trzeba zdać sobie po raz kolejny sprawę z tego, że Polska była i jest zbyt słabym partnerem, aby mogła się spodziewać sukcesów w samodzielnym rozgrywaniu wielkich międzynarodowych gier politycznych. Może się przeliczyć, bo przecież zasady i tradycja OUN wciąż są akceptowane przez część Ukraińców, a prawdziwie demokratycznej, licznej formacji, jak dotychczas, brakuje w tym społeczeństwie. Wpływy ideologii nacjonalistycznej najbardziej zaznaczają się na zachodnich obszarach państwa ukraińskiego, a więc w sąsiedztwie Polski.

    W czasach obecnych na ogół panuje przeświadczenie, że epoka wojujących, skrajnych i szowinistycznych nacjonalizmów dobiegła już końca, a doświadczenia ostatniej wojny światowej stworzyły wystarczający klimat dla idei związanych z zasadami tolerancji i poszanowania osoby ludzkiej. Nie wiadomo jednak, jak dalece reguła ta może dzisiaj obowiązywać na terytoriach, na których właściwie nigdy dotąd nie było demokracji, a pierwotne samodzierżawie zostało zastąpione przez komunistyczny kolektywizm i totalitaryzm niecofający się przed masowymi zbrodniami. Ten ostatni system, oddziałując przez kilkadziesiąt lat, ukształtował mentalność społeczną, a zakorzenione przez niego cechy jeszcze trwają. Nie jest więc wykluczone, że w następnym okresie, zgodnie z wizjami Pawluczuka i Poliszczuka, skrajny nacjonalizm ukraiński okaże się dla społeczeństwa tego kraju najbardziej adekwatną ideologią i wypełni pustkę po komunizmie.

  8. Piotrx said

    Re 1: USPRAWIEDLIWIANIA BŁĘDNEJ POLITYKI WŁADZ II RP WOBEC UKRAIŃCÓW.

    Faktycznie polityka władz II RP w stosunku do nacjonalizmu ukraińskiego była błędna. Była naiwna oraz zbyt wyrozumiała i uprzejma. A te przemówienia sejmowe ukazują przede wszystkim kolejne, bardzo niewygodne dla osób pokroju nie-polskiego.bloga fakty.

    Jak pisze Bogumił Grott:

    „…..Tu można postawić pytanie o przyczynę „ulgowej taryfy” w stosunku do roszczeń nacjonalizmu ukraińskiego i jego kontynuatorów. Wymieniony wyżej profesor Kurcz twierdzi, iż u podstaw takiej metody leży „postulat wielkoduszności, rozumienie lęku małych narodów (w wypadku Ukraińców chodziłoby tu o naród jeszcze nie do końca okrzepły, a nie mały B.G.)i ustępowanie im pola”. Taka konstatacja zmusza też do postawienia następnego pytania. O ile taka metoda jest w ogóle skuteczna ? Czy nie jest z gruntu błędna, bo psychologicznie fałszywa i nawet prowadząca do efektów wręcz odwrotnych od oczekiwanych?

    Podobnie niewydajna była przedwojenna polityka II Rzeczypospolitej, która umożliwiła rozwój nacjonalizmu ukraińskiego na własnym terytorium, o czym jaskrawo świadczy choćby miejsce wydania „Nacjonalizmu” Doncowa we Lwowie. Polityki tej zaniechano tuż przed wybuchem II wojny światowej ale było już za późno aby zmienić sytuację. Nacjonalizm w duchu Doncowa zdołał, jak zauważono już wyżej opanować umysły dużej części społeczeństwa ukraińskiego w II Rzeczypospolitej, wypierając stopniowo ukraińskie opcje umiarkowane i skłonne do współpracy z państwem polskim. Współpraca taka nie była potrzebna ukraińskim nacjonalistom o czym świadczy choćby tragiczna śmierć pracującego nad polsko-ukraińskim porozumieniem Tadeusza Hołówki, który został zamordowany przez terrorystów ukraińskich. Zresztą nie on jeden padł ich ofiarą.

    Polska ustawiając w polu stosunków polsko-ukraińskich ludzi pokroju wojewody wołyńskiego Józefskiego rozgrywała partię ukraińską nieskutecznie. Należy pamiętać, że siła przyciągania mniejszości narodowych zależy od potencjału państwa i jego prosperity a nie od „uprzejmej” i „wyrozumiałej „ polityki. Ta bowiem często jest odczytywana jako wyraz słabości. Atrakcyjność partnera zazwyczaj wynika z jego siły, głównie militarnej i gospodarczej, a takiej nie posiadaliśmy i nie posiadamy w nadmiarze. Traktowanie nacjonalistów ukraińskich wyłącznie jako czynnika antyrosyjskiego w warunkach międzywojennych nie mogło doprowadzić do odsunięcia zagrożenia sowieckiego a to ze względu na dysproporcje sił pomiędzy Polską a ZSRS. Natomiast rozbrajało państwo przed destrukcją ukraińskiego nurtu nacjonalistycznego.”

  9. RomanK said

    DObrze ukazwac pryszcze sasiada, ale swoje??ooo a co to????…. MY????? pryszczaci???”))))
    Przed wojna na Ukrainie Zachodniej nazywanewj tak przez Zydow , czyli w Malopolsce Wschodniej nazywanej tak przez WszePolakow, a taj naprawde na Wolyniu i Podolu…. dzialala prezna i zmilitaryzowana Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy. Istnialo tysiace jaczejek i grup bojowych dywersyjnych komunistycznych zlozonych z Zydow i Ukraincow zarowno miejscowych, jak i przysylanych jako instruktorzy. DOkonywali oni prowokacyjnych aktow sywersji – jak podpalenia, stogow zboza, mlynow, olejarni , tartakow.. a zwlaszcza dworow,
    BYla to akcja dobrze przemyslana i sterowanaz Sojuza- nakierowana na utrzymanie fermentu – judzenie, na podzil i rozbijanie -dokladnei wybierano miejsca zapalne i podgrzewano atmosfere.
    Wladze polskie zamiast karac winnych…co tez oczywiscie robiono- jak udalo sie im zlapac winnych-moim skromnym zdanie swiadomie wykorzystywaly te akty prowokacji do tzw akcji pacyfikacyjnych. Ktore skierowne byly przeciwko normalnym ludziom , calym wsiom i okolicom, a mialy one przebieg nieciekawy jakp ze stosowne retorsje mialy charzkter zbiorowej odpowiedzialnosci za czyny- ktorych represjonowani nie popelnili.. Im glupszy i badziej „prawdziwy: Polak dowodca tym gorsze byly pacyfikacje,. Uzywano do tego ludzi z Centralnej Polski, najgorsi byli z Lodzi i Poznania… ktorzy nie meli zielonego pojecia o warunkach miejscowych i zachowywali sie- jak kolonizatorzy w podbitym kraju.,,,to z koleji powodowalo protesty i kosciola unickiego i prawoslawnego, a nawet katolickich duchownych ,ktorzy wiedzieli co sie dzieje…
    W czasie takich akcji niejednokrotnie skazywano take wioski na glod np wprowadzali godz policyjna w poludnie w czasie zniw..a zboze spadalo z klosow,,nie mozna bylo wypasac krow..rekwizycja zywnosci i paszy byla na porzadku dziennym i uznawana byla za normalke…po wyjezdzie pacyfikujacych jednostek ludzie rwali strzechy do karmienia zaglodzonego bydla…nie meili co jesc , nie mieli zapasow na zime…..to nie sa wypisy z bzdetow sejmowych mowcow…. to sa relacje ludzi ,ktorzy brali w tym udzial/..
    Papier wszystko przyjmie,,mozna wypisywac pocieszajce i utrzymujace wstanie wzwodu patriotycznego i iluzorycznej wielkosci…ale prawda jest jedna…a sluchanie tylko jednej strony jest sprawiedliwoscia kurdupli.
    TU nie chodzi o zadne pojednanie…bo panowie- jestem przekonany ze Ukraincom wcale na nim nie zalezy!Ani tym bandrowskim ani tym normalnym. nIe zalezy im, bo i na co im to potrzebne?
    Maja swoje panstwo, wielkie, zasobne,ludne, maja swoje granice, swoja polityke i swoja historie.
    Na pojednaniu nie zalezy tez POlakom..co udowodniliscie ponad wszelka watpliwosc…
    Dzis na Ukrainie tez tacy ja wy- maluja mapy po Wisle, w Katowicach tez maluja swoje mapki…a ziemie Zachodnie na ktorych przesiedloono POlakow z Kresow pustoszeja..ludnosc wyjezdza za robota i do Niemiec i do calej Europy… POlacy sa w stale poglebiajacym sie kryzysie tozsamosci,,mlodzie wychowywana w systemach, jakei wprowdzono staje sie kosmopolitycznym zlepkiem,,,upadla ekonomia zanika polska wies..kultura, nie wspmone o religii…
    A wam tu..szumia chusarskie skrzydla…… pod pierzyna…bo przceiez nawet na kobyle was nie stac:-))))

  10. Marucha said

    Re 9:
    Panie Romanie, niech Pan powie: z kim Polacy mają się jednać i za jaką cenę? Za cenę wyrzeczenia się swej historii, czy za cenę oddania banderowcom swoich ziem na wschód od Zakopanego?
    Oczywiście chciałbym, abyśmy żyli w zgodzie z sąsiadami.
    Ale nie chcę żyć w zgodzie z moim sąsiadem na tej zasadzie, że przyzwalam mu gwałcić swoją córkę, podpalać zabudowania i jeszcze obrabiać mi dupę przed całą wsią.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: