Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Antypolska działalność nacjonalistów ukraińskich w II RP

Posted by Marucha w dniu 2012-04-23 (Poniedziałek)

Nadesłał p. PiotrX, któremu po raz kolejny dziękujemy.

Fragmenty książki Florentyny Rzemieniuk “Unici polscy 1596-1946″ Siedlce 1998.

“Antypolską działalność z lat 1930-1931 zainspirowała ukraińska inteligencja przebywająca wówczas w Wiedniu. Była to głównie część ówczesnej reprezentacji parlamentarnej, działającej w porozumieniu z rządem austriackim i niemieckim. Władze polskie usilnie dążyły do ścisłego zintegrowania terenów byłej Galicji Wschodniej z resztą kraju. Wychodząc z założenia, że ruską ludność Małopolski Wschodniej najskuteczniej można pozyskać, stwarzając jej odpowiednie warunki materialnego bytu i kulturalnego rozwoju, przeznaczono z budżetu państwa znaczne sumy na te cele. Środki te mogły być niewystarczające, bowiem państwo polskie po okresie 123 lat niewoli było biedne i nie mogło w sposób dostateczny zaspokoić wszystkich potrzeb ludności, lecz były one znacznie wyższe od tych, jakie rząd polski przeznaczał na rozwój innych regionów kraju.

Dzięki tym nakładom w okresie dziesięciu lat rządów polskich zaznaczył się wybitny rozwój ukraińskiego ruchu spółdzielczego. Szczególną uwagę zwróciły władze polskie na odbudowe zniszczonych wsi Małopolski Wschodniej. Nakłady państwowe na te cele były olbrzymie, dzięki czemu do końca 1928 r. odbudowano 125 tys. domów mieszkalnych oraz zagospodarowano i oddano pod uprawę 2800 tys. ha ziemi leżącej dotąd odłogiem.

W dziedzinie oświaty zaznaczył się wielki wzrost ukraińskich towarzystw i instytucji kulturalno-oświatowych. Już konstytucja marcowa z 1921 r. zapewniała wszystkim mniejszościom narodowym “prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych”, co oznaczało m.in. możliwość zakładania i prowadzenia szkół z własnym językiem wykładowym.

Ze szczegółowych badań na ten temat wynika, że np. w 1926 r. liczba uczniów szkół podstawowych w Małopolsce Wschodniej z językiem wykładowym ukraińskim stanowiła 51,2% liczby wszystkich dzieci uczących się w tym typie szkolnictwa, a liczba szkół z językiem polskim 41,7%. W roku szkolnym 1930/31 polscy Ukraińcy mieli 3113 szkoły powszechne, w tym 139 z własnym językiem wykładowym, oraz 2974 szkoły utrakwistyczne (dwujęzyczne). Wzrostowi szkół utrakwistycznych sprzyjała polityka rządu polskiego, a zwłaszcza władz terenowych. Stosunkowo wysoka była liczba studentów narodowości ukraińskiej w roku akademickim 1929/30 (2175 osób), studiujących na wszystkich polskich uczelniach.

W tymże roku Ukraińcy mieli 83 tytuły własnych czasopism w języku narodowym, w tym 13 o treści religijnej, 3 młodzieżowe, 21 politycznych, 10 o treści gospodarczej, a 14 o treści kulturalno-oświatowej . Charakteryzując sytuację na ziemiach Małopolski Wschodniej w 1930 r.. czyli przed wybuchem akcji sabotażowych, należy stwierdzić, że ludność ukraińska korzystała wówczas z szerokiego samorządu na wszystkich szczeblach administracji terenowej oraz w centralnych władzach Polski .

Władze polskie wychodziły z założenia, że jedynie w demokratycznym państwie, gwarantującym wszystkim obywatelom swobodny rozwój kulturalny, językowy. religijny, narodowy i polityczny, należy w przyszłości szukać najwłaściwszych rozwiązań. Tego rodzaju polityka narodowościowa i działania władz polskich zaniepokoiły te grupy ukraińskich polityków z UWO i OUN, zarówno w kraju, jak i zagranicą, które jednoznacznie i otwarcie dążyły do oderwania południowo-wschodnich województw od Polski. Ukraińska Wojskowa Organizacja z centralą w Berlinie posiadała w kraju liczne nielegalne ekspozytury. Jej przywódcy pozostawali w bliskich kontaktach z władzami państwowymi Niemiec, skąd głównie szły do Polski dyrektywy, by utrzymywać stosunki narodowościowe w Małopolsce Wschodniej w stanie nieustannego wrzenia. Przywódcy hołdowali zaś zasadzie, że jakakolwiek ugoda z Polską to “pogrzeb myśli o wolności i niepodległości”.

Ukraińska Wojskowa Organizacja powstała w 1921 r. jako konspiracyjna organizacja rewolucyjna o charakterze wojskowym, której celem było oderwanie od Polski drogą walki zbrojnej obszarów południowo-wschodnich, czyli województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego, i utworzenie na tych terenach niezależnego państwa ukraińskiego. W założeniach programowych OUN z 1931 r. w skład państwa ukraińskiego, czyli tzw. Wielkiej Ukrainy, oprócz Małopolski Wschodniej miały wchodzić: cała Ruś Czerwona, Białoruś, Wołyń, Chełmszczyzna, część Podlasia, ponadto Ukraina sowiecka z Krymem. cześć Besarabii, Podkarpacie i Ruś Zakarpacka, W 1927 r. powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Jako organizacja o charakterze politycznym miała głównie na celu opracowanie programu dla działań UWO, stając się w ten sposób jakby nadbudówką ideologiczną organizacji wojskowej.

Te dwie organizacje w drugiej połowie 1930 r. zorganizowały w Małopolsce Wschodniej zakrojone na szeroką skalę akcje sabotażowe w celu “uaktualnienia kwestii ukraińskiej w Polsce” na terenie międzynarodowym, zahamowania wzrostu w ukraińskim społeczeństwie nastrojów ugodowych w stosunku do Polski, przyczynienia się do podniesienia autorytetu w oczach ukraińskiego społeczeństwa przywódców UWO i OUN przez ukazanie ich żywotności i aktywności, a także wywołania u lojalnej wobec Polski ludności ruskiej przekonania o słabości władz polskich.

Obie wspomniane organizacje chciały też wykazać się “jakąś robotą” wobec ukraińskiej organizacji w Ameryce, skąd czerpały znaczne wsparcie finansowe i materialne. W ten sposób sprawy wewnątrzpolskie nabrały wielkiego rozgłosu za granicą. Do nagłośnienia przyczynił się też fakt, że akcja sabotażowa zbiegła się z akcją rewizjonistyczną i antypolską państwa niemieckiego. Były to więc działania zaplanowane wspólnie z Niemcami, które w Ukraińcach znalazły odpowiedniego sojusznika. Z drugiej strony nie bez znaczenia był fakt, że propaganda komunistyczna, dla której Polska była największą przeszkodą w zrewolucjonizowaniu Europy, starała się odwrócić uwagę świata od położenia ludności ukraińskiej na terenie sowieckiej Ukrainy, gdzie ruch narodowy był tłumiony za pomocą krwawego terroru. Nic też dziwnego, że dzięki pomocy świetnego aparatu propagandowego niemiecko-sowieckiego irrydentyści ukarińscy potrafili wprowadzać w błąd znaczną część opinii publicznej Europy i świata.

Na związki akcji terrorystycznej w Małopolsce Wschodniej z Sowietami wskazywał jednoznacznie Andrzej Lewicki, prezes emigracyjnego rządu ZURL, twierdząc, że inspiratorami akcji dywersyjnej w Małopolsce były Sowiety. Władze polskie były dostatecznie dobrze zorientowane, że Małopolska Wschodnia stała się terenem, na którym Sowiety i Niemcy starały się podniecać antagonizmy narodowościowe i utrudniać konsolidację społeczeństwa polskiego. Nacjonaliści ukraińscy zaś, niezadowoleni z nowego układu stosunków powojennych, znaleźli przyjazne schronienie w ościennych państwach i przy ich poparciu utworzyli ośrodki rewolucyjne,

Z licznych dochodzeń sądowych w sprawie sabotażu w Małopolsce Wschodniej wynika, że akcja ta nosiła charakter zorganizowanego wystąpienia UWO. Jej celem było m.in. podtrzymywanie wrogości ludności ukraińskiej w stosunku do państwa polskiego, u zagranicy zaś pogłębianie przekonania o niepewności granic państwa polskiego oraz braku jego wewnętrznej konsolidacji przez wywoływanie niepokojów i anarchii, a także zamanifestowanie antypolskich nastrojów ludności ukraińskiej. W artykule nieznanego autora pt. Częściowe wystąpienie UWO, drukowanym w czasopiśmie “Ukraina”, ukazującym się w Chicago, stwierdzono wprost, że takie częściowe wystąpienie UWO miało na celu szerzenie w kraju w sposób zorganizowany niepokojów, paniki wśród ludności polskiej, łamanie ducha w społeczeństwie polskim, sianie niewiary w powodzenie akcji ochronnej ze strony władz polskich przed atakami elementu ukraińskiego oraz wywarcie wpływu psychicznego na ludność ukraińską o skrajnie wrogim nastawieniu do państwa i narodu polskiego,

Z treści wspomnianego artykułu wynika, że akcja sabotażowa w 1930 r. zaczęta się od pojedynczych, oderwanych napadów Ukraińców na majątki ziemskie znanych polskich osób, np. generałów, byłych wojewodów, ministrów itd., i w szybkim czasie rozszerzyła się na wszystkich obszarników bez wyjątku i na kolonistów, a także na niektóre obiekty państwowe. Sabotaże skierowane przeciw kolonistom i obszarnikom polskim miały na celu “odstraszenie” Polaków od osiedlania się na ziemiach Małopolski Wschodniej, uznanych przez przywódców ukraińskich za należące do ludności rusko-ukraińskiej. Inną przyczyną zorganizowania akcji sabotażowych, według wspomnianego artykułu, było oddziaływanie psychiczne na masy ludności ukraińskiej, która widząc pożogę majątków i dobytku swoich wrogów, miała się przekonać o swoim ostatecznym zwycięstwie (…)

(…) Jeden z przywódców ukraińskich, Eugeniusz Onacki. na odczycie w Londynie oświadczył, że sprawa ukraińska w Małopolsce Wschodniej nie może być załatwiona drogą ugodową i jego zdaniem UWO nie złoży broni aż do wyparcia “okupacji polskiej” z ziemi ukraińskiej. W czasopiśmie ukraińskim “Rozbudowa Nacji” apelowano do narodu ukraińskiego w sposób następujący:

“Zbliża się nowa wojna, do której winniśmy się przygotować, Z chwilą, kiedy ten dzień nadejdzie, bodziemy bez litości, zobaczymy powstających Żeleźniaków i Gontę, i nikt nie znajdzie litości, a poeta będzie mógł zaśpiewać “ojciec zamordował własnego syna”. Nie będziemy badali, kto bez winy, tak jak bolszewicy, będziemy najpierw rozstrzeliwali, a polem dopiero sądzili i przeprowadzali śledztwo.”

W dotychczasowej historiografii, zwłaszcza ukraińskiej, wypowiedziano wiele krytycznych uwag na temat akcji pacyfikacyjnej władz polskich wobec ludności ruskiej zamieszkującej trzy południowo-wschodnie województwa II Rzeczypospolitej. Jednym z pierwszych odzewów na akcję samoobrony Polaków był list pasterski biskupów unickich trzech diecezji greckokatolickich w Polsce, w którym ukazano akcję pacyfikacyjną rządu polskiego w sposób tendencyjny i niezgodny z prawda.

Następnie w sposób lawinowy ukazało się wiele artykułów i broszur ukraińskich o treści szkalującej Polskę i mających na celu podważenie jej międzynarodowego autorytetu. Nie zwracano przy tym uwagi na racje polskie, a głównie na rzeczywisty stan rzeczy, lecz uczyniono z tej sprawy wielką antypolską akcje propagandową. Przyniosła ona pewne efekty. Spowodowała np. wystąpienia protestacyjne niektórych odłamów społeczeństwa krajów zachodnich, a także papieża.

Mimo wyjaśnień rządu polskiego, skierowanych do Watykanu, że władze państwowe musiały w ten sposób zareagować na sprzeczną z postanowieniami konkordatu działalność duchowieństwa greckokatolickiego, pewna nieufność jednak pozostała.(…)

Komentarzy 31 do “Antypolska działalność nacjonalistów ukraińskich w II RP”

  1. To są historyczne dzieje, które powinniśmy znać ze wzgl. na dzisiejsze podłoże. Jednak uważam, że jednocześnie powinien być nagłaśniany dzisiejszy szwinizm zdeprawowanej młodzieży ukraińskiej. Wielu Polaków nie ma nawet bladego pojęcia o tym zagadnieniu.

  2. Inkwizytor said

    Wielu Polaków pojedzie jak co roku na majówkę do Lwowa, więc z banderyzmem zetkną się osobiście. Na Rynku obok „Kryjówki” można kupić literaturę banderowską i gadżety, tak samo na Wałach Hetmańskich naprzeciwko kościoła OO. Jezuitów

  3. Re 1, 2

    Dzisiaj powinien być nagłaśniany głos polskiej i ukraińskiej młodzieży niezdeprawowanej, która nie daje się szczuć na siebie pod historycznymi pretekstami.

    U nas też, niestety, nie brakuje takich obrazków:
    „Wasza krew za naszą wolność” http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/s720x720/525941_301478116594703_100001975500377_707737_153979351_n.jpg

    * * *

    Być może niedługo Ukraina otrzyma przywilej ruchu bezwizowego z Unią Europejską i miliony Ukraińców zamieszkają pośród nas.

    Proponuję nie zwlekać i otworzyć jak najszybciej własne punkty informacyjne w miastach ukraińskich i uświadamiać „zdeprawowaną młodzież ukraińską” bezpośrednio, na miejscu.

    Zawsze to lepsze, niż brutalne indoktrynowanie niczemu niewinnych Polaków w duchu antyukraińskim na katolickich portalach.

  4. Marucha said

    Re 3:
    Proponuję pozbyć się zamków w drzwiach, aby nasi ukraińscy przyjaciele nie musieli siekierami wyrąbywać drzwi.

    A tak nawiasem mówiąc – gdzie piszemy nieprawdę? Jeśli nam Pan ją wskaże, chętnie sprostujemy.

  5. Inkwizytor said

    Re: 3

    Prosżę zatem jechać do Lwowa i uświadamiać banderowców, majówka to doskonała ku temu okazja. Będzie miał pan sposobność porozmawiac z ukraińską młodzieżą 🙂 Jacy oni są mili i wyrozumiali na nasz ból związany z banderowskim ludobójstwem na Kresach.

    Ukraińcy żadnego ruchu bezwizowego do Europy nie otrzymają. Jak można apologetów ludobójstwa wpuścić do Europy ? Ta dzicz gotowa i dzisiaj rąbać Lachiw, siekiera po dziadku mordercy jeszcze jest.

  6. RomanK said

    AD 4…Panie Gajowu nikt nie zarzuca nikomu ze pisze nieprawde…dobrze pan wie ze pisnie prawdy jak plan domu,,,musi pan miec wszyskie rzuty..nie tylko feontowa elewacje, Przyznam tez nie za bardzo rozumiem dlaczego przyjal pan wlasnie taka wersje? I opisy wyczynow UPO wskiej bandy konsekwentnie nazywacie panowie Ukraincami,,dokladnie jak robia to Zydzi w stosunku do Polakow. Oburza was to wyczynia Gross, czy Malinski .inni??? Dlaczego??? Oni tez zyja dzie i pomocy Polakow???ale tych nie spominaja:-)_

    Jeden z przywódców ukraińskich, Eugeniusz Onacki. na odczycie w Londynie oświadczył, że sprawa ukraińska w Małopolsce Wschodniej nie może być załatwiona drogą ugodową i jego zdaniem UWO nie złoży broni aż do wyparcia “okupacji polskiej” z ziemi ukraińskiej. W czasopiśmie ukraińskim “Rozbudowa Nacji” apelowano do narodu ukraińskiego w sposób następujący:

    “Zbliża się nowa wojna, do której winniśmy się przygotować, Z chwilą, kiedy ten dzień nadejdzie, bodziemy bez litości, zobaczymy powstających Żeleźniaków i Gontę, i nikt nie znajdzie litości, a poeta będzie mógł zaśpiewać “ojciec zamordował własnego syna”. Nie będziemy badali, kto bez winy, tak jak bolszewicy, będziemy najpierw rozstrzeliwali, a polem dopiero sądzili i przeprowadzali śledztwo.”

    To haslo nadal jesty aktualne…i to nie tylko w POlsce…mieliscie przyklady w Jugoslawii..w Afryce, Indiach…
    Wtedy dzielila nas i ziemia i krew…..dzis mamy uznana przez obydwa panstwa granice..ziemia juz tez nie,,zostalo krwawe brzenie….
    Wybor nalezy do was…

  7. Marucha said

    Re 6:
    Ma Pan wiele racji, panie Romanie – dokonałem uproszczenia i uogólnienia.

    Mam jednak podstawy do przypuszczeń, że o ile – co nie daj Boże – mieszkańcy Ukrainy otrzymają prawo osiedlania się w EU, do Polski ściągną przede wszystkim tacy, o których sam Pan pisze w swym komentarzu. Tacy, którzy siebie określają jako Ukraińcy, gotowi rezać, rąbać i przybijać do podłogi.

  8. Inkwizytor said

    Re: 7

    Ci z zachodniej Ukrainy do Europy nie przyjadą. Im bliżej do Moskwy, i bariery jezykowej nie ma. Natomiast potomkowie rezunów już jeżdzą do Polski. W ubiegłym roku, gdy wracałem ze Lwowa do Warszawy Polaków w autobusie było może z osiem osób, reszta wiadomo. Pomaszerują z portretami Bandery i Szuchewycza a potem w autobus i do znienawidzonej Polski.

    Miał Pan oczywiście na myśli tych ze wschodniej Ukrainy, którym bliżej do Moskwy – admin

  9. Re 6 – No właśnie, co nas tak naprawdę z Ukraińcami dzieli? (czy z Rosjanami)

    RomanK pisał tu wczoraj:

    „Dobrze ukazywać pryszcze sąsiada, ale swoje?? ooo a co to????…. MY????? pryszczaci???”))))

    Przed wojną na Ukrainie Zachodniej nazywanej tak przez Żydów , czyli w Małopolsce Wschodniej nazywanej tak przez WszechPolakow, a tak naprawdę na Wołyniu i Podolu… działała prężna i zmilitaryzowana Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy. Istniało tysiące jaczejek i grup bojowych dywersyjnych komunistycznych złożonych z Żydów i Ukrainców zarówno miejscowych, jak i przysyłanych jako instruktorzy. Dokonywali oni prowokacyjnych aktów dywersji – jak podpalenia, stogów zboża, młynów, olejarni, tartaków, a zwłaszcza dworów.

    Była to akcja dobrze przemyślana i sterowana z Sojuza – nakierowana na utrzymanie fermentu – judzenie, na podział i rozbijanie – dokładnie wybierano miejsca zapalne i podgrzewano atmosferę.

    Władze polskie zamiast karać winnych… co też oczywiście robiono – jak udało się im złapać winnych – moim skromnym zdaniem świadomie wykorzystywały te akty prowokacji do tzw. akcji pacyfikacyjnych. Które skierowane były przeciwko normalnym ludziom, całym wsiom i okolicom, a miały one przebieg nieciekawy, jako że stosowane retorsje miały charakter zbiorowej odpowiedzialnosci za czyny, których represjonowani nie popełnili. Im głupszy i bardziej „prawdziwy” Polak-dowódca, tym gorsze były pacyfikacje. Używano do tego ludzi z Centralnej Polski, najgorsi byli z Łodzi i Poznania… którzy nie mieli zielonego pojęcia o warunkach miejscowych i zachowywali się jak kolonizatorzy w podbitym kraju. To z kolei powodowało protesty i kościoła unickiego, i prawosławnego, a nawet katolickich duchownych, którzy wiedzieli, co się dzieje…

    W czasie takich akcji niejednokrotnie skazywano takie wioski na głód, np. wprowadzali godzinę policyjną w południe w czasie żniw, a zboże spadało z kłosów, nie można było wypasać krów, rekwizycja żywności i paszy była na porządku dziennym i uznawana była za normalkę. Po wyjeździe pacyfikujących jednostek ludzie rwali strzechy do karmienia zagłodzonego bydła, nie mieli co jeść, nie mieli zapasów na zimę… To nie są wypisy z bzdetów sejmowych mówców, to są relacje ludzi, którzy brali w tym udział.

    Papier wszystko przyjmie, można wypisywać [treści] pocieszające i utrzymujące w stanie wzwodu patriotycznego i iluzorycznej wielkości, ale prawda jest jedna, a słuchanie tylko jednej strony jest sprawiedliwością kurdupli.

    Tu nie chodzi o żadne pojednanie, bo, panowie – jestem przekonany, że Ukraińcom wcale na nim nie zależy! Ani tym banderowskim, ani tym normalnym. Nie zależy im, bo i na co im to potrzebne?

    Mają swoje państwo, wielkie, zasobne, ludne, mają swoje granice, swoją politykę i swoją historię.

    Na pojednaniu nie zależy też Polakom, co udowodniliście ponad wszelką wątpliwość…

    Dziś na Ukrainie tacy ja wy też malują mapy po Wisłę, w Katowicach też malują swoje mapki, a Ziemie Zachodnie, na które przesiedlono POlaków z Kresów pustoszeją, ludność wyjeżdża za robotą i do Niemiec, i do całej Europy. POlacy są w stale pogłębiającym się kryzysie tożsamości, młodzież wychowywana w systemach jakie wprowadzono staje się kosmopolitycznym zlepkiem, upadła ekonomia, zanika polska wieś, kultura, nie wspomnę o religii.

    A wam tu szumią husarskie skrzydła… pod pierzyną, bo przecież nawet na kobyłę was nie stać :-))))”

    https://marucha.wordpress.com/2012/04/22/sabotaz-ukrainski-i-akcja-pacyfikacyjna/#comment-159152

    * * *

    Jest to bardzo ciekawa wypowiedź, która mogłaby być zdroworozsądkową puentą niejednej antyukraińskiej akcji propagandowej.

    Związku Radzieckiego już, co prawda, nie ma, ale wydaje się oczywiste, że nadal istnieją takie państwa, które nie są zainteresowane normalnymi stosunkami w trójkącie Polska-Ukraina-Rosja i robią zapewne wszystko, by Polacy bez końca żarli się z Rosjanami, Niemcami i Ukraińcami. Nie można już wątpić, że wykorzystują one przy tym ten znany fakt, że – jak pisał prof. Wielomski – „Trumny i nagrobki są znakomitą amunicją polityczną.”

  10. Inkwizytor said

    Re: 8

    Oczywiscie, że tak 🙂 Przepraszam za pomyłkę i dziękuję za poprawkę.

  11. Inkwizytor said

    Re: 9

    Zna pan jakieś partie, stowarzyszenia, organizacje w Polsce, które oficjalnie głosiłyby postulat zwrotu Kresów i Lwowa ? Ja takiej nie znam. Natomiast na Ukrainie są partie mówiące, że Zasanie to etniczne, ukraińskie ziemie, nawet Kraków jest ukraiński 🙂 I naprawdę, wśród UNA-UNSO nie siedzą żydzi, którzy napuszczają biednych ukraińców na Polaków. Oni tak sami z siebie, z wewnętrzej potrzeby chcą rezać Lachów jak ich przodkowie.

  12. Piotrx said

    „Nacjonalizm ukraiński” – Wiktor Poliszczuk
    /fragmenty/
    (…)
    Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego po dyskusji przyjęta została przez I. Kongres OUN i nigdy nie została zmodyfikowana, żadna z frakcji, żaden odłam OUN nie odszedł od niej, nie zrezygnował z niej. Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego jest antychrześcijańska, nieuznająca ogólnoludzkich zasad moralnych. Cechą główną tego nacjonalizmu jest nienawiść do wszystkiego co jemu się sprzeciwia, można go kwalifikować jako chorobę uzasadnianej ideologią nienawiści.

    Założenia polityczne nacjonalizmu ukraińskiego zostały ściśle określone na I. Kongresie OUN (1929 r.), hierachicznie można je określić jako: a) cele strategiczne maksimum; b) cele stategiczne minimum; c) metody osiągania celów nacjonalizmu ukraińskiego.

    Cel strategiczny maksimum nacjonalizmu ukraińskiego wynika bezpośednio z jego ideologii i sprowadza się do ekspansji terytorialnej bez zakreślenia jej granic. Cel ten znalazł swe odzwierciedlenie w uchwale I. Kongresu OUN (1929 r.), która w punkcie 7. brzmi:

    Na drodze do własnego samourzeczywistnienia w formie największej intensywności znaczenia historycznego, nacja zwiększa liczebnie swe biofizyczne siły na jednocześnie poszerzonej bazie terytorialnej … nacja stale znajduje się w stanie własnego rozrostu. Powyższe sformułowanie oznacza cel w postaci ekspansji terytorialnej nacji ukraińskiej w nieskończoność z jednoczesną asymilacją podbitej ludności. Jest to expressis verbis oznaczony faszyzm nacjonalizmu ukraińskiego.

    Narzędziem do osiągnięcia celów strategicznych nacjonalizmu ukraińskiego jest państwo, dla którego uchwała I. Kongresu OUN określa zadanie: a) utworzenie polityczno-prawnej organizacji określonej jako Ukraińskie Niepodległe Państwo Soborowe (pkt 13); b) przez wprowadzenie w państwie prawicowego ustroju totalitarnego (faszyzmu) … na zasadzie integralizmu sił społecznych wraz z ich prawami i obowiązkami, odpowiednio do ich znaczenia w całości życia narodowego (pkt 14), w którym (państwie) niepodzielną władzę będzie sprawować jeden ruch polityczny z wodzem narodu i „warstwą lepszych ludzi” na czele, bowiem, jak postanawia uchwała OUN, pierwszym zarodkiem biorącym na siebie zadania nacjonalizmu ukraińskiego jest powołana do życia Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, zbudowana na zasadach: wszechukrainstwa, ponapartyjności i monokratyzmu (pkt 16).

    Wyjaśnienia wymaga przymiotnik „soborowe” w odniesieniu do państwa ukraińskiego. W polskiej literaturze przedmiotu jest ono często tłumaczone niezupełnie jasno jako „zjednoczone” państwo ukraińskie, chodzi jednak o coś bardziej złożonego, bardziej brzemiennego w następstwa: przymiotnik „soborowe” ma swe źródło w reminiscencji historii Rosji, pochodzi od „sobirat’ ziemli russkije” (przyłączać kolejne ziemie do państwa rosyjskiego), chodzi o przyłączanie do państwa ukraińskiego nowych terytoriów.

    Semantyka „soborowe” (ukr. „soborna ‚derżawa'”) oznacza państwo ukraińskie, w skład którego wchodzić mają wszystkie, zgodnie z arbitralnymi ocenami ukraińskich nacjonalistycznych działaczy, ukraińskie terytoria etnograficzne.

    Ten element w strategii nacjonalizmu ukraińskiego jest bardzo ważny ze względu na jego pretensje teryrorialne do państwa ukraińskiego o obszarze ok. 1.200.000 km² – od przedpola Krakowa na zachodzie (Krynica), do Morza Kaspijskiego na wschodzie; od Preszowszczyzny, południowej Bukowiny i północnego Kaukazu (Kubań) na południu, do Prypeci i dalej na północy. Z tego celu strategicznego minimim nacjonalizm ukraiński nigdy nie zrezygnował, a to, wobec należenia części tych terytoriów do Polski, Rosji, Białorusi, Moładwii, Rumunii, Słowacji – grozi konfliktem międzynarodowym.

    Przymiotnik „soborowe (państwo ukraińskie) oznacza dążenie do przyłączenia do niego pozostających na dziś poza państwem ukraińskim ziem o obszarze ok. 600.000 km². Na oznaczenie tych terytoriów w ukraińskiej nacjonalistycznej nomenklaturze istnieje szeroko znany skrót: USSD – „Ukrajinśka Samostijna Soborna Derżawa” – Ukraińskie Niepodległe Soborowe Państwo.

    Wymaga wyjaœnienia użyte w uchwale pojęcie „integralizmu”. Integralizm w ruchu politycznym rozpatrywać należy przez analogię do fizycznego ruchu wirowego, w którym wszystko w zasięgu działania wiru siłą dośrodkową wciągane jest weń. Im bliżej środka wiru, tym silniejsze jest jego działanie, oddalanie się od środka słabnie w miarę odległości. Integralizm w zakresie stosunków społecznych właściwy jest nowoczesnym ruchom (ustrojom) totalitarnym, zarówno prawicowym (faszyzm, nazizm), jak i lewicowym (bolszewizm, maoizm). Centralną siłą w takich ruchach (ustrojach) jest „wódz nacji”, w bezpośredniej bliskości do niego siłą decydującą w ruchu (ustroju) stanowią jego działacze wciągający do ruchu (partii) możliwie największą liczbę społeczeństwa. Kto spośród społeczeństwa nie daje się wciągąć do ruchu (partii), ten pozostaje w statusie bezsilnego członka społeczeństwa, zaś ci, którzy aktywnie sprzeciwiają się ruchowi (partii), są likwidowani fizycznie bądź izolowani w więzieniach lub obozach zgodnie z zasadą: kto nie z nami – ten przeciwko nam.

    Integralizm jest istotą totalitaryzmu, ukraiński ruch nacjonalistyczny w jego formie zorganizowanej w postaci Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów kwalifikować należy jako ruch totalitarny, co wynika bezpośrednio z uchwały OUN.

    Potwierdzeniem powiedzianego wyżej jest sformułowanie punktu 16. uchwały, zgodnie z którym w narodzie ukraińskim nie ma miejsca na demokrację, nim rządzić ma ponadpartyjna (nie dopuszczająca do powstania jakiejkolwiek partii politycznej), obejmująca cały naród ukraiński, monokratyczna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów.

    Od tych, uchwalonych w 1929 roku, założeń programowych OUN nigdy nie odeszła, nigdy ich nie zrewidowała, one nadal obowiązują w ukraińskich ruchu nacjonalistycznym.

    W rozdziale III., podrozdział IV. (Polityka zagraniczna), punkty 2 i 3 uchwały I. Kongres OUN określił sposoby, za pomocą których miał być realizowany cel strategiczny minimum ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego:

    2. Całkowite usunięcie wszystkich okupantów z ziem ukraińskich, co nastąpi w toku rewolucji narodowej oraz stworzy możliwości rozwoju Nacji Ukraińskiej w granicach własnego państwa, zabezpieczy tylko system własnych sił militarnych oraz celowa polityka sojusznicza.

    3. Odrzucając w zasadzie tradycyjne metody polityki ukraińskiej w postaci orientowania się w walce wyzwoleńczej na któregoś z historycznych wrogów Nacji Ukraińskiej, ukraińska polityka zewnętrzna będzie realizować swoje zadania w drodze powiązań sojuszniczych z tymi narodami, które są wrogo ustosunkowane do okupantów Ukrainy …

    Ukraińska nacjonalistyczna historiografia nie pozostawia wątpliwości co do tego, że pod pojęciem „okupanci Ukrainy” rozumieć należy nie tylko państwa, ale też zamieszkującą ziemie ukraińskie nieukraińską ludność narodów ościennych. W języku ukraińskim „usunięcie” oznacza „doprowadzenie do nieistnienia”. Oznacza to, że OUN już w 1929 roku założyła eksterminację, przy pomocy siły zbrojnej OUN, „wrogiej” nieukraińskiej ludności na terenach, które uważała za ziemie ukraińskie. Polityka zewnętrzna OUN polegać miała na sojuszu przede wszystkim z Niemcami, które wrogo były ustosunkowane do Polski, a nadto na współpracy z Litwą.

    Państwa te w okresie międzywojennym faktycznie udzielały pomocy finansowej i organizacyjnej OUN. W tym czasie OUN była członkiem „Międzynarodówki faszystowskiej”.

    Działalność ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. W okresie międzywojennym działalność UWO i OUN skierowana była wyłącznie przeciwko władzy polskiej i przeciwko aktywnie lojalnym wobec niej Ukraińcom.

    W ramach tzw. „permanentnej rewolucji” członkowie UWO-OUN dokonywali aktów terroru wobec Polaków i Ukraiñców, zamordowani zostali poseł Tadeusz Hołówko, min. Bronisław Pieracki, ginęli policjanci, zamordowany został kurator szkolny Jan Sobiński (wykonawcą mordu był Roman Szuchewycz), dziennikarz ukraińki Sydir Twerdochlib, dyrektor gimnazjum ukraińkiego we Lwowie Iwan Babij, dyrektor seminarium ukraińkiego w Przemyśu Sofron Matwijas i wielu innych Polaków i Ukraińów.

    Jednocześie UWO-OUN prowadził akcje sabotażwe i dywersyjne – palił mienie polskie, niszczył linie komunikacyjne. Fundusze na działlność sabotażwo-dywersyjnąUWO-OUN otrzymywał od Niemiec, Litwy, a nawet od Zwiąku Sowieckiego, wykonują dla nich zlecenia o charakterze wywiadowczym. Niezależie od tego bojówkarze UWO-OUN dokonywali akcji ekspropriacyjnych przez napady na urzęy i ambulanse pocztowe, w trakcie których po stronie napadająej i napadanej padali zabici.

    DziałlnośćWO-OUN nie wyszł poza granice Polski, usiłwania poszerzenia wpłwu na sowieckąUkrainęzakońzył sięfiaskiem – agent sowiecki Pawieł Sudopłatow w maju 1938 roku w Rotterdamie dokonał udanego zamachu bombowego na twórcę UWO i OUN Jewhena Konowalca.

    Przywództwo UWO i OUN ciągle przebywało poza granicami Polski, szczególnie w Niemczech i Szwajcarii, na terenie Polski, w zasadzie w Halicji, działało Krajowe Przywództwo OUN. W ukraińskiej nacjonalistycznej literaturze okresu międzywojennego Halicja i Wołyń nazywane były terminem „Kraj”.

    We wczesnych latach 1930-ch Jewhen Konowalec, mając na względzie obowiązujące w krajach osiedlenia Ukraińców prawodawstwo, na terenie Stanów Zjednoczonych powołał do życia paraspołeczną, kamuflującą faktyczne istnienie struktur OUN, organizację pod nazwą „Orhanizacija Derżawnoho Wyzwołennia Ukrajiny” (Organizacja Państwowego Wyzwolenia Ukrainy), zaś na terenie Kanady „Ukrajinśke Nacionalne Objednannia” (Ukraińskie Zjednoczenie Narodowe), na terenie Francji działała organizacja o tej samej nazwie.

    Trzonem tych organizacji byli Ukraińcy-haliczanie , którzy wymigrowali na Zachód po przegranej wojnie ZURL z Polską. Wydawana przez nich prasa ukraińska przesiąknięta była nienawiścią do Polski i Polaków.

    W przedzieñ agresji Niemiec na Polskę, w dniach 26-27 sierpnia 1939 roku, w Rzymie odbył się II. Wielki Zbór Ukraińskich Nacjonalistów (WZUN), na którym, zgodnie z postanowieniami I. Kongresu OUN z 1929 roku, ustalono, że Przewodniczący PUN (PUN – Prowid Ukrajinśkych Nacionalistiw – W.P.), jako przywódca i reprezentant walk wyzwoleńczych Nacji Ukraińskiej – jest jej wodzem. Za swą działalność i decyzje Przewodniczący PUN odpowiada przed Bogiem, Nacją i własnym sumieniem, co stanowiło potwierdzenie wprowadzenia zasady wodzostwa, a więc totalitaryzmu w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym.

    W agresji Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku, a tym samym w rozpętaniu II. wojny światowej, wzięła udział OUN, wystawiając do dyspozycji Niemiec batalion pod dowództwem członka Przywództwa OUN Romana Suszki, nazywany Legionem Ukraińskich Nacjonalistów. Na wycofujące się w stronę Rumunii oddziały Wojska Polskiego ukraińskie nacjonalistyczne bojówki dokonywały napadów z bronią w ręku, dokonywały też napadów na polską policję.

    Po aneksji południowo-wschodnich terytoriów II. RP przez Związek Sowiecki, 20-30 tyś. nacjonalistów ukraińskich i ich sympatyków przeniosło się z Halicji do Generalnej Guberni, tworząc w Krakowie swe ośrodki dyspozycyjne.

    Po okupacji Polski i utworzeniu Generalnej Guberni w Krakowie uformował się, finansowany z kasy Abwehry, kontrolowany przez działaczy OUN bliskich do przywódcy OUN Andrija Melnyka, Ukraiński Centralny Komitet (UCK) z Wołodymyrem Kubijowyczem na czele, w którym decyzje wspólnie podejmowali: W. Kubijowycz, członek przywództwa OUN R. Suszko i działający z ramienia Abwehry Theodor Oberländer. Na południowo-wschodnich obszarach Generalnej Guberni utworzone zostały placówki terenowe UCK pod nazwą „Ukrajinśki Dopomohowi Komitety” (UDK), ściśle współpracujące z administracją niemiecką – w naborze robotników do Niemiec, egzekwowaniu kontyngentów, a także w trakcie wysiedleń ludności polskiej i przesiedleń ludności ukraińskiej na Zamojszczyźnie celem stworzenia miejsc osiedlenia dla Niemców z podbitych terenów.

    Jednocześnie UCK-UDK prowadziły politykę intensywnej ukrainizacji terenów, zaliczanych przez OUN do „ukraińskich terytoriów etnograficznych”, to znaczy na Podlasiu, w szeroko pojętej Chełmszczyźnie, na Nadsaniu i na Łemkowszczyźnie. W. Kubijowycz występował do generalnego gubernatora Hansa Franka o dokonanie przesiedleń ludności polskiej z terenów, które OUN traktowała jako ukraińskie. W następstwie działań UCK-UDK ludność ukraińska na terenie GG była uprzywilejowana w porównaniu z ludnością polską.

    W pierwszej połowie 1940 roku dokonał się, zaznaczany już w pierwszej połowie lat 1930-ch, rozłam w OUN. Młodsi działacze OUN, w tym wypuszczony z polskiego więzienia Stepan Bandera, dokonali frondy wobec „starego” przywództwa OUN z płk. Andrijem Melnykiem na czele, tworząc frakcję banderowską w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym, przez co nolens volens utworzyły siê dwie frakcje partyjne – OUN Bandery i OUN Melnyka. Pierwsi uchodzili za nieprzejednanych rewolucjonistów, drugich nazywano „kawiarnianymi rewolucjonistami”. We frakcji „rewolucyjnej” znaleźli się bliscy współpracownicy S. Bandery – Jarosław Stećko, Mykoła Łebed’, a także agent Abwehry Riko Jaryj pochodzący z niemiecko-węgierskiej rodziny. Faktyczny rozłam nastąpił w lutym 1940 roku i formalnie potwierdzony został na II. Wielkim Zborze Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (WZOUN) w kwietniu 1941 r., na którym „unieważniono” II. WZUN z sierpnia 1939 roku. Powstała sytuacja, w której były dwa „drugie” zbory OUN, z tego powodu od tego czasu WZUN z sierpnia 1939 r. nazywano w litaraturze II. (rzymskim) WZUN, zaś rozłamowy z kwietnia 1941 roku II. (krakowskim) WZOUN. Od tego czasu obie frakcje OUN pozostawały ze sobą we wrogości. II. (krakowski) WZOUN wprowadził do ruchu faszystowską formę przywitania: podniesienie wyprostowanej prawej ręki wyżej czubka głowy wraz ze słowami: „Sława Ukrainie” – „Herojam Sława”.

    W maju 1941 roku OUN wiedziała o mającej nastąpić agresji Niemiec na Związek Sowiecki, OUN Bandery w związku z tym wydała „Polityczne wytyczne”, w których przewidziała rychłe nastąpienie „rewolucji narodowej”, w trakcie której nastąpi „usuwanie okupantów z ziem ukraińskich”, jak to przewidziała uchwała I. Kongresu OUN z 1929 roku. OUN Bandery przewidziała proklamowanie „państwa ukraińskiego” po zajęciu terenów Ukrainy przez Niemcy. W p-cie 14. „Politycznych wytycznych” powiedziano: Mandat na proklamowanie państwowoœci ukraińskiej oraz ustanowienie władzy daje nam wieloletnia rewolucyjno-wyzwoleńcza walka, spowodowanie zrywu narodowego, państwowotwórcza inicjatywna oraz faktyczna siła. W tym sfromułowaniu, co ważne, brak jest odwołania się na mandat od narodu ukraińskiego do proklamowania państwa typu faszystowskiego, takiego mandatu OUN Bandery nigdy nie uzyskała.

    Obie frakcje OUN – OUN Bandery i OUN Melnyka – wzięły udział w agresji Niemiec na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku: OUN Bandery dała do dyspozycji Niemiec swych członków, z których utworzone zostały w ramach Abwehry dwa bataliony: Nachtigall i Roland, piewszy z nich pod dowództwem Szuchewycza wszedł do Lwowa 30 czerwca 1941 roku, drugi zaś pod dowództwem Jewhena Pobihuszczego, w mundurach słowackich, szedł na wschód południową trasą. Bataliony te w ukraińskiej nacjonalistycznej literaturze otrzymały nazwę „Drużyny Ukraińskich Nacjonalistów” (DUN). OUN Melnyka utworzyła tzw. „Kureń Bukowiński”, który po dotarciu do Kijowa został tam przez Niemców przekształcony w oddział policyjny.

    Niezależnie od tych formacji, obie frakcje OUN wysłały na wschód w ślad za wojskami niemieckimi grupy swoich ludzi, po około 5.000 osób każda, nazywając je „grupami pochodnymi”, których zadaniem było organizowanie administracji terenowej, milicji i grup propagandowych (redakcji gazet, wydawnictw książkowych itp.) na zajętych przez Niemców ukraińskich terytoriach. W toku wykonywania tych zadań nie było międzyfrakcyjnego współdziałania, miała natomiast miejsce rywalizacja między działaczami OUN Bandery i OUN Melnyka, a nawet mordowanie przez banderowców działaczy melnykowskich. Niektóre małe (5-6 osób) grupy dotarły ze swymi zadaniami na Ukrainę Naddnieprzańską, a nawet do Zagłębia Donieckiego, gdzie ich członkowie weszli w kontakt z przeciwnymi bolszewizmowi ukraińskimi intelektualistami. W następstwie konfrontacji poglądów tych ostatnich z ideologią nacjonalizmu ukraińskiego ani banderowcom, ani melnykowcom nie udało siê pozyskać tych ludzi dla OUN, były natomiast przypadki, że w następstwie stanowiska tych intelektualistów ounowcy tracili przekonania co do słuszności ich ideologii.

    30 czerwca grupa OUN Bandery z Jarosławem Stećką na czele, przy współdziałaniu z batalionem Nachtigall, bez przyzwolenia Niemiec, dokonała „proklamacji państwa ukraińskiego”, czym postawiła Niemcy przed faktem dokonanym. Akt „proklamacji” został ogłoszony przez lwowską rozgłośnię radiową oraz w szeregu gazet banderowskich, których wydawanie nastąpiło już w pierwszych dniach lipca 1941 roku. W „proklamacji” znalazły się takie sformułowania, jak: Nowopowstałe Państwo Ukraińskie będzie ściśle współdziałać z Nacjonal-Socjalistycznymi Wielkimi Niemcami, które pod przewodem swego Wodza Adolfa HITLERA tworzą nowy ład w Europie i świecie … Niech żyje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów! Niech żyje przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Narodu Ukraińskiego STEPAN BANDERA! … Chwała bohaterskiej Armii Niemieckiej i jej Führerowi Adolfowi Hitlerowi! „Proklamację” poparł arcybiskup greckokatolicki Andrij Szeptycki oraz prawosławny biskup łucki Polikarp.

    Niemcy nie pogodziły się z samowolą banderowców i nakazały odwołać „proklamację”, OUN Bandery nie podporządkowała się temu nakazowi, co spowodowało ograniczenie wolności poruszania się S. Bandery, J. Stećki (w Berlinie), a szereg działaczy tej frakcji OUN zostało aresztowanych. Mimo to w dyspozycji Niemiec pozostawały: do końca 1942 roku banderowskie bataliony Nachtigall i Roland, po przeszkoleniu przekształcone pod koniec 1941 roku w 201 batalion policyjny Schutzmannshaften, który na pograniczu Ukrainy i Białorusi zwalczał partyzantkę sowiecką i dokonywał pacyfikacji wsi białoruskich; do marca-kwietnia 1943 roku, politycznie podporządkowana OUN Bandery (około 5.000 ludzi) ukraińska policja w służbie niemieckiej. Na fali sprzeczności OUN Bandery z władzą niemiecką, początkowo banderowskie redakcje terenowe przejęte zostały przez melnykowców. W Równem od 1941 roku melnykowcy zaczęli wydawać tygodnik Wołyń, jego wydawanie wznowiono w 1991 roku, pismo to obecnie opanowane jest przez banderowców. W następstwie stanowiska Niemiec w sprawie „proklamacji państwa ukraińskiego” przez banderowców, ci ostatni aż do wiosny 1943 roku zajmowali wobec Niemiec pozycję wyczekującą, melnykowcy natomiast przez cały okres wojny współpracowali z Niemcami.

    Jednym z pierwszych następstw działań „grup pochodnych” i wejścia do Lwowa batalionu Nachtigall był, podsycany przez ounowców, pogrom ludności żydowskiej w samym Lwowie, powtórzony w całej Halicji pod koniec lipca 1941 roku pod hasłem „Dni Petlury”, a take rozstrzelanie przez Niemców przy współdziałaniu nacjonalistów ukraińskich polskich intelektualistów.

    W następstwie działań „grup pochodnych” obu frakcji OUN, po doświadczeniach rządów bolszewickich w okresie od września 1939 do lipca 1941 roku, w pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej Wołynia i Halicji miał miejsce pewien rodzaj euforii ze strony ludności ukraińskiej, która nie znała faszystowskiej istoty nacjonalizmu ukraińskiego i która została omamiona wizją powstania państwa ukraińskiego. Z inicjatywy OUN w większoœci wsi ukraińskich lub mieszanych ludność sypała symboliczne mogiły, u ich stóp przemawiali ukraińscy nacjonalistyczni propagandyści, w ich przemówieniach zawarte były elementy nie tylko antybolszewickiej, ale też antypolskiej propagandy, znalazły się w nich też elementy zapowiadające czystki etniczne, popularne było hasło: „Ukraina będzie narodowościowo czysta, jak źródlana woda w szklance”, to znaczy nie będzie w niej nie-Ukraińców. Sztucznie wywołana przez OUN euforia ludności ukraińskiej zaczęła wygasać: w Halicji od sierpnia 1941 roku, po tym, jak Niemcy przyłączyły ją do Generalnej Guberni, traktowanej jako obszar polski; na Wołyniu po wprowadzeniu jesienią 1941 roku niemieckiej administracji cywilnej, która zaczęła intensywną eksploatację okupowanego terenu przez nakładanie na ludność kontyngentów i przymusowy nabór młodzieży na roboty do Niemiec.

    W następstwie terrorystycznej polityki władz niemieckich, w obawie przed odpowiedzialnością za niewywiązanie się z dostaw kontyngentów, celem uniknięcia wywózki do Niemiec wielu mężczyzn spośród ludności ukraińskiej uciekło „do lasu”, część z nich przyłączyła się do partyzantki sowieckiej, część do powstałych antysowieckich grup zbrojnych Tarasa Bulby-Borowca, część zaś chodziła samopas.

    Po klęsce Niemiec pod Stalingradem, w przewidywaniu przegrania Niemiec w II. wojnie światowej oraz w związku z uaktywnieniem partyzantki sowieckiej i oddziałów Tarasa Bulby-Borowca, na początku 1943 roku OUN Bandery doszła do wniosku, że nastąpił, przewidziany w uchwale z 1929 roku i w „Politycznych wytycznych” z maja 1941 roku, czas na wywołanie „ukraińskiej rewolucji narodowej”, która miała doprowadzić do powstania banderowskiego państwa ukraińskiego. W lutym 1943 roku na swej III. Konferencji, OUN Bandery postanowiła powołać do życia swoją siłę zbrojną w postaci „Ukraińskiej Wyzwoleńczej Armii” (UWA) i, uzurpując sobie władzę państwową, wobec braku perspektyw na ochotniczy zaciąg do tej „armii”, przewidziała powoływanie do niej w drodze „mobilizacji” mężczyzn-Ukraińców. Utworzona w ten sposób „armia”, która latem 1943 roku przejęła od Tarasa-Bulby Borowca nazwę „Ukraińska Powstańcza Armia” – UPA, nie była ruchem powstańczym, bowiem takie składają się wyłącznie z ochotników. Trzonem dowódczym OUN-UPA zostali żołnierze, podoficerowie i oficerowie byłych batalionów Nachtigall i Roland, którzy pod koniec 1942 roku zakończyli służbę w 201 batalionie Shutzmannschaften i których OUN Bandery wezwała z Halicji do służby na Wołyniu w UPA. Pierwszymi oddziałami UPA były przybyłe na Wołyń z Halicji ochotnicze sotnie banderowców. Na rozkaz OUN Bandery w marcu-kwietniu 1943 roku przeszły „do lasu” oddziały ukraińskiej policji pomocniczej, stanowiące trzen średni UPA. Obok UPA działała też terrorystyczna, przyrównywana do niemieckiego Gestapo i sowieckiego NKWD, struktura OUN Bandery w postaci „Służby Bezpeky”. Latem 1943 roku struktury OUN Bandery siłą zbrojną przyłączyły do UPA oddziały zbrojne OUN Melnyka i UPA Tarasa Bulby-Borowca.

    Utworzone przez OUN Bandery zbrojne oddziały nie były w stanie prowadzić walk przeciwko siłom niemieckiem i sowieckim jednocześnie, nie prowadziły przeciwko nim walk celem ich zniszczenia, ograniczały się do działań obronnych lub napadów na małe oddziały, natomiast były one zdolne do wykonania przewidzianego uchwałą z 1929 roku „usuwania” nieukraińskiego elementu z ziem, które uważali za ukraińskie. Elementem nieukraińskim na Wołyniu i w Halicji była przede wszystkim ludność polska. Do jej planowej, masowej, doktrynalnej eksterminacji OUN Bandery przystąpiła wczesną wiosną 1943 roku, przy czym początkowo robiła to pod maską oddziałów Tarasa Bulby-Borowca, przez co niezorientowana ludność polska sprawców mordów błędnie nazywała „bulbowcami”. Już w maju 1943 r. w rozmowie z biskupem prawosławnym Polikarpem komisarz Wołynia i Podola Heinrich Schöne ilość wymordowanej ludności polskiej określał na 15.000. Zmasowane mordy na ludności polskiej, w których główną rolę odgrywały bojówki „Służby Bezpeky” OUN Bandery, miały miejsce w lipcu i w sierpniu 1943 roku, w ich następstwie z rąk struktur banderowców na Wołyniu w roku 1943 padło co najmniej 60.000 ludności polskiej.

    W omawianym okresie na Wołyniu (ani też w okresie międzywojennym czy w czasach historycznych) nie istniał „konflikt polsko-ukraiński”. Ani Niemcy, ani Sowieci nie byli zainteresowani wyrzynaniem (termin z meldunku partyzantki sowieckiej do Moskwy) ludności polskiej: Niemcom, jak każdemu okupantowi na każdym okupowanym terenie, zależało na utrzymaniu na nim spokoju, aby móc planowo eksploatować okupowany teren, zaś paryzantka sowiecka, w obliczu działań struktur nacjonalizmu ukraińskiego, mogła liczyć na zaopatrywanie w żywność w zasadzie u ludności polskiej. Partyzantka sowiecka, jako formacja pozostającego w antyhitlerowskiej koalicji Związku Sowieckiego nolens volens mogła być (i była) traktowana jako taktyczny sojusznik Polaków w walce przeciwko Niemcom oraz w obronie przed mordowaniem jej przez banderowców.

    W UPA znalazła się pewna ilość Ukraińców z Wielkiej Ukrainy oraz Uzbeków, Tatarów, Azerów, którzy zbiegli z jenieckich obozów niemieckich i nie przyłączyli się do partyzantki sowieckiej. OUN Bandery włączyła w orbitę swych zadań pewną ilość Żydów – lekarzy, rzemieślników i, po zorganizowaniu ich w dwóch obozach, wykorzystywała w swoich interesach. W miarę zbliżania się wojsk sowieckich, „Służba Bezpeky” większość Ukraińców naddnieprzańskich, wszystkich Azerów, Tatarów i innych, którzy znaleźli się w UPA, a także Żydów – wymordowała.

    Dyscyplina w UPA utrzymywana była drog terroru, za ucieczkę z UPA skazywano na karę śmierci przez rozstrzelanie przed oddziałem lub przez odrąbanie głowy przed oddziałem, na karę śmierci skazywano też za sianie na defetyzmu.

    Mordy masowe na ludności polskiej w Halicji rozpoczęły się w 1944 roku i trwały nawet po wejściu na jej teren wojsk sowieckich, co spowodowało utworzenie z młodzieży polskiej i ukraińskiej tzw. „Istriebitielnych Batalionów”, wyłącznym zadaniem których było zwalczanie oddziałów banderowskich. W Halicji z rąk struktur OUN Bandery śmiercią męczeńską padło co najmniej dalszych 60.000 ludności polskiej. Sutuacja w Halicji była tym bardziej tragiczna, że tam była bardzo duża ilość małżeństw mieszanych polsko-ukraińskich, były więc przypadki mordowania przez banderowców rodzeństwa a nawet rodziców. Ogółem na Wołyniu i w Halicji z rąk struktur OUN Bandery padło co najmniej 120.000 ludności polskiej. Z rąk struktur OUN Bandery śmierć męczeńską poniosło ponad stu księży rzymskokatolickich, często ginęli oni przy ołtarzach podczas odprawiania nabożeństw.

    (…)

  13. Piotrx said

    Władze Ukrainy i Polski wobec OUN-UPA – artykul z 2005 r.
    Wiktor Poliszczuk

    http://jednodniowka.pl/readarticle.php?article_id=36

    Uwagi wstępne

    1. Ustalenie daty jest potrzebne ze względu na to, że na Ukrainie na początku 2005 r. do władzy doszła ekipa Wiktora Juszczenki, w Polsce zaś jesienią 2005 r. mają się odbyć wybory do Sejmu oraz Prezydenta RP. Stosunek władz Ukrainy do OUN-UPA, tych działających przed 2005 rokiem, był inny aniżeli władz z prezydentem W. Juszczenką na czele. Stosunek władz Polski do OUN-UPA znany jest jako nijaki, ale i ten może ulec zmianie po wyborach, o których wyżej, a także w następstwie nacisków sił spoza Polski.

    2. Przez „władze” rozumiem władze państwowe sensu stricto: władzę ustawodawczą w Polsce (Sejm i Senat); na Ukrainie Radę Najwyższą Ukrainy; władzę wykonawczą – rządy i prezydentów Polski i Ukrainy. Trzecia władza – sądownictwo – samodzielnie nie ma wpływu na kształtowanie stosunku do OUN-UPA, ale to nie oznacza, że nie można jej zaangażować do oceny omawianej polityczno-ideologicznej formacji, o której tutaj mowa. Gdybym mieszkał w Polsce, prawdopodobnie spowodowałbym wszczęcie postępowania sądowego niespornego z wniosku którejś organizacji kresowej przy uczestnictwie Związku Ukraińców w Polsce o ustalenie, że OUN-UPA, z której ideologią i działaniami solidaryzuje się Związek Ukraińców w Polsce, była organizacją typu faszystowskiego, która dopuściła się nie ulegającej przedawnieniu zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej. Przy tym wskazać należy, że stosunek władz Związku Ukraińców w Polsce do OUN-UPA nie jest stanowiskiem mniejszości ukraińskiej w Polsce do tej formacji OUN Bandery, pośrednim potwierdzeniem czego jest nieprzyznawanie się (stopniowa asymilacja) ludności ukraińskiej do swej narodowości, a przyczyną tego jest wyłącznie zbrodnicza przeszłość OUN-UPA, z powodu której dyskomfortem jest uchodzenie w Polsce za Ukraińca. Według ostatniego spisu powszechnego w Polsce jest tylko ok. 28.000 Ukraińców, w tym ok. 3.000 nowych imigrantów z Ukrainy, a więc z przesiedlonych w ramach operacji „Wisła” ok. 140.000, pozostało około 25 tysięcy Ukraińców w Polsce. Reszta, ponad 120 tysięcy, zasymilowana, nie chce mieć nic do czynienia ze zbrodniczym bagażem OUN Bandery i OUN Melnyka.

    3. OUN-UPA, to używany w literaturze i znany ludności polskiej, jak i ukraińskiej, skrót myślowy, oznaczający Organizację Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery oraz tzw. Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Ten skrót myślowy używany jest zawężająco z powodu nieznajomości faktów przez stronę polską oraz przez przemilczanie faktów istnienia innych formacji zbrojnych OUN Bandery, które również, a czasem w decydującej mierze, były realizatorami ludobójstwa, chodzi o tzw. „Służbę Bezpeky” OUN Bandery, o „Żandarmerię Polową UPA”, o „Oddziały Specjalnego Przeznaczenia” (ukr. Widdiły Osobływoho Pryznaczennia – WOP) – przez stronę ukraińską nacjonalistyczną.

    Istota problemu

    Z różnych powodów – władze Polski przez niepełną lub (częściej) zafałszowaną informację naukową, ale także na skutek zwyczajnej ignorancji, nierzadko dopuszczają się utożsamiania pojęć „nacjonalizmu ukraińskiego”, będącego ukraińską odmianą faszyzmu, z patriotyzmem ukraińskim, zaś obecne władze Ukrainy świadomie stosują to utożsamianie.

    Jakiekolwiek utożsamianie zbrodni OUN-UPA z narodem ukraińskim jest niedopuszczalne, albowiem: a) OUN-UPA stanowiła formację liczącą (z uwzględnieniem w niej fluktuacji) mniej, niż 1% od narodu ukraińskiego; b) tzw. UPA nie była formacją narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego, bowiem jej skład nie był ochotniczy, był on uzupełniany przez stosowanie przez OUN Bandery i jej „Służbę Bezpeky” terroru wobec ludności ukraińskiej Wołynia, Halicji, jak też na tzw. „Zacurzoniu”. Już w maju 1943 r, skład UPA w co najmniej 50% pochodził z bezprawnej, prowadzonej przez OUN Bandery, „mobilizacji”, a pod koniec tego roku „zmobilizowani” do UPA stanowili około 90% jej składu (o czym nauka polska absolutnie nic nie wie i, co ważniejsze, wiedzieć nie chce).

    Interesy narodu ukraińskiego i interesy OUN-UPA nigdy nie były i nie są zbieżne, ani tym bardziej tożsame. Niestety, nie rozumieją tego władze Polski, zaś obecne władze Ukrainy świadomie idą w kierunku takiego utożsamiania.

    Stosunki polsko-ukraińskie nie są obciążone innymi zaszłościami, prócz ludobójstwa, jakiego dopuściła się OUN-UPA. Prócz struktur integralnego (typu faszystowskiego) nacjonalizmu ukraińskiego, nie ma na Ukrainie innych formacji politycznych lub społecznych, które by zamącały te stosunki. Wystarczy wyeliminować z tych stosunków działania struktur nacjonalizmu ukraińskiego od jego powstania w latach 1920-ch i do dnia dzisiejszego, a okaże się, że do całej reszty narodu ukraińskiego lub jego części Polacy nie mają jakichkolwiek zastrzeżeń, jak też nie ma zastrzeżeń wobec Polski co najmniej 95% Ukraińców.

    Nie polega na prawdzie twierdzenie, że kto występuje przeciwko OUN-UPA, ten działa przeciwko narodowi ukraińskiemu. Wprost przeciwnie – obrona OUN-UPA szkodzi narodowi ukraińskiemu, bowiem wtedy odium zbrodni nacjonalizmu ukraińskiego przechodzi na cały naród ukraiński. Niżej podpisany, wskazując na konkretnego sprawcę ludobójstwa na ludności polskiej (i ukraińskiej) dąży do oczyszczenia narodu ukraińskiego od nieuzasadnionego stereotypu „Ukraińca-rizuna”. Ilu polityków i ludzi nauki zdolnych jest to zrozumieć?

    Istota integralnego nacjonalizmu ukraińskiego

    Powstała w 1929 roku Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), jako forma zorganizowana ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, była ruchem faszystowskim, OUN w okresie międzywojennym była członkiem międzynarodówki faszystowskiej (dokument opublikowałem), zasady ideologiczne i założenia programowe OUN były par excelance faszystowskie, formacje OUN Bandery (UPA, „Służba Bezpeky” i inne) dopuściły się zbrodni ludobójstwa na bezbronnej ludności polskiej, mordując ją w sposób szczególnie wyrafinowany. Z rąk OUN-UPA w latach 1943-1944 na Wołyniu i w Halicji zginęło co najmniej 120.000 tej ludności, a w latach 1941-1950 na tym terenie z rąk banderowskich – „Służby Bezpeky”, padło co najmniej 80.000 ukraińskiej ludności cywilnej, częściowy wykaz pomordowanej ludności ukraińskiej opublikowałem.

    Pod koniec wojny pułki policyjne dywizji SS-Galizien dopuściły się zbrodni wojennych na ludności polskiej. UPA w tym czasie, działając w porozumieniu z Niemcami, a po zakończeniu wojny samodzielnie, w wykonaniu zadań OUN Bandery, podjęła działania w kierunku oderwania od Państwa Polskiego południowo-wschodnich jego terytoriów, czym dopuściła się zbrodni przeciwko państwu.

    Powyższa charakterystyka OUN-UPA jest wynikiem trwających ponad dwadzieścia lat badań autora niniejszego opracowania, ich wyniki zostały sformułowane w pięciotomowej naukowej serii wydawniczej pt. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. I. Źródła zbrodni OUN-UPA, t. II. Dowody zbrodni OUN i UPA, tt. III-V. Nacjonalizm ukraiński w dokumentach. Zawartych w tych pracach dowodów (ponad 2.500 stron formatu A-4, 540 dokumentów archiwalnych) nikt nie odważył się podważyć, celem sprowokowania do ustosunkowania się do nich autor doręczył ich komplet do Uniwersytetu im. Łesi Ukrainki w Łucku, również tam nikt nie odważył się zakwestionować zawartych w nich twierdzeń i ocen. Zawarte w tych pracach oceny zasad ideologicznych, założeń programowych i zbrodniczego charakteru działań struktur zbrojnych OUN są niepodważalne, oparte na dowodach z archiwów, w szczególności na dokumentach autorstwa struktur OUN-UPA.

    Ergo: OUN-UPA była formacją zbrodniczą, która dopuściła się nie ulegającej przedawnieniu, doktrynalnej, zaplanowanej, zorganizowanej zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej. Osoby fizyczne lub prawne reprezentujące pogląd przeciwny, które z powodu takiej kwalifikacji czują się poniżone, winny autorów takiej oceny zaskarżyć do sądu.

    Władze Ukrainy wobec OUN-UPA

    Władze Ukrainy po uzyskaniu niepodległości, do 2004 roku włącznie, nie potępiły, ale też nie uznały formalnie OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego, chociaż dopuściły do działania na terenie Ukrainy, do tego czasu przebywające na Zachodzie, obie frakcje OUN: OUN Melnyka została zarejestrowana jako organizacja społeczna, zaś OUN Bandery podjęła działania pod nazwą Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN). Obok nich działają legalnie, bardziej lub mniej radykalne, transformacje i odłamy przedwojennej OUN. Dzięki, między innymi, blokowi politycznemu Wiktora Juszczenki, do Rady Najwyższej Ukrainy weszli w charakterze deputowanych, „wódz” OUN Bandery Jarosława Stećko, osobisty sekretarz poprzedniego „wodza” OUN Bandery, Jarosława Stećki – Roman Zwarycz, otwarty banderowiec Wasyl Czerwonij i inni.

    Pierwszy prezydent Ukrainy, pochodzący z Wołynia Leonid Krawczuk, wykazywał sympatie do omawianej formacji. Drugi prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma, „wodzowi” OUN Bandery, Jarosławie Stećko, nadał wysokie odznaczenie państwowe, a rząd pod przewodnictwem premiera Wiktora Janukowycza udzielił w drodze uchwały zezwolenia na pochowanie tejże Jarosławy Stećko na prestiżowym cmentarzu „Bajkowe” w Kijowie, odpowiedniku warszawskich Powązek. Wszystko to przy milcz¹cej postawie w³adz Polski.

    Dotychczas nowe władze Ukrainy nie uznały OUN-UPA de iure, ale stanowisko prezydenta Wiktora Juszczenki oznacza uznanie OUN-UPA de facto. Mianowicie, przykładowo tylko: a) Wiktor Juszczenko jako Prezydent Ukrainy zainicjował publicznie uznanie OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego przez wezwanie weteranów II wojny światowej do pojednania z „weteranami” OUN-UPA; b) prezydent Wiktor Juszczenko desygnował skrajnego działacza banderowskiego, sekretarza osobistego „wodza” OUN Bandery, Jarosława Stećki – Romana Zwarycza, na stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Ukrainy; c) prezydent Wiktor Juszczenko mianował skrajnego banderowskiego działacza Wasyla Czerwonija gubernatorem obwodu rówieńskiego. W bloku politycznym Julii Tymoszenko działają tacy działacze nacjonalistyczni, jak Łewko Łukianenko, Stepan Chmara, Andrij Szkil i inni.

    Powyższe świadczy o pozytywnym stosunku obecnych władz Ukrainy, w szczególności prezydenta Wiktora Juszczenki, do OUN-UPA. Przyczyny tego są różnorakie: fakt pobierania nauki przez W. Juszczenkę w nacjonalistycznym Tarnopolu, zawarcie związku małżeńskiego z działaczką banderowską ze Stanów Zjednoczonych, dojście Wiktora Juszczenki do władzy przy wydatnej pomocy organizacyjnej i finansowej ukraińskich, powiązanych z zachodnim kapitałem, nacjonalistycznych działaczy i organizacji działających na Ukrainie pod szyldem pozarządowych organizacji.

    Powyższe oznacza, że obrona OUN-UPA stała się oficjalną polityką władz Ukrainy. Prezydent Wiktor Juszczenko, usprawiedliwiając OUN-UPA, tym samym rozkłada winę za mord ludobójstwa na ludności polskiej na cały naród ukraiński. Inicjatywa Prezydenta Ukrainy w kierunku uznania OUN-UPA jest w swej istocie niemoralna, krzywdząca naród ukraiński. Inicjowanie formalnego uznania OUN-UPA oznacza przejęcie przez Ukrainę jako państwo odpowiedzialności za zbrodnie OUN-UPA. Jest to jakościowa różnica między stanem dotychczasowym i obecnym pod władzą Wiktora Juszczenki.

    Władze Polski wobec OUN-UPA

    Władze Polski nie podejmują działań w kierunku formalnego uznania lub nieuznania OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego. Władze Polski nie podejmują też kroków w kierunku potępienia OUN-UPA mimo takich bezspornych faktów, jak: a) dopuszczenie się przez OUN-UPA ludobójstwa na ludności polskiej Wołynia i Halicji; b) podjęcie po wojnie na nakaz OUN Bandery działań w kierunku oderwania od Państwa Polskiego części jego terytoriów. Do a: w nauce prawa, w etyce chrześcijańskiej i ogólnoludzkiej nie istnieją przyczyny, które mogłyby usprawiedliwić ludobójstwo; do b: działania w kierunku oderwania części terytorium od państwa stanowią nie podlegającą jakiemukolwiek usprawiedliwieniu zbrodnię przeciwko państwu. W takim stanie rzeczy władze Polski moralnie dawno już zobowiązane były potępić OUN-UPA, czego dotychczas nie uczyniły.

    Przyczyny tego stanu rzeczy są czytelne, jasne, do nich należy brutalne, cyniczne zakłamywanie wydarzeń dotyczących działań OUN-UPA zapoczątkowane przez „Kulturę” paryską, osobiście przez Józefa Łobodowskiego i Jerzego Giedroycia. To zakłamywanie kontynuowane było z motywów politycznych przez takie, działające w Polsce, finasowane przez kapitał zachodni (m.in. przez G. Sorosa), organizacje, jak Fundacja S. Batorego i Ośrodek KARTA. Ośrodek KARTA w 1994 roku zorganizował w Podkowie Leśnej spotkanie historyków i działaczy polskich i ukraińskich nacjonalistycznych, podczas którego, bez uprzednich badań (sic!), „ustalono”, że OUN-UPA była formacją narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego.

    Do przyczyn braku potępienia przez władze Polski OUN-UPA zaliczyć należy fałszowanie obrazu wydarzeń na Wołyniu i w Halicji w latach 1943-1944, dokonywane przez historyków zatrudnionych w Instytucie Pamięci Narodowej, w szczególności przez Grzegorza Motykę, Pawła Machcewicza, Tomasza Stryjka i innych, którzy nie są przygotowani do poważnych badań takiego problemu, jak integralny nacjonalizm ukraiński. W ogóle zajmująca się problemem stosunków polsko-ukraińskich doby najnowszej nauka polska, w tym tacy historycy, jak R. Torzecki, W. Serczyk, a nawet W. Szota i A. Szcześniak, dopuszczają się kardynalnego błędu metodologicznego w badaniach przez pominięcie w nich zasad ideologicznych i założeń programowych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, które stanowią punkt wyjścia do ocen zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA i innych zbrodni formacji zbrojnych OUN.

    Za jedną z głównych przyczyn braku potępienia OUN-UPA przez władze Polski uważać należy proamerykańską politykę Polski po upadku PRL. Władze Stanów Zjednoczonych wykorzystują nacjonalistów ukraińskich dla realizacji swych celów politycznych w Europie Wschodniej, w szczególności zmierzających do odizolowania Ukrainy od Rosji. Prócz OUN, ani na Zachodzie, ani na Ukrainie, nie ma zorganizowanych, wyraźnie antyrosyjskich sił. W tej sytuacji OUN (z jej zbrodniczą przeszłością) stała się niejako sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a sojusznika nie wypada obarczać zarzutem dokonania zbrodni ludobójstwa.

    Gdy dyskusyjnym może być opisana tutaj postawa władz Polski wobec OUN-UPA w kontekście politycznym, to pod względem moralnym brak potępienia przez władze Polski OUN-UPA nie może być niczym usprawiedliwione.

    Instytut Pamięci Narodowej (IPN)

    IPN nie wchodzi do systemu władz Polski, ale jest on powołany przez władzę ustawodawczą (Sejm RP) i przed nią odpowiedzialny, stąd zasadnym jest ustosunkowanie się do działań Instytutu co do jego ustaleń dotyczących OUN-UPA. Wyjść należy z niepodważalnych faktów sprowadzających się do tego, że: a) mordu ludobójstwa na ludności polskiej dopuściła się znana z nazwy i pochodzenia formacja ideologiczno-polityczno-zbrojna, a była nią OUN-UPA; b) mordy na ludności polskiej miały charakter oczywiście ludobójczy – ludność polska była mordowana „za przynależność narodową”.

    W tym stanie rzeczy oczywistym obowiązkiem IPN było sformułowanie opinii, zgodnie z którą OUN-UPA dopuściła się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i za to ta formacja winna być potępiona przez władze Polski – Sejm, Senat, Prezydenta RP. Z taką opinią i z takim wnioskiem IPN nie wystąpił. Prawdą jest, że oddziały IPN prowadzą jednostkowe śledztwa o jednostkowym, czysto kryminalnym charakterze, ale IPN, jego Biuro Edukacji Publicznej (co za dziwny stwór!), jego pracownicy – historycy, mimo oczywistych, niepodważalnych dokumentów, świadczących o ludobójczej działalności OUN-UPA, wspomnieć chociażby dokumenty archiwalne w postaci „Listów otwartych do Prowodu OUN Bandery” autorstwa Tarasa Bulby-Borowca, wręcz fałszują omawiane wydarzenia i ich przyczyny. Powtórzyć tutaj należy: w przyrodzie, w świecie nie istnieją przyczyny mogące usprawiedliwić ludobójstwo!

    Nawet pobieżna analiza działalności IPN prowadzi do wniosku, że jego pion naukowy uprawia politykę, a nie obiektywną działalność naukowo-badawczą. Jednym z dowodów powiedzianego jest wspomniany fakt braku wniosku IPN i jego uzasadnienia co do zadośćuczynienia sprawiedliwości przez potępienie OUN-UPA.

    Innym dowodem realizacji polityki jest nieuzasadniony względami nauki ani moralności wysiłek IPN w kierunku wymuszania na Rosji przyznania, że mord katyński był ludobójstwem. Strona polska jest pokrzywdzoną przez mord katyński i wyłącznie do niej należy kwalifikacja co do tego, że ten mord miał wszystkie znamiona ludobójstwa. Rosja uznała fakt tego mordu, przekazała stronie polskiej fotokopię dokumentu – zbrodniczego postanowienia Politbiuro WKP(b) z 5 marca 1940 roku z podpisami Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa, Kalinina i innych co do rozstrzelania polskich oficerów, policjantów, urzędników – bez rozprawy sądowej, bez przedstawienia zarzutów. W wykonaniu tego zbrodniczego postanowienia w kwietniu 1940 roku został rozstrzelany też Ojciec niżej podpisanego. W tym stanie rzeczy domaganie się uznania przez Rosję, że mord katyński był ludobójstwem, jest analogią do wyważania otwartych drzwi.

    Jeszcze innym dowodem uprawiania polityki przez IPN jest jego nadzwyczajne zaangażowanie w sprawie mordu na ludności żydowskiej w Jedwabnem, chociaż był to mord incydentalny, nie nakazany, nie przyzwolony chociażby przez władze Polski czy jej struktury podziemne okresu okupacji hitlerowskiej.

    Bardzo aktywne działania IPN w sprawie nie podlegającego dyskusji ludobójstwa – mordu katyńskiego, i w sprawie incydentalnego mordu w Jedwabnem, w porównaniu do mizernego wręcz wysiłku tegoż IPN w sprawie ludobójstwa na ludności polskiej dokonanego przez OUN-UPA, są niewspółmierne i świadczą o braku obiektywizmu w działalności tego organu. Dotychczasowe wnioski i oceny IPN w sprawie mordów na ludności polskiej, dokonanych przez OUN-UPA, są żenująco nienaukowe, prymitywne, polityczne. Zawarte one są w publikacjach IPN.

    Na tle problemu:

    a) casus Przemyśl

    Na przełomie maja-czerwca br. (nie znam dokładnej daty) w Przemyślu odbyła się, zorganizowana przez Stowarzyszenie Kombatantów i Rodzin Kresowych, sesja naukowa poświęcona 60. rocznicy ludobójstwa na ludności polskiej dokonanego przez OUN-UPA. Przeciwko niej wystąpił ambasador Ukrainy w Polsce, Ihor Charczenko, nazywając sesję „skandalicznym przedsięwzięciem”; prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma, przestrzegł, że sesja może zaszkodzić porozumieniu w sprawie Cmentarza Orląt we Lwowie, przewodnicząca przemyskiego oddziału tego Związku, Maria Tucka, ubolewała, że sesja „może zniszyć to, co dobrego zaczęło się dziać między Polakami a Ukraińcami”.

    Pod naciskiem środowisk banderowskich w Polsce (do których autor opracowania zalicza w stanie obecnym ambasadora Ukrainy w Polsce oraz działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też greckokatolickiego arcybiskupa Jana Matyniaka) sesję musiano przenieść z Klubu Garnizonowego do Domu Katolickiego Roma, a Muzeum Narodowe w Przemyślu pod naciskiem Ministerstwa Kultury w ostatniej chwili odmówiło zorganizowania towarzyszącej sesji wystawy. Przy okazji należy wskazać, że zarzuty do uczestników sesji są nie na miejscu, ewentualne pretensje winny być natury merytorycznej, a nie personalnej. Przy tym zauważyć trzeba, że, na przykład, nie będący historykiem mgr Szczepan Siekierka, wraz z Henrykiem Komańskim, dokonał ogromnej pracy faktograficznej w postaci udokumentowania ofiar OUN-UPA w województwie tarnopolskim. Czy nie z tego powodu mają miejsce usiłowania wyeliminowania go od udziału w sesjach?

    Według działaczy banderowskich sesja była „próbą wywołania antyukraińskich nastrojów”. Jest to kolejne przeinaczanie problemu: sesja mówiła o zbrodniach OUN-UPA, a nie o zbrodniach Ukraińców. OUN-UPA, to niecały 1% narodu ukraińskiego, utożsamianie OUN-UPA z narodem ukraińskim jest prymitywnym chwytem, na który, jak widać, dają się nabrać wysokie urzędy w Polsce. Mówienie o zagrożeniu dla pojednania polsko-ukraińskiego jest zwykłym nieporozumieniem. Nie ma (i nie było!) problemu polsko-ukraińskiego, był (i jest) tylko problem działania struktur nacjonalizmu ukraińskiego w okresie międzywojennym, podczas wojny (w której OUN wystąpiła po stronie agresora – Niemiec hitlerowskich) i obecnie – usiłowania zniwelowania działań zbrodniczych OUN-UPA z działaniami obronnymi Polski podziemnej i władz Polski powojennej.

    b) casus Cmentarz Orląt

    Trzy razy trzeba było rezygnować z otwarcia Cmentarza Orląt we Lwowie, teraz ma ono nastąpić 24 czerwca 2005 r. Dobrze się stało, że strona polska zgodziła się na inskrypcję analogiczną do tej, która jest w Warszawie na Grobie Nieznanego Żołnierza. Jednak towarzyszące porozumieniu uzgodnienia nie mogą pozostawać bez uwagi. W toku usiłowania „pogodzenia” OUN-UPA z weteranami Armii Radzieckiej prezydent Wiktor Juszczenko użył „argumentu”, zgodnie z którym „Ukraińcy wybaczyli Polakom akcję Wisła”. Przykro, że prezydent Ukrainy mówi w tak prymitywny sposób (Ukraińcy – Polakom), a jednocześnie w sposób nieuzasadniony. Sprawa operacji „Wisła” jest sprawą wewnętrzną Państwa Polskiego, dotyczyła ona wyłącznie obywateli polskich, do niej władze Ukrainy nie mają żadnego odniesienia, a więc też nie mają potrzeby „przebaczania Polakom” za nią, zaś ludobójstwo na ludności polskiej (o mordach na ludności ukraińskiej, dokonanych przez „Służbę Bezpeky” OUN Bandery, na Ukrainie w ogóle nie mówi się) na Wołyniu i w Halicji jest sprawą Polski i Polaków, jak też tych Ukraińców, którzy, wcale nie pojedyńczy, usiłowali, niekiedy skutecznie, ratować mordowaną ludność polską. Porównywanie podjętej w stanie wyższej konieczności operacji „Wisła” (gdyby nie działania OUN-UPA – nie byłoby przesiedleń ludności ukraińskiej na ziemie pó³nocne i zachodnie), ze zbrodniczą działalnością OUN-UPA, jest nie do przyjęcia.

    Zastrzeżenia budzić powinno nieujawnianie „na prośbę strony ukraińskiej” szczegółów porozumienia w sprawie Cmentarza Orląt, co oznacza, że jest w nim coś do ukrycia. Wiadomo, że strona polska zobowiązała się do wzniesienia pomnika w Pawłokomie, o czym była już uprzednio wzmianka w prasie, że skoro powstał pomnik w Porycku (obecnie Pawliwka), to powinien powstać też w Pawłokomie.

    Nie można odmówić prawa do upamiętnienia zamordowanej ludności ukraińskiej w Pawłokomie, ale nie można porównywać mordu w Porycku z mordem w Pawłokomie. Mord w Porycku był jednym z szeregu popełnionych w toku tzw. „akcji św. Piotra i Pawła” – 11 lipca 1943 roku, był to mord doktrynalny, zaplanowany, nakazany przez OUN Bandery. Zaś mord w Pawłokomie 3 marca 1945 roku był mordem incydentalnym, był on następstwem rozwoju sytuacji sięgającej okresu międzywojennego. Na terenie tzw. Nadsania (na zachód od Przemyśla do zakola rzeki San), w przeciwieństwie do Wołynia, Halicji i nawet Chełmszczyzny (mimo obłędnego niszczenia w niej i zamykania cerkwi prawosławnych w przedzień wybuchu wojny, w 1938 roku), gdzie współżycie ludności polskiej i ukraińskiej pozostawało bez zarzutu, w Nadsaniu, w następstwie rodzenia się nacjonalizmu ukraińskiego (wynik działania gimnazjum ukraińskiego w Przemyślu), stosunki między ludnością polską i ukraińką były napięte, a nawet bardzo napięte. Ten stan pogłębił się w następstwie działania Ukraińskiego Centralnego Komitetu w Krakowie, powodującego uprzywilejowane traktowanie przez władze okupacyjne Generalnej Guberni ludności ukraińskiej w porównaniu do ludności polskiej. Z Pawłokomy w UPA było kilkumastu Ukraińców. Polska ludność tej wsi w wielu przypadkach była skoligacona z ludnością ukraińską. Niekiedy Polak (na przykład prof. Petro Poticznyj z Kanady) na skutek wychowania przez matkę-Ukrainkę stał się zwolennikiem nacjonalizmu ukraińskiego, tenże P. Poticznyj jako 14-letni podrostek, dobrowolnie wstąpił do UPA, sotnia Hromenki, zaś niektórzy Ukraińcy stawali się polskimi patriotami. W marcu 1945 doszło do wybuchu napiętej sytuacji, którego przyczyną było uprowadzenie przez siły OUN-UPA 11 Polaków z Pawłokomy, w następstwie czego stała się tragedia – odwet polski. Lwowski oddział AK wraz z miejscową ludnością dokonał mordu na 324 Ukraińcach. Im należy się upamiętnienie z napisem: „Ukraińskim ofiarom polsko-ukraińskiej waśni na tle etnicznym w Pawłokomie”. Mord na ludności ukraińskiej w Pawłokomie był mordem nieadekwatnym do ilości polskich ofiar tej miejscowości, nie był on skierowany na konkretnych sprawców porwania i zamordowania Polaków, nie znajduje on więc żadnego usprawiedliwienia. Ale był to mord spontaniczny, u jego podłoża leżały emocjonalne odruchy. Nie był on ani nakazany, ani usprawiedliwiony przez władze Polski czy dowództwo polskiego podziemia, nie jest więc on co do przyczyn porównywalny z mordami OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia i Halicji.

    Na tle porozumienia w sprawie Cmentarza Orląt minister spraw zagranicznych RP (według PAP) powiedział: „… porozumienie jest dowodem, że klimat w stosunkach polsko-ukraińskich zmienił się definitywnie. Nadal jednak pozostały do rozstrzygnięcia kwestie sporne, np. sprawa cmentarzy ukraińskich żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej w Polsce”. O jakich „żołnierzach” mówi polski minister? Czyżby o upowcach? Chyba ich ma na myśli, bowiem żołnierze radzieccy ukraińskiej narodowości dawno zostali upamiętnieni w Polsce. Minister spraw zagranicznych RP nie ma prawa mówić o upowcach, jako o „żołnierzach”. OUN-UPA była formacją zbrodniczą, nie miała ona od narodu ukraińskiego legitymacji do działania. UPA nie była ani „armią”, ani „partyzantką”, była to formacja zbrojna faszystowskiej OUN Bandery, jej uczestnicy (często terrorem do niej „zmobilizowani”) nie byli „żołnierzami” w rozumieniu prawa Ukrainy, prawa Polski i prawa międzynarodowego. UPA nie została przyjęta do Międzynarodowej Federacji Kombatantów II wojny światowej.

    Porozumienie na szczeblu centralnym w sprawie Cmentarza Orląt w dniu 10 czerwca miało być potwierdzone przez Radę Miejską Lwowa. Na skutek różnych stanowisk radnych, uchwała nie została w tym dniu podjęta, jej podjęcie zostało odłożone do 13-go czerwca.

    Niezależnie od wyniku końcowego problemu otwarcia Cmentarza Orląt we Lwowie, trzeba wyraźnie powiedzieć, że jakakolwiek zgoda strony polskiej na upamiętnienie poległych uczestników OUN-UPA na terenie Polski w zamian za zgodę na otwarcie Cmentarza Orląt, byłaby niemoralną, hańbiącą, byłaby znieważeniem pamięci wymordowanej przez tę formację ludności polskiej.. Struktura ideologiczno-polityczna OUN-UPA na Wołyniu, w Halicji i na tzw. „Zacurzoniu” była jedna – była to formacja zbrodnicza. Taka zgoda strony polskiej ległaby podwójnym cieniem banderowskim na narodzie ukraińskim. Podwójnym, bo cień zbrodniczości już rzucił na naród ukraiński prezydent Wiktor Juszczenko. Tym, którzy zginęli w szeregach OUN-UPA, należy się zwyczajny pochówek, jak każdemu zmarłemu, nawet skazanemu i straconemu zbrodniarzowi, z informacją: imię, nazwisko, rok urodzenia i śmierci. I nic więcej.

    Do otwarcia Cmentarza Orląt doszło w dniu 24 czerwca 2005 r. Formalnym tłem uroczystości, w której udział wzięli prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko i prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski były zaszłości z lat 1918-1919: z okresu wojny polsko-halickiej. Oficjalnie uczczono poległych w niej żołnierzy Ukraińskiej Halickiej Armii (UHA) oraz polskich żołnierzy i ochotników – obrońców Lwowa.

    Od strony formalnej wszystko, wydawałoby się, było w porządku, jednakże nie było to rzetelne chrześcijańskie uczczenie poległych bezpośrednio po zakończeniu I. wojny światowej. Uroczystości i poprzedzające ją wydarzenia zdominowała polityka. Na kilka zaledwie dni przed lwowskimi uroczystościami w Warszawie miało miejsce „pojednanie polsko-ukraińskie” w wykonaniu rzymskokatolickich polskich biskupów i grekokatolickich ukraińskich biskupów. Kościoły nie reprezentują stanowiska władz Polski i Ukrainy, ale, jak widać, czasami dokonują działań w wykonaniu polityki władz. Oto przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik oświadcza niewiadomo w czyim imieniu: „Zdaję sobie sprawę, jak wiele od Ukraińców wycierpieli Polacy, ale cierpieli też Łemkowie i Ukraińcy. Nie chcemy wołać sędziów, buchalterów ani reporterów, aby liczyć i licytować, kto bardziej winny, kto zaczął, kto więcej wycierpiał”. Oczywiście chodziło biskupowi o Ukraińców, którzy „ucierpieli”, naturalnie od Polaków, w okresie II. wojny światowej, na co wskazuje informacja z uroczystości co do tego, że „obie strony mają wiele na sumieniu i pamiętają o swoich ofiarach. Ukraińcy przypominają o pacyfikacjach i próbach polonizacji Ukraińców w II RP, o akcji ‚Wisła’ … wielu Polaków nie chce Ukraińcom zapomnieć rzezi wołyńskiej w 1943 r., kiedy korzystając z przyzwolenia Niemców UPA wymordowała kilkadziesiąt tysięcy Polaków”.

    Co słowo, to fałsz, co zdanie, to polityka. następstwie „pacyfikacji” na początku lat 1930-ch (termin ukuty przez nacjonalistów ukraińskich) nie zginął ani jeden Ukrainiec. Te „pacyfikacje” autorzy formuły „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” usiłują zrównać z planowym, doktrynalnym, nakazanym przez OUN Bandery ludobójstwem całkowicie bezbronnej ludności polskiej, nie tylko na Wołyniu, gdzie z rąk banderowców padło co najmniej 60.000 ludności polskiej – od niemowlęcia do ponad stuletnich starców, ale też w Halicji, w której z rąk tychże banderowców padło co najmniej kolejnych 60.000 ludności polskiej „za przynależność narodową”, co kierowane ośrodki masowego przekazu powoli zapominają. Komunikat wspomina o UPA, ale ani słowem nie mówi o OUN Bandery, chociaż UPA była wykonawcą, a przywództwo banderowców nakazodawcą mordów ludobójstwa. Poza tym – Niemcy nigdy nie dawali banderwcom przyzwolenia na masowe mordowanie Polaków, bo to dezorganizowało im pobieranie kontyngentów. Każdemu okupantowi zależy na utrzymani spokoju na tyłach okupowanego terytorium, a nie na chaosie. I jeszcze – sprawcy zbrodni ludobójstwa są znani, znana jest kierująca nimi ręka, trzeba rzeczy nazywać po imieniu, a nie uogólniać używając nazwę „Ukraińcy”. Co najmniej 90% Ukraińców nie utożsamia się z banderowcami, ich imienia nie można wykorzystywać w kontekście zbrodni ludobójstwa.

    Arcybiksup J. Michalik wzywa: „Odstąpmy od nienawiści”. Tak może mówić człowiek nie znający realiów: Polacy, ci, którzy cudem uratowali się od banderowskiej siekiery, potomkowie tych, którzy zginęli z rąk banderowskich, nie odczuwają do sprawców zbrodni nienawiści, oni jedynie chcą prawdy o niej, chcą jedynie potępienia zbrodni i zbrodniarzy – organizatorów i wykonawców. Skąd arcb. Michalik wziął tezę o nienawiści Polaków do Ukraińców? Napewno nie od Polaków.

    Można byłoby, kierując się etyką chrześcijańską, przebaczyć sprawcom i organizatorom ludobójstwa, gdyby oni pokajali się za swój czyn, tymczasem oni nie tylko nie pokajali się, a wręcz proceder ludobójstwa przedstawiaj¹ jako czyny bohaterskie. Wystarczy wskazać w tym zakresie na publikacje rówieńskiej gazet „Wołyń”, na fakty upamiętniania na Zachodniej Ukrainie Bandery, Szuchewycza, Klaczkiwśkiego, „Rizuna” i innych, przez stawianie im pomników, nadawanie ulicom, szkołom, wyższym szkołom imion tych organizatorów mordów masowych, na stanowisko Związku Ukraińców w Polsce wobec OUN-UPA.

    Czy biskupi polscy pytali o zdanie co do formuły „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” tych, którzy cudem uciekli spod banderowskiej siekiery czy żagwi? Czy pytali o to potomków tych co najmiej 120.000 Polaków, którzy zginęli śmiercią męczeńską?

    Nie ma analogii między formułą „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” skierowaną przez biskupów polskich do biskupów niemieckich: władze Niemiec potępiły zbrodnie hitleryzmu, potępiło je również społeczeństwo niemieckie, główni zbrodniarze hitlerowscy zostali skazani. Natomiast w³adze dzisiejszej Ukrainy ho³ubi¹ sprawców zbrodni ludobójstwa.

    Podczas otwarcia Cmentarza Orląt prezydent W. Juszczenko powiedział: „Niestety, zabrakło wśród nas papieża Jana Pawła II – wielkiego Polaka z ukraińskimi korzeniami”. Wersję o mace-Polce Karola Wojtyły powtarzają ośrodki masowego przekazu na Zachodzie. Czyżby prawdą było, że matka Jana Pawła II była pochodzącą z Halicji Ukrainką” Jeżeli tak, to wiele to może tłumaczyć, a jeżeli nie, to na jakiej podstawie prezydent W. Juszczenko mówi o „ukraińskich korzeniach Jana Pawła II”?

    Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie prezydent A. Kwaśniewski oświadcza: „Polacy i Ukraińcy podają sobie dłonie ponad historią”. To znaczy, że ponad zbrodnią ludobójstwa banderowskiego też ? Bo to przecież też historia, bliższa czasowo i tragiczniejsza, niż wojna polsko-halicka z lat 1918-1919. W tym samym duchu mówi prez. W. Juszczenko, o tym, że „niebawem na ziemi polskiej będzie można uszanować ukraińskich bohaterów poległych za Ukrainę”. Kogo miał na myśli W. Juszczenko – żołnierzy Ukraińskiej Halickiej Armii z lat 1918-1919? Chyba nie tylko, bo zadeklarował on, że „zajmie się wszystkimi ukraińskimi cmentarzami w Polsce”, a więc i banderowskimi, tych, którzy zginęli w trakcie realizacji odrywania od Polski jej południo-wschodnich terytoriów, co potwierdza też warszawskie „Nasze Słowo”.

    Czy w toku negocjacji co do Cmentarza Orląt strona polska dała stronie ukraińskiej nieujawnione obietnice co do upamiętnienia uczestników OUN-UPA na terenie Polski? Istnieją poszlaki, że tak się stało, ale wierzmy głównemu negocjatorowi, ministrowi Andrzejowi Przewoźnikowi, który, na pytanie: „Jak wygląda kwestia upamiętnienia w Polsce mogił ukraińskich, np. bojowników UPA”? – mówi: „… jeżeli chodzi o sprawę upamiętnienia w sensie budowania pomników, to, oczywiście, takiej możliwości nie ma i nie będzie … dlatego, że UPA – jako formacja – dość jednoznacznie negatywnie kojarzy się Polakom”. Czy praktyka RP pójdzie zgodnie z tym oświadczeniem? Można jednak mieć co do tego wątpliwości, bowiem oto w przeddzień porozumień w sprawie Cmentarza Orląt władze Polski przywróciły na dawne miejsce usunięte uprzednio jako niezgodne z prawem tablice upamiętniające bojówkarzy OUN-UPA na grobach cmentarza w Pikulicach.

    Czy stanowisko władz Polski do OUN-UPA będzie odpowiadało uczuciom Polaków i zdecydowanej większości Ukraińców wobec tej zbrodniczej formacji nacjonalizmu ukraińskiego? Dotychczasowe stanowisko władz Polski formalnie jest różne od stanowiska władz Ukrainy, a co będzie dalej?.

    * * *

    Źle się stało, że władze Ukrainy i władze Polski podjęły kroki w kierunku uznania OUN-UPA. Takie uznanie nie leży w interesie narodu ukraińskiego i narodu polskiego, takie uznanie byłoby obrazą moralności chrześcijańskiej i szeroko rozumianej sprawiedliwości, ono ległoby cieniem banderowskim na stosunkach polsko-ukraińskich na wiele lat. Źle się dzieje, gdy władze, czynniki kościelne i środki masowego przekazu mówią o „pojednaniu polsko-ukraińskim” mając na myśli puszczenie w niepamięć zbrodni ludobójstwa dokonanego przez mniej jak 1% ludności ukraińskiej na Polakach i Ukraińcach. Sprawy trzeba stawiać uczciwie, trzeba mówić o integralnym nacjonalizmie ukraińskim, o jego strukturach, a nie o Ukraińcach w ogóle. Przy okazji powiedzieć należy, że zaszłości z okresu wojny polsko-halickiej (1918-1919) dawno poszły w zapomnienie, świadomość historyczna o nich nie funkcjonuje ani w narodzie polskim, ani w narodzie ukraińskim, przegrana w tej wojnie UHA była jedynie bodźcem do zrodzenia nacjonalizmu ukraińskiego typu faszystowskiego, nie jest więc to sprawa „ukraińska”, nawet nie halicka, tylko jest to sprawa ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego.

    Czy władze Polski i Ukrainy opamiętają się, czy nie zejdą z fałszywej drogi dogadzania obcym interesom?

    Władze Polski i Ukrainy nie są uwolnione od przestrzegania elementarnych zasad moralności. Świat pamięta Hiroszimę, w której od wybuchu bomby atomowej zginęło 80.000 ludności. Polska pamięta mord katyński, w następstwie którego, strzałem w potylicę, zostało zamordowanych ponad 25.000 obywateli polskich. Władze Polski, jak widać, nie chcą pamiętać męczeńskiej śmierci 120.000 jej obywateli, a władze Ukrainy nawet nie wspominają o co najmniej 80.000 jej obywatelach w sposób barbarzyński zamordowanych przez OUN-UPA.

    W przededniu otwarcia Cmentarza Orląt po stronie polskiej wszystko odbywało się zgodnie z planem, niewątpliwie prezydenckim, wszystko było zorkiestrowane, z krokami podjętymi przez Episkopat Polski włącznie.

    Biskup Polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski na Cmentarzu Orląt we Lwowie powtórzył słowa arcybiskupa J. Michalika: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Po takim jego oświadczeniu, korespondującym z oświadczeniami Prezydenta RP A. Kwaśniewskiego, musi być sformułowane pytanie: kto, komu i za co przebacza? Najważniejszym w tym względzie jest: czy wołyńscy i haliccy kresowienie przebaczają banderowcom za rzeź z lat 1943-1944? Czy Polacy przebaczają żołnierzom pułku policyjnego SS-Galizien za spacyfikowanie Huty Pieniackiej i innych polskich wsi? Brak odpowiedzi na to pytanie od strony moralnej nie pozwala na występowanie w stosunkach polsko-ukraińskich z formułą „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

    Stosunki polsko-ukraińskie budowane na fałszu i amoralności nie mogą być stosunkami ani trwałymi, ani godnymi pochwały.

    Toronto, 25 czerwca 2005 r.

    Wiktor Poliszczuk

  14. Piotrx said

    Re 3: „Proponuję nie zwlekać i otworzyć jak najszybciej własne punkty informacyjne w miastach ukraińskich i uświadamiać “zdeprawowaną młodzież ukraińską” bezpośrednio, na miejscu.”

    Swietny pomysł – niech blog który na ustach ma tak często piekne hasła , da dobry przykład tam jedzie pierwszy i zacznie choćby od jutra. Proszę potem zdać relację ze swojej działalności na tym polu.

    „Zawsze to lepsze, niż brutalne indoktrynowanie niczemu niewinnych Polaków w duchu antyukraińskim na katolickich portalach.”

    A więc mówienie i pisanie prawdy o zbrodniczej ideologii (nadal popularnej na Zachodniej Ukrainie i w wielu środowiskach ukraińskich w Polsce) i o zbrodniczych działaniach OUN to zdaniem bloga „brutalne indoktrynowanie w duchu antyukraińskim”. Dokładnie tak samo twierdzą dzisiejsi postbanderowcy którzy jakkkolwiek krytykę pod swoim adresem utozsamiają z „antyukraińskością”.

    Oczywiscie do „ukrainerów” jakiekolwiek fakty nie przemawiają bo to ich zdaniem wszystko „bzdety” liczy sie tylko ich wersja.

    Twierdzenie że członkowie OUN-UPA czy innych ukraińskich organizacji nacjonalistycznych jakoby nie byli w swej masie Ukraińcami to kolejny absurd i próba ich wybielania.

    Mnie zdumiewa nadal to nieludzkie pastwienie się nad ofiarami ze strony nacjonalistów ukraińskich przed zadaniem im smierci i prawdziwa „wirtuozeria zbrodni” w ich wykonaniu.

  15. Piotrx said

    Nie ze wszystkimi ocenami sie zgadzam ale sporo ciekawych informacji
    ****************************************************************

    Ukraińscy nacjonaliści chcą nam odebrać Podkarpacie

    http://swiat.newsweek.pl/ukrainscy-nacjonalisci-chca-nam-odebrac-podkarpacie,71842,1,1.html

    Wyobraźmy sobie mecz turnieju Euro 2012 we Lwowie. Nowy, piękny stadion wybudowano w ostatniej chwili. Korespondenci sportowi z całego świata powtarzają, że spotkanie odbędzie się na stadionie imienia Stepana Bandery i tłumaczą, że patron był liderem ukraińskiego podziemia z czasów II wojny światowej i kolaborował z hitlerowcami.

    Kult Bandery

    W Polsce konsternacja, bo Banderę i Ukraińską Powstańczą Armię oskarża się o masowe zabójstwa Polaków na Wołyniu. Na razie stadion Bandery to tylko fikcja. Jednak kibice ze Lwowa już teraz mogą zaprowadzić swoich kolegów z Europy do działającej od 2008 roku knajpy Kryjówka, gdzie wiszą mundury UPA, a do środka wchodzi się na hasło: „Bij Żyda, Lacha i Moskala”. Napić się można wprowadzonej do sprzedaży dwa tygodnie temu wódki Banderowska Zapadenka z etykietą w barwach ruchu nacjonalistycznego. We Lwowie i innych miastach zachodniej Ukrainy do ulic imienia Stepana Bandery i pomników bohaterów UPA przyzwyczaili się już nawet polscy turyści.

    Pomysł, by nazwać lwowski stadion imieniem Bandery, rzucił radny ze Lwowa, Rostysław Nowożeniec. 22 stycznia, w czasie wiecu z okazji dnia jedności Ukrainy, Nowożeniec poszedł nawet dalej: przy aplauzie tłumów wzywał do odebrania Polsce części Podkarpacia, rdzennie ponoć ukraińskiej ziemi, tak by Ukraina na zachodzie sięgała aż po San i obejmowała np. Przemyśl. Można by to traktować jak lokalny folklor i akt desperacji prowincjonalnego polityka, gdyby nie fakt, że nacjonaliści od ostatnich wyborów samorządowych w październiku ubiegłego roku rozdają karty na zachodzie Ukrainy i mają coraz większy apetyt na władzę w całym kraju. Na razie rządzą Tarnopolem, współrządzą Lwowem, są silni na Wołyniu.

    Warunki mają komfortowe. Partia Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza dała największej nacjonalistycznej partii Swoboda wolną rękę. – Swoboda to bardzo udany projekt Partii Regionów – uważa politolog i deputowany Dmitrij Wydrin. – Nacjonaliści sponsorowani przez oligarchów z Doniecka przejmą władzę na zachodniej Ukrainie i będą tam walczyć z politykami Julii Tymoszenko, służąc jedynie Janukowyczowi – tłumaczy. Przywódca Swobody, Oleg Tiagnibok, słynie z populistycznych i radykalnych haseł. W ubiegłym roku wzywał do narodowej rewolucji. We Lwowie nieraz apelował, by ludzie wyszli na ulice i usunęli z życia publicznego „liberastów” (tak narodowcy nazywają polityków liberalnych, właściwie wszystkich poza ruchem nacjonalistycznym).

    Partia się rozwija

    Kiedyś Tiagnibok w studiu telewizyjnym wzywał, by czołowych ukraińskich polityków wsadzić do łódki, wywieźć na środek Morza Czarnego i tam zostawić. Retoryka Swobody nigdy zresztą nie grzeszyła delikatnością. W przemowach narodowców pełno jest haseł o skracaniu oligarchów o głowę. Kandydat Swobody na mera Lwowa głosił, że patrioci nie będą się kryli po lasach jak niegdyś UPA, tylko wyjdą na ulice i pogonią sprzedajnych wrogów Ukrainy. Tiagnibok, lekarz i prawnik ze Lwowa, ma wielkie ambicje. Chce władzy w całej Ukrainie, by wprowadzić w życie ideę państwa, w którym rdzenni Ukraińcy będą mieli więcej praw niż mniejszości. Wyczuł, że Ukraińcy są coraz bardziej rozczarowani demokratycznymi politykami, a wkrótce będą rozczarowani rządami Janukowycza.

    W ciągu 20 lat działalności w polityce wyrobił w sobie niezły instynkt. Działał w Ruchu, najstarszej, wywodzącej się jeszcze z czasów radzieckich dysydentów partii niepodległościowej. Potem zbratał się ze środowiskami nacjonalistycznymi. Był deputowanym z ramienia partii Juszczenki, Naszej Ukrainy, i zaangażował się w pomarańczową rewolucję. Teraz mozolnie buduje struktury partyjne w całym kraju.

    O wydarzeniach sprzed sześciu lat mówi krótko: to była łże-rewolucja, a prawdziwa rewolucja, narodowa, niebawem się zacznie, bo w kraju dojrzewa rewolucyjny nastrój. Rozbite i podzielone przez kilkanaście lat środowiska nacjonalistyczne zajmowały się mazaniem swastyk na murach, bezczeszczeniem polskich i radzieckich cmentarzy i ulicznymi zadymami. Dopiero pod wodzą Tiagniboka grupki skinheadów, weteranów UPA i narodowych ideologów zjednoczyły się w poważną partię polityczną. Na czele zadymiarzy w mundurach polowych stanęli faceci w garniturach. Swoboda opiera się z jednej strony na sprawnych, oddanych komórkach partyjnych, a z drugiej na szerokich kręgach sympatyków i organizacji pozornie niemających wiele wspólnego z polityką. Takich jak stowarzyszenia weteranów UPA czy kluby sportowe.

    Już nie skini

    Dzieciaki z wygolonymi, kozackimi fryzurami, z których najstarszy ma może 12 lat, w jednej ze lwowskich szkół najpierw wykrzykują gromko „sława Ukrainie!”, wyrzucając zaciśnięte pięści przed siebie. Potem rozpoczynają trening pod czujnym okiem instruktora. Tak wyglądają zajęcia hopaka, ukraińskiej sztuki walki, dla laików wyglądającej jak połączenie tańca z kung-fu. Miłośnicy hopaka wywodzą go od Kozaków, a nawet od starożytnych plemion zamieszkujących ukraińskie stepy.

    Wiele szkół hopaka zajmuje się krzewieniem nie tylko kultury fizycznej, ale przede wszystkim nacjonalizmu. – Nie zrozumiesz hopaka bez wniknięcia w ukraińską duszę, bez zrozumienia, że jesteśmy wyjątkowym narodem – tłumaczy Taras Boczij, instruktor ze Lwowa. Organizowane są treningi z pogadankami na temat Stepana Bandery, obozy sportowe. – Narodowcy umiejętnie propagują swoje idee, zwłaszcza na zachodzie kraju. Pozostali politycy zrobili wszystko, by demokrację i liberalizm obrzydzić – mówi Witalij Portnikow, politolog i publicysta z Kijowa. Ideologia radykałów sprowadza się do prostej konstatacji: Ukraina dla Ukraińców. Trzeba oczyścić kraj z oligarchów, służalców Zachodu i Moskwy. Nacjonaliści kontestują zarówno wolny rynek, który ich zdaniem przyniósł rozwarstwienie społeczne, jak i komunizm, który mają za ustrój zbrodniczy. W ich mitologii królują bohaterowie UPA i OUN z czasów walki z Polską i ZSRR.

    – Nie ma wątpliwości, że Janukowycz pozwoli Swobodzie na rozwijanie banderowskiego kultu na zachodzie kraju, ale gdy tylko Tiagnibok za bardzo urośnie w siłę, stanie się wrogiem – mówi Wadim Karasiow, politolog z Instytutu Strategii Globalnych w Kijowie. – Niewykluczone, że antypolski radykalizm narodowców może być instrumentalnie wykorzystywany przez władze w Kijowie do nacisków na Warszawę. Już dziś nacjonaliści domagają się przeprosin za akcję „Wisła” i za okupację Galicji. Na razie to jednak nie Polska jest głównym wrogiem ideologów ruchu narodowego, lecz Moskwa. Politycy Swobody tak bardzo nienawidzą Rosji, że atakują nawet rosyjskie zapożyczenia kulturowe.

    Irina Farion, lwowska radna partii Tiagniboka, wybrała się do jednego z przedszkoli. Gdy usłyszała, że dziewczynki przedstawiają się rosyjskimi imionami Liza czy Masza, wpadła w złość. – Liza to od lizania, a Masza to nazwa nie nasza – przedrzeźniała radna, doprowadzając maluchy do płaczu. – Jak można nosić takie wstrętne, ruskie imiona? Ta historia na dobre podzieliła mieszkańców Lwowa, miasta, które szczyci się wielokulturowością. Ale narodowcy się tym nie przejmują. Wręcz przeciwnie – będą robić wszystko, by podzielić mieszkańców zachodniej Ukrainy na „prawdziwych” i tych mniej godnych Ukraińców o rosyjskich lub polskich korzeniach. A to tylko raduje prezydenta Janukowycza i Moskwę.

  16. wet3 said

    @ Piotrx
    Dzieki za wpisy. Jak juz w poprzednich dyskusjach wspomnialem, podzial na Ukraine antypolska i prorosyjska nie ma dzis znaczenia, gdyz rzady ukrainskie otwarcie, lub po cichu faworyzuja OUN-UPA i SS Galizien. Sytuacja polsko – ukrainska jest po prostu bardzo nieciekawa, a „polskie” rzady po 1989 r. zdaja sie, wbrew niesamowitej ewidencji oraz konkretnym opracowaniom, robic wszystko, aby Polakom w tej sprawie nie pomoc, a tylko jeszcze „dolozyc” i upokorzyc ile sie da! Nawet PRL, przeprowadzajac operacje „Wisla” zrobila cos w tej sprawie, choc to byla przyslowiowa kropla w morzu. Wyglada na to, ze na poprawne ulozenie stosunkow bedziemy musieli czekac, az Polska bedzie miala prawdziwie polski rzad i episkopat. Dzis nie ma na to najmniejszych szans.

  17. wet3 said

    @ 16
    Zapomnialem dodac (co kiedys juz napisalem), ze Ukraincom gloryfikujacym OUN-UPA i SS Galizien powinno sie obowiazkowo zafundowac denazyfikacje. Tylko ludzie chorzy na duszy moga sie tak zachowywac. Oczywiscie, w dzisiejszej sytuacji mozna sobie o tym jedynie pomarzyc …

  18. Inkwizytor said

    Moim zdaniem jest lepszy sposób 🙂 Mieszkańcom ukraińskich miast i wsi gdzie sto,i pomnik wisi tablica psychopaty Bandery, Szuchewycza lub innego bandziora odmawiac wizy do Polski 🙂 Szybko przekonają się, ze popieranie banderyzmu im się zwyczajnie nie opłaca 🙂 Do tego jednak też sa potrzebne polskie a nie polskojęzyczne rządy.

  19. RomanK said

    O i jeszcze stosowac prawo oko za oko zab za zab! Tzn za to ze ssyny Ukraincy zgwalcili w 1943 Kazie P z Zimnej Wody k Podhajec, wyslac autokar jebusi z Centralnej Polski …. niech zgwalca ich corki i zony!:-)))i matki i babki,,i hudobu i iii..co sie rusza!
    A moze i Inkwizytor sie zalapie????

  20. Ad 19

    A za jakiś czas Ukraińcy być może zrobią akcję odwetową, tysiąc pisarzy, historyków, dziennikarzy i pamiętnikarzy to opisze, tysiąc wydawców to powieli i potomkowie Piotrax będą znowu mieli co wklejać na katolickich portalach…

    (Przy okazji pragnę podziękować RomanowiK: Pańskie komentarze w tej dyskusji umacniają moją wiarę, że „jeszcze Polska nie zginęła”, bo nie zginęło jeszcze polskie myślenie.)

  21. Piotrx said

    Re 20:

    jeśli nie-polskiemu.blogowi nie podoba się ten i inne katolickie portale to może sobie poszukać innego np. prawosławnego. Żadnego przymusu nie ma

  22. Inkwizytor said

    Re: 19

    Słoneczko mocno ci grzeje w główkę banderofilu 🙂

  23. Inkwizytor said

    Re: 20

    Polska nie zginęła, zginęło natomiast 200 000 Polaków zamordowanych przez ulubieńców RomanaK

  24. RomanK said

    Panie Piortx..mam nadzieje- ze wstydzi sie pan swego ostatniego wpisu…
    tak jak mnie wstydzili sie Polacy patrioci z legitymacjami PZPR i SB, ktorzy w swoim patriotycznym wzwodzie- wyrzucili mnie (oczywiscie motywowani tylko i wylacznie patriotyzmem) , jako niegodnego Polaka tej wielkiej Idei Budowy Socjalistycznej Polski z pracy, wlasnego domu i z Polski…w ramach sprawiedliwosci takiej- jak ja pojmowali ….razem z zona i malutkimi dziecmi…pozwalajac wymienic na droge..35 dollarow:-)))
    Prawoslawni Polacy to nie Polacy oczywiscie…kudy im tam do takich katolikow jak arcbp Goclowsk,i czy zmarly arcbp Zycinski:-)))zeo innych swietych za zywota nie wspomne….
    Nie zapomni pan- ze Klucze do Nieba trzyma sw Piotr..a on….. Prawoslawny:-))) Zeby nie chcial potraktowac tak- jak pan Prawoslawnego.-.Parawoslawny pana:-)))

    Panie Polski .ru… pare razy przychodzili po mnie… doswiadczenie…poprostu doswiadczenie…przychodzi z latami….

  25. RomanK said

    Inkwizytor nie tylko jestes durniem… ale i lajdakiem….naziolu!

  26. Inkwizytor said

    Łajdakiem i szubrawcem jesteś ty stary capie ponieważ wyśmiewasz się z Polek gwałconych przez U-kraińców podczas ludobójstwa na Kresach w 1943.

  27. Marucha said

    Re Inkwizytor:
    Nie rozumiem, dlaczego Pan uważa RomanaK za „banderofila”. RomanaK, który twierdzi o banderowcach dokładnie to samo, co Pan, czy ja – a który tylko chce uniknąć stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec całego narodu.
    Pisze Pan tu od dawna i cenię sobie Pana wpisy (dlatego reaguję tak łagodnie)… ale ostatnio jakby mniej w nich rzeczowości, a więcej ataków osobistych czy inwektyw.

    Re RomanK:
    Panie Romanie, chyba właśnie w gajówce podkreśla się, że prawosławni Polacy to też Polacy, a prawosławie jest drugą religią narodu polskiego. Mamy nawet b. widoczny link do witryny Polskiej Cerkwi.
    Ja wyczuwam Pana intencje – żeby nie stosować zbiorowej odpowiedzialności – ale wręcz potworne mordy dokonane na Polakach, nie jakieś tam „zwykłe” zabójstwa, ale mordy połączone z nieludzkimi torturami, jakich chyba świat jeszcze nie widział, wołają o pomstę do Nieba. I nad tym trudno jest przejść do porządku dziennego, nawet jeśli zgoda buduje. Ze strony ukraińskiej nie widać i nie słychać głosów wyrażających skruchę za polski Holocaust.

    Przypomina mi się, nawiasem mówiąc, historia sprzed wielu lat, kiedy to usiłowałem nawoływać do nawiązywania współpracy z uczciwymi Żydami, bo jest takich trochę, i do docenienia ich odwagi potrzebnej przy głoszeniu rzeczy, które działają na ich współplemieńców, jak płachta na byka.
    A kiedyś nawet napisałem, że jeśli jakiś Żyd istotnie posiada uczciwe prawo własności do jakiegoś pozostawionego w Polsce majątku, to powinno mu się go oddać albo w inny sposób zadośćuczynić. Bo tego wymaga zwykła praworządność.
    Skończyło się na tym, że uznano mnie za żydofila, piątą kolumnę, esbeka itd. itp.

  28. Marucha said

    A w ogóle to sprawia mi cholerny dyskomfort, gdy dwu dyskutantów – RomanK i Inkwizytor – których obydwu cenię i lubię, obrzucają się nawzajem inwektywami.

  29. Marucha said

    Bardzo żałuję, że gajówka nie jest czytana na Ukrainie.
    Chętnie zamieściłbym wypowiedź kogoś z tego kraju. Była by okazja do gorącej wymiany poglądów. Na szczęście bez użycia siekier.

  30. Inkwizytor said

    Panie Marucha

    Dlaczego RomanK wyśmiewa sie z Polek gwałconych przez U-kraińców podczas ludobójstwa na Kresach 1943 ? Może to łaskawie wyjaśni. Ciekawe czy byłby taki błyskotliwy i dowcipny gdyby owa „Kazia P z Zimnej Wody” była jego żoną czy córką.

    Nie wiem. Przyznam, że byłem tym zaskoczony. Może chodzi o specyficzny styl p. Romana… nie sądzę, aby naprawdę się z tego wyśmiewał. – admin

  31. j said

    Ad.28-Marucha
    Panie Marucha! Spoko! To tera wchodze jo – wosz tlumocz ( nie mylic z tlumokiem) przysiegly 🙂

    Ani Pan RomanK nie wysmiewa sie ze zgwalconych kobiet ani Pan Inkwizytor tak tego nie odczytal, bo jest na to zbyt inteligentny.
    Dal solidnego prztyka w nos Panu Romanowi, bo Pan Roman o tego prztyka mocno poprosil zapraszajac Pana Inkwizytora do autobusu z rzezimieszkami.
    Przyklad nieszczesnej pani Kazi, po uprzednim zgromieniu starotestamentowej zasady „oko za oko zab za zab” mial jedynie zilustrowac, ze za jedna zgwalcona pania Kazie nie powinno ginac 100 innych niewinnych kobiet ukrainskich. I tyle. Nigdzie tu nie ma zadnych smichow. Raczej gorycz przebija.

    Dobranoc Panom

Sorry, the comment form is closed at this time.