Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Wandaluzja.pl o W rocznicę utworzenia Narodowy…
    Olo o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    JW o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    NC o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Piskorz o W rocznicę utworzenia Narodowy…
    Jacek o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    walthemar o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Dziadzius o Wybór sofisty. Ochrona zdrowia…
    NyndrO o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    NyndrO o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    UZA o Nadmiarowe zgony
    NyndrO o Nie żyje Jerzy Targalski
    Peryskop o Wolne tematy (63 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 554 obserwujących.

Dzisiejsza Polska oczyma telewizji BBC

Posted by Marucha w dniu 2012-04-23 (Poniedziałek)

Telewizja BBC wyemitowała w tym tygodniu reportaż traktujący o dzisiejszej Polsce. Zgodnie z ugruntowaną już tradycją „obiektywizmu” mediów zachodnich, jedynym godnym wzmianki humanistycznym elementem związanym z naszą Ojczyzną jest zagłada Żydów w czasie wojny i odradzająca się na krakowskim Kazimierzu ich „wspaniała” kultura. Rdzennie polską cywilizację i kulturę odnalazł natomiast reporter BBC [1] jedynie w… Puszczy Białowieskiej.

Puszcza Białowieszczańska. Kto wie, może BBC ma rację i tu właśnie kryją się resztki prawdziwej Polski? Bo chyba nie w Pałacu Namiestnikowskim.

Abstrahując od powyższego szablonu traktowania spraw poprzez pryzmat interesów i buty światowego żydostwa, pozostała część reportażu nosiła znamiona umiarkowanego obiektywizmu. Jego autorzy nie ukrywali przed widzami opłakanego stanu polskiej gospodarki. Wskazywali na ogrom nędzy, szczególnie wśród dzieci, która to może rywalizować z tą rodem z krajów III Świata. Przedstawiono też obiektywnie katastrofalny stan infrastruktury transportowej, braku dróg i rozpadającego się systemu kolejnictwa. Podkreślono też to, że kraj nasz znany jest obecnie w świecie głównie z masowego „eksportu ludzi”, jak dosłownie sytuację ową określił narrator.

Na tym jednak obiektywizm BBC się kończy. Autorzy reportażu nie zadali sobie trudu analizy szans, jakie kraj specjalizujący się w powyższym procederze ma, już nie tylko w rozwoju, ale w elementarnym biologicznym przetrwaniu. Mizerię obecnej sytuacji III RP zakwalifikowano automatycznie, jako „ciągle jeszcze” trwające rezultaty traumatycznej przeszłości.

Ponieważ Polska już ponad dwie dekady temu wkroczyła na jedynie słuszną drogę „rozwoju i dobrobytu”, oraz wiele już lat należy do „ekskluzywnego klubu bogatych” obsypującego naszą Ojczyznę niekończącą się manną w postaci sowitych „dopłat”, trudno jest pokładać stan III RP w przeszłości. Logiczne jest raczej upatrywanie jego źródeł w „już” funkcjonującej rzeczywistości. Trudno jednak oczekiwać od zachodnich mediów otwartego skorelowania polskiej nędzy z faktem kolonialnego statusu III RP w unijnym super-państwie.

Niewątpliwie cieszyć musi nawet tak nikła doza obiektywizmu chronicznie zakłamanych mediów korporacyjnych. Jeśli jednak sytuacja w naszym kraju jest już tak zła, że zauważa ją nie tylko moja skromna osoba, dziedzicznie już obarczona słynną „schizofrenią bezobjawową”, ale i tuba światowej propagandy, to warto by się zastanowić, czemu nie widzi tego większość krajowego społeczeństwa?

W odpowiedzi na to pytanie pozwolę sobie posłużyć się opinią ministra skarbu USA w administracji Rolanda Reagana, dr Poula Craiga Robertsa, który analizując krytyczną sytuację amerykańskiej gospodarki i opłakany stan tamtejszej demokracji, konstatuje zamiłowanie amerykańskiego społeczeństwa do ignorowania otaczającej je rzeczywistości i nieodpartej chęci pozostawania w swoim zamkniętym „matrix-sie. W najnowszym artykule [2] wyraża on opinię, że gros Amerykanów czuje się po prostu bezpieczna w tak zmodyfikowanej rzeczywistości i poprzez tą ignorancję pragnie uniknąć imperatywu sanacji.

Być może więc podobne mechanizmy działają w przypadku polskiego społeczeństwa?

Jeśli nie, to jedyną konkluzją musi być stwierdzenie, że dr Roberts zaraził się ode mnie wspomnianą „schizofrenią bezobjawową”. Od kilku już bowiem lat pozostaję z Nim w osobistych i publicystycznych [3] [4] kontaktach podważających ogólnie akceptowalne społeczne i ekonomiczne „prawdy”: patrz exemplum mój artykuł pt. „Is the Global Economy a Mistake?”.

Oceny tego kto zwariował, czy cały zachodni Świat, czy kilku „niszowych oszołomów”, każdy musi dokonać indywidualnie i w zależności od swej konkluzji postępować w adekwatny sposób.

————————-

[1] http://www.bbc.co.uk/news/world/
[2] http://www.counterpunch.org/2012/04/20/unplugging-americans-from-the-matrix/
[3] http://atlanticfreepress.com/news/1/5834-is-global-economy-a-mistake-interview-with-dr-paul-craig-roberts-.html
[4] http://www.counterpunch.org/2008/10/31/is-the-global-economy-a-mistake/

Ignacy Nowopolski
http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/

Komentarze 32 do “Dzisiejsza Polska oczyma telewizji BBC”

  1. RomanK said

    No przeciez..kazdy widzi co chce widziec i pokazje jak ont6o widzi??? Co w tym dziwnego??? Czyz pokazal cos nieprawdziwego???”=))))

  2. ojojoj said

    Ten reporter BBC jest albo zbyt otymistyczny gosciu albo niedoinformowany. Lasy panstwowe beda prywatyzowane, jezeli juz nie sa. A wiec ta „resztka polskosci” w Bialowiezy niedlugo bedzie nalezec do jakiegos Zubermana, milosnika zubrowki albo innego Puszczasachsa.

  3. Brat Dioskur said

    Dziwne ,ze reportaz pominal istotny element europeizacji Polski jakim jest zasiadajaca w Sejmie menazeria Palifajki!Przeciez takich stworow nawet najbardziej postepowo zakute lewacke lby w UK, nie potrafilyby wymyslic.Chocby pamietne video z dyskoteki kiedy to szef dziwacznej trzodki tanczy z osobnikiem o muskularnych ramionach , z wyraznie wystajacym „jablkiem Adama” i na dodatek przebranym w …sukienke.Na koniec tanca szef caluje szarmancko „partnerke’ w wielka jak bochen lape! Wysmienite, a toby sie Angole nie mogli nadziwowac .A jaki to splendor dla nas na Zachodzie!

  4. kuku na muniu said

    Trochez innej perspektywy ale prawie to samo czyli DYWERSJA
    ——————–

    Rafał Brzeski

    WOJNA INFOMACYJNA

    (SKRYPT)

    Warszawa 2006

    Wojny można podzielić na dwie kategorie: wojny energetyczne i wojny informacyjne.

    Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

    W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.

    W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.

    W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.

    W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.

    W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”

    Natomiast w węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferze:

    • skuteczności informacji,

    • pełni informacji

    • wiarygodności informacji

    w trakcie

    • przyjmowania informacji,

    • przetwarzania informacji

    • wykorzystywania informacji

    w procesie podejmowania efektywnych decyzji administracyjnych oraz w realizacji tych decyzji.

    Jedna z definicji amerykańskich mówi o „ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych. W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

    Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

    Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp. Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie” może być świadome – w zamian za określone profity, lub nieświadome – wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

    Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia otrzymywaną informację. Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos. Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.

    Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu. Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte potajemnie środki masowego przekazu przeciwnika.

    Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, a jeszcze lepiej bez poglądów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp. Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na teren przeciwnika tak wielką liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejściowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo świadomymi lub półświadomymi agentami.

    Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielką liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogą sterowania społecznego1.

    Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osiągnięcia określonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli, działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia, propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie, itp.

    Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.

    Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporządkować sobie obywateli innego państwa i za ich pośrednictwem przejąć kontrolę nad całą strukturą i substancją państwową.

    W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.

    Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium. Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulującego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniając fakt i mechanizm werbunku. „Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowaną marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

    Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań korzystnych dla dezinformującego. Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformującego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju. Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego (np. rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

    Manipulacja informacją polega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogą pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzą, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklają one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskują lub przemilczają wady.

    Bardziej nachalną i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykowną metodą, jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów ośrodki opiniotwórcze nie mogą bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygodniać sfabrykowane informacje.

    Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będącej specyficzną, agresywną, formą sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzącego walkę informacyjną jest zniszczenia przeciwnika za pomocą informacji. Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która spełnia dwojakie funkcje:

    a. osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniając przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,

    b. inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, – co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.

    Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujących sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuścić go do wejścia w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa. Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

    Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

    Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację.

    Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej są:

    propaganda, czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodźcami o charakterze informacyjnym,

    wywiad – wyspecjalizowana służba zbierająca informacje o przeciwniku i prowadząca walkę informacyjną. Zgodnie z definicją NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułują główne założenia polityczne oraz przygotowują plany i decyzje na każdym szczeblu.2

    Analogicznie – do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własną propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa…przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju…środkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem środków przemocy. 3

    Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałują na strukturę państwową przeciwnika. Są to:

    kanały agenturalne – zobowiązane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego walkę w zamian za korzyści osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Są to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa. Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem! Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem! Terminy te są często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawną kwalifikację moralną działalności pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych świetnie maskuje działalność agenturalną na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracą rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubią możliwość dokonania właściwej oceny moralnej.

    Z punktu widzenia działalności operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierających.

    Do pierwszej kategorii zalicza się:

    – rezydentów i szefów siatek agenturalnych,

    – agentów stanowiących źródła informacji,

    – agentów egzekutorów,

    – agentów werbowników.

    Do drugiej kategorii należą przede wszystkim:

    – agenci legalizacyjni,

    – kurierzy,

    – właściciele lokali konspiracyjnych,

    – prowadzący skrzynki korespondencyjne,

    – prowadzący skrzynki kontaktowe i skrytki,

    Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doświadczeni agenci o sprawdzonej lojalności, którzy kierują grupami agentów. Mają zazwyczaj sporą władzę i niezależność oraz dysponują budżetem przyznanym im przez tak zwaną Centralę. Podstawową różnicą jest zależność hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działającemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpośrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.

    Zadaniem agentów będących źródłem informacji jest zbieranie wiadomości, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kątem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujący komputery, czy sekretarka mają znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

    Agenci-egzekutorzy werbowani są zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

    Agenci-werbownicy należą do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzą się spośród sprawdzonych i doświadczonych agentów zbierających informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby.

    Wśród agentów wsparcia najistotniejszą rolę pełnią agenci legalizacyjni. Należą do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydających dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydających obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzących ewidencję. Działają oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie mają funkcjonować jako obywatele tego kraju. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywą tożsamość „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczątek, papierów firmowych urzędów, itp. Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest później przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działających nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

    Agenci kurierzy przewożą materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w środowiskach zajmujących się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pociągów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujących – np. handlowców.

    Właściciele lokali konspiracyjnych oddają (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywają się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujących wysoki stopień poufności. Lokale takie mogą również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wygląd zewnętrzny.

    Prowadzący skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponują „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym środkiem łączności, umożliwiającym skrytą łączność między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często pośredniczą oni w korespondencji między Centralą a agentem działającym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzącego skrzynkę. Przewidujące GRU na prowadzących skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosją) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łączność.

    Rola prowadzących skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów pośredniczących w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pieniądze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzących skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właścicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coś przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane są coraz częściej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widząc się z nikim i nie będąc widzianym.

    Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą „gównojady”4. Kto wymyślił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Związkiem Sowieckim. Byli to różnej maści zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, itp. Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano. Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia. Trudno bowiem znaleźć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniające wszelką dezinformację i informację niszczącą. Co więcej „gównojady” są wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którą można później nagłośnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odciąć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

    W wojnie informacyjnej najgroźniejsza jest agentura wpływu. Zgodnie z amerykańską definicją, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, środków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa5. W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa. Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalności są niszczące.

    W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowiązane są do posłuszeństwa wobec prowadzącego, kanały współpracujące wykonują tylko te polecenia prowadzącego walkę informacyjną, które są zbieżne z ich własnymi celami. Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarność” prowadziła swoją walkę informacyjną ze strukturami władzy PRL korzystając z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu.

    Pracując na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działają w pełnej świadomości destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego są obywatelami. Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieświadomie lub półświadomie wykonują polecenia prowadzącego walkę i tworzą chaos w strukturach przeciwnika, prowokując decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczają przeciwnikowi informacje prowadzące do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

    Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrządzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiniątkami”. Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiniątka” – intelektualistów zwabionych duchową solidarnością z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych. Opierając się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby książki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujące komunizm i Związek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpośrednio lub pośrednio 19 gazet i czasopism6.

    Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różniące się od siebie postawionymi im zadaniami. Są to:

    piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzącemu walkę informacyjną. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częściej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł.

    piony sterowniczo-dywersyjne wywierające wpływ na system i struktury przeciwnika inspirując decyzje prowadzące do samozniszczenia i blokując decyzje obronne. Tym właśnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania środków masowego przekazu przeciwnika, a jeśli już nie opanowanie, to przynajmniej osiągnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treści. Piony te rozpowszechniają również wszelkie pogłoski, prowadzą lub inspirują kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwają informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczące, plasują agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzają agenturę wpływu do środowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirują reformy i programy prowadzące do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

    Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego tez względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielając przykładowo agenturę wywiadowczą od agentury wpływu.

    Metody walki informacyjnej przeciwko państwu

    • Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych. Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych. Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.

    • Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym. Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu i w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

    • Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu. Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

    • Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

    • Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

    • Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.

    • Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego, zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

    • Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji. Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

    • Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu. Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

    • Przechwytywanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne, co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.

    Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.

    Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są:

    Kręgi opiniotwórcze. Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować. Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu.

    Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

    Media: W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich. Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady. Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”. Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny.

    Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy. Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie. Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois7. Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite. Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji8.

    Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald9, który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

    Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów. Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej. Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się. Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk10.

    Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej.

    W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych. Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp.

    Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem.

    Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.

    Partie polityczne: Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim. Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.

    Struktury państwa: Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora. Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi. W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.

    Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej.

    W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości. Najczęściej atakowane są:

    Materiał ludzki: Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.

    Struktury społeczne: Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu. Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.

    Gospodarka: Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.

    Nauka i kultura: Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych. W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego. Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.

    Obrona przez info-agresją.

    Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

    Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją. Jeżeli robią to skutecznie demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę – Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych i trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, żeby opanować nasz kraj.

    Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) wolno bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi. „Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo.

    W sytuacji, gdy brak formalnych zapór dla dezinformacji rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa. I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:

    • możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie i o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.

    • korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.

    • wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.

    • unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.

    • czujność – należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.

    • ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.

    Wiarygodność informacji sprawdza się w oparciu o posiadaną wiedzę, wiarygodność posiadanej wiedzy w oparciu o przestrzegane zasady moralne, wiarygodność zasad moralnych w oparciu o 10 przykazań.

    Rafał Brzeski

    —————————————-

    Przypisy

    [1] Większość wymienionych poniżej terminów, pochodzi z prac cybernetyka doc. Józefa Kosseckiego, teoretyka i praktyka potajemnych działań inspiracyjnych.

    [2] North Atlantic Treaty Organization, Intelligence Doctrine, paragraf 104

    [3] Security Service Act, 1989, 1 (2)

    [4] Wiktor Suworow, GRU, Warszawa, Adamski i Bieliński, 2002, s. 169-171

    [5] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Warszawa, Magnum, 2000, s.14

    [6] Arthur Koestler, The Invisible Writing, London, Hutchinson, 1969, s. 253

    [7] Rita T. Kronenbitter, Paris Okhrana 1885-1905, w Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, Central Intelligence Agency, 1997, s. 30

    [8] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.38

    [9] Christopher Andrew, Secret Service, London, Heinemann, 1985, s. 264

    [10] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.551

    Od redakcji portalu Ojczyzna.pl:

    Rafał Brzeski

    ur. 1946

    Dziennikarz, tłumacz i historyk, ekspert ds terroryzmu, wywiadu i kontrwywiadu.

    Twórca strony internetowej SPYBOOKS, polecanej przez nas w dziale „Nasi Przyjaciele”.

    Do jego najważniejszych książek należą:

    Purpurowy Kod (2000)
    Strzał w próżni? (1984)
    Enigma ląduje w Normandii (1982)

    Uwaga: Autor zezwala na kopiowanie i wykorzystanie powyższego tekstu pod ścisłym warunkiem niewprowadzania żadnych zmian czy skrótów w tekście. Dołączamy do tego wymóg podania źródła.

    Redakcja
    http://www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/BRZESKI-R_Wojna-Informacyjna.htm

  5. Kapsel said

    Zgodnie z ugruntowaną już tradycją …

    Kabaret Dudek Sęk:

    Kabaret Dudek Duży Sęk :

  6. kuku na muniu said

    Troche dlugie do czytania ale bardzo bardzo ciekawe i pouczajace.

    „Wojna informacyjna”
    Rafal Brzeski

    http://www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/BRZESKI-R_Wojna-Informacyjna.htm

  7. Kapsel said

    Re 5
    za podanym linkiem:

    ….Wiarygodność informacji sprawdza się w oparciu o posiadaną wiedzę, wiarygodność posiadanej wiedzy w oparciu o przestrzegane zasady moralne, wiarygodność zasad moralnych w oparciu o 10 przykazań. …

  8. EKO-LAS said

    Prawdopodobnie jest to jedyna ustawa „narodzona” z inicjatywy obywatelskiej.
    ___________________________________________________________________

    USTAWA

    z dnia 6 lipca 2001 r.

    o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju.

    Art. 1. Do strategicznych zasobów naturalnych kraju zalicza się:
    1) wody podziemne oraz wody powierzchniowe w ciekach naturalnych i w źródłach, z których te cieki biorą początek, w kanałach, w jeziorach i zbiornikach wodnych o ciągłym dopływie w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. – Prawo wodne (Dz. U. Nr 115, poz. 1229 i Nr 154, poz. 1803, z 2002 r. Nr 113, poz. 984, Nr 130, poz. 1112, Nr 233, poz. 1957 i Nr 238, poz. 2022 oraz z 2003 r. Nr 80, poz. 717),

    2) wody polskich obszarów morskich wraz z pasmem nadbrzeżnym ich naturalnymi zasobami żywymi i mineralnymi, a także zasobami naturalnymi dna i wnętrza ziemi znajdującego się w granicach tych obszarów w rozumieniu ustawy z dnia 21 marca 1991 r. o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej (Dz. U. Nr 32, poz. 131, z 1994 r. Nr 27, poz. 96, z 1995 r. Nr 7, poz. 31 i Nr 47, poz. 243, z 1996 r. Nr 34, poz. 145, z 1997 r. Nr 111, poz. 726, z 1999 r. Nr 70, poz. 778 oraz z 2000 r. Nr 120, poz. 1268 i Nr 122, poz. 1321),

    3) lasy państwowe,

    4) złoża kopalin niestanowiące części składowych nieruchomości gruntowej w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. – Prawo geologiczne i górnicze (Dz. U. Nr 27, poz. 96, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 88, poz. 554, Nr 111, poz. 726 i Nr 133, poz. 885, z 1998 r. Nr 106, poz. 668 oraz z 2000 r. Nr 109, poz. 1157 i Nr 120, poz. 1268),

    5) zasoby przyrodnicze parków narodowych.

    Art. 2. Zasoby naturalne wymienione w art. 1 stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z zastrzeżeniem przepisów zawartych w ustawach szczególnych.

    Art. 3. Gospodarowanie strategicznymi zasobami naturalnymi jest prowadzone zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju w interesie dobra ogólnego.

  9. maran said

    tu wypowiedz tlumoka ,oficjalnie noszacego habit dominkanow.
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/o._dostatni:_przyznanie_nagrody_wydawcow_katolickich_grzegorzowi_braunowi_to_skandal_20698

  10. AQQ said

    Widocznie kogoś bardzo kuje w oczy to polskie stado żubrów.
    http://www.sfora.pl/Eksterminacja-polskich-zubrow-Wybija-cale-stado-a42757

  11. „Rdzennie polską cywilizację i kulturę odnalazł natomiast reporter BBC [1] jedynie w… Puszczy Białowieskiej.”

    – Znalazł w Puszczy Białowieskiej, bo Puszcza jest państwowa. Gdyby była prywatna, to i tam by tej polskości nie znalazł.

  12. 166 bojkot TVN said

    Polacy jako jedyni w Europie potrafili i potrafią dbać o swoja ziemię, swoje lasy, swoje żubry, rysie, jelenie sarny, konie, krowy i świnie, bociany, psy i koty.
    I nawet pozwalali przez stulecia schronić się tu Żydom….
    I to był błąd śmiertelny jak widać.

    Nieliczni łyknęli polskiej kultury, ci, którzy tworzyli Betar: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=I4GhV3DMvLk
    Dzięki temu Żydzi mają swoje własne państwo po tysiącleciach bez państwa. W filmie i w życiu trudno doszukać się żydowskiej wdzięczności dla Polaków. Zamiast tego mamy zbrodniczy żydowski ruch roszczeniowy, skierowany przeciwko Polakom i przeciwko istnieniu Polski.

  13. maran said

    Kochany pan Michalkiewicz jak zwykle w formie.
    Warto przeczytac.
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2478

  14. maran said

    rewelacyjny artykul.
    obowiazkowy do przeczytania, pod kara 5 lat kopania rowow.
    http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/03/w-tym-szalenstwie-jest-metoda/

  15. Rysio said

    re 11. Państwo zalesia obszary puszczy Białowieskiej.
    To samo robił w latach 40-tych Georing.

  16. Rysio said

    re 14. Panie Gajowy – a Maranka (zapenie nieświadomie ) przemyca nauki żyda Misesa.
    William Norman Grieg to jeden członków instytutu Misesa.

    Fakt, że jego teksty np. o posiadaniu broni są wprost fantastyczne.
    Mr. Grieg należy do baaaaaardzo wąskiej grupy pisarzy – czytanych regularnie przez Rysia

    PS. Caveat emptor

  17. Set said

    Inny b. wazny temat.

    Zatrzymac szpiegostwo na sieci.

    Berners-Lee, zrewolucjonizowal swiat wynalazkiem World Wide Web (internetu).
    Obecnie jako profesor MIT ostrzega uzytkownikow przed Google i Facebook oraz rzadowymi probami cenzurowania Internetu.
    W wywiadzie opublikowanym przez brytyjski Guardian w Srode Berners-Lee celebrujac osiagniecia internetu przestrzegal o wykorzystywaniu informacji uzytkownikow, ktore maja byc prywatne, przez rozne firmy.

    „Moj komputer posiada znaczna wiedze o mej sprawnosci fizycznej, co spozywam i miejscach gdzie bywam. Moj telefon ktory mam w kieszeni wie gdzie bywam i ile przemierzylem schodow w dol i w gore.” – mowi profesor.

    Bez wzgledu na to jak przydatne moga byc te informacje naukowiec ostrzega:
    „Jednym z problemow socialnych sieci jest to ze oni maja informacje ktorych ja nie mam. Nie ma programow ktore moge uzywac na swym komputerze pozwalajacych mi na uzywanie wszytkich informacji jakie sa zmasowane w bazie danych Google czy Facebook.
    Komu przynosi to zysk? Firmom takim jak Facebook, Google i Apple ktore monopolizuja nie tylko Internet ale informacje uzytkownikow.

    „Ciekawe jest ze przez caly czas instnienia internetu ludzie obawiali sie monopolu. Martwil ich Netscape posiadajacy wtedy calkowita kontrole wyszukiwarek az do momentu gdy dostrzegli ze to Microsoft kontroluje rynek. Pokazuje to jak nagle moze nastapic zmiana.”
    Berners-Lee powtarza ostrzezenia o ktorych napomknal tylko wczesniej w tym tygodniu Sergey Brin, wspolzalozyciel gigantycznej wyszukiwarki Google. Dyskutujac kontrole tej firmy nad uzytkownikami oswiadczyl ze klienci sa zmuszeni przestrzegac regul jakie im narzucono dodajac ze maja one wielkie ograniczenia.
    „Moglismy stworzyc wyszukiwarke Google w tych warunkach tylko dlatego ze Web jest tak otwarta przestrzenia. W momencie wzrostu restrykcji nastepuje organiczeie inowacji”.

    Berners-Lee mowi ze w miare monopolizacji przeplywu informacji uzytkownicy sa coraz bardziej uzaleznieni. Atakujac Apple co do zmuszania uzytkownikow uzywania ich programow, profesor wyjasnia ze to uzytkownik winien miec kontrole i decydowac.
    „Powinieniem miec mozliwosc wyboru ktorych programow uzywam, ktora firma udostepnia mi Internet i ten wybor powinien istniec.”

    Berners-Lee dodaje ze Web podlegal monumentalnym zmianom od 1980 r. Podczas gdy ludzie powierzaja swoje prywatne dane firmom ktore obecnie sa duze i prosperujace, nie przewiduja ze moze nastapic moment gdy znajda sie na ich lasce gdy firmy te zbankrutuja.
    „Nim powstala Web, Gopher bedacy wczesna alternatywa, zdawal sie panowac na calym internecie. Pamietam jak podczas spotkan inzynierowie zaskoczeni byli szybkoscia wzrostu. Ktos madrzejszy stwierdzil ze zadziwiajaca jet szykosc a jaka ludzie potafia zaakceptowac cos na internecie i z jaka odrzucic.

    Gdy przesylasz swe informacje na ktorakolwiek z baz danych upewnij sie ze mozesz ja otrzymac spowrotem w standartowym formacie. Gdybym bym w tej sytuacji sprawdzalbym to regularnie, tak jak robie kopie swego twardego dysku.
    Nie martwmy sie jednak tylko o firmy internetowe dzialajace na rynku. W miare jak US kongress probuje przepchanc ustawe (CISPA) pod pozorem ochrony przestrzeni internetu, zalozyciel Web-u ostrzega ze rzad spowoduje upadek internetu jaki dotknie caly swiat.

    „Ta ustawa zagraza podstawowym prawom ludzi w Ameryce i rowniez swiata poniewaz to co sie stanie w Ameryce bedzie miec niewatpliwie globalny impakt – mowi o CISPA. Pomimo ze ustawy SOPA i PIPA nie przeszly z powodu olbrzymich protestow szybkosc z jaka rzad amerykanski przedstawil nowe ustawy zagrazajace prawom swych obywateli jest niespotykana.”

    Obecnie kongress rozpatruje kilka propozycji ustaw, lacznie z CISP, ktore spowodowaly sprzeciwy i protesty. Aktywisci sa w trakcie tygodniowej kompanii p.t. „Zatrzymac szpiegostwo na sieci” celem poinformowania ludzi o planach rzadu. Protesty te poprzedzaja obrady „Bezpieczenstwa internetu” – ktore beda dyskusjami rzadu nad CISPA i innymi ustawami.

  18. maran said

    „Mr. Grieg należy do baaaaaardzo wąskiej grupy pisarzy – czytanych regularnie przez Rysia”
    Wierze ze baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaatdzo waskiej grupy pisarzy czytanej rzaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaadko przez Rysia.
    No ,ale dobrze, ze Rysio w ogooooooooooooooooooooole cokolwiek czyta, nawet jezeli robi
    to baaaaaaaaaaaaardzo rzaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaadko.

  19. Piotrx said

    Nie wszystko jest takie piękne jak piszą w tym artykule ale fakt zmobilizowania tak ogromnej masy Polaków /ponad 100 tys/ w słusznej sprawie budzi duże uznanie

    *******************************************

    Wolni ludzie maszerują dla TRWAM

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120423&typ=po&id=po01.txt

    Reagują zawsze i skutecznie, gdy władza okazuje się bierna, niewydolna lub wprost zwraca się przeciwko własnym obywatelom. W sobotę na ulicach Warszawy na wielkim marszu widziałem 120 tysięcy wolnych Polaków, manifestujących odpowiedzialność i żywe zainteresowanie rozwojem Telewizji Trwam.

    Rodzina Radia Maryja to najbardziej świadoma część Narodu. Nieraz już pokazała, że dobro publiczne, sprawy Polski, wiary i prawdy w przekazie medialnym nie są jej obojętne. Rozumie właściwie obowiązek, by, kiedy trzeba, zabrać głos w sposób mocny, wyraźny i dobitny. Tak było zawsze, gdy władza okazywała się bierna i niewydolna albo wprost zwracała się przeciwko własnym obywatelom. Opór czynny, chociaż pokojowy; opór, którego skuteczność wynika nie z siły fizycznej czy koteryjnych wpływów, ale z potęgi ducha, poczucia wspólnoty i żarliwej wiary – to znaki firmowe wielomilionowej społeczności zainspirowanej głosem prawdy płynącym z Torunia – na falach Radia Maryja i Telewizji Trwam.
    Tego dnia widziałem naprawdę piękną Polskę. I choć to nie było święto, to takiego lasu biało-czerwonych flag reprezentacyjne Aleje Ujazdowskie z pewnością już bardzo dawno nie widziały. Tym razem przyszliśmy, żeby upomnieć się o swoje prawa. O miejsce na multipleksie dla Telewizji Trwam. Kiedy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wysuwa pokrętny argument przeciwko tej decyzji, sugerując, że Telewizja Trwam to jakoby zaledwie kilka tysięcy widzów i brakuje jej perspektyw finansowych, osoby zainteresowane rozwojem tej katolickiej stacji zademonstrowały władzy swoją siłę. Przyniosły też ze sobą 2,1 mln podpisów obywateli domagających się dostępu do telewizji, która za swoją misję i najważniejsze zadanie poczytuje sobie pełny, niezmanipulowany przekaz rzeczywistości. Przedstawia problemy społeczne, gospodarcze i duchowe w świetle wartości, które są im bliskie. Te podpisy zaniesiono do Kancelarii Prezydenta. Dlatego że to właśnie prezydent powinien stać na straży ładu konstytucyjnego, niezależnie od własnych sympatii i przekonań. – To jest wyraz dojrzałości tych, którzy dają świadectwo własnemu zrozumieniu dla roli współczesnych środków komunikacji społecznej. Nie można pozwolić na to, aby te środki kształtowały wyłącznie postawy egoistyczne, konsumpcyjne, hedonistyczne, czyli w rzeczy samej aspołeczne – akcentował w homilii ks. bp Antoni Dydycz, ordynariusz diecezji drohiczyńskiej.
    Było podobnie, gdy walczyliśmy w roku 1993, 1996 i 2007 o ochronę życia ludzkiego od poczęcia. Gdy w 1996 roku toczyła się batalia o powszechne uwłaszczenie. Rok później pomagaliśmy powodzianom i Stoczni Gdańskiej. Jednocześnie walczyliśmy o godny ochrzczonego Narodu kształt polskiej Konstytucji. W 2003 roku nie pozostaliśmy bierni wobec niesprawiedliwych warunków akcesji do Unii Europejskiej. Teraz z niepokojem patrzymy na zmiany w oświacie, w systemie emerytalnym, kryzys służby zdrowia, masową emigrację zarobkową i zapaść demograficzną.
    – Radio Maryja, Telewizja Trwam powracają do tych tematów i rzeczowo, spokojnie przestrzegają przed zagrożeniami, jakie płyną z beztroski – zauważył
    ks. bp Antoni Dydycz. I to właśnie kole w oczy tych, którzy na swoich urzędach są powołani do strzeżenia prawa i troski o państwo. Dlatego jawna dyskryminacja katolickiej społeczności, domagającej się minimum sprawiedliwości w kształtowaniu ładu medialnego, nie została przez nich dostrzeżona. Wręcz przeciwnie, odwołania, skargi i protesty wzbudzają tylko pusty śmiech i jeszcze większą zaciekłość. Obóz rządzący korzysta z monopolu w instytucjach państwa bez najmniejszych skrupułów. Zapomina tylko, że strategia nieograniczonego zawłaszczania wpływów jest niesłychanie krótkowzroczna. Ośrodki władzy nie są samoistnym i zamkniętym systemem bez odniesienia do całości organizmu państwowego. W rzeczywistości władza istnieje i funkcjonuje dzięki pracy i aktywności milionów obywateli, którym powinna służyć. Tylko na krótko może spróbować uwolnić się od tej zależności, uczynić ją jednostronną. Rząd pasożytujący na Narodzie prędzej czy później odejdzie w niesławie.
    W sobotę z widzami Telewizji Trwam byli wszyscy ci, którzy rozumieją, że miara wyobcowania władzy od potrzeb i interesów społeczeństwa już się przebrała. To politycy i parlamentarzyści partii prawicowych, działacze patriotycznych inicjatyw społecznych, wśród nich niemało Polaków z zagranicy. Oni patrząc z dystansu, nie ulegają tak łatwo jak wielu rodaków z kraju ogłuszającej propagandzie dużych i wpływowych mediów. Dzięki temu widzą problemy ostrzej, umieją je definiować często wcześniej i bardziej precyzyjnie. Doliczamy do wielkiego poruszenia na rzecz wolności słowa także uczestników ponad 30 podobnych manifestacji, jakie odbyły się już w całej Polsce w ostatnich miesiącach. I jeszcze kilkunastu demonstracji za granicą. Wzięło w nich udział także ponad 100 tysięcy osób. W sobotę z demonstrantami w Warszawie były też miliony radiosłuchaczy i widzów, którzy tego dnia z różnych względów nie mogli osobiście przyjechać do stolicy.
    – To, co ma miejsce w Polsce w ostatnich miesiącach, nie jest tylko jakimś przejściowym, społecznym ożywieniem – ocenił ks. bp Dydycz. Rzeczywiście, tego ruchu nie da się już zatrzymać, bo rzecz idzie o słuszną sprawę.

    Fotoreportaż

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/marsz_w_obronie_tv_trwam._fotoreportaz_cz_2_20665

  20. Rysio said

    re 18 Maranka – pełno tych twoich kłamliwych i oszukańczych wypocin na blogu Gajowego, staram się je omijać. Ale czasami je czytam – przyznam, że bez najmniejszej przyjemności.

    Cieszysz się?

  21. maran said

    ad 20 to nie czytaj.

  22. 166 bojkot TVN said

    Dzisiejsza Polska w dzisiejszym wpisie:
    http://www.bankier.pl/forum/temat_re-ruska-klatwa,11246560.html
    Jakby BBC przyłożyło się do roboty, zrobiłoby film sensacyjny lepszy niż Alfred Hitchcock.
    Cholera!
    Dlaczego nikt tych sensacji nie sfilmuje w jednym filmie? Tylko po nocy w TVP-Info przypomina o zaginięciu redaktora Jarosława Ziętary z Poznania, który z zaginionego stal się nagle zamordowany?

  23. 166 bojkot TVN said

    http://lubczasopismo.salon24.pl/Fikcje/post/378520,zabicie-zietary-felieton-marka-palczewskiego

  24. Re.19
    „Rodzina Radia Maryja to najbardziej świadoma część Narodu. Nieraz już pokazała, że dobro publiczne, sprawy Polski, wiary i prawdy w przekazie medialnym nie są jej obojętne.”

    I dlatego wybiera PiS …. [bo zna prawdę o PiS z przekazu toruńskich mediów]

    Chanuka i patriotyzm inaczej?
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/16/chanuka-i-patriotyzm-inaczej/

    A nie raczej najbardziej perfidnie wykorzystana?

  25. “Rodzina Radia Maryja to najbardziej świadoma część Narodu.”

    Stanie się taką świadomą częścią Narodu Polskiego, gdy któregoś dnia zrozumie, że jest cały czas za nos wodzona.

    Dlaczego opuszczono dookreślenie jakiego, którego narodu?

    Najwyższa pora aby O. T. Rydzyk powiedział, ze buduje wraz z innymi ‚Rzeczypospolitą Obojga Narodów” [Żydów i Polaków]

    Budują na polskiej ziemi „Rzeczypospolitą Obojga Narodów”
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/10/22/buduja-na-polskiej-ziemi-%e2%80%9erzeczypospolita-obojga-narodow%e2%80%9d/

    „I mogę państwa zapewnić, że chociaż rządy w Polsce się zmieniają, jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni” – Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael – 11.09.2006 r.
    .
    „Razem z nami są ministrowie obu rządów i będziemy dziś i jutro pracowali, by zaprojektować wspólną przyszłość” – Premier Izraela Beniamin Natanyahu, Jerozolima 23 luty 2011 r. – na powitanie premiera RP Donalda Tuska wraz z jego rządem.

  26. palipies said

    p.Bizoń
    Dlaczego „nadaje” Pan na o. Rydzyka, a cytuje Pan nie jego wypowiedzi? To ja zacytuję Panu jego wypowiedzi sprzed paru lat w programie nocnym RM, które dokładnie pamiętam, np.:
    „Dlaczego w Polsce można powiedzieć, że Polak ukradł, że Niemiec ukradł ale nie można powiedzieć że Żyd ukradł”,
    i o HGW: „ale na muzeum holokaustu ma pieniądze”.
    Proponuję aby Pan od czasu do czasu słuchał audycji w programie nocnym. A w ogóle używanie w stosunku do osoby założyciela RM formy ad personam jest bardzo charakterystyczne dla POlitPOprawnych merdiów. Ciekawe, że nie używa się określeń typu „Walter albo Solorz-Żak powiedział, zrobił, etc”.
    A poza tym szczypta obiektywizmu byłaby nie od rzeczy. Nie jestem zwolennikiem pisu ale kto ostatnio najbardziej aktywnie włącza się w obronę radia, SLD? Czy ruch Palikota?
    Kiedyś Pana często można było usłyszeć na antenie..

  27. Marucha said

    Re 26:
    Od czasów, kiedy o. Rydzyk się tak wypowiadał, minęło sporo lat. Coś się zmieniło i tylko możemy się domyślać, co.

  28. palipies said

    Re. 27
    Słusznie, aczkolwiek o. Rydzyk, Toruń i RM nie znajduje się na wyspie odległej o 5000 km od najbliższego lądu, a sam ojciec nie jest generałem zakonu, ani nie podlega bezpośrednio papieżowi.
    Wypowiedź pierwsza rzeczywiście jest sprzed kilku lat, druga może sprzed roku, pozdrawiam Pana

  29. Marucha said

    Re 28:
    A jednak coś się zmieniło… To widać, słychać i czuć. Zwłaszcza jeśli pamięta się dawne audycje RM.

  30. palipies said

    re.29
    Tak, oczywiście, niestety ma Pan rację …

  31. joanna1 said

    Ad 4
    Bardzo fajny artykul.

  32. Re.26
    Dobrą ma „Palipies’ pamięć – a czy może prosić o wskazanie linku do tych nagrań rozmów niedokończonych, z których są te cytaty.?
    A co do formy: jeśli dana osoba jest księdzem to piszemy przed nazwiskiem Ks. [a nie np. Pan ksiądz], a jeśli jest zakonnikiem [księdzem z danego zakonu] to używana jest forma ‚Ojciec’ – skrót O. [a nie np. Pan ojciec].
    Oczywiście, że ostatnimi czasy członkowie PiS biegali po domach – jak Pan myśli z miłości do kogo?

    Dlaczego nie wchodzę teraz [kiedyś jako Józef z Boguchwały] na antenę RM?
    Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo nie chcę tam psuć sielanki odnośnie PiS.
    Proszę posłuchać reakcji – jak ktoś krytycznie [nawet oględnie] powie coś na PiS.
    No i w końcu – co jest ważniejsze: Radio czy Polska dla Narodu Polskiego?
    Czy aby nie zamieniono środka z celem?

Sorry, the comment form is closed at this time.