Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Historia pieniądza przyszłości (2)

Posted by Marucha w dniu 2012-04-23 (Poniedziałek)

Część pierwsza: https://marucha.wordpress.com/2012/04/22/historia-pieniadza-przyszlosci-1/

4. Silvio Gesell – twórca doktryny Gospodarki Rynkowej w oparciu o neutralny pieniądz

Silvio Gesell (1863 – 1930) handlowiec i finansowy teoretyk, w swojej książce „Die Natürliche Wirtschaftsordnung” (Naturalny Ekonomiczny Porządek) sformułowal rewolucyjną teorię pieniądza jako państwowej usługi dla obywateli. Aby zapewnić sprawność transakcji handlowch, Gesell zaproponował czasowo powiększający się, ujemny odsetek od pieniędzy w obiegu. W 1936 roku John Maynard Keynes w swojej książce „General Theory of Employment, Interest and Money” potwierdził tę ideę.

5. Kwit Wära – pieniądze małego górniczego miasteczka Schwanenkirchen w Bawarii, w roku 1920

W celu praktycznego wprowadzenia idei Gesella, w 1919 roku Hans Timm, przyjaciel Gesella, założył „Stowarzyszenie Wymiany Wära”. Kwit o nazwie „Wära” został wyemitowany o wartościach ½, 1, 2 i 5 Wära. Kwity Wära mogły być zakupione w „Stowarzyszeniu Wymiany Wära” za ½, 1, 2 i 5 marki niemieckiej. Na kwicie Wära nie było nigdzie słowa „marka” i tylko w wyjątkowych przypadkach kwit mógł być na nią wymieniony.

Na odwrocie kwitu znajdowały się puste miejsca na naklejenie co miesiąc znaczka o wartości 1% danego kwitu. Znaczki sprzedawane były przez Stowarzyszenie Wymiany Wära. Pewna skromna ilość kwitów Wära przedostała się do obiegu w całych Niemczech.

Po I Wojnie Światowej w Niemczech zapanował głęboki kryzys gospodarczy. Wiele firm bankrutowało, były częste samobójstwa i przepełnione wiezienia. W małym, 500-osobowym, górniczym miasteczku Schwanenkirchen od dwóch lat górnicy byli bez pracy. Pan Hebecker, właściciel zbankrutowanej kopalni miasteczka Schwanenkirchen, jako pierwszy zdecydował się na użycie kwitów Wära na większą skalę.

Hebecker uzyskał 40 tys. marek pożyczki z banku, ale sądził że kwity Wära ożywią lokalną ekonomię. Na zebraniu byłych pracowników kopalni, Hebecker przedstawił propozycję otwarcia kopalni i wypłat pensji w kwitach Wära, zamiast w markach. Górnicy zgodzili się pod warunkiem, że sklepy w miasteczku będą je akceptować

Po dwóch latach bez pracy, górnicy, wróciwszy z kopalni z kopertami z wypłatą, natychmiast poszli do sklepów uregulować długi i zrobić duże zakupy. Właściciele sklepów z wahaniem przyjmowali kwity Wära, ale nie mieli wyboru, gdyż żaden z górników nie miał innych pieniędzy. Właściciele sklepów z kolei postawili hurtowników w sytuacji bez wyjścia i wymusili na nich przyjęcie zapłaty za towar w kwitach. Hurtownicy z kolei płacili kwitami właścicielom zakładów produkcyjnych za towar hurtem. Właściciele zakładów z kolei, za kwity Wära kupowali węgiel u pana Hebeckera i w ten sposób zamykał się cały cykl obrotu.

Wszyscy ludzie starali się jak najszybciej pozbyć kwitów, gdyż co miesiąc posiadacz kwitu musiał kupić i nakleić znaczek o wartości 1% kwitu, żeby móc użyć kwitu do dalszych transakcji. Uzasadnieniem pobierania 1% opłaty był „koszt magazynowania węgla zabezpieczającego wartość kwitu”.

Kwity Wära krążyły szybko wśród mieszkańców, w większej części wracajac do kopalni, gdzie zapewniały pracę, zysk i lepsze warunki bytu dla całej społeczności miasteczka Schwanenkirchen.

Istotnie, nikt nie poznawał miasteczka po kilku miesiącach po otwarciu kopalni. Mieszkańcy miasteczka prosperowali, górnicy i handlowcy byli bez długów; nowy duch wolności i życia owładnął miasteczkiem. Wieść o dobrobycie Schwanenkirchen w okresie kryzysu gospodarczego Niemiec szybko się rozniosła. Z całych Niemiec przybywali reporterzy, żeby zobaczyć i opisać ” Cud w Schwanenkirchen „. Przeczytać o nim można było nawet w finansowej sekcji większych gazet amerykańskich.

Nie podano wówczas nigdzie głównej przyczyny „cudu”, jakim była nieopłacalność oszczędzania Wära. Gdyby właściciel kopalni wypłacał górnikom w markach, zamiast w Wära, jego wysiłek poszedłby na marne – pieniądze zmieniłyby jednego lub dwóch właścicieli, z których każdy starałby się zaoszczędzić ich jak najwięcej w tamtych trudnych czasach, a po krótkim czasie pan Hebecker dołączyłby do tysięcy innych, którzy przegrali w walce z kryzysem gospodarczym..

Do roku 1931 ruch wolnej ekonomii rozprzestrzenił się na całe Niemcy, wciągając ponad 2000 korporacji do systemu wymiany „Wära”. Niestety, w listopadzie 1931 r eksperyment ten został zablokowany przez Niemiecki Bank Centralny. Długotrwała ekonomiczna stagnacja dopomogła następnie Hitlerowi dojść do władzy, ze znanymi ogólnie konsekwencjami.

Stan Szopa
http://swietoradosci.most.org.pl

Komentarzy 19 do “Historia pieniądza przyszłości (2)”

  1. Obserwator said

    To co jest w tych artykułach podane jest sto razy lepiej i dokładniej opisane w książce Chińczyka, SONG HONGBINGA, w przekładzie Tytusa Sierakowskiego, pt. „WOJNA O PIENIĄDZ”, związanego ze światową finansjerą, który powrócił do Chin na stałe. Celem jego książki jest ukazanie, poczynając od XVIII stulecia, dziejów wielkich machinacji i oszustw w świecie międzynarodowych finansów, a także ujawnienie sprawców tych wydarzeń, ich strategicznych celów i użytych metod. Odpowiada na pytanie, jak będzie wyglądał ewentualny atak finansowy na Chiny, oraz w jaki sposób Chińczycy mogli by stawić czoła próbom narzucenia obcej kontroli. Ujawnia też machinacje amerykańskich (żydowskich) bankierów powiązanych z monarchią brytyjską, finansujących Hitlera i całą zaplanowaną przez nich II wś, oraz wszelkie rewolucje. To książka której boi się zachód. W tej książce nie ma gdybania, są podane fakty, z którymi SONG HONGBING się zapozna pracując w zachodnich bankach.
    jej tematy:
    1. Rodzina Rothschildów; „niedźwiedzia droga” najbogatsza rodzina świata
    2. Wojna stuletnia: bankierzy kontra prezydenci USA
    3. Rezerwa Federalna: prywatny bank centralny
    4. Wielka wojna, Wielki kryzys i wielkie zyski
    5. „Nowa Polityka” taniego pieniądza
    6. Elitarny klub rządzący światem
    7. Ostatnia bitwa w obronie uczciwego pieniądza
    8. Niewypowiedziana wojna o pieniądz
    9. Śmierć dolara i powrót do kursu złota
    10. Spojrzenie w przyszłość
    Posłowie: Klika opinii na temat otwarcia chińskiego systemu finansowego
    Dodatek: Gwałtowny wzrost amerykańskiego długu i redukcja światowej płynności finansowej.

    Dystrybucja: tel: 71 339 43 07; e-mail: info@WydawnictwoWektory.pl
    klsiążka liczy 321 stron ISBN 978-83-60562-45-1
    http://www.WydawnictwoWektory.pl

  2. p.e.1984 said

    (…) Nie podano wówczas nigdzie głównej przyczyny “cudu”, jakim była nieopłacalność oszczędzania Wära. Gdyby właściciel kopalni wypłacał górnikom w markach, zamiast w Wära, jego wysiłek poszedłby na marne – pieniądze zmieniłyby jednego lub dwóch właścicieli, z których każdy starałby się zaoszczędzić ich jak najwięcej w tamtych trudnych czasach, a po krótkim czasie pan Hebecker dołączyłby do tysięcy innych, którzy przegrali w walce z kryzysem gospodarczym. (…)

    Więcej na temat tego zjawiska:
    Prędkość obiegu pieniądza a parytet złota (http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/27/druk-pieniadza-parytet-zlota-i-recesje/#Predkosc_Obiegu_Pieniadza).

  3. Pokręć said

    Zaczynam powoli coś kapować. faktycznie, kontrolowany podatek od oszczędności powoduje, że pieniądz krąży i nie opłaca się go trzymac w materacu.
    Ale KONTROLOWANY podatek, o stałej stopie, np. 1% kwartalnie, czy nawet miesięcznie a nie jakieś wynalazki „drukujemy pieniądze żeby pokryc nimi wydatki budżetu”. I nikt nie drukuje forsy bez pokrycia – tak jak w przykładzie z Waera, gdzie kwity były wystawiane na węgiel. Tak, że robotnik wydobywający węgiel mógł za te kwity część wydobytego węgla kupić bezpośrednio, albo kupić coś za kwity w sklepie.
    Jesli pieniądz jest emitowany POD ZASTAW wyprodukowanych dóbr (zboża, węgla, ropy…), to ma pokrycie.
    Są też inne modele o jakich czytałem, np. o modelu kredytu społecznego – tez ciekawa teoria, ma tylko jeden słaby punkt, w niej podaż pieniądza kontroluje rząd i nim finansuje de facto roboty publiczne – budowę dróg, mostów, budynków publicznych… Z doświadczenia wiem, że jak rząd cos kontroluje, to wychodzi z tego kiszka w dającej sie przewidziec perspektywie czasowej. nawet, jak pierwszy rząd, który coś takiego wprowadził, będzie uczciwy i rzetelny, to po kilku zmianach władzy okaże się, że kolejny rząd będzie chciał zapewnić sobie drugą kadencję…

  4. AlexSailor said

    Spadek wartości pieniądza w czasie jest zabójczy dla państw, społeczeństw, narodów, rodzin i jednostek.
    Powyższe przykłady wychwalają podatek nałozony na posiadane pieniądze, ba ma to być lekarstwem na kryzys wywołany właśnie inflacją (przede wszystkim) i skutecznie leczony (podsycany) również spadkiem wartości pieniadza przez jego druk.
    Przecież to absurd.
    Gorący pieniądz powoduje szybki jego obieg w gospodarce, co jest JEDYNĄ zaletą takiego rozwiązania. Moim zdaniem też nie do końca.
    Może zamiast bawić się przykłady, co do których nie wiele wiemy – to właśnie szczegóły decydują, lepiej zastanowić się co powoduje gorący pieniądz.
    Starsi powinni pamiętać lata wysokiej inflacji w Polsce, kiedy pieniądz emitowany był bez długu przy wysokim oprocentowaniu ujemnym, NIGDY nie pokrywającym odsetek od lokat bankowych.
    Co zatem powoduje gorący, ujemnie oprocentowany pieniądz:
    1. Każdy, kto może stara się go pozbyć kupując NIEPOTRZEBNE lub mało potrzebne rzeczy.
    I tak w PRL-u mieliśmy po dwie meblocianki w piwnicy, trzy telewizory, siedem serwisów, worek mąki zjedzony przez robale i podobne.
    2. Każdy, kto ma jakieś rezerwy stara się wymienić tracący na wartości pieniądz na taki, który nie przynosi straty, albo mniejszą.
    W ten sposób państwo niemieckie i usa lokowały w kieszeniach obywateli PRL-u dziesiątki miliardów bezwartościowych papierków w zamian za pracę i realne dobra, czym dodatkowo zwiększano inflację.
    3. Wszelkie dobra trwałe, w tym nieruchomości (w PRL-u za takie uważany był samochód) osiągają nierealne ceny.
    Złoto, srebro, świecidełka szybują cenowo w górę.
    4. Obecnie gorące pieniądze wymieniane zostaną wymienione na papiery (bez)wartościowe, jak akcje, obligacje i podobne.
    Każdy, kto ma większe rezerwy finansowe uciknie z nimi w jakieś papiery (bez)wartościowe. Pieniądze będą trzymać ci, którzy mają mało.
    5. Odsetki od kredytów wzrosną co najmniej o ujemne oprocentowanie pieniądza. BO NIKT NIE BĘDZIE POŻYCZAŁ, NATOMIAST WSZYSCY BĘDĄ WYDAWAĆ. Nikt nie będzie dokładał do kredytów, a każdy chciałby kredyt, który bez kiwnięcia palcem mu się spłaci. To chyba jasne. Ponieważ kredyt musi byc ograniczony w racjonalny sposób pod groźbą destrukcji systemu płatniczego, KTOŚ będzie decydował o podarowaniu kredytu (tak jak dziś o dotacjach z UE).

    Ale to wszystko da się jeszcze przeżyć, ominąć, przeczekać. Są gorsze rzeczy.

    6. Największym problemem będzie zaniechanie oszczędzania, w tym oszczędzania na wydatkach. Inaczej rozrzutność.
    Wszelkie nadwyżki niepotrzebne do utrzymania, wszelkie wyrzeczenia, skromne życie, staną się bezsensowne.
    Zasoby naturalne, w tym energetczne, to jest możliwość ich dostarczenia na rynek, są ograniczone.
    Po co jeździć czteroletnim samochodem, skoro można oddać go na złom i kupić nowy, po czekać z remontem mieszkania pięć lat, skoro można zrobić go co roku, po co spędzać urlop na malowaniu płotu i uprawie ogródka, skoro można pojechać za granicę 3 razy po tygodniu.
    Tymczasem odwrotne działanie powoduje oszczędność zasobów, co z kolei daje ich akumulację i zdolność inwestycyjną.
    Zamiast szastać pieniędzmi na uciechy, można je zainwstować po uprzednim uskładaniu z procentem nieujemnym, np. w jacht, mieszkania na wynajem (w tym udział w nich), zakup całego lub udziału w przedsiębiorstwie.
    Inwestowanie ZAOSZCZĘDZONYCH nadwyżek spowoduje uwolnenie od konieczności pracy w celu utrzymania się.

    7. Nastepnym skutkiem gorącego pieniadza będzie brak motywacji do pracy poza niezbędną do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Będzie degeneracja społeczeństwa. Bo po co pracować więcej, dłużej, a nie mniej i krócej, jeśli korzyści z tego żadnej.
    Szczególnie ci, którzy z natury nie są rozrzutni, przestaną mieć motywację do pracy, a także ci, którzy wiecej zarabiają.
    Ile można miec ciuchów, ile zjeść kawioru, ile odbyć wycieczek, bo na jacht to już się nie zaoszczędzi.
    W efekcie powstanie syndrom pańszczyźnianego, który robi tylko tyle ile musi i ma wszystko gdzieś.
    Demoralizacja społeczeństwa gorącym pieniadzem przygotuje jej doskonale do wprowadzenia ustroju niewolniczego.
    Natomiast tam, gdzie pracę bedzie można akumulować i inwestować przez dodatnei oprocentowanie pieniądza, urośnie potęga moralna, militarna i polityczna społeczeństwa.

    SUMUJĄC.
    Ujemnie oprocentowany pieniądz jest rozwiązaniem dobrym w społeczęństwie niewolników i biedaków, typu chłop pańszczyźniany.
    Wolny człowiek musi posiadać własność uniezależniającą go od kaprysów władzy.
    Aby tą własność zdobyć, a nei odziedziczyć, musi mieć możliwość akumulacji swojej pracy i swoich oszczędności, co uniemożliwia gorący pieniądz.

    Zastosowanie piniędza ujemnie oprocentowanego spowoduje ruine społeczeństwa i upadek jego organizacji życia zbiorowego zwanego państwem.
    Nawet gdyby taki twór mógł trawć, to zostanie on zmiażdżony przez państwa i społeczęństwa akumulujące i inwstujące zasoby (nie kapitał – bo to słowo jest niejednoznaczne) na poziomie jednostek i rodzin.
    Poza tym NIE DA SIĘ namówić ludzi do używania pieniądza gorącego bez użycia siły.

  5. AlexSailor said

    Ad. 3 @Pokręć
    Nie tędy droga.
    To właśnie banksterzy są zainteresowani w jak najniższych, a niższe niż zero jest ujemne, oprocentowaniu emitowanego obecnie pieniądza.
    Jeden z nich stwierdził publicznie, że pieniądze należałoby zrzucać ludziom z helikopterów, tylko, że nie można tego zrobić.
    Pewnie dlatego, żeby się kapnęli o co chodzi.

  6. AlexSailor said

    Jeszcze odniosę się do przykładu egipskiego z pierwszej części.
    Odebrane po kilku miesiącach zboże, mimo, że z potrąceniam jakiejś części „na koszty przechowania”, mogło mieć wartość dużo wiekszą niż zdeponowane, tak, że przykład ujemnego oprocentowania pieniądza byłby tu nieuprawniony.

    O tym co działo się w Egipcie wiemy tak mało, że możemy to traktować jedynei jako ciekawostkę.

  7. Pokręć said

    Czytam, z otwartym umysłem, staram się dla eksperynmentu otworzyć na różne opinie i usiłuje sobie wyrobic zdanie.
    A pieniądz emitowany pod zastaw dóbr, ale nieobciążony podatkiem inflacyjnym nie będzie dobry?
    Właściciel kopalni wyemituje bony na posiadany węgiel i będzie go wydobywał dokładnie w takim tempie, w jakim go będzie sprzedawał – ni mniej, ni więcej. Nie będzie miał kosztów magazynowania. PO PROSTU. Podobnie rolnik nie będzie produkował więcej zboża niż to jest potrzebne, żeby nie musieć magazynować. Owszem, ludzie mogą sobie kwity na zboże czy węgiel schowac do materaca, ale to będzie oznaczało, że jak będa chcieli te kwity zrealizowac w dużej ilości i natychmiast, to będą musieli poczekać – i tu jest ów podatek inflacyjny – w ryzyku, że jak ktos wyjmie z materaca kwitki na milion ton węgla, to będzie musiał poczekac aż kopalnia ten węgiel mu wydobędzie. No i trzymając kwitki ryzykuje, że kopalnia może zbankrutować albo węgiel się skończy…
    Pierdolca mozna dostać.

    A teraz historyjka bez pieniędzy, na której wykształciuchy padają na ryj, obnażająca poziom demagogii różnych ekonomicznych celebrytów:

    2 cukrownie, jedna po wschodniej stronie Odry, druga po zachodniej. Obie należą do tego samego koncernu (niemieckiego) i produkują na ten sam rynek zbytu cukier po takich samych cenach hurtowych. Na Odrze nie ma granicy celnej, cukier można przewozić przez most na rzece w dowolnych ilościach swobodnie i bez kontroli.
    Dwaj robotnicy: Polak i Niemiec produkują w tych fabrykach na identycznych maszynach cukier z tego samego surowca – z buraków cukrowych podobnych odmian, z podobną zawartością cukru. Obaj po miesiącu wyprodukowali dla swojego pracodawcy tą samą ilośc cukru. Nieważne, czy Polak w tym czasie strajkował przez 2 dni w tygodniu i miał roszczeniowe nastawienie a Niemiec był wydajny i harował 7 dni w tygodniu z niemiecką metodycznością i nadludzkim (jak to Niemiec) – poswięceniem. Wyprodukowali tą sama ilość cukru (bo de facto ilośc cukru zalezy od maszyn bardziej, niz od ciężkości pracy, robotnik tak naprawdę tylko kontroluje maszyny i rusza wajchami uważając, żeby surowiec trafił gdzie trzeba, produkt w swoje miejsce a odpad – na hałdę). Praca może nie jest bardzo lekka, ale nikt na plecach buraków ani cukru w cukrowni nie nosi, jak sądzę. Po miesiącu obaj robotnicy idą do sklepu i chcą kupić produkowany przez siebie cukier. Dlaczego niemieckiego robotnika stać na 4 razy więcej cukru niz polskiego, skoro wykonali taką sama pracę (mierzoną wyprodukowanym cukrem, jeden np. sprytem drugi, powiedzmy, pracowitością) dla swojego pracodawcy?
    Nie znalazłem wykształciucha, co by się nie zaciukał. Próba wyjasnienia przez kursy walut nie powiedzie się, bo w tej historyjce nie ma pieniądza – jest praca polegająca na wyprodukowaniu cukru i nabywanie części tego cukru za swoja pracę. Jak robie w piwnicy stołek, to mam stołek, jak produkuję cukier – to mam cukier. Gdzie tu jest błąd? Bo wychodzi z tej historyjki, że 1 x praca = 1 x praca a 4 kg. cukru = 1 kg. cukru. Coś takiego w przyrodzie oznacza, że gdzies mamy jakieś niezauważone źródło bądź ściek jakiejs wielkości fizycznej. W ekonomii – że ktoś gdzieś kradnie albo bawi sie w św. Mikołaja.

  8. Pokręć said

    A! Już wiem, kto, to Bernanke miał ksywkę „Helikopter”?

  9. AlexSailor said

    Ad. 7 @Pokręć
    Ich druk pieniądza nie wiele kosztuje, prawie nic.
    Chodzi o to, by wepchać go ludziom, to jest by z własnej woli się nim posługiwali.
    Bez pieniądza żyć raczej trudno.
    Dlatego dla banksterów najważniejsze jest utrzymanie ich papierowego pieniądza w obiegu.
    Już na nim zarobili niewyobrażalne krocie, tak wszystko poukładali, że dostają za wyemitowany pieniądz odsetki (nie waże w sumie jakie).
    Na dobrą sprawę mogą sobie nawet odpuścić zyski z kilku lat i rozdać ludziom pieniądze bez, a nawet z ujemnym procentem.
    Jeśli społeczeństwo nie spłaci zaciągniętych w pieniądzu ukręconym z powietrza odsetek, to system padnie i nic nie dostaną, a może jeszcze stracą władzę (efekt domina).
    Jeżeli zaś utrzymają system, to dostaną odsetki, w przyszłości realne, a na dodatek dalej będą mogli wpuszczać legalnie fałszywy pieniądz.
    Nie mogą dać dłużnikowi hipotecznemu pieniędzy do ręki, bo to rozwali im system, ale mogą przez inflację zmnijeszyć jego obciążenia, co na jedno wychodzi.
    Bonusem będzie zrujnowanie klasy średniej, która nie może tak łatwo swoich niewielkich pieniędzy zainwestować.
    Dlatego spadek pieniądza w czasie jest złem. Jest kradzieżą.
    Prawdziwy pieniądz, jak złoto, srebro, sól, alkohol, miód, a nawet miedź nie podlega ze swej natury inflacji.
    Owszem. Wino może się skwasić, a słoik z miodem rozbić, ale to tak jak zgubienie kawałka złota.

  10. EKO-LAS said

    Ad.4
    „Ujemnie oprocentowany pieniądz jest rozwiązaniem dobrym w społeczęństwie niewolników i biedaków, typu chłop pańszczyźniany.”

    Zakładając istnienie zróżnicowanego społeczeństwa, w którym 70% stanowią niewolnicy i biedacy typu „chłop pańszczyźniany, – czy jest możliwym w takim społeczeństwie, funkcjonowanie modelu zapewniającego równoczesne korzyści zarówno niewolnikom i biedakom jak też wolnym ludziom?

  11. p.e.1984 said

    Poniższy tekst nie oznacza, że nie istnieją problemy związane z pieniądzem deprecjonującym się w czasie (realizacja techniczna koncepcji wiązałaby się z kosztem egzekwowania tej deprecjacji – np koniecznością okresowej wymiany banknotów; realizacja obiegu bezgotówkowego pieniądza z Wörgl byłaby o wiele tańsza i łatwiejsza). Chodzi tylko o pokazanie „błędów i wypaczeń” w agumentacji AlexSailor‚a.

    Wśród neoliberalnego narybku jest nieco dyletantów posiadających zdolności pisania obszernych tekstów pełnych głupot. Klecą je bez pojęcia, sklejając jakieś okruchy „prawd”, które im sprzedali ich guru, nigdy jednak nie potrafią się zdobyć na całościowe spojrzenie na problem, do którego się odnoszą.
    Ich działanie (tak zostali wytresowani) jest oparte o założenie, że większość odbiorców nie posiada wiedzy ekonomicznej – oraz da się łatwo złapać na „przykłady” (metoda stosowana przez Mikkego, Michalkiewicza i ich pomiot).

    AlexSailor napisał: Spadek wartości pieniądza w czasie jest zabójczy dla państw, społeczeństw, narodów, rodzin i jednostek.
    Oraz kur, krów, psów i kotów. W przyrodzie wszystko wymaga nakładów dla zachowania swoich wartości użytkowych – bądź niezależnie od nakładów je traci. Kilogram mięsa nie mrożony zepsuje się, hektar pola nie odchwaszczany – straci na wartości, prace polowe zaś kosztują. Złota ktoś musi pilnować, albo właściciel ryzykuje, trzymając je w materacu – co (to ryzyko) również jest jakimś kosztem przechowywania. Przez tysiąclecia ludzkość sobie z tymi problemami utraty wartości (lub łączenia przechowywania wartości z nakładami) przez środki wymiany radziła. Historia lichwy i deflacji jest krótsza od historii ludzkości bez lichwy i bez deflacji.

    AlexSailor napisał: Powyższe przykłady wychwalają podatek nałozony na posiadane pieniądze, ba ma to być lekarstwem na kryzys wywołany właśnie inflacją (przede wszystkim) i skutecznie leczony (podsycany) również spadkiem wartości pieniadza przez jego druk.
    Gdyby AlexSailor cokolwiek rozumiał z tego, o czym pisze, wiedziałby, że pieniądz tracący na wartości jest lekarstwem na kryzys wywołany deflacją. Niech sobie doczyta, jaką to inflację odnotowano w krajach dotkniętych recesjami: Druk pieniądza, parytet złota i recesje(http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/27/druk-pieniadza-parytet-zlota-i-recesje/). Ma tam opisane jeszcze inne sprawy, między innymi paradox of thrift.

    AlexSailor napisał: Przecież to absurd. Gorący pieniądz powoduje szybki jego obieg w gospodarce, co jest JEDYNĄ zaletą takiego rozwiązania. Moim zdaniem też nie do końca.
    Może zamiast bawić się przykłady, co do których nie wiele wiemy – to właśnie szczegóły decydują, lepiej zastanowić się co powoduje gorący pieniądz.

    Szczegóły są ważne. Okoliczności, w których wprowadzono określony mechanizm zmniejszania wartości pieniądza w czasie są bardzo istotne: Prędkość obiegu pieniądza a parytet złota. Niech sobie AlexSailor poczyta, może mu co przebłyśnie.

    AlexSailor napisał: Starsi powinni pamiętać lata wysokiej inflacji w Polsce, kiedy pieniądz emitowany był bez długu przy wysokim oprocentowaniu ujemnym, NIGDY nie pokrywającym odsetek od lokat bankowych.
    Ekonomista czytając ten bełkot może tylko zgadywać, o co mogło „ałtoró” chodzić.
    Znacznie gorzej polskiej gospodarce przysłużyło się „urealnienie” oprocentowania lokat przez L. Balcerowicza. To wykończyło bardzo dużą część polskich przedsiębiorstw i zadłużyło polską wieś.
    Inflacja w PRL była efektem żądań płacowych Solidurności – którym nie towarzyszył wzrost produktywności pracowników, wręcz przeciwnie – strajki ją bardzo zmniejszyły. Proponuję poszukać sobie list otwarty do doradców i ekspertów „Solidarności” prof. Wacława Wilczyńskiego zamieszczony w tygodniku „Polityka” z 11 lipca 1981. No, ale wiadomo, jak mały neoliberał nie postraszy PRLem, to guru i koledzy nie pogłaszczą po główce.

    Pieniądz jest środkiem wymiany i dla zapewnienia sprawnej wymiany wystarczy, że traci na wartości wolniej niż dostępne w gospodarce substytuty.
    AlexSailor napisał: Co zatem powoduje gorący, ujemnie oprocentowany pieniądz:
    1. Każdy, kto może stara się go pozbyć kupując NIEPOTRZEBNE lub mało potrzebne rzeczy.

    Nie, bo jeśli te rzeczy tracą wartość szybciej niż pieniądz (pamiętamy o kosztach przechowania, to też „utrata wartości”!)- to po co?

    AlexSailor napisał: I tak w PRL-u mieliśmy po dwie meblocianki w piwnicy, trzy telewizory, siedem serwisów, worek mąki zjedzony przez robale i podobne.
    Przeżyłem sporą część życia w PRL, nie pamiętam, żebybm miał w piwnicy opisane przedmioty. Pan AlexSailor pisze najwyraźniej o rzeczywistości, którą zna tylko z filmów Barei (jak większość neoliberalnych/libertariańskich pętaków oceniających to, czego nie widzieli).

    AlexSailor napisał:
    2. Każdy, kto ma jakieś rezerwy stara się wymienić tracący na wartości pieniądz na taki, który nie przynosi straty, albo mniejszą.

    Jak wyżej – plus – należy się zastanowić, na ile wygodnym substytutem pieniądza będą np. torebki cukru czy sztabki złota. Jeśli większość przyjmuje tracący na wartości pieniądz, a torebki cukru mało kto, mamy popyt transakcyjny na pieniądz.

    AlexSailor napisał: W ten sposób państwo niemieckie i usa lokowały w kieszeniach obywateli PRL-u dziesiątki miliardów bezwartościowych papierków w zamian za pracę i realne dobra, czym dodatkowo zwiększano inflację.
    Bzdura. Jeśli ludzie kupili waluty zagraniczne, to wycofali popyt na dobra i usługi z rynku – w efekcie inflacja w PRL spadła, a nie wzrosła.

    AlexSailor napisał:
    3. Wszelkie dobra trwałe, w tym nieruchomości (w PRL-u za takie uważany był samochód) osiągają nierealne ceny.

    A to w jaki sposób? Pieniądza nie przybywa w obiegu, tylko traci on na wartości, jak w Wörgl (po miesiącu złotówka wymaga opłaty np. 1gr, żeby móc być używaną w obiegu). W czasach hiperinflacji, takiej że pieniądz coraz szybciej traci na wartości, ludzie mogą się rzucać na towary (bo nie wiedzą,czego oczekiwać), natomiast w czasach znanej i stałej (planowej) deprecjacji wartości pieniądza w czasie – co miałoby podnosić ceny dóbr?

    AlexSailor napisał: Złoto, srebro, świecidełka szybują cenowo w górę.
    Patrz odpowiedź do 1.

    AlexSailor napisał:
    4. Obecnie gorące pieniądze wymieniane zostaną wymienione na papiery (bez)wartościowe, jak akcje, obligacje i podobne.

    Tylko jeśli w nowym systemie finansowym pozostawionoby je jako dziurę. Co do obligacji – odniosę się do nich za chwilę, razem z kredytem, bo obligacje to nie papiery wartościowe, tylko uprzedmiotowiony (i zwirtualizowany na potrzeby obrotu elektronicznego) kredyt.

    AlexSailor napisał: Każdy, kto ma większe rezerwy finansowe uciknie z nimi w jakieś papiery (bez)wartościowe. Pieniądze będą trzymać ci, którzy mają mało.
    Przecież pieniądz pełni funkcje transakcyjne, a nie tezauryzacyjne. Cała idea przedstawiona w artykule właśnie na tym polega.

    AlexSailor napisał:
    5. Odsetki od kredytów wzrosną co najmniej o ujemne oprocentowanie pieniądza. BO NIKT NIE BĘDZIE POŻYCZAŁ, NATOMIAST WSZYSCY BĘDĄ WYDAWAĆ.

    Oczywiście, że będą tacy, którzy zechcą pożyczać. Po pierwsze – odsetki mogłyby być nawet ujemne, byle utrata wartości była niższa niż dla alternatyw inwestycyjnych. Po drugie – są na świecie systemy finansowe, w których oprocentowanie depozytów jest zerowe (bankowość islamska) i nie chylą się ku upadkowi (mimo, że inflacja jest tam niezerowa). Po trzecie – system bankowy przy walucie wzorowanej na Wörgl mógłby oferować właśnie możliwość uchronienia depozytów przed utratą wartości (zamiast oferować oprocentowanie) – ale tylko dla lokat terminowych np. na rok i więcej – depozyty typu ROR podlegałyby deprecjacji jak pieniądz papierowy.

    AlexSailor napisał: Nikt nie będzie dokładał do kredytów, a każdy chciałby kredyt, który bez kiwnięcia palcem mu się spłaci.To chyba jasne. Ponieważ kredyt musi byc ograniczony w racjonalny sposób pod groźbą destrukcji systemu płatniczego, KTOŚ będzie decydował o podarowaniu kredytu (tak jak dziś o dotacjach z UE).
    To rozumowanie byłoby poprawne pod warunkiem, że kredytobiorca nie musiałby oddać kwoty, którą pobrał, tylko pomniejszoną o deprecjację. Ale w tekstach brak w ogóle rozważań o systemie finansowym, zatem tylko sobie fantazjujemy, jak taki system finansowy mógłby działać. Ciekawe, dlaczego pan AlexSailor zakłada, że system finansowy byłby skonstruowany najgłupiej jak się da.

    AlexSailor napisał:
    6. Największym problemem będzie zaniechanie oszczędzania, w tym oszczędzania na wydatkach. Inaczej rozrzutność.

    Ja jakoś tego problemu w tym systemie nie widzę, ale mi nikt Misesem mózgu nie wypłaszczył.

    AlexSailor napisał: Wszelkie nadwyżki niepotrzebne do utrzymania, wszelkie wyrzeczenia, skromne życie, staną się bezsensowne.
    Bynajmniej. Patrz 1, 2, 5. Albo w ogóle myśl.

    AlexSailor napisał: Zasoby naturalne, w tym energetczne, to jest możliwość ich dostarczenia na rynek, są ograniczone.
    Po co jeździć czteroletnim samochodem, skoro można oddać go na złom i kupić nowy, po czekać z remontem mieszkania pięć lat, skoro można zrobić go co roku, po co spędzać urlop na malowaniu płotu i uprawie ogródka, skoro można pojechać za granicę 3 razy po tygodniu.
    Tymczasem odwrotne działanie powoduje oszczędność zasobów, co z kolei daje ich akumulację i zdolność inwestycyjną.

    Stek bzdur. Gospodarki których państw są najbardziej marnotrawne w gospodarowaniu zasobami naturalnymi? Korporacje których państw najintensywniej niszczą środowisko naturalne? W których państwach konsunuje się więcej niż zarabia? Pewnie w tych, gdzie depozyty nie są oprocentowane, bo zakazano lichwy.

    AlexSailor napisał: Zamiast szastać pieniędzmi na uciechy, można je zainwstować po uprzednim uskładaniu z procentem nieujemnym, np. w jacht, mieszkania na wynajem (w tym udział w nich), zakup całego lub udziału w przedsiębiorstwie.
    Inwestowanie ZAOSZCZĘDZONYCH nadwyżek spowoduje uwolnenie od konieczności pracy w celu utrzymania się.

    Pewnie. Rodzina Rotschildów od pokoleń operuje zaoszczędzonym kapitałem, by utrzymywać się bez konieczności pracy. A AlexSailor przewiduje, że jeśli pieniądz będzie tracił wartość w czasie nie wszystkie rodziny będa mogły zostać Rotschildami. Z kolei jeśli wprowadzimy walutę złotą albo platynową i doprowadzimy do deflacji, albo pozostawimy system finansowy bez zmian – wszystkie rodziny mają gwarantowane, że staną się Rotschildami dzięki „zaoszczędzaniu nadwyżek”.

    AlexSailor napisał:
    7. Nastepnym skutkiem gorącego pieniadza będzie brak motywacji do pracy poza niezbędną do zaspokojenia podstawowych potrzeb. Będzie degeneracja społeczeństwa. Bo po co pracować więcej, dłużej, a nie mniej i krócej, jeśli korzyści z tego żadnej.
    Szczególnie ci, którzy z natury nie są rozrzutni, przestaną mieć motywację do pracy, a także ci, którzy wiecej zarabiają.

    Niech pan AlexSailor przypatrzy się tym wykresom http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/02/13/prawda-o-ubezpieczeniach-spolecznych-i-systemie-emerytalnym/#Ramka_1_Oszczednasci_Polakow„>Oszczędności Polaków zamiast pisać farmazony. A potem niech poszuka sobie rozłożonych na decyle oszczędności USAńczyków.

    AlexSailor napisał: Ile można miec ciuchów, ile zjeść kawioru, ile odbyć wycieczek, bo na jacht to już się nie zaoszczędzi. W efekcie powstanie syndrom pańszczyźnianego, który robi tylko tyle ile musi i ma wszystko gdzieś. Demoralizacja społeczeństwa gorącym pieniadzem przygotuje jej doskonale do wprowadzenia ustroju niewolniczego. Natomiast tam, gdzie pracę bedzie można akumulować i inwestować przez dodatnei oprocentowanie pieniądza, urośnie potęga moralna, militarna i polityczna społeczeństwa.
    Popatrz pan na tą potęgę za oceanem. I się Pan zastanów. Jeśli chodzi o inflację w USA – popatrz pan sobie do tekstu Druk pieniądza, parytet złota i recesje.

    AlexSailor napisał: SUMUJĄC.
    Ujemnie oprocentowany pieniądz jest rozwiązaniem dobrym w społeczęństwie niewolników i biedaków, typu chłop pańszczyźniany.

    Z tego co mi się zdaje mamy społeczeństwo niewolników i biedaków w Polsce, w USA – i nie tylko. A pieniądza z Wörgl tam nie ma, inflacja jest praktycznie zerowa. Więc jak to jest, panie AlexSailor? Nie mamy złotej waluty, czy gdzie tkwi problem?

    AlexSailor napisał: Wolny człowiek musi posiadać własność uniezależniającą go od kaprysów władzy. Aby tą własność zdobyć, a nei odziedziczyć, musi mieć możliwość akumulacji swojej pracy i swoich oszczędności, co uniemożliwia gorący pieniądz.
    Mieszasz pan problemy. Od tego jest prawo spadkowe i opodatkowanie spadku, żeby za dużo nie dziedziczyć. Ale jakże tak – państwo łapy precz od krwawicy moich rodziców dziadów, tak tam się woła u was, jak jest mowa o opodatkowaniu spadków i darowizn w obrębie najbliższej rodziny. Więc teraz nagle – nie dziedziczyć tylko oszczędzać. Pięknie. Odpowiedź masz pan w 6.

    AlexSailor napisał: Zastosowanie piniędza ujemnie oprocentowanego spowoduje ruine społeczeństwa i upadek jego organizacji życia zbiorowego zwanego państwem.
    Nawet gdyby taki twór mógł trawć, to zostanie on zmiażdżony przez państwa i społeczęństwa akumulujące i inwstujące zasoby (nie kapitał – bo to słowo jest niejednoznaczne) na poziomie jednostek i rodzin.

    Pan się powtarzasz co do aksjomatów jak zacięta płyta. Dlatego za komentarz starczy :”patrz wyżej”.

    AlexSailor napisał: Poza tym NIE DA SIĘ namówić ludzi do używania pieniądza gorącego bez użycia siły.
    Prawo Greshama/Kopernika. Hiperinflacja w Republice Weimarskiej. Okres inflacji w USA (lata ’70). Popatrzmy też na waluty złote: http://www.trystero.pl/archives/6448

    Ogólnie – dyskusja z adeptami austriackiej szkoły prania mózgu czy innymi neoliberałami/libertarianami/”wolnościowcami” to strata czasu. Internet jest pełen dyletantów, nieuków i grafomanów, którzy zalewają pseudoekonomicznym bełkotem a’la Mikke każde forum. Ludzi zdolnych to odkłamać jest niewielu i zwykle nie mają czasu. A zdezorientowana część społeczeństwa łyknie opowieści takich AlexSailorów. I zagłosuje na PO czy UPR czy „Nową (syjonistyczną) Prawicę”.

  12. Re: 3 Pokrec

    W Programie Kredytu Spolecznego rzad niczego nie FINANSUJE!!!
    Ustal to sobie w glowie raz na zawsze ze pieniadze niczego nie tworza!!!
    Pieniadze sa POKWITOWANIEM ZA WYKONANE DZIELO MATERIALNE rekami tworcow (producentow lub uslugodawcow).
    A wiec pieniadze sa anonimowa faktura, ktora rzad emituje na podstawie fizycznych dobr materialych.

    ===============================
    jasiek z toronto

    http://polskawaczaca.com

    PS Rzady sie moga zmieniac, ale jesli bedzie calkowity zakaz nakladania oprocentowania zawarty w konsttucji, to zmieniajace sie rzady niczego nie zmienia w Konstytucji…

  13. Pokręć said

    @12: zakaz lichwy jest ze wszech miar słuszny. Natomiast sprzeczać by się można było, ile ów rząd pokwitowań wystawi za dana pracę. Bo skoro pokwitowanie nic nie kosztuje, to rząd może za postawienie mostu wystawić 1000 kwitów, może wystawić 100 000 kwitów. Chyba, że organizowany jest przetarg na roboty…

    Jest jakiś system, który daje gwarancję poprawnego funkcjonowania, służby ludziom i inherentnie odporny na próby biurewskiego cwaniactwa?

    Co do konstytucji, to ona sobie może być, ale jeśli mamy trybunał konstytucyjny, którego orzeczenia sa ostateczne i nieodwołalne, to tak, jakby konstytucji nie było a zasady konstytucyjne były „dobierane” do sytuacji, czy zapotrzebowania bieżącego przez Trybunał Konstytucyjny. Załózmy, że w Konstytucji pisze, że trawa jest zielona. TK ogłasza wyrok i mówi, że trawa jest czerwona. I co zrobimy?

    Jest napisane, że ekstradycja polskiego obywatela jest zakazana. Dlaczego kiedyś wydano Belgii Cygana, obywatela Polski za morderstwo przypadkowego człowieka? Morderstwo morderstwem, ale konstytucja jest aktem prawnym najwyższej rangi – nie wolno łamać konstytucji, żeby zadośćuczynić aktowi prawnemu niższej rangi. Poza tym za morderstwo można sądzić w Polsce. Nie wiem, ale w Polsce powinno być prawo nakazujące sądzenie przestępstw kryminalnych popełnionych przez Polaków poza granicami Polski, jesli są przestępstwami wg. polskiego prawa. Na prostej zasadzie – robienie „bydła” za granicą to poza tym, że wymaga przykładnej kary, to jeszcze szkodzi wizerunkowi Polski.

  14. Pokręć said

    Uzupełnienie: w Polsce można (i nalezy) karac za przestepstwa popełnione za granicą, ale tylko jeśli jednocześnie i za granicą czyny te są przestepstwem. Np. handel marycha w Holandii jest legalny a posiadanie takowej w Czechach – legalne. Za takie czyny popełnione w wymienionych krajach w Polsce nie wolno sądzić Polaka, choc za torebkę maryski można w Polsce iść do więzienia. Ale ów Cygan mógł być sądzony w Polsce wg. polskiego prawa. Dlaczego go wydano Belgii łamiąc Konstytucję?

  15. Obserwator said

    Re 11 Brawo
    Dobrze wytknąłeś dzierżymordzie Aleksowi Sailorowi. To prymitywny dyktatorek robiący zbędny zamęt.

  16. EKO-LAS said

    Ad.13.
    „Natomiast sprzeczać by się można było, ile ów rząd pokwitowań wystawi za dana pracę”

    Zastanawia mnie, dlaczego nie można w prosty sposób, wysiłku wykonanej pracy równoważyć jej energochłonnością? Również na podobnej zasadzie można by obliczać wartości towarów.

    Ciekawi mnie jak wyglądałby w takim ujęciu, energetyczny bilans import-export dla Polski. Porównywanie spekulacyjnej wartości pieniądza niejednokrotnie przekłamuje rzeczywisty obraz opłacalnośći wymiany handlowej.

    Mam wrażenie, że dopiero porównanie PKB opartego o analizę „bilansu energetycznego” dałoby rzeczywistą ocenę realnych możliwości poszczególnych państw.

  17. AlexSailor said

    Ad. 11 P.e. 1984
    Jasno wyłożyłem Panu jakie mechanizmy związane są z pieniądzem inflacyjnym.
    Szkoda, że nie wysilił się Pan na minimum dobrej woli, tylko zalał wszystko szyderstwem.
    Skutkiem braku argumentów, poza wyśmiewaniem się z mojej opinii, w zasadzie nie można się odnieść do większej części pańskiej wypowiedzi.

    Rozumiem, że uważa Pan, że obciążenie Polaków dodatkowym podatkiem od posiadania pieniędzy pomoże im się wzbogacić w ten sposób, że będą jak najszybciej starali pozbyć się swoich pieniędzy, dzięki czemu nastąpi wzrost popytu na dobra wszelkie, szybki obrót pieniądza, a w konsekwencji powszechny dobrobyt.
    Ja twierdzę, że będzie dokładnie na odwrót – nastąpi powszechna bieda i na dodatek demoralizacja społeczeństwa.

    „Z tego co mi się zdaje mamy społeczeństwo niewolników i biedaków w Polsce, w USA – i nie tylko. A pieniądza z Wörgl tam nie ma, inflacja jest praktycznie zerowa. Więc jak to jest, panie AlexSailor? Nie mamy złotej waluty, czy gdzie tkwi problem?”
    Pan nie wie???
    Inne są powody w USA inne w Polsce. Odpowiem jak to jest w Polsce.
    Problem tkwi w sprowadzeniu ludzi do poziomu niewolników przez wprowadzenie socjalizmu stosowanego – niespotykanej i niepojętej grabieży oraz zrzeczenia się suwerenności i postępującej likwidacji Państwa Polskiego.

    Grabież wymieniona wyżej objawia się:
    1. Opodatkowaniem prawie zdecydowanej większości Polaków 85-90% podatkiem od owoców ich pracy.
    2. Stopniowym wywłaszczaniu narodu z jego własności przez nakładanie praw uniemożliwiających korzystanie z własności, tak jakby aparat urzędniczy państwa był współwłaścicielem jest własności.
    3. Odebraniem Polakom praw do dzieci, w zasadzie wszelkich praw, to jest upaństwowienie dzieci,
    4. Stworzeniu zakazów i nakazów wymuszających na Polakach absurdalne, samobójcze zachowanie.

    Utrata suwerenności i postępująca likwidacja Państwa Polskiego to:
    1. Poddanie praw krajowych prawom zagranicznym tworzonym co najmniej nie w interesie Polski i Polaków,
    2. Likwidacja przedsiębiorstw strategicznych i bazy naukowej bez żadnego uzasadnienia.
    3. Wyprzedaż, czasem darowizna, polskiego majątku państwowego, którego wszyscy jesteśmy udziałowcami, za ułamek wartości.
    4. Bezprawne zadłużenie Państwa Polskiego i jednostek samorządu i płacenie z tego tytułu odsetek, na które naród pracuje przy niewolniczym opodatkowaniu.
    4. Redukcja z 400 tys. do 80 tys. armii polskiej przy jej rozbrojeniu, poddaniu infiltracji i penetracji przez ośrodki obce, podporządkowanie jej struktury niepolskim interesom.
    5. Rezygnacja z posiadania systemu bankowego przez wyprzedaż banków obcym oraz podporządkowanie emisji pieniądza, stóp procentowych oraz kursów walut niepolskim interesom.
    6. Demoralizacja społeczeństwa przez zakłócenie relacji rynkowych spowodowanych rozdawaniem dotacji unijnych i krajowych finansowanych w rzeczywistości z absurdalnie wysokiego opodatkowania Polaków.
    7. Zdobycie przestrzeni świadomości społecznej w wyniku wojny informacyjnej przez obce ośrodki władzy, co umożliwia obsadzanie u władzy w Polsce ludzi realizujących nie koniecznie polski interes. A możliwe to jest przez przejęcie środków masowego komunikowania się przez obce ośrodki władzy i interesu.

    Co do utraty wartości pieniądza w czasie, to obecnie w Polsce występuje takie zjawisko na poziomie co najmniej 5% rocznie, to jest najlepsze lokaty bankowe nie pokrywają w zasadzie inflacji.
    Zatem rzeczywiście zdaje się Panu, że inflacji w Polsce nie ma. Jest. I nie będę już Pana obarczał jej obliczaniem, bo to już inna historia.

  18. AlexSailor said

    Ad. 11 P.e. 1984
    „Mieszasz pan problemy. Od tego jest prawo spadkowe i opodatkowanie spadku, żeby za dużo nie dziedziczyć. ”

    Czyżby popierał pan okradanie wdów i sierot pod pozorem podatku spadkowego?
    Przypominam, że jest to czyn wołający o pomstę do nieba.
    Ciekawi mnie w czym przeszkadza panu dziedziczenie majątku przez Polaków?

    Ja uważam, że: „Wolny człowiek musi posiadać własność uniezależniającą go od kaprysów władzy. Aby tą własność zdobyć, a nie odziedziczyć, musi mieć możliwość akumulacji swojej pracy i swoich oszczędności, co uniemożliwia gorący pieniądz.”
    Bardzo dobrze, jeżeli taką własność ktoś odziedziczy. Chodzi o to, by ci, którzy nie mieli szczęścia do spadku, byli w stanie taką własność sobie wypracować, a nie przez pokolenia nie móc jej nabyć stawali się ludźmi drugiej, zależnej od obcej łaski, kategorii.

    Mam wrażenie, że uważa pan moich rodaków za durni, którzy bezczynnie dadzą się okradać przez przeróżnych cwaniaków, którzy pod pozorem uczoności będą wprowadzać rozwiązania sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.
    Przymuszeni do życia w złodziejskim systemie będą się ratować walutą zastępczą, jak to było w PRL-u – wódką, kawą, obcą walutą, a bogatsi złotem, dziełami sztuki.
    Na dodatek wymuszenie systemu pieniądza tracącego na wartości czy podatku spadkowego powoduje konieczność utrzymywania opresyjnego i kosztownego aparatu kontroli bezustannie szpiegującego Polaków.
    Ludzie bogacą się oszczędnością i pracą, a nie płaceniem podatków od czegokolwiek, a od pieniądza w szczególności.

    To, że obecny system emisji pieniądza i sam pieniądz, są ponurym żartem ze zdrowego rozsądku, nie oznacza, że mamy włazić w jeszcze większe łajno, tym razem bezpośrednio prowadzące do ustroju niewolniczego.
    Przykłady emisji pieniądza tracącego na wartości w czasie, który osiągnął sukces, dowodzą absurdalności obecnego systemu emisji i niczego więcej.

  19. Re: 13 Pokrec

    „Natomiast sprzeczać by się można było, ile ów rząd pokwitowań wystawi za dana pracę. Bo skoro pokwitowanie nic nie kosztuje, to rząd może za postawienie mostu wystawić 1000 kwitów, może wystawić 100 000 kwitów. Chyba, że organizowany jest przetarg na roboty…”
    =========================
    Rzad jest wykonawca woli Narodu – Oczywiscie nie taki jaki jest obecnie – i na podstawie kontraktu (umowy) o dzielo z wykonawca, ktory wygral przetarg publiczny oferujac szybkosc i jakosc wykonania dziela (budynku) wraz calkwita wycena (kosztorysem), ktory to kosztorys stal sie podstawa dla Rzadu do wymitowania nowych banknotow, ktore staja sie sila nabywcza majac fizyczne pokrycie w wykonanym dziele (zbudowanym budynku).
    ========================
    jasiek z toronto
    http://polskawalczaca.com

    P.S. Rzad jest po to, aby reprezentowal interes Narodu, ktorego jest reprezentantem.
    Wiem, ze obecny „rzond” jest rowniez reprezentantem, ale nie Narodu Polskiego…

Sorry, the comment form is closed at this time.