Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co powinniśmy wiedzieć o nacjonalizmie ukraińskim

Posted by Marucha w dniu 2012-04-24 (Wtorek)

Artykuł z roku 2009, który przypomniał p. PiotrX – admin

Rozważania wokół książki Dmytro Doncowa „Nacjonalizm”

Kilka tygodni temu nasi południowo-wschodni sąsiedzi uraczyli nas zbeszczeszczeniem lwowskiego pomnika wystawionego w miejscu stracenia polskich profesorów, w czym brali udział również nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN. Umieszczony tam napis namalowany czerwoną farbą: „smiert Lacham”, nie pozostawia żadnych wątpliwości. Najbardziej jednak bulwersujące są wydarzenia ostatnich dni, kiedy to prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko został odznaczony doktoratem honoris causa przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Przyczyną oburzenia i różnorakich demonstracji grupowych i indywidualnych stał się fakt, iż Juszczenko jest człowiekiem dającym wielokrotnie wyraz swoim daleko idącym sympatiom dla ukraińskiego szowinistycznego nacjonalizmu o charakterze faszystowskim spod znaku OUN-UPA. Korzysta równocześnie z poparcia organizacji odwołujących się do faszyzmu ukraińskiego.

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wydał dekret w sprawie obchodów na szczeblu państwowym 65-lecia powstania UPA, a jednym z punktów tego dokumentu jest „przyspieszenie sprawy budowy pomnika Romana Szuchewycza (ps. Taras Czuprynka), dowódcy UPA i wielkiego kata Polaków oraz niszczyciela polskości”. Również we Lwowie w ramach obchodów 65-lecia UPA zostanie odsłonięty pomnik Stepana Bandery, szefa „frakcji banderowskiej” Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która stworzyła UPA – odpowiedzialną za ludobójstwo dokonane na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, czeskiej, a nawet i ukraińskiej, o innych niż szowinistyczne poglądach – na południowo-wschodnich Kresach II Rzeczypospolitej.

Czy taki człowiek jak Juszczenko zasługuje na tego rodzaju wyróżnienie jak doktorat honoris causa KUL? Odpowiedź jest niezwykle prosta. Nie. Przyznawanie mu takich wyróżnień jest hańbą, demoralizacją Narodu i zabijaniem w nim instynktu samozachowawczego. Jest mieszaniem pojęć i robieniem ludziom w głowach wielkiego zamętu, który może przynieść negatywne skutki w przyszłości.

Aby lepiej zrozumieć powagę sytuacji

Sięgnijmy po książkę Dmytro Doncowa „Nacjonalizm” – przetłumaczoną na język polski przez dr. hab. Wiktora Poliszczuka – podstawową pracę teoretyczną głównego ideologa integralnego nacjonalizmu ukraińskiego. Jest to książka ważna. Jej waga wydaje się tym większa, im bardziej energicznie dają o sobie znać w życiu politycznym Ukrainy wspomniane elementy skrajne i wrogie Polsce i Polakom.

„Nacjonalizm” Doncowa powinien być dla nas w dalszym ciągu poważnym ostrzeżeniem i dlatego tekst ten warto znać. Powinien on dotrzeć do świadomości możliwie najszerszych kręgów polskiej opinii publicznej. Na książkę tę będziemy patrzeć jako na istotny dokument odzwierciedlający charakter radykalnego skrzydła ukraińskiej myśli politycznej, które reprezentowała i właściwie nadal reprezentuje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i inne organizacje oraz środowiska poczuwające się do kontynuowania jej tradycji niezależnie od aktualnej nazwy. To właśnie one popierają Juszczenkę!

Nacjonalizm ukraiński okresu międzywojennego wsławił się na terenie II Rzeczypospolitej, gdzie funkcjonował i się rozwijał, działalnością terrorystyczną, sabotażową oraz szpiegowską wymierzoną przeciwko państwu polskiemu i Polakom. W latach drugiej wojny światowej doprowadził do krwawego ludobójstwa ludności polskiej zamieszkującej południowo-wschodnie województwa II Rzeczypospolitej. Jego działalność kosztowała życie od ok. 120 tys. do ok. 200 tys. osób. Jest więc fenomenem, który musi budzić zainteresowanie badaczy, a powinien być także brany pod uwagę z pełną powagą również i przez polityków praktyków. Nacjonalizm ten, mimo tak wielu zbrodni, które popełnił, jako teoria nie jest u nas bliżej znany. Na taki stan rzeczy złożyło się wiele czynników. Dlatego polskojęzyczne wydanie głównej pracy Doncowa jest świetną okazją, aby mu się dokładnie przyjrzeć, konstatując jego istotę, i wyciągnąć właściwe wnioski zarówno co do oceny jego minionej działalności, jak i perspektywicznych możliwości. Jak napisał jeden z publicystów paryskiej „Kultury”: „gdy chodziło [w latach II RP – przyp. B.G.] o znaczną część społeczeństwa [ukraińskiego – przyp. B.G.], a zwłaszcza o młode pokolenie, [Doncow – przyp. B.G.] był niemal wyłącznym władcą uczuć i myśli. Młodzi nacjonaliści z OUN widzieli w nim przywódcę z powszechnej nominacji, ideologa o niewątpliwym autorytecie, niemal narodowego proroka” [1].

Takie stwierdzenie nie powinno już pozostawiać żadnej wątpliwości co do faktycznej roli Doncowa w najnowszej historii Ukraińców i zamieszkujących wraz z nimi te same ziemie Polaków. Ocenę znaczenia jego doktryny uzupełnia wypowiedź, która wyszła spod pióra najlepszego jak dotychczas historyka ukraińskiego nacjonalizmu dr. hab. Wiktora Poliszczuka. Stwierdził on, że „istnieje oczywista spójność miedzy doktryną D. Doncowa, programowymi (i innymi) uchwałami i postanowieniami OUN oraz praktyką ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, poczynając od UWO [Ukraińska Wojskowa Organizacja – przyp. B.G.] poprzez OUN i na UPA [Ukraińska Powstańcza Armia – przyp. B.G.] kończąc, od 1920 do 1950 roku” [2].

Wątek walki z ukraińskim „prowansalstwem”

Wróćmy jednak do czynników, które zamazują właściwy obraz nacjonalizmu ukraińskiego, nieraz nawet sugerując, iż jest on zjawiskiem równorzędnym np. w stosunku do nacjonalizmu polskiego. Jest ich co najmniej kilka. Już w latach rządów sanacji obowiązywała doktryna, że Rosję sowiecką można rozbić przy pomocy narodów zamieszkujących w ZSRS, które jednak pragną niepodległości. Takim narodem mieli być przede wszystkim Ukraińcy. Dlatego też polityka w stosunku do tej mniejszości w Polsce była stosunkowo liberalna (tzw. eksperyment wołyński wojewody Henryka Józefskiego), a zakres swobód znaczny. Doktryna sanacyjna poprzestawała na koncepcji państwowej asymilacji mniejszości narodowych, wstrzymując się na tym polu przed polityką typowo nacjonalistyczną, która sugeruje konieczność wynaradawiania. Taka sytuacja oznaczała możliwość działania na obszarze II Rzeczypospolitej różnych organizacji i osób związanych z ukraińskim nacjonalizmem, byleby tylko nie wchodziły w konflikt z obowiązującym prawem i wykazywały się oficjalnie lojalnością w stosunku do państwa polskiego.

Z takiej sytuacji korzystał i Doncow przebywający na terenie Polski. Wydał on swój „Nacjonalizm” po raz pierwszy w Żółkwi leżącej nieopodal Lwowa. Ponadto jego doktryna wyłożona w tej książce miała charakter wyraźnie antyrosyjski, sugerując konieczność wyrwania narodu ukraińskiego z wszelkich wpływów rosyjskich, nie tylko w sensie politycznym, ale także mentalnym oraz kulturowym. Doncow walczył z ukraińskim „prowansalstwem”, rozumiejąc pod tym terminem duchowe uzależnienie Ukraińców od Rosji. Reprezentował więc tendencję wyrwania Ukrainy, i to pod każdym względem, z orbity wpływów rosyjskich. Taka postawa nie mogła być niemile widziana w ówczesnej Polsce, która popierała tzw. prometeizm, a również dzisiaj jest praktykowana w naszym kraju. W latach II Rzeczypospolitej uważano, iż nacjonalizm ukraiński da się skanalizować przeciwko Rosji sowieckiej, zyskując w ten sposób wyraźny atut i nic nie tracąc w zamian. Rachuby takie okazały się całkowicie błędne. Zauważano jedynie antyrosyjski i polityczny aspekt problemu ukraińskiego. I tak, jak można sądzić, myśli się dzisiaj! Tymczasem jest jeszcze jeden ważny czynnik w całej sprawie.

Ukraina, jak stwierdził Zbigniew Brzeziński, jako niepodległe państwo nie była wyśnionym ideałem milionów jej mieszkańców. Była pewnym kaprysem historii i „produktem” rozpadu Związku Sowieckiego [3]. Mieszkańcy południowej i wschodniej Ukrainy jeśli nie są Rosjanami, to zostali mocno zrusyfikowani. Inaczej jest na zachodzie kraju, który do roku 1939 stanowił część Polski. Tam nacjonaliści – kontynuatorzy OUN, mają zdolność „reanimacji” narodu i nadania mu z powrotem aktywnego charakteru po latach rusyfikacji i sowietyzacji. Są też oni wrogo nastawieni do Polski i Polaków, pielęgnując tradycję OUN i UPA oraz liderów tych organizacji, którzy z polskiego punktu widzenia są przede wszystkim ludźmi odpowiedzialnymi za zbrodnie ludobójstwa popełnionego na Polakach w latach wojny i zaraz po jej zakończeniu.

O roli ukraińskich nacjonalistów dla procesu owej „reanimacji” narodowej na Ukrainie tak pisał profesor Włodzimierz Pawluczuk w swojej książce poświęconej współczesnej Ukrainie: „Nie byłoby jednak niepodległej Ukrainy, nie byłoby historii narodu ukraińskiego jako narodu politycznego, walczącego o pełną niepodległość, gdyby nie nacjonalizm, gdyby nie UPA, gdyby nie narodowy fanatyzm jednostek opętanych szaleńczą ideą stworzenia z amorficznej ‚ruskiej’ masy bitnego, znaczącego dziejowo narodu. Los Ukrainy byłby podobny do losu Białorusi. Jeśliby wykreślić z dziejów Ukrainy zawartość ideową i działalność nacjonalistów, w tym przede wszystkim UPA, to kultura i historia Ukrainy nie zawiera treści, które by dawały szanse na legitymizację pełnej niepodległości tego kraju.

Dziewiętnastowieczni patrioci Ukrainy (…) nic nie mówili o niepodległej Ukrainie i – co więcej – nie myśleli o tym. Ale nie myśleli o tym nawet Hruszewski, Wynnyczenko, przywódcy Centralnej Rady Ukrainy w 1917 roku, postulując jedynie autonomię Ukrainy w ramach Rosji” [4].

Mając na uwadze powyższą konstatację, nie należy się dziwić, iż walka wypowiedziana przez Doncowa ukraińskiemu „prowansalstwu”, tak wyraźnie uwydatniona w jego „Nacjonalizmie”, musiała być dobrze przyjmowana przez wszystkich, którzy w silnej Rosji widzieli największe zagrożenie. Do nich należał również Jerzy Giedroyć. Będąc na jesieni 1939 roku pracownikiem polskiej ambasady w Bukareszcie, wydał Doncowowi polski paszport, co uchroniło tego ostatniego od trudnej sytuacji, jaka powstała w momencie załamania się II Rzeczypospolitej.

Spojrzenie na ukraiński nacjonalizm jedynie przez pryzmat jego antyrosyjskiego ostrza przysłaniało możliwość dostrzegania innych jego aspektów! A były one nie mniej ważne. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się zawarta w „Nacjonalizmie” filozofia człowieka i ściśle związana z nią filozofia społeczna oraz cała zaprezentowana tam aksjologia stanowiąca rdzeń szowinistycznego nacjonalizmu o skrajnym charakterze. Takiej aksjologii nie posiadał nigdy nacjonalizm polski w żadnej ze swoich odmian i dlatego próba stawiania znaku równości pomiędzy nim a nacjonalizmem ukraińskim stanowi albo wyraz złej woli, albo ewidentnej ignorancji w dziedzinie wiedzy o doktrynach politycznych. Doktryna nacjonalizmu ukraińskiego w takiej postaci, w jakiej ujmował ją Doncow w swoim „Nacjonalizmie” i w jakiej przyjęła się w OUN, wykazuje cechy faszystowskie pokrewne nazizmowi. Jej osnową jest tzw. darwinizm społeczny (teoria o nieuchronności walki wszystkich przeciwko wszystkim celem utrzymania się na powierzchni życia, akceptująca taką wyniszczającą walkę jako środek do wyselekcjonowania najlepszych.

Doktryna taka jest zaprzeczeniem wszelkiego humanitaryzmu zarówno w jego religijnym, jak i świeckim wydaniu), a jedną z zasadniczych funkcji umacnianie Ukraińców w nienawiści do innych narodów. Doktryna Doncowa pośrednio, poprzez propagowanie wartości właściwych „darwinizmowi społecznemu”, była przyczyną ludobójstwa dokonanego na Polakach, chociaż sam Doncow, jako mieszkaniec II Rzeczypospolitej, bezpośrednio nie wypowiadał się przeciwko nam.

Podstawowe zasady ideologii OUN Doncowa

Według niego, naród – „nacja”, stanowi osobny gatunek w przyrodzie. Nacje pozostają więc między sobą w stanie nieustającej wojny, walcząc o miejsce pod słońcem i prawo do istnienia. Innej dla nich alternatywy Doncow nie przewiduje. Tak widziany przez tego ideologa świat miał być światem wojen narodu ukraińskiego ze wszystkimi o przestrzeń, o panowanie i zniszczenie konkurentów i przeciwników. W takim świecie naród – „nacja”, staje się wartością najwyższą, wyrastając ponad Boga i wszystkie inne wartości szanowane przez cywilizowane narody. Hasłem, które propaguje Doncow, jest „Nacja ponad wszystko”. Stosunki panujące wewnątrz niej też miały być odbiciem świata zwierzęcego. Miała tam obowiązywać hierarchia, na czele której stałby wódz o nieograniczonej władzy. Widzimy tu wyraźnie strukturę właściwą faszyzmowi i hitleryzmowi. Wódz miałby do dyspozycji tzw. mniejszość inicjatywną – kategorię ludzi uznanych za lepszych wobec reszty narodu, który w swojej masie był traktowany dość pogardliwie. Ta „mniejszość inicjatywna” miałaby prawo stosowania w stosunku do reszty społeczeństwa „twórczej przemocy”, co oznaczało zapowiedź zupełnego nieliczenia się przewodniej elity z opinią społeczną i szerokiego stosowania przymusu i represji.

Taką praktykę widzimy już w obrębie UPA, gdzie terror w stosunku do jej członków był na porządku dziennym. Ową „mniejszością inicjatywną” była OUN. Widzimy tu więc dyktaturę jednej partii, która powinna zdynamizować i podporządkować sobie masy, a opornych i sceptyków po prostu usuwać lub nawet fizycznie zlikwidować. Aktywizacja narodu według Doncowa miałaby odbywać się zgodnie z pewnymi zasadami, które nazywał on „siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego”.

Na pierwszym miejscu ideolog ten stawiał „wolę”. Uznawał ją za czynnik decydujący o istnieniu narodu – „nacji”. W związku z tym pisał: „Na tej woli (nie na rozumie), na dogmacie (nie na udowodnionej prawdzie) (…) musi być zbudowana nasza narodowa idea”.
Drugim czynnikiem dla Doncowa była „siła”. Tu powoływał się na Darwina, mówiąc: „Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt”.

„Przemoc” to kolejna siła motoryczna ukraińskiego nacjonalizmu. Doncow poucza swoich czytelników, iż „bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono (…) przemoc, żelazna bezwzględność i wojna oto metody, przy pomocy których wybrane narody szły drogą postępu”, i dodaje za Sorelem: „przemoc to jedyny sposób, pozostający w dyspozycji (…) narodów zbydlęconych przez humanizm”.

Doncow tak rozumie rolę nacjonalistycznej elity – „mniejszości inicjatywnej”: „ustanawia [ona – przyp. B.G.] swoją prawdę, jedyną i nieomylną, młotem wbija tę wiarę i tę prawdę w zbuntowane mózgi ogółu, bezlitośnie zwalczając niedowiarków”. Tym samym wyklucza wszelki pluralizm, zapowiadając reżim totalitarny.

„Ekspansja” jako siła motoryczna nacjonalizmu ukraińskiego wynika z uznania narodu – „nacji”, za gatunek w przyrodzie. Doncow powołuje się tu na Woltera, według którego, „pragnienie świetności swego kraju oznacza pragnienie nieszczęścia swoich sąsiadów”, i dodaje od siebie: „ekspansji swego kraju wyrzeka się tylko ten, u kogo całkowicie obumarło poczucie patriotyzmu. Prawo ekspansji istniało, istnieje i istnieć będzie. Absurdem jest ogólnoludzki punkt widzenia w polityce”.

Doncow uznaje też Ukraińców, za naród wybrany. Według jego słów są oni „stworzeni z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”. Niektórzy kwalifikują takie stwierdzenia jako przejaw rasizmu.

Kolejnymi siłami motorycznymi ukraińskiego nacjonalizmu są: fanatyzm, bezwzględność i nienawiść. Według autora „Nacjonalizmu”, „fanatyk uznaje swoją prawdę za objawioną, którą mają przyjąć inni”. Stąd też płynie jego agresywność i nietolerancyjność w stosunku do innych poglądów. Fanatyzm, jak twierdzi Doncow, jest zbudowany nie na „cum” (z), a na „contra” (przeciw).

Także amoralność zajmuje ważne miejsce w katalogu cech ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku OUN. Celem „moralności” wyznawanej przez ten nacjonalizm jest „silny człowiek”, a nie „człowiek w ogóle”. Walce o byt, którą wyznają Doncow i jego uczniowie jako naczelną zasadę, obce jest moralne pojęcie sprawiedliwości i miłości. Według niego, tylko filistrzy oraz ludzie z „obumarłym instynktem życia” postępują moralnie i odrzucają wojnę, zabójstwa i przemoc. W przyrodzie nie ma bowiem humanizmu i sprawiedliwości. Jest tylko siła (życie) i słabość (śmierć).

Oto podane w największym skrócie podstawowe zasady ideologii OUN wyłożone w głównej pracy naczelnego ideologa ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncowa „Nacjonalizmie”. Jak widać, są one bliskie nazizmowi i co równie ważne, nadal znajdują akceptację co najmniej wśród części współczesnych Ukraińców.

Prawda pozwala uniknąć błędów

Takimi problemami dotychczas w Polsce się nie zajmowano, poprzestając na stronie praktycznej działalności ukraińskiego nacjonalizmu, i to dość często wyraźnie reglamentowanej przez koniunkturę polityczną. Problematykę tę w obszarze języka polskiego podjął dopiero dr hab. Wiktor Poliszczuk w serii swoich prac naukowych i popularnonaukowych [5]. Zagadnienia te wymagają spojrzenia interdyscyplinarnego, na które stać jest tylko niektórych badaczy. Ponadto koniunktura polityczna stwarza różne trudności, które dla niektórych wydają się wystarczającą zaporą, aby poniechać tej tematyki. Odpowiedzialni za zbrodnie ludobójstwa są obecnie uznawani na zachodniej Ukrainie za bohaterów. Otacza się tam kultem nawet takich zbrodniarzy jak Roman Szuchewycz czy Roman Kłaczkiwskyj. Głównemu przywódcy i inspiratorowi zbrodni Stepanowi Banderze buduje się panteony. Swojego pomnika doczekała się we Lwowie nawet dywizja SS – Ha-łyczyna, której członkowie wymordowali setki polskich mieszkańców Huty Pieniackiej, Podkarmienia czy Palikowy. Jest to chyba jedyny istniejący pomnik w Europie wystawiony na chwałę esesmanów! Na Ukrainie działają partie będące przedłużeniem OUN, a jak podkreśla profesor Włodzimierz Pawluczuk, nacjonalizm jako kierunek ideowy cieszy się tam estymą.

Polskie wydanie „Nacjonalizmu” Dmytro Doncowa powinno znacznie ułatwić odnośne studia nad ukraińskim nacjonalizmem i jego aksjologią oraz rozwiać niektóre wątpliwości. Kierunek ten, jak zauważano już wyżej, bynajmniej nie obumarł i nadal funkcjonuje na Ukrainie, wypełniając tamtejszą pustkę ideologiczną po zbankrutowanym komunizmie. „Nacjonalizm” Doncowa mówi nam, z kim i z czym mamy do czynienia. Nie zawiera on żadnych pierwiastków humanistycznych ani w wydaniu chrześcijańskim, ani laickim. Różni się też diametralnie od nacjonalizmu polskiego i od nacjonalizmów innych narodów, a w szczególności romańskich. Nacjonalizm polski równoczesny ukraińskiemu rozwijał się na tych samych ziemiach i opierał swoje zasady na etyce katolickiej, zapowiadając w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku budowę Katolickiego Państwa Polskiego Narodu [6].
Natomiast Doncow dyskredytował i wyśmiewał inne prądy występujące na Ukrainie, które mogły się legitymować pierwiastkami humanistycznymi. Zalecał też ich odrzucenie. Tych wszystkich aspektów nie brał pod uwagę Jerzy Giedroyć, jak też przedwojenni architekci polskiej polityki w stosunku do Ukraińców, którzy, jak się wydaje, przede wszystkim widzieli tylko jej antyrosyjski aspekt. Pomyłki te kosztowały bardzo drogo.

Na koniec trzeba dodać, z myślą o sceptykach, nieszczerych politykach oraz innych koniunkturalistach, że już przed II wojną światową nie kto inny jak Ukrainiec greckokatolicki, biskup Stanisławowa Grzegorz Chomyszyn, uznał nacjonalizm ukraiński w swoim wydanym w roku 1933 (także w języku polskim) i dziś już zapomnianym tekście pt. „Problem ukraiński” za „destruktywny”, a nawet „obłędny”, gdyż prowadzący do „światopoglądu pogańskiego” i „nienawiści”, i odrzucał go stanowczo [7]. Niestety, jego poglądy nie miały wielu zwolenników wśród Ukraińców. Szkoda też, że nie zauważali tego niektórzy ówcześni polscy politycy oraz współcześni zwolennicy poglądów Jerzego Giedroycia na zagadnienia stosunków polsko-ukraińskich.

Prof. dr hab. Bogumił Grott
Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego na Wydziale Filozoficznym w Instytucie Religioznawstwa.

1 J. Łobodowski, Dmytro Doncow – życie i działalność, „Zeszyty Historyczne” 1981, z. 55, s. 155.
2 W. Poliszczuk, Ideologia ukraińskiego nacjonalizmu, Toronto – Warszawa 1996, s. 112.
3 A. Strońska, Dopóki milczy Ukraina, Warszawa 1998, s. 123.
4 W. Pawluczuk, Ukraina – polityka – mistyka, Kraków 1998, s. 78-79.
5 Najważniejszą z nich jest: Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. 1-5, Toronto 1998-2003.
6 W. Nowosad, W walce o Katolickie Państwo Polskiego Narodu, Lwów 1938.
7 Tekst pt. „Problem ukraiński” został w języku polskim wydany w miesięczniku „Nasza Przyszłość” 1933, t. 29, s. 30.

08.07.2009r.
Nasz Dziennik

http://www.rodaknet.com/

Komentarzy 12 to “Co powinniśmy wiedzieć o nacjonalizmie ukraińskim”

  1. Trochę historyczny artykuł może wprowadzić w błąd czytelnika, który nie zna wogóle tematu Ukraina. Obecny prezydent Ukrainy znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji. Obejmując urząd zastał kraj doszczętnie rozgrabiony, zdewastowany i opanowany przez kryminogeną szarą strefę. Jego poprzednik doprowadził do takiego stanu rzeczy odwracając całkowicie uwagę społeczeństwa przez nadbudowę linii nacjonalistycznego patriotyzmu, na bazie zwyrodniałego i zbrodniczego dorobku OUN i UPA. Ówczesny prezydent Polski wspierając tzw. „Pomarańczową Rewolucję” zdawał się nie dostrzegać jej zgubnego charakteru dla Ukrainy i zarazem narastającego szowinizmu, wiernopoddańczo służąc amerykanom.Obecna decyzja KUL-u nadania wrogiemu Polsce i Polakom Juszczence nobilitacyjnego tytułu nie jest kontrowersyjna. Jest wręcz szokująca. No ale cóż można wymagać od włodarzy tej uczelni, którzy swojego prof. pozwolili sądzić o antysemityzm przez swojego pracownika naukowego na podstawie spreparowanych fałszywie pomówień. Niejaki dr Żak , włodarz miasta zaprasza czczący Banderę zespół muzyczny „Tartak”, na Juvenalia. Oj na teraźniejszych Kresach brak czci, wiary, godności i honoru.

    Czy celowo podpisuje się Pan „Walerian Dabrowskiosunku”? – admin

  2. RomanK said

    W zasadzie artykol prof Grotta powinien zaczac cala serie przedstawiona przez pana Piotrx i pana Gajowego Waclawa Maruche.
    Dodac nalezy czego nie zrobil prof Grott, ze teoria Docncewa nie bylo czyms unikalnym, ale jedna z wielu kopii tzw teori darwinizmu politycznego ,ktorego ojcem byl Friderich Wilhelm Nitzche..ktory -.jak sam twierdzi-l byl czystej krwi Polakiem z rodziny Nieckich(????)
    Jego teorie spowodowaly narodziny skrajnego nacjonalizmu w wydaniu szowinistyczno supremasistowskim.
    Doncew poszedl w tym kierunku za nim ruch polityczny nazistowski- ukrainski, tak samo- jak inne nazistowskie ruchy w wiekszosci krajow Europy wlacznei z Niemcami i ,,Polska.
    Konsekwencje wyboru takiej linii i doktryny politycznej doprowadzily do tego- co dobrze znamy.

    Fakt, ze wlasnie- jako partnerow po stronie Ukrainy wladze polityczne Polski- a zwlaszcza formacja prowadzona przez braci Kaczynskich wybraly neobanderowski pomiot..mowi sam za siebie!

    Na makabreske zakrawa fakt ,ze wlasnie Neo Pilsudczycy wybrali za partnerow NeoBanderowcow! Takie sabaty- jak w Pawlokomie czy wielu innych miejscach, ogromne zaangazowanie w Pomaranczowej Rewolucji i wlasnei poparcie bez zadnego uzasadnienia Juszczenki..budzi do dzis zdumienie i az sie prosi o dokladniejsze wyjasnienie.
    Porzadni ludzie Ukraincy przecierali oczy…co sie dzieje??? To niewiarygodne????
    Pytaja do dzis!!!!! Jest tyle politycznych ugrupowan i partii na Ukrainie, porzadnych, uczciwych ludzi……a „Polacy” za partnerow uznaja Banderowcow?????? to wlasnei nikt inny, ale ta formacja polityczna Unia Wolnosci i jej emanacjie PO , a zwlaszcza PiS uznajaca sie sie za Neopilsudczykowska w Polsce- zrobila najwiecej dla neobanderowskiej , antypolskiej formacji politycznej na dodatek marginalnej na Ukrainie,ograniczajcej swoje wplywy na terneny Podola i Wolynia,,bez znaczenia na reszcie terytorium Ukrainy mimo halsliwej propagandy i widocznosci medialnej,,,, rzucajac na szale zarowno przeszlosc ja ki przyszlosc Polski, Legitymizujac ja zarowno na Ukrainie. jak i w Europie!!!! Przez ten akt politycznego idiotyzmu wprowadzila na salony polityczne pariasa politycznego, gwarantujac kretynsko jego reputacje!!!! W ten sposob umorzyla wszelakie zobowiazania i zwolnila od odpowiedzialnosci za zbrodnie- jakie obciazaja jej konto! Wyciagnela ruch nazistowski neobanderowski z politycznego i historycznego smietnika…na samej Ukrainie i w Europie!

    Paradox??? Czy wazny element szatanskiego planu dotyczacego tej czesci Europy????
    , Ocencie sami…..
    NIkt -zadna polityczne ugrupowanie nie zrobilo dla banderowcow wiecej ani na Ukrainie , ani w Rosji , ani na Bialorusi, Rumunii czy Slowacji…
    To wtedy Juszczenko pojawil sie budzac zaskoczenie Lemkow na Watrze lemkowskiej w Zdyni k Gorlic….kto na to pozwoli????
    Dlaczego nie pojawil sie tam nikt z wladz Polskich????
    Wymagacie panowie PIotrx…Wet, Marucha, inni takich- a nie innych zachowan od Ukraincow,. od narodu ukrainskiego. od prostych biednych ciezko pracujacych ludzi….a sami wybieraciesobie wladze, ktore robia calkowicie cos odmniennego calkowicie odwrotnego od waszych oczekiwn i oczekiwan Narodu Polskiego??? Cos calkowicie sprzecznego z interesem narodowym Polski i Polakow!
    WY- narodowcy…..?????
    Musze neistety dodac bo to zakrawa na kpine i zly zart..ale Komunisci konsekwentnie potepili banderowcow, tepili i scigali mordercow i riezunow….do samego ich niechlubnego konca! Tepili wzelakie przejawy prob usprawiedliwiania i wyjasniania niewyjasnialnego..gloryfikacji zbrodni…
    KTo by pomyslal ze zbrodniarze doczekaja sie sponsorow i partnerow w nowej rzeczywistosci…..ze strony tzw Pradziwych Polakow…..

  3. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  4. Marucha said

    Re 2:
    Panie Romanie – sam wielokrotnie pisałem o haniebnej postawie polskich „rzondów” wobec Ukrainy, polegającej na popieraniu banderowców i ich pomiotu, więc niech Pan mnie nie karci przynajmniej za to.
    Nie mam też pretensji do prostych ludzi, którzy nie są ani mądrzejsi, ani głupsi od swych polskich odpowiedników.

    Mam pretensję do ruchów neobanderowskich i mam pretensję do tego, że ukraińskie rządy niedwuznacznie te ruchy popierają, co przysparza im coraz większej liczby zwolenników.
    Nigdy też nie mogłem zrozumieć, że nienawiść do innego narodu (nieważne, czy mająca podstawy, czy nie) musi się manifestować zbrodniami popełnianymi w tak wyrafinowanie okrutny sposób, którego nawet nie sposób nazwać zwierzęcym, gdyż zwierzęta tak nie pastwią się nad swymi ofiarami.

  5. RomanK said

    Mam pretensje do niejednoznacznosci….. -bo pan Panie Gajowy- jak nikt- doskonale rozumie te drobne niuanse- jakich dopuszczaja sie mowiac o Bandziorach Bydlakach i ich zwierzecje doktrynie bazujacej na odrzuceniu Boga- Naturalnego Porzadku i Ludzkich przymiotow jak Milosc, Litosc, wspolczucie…..uzywaja pojecia Ukraincy…ku radosci bandytow i ich pogrobowcow! Pan doskonale zna sile semantyki…
    Ja tez wiem ze nie wynika to z panskiej woli..bo znam pana poiglady dziesiatki juz lat…ale wlasnei czasami umyka to nawet porazdnym ludziom..to sa takie niby neiwinne pulapki.. w ktore wpadamy i dzieki temu….legitymizujemy ich egzystecje!!!~
    tego na Milosc Boska nie wolno nam robic..ani jako Chrzescijanom ani jako Polakom ani jako ludziom!
    Wystarczy zajrzec do SMierci Boga- Nitzchego..i t samo wyczytac przelozone na ukrainski Doncewa, zeby odkryc sztanski zamysl i Mysl…
    ILu duchownych unickich sprzeciwilo sie tej doktrynie od zarania dostrzegajac jest satanistyczny charakter!!!! Ilu oddalo czesc Szatanowie partycypuyjac w tych orgiach krwawych pods satanistycznymi sztanbdarami!!!~!~
    Popatrzmy wokol ilu naszyhc katolickich hierarchitow sprzedalo Jezusa Chrystusa????i nas sw3oich braci i,,owieczki….za pare srebrnikow…
    Gdie ludzie uslysza prawde, cala prawde i tylko prawde- jak nie tu???? W Gajowce Gajowego Maruchy????? Jedynej oazie i azylum w lesie pelnym banyckich kureni???? czot i zwyklych szaji pelnuych szuji!!!!
    Dlatego Gajowka jest wyjatkowym miejscem,,bno to tu od wielu juz lat Tak znaczy tak,, a nie znaczy Nie…i tu nazywa sei rzeczy po imieniu!
    Bez podtekstow i mruganie wicie rozumicie!
    Dzieki panu,,,i dlatego tak warto byc prycypialnym czasami az do przesady…ale tylko wtedy oddajemy Bogu co Boskie …a cesarzowi co cesarskie….

  6. Piotrx said

    O upamiętnienie ludobójstwa na Kresach 2012-04-24

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=6050

    List otwarty.

    Pan
    Bronisław Komorowski
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

    Szanowny Panie Prezydencie!

    Zapoznałem się z Listem Otwartym z dnia 27 marca 2012 roku, który Pan Jan Niewiński, Przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego skierował do Pana Prezydenta. W liście tym jego Autor zwraca uwagę na bolesną, ale jakże ważną sprawę „najokrutniejszego w naszych dziejach ludobójstwa, jakiego dokonali banderowcy na obywatelach Kresów Wschodnich II RP”, które wymaga należytego upamiętnienia i godnego miejsca w historii Polski.

    Sprawa mimo upływu 70 lat nie doczekała się wyjaśnienia, a ofiary tej makabrycznej zbrodni zasługują na pochówek, gdyż szczątki wielu z nich wciąż spoczywają w nieoznaczonych, a w większości nieznanych miejscach. Warto też dostrzec bardzo niepokojące zjawisko upamiętniania oprawców obywateli polskich, gdy zarazem odmawia się upamiętnienia ofiar tych oprawców, co czynią także sami Polacy.

    Kresowy Ruch Patriotyczny w swoim liście zwraca uwagę na fakt, że pierwszy pomnik Romana Szuchewycza, zastępcy dowódcy Batalionu SS „Nachtigall”, sprawcy pogromu Żydów i profesorów polskich oraz późniejszego dowódcy UPA, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Polaków i Ukraińców na Kresach, odsłonięto w Buffalo w 1968 r. Z kolei pierwszy pomnik Stepana Bandery został wzniesiony w Nowym Yorku w 1983. Pomniki dowódców UPA, tej zbrodniczej organizacji, są także stawiane na Ukrainie. Tymczasem władze naszego kraju od dawna nie zezwalają na postawienie w Warszawie monumentu dla uczczenia pamięci 200 tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa.

    Kresowy Ruch Patriotyczny ubolewa nad tym, że trzykrotnie odmówił Pan Prezydent patronatu nad uroczystościami organizowanymi przez środowiska kresowe i tym samym „stanął Pan po stronie banderowskich ludobójców hańbiąc tym majestat urzędu prezydenta Rzeczypospolitej”. Nie zrozumiały jest też powód, dla którego Pierwsza Dama odmówiła patronatu nad konkursem dla młodzieży na temat wiedzy o Kresach RP, organizowanym przez Instytut Kresowy.

    Na miano skandalu, jak określa to Autor listu, zakrawa fakt, że na Pański wniosek ówczesny Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna po raz trzeci zdjął z porządku obrad przygotowaną już i zaakceptowaną przez wszystkie kluby poselskie uchwałę ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Jak zaznacza Przewodniczący Jan Niewiński, również z Pańskiej inicjatywy parlamenty: Polski i Ukrainy mają podjąć uchwałę o tzw. pojednaniu między obu narodami, a dokument ten ma być ogłoszony właśnie w 65 rocznicę Operacji „Wisła”, która położyła kres „banderowskiej irredencie na Rzeszowszczyźnie”.

    Zdaniem Kresowego Ruchu Patriotycznego Ukraińcy i Polacy nie potrzebują pojednania, gdyż między obu narodami nie było i nie ma wzajemnych pretensji. Natomiast wybór daty ogłoszenia takiego dokumentu stanowi „podeptanie pamięci Polaków bestialsko pomordowanych przez UPA i dalsze fałszowanie historii”. Autor listu żąda wycofania się z tego projektu i ustanowienia przez Sejm 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian, na co Pan Prezydent może mieć decydujący wpływ.

    Kresowy Ruch Patriotyczny uważa, że należy stanowczo potępić zbrodnie UPA na narodzie polskim i ukraińskim oraz formalnie uznać OUP i tzw. UPA za formacje zbrodnicze. Jak zaznacza Pan Przewodniczący, „tylko prawda może stanowić solidny fundament dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą”.

    Hasłem obchodów 70. rocznicy jest: „Polska-Ukraina – przyjaźń i partnerstwo, OUN-UPA – hańba i potępienie”. Patronami rocznicy obrani zostali: żołnierz, poeta, przyjaciel Ukraińców – por. Zygmunt Jan Ruml, a także wielki patriota ukraiński, niezłomny apostoł walki o prawdę historyczną, honor i godność narodu ukraińskiego – dr hab. Wiktor Poliszczuk.

    Panie Prezydencie, polski Naród wielokrotnie walczył o wolność i niepodległość, nie tylko swoją, ale także naszych braci i przyjaciół państwa polskiego na całym świecie. Pamiętamy o nich, bo jeśli my zapomnimy o bohaterach, dzięki którym dziś możemy mówić o Polsce wolnej i suwerennej, to kiedyś nasi potomni zapomną o nas, a historia surowo oceni. Jeżeli jednak w polityce nie można mówić o kategoriach moralnych i nie ma miejsca w niej na sentymenty, a liczą się wyłącznie interesy i skuteczność, to czy w naszym interesie nie możemy zabiegać o godność i pamięć przodków, którzy zostali zabici przez zbrodnicze formacje. Czy nasza skuteczność nie przejawi się lepiej w świadomym i odważnym mówieniu o historii polskiej i ukraińskiej, o naszych wzajemnych, niekiedy trudnych relacjach? Skuteczność musi stać po stronie prawdy historycznej.

    Wierzę, że jako historyk podejmie Pan słuszną i odważną decyzję, która zadba o dobrze rozumiany interes Polski w przyszłości, a także przyczyni się do ocalenia od zapomnienia ludzi, którzy o tę Polskę walczyli, oraz skutecznie sprzeciwi się Pan niezrozumiałym i krzywdzącym posunięciom w zakresie upamiętniania oprawców a nie ofiar.

    Warszawa, dn.23.04.2012r.
    Z wyrazami szacunku

    /-/ dr Artur Górski
    Poseł na Sejm RP

  7. Marucha said

    Re 5:
    Z całym szacunkiem dla Pana, Panie Romanie.

  8. Piotrx said

    Duchowieństwo greckokatolickie a państwo polskie w świetle wydarzeń z 1930 r. cz1.

    Florentyna Rzemieniuk

    /fragmenty/

    Przykre doświadczenia polityczne przywódców ukraińskich z 1918 r. stawiających na państwa niemieckie zostały szybko zapomniane. Dwanaście lat po tamtych wydarzeniach przywódcy ukraińscy przystąpili znowu do realizacji planów utworzenia niezależnej Ukrainy z terenów należących do państwa polskiego. Wrogie akcje Ukraińców przeciw Polsce w 1930 r. wywołała galicyjsko-ukraińska inteligencja przebywająca wówczas w Wiedniu. Była to zwłaszcza część ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej działającej w porozumieniu z rządem austriackim oraz za zgodą i poparciem duchowieństwa greckokatolickiego.

    Wiadomo, że na podstawie układów pokojowych po pierwszej wojnie światowej, całość i bezpieczeństwo narodu ruskiego były najściślej związane z całością i bezpieczeństwem Państwa Polskiego.
    Wbrew powszechnie głoszonym przez Ukraińców opiniom
    o dyskryminowaniu ich przez Polskę, zwłaszcza na polu ekonomicznym, należy stwierdzić, że w okresie dziesięciu lat rządów polskich zaznaczył się wybitny rozwój ukraińskiego ruchu spółdzielczego.

    Liczba spółdzielni ukraińskich rosła niemal lawinowo. W roku 1913 było 557 spółdzielni, w roku 1925 – 839, w roku 1927-1 509, a w roku 1929-2 393. Spółdzielnie te otrzymywały znaczne subwencje finansowe od rządu polskiego. W okresie 1929 do 1931 r. Państwowy Bank Rolny udzielił spółdzielniom ukraińskim kredytów: krótkoterminowych na sumę 1 895 754 zł oraz długoterminowych na sumę 1 904 182 zł. Szczególną uwagę zwrócił rząd polski na odbudowę zniszczonych wsi w Małopolsce Wschodniej. Wydatki inwestycyjne na tych terenach były ogromne. Do końca 1928 r. odbudowano 125 tys. domów mieszkalnych, oddano pod uprawę 2 min 800 tys. hektarów ziemi leżącej dotąd odłogiem. W dziedzinie oświaty nastąpił ogromny wzrost ukraińskich towarzystw i instytucji kulturalnych. „Proświta”, główne towarzystwo oświatowe liczyło w 1916 r. 2 955 kół i bibliotek. Pierwsza wojna zniszczyła prawie całkowicie jej organizację. Jeszcze w 1925 r. „Proświta”, po założeniu licznych nowych placówek miała zaledwie 1 600 kół i bibliotek. Jednak już w 1929 r. było ich 3 020. Następujące cyfry obrazują udział ludności ruskiej w samorządach.

    Na terenie Małopolski Wschodniej ogólna liczba mandatów do rad gminnych wiejskich wynosiła w 1930 r. 87 110, z tej liczby Ukraińcy otrzymali 59 501 mandatów. W radach miejskich na ogólną liczbę 5 161 mandatów, Ukraińcy mieli 973 mandaty, a Żydzi 1 909 mandatów”. Widoczny i nie dający się zaprzeczyć rozwój myśli państwowej polskiej wśród społeczeństwa ruskiego w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu miał swe źródło w przekonaniu tegoż społeczeństwa, że jedynie w demokratycznym państwie polskim, które gwarantowało obywatelom swobodny rozwój kulturalny, językowy, religijny, narodowy i polityczny należy upatrywać pomyślną przyszłość dla tzw. Zachodnich ziem ukraińskich. Te przeświadczenia społeczne niepokoiły grupy polityków z Ukraińskiej Wojskowej Organizacji (UWO) oraz z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) zarówno w kraju jak i zagranicą. Wspomniane ośrodki świadomie dążyły do oderwania południowo-wschodnich województw od Polski. UWO z centralą w Berlinie posiadała w kraju liczne, nielegalne ekspozytury. Kierownicy tej organizacji pozostawali w bliskim kontakcie z niektórymi wpływowymi politykami niemieckimi.

    Z Berlina też głównie przedostawały się do Polski usilne starania o to, aby w stosunkach narodowościowych w Małopolsce Wschodniej panował stan ciągłego wrzenia. Przywódcy OUN bowiem hołdowali zasadzie, że ugoda z Polską, to pogrzeb myśli o wolności i niepodległości i dlatego wybrali drogę rewolucji. UWO powstała w 1921 r. jako konspiracyjna organizacja rewolucyjna o charakterze wojskowym. Jej głównym celem było oderwanie od Polski obszarów południowo-wschodnich czyli województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego.

    W założeniach OUN z 1930 r. w skład państwa ukra-ińskiego czyli tzw. „Wielkiej Ukrainy miały wchodzić ostatecznie tereny: Małopolska Wschodnia, Ruś Czerwona, Białoruś, Wołyń, Chełmszczyzna, część Podlasia, ponadto Ukraina sowiecka z Krymem, część Besarabii, Bukowiny i Podkarpacia. Zachodnią granicę Wielkiej Ukrainy miały wyznaczać miasta: Szczebrzeszyn, Biłgoraj, Tarnogród, Leżajsk, Łańcut, Gorlice oraz Nowy Targ.

    Przez kilka lat istnienia UWO było organizacją polityczną, niezależną, nie reprezentującą żadnej skonkretyzowanej myśli politycznej: nie miała również poparcia którejkolwiek z ukraińskich partii politycznych. Aby uzyskać takie ideologiczne poparcie dla UWO, a jednocześnie przewidując, że w samym kraju nie będzie to możliwe, postanowiono utworzyć na emigracji grupę polityczną, której program stanowiłby zarazem podstawę dla działalności UWO. Tak doszło do zorganizowania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) z centrum w Pradze. OUN, która przyjęła program faszystowski stała się odpowiednikiem politycznym i stanowiła poniekąd bazę ideologiczną dla UWO.

    Te dwie organizacje inicjowały szeroko zakrojoną i niezwykle nasiloną akcję sabotażową w Małopolsce Wschodniej w drugiej połowie 1930 r. Akcja ta miała za cel nagłaśnianie tzw. „kwestii ukraińskiej” w Polsce i na terenie międzynarodowym i hamowanie wzrastających w ukraińskim społeczeństwie nastrojów ugodowych w stosunku do Polski. Usiłowano również podnosić w społeczeństwie ukraińskim autorytet UWO i OUN, przez wykazanie żywotności i aktywności tych organizacji, a także starano się obudzić wśród lojalnej ludności ruskiej przekonania o słabości władz polskich. Akcje sabotażowe służyły również kierownictwu UWO do okazania się wobec emigracji ukraińskiej w Ameryce Północnej, skąd organizacja czerpała znaczne środki materialne. Sprawy wewnętrzne Polski nabierały w ten sposób wielkiego rozgłosu za granicą. Zresztą działalność sabotażowa była kierowana z zagranicy nieprzypadkowo, gdyż zbiegała się ona z rewizjonistyczną i antypolską akcją państwa niemieckiego. Propaganda niemiecka, która chciała kompromitować Polską w oczach zagranicy znalazła sojusznika popieranego finansowo w ukraińskich irredentystach.

    Z drugiej strony nie bez znaczenia był fakt, że propaganda komunistyczna, dla której Polska stanowiła zaporę do rewolucjonizowania Europy, starała się odwrócić uwagę świata od położenia ludności ukraińskiej na terenie sowieckiej Ukrainy, gdzie ruch narodowy tłumiono przy pomocy krwawego terroru. Nic dziwnego, że za pośrednictwem doskonale zorganizowanego aparatu propagandowego niemiecko-sowieckiego irredentyści ukraińscy potrafili wprowadzić w błąd znaczną część opinii publicznej Europy i świata. Na związki akcji terrorystycznej w Małopolsce z Sowietami wskazywał wyraźnie prezes rządu emigracyjnego ZURL – Andrzej Lewicki twierdząc, że akcję dywersyjną w Małopolsce inspirowały Sowiety. Pisał on: „Aby odwrócić uwagę rozjątrzonych umysłów na Ukrainie sowieckiej od rozpaczliwej sytuacji wewnątrz kraju, rząd sowiecki ucieka się do wypróbowanego sposobi wywoływania zamętu wśród ludności ukraińskiej w państwach sąsiednich a przede wszystkim w Polsce” .

    Władze polskie były dobrze zorientowani! że Małopolska Wschodnia stała się podatnym terenem, na którym Sowiety i Niemcy starali się podniecać antagonizmy narodowościowe i utrudniał konsolidację narodowości polskiej. Elementy ukraińskie zaś niezadowolone z nowego układu stosunków powojennych znalazły przyjazne schronienie w państwach ościennych i przy ich poparciu utworzyły ośrodki organizacji rewolucyjnych.

    Z licznych dochodzeń sądowych w sprawie sabotaży w Małopolsi e Wschodniej wynika, że akcja ta nosiła charakter zorganizowanego wystąpienia UWO. Jej celem było m.in. podtrzymywanie wrogości wśród ludności ukraińskiej do państwa i narodu polskiego, wreszcie przez, wywoływanie niepokoju i anarchii pogłębianie przekonania polityków w świecie o niepewności granic państwa polskiego oraz braku jego wewnętrznej konsolidacji, wreszcie zamanifestowanie przeciwpolskich nastrojów ludności ukraińskiej.

    Działalność sabotażowa UWO rozpoczęła się od oderwania napadów na majątki znanych i zasłużonych polskich urzędników wojskowych i cywilnych jak generałów, byłych wojewodów i ministrów Akcja ta w szybkim czasie rozszerzyła się na wszystkich ziemian | na kolonistów oraz częściowo i na obiekty państwowe. We wspomnianym wyżej artykule wyjaśniono przyczyny dla których w pierwszym rzędzie i niszczono majątki ziemian i polskich kolonistów.

    „ ..Kolonizacja na ziem przez polskich zajdów podtrzymywana przez państwo polskie przedstawia dla nas największe niebezpieczeństwo i dlatego trzeba odstraszyć kolonistów polskich od osiedlania się na ziemiach ukraińskich a po drugie, że przy akcji masowej jest to najlepszy sposób psychicznego oddziaływania na masy ukraińskiej ludności włościańskiej. Pożary, które naocznie widziane są przez kilka lub kilkanaście wsi, pożogi majątku bezpośrednich wrogów naszego włościaństwa, którzy zabierają, mu ziemię, więcej przekonują chłopa i mają na niego większy wpływ aniżeli np. autentyczne organa władzy państwowej na nieznanych im ludzi /”Ukraina” – Chicago 17.10.1930 /

    Potwierdzeniem wywodów chicagowskiej „Ukrainy” był fakt, że na 191 aktów sabotażowych, państwo bezpośrednio ucierpiało tylko w 19 wypadkach a w pozostałych 172 zniszczono dobytek ludności polskiej . W nielicznych tylko wypadkach akcja podpalaczy była skierowane przeciwko Żydom prowadzącym interesy handlowe. Celem tych działań było sterroryzowanie handlarzy żydowskich i usunięcie ich ze wsi, aby uwolnić interesy miejscowych kooperatyw od niepożądanej konkurencji. Nie ulega wątpliwości, że w niektórych przypadkach do podpalających przyłączyły się elementy komunistyczne, co świadczy o tym, że Sowiety usiłowały wykorzystać wypadki zaistniałe w Małopolsce Wschodniej.

    Największe nasilenie działań sabotażowych miało miejsce we wrześniu. Po zarządzeniu akcji pacyfikacyjnej liczba dokonywanych aktów sabotażowych spadła w październiku ze 101 do 22, a w listopadzie obniżyła się do 8 wypadków. Akcja sabotażowa objęła tylko niektóre powiaty. Najwięcej wypadków było w tych powiatach, w których istniały gimnazja ukraińskie, bądź też działały ukraińskie organizacje sportowe i kulturalne jak: Sokiły, Płasty Łuhy i Proswity. W województwie lwowskim sabotaże objęły 10 spośród 27 powiatów. Były to: Bóbrka, Drohobych, Gródek Jagielloński, Jaworów, Lwów, Przemyśl, Rawa Ruska, Sokal, Stary Sambor, Żółkiew. Techniczna strona akcji sabotażowej w województwie lwowskim była raczej schematyczna. Poza napadem na ambulans pocztowy pod Bobrówką, kilku uszkodzeniami majątku PKP oraz podpaleniami i zamachami na majątek polskich towarzystw sportowych, działania sabotażowe we wszystkich następnych 57 wypadkach ograniczały się do niszczenia zebranych płodów rolnych oraz budynków gospodarczych większych właścicieli ziemskich i rolników narodowości polskiej.

    Do podpaleń używano często mieszaniny chloru i miałkiego cukru w połączeniu z kwasem siarkowym. Sprawcami pożarów byli przede wszystkim wychowankowie gimnazjów ruskich. W miarę mnożenia się wypadków sabotażowych wzrastała zuchwałość zamachowców. Uzbrojeni w broń palną ostrzeliwali, w kilku wypadkach, warty polskie, które pilnowały dobytku. W województwie stanisławowskim na 15 istniejących powiatów, sabotażu dokonano w 8 powiatach. Z ogólnej liczby 34 wypadków sabotażowych 5 było skierowanych przeciwko majątkowi państwowemu, reszta zaś przeciwko mieniu prywatnemu. Większa liczba zamachów była dokonana w miejscowościach w których istniały ekspozytury UWO lub ukraińskie szkoły jak np. „Ridna Szkoła”
    W województwie tarnopolskim dokonano sabotaży w 13 powiatach na 17 istniejących. W czterech wypadkach dotyczyły one majątku państwowego a w 86 majątku prywatnego, własności Polaków lub starorusinów.

    Nasilenie wypadków sabotażowych oddziaływało deprymująco na społeczeństwo polskie i wywoływało zrozumiały odruch w postaci licznych wieców protestacyjnych i działalności komitetów samoobrony. Pojawiły się również wezwania do odwetu. Inteligencja ukraińska zajęła wobec akcji sabotażowych stanowisko życzliwej neutralności, młodzież zdradzała sympatie dla sabotażystów, chłopi ukraińscy na ogół nie brali udziału w akcjach sabotażowych ale zaczęli lekceważyć zarządzenia władz polskich. Prasa ukraińska nie zajęła w tej sprawie jasnego stanowiska. Kierownicze koła ukraińskiego życia politycznego i społecznego zachowywały się biernie. Prasa ukraińska milczała.

    Kiedy rząd polski przystąpił z końcem sierpnia 1930 r. do likwidacji UWO i zajął energiczne stanowisko wobec sabotażystów, wówczas pojawił się pierwszy artykuł w czasopiśmie „Diło” z dn. 11 września 1930 r. W artykule uznawano wprawdzie akcję sabotażową za niecelową a nawet szkodliwą dla interesów ukraińskich, pisano m.in. „Każdy czyn, który jest dokonany nie z osobistych motywów, bez żadnych osobistych materialnych korzyści a przeciwnie z narażeniem swego życia i bezpieczeństwa i z wiarą, że przyniesie on korzyści wielkiej sprawie, jaką w danym wypadku ma być idea narodowa, każdy taki czyn, jest czynem ideowym. Tak mówi definicja tego pojęcia. I dlatego my nie możemy w żaden sposób pogodzić się ze stanowiskiem tych polskich czynników, które już z góry każdy gwałtowny czyn UWO, bądź też młodych jednostek, które wprawdzie do UWO nie należą, ale przejęły się hasłami rewolucyjnymi i na oślep rzucają się, by zapał ten przejawić w jakichś czynach. Nie możemy pogodzić się, aby z góry taki czyn określać jako bandytyzm a ich wykonawców kamienować jako bandytów. Nie możemy w żaden sposób nie dopatrzyć się momentu ideowości” .

    Ukraińcy twierdzili, że artykuł ten rozpoczął planową kampanię prasową przeciwko sabotażystom. Również zagranica zaczęła reagować na akcję sabotażowe Ukraińców. Uporczywie szerzono pogłoski o zbliżaniu się powstania ukraińskiego. Społeczeństwo polskie nie widząc początkowo odpowiedniej reakcji ze strony rządu polskiego, posądzało władze o brak zainteresowania a nawet o słabość. Prasa ukraińska ograniczała się jedynie do roli rejestratora wypadków, co miało na celu jeszcze bardziej pobudzić aktywność elementów zgrupowanych w UWO. Władze polskie daremnie oczekiwały potępienia akcji przez oficjalne czynniki życia politycznego i społecznego Ukraińców. Według opinii MSZ akcja pacyfikacyjna przeprowadzona przez rząd przy pomocy policji i wojska podjęta została dopiero wówczas, gdy władze przekonały się, że polityczne siły ukraińskie nie przeciwstawiają się działalności UWO.

    Ludność ruska przyjęła akcję pacyfikacyjna ze zrozumieniem i odseparowała się zdecydowanie od działalności UWO, niejednokrotnie współdziałając z władzami przy wykrywaniu winnych. Przywódcy ukraińscy z Małopolski oświadczyli, że nie mają nic wspólnego z akcją terrorystyczną i potępiają ją. Władze polskie uznały te oświadczenia Ukraińców za nieszczere i wykrętne.

    Wśród terroryzowanego społeczeństwa polskiego nasilały się hasła odwetowe. Dalsze wyczekiwanie mogło doprowadzić do pogorszenia sytuacji. Rząd polski zastosował więc akcję represyjną i pacyfikacyjna wobec części ludności ukraińskiej. Od strony technicznej przeprowadzenie akcji represyjnej miało następujący przebieg: oddział wojskowy po przybyciu do wskazanej miejscowości otaczał wieś posterunkami, blokował dostęp i wyjście, wzywał wójta i radę gminną, wyjaśniał cel przybycia, żądał wydania broni, materiałów wybuchowych i łatwopalnych oraz wskazania osób podejrzanych o udział w akcjach antypolskich. Wszyscy mieszkańcy musieli pozostać w swoich zagrodach. Przeprowadzano dokładnie rewizje. Przeszukiwano domy, obory, stajnie, stodoły, piwnice, stogi, przerzucano również zmagazynowane zbiory. Gdy właściciele nie chcieli wydać kluczy lub ukrywali się, aby utrudnić rewizję, dokonywano włamań. Rewizje ujawniły dużą ilość broni oraz sprzętu wojskowego, materiałów łatwopalnych oraz innych materiałów służących do podpaleń.

    W akcji pacyfikacyjnej brało udział 17 oddziałów policji, z których każdy liczył po 60 policjantów. W niektórych powiatach przy pacyfikacji posługiwano się również oddziałami wojskowymi. Akcja trwała od 20 do 29 września 1930 r. Ogółem od lipca do grudnia 1930 przeprowadzono 5 145 rewizji i aresztowano 1 739 osób, z czego 596 zwolniono podczas śledztwa, zaś sprawy 1 143 osób oddano sądom. Wśród aresztowanych było: 360 uczniów gimnazjalnych, 220 studentów, 45 robotników, 510 rolników, 120 rzemieślników, 90 urzędników, 20 nauczycieli, 13 księży, 361 innych, razem 1 739 osób.

    Podczas rewizji przeprowadzonych w czasie trwania akcji pacyfikacyjnej znaleziono: 1 287 karabinów wojskowych, 292 strzelby, 566 rewolwerów, 398 bagnetów, 31 granatów ręcznych, 99,80 kg prochu strzelniczego i dynamitu, 137 metrów lontu. Wiele materiałów znaleziono w instytucjach np. w spółdzielni „Nadija” w Brzeżanach, w Mleczarni Spółdzielczej w Jurowie pow. Rohatyn, w Kooperatywie w Zagwoździu i innych . Podczas przeprowadzonych rewizji w mieszkaniach księży znajdowano nie tylko nielegalną literaturę UWO i inne antypolskie wydawnictwa ale i broń oraz materiały wybuchowe. Dokonano wówczas wielu aresztowań, a wykaz aresztowanych zamieszczamy w aneksie.

    W wyniku interwencji Watykanu do dnia 22 listopada 1930 r. zwolniono ponad połowę aresztowanych księży unickich. Masowy udział w akcjach sabotażowych wzięła młodzież szkolna i akademicka. Aktywnością wyróżniały się zwłaszcza gimnazja ukraińskie w Tarnopolu i prywatne gimnazjum „Ridna Szkoła” w Rahotyniu. Obie szkoły zostały zamknięte.

  9. Piotrx said

    Duchowieństwo greckokatolickie a państwo polskie w świetle wydarzeń z 1930 r. cz 2.

    Florentyna Rzemieniuk

    /fragmenty/

    Reakcja społeczeństwa ruskiego na działalność terrorystyczną Ukraińców była niejednolita. Postawy ludności wobec wydarzeń można podzielić na trzy kategorie: potępienie terroryzmu i żądanie ukarania winnych, pozorna obojętność, w istocie pochwalanie i popieranie działań terrorystycznych, wreszcie całkowite solidaryzowanie się z terrorystami i agresywna propaganda antypolska w kraju i zagranicą.

    Do pierwszej j grupy zaliczyć należy większą część społeczeństwa ruskiego, mieszkańców miast i wsi, którzy uznali działalność terrorystyczną przeciwko Polsce za bezprawną, za zbrodnię pospolitą zasługującą na surowy wymiar kary.
    I tak np. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w piśmie z dn. 24 listopada
    1930 r. informowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, że ludność wielu gmin Małopolski Wschodniej nie tylko dziękowała rządowi polskiemu za pacyfikację ale także wyrażała całkowitą lojalność wobec władz i deklarowała bezinteresowną pomoc w odbudowie zniszczonych obiektów rządowych oraz ścigania głównych sprawców terroryzmu.

    We wspomnianym wyżej piśmie jest mowa o tym, że kilkadziesiąt gmin województwa tarnopolskiego „wyraża protest przeciwko narzucaniu Rusinom nazwy „Ukrainiec” oraz potępia sabotażystów ukraińskich za ich czyny wywrotowe”. W szeregu deklaracji wyrażało żądanie zastosowania wobec sabotażystów sądów doraźnych i skazania winnych na karę śmierci. W wielu deklaracjach dziękowano władzom polskim za przeprowadzoną pacyfikację i wyrażano obietnicę wyłapywania i odstawiania do najbliższych posterunków policji wszystkich osób „włóczących się po wsiach bez określonego celu”.

    Deklarację tej treści nadesłano ze 111 gmin województwa tarnopolskiego a między innymi z gmin: Myszkowice z 240 podpisami, Iwaczów Górny – 46 podpisów, Dyczków – 44, Wola Mazowiecka – 207, Dołżanka – 26, Konopkówka – 122, Chodaczków Mały _ 28, Łuka Wielka – 170, Smykowce – 28, Pleskowce – 84, Łuczki – 77, Grabowiec – 29 (samorzutnie rozwiązano tam miejscową „Proswitę”, „Łuh” i spółdzielnię), Kipaczka – 21 podpisów, Proniatyń – 96, Krzywki -57, Nastasów – 13, Ładaczyn – 178, Zarudzie – 52, Dobowce – 300, Budowiec – 115, Ludwikówka – 100, Stechnikowce – 179, Czartoria – 106, Zborów – 130, Białkowce – 90, Kociubińczyki – 80, Samołuskowce – 60 podpisów.

    Bardzo wiele gmin zobowiązało się ponadto odbudować zniszczone krzyże, kaplice, tablice pamiątkowe, jako emblematy religii katolickiej wspólnej dla Polaków i Rusinów. Wreszcie na ogólnych zebraniach ludności w kilkudziesięciu wsiach powzięto uchwałę, by zwrócić się do miejscowych władz administracyjnych z prośbą o rozwiązanie lokalnych stowarzyszeń jak np. Łuh, Proswita, Ridna Szkoła oraz niektórych spółdzielni jako ośrodków działań antypolskich.

    Mieszkańcy gminy Słoboda Złota większością głosów podjęli decyzję o rozwiązaniu miejscowej Proswity, Łuhu i Koła Towarzystwa Ochrony Dzieci i Opieki nad Młodzieżą. W Zbarażu podziękowanie za przeprowadzenie pacyfikacji podpisali przedstawiciele Rady Miejskiej, Greckokatolicki Urząd Parafialny, „Ukraińska Besida”, kooperatywy: „Syła”, „Premysłowiec”, „Narodna Tarhowla”, czytelnia „Proswita”, Powiatowy Sojuz Kooperatyw, Ukraiński Bank, Ukraiński Dom – filia Proswity, Ridna Szkoła oraz Powiatowy Zarząd UNDO i USRP.

    Zarząd gminy Bazarzyńca podarował miejscowemu Towarzystwu Szkoły Ludowej grunt pod budowę Polskiego Domu Ludowego. Brak odpowiedniej dokumentacji uniemożliwiała poznanie stosunku ludności ruskiej do terroryzmu ukraińskiego i pacyfikacji w pozostałych dwóch województwach tj. lwowskim i stanisławowskim. Można domniemywać, że postawa ludności ruskiej była tam podobna do tej jaką, w oparciu o źródła, stwierdziliśmy w województwie tarnopolskim.

    Część społeczeństwa ruskiego, głównie duchowieństwo, inteligencja i chłopi przyjęła wobec terroryzmu ukraińskiego i akcji pacyfikacyjnej postawę pozornie obojętną, wyczekującą. W ukazujących się od sierpnia do października 1930 r. ukraińskich czasopismach nie pojawiła się jakakolwiek wzmianka o zaburzeniach w Małopolsce Wschodniej. Pierwszy artykuł usprawiedliwiający terrorystów ukazał się dopiero po akcji pacyfikacyjnej. Autor artykułu twierdził, że walka prowadzona w imię słusznej sprawy jest usprawiedliwiona, niezależnie od stosowanych metod działania, zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki. Faktycznie zaś zwolennicy tej postawy nie tylko nie utrudniali terrorystom działań ale je pochwalali i popierali.

    Trzecią grupę stanowili przywódcy ukraińscy organizatorzy akcji terrorystycznych w Małopolsce Wschodniej, rekrutujący się głównie z Ukraińskiej Organizacji Wojskowej oraz z Ukraińskiej Organizacji Nacjonalistów. Uważali się sami za reprezentantów Rusinów walczących o ich niepodległość, aż do oderwania Małopolski Wschodniej od Polski. Arogancja i agresywność przywódców ukraińskich z OUN i UWO wynikały nie tylko z ideologii ich organizacji, która zakładała, że jakakolwiek ugoda z Polską „to pogrzeb myśli o wolności i niepodległości Ukrainy”, i dlatego wybrali drogę terroru, ale także z przeświadczenia, że mają potężnych sprzymierzeńców zwłaszcza Niemcy i Rosję . Wiadomo, że partia Hitlera utrzymywała ścisły kontakt z Jarym i innymi przywódcami ukraińskimi jeszcze w okresie przygotowawczym do akcji sabotażowej. Partia Hitlera interesowała się przede wszystkim grupami zorganizowanymi na wzór wojskowy. Z polecenia Hitlera rozmowy z wielkimi OUN prowadził Rosenberg, zwolennik utworzenia federacji Litwy, Białorusi i Ukrainy, które zdaniem Rosenberga były podatne na nastroje i działania antypolskie.

    W dniu 16 września 1931 r. MSW ogłosiło dokumenty stwierdzające jednoznacznie, że UWO było finansowane przez rząd niemiecki . Z inicjatywy „Prowidu” i za poparciem Niemiec odbyła się w Berlinie w dniach 10 i 11 czerwca 1932 r. decydująca narada „Prowidu” na temat taktyki OUN w aktualnej sytuacji w Małopolsce Wschodniej. Uznano, że „wznowienie terroru jest konieczne, gdyż przerwa powoduje demoralizację wśród członków krajowej organizacji OUN, którzy zarzucają zagranicznemu OUN oportunizm polityczny”

    Wznowione w 1931 r. akcje terrorystyczne Ukraińców w Małopolsce Wschodniej, zamordowanie posła Hołówko w dn. 28 września 1931 r., napad Ukraińców na wóz pocztowy pod Birczą w dn. 31 sierpnia 1931 r. oraz na wóz pocztowy pod Peczyniżynem, zyskały niejako aprobatę wymienionego wyżej zjazdu OUN. Jednocześnie z prowadzeniem dalszej akcji terrorystycznej rozwijano szeroką akcję propagandową na terenie międzynarodowym, której celem było „wykorzystanie zdezorientowanej opinii zagranicy dla sprawy ukraińskiej oraz opanowanie emigracji ukraińskiej zarówno w Europie, jak i w Ameryce” .

    Na obu terenach odnieśli Ukraińcy pewne sukcesy. Wydali w tym celu wiele broszur, m. in. Na wiecznu hańbu Polszczi, o „polskim terrorze podczas pacyfikacji w Galicji Wschodniej”. Książka spowodowała faktycznie nasilenie pytań i uwag w prasie zagranicznej na temat sprawy ukraińskiej. Notatki prasowe najczęściej inspirowali przedstawiciele OUN. Na przykład w prasie kanadyjskiej i Stanów Zjednoczonych ukazało się w 1931 r. aż 160 notatek prasowych, w czeskiej 80, w niemieckiej ponad 400, we francuskiej i szwajcarskiej około 20, we włoskiej 20. Ponadto w obu Amerykach urządzono ponad 227 wieców protestacyjnych, wygłoszono kilka przemówień przez radio. Emigracja ukraińska przekazała wiele depesz i memoriałów, m. in. do papieża, premiera Anglii i innych „żądających zaprzestania polskich znęcań nad narodem ukraińskim i wysłania międzynarodowej komisji do rozpatrzenia przyczyn terroru w Galicji” .

    W Europie najbardziej czynnymi były Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów w Czechosłowacji, w Belgii, Szwajcarii oraz na terenie Litwy, Austrii, Francji i Anglii. Charakterystyczne były memoriały OUN wysłane do 27 ministerstw spraw zagranicznych. Wyrażały one „zastrzeżenia co do znaczenia międzynarodowych aktów, jakie dotyczą Ukrainy, oraz jakie przeprowadzano bez zgody i wbrew woli ukraińskiego narodu i domagają się: zwołania międzynarodowej komisji dla rozpatrzenia polskich zezwierzęceń, dania odszkodowania ukraińskiej ludności za zadanie jej szkody i przeprowadzenie zasadniczej zmiany statutu politycznego „Zachodniej Ukrainy”. W dalszej części memoriału wskazywano, że

    „jedynym rozwiązaniem zagadnienia wschodnioeuropejskiego jest stworzenie silnego państwa ukraińskiego, o które walczy naród ukraiński oraz, że Polska utrudniając walkę narodowi ukraińskiemu o niezależność, tym samym stoi na przeszkodzie usunięcia bolszewickiej władzy na wschodzie Europy.”

    Na szczególniejszą uwagę zasługuje także odezwa UWO adresowana „do całego kulturalnego świata” w językach: angielskim, francuskim i niemieckim. Zawarto w niej m. in. stwierdzenie, że

    „Ziemie Zachodnie Ukrainy dostały się pod władze polską wbrew narodowi ukraińskiemu, że wielkie mocarstwa, które oddały ziemie ukraińskie Polsce, ponoszą odpowiedzialność za groźną sytuację wytworzoną przez Polskę na tych terenach, i że rozwiązanie zagadnienia wschodnioeuropejskiego bez uwzględnienia narodowych zmagań Ukraińców spotka zawsze czynny sprzeciw narodu ukraińskiego, a zwłaszcza aktywistów ukraińskich, którzy walczyć będą do ostatniej kropli krwi o niepodległość i zjednoczenie Ukrainy”.

    Po w 1930 r. działalność Ukraińców szła w dwóch kierunkach. Ukraińcy mieszkający w obrębie państwa polskiego nie poruszali kwestii granic, żądając jedynie, aby Polska przestrzegała traktatów o mniejszości narodowej. Za granicą zaś głoszono, że ziemie ukraińskie zostały przyłączone do Polski wbrew woli ludności ukraińskiej i, że państwa, które zgodziły się na ten akt są odpowiedzialne za losy ludności ukraińskiej, powinny zatem wystąpić w jej obronie przed „barbarzyństwem” rządu polskiego. Dla koordynowania akcji zagranicznej ustanowiono szereg komitetów protestacyjnych z centralnym komitetem protestacyjnym na czele, oraz zorganizowano cztery agencje prasowe: w Pradze, Brukseli, Genewie i Londynie, których zadaniem było wydawanie codziennych biuletynów w różnych językach. Oprócz tego wydano wiele książek i pism szkalujących Polskę” .

    Czynniejsze i głębsze zainteresowanie sprawami ukraińskimi ujawniły tylko nieliczne koła polityczne w świecie. Na uwagę zasługuje petycja 62 posłów angielskich wniesiona do sekretariatu Ligi Narodów w sprawie prześladowania Ukraińców w Polsce oraz podróż kilku dziennikarzy do Małopolski Wschodniej. Natomiast znaczne zainteresowanie wywołała sprawa sabotaży i akcja pacyfikacyjna w Galicji.

    Antypolska działalność propagandowa episkopatu ruskiego wobec Stolicy Apostolskiej miała na celu osłabienie więzi Polski z Watykanem i podważenie wiarygodności działań i intencji rządu polskiego wobec papieża. Nasilenie akcji propagandowej przypadło głównie na okres od końca października 1930 do końca 1931 r. Pod koniec października 1930 r. A. Szeptycki wysłał do Rzymu delegację, której celem było przedstawienie papieżowi rzekomych dowodów świadczących o gwałcie i terrorze władz polskich wobec Ukraińców podczas akcji pacyfikacyjnej.

    W memoriale podano m.in., że w czasie pacyfikacji było tysiące zabitych i rannych a wśród nich wielu duchownych unickich oraz kobiet i dzieci. Na dowód tego dołączono zdjęcia osób rzekomo pokaleczonych przez policję i wojsko polskie, np. połamane kończyny, kaleczone części ciała, pogniecione czaszki itd. W telegramie z dn. 3 listopada 1930 r. ambasador polski przy Watykanie Władysław Skrzyński informował MSZ, że „W Watykanie panuje konsternacja wywołana materiałami przysłanymi ostatnio z Małopolski przez episkopat ruski o rzekomych okrucieństwach polskich”. Jednocześnie istniały silne naciski na Watykan ze strony emigracji ukraińskiej, zwłaszcza amerykańskiej i niemieckiej, poprzez wysyłanie licznych telegramów protestacyjnych związanych z krzywdami doznawanymi przez spokojną ludność ukraińską ze strony Polski”. W tej sytuacji polski Charge d’Affaires przy Watykanie Stanisławowi Janikowski wyraził w imieniu rządu „pretensje do Watykanu za stanowisko episkopatu ruskiego.

    Rozesłanie przez episkopat ruski wiadomości o rzekomym katowaniu (fotografie dziur wybitych w ciałach itd.) i niszczeniu mienia Rusinów obudziło antypolskie intrygi i naleganie o wystąpienie w obronie „bezbronnych” od nikogo, oprócz Ojca Świętego nie spodziewających się ratunku prześladowanych unitów” . Przedstawiciel Watykanu oświadczył ambasadorowi polskiemu, że „gdyby choć połowa była prawdą, to byłaby to rzecz straszna, a przecież nie można przypuszczać, by biskupi kłamali. Dalsze wyjaśnienia rządu polskiego w tej sprawie wykazały bezpodstawność oskarżeń episkopatu ukraińskiego. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski stwierdzało: „Nie ulega wątpliwości, iż przy tego rodzaju akcji organów policji i wojska, mogły się zdarzyć wypadki niewłaściwych wystąpień. Nie mniej jednak całokształt akcji przeprowadzony został w sposób nie budzący żadnych zastrzeżeń”. Ambasador Polski przy Watykanie pisał, że „obecny atak propagandowy na Polskę jest zrozumiały, gdyż wszyscy nasi nieprzyjaciele wiedzą, iż teraz idzie się w Polsce ku trwałej stabilizacji i zasilaniu autorytetu, co odbiera różne nadzieje i budzi zrozumiałą irytację, że z tego punktu widzenia trzebaby na to patrzeć … Polska zapamięta, kto dał się zbałamucić a kto potrafił zrozumieć właściwe znacznie tej kampanii”‚ .

    Stanowisko Watykanu przez cały czas trwania kampanii propagandowej Ukraińców było bardzo powściągliwe. Oficjalnie Watykan nie wziął udziału w tej kampanii. W jego organie prasowym „L’Osserwatore Romano” nie ukazał się też ani jeden artykuł o akcji pacyfikacyjnej, ponieważ papież postanowił sprawdzić prawdziwość danych ukraińskich. Ostatecznie episkopat ruski został w opinii Watykanu skompromitowany.

    Działacze ukraińscy wnieśli też sprawę akcji pacyfikacyjnej pod obrady Ligi Narodów, gdzie również nie uzyskali spodziewanego poparcia. W obronie Polski wystąpił przedstawiciel Japonii dr Sato, który w obszernym raporcie przedstawił prawdę dotyczącą akcji pacyfikacyjnej w Małopolsce Wschodniej. Sprawozdawca dr Sato przychylił się całkowicie do stanowiska władz polskich i zaproponował Radzie Ligi Narodów, aby potwierdziła tezę rządu polskiego co do niebezpieczeństwa, jakie mogłoby wyniknąć z faktu, gdyby Liga Narodów dopuściła się tego, aby stosowany przez nią system obrony mniejszości narodowych miał być nadużywany dla celów propagandowych przeciw jakiemuś państwu, i to za pomocą tendencyjnych i zmyślonych twierdzeń.

    Sprawozdawca twierdził, że przedstawione przez Ukraińców dokumenty były tendencyjne i nie opisywały stanu faktycznego. „Jesteśmy przekonani – mówił ambasador Sato – że nie ma w Europie państwa, któreby tolerować mogło szerzenie się w swoich granicach masowych przestępstw, noszących cechy zbrodni pospolitej” .

    Ukraińcy nie chcieli ugody z Polską. Eugeniusz Onacki podczas odczytu wygłoszonego w Londynie oświadczył, że sprawa ukraińska w Małopolsce Wschodniej nie może być załatwiona drogą pokojową. Jego zdaniem UWO nie złoży broni, aż do wyparcia „okupacji polskiej” z ziemi ukraińskiej. W czasopiśmie ukraińskim pt. „Rozbudowa Nacji” apelowano do ludności ukraińskiej o gotowość do wojny z Polską, ponieważ

    „zbliża się nowa wojna, do której winniśmy się przygotować. Z chwilą kiedy dzień ten nadejdzie, będziemy bez litości. Zobaczymy powstających Żeleźniaków i Gontę (przywódców band ukraińskich znanych z okrucieństw: przypis autora), i nikt nie znajdzie litości a poeta będzie mógł zaśpiewać „ojciec zamordował własnego syna”. Nie będziemy badali kto bez winy, tak jak bolszewicy, będziemy najpierw rozstrzeliwali a potem dopiero sądzili i przeprowadzali śledztwo” .

    Wiadomo, że podczas drugiej wojny światowej Ukraińcy postępowali wobec Polaków tak jak im zasugerował E. Onacki.

  10. RomanK said

    Wiadomo, że podczas drugiej wojny światowej Ukraińcy postępowali wobec Polaków tak- jak im zasugerował E. Onacki.
    dokladnie- jak u Zydow:
    Wiadomo przeciez. ze Polacy podczas drugiej wojny Polacy byli gorsi od Niemcow…..wystarczy poczytac Mause….
    Napad na woz pocztowy pod Bircza oczywiscie jest zupelnie czym innym iz napad na pociag pocztowy pod Bezdanami..kierowany przez Dziadka….ruski listonosz to gorszy niz wsciekly pies… a czużyje slozy i krow …woda….
    Wiadomo. ze za PRLu Polacy postepowali tak- jak im nakazywaly wytyczne kolejne Zjady PZPR i sugerowali Tow. Sekretarze w postaci kolejnych planow.. buntownikow i ciemniakow pedzila tajna sluzba bezpieczenstwa Utajnionej Ukrainy a w kryminale pilnowali mnie Kosmici na przemian z UPAowcami…Polakow przy tym nie bylo…nie widzialem…… nie slyszalem…:-))))

    Panie Piotrx…cenie panskie wywody i nadsylane material,y znajomosc ilu to poslow , dyplomatow, politykow..pochylalao sie na problemem, ilu zalatwialo, planowalo….dzialalo….Wie pan co to dalo???? No wlasnei popatrz pan na to krwawe brzemie….tyle byly warte te ich zachody i dzialania…
    Niech pan zapozna sie z planami idiotow przygotowujace obrone i mobilizacje na Kresach na wypadek wojny z Niemcami:-))) i jak rzeczywistosc przystawala do planow….
    Czy tak ciezko zrozumiec tak proste zdanie??? Nie morduj… nie czyn drugiemu co tobie nie mile????
    Ile tytulow musi miec fizyk, zeby zrozumiec i wytlumaczyc -ze cios siekiera sasiada…. jest zawsze szybszy od najszybszej policji i….. Miedzynarodowych Komisji????
    Dlatego jedyna nauka- jaka wyciagam z tej naszej tragicznej historii jest,,,ze ze sasiadami swoje zycie ukladam sam,,bez pomocy jakichkolwiek politykow…bo jedynym instruktazem w tym przypqadki jest tylko i wylacznie Kazanie na Gorze!!!! Tym kierowali sie moi przodkowie na naszej ziemi przez stulecia,,i nei mieli zadnych problemow,,,dopoki nie przyszli ci,,dla ktorych BOG,,,umarl….

    .

  11. RomanK said

    http://www.amazon.com/review/R3O4IJO3QWCIN7/ref=cm_cr_rdp_perm?ie=UTF8&ASIN=0982488815&nodeID=&tag=&linkCode

    Kto moze niech poczyta… per analogia….to pisze napewno jakis zydophil:-)))

  12. P.W. said

    Panie RomanK,

    Pan jesteś taki akuratny, stajesz w obronie riezunów, niepomny na to, że jeszcze żyją ludzie, z tamtych terenów, gdzie Ukraińcy, jak dzikie bestie, mordowali Polaków, bez powodu!
    To znaczy oni mieli swój powód: rjezaj Poljakiw?

    Nic Panu nie pomoże biadolenie, że może ktoś inny za te zbrodnie jest odpowiedzialny?
    Może to my Polacy, zgodnie z wiktymologią, która mówi, że ofiara jest winna zbrodni, ponosimy winę za krwawe, haniebne, niewyobrażalnie okrutne morderstwa na naszych rodzinach, dokonane przez ukraińskich bandytów?

    Ukraińcy są z innej cywilizacji (Pan pewnie też, jak mniemam z pańskich postów): oko za oko, ząb za ząb, czy zemsta, rewanż, przede wszystko, nawet za cenę własnej zguby!, za nic prawa naturalne, my, ludzie na tym terenie stanowimy prawo?

    Czy nic Panu to nie mówi? Pan wciąż jesteś w cywilizacji bizantyńskiej!

    Nazwij Pan zbrodnie po imieniu: moi pobratymcy byli zbrodniarzami!
    Kropka. Ja się od nich odcinam!

    Tego od Pana oczekuję.

    Jeżeli Pan tego nie zrobi znaczy, że Pan w dalszym ciągu nic nie rozumie i… , nie chcę być złym prorokiem, ale coś mi się widzi, że jeżeli historia by się powtórzyła, to czy by się Pan zawahał, czy raczej…. riezaj przeciwnika???

    Nota bene w młodości miałem kolegę z Sambora, który gdy sobie podochocił, zwykł mawiać: ja nienawiść do Polakiw wyssałem z mlekiem matieri… .

Sorry, the comment form is closed at this time.