Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

INDECT na dywaniku

Posted by Marucha w dniu 2012-04-25 (Środa)

21 maja kontrowersyjny projekt INDECT zostanie zaprezentowany w Warszawie przez naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej przedstawicielom resortu spraw wewnętrznych, organizacji społecznych i mediów. Nad projektem ciąży zarzut ukierunkowania na totalną inwigilację obywateli.

Projekt INDECT, czyli „Inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, detekcję i wyszukiwanie na potrzeby bezpieczeństwa obywateli w środowiskach miejskich”, zostanie przez jego autorów szczegółowo przedstawiony szefostwu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
– Spotkanie ministra Jacka Cichockiego z naukowcami pracującymi nad projektem INDECT odbędzie się 21 maja w siedzibie MSW w Warszawie – poinformowała wczoraj „Nasz Dziennik” rzecznik MSW Małgorzata Woźniak.

– Jestem zainteresowana udziałem w tym spotkaniu w związku z interpelacją, jaką skierowałam w tej sprawie – zapowiada poseł Barbara Bubula (PiS), która o sprawie INDECT zaalarmowała szefa MSW.

– Chciałbym, aby na tym spotkaniu panowie profesorowie przedstawili projekt, jego główne założenia i mechanizmy, jakimi ma się posługiwać, tak żebyśmy mogli wszyscy to poznać, w tym przedstawiciele organizacji, którym bliska jest ochrona praw i prywatności obywateli – mówił przed tygodniem Cichocki. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zaproszenie na spotkanie otrzymają także media.

Po złożeniu przez poseł Bubulę interpelacji do MSW dotyczącej INDECT, w której padł zarzut „inwigilacji obywateli”, oraz po serii krytycznych artykułów, w tym na łamach „Naszego Dziennika”, Jacek Cichocki zawiesił w połowie kwietnia współpracę MSW oraz policji przy tworzeniu projektu.

Koordynatorem prac nad systemem jest Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, która przewodzi międzynarodowemu konsorcjum placówek naukowych. MSW oraz policja świadczyły usługi na rzecz naukowców w zakresie doradztwa i konsultacji. W komunikacie na temat zawieszenia współpracy MSW poinformowało, że decyzja zapadła po naradzie szefa resortu z komendantem głównym policji Markiem Działoszyńskim, podczas której obaj uznali, że policja dysponuje wystarczającymi środkami na rzecz zapobiegania zagrożeniom porządku publicznego.

Minister Cichocki zadeklarował też, że MSW ani policja nie mają zamiaru wdrażać systemu INDECT, gdy projekt zostanie ukończony. AGH zareagowała na komunikat oświadczeniem, że zamierza kontynuować prace badawcze, a w miejsce MSW dokooptuje innego partnera. Projekt INDECT zwyciężył w I Konkursie 7. Ramowego Programu Unii Europejskiej. Na jego realizację przeznaczono 15 mln zł z funduszy unijnych. Beneficjentem systemu ma być polska policja oraz policja Irlandii Północnej.

INDECT jest systemem informatycznej rejestracji i przetwarzania danych z sieci monitoringu przestrzeni miejskiej, w którym mają być wykorzystywane kamery rejestrujące obraz, sensory ruchu, czujniki wychwytujące określone słowa i dźwięki, rejestratory temperatury oraz obecności niebezpiecznych substancji chemicznych etc. Naukowcy zapewniają, że chodzi wyłącznie o wykrywanie najgroźniejszych przestępstw, takich jak handel organami, pornografia dziecięca, napady, bójki, terroryzm. Jednak posłowie prawicowej opozycji, organizacje obrony praw człowieka i internauci alarmują, że INDECT może być wykorzystany przez władze i służby specjalne do totalnej inwigilacji obywateli oraz konkurencji politycznej.

Małgorzata Goss
http://naszdziennik.pl

Komentarzy 11 to “INDECT na dywaniku”

  1. Pokręć said

    O, naukowcy. Dostali kasę z UE, to musza zrealizować grant, bo inczej juz najprawdopodobniej nigdy nie zostaną dostawieni do unijnego cycka jak zawalą cos takiego. Pali się im pod tyłkiem, więc uprawiają marketing, prowadza działalnośc reklamowa własnego projektu, odgrywają scenki, jak to oni chcą nieba przychylić i jak to z własnej krwawicy by chcieli nam zycie umilić, bezpieczeństwo podnieść a Policja taka niewdzięczna i niezainteresowana… Mnie od tego zakłamania aż trzepie, zwłaszcza, że sam byłem kiedyś krótko naukowcem i wiem, na czym to polega. IM CHODZI O KASĘ z rubryki „wynagrodzenia” tego grantu. Reszta się nie liczy. NIKT mnie nie przekona, że owi naukowcy robia to z czystej ciekawości naukowej.
    Ponieważ polska Policja nie ma pieniędzy nawet na spinacze biurowe, to nie partycypuje i naukowcy są na lodzie, bo nie mają wkładu własnego, żeby „dosypać” do tego unijnego i z niego, z rubryki „wynagrodzenia” ponabijać sobie kieszenie kasą. Mało ich obchodzi, co będą robić, oni równie dobrze mogliby pracowac przy technologii broni jądrowej, biologicznej, czy udoskonaleniu metod nasycania ziemi okrzemkowej cyjanowodowrem. No, ale cóż, jak widać, najstarszy zawód świata zarezerwowany jest nie tylko dla osób płci pięknej.
    „Naukowcy” dla doraźnego zysku włożą urzędnikom w ręce bez mrugnięcia okiem dowolną „broń” przeciwko obywatelom i jeszcze to pięknie uzasadnią. I guzik ich obchodza konsekwencje – oni musza zrealizowac grant z programu ramowego. Dziś granty pozyskuje się tak, że proponuje sie politycznie modny (i poprawny) kierunek badań, bo wtedy decydenci przyznają pieniądze (ci, co daja pieniądze to politycy, nie naukowcy i nie mają zielonego pojęcia o nauce jako takiej).
    Weźmy sobie komputer. Bardzo pozyteczne narzędzie. Kiedyś, żeby urzędnik wykrył pomyłkę w opłacaniu podatku przez podatnika musiał spędzić co najmniej kilka godzin, żeby skontrolowac ręcznie dokumenty i policzyć na „kręciołku” należne kwoty, ręcznie wyszukując najpierw w kartotece kwity delikwenta. Prawo podatkowe siłą rzeczy musiało być proste, bo inaczej władza sama by go nie ogarnęła. Jak wykryto jakieś oszustwo / nieścisłość, to było święto lasu. A dziś, kiedy archiwa i algorytmy są w komputerach? Mamy po pierwsze: niesamowicie skomplikowane prawo podatkowe, które musimy wypełniać nie jako komputery, ale jako LUDZIE kontrolowani przez ścisły i niemylący się nigdy komputer, po drugie: raz na dzień urzędnik klika mysza i już ma stosik wydrukowanych wezwań wyjasnień do podatników. Wsadzić do kopert, przybić pieczątkę o umowie z pocztą, w worek z czerwonym paskiem i wezwać samochód pocztowy. Drugie „klik!” i lista firm do przetrzepania wędruje do urzędu kontroli skarbowej i kontrolerzy ruszają w teren. Podatnicy nie mają żadnych szans, muszą wykonywac skomplikowane prawo „ręcznie”, podczas, kiedy są kontrolowani komputerowo. To tylko jeden z przykładów.
    Tych, co dla pieniędzy idą na współpracę z biurestwem i daja mu do ręki narzędzia zniewolenia – jak ich nazwać?

  2. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  3. tralala said

    Jezeli chodzi o psychoanalize, to odkad kanapa nazywa sie po polsku „dywanik”?:)

  4. Zbigniew Kozioł said

    Czy pani Tralala sugeruje Marusze rusycyzm? Byloby to złośliwe, ale czy na pewno uzasadnione? W polskim języku używa się powiedzenia „wziąść kogoś na dywan”. A że na kanapę właściwie i przy świetle jupiterów w obecności dziennikarzy? Może to właśnie ma pani na myśli? To byłoby też złośliwe, ale dla mass mediów. No ale nad niemi boleć nie będziemy.

    Być może rzeczywiście to zgrywa wobec naiwnych z tym przesłuchaniem na dywanie wobec mediów i cała ta historyjka o niby jakoby rozsądku władz MSW. Nie wprowadzą INDECT to wprowadzą CI*PA albo CHU*J.

  5. Piotrx said

    http://www.bibula.com/?p=55937

    Komitet „Błękitna Polska” wystąpił do najwyższych polskich władz z apelem o niezwłoczne wprowadzenie „obowiązkowych oświadczeń dla osób piastujących funkcje publiczne na okoliczność ich przynależności do organizacji, których struktura lub wewnętrzne prawo mają znamiona organizacji niejawnych, wolnomularskich”.

    Komitet w piśmie skierowanym do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, Marszałka Sejmu RP oraz Prezesa Sądu Najwyższego, zwraca uwagę na rosnące niebezpieczeństwo obsadzania ważnych instytucji państwowych przez członków ponadnarodowych organizacji niejawnych. Wnioskodawcy powołują się na wprowadzenie podobnych procedur w Portugalii. Premier tego kraju Pedro Passos Coelho nakazał ministerstwu administracji wewnętrznej zobowiązać osób zajmujące wysokie stanowiska w administracji do ujawnienia czy należą do lóż masońskich.

    Inicjatorzy zwracają uwagę na publiczną wypowiedź związanej z lewicą, Danuty Waniek, która w jednej ze stacji telewizyjnych ujawniła, że była nakłaniana do wstąpienia do loży wolnomularskiej. Do przynależności do niejawnej organizacji przyznała się natomiast wpływowa dziennikarka – Kazimiera Szczuka. Funkcjonowanie tego typu organizacji jest zakazane na mocy art. 13 Konstytucji RP.

  6. Zbigniew Kozioł said

    Czy pam Panie marucha na pewno zalezy od siebie na tym sajcie wymajmowamym od inych?

  7. sw. Mikołaj said

    O co ten cały szum?!
    Ten system projektowany jest wyłącznie dla naszego dobra i tylko wygląda jakby żywcem skopiowany z Orwella. Ma on wzmocnić poczucie bezpieczeństwa obywateli, chronić poufne informacje i prywatność – ja już czuję się znacznie bezpieczniej. Gdyby tak jeszcze wykrył hasbarę w gajówce…

    Posłanka Bubula, która „o sprawie INDECT zaalarmowała szefa MSW” jest chyba trochę niedoinformowana – przecież Miller jest w tym umoczony po uszy a Cichocki kłamie jak z nut, bo użytkownikami systemu mają być policja polska i północnoirlandzka.

  8. revers said

    oraz inne systemy bezpieczenstwa, ktore nie ma watpliwosci ze beda funcjonowaly z aktami prawnymi jak CISPA pod NWO …

  9. revers said

    orweallija

  10. Zbigniew Kozioł said

    @9 co za durnota

    To się już przejadło.

    Nie widzę w tym sensu oprócz omamiania ludzi.

  11. revers said

    to nie taka durnota, pismakow nie dzienikarzy nigdy nie brakuje, propaganda w mediach coraz bardziej centralizuje sie, globalizjuej sie.

    Ludzie szybko zapominaja o kulisach, brak dalszych tresci przekazu, przez podawanie w mediach rzeczy trywialnych, o czym wspomina sie wtym niezaleznym wsadzie medialnym.

    Nie omiamiony, przez wykupiony sens.

Sorry, the comment form is closed at this time.