Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ukraiński nacjonalizm a polska polityka wobec Ukrainy i Ukraińców

Posted by Marucha w dniu 2012-04-25 (Środa)

Artykuł podesłał p. PiotrX.

Problem ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii dał o sobie znać w sposób niezwykle tragiczny w XX w., a i dzisiaj odżywa na nowo.

Nacjonalizm ukraiński nie umarł śmiercią naturalną, jak to się stało z wieloma innymi ideami i ruchami skrajnymi o charakterze nacjonalistycznym i totalitarnym, które w pierwszej połowie ubiegłego wieku święciły tryumfy. Nacjonalizm ukraiński funkcjonuje nadal, jest żywą ideologią na Ukrainie, szczególnie zachodniej, na emigracji, a także w Polsce wśród mniejszości ukraińskiej. Chociaż kierunek ten pod swoimi sztandarami aktualnie nie gromadzi licznych rzesz zwolenników, to jednak jego sytuacja jest szczególna, a w razie sprzyjających okoliczności może stać się niebezpieczny.

O ile na wschodniej i środkowej Ukrainie nacjonalizm ukraiński nie cieszy się dużymi wpływami, to na zachodniej Ukrainie (dawne tereny II Rzeczypospolitej) jest inaczej. Tam bowiem nacjonaliści – jak się okazuje – próbują „reanimować” sowietyzowany przez lat kilkadziesiąt naród i nadać mu aktywny charakter. Tamtejsi Ukraińcy na ogół nie są przychylnie nastawieni do Polaków i Polski, a nacjonaliści zajmują postawy wręcz wrogie. Zaprzeczają oni także oczywistym faktom historycznym, tj. ludobójstwu dokonanemu przez UPA na Polakach zamieszkujących południowo-wschodnie Kresy II Rzeczypospolitej. Świadectwa takich postaw znajdujemy w różnych pismach tej orientacji politycznej, wysuwanych hasłach oraz w wielu wydarzeniach o wyraźnie antypolskiej wymowie, o których informacje mnożą się w ostatnich czasach coraz częściej.

O tym, czym jest nacjonalizm ukraiński i jakie ma znaczenie dla współczesnej Ukrainy, tak pisze prof. Włodzimierz Pawluczuk: „[…] nie byłoby jednak niepodległej Ukrainy, nie byłoby historii narodu ukraińskiego jako narodu politycznego, walczącego o pełną niepodległość, gdyby nie nacjonaliści […], gdyby nie narodowy fanatyzm jednostek opętanych szaleńczą ideą stworzenia z amorficznej »ruskiej« masy bitnego, znaczącego dziejowo narodu. Los Ukrainy byłby podobny do losu Białorusi. Jeśli wykreślić z dziejów Ukrainy zawartość ideową i działalność nacjonalistów, w tym przede wszystkim UPA, to kultura i historia Ukrainy nie zawiera treści, które by dawały szansę na legitymację pełnej niepodległości tego kraju. Dziewiętnastowieczni patrioci Ukrainy […] nic nie mówili o niepodległej Ukrainie i – co więcej – nie myśleli o tym. Ale nie myśleli o tym nawet Hruszewski i Winnyczenko, przywódcy Centralnej Rady Ukrainy w 1917 r., postulując jedynie autonomię Ukrainy w ramach Rosji”.

Z punktu widzenia polskiej racji stanu nie jest dobra prorosyjska Ukraina. Może to grozić wchłonięciem tego kraju przez Rosję, wzmacniając jej imperialistyczne tendencje swoim potencjałem. Na tym jednak polega dramat polskiej polityki w stosunku do Ukrainy oraz sprzeczność dwóch historycznych już nurtów polskiej myśli politycznej dotyczącej naszych południowo-wschodnich sąsiadów, że stanowczo niedobra dla nas jest również druga wersja możliwej sytuacji, czyli Ukraina zorganizowana przez ukraiński szowinistyczny nacjonalizm, gdy uzyska on w kraju nad Dnieprem przewagę i stanie się czynnikiem determinującym jego tożsamość. Za takim właśnie rozwiązaniem opowiedział się ideolog ukraińskiego nacjonalizmu Dmytro Doncow w książce Nacjonalizm (1926) *[Została ona wydana w tłumaczeniu polskim przez wydawnictwo Księgarnia Akademicka w Krakowie w roku 2008. W tym wypadku została ona potraktowana jako ważny dokument ostrzegający przed możliwymi skutkami nacjonalizmu spod znaku OUN i UPA.]. Praca ta nadal stanowi ważną inspirację ideologiczną dla ukraińskich nacjonalistów.

Składa się z trzech części: „Ukraińskie prowansalstwo”; „Czynny nacjonalizm” i „Ukraińska idea”. Pod pojęciem „prowansalstwa” Doncow rozumie pewien stan zależności jednego kręgu etnicznego od drugiego, jaka wystąpiła na terenie Francji, gdzie północ kraju z centrum nad Sekwaną zdominowała niegdyś kwitnące południe, czyli Prowansję, pozbawiając ją własnej indywidualności kulturalnej i politycznej. Taką samą relację widzi między Rosją właściwą a Ukrainą. Ukraiński ideolog sugeruje stanowcze zerwanie przez Ukraińców i Ukrainę wszelkich więzów z Rosją i wyzwolenie się nie tylko spod jej politycznej, ale także kulturalnej i mentalnej dominacji. Jak można sądzić, to właśnie ten element ideologii ukraińskiego nacjonalizmu przyczynił się do stępienia czujności wielu polskich środowisk w stosunku do tego rodzącego się prądu ideowo-politycznego.

W dalszych partiach części pierwszej Doncow stanowczo odrzuca wszelki uniwersalizm, intelektualizm, humanitaryzm, liberalizm, demokratyzm oraz pacyfizm, odcinając się też od całej, zresztą dość anemicznej, intelektualnej tradycji ukraińskiej kultywującej te wartości. W opublikowanym po raz pierwszy w roku 1926 Nacjonalizmie zgłasza akces do nowej epoki, w której mają dominować „instynkt”, „wola”, „autorytet” czy „wodzostwo” – epoki wzbierających na sile faszyzmów i, jak mniemano wówczas, zmierzchu demokracji liberalnej i parlamentaryzmu. Tego jakoś nie wzięto pod uwagę w przedwojennych środowiskach polskich elit politycznych; ale nie bierze się także dziś.

Część druga stanowi pozytywny wykład doktryny Doncowa. Opiera się ona na skrajnym „darwinizmie społecznym”, łącznie z poglądem, że naród jest gatunkiem, który – podobnie jak gatunki w przyrodzie – walczy o miejsce dla siebie, tępiąc inne. W takiej to walce dochodzi do zbawczej – zdaniem darwinistów – selekcji, która pozostawia przy życiu silniejszych i eliminuje słabszych. W ten sposób ma się realizować postęp świata. Pierwiastek humanistyczny zostaje odrzucony i uznany za przeżytek godny pogardy. Filozofia ta świetnie nadawała się do konstrukcji państwa totalitarnego i była używana do usprawiedliwiania, a nawet zachęcania do wszelkiej eksterminacji. Taką też rolę spełniła w stosunku do zamieszkujących południowo-wschodnie Kresy II Rzeczypospolitej Polaków, Żydów, a nawet i mających inne poglądy Ukraińców.

Naród dla Doncowa stanowił osobny gatunek w przyrodzie, był wartością najwyższą; absolutem, wyrastającym nawet ponad Boga. Doncow rzucił hasło: „nacja ponad wszystko”. W jej obrębie miała obowiązywać hierarchia z wodzem o nieograniczonej władzy na czele. Widać tu podobieństwo do hitleryzmu i faszyzmu włoskiego. Wódz miałby do dyspozycji „mniejszość inicjatywną” – ludzi uznanych za lepszych wobec reszty narodu, który w swojej masie był traktowany dość pogardliwie. Ta „mniejszość inicjatywna” miałaby prawo stosowania w stosunku do reszty społeczeństwa „twórczej przemocy”, co oznaczało zapowiedź zupełnego nieliczenia się tak pojętej elity z opinią społeczną i szerokiego stosowania przymusu i represji.

Tak też było w UPA, gdzie terror w stosunku do jej członków był na porządku dziennym, a rolę „mniejszości inicjatywnej” spełniała OUN. Była to więc dyktatura jednej partii, tak charakterystyczna dla systemów totalitarnych. Doncow mówił wprost, że właśnie taka partia powinna podporządkować sobie i „zdynamizować” masy, a opornych i sceptyków po prostu usuwać lub nawet fizycznie likwidować. Zalecał też, aby aktywizacja narodu odbywała się zgodnie z zasadami, które nazywał „siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego”. Na pierwszym miejscu stawiał „wolę”, uznając ją za czynnik decydujący o istnieniu narodu. Pisał: „[…] na tej woli (nie na rozumie), na dogmacie, a nie na udowodnionej prawdzie […] musi być zbudowana nasza narodowa idea”. Podkreślał też rolę „siły”, powołując się na Darwina: „[…] teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt”.

„Przemoc” to kolejna siła motoryczna nacjonalizmu ukraińskiego. Doncow pouczał swoich rodaków, że „bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono, […] przemoc, żelazna bezwzględność i wojna, oto metody, za pomocą których wybrane narody szły drogą postępu”. I dodawał za Sorelem: „[…] przemoc to jedyny sposób, pozostający w dyspozycji […] narodów zbydlęconych przez humanizm”.

Doncow tak rozumiał rolę nacjonalistycznej elity, czyli „mniejszości inicjatywnej”: „ustanawia [ona – B.G.] swoją prawdę, jedyną i nieomylną, młotem wbija tę wiarę i tę prawdę w zbuntowane mózgi ogółu, bezlitośnie zwalczając niedowiarków”. Tym samym wykluczał wszelkie różnice poglądów, nie mówiąc już o prawdziwym pluralizmie. Zapowiadał totalitaryzm.

„Prawo ekspansji – pisał dalej – istniało, istnieje i istnieć będzie. Absurdem jest ogólnoludzki punkt widzenia w polityce”. Doncow uważał, że Ukraińcy są „stworzeni z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”, a więc – są narodem wybranym (niektórzy kwalifikują takie spojrzenie jako przejaw rasizmu). Przyjmował też, że nacjonalizm ukraiński powinien charakteryzować się fanatyzmem, bezwzględnością i nienawiścią. Pisał: „[…] fanatyk uznaje swoją prawdę za objawioną, którą mają przyjąć inni”, bo fanatyzm nie wynika z „cum” (z), ale z „contra” (przeciw).

Celem „moralności” wyznawanej przez nacjonalizm ukraiński jest „silny człowiek”, a nie „człowiek w ogóle”. Walce o byt – którą wyznają jako naczelną zasadę Doncow i jego uczniowie – obce jest moralne pojęcie sprawiedliwości i miłości bliźniego. Według nich tylko filistrzy oraz ludzie z „obumarłym instynktem życia” postępują moralnie i odrzucają wojnę, zabójstwa i przemoc. W przyrodzie nie ma bowiem humanizmu i sprawiedliwości. Jest tylko siła (życie) i słabość (śmierć).

W części trzeciej Doncow domagał się, aby nowy ukraiński nacjonalizm miał charakter totalny.

Zasady ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, przedstawione przez Doncowa w jego głównym dziele, wprowadzała w życie założona w 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, a potem jej bojówki – UPA. Zasady te były bliskie nazizmowi i miały charakter faszystowski.

W tym miejscu należy postawić pytanie o relacje zachodzące między ideologią OUN a religią chrześcijańską i Cerkwią unicką. Nacjonalizmy można klasyfikować na różne sposoby. Jednak z punktu widzenia ich oddziaływania, a więc i płynących z ich strony zagrożeń, istotę ich charakteru najlepiej oddaje stosunek do wartości religijnych. Integralny nacjonalizm ukraiński spod znaku OUN był (i jest nadal) nacjonalizmem areligijnym w przeciwieństwie do współczesnego mu nacjonalizmu endeckiego, którego hasłem przewodnim w latach trzydziestych XX w. stała się budowa „Katolickiego Państwa Narodu Polskiego”.

Ukraiński greckokatolicki biskup Stanisławowa Grzegorz Chomyszyn współczesny mu nacjonalizm swoich ziomków nazywał „pogańskim”. Nacjonalizm ukraiński, skodyfikowany pod względem teoretycznym przez Doncowa, nie występował w sposób otwarty przeciw religii chrześcijańskiej, ale jego zasady pozostawały z nią w wyraźnej sprzeczności. Nie przeszkadzało to duchowieństwu greckokatolickiemu w udzielaniu mu dużego poparcia. Tu trzeba zaznaczyć, że wspomniany bp Chomyszyn krytykował bardzo mocno religijność tegoż duchowieństwa, oceniając ją jako mijającą się z prawdziwym duchem katolicyzmu, a samo duchowieństwo jako zmaterializowane i politycznie uzależnione od sił nacjonalistycznych. Ponadto trzeba przypomnieć, że kierownictwo Cerkwi greckokatolickiej w Galicji liczyło, że rozprzestrzenienie się nacjonalizmu ukraińskiego na resztę Ukrainy i jego zwycięstwo polityczne pozwoliłoby przywrócić unię na terenach siłą „sprawosławionych” przez carat po rozbiorach Polski. Tak więc mimo różnic o charakterze aksjologicznym, między nacjonalizmem ukraińskim a Cerkwią greckokatolicką istniała zbieżność interesów, która praktycznie niwelowała konflikt, a bp Chomyszyn był raczej odosobniony ze swoimi poglądami, reprezentując tylko mało istotną mniejszość wśród galicyjskich Ukraińców.

Wracając do dwóch wspomnianych wyżej nurtów polskiej myśli politycznej, tj. endeckiego i piłsudczykowskiego, które rywalizowały ze sobą w pomysłach na obronę przed opanowaniem Polski przez komunizm i które w jakichś mocno przetworzonych formach nadal jeszcze funkcjonują w Polsce, trzeba pamiętać, że Marszałek Józef Piłsudski był przekonany o konieczności wyrwania Ukrainy spod wpływów Rosji białej czy czerwonej, uznając to za nieodzowny warunek zabezpieczenia Polski przed imperializmem rosyjskim. Temu ostatniemu celowi miało służyć stworzenie zespołu państw położonych pomiędzy Niemcami a Rosją, których łączny potencjał mógłby gwarantować skuteczną obronę przed zaborczością dwóch wymienionych sąsiadów. Skutkiem takiego rozumowania był m.in. układ Piłsudskiego z przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej Symonem Petlurą, oraz wyprawa kijowska w 1920 r., mająca wesprzeć upadającą nowo narodzoną państwowość ukraińską. Piłsudski reprezentował ideę federalizmu, która miałaby doprowadzić do powstania bloku państw położonych pomiędzy Rosją a Niemcami.

Narodowa Demokracja natomiast, stojąc w tym czasie, jak i później, wobec tych samych problemów politycznych, wyrażała pogląd, że Ukraina stanowi jedynie amorficzną masę etnograficzną, która nie może być poważnym partnerem politycznym. Za tą tezą przemawiało to, że po upadku caratu i w czasie rewolucji w Rosji idea niepodległej Ukrainy nie uzyskała wystarczającego poparcia Ukraińców, którzy ani nie stworzyli adekwatnej do aktualnych potrzeb armii, ani nie wsparli wystarczająco władz URL.

Endecy obawiali się, że niepodległa Ukraina może stać się przyczółkiem Niemiec na wschodzie Europy, które dzięki niej okrążą Polskę również od wschodu. Brali także pod uwagę to, że od kilkudziesięciu lat narastał polsko-ukraiński (ruski) konflikt we wschodniej Galicji, będący rezultatem budzenia się świadomości narodowej tamtejszych Rusinów, coraz to bardziej niechętnych Polakom i polskości. W okresie walki o granice odrodzonej Rzeczypospolitej endecy stali na stanowisku, że na wschodzie należy inkorporować do nowo odbudowanego państwa polskiego taką część dawnych Kresów Wschodnich, jaką da się perspektywicznie spolonizować. Sądzili, że można będzie odseparować masy ruskie od ukraińskiego nacjonalizmu, nawiązując do czasów, gdy Rusini poczuwali się do wspólnoty z Polakami, czego synonimem była swoista opcja wyrażana słowami „gente Ruthenus natione Polonus”.

Polityka w stosunku do mniejszości narodowych w odbudowanej Polsce nie była jednak konsekwentna. Mieszały się w jej obrębie różne elementy pochodzące z dwu wyżej wymienionych szkół myśli politycznej. Po dojściu sanacji do władzy w roku 1926 kontynuowano dawną politykę Piłsudskiego, co prawda w zmienionych już warunkach. Generalnie rzecz biorąc, Piłsudski widział w Ukraińcach sprzymierzeńców, którzy przy innym układzie sił mieliby szansę przyczynić się do rozbicia ZSRS. Temu też celowi służyła cała akcja „prometejska”, wspierająca separatystyczne tendencje w Rosji komunistycznej. Ukraińcy w Polsce nie mogli być traktowani zgodnie z recepturą, jaką w stosunku do mniejszości narodowych na ogół reprezentuje nacjonalizm narodu panującego w państwie. Jest więc wielkim nieporozumieniem, zasiane przez propagandę w minionym okresie mniemanie, że mniejszości narodowe w II Rzeczypospolitej cierpiały wielki ucisk.

Państwo nasze nie było państwem totalitarnym i mimo pewnych ograniczeń demokracji pozostawiało duży margines swobody także mniejszościom narodowym. Pamiętajmy, że to właśnie totalitaryzm, zgodnie ze swoją istotą, rozbija wszelkie naturalne więzi społeczne, likwidując społeczne korporacje oraz autonomię samej jednostki ludzkiej, wtłaczając ją w tryby „jedynie słusznego” systemu ideowo-politycznego. Totalitaryzm z powodu stosowanych metod jest w stanie zniszczyć nie tylko wszelkie więzi społeczne, ale i całe narody – pozbawiając je elit, potem także własnej tożsamości, a więc języka, kultury, a nawet religii – doprowadzając je do stanu bezkształtnej masy etnograficznej. W przypadku komunizmu sowieckiego proces taki zwykle nazywamy sowietyzacją. Totalitaryzm komunistyczny posługiwał się także metodą ludobójstwa, czystek etnicznych, w sposób zamierzony powodował głód, jak to było w latach trzydziestych na sowieckiej Ukrainie, a zdezorganizowane w ten sposób społeczności rusyfikował, znacznie skuteczniej niż czynił to carat.

Rzeczypospolita pozostawiała Ukraińcom duży margines swobody. Istniały partie ukraińskie, ukraińscy posłowie zasiadali w Sejmie, a senatorowie w Senacie. Było też ukraińskie szkolnictwo, prasa, harcerstwo, rozmaite instytucje gospodarcze i kulturalne. Szczególnie na Wołyniu, popierany przez Piłsudskiego tamtejszy wojewoda Henryk Józewski realizował swój „eksperyment”, dzięki któremu województwo to miało stać się „ukraińskim Piemontem”.

W rzeczywistości polityka taka nie spełniła oczekiwań jej animatorów, ani samych Ukraińców. Polska sanacyjna, rezygnując z programu sugerowanego przez Narodową Demokrację w stosunku do mniejszości ukraińskiej, była zbyt słaba, aby realnie móc myśleć o rozegraniu po swojej myśli sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej, jednocześnie dopuściła do zakorzenienia się wśród Ukraińców na południowo-wschodnich Kresach skrajnego nacjonalizmu, którego kolumną szturmową stała się założona w 1929 r. nielegalna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, posługująca się już przed rokiem 1939 terrorem (zabójstwa ministra Bronisława Pierackiego oraz polityka polskiego i zwolennika porozumienia z Ukraińcami Tadeusza Hołówki), sabotażem oraz współpracująca z III Rzeszą. Również antypolskie ostrze miała Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, która pełniła funkcję czynnika radykalnie destrukcyjnego w stosunku do II Rzeczypospolitej. Z czasem to jednak OUN i ideologia Doncowa zdobywała coraz liczniejszy rząd dusz wśród mniejszości ukraińskiej, co poskutkowało w latach II wojny światowej ludobójstwem Polaków i Żydów.

Po śmierci Piłsudskiego wojewoda Józewski, wzbudzający coraz to większy opór wśród Polaków, został odwołany z Wołynia, a polityka w stosunku do Ukraińców została zmieniona, jak sądzono, na bardziej adekwatną do istniejących realiów. Były to jednak już ostatnie lata przed wojną.

Dramat, jakim było bestialskie wymordowanie Polaków w latach II wojny światowej przez nacjonalistów ukraińskich, został już w miarę dobrze opisany. Dokonano ścisłych obliczeń, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Są jednak środowiska, które stale kolportują na ten temat kłamstwa i starają się tuszować rozmiary zbrodni OUN i UPA, czyniąc to z niskich pobudek lub w wyniku opacznie pojmowanej racji politycznej.

Po rozpadzie ZSRS i pojawieniu się na mapie Europy państwa ukraińskiego, jakby na nowo zaktualizowały się stare problemy związane z relacjami polsko-ukraińskimi i – pośrednio – polsko-rosyjskimi. Stare koncepcje, co prawda przykrojone do nowych już warunków, powracają. Obecna polska polityka w swoich najważniejszych rysach wydaje się stanowić pewne kontinuum tej, którą preferował Piłsudski. Jej sednem jest przeciwdziałanie podporządkowaniu Ukrainy Rosji, która znowu wraca do swoich imperialnych tradycji. Jerzy Giedroyć, po wojnie propagator wycofania się Polski z wszelkich roszczeń do jej byłych Kresów Wschodnich oraz gorący rzecznik zbliżenia polsko-ukraińskiego, posunął się nawet tak daleko, że w wywiadzie dla Polskiego Radia na dwa tygodnie przed śmiercią stwierdził, że zbrodnie UPA „powinny zostać po prostu zapomniane”.

Pamięć tych zbrodni staje się więc w oczach różnych polskich polityków niewygodna, a strona ukraińska, delikatnie rzecz ujmując, odnośnie do tych kwestii zachowuje się arogancko, a nawet brutalnie, emitując rozmaite kłamstwa i demonstrując rozmaite gesty nienawiści. Tradycja banderowska staje się, przynajmniej na zachodniej Ukrainie, jednym z ważniejszych składników nowej świadomości ukraińskiej. Mnożą się pomniki znanych ludobójców z UPA, ich nazwiskami nazywane są ulice w miastach… Wszystko to dzieje się bez zwracania uwagi na stosunki polsko-ukraińskie.

Pewne jest również to, że zorganizowana w duchu nacjonalizmu ukraińskiego Ukraina może być bardzo niebezpiecznym sąsiadem. Zapominanie – jak radził Giedroyć – albo przemilczanie równające się ustępowaniu ze swoich racji, z psychologicznego punktu widzenia nie zawsze przynosi załagodzenie sporów, a częściej otwiera eskalację żądań strony przeciwnej. Trzeba też podkreślić, że na łamach swojej „Kultury” nie przedstawił on żadnej spójnej doktryny dotyczącej rozgrywania przez Polskę polityki ukraińskiej, a zamieszczane tam teksty dotyczące Ukrainy robią nawet wrażenie propagandy proukraińskiej i uwzględniają głównie głosy ukraińskie. Biorąc wreszcie pod uwagę nauki płynące z dawniejszej polskiej polityki w stosunku do Ukraińców, trzeba zdać sobie po raz kolejny sprawę z tego, że Polska była i jest zbyt słabym partnerem, aby mogła się spodziewać sukcesów w samodzielnym rozgrywaniu wielkich międzynarodowych gier politycznych. Może się przeliczyć, bo przecież zasady i tradycja OUN wciąż są akceptowane przez część Ukraińców, a prawdziwie demokratycznej, licznej formacji, jak dotychczas, brakuje w tym społeczeństwie. Wpływy ideologii nacjonalistycznej najbardziej zaznaczają się na zachodnich obszarach państwa ukraińskiego, a więc w sąsiedztwie Polski.

W czasach obecnych na ogół panuje przeświadczenie, że epoka wojujących, skrajnych i szowinistycznych nacjonalizmów dobiegła już końca, a doświadczenia ostatniej wojny światowej stworzyły wystarczający klimat dla idei związanych z zasadami tolerancji i poszanowania osoby ludzkiej. Nie wiadomo jednak, jak dalece reguła ta może dzisiaj obowiązywać na terytoriach, na których właściwie nigdy dotąd nie było demokracji, a pierwotne samodzierżawie zostało zastąpione przez komunistyczny kolektywizm i totalitaryzm niecofający się przed masowymi zbrodniami. Ten ostatni system, oddziałując przez kilkadziesiąt lat, ukształtował mentalność społeczną, a zakorzenione przez niego cechy jeszcze trwają. Nie jest więc wykluczone, że w następnym okresie, zgodnie z wizjami Pawluczuka i Poliszczuka, skrajny nacjonalizm ukraiński okaże się dla społeczeństwa tego kraju najbardziej adekwatną ideologią i wypełni pustkę po komunizmie.

INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ

http://niniwa2.cba.pl/

I jeszcze komentarz PiotraX:

Faktycznie polityka władz II RP w stosunku do nacjonalizmu ukraińskiego była błędna. Była naiwna oraz zbyt wyrozumiała i uprzejma. A te przemówienia sejmowe ukazują przede wszystkim kolejne, bardzo niewygodne dla osób pokroju nie-polskiego.bloga fakty.

Jak pisze Bogumił Grott:

“…..Tu można postawić pytanie o przyczynę „ulgowej taryfy” w stosunku do roszczeń nacjonalizmu ukraińskiego i jego kontynuatorów. Wymieniony wyżej profesor Kurcz twierdzi, iż u podstaw takiej metody leży „postulat wielkoduszności, rozumienie lęku małych narodów (w wypadku Ukraińców chodziłoby tu o naród jeszcze nie do końca okrzepły, a nie mały B.G.)i ustępowanie im pola”. Taka konstatacja zmusza też do postawienia następnego pytania. O ile taka metoda jest w ogóle skuteczna ? Czy nie jest z gruntu błędna, bo psychologicznie fałszywa i nawet prowadząca do efektów wręcz odwrotnych od oczekiwanych?

Podobnie niewydajna była przedwojenna polityka II Rzeczypospolitej, która umożliwiła rozwój nacjonalizmu ukraińskiego na własnym terytorium, o czym jaskrawo świadczy choćby miejsce wydania „Nacjonalizmu” Doncowa we Lwowie. Polityki tej zaniechano tuż przed wybuchem II wojny światowej ale było już za późno aby zmienić sytuację. Nacjonalizm w duchu Doncowa zdołał, jak zauważono już wyżej opanować umysły dużej części społeczeństwa ukraińskiego w II Rzeczypospolitej, wypierając stopniowo ukraińskie opcje umiarkowane i skłonne do współpracy z państwem polskim. Współpraca taka nie była potrzebna ukraińskim nacjonalistom o czym świadczy choćby tragiczna śmierć pracującego nad polsko-ukraińskim porozumieniem Tadeusza Hołówki, który został zamordowany przez terrorystów ukraińskich. Zresztą nie on jeden padł ich ofiarą.

Polska ustawiając w polu stosunków polsko-ukraińskich ludzi pokroju wojewody wołyńskiego Józefskiego rozgrywała partię ukraińską nieskutecznie. Należy pamiętać, że siła przyciągania mniejszości narodowych zależy od potencjału państwa i jego prosperity, a nie od „uprzejmej” i „wyrozumiałej” polityki. Ta bowiem często jest odczytywana jako wyraz słabości. Atrakcyjność partnera zazwyczaj wynika z jego siły, głównie militarnej i gospodarczej, a takiej nie posiadaliśmy i nie posiadamy w nadmiarze. Traktowanie nacjonalistów ukraińskich wyłącznie jako czynnika antyrosyjskiego w warunkach międzywojennych nie mogło doprowadzić do odsunięcia zagrożenia sowieckiego, a to ze względu na dysproporcje sił pomiędzy Polską a ZSRS. Natomiast rozbrajało państwo przed destrukcją ukraińskiego nurtu nacjonalistycznego.”

Komentarzy 79 to “Ukraiński nacjonalizm a polska polityka wobec Ukrainy i Ukraińców”

  1. JO said

    Polityka II Rzeczpospolitej byla polityka Masonska, ktora kontynuuje PRL Bis – Masonski – Tworzac Sztuczny Narod Ukrainski Odgornie z mniejszosci Etnicznych, ktore nazywane sa w tekscie „malymi narodami” – mniejszosci etnicznych, ktore Tworza Wielki Narod Polski – Narod Rzeczpspolitej.

    KONKLUZJA jest wiec taka, ze Masonskie Rzady Tworza sztuczne Panstwo Ukraina i sztuczny „Narod Ukrainski” kosztem Swiadomosci Narodowej Polskiej.

    Masoneria gra na lokalnym Patriotyzmie mas zwanych Ruskimi a przeciez nie mozna zwac wszystkich Rusinami na Kresach. Masoneria eliminuje wiec Prawde, Swiadomosc pochodzenia, ciaglosc pamieci Historycznej od Ludzi, ktorzy sa Spatkobiercami Wielkiej Rzeczpspolitej a nawet Ksiestwa Kijowskiego, Halickiego….budujac na Gruzach NOWE Talmudyczne Panstwo i Talmudyczny Narod, ktory ma byc czyms przejsciowym, czyms co i tak Masoneria przeznaczyla zniszczyc, wprzody Uzywajac do swoich Masonskich Celow

  2. JO said

    re 1. Jestem w posiadaniu pieniedzy z czasow II Rzeczpospolitej – pieniedzy sprzed 1926 roku i po 26 roku.

    Zywym dowodem na Rzady Masonskie sa te pieniadze.

    Pieniadze z roku 1922 maja Pieknego Dumnego Orla w zamknietej Koronie z Krzyzem Katolickim. Glowa podniesiona, skrzydla Ukazujace sile.

    Orzel z 1936 roku , coz jest taki jak dzis ma PRL Bis – glowa nie jest uniesiona, Korona Otwarta, bez Krzyza , Piora rozciapiezone – skrzydla przybite Gwiazdami Masonskimi.

    Te namacalne dowody Zbrodni Pilsudskiego i Masonerii swiadczal rowniez o Ukrainie i intencjach, ktore w piekny sposob Ukazal Pan Gajowy wklejajac Cykl pieknej informacji o Prawdzie o Ukrainie i Rzeczpospolitej

  3. “W zasadzie nie ma żadnego lekarstwa na głupotę polityczną Narodu Polskiego” (z ulotki Konwentu Narodowego Polski, zamieszczonej 24.04.2012 r. przez jego Przewodniczącego, Jana Krzanowskiego na stronie: http://www.usopal.pl/publicystyka/1017-ulotka-konwentu-narodowego-polski ).

    * * *

    Z powyższą diagnozą można, oczywiście, polemizować, wskazując na zdroworozsądkowe postawy bardzo wielu Polaków nie dających się dziś tumanić prozachodniej propagandzie i stawiających opór polityce „dziel i rządź”, uprawianej po 1989 roku wobec Słowian. Polityka ta skutkuje w Polsce tym, że nie-Polacy garną się chętnie do kontaktów z Rosją i Ukrainą, nawiązują je i starają się wyciągać z nich korzyści. Polacy natomiast (masy polskie) są nastawiani przeciwko swoim sąsiadom za pomocą systematycznej propagandy antyrosyjskiej i antyukraińskiej, uprawianej z wykorzystaniem nie tylko emocji politycznych (Smoleńsk), ale i historycznych (Katyń, Wołyń, Powstanie Warszawskie).

    Z drugiej jednak strony, diagnoza powyższa jest częściowo słuszna, gdyż spora część narodu polskiego ulega jednak wspomnianej antysłowiańskiej propagandzie, zapominając w swej naiwności politycznej o prostym fakcie, że Katynia, Wołynia, Powstania Warszawskiego (i Smoleńska) by nie było, gdyby państwa Zachodu, a zwłaszcza Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nie prowadziły antypolskiej polityki po roku 1918 (to znaczy w całym okresie II Rzeczypospolitej) i gdyby nie doprowadziły przed 1939 rokiem do wskrzeszenia militarnej potęgi Niemiec i Rosji.

    Nie byłoby wojny polsko-bolszewickiej, drugiej wojny światowej i PRL-u, gdyby nie świadoma polityka państw zachodnich i ich elit politycznych, które pomogły zainstalować i umocnić socjalizm komunistyczny w Rosji, socjalizm narodowy w Niemczech oraz wspierały szowinistyczną odmianę socjalizmu faszystowskiego wśród Ukraińców z terenów II RP.

    A zatem – możemy obwiniać za nasze krzywdy rodzący się w I połowie XX wieku naród ukraiński, ale rozsądniej będzie zauważyć, że winni zbrodni na Polakach byli tylko nieliczni jego przedstawiciele, i że „INNI SZATANI BYLI TAM CZYNNI”:

    „O! Panie, Panie! ze zgrozą świata
    Okropne dzieje przyniósł nam czas,
    Syn zabił matkę, brat zabił brata,
    Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
    Ależ, o Panie! oni niewinni,
    Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
    Inni szatani byli tam czynni;
    O! RĘKĘ KARAJ, NIE ŚLEPY MIECZ!”

    (Kornel Ujejski, „Z dymem pożarów”)

    * * *

    Powstaje przy tym pytanie: czego pragną dzisiaj ci nieukarani dotąd „szatani”, skoro przymykają oczy na renesans antypolskiego (i zarazem antyrosyjskiego) nacjonalizmu ukraińskiego i nie chcą poprzeć słusznych postulatów rodzin ofiar rzezi wołyńskiej wobec prozachodnich władz pokomunistycznej Ukrainy?

  4. j said

    Ad.3-polski.blog.ru

    Znakomity komentarz.

  5. Nieprawosławny said

    Katolicy popełniają jeden kardynalny błąd, a mianowicie – mylą nauczanie Chrystusa ze zwykłym szowinizmem, a to skutkuje często bolesnymi następstwami.
    Ślepe posłuszeństwo Vatykanowi, zaowocowało powstaniem dziwnego tworu – frankensteina duchowego, jakim był tzw. ‚obrządek wschodni’. Głównym celem greko-katolicyzmu miało być zawłaszczenie prawosławia i poddanie go władzy papieża.
    Jednak, jak to często bywa „kto mieczem wojuje, ten od miecza…”

    Prawda jest też taka, że Polska posłuszna bez reszty Vatykańskiej ‚OstPolityk’ oddała praktycznie bez większego oporu ,swoje dawne zachodnio-słowiańskie ziemie, jednocześnie rekompensując strate niesłusznie zagrabionymi wschodnimi terenami – oczywiście z błogosławieństwem papieża.

    Najgorszą zbrodnią przeciwko własnemu narodowi, jest zakłamywanie prawdy historycznej o nim samym – a tak się w Polsce dzieje nieprzerwanie od wielu wieków.

  6. JO said

    ad.5 . Pan jest albo ignorantem albo macicielem.

    Ukrainski Grekokatolicyzm jest Forma Talmudu-Judaizmu jak NowoJudeo-katolicyzm i sluzy rozbijaniu Narodu Polskiego i Katolicyzmu

    Unia Brzeska – Unici dokonali Pojednania z Zakonem Zachodnim Katolickiego Kosciola by Ratowac Obrzadek i Nauke Wiary Prawoslawnej przed judaizacja , ktora szla od Rosyjskiej Cerkwi.

    Grekolatolicyzm Unii Brzeskiej NIE MA NIC wspolnego z Judeokatolickim Kosciolem obrzadku Ukrainsko-Bizantyjskiego.

  7. JO said

    „Ukrainski Grekokatolicyzm jest Forma Talmudu-Judaizmu jak NowoJudeo-katolicyzm i sluzy rozbijaniu Narodu Polskiego i Katolicyzmu”

    W zasadzie dla jasnosci nie powinienem uzywac sformulowania Ukrainski Grekokatolicyzm, bo to nawiazuje do Unii Brzeskiej, ktora byla Wielkim Osiagnieciem Rzeczpospolitej

    To co na Ukraini ejest dzis i bylo od xIx wieku to zazydzenie Kosciola Katolickiego – przejecie Unitow przez Masonerie i Zydow, by tworzyc Nowo-kosciol Narodowy niezbedny do rozbijania Katolicyzmy Tradycyjnego w Rzeczpospolitej

  8. Nieprawosławny said

    Jak Bóg chce kogoś ukarać to najpierw odbiera mu rozum – stare powiedzenie, ale jak widać, niestety wciąż na czasie.

    Cóż pozostało..tylko się modlić do miłosiernego Boga

  9. j said

    Ad.8 – Nieprawosławny

    Jednakowoz Panie Nieprawoslawny to nie Panu JO tym razem Bog rozum odebral…..

  10. Nieprawosławny said

    @9/J
    wow! jakim cudem pan/i to ‚wydedukował/a’??
    To z pewnością wymagało sporo trudu.

    Z talmudyczno-bizantyjsko-rabiniczno-greko-moskiewko-słowiańsko-nordyckim pozdrowieniem

  11. wet3 said

    @ 10
    Wypowiada pan, z uporem maniaka, skonczone glupoty. Unia Brzeska i grekokatolicki kosciol ukrainski w Malopolsce Wschodniej, czy tez, dzieki Stalinowi, Ukrainie Zachodniej, nie maja ze soba nic wspolnego. Ten pierwszy sluzyl jednoczeniu katolicyzmu, a drugi, ze swym slepym antypolskim fanatyzmem, sluzy jego rozbijaniu. Dziwnym trafem, unici na Bialorusi czy lub Polesiu (zlikwidowanej przez carat) nie mowiac o Podlasiu i Chelmszczyznie, NIE byli antypolscy.
    Pewnie jest pan upowcem lub banderowcem czy tes „milosnikiem” SS Galizien.

  12. wet3 said

    @ 11
    Powinno oczywiscie byc „… nie mowiac o Podlasiu i Chyelmszczyznie, NIE byli antypolscy.

  13. Re 4 Dzięki. Dorzucę jeszcze Adama Doboszyńskiego:

    „Sprawę ruską studiowałem w. więzieniu lwowskim, w słynnych Brygidkach. Spotkałem tam Ukraińców wszelkich odcieni: od bojowców z OUN i komunistów z KPZU, poprzez Rusinów przychylnie usposobionych do Polaków aż po narodowców polskich o nazwiskach ruskich i rodzicach uczęszczających do cerkwi. Długo z wszystkimi gadałem. Zaprzyjaźniłem się ze „starostą” więziennym nacjonalistów ukraińskich i miałem wielki kłopot, gdy tenże zwrócił się do mnie z prośbą, by narodowcy polscy, przebywający wówczas w Brygidkach, poparli głodówkę Ukraińców. Przez kilka dni przeszkadzały mi w spaniu gorączkowe pukania Ukraińców, organizujących przez ściany swoją głodówkę. Przez kilka dni następnych rozbrzmiewały Brygidki nieludzkimi krzykami karmionych sztucznie Ukraińców. Finał był nieoczekiwany: umarł na zapalenie płuc, skutkiem wlania mleka do tchawicy przy sztucznym karmieniu, student, który w chwili przyjścia do więzienia zachowywał się jak Polak i został dopiero w celi skaptowany do OUN.

    W więzieniu w Siedlcach prowadziłem długie rozmowy z Ukraińcem, skazanym na dożywocie za rzekomy współudział w zabójstwie ministra Pierackiego. Ukraińca tego aresztowano na dwa tygodnie przed zabójstwem (był łącznikiem między OUN w Krakowie i Czechosłowacji) i skazano na dożywocie za to, że mieszkał razem z fabrykantem bomby, którą znaleziono na miejscu zamachu. Dożywocie dla dwudziestoletniego młodzieńca – to dużo. Twardy to wyrok. Od takich wyroków rośnie morze nienawiści i zalega między nimi a nami. Nienawiści, u której podstaw leżą nasze i ich winy, ale której podżeganiem zajmują się od wieków nasi wrogowie.

    Przestając z Ukraińcami miałem zawsze nieodparte wrażenie swojskości. Czułem, że to ludzie ulepieni z tej samej gliny co i my, krewniacy spowinowaceni z nami pochodzeniem, dziejami i cywilizacją, bracia młodsi i z innej matki, bardziej wschodniej, ale z wspólnego pnia. Łączy nas krew wspólnie przelana nad rzeką Worsklą, pod Grunwaldem, Kłuszynem i Chocimiem i ostatnio pod Kijowem. Dzielą nas Żółte Wody i Beresteczko, Humań, rok 1918 i 1939. Dzieli nas moskiewski i pruski srebrnik. Dzielą nas krzywdy prawdziwe i urojone, dzielą nas ambicje obustronne, z których nasi wrogowie krzeszą iskry walki bratobójczej.

    Wiem, że nienawiść do nas nie wygaśnie u Ukraińców w obecnym pokoleniu. Może i nie w następnym. Jako starszym i rozważniejszym, nie wolno nam się tym zniechęcać. Musimy budować cierpliwie gmach Rzeczypospolitej, aż nabierze takiego blasku, że i oni staną do tej budowy. Nie wszyscy staną od razu, ale to nie szkodzi. Gmach to ma być wiekuisty i dźwigać się musi bez pośpiechu, w mozole i poświęceniu. Przyjdzie dzień, że zręby jego wrosną w ludzkie dusze i mit wspólnej Rzeczypospolitej przyćmi mit niepodległej Ukrainy. Chwila ta jeszcze daleka. Ale musimy wierzyć w jej przyjście i nie zrażając się – budować.

    Mit Rzeczypospolitej zapali wyobraźnię i porwie serca na tych bezmiernych przestrzeniach, na których nie ma miejsca dla małości.”

    Adam Doboszyński, „Wielki Naród”, artykuł z 1941 roku.

    * * *

    Wszystkie niepodległe państwa słowiańskie powinny trwać.

    Dlatego Konfederacja Słowiańska, to jest dobry pomysł i dobra nazwa.

    Waśnie historyczne, z których wrogowie Słowian chcą znowu wykrzesać iskry walki bratobójczej – przeszkadzają tej idei i powinny być natychmiast zarzucone.

  14. Piotrx said

    Re 5: „Katolicy popełniają jeden kardynalny błąd”

    którzy katolicy ? a gdzie ten rzekomy ich szowinizm – czy nie lepiej poszukać go u dzisiejszych chwalców OUN-UPA (są nimi także i niektórzy grekokatolicy i niektórzy prawosławni )

    „Nieprawosławny” A jakiego jest Pan wyznania i narodowości ?
    niekatolik? i rzekomo nieprawosławny ?

    Skoro nieprawosławny to po co afiszuje się tym tak mocno w swojej nazwie? chyba nie po to aby odwrocic podejrzenia od siebie?

    Ja przedstawiłem swoje dane na tym forum już kiedyś (narodowsość polska , rzymski katolik)

    No chyba że „Nieprawosławny” pójdzie w slady bloga/blogerów i zatai te dane ?
    /mam nadzieję ze nie jest to jego/ich jakieś kolejne alter ego?/

    „Nieprawosławny” mówi o rzekomej „prawdzie historycznej” a sam się z nią mija

    „strate niesłusznie zagrabionymi wschodnimi terenami ” – a kiedy?

    Re 3:

    „A zatem – możemy obwiniać za nasze krzywdy rodzący się w I połowie XX wieku naród ukraiński, ale rozsądniej będzie zauważyć, że winni zbrodni na Polakach byli tylko nieliczni jego przedstawiciele, i że „INNI SZATANI BYLI TAM CZYNNI”:”

    Kolejne uproszczenia tak jak wiele innych w tej wypowiedzi i próba usprawiedliwienia ukraińskich win i zrzucenie całej odpowiedzialnosci na innych. Nikt tutaj nie oskarza całego „narodu ukraińskiego” jak to insynuuje blog tylko zbrodniczą ideologię ukraińskiego nacjonalizmu oraz jego wyznawców i propagatorów. Niektórzy Ukraińcy tez ginęli z rąk OUN-UPA.

    Nie tacy znow nieliczni – o wpływach masońskich czy państw zaborczych w tworzeniu ruchu ukraińskiego już było w Gajówce dość sporo , ale ta nienawisc była juz znana wczesniej, potem ją utrwalano , podsycano i w jej duchu działano – ale robili to nie tylko jacyś anonimowi masoni.

    Zresztą kazdy człowiek ma swoje sumienie i swoj rozum i odpowiada indywidualnie przed Bogiem za swoje uczynki, ponadto mieli swoich „pasterzy” grekokatolickich i prawosławnych dlaczego poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami ich nie nawracali ze złej drogi a wrecz przeciwnie?

    A w końcu dlaczego i dzisiaj tak wielu Ukraińców (Głownie na zachodniej Ukrainie i w Polsce) ulega nadal zbrodniczej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego i nie chcą zawrócić z tej drogi? Wielu nadal nie chce słuchać prawdy.

  15. Piotrx said

    Sejmik Województwa Opolskiego, jako pierwszy w Polsce, ustanowił 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej.

    http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120424/POWIAT01/120429680

  16. Piotrx said

    Porażająca skala deportacji Polaków z terenu sowieckiej Białorusi

    http://www.bibula.com/?p=55920

    35 tysięcy Polaków zostało deportowanych między 1944 a 1952 rokiem z terenu sowieckiej Białorusi w głąb ZSRS – ustalili historycy z uniwersytetu w Mińsku. Temat powojennych wywózek Polaków z Kresów Wschodnich jest niestety wciąż słabo zbadany.

  17. JO said

    Brawo Sejmik Opolski!!

  18. JO said

    ad.13. O jakich niepodleglych Panstwach Slowianskich Pan pisze Panie Blogu niby Polski?

    Nie ma Niepodleglego Panstwa Slowianskiego poki co wlacznie z Rosja.

    Nalezy napisac, ze Pseudopanstwa takie jak PRL Bis, Litwa, Ukraina powinny obalic zaborcow i Odnowic Rzeczpospolita – Polonia Restisuta i to yu chodzi o Idee, ktora jest Panowanie Kosciola Katolickiego na ziemiach Rzeczpospolitej.

    Pan jest pro Ukrainski Panie Blogu „Ukrainski”

    Ukrainskosc UPowska musi zniknac z powierzchni ziemi i to musza zrobic samu Rusini- Kresowiacy – swoimi Rekoma. Nikt z nich tego nie zrobi jak i nikt nie odzyska Wolnosci PRLowcom – Polakom w Dzisiejszej Polsce. Nikt nie wywalczy wolnej Litwy dzisiejszej jak tylko Litwini musza to sobie sami wywalczyc.

    Kazdy z Nas ma Tyrana, ktorego musi obalic. Zaczac nalezy od siebie samego-od walki ze swoimi namietnosciami, Swiatem, Klamstwem, pozbyc sie tego w swoim otoczeniu a zobaczymy , ze przestrzen wolnosci prawdziwej bedzie PANOWAC jak to jest w Gajowce poprzez Wladze Koscila Katolickiego na tym Forum.

    To jest mozliwe do zrobienia

  19. RomanK said

    Wyciaga pan calkowicie bledne wnioski z dobrego artykolu panie PiotrX…
    Stosunek wladz IIPR do nacjonalizmi ukrainskiego…. co to jest.???
    Wtedy te nazizmy nie roznily sie zbytnio .,byly modne..byly zaczynem Nowej Europy..odstawal od nich jak garbaty od sciany Narodowy Demokratyzm Polski..zatopiony w Chrzescijanstwie spokrewniony z NARODNICTWEM dla ktorego najwazniejsze bylo ” Braterstwo wszystkich ludzi w Chrystusie?!
    Nazizm ukrainski jak i niemiecki i wiele innych wraz z pewnymi grupkami marginalnymi zreszta w Polsce to ruchy POGANSKIE! Tak jest do dzis..jak pan zobaczy nazioli..wiadomo poganie lub pseudo poganie, czyt wojujacy ateisci!

    Ten ” niewlasciwy „stosunek wladz IIRP..to zbrodnia pnie PiotreX…zbrodnia stanu i zdrada Narodu Polskiego!! Ruch ten OUB_UPA- powinien byc od zarania zdelegalizowny i scigany..dzialacze wyjeci spod prawa i sadzeni .. i powinnien ten stosunek wobec nich byc takim do dnia dzisiejszego! Umizgi do towarzyszy roznych wodzykow skonczyly sie tragedia Kresow.I jesli sie z tym nie skonczy doprowadza jeszcze do wiekszej Tragedii..do wojny miedzy Polska i Ukraina..do tego czego NDecy polscy zawsze obawiali si enajbardziej do uzycia Ukrainy w geopolityce niemieckiej,..dzis w wydaiu PanEuropy….
    Ten ” niewlasciwy” jak to pan lagodnie i elegancko nazywa….to stosunek to kretynska ignorancja skretynialych z pychy osleplych butzow…ktorzy jak slusznei wskazuje autor… skonczyli z Gente Ruthenus natione Polonus…definitywnie…i trwa to i dzis…i pogrobowcy tych skretynialych butzow kontynuuja dzielo swoich butzow ojcow!

    POwtarzam jeszcze raz ..nikt ..NIKT tak nie uwiarygodnil pogrobowcow Poganskiego Banderowskiego Pomiotu- jak tzw klasa polityczna Polski…PO PiS….NIKT!!!!!

  20. RomanK said

    Adam Doboszynski- Marsz na Myslenice!!!!!

  21. EKO-LAS said

    Ad. 20
    „Adam Doboszynski- Marsz na Myslenice!!!!!”

    Komentarz YouTube:
    Brak dostępności filmu wideo w danym kraju.
    Niektórzy dostawcy materiałów do YouTube zdecydowali się udostępniać swoje filmy tylko w niektórych krajach. Mogą na przykład dysponować licencjami tylko na określony region. Czasem YouTube blokuje pewne treści, aby być w zgodzie z przepisami prawa obowiązującymi w krajach, w których działa. Na przykład prezentowanie pewnych symboli nazistowskich jest nielegalne w niektórych częściach Europy.
    _______________________________________________

    Dany kraj: POLSKA
    ???

  22. Ad 14

    Piotrx: „Nikt tutaj nie oskarża całego „narodu ukraińskiego”, jak to insynuuje blog, tylko zbrodniczą ideologię ukraińskiego nacjonalizmu oraz jego wyznawców i propagatorów.”

    * * *

    A JAKA JEST PRAWDA? Poniżej fragmenty komentarzy.

    — Protest przeciw gloryfikacji UPA, marucha.wordpress.com/2012/04/03/protest-przeciw-gloryfikacji-upa/#comments

    4: Ukraincy nie maja wlasnej pozytywnej historii, celebruja wiec wlasne barbarzynstwo (…) nadal sa na nizszym etapie rozwoju cywilizacyjnego. To, ze nie stworzyli wlasnej panstwowosci nie utrzymali jej, swiadczy o braku mozliwosci intelektualnych tej nacji, dlatego zdziczenie ich jest wynikiem uwarunkowan genetycznych.

    — Pierwowzór zbrodni OUN-UPA z lat 1918-1919, marucha.wordpress.com/2012/04/04/pierwowzor-zbrodni-oun-upa-z-lat-1918-1919/#comments

    1: Smutne to, jak słabą formację daje zarówno prawosławie jak i grekokatolicyzm, wszakże to rzekomo słowiańscy Rosjanie z taką łatwością „łyknęli” ideologię bolszewizmu, a nasi słowiańscy “bracia” rusini zwani przez masonerię ukraińcami – równie gladko ideologię szowinizmu.

    — O ruchach hajdamackich (2), marucha.wordpress.com/2012/04/06/o-ruchach-hajdamackich-2/#comments

    10: Ukraińcy nie spełnili i nie mają zamiaru spełnić najbardziej podstawowych warunków koniecznych do pojednania, za którym stoi wybaczenie. (…) Gdyby zależało to ode mnie, zlikwidowałbym państwo Ukraina, a jego ziemie rozdzielił międy Rosję, Polskę i Słowację. Nie uroniłbym po nim jednej łzy.

    16: Pojednamy się z Ukraińcami, gdy 200 tysięcy ich mężczyzn, kobiet i dzieci zginie tak okrutną śmiercią, jak ich dawni polscy sąsiedzi. Mogą zacząć od przybijania się nawzajem do podłogi gwoździami przez oczy.

    27: Ukraina Musi Pasc Na kolana i Blagac o Wybaczenie, Zadoscuczynic – powrocic do polskosci z “ery” Ukrainizmu-tamudyzmu – Wowczas Bedzie Zgoda

    — O ruchach hajdamackich (4), marucha.wordpress.com/2012/04/09/o-ruchach-hajdamackich-4/#comments

    9: Nie Ma Narodow Dwoch – Polskiego i Ukrainskiego – Jest Tylko JEDEN NAROD POLSKI i wiele Rodow lub etnicznosci. NIE ma Narodu Ukrainskiego

    — U źródeł koncepcji Wielkiej Ukrainy (1), marucha.wordpress.com/2012/04/13/u-zrodel-koncepcji-wielkiej-ukrainy-1/#comments

    9: Ich trupami (Polski i Rosji) bedzie zywic sie Ukraina. Ukraina i Bialorus sa bowiem jedynymi rezerwatami prymitywizmu i dzikosci jaki moze zagrozic Europie wschodniej.

    — SS-Galizien i „Nasze Słowo”, marucha.wordpress.com/2012/04/20/ss-galizien-i-%E2%80%9Enasze-slowo/#comments

    2: Plujcie nam w twarze dalej swoimi łgarstwami, teraz jest już późno nawet na przeprosiny. MY was mkochani Ukraińcy nie potrzebujemy do niczego.

    7: Ukraincy to zbrodniarze, ktorzy potrzebuja silnej reki polskiego pana.

    — Sabotaż ukraiński i akcja pacyfikacyjna, marucha.wordpress.com/2012/04/22/sabotaz-ukrainski-i-akcja-pacyfikacyjna/#comments

    10: Panie Romanie, niech Pan powie: z kim Polacy mają się jednać i za jaką cenę? Za cenę wyrzeczenia się swej historii, czy za cenę oddania banderowcom swoich ziem na wschód od Zakopanego?

    — Co powinniśmy wiedzieć o nacjonalizmie ukraińskim, marucha.wordpress.com/2012/04/24/co-powinnismy-wiedziec-o-nacjonalizmie-ukrainskim/#comments

    12: Ukraińcy są z innej cywilizacji: oko za oko, ząb za ząb, czyli zemsta, rewanż, przede wszystkim, nawet za cenę własnej zguby!

    — Antypolska działalność nacjonalistów ukraińskich w II RP, marucha.wordpress.com/2012/04/23/antypolska-dzialalnosc-nacjonalistww-ukrainskich-w-ii-rp/#comments

    5: Ukraińcy żadnego ruchu bezwizowego do Europy nie otrzymają. Jak można apologetów ludobójstwa wpuścić do Europy? Ta dzicz gotowa i dzisiaj rąbać Lachiw, siekiera po dziadku mordercy jeszcze jest.

    * * *

    Tendencyjne opinie i krzywdzące uogólnienia wobec całego narodu ukraińskiego, stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, pragnienie zemsty na pokoleniu wnuków za krzywdy uczynione przez dziadów.

    Jakież to wszystko nie-polskie i nie-katolickie!

    A przede wszystkim niemądre.

    * * *

    Miłość nieprzyjaciół

    [43] Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. [44] A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; [45] tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. [46] Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? [47] I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? [48] Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Ewangelia wg św. Mateusza)

  23. Piotrx said

    Re 22:
    „Jakież to wszystko nie-polskie i nie-katolickie!”

    nie-Polak i nie-katolik zabrał się za ocenianie

    Nikt tutaj tzn. w „tym artykule i tym wątku” Panie blog kazdy pisze na swoj rachunek ja tez pisze na swoj

    ale i tak z wieloma tymi stwierdzeniami trudno sie nie zgodzić – do dzisiaj brak jakiejkolwiek skruchy po stronie ukraińskiej i w dalszym ciągu uleganie ideologii nacjonalizmu ukraińskiego – tutaj nic sie nie zmieniło, mało tego nadal jest roszczeniowa postawa wobec dzisiejszej RP a nawet postulaty zmiany granic (partia Swoboda).Władze centralne też nadal jakoś dziwnie nie reagują.

    Ale widzę ze jakiekolwiek argumenty nie trafiają. Blog moze sobie współpracowac z kim chce i na jakich zasadach chce ale na własny rachunek a nie na rachunek Polaków.

    „Nam nie po drodze z Banderą”

    http://www.mmzamosc.pl/artykul/nam-nie-po-drodze-z-bandera-radni-zamoscia-o-decyzji-samorzadu-lucka

    http://stooq.pl/n/?f=598777

    26.04.2012 (IAR) – Rada Miejska ukraińskiego Łucka, miasta partnerskiego Zamościa, przesłała do miasta odpowiedź na stanowisko zamojskich radnych, którzy potępili nadanie Stiepanowi Banderze tytułu Honorowego Obywatela miasta Łuck.

    W odpowiedzi napisano m.in.,że łucka Rada Miasta jest zaniepokojona i uważa takie oświadczenie za” wtrącanie się w wewnętrzne sprawy samorządu terytorialnego”. Łucka Rada Miejska jako organ konstytucyjny ma prawo samodzielnie ustalać bohaterów narodowych – czytamy w piśmie.

    Jacek Danel, zamojski radny, od początku sprzeciwiał się pomysłowi zajmowania stanowiska w sprawie Bandery. Nie dziwi się, że Ukraińcy zaprotestowali. W jego ocenie ta uchwała nie była potrzebna i szkodzi dobrym stosunkom polsko-ukraińskim.

    (tak najlepiej chować glowe w piasek i udawac ze nic sie nie dzieje,a najzwazniejsze sa „stosunki” – Piotrx)

    Pomysłodawcą sprzeciwienia się uznaniu Bandery za Honorowego Obywatela Łucka był radny Michał Kimak. Radny ukraińską odpowiedzią jest oburzony. Powiedział, że Ukraińcy nie mogą od nas wymagać, abyśmy mordercę Polaków uznawali za bohatera.

    Kimak zamierza wezwać zamojskich radnych do zerwania stosunków partnerskich z Łuckiem i ograniczeniu środków na współpracę.

  24. Piotrx said

    http://www.kresowianie.info/artykuly,n177,czesc_ukraincow_oburzona_polskim_oburzeniem.html

    Część Ukraińców oburzona polskim oburzeniem

    http://www.volynpost.com/news/3052-sche-odne-polske-misto-oburylosia-cherez-banderu-luchanyna

    Kolejne polskie miasto oburzyło się przez Banderę – łuczanina

    Rada miasta Lublin jest oburzona heroizacją UPA i SS Division „Galicja” w miastach partnerskich: Łucku, Lwowie i Iwano-Frankowsku.

    Radni domagają się, w tym także od centralnych władz obwodowych Wołyniu, aby okazały szacunek ludności, która, według strony polskiej, zginęła z rąk nacjonalistów ukraińskich w czasie „rzezi Wołyńskiej” w 1943-44 roku – poinformowały Wołyńskie Nowiny powołując się na Radio Lublin.

    Lubelscy radni podczas sesji jednogłośnie przyjęli oświadczenie w „sprawie zagłady ludzi na Wołyniu w latach 1943-44 lat.”

    „W trosce o pamięć historyczną i wzajemną współpracę między naszymi społecznościami Rada Miasta Lublin zwraca się z apelem do samorządów miast partnerskich Lublina: Łucka, Lwowa i Iwano-Frankiwska o uszanowanie pamięci Polaków a także Ukraińców, Żydów, Ormian i Czechów pomordowanych na Wołyniu w latach 1943-1944 przez oddziały OUN-UPA oraz SS „Galizien”.” – mówi dokument.

    Wzajemne partnerstwo, współpraca i przyjaźń, na które od wielu lat pracujemy, nie mogą opierać się na braku jednoznacznego, krytycznego stanowiska wobec zbrodni i bestialstwa popełnionych na bezbronnej ludności cywilnej.

    Szacunek wobec naszej wspólnej, niekiedy bardzo trudnej, historii jak również hołd oddany naszym pomordowanym rodakom, to jeden z fundamentów dalszych owocnych relacji między naszymi miastami i społecznościami.

    Wszelka forma gloryfikowania twórców zbrodni, jaką była rzeź niewinnej ludności Wołynia i sprzyjanie kultywowaniu tych wydarzeń, powinny zostać potępione przez naszych ukraińskich partnerów.” – uważają radni z Lublina.

    Tak więc Rada Miasta Lublina domaga, aby „wschodni partnerzy” wyrazili swoją ocenę, która potępiłaby „wołyńską rzeź” i jej sprawców.

    Przypomnijmy, że rada miejska polskiego miasta Zamościa oficjalnie potępiła decyzję Łuckiej Rady Miejskiej uznania za honorowego obywatela miasta Łucka przywódcy OUN Stepana Bandery.

    Natomiast Łucka Rada Miejska 28 marca zapowiedziała, że ocenia apel polskich kolegów jako „ingerencję w wewnętrzne sprawy terytorialnego organu samorządowego.”

    Wcześniej radny Łuckiej Rady Miejskiej Andrij Osipow powiedział, że spór wywołany przez stanowisko radnych Zamościa, może przekształcić się w konflikt o wielkiej skali. „Może rozpocząć konflikt, możliwe są wzajemne obelgi.

    W konflikt zostaną wciągnięte tysiące osób z obu stron i wszystkie poprzednie wysiłki na rzecz pojednania pójdą na marne”- powiedział Osipow.

    Polskie media elektroniczne o tym także informują:

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4070/jednoglosnie-ale-nie-wszyscy

    Tymczasem dzień wcześniej rada miejska Łucka odpowiedziała na wcześniejszą uchwałę radnych Zamościa, potępiającą honorowe obywatelstwo, jakie stolica Wołynia przyznała Stepanowi Banderze. Samorząd Łucka odrzucił ostry projekt autorstwa „Swobody”, wskazujący na rzekome „zbrodnie polskie” i domagający się przeprosin za „krzywdy wyrządzane pod polską okupacją”.

    „Swobodowcy” podkreślali, że żądania polskie uważają za obraźliwe. Z poglądem tym nie zgodziły się pozostałe frakcje, w tym nawet tymoszenkiści z „Batkiwszczyzny” oraz Front Zmian i współrządzące „Rodzinne Miasto”.

    Jednocześnie jednak rada Łucka podkreśliła, że nadając honorowy tytuł wodzowi OUN postąpiła zgodnie z prawem międzynarodowym (?), zaś cały spór złożyła na karb „pewnych sił w polskich samorządach chcących zakłócić dobrosąsiedzkie stosunki między naszymi narodami, oczernić walkę ukraińskich patriotów o wyzwolenie narodowe oraz obrazić ich pamięć poprzez używanie tak nieprawdziwych określeń, jak >ukraińscy naziści<.

    Łucka Rada Miejska uznaje takie działania za wtrącanie się w wewnętrzne sprawy swego samorządu terytorialnego” – czytamy w uchwale wołyńskich radnych.

    Tekst stanowiska polskich radnych brzmi następująco:

    http://marcinnowak.pl/?p=2190

    Stanowisko Rady Miasta Lublin skierowane do radnych miast partnerskich Lublina: Łucka, Lwowa i Iwano- Frankiwska w sprawie otoczenia pamięcią oraz należną czcią i szacunkiem ofiar ludobójstwa na Wołyniu w latach 1943-44

    W trosce o pamięć historyczną i wzajemną współpracę między naszymi społecznościami Rada Miasta Lublin zwraca się z apelem do samorządów miast partnerskich Lublina: Łucka, Lwowa i Iwano-Frankiwska o uszanowanie pamięci Polaków a także Ukraińców, Żydów, Ormian i Czechów pomordowanych na Wołyniu w latach 1943-1944 przez oddziały OUN-UPA oraz SS Galizien.

    Wzajemne partnerstwo, współpraca i przyjaźń, na które od wielu lat pracujemy, nie mogą opierać się na braku jednoznacznego, krytycznego stanowiska wobec zbrodni i bestialstwa popełnionych na bezbronnej ludności cywilnej.

    Szacunek wobec naszej wspólnej, niekiedy bardzo trudnej, historii jak również hołd oddany naszym pomordowanym rodakom, to jeden z fundamentów dalszych owocnych relacji między naszymi miastami i społecznościami.

    Wszelka forma gloryfikowania twórców zbrodni, jaką była rzeź niewinnej ludności Wołynia i sprzyjanie kultywowaniu tych wydarzeń, powinny zostać potępione przez naszych ukraińskich partnerów.

    Biorąc pod uwagę powyższe, Rada Miasta Lublin, przyjmuje za priorytetowy cel budowanie dalszej wzajemnej współpracy i szacunku między Lublinem a naszymi wschodnimi miastami partnerskimi, apelując o zajęcie stanowiska potępiającego ludobójstwo wołyńskie tudzież wszystkich jej sprawców.

    Materiał przesłany przez Pana WiesławaTokarczuka

  25. Piotrx said

    Rada Miasta Lublina przeciwko gloryfikacji Bandery 2012-04-01

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=5931

    Kolejny sukces rodzin Polaków pomordowanych przez bandy UPA.

    Jednogłośnie, ale nie wszyscy

    Rada Miasta Lublin jednogłośnie, ale pod nieobecność prawie 40 proc. składu – przyjęła w końcu stanowisko wzywające miasta partnerskie – Lwów, Łuck i Stanisławów do potępienia zbrodni ludobójstwa, jakiego dopuścili się na Polakach szowiniści z OUN/UPA podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu.

    Długo odkładane głosowanie odbyło się ostatecznie bez dyskusji, po krótkim wprowadzeniu dokonanym przez autora uchwały, radnego Marcina Nowaka (prezesa okręgu lubelskiego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, historyka z KUL-u). Podkreślając szacunek i sympatię dla ukraińskich partnerów lubelskiego samorządu raz jeszcze zastrzegł on brak akceptacji dla tolerowania na Ukrainie przejawów kultu wobec zbrodniarzy i ich organizacji. Za stanowiskiem, będącym odpowiedzią na apel lubelskich środowisk narodowych, kombatanckich i kresowych ostatecznie głosowało 19 spośród 31 radnych Lublina (z PiS, PO i SLD).

    Ukraińcy pewni swego

    Tymczasem dzień wcześniej rada miejska Łucka odpowiedziała na wcześniejszą uchwałę radnych Zamościa, potępiającą honorowe obywatelstwo, jakie stolica Wołynia przyznała Stepanowi Banderze. Samorząd Łucka odrzucił ostry projekt autorstwa „Swobody”, wskazujący na rzekome „zbrodnie polskie” i domagający się przeprosin za „krzywdy wyrządzane pod polską okupacją”. „Swobodowcy” podkreślali, że żądania polskie uważają za obraźliwe. Z poglądem tym nie zgodziły się pozostałe frakcje, w tym nawet tymoszenkiści z „Batkiwszczyzny” oraz Front Zmian i współrządzące „Rodzinne Miasto”. Jednocześnie jednak rada Łucka podkreśliła, że nadając honorowy tytuł wodzowi OUN postąpiła zgodnie z prawem międzynarodowym (?), zaś cały spór złożyła na karb „pewnych sił w polskich samorządach chcących zakłócić dobrosąsiedzkie stosunki między naszymi narodami, oczernić walkę ukraińskich patriotów o wyzwolenie narodowe oraz obrazić ich pamięć poprzez używanie tak nieprawdziwych określeń, jak >ukraińscy naziści<. Łucka Rada Miejska uznaje takie działania za wtrącanie się w wewnętrzne sprawy swego samorządu terytorialnego” – czytamy w uchwale wołyńskich radnych.

    …a Polacy ich w tym utwierdzają

    Władze Łucka uspokoiły też, że chociaż podtrzymują swoją decyzję w sprawie uhonorowania Bandery, uznawaną za „akt historycznej sprawiedliwości” – to jednak przewodniczący lubelskiej Rady Miasta Piotr Kowalczyk z PiS w rozmowie z sekretarzem Łucka Grigorijem Pustowitem zapewnił, iż nie ma mowy o zerwaniu partnerskich stosunków ze stolicą Wołynia nawet w przypadku niespełnienia polskich oczekiwań odnośnie potępienia zbrodni UPA. Kowalczyk miał też wyjaśniać, że działania lubelskich samorządowców są wymuszone negatywnym wobec Bandery nastawieniem lokalnej opinii publicznej. Te wypowiedzi Kowalczyka odbiły się szerokim echem w ukraińskiej prasie.

    Stanowisko ukraińskich władz lokalnych nie pozostawia złudzeń – choć nie dopuszczają one do dalszego zaostrzenia tonu wobec Polski i Polaków, to jednocześnie wciąż działają pod presją swoich środowisk szowinistycznych. Wolałby więc udawać, że sprawy zbrodniczości Bandery nie ma. Przypominanie przez stronę polską, że problem istnieje i nie może być zamieciony pod czarno-czerwony dywan – jest więc tym większą koniecznością.

    Dziwić musi natomiast postawa wyrażana przez Kowalczyka i podobnych mu polskich samorządowców. Jak można jedną rękę w Polsce (fakt, że z bólem i pod naciskiem) podnosić za prawdą historyczną, by natychmiast drugą na Ukrainie wyciągać do zgody w stronę miłośników zbrodniarzy? Jak przewodniczący Rady Miasta może dezawuować publicznie uchwałę podejmowaną przez tę Radę, tłumacząc się w ukraińskiej prasie, że wcale nie chciał, działał pod naciskiem i nie miał innego wyjścia? I jak wreszcie wyglądać ma skuteczność takich stanowisk, gdy prominentni polscy politycy lokalni od razu spieszą z zapewnieniami, że nie mają one większego znaczenia, bo „strategiczne partnerstwo” będzie kwitło nawet bez oparcia w prawdzie historycznej? Trudno takie działania zaklasyfikować inaczej, niż albo jako skrajną głupotę, albo jako sabotaż!

    Konrad Rękas

  26. 22cd (zwalczanie nierozumnej propagandy Piotrax)
    .

    „Nienawiść każda jest złem”

    (Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki (29 VII 1865-1 XI 1944), ur. w Przyłbicach na Zachodniej Ukrainie, zmarł we Lwowie. Bazylianin, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki. Doktor prawa, filozofii i teologii. W opinii wielu współczesnych, w tym Sługi Bożego Jana Pawła II, był świętym, który powinien dostąpić chwały ołtarza.)

    * * *

    „IDEĄ, KTÓREJ A. SZEPTYCKI POŚWIĘCIŁ I PODPORZĄDKOWAŁ CAŁE SWOJE ŻYCIE, BYŁA MYŚL O ODBUDOWIE WIĘZI MIĘDZY KATOLIKAMI I PRAWOSŁAWNYMI NA ZIEMIACH WSCHODNIOSŁOWIAŃSKICH…
    Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się odizolować swych wiernych od zgubnych wpływów ideologii komunistycznej oraz prądów politycznych propagujących szowinizm i egoizm narodowy. Szeptycki przeciwstawiał im takie idee, jak: wolność i dobro jednostki, solidaryzm społeczny, poszanowanie własności prywatnej, szacunek dla tradycji i – przede wszystkim – miłość bliźniego.” (M. Wawrzonek)

    „Szeptycki zwracał się do arcybiskupa Twardowskiego z prośbą, aby wspólnie wydać list pasterski potępiający zarówno terror ukraiński, jak i polski. Jednak abp Twardowski odmówił, twierdząc, że cała odpowiedzialność spoczywa na Ukraińcach i tylko ich należy stanowczo potępić. 13 września 1943 r. Szeptycki prosi ponownie B. Twardowskiego, aby potępił politykę nienawiści, z której wypływają tak liczne zbrodnie. Metropolita proponował szefowi polskiej Rady Głównej Opiekuńczej [hrabiemu] Adamowi Ronikierowi, w połowie listopada 1941 r., wydanie wspólnej odezwy do Polaków i Ukraińców wzywającej do zgody, z ich podpisami oraz z podpisami Wincentego Witosa i abpa A. Sapiehy. Strona polska taką propozycję odrzuciła. Niestety, jak widać metropolita Szeptycki pozostał osamotniony pośród wyższej hierarchii katolickiej, a szczególnie łacińskiej, która nie podejmowała działań na tak szeroką skalę jak on. (I. Kondrów)”

    Zob.: http://andrej.pl/ PORTAL POŚWIĘCONY METROPOLICIE ANDRZEJOWI SZEPTYCKIEMU

  27. Piotrx said

    Re26:

    „zwalczanie nierozumnej propagandy Piotrax”

    Jak na razie blog poza pustymi sloganami dowodów na to nie przedstawił

    „Nienawiść każda jest złem”

    Słusznie tylko prosze to powiedzieć pogrobowcom OUN-UPA i zwolennikom ideologii nacjonallzmu ukrainskiego

  28. 22cd (zwalczanie nierozumnej propagandy Piotrax) . „Nienawiść każda jest złem” (Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki.) * * * „NIEWYGODNY ŚWIĘTY. Siedem „grzechów głównych” czy „cnót heroicznych” metropolity Szeptyckiego? Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki (29 VII 1865-1 XI 1944), urodzony w Przyłbicach na Zachodniej Ukrainie, zmarł we Lwowie. Bazylianin, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki. Doktor prawa, filozofii i teologii.[1] W opinii wielu współczesnych, w tym Sługi Bożego Jana Pawła II, był świętym, który powinien dostąpić chwały ołtarza. Jednak jego proces beatyfikacyjny trwa już ponad pół stulecia. Należy nadmienić, że na początku procesu kardynał Stefan Wyszyński doprowadził do jego dwukrotnego przerwania. Nikt dokładnie nie wie, czym kierował się polski hierarcha.[2] Poniższy artykuł będzie próbą odpowiedzi na pytania: Jakimi argumentami mógł kierować się S. Wyszyński, powstrzymując proces beatyfikacyjny metropolity? Czy istnieją inne przesłanki, które mogą spowalniać beatyfikację? Odpowiedzi w artykule zostały określone jako „siedem grzechów głównych metropolity” lub jako „siedem cnót heroiczności metropolity”. Dlaczego? W zależności od tzw. opcji wyznaniowej czy politycznej, działalność ks. abpa Szeptyckiego dla jednych jest grzeszna i godna potępienia, dla innych heroiczna i zasługująca na świętość. Jak jest w rzeczywistości, każdy może przekonać się sam. I Apostoł jedności niepopularnej w Moskwie i Rzymie Naczelną misją Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego było doprowadzenie do jedności Kościoła katolickiego z Kościołem prawosławnym na Ukrainie i w Rosji. Ten motyw przyczynił się do powrotu Szeptyckiego do wiary ojców i wstąpienia do Zakonu Bazylianów. Chociaż część Ukraińców po dziś dzień motywuje jego wstąpienie do Kościoła greckokatolickiego wartościami narodowymi, sam Szeptycki temu zaprzecza w liście do Kuratorium Ukraińskiego Muzeum Narodowego we Lwowie z 1915 roku, w którym czytamy między innymi: „Przykład przodków i rodzinne przekazy nie były decydujące przy wyborze stanu duchownego. Kiedy postanowiłem wstąpić w stan zakonny do ruskiego monasteru, nawet nie pamiętałem o tym i o tym nie myślałem, że moja decyzja jest zgodna z moimi rodzinnymi tradycjami, tradycjami umiłowanymi przez moich przodków. Gdybym urodził się jako Francuz lub Anglik, zrobiłbym to samo, tak samo wstąpiłbym do zakonu obrządku wschodniego. Dopiero po dokonaniu tego wyboru i po rozważeniu tego faktu, spostrzegłem, że nie tylko postąpiłem zgodnie z duchem Ewangelii, ale także z duchem rodzinnej tradycji. Poświęcając się Kościołowi wschodniemu i sprawie Unii, kierowałem się wyłącznie motywami o charakterze uniwersalnym… Na niwę pracy w dziele zjednoczenia Kościołów kierowały mnie motywy ponadnarodowe i uniwersalne.”[3] Andrzej Szeptycki był – od czasu Synodu Zamojskiego w 1720 roku (który przyczynił się w dużej mierze do latynizacji Kościoła greckokatolickiego) pierwszym biskupem greckokatolickim, który rozpoczął proces orientalizacji, czyli oczyszczenia wyznania greckokatolickiego z latynizmów i powrotu do pierwotnej tradycji wschodniej. Przez latynizm oraz uniatyzm należy tu rozumieć negatywne zjawisko w Kościele greckokatolickim, polegające na zapożyczaniu praktyk liturgicznych i doktryn teologicznych z Kościoła rzymskokatolickiego. Logicznym zdawać by się mogło, że metropolita wychowany w tradycji łacińskiej powinien właściwie być przychylny procesowi latynizacji. Tak częściowo było na początku jego posługi biskupiej, jednak wbrew pozorom zrywanie z latynizmami przychodziło mu łatwo i to właśnie dlatego, że został wychowany w Kościele rzymskokatolickim. Wstępując do Kościoła greckokatolickiego, musiał się uczyć od podstaw jego tradycji liturgicznej, niejako odkrywać pierwotną formę grekokatolicyzmu. Szeptycki przewyższał orientalizacją swoich braci w biskupstwie Jozafata Kocyłowskiego i Grzegorza Chomyszyna, głównie dzięki temu, że nie był obciążony zlatynizowanym wyznaniem greckokatolickim, a także uzasadnionymi poniekąd zaszłościami historycznymi pomiędzy grekokatolikami i prawosławnymi, które powodowały wzajemną niechęć międzywyznaniową. Podobnie jest i dzisiaj, często birytualiści, czy osoby wychowane w tradycji łacińskiej, łatwiej powracają do obrzędów prawosławnej tradycji liturgicznej sprzed unii brzeskiej, niż sami grekokatolicy. Wyjątkowość Szeptyckiego polegała też na tym, że był gotów zrezygnować z przewodnictwa w Kościele greckokatolickim na rzecz odnowienia komunii ukraińskich Kościołów tradycji bizantyjskiej, tzn. prawosławnego i greckokatolickiego. Sami Ukraińcy widzieli zresztą właśnie jego na tronie patriarchy kijowskiego, ale to irytowało prawosławnego metropolitę Antoniego – konkurenta z opcji prawosławnej, który nie cieszył się takim uznaniem jak Szeptycki.[4] Metropolita poprzez swoja ekumeniczną politykę wyznaniową zdobył uznanie w środowisku greckokatolickim i prawosławnym. Dlatego też Andrzej Szeptycki jest współcześnie najbardziej oczekiwanym ekumenicznym świętym, szanowanym zarówno przez grekokatolików, jak i prawosławnych. Prawosławni w Polsce po dziś dzień pamiętają jego głośny protest w sprawie burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie w 1938 roku. Podczas rewindykacji, gdy Kościół rzymskokatolicki chciał odebrać prawosławnym cerkwie pounickie, metropolita nie udzielił swego poparcia. „Szeptycki odpowiedział w duchu wybitnie ekumenicznym – mniej więcej w te słowa – sto lat temu rząd carski odbierał świątynie unitom, teraz ma się je odbierać prawosławnym, a przecież wówczas i teraz modlono się w nich do tego samego Boga.”[5] W wywiadzie dla czasopisma „Dzień Polski” Szeptycki akcentował, że ów naród – z terenów rewindykacji – był chrzczony w tych cerkwiach i modlił się w nich, a ta głęboka wiara jest ważniejsza niż stan majątkowy.[6] Mimo swego pozytywnego nastawienia i otwartości wobec Kościoła prawosławnego, do dziś postać greckokatolickiego metropolity jest niewygodna dla Patriarchatu Moskiewskiego, który za wszelką cenę chce utrzymać monopol wyznaniowy na Ukrainie. Ktoś taki jak metropolita Szeptycki mógłby zaszkodzić rosyjskiej, monopolistycznej polityce wyznaniowej, stając się ogniwem jednoczącym Kościół kijowski. Patriarchatem Moskiewskim kierują zarówno pobudki materialne, jak i ambicjonalne, gdyż utrata wpływów na Ukrainie oznacza z jednej strony drastyczne zmniejszenie liczby wiernych, pieniędzy oraz pozycji największego Kościoła w świecie prawosławnym. Obecnie Kościół ten liczy 160 diecezji na całym świecie i 30 142 parafie.[7] Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego liczy natomiast 11 539 parafii.[8] Gdy do liczby ukraińskich parafii prawosławnych Patriarchatu Moskiewskiego dodamy parafie pozostałych wspólnot wschodnich (Kościół grekokatolicki – 3765 p., Kościół prawosławny Patriarchatu Kijowskiego – 4128 p., Ukraiński Prawosławny Kościół Autokefaliczny – 1184 p.), otrzymamy wówczas liczbę 20 616 parafii. Natomiast, gdy pozbawimy rosyjski Kościół prawosławny parafii na Ukrainie, liczba jego parafii zmniejszy się do 18 603, a pamiętajmy przy tym, że owa liczba dotyczy nie tylko samego państwa Federacji Rosyjskiej, ale także diaspory rosyjskiej na całym świecie i Kościołów prawosławnych Łotwy, Mołdawii i Estonii. Liczby mówią same za siebie, a wniosek jest jeden: zjednoczona Ukraina to najpotężniejszy Kościół prawosławny na świecie! Oznacza to, że zjednoczenie ukraińskich Kościołów wschodnich przyczyniłoby się do zmarginalizowania roli Moskwy w prawosławnym świecie. Ale dlaczego Stolica Apostolska miałaby być przeciwna czy też spowalniać beatyfikację metropolity? Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi na myśl, to dobro ekumenicznych relacji katolicko-prawosławnych. Kolejna to orientalizacja zapoczątkowana przez Szeptyckiego, czyli oczyszczenie Kościoła greckokatolickiego z latynizmów, które nie są grekokatolikom konieczne dla zbawienia. Jeszcze do niedawna twierdzono, że pełnię zbawienia posiada wyłącznie Kościół rzymskokatolicki. Choć ta teza była szczególnie żywa za czasów metropolity Szeptyckiego, to jeszcze dziś wielu purpuratów rzymskokatolickich identyfikuje się z takim ekskluzywistycznym poglądem. Podsumowując, można pokusić się o stwierdzenie, że utworzenie patriarchatu ukraińskiego po części zahamowałoby ekspansję Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie i w krajach byłego ZSRR. Beatyfikacja Szeptyckiego z kolei przyczyniłaby się prawdopodobnie do szybszego urzeczywistnienia jedności Kościoła kijowskiego i utworzenie patriarchatu kijowskiego. Można nawet wysunąć tezę, że metropolita Szeptycki mógłby pretendować do roli patrona Rusi-Ukrainy, obok Apostoła Andrzeja. II Obrońca suwerennej Ukrainy. Szeptycki: Polak czy Ukrainiec? Niektórzy chcą zaszufladkować metropolitę, określając go mianem „państwowca”, który poświęcił większość swojego życia na budowanie niepodległej Ukrainy. Należy stanowczo zaprzeczyć takiemu poglądowi. Kwestia suwerennej Ukrainy była drugoplanowa, wiązała się raczej z wartościami chrześcijańskimi, które nie pozwalają katolickiemu biskupowi milczeć w sytuacji dyskryminacji drugiego człowieka, grupy społecznej bądź narodu. Szeptycki znalazł się w okolicznościach, gdzie terytorium (Galicja Wschodnia –Ukraina Zachodnia) zamieszkałe w zdecydowanej większości przez rdzennych mieszkańców – Ukraińców, było zarządzane przez mniejszość polską. Stąd też Szeptycki podtrzymywał dążenia niepodległościowe Ukraińców, opierając się na tzw. idei etniczności, tzn. że jeśli dane terytorium jest zamieszkane w większości przez określoną ludność, to ta ludność posiada pierwszoplanowe prawo do tworzenia swojej państwowości i administracji. Uważał on również, że w sytuacji tzw. „pogranicza etnicznego” należy zastosować rozwiązanie kantonalne, uwzględniając preferencje lokalnych mieszkańców. Postawa Szeptyckiego wchodziła w nieunikniony konflikt z państwem polskim, które rościło sobie prawo do zachodniej Ukrainy, w większości zamieszkiwanej przez Ukraińców. Ówczesną politykę państwa polskiego akceptował łaciński episkopat, który w ten sposób był daleki od wprowadzenia w życie zasad, które dziś znamy z Katolickiej Nauki Społecznej, według której „podmiotem władzy politycznej jest naród, w swoim całokształcie postrzegany jako posiadacz suwerenności.”[9] A tym narodem w Galicji Wschodniej byli Ukraińcy. Historyczna postawa metropolity Szeptyckiego także dziś stoi w opozycji wobec części Polaków, którzy roszczą sobie prawo do terenów zachodniej Ukrainy. Z tego też powodu tzw. środowiska kresowe chcą zdyskredytować osobę metropolity. Niekiedy można też spotkać się z twierdzeniem, że metropolita Szeptycki był Polakiem. W tej kwestii miarodajnie mogą wypowiadać się osoby, które same pochodzą z rodzin mieszanych narodowo. Osoby te dobrze wiedzą, że nie można się równomiernie opowiedzieć po jednej i drugiej stronie. Czasami nieświadomie opowiadamy się po jednej ze stron. Podobnie w przypadku metropolity można stwierdzić, że wstępując na tron biskupa greckokatolickiego, początkowo nawet nie do końca był świadomy tego, że opowiedział się bardziej po stronie ukraińskiej niż polskiej. Można jednak przypuszczać, że Szeptycki po pierwszej wojnie światowej i po okresie carskiej niewoli (1917 r.) już nie miał wątpliwości, iż jego podwójna tożsamość polsko-ukraińska bardziej ukierunkowała się w stronę opcji ukraińskiej. Dlatego przypisywanie dziś metropolicie wyłącznie polskiej tożsamości narodowej wydaje się nieuzasadnione, [10] tym bardziej, gdy uwzględni się jego słowa np. w pierwszym liście pasterskim: „Jestem Ukraińcem z dziada pradziada. Kościół nasz i obrządek pokochałem całym sercem, poświęciwszy dla sprawy Bożej całe swoje życie..”[11] III Kwestia żydowska… „Najbardziej wyrazistym przykładem stosunku Szeptyckiego do Żydów było to, że w czasie swoich regularnych wizyt arcybiskupich, zawsze organizował spotkania z przedstawicielami społeczności żydowskiej. W sprawozdaniu z jednej z takich wizytacji napisano, że: «witały go procesje kościelne, duchowieństwo… i rabini z Torą. Szeptycki podziękował rabinom i delegacji żydowskiej po hebrajsku, w ich języku».”[12]Na przykład w czasie wizytacji parafii greckokatolickiej 20 maja 1902 r. w Rohatynie przed cerkwią czekała na metropolitę delegacja Żydów z Torą. „Metropolita wysiadł z karety i zatrzymał się. A gdy delegacja podeszła bliżej, on podniósł ręce, przyłożył palce do ust, a potem dotknął się nimi do Tory. Żydzi zrobili szpaler i metropolita wszedł do cerkwi”. Osoba opowiadająca to zdarzenie wspomina także podobną sytuację z 1903 roku, kiedy tę miejscowość odwiedził polski kardynał Jan Puzyna. Żydzi zachowali się podobnie, tzn. wyszli przywitać hierarchę z Torą, ten jednak nawet na nich nie spojrzał.[13] Metropolita utrzymywał cały czas pozytywne relacje z gminami żydowskimi i z liderami tejże społeczności, zresztą z całkowitą wzajemnością. Przykład stanowi choćby fakt z 1935 roku, gdy żydowska gazeta „Chwila” publikuje życzenia lwowskich Żydów z okazji 70. urodzin Szeptyckiego. Przy okazji życzeń wspomina się o wysokich wartościach moralnych metropolity, a także o uczuciu przyjaźni, które żywili do niego Żydzi.[14] Szacunek do metropolity miał swoje mocne uzasadnienie nie tylko w życzliwych gestach, ale także w konkretnej pomocy. Szeptycki regularnie wnosił składki w okresie Paschy na najbiedniejszych Żydów zachodniej Ukrainy.[15] „Zachowała się też w archiwum lwowskim garść listów od żydowskich towarzystw i organizacji, zawierających prośby o wzięcie udziału w akcjach dobroczynnych… (…) Znajdujemy także podziękowanie dla metropolity od Żydowskiego Komitetu Pomocy dla ofiar Pogromu we Lwowie z 12 grudnia 1918 r., za dar w kwocie 500 koron.”[16] Metropolita korzystał także z pomocy Żydów. „Hebrajskiego nauczał go antykwariusz Siegel. Natomiast lwowski żydowski filantrop i przemysłowiec Salomon Hammer był wymieniany, jako doradca ekonomiczny metropolity. ”[17] Stosunek do społeczności żydowskiej ukazuje też działalność duszpasterska prowadzona w tej społeczności. Szeptycki myślał o tworzeniu żydowskich parafii chrześcijańskich, na wzór pierwszych wspólnot judeochrześcijańskich.[18] Jego pozytywne nastawienie wobec społeczności żydowskiej spowodowało, że antysemickie wydawnictwo we Wiedniu oskarżało go o żydowskie pochodzenie. Nawet sami duchowni greckokatoliccy poddawali go krytyce do tego stopnia, że Szeptycki odpowiedział im na zarzuty pisemnie.[19] W czasie II wojny światowej protestował u najwyższych władz niemieckich o powstrzymanie mordu na ludności żydowskiej, między innymi w liście do Himmlera. J. Hrycak mówi, że był to akt niesłychanej odwagi , który przyczynił się do wywołania represji wobec samej głowy Kościoła. Żaden hierarcha Kościoła katolickiego tak wysokiej rangi jak metropolita Szeptycki w czasie II wojny światowej nie zdobył się na akt takiego męstwa, żeby zaprotestować wobec najwyższych władz niemieckich.[20] List był tym bardziej wymowny, że skierowany właśnie do Himmlera, który reprezentował skrajne stanowisko władz niemieckich opowiadające się za natychmiastową i zdecydowaną walką z Kościołem.[21] W liście do papieża Piusa XII z 1942 roku metropolita w opisie nazistów używa takich określeń, jak: „wściekłe wilki” i „potwory”. Przytoczone określenia faszystów ukazują w fenomenalny sposób stopień moralnego potępienia hitlerowców przez metropolitę.[22] Metropolita nie tylko protestował, ale sam ukrywał rabinów i ich rodziny w swoim pałacu biskupim. Wydawał specjalne instrukcje niektórym księżom w miastach powiatowych, jak mają ratować dzieci i gdzie można je schronić.[23] W ramach istniejących struktur cerkiewnych zorganizowała się siatka – w pierwszej kolejności spośród duchownych, zakonników i zakonnic – która zajęła się obroną, przechowaniem i sprzyjaniem bezpiecznemu przejściu Żydów przez granicę.[24] Liczba uratowanych Żydów w efekcie tych zabiegów sięga od kilkuset do kilku tysięcy osób.[25] W 1999 roku Międzynarodowy Żydowski Komitet dla Konsultacji Między Religami i Watykan wspólnie powołali do istnienia, mieszaną komisję katolicko-żydowską. Komisja w sprawozdaniu pt. „Watykan i Holocaust” w 2000 roku wyróżniła metropolitę w gronie katolickich hierarchów jako osobę, która miała odwagę potępić zbrodnie nazistów na Żydach. Członkowie komisji napisali: „W końcu 1942 roku greckokatolicki metropolita Lwowa napisał do papieża i opisał z całkowitą dosłownością okropności i masowe zabójstwa dokonywane na Żydach i na lokalnej ludności. Zgodnie z naszą wiedzą, żaden z wysokich hierarchów Kościoła katolickiego nie przedstawił w ten sam sposób tak bezpośredniego, naocznego świadectwa i nie wyraził niepokoju o Żydów (będących głównym celem niemieckich okrucieństw…) Publicznie potępił masakrę Żydów w sytuacji, w której niektórzy ukraińscy katolicy współpracowali z Niemcami w zbrodniach.”[26] W myśl powyższych faktów wydaje się uzasadnione, że Andrzej Szeptycki mógłby zostać uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Jednak Instytut Yad Vashem dotychczasowe podania o przyznanie tej godności metropolicie rozpatrzył negatywnie. Wbrew instytutowi, Nathan Gross uważa, że Szeptycki jest godny tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Prof. Daniel Rotfeld, Lili Polman-Sztem, rabin Kahan i inni dowodzą, że skoro Schindlerowi, członkowi partii nazistowskiej, przyznano ten tytuł, to tym bardziej zasługuje na niego Szeptycki.[27] Można przyjąć hipotezę, że jedną z istotnych przyczyn utrudniających przyznanie tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata jest stanowisko pracowników Instytutu oraz stanowisko Rosji. Należy zauważyć, że w Yad Vashem pracują w większości rosyjskojęzyczni Żydzi albo Żydzi pochodzenia polskiego, którzy mogą postrzegać kwestię ukraińskiego patriotyzmu przez pryzmat stereotypów i fobii.[28] Nie bez znaczenia jest też teoria o rosyjskiej polityce dyskredytującej ukraińskich bohaterów narodowych, do których między innymi zalicza się Szeptyckiego. Pamiętać należy, że stygmatyzację metropolity jako propagatora faszyzmu rozpoczęli właśnie Rosjanie już 1935 roku i kontynuowali do lat 90. XX wieku. Wszystko w celu zdyskwalifikowania dążeń niepodległościowych Ukraińców. Czy wobec tego Federacja Rosyjska, która robi dziś wszystko, aby tylko utrzymać wpływy na Ukrainie, nie jest w stanie wywierać presji na instytut Yad Vashem? Czy Izrael chciałby pogorszenia stosunków z Federacją Rosyjską, która posiada stare i dobre relacje z arabskim światem, za cenę metropolity Szeptyckiego? Czy jest to teoria spiskowa? Ukraińskie media, powołując się na informacje z portalu Wikileaks , w listopadzie br. podały, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew miał szantażować między innymi prezydenta Azerbejdżanu, aby nie uznał Wielkiego Głodu na Ukrainie za ludobójstwo. Podobne dyrektywy z Kremla miały dotrzeć też do innych stolic.[29] W świetle przytoczonych argumentów można przyjąć hipotezę, że analogiczne zabiegi może czynic Kreml z przyznaniem Szeptyckiemu tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Pozytywna decyzja Yad Vashem w sprawie metropolity, z jednej strony zrehabilitowałaby Szeptyckiego, a z drugiej uznałaby ponad półwiekową rosyjską politykę oczerniania go za bezpodstawną. Obie kwestie: uznanie Wielkiego Głodu na Ukrainie za ludobójstwo oraz przyznanie Szeptyckiemu godności Sprawiedliwego wśród Narodów są ze sobą ściśle powiązane, gdyż negatywnie wpływają na postrzeganie Rosji w świadomości Ukraińców, a to z kolei może osłabić wpływy Kremla na Kijów. IV Wobec Wołynia i walk polsko-ukraińskich… Ukraińcy w II Rzeczypospolitej należeli do dwóch konfesji: greckokatolickiej i prawosławnej. Kościół greckokatolicki wiązał z terenem Wołynia, zamieszkałym przez ludność prawosławną, wielkie perspektywy unijne. Watykan poparł unijne plany grekokatolików na ziemi wołyńskiej,[30] jednak rząd polski – wbrew woli papieża – nigdy nie zgodził się na działalność duchowieństwa na tym terenie. „Rząd polski w tajnych notach miał oświadczyć, iż nie sprzeciwia się akcji unijnej, ale dopóki występują napięcia narodowościowe, dopóty nie można przyjąć istnienia na tym samym terenie dwóch odrębnych organizacji kościelnych.”[31] Można nawet powiedzieć, że gdyby rząd II Rzeczypospolitej pozwolił na duszpasterstwo grekokatolikom na terenie Wołynia, to może fala mordów choć trochę byłaby mniejsza, dzięki temu, że część ludności czułaby się zobowiązana do posłuszeństwa względem swego Arcypasterza – metropolity Szeptyckiego. Rozważając tragedię wołyńską, należy przyjąć, że „ktokolwiek z ukraińskiej strony zdecydował o wyrzuceniu polskiej mniejszości z Wołynia w czasach okupacji hitlerowskiej nie z listów Szeptyckiego brał swe natchnienie”.[32] Rozważając polsko-ukraiński konflikt zbrojny, poza Wołyniem, należy przytoczyć fakt, że Szeptycki zwracał się do arcybiskupa Twardowskiego z prośbą, aby wspólnie wydać list pasterski potępiający zarówno terror ukraiński, jak i polski. Jednak abp Twardowski odmówił, twierdząc, że cała odpowiedzialność spoczywa na Ukraińcach i tylko ich należy stanowczo potępić.[33] 13 września 1943 r. Szeptycki prosi ponownie B. Twardowskiego, aby potępił politykę nienawiści, z której wypływają tak liczne zbrodnie.[34] Metropolita proponował szefowi polskiej Rady Głównej Opiekuńczej Adamowi Ronikierowi, w połowie listopada 1941 r., wydanie wspólnej odezwy do Polaków i Ukraińców wzywającej do zgody, z ich podpisami oraz z podpisami Wincentego Witosa i abpa A. Sapiehy. Strona polska taką propozycję odrzuciła. Niestety, jak widać metropolita Szeptycki pozostał osamotniony pośród wyższej hierarchii katolickiej, a szczególnie łacińskiej, która nie podejmowała działań na tak szeroką skalę jak on.[35] Szeptycki na tym nie poprzestawał – kierował wiele listów, aby powstrzymać lawinę wojny. Dowodem skuteczności listów pasterskich i wystąpień lwowskiego metropolity są dokumenty Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Z nich dowiadujemy się, że już od 22 lipca 1941 roku „Listy pasterskie Szeptyckiego” były przyjmowane jako przeciwdziałanie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.[36] Wszystkie listy metropolity spotykały się także z uznaniem i pozytywnymi raportami Związku Walki Zbrojnej –Armii Krajowej, chociaż w prasie podziemnej znajdowały się tylko drobne wzmianki. Znane jest wystąpienie z sierpnia 1943 roku opublikowane w „Prawdzie” – organie Frontu Odrodzenia Polski.[37] Pomimo niezaprzeczalnych świadectw historycznych, tak polskich jak i ukraińskich, część duchownych, zarzuca metropolicie brak konkretności w listach pasterskich, tzn. że niedostatecznie potępił Ukraińców mordujących Polaków W celu wyjaśnienia tej kwestii warto zapoznać się ze stanowiskiem Kościoła wobec wojny z drugiej połowy XX wieku, czyli kilkadziesiąt lat po śmierci metropolity. Stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie wojen narodowościowych w drugiej połowie XX w. jest naznaczone wahaniem, a nawet sprzecznościami. „Poza niejasnym i łatwym potępieniem przemocy nie ma mowy o zajęciu określonego stanowiska.” Pius XII zawsze potępiał „nieumiarkowany nacjonalizm i totalitaryzm”. Jan XXIII głosił w encyklice „Pacem in terris” z 1963 r., że mniejszości narodowe mają prawo do poszanowania swej tożsamości, ale nie powinny z tym przesadzać. „W konkretnych sytuacjach te zasady, rozsądne same w sobie, robią wrażenie bardzo abstrakcyjnych i pozostawiających katolików bezsilnymi, jak nawet pokazuje kwestia jugosłowiańska”.[38] Kolejny konkretny przykład stanowiska Kościoła zauważamy przy okazji wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku. „Biskupi w swoich deklaracjach ograniczają się przeważnie do powtarzania niezbyt zobowiązujących zasad sprawiedliwości, równości, konieczności porozumienia między ludźmi. Dziennik «Libération» skomentował to następująco: «Hierarchia kościelna jak zwykle wdała się w popisy stylistyczne, które służą temu, by nie zająć wyraźnego stanowiska».”[39] Wojna w Zatoce Perskiej pokazała wyraźny podział w Kościele, dla jednych jest sprawiedliwa, a dla drugich niedopuszczalna. Zdecydowanym zwolennikiem pokojowego rozwiązania był papież, który pięciokrotnie występował w tej sprawie. Także zwracał się osobiście do dwóch zwaśnionych stron.[40] Potępił same zjawisko wojny, ale czy opowiedział się po jednej ze stron? „Podczas pontyfikatu Jana Pawła II mieliśmy do czynienia z co najmniej kilkoma konfliktami o charakterze międzynarodowym, w których interweniowała dyplomacja watykańska lub sam Ojciec Święty. Wojna o Falklandy z roku 1982 pomiędzy Wielką Brytanią a Argentyną pokazała, jak zręcznie Jan Paweł II potrafił poruszać się w świecie polityki międzynarodowej i równocześnie nie instrumentalizować tragedii, jaką są działania wojenne. Oczywistym agresorem w konflikcie falklandzkim była Argentyna i Jan Paweł II zażądał wycofania się wojsk argentyńskich z wysp. Równocześnie jednak słał telegramy do przywódców obu państw, namawiając ich do zaprzestania udziału w konflikcie. Stosunek papieża wobec wojny nie zawierał się przecież jedynie w głuchym sprzeciwie wobec wszelkich działań zbrojnych. Należało do nich także świadome nieangażowanie Stolicy Apostolskiej w żadną ze stron, a jedynie przypominanie zasad sprawiedliwości i pomaganie w dialogu.”[41] Racjonalnie myślący człowiek, w świetle przytoczonych przykładów polityki prowadzonej obecnie przez Stolicę Apostolską wobec wojny, nie odważyłby się zarzucać Szeptyckiemu brak konkretności w sytuacji, gdy znajdował się on w centrum wojny (na linii frontu). Kolejny argument w obronie metropolity, to uniwersalny styl wcześniejszych listów. Chodzi tu o konflikt polsko-ukraiński na początku XX w. 24 kwietna 1908 roku A. Szeptycki w soborze św. Jerzego potępił akt zabójstwa A. Potockiego słowami: „Na Boga to nie tak! Przestępstwem nie służy się narodowi; przestępstwo popełnione w intencji patriotyzmu jest przestępstwem nie tylko przed Bogiem, ale przeciwko własnej społeczności, jest przestępstwem wobec ojczyzny.”[42] Nie używał wówczas sformułowań typu: „że Ukraińcy nie mogą mordować Polaków…”. Mówił tym samym językiem i stylem, co podczas II wojny światowej, a jednak jego apel, potępienie zbrodni były tak czytelne, że okrzyknięto go Konradem Wallenrodem (polskim koniem trojańskim w społeczeństwie ukraińskim). Czyż po takich doświadczeniach musiał pod koniec życia zmieniać styl swoich listów pasterskich, gdy wcześniejsze były skuteczne? Postawa Szeptyckiego w świetle ówczesnego stanowiska Kościoła nie wypada więc tak źle, a nawet można postawić tezę, że metropolita był o wiele bardziej konkretny w potępieniu działań wojennych niż wielu dzisiejszych biskupów i watykańskich purpuratów. V Metropolita i faszyzm… Analizę postawy metropolity wobec faszyzmu należy rozpocząć od niepublikowanej nigdzie dotąd po II wojnie światowej noty lwowskiego „Gońca Ilustrowanego” pt. „Metropolita Szeptycki potępia agitację agentów hitlerowskich”. W lwowskiej gazecie z dnia 8 VIII 1939 roku czytamy: „W zabudowaniach Świętojurskich we Lwowie odbyły się ostatnio rekolekcje zamknięte dla proboszczów greckokatolickich. Po zakończeniu rekolekcji ksiądz Metropolita Szeptycki zwrócił proboszczom uwagę na konieczność przeciwstawiania się propagandzie orientacji prohitlerowskiej, szerzonej wśród społeczeństwa ukraińskiego przez agentów niemieckich Ks. Metropolita Szeptycki podkreślił, że propaganda ta jest wroga zarówno wobec chrześcijaństwa jak i w stosunku do wspólnoty słowiańskiej”.[43] Ów dokument prasowy zaświadcza, że metropolita miał od początku pewną świadomość zagrożenia, jakie niesie ze sobą faszyzm. Poniżej przytoczone przykłady potwierdzają tę tezę. 30 czerwca 1941 roku, po wkroczeniu niemieckich oddziałów do Lwowa, przedstawiciele UNR (Ukraińska Narodowa Rada) otrzymali od metropolity Andrzeja Szeptyckiego błogosławieństwo na proklamowanie suwerennego państwa ukraińskiego. Pobłogosławienie tworzenia upragnionej suwerennej Ukrainy przez Szeptyckiego nie oznaczało absolutnego poparcia dla współpracy z faszystami. Dowodem na postawioną tezę są słowa metropolity odnotowane przez dziennikarza Ivana Kedryna: „Ale co ja miałem zrobić, kiedy przyszli do mnie i powiedzieli: pobłogosław ukraiński rząd, pobłogosław ukraińską władzę. Jak ja mogłem nie pobłogosławić?!”[44] Świadectwo I. Kerdyna pokazuje, że metropolita miał świadomość wieloznaczności swej decyzji.[45] Metropolita Szeptycki wiedział, że faszyzm kłóci się z chrześcijańską wizją państwa. Na pewno nie miał takiej świadomości, jak my dzisiaj, gdyż w tym czasie nie rozpoczęto jeszcze masowej zagłady Żydów. Dlatego należy sądzić, że w liście pasterskim z okazji proklamacji suwerennej Ukrainy z dnia 1 lipca 1941 r. Szeptycki wyraził swe poparcie dla nowej władzy, ale także w tym samym liście umieścił najkrótszą definicję państwa chrześcijańsko-demokratycznego, opierającą się na dwóch zasadach.[46] Pierwsza norma to poszanowanie godności i praw każdego człowieka. Arcybiskup opowiadał się za nią, stając w obronie Żydów i Polaków, poprzez apel do nowo powstałego Rządu Ukraińskiego o prowadzenie mądrej polityki „uwzględniającej potrzeby i dobro wszystkich zamieszkujących nasz kraj obywateli, bez względu na to, do jakiej konfesji, narodowości i społecznej warstwy należą.”[47] Druga zasada, charakteryzująca chrześcijańską władzę, została wyrażona następująco: „czasy wojenne wymagają jeszcze wielu ofiar, ale dzieło rozpoczęte w Imię Boże i z Bożą łaską będzie doprowadzone do pozytywnego końca. Ofiary, które są konieczne do osiągnięcia naszego celu, polegać będą przede wszystkim na posłusznym poddawaniu się sprawiedliwym nakazom władzy, nie przeciwstawiającym się Bożym przykazaniom.”[48] W tym fragmencie listu metropolita stoi na stanowisku, że władza państwowa nie może łamać Dekalogu ustanowionego przez Boga. Podsumowując naukę A. Szeptyckiego zawartą w liście z 1 lipca 1941 r., należy pamiętać, że gdy władza państwowa dopuści się złamania dwóch powyżej wymienionych zasad, to takiej władzy chrześcijanin nie musi być posłuszny. Widać, że początkowe stanowisko Szeptyckiego tolerujące nazistów – dalekie jednak od jakiejkolwiek ideologicznej i politycznej pobłażliwości – pojawia się z pięciu względów: 1. uwolnienie spod reżimu radzieckiego i związane z tym nadzieje niepodległościowe, 2. nadzieja na większą swobodę Kościoła – którą po części początkowo uzyskano, 3. podobnie jak w pierwsze dni okupacji sowieckiej – apel do narodu, aby „oddał cesarzowi co cesarskie” i był posłuszny mądrym nakazom władzy, 4. marsz wojsk niemieckich na wschód, który otwierał nowe możliwości unijne 5. strach przed represjami nazistów – podobnie jak większość hierarchii katolickiej, łącznie ze Stolicą Apostolską. Wiele osób bulwersuje fakt witania wojsk niemieckich wkraczających do Lwowa w 1941 roku i upatrują w tym zdarzeniu przejaw nielojalności Ukraińców i metropolity wobec państwa polskiego. Należy zaznaczyć, że Szeptycki w 1939 roku, przed wybuchem wojny, zwrócił się z apelem do swoich wiernych, aby zachowali się lojalnie wobec państwa polskiego. Można powiedzieć, że w ten sposób spełnił swój obywatelski obowiązek względem Rzeczypospolitej. Nie można też zapominać, że władza w Ukrainie Zachodniej (Galicji Wschodniej) – austriacka, rosyjska, polska, niemiecka, sowiecka – gwarantująca społeczności ukraińskiej mniejsze bądź większe prawa, zawsze była władzą okupacyjną. Wszystkie wymienione władze nie były władzami legalnymi z punktu widzenia miejscowej ludności ukraińskiej. Jeśli władze nie były legalne, to o jakiej możemy mówić lojalności? Jeśli rząd II RP przez dwadzieścia lat dyskryminował większość ukraińską w Ukrainie Zachodniej, to na jaką lojalność chciał liczyć? Jeśli Polacy z kolei zarzucają Ukraińcom nielojalność, to też powinni pamiętać o sytuacji Polski pod zaborami. Czyż nie podobna sytuacja miała również miejsce w historii Polski (1799-1815) w czasach napoleońskich, gdy Polacy kolaborują z Francuzami w celu zdobycia suwerenności państwowej? Kościół rzymskokatolicki także nie był wówczas obojętny wobec niepodległościowych dążeń swych wiernych. Księża brali udział w zawiązanej 1798 r. w Warszawie tajnej organizacji niepodległościowej, Towarzystwie Republikanów Polskich. Polscy duchowni służyli jako kapelani w Legionach – np. we Włoszech i Francji.[49] Polski rzymskokatolicki episkopat w 2001 roku wypowiada się o wydarzeniach z tamtego okresu następująco: „Dziś nam przypada dziękować Opatrzności Bożej za wszystkie drogi, które przywiodły Polaków do odzyskania wolności.. (…) Najsposobniejszą okazją (zdobycia suwerenności) były wojny podjęte przez Napoleona. Pod Napoleonem znaleźli się odważni generałowie i bitni żołnierze. Legiony Dąbrowskiego przynosiły sławę armii napoleońskiej we Włoszech, w Egipcie, w Hiszpanii i w Niemczech”. [50] Zauważmy, że ukraińskie oddziały w kolaboracji z Niemcami walczyły wyłącznie z okupantami np. oddział „Nachtigall” walczył z sowietami, a jednostka „Roland” z Rumunami. Ukraińcy nie stali się narzędziem podboju Europy i świata, tak jak Polacy walczący u boku wojsk Napoleona. Większość Polaków ocenia pozytywnie kolaborację z Napoleonem, ale dlaczego tak trudno zrozumieć im postawę Szeptyckiego i Ukraińców? Powracając do okupacji niemieckiej z II wojny światowej należy się też przyjrzeć bliżej pozycji polskich biskupów rzymskokatolickich, jak zachowywali się wobec faszystów. Ich stanowisko było uzależnione od polityki faszystów względem Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Niemcy realizowali różnorodną politykę, od bezwzględnego zwalczania polskiej hierarchii kościelnej, np. okręg gdański i Prusy Zachodnie, po łagodne traktowanie Kościoła na Górnym Śląsku.[51] Dlatego zachowanie biskupów rzymskokatolickich wobec faszyzmu też było różne, od przypadków skrajnej niechęci po współpracę. Elastyczną politykę wobec okupantów w Generalnej Guberni stosował między innymi rzymskokatolicki bp Kaczmarek, apelując do wiernych: „ wzywałem was 24 września 1939 roku, abyście najpierw byli wierni świętym przykazaniom Boga i Kościoła, okazali się posłuszni względem władz[52]. Kolejnym przykładem może być sama stolica Polski Warszawa, gdzie biskupi rzymskokatoliccy: „powstrzymywali się od głośnego potępienia okrucieństw okupanta, zachowywali dystans do działań podziemia, niezbyt przychylnym okiem patrzyli się na konspiracyjną działalność księży, wszystkie polecenia władz niemieckich przekazywali niezwłocznie podległemu sobie duchowieństwu. Najważniejsze dla nich było samo funkcjonowanie struktur kościoła oraz możliwość wykonywania przez niego pracy duszpasterskiej wśród wiernych”.[53] Bp Adamski (Górny Śląsk) 13 września pisał: „ Mili chrześcijanie, współpracujcie uczciwie z władzami niemieckimi. Dopilnujcie jak dobrzy chrześcijanie i obywatele, wszystkich ustaw i rozporządzeń niemieckich władz. (…) Wtedy w naszym kraju przyświeci słońce szczęśliwej przyszłości…” Adamski uważał, że należy maskować i udawać, że się jest przychylnym stronie niemieckiej. Na takową politykę uzyskał nawet zgodę Watykanu i polskiego rządu emigracyjnego – generała Sikorskiego[54]. Czyli stanowisko części episkopatu i metropolity Szeptyckiego wobec umiarkowanej polityki faszystów było podobne. Arcybiskup Alojzije Stepinac i Ante Pavelić, przywódca Niepodległego Państwa Chorwackiego „Rozważając działalność A. Szeptyckiego, przychodzi na myśl jeszcze inny wielki kościelny przywódca narodowy kardynał A. Stepinac, którego w 1998 roku Sługa Boży Jan Paweł II wynosi na ołtarze. Gdy w kwietniu 1941 roku przywódca ustaszów (chorwackich faszystów) Ante Pavelić proklamował powstanie Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH), metropolita Zagrzebia poparł utworzone państwo też ze świadomością wieloznaczności swej decyzji”.[55] Utworzone państwo chorwackie z protekcją Hitlera było dla kardynała „ręką Boga”, dającą wolność Kościołowi katolickiemu, Chorwatom zaś upragnioną niepodległość. Metropolita z Zagrzebia nie od razu wołał pełnym głosem w obronie prześladowanych. Tysiące ich zginęło, zanim głos ten usłyszała cała Chorwacja. Pomimo bardziej stanowczej postawy metropolita Szeptycki nie doczekał się jeszcze beatyfikacji, w przeciwieństwie do metropolity Stepinaca. VI List do Stalina… Krytyczne stanowisko metropolity wobec komunizmu z początku lat trzydziestych XX w. wyklucza jakiekolwiek ideologiczne poparcie dla Stalina czy komunizmu. Oto przykłady: Gdy na Wielkiej Ukrainie ginęły z głodu miliony osób, a ogólnoświatowa prasa milczała, A. Szeptycki wraz z innymi biskupami greckokatolickimi 24 lipca 1933 r. konsekwentnie potępił politykę sowiecką, która przyczyniła się do powstania głodu na Ukrainie. We wrześniu 1935 roku sowiecki wywiad kryminalny stwierdza, że jednym z inspiratorów kontrrewolucyjnych działań jest „zwierzchnik Ukraińskiego katolickiego związku, znany polonofil i antyradziecki ukraiński działacz we Lwowie metropolita A. Szeptycki”. Ów dokument obwiniał metropolitę za „popularyzację faszyzmu”, antykołchozową agitację w społeczeństwie polskim, organizowanie komitetu pomocy dla represjonowanych księży.[56] Widząc antychrześcijańską działalność komunistycznych rządów, w liście pasterskim z 2 sierpnia 1936 r. pt. „Ostrzeżenie przez zagrożeniem komunizmu” pisał: „Od początku chrześcijaństwa nie było na świecie żadnej sekty, ani religii, ani politycznej partii, jaka byłaby w takiej mierze wroga dla Bożego Objawienia i dla wszelkiej religii, a szczególnie dla religii Jezusa Chrystusa i Jego świętej Cerkwi.”. Według metropolity głównym celem bolszewików jest zniszczenie Kościoła. W tym celu wywołali oni rewolucję, by podczas niej prześladować chrześcijan. Cała ideologia komunizmu opiera się na nieustannym kłamstwie. Komunizm przyjmuje formę materialistycznej i pogańskiej religii, w jakiej Lenin i jemu podobni pełnią rolę niejako półbogów. [57] Sowieci, przed wkroczeniem na ziemie zachodniej Ukrainy, mieli już sprecyzowaną politykę wobec Kościoła greckokatolickiego i metropolity. Wrześniowe dokumenty służby sowieckiej wyraźnie mówią: „Nie skończywszy z Szeptyckim, trudno będzie wykorzenić ukraiński nacjonalizm”.[58] W sowieckich dokumentach z 14 listopada 1939 r. zostało odnotowane: „Andrzej Szeptycki jest największym duchownym liderem, który na różne sposoby wspiera kulturalny, naukowy i ekonomiczny rozwój mieszkańców zachodniej Ukrainy. (…) Dlatego, jakby Szeptycki zaplanował kontrrewolucyjne wystąpienie, to łatwo znalazłby masowe wsparcie”.[59] Z tego względu sowieci rozpoczęli działania mające na celu zmanipulowanie metropolity Szeptyckiego. Wszystko po to, aby uśpić czujność Szeptyckiego i Kościoła greckokatolickiego, który mógł utrudnić zajęcie Ukrainy Stalinowi. W tym celu rozpoczęto inwigilację Szeptyckiego już od 31 grudnia 1939 roku pod kryptonimem „Chodzący”,[60] która trwała kilka lat. Zwerbowano nawet 7 osób z otoczenia Szeptyckiego, aby poznać jego osobowość, a także preferencje religijne i polityczne. Dlatego nie było wielkim problemem dla sowietów, aby przeprowadzić pozorne mediacje – o których mowa poniżej – zgodnie z oczekiwaniami Szeptyckiego, a także nakłonić go do napisania listu do Stalina dla dobra Kościoła i misji katolizacyjnej Rosji, której metropolita poświecił całe życie. 23 sierpnia 1944 roku podpułkownik Sergiusz Danyłenko-Karin składa tajny raport dotyczący metropolity Andrzeja Szeptyckiego. W raporcie stwierdza: „Wpływ metropolity Szeptyckiego i autorytet pośród wiernych i duchowieństwa unickiego kościoła w Ukrainie Zachodniej – ogromny. Bez przesady można powiedzieć, że takiego bezapelacyjnego autorytetu i wpływu nie ma żaden zwierzchnik kościelnego nurtu w «ZSRS»”.[61] Już po tygodniu wspomniany pułkownik opracowuje dokładny plan rozmowy z metropolitą. Plan był bardzo precyzyjny. Zawierał konkretne pytania, ukazywał styl rozmowy, język, w jakim miała się toczyć rozmowa, a także wszystkie warianty przebiegu wydarzeń. Oficjalnym motywem rozmowy miał być temat nowego statusu Kościoła greckokatolickiego w państwie radzieckim. W rzeczywistości chodziło o wysondowanie możliwości wykorzystania grekokatolików do umocnienia władzy radzieckiej na ziemiach zachodniej Ukrainy. To, że taka rozmowa musiała nastąpić, mieli świadomość zarówno grekokatolicy, jak i sowieci. Dlatego też nowa władza zachowywała się inaczej niż w latach 1939-1941, była bardziej tolerancyjna wobec Kościoła.[62] W celu obrony interesów Kościoła greckokatolickiego i misji w Rosji, metropolita Andrzej zadeklarował napisanie gratulacyjnego listu do Józefa Stalina.[63] Pomysł dotyczący napisania listu do Stalina podpowiedzieli podczas audiencji dwaj przedstawiciele „rajkomu” WKP(b) jeszcze przed 20 września 1944 r. Do końca września list był zredagowany i skonsultowany w gronie biskupów, a także duchownych na soborczyku (posiedzeniu). Planowano, że list przekaże osobiście delegacja księży greckokatolickich w następującym składzie: ks. dr Gabriel Kostelnyk, ks. Jan Kotiw, ks. Herman Budziński.[64] W tej sprawie metropolita zwrócił się z listem 16 października do M. Kozyrjewa, informując go o gotowości wysłania delegacji do J. Stalina w celu złożenia gratulacji i omówienia spraw dotyczących halickiej metropolii greckokatolickiej, ponieważ władza radziecka wprowadzała prawo o kulcie religijnym, które zabraniało nauki religii w szkołach, odprawiania nabożeństw w szpitalach, spowiadania i pracy zakonnikom (zakonnicom również) w szpitalach, itp. Metropolita i duchowni planowali rozwiązać powyższe kwestie w Kijowie i Moskwie, jednak do wysłania listu i delegacji nie doszło.[65] Fakt zredagowania listu do Stalina nie był przejawem ideologicznego poparcia sowietów i ich polityki, ale potrzebą przeżycia i dalszego funkcjonowania Kościoła. Pamiętajmy też, że naszej wiedzy o zbrodniach stalinowskich nie możemy porównywać z wiedzą Szeptyckiego na temat Stalina w 1944 roku! Można sformułować hipotezę, że metropolita był niepoprawnym optymistą, który starał się każdą sytuację wykorzystać dla realizacji swej życiowej misji „katolizacji wschodniej Ukrainy i Rosji”. Dlatego można przypuszczać, że wszystkie kompromisy metropolity wobec systemów totalitarnych były w pierwszej kolejności podporządkowane idei unijnej. VII . Szeptycki w konfrontacji z Kościołem rzymskokatolickim Krystalizacja poglądów i jasne określenie się metropolity Szeptyckiego po stronie Kościoła greckokatolickiego i jego wyznawców oraz społeczności mniejszościowych, siłą rzeczy wprowadziło go w orbitę konfrontacji z hierarchią i duchowieństwem łacińskim, reprezentujących polską rację religijną i rację stanu. Wnuk Aleksandra Fredry, chcąc nie chcąc, znalazł się po drugiej stronie barykady dzielącej idee polskie i ukraińskie. Różnice narodowościowe szły w parze z różnicami wyznaniowymi. Przykładem może być chociażby blokowanie reformy wyborczej. 22 stycznia 1906 r. Szeptycki przewodniczy delegacji do cesarza w sprawie równouprawnienia społeczności ukraińskiej w Galicji dotyczącego prawa wyborczego.[66] Biskupi greckokatoliccy solidaryzujący się z ukraińską wsią zostali okrzyknięci przez polską prasę przywódcami hajdamaków.[67] Szeptycki opowiadał się za demokratyzacją ordynacji wyborczej, aby w ten sposób chłopi ukraińscy mieli większy wpływ na politykę w Galicji Wschodniej, gdyż dotychczas byli dyskryminowani. Polski episkopat zdystansował się od kwestii reformy wyborczej, co faktycznie równało się ze zgłoszeniem weta. Decyzja biskupów polskich zaskoczyła Szeptyckiego, który wystąpił do nich z propozycją zebrania się na konferencji w celu rozwiązanie rozbieżności. Stanowiska biskupów polskich i ukraińskich nie znalazły kompromisowego rozwiązania. Episkopat polski stał po stronie polskich ziemian i chciał przekonać nuncjusza o niesłuszności reformy wyborczej. Szeptycki, opowiadający się po stronie dyskryminowanych mieszkańców ukraińskiej wsi, dowodził, że projektowane prawo wyborcze będzie sprzyjać złagodzeniu stosunków między Polakami i Ukraińcami. Innym przykładem swoistych tarć była prośba metropolity Szeptyckiego o wystosowanie wspólnego apelu podczas II wojny światowej w intencji pokoju i powstrzymania walk polsko-ukraińskich, jednak łaciński episkopat odrzucił tę propozycję, obwiniając jednocześnie wyłącznie stronę ukraińską. Tenże przykład pokazuje w pewien sposób etos rzymskokatolickiego duchowieństwa wyższego w czasie II wojny światowej. Kolejny przykład rozbieżnej wizji rzeczywistości stanowi kwestia żydowska. Postawa Szeptyckiego – mówienie o tragedii Żydów – jest tym bardziej wzorcowa, gdy przeciwstawi się ją polskim wyższym duchownym, którzy – według dr Aliny Całej – zachowywali się diametralnie inaczej: „Zastanawiające jest jednak to, że żaden z tajnych dokumentów wysyłanych przez polskich hierarchów do Watykanu lub do rządu londyńskiego, nie zawierał najmniejszej wzmianki o zagładzie Żydów”.[68] Szeptycki protestował również przeciwko burzeniu świątyń prawosławnych w 1938 roku. Pisał m.in.: „Wstrząsające wydarzenia ostatnich miesięcy na Chełmszczyźnie zmuszają mnie do tego, aby publicznie stanąć w obronie naszych prze­śladowanych braci, prawosławnych chrześcijan Wołynia, Chełmszczy­zny, Podlasia i Polesia (…) Komu należy przypisać owe ruiny materialne i moralne? Któż ośmielił się w państwie katolickim zadać Kościołowi powszechnemu taki straszny cios na oczach Nuncjusza, przedstawiciela Stolicy Apo­stolskiej, oraz tak licznych biskupów katolickich? Któż ośmielił się na przekór interesom państwa dokonać takiego bezprzykładnego dzieła, depcząc tradycje Marszałka Józefa Piłsudskiego?”[69] Polski Episkopat tymczasem nie zajął jednoznacznego stanowiska, choćby prymas Hlond, który interweniował dyskretnie jedynie podczas prywatnej rozmowy.[70] O znaczeniu protestu Szeptyckiego może świadczyć fakt konfiskaty i zakaz rozpowszechniania w II RP jego listu pasterskiego. Należy zauważyć, iż działania prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego w bliższych nam czasach, powodujące wstrzymywanie kilkakrotnie procesu beatyfikacyjnego metropolity Szeptyckiego, w świetle faktów z życia i działalności metropolity wydają się co najmniej niezrozumiałe. Jest też mało prawdopodobne, aby decydujący wpływ na decyzję Wyszyńskiego miały władze byłego ZSRR, tak jak to próbuje zasugerować ks. dr Stefan Batruch w filmie pt. „Niewygodny”. Oczywiście nie można wykluczyć w 100 % wpływu reżimu komunistycznego, ale bardziej prawdopodobne jest to, że kardynał Wyszyński protestował przeciwko beatyfikacji w obronie polskiej racji stanu na Ukrainie Zachodniej (Galicji Wschodniej), którą to rację metropolita Szeptycki w znaczący sposób osłabił. Wydaje się, że protest można raczej interpretować jako przejaw nieautentycznego patriotyzmu. Trzeba jednak pamiętać, że taką decyzję prymasa można usprawiedliwić, miedzy innymi wydarzeniami mordowania ludności polskiej na Wołyniu. To było zaledwie kilkanaście lat po tragedii, więc emocje mogły bardzo silnie oddziaływać. Niemniej tendencyjny autor mógłby sformułować tezę, że ten wielki prymas niejako wpisał się w grono osób, które nie respektują prawa naturalnego narodu ukraińskiego do swej państwowości w pierwszej połowie XX wieku.[71] ***** Wygodniej jest autorytatywnie stwierdzić, co jest czarne, a co białe, niż próbować wyjaśnić skomplikowaną sytuację danego człowieka, kościoła bądź kraju. Łatwo jest osądzać drugą stronę, bez odniesienia do historii własnego narodu czy kościoła. Tak często czynią osoby, które stygmatyzują Szeptyckiego jako kolaboranta Niemiec lub nacjonalistę, bez odniesienia się do kontekstu skomplikowanej sytuacji Ukrainy, która rzadko mogła rozwijać się w pokoju. Tak też postępuje osoba, oskarżając biskupów greckokatolickich o nacjonalizm w sytuacji, gdy ci wypowiadają się w kwestii państwa bądź narodu, a milcząc w obliczu wypowiedzi rzymskokatolickich biskupów gloryfikujących współpracę , np. z Napoleonem. Z takiej postawy można jasno wnioskować, że działania niepodległościowe Ukraińców i wspierających ich biskupów grekokatolickich to przejaw nacjonalizmu, natomiast łacińscy biskupi wspierający Polaków w walce o niepodległość to przejaw patriotyzmu. Przywołanie postaci jednego z największych autorytetów Polaków – prymasa Stefana Wyszyńskiego nie służy pomniejszeniu jego osoby, ale ma pokazać, że w życiu każdego człowieka są chwile, gdy ten podejmuje błędne decyzje – czy z braku informacji, czy pod wpływem osób trzecich. Tak było niejednokrotnie w życiu Szeptyckiego i Wyszyńskiego. Prawdopodobnie z powodu braku rzetelnych informacji pierwszego hierarchę zmanipulowali między innymi sowieccy agenci, a drugiego – polskie środowiska nacjonalistyczne. To jednak nie przekreśla ich dorobku na rzecz Kościoła katolickiego, a także narodów: ukraińskiego i polskiego. Nie zmienia też faktu, że oba narody powinny zaakceptować prawdę, że autorytetem moralnym i kandydatem na ołtarze dla Polaków jest prymas Stefan Wyszyński, a dla Ukraińców metropolita Andrzej Szeptycki. Ireneusz Bogusław Kondrów” [1] http://andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=74&Itemid=35, dostęp: 10.11.2010 r., godzina 23:22. [2] Wywiad z bpem Michałem (Hrynczyszynem), źródło: http://www.cerkiew.net.pl/Wiadomosci/wiadomoscjedna.php?polaczenie=wiad_1205606857 dostęp: 27.11.2010, godzina: 21: 22. [3] Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie, fond 358, op. 1, spr. 122, k. 184-185; cytat za: O. Hajowa, Nauka Społeczna Metropolity Andrzeja Szeptyckiego w świetle materiałów archiwalnych, w: Polska-Ukraina 1000 lat sąsiedztwa, T. 4, pod redakcją S. Stępnia, Przemyśl 1998, s. 273. Są jednak autorzy, którzy twierdzą, że powołanie do bazylianów związane jest z osiągnięciem ukraińskiej świadomości narodowej, Por. C. Baran, Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, M[nxen 1947, s. 13. [4] V. Ul/]novs/kyj, Cerkva v ukrans/kij derwavi 1917-1920 rr. (doba Het/manatu Pavla Skoropads/koho), Kyv «Lybid/» 1997, s. 210. [5] J. Pietrzak, Dyskusja nad referatem H.E. Wyczawskiego, w: Kościół w II Rzeczpospolitej, praca zbiorowa po redakcją Z. Zielińskiego i S. Wilka, Lublin 1981, s. 229. [6] L. Cehel/s/kyj, Mytropolyt Andrij ”eptyc/kyj, L/viv 1995, s. 70-71. [7] Доклад Святейшего Патриарха Кирилла на Архиерейском cовещании 2 февраля 2010 года, http://www.patriarchia.ru/db/text/1061651.html, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 22:29 [8] P. Wołowski, Patriarcha Cyryl na Ukrainie – duchowość w służbie polityki, dostęp: 18:24, 10.11.2010; Zobacz także: A. Grajewski, Nowy patriarcha, stare problemy, http://ekumenizm.wiara.pl/doc/478708.Nowy-patriarcha-stare-problemy/2, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 21:01. [9] Kompendium Katolickiej Nauki Społecznej, Kielce 2005, s. 258. [10] Dr Kozłowski podczas dyskusji „Sprawiedliwi i pominięci. Bracia Klemens i Andrzej Szeptyccy” w dniu 09.11.2010 roku w Warszawie, twierdził, że bracia Szeptyccy byli Polakami. [11] List pasterski biskupa Andrzeja Szeptyckiego do duchowieństwa Nasz Program , 2 sierpnia 1899 roku, w: M. H. Szeptycka i M. Skórka, Metropolita Andrzej Szeptycki, Kraków 2000, s. 26. [12] Sz. Redlich, Moralność i rzeczywistość: Metropolita Andriej Szeptycki i Żydzi w czasach Holokaustu i II wojny światowej, w: Zagłada Żydów. Studia i materiały, nr 4, Warszawa 2008, s. 243. [13] H. Meriam-Luwnyc/kyj, Dvanadc]t/ lystiv o. Andre] ”eptyc/koho do materi, L/viv 1994, s. 60. [14] „Chwila”, 31 lipca 1935; „Diło”, 1 sierpnia 1935, przypis za: Sz. Redlich, Moralność…, s. 243. [15] J. J. Bussgang, Ponowna ocena Metropolity Szeptyckiego, Warszawa 2009, s. 21; Sz. Redlich, Moralność…, s. 243-244. [16] T. M. Sztankowa, Dokumenty archiwum historycznego we Lwowie odnoszące się do kontaktów metropolity Szeptyckiego z Żydami, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, pod red. A. Zięby, Kraków 1994, s. 232. [17] J. J. Bussgang, Ponowna ocena Metropolity Szeptyckiego, s. 21. [19] Sz. Redlich, Moralność…, s. 243-244. [20] Film dokumentalny pt.: Metropolita Szeptycki, scenariusz i reżyseria M. Jasiński, Produkcja Cross Film i TVP S.A. Oddział we Wrocławiu dla Programu 1 TVP S.A. 1997, wydany na płycie DVD w 2009 roku przez Fundację im. Metropolity Andrzeja Szeptyckiego ITAJ, http://www.fundacja25.pl. [21] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki na ziemiach polskich w latach okupacji hitlerowskiej, Warszawa 1983, s. 18. [22] Sz. Redlich, Moralność…, s. 250. [23] D. Kaxne, Qodennyk L/vivs/koho Hetto – Spohady Rabyna Davyda Kaxne, Kyv 2003, s. 164. [24] Były ustanowione specjalne trasy dla ucieczki, którymi tajnie byli przeprowadzani Żydzi na Karpacką Ukrainę. Grupy Żydów, przeważnie mężczyzn, którzy nie mogli schronić się w żeńskich zakonach, ukraińscy zakonnicy przenosili z jednego zakonu do drugiego. Następnie szli przez góry tajnymi szlakami i kontaktowali się z przedstawicielami żydowskiego podziemia. Według relacji Kahane, do lata 1944 roku na Zakarpaciu nie było masowych mordów na Żydach, dlatego też w latach 1942-43 r. ta kraina uważana była za bezpieczną. Inny szlak prowadził do Rumunii. [25] Piotr Mirczuk uważa, że uratowano tysiące (Sh. Redlich, Sheptyts’kyi and the Jews…, s. 147, przyp. 10); kilkaset znajdujemy w: W. Dushnyck, Soviet Attack on Judaism // Ukrainians and Jews: A Symposium…, s. 158, i w: H. Lywnyc/kyj, Ukrans/ka Cerkva…,s. 688., cyt. za: .Krav;uk, Xrysty]ns/ka social/na etyka pid ;as nimec/ko okupaci Haly;yny, 1941-1944> Mytropolyt Andrej (”eptyc/kyj) pro solidarnist/, opir vladi ta zaxyst sv]tosti wytt], s. 268; N. Dianova, Cerkovno-relihijna di]l/nist/ mytropolyta Andre] ”eptyc/koho, s. 49. [26] http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/vatrep.html; http://www.jcrelations.net/en/?id=970, data dostępu: 15 sierpnia 2005, n. 24; przypis za: J. J. Bussgang, Ponowna ocena…, s. 32. [27] Ukraiński Schindler, Tygodnik „Wprost”, Nr 1192 (09 października 2005), http://ofiaromwojny.republika.pl/teksty/0358.htm, dostęp: 30.11.2010 roku, godzina 21:16. [28] Ю. Корогодський, Єврейські діти митрополита Андрея Шептицького, http://www.istpravda.com.ua/articles/2010/11/26/6501/, dostęp: 30.11.2010 roku, godzina: 21:47. [29] Wikileaks: Szantaż Rosji ws. Wielkiego Głodu – Росія шантажувала інші країни щодо Голодомору, http://www.grekokatolicy.pl/aktualnosci/wikileaks-szantaz-rosji-ws.-wielkiego-glodu.html, dostęp: 01.12.2010 roku, godzina: 07:48. [30] R. Torzecki, Kwestia Ukraińska w Polsce w latach 1923-1929, Kraków 1989, s. 103. [31] R. Torzecki, Kwestia Ukraińska…, s. 103. [32] M. O. Pryshlak, Szeptycki a porozumienie polsko-ukraińskie: kilka uwag, w: SU:ASNIST?, Zeszyt w języku polskim, Nr 1-2, lato 1985 – Monachium, s. 47. [33] Należy zaznaczyć, że ks. Kubasik – podobnie jak ks. T. Isakowicz-Zaleski – reprezentuje prawie te same poglądy, co abp Twardowski w czasie II wojny światowej. W jego publikacji można spotkać się z rehabilitacją poglądów skrajnie nacjonalistycznego ugrupowania (np. endeków), którzy obarczali winą za wszelkie zło wyłącznie stronę ukraińską. A. Kubasik, Arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego wizja ukraińskiego narodu, państwa i cerkwi, Lwów – Kraków 1999, s. 160-161. [34] A. ”eptyc/kyj, :ernetka lyst mytr. Andre] ”eptyc/koho do rymo-katolyc/koho arxi=pyskopa Boleslava Tvardovs/koho pro akty teroru pol/s/kyx pidpil/nyx orhanizacij proty ukranciv – 13 veresn] 1943, v> tom II, knypa 2, s. 1001 [35] I. Kondrów, Metropolita Andrzej Szeptycki – II wojna światowa i Polacy, http://www.grekokatolicy.pl/aktualnosci/Metropolita-Andrzej-Szeptycki-II-wojna-wiatowa-i-Polacy.html, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 23:16,. [36] Central/nyj derwavnyj ar xiv vyqyx orhaniv vlady Ukrany, F. 3833, op.1, spr. 15, ark. 11 Mytropolyt Andrej “”eptyc/kyj, Odesa-L/viv 2007, s. 55. [37] „Prawda” z VIII-IX 1943, s. 22-24. [38] G. Minois, Kościół i wojna, Od czasów Biblii do ery atomowej, Warszawa 1998, s. 428. [39] G. Minois, Kościół i wojna, s. 429. [40] G. Minois, Kościół i wojna, s. 430-431. [41] T. Rowiński, Papież i wojna, tygodnik Idziemy, 18 stycznia 2009, za: http://adonai.pl/jp2/?id=71, dostęp: 20:06, 09.11.2010. [42] A. ”eptyc/kyj, Zvernenn] do narodu z pryvodu vbyvstva c.-k. Namisnyka A. Potoc/koho, v> tom II, knypa 2, s. 583. [43]NURT, Południowo-Wschodnia Agencja Prasowa, Lwów, 12 sierpnia 1939, rok II, nr 32, s. 1129. [44] M. Nowak. Między Hitlerem a Stalinem. Metropolita Andrzej Szeptycki wobec systemów totalitarnych w latach 1939-1944, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, Materiały z sesji naukowej pod redakcją T. Stegnera, Gdańsk 1995, s. 79. [45] J. Hałuszka, Moralność społeczna w listach Metropolity Andrzeja Szeptyckiego, Praca magisterska pisana na seminarium z teologii moralnej pod kierunkiem Ks. adi. dra Sławomira Nowosada, Lublin 2001, s. 39. [46] A. ”eptyc/kyj, 1941 r., lypn] 1, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho z nahody proholo’enn] Ukrans/ko Derwavy., v> Cerkva i Suspil/ne Pytann], tom II, knyha 1 , s. 517. [47] A. ”eptyc/kyj, 1941 r., lypn] 1, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho z nahody proholo’enn] Ukrans/ko Derwavy., v> Cerkva i Suspil/ne Pytann], tom II, knyha 1, s. 517. [48] Vyzna;ni postati Ukrans/ko Cerkvy> Mytropolyt Andrej „eptyc/kyj i Patriarx Josyf Slipyj, redaktor A. Lencyk Pavli;ko, L/viv 2004, s.88-89. [49] Zarys dziejów Kościoła katolickiego w Polsce, praca zbiorowa: J. Kłoczowski, L. Müllerowa, J. Skarbek, Kraków 1986, s. 204. [50] CZTERY POLSKIE DROGI DO WOLNOŚCI Wypowiedź w audycji „Kościół Warszawski – mówią: Prymas i biskupi” w Radiu „Plus-Józef” Warszawa, 1 kwietnia 2001 r., w: http://www.spp.episkopat.pl/kazania/010401.htm, dostęp: 12.07.2010, godzina: 20:36. [51] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 373-374. [52] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 115. [53] M. Barcikowski, Religijność warszawiaków podczas okupacji, w: http://www.um.warszawa.pl/v_syrenka/ratusz/straty_warszawy/310_323_straty_warszawy.pdf , dostęp: 10.07.2010, godzina: 13:44. [54] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 36-361. [55] J. Borkowicz, Kompas dla Chorwatów, w: MIESIĘCZNIK „WIĘŹ” Numer: 11 (481)/1998 listopad, http://www.wiez.com.pl/index.php?s=miesiecznik_opis&id=110&t=4417, dostęp: 10.07.2010 roku, godzina: 13:31. [56] L. Babenko, :omu Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj stav ob’=ktom rad]ns/kyx specsluwb, v> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007,, s. 11. [57]A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu, v> Cerkva i Suspilne Pytann], tom II, Knyha 1 Pastyrs/ke v;enn] ta di]lnist/, Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj> Dokumenty i Materialy 1899-1944, Holovnyj redaktor> A. Krav;uk, L/viv 1998, s. 486-487.)< Zasady ich panowania (działania) to kłamstwo, przemoc, terror, gnębienie ubogich, demoralizacja dzieci, poniżenie kobiety, niszczenie rodziny, zniszczenie chłopów i doprowadzenie do skrajnej nędzy całego narodu. Metropolita stwierdza, że bolszewicy pośród morza kłamstwa w jednym są szczerzy: „kiedy demonstrują nienawiść przeciw Bogu, przeciwko objawionej religii i kiedy chwalą się, że do kilku lat nie będzie ani jednej cerkwi w całej sowieckiej Rosji i zniewolonej radzieckiej Ukrainie” (A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu, s. 487.).; Reżim sowiecki podczas prześladowania chrześcijaństwa dopuścił się morderstwa wielu dziesiątków tysięcy osób, między innymi zabito wielu biskupów i księży, a wszystkie te zbrodnie popełniono w imię swobody sumienia i tolerancji dla religijnych przekonań. Por. A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu,s. 488. (nr. 7) Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007, s. 45. [60] Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u dokumentax rad]ns/kyx orhaniv derwavno bezpekty (1039-1944. Rr.), Kyv 2005, s. 43. [61] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svoгo arxy=rejs/koho sluwinn], v> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007, s. 26. [62] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svoгo arxy=rejs/koho sluwinn], s. 26. [63] N. Dianova, Cerkovno-relihijna di]l/nist/ mytropolyta Andre] ”eptyc/koho, s. 50. [64] Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u dokumentax rad]ns/kyx orhaniv derwavno bezpekty (1039-1944. Rr.), Kyv 2005, s. 365-366. [65] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svono arxy=rejs/koho sluwinn], 2007, s. 28. [66] J. P. Hlimka, Metropolita Szeptycki wobec zagadnień reformy wyborczej, 1905-1914, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, Studia i materiały, pod red. A. Zięby, Kraków 1994, s. 145-146; Dzięki nowemu prawu wyborczemu z stycznia 1907 r., już w maju 1907 r. posłów z Galicji Wschodniej reprezentowało: 27 Ukraińców i 5 Moskofilów. Por. S. Baran, Mytropolyt…, s. 83. [67]Kost’ Łewyćkyj, Istoria politycznoji dumky hałyćkych ukrajinciw 1848-1914, Lwiw 1926/1927, s. 414, przypis za: Por. J. P. Hlimka, Metropolita Szeptycki wobec zagadnień reformy wyborczej, 1905-1914, s. 146. [68] A. Cała, „Sprawiedliwi między narodami świata” – gorycz ich wyborów, s.2, w: http://www.jewishinstitute.org.pl/pliki/edukacja/5/60.pdf, dostęp: 12.07.2010 roku, godzina: 21:09. [69] http://andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=113&Itemid=70, dostęp: 23:05, 09.11.2010. [70] K. Górski, Dyskusja nad referatem H.E. Wyczawskiego, w: Kościół w II Rzeczpospolitej, praca zbiorowa po redakcją Z. Zielińskiego i S. Wilka, Lublin 1981, s. 228. [71] Cz. Strzeszewski, Katolic
  29. Piotrx said

    nie ze wszystkimi sie zgadzam ale sporo ciekawych informacji
    *********************
    Twórcy pamięci

    http://www.polskiekresy.info/index.php?option=com_content&view=article&id=947:tworcy-pamieci&catid=118:1&Itemid=493

    Na współczesnej Ukrainie nieodosobnionymi są przypadki, kiedy instytucje państwowe bądź samorządowe przywłaszczają sobie nieodpowiednie dla nich funkcje w studiowaniu oraz popularyzacji historii.

    Szybki rozwój telekomunikacji stwarza niezliczone możliwości nie tylko szybkiego przekazania informacji, ale również kultywowania na szeroką skalę negatywnych wzajemnych obrazów w społecznej świadomości historycznej. Pewnymi poligonami stają się najróżniejsze fora internetowe o tematyce historycznej. Batalie internetowe wokół skomplikowanych i tragicznych spraw przeszłości produkują i powielają ogromną ilość klisz oraz stereotypów negatywnych. Niemalże każda publikacja, dotycząca stosunków historycznych między Ukraińcami – Polakami – Rosjanami – Żydami wywołuje niekończące się dyskusje, w których widoczna jest wyraźnie dychotomia „my” skrzywdzeni i „oni” krzywdziciele. W dodatku, ostatnimi czasy jest widoczna nowa tendencja, polegająca na tym, że „mieszkańcy Galicji” są przedstawiani jako przeciwieństwo „Ukraińców” i na odwrót. Tendencja ta jest niebezpieczna dlatego, że jest oparta o naprawdę mało zbadane wywody na temat różnic kulturowo- historycznych w kształtowaniu tożsamości ukraińskiej, powiedzmy, na Wschodzie i na Zachodzie współczesnej Ukrainy. Tendencja ta jest szkodliwa przede wszystkim dlatego, że nie można zaprzeczyć oczywistej różnicy priorytetów politycznych i kulturowych na Wschodzie i Zachodzie. Najgorzej sytuacja ma się z różnymi miejscami pamięci, które są nie tylko inne, a często nawet antagonistyczne.

    Żeby się nie powtarzać, po prostu wymienię tu główny blok zachodnioukraińskich (galicyjskich) miejsc pamięci i zaproponuję, by się zastanowić, jaki ładunek mają one w świadomości zbiorowej Ukraińców w regionie środkowo- wschodnim. Takimi wyznacznikami w warunkach modernistycznego narodu ukraińskiego były: Kościół grekokatolicki, Ukraińscy Strzelcy Siczowi, Zachodnioukraińska Republika Ludowa, Ukraińska Armia Galicyjska, Ukraińska Organizacja Wojskowa, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia, Dywizja SS „Galizien”. Do kanonu osób o dużym autorytecie wpisano: Metropolitę A. Szeptyckiego (tylko dzięki późniejszym prześladowaniom UKGK jako instytucji narodowej), D. Witowskiego, J. Konowalca, S. Banderę, R. Szuchewycza, częściowo A. Melnyka. W świadomości zbiorowej współczesnych mieszkańców Galicji prawie nie zostało śladu po E. Ołesnyckim, K. Łewyckim, M. Tarnawskim, E. Petruszewiczu oraz po wielu innych działaczach politycznych, którzy wyznawali poglądy liberalno-demokratyczne.

    Dlaczego miała miejsce taka zamiana? W latach 30. XX wieku młodzi nacjonaliści- rewolucjoniści potrafili narzucić społeczeństwu ukraińskiemu pogląd, że droga parlamentarna prowadzi donikąd, a jedynym sposobem osiągnięcia celu jest rewolucja narodowa. Podobnie teraz, w czasach najnowszych Ukrainy, ich udział w historii został pomniejszony, a sama historia ograniczona wyłącznie do kręgu „walczących”. Nacjonaliści z regionów zachodnich Ukrainy byli święcie przekonani o prawidłowości ich wersji, dotyczącej przeszłości ukraińskiej. Ich zdaniem, przeszłość rosyjsko- sowiecka nie była wyartykułowana po ukraińsku, czyli o wolne państwo ukraińskie walczyli tylko oni. Sprzyjała temu retoryka propagandy sowieckiej, z której można było wywnioskować, że na zachodzie Ukrainy byli wyłącznie zdrajcy i kolaboracjoniści z nazistami, zaś Ukraińcy wschodni walczyli „o wyzwolenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej od najeźdźców niemiecko-faszystowskich”.

    Wzajemne oskarżenia o niedostateczną ukraińskość lub też o nieukraińskość, oparte o różnicę podejść historycznych, nie są niczym innym; jak tylko kontynuacją wojny ideologicznej: nacjonaliści ukraińscy contra propaganda sowiecka. Walka ta nie ma nic wspólnego z badaniami historycznymi, ani nie jest drogą szukania kompromisów i pojednania różnych pamięci w społeczeństwie ukraińskim. Jest to raczej próba obu stron, aby została stworzona nowa pamięć historyczna, przy tym jedna z nich miałaby status dominującej.

    Kim są ci współcześni twórcy pamięci?

    Są lokalni oraz ogólnonarodowi demiurgowie pamięci – jedni i drudzy wykorzystują te same metody kreacji. Na współczesnej Ukrainie nieodosobnionymi są przypadki, kiedy instytucje państwowe lub samorządowe biorą na siebie niewłaściwe im funkcje w studiowaniu oraz popularyzacji historii. Bardzo często Rady Obwodowe na Zachodzie Ukrainy próbują zatwierdzić swoje poglądy na to lub inne wydarzenie z przeszłości, podejmując odpowiednie uchwały lub wymagając tego od najwyższej instytucji ustawodawczej. Rady Obwodowe w Tarnopolu i Iwano-Frankiwsku z reguły kierują swą działalność w stronę heroizacji OUN oraz UPA. Czynią to poprzez zmianę nazw ulic, placów oraz stawianie pomników działaczy ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego w okresie II wojny światowej. Rada Obwodowa Ziemi Lwowskiej czyni tak samo, a w dodatku próbuje analizować stosunki ukraińsko-polskie i ukraińsko-rosyjskie w ostatnich sześciuset latach. Nie mając odpowiedniego zaplecza naukowego oraz ekspertów, radni, mimo wszystko, inicjują uchwały, które charakteryzują politykę państwa polskiego w okresie międzywojennym, albo też potępiają sowiecką politykę represji na Ukrainie zachodniej. W trakcie omawiania spraw historycznych niekiedy mają miejsce paralele – Polska międzywojenna – współczesna Rzeczpospolita Polska; ZSRR – Rosja. W ten sposób pełna stereotypów przeszłość jest przenoszona na współczesne stosunki międzynarodowe.

    W tych działaniach wyraźnie widoczna jest próba przerzucenia winy za współczesne problemy na inne podmioty, natomiast natura tych problemów jest tłumaczona głębokimi korzeniami historycznymi. W tym zakresie radni ukraińscy niewiele się różnią od swoich kolegów polskich, którzy na posiedzeniu najróżniejszych sejmików podejmują nie mniej drażliwe uchwały odnośnie krwawych wydarzeń na Wołyniu w okresie II wojny światowej.

    Radni na wschodzie Ukrainy święcie pielęgnują pamięć o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej i również w uchwałach sesji rad obwodowych chcą „przekonać” swych nieświadomych kolegów z zachodu o tym, że tamci zajmują niewłaściwe stanowisko. Mimo to, argumenty pierwszych, drugich i trzecich są takie, że nigdy nie przekonają oponentów, a historia po raz kolejny zostanie wykorzystana do utrwalenia stereotypów przeważających w danym regionie.

    Jedną z metod wpływu na kształtowanie pamięci historycznej jest działalność różnego rodzaju fundacji przy strukturach politycznych.

    W maju 2008 roku została powołana Fundacja Charytatywna „Ukraina-Ruś”. Weszli do niej deputowani Lwowskiej Rady Obwodowej, historycy oraz działacze społeczni. Celem fundacji ma być „odrodzenie ukraińskiej etniczności oraz badania nad przeszłością ukraińskich ziem historycznych”. W tak lakonicznym sformułowaniu zawarte są ukryte zasady nacjonalizmu etnicznego, a pod postacią przywrócenia „nieco zapomnianej” historii są forsowane i omawiane idee rewanżystowskie, dotyczące „utraconych ziem historycznych”. Niedawno Fundacja „Ukraina-Ruś” wydała prowokacyjną broszurkę o w pełni antynaukowej treści, w której otwarcie znieważany jest etnonim „Rosjanie”. Autorzy tak określają cel wydania: „W sposób dostępny i w małej formie chcemy przekazać szerokim kręgom odbiorców materiał faktograficzny w celu obalenia mitów o pochodzeniu Rosjan. Zależy nam też na wykryciu rosyjskich historyków falsyfikatorów i na udowodnieniu po raz kolejny, że Rosjanie nigdy nie byli „braćmi” Ukraińców, a tym bardziej – „starszymi”. Chcemy też uzasadnić, że nie mają oni nic wspólnego z narodami słowiańskimi, a zwłaszcza, przywłaszczyli sobie nazwę narodu – „Russkije”, która pochodzi od nazwy państwa ukraińskiego – Ruś Kijowska. Dawni Rosjanie do niej nigdy nie należeli”. (Cyt. wg: Дяківський С., Семенюк С., Штепа П. Москалі – НЕ «рускіє» і НЕ слов’яни. Львів, 2009).

    Fundacja działa też bardzo aktywnie w dziedzinie kartografii. Wydała, na przykład, „Mapę Dawnej Ukrainy-Rusi (V-X w.)”, gdzie niby to w oparciu o „poważne badania naukowe” przytaczana jest „ukrywana” prawdziwa mapa Ukrainy w okresie, poprzedzającym Ruś Kijowską. Jako sensację mamy odebrać to, że informacji o tych materiałach nie znajdziemy w muzeach Ukrainy. Jest tak dlatego, że „Historia Ukrainy V-X w. była umyślnie przemilczana, ponieważ w czasach naszej bezpaństwowości narody sąsiednie po prostu ją sobie przywłaszczyły”. W tych krótkich cytatach łatwo zauważalny jest klasyczny komplet klisz historycznych: „przywłaszczona przez sąsiadów”, „prawdziwa” historia została ukryta przed narodem – należy ją odnaleźć. Odmawia się też sąsiadom prawa do ich tradycji historycznej etc.

    Tego rodzaju publikacje mocno uderzają w świadomość historyczną, sieją nieufność wobec badań naukowych na poziomie uniwersyteckim. Jednocześnie te sensacyjne wydania przybierają postać naukowych i są prezentowane, jako prawda, która była od stuleci ukrywana. Fabuła, wykorzystywana przez autorów tych „badań”, łatwo przenika do świadomości społecznej i funkcjonuje w niej na równi z wiedzą historyczną instytucji naukowych. Opis „Mapy Dawnej Ukrainy-Rusi (V-X w.)”, pełnej anty-historycznych tez, nie zawiera żadnego potwierdzenia źródłowego. Wyraźnie daje się w nim zauważyć, że autorzy nie są „obojętni” politycznie. „Na mapie przedstawiono tereny, na których w V-X w. mieszkały plemiona staroukraińskie, a ich powierzchnia jest prawie trzykrotnie większa od Ukrainy współczesnej. Tereny te ogarniały całkowicie lub częściowo granice i obszary czternastu obecnych państw: Słowacji, Mołdowy, Białorusi, 90% Rumunii, 80% Czech, 75% Węgier, Polskę południową i wschodnią, 10% Łotwy, 20% Estonii, po 5% Austrii, Niemiec, Litwy, Rosję Zachodnią z Półwyspem Tamańskim, Ukrainę (bez obwodu donieckiego i ługańskiego, a także części obwodu zaporoskiego, chersońskiego, charkowskiego, krymskiego)”.

    Jakie zagrożenie mogą nieść tego rodzaju wydania?

    Naukowcy dobrze wiedzą, że równolegle do akademickiej, w świadomości zbiorowej funkcjonuje „własna” wiedza historyczna. Może pochodzić z podręczników akademickich, prac naukowych, ale też z prasy, opowieści ludzi starszych lub krewnych. Przy całej mozaikowości oraz „niezawodowości” tej wiedzy, właśnie ona odgrywa nadzwyczaj ważną rolę w procesie tworzenia tożsamości narodowej. Każda jednostka dzieli ją, świadomie lub nie, na „swoją” i „cudzą”, czyli dzieli otaczający świat na „swoich” i „obcych”. Wydarzenia, osoby czy zjawiska, odniesione do kategorii „swoich” są tymi ogniwami, które łączą różne osoby w pewną grupę, czyli pełnią rolę latarenek orientacyjnych na drodze do kształtowania świadomości regionalnej czy nawet narodowej. Wspólnota, która się ukształtuje, uzna za fakt dokonany w historii podobne do tego stwierdzenie: „Pierwsze dawne ówczesne państwo ukraińskie ukształtowało się w roku 476 na terenie współczesnych Węgier Zachodnich, a istniało do roku 886, niemalże do przybycia Madziarów z Uralu. Kniaziami byli tu Rusini: Odoaker, Dobrenta, Prybyna, Kocela. W latach 479-493 Rusini opanowali Rzym i ogłosili Odoakra cesarzem rzymskim”. Wobec powyższego, nie będzie mogła oceniać w sposób adekwatny ani swej przeszłości, ani aktualnego stanu rzeczy.

    Być może, nie warto byłoby zwracać uwagi na podobne dziwactwa, gdyby nie informacja prasowa Lwowskiej Rady Obwodowej o spotkaniu poprzedniego Prezydenta Ukrainy W. Juszczenki z Prezydentem Fundacji „Ukraina-Ruś” R. Nowożeńcem. Z reakcji Prezydenta Ukrainy na „dorobek twórczy” Fundacji wynika, że wiedza historyczna W. Juszczenki była na poziomie legend i baśni, w które on sam szczerze wierzy. Problemem dla Ukrainy stało się to, iż swe „wierzenia” uczynił on podwalinami polityki historycznej całego państwa. Jego „polecenia”, wydane naukowcom, by zbadali i udowodnili ponad tysiącletnią historię państwa ukraińskiego, wyraźnie tego dowodzą. „Największe zainteresowanie prezydenta wywołała mapa „Dawna Ukraina – Ruś V-X wieku”. Słuchając opowieści o państwie ukraińskim w V wieku – na terenie współczesnych Węgier oraz o państwie praukraińskim – Wielkiej Chorwacji, Wiktor Juszczenko polecił instytucjom naukowym, aby wyznaczyły datę narodzenia państwa ukraińskiego. Wiktor Juszczenko przytoczył następujący fakt: niedawno prezydent Litwy zaprosił go na obchody tysiąclecia Państwa Litewskiego. Wiktor Juszczenko zaakcentował: Ukraina nie ma 19 lat ani 1000 lat, ponieważ obchodziliśmy tysiąclecie chrztu Ukrainy”.

    Dość często deputowani Lwowskiej Rady Obwodowej próbują wywierać wpływ na kierunek polityki zagranicznej państwa, pragnąc, aby Ukraina wtrąciła się do tej czy innej sprawy.

    Chcą w ten sposób przekazać światu „naszą prawdę historyczną”. Pozostawmy tu z boku historię z rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie nadania Stepanowi Banderze przez Wiktora Juszczenkę tytułu „Bohatera Ukrainy”. Nie była to inicjatywa lokalna, ale decyzja państwowa prezydenta. Chodzi tu o aktywną działalność protestacyjną radnego R. Nowożeńca w sprawie Iwana (Johna) Demianiuka. Zamiast tego, aby protestować i mówić mediom niemieckim, że nadmiernie akcentują pochodzenie etniczne Demianiuka, sesja Lwowskiej Rady Obwodowej zaapelowała do prezydenta Ukrainy, by się wtrącił i obronił Ukraińca, tak, jakby chodziło o sąd nad Ukrainą. Ale, wiadomo, że I. Demianiuk nigdy nie był obywatelem Ukrainy, nigdy nie należał do ukraińskich instytucji narodowych czy partii, nie został strażnikiem w obozie koncentracyjnym dobrowolnie, z powodu swych przekonań narodowościowych. Wobec tego, dlaczego Ukraina ma się wtrącać i w ogóle wpływać na przebieg procesu sądowego w Monachium? Sprawą prokuratury niemieckiej jest udowodnienie winy konkretnej osoby, a sądu – skazanie go albo też uniewinnienie z powodu braku dowodów winy. Próby deputowanych Rady Obwodowej, dążących do tego, aby uczynić Ukrainę odpowiedzialną za działania wszystkich Ukraińców etnicznych w czasie II wojny światowej, wydają się co najmniej niemądre, a w największym stopniu – niebezpieczne. Niestety, ten przykład dobitnie pokazuje nam, kim są owi lokalni twórcy pamięci.

    za Kurier Galicyjski

  30. Fundacja im. Metropolity Andrzeja Szeptyckiego ITAJ

    Patron Fundacji

    Roman Aleksander Maria Szeptycki hr. (29 VII 1865–1 XI 1944), urodzony w Przyłbicach w Zachodniej Ukrainie, zmarł we Lwowie, bazylianin – imię zakonne Andrej (Andrzej), Greckokatolicki Arcybiskup Lwowski i Metropolita Halicki, doktor prawa, filozofii i teologii. Rodzina, w której przyszło wzrastać Romanowi posiadała równie mocne tradycje polskie, jak i ukraińskie. Ojciec Jan Kanty Szeptycki wywodził się z ukraińskiego ziemiaństwa, a matka Zofia była córką wybitnego polskiego komediopisarza Aleksandra Fredry.

    Roman i jego rodzeństwo byli wychowywani w tradycji łacińskiej, co również wiązało się z przynależnością do narodu polskiego. 28 maja 1888 roku w dzień Św. Trójcy Roman Maria Szeptycki opuszcza swój rodzinny dom, aby oddać się na służbę Bogu u ojców bazylianów. Owa decyzja wiązała się także z porzuceniem Kościoła rzymskokatolickiego i polskich tradycji narodowych na rzecz Kościoła greckokatolickiego i narodu ukraińskiego. W wieku 34 lat o. Andrzej Szeptycki zostaje powołany na biskupa diecezji Stanisławowskiej, a 17 stycznia 1901 roku obejmuje tron Metropolity Halickiego. W przeciągu swej ponad czterdziestoletniej posługi biskupiej A. Szeptycki pracował nieustannie nad duchowym i intelektualnym rozwojem duchowieństwa i wiernych powierzonego mu Kościoła. Życiową misją Metropolity były idee unijne – ekumeniczne. W tym celu zainicjował między innymi zjazdy unijne w Welechradzie. Tworzył międzynarodowe i międzykonfesyjne centra oświatowo-edukacyjne. Oceniając wkład metropolity w dziedzinie religijnej można bez wątpienia zaliczyć go w poczet najwybitniejszych postać Kościoła katolickiego.

    Metropolita Andrzej obejmował swą troską duszpasterską wszystkie warstwy społeczne, a także wszystkie dziedziny życia społecznego. Począwszy od wspierania działań w dziedzinie ochrony życia ludzkiego i profilaktyki zdrowia, poprzez pomoc finansową i rzeczową w budowie szpitala, który został nazwany jego imieniem. Ufundował także, w celu szerzenia profilaktyki zdrowia, nieruchomość we Lwowie, w której zorganizowano przychodnię lekarską i poradnię dla matek. Metropolita chciał umożliwić każdej osobie zdobycie upragnionego wykształcenia, dlatego organizował placówki edukacyjne, począwszy od szkoły dla więźniów w Stanisławowie, poprzez fundowanie szkół i burs dla dzieci i młodzieży, po utworzenie Akademii Teologicznej we Lwowie. Poświęcił część swego życia na niwelowanie nierówności społecznych. Wspierał i zakładał sierocińce, kasy oszczędnościowe, dzięki wkładowi finansowemu metropolity nie został rozwiązany Ziemski Bank Hipoteczny, który wspierał najuboższą warstwę społeczną Zachodniej Ukrainy. Zabiegał o ochronę dziedzictwa narodowego Ukrainy i w tym celu ufundował muzeum. Wspierał finansowo prace archeologiczne, a dzięki jego pomocy we Lwowie powstała szkoła artystyczna. Arcybiskup Andrzej ma również swój wkład w ochronę przyrody, gdyż w latach trzydziestych XX wieku przekazał dwie nieruchomości na utworzenie rezerwatów przyrody.

    Podczas napiętych relacji pomiędzy Polakami i Ukraińcami starł się inicjować pertraktacje ugodowe, którym niejednokrotnie przewodniczył lub patronował. Wsławił się ratowaniem ludności żydowskiej podczas II wojny światowej. Był jedynym hierarchą katolickim o tak wysokiej randze, który odważył się oficjalne przeciwstawić się reżimowi hitlerowskiemu. Zawsze w imię zasad Katolickiej Nauki Społecznej stawał w obronie ludzi pokrzywdzonych i cierpiących. W opinii wielu współczesnych, w tym także pamiętających Metropolitę członków rodziny, był świętym, który powinien dostąpić chwały ołtarza.

    Fundacja została powołana, aby pamięć o tak wybitnym człowieku jak Metropolita Andrzej Szeptycki nie przeszła do lamusa historii, a stała się drogowskazem dla współczesnych pokoleń.

    Fundator

    Ireneusz Bogusław Kondrów

    Więcej informacji o Metropolicie Andrzeju Szeptyckim na stronie http://andrej.pl/

    http://www.fundacja24.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=47&Itemid=2&lang=pl

  31. 22cd (zwalczanie nierozumnej propagandy Piotrax)
    .

    „Nienawiść każda jest złem”

    (Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki.)

    * * *

    KONCEPCJA „CHRZEŚCIJAŃSKIEGO PATRIOTYZMU” A. SZEPTYCKIEGO WOBEC ZAŁOŻEŃ UKRAIŃSKIEGO NACJONALIZMU

    Trudno byłoby przecenić znaczenie, jakie w życiu narodowym Ukraińców, zwłaszcza w Galicji odegrał Andrzej Szeptycki. Nie ulega też wątpliwości, że postać ta wzbudzała i nadal wywołuje szereg kontrowersji, zwłaszcza po stronie polskiej.[1] Szczególnie chodzi o takie kwestie jak: tożsamość narodowa Szeptyckiego, jego wpływ na rozwój stosunków polsko-ukraińskich, wkład w rozwój ukraińskiej idei narodowej, działalność w okresie porozbiorowego państwa polskiego oraz w czasie II wojny światowej.

    Swojego czasu Henryk Wyczawski stwierdził, iż A. Szeptycki „jako nieprzyjaźnie usposobiony do Polski ukraiński działacz polityczny przyczynił się walnie do powstania szowinistycznego ukraińskiego nacjonalizmu oraz zaognienia stosunków między Ukraińcami i Polakami”.[2] Na podstawie dostępnego dziś materiału źródłowego i opracowań[3] postaramy się wykazać, że koncepcja rozwoju ukraińskiego życia narodowego, którą promował zwierzchnik Cerkwi greckokatolickiej miała być w swej istocie alternatywą, konkurencją dla programu, który narzucała ideologia nacjonalistyczna utożsamiana z OUN.

    UKRAIŃSKI NACJONALIZM

    Zacząć więc wypada od krótkiej charakterystyki ukraińskiego nacjonalizmu. W literaturze przedmiotu znajdujemy dwa ujęcia. Według Iwana Łysiaka-Rudnyckiego termin „nacjonalizm” – w odniesieniu do Ukrainy – można rozumieć szeroko, jako połączenie patriotyzmu z walką o niepodległy byt państwowy, bądź też wąsko, jako system poglądów sformułowany przez Dmytro Doncowa, który najczęściej określa się mianem „integralnego nacjonalizmu”[4]. Z kolei Mychajło Sosnowskyj uważał, że na Ukrainie ukształtowały się dwie odmiany nacjonalizmu. Jedną z nich stworzył Mychajło Michnowskyj, drugą – wspomniany już Doncow. Obydwa nurty cechował maksymalizm w formułowaniu celów, radykalizm, gdy chodziło o wybór metod ich realizacji, oraz woluntaryzm – jako filozofia działania. Jednak zdaniem M. Sosnowskiego Michnowskyj pozostał zwolennikiem ludowładztwa i starał się łączyć elementy socjalizmu (niemarksistowskiego) z demokratyzmem. Natomiast Doncow oparł swoją ideologię na założeniach antydemokratycznych, uważał bowiem, że rządzić powinna „twórcza mniejszość”.[5] W ten sposób doncowowski „integralny nacjonalizm” ewoluował w kierunku totalitaryzmu. Według Sosnowskiego ta właśnie wersja nacjonalizmu dominowała wśród radykalnych kręgów działaczy ukraińskiego ruchu narodowego do roku 1943 – a więc właściwie przez cały czas, kiedy Cerkwi greckokatolickiej przewodził A. Szeptycki.

    SZEPTYCKI WOBEC POLITYKI

    Jak trafnie zauważył T. Stryjek ukraiński nacjonalizm zwłaszcza w wersji doncowowskiej oznaczał „ekspansję sfery politycznej”. To zjawisko prowadziło do sytuacji, w której „wszelka więź społeczna musi być rozumiana jako przedmiot zainteresowania sfery polityki”[6]. Zacząć więc wypada od kwestii zasadniczej: stosunku A. Szeptyckiego do polityki jako takiej.

    Wydaje się, że w polskim sposobie postrzegania A. Szeptyckiego silnie zakorzenił się mit człowieka, który wykorzystał piastowaną przez siebie godność zwierzchnika Cerkwi grekokatolickiej, by stać się jakimś przywódcą ukraińskiego życia polityczno – narodowego. Traktuje się go jak swoistego męża stanu, działacza narodowego. Stawia się go tym samym, często może podświadomie, w jednym rzędzie z takimi postaciami jak: Semen Petlura, Jewhen Konowalec, Jewhen Petruszewycz czy Andrij Melnyk[7]. Konsekwencją takiego podejścia jest teza, że A. Szeptycki dążył do tego, by podległa mu wspólnota „stała się cerkwią narodową o politycznej ukraińskiej orientacji”.[8]

    Tymczasem halicki metropolita konsekwentnie i stanowczo bronił autonomii swego Kościoła i religii wobec polityki. Przekształcenie Cerkwi greckokatolickiej w kościół narodowy byłoby złamaniem tejże autonomii. Oznaczałoby kolejny przejaw „ekspansji sfery polityki”, o której wspominał pisał T. Stryjek. W 1942 roku Szeptycki pisał: „Mogłoby się wydawać, że Kościoły narodowe osiągną jedność w większym stopniu, niż Kościół Powszechny. Wszakże do cechy jedności Kościoła Chrystusowego dodają jeszcze jedność, która spaja członków narodu w jedno – w narodowość. Jeśli chodzi o te Kościoły narodowe, które są częściami Kościoła Powszechnego, to można powiedzieć, że rzeczywiście dają one swojemu ludowi silniejszą jedność, niż ta, która może i powinna łączyć ze sobą wszystkie narody świata. Ale jeżeli chodzi o te Kościoły narodowe, które nie są częściami Kościoła Powszechnego, to trzeba powiedzieć, że nie zapewniają one swoim narodom żadnej jedności, być może nawet przyczyniają się one do pogłębienia i zaostrzenia podziałów wewnętrznych w narodzie.”[9]

    Oczywiście, trudno byłoby zaprzeczyć, że Cerkiew grekokatolicka nie miała w galicyjskich warunkach swego dość wyraźnego oblicza narodowego. Znakomitą większość jej wiernych stanowili Ukraińcy, dla wielu z nich stała się ona de facto ważną instytucją życia narodowego. Szeptycki ten stan rzeczy akceptował, nieraz mu sprzyjał. Jednak oblicze narodowe podległej mu Cerkwi było dla niego, w gruncie rzeczy sprawą wtórną. W jego pojęciu fundamentem, spoiwem, które może ją skonsolidować powinien być odpowiednio wyeksponowany, uniwersalny, ponad narodowy, pojmowany nieco w duchu ultramontańskim atrybut katolickości.

    Prawdą jest, że Szeptycki chciał wpłynąć na rozwój ukraińskiego życia narodowego. Usiłował tego jednak dokonać przy pomocy idei chrześcijańskiego patriotyzmu. Jego zaangażowania nie da się jednak zawęzić do sfery politycznej, tak jak nie da się tego uczynić z takimi ideami jak miłość bliźniego, dążenie do prawdy czy poszanowanie godności drugiego człowieka. Szeptycki kreując wzór chrześcijańskiego patrioty chciał stworzyć zbiór zasad, które powinny obowiązywać ponad podziałami politycznymi czy narodowościowymi. W jego intencji Cerkiew grekokatolicka miała gwarantować obecność tych uniwersalnych wartości w życiu codziennym galicyjskich Ukraińców.

    Nieprzypadkowo więc, w dokumencie z 1941 r., który funkcjonuje pod tytułem Jak budować dom ojczysty, A. Szeptycki pisał: ” Z tego co powiedziano, jasno wynika, jak wielka jest rola Kościoła i duchowieństwa dla ogólnego ładu. Siła Ojczyzny w wielkiej mierze zależy od wychowawczej mocy Kościoła w kraju lub narodzie, od usilnej pracy wychowawczej duchowieństwa z młodzieżą, od głoszenia Ewangelii oraz od wyjaśniania chrześcijańskich zasad moralnych. To właśnie od tej pracy zależą cnoty obywatelskie.”[10]

    Przy takich założeniach oczywistym wydaje się, że zgodnie z intencją A. Szeptyckiego Cerkiew grekokatolicka powinna w ukraińskim życiu narodowym spełniać funkcję najważniejszej instytucji wychowawczej, a nie jakiejś platformy politycznej. Zaś jej duszpasterski wysiłek powinien być nakierowany na zaszczepienie właściwie pojętych „cnót chrześcijańskich”, dzięki którym wierni będą mogli stać się „dobrymi patriotami” i „mądrymi obywatelami”.[11]

    Stawiając przed swoją wspólnotą takie zadania, halicki metropolita przestrzegał jednocześnie podległe sobie duchowieństwo, by nie angażowało się bezpośredno w działalność stricte polityczną, zwłaszcza zaś – by nie mieszało ze sobą spraw religijnych i politycznych. Zdaniem Szeptyckiego taka postawa uniemożliwia kapłanom właściwe wypełnienie ich misji społecznej wśród wiernych. Według niego polityka oznaczała podziały, zwalczające się stronnictwa i partie. Tymczasem znaczna część duchowieństwa grekokatolickiego zamiast służyć swemu ludowi i być dla niego drogowskazem etycznym i moralnym, w imię realizacji błędnie pojmowanego patriotycznego obowiązku rzuciła się w wir świeckich sporów i dyskusji politycznych. Szeptycki niejednokrotnie ubolewał nad tym faktem i starał się mu przeciwdziałać.[12] Zwłaszcza, że według niego, rozpolitykowanie kleru odbijało się negatywnie na samej Cerkwi. Niektórzy księża mieli, w jego opinii, przenieść na grunt życia kościelnego spory i konflikty ze świeckiego świata polityki. Duchowieństwo grekokatolickie było, w ocenie Szeptyckiego, podzielone. Widać to było na poziomie parafialnym, jak też i na linii: niższy kler – biskupi. Taka sytuacja powodowała drastyczny spadek autorytetu Cerkwi unickiej wśród ludu.

    To z kolei sprawiało, że jej możliwości kształtowania społecznej rzeczywistości dramatycznie kurczyły się.[13] Znawca zagadnienia, A. Krawchuk zauważył, że „w sensie teologicznym Szeptycki był przekonany, że niektórzy księża popadali w ciężki błąd na skutek mylenia swych „cierpkich zawiści i sporów partyjnych” z Bożą gorliwością i swych ziemskich rozumów z Bożą mądrością. Z chrześcijańskiego punktu widzenia antagonizmy polityczne, oszczercze wypowiedzi i duch zemsty były objawami nienawiści i sprzeciwu wobec Chrystusowego prawa miłości.”[14]

    A. Szeptycki odegrał znaczącą rolę w procesie krystalizacji ukraińskiej idei narodowej. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć dwie sprawy. Po pierwsze, działalność na niwie narodowej była fragmentem aktywności Szeptyckiego na szerszym polu problematyki społecznej. Zaangażowanie halickiego metropolity w sprawy społeczne nie powinno dziwić. Wszak to właśnie wówczas, szczególnie za pontyfikatu Leona XIII Kościół katolicki wychodził ze swoistego letargu, czy też raczej stanu samoizolacji. Sprzeciwił się popularnej szczególnie w środowiskach liberalnych tezie o indywidualnym oraz prywatnym charakterze religii. Zaczynał podejmować starania, by religia nabrała również swego wymiaru społecznego.[15]

    Po drugie, udział w ukraińskim życiu narodowym nie był dla halickiego metropolity celem samym w sobie. Stanowił jedynie pewną wypadkową, konsekwencję próby realizacji naczelnych zadań, które postawił on przed swoją Cerkwią. W istocie bowiem ideą, której A. Szeptycki poświęcił i podporządkował całe swoje życie, była myśl o odbudowie więzi między katolikami i prawosławnymi na ziemiach wschodniosłowiańskich.[16]

    Warto podkreślić, że koncepcje ekumeniczne A. Szeptyckiego nie miały charakteru jakiegoś programu politycznego. Były one nakierowane na nawiązanie łączności duchowej i pojednanie między przedstawicielami dwóch odłamów chrześcijaństwa. Proces ten miał też znaleźć swoje odzwierciedlenie w sferze instytucjonalnej, to znaczy miał skutkować swoistą odnową jedności między Kościołem katolickim i Cerkwią prawosławną w ramach Kościoła Powszechnego. Naturalnie, realizacja ekumenicznego projektu halickiego metropolity przebiegała w konkretnych uwarunkowaniach społeczno-politycznych, które należało brać pod uwagę.

    Co więcej, gdy tylko wydawało się to możliwe, Szeptycki starał się owe warunki wykorzystywać. Wśród Rusinów-Ukraińców dojrzewała wówczas ukraińska idea narodowa. Rodziła się nowoczesna ukraińska tożsamość narodowa. Skoro umysły i serca sporej części wiernych Cerkwi grekokatolickiej zaprzątała kwestia walki o swoje prawa narodowe w sferze politycznej, społecznej i kulturalnej, A. Szeptycki również nie mógł pozostawać obojętny na te problemy. Spory i dyskusje polityczne, które rozgorzały, wyzwalały olbrzymi potencjał ludzkiej aktywności. Halicki metropolita starał się go nakierować na sprawy rozwoju duchowego, wewnętrznego Ukraińców. Chciał posłużyć się nim, by ugruntować wśród ludu, dla którego pracował, podstawowe, uniwersalne wartości wypływające z moralności i etyki chrześcijańskiej. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się odizolować swych wiernych od zgubnych wpływów ideologii komunistycznej oraz prądów politycznych propagujących szowinizm i egoizm narodowy. Szeptycki przeciwstawiał im takie idee, jak: wolność i dobro jednostki, solidaryzm społeczny, poszanowanie własności prywatnej, szacunek dla tradycji i – przede wszystkim – miłość bliźniego.[17] W mniemaniu Szeptyckiego, nie można było zbudować trwałej samodzielności i podmiotowości narodowej bez urzeczywistnienia tych wartości.

    Jedną z kluczowych przeszkód, z którą musieli się uporać twórcy ukraińskiej idei narodowej na przełomie XIX i XX wieku, były poważne różnice mentalne, kulturowe, społeczne i polityczne, jakie występowały między Ukraińcami z Galicji i ich rodakami z tak zwanej Ukrainy Naddnieprzańskiej (tzn. z ziem ukraińskich, które pozostawały w granicach cesarstwa rosyjskiego). Z tymi różnicami krzyżowały się niejako jeszcze podziały natury religijnej, wyznaniowej. Generalnie, przebiegały one na linii prawosławie-katolicyzm i były znaczącym czynnikiem dezintegrującym Ukraińców jako naród. Żadne z głównych wyznań chrześcijańskich, które funkcjonowały na ziemiach ukraińskich nie było w stanie skonsolidować Ukraińców. Katolicyzm w obrządku łacińskim stanowił główny czynnik sprzyjający procesowi polonizacji. Grekokatolicyzm na przełomie XIX i XX wieku był, pomijając całą sferę kontrowersji natury dogmatycznej i historycznej, zbyt ściśle związany z lokalnymi, galicyjskimi uwarunkowaniami. Cerkiew unicka nie miała więc raczej szans na to, by stać się Kościołem wspólnym dla wszystkich Ukraińców. Niewątpliwie większość z nich była wyznania prawosławnego. Tyle, że Cerkiew prawosławna na ziemiach ukraińskich była w tym czasie wewnętrznie podzielona – głównie na zwolenników zależności kanonicznej od patriarchatu moskiewskiego oraz rzeczników usamodzielnienia i autokefalii. Ujmując rzecz bardzo skrótowo, podział ten wynikał ze ścierania się wśród Ukraińców wpływów polityki rusyfikacji i sympatii prorosyjskich z nabierającym znaczenia dążeniem do narodowej samodzielności i suwerenności względem Moskwy – również w sferze religijnej.[18]

    W tej sytuacji A. Szeptycki, usiłując realizować swe plany ekumeniczne starał się przekonać Ukraińców, że nie mają oni co marzyć o prawdziwej jedności narodowej bez odbudowy wzajemnych więzi w sferze duchowej i religijnej. Halicki metropolita propagował ten pogląd zarówno wśród swoich grekokatolickich jak i prawosławnych rodaków. Szeptycki, miał oczywiście w perspektywie całą Słowiańszczyznę Wschodnią, jednak wielokrotnie podkreślał, że szczególna rola w odbudowie więzi między katolikami i prawosławnymi powinna przypaść ziemiom ukraińskim, stanowi ona dla Ukraińców patriotyczny obowiązek. Przykładowo w 1942 roku zwierzchnik Cerkwi grekokatolickiej zwrócił się do prawosławnych biskupów z listem, w którym podkreślił konieczność doprowadzenia do porozumienia między Ukraińcami należącymi do różnych wyznań. W swym posłaniu pisał między innymi, że „uczynić wszystko, co możliwe, aby choćby w niektórych sprawach przyczynić się do porozumienia między różnymi ukraińskimi wyznaniami” uważa za obowiązek „każdego ukraińskiego patrioty”.[19] Z kolei w protokole z IV Soboru Arcybiskupiego Cerkwi grekokatolickiej, który miał miejsce w 1940 r. znajdujemy deklarację, że praca na niwie ekumenicznej „jest jednym z najważniejszych elementów konstytutywnych dla naszego patriotyzmu.”[20]

    Ów chrześcijański patriotyzm Szeptycki starał się propagować od początku swej działalności duszpasterskiej. W 1899 roku, jeszcze jako biskup stanisławowski Szeptycki zwrócił się do wiernych z listem pasterskim, w którym stwierdził między innymi, że „Chrześcijanin może i powinien być patriotą. Ale jego patriotyzm nie może być nienawiścią i nie śmie nakładać obowiązków jakie przeciwne są wierze.”[21]

    W protokole z Soboru Arcybiskupiego z 1940 roku zapisano, że „Nasz patriotyzm nie może się przejawiać w formie polityki. Polega on na tym, że swój ukraiński naród kochamy miłością chrześcijańską bardziej niż inne narody, jemu jesteśmy gotowi poświęcić pracę całego życia, a nawet samo życie.”[22] Jak więc widać, patriotyzm, który lansował Szeptycki nie był jakąś ideologią czy programem politycznym. Natomiast miał wdrażać w życie społeczne ewangeliczny nakaz miłości bliźniego.[23] Stąd też w pismach halickiego metropolity występował on jako „chrześcijański patriotyzm”. Zwierzchnik Cerkwi grekokatolickiej podkreślał, że „chrześcijański patriotyzm nie ma i nie może mieć charakteru politycznego i nie może zawierać w sobie żadnej nienawiści do naszych braci innej narodowości. Posłuszni Chrystusowemu nakazowi, kochamy wszystkie narody świata miłością bliźniego.”[24]

    „CHRZEŚCIJAŃSKI PATRIOTYZM A NACJONALIZM”

    Oczywiście w koncepcji „chrześcijańskiego patriotyzmu” halickiego metropolity i w poglądach „ojców” ukraińskiego nacjonalizmu – Mykoły Michnowskiego, Mykoły Ściborskiego czy Dmytro Doncowa – możemy znaleźć kilka elementów wspólnych: zdecydowane poparcie dla idei budowy ukraińskiego państwa czy też idea konsolidacji podzielonego podziałami historycznymi, cywilizacyjnymi i konfesyjnymi ukraińskiego narodu. Jednak na tym podobieństwa się kończą.

    Podstawy „chrześcijańskiego patriotyzmu” i zasadnicze założenia tej czy innej wersji ukraińskiego nacjonalizmu, dzieli podstawowa różnica doktrynalna. Stanie się to jasne, jeśli przypomnimy sobie jaka była geneza ideologii nacjonalistycznej w Europie. Została ona zbudowana na wierze w postęp. Według Ernsta Gellnera począwszy od XVIII w. ta nowa wiara wypierała w Europie Zachodniej tradycyjną wiarę w Boga osobowego i transcendentnego[25]. Nowe spojrzenie na człowieka i jego dzieje, które narzucał nacjonalizm, stało w oczywistej sprzeczności z fundamentalnymi założeniami doktryny Kościoła katolickiego. Już chociażby z tego powodu koncepcja „chrześcijańskiego patriotyzmu”, którą proponował A. Szeptycki musiała w najważniejszych punktach różnić się od programu nacjonalizmu – zwłaszcza w jego „integralnej” postaci.

    Mniej więcej w tym czasie kiedy Michnowskyj pisał swoje X przykazań Ukraińskiej Partii Narodowej, A. Szeptycki wystosował list pasterski do Polaków – wiernych Cerkwi greckokatolickiej. Jakże różne w swej wymowie są obydwa dokumenty! W tekście Michnowskiego czytamy między innymi: „Wszyscy ludzie – to Twoi bracia, ale Moskale, Lachy, Węgrzy, Rumuni i Żydzi – to wrogowie naszego narodu, dopóki panują nad nami i nas wyzyskują. (…)Szanuj tych, którzy pracują dla Twojego kraju, nienawidź jego wrogów, z pogardą odnoś się do zdrajców-odstępców – a dobrze będzie całemu Twojemu narodowi i Tobie”[26]. Tymczasem A. Szeptycki, w warunkach narastającego antagonizmu polsko-ukraińskiego w Galicji pisał do Polaków-grekokatolików między innymi: „W Waszych przekonaniach patriotycznych mogę Was tylko utwierdzać, o ile ten patriotyzm jest chrześcijańską miłością ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi. (…) Nienawiść każda jest złem, bo jest przeciwna Bożemu i Chrystusowemu przykazaniu, jest przeciwna naturze ludzkiej. I równie zła jest nienawiść, czy jest społeczna, czy narodowa, czy osobista. Raczej społeczna i narodowa nienawiść gorsze od osobistej, o ile łatwiej zarazą złego szerzą się, i w szaty cnót strojne ludzi zaślepiają”[27].

    Porównanie powyższych fragmentów musi prowadzić do bardzo istotnego z punktu widzenia naszych rozważań wniosku: A. Szeptycki nie akceptował darwinistycznej wizji relacji między narodami, tak charakterystycznej dla nacjonalistycznego sposobu rozumowania. Podobnie nie do przyjęcia była dla halickiego metropolity zasada „cel uświęca środki”, którą lansowali Michnowski i Doncow, a którą w życie wprowadzali zwolennicy radykalnych metod walki o cele narodowe[28]. Można wymienić kilka momentów, kiedy w widoczny sposób wspomniana zasada królowała: zamach na namiestnika Galicji hr. Potockiego (1908), terror OUN w drugiej połowie lat 20-tych i związana z nim akcja „pacyfikacyjna”, okres II wojny światowej. Za każdym razem A. Szeptycki potępiał zamachowców i terrorystów, zwracał uwagę, iż o słuszną sprawę nie można walczyć niegodnymi metodami. Stosunek halickiego metropolity do czynów, które łamały Boże przykazania został już dość dobrze opisany polskiej literaturze[29]. Na chwilę zatrzymamy się tylko nad jednym z wydarzeń, które w szczególny sposób zbulwersowało A. Szeptyckiego – na morderstwie dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie Iwana Babija w 1934 roku. Babij był znanym działaczem ukraińskim. Jako oficer walczył w Ukraińskiej Armii Halickiej, później zaś rozwinął działalność pedagogiczną. Był jedną z centralnych postaci Ukraińskiej Akcji Katolickiej. W swej działalności na niwie narodowej realizował program sformułowany przez Szeptyckiego – przede wszystkim, gdy chodziło o walkę z nacjonalistami o „rząd dusz” wśród ukraińskiej młodzieży[30]. Został zamordowany, gdyż krytykował wśród młodzieży działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów[31]. Nic więc dziwnego, że A. Szeptycki w specjalnej odezwie w związku z zamachem zwracał się do mocodawców zabójcy: „Jeśli chcecie zdradliwie zabijać tych, którzy sprzeciwiają się waszej działalności, będziecie musieli mordować wszystkich nauczycieli i profesorów, którzy pracują dla młodzieży ukraińskiej, wszystkich ojców i matki dzieci ukraińskich, wszystkich przełożonych i kierowników ukraińskich instytucji wychowawczych, wszystkich polityków i działaczy społecznych. A przede wszystkim będziecie musieli skrytobójczo usunąć przeszkody, które w waszej przestępczej i głupiej robocie stawia duchowieństwo razem z episkopatem”[32]. Zamach na I. Babija doskonale pokazuje jaka przepaść dzieliła A. Szeptyckiego i ukraińskich nacjonalistów, gdy chodziło o działalność na niwie narodowej.

    Dlatego też może pewnym zaskoczeniem być fakt, iż halicki metropolita tak otwarcie i zdecydowanie poparł proklamację ukraińskiej niepodległości, którą działacze OUN ogłosili 30.06.1941 roku we Lwowie. Dał temu wyraz w odezwie z 1.07.1941 roku. Jednak jeżeli dokładnie wczytamy się w jej treść, stanie się jasne, że Szeptycki popierał wyłącznie ideę budowy państwa ukraińskiego. Jednocześnie domagał się, by nowy rząd sprawował władzę uwzględniając „potrzeby i dobro wszystkich zamieszkujących Nasz Kraj obywateli, bez względu na to, do jakiego należą wyznania, narodowości i warstwy społecznej”.[33] Postulat ten stał w sprzeczności z ówczesnymi podstawowymi założeniami ideologicznymi OUN. Dekalog ukraińskiego nacjonalisty zakładał bowiem pełne podporządkowanie praw przedstawicieli innych narodów dobru państwa ukraińskiego[34]. Dlatego też odezwy z 1.07.1941 r. nie można traktować jako przejawu akceptacji halickiego metropolity dla ideologii ukraińskiego nacjonalizmu. Niewątpliwie w 1941 roku A. Szeptycki żywił nadzieję, iż atak III Rzeszy na ZSRR stworzy jakieś pespektywy dla budowy państwowości ukraińskiej. Niemniej jednak te nadzieje były niezależne od działań ukraińskich nacjonalistów w tym kierunku. Świadczy o tym fakt, iż najważniejszy tekst, w którym halicki metropolita zawarł rozbudowaną wizję niepodległej Ukrainy – Jak budować dom ojczysty powstał w grudniu 1941 r., długo po tym, jak Niemcy rozwiązali rząd Stećki, a jego członków aresztowali. Wspomniany traktat można odczytać jako polemikę z ówczesnymi podstawowymi założeniami ideologii OUN. Widać to dobrze jeżeli porównamy go z odpowiednimi fragmentami programowych tekstów Mykoły Ściborskiego („Nacjokracija” [35]) i Dmytro Doncowa („Nacjonalizm”[36]).

    Szeptycki twierdził, że władza państwowa pochodzi od Boga. Pisał też wyraźnie: „Nie ma żadnej przyczyny, dla której pojedynczy człowiek, kilku ludzi lub więcej osób miałoby być przywódcami i innym, sobie równym ludziom, rozkazywać”[37]. Tym samym halicki metropolita wyrażał sprzeciw wobec modelu wodzowskiego, na którym opierała się organizacja OUN, i na którym budowała ona swoją wizję porządku państwowego w niepodległej Ukrainie.

    Zwierzchnik Cerkwi greckokatolickiej uważał, że nie ma idealnego ustroju politycznego. Jednak spośród tych, które do tej pory wypracowano, najmniejszym złem była według niego demokracja[38].

    Tymczasem Dmytro Doncow był zdeklarowanym wrogiem demokracji. Natomiast Mykoła Ściborskyj wprawdzie budował swoją wizję ustroju Ukrainy na elementach syndykalizmu i ludowładztwa, jednak zakładał, że w okresie przejściowym powstanie „narodowa dyktatura”[39]. Miała się ona oprzeć na „legionie rewolucji”, elicie, którą miała cechować m. in. zdolność do „narodowego poświęcenia, zdrowy duch, twardy charakter, aktywizm”[40]. W tym kontekście warto przywołać jeszcze jedną ważną tezę, którą A. Szeptycki zawarł w swoim traktacie Jak budować…. Stwierdził, że „jeśli oligarchia opiera się na monopartii lub na jednym narodzie, to pokusa nadużywania władzy dla pognębienia innych partii czy narodowości będzie większa. Cnoty obywateli muszą być tym większe, im bardziej partyjność i narodowy szowinizm zaślepiają człowieka na prawa przeciwników”[41]. Słowa te mogły się odnosić do bolszewickich porządków w Związku Sowieckim, ale mogły się też zaktualizować w przypadku realizacji przez OUN projektu „narodowej dyktatury”.

    „CHRZEŚCIJAŃSKI PATRIOTYZM” – PROBLEM REALIZACJI W PRAKTYCE

    Halicki metropolita rzucając hasło chrześcijańskiego patriotyzmu, stawiał przed Ukraińcami pewien idealny wzorzec, który jego zdaniem należało urzeczywistnić. Jak oceniał on proces jego realizacji? Wydaje się, że w początkowym okresie piastowania godności zwierzchnika Cerkwi grekokatolickiej można było mówić o pewnej dozie optymizmu w poglądach A. Szeptyckiego na tą kwestię. W 1901 r. pisał, że „gwarancją skutecznej pracy [na rzecz szczęśliwej przyszłości narodu – przyp. M. W.] jest dla nas młodzieńczy i silny patriotyzm, który w naszym narodzie przejawia się w większej mierze niż u narodów już jakby wyczerpanych pracą i walką wieków.”[42] Zaraz też jednak dodał, że aby osiągnąć pożądany, trwały efekt tej pracy, należy cały czas stać twardo na gruncie zasad moralności chrześcijańskiej.[43]

    Niestety coraz więcej ludzi starało się je pominąć w swej działalności na niwie narodowej. W efekcie wielu ukraińskich działaczy narodowych zaczęło hołdować metodzie terroru, która miała być sposobem na zaspokojenie roszczeń i aspiracji politycznych. A. Szeptycki zdecydowanie i kategorycznie potępił takie postępowanie. W 1908 roku, w kazaniu wygłoszonym w kilka dni po zamachu na namiestnika Galicji Andrzeja hr. Potockiego, mówił między innymi: „Zbrodniami nie służy się narodowi ! Zbrodnia popełniona w imieniu patriotyzmu, jest zbrodnią nie tylko wobec Boga, lecz także wobec społeczeństwa własnego, jest zbrodnią wobec ojczyzny.” [44]

    Mimo tych surowych upomnień w następnych latach postawy ekstremistyczne w ukraińskim ruchu narodowym coraz silniej dawały o sobie znać. Ich kulminacja nastąpiła w czasie II wojny światowej. W 1942 roku Szeptycki zwrócił się do swoich wiernych i duchowieństwa z listem pasterskim zatytułowanym Nie zabijaj. Podkreślił w nim jeszcze raz, że nie może być usprawiedliwienia dla zabójstwa z powodów politycznych. Zalecał, by Ukraińcy odizolowali takich morderców od swych społeczności lokalnych. Przypomniał, że kilka miesięcy wcześniej Ordynariat Metropolii ustanowił karę klątwy kościelnej dla zabójców. Osobno halicki metropolita potępił zbrodnię bratobójstwa, czyli fakty eliminacji poprzez morderstwo przeciwników politycznych – własnych rodaków.[45]

    Niestety te wezwania nie były w stanie zatrzymać spirali przemocy, która z każdym dniem rozkręcała się coraz mocniej. Wydaje się, że pod koniec życia Szeptycki przestał się łudzić, że ukraiński ruch narodowy będzie w stanie wygenerować przywódców, którzy zdołają choć częściowo skierować go na jedyny, zdaniem halickiego metropolity właściwy szlak wiodący ku ideałowi chrześcijańskiego patriotyzmu. O rozterkach, a nawet rozgoryczeniu halickiego metropolity świadczy chociażby treść dekretu O jedności przyjętego przez sobór arcybiskupi w czerwcu 1943 r. Nie zabrakło tam bardzo krytycznych zarzutów pod adresem działaczy ukraińskiego obozu narodowego. Ich niedojrzałość, dyletanctwo i krótkowzroczność doprowadzić miały do tego, że naród ukraiński zapadł na „moralną hemofilię, która sprawia, że każda najmniejsza rana jest jakby nieuleczalna”.[46]

    We wspomnianym dokumencie zarzuca się ukraińskiemu patriotyzmowi brak „samokrytycyzmu”. „Pod wieloma względami” – czytamy w nim – „jesteśmy jeszcze ludźmi prymitywnymi, dla których demonstracja, hasła i szum często wydają się czymś ważniejszym, niż spokojny chłodny rozsądek i wytrwała praca.”[47] Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy Szeptycki upatrywał w absolutyzacji ideałów demokratycznych. Stwierdził, że „przejęliśmy może ich zalety, ale na pewno również wady.”[48] Ukraińskim galicyjskim orędownikom sprawy narodowej zarzucił wprost zaściankowość, prowincjonalizm i wąskie horyzonty. Uważał, że cele, które przed sobą stawiali (przede wszystkim chodziło o budowę państwa ukraińskiego) zupełnie ich przerastały.[49]

    Koncepcja chrześcijańskiego patriotyzmu sformułowana przez A. Szeptyckiego przegrała z narodowym egoizmem a następnie komunizmem. Czy próbując ją zrealizować rzeczywiście Szeptycki wykorzystał wszystkie swoje możliwości? Czy obrał właściwe metody wdrażania owego ideału w życie podległej mu Cerkwi i jej wiernych? Rozwiązanie tych problemów przekracza ramy niniejszego artykułu.[50] Z pewnością jednak, aby udzielić rzetelnej odpowiedzi na postawione pytania, należy uwolnić się od stereotypu „ukraińskiego działacza politycznego”, który przylgnął do halickiego metropolity. Spłyca on wizerunek tej postaci. Przez to zaś uniemożliwia właściwe odczytanie pełnej treści idei, które w ukraińskim życiu narodowym i duchowym starał się zaszczepić A. Szeptycki.

    Michał Wawrzonek”

    ——
    [1] Szerzej na ten temat: Andrzej A. Zięba, „Dzieje legendy pośmiertnej metropolity Andrzeja Szeptyckiego wśród Polaków”, [w:] Polska-Ukraina. 1000 lat sąsiedztwa, t. 4 (Przemyśl: Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, 1998), 287-310.

    [2] Cytat z Historii Kościoła w Polsce H. E. Wyczawskiego, podaję za: (Zięba, 1998, s. 309).

    [3] Szerzej na temat postaci i działalności A. Szeptyckiego: Metropolita Andrzej Szeptycki, Pisma wybrane, red. Maria Szeptycka i o. Marek Skórka (Kraków: Znak, 2000); Andrij Kravchuk, red., Митрополит Андрей Шептицький. Життя і Діяльність. Церква і церковна єдність. Документи і Матеріали. 1899 – 1944. Том І, (Lwów: Svichado, 1995); Andrij Kravchuk, red., Церква і суспільне питання, Tom II, cz.1 (Lwów, Wydawnictwo Ojców Bazylianów Misioner, 1998); Andrij Kravchuk, red., Церква і суспільне питання, Tom II, cz.1 (Lwów, Wydawnictwo Ojców Bazylianów Misioner, 1999 cz. 2); Tadeusz Stegner, red., Metropolita Andrzej Szeptycki, (Gdańsk: Instytut Historii Uniwersytetu Gdańskiego, 1995); Andrzej A. Zięba, red., Metropolita Andrzej Szeptycki. Studia i materiały, (Kraków: Polska Akademia Umiejętności, 1994); Andrij Chirovsky, Pray for God’s Wisdom. The Mystical Sophiology (Ottawa-Chicago-Lviv: Metropolitan Andrey Sheptytsky Institute of Eastern Christian Studies, 1992); Cyrille Korolevskij, Metropolite Andre Szeptyckyj (1865-1944) (Rome: Opera Theologicae Societatis Scientificae Ucrainorum, 1964); Andrij Kravchuk, Christian Social Ethics in Ukraine. The Legacy of Andrei Sheptytsky, (Edmonton: The Canadian Institute of Ukrainian Studies Press, 1997); Василь Ленцик, Визначні постаті української Церкви: Митрополит Андрей Шептицький і патріарх Йосиф Сліпий, (Lwów: Svichado, 2001); Paul R. Magocsi, red., Morality and reality. The Life and Times of Metropolitan Andei Sheptyts’kyj, (Edmonton: The Canadian Institute of Ukrainian Studies Press, 1989)

    [4] Iwan Łysiak-Rudnyćkyj, „Nacjonalizm” [w:] Між сусідами, t. 5-6, pod red. Włodzimierz Mokrego i Olega Aleksejczuka, (Kraków: Wydawnictwo Szwajpolt Fiol, 1995-96), 164.

    [5] Дмитро Донцов, „Дух нашої давнини” [w:] Політологія. Кінець ХІХ – перша половина ХХ ст., red. O. I. Семків, (Lwów: Світ, 1996), 511.

    [6] Tomasz Stryjek, Ukraińska idea narodowa okresu międzywojennego, (Wrocław: Funna, 2000), 190.

    [7] przykładowo, A. Chojnowski pisze, że A. Szeptycki był uważany „przez duży odłam społeczeństwa za duchowego (a nawet politycznego) przywódcę” – zob. Andrzej Chojnowski, Ukraina (Warszawa: Trio, 1997) 85; Grzegorz Przebinda i Józef Smaga podają w swym leksykonie Kto jest kim w Rosji po 1917 r, (Kraków: Znak, 2000) że Szeptycki był „uczestnikiem ukraińskiego ruchu narodowego i niepodległościowego” – s. 280. Adam Kubasik nie zawahał się nazwać halickiego metropolity „przywódcą politycznym” zob. Adam Kubasik, Arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego wizja ukraińskiego narodu, państwa i Cerkwi, (Lwów-Kraków: Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię, 1999), 28.

    [8] (Kubasik, 1999, 44.)

    [9]Z dekretu Soboru Arcybiskupiego – o jedności religijnej narodu [w:] (Kravchuk, 1995, 379)

    [10] Jak budować dom ojczysty, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 356).

    [11] Ibidem, s. 365-6.

    [12] Świadczy o tym chociażby list episkopatu grekokatolickiego po wyborach 1907 r., w którym napiętnowano zaangażowanie niektórych kapłanów w kampanię wyborczą i spory polityczne – zob. (Kubasik, 1999, 72); czy też z późniejszego okresu: posłanie 25.07.1934 r., w którym Szeptycki zakazywał wykorzystywania nabożeństw do celów świeckich (zob. Ігор Гарасим, „Внутрішнє життя Греко-Католицької Церкви в Галичині на початку ХХ століття”, [w:] Календар „Благовіста” 1997, Górowo Iławeckie 1997, 40), w marcu 1940 halicki metropolita po raz kolejny wyraził swój sprzeciw wobec mieszania do ewangelizacji haseł politycznych (Kubasik, 1999, 42).

    [13] szerzej na ten temat: Andrij Krawchuk, „Metropolita Szeptycki wobec politycznego zaangażowania kleru greckokatolickiego w Galicji, 1900-1914” [w:] (Zięba, 1994, s. 123-141).

    [14] Ibidem, s. 126.

    [15] M. Banaszak, Historia Kościoła katolickiego, t. 3, (Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1991) 346-362.

    [16] podstawowe źródła do tej problematyki, (Kravchuk, 1995), szerzej na temat myśli i działalności ekumenicznej A. Szeptyckiego: Диакон Василий (Burman) Леонид Федоров. Жизнь и деятелность, (Rzym: Publicationes Scientificae et Litterariae „Studion” Monasteriorum Studitarum, 1966); Іван Гриньох, Слуга Божий Андрей – Благовісник Єдности, (München: nakładem autora, 1961); Lubomyr Huzar, Andrej Sheptycky, Metropolitan of Halych 1901-1944. A Pioneer of Ecumenism, (PhD diss. Papieski Uniwersytet Urbanianum, Rzym 1972); Włodzimierz Mokry, „Idea patriarchatu w dziele metropolity Andrzeja Szeptyckiego”, [w:] (Stegner, 1995, s. 7-22); Włodzimierz Mokry, „Metropolita Andrzej Szeptycki w służbie jedności chrześcijan Wschodu i Zachodu” [w:] Unia brzeska. Przeszłość i teraźniejszość 1596-1996, pod red. Piotra Natanka i Romana Zawadzkiego (Kraków: Wydawnictwo Naukowe Papieskiej Akademii Teologicznej, 1998) 173-187; Maciej Mróz, „Unijne plany metropolity Szeptyckiego w Rosji i Polsce w latach 1917-1922” [w:] (Zięba, 1994, 169-180); Іван Музичка, „Екуменічна діяльність Митрополита Андрея Шептицького в Росії в 1914-17 роках” [w:] Богословія 47 (1983), 3-39; Gregor Prokoptschuk, Metropolit Andreas Graf Scheptyckyj: Leben und Wirken des grosses Förderers der Kirchenunion, (München: Verlag Ukraine, 1967);

    [17] Szerzej na temat myśli społecznej A. Szeptyckiego – zob.: (Kravchuk, 1997).

    [18] szerzej na ten temat zob.: Włodzimierz Mokry, „Stosunek państwowych i cerkiewnych władz moskiewskich do ukraińskiej Cerkwi prawosławnej i unickiej w wiekach XVII-XX”, [w:] Unia brzeska – geneza, dzieje i konsekwencje w kulturze narodów słowiańskich, red. Ryszard Łużny, Franciszek Ziejka i Andrzej Kępiński, (Kraków: Universitas, 1994) 83-94; Włodzimierz Mokry, „Stosunek oficjalnych władz i elit rosyjskich do języka, kultury i narodu ukraińskiego od 1654 roku do połowy XX wieku” [w:] Życie religijne i duchowość współczesnych Słowian, red. Lucjan Suchanek, (Kraków: Polska Akademia Umiejętności, 2002) 151-167; Іван Огієнко, Українська Церква, (Kijów: Україна, 1993) 161-233; Oksana Pachlowska, „Problem dziedzictwa w kulturze ukraińskiej oraz formy jego imperialnej ekspropriacji”, [w:] Між сусідами t. 8, red. Włodzimierz Mokry (Kraków: Wydawnictwo Szwajpolt Fiol, 1998) 203-214;

    [19] „List metr. Szeptyckiego do biskupów prawosławnych z marca 1942 r. w sprawie porozumienia Ukraińców różnych wyznań” [w:] (Kravchuk, 1995, 410)

    [20] „Z dekretów i reguł Soboru Arcybiskupiego: „Praca na rzecz zjednoczenia Kościołów” [w:] (Kravchuk, 1995, 343)

    [21] podaję za: Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego”, [w:] (Zięba 1994, 110).

    [22] „Z protokołu Soboru Arcybiskupiego…” [w:] (Kravchuk, 1995, 338-9).

    [23] Zob. list A. Szeptyckiego z 11.05.1908 r. do nieznanej adresatki w: (Kravchuk, 1998 s. 581).

    [24] „Z dekretów i reguł Soboru Arcybiskupiego: „Praca nad zjednoczeniem Kościołów” [w:] (Kravchuk, 1995, 342)

    [25]Roman Szporluk, „W poszukiwaniu klucza do historii, albo narodowe drogi do nowoczesności” [w:] Roman Szporluk, Imperium, komunizm i narody. Wybór esejów, (Kraków: Arcana, 2003) 278.

    [26] Микола Міхновський, „Х заповідей УНП” [w:] (Семків, 1996, 141), tłum. własne

    [27] „List pasterski Metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Polaków obrządku greckokatolickiego” [w:] (Szeptycka, Skórka, 2000, 94-5); szerzej na temat tego listu, zob. F. Wysocka, „List pasterski arcybiskupa A. Szeptyckiego do Polaków obrządku grekokatolickiego z roku 1904” [w:] (Łużny i in., 1994, 139-151).

    [28] Степан Ленкавський, „Десять заповідей українського націоналіста (Декалог)” [w:] Степан Ленкавський, Український націоналізм. Твори. t. I, (Івано-Франківськ: Лілея-НВ, 2002) 454.

    [29] Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego” [w:] (Zięba, 1994, 109-121; Ryszard Torzecki, „Postawa metropolity” [w:] „Więź”, XXXI, 7/8 (1988), 99-115; Czesław Partacz, Od Badeniego do Potockiego. Stosunki polsko-ukraińskie w Galicji w latach 1888-1908, (Toruń: Adam Marszałek, 1996), 232-235.

    [30] W związku z zakrojonymi na szeroką skalę represjami władz polskich wobec ludności ukraińskiej w 1930 r. (tzw. „pacyfikacja”) greckokatolicki episkopat z A. Szeptyckim na czele wydał specjalne posłanie, w którym hierarchowie zwracali się do młodzieży między innymi tymi słowy: „Nie dawajcie się nikomu wciągać do podziemnej roboty. Ten, kto odciąga was od pracy pozytywnej i nakłania do konspiracji, ten dopuszcza się przestępstwa wobec Was i Ojczyzny”. – podaję za: (Kravchuk, 1998, s. 467, tłum. własne).

    [31] Енциклопедія українознавства, t. 1, red. Володимир Кубійович, (Lwów: Молоде Життя, 1993), 78.

    [32] Posłanie metropolity Szeptyckiego do narodu w związku z zabójstwem I. Babija, podaję za: (Kravchuk, 1998, 480-481); Najprawdopodobniej Szeptycki pisząc te słowa zdawał sobie sprawę, iż rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona, przede wszystkim, że nacjonaliści posiadają o wiele większe wpływy w ukraińskim społeczeństwie w Galicji, niżby to mogło wynikać z cytowanego fragmentu odezwy. Mniej więcej w tym czasie jego kolega ze studiów, Polak Kazimierz Krotoski zarzucał metropolicie, iż „zbyt słabo walczy z nacjonalizmem i o pojednanie polsko-ukraińskie”. W odpowiedzi Szeptycki między innymi wyjaśniał: „Niestety na razie jeszcze zwolennicy ugody nie mogą liczyć na popularność i wszelkie takie wystąpienia pozbawiłyby nasze duchowieństwo tego znaczenia, jakim się cieszy we wszystkich partiach, co byłoby z wielką szkodą dla religii” – zob. Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego” [w:] (Zięba, 1994, 121).

    [33] List pasterski metr. A. Szeptyckiego z 1.07.1941 r. z okazji proklamacji ukraińskiej państwowości – podaję za: (Kravchuk, 1998, 517),

    [34] (Ленкавський, 2002, 457).

    [35] Микола Сціборський, „Націократія” [w:] (Семків, 1996, 672-687).

    [36] Doncow pisał m. in.: „Twórczy przymus – gdy chodzi o to „co”, mniejszość inicjatywna – gdy chodzi o to „kto” – oto podstawa prawie każdego procesu społecznego, sposób, dzięki któremu zwycięża nowa idea” – Дмитро Донцов, „Націоналізм” [w:] Дмитро Донцов, Твори, t. 1, (Lwów: Кальварія 2001, 388, tłumaczenie własne)

    [37] Andrzej Szeptycki, „Jak budować dom ojczysty”, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 349).

    [38] Ibidem, 355.

    [39] (Сціборський, 1996, 684-685).

    [40] tamże,

    [41] A. Szeptycki, Jak budować dom ojczysty, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 356).

    [42] Do inteligencji ukraińskiej (Szeptycka i Skórka, 2000, 89).

    [43] tamże,

    [44] podaję za: (Partacz, 1996, 233).

    [45] Szeptycki pisał: ” Potrzeba rzeczywiście zaślepienia, którego sprawcą jest chyba największy wróg naszego zbawienia, diabeł, aby ludzie, zresztą rozumni i troskliwi o dobro narodu i społeczeństwa, doszli do takiej partyjnej nienawiści, że decydują się aż na przelew krwi”, zob. Nie zabijaj podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 409-416).

    [46] Z dekretu soboru arcybiskupiego O jedność [w:] (Kravchuk, 1995, 391).

    [47] Tamże,

    [48] tamże,

    [49] „Fakt, że w przeciągu stukilkudziesięciu lat znajdowaliśmy się pod panowaniem Austrii, że prowadziliśmy bezustanną walkę z elementem polskim i, wreszcie, że przywykliśmy do wszystkich instytucji i uwarunkowań małego kraju [chodzi o Galicję – przyp. M. W.] wszystko to być może wyrobiło w nas jakieś zalety, ale na pewno też stało się przyczyną niemałych wad. Ludzie, dla których przez kilka pokoleń wszystkie sprawy Ojczyzny obracały się wokół zaścianka, przywykli do jakiejś ciasnoty, która nie pozwala im właściwie spojrzeć na szerokie horyzonty. Świadomi, być może, tej ciasnoty, z tęsknoty do Ojczyzny obejmującej cały naród, staramy się wyjść naprzeciw wielkim wydarzeniom, ale to nie przeszkadza nam zachować w podświadomości coś z naszego zaściankowego patriotyzmu i czasem niezgrabnie przymierzamy go do większej skali,dojakiej przywykli nasi bracia.” – tamże.

    [50] Nawiasem mówiąc trzeba by postawić jeszcze jedno pytanie: czy na przełomie XIX i XX wieku w Galicji i szerzej, w Europie Środkowo-Wschodniej w ogóle była szansa na to, by idee miłości bliźniego, wolności jednostki – kluczowe dla konstrukcji chrześcijańskiego patriotyzmu zaproponowanej przez Szeptyckiego – miały szansę zdominować życie społeczne i publiczne.

    Źródło: http://andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=91&Itemid=52

  32. JO said

    Ad.28.29. Szeptycki to Talmudzista-Mason.
    Pan moze peany pisac o Szeptyckim jak wielu tu o Janie Pawle II, to taki pokroj Ludzi…ten Sam, jeden przebil II

    JP II chcial uczynic Masona Szeptyckiego Swietym…

  33. 22cd (zwalczanie nierozumnej propagandy Piotrax) . „Nienawiść każda jest złem” (Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki.) * * * „NIEWYGODNY ŚWIĘTY. Siedem „grzechów głównych” czy „cnót heroicznych” metropolity Szeptyckiego? Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki (29 VII 1865-1 XI 1944), urodzony w Przyłbicach na Zachodniej Ukrainie, zmarł we Lwowie. Bazylianin, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki. Doktor prawa, filozofii i teologii.[1] W opinii wielu współczesnych, w tym Sługi Bożego Jana Pawła II, był świętym, który powinien dostąpić chwały ołtarza. Jednak jego proces beatyfikacyjny trwa już ponad pół stulecia. Należy nadmienić, że na początku procesu kardynał Stefan Wyszyński doprowadził do jego dwukrotnego przerwania. Nikt dokładnie nie wie, czym kierował się polski hierarcha.[2] Poniższy artykuł będzie próbą odpowiedzi na pytania: Jakimi argumentami mógł kierować się S. Wyszyński, powstrzymując proces beatyfikacyjny metropolity? Czy istnieją inne przesłanki, które mogą spowalniać beatyfikację? Odpowiedzi w artykule zostały określone jako „siedem grzechów głównych metropolity” lub jako „siedem cnót heroiczności metropolity”. Dlaczego? W zależności od tzw. opcji wyznaniowej czy politycznej, działalność ks. abpa Szeptyckiego dla jednych jest grzeszna i godna potępienia, dla innych heroiczna i zasługująca na świętość. Jak jest w rzeczywistości, każdy może przekonać się sam. I Apostoł jedności niepopularnej w Moskwie i Rzymie Naczelną misją Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego było doprowadzenie do jedności Kościoła katolickiego z Kościołem prawosławnym na Ukrainie i w Rosji. Ten motyw przyczynił się do powrotu Szeptyckiego do wiary ojców i wstąpienia do Zakonu Bazylianów. Chociaż część Ukraińców po dziś dzień motywuje jego wstąpienie do Kościoła greckokatolickiego wartościami narodowymi, sam Szeptycki temu zaprzecza w liście do Kuratorium Ukraińskiego Muzeum Narodowego we Lwowie z 1915 roku, w którym czytamy między innymi: „Przykład przodków i rodzinne przekazy nie były decydujące przy wyborze stanu duchownego. Kiedy postanowiłem wstąpić w stan zakonny do ruskiego monasteru, nawet nie pamiętałem o tym i o tym nie myślałem, że moja decyzja jest zgodna z moimi rodzinnymi tradycjami, tradycjami umiłowanymi przez moich przodków. Gdybym urodził się jako Francuz lub Anglik, zrobiłbym to samo, tak samo wstąpiłbym do zakonu obrządku wschodniego. Dopiero po dokonaniu tego wyboru i po rozważeniu tego faktu, spostrzegłem, że nie tylko postąpiłem zgodnie z duchem Ewangelii, ale także z duchem rodzinnej tradycji. Poświęcając się Kościołowi wschodniemu i sprawie Unii, kierowałem się wyłącznie motywami o charakterze uniwersalnym… Na niwę pracy w dziele zjednoczenia Kościołów kierowały mnie motywy ponadnarodowe i uniwersalne.”[3] Andrzej Szeptycki był – od czasu Synodu Zamojskiego w 1720 roku (który przyczynił się w dużej mierze do latynizacji Kościoła greckokatolickiego) pierwszym biskupem greckokatolickim, który rozpoczął proces orientalizacji, czyli oczyszczenia wyznania greckokatolickiego z latynizmów i powrotu do pierwotnej tradycji wschodniej. Przez latynizm oraz uniatyzm należy tu rozumieć negatywne zjawisko w Kościele greckokatolickim, polegające na zapożyczaniu praktyk liturgicznych i doktryn teologicznych z Kościoła rzymskokatolickiego. Logicznym zdawać by się mogło, że metropolita wychowany w tradycji łacińskiej powinien właściwie być przychylny procesowi latynizacji. Tak częściowo było na początku jego posługi biskupiej, jednak wbrew pozorom zrywanie z latynizmami przychodziło mu łatwo i to właśnie dlatego, że został wychowany w Kościele rzymskokatolickim. Wstępując do Kościoła greckokatolickiego, musiał się uczyć od podstaw jego tradycji liturgicznej, niejako odkrywać pierwotną formę grekokatolicyzmu. Szeptycki przewyższał orientalizacją swoich braci w biskupstwie Jozafata Kocyłowskiego i Grzegorza Chomyszyna, głównie dzięki temu, że nie był obciążony zlatynizowanym wyznaniem greckokatolickim, a także uzasadnionymi poniekąd zaszłościami historycznymi pomiędzy grekokatolikami i prawosławnymi, które powodowały wzajemną niechęć międzywyznaniową. Podobnie jest i dzisiaj, często birytualiści, czy osoby wychowane w tradycji łacińskiej, łatwiej powracają do obrzędów prawosławnej tradycji liturgicznej sprzed unii brzeskiej, niż sami grekokatolicy. Wyjątkowość Szeptyckiego polegała też na tym, że był gotów zrezygnować z przewodnictwa w Kościele greckokatolickim na rzecz odnowienia komunii ukraińskich Kościołów tradycji bizantyjskiej, tzn. prawosławnego i greckokatolickiego. Sami Ukraińcy widzieli zresztą właśnie jego na tronie patriarchy kijowskiego, ale to irytowało prawosławnego metropolitę Antoniego – konkurenta z opcji prawosławnej, który nie cieszył się takim uznaniem jak Szeptycki.[4] Metropolita poprzez swoja ekumeniczną politykę wyznaniową zdobył uznanie w środowisku greckokatolickim i prawosławnym. Dlatego też Andrzej Szeptycki jest współcześnie najbardziej oczekiwanym ekumenicznym świętym, szanowanym zarówno przez grekokatolików, jak i prawosławnych. Prawosławni w Polsce po dziś dzień pamiętają jego głośny protest w sprawie burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie w 1938 roku. Podczas rewindykacji, gdy Kościół rzymskokatolicki chciał odebrać prawosławnym cerkwie pounickie, metropolita nie udzielił swego poparcia. „Szeptycki odpowiedział w duchu wybitnie ekumenicznym – mniej więcej w te słowa – sto lat temu rząd carski odbierał świątynie unitom, teraz ma się je odbierać prawosławnym, a przecież wówczas i teraz modlono się w nich do tego samego Boga.”[5] W wywiadzie dla czasopisma „Dzień Polski” Szeptycki akcentował, że ów naród – z terenów rewindykacji – był chrzczony w tych cerkwiach i modlił się w nich, a ta głęboka wiara jest ważniejsza niż stan majątkowy.[6] Mimo swego pozytywnego nastawienia i otwartości wobec Kościoła prawosławnego, do dziś postać greckokatolickiego metropolity jest niewygodna dla Patriarchatu Moskiewskiego, który za wszelką cenę chce utrzymać monopol wyznaniowy na Ukrainie. Ktoś taki jak metropolita Szeptycki mógłby zaszkodzić rosyjskiej, monopolistycznej polityce wyznaniowej, stając się ogniwem jednoczącym Kościół kijowski. Patriarchatem Moskiewskim kierują zarówno pobudki materialne, jak i ambicjonalne, gdyż utrata wpływów na Ukrainie oznacza z jednej strony drastyczne zmniejszenie liczby wiernych, pieniędzy oraz pozycji największego Kościoła w świecie prawosławnym. Obecnie Kościół ten liczy 160 diecezji na całym świecie i 30 142 parafie.[7] Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego liczy natomiast 11 539 parafii.[8] Gdy do liczby ukraińskich parafii prawosławnych Patriarchatu Moskiewskiego dodamy parafie pozostałych wspólnot wschodnich (Kościół grekokatolicki – 3765 p., Kościół prawosławny Patriarchatu Kijowskiego – 4128 p., Ukraiński Prawosławny Kościół Autokefaliczny – 1184 p.), otrzymamy wówczas liczbę 20 616 parafii. Natomiast, gdy pozbawimy rosyjski Kościół prawosławny parafii na Ukrainie, liczba jego parafii zmniejszy się do 18 603, a pamiętajmy przy tym, że owa liczba dotyczy nie tylko samego państwa Federacji Rosyjskiej, ale także diaspory rosyjskiej na całym świecie i Kościołów prawosławnych Łotwy, Mołdawii i Estonii. Liczby mówią same za siebie, a wniosek jest jeden: zjednoczona Ukraina to najpotężniejszy Kościół prawosławny na świecie! Oznacza to, że zjednoczenie ukraińskich Kościołów wschodnich przyczyniłoby się do zmarginalizowania roli Moskwy w prawosławnym świecie. Ale dlaczego Stolica Apostolska miałaby być przeciwna czy też spowalniać beatyfikację metropolity? Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi na myśl, to dobro ekumenicznych relacji katolicko-prawosławnych. Kolejna to orientalizacja zapoczątkowana przez Szeptyckiego, czyli oczyszczenie Kościoła greckokatolickiego z latynizmów, które nie są grekokatolikom konieczne dla zbawienia. Jeszcze do niedawna twierdzono, że pełnię zbawienia posiada wyłącznie Kościół rzymskokatolicki. Choć ta teza była szczególnie żywa za czasów metropolity Szeptyckiego, to jeszcze dziś wielu purpuratów rzymskokatolickich identyfikuje się z takim ekskluzywistycznym poglądem. Podsumowując, można pokusić się o stwierdzenie, że utworzenie patriarchatu ukraińskiego po części zahamowałoby ekspansję Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie i w krajach byłego ZSRR. Beatyfikacja Szeptyckiego z kolei przyczyniłaby się prawdopodobnie do szybszego urzeczywistnienia jedności Kościoła kijowskiego i utworzenie patriarchatu kijowskiego. Można nawet wysunąć tezę, że metropolita Szeptycki mógłby pretendować do roli patrona Rusi-Ukrainy, obok Apostoła Andrzeja. II Obrońca suwerennej Ukrainy. Szeptycki: Polak czy Ukrainiec? Niektórzy chcą zaszufladkować metropolitę, określając go mianem „państwowca”, który poświęcił większość swojego życia na budowanie niepodległej Ukrainy. Należy stanowczo zaprzeczyć takiemu poglądowi. Kwestia suwerennej Ukrainy była drugoplanowa, wiązała się raczej z wartościami chrześcijańskimi, które nie pozwalają katolickiemu biskupowi milczeć w sytuacji dyskryminacji drugiego człowieka, grupy społecznej bądź narodu. Szeptycki znalazł się w okolicznościach, gdzie terytorium (Galicja Wschodnia –Ukraina Zachodnia) zamieszkałe w zdecydowanej większości przez rdzennych mieszkańców – Ukraińców, było zarządzane przez mniejszość polską. Stąd też Szeptycki podtrzymywał dążenia niepodległościowe Ukraińców, opierając się na tzw. idei etniczności, tzn. że jeśli dane terytorium jest zamieszkane w większości przez określoną ludność, to ta ludność posiada pierwszoplanowe prawo do tworzenia swojej państwowości i administracji. Uważał on również, że w sytuacji tzw. „pogranicza etnicznego” należy zastosować rozwiązanie kantonalne, uwzględniając preferencje lokalnych mieszkańców. Postawa Szeptyckiego wchodziła w nieunikniony konflikt z państwem polskim, które rościło sobie prawo do zachodniej Ukrainy, w większości zamieszkiwanej przez Ukraińców. Ówczesną politykę państwa polskiego akceptował łaciński episkopat, który w ten sposób był daleki od wprowadzenia w życie zasad, które dziś znamy z Katolickiej Nauki Społecznej, według której „podmiotem władzy politycznej jest naród, w swoim całokształcie postrzegany jako posiadacz suwerenności.”[9] A tym narodem w Galicji Wschodniej byli Ukraińcy. Historyczna postawa metropolity Szeptyckiego także dziś stoi w opozycji wobec części Polaków, którzy roszczą sobie prawo do terenów zachodniej Ukrainy. Z tego też powodu tzw. środowiska kresowe chcą zdyskredytować osobę metropolity. Niekiedy można też spotkać się z twierdzeniem, że metropolita Szeptycki był Polakiem. W tej kwestii miarodajnie mogą wypowiadać się osoby, które same pochodzą z rodzin mieszanych narodowo. Osoby te dobrze wiedzą, że nie można się równomiernie opowiedzieć po jednej i drugiej stronie. Czasami nieświadomie opowiadamy się po jednej ze stron. Podobnie w przypadku metropolity można stwierdzić, że wstępując na tron biskupa greckokatolickiego, początkowo nawet nie do końca był świadomy tego, że opowiedział się bardziej po stronie ukraińskiej niż polskiej. Można jednak przypuszczać, że Szeptycki po pierwszej wojnie światowej i po okresie carskiej niewoli (1917 r.) już nie miał wątpliwości, iż jego podwójna tożsamość polsko-ukraińska bardziej ukierunkowała się w stronę opcji ukraińskiej. Dlatego przypisywanie dziś metropolicie wyłącznie polskiej tożsamości narodowej wydaje się nieuzasadnione, [10] tym bardziej, gdy uwzględni się jego słowa np. w pierwszym liście pasterskim: „Jestem Ukraińcem z dziada pradziada. Kościół nasz i obrządek pokochałem całym sercem, poświęciwszy dla sprawy Bożej całe swoje życie..”[11] III Kwestia żydowska… „Najbardziej wyrazistym przykładem stosunku Szeptyckiego do Żydów było to, że w czasie swoich regularnych wizyt arcybiskupich, zawsze organizował spotkania z przedstawicielami społeczności żydowskiej. W sprawozdaniu z jednej z takich wizytacji napisano, że: «witały go procesje kościelne, duchowieństwo… i rabini z Torą. Szeptycki podziękował rabinom i delegacji żydowskiej po hebrajsku, w ich języku».”[12]Na przykład w czasie wizytacji parafii greckokatolickiej 20 maja 1902 r. w Rohatynie przed cerkwią czekała na metropolitę delegacja Żydów z Torą. „Metropolita wysiadł z karety i zatrzymał się. A gdy delegacja podeszła bliżej, on podniósł ręce, przyłożył palce do ust, a potem dotknął się nimi do Tory. Żydzi zrobili szpaler i metropolita wszedł do cerkwi”. Osoba opowiadająca to zdarzenie wspomina także podobną sytuację z 1903 roku, kiedy tę miejscowość odwiedził polski kardynał Jan Puzyna. Żydzi zachowali się podobnie, tzn. wyszli przywitać hierarchę z Torą, ten jednak nawet na nich nie spojrzał.[13] Metropolita utrzymywał cały czas pozytywne relacje z gminami żydowskimi i z liderami tejże społeczności, zresztą z całkowitą wzajemnością. Przykład stanowi choćby fakt z 1935 roku, gdy żydowska gazeta „Chwila” publikuje życzenia lwowskich Żydów z okazji 70. urodzin Szeptyckiego. Przy okazji życzeń wspomina się o wysokich wartościach moralnych metropolity, a także o uczuciu przyjaźni, które żywili do niego Żydzi.[14] Szacunek do metropolity miał swoje mocne uzasadnienie nie tylko w życzliwych gestach, ale także w konkretnej pomocy. Szeptycki regularnie wnosił składki w okresie Paschy na najbiedniejszych Żydów zachodniej Ukrainy.[15] „Zachowała się też w archiwum lwowskim garść listów od żydowskich towarzystw i organizacji, zawierających prośby o wzięcie udziału w akcjach dobroczynnych… (…) Znajdujemy także podziękowanie dla metropolity od Żydowskiego Komitetu Pomocy dla ofiar Pogromu we Lwowie z 12 grudnia 1918 r., za dar w kwocie 500 koron.”[16] Metropolita korzystał także z pomocy Żydów. „Hebrajskiego nauczał go antykwariusz Siegel. Natomiast lwowski żydowski filantrop i przemysłowiec Salomon Hammer był wymieniany, jako doradca ekonomiczny metropolity. ”[17] Stosunek do społeczności żydowskiej ukazuje też działalność duszpasterska prowadzona w tej społeczności. Szeptycki myślał o tworzeniu żydowskich parafii chrześcijańskich, na wzór pierwszych wspólnot judeochrześcijańskich.[18] Jego pozytywne nastawienie wobec społeczności żydowskiej spowodowało, że antysemickie wydawnictwo we Wiedniu oskarżało go o żydowskie pochodzenie. Nawet sami duchowni greckokatoliccy poddawali go krytyce do tego stopnia, że Szeptycki odpowiedział im na zarzuty pisemnie.[19] W czasie II wojny światowej protestował u najwyższych władz niemieckich o powstrzymanie mordu na ludności żydowskiej, między innymi w liście do Himmlera. J. Hrycak mówi, że był to akt niesłychanej odwagi , który przyczynił się do wywołania represji wobec samej głowy Kościoła. Żaden hierarcha Kościoła katolickiego tak wysokiej rangi jak metropolita Szeptycki w czasie II wojny światowej nie zdobył się na akt takiego męstwa, żeby zaprotestować wobec najwyższych władz niemieckich.[20] List był tym bardziej wymowny, że skierowany właśnie do Himmlera, który reprezentował skrajne stanowisko władz niemieckich opowiadające się za natychmiastową i zdecydowaną walką z Kościołem.[21] W liście do papieża Piusa XII z 1942 roku metropolita w opisie nazistów używa takich określeń, jak: „wściekłe wilki” i „potwory”. Przytoczone określenia faszystów ukazują w fenomenalny sposób stopień moralnego potępienia hitlerowców przez metropolitę.[22] Metropolita nie tylko protestował, ale sam ukrywał rabinów i ich rodziny w swoim pałacu biskupim. Wydawał specjalne instrukcje niektórym księżom w miastach powiatowych, jak mają ratować dzieci i gdzie można je schronić.[23] W ramach istniejących struktur cerkiewnych zorganizowała się siatka – w pierwszej kolejności spośród duchownych, zakonników i zakonnic – która zajęła się obroną, przechowaniem i sprzyjaniem bezpiecznemu przejściu Żydów przez granicę.[24] Liczba uratowanych Żydów w efekcie tych zabiegów sięga od kilkuset do kilku tysięcy osób.[25] W 1999 roku Międzynarodowy Żydowski Komitet dla Konsultacji Między Religami i Watykan wspólnie powołali do istnienia, mieszaną komisję katolicko-żydowską. Komisja w sprawozdaniu pt. „Watykan i Holocaust” w 2000 roku wyróżniła metropolitę w gronie katolickich hierarchów jako osobę, która miała odwagę potępić zbrodnie nazistów na Żydach. Członkowie komisji napisali: „W końcu 1942 roku greckokatolicki metropolita Lwowa napisał do papieża i opisał z całkowitą dosłownością okropności i masowe zabójstwa dokonywane na Żydach i na lokalnej ludności. Zgodnie z naszą wiedzą, żaden z wysokich hierarchów Kościoła katolickiego nie przedstawił w ten sam sposób tak bezpośredniego, naocznego świadectwa i nie wyraził niepokoju o Żydów (będących głównym celem niemieckich okrucieństw…) Publicznie potępił masakrę Żydów w sytuacji, w której niektórzy ukraińscy katolicy współpracowali z Niemcami w zbrodniach.”[26] W myśl powyższych faktów wydaje się uzasadnione, że Andrzej Szeptycki mógłby zostać uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Jednak Instytut Yad Vashem dotychczasowe podania o przyznanie tej godności metropolicie rozpatrzył negatywnie. Wbrew instytutowi, Nathan Gross uważa, że Szeptycki jest godny tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Prof. Daniel Rotfeld, Lili Polman-Sztem, rabin Kahan i inni dowodzą, że skoro Schindlerowi, członkowi partii nazistowskiej, przyznano ten tytuł, to tym bardziej zasługuje na niego Szeptycki.[27] Można przyjąć hipotezę, że jedną z istotnych przyczyn utrudniających przyznanie tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata jest stanowisko pracowników Instytutu oraz stanowisko Rosji. Należy zauważyć, że w Yad Vashem pracują w większości rosyjskojęzyczni Żydzi albo Żydzi pochodzenia polskiego, którzy mogą postrzegać kwestię ukraińskiego patriotyzmu przez pryzmat stereotypów i fobii.[28] Nie bez znaczenia jest też teoria o rosyjskiej polityce dyskredytującej ukraińskich bohaterów narodowych, do których między innymi zalicza się Szeptyckiego. Pamiętać należy, że stygmatyzację metropolity jako propagatora faszyzmu rozpoczęli właśnie Rosjanie już 1935 roku i kontynuowali do lat 90. XX wieku. Wszystko w celu zdyskwalifikowania dążeń niepodległościowych Ukraińców. Czy wobec tego Federacja Rosyjska, która robi dziś wszystko, aby tylko utrzymać wpływy na Ukrainie, nie jest w stanie wywierać presji na instytut Yad Vashem? Czy Izrael chciałby pogorszenia stosunków z Federacją Rosyjską, która posiada stare i dobre relacje z arabskim światem, za cenę metropolity Szeptyckiego? Czy jest to teoria spiskowa? Ukraińskie media, powołując się na informacje z portalu Wikileaks , w listopadzie br. podały, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew miał szantażować między innymi prezydenta Azerbejdżanu, aby nie uznał Wielkiego Głodu na Ukrainie za ludobójstwo. Podobne dyrektywy z Kremla miały dotrzeć też do innych stolic.[29] W świetle przytoczonych argumentów można przyjąć hipotezę, że analogiczne zabiegi może czynic Kreml z przyznaniem Szeptyckiemu tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Pozytywna decyzja Yad Vashem w sprawie metropolity, z jednej strony zrehabilitowałaby Szeptyckiego, a z drugiej uznałaby ponad półwiekową rosyjską politykę oczerniania go za bezpodstawną. Obie kwestie: uznanie Wielkiego Głodu na Ukrainie za ludobójstwo oraz przyznanie Szeptyckiemu godności Sprawiedliwego wśród Narodów są ze sobą ściśle powiązane, gdyż negatywnie wpływają na postrzeganie Rosji w świadomości Ukraińców, a to z kolei może osłabić wpływy Kremla na Kijów. IV Wobec Wołynia i walk polsko-ukraińskich… Ukraińcy w II Rzeczypospolitej należeli do dwóch konfesji: greckokatolickiej i prawosławnej. Kościół greckokatolicki wiązał z terenem Wołynia, zamieszkałym przez ludność prawosławną, wielkie perspektywy unijne. Watykan poparł unijne plany grekokatolików na ziemi wołyńskiej,[30] jednak rząd polski – wbrew woli papieża – nigdy nie zgodził się na działalność duchowieństwa na tym terenie. „Rząd polski w tajnych notach miał oświadczyć, iż nie sprzeciwia się akcji unijnej, ale dopóki występują napięcia narodowościowe, dopóty nie można przyjąć istnienia na tym samym terenie dwóch odrębnych organizacji kościelnych.”[31] Można nawet powiedzieć, że gdyby rząd II Rzeczypospolitej pozwolił na duszpasterstwo grekokatolikom na terenie Wołynia, to może fala mordów choć trochę byłaby mniejsza, dzięki temu, że część ludności czułaby się zobowiązana do posłuszeństwa względem swego Arcypasterza – metropolity Szeptyckiego. Rozważając tragedię wołyńską, należy przyjąć, że „ktokolwiek z ukraińskiej strony zdecydował o wyrzuceniu polskiej mniejszości z Wołynia w czasach okupacji hitlerowskiej nie z listów Szeptyckiego brał swe natchnienie”.[32] Rozważając polsko-ukraiński konflikt zbrojny, poza Wołyniem, należy przytoczyć fakt, że Szeptycki zwracał się do arcybiskupa Twardowskiego z prośbą, aby wspólnie wydać list pasterski potępiający zarówno terror ukraiński, jak i polski. Jednak abp Twardowski odmówił, twierdząc, że cała odpowiedzialność spoczywa na Ukraińcach i tylko ich należy stanowczo potępić.[33] 13 września 1943 r. Szeptycki prosi ponownie B. Twardowskiego, aby potępił politykę nienawiści, z której wypływają tak liczne zbrodnie.[34] Metropolita proponował szefowi polskiej Rady Głównej Opiekuńczej Adamowi Ronikierowi, w połowie listopada 1941 r., wydanie wspólnej odezwy do Polaków i Ukraińców wzywającej do zgody, z ich podpisami oraz z podpisami Wincentego Witosa i abpa A. Sapiehy. Strona polska taką propozycję odrzuciła. Niestety, jak widać metropolita Szeptycki pozostał osamotniony pośród wyższej hierarchii katolickiej, a szczególnie łacińskiej, która nie podejmowała działań na tak szeroką skalę jak on.[35] Szeptycki na tym nie poprzestawał – kierował wiele listów, aby powstrzymać lawinę wojny. Dowodem skuteczności listów pasterskich i wystąpień lwowskiego metropolity są dokumenty Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Z nich dowiadujemy się, że już od 22 lipca 1941 roku „Listy pasterskie Szeptyckiego” były przyjmowane jako przeciwdziałanie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.[36] Wszystkie listy metropolity spotykały się także z uznaniem i pozytywnymi raportami Związku Walki Zbrojnej –Armii Krajowej, chociaż w prasie podziemnej znajdowały się tylko drobne wzmianki. Znane jest wystąpienie z sierpnia 1943 roku opublikowane w „Prawdzie” – organie Frontu Odrodzenia Polski.[37] Pomimo niezaprzeczalnych świadectw historycznych, tak polskich jak i ukraińskich, część duchownych, zarzuca metropolicie brak konkretności w listach pasterskich, tzn. że niedostatecznie potępił Ukraińców mordujących Polaków W celu wyjaśnienia tej kwestii warto zapoznać się ze stanowiskiem Kościoła wobec wojny z drugiej połowy XX wieku, czyli kilkadziesiąt lat po śmierci metropolity. Stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie wojen narodowościowych w drugiej połowie XX w. jest naznaczone wahaniem, a nawet sprzecznościami. „Poza niejasnym i łatwym potępieniem przemocy nie ma mowy o zajęciu określonego stanowiska.” Pius XII zawsze potępiał „nieumiarkowany nacjonalizm i totalitaryzm”. Jan XXIII głosił w encyklice „Pacem in terris” z 1963 r., że mniejszości narodowe mają prawo do poszanowania swej tożsamości, ale nie powinny z tym przesadzać. „W konkretnych sytuacjach te zasady, rozsądne same w sobie, robią wrażenie bardzo abstrakcyjnych i pozostawiających katolików bezsilnymi, jak nawet pokazuje kwestia jugosłowiańska”.[38] Kolejny konkretny przykład stanowiska Kościoła zauważamy przy okazji wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku. „Biskupi w swoich deklaracjach ograniczają się przeważnie do powtarzania niezbyt zobowiązujących zasad sprawiedliwości, równości, konieczności porozumienia między ludźmi. Dziennik «Libération» skomentował to następująco: «Hierarchia kościelna jak zwykle wdała się w popisy stylistyczne, które służą temu, by nie zająć wyraźnego stanowiska».”[39] Wojna w Zatoce Perskiej pokazała wyraźny podział w Kościele, dla jednych jest sprawiedliwa, a dla drugich niedopuszczalna. Zdecydowanym zwolennikiem pokojowego rozwiązania był papież, który pięciokrotnie występował w tej sprawie. Także zwracał się osobiście do dwóch zwaśnionych stron.[40] Potępił same zjawisko wojny, ale czy opowiedział się po jednej ze stron? „Podczas pontyfikatu Jana Pawła II mieliśmy do czynienia z co najmniej kilkoma konfliktami o charakterze międzynarodowym, w których interweniowała dyplomacja watykańska lub sam Ojciec Święty. Wojna o Falklandy z roku 1982 pomiędzy Wielką Brytanią a Argentyną pokazała, jak zręcznie Jan Paweł II potrafił poruszać się w świecie polityki międzynarodowej i równocześnie nie instrumentalizować tragedii, jaką są działania wojenne. Oczywistym agresorem w konflikcie falklandzkim była Argentyna i Jan Paweł II zażądał wycofania się wojsk argentyńskich z wysp. Równocześnie jednak słał telegramy do przywódców obu państw, namawiając ich do zaprzestania udziału w konflikcie. Stosunek papieża wobec wojny nie zawierał się przecież jedynie w głuchym sprzeciwie wobec wszelkich działań zbrojnych. Należało do nich także świadome nieangażowanie Stolicy Apostolskiej w żadną ze stron, a jedynie przypominanie zasad sprawiedliwości i pomaganie w dialogu.”[41] Racjonalnie myślący człowiek, w świetle przytoczonych przykładów polityki prowadzonej obecnie przez Stolicę Apostolską wobec wojny, nie odważyłby się zarzucać Szeptyckiemu brak konkretności w sytuacji, gdy znajdował się on w centrum wojny (na linii frontu). Kolejny argument w obronie metropolity, to uniwersalny styl wcześniejszych listów. Chodzi tu o konflikt polsko-ukraiński na początku XX w. 24 kwietna 1908 roku A. Szeptycki w soborze św. Jerzego potępił akt zabójstwa A. Potockiego słowami: „Na Boga to nie tak! Przestępstwem nie służy się narodowi; przestępstwo popełnione w intencji patriotyzmu jest przestępstwem nie tylko przed Bogiem, ale przeciwko własnej społeczności, jest przestępstwem wobec ojczyzny.”[42] Nie używał wówczas sformułowań typu: „że Ukraińcy nie mogą mordować Polaków…”. Mówił tym samym językiem i stylem, co podczas II wojny światowej, a jednak jego apel, potępienie zbrodni były tak czytelne, że okrzyknięto go Konradem Wallenrodem (polskim koniem trojańskim w społeczeństwie ukraińskim). Czyż po takich doświadczeniach musiał pod koniec życia zmieniać styl swoich listów pasterskich, gdy wcześniejsze były skuteczne? Postawa Szeptyckiego w świetle ówczesnego stanowiska Kościoła nie wypada więc tak źle, a nawet można postawić tezę, że metropolita był o wiele bardziej konkretny w potępieniu działań wojennych niż wielu dzisiejszych biskupów i watykańskich purpuratów. V Metropolita i faszyzm… Analizę postawy metropolity wobec faszyzmu należy rozpocząć od niepublikowanej nigdzie dotąd po II wojnie światowej noty lwowskiego „Gońca Ilustrowanego” pt. „Metropolita Szeptycki potępia agitację agentów hitlerowskich”. W lwowskiej gazecie z dnia 8 VIII 1939 roku czytamy: „W zabudowaniach Świętojurskich we Lwowie odbyły się ostatnio rekolekcje zamknięte dla proboszczów greckokatolickich. Po zakończeniu rekolekcji ksiądz Metropolita Szeptycki zwrócił proboszczom uwagę na konieczność przeciwstawiania się propagandzie orientacji prohitlerowskiej, szerzonej wśród społeczeństwa ukraińskiego przez agentów niemieckich Ks. Metropolita Szeptycki podkreślił, że propaganda ta jest wroga zarówno wobec chrześcijaństwa jak i w stosunku do wspólnoty słowiańskiej”.[43] Ów dokument prasowy zaświadcza, że metropolita miał od początku pewną świadomość zagrożenia, jakie niesie ze sobą faszyzm. Poniżej przytoczone przykłady potwierdzają tę tezę. 30 czerwca 1941 roku, po wkroczeniu niemieckich oddziałów do Lwowa, przedstawiciele UNR (Ukraińska Narodowa Rada) otrzymali od metropolity Andrzeja Szeptyckiego błogosławieństwo na proklamowanie suwerennego państwa ukraińskiego. Pobłogosławienie tworzenia upragnionej suwerennej Ukrainy przez Szeptyckiego nie oznaczało absolutnego poparcia dla współpracy z faszystami. Dowodem na postawioną tezę są słowa metropolity odnotowane przez dziennikarza Ivana Kedryna: „Ale co ja miałem zrobić, kiedy przyszli do mnie i powiedzieli: pobłogosław ukraiński rząd, pobłogosław ukraińską władzę. Jak ja mogłem nie pobłogosławić?!”[44] Świadectwo I. Kerdyna pokazuje, że metropolita miał świadomość wieloznaczności swej decyzji.[45] Metropolita Szeptycki wiedział, że faszyzm kłóci się z chrześcijańską wizją państwa. Na pewno nie miał takiej świadomości, jak my dzisiaj, gdyż w tym czasie nie rozpoczęto jeszcze masowej zagłady Żydów. Dlatego należy sądzić, że w liście pasterskim z okazji proklamacji suwerennej Ukrainy z dnia 1 lipca 1941 r. Szeptycki wyraził swe poparcie dla nowej władzy, ale także w tym samym liście umieścił najkrótszą definicję państwa chrześcijańsko-demokratycznego, opierającą się na dwóch zasadach.[46] Pierwsza norma to poszanowanie godności i praw każdego człowieka. Arcybiskup opowiadał się za nią, stając w obronie Żydów i Polaków, poprzez apel do nowo powstałego Rządu Ukraińskiego o prowadzenie mądrej polityki „uwzględniającej potrzeby i dobro wszystkich zamieszkujących nasz kraj obywateli, bez względu na to, do jakiej konfesji, narodowości i społecznej warstwy należą.”[47] Druga zasada, charakteryzująca chrześcijańską władzę, została wyrażona następująco: „czasy wojenne wymagają jeszcze wielu ofiar, ale dzieło rozpoczęte w Imię Boże i z Bożą łaską będzie doprowadzone do pozytywnego końca. Ofiary, które są konieczne do osiągnięcia naszego celu, polegać będą przede wszystkim na posłusznym poddawaniu się sprawiedliwym nakazom władzy, nie przeciwstawiającym się Bożym przykazaniom.”[48] W tym fragmencie listu metropolita stoi na stanowisku, że władza państwowa nie może łamać Dekalogu ustanowionego przez Boga. Podsumowując naukę A. Szeptyckiego zawartą w liście z 1 lipca 1941 r., należy pamiętać, że gdy władza państwowa dopuści się złamania dwóch powyżej wymienionych zasad, to takiej władzy chrześcijanin nie musi być posłuszny. Widać, że początkowe stanowisko Szeptyckiego tolerujące nazistów – dalekie jednak od jakiejkolwiek ideologicznej i politycznej pobłażliwości – pojawia się z pięciu względów: 1. uwolnienie spod reżimu radzieckiego i związane z tym nadzieje niepodległościowe, 2. nadzieja na większą swobodę Kościoła – którą po części początkowo uzyskano, 3. podobnie jak w pierwsze dni okupacji sowieckiej – apel do narodu, aby „oddał cesarzowi co cesarskie” i był posłuszny mądrym nakazom władzy, 4. marsz wojsk niemieckich na wschód, który otwierał nowe możliwości unijne 5. strach przed represjami nazistów – podobnie jak większość hierarchii katolickiej, łącznie ze Stolicą Apostolską. Wiele osób bulwersuje fakt witania wojsk niemieckich wkraczających do Lwowa w 1941 roku i upatrują w tym zdarzeniu przejaw nielojalności Ukraińców i metropolity wobec państwa polskiego. Należy zaznaczyć, że Szeptycki w 1939 roku, przed wybuchem wojny, zwrócił się z apelem do swoich wiernych, aby zachowali się lojalnie wobec państwa polskiego. Można powiedzieć, że w ten sposób spełnił swój obywatelski obowiązek względem Rzeczypospolitej. Nie można też zapominać, że władza w Ukrainie Zachodniej (Galicji Wschodniej) – austriacka, rosyjska, polska, niemiecka, sowiecka – gwarantująca społeczności ukraińskiej mniejsze bądź większe prawa, zawsze była władzą okupacyjną. Wszystkie wymienione władze nie były władzami legalnymi z punktu widzenia miejscowej ludności ukraińskiej. Jeśli władze nie były legalne, to o jakiej możemy mówić lojalności? Jeśli rząd II RP przez dwadzieścia lat dyskryminował większość ukraińską w Ukrainie Zachodniej, to na jaką lojalność chciał liczyć? Jeśli Polacy z kolei zarzucają Ukraińcom nielojalność, to też powinni pamiętać o sytuacji Polski pod zaborami. Czyż nie podobna sytuacja miała również miejsce w historii Polski (1799-1815) w czasach napoleońskich, gdy Polacy kolaborują z Francuzami w celu zdobycia suwerenności państwowej? Kościół rzymskokatolicki także nie był wówczas obojętny wobec niepodległościowych dążeń swych wiernych. Księża brali udział w zawiązanej 1798 r. w Warszawie tajnej organizacji niepodległościowej, Towarzystwie Republikanów Polskich. Polscy duchowni służyli jako kapelani w Legionach – np. we Włoszech i Francji.[49] Polski rzymskokatolicki episkopat w 2001 roku wypowiada się o wydarzeniach z tamtego okresu następująco: „Dziś nam przypada dziękować Opatrzności Bożej za wszystkie drogi, które przywiodły Polaków do odzyskania wolności.. (…) Najsposobniejszą okazją (zdobycia suwerenności) były wojny podjęte przez Napoleona. Pod Napoleonem znaleźli się odważni generałowie i bitni żołnierze. Legiony Dąbrowskiego przynosiły sławę armii napoleońskiej we Włoszech, w Egipcie, w Hiszpanii i w Niemczech”. [50] Zauważmy, że ukraińskie oddziały w kolaboracji z Niemcami walczyły wyłącznie z okupantami np. oddział „Nachtigall” walczył z sowietami, a jednostka „Roland” z Rumunami. Ukraińcy nie stali się narzędziem podboju Europy i świata, tak jak Polacy walczący u boku wojsk Napoleona. Większość Polaków ocenia pozytywnie kolaborację z Napoleonem, ale dlaczego tak trudno zrozumieć im postawę Szeptyckiego i Ukraińców? Powracając do okupacji niemieckiej z II wojny światowej należy się też przyjrzeć bliżej pozycji polskich biskupów rzymskokatolickich, jak zachowywali się wobec faszystów. Ich stanowisko było uzależnione od polityki faszystów względem Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Niemcy realizowali różnorodną politykę, od bezwzględnego zwalczania polskiej hierarchii kościelnej, np. okręg gdański i Prusy Zachodnie, po łagodne traktowanie Kościoła na Górnym Śląsku.[51] Dlatego zachowanie biskupów rzymskokatolickich wobec faszyzmu też było różne, od przypadków skrajnej niechęci po współpracę. Elastyczną politykę wobec okupantów w Generalnej Guberni stosował między innymi rzymskokatolicki bp Kaczmarek, apelując do wiernych: „ wzywałem was 24 września 1939 roku, abyście najpierw byli wierni świętym przykazaniom Boga i Kościoła, okazali się posłuszni względem władz[52]. Kolejnym przykładem może być sama stolica Polski Warszawa, gdzie biskupi rzymskokatoliccy: „powstrzymywali się od głośnego potępienia okrucieństw okupanta, zachowywali dystans do działań podziemia, niezbyt przychylnym okiem patrzyli się na konspiracyjną działalność księży, wszystkie polecenia władz niemieckich przekazywali niezwłocznie podległemu sobie duchowieństwu. Najważniejsze dla nich było samo funkcjonowanie struktur kościoła oraz możliwość wykonywania przez niego pracy duszpasterskiej wśród wiernych”.[53] Bp Adamski (Górny Śląsk) 13 września pisał: „ Mili chrześcijanie, współpracujcie uczciwie z władzami niemieckimi. Dopilnujcie jak dobrzy chrześcijanie i obywatele, wszystkich ustaw i rozporządzeń niemieckich władz. (…) Wtedy w naszym kraju przyświeci słońce szczęśliwej przyszłości…” Adamski uważał, że należy maskować i udawać, że się jest przychylnym stronie niemieckiej. Na takową politykę uzyskał nawet zgodę Watykanu i polskiego rządu emigracyjnego – generała Sikorskiego[54]. Czyli stanowisko części episkopatu i metropolity Szeptyckiego wobec umiarkowanej polityki faszystów było podobne. Arcybiskup Alojzije Stepinac i Ante Pavelić, przywódca Niepodległego Państwa Chorwackiego „Rozważając działalność A. Szeptyckiego, przychodzi na myśl jeszcze inny wielki kościelny przywódca narodowy kardynał A. Stepinac, którego w 1998 roku Sługa Boży Jan Paweł II wynosi na ołtarze. Gdy w kwietniu 1941 roku przywódca ustaszów (chorwackich faszystów) Ante Pavelić proklamował powstanie Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH), metropolita Zagrzebia poparł utworzone państwo też ze świadomością wieloznaczności swej decyzji”.[55] Utworzone państwo chorwackie z protekcją Hitlera było dla kardynała „ręką Boga”, dającą wolność Kościołowi katolickiemu, Chorwatom zaś upragnioną niepodległość. Metropolita z Zagrzebia nie od razu wołał pełnym głosem w obronie prześladowanych. Tysiące ich zginęło, zanim głos ten usłyszała cała Chorwacja. Pomimo bardziej stanowczej postawy metropolita Szeptycki nie doczekał się jeszcze beatyfikacji, w przeciwieństwie do metropolity Stepinaca. VI List do Stalina… Krytyczne stanowisko metropolity wobec komunizmu z początku lat trzydziestych XX w. wyklucza jakiekolwiek ideologiczne poparcie dla Stalina czy komunizmu. Oto przykłady: Gdy na Wielkiej Ukrainie ginęły z głodu miliony osób, a ogólnoświatowa prasa milczała, A. Szeptycki wraz z innymi biskupami greckokatolickimi 24 lipca 1933 r. konsekwentnie potępił politykę sowiecką, która przyczyniła się do powstania głodu na Ukrainie. We wrześniu 1935 roku sowiecki wywiad kryminalny stwierdza, że jednym z inspiratorów kontrrewolucyjnych działań jest „zwierzchnik Ukraińskiego katolickiego związku, znany polonofil i antyradziecki ukraiński działacz we Lwowie metropolita A. Szeptycki”. Ów dokument obwiniał metropolitę za „popularyzację faszyzmu”, antykołchozową agitację w społeczeństwie polskim, organizowanie komitetu pomocy dla represjonowanych księży.[56] Widząc antychrześcijańską działalność komunistycznych rządów, w liście pasterskim z 2 sierpnia 1936 r. pt. „Ostrzeżenie przez zagrożeniem komunizmu” pisał: „Od początku chrześcijaństwa nie było na świecie żadnej sekty, ani religii, ani politycznej partii, jaka byłaby w takiej mierze wroga dla Bożego Objawienia i dla wszelkiej religii, a szczególnie dla religii Jezusa Chrystusa i Jego świętej Cerkwi.”. Według metropolity głównym celem bolszewików jest zniszczenie Kościoła. W tym celu wywołali oni rewolucję, by podczas niej prześladować chrześcijan. Cała ideologia komunizmu opiera się na nieustannym kłamstwie. Komunizm przyjmuje formę materialistycznej i pogańskiej religii, w jakiej Lenin i jemu podobni pełnią rolę niejako półbogów. [57] Sowieci, przed wkroczeniem na ziemie zachodniej Ukrainy, mieli już sprecyzowaną politykę wobec Kościoła greckokatolickiego i metropolity. Wrześniowe dokumenty służby sowieckiej wyraźnie mówią: „Nie skończywszy z Szeptyckim, trudno będzie wykorzenić ukraiński nacjonalizm”.[58] W sowieckich dokumentach z 14 listopada 1939 r. zostało odnotowane: „Andrzej Szeptycki jest największym duchownym liderem, który na różne sposoby wspiera kulturalny, naukowy i ekonomiczny rozwój mieszkańców zachodniej Ukrainy. (…) Dlatego, jakby Szeptycki zaplanował kontrrewolucyjne wystąpienie, to łatwo znalazłby masowe wsparcie”.[59] Z tego względu sowieci rozpoczęli działania mające na celu zmanipulowanie metropolity Szeptyckiego. Wszystko po to, aby uśpić czujność Szeptyckiego i Kościoła greckokatolickiego, który mógł utrudnić zajęcie Ukrainy Stalinowi. W tym celu rozpoczęto inwigilację Szeptyckiego już od 31 grudnia 1939 roku pod kryptonimem „Chodzący”,[60] która trwała kilka lat. Zwerbowano nawet 7 osób z otoczenia Szeptyckiego, aby poznać jego osobowość, a także preferencje religijne i polityczne. Dlatego nie było wielkim problemem dla sowietów, aby przeprowadzić pozorne mediacje – o których mowa poniżej – zgodnie z oczekiwaniami Szeptyckiego, a także nakłonić go do napisania listu do Stalina dla dobra Kościoła i misji katolizacyjnej Rosji, której metropolita poświecił całe życie. 23 sierpnia 1944 roku podpułkownik Sergiusz Danyłenko-Karin składa tajny raport dotyczący metropolity Andrzeja Szeptyckiego. W raporcie stwierdza: „Wpływ metropolity Szeptyckiego i autorytet pośród wiernych i duchowieństwa unickiego kościoła w Ukrainie Zachodniej – ogromny. Bez przesady można powiedzieć, że takiego bezapelacyjnego autorytetu i wpływu nie ma żaden zwierzchnik kościelnego nurtu w «ZSRS»”.[61] Już po tygodniu wspomniany pułkownik opracowuje dokładny plan rozmowy z metropolitą. Plan był bardzo precyzyjny. Zawierał konkretne pytania, ukazywał styl rozmowy, język, w jakim miała się toczyć rozmowa, a także wszystkie warianty przebiegu wydarzeń. Oficjalnym motywem rozmowy miał być temat nowego statusu Kościoła greckokatolickiego w państwie radzieckim. W rzeczywistości chodziło o wysondowanie możliwości wykorzystania grekokatolików do umocnienia władzy radzieckiej na ziemiach zachodniej Ukrainy. To, że taka rozmowa musiała nastąpić, mieli świadomość zarówno grekokatolicy, jak i sowieci. Dlatego też nowa władza zachowywała się inaczej niż w latach 1939-1941, była bardziej tolerancyjna wobec Kościoła.[62] W celu obrony interesów Kościoła greckokatolickiego i misji w Rosji, metropolita Andrzej zadeklarował napisanie gratulacyjnego listu do Józefa Stalina.[63] Pomysł dotyczący napisania listu do Stalina podpowiedzieli podczas audiencji dwaj przedstawiciele „rajkomu” WKP(b) jeszcze przed 20 września 1944 r. Do końca września list był zredagowany i skonsultowany w gronie biskupów, a także duchownych na soborczyku (posiedzeniu). Planowano, że list przekaże osobiście delegacja księży greckokatolickich w następującym składzie: ks. dr Gabriel Kostelnyk, ks. Jan Kotiw, ks. Herman Budziński.[64] W tej sprawie metropolita zwrócił się z listem 16 października do M. Kozyrjewa, informując go o gotowości wysłania delegacji do J. Stalina w celu złożenia gratulacji i omówienia spraw dotyczących halickiej metropolii greckokatolickiej, ponieważ władza radziecka wprowadzała prawo o kulcie religijnym, które zabraniało nauki religii w szkołach, odprawiania nabożeństw w szpitalach, spowiadania i pracy zakonnikom (zakonnicom również) w szpitalach, itp. Metropolita i duchowni planowali rozwiązać powyższe kwestie w Kijowie i Moskwie, jednak do wysłania listu i delegacji nie doszło.[65] Fakt zredagowania listu do Stalina nie był przejawem ideologicznego poparcia sowietów i ich polityki, ale potrzebą przeżycia i dalszego funkcjonowania Kościoła. Pamiętajmy też, że naszej wiedzy o zbrodniach stalinowskich nie możemy porównywać z wiedzą Szeptyckiego na temat Stalina w 1944 roku! Można sformułować hipotezę, że metropolita był niepoprawnym optymistą, który starał się każdą sytuację wykorzystać dla realizacji swej życiowej misji „katolizacji wschodniej Ukrainy i Rosji”. Dlatego można przypuszczać, że wszystkie kompromisy metropolity wobec systemów totalitarnych były w pierwszej kolejności podporządkowane idei unijnej. VII . Szeptycki w konfrontacji z Kościołem rzymskokatolickim Krystalizacja poglądów i jasne określenie się metropolity Szeptyckiego po stronie Kościoła greckokatolickiego i jego wyznawców oraz społeczności mniejszościowych, siłą rzeczy wprowadziło go w orbitę konfrontacji z hierarchią i duchowieństwem łacińskim, reprezentujących polską rację religijną i rację stanu. Wnuk Aleksandra Fredry, chcąc nie chcąc, znalazł się po drugiej stronie barykady dzielącej idee polskie i ukraińskie. Różnice narodowościowe szły w parze z różnicami wyznaniowymi. Przykładem może być chociażby blokowanie reformy wyborczej. 22 stycznia 1906 r. Szeptycki przewodniczy delegacji do cesarza w sprawie równouprawnienia społeczności ukraińskiej w Galicji dotyczącego prawa wyborczego.[66] Biskupi greckokatoliccy solidaryzujący się z ukraińską wsią zostali okrzyknięci przez polską prasę przywódcami hajdamaków.[67] Szeptycki opowiadał się za demokratyzacją ordynacji wyborczej, aby w ten sposób chłopi ukraińscy mieli większy wpływ na politykę w Galicji Wschodniej, gdyż dotychczas byli dyskryminowani. Polski episkopat zdystansował się od kwestii reformy wyborczej, co faktycznie równało się ze zgłoszeniem weta. Decyzja biskupów polskich zaskoczyła Szeptyckiego, który wystąpił do nich z propozycją zebrania się na konferencji w celu rozwiązanie rozbieżności. Stanowiska biskupów polskich i ukraińskich nie znalazły kompromisowego rozwiązania. Episkopat polski stał po stronie polskich ziemian i chciał przekonać nuncjusza o niesłuszności reformy wyborczej. Szeptycki, opowiadający się po stronie dyskryminowanych mieszkańców ukraińskiej wsi, dowodził, że projektowane prawo wyborcze będzie sprzyjać złagodzeniu stosunków między Polakami i Ukraińcami. Innym przykładem swoistych tarć była prośba metropolity Szeptyckiego o wystosowanie wspólnego apelu podczas II wojny światowej w intencji pokoju i powstrzymania walk polsko-ukraińskich, jednak łaciński episkopat odrzucił tę propozycję, obwiniając jednocześnie wyłącznie stronę ukraińską. Tenże przykład pokazuje w pewien sposób etos rzymskokatolickiego duchowieństwa wyższego w czasie II wojny światowej. Kolejny przykład rozbieżnej wizji rzeczywistości stanowi kwestia żydowska. Postawa Szeptyckiego – mówienie o tragedii Żydów – jest tym bardziej wzorcowa, gdy przeciwstawi się ją polskim wyższym duchownym, którzy – według dr Aliny Całej – zachowywali się diametralnie inaczej: „Zastanawiające jest jednak to, że żaden z tajnych dokumentów wysyłanych przez polskich hierarchów do Watykanu lub do rządu londyńskiego, nie zawierał najmniejszej wzmianki o zagładzie Żydów”.[68] Szeptycki protestował również przeciwko burzeniu świątyń prawosławnych w 1938 roku. Pisał m.in.: „Wstrząsające wydarzenia ostatnich miesięcy na Chełmszczyźnie zmuszają mnie do tego, aby publicznie stanąć w obronie naszych prze­śladowanych braci, prawosławnych chrześcijan Wołynia, Chełmszczy­zny, Podlasia i Polesia (…) Komu należy przypisać owe ruiny materialne i moralne? Któż ośmielił się w państwie katolickim zadać Kościołowi powszechnemu taki straszny cios na oczach Nuncjusza, przedstawiciela Stolicy Apo­stolskiej, oraz tak licznych biskupów katolickich? Któż ośmielił się na przekór interesom państwa dokonać takiego bezprzykładnego dzieła, depcząc tradycje Marszałka Józefa Piłsudskiego?”[69] Polski Episkopat tymczasem nie zajął jednoznacznego stanowiska, choćby prymas Hlond, który interweniował dyskretnie jedynie podczas prywatnej rozmowy.[70] O znaczeniu protestu Szeptyckiego może świadczyć fakt konfiskaty i zakaz rozpowszechniania w II RP jego listu pasterskiego. Należy zauważyć, iż działania prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego w bliższych nam czasach, powodujące wstrzymywanie kilkakrotnie procesu beatyfikacyjnego metropolity Szeptyckiego, w świetle faktów z życia i działalności metropolity wydają się co najmniej niezrozumiałe. Jest też mało prawdopodobne, aby decydujący wpływ na decyzję Wyszyńskiego miały władze byłego ZSRR, tak jak to próbuje zasugerować ks. dr Stefan Batruch w filmie pt. „Niewygodny”. Oczywiście nie można wykluczyć w 100 % wpływu reżimu komunistycznego, ale bardziej prawdopodobne jest to, że kardynał Wyszyński protestował przeciwko beatyfikacji w obronie polskiej racji stanu na Ukrainie Zachodniej (Galicji Wschodniej), którą to rację metropolita Szeptycki w znaczący sposób osłabił. Wydaje się, że protest można raczej interpretować jako przejaw nieautentycznego patriotyzmu. Trzeba jednak pamiętać, że taką decyzję prymasa można usprawiedliwić, miedzy innymi wydarzeniami mordowania ludności polskiej na Wołyniu. To było zaledwie kilkanaście lat po tragedii, więc emocje mogły bardzo silnie oddziaływać. Niemniej tendencyjny autor mógłby sformułować tezę, że ten wielki prymas niejako wpisał się w grono osób, które nie respektują prawa naturalnego narodu ukraińskiego do swej państwowości w pierwszej połowie XX wieku.[71] ***** Wygodniej jest autorytatywnie stwierdzić, co jest czarne, a co białe, niż próbować wyjaśnić skomplikowaną sytuację danego człowieka, kościoła bądź kraju. Łatwo jest osądzać drugą stronę, bez odniesienia do historii własnego narodu czy kościoła. Tak często czynią osoby, które stygmatyzują Szeptyckiego jako kolaboranta Niemiec lub nacjonalistę, bez odniesienia się do kontekstu skomplikowanej sytuacji Ukrainy, która rzadko mogła rozwijać się w pokoju. Tak też postępuje osoba, oskarżając biskupów greckokatolickich o nacjonalizm w sytuacji, gdy ci wypowiadają się w kwestii państwa bądź narodu, a milcząc w obliczu wypowiedzi rzymskokatolickich biskupów gloryfikujących współpracę , np. z Napoleonem. Z takiej postawy można jasno wnioskować, że działania niepodległościowe Ukraińców i wspierających ich biskupów grekokatolickich to przejaw nacjonalizmu, natomiast łacińscy biskupi wspierający Polaków w walce o niepodległość to przejaw patriotyzmu. Przywołanie postaci jednego z największych autorytetów Polaków – prymasa Stefana Wyszyńskiego nie służy pomniejszeniu jego osoby, ale ma pokazać, że w życiu każdego człowieka są chwile, gdy ten podejmuje błędne decyzje – czy z braku informacji, czy pod wpływem osób trzecich. Tak było niejednokrotnie w życiu Szeptyckiego i Wyszyńskiego. Prawdopodobnie z powodu braku rzetelnych informacji pierwszego hierarchę zmanipulowali między innymi sowieccy agenci, a drugiego – polskie środowiska nacjonalistyczne. To jednak nie przekreśla ich dorobku na rzecz Kościoła katolickiego, a także narodów: ukraińskiego i polskiego. Nie zmienia też faktu, że oba narody powinny zaakceptować prawdę, że autorytetem moralnym i kandydatem na ołtarze dla Polaków jest prymas Stefan Wyszyński, a dla Ukraińców metropolita Andrzej Szeptycki. Ireneusz Bogusław Kondrów” —— [1] andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=74&Itemid=35, dostęp: 10.11.2010 r., godzina 23:22. [2] Wywiad z bpem Michałem (Hrynczyszynem), źródło: cerkiew.net.pl/Wiadomosci/wiadomoscjedna.php?polaczenie=wiad_1205606857 dostęp: 27.11.2010, godzina: 21: 22. [3] Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie, fond 358, op. 1, spr. 122, k. 184-185; cytat za: O. Hajowa, Nauka Społeczna Metropolity Andrzeja Szeptyckiego w świetle materiałów archiwalnych, w: Polska-Ukraina 1000 lat sąsiedztwa, T. 4, pod redakcją S. Stępnia, Przemyśl 1998, s. 273. Są jednak autorzy, którzy twierdzą, że powołanie do bazylianów związane jest z osiągnięciem ukraińskiej świadomości narodowej, Por. C. Baran, Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, M[nxen 1947, s. 13. [4] V. Ul/]novs/kyj, Cerkva v ukrans/kij derwavi 1917-1920 rr. (doba Het/manatu Pavla Skoropads/koho), Kyv «Lybid/» 1997, s. 210. [5] J. Pietrzak, Dyskusja nad referatem H.E. Wyczawskiego, w: Kościół w II Rzeczpospolitej, praca zbiorowa po redakcją Z. Zielińskiego i S. Wilka, Lublin 1981, s. 229. [6] L. Cehel/s/kyj, Mytropolyt Andrij ”eptyc/kyj, L/viv 1995, s. 70-71. [7] Доклад Святейшего Патриарха Кирилла на Архиерейском cовещании 2 февраля 2010 года, patriarchia.ru/db/text/1061651.html, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 22:29 [8] P. Wołowski, Patriarcha Cyryl na Ukrainie – duchowość w służbie polityki, dostęp: 18:24, 10.11.2010; Zobacz także: A. Grajewski, Nowy patriarcha, stare problemy, ekumenizm.wiara.pl/doc/478708.Nowy-patriarcha-stare-problemy/2, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 21:01. [9] Kompendium Katolickiej Nauki Społecznej, Kielce 2005, s. 258. [10] Dr Kozłowski podczas dyskusji „Sprawiedliwi i pominięci. Bracia Klemens i Andrzej Szeptyccy” w dniu 09.11.2010 roku w Warszawie, twierdził, że bracia Szeptyccy byli Polakami. [11] List pasterski biskupa Andrzeja Szeptyckiego do duchowieństwa Nasz Program , 2 sierpnia 1899 roku, w: M. H. Szeptycka i M. Skórka, Metropolita Andrzej Szeptycki, Kraków 2000, s. 26. [12] Sz. Redlich, Moralność i rzeczywistość: Metropolita Andriej Szeptycki i Żydzi w czasach Holokaustu i II wojny światowej, w: Zagłada Żydów. Studia i materiały, nr 4, Warszawa 2008, s. 243. [13] H. Meriam-Luwnyc/kyj, Dvanadc]t/ lystiv o. Andre] ”eptyc/koho do materi, L/viv 1994, s. 60. [14] „Chwila”, 31 lipca 1935; „Diło”, 1 sierpnia 1935, przypis za: Sz. Redlich, Moralność…, s. 243. [15] J. J. Bussgang, Ponowna ocena Metropolity Szeptyckiego, Warszawa 2009, s. 21; Sz. Redlich, Moralność…, s. 243-244. [16] T. M. Sztankowa, Dokumenty archiwum historycznego we Lwowie odnoszące się do kontaktów metropolity Szeptyckiego z Żydami, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, pod red. A. Zięby, Kraków 1994, s. 232. [17] J. J. Bussgang, Ponowna ocena Metropolity Szeptyckiego, s. 21. [19] Sz. Redlich, Moralność…, s. 243-244. [20] Film dokumentalny pt.: Metropolita Szeptycki, scenariusz i reżyseria M. Jasiński, Produkcja Cross Film i TVP S.A. Oddział we Wrocławiu dla Programu 1 TVP S.A. 1997, wydany na płycie DVD w 2009 roku przez Fundację im. Metropolity Andrzeja Szeptyckiego ITAJ, http://www.fundacja25.pl. [21] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki na ziemiach polskich w latach okupacji hitlerowskiej, Warszawa 1983, s. 18. [22] Sz. Redlich, Moralność…, s. 250. [23] D. Kaxne, Qodennyk L/vivs/koho Hetto – Spohady Rabyna Davyda Kaxne, Kyv 2003, s. 164. [24] Były ustanowione specjalne trasy dla ucieczki, którymi tajnie byli przeprowadzani Żydzi na Karpacką Ukrainę. Grupy Żydów, przeważnie mężczyzn, którzy nie mogli schronić się w żeńskich zakonach, ukraińscy zakonnicy przenosili z jednego zakonu do drugiego. Następnie szli przez góry tajnymi szlakami i kontaktowali się z przedstawicielami żydowskiego podziemia. Według relacji Kahane, do lata 1944 roku na Zakarpaciu nie było masowych mordów na Żydach, dlatego też w latach 1942-43 r. ta kraina uważana była za bezpieczną. Inny szlak prowadził do Rumunii. [25] Piotr Mirczuk uważa, że uratowano tysiące (Sh. Redlich, Sheptyts’kyi and the Jews…, s. 147, przyp. 10); kilkaset znajdujemy w: W. Dushnyck, Soviet Attack on Judaism // Ukrainians and Jews: A Symposium…, s. 158, i w: H. Lywnyc/kyj, Ukrans/ka Cerkva…,s. 688., cyt. za: .Krav;uk, Xrysty]ns/ka social/na etyka pid ;as nimec/ko okupaci Haly;yny, 1941-1944> Mytropolyt Andrej (”eptyc/kyj) pro solidarnist/, opir vladi ta zaxyst sv]tosti wytt], s. 268; N. Dianova, Cerkovno-relihijna di]l/nist/ mytropolyta Andre] ”eptyc/koho, s. 49. [26] jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/vatrep.html; http://www.jcrelations.net/en/?id=970, data dostępu: 15 sierpnia 2005, n. 24; przypis za: J. J. Bussgang, Ponowna ocena…, s. 32. [27] Ukraiński Schindler, Tygodnik „Wprost”, Nr 1192 (09 października 2005), ofiaromwojny.republika.pl/teksty/0358.htm, dostęp: 30.11.2010 roku, godzina 21:16. [28] Ю. Корогодський, Єврейські діти митрополита Андрея Шептицького, istpravda.com.ua/articles/2010/11/26/6501/, dostęp: 30.11.2010 roku, godzina: 21:47. [29] Wikileaks: Szantaż Rosji ws. Wielkiego Głodu – Росія шантажувала інші країни щодо Голодомору, grekokatolicy.pl/aktualnosci/wikileaks-szantaz-rosji-ws.-wielkiego-glodu.html, dostęp: 01.12.2010 roku, godzina: 07:48. [30] R. Torzecki, Kwestia Ukraińska w Polsce w latach 1923-1929, Kraków 1989, s. 103. [31] R. Torzecki, Kwestia Ukraińska…, s. 103. [32] M. O. Pryshlak, Szeptycki a porozumienie polsko-ukraińskie: kilka uwag, w: SU:ASNIST?, Zeszyt w języku polskim, Nr 1-2, lato 1985 – Monachium, s. 47. [33] Należy zaznaczyć, że ks. Kubasik – podobnie jak ks. T. Isakowicz-Zaleski – reprezentuje prawie te same poglądy, co abp Twardowski w czasie II wojny światowej. W jego publikacji można spotkać się z rehabilitacją poglądów skrajnie nacjonalistycznego ugrupowania (np. endeków), którzy obarczali winą za wszelkie zło wyłącznie stronę ukraińską. A. Kubasik, Arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego wizja ukraińskiego narodu, państwa i cerkwi, Lwów – Kraków 1999, s. 160-161. [34] A. ”eptyc/kyj, :ernetka lyst mytr. Andre] ”eptyc/koho do rymo-katolyc/koho arxi=pyskopa Boleslava Tvardovs/koho pro akty teroru pol/s/kyx pidpil/nyx orhanizacij proty ukranciv – 13 veresn] 1943, v> tom II, knypa 2, s. 1001 [35] I. Kondrów, Metropolita Andrzej Szeptycki – II wojna światowa i Polacy, grekokatolicy.pl/aktualnosci/Metropolita-Andrzej-Szeptycki-II-wojna-wiatowa-i-Polacy.html, dostęp: 10.11.2010 roku, godzina: 23:16,. [36] Central/nyj derwavnyj ar xiv vyqyx orhaniv vlady Ukrany, F. 3833, op.1, spr. 15, ark. 11 Mytropolyt Andrej “”eptyc/kyj, Odesa-L/viv 2007, s. 55. [37] „Prawda” z VIII-IX 1943, s. 22-24. [38] G. Minois, Kościół i wojna, Od czasów Biblii do ery atomowej, Warszawa 1998, s. 428. [39] G. Minois, Kościół i wojna, s. 429. [40] G. Minois, Kościół i wojna, s. 430-431. [41] T. Rowiński, Papież i wojna, tygodnik Idziemy, 18 stycznia 2009, za: adonai.pl/jp2/?id=71, dostęp: 20:06, 09.11.2010. [42] A. ”eptyc/kyj, Zvernenn] do narodu z pryvodu vbyvstva c.-k. Namisnyka A. Potoc/koho, v> tom II, knypa 2, s. 583. [43]NURT, Południowo-Wschodnia Agencja Prasowa, Lwów, 12 sierpnia 1939, rok II, nr 32, s. 1129. [44] M. Nowak. Między Hitlerem a Stalinem. Metropolita Andrzej Szeptycki wobec systemów totalitarnych w latach 1939-1944, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, Materiały z sesji naukowej pod redakcją T. Stegnera, Gdańsk 1995, s. 79. [45] J. Hałuszka, Moralność społeczna w listach Metropolity Andrzeja Szeptyckiego, Praca magisterska pisana na seminarium z teologii moralnej pod kierunkiem Ks. adi. dra Sławomira Nowosada, Lublin 2001, s. 39. [46] A. ”eptyc/kyj, 1941 r., lypn] 1, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho z nahody proholo’enn] Ukrans/ko Derwavy., v> Cerkva i Suspil/ne Pytann], tom II, knyha 1 , s. 517. [47] A. ”eptyc/kyj, 1941 r., lypn] 1, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho z nahody proholo’enn] Ukrans/ko Derwavy., v> Cerkva i Suspil/ne Pytann], tom II, knyha 1, s. 517. [48] Vyzna;ni postati Ukrans/ko Cerkvy> Mytropolyt Andrej „eptyc/kyj i Patriarx Josyf Slipyj, redaktor A. Lencyk Pavli;ko, L/viv 2004, s.88-89. [49] Zarys dziejów Kościoła katolickiego w Polsce, praca zbiorowa: J. Kłoczowski, L. Müllerowa, J. Skarbek, Kraków 1986, s. 204. [50] CZTERY POLSKIE DROGI DO WOLNOŚCI Wypowiedź w audycji „Kościół Warszawski – mówią: Prymas i biskupi” w Radiu „Plus-Józef” Warszawa, 1 kwietnia 2001 r., w: spp.episkopat.pl/kazania/010401.htm, dostęp: 12.07.2010, godzina: 20:36. [51] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 373-374. [52] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 115. [53] M. Barcikowski, Religijność warszawiaków podczas okupacji, w: um.warszawa.pl/v_syrenka/ratusz/straty_warszawy/310_323_straty_warszawy.pdf , dostęp: 10.07.2010, godzina: 13:44. [54] Z. Fijałkowski, Kościół katolicki…, s. 36-361. [55] J. Borkowicz, Kompas dla Chorwatów, w: MIESIĘCZNIK „WIĘŹ” Numer: 11 (481)/1998 listopad, wiez.com.pl/index.php?s=miesiecznik_opis&id=110&t=4417, dostęp: 10.07.2010 roku, godzina: 13:31. [56] L. Babenko, :omu Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj stav ob’=ktom rad]ns/kyx specsluwb, v> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007,, s. 11. [57]A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu, v> Cerkva i Suspilne Pytann], tom II, Knyha 1 Pastyrs/ke v;enn] ta di]lnist/, Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj> Dokumenty i Materialy 1899-1944, Holovnyj redaktor> A. Krav;uk, L/viv 1998, s. 486-487.)< Zasady ich panowania (działania) to kłamstwo, przemoc, terror, gnębienie ubogich, demoralizacja dzieci, poniżenie kobiety, niszczenie rodziny, zniszczenie chłopów i doprowadzenie do skrajnej nędzy całego narodu. Metropolita stwierdza, że bolszewicy pośród morza kłamstwa w jednym są szczerzy: „kiedy demonstrują nienawiść przeciw Bogu, przeciwko objawionej religii i kiedy chwalą się, że do kilku lat nie będzie ani jednej cerkwi w całej sowieckiej Rosji i zniewolonej radzieckiej Ukrainie” (A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu, s. 487.).; Reżim sowiecki podczas prześladowania chrześcijaństwa dopuścił się morderstwa wielu dziesiątków tysięcy osób, między innymi zabito wielu biskupów i księży, a wszystkie te zbrodnie popełniono w imię swobody sumienia i tolerancji dla religijnych przekonań. Por. A. ”eptyc/kyj, 1936 r., serpen] 2, L/viv. – Pastyrs/ke poslann] mytr. Andre] ”eptyc/koho Ostoroha pered zahorozo[ komunizmu,s. 488. (nr. 7) Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007, s. 45. [60] Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u dokumentax rad]ns/kyx orhaniv derwavno bezpekty (1039-1944. Rr.), Kyv 2005, s. 43. [61] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svoгo arxy=rejs/koho sluwinn], v> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj, Cerkovno-relihijna ta hromads/ko-polity;na di]l/nist/, Odesa-L/viv 2007, s. 26. [62] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svoгo arxy=rejs/koho sluwinn], s. 26. [63] N. Dianova, Cerkovno-relihijna di]l/nist/ mytropolyta Andre] ”eptyc/koho, s. 50. [64] Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u dokumentax rad]ns/kyx orhaniv derwavno bezpekty (1039-1944. Rr.), Kyv 2005, s. 365-366. [65] S. Hurkina, Naperedodni vi;nosty> Mytropolyt Andrej ”eptyc/kyj u ostatni try mis]ci Svono arxy=rejs/koho sluwinn], 2007, s. 28. [66] J. P. Hlimka, Metropolita Szeptycki wobec zagadnień reformy wyborczej, 1905-1914, w: Metropolita Andrzej Szeptycki, Studia i materiały, pod red. A. Zięby, Kraków 1994, s. 145-146; Dzięki nowemu prawu wyborczemu z stycznia 1907 r., już w maju 1907 r. posłów z Galicji Wschodniej reprezentowało: 27 Ukraińców i 5 Moskofilów. Por. S. Baran, Mytropolyt…, s. 83. [67]Kost’ Łewyćkyj, Istoria politycznoji dumky hałyćkych ukrajinciw 1848-1914, Lwiw 1926/1927, s. 414, przypis za: Por. J. P. Hlimka, Metropolita Szeptycki wobec zagadnień reformy wyborczej, 1905-1914, s. 146. [68] A. Cała, „Sprawiedliwi między narodami świata” – gorycz ich wyborów, s.2, w: jewishinstitute.org.pl/pliki/edukacja/5/60.pdf, dostęp: 12.07.2010 roku, godzina: 21:09. [69] andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=113&Itemid=70, dostęp: 23:05, 09.11.2010. [70] K. Górski, Dyskusja nad referatem H.E. Wyczawskiego, w: Kościół w II Rzeczpospolitej, praca zbiorowa po redakcją Z. Zielińskiego i S. Wilka, Lublin 1981, s. 228. [71] Cz. Strzeszewski, Katolicka Nauka Społeczna, Lublin 1994, s. 63. Źródło: http://andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=13
  34. Piotrx said

    W kwestii anty-bohatera Szeptyckiego

    Referat Ks. Józefa Mareckiego pt. Kościół katolicki wobec ludobójstwa na wschodnich kresach II Rzeczypospolitej. Zarys problematyki (wybrane fragmenty), Tarnów 21 października 2008

    http://www.polskiekresy.pl/index.html?act=nowoscifulldb&id=74

    /fragmenty/

    W pierwszym okresie wojny (pierwsza okupacja rosyjska od IX 1939 do VI 1941) /raczej sowiecka- Piotrx/ dla abpa B. Twardowskiego – zdaje się – problem eksterminacji Polaków raczej nie istniał. Zapewne do jego uszu dochodziły głosy o mordach jego wiernych, z których pierwsze miały miejsce już we wrześniu 1939 roku, ale nie ma dowodów, (źródeł pisanych i innych informacji) świadczących o interwencjach abpa B. Twardowskiego w tych kwestiach. Może jedynie dziwić fakt pewnego dobrego samopoczucia metropolity, co do losów Kościoła rzymskokatolickiego na terenie archidiecezji. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment wspomnień Karoliny Lanckorońskiej o jej spotkaniu z abpem B. Twardowskim w 1940 roku: „[…] Niech pani powie Ojcu św[iętemu], że nam jest bardzo dobrze. Niech pani mu powie, że kler cały, dosłownie cały, bo bardzo nieliczne słabe jednostki odpadły w pierwszej chwili – ich ucieczka była dla nas raczej pomocą – ze kler cały trzyma się doskonale. Że udało się dość licznym księżom pojechać w głąb Rosji z zesłańcami […] Tylko niech pani nie zapomni mu mówić, jak bardzo wszystko jest dobrze”. [Aleksander Szycht: Wydaje mi się, że te usilne podkreślenia jak bardzo wszystko jest dobrze mogły być właśnie zakamuflowanym wołaniem o pomoc].

    Na przełomie 1943 i 1944 roku abp B. Twardowski, zapewne zniechęcony stosunkami z metropolitą A. Szeptyckim a równocześnie przerażony ogromem zbrodni, zwrócił się do abpa A. S. Sapiehy z prośbą o interwencję u generalnego gubernatora Hansa Franka w obronie Polaków na terenie metropolii lwowskiej. W dniu 27 marca 1944 roku abp A. S. Sapieha w imieniu łacińskiego metropolity lwowskiego złożył na ręce generalnego gubernatora wykaz 24 kapłanów łacińskich zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich, wykaz 70 parafii obrządku łacińskiego opuszczonych przez duchownych wskutek działań tychże nacjonalistów oraz informacje o masowych mordach w 30 miejscowościach.

    Widząc zapewne bezsens zabiegów u abpa A. Szeptyckiego lwowski metropolita łaciński przygotował i opublikował wiosna 1944 roku okólnik, który regulował tryb postępowania duchownych łacińskich w sytuacjach zagrażających ich życiu. W bardzo przemyślany sposób, stanowczo i rozważnie, polecał w chwili zagrożenia życia opuścić parafię, a jeśliby nieobecność przedłużała się polecał zabezpieczyć lub spożyć Najświętszy Sakrament. Ponadto polecił zabezpieczyć paramenty liturgiczne, archiwum parafialne i sprzęt kościelny. O fakcie opuszczenia parafii proboszcz był zobowiązany powiadomić urząd dziekański jak i kurię metropolitalna we Lwowie. […]

    Zachowanie abpa B. Twardowskiego diametralnie zmieniło się po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w czerwcu 1941 roku. Gdy nasiliły się napady ukraińskie na Polaków abp Twardowski poprosił o spotkanie z metropolitą Szeptyckim. W trakcie spotkania łaciński hierarcha zabiegał u Szeptyckiego o interwencję w sprawie mordu Polaków dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów.

    Jest charakterystycznym, że metropolita Szeptycki stwierdził, iż jest bezradnym, gdyż mordów dokonują Ukraińcy, którzy są mu nieposłuszni jako zwierzchnikowi kościelnemu.

    Do kolejnych kontaktów abpa Twardowskiego i władyki A. Szeptyckiego, tym razem już tylko listownych, doszło w połowie 1943 roku. W liście, datowanym na 30 lipiec t.r. abp Twardowski kolejny raz zwracał uwagę na rzezie polskiej ludności. Prosił o pomoc i wpływ na wiernych Kościoła greckokatolickiego by wstrzymali się od mordów Polaków. Łaciński metropolita pisał dobitnie, że „z rozlicznych parafij mojej archidiecezji dochodzą do mnie niepokojące wieści o szerzeniu sie wśród ukraińskiej ludności wrogich wobec Polaków nastrojów. Gdzieniegdzie głosi się już otwarcie hasła wyniszczenia polskiego żywiołu zamieszkującego te ziemię, co gorsze w niektórych miejscowościach wydarzyły się nawet krwawe mordy o charakterze wyraźnie politycznym […]”.

    […] Abp A. Szeptycki odpowiedział w bardzo charakterystyczny sposób. Po przeszło dwóch tygodniach od otrzymania listu przesłał na adres abpa Twardowskiego dwa sygnowane przez siebie listy pasterskie w języku ukraińskim. Były to „Ne ubyjaj” z 21 listopada 1942 roku oraz „Pysma-posłanija mytropołyta Andreja Szeptyćkoho…” z 10 sierpnia 1943 roku. Wraz z powyższymi tekstami przesłał list, w którym domagał się od polskich hierarchów podobnych dokumentów, których treść miała przestrzegać przed nienawiścią względem ludności ukraińskiej. Ponadto zażądał, aby wspomniane jego listy pasterskie przełożyć na język polski i zamieścić w „Gazecie Lwowskiej”.

    Korespondencja ta pozostała bez odpowiedzi ze strony abpa B. Twardowskiego.

    (a wiec o to chodziło w tym braku odpowiedzi B.Twardowskiego, trudno odpowiadać tak nieszczeremu człowiekowi który potem jeszcze odwracał „kota ogonem” i twierdzil ze to Polacy masowo mordują Ukraińców -Piotrx)

    W dniu 13 września 1943 roku metropolita A. Szeptycki na ręce abpa B. Twardowskiego skierował list, w którym oskarżył Polaków (katolików obrz. łacińskiego) o zamiar popełnienia szeregu morderstw z polecenia podziemnych organizacji mających swa siedzibę w Warszawie. Informował o kilkuset zamordowanych przez Polaków Ukraińcach na terenie Podlasia i Chełmszczyzny. Pisał: „Dopełniając mój list z dnia 18 sierpnia pozwalam sobie zwrócić uwagę na cały szereg politycznych morderstw, przez opinie publiczną, a nie bez przyczyn, przypisywanych polskim podpolnym [podziemnym] organizacjom. W Chełmszczyźnie i na Podlasiu takich morderstw politycznych rachują już ponad 500, a ofiarami ich zawsze byli Ukraińcy [sic!], którzy odznaczali się trochę patriotyzmem, albo praca dla swego narodu”.

    W liście powoływał się abp Szeptycki na świadectwo „wiarygodnego człowieka”, który informował go o wskazówkach, jakie udzielali przywódcy podziemnych organizacji z Warszawy odnośnie wykonywania wyroków śmierci na Ukraińcach. Jeszcze w końcowym fragmencie powoływał się na liczne i głośne zbrodnie. Niestety, treść listu, z perspektywy historycznej, wydaje się być nieco cyniczna.

    W dniu 15 października 1943 roku abp B. Twardowski skierował do rusińskiego władyki list, w którym odniósł się do wcześniejszej korespondencji i zarzutów kierowanych przez niego wobec łacinników i Polaków. Wyjaśnił nieprawdziwość zarzutów stawianych przez władykę i podkreślił, że właśnie odnośnie mordów było i jest odwrotnie. Poparł to listą kapłanów z archidiecezji lwowskiej zamordowanych oraz wypędzonych z parafii. Udowadniał, opierając się na ustaleniach władz niemieckich (a więc wrogich Polakom), że mordów dokonali na Polakach Ukraińcy).

    Odpowiedź ze strony abpa A. Szeptyckiego nadeszła miesiąc później. W dniu 15 listopada 1943 roku władyka wystosował do metropolity łacińskiego list, w którym m. in. podkreślił, że mordy dokonywane na Polakach poprzedziły liczne zabójstwa niewinnych Ukraińców na Wołyniu, Lubelszczyźnie, Chełmszczyźnie i w okolicach Leżajska. Znaczną część listu obejmowała oskarżenia Polaków o eksterminację Ukraińców a winę za mordy łacinników obarczał radzieckich partyzantów, bandy żydowskie, dezerterów, rabusiów i agitatorów rewolucyjnych z polskich organizacji z Warszawy. Według Szeptyckiego zabójstwa duchownych łacińskich miały jedynie charakter rabunkowy. Ubolewał też nad cierpieniami Ukraińców.

    […]Ostatnim, w tej niezwykłej korespondencji metropolitów, był list z dnia 8 marca 1944 roku, sporządzony przez abpa B. Twardowskiego. Metropolita ograniczył się do sporządzenia katalogu ofiar z grona łacińskich duchownych i wiernych swej diecezji, wykazu opuszczonych parafii oraz prośby, by w przypadku świątyń opuszczonych i zdewastowanych, gdy nie ma przy nich kapłanów łacińskich duchowni uniccy spożyli Najświętszy Sakrament. Słusznie zaważył ks. J. Wołczański, że metropolita łaciński w walce z władyką skapitulował. Nie można się dziwić – miał wówczas 80 lat lat; w 8 miesięcy później zmarł.

  35. O źródle powyższych cytatów

    Należy dodać, że Fundację im. Andrzeja Szeptyckiego i stronę andrej.pl prowadzi

    Ireneusz Bogusław Kondrów – ksiądz Kościoła Greckokatolickiego w Polsce.

    Wydaje on także pismo „Grekokaktolicy.pl” i prowadzi stronę http://grekokatolicy.pl/ , na której można znaleźć wiele ciekawych informacji („Baza wiedzy”).

    Po ostatnich wyborach w Polsce władze Kościoła Greckokatolickiego cofnęły zgodę na rozpowszechnianie czasopisma „Grekokatolicy.pl” na terenie eparchii wrocławsko-gdańskiej.

    W związku z tym ks. Kondrów zwrócił publicznie uwagę swojemu biskupowi, Włodzimierzowi R. Juszczakowi OSBM, że „Fundacja im. Metropolity Andrzeja Szeptyckiego ITAJ, w ramach której prowadzę portal oraz czasopismo „Grekokatolicy.pl” została powołana za błogosławieństwem metropolity Jana Martyniaka (L.dz. 589/XI/07).”

    I zapytywał: „jak mam rozumieć słowa Ekscelencji mówiące o moim bezpośrednim zaangażowaniu w czasie ostatnich wyborów? Nie administruję parafią, gdzie były odczytywane listy Związku Ukraińców w Polsce wspierające pana Sycza lub gdzie organizowano polityczno – wyborcze wyjazdy autokarowe do okręgu wyborczego nr 34; nie organizowałem nabożeństw z aktywnym udziałem polityków; nie reklamowałem żadnej opcji politycznej na moim portalu. (…) Jedynym wątkiem, który mógłby posłużyć oponentom zarzucającym mi rzekome bezpośrednie zaangażowanie wyborcze, mogą być moje artykuły dotyczące jednego z polityków. Pisałem o Mironie Syczu, gdyż w poprzedniej kadencji to on był jedynym greckokatolickim posłem w Sejmie. Dlatego przypomniałem tuż przed wyborami, jak owa kadencja posła po części wyglądała.”

    Zob.: LIST OTWARTY: Do J. E. Ks. bp W. Juszczaka w sprawie powstrzymania kolportażu czasopisma „Grekokatolicy.pl”.
    http://www.iukraina.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=524 (20.12.2011)

    W Wikipedii czytamy, że Miron Sycz, ukr. Мирон Сич, Myron Sycz (ur. 3 stycznia 1960 w Ostrym Bardzie), to „polski polityk ukraińskiego pochodzenia, działacz Związku Ukraińców w Polsce, nauczyciel, samorządowiec, poseł na Sejm VI i VII kadencji.” A jednocześnie „syn Ołeksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 oraz strzelca w kureniu „Mesnyky” Ukraińskiej Powstańczej Armii, skazanego w 1947 przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności.”

    Miron Sycz „Był członkiem PZPR, z której wystąpił przed 1989. Po 1990 działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, Unii Wolności i Partii Demokratycznej. W wyborach parlamentarnych w 2001 był kandydatem UW do Sejmu, a w wyborach w 2005 kandydatem PD do Senatu. Od 2006 pozostaje związany z Platformą Obywatelską. W wyborach parlamentarnych w 2007 z listy PO uzyskał mandat poselski (…) W Sejmie objął funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, grup parlamentarnych polsko-ukraińskiej i polsko-rosyjskiej oraz delegacji Sejmu do Zgromadzenia Poselskiego Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy. Należy również do Stowarzyszenia Ordynacka. (…) W wyborach w 2011 z powodzeniem ubiegał się o reelekcję, dostał 8884 głosy. W VII kadencji Sejmu objął funkcję przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.”

    * * *

    Wydaje się coraz bardziej oczywiste, że my, Polacy, musimy odrzucić jątrzącą antyukraińską (i antyrosyjską) propagandę i szukać porozumienia z grekokatolikami i prawosławnymi pragnącymi tego samego, co my: zjednoczenia Słowian-chrześcijan dla ratowania wiary chrześcijańskiej oraz słowiańskich narodów i państwowości.

  36. Inkwizytor said

    Tak jest panie JO, Szeptyckii to wróg Polski i Polaków, do końca życia pisał „polacy” z małej litery, żmija zakłamana, gadzina podła

  37. Inkwizytor said

    Re:31

    Odrzucimy antyu-kraińską propagande jak chachły wybiora spośród siebie 200 000 kobiet i dzieci i zarabia je siekierami tak jak polskie dzieci i kobiety, wtedy porozmawiamy

  38. Re 34 Inkwizytor

    Myślę, że ks. Kondrów, który występując z pozycji PROPOLSKICH wdał się w przedwyborczą krytykę posła Mirona Sycza, zasługuje na bardziej uczciwe (i mądre) skomentowanie swych wysiłków przekazania nam prawdy o metropolicie Andrzeju Szeptyckim, aniżeli Pan to robi.

  39. Inkwizytor said

    Re: 38

    Szeptycki nie zrobił nic aby powstrzymac grekokatolickich u-kraińców w tym banderowców przed mordowaniem Polaków. Udawał, ze o niczym nie wie. Szeptycki ma polską krew na rękach i tego nic nie zmieni, taka jest prawda a pan pewnie zna treść listów miedzy nim a arcybiskupem Bolesławem Twardowskim, rzymsko-katolickim metropolitą lwowskim.

  40. Piotrx said

    Warto dodać że Szeptycki podobne krętactwa jak w korespondencji z arcybiskupem Twardowskim uprawiał wczesniej w swojej korepondencji z arcybiskupem Bilczewskim (obrzadku łacińskiego we Lwowie). A takze łgał o rzekomych smiertelnych ofiarach akcji pacyfikacyjnej z lat 1930.

    Florentyna Rzemieniuk
    „Duchowieństwo greckokatolickie a państwo polskie w świetle wydarzeń z 1930 r.”

    „Antypolska działalność propagandowa episkopatu ruskiego wobec Stolicy Apostolskiej miała na celu osłabienie więzi Polski z Watykanem i podważenie wiarygodności działań i intencji rządu polskiego wobec papieża. Nasilenie akcji propagandowej przypadło głównie na okres od końca października 1930 do końca 1931 r. Pod koniec października 1930 r. A. Szeptycki wysłał do Rzymu delegację, której celem było przedstawienie papieżowi rzekomych dowodów świadczących o gwałcie i terrorze władz polskich wobec Ukraińców podczas akcji pacyfikacyjnej.
    W memoriale podano m.in., że w czasie pacyfikacji było tysiące zabitych i rannych a wśród nich wielu duchownych unickich oraz kobiet i dzieci. Na dowód tego dołączono zdjęcia osób rzekomo pokaleczonych przez policję i wojsko polskie, np. połamane kończyny, kaleczone części ciała, pogniecione czaszki itd. W telegramie z dn. 3 listopada 1930 r. (…) Stanowisko Watykanu przez cały czas trwania kampanii propagandowej Ukraińców było bardzo powściągliwe. Oficjalnie Watykan nie wziął udziału w tej kampanii. W jego organie prasowym „L’Osserwatore Romano” nie ukazał się też ani jeden artykuł o akcji pacyfikacyjnej, ponieważ papież postanowił sprawdzić prawdziwość danych ukraińskich. Ostatecznie episkopat ruski został w opinii Watykanu skompromitowany.”

    Zresztą obie korespondencje zostaly wydane i kazdy może sam je przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie.

    „w ramach której prowadzę portal oraz czasopismo „Grekokatolicy.pl” została powołana za błogosławieństwem metropolity Jana Martyniaka”

    Rowniez w duchu roszczeniowym i wrogim Polsce wystepował nieraz obecny arcybiskup ukraiński J.Martyniuk . Uratowany przed wywózką w głąb ZSRR dzieki falszywej metryce wystawionej przez polską parafię rzymskokatolicką , repatriował się po II WS jako „Polak” do Polski , tutaj wykształcił i wykarmił i teraz z chyba „wdzięczności” wyglasza liczne pretensje pod adresem Polski i Polaków.

  41. Piotrx said

    Dla zainteresowanych warto przeczytać na temat Szeptyckiego książkę
    „Patriarcha Galicyjski” – Prof. Edward Prus

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_119.html

  42. Piotrx said

    „Sutanna umoczona we krwi”

    http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php
    /fragmenty/

    Metropolita greckokatolicki abp Andrzej Szeptycki, rola jaką odegrał w kształtowaniu stosunków polsko- ukraińskich.

    1. W podziemiach cerkwi greckokatolickiej p . w. Św. Jura we Lwowie będącej pod zarządem metropolity JE. abpa Andrzeja Szeptyckiego w 1939r. ujawniono m. in. nielegalne składowanie znacznej ilości broni i amunicji pochodzenia niemieckiego.

    2. Metropolita greckokatolicki we Lwowie ks. abp. Andrzej Szeptycki zajmował stanowisko inspirujące w zakamuflowanej formie antylechicką nienawiść. Po tragedii wrześniowej w 1939r. zalecał stawianie kurhanów (mogił) w każdej wsi wraz z przemówieniami i teatralnymi uroczystościami pogrzebowymi zmarłej Polski.

    3. W 1941r. w lipcu po napaści III Rzeszy na ZSRR stanął jako prezydent na czele powołanej przez OUN we Lwowie samozwańczej Ukraińskiej Rady Narodowej.

    4. „Hierarchowie greckokatolickiej cerkwi na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim aprobują działalność OUN – banderowców” witają „zwycięską armię niemiecką”. To samo czynią i kierownicy cerkwi prawosławnej na Wołyniu.

    5. Zarządził modły dziękczynne we wszystkich cerkwiach archidiecezji w niedzielę 6 lipca 1941r. za wyzwolenie Ukrainy i w intencji zwycięskiej hitlerowskiej armii. Gdy Niemcy zdobyli Kijów, wysłał nawet gratulacje dla Hitlera.

    6. Metropolita Szeptycki udzielał audiencji wysokim funkcjonariuszom hitlerowskim, SS i Abwery, delegacji specjalnego batalionu „Nachtigall”.

    7. Co do rozpętanego przez UPA ludobójstwa to postawa metropolity nie była jednoznaczna, metropolita morderstwa te potępił w połowie 1944r. a więc po wkroczeniu Armii Czerwonej.

    8. Uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć tysięcy Polaków i innych narodów.

    9. W przeddzień zajęcia Lwowa przez wojska radzieckie zwołuje sobór archidiecezjalny, na którym odczytuje wystąpienie potępiające banderowskie zbrodnie.

    10. W „Liście Pasterskim” metropolity z dnia 10 sierpnia 1945 roku – A. Szeptycki nie ustosunkowywał się do planowanych, doktrynalnych mordów masowych, które były dziełem OUN- UPA na Wołyniu. W czasie pisania listu nie potępiał tych mordów ani ich sprawców.

    Inicjatywa tej ohydnej akcji padła od kleru ukraińskiego, z krzyżem w ręku nawoływano do tych mordów, a duchowym inspiratorem był metropolita lwowski, Szeptycki Andrzej…

    11. Wg. ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego błędem było też udzielenie poparcia dla zbrodniczej Dywizji SS „Galizien”, która 23 kwietnia 1943r. świętowała swoje powstanie we Lwowskiej katedrze greckokatolickiej. Msze święte celebrował wówczas biskup Józef Slipyj (późniejszy kardynał), a kazanie głosił ks. Dr Wasyl Łaba, kanonik kapituły referend duszpasterstwa owej formacji (za zgodą metropolity) a dwunastu innych księży unickich zostało kapelanami esesmańskimi. Oddelegowano jako kapelana do zbrodniczego batalionu Abwery „Nachtigall” ks. Dr Iwana Hryniocha, proboszcza katedralnego i duszpasterza akademickiego, znanego ze swych racjonalistycznych poglądów. Przede wszystkim jednak prawdziwą tragedią było „kapłaństwo” w oddziałach UPA. Niektórych księży greckokatolickich, którzy nie tylko święcili narzędzia zbrodni i do mordów zachęcali, ale i mordami tymi wręcz kierowali (np. w Korosciatynie i Kutach).

    12. Metropolita wysłał list hołdowniczy do Stalina, w którym dziękował za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR.

    13. Przechowywał lidera OUN Andrija Melnyka w swoim pałacu świętojurskim, a następnie ułatwił ucieczkę ze Lwowa w stroju duchownego.

  43. Piotrx said

    “Sutanna umoczona we krwi” cd.

    http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php

    /Fragmenty/

    (…)

    Duchowieństwo prawosławne

    i rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków

    1. Metropolita prawosławny Polikarp [Sikorski (i.n)] w kazaniu zachęcał do rżnięcia Polaków (m. Łuck). Współpracownik nacjonalistów ukraińskich(m. Krzemieniec).

    2. Pop Petroszczuk (i.n) wygłosił kazanie(…) Lachiw i Żidiw wyryzaty (w czasie otwarcia cerkwi w Chorłupach 20 lipca 1942r.). Na każdą wyprawę przeciw Polakom, lub bolszewikom święciłem broń, noże, siekiery, widły, oraz udzielałem błogosławieństwa.

    3. „29 sierpnia 1943r. we wsi Szuń, gm. Bereżce, pow. Luboml, prawosławny duchowny Pokrowskyj (i.n) w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów, jako narzędzi mordów i rozdał je parafianom, aby mordowali „Lachów”.

    4. Ukraińskie wioski wrogo nastawione do ludności polskiej … wieś Bielicze, gm. Grzybowica, na czele której stał pop prawosławny Robotnicki (i.n), wieś Zabłoćce, gm. Grzybowica również na czele z popem Kwaśnyckim Teodorem.

    5. Na Lachów nasz pop Stepan (i.n) uroczyście poświęcił nam broń, tzn. karabiny, kulomioty, bagnety, oraz siekiery, widły i jakieś inne samoróbki wykonane chłopskim sposobem i pomysłem. W wielu wsiach popi święcili taką broń, a bywało że zachęcali do wybierania kąkolu z pszenicy „czyli do bicia Polaków na nic i nie kogo nie czekając”…

    6. Nie wykluczone, że część szkolenia bulbowscy podchorążowie odbywali w Monastyrze Poczajowskim, pisze o tym z resztą, podając jako pewnik „Samoistijna Ukrajina”. (lipiec -wrzesień 1994r.)

    7. Wieś Tylawka –„W 1943r. w cerkwi duchowny prawosławny Dubyćkyj (i.n) (drugi syn popa z Szumska)święcił noże i siekiery służące do mordowania Polaków).”

    8. Zalipie – „W naszej wsi proboszczem miejscowej cerkwi prawosławnej był Potockij (i.n), który podczas kazań podjudzał miejscowych Ukraińców do mordowania Polaków używając często przysłowia biblijnego o plewieniu pszenicy z kąkoli. Tym kąkolem byli Polacy. On też święcił członkom band UPA broń, karabiny, siekiery i noże.”

    9. Wg. Jurija Kurylczuka w jednej z miejscowości (Czortoryźk – obwód wołyński) księża prawosławni własnoręcznie stracili 17 Polaków.

    10. Wieś Huta Stepańska – „19 lipca 1943r. po napadzie i spaleniu większości siedzib, okoliczni duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, a potem Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego wybudowany w 1927r.

    Zabici z duchowieństwa prawosławnego i represjonowani

    1. Egzarcha Aleksiej Hromadskyj „Ołeksa” potępiał mordy i rzezie, zginął 8 maja 1943r. w zasadzce pod Smygą. Był archimandrytą Ławry Poczajowskiej autonomicznej cerkwi prawosławnej, metropolita wołyńsko- żytomierski). Zbrodni dokonała bojówka OUN.

    2. Duchowny prawosławny Hawryło Bogusławśkyj, odmówił święcenia noży do mordowania Polaków i nawoływał Ukraińców do opamiętania się. Wobec gróźb uciekł z rodziną.

    3. Zimno, pow. Włodzimierz Wołyński, zastrzelili i następnie powieszone zostały zwłoki na przydrożnym drzewie duchownego prawosławnego episkopa Emanujiła Tarnawśkiego, który odmówił dowodzenia bojówką.

    4. Kaszówka, pow. Kowel, zamordowano duchownego prawosławnego NN wraz z rodziną za odmowę święcenia noży.

    5. Pow. Dubno, pop Konoplanko (i.n) został zamordowany za karę, że odmówił święcenia broni i noży przed rzezią.

    6. W mieście Kowel, w lipcu 1943r. duchowny prawosławny Czerwynśkyj (i.n) nie przyjął do cerkwi wici chlebowych (…) i podczas niedzielnego nabożeństwa wystąpił przeciwko mordowaniu niewinnych ludzi. Został zastrzelony przez bojówkarzy SB, OUN i UPA kilka dni później.

    7. Zabito biskupa Manuiła (i.n) przez tenże OUN.

    8. Pop Fiodor Cichoćkyj w parafii Nowysłąw (Nowy Staw), gm. Dederkały, pow. Krzemieniec. W 1943 roku pobity ze skutkiem śmiertelnym (wraz z ojcem, również popem), gdyż obaj odmówili nabożeństwa podczas którego mieli święcić w cerkwi noże i topory przeznaczone do mordowania Polaków.

    9. Wieś Drańcza Polska „miejscowy duchowny prawosławny Fiłyb Boryćkyj został powieszony za sprzyjanie ludności polskiej.

    10. Boreml – „o zamierzonych napadach na Polaków uprzedzili następujący Ukraińcy: diakon Chomyćkyj(i.n), …

    11. „Zamieszkałyśmy u księdza prawosławnego, potocznie zwanego popem, nazwisko jego było Balicki (i.n), był to dobry człowiek nie lubiany przez ludność, gdyż nie odprawiał nabożeństw po ukraińsku, a pamiętający jeszcze carskie czasy”.

    12. Protorej prawosławny Fiodor Jurkewycz, sekretarz abpa Aleksieja Hromadskiego, parafia Krzemieniec zgnął w 1943r. z abp Hromadskim.

    13. Pop prawosławny NN, parafia Wielick – wieś, pow. Kowel, zamordowany ze swoją rodziną przez bojówkarzy OUN i UPA za to że nawoływał do zaprzestania i potępiał mordy.

    14. Pop prawosławny NN, parafia Baszuki, pow. Krzemieniec, zamordowany przez bojówkarzy UPA w maju 1943r. za nawoływanie do zaprzestania mordów.

    15. Pop prawosławny NN, parafia Pełcza, pow. Dubno, we wrześniu 1943r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za to, że uprzedził polskiego księdza Bolesława Murarskiego o grożącym mu niebezpieczeństwie ze strony UPA.

    Duchowieństwo greckokatolickie i jego rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków.

    Oto niektórzy z duchowieństwa greckokatolickiego, którzy nawoływali nierzadko z ambony do mordowania Polaków, czasem byli bezpośrednio zaangażowani w „działalność” OUN – UPA:

    1. Ks. greckokatolicki Stepan Kłeparczuk (w Antonówce, pow. Brody) nawoływał z ambony do mordowania Polaków. Miał współudział w zorganizowaniu zbrojnej bojówki.

    2. Ks. greckokatolicki Walnicki (i.n) (m. Jezierzany, pow. Borszczów) w przemówieniu w cerkwi i przed magistratem mówił „Kochani bracia i siostry, gdyby krew polska płynęła rzekami, a łzy potokami- nie zważajcie na to, oczyszczając naszą ukraińską ziemie”.

    3. Ks. greckokatolicki Ołeksiuk (in) (m. Wojniłów, pow. Kałusz) głosił „Musimy tutaj przysiąc że nie spoczniemy aż wszystkie korzenie wrogie, łącznie z małym dzieciątkiem zniszczymy (…). Nie trzeba zważać na nic i nie kierować się sumieniem (…).”

    4. Ks. greckokatolicki Michał Hołowiej (parafia Olszaniak, dekanat Sambor) plebania była miejscem ugrupowań upowskich i ich zaopatrzenia w żywność.

    5. Pod cerkwią w Koniuchach, pow. Brzeżanych mieściły się sale wykładowe podchorążówki UPA.

    6. W 1939r. ujawniono m.in. nielegalne składowanie broni i amunicji pochodzenia niemieckiego w podziemiach greckokatolickiej katedry p.w. Św. Jura we Lwowie, będącej pod zarządem metropolity abpa A. Szeptyckiego.

    7. Kr. greckokatolicki Holinka(in.) z Wielkich Oczu „mówił o konieczności prowadzenia radykalnej walki z Polakami i komunizmem. Wezwał ich, aby dobrze naostrzyli swoje topory i noże”.

    8. W plebanii greckokatolickiej (Miłków-Wola Miłkowska) miał siedzibę sąd UPA i tam zapadały okrutne wyroki.

    9. Ks. greckokatolicki Piotr Sawrij (wieś Torskie, pow. Zaleszczyki) podczas kazania w lipcu 1941r. wezwał do mordowania Polaków.

    10. Ks. greckokatolicki NN(w Medynie) na kazaniu w cerkwi w sierpniu 1942r. oświadczył : współistnienie Polaków i Ukraińców jest wrzodem który należy koniecznie rozciąć.

    11. Ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) (Toki) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.

    12. Ks. greckokatolicki (dziekan) Tretiak (i.n) aktywnie pomagał w Złoczownie 3 i 4 lipca 1941r. OUN i policji ukraińskiej zorganizowaniu pogromu Żydów, zginęło 1000 osób.

    13. Ks. greckokatolicki (proboszcz) Pałahyćkyj (i.n) w Monasterzyskach, stał na czele bojówek OUN – UPA, które 28 lutego 1944 napadły na ludność wsi Korościatyn (pow. Buczacz). Brał udział w masowym zabójstwie. Razem z nim w bojówce była jego córka i kilka zakonnic. Twierdził m.in. że „za zabicie Lachów w tworzeniu wolnej Ukrainy grzechu nie będzie”.

    14. Ks. greckokatolicki Romanowyśkyj (i.n) był współorganizatorem mordu w wiosce Byczkowce, w której zabito 63 Polaków.

    15. Ks. greckokatolicki Wasyl Mandziuk był w składzie komendy stanicy OUN we wsi Synków(pow. Zaleszczyki, woj. Tarnopolskie), brał udział w mordowaniu Polaków, Żydów i Ukraińców.

    16. Ks. greckokatolicki Iwan Hrynioch w Pawłowie kierował z lasu na Mielnikach bojówkami UPA przy mordowaniu Polaków.

    17. Ks. greckokatolicki Wasyl Dawydowycz budził z ambony cerkiewnej w Pawłowie od lipca 1941r. nienawiść do Polaków posługując się hasłem „Ukraina bez Polaków” ”Ukraina tylko dla Ukraińców”.

    18. Ks. greckokatolicki N.N. we wsi Słupki poświęcił w cerkwi narzędzia zbrodni.

    19. Ks. greckokatolicki NN – w Isypowicach odprawił „sąd” na Polakami na swojej plebanii, za umieszczanie na krzyżu napisu w języku polskim.

    20. Ks. proboszcz greckokatolicki Korduba (i.n) we wsi Hlibów zasiadał w „rewolucyjnym sądzie” i ferował wyroki śmierci po uprzednim torturowaniu” skazanych Polaków.

    21. Ks. greckokatolicki NN we wsi Chmieliska już w lipcu 1941r. nawoływał w kazaniach do rozprawy nad Żydami i Lachami.

    22. Ks. greckokatolicki Kunićkyj (i.n) we wsi Czerniszówka święcił w cerkwi noże banderowcom.

    23. Ks. greckokatolicki Iwan Diduch w Draganówce podczas kazania w cerkwi denerwował się że nic się we wsi nie dzieje a powinno paść w jego parafii przynajmniej 100 Polaków.

    24. Ks. greckokatolicki Rajich (i.n)we wsi Iławcze był jednym z głównych organizatorów mordu ludności polskiej, a jego 2 synów brało bezpośredni udział w grabieżach i mordach Polaków.

    25. Ks. greckokatolicki Kozanecki (i.n) w Głęboczku wzywał do niszczenia wrogów Ukrainy.

    26. Ks. greckokatolicki Walnicki(i.n)wzywał z ambony do mordowania Żydów i Polaków

    27. Ks. greckokatolicki Kleparczyk (i.n) w Czernicy nawoływał do przemocy i mordowania Polaków

    28. Diak. Duliba N. w Majdunie i jego syn byli organizatorami napadu na wieś w której Ukraińcy wymordowali 154 Polaków.

    29. Ks. greckokatolicki NN w Sławentynie święcił przeznaczone do mordowania Polaków karabiny, noże, siekiery, kosy i widły „ Aby żniwa były obfite”.

    30. Ks. greckokatolicki NN. W Chlebowicach Świrskich nawoływał do mordowania Polaków Słowami Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.

    31. greckokatolicki proboszcz Sawczuk Jurij z Piątkowej ściśle współpracował z bandami UPA i był kapelanem w Sotni „Burłaka”.

    32. Ks. greckokatolicki proboszcz Bury Jan ściśle współpracował z OUN i UPA. Pod koniec 1939r. i w lipcu 1941r. dwukrotnie celebrował „pogrzeb Polski”. Wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków.

    33. Ks. greckokatolicki proboszcz Smolka Włodzimierz w Manasterzu (pow. jarosławski), znany był z antypolskich wystąpień i szerzenia nienawiści do Polaków. Na swoich kazaniach nieraz mawiał : „Kiedyś Święty Piotr zapyta ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu? I co ty na to, skoro tak bezczynnie czekasz aż inni to za ciebie zrobią.”

    34. Ks. greckokatolicki proboszcz Sterczuk Włodymyr w Swaryczewie – przywódca duchowy, organizator i prowodyr terenowej organizacji OUN i UPA. Nawoływał on w kazaniach swych wiernych do mordowania Polaków „On był organizatorem różnych ćwiczeń militarnych bojówek UPA na terenie wsi. On też głosił na swoich kazaniach nienawiść do Polaków m.in. takie hasła jak: Musimy zakasać rękawy i brać się do roboty, kontekstem tego hasła było wezwanie do mordowania Polaków.

    35. Ks. greckokatolicki Kisielewski Stefan z parafii w Dobrownanach i proboszcz greckokatolicki Pidisieki Emanuel z Podnichala byli głównymi szerzycielami nienawiści do Polaków, duchowymi przywódcami rzezi Polaków.

    36. Ks. greckokatolicki Radio (i.n) Krywe ad Tworylne „zabronił pod karą śmierci dawać cokolwiek czerwonym partyzantom, Lachom, Żydom i komunistom”. Był on zagorzałym zwolennikiem OUN – banderowcem i polakożercą”.

    37. W szerzeniu nienawiści do Polaków brali niestety udział księża greckokatoliccy : Ks. Lew Salwicki, kleryk Hryc Drozd z Terki, Ks. Andrzej Dorosz z Daszówki (na jego plebani szkoliły się bojówki UPA) ks. Michał Suchy z Łobozwi (3 jego synów było w UPA, swoich synów w UPA mieli też księża Mikołaj Milanicz z Moczar i Iwan Ezop z Ustianowej), Ks. Dymitr Panasiewicz z Ustrzyk Dolnych nawoływał do mordowania Polaków.

    38. Ks. greckokatolicki, proboszcz Tomaszewski Iwan i wikariusz Ks. Rybałt Włodzimierz z Krzywczy „współpracowali z UPA i wykorzystywali religię do podburzenia Ukraińców przeciwko polakom. Ks. Tomaszewski Iwan uciekł razem z Niemcami.

    39. Leszków – „30 grudnia 1942r. zostali aresztowani przez gestapo na terenie Warszawy w wyniku donosu księdza grekokatolickiego Józefa Kładocznego, bliskiego współpracownika (sekretarza) arcybiskupa Szeptyckiego”, Polacy biorący udział w pertraktacjach z metropolitą Szeptyckim. Polaków wydał Niemcom ks. Kłodocznyj, zadenuncjował też Delegata Rządu Na Kraj Jana Piekałkiewicza, aresztowanego w lutym 1943r.

    40. Wieś Hłudno – „Aktywnym działaczem OUN był Wikariusz Ks. Michaiło Hajduk, przyjaciel nauczyciela Lewickiego, kunowskiego aktywisty z Pawłokomy. Podczas rewizji w cerkwi i dzwonnicy znaleziono broń i amunicję należącą do sotni UPA.

    41. Żabcze Murowane – „W pierwszą niedzielę po napadzie banderowców na Ostrów, Ks. Ołyjnyk (i.n) przyjechał odprawić mszę świętą do miejscowej cerkwi. Przejeżdżając koło kościoła spotkał 2 kobiety, które pozdrowiły je po ukraińsku słowami: „Sława Jizusu Christu. W odpowiedzi usłyszały od niego: „Toj bunkier treba bude rozwałyty” wskazując na kościół.

    42. Wśród schwytanych napastników był również pop z dużą różną ilością szat liturgicznych zrabowanych w polskich kościołach. Miał odprawić dziękczynne modły w zdobytym zasmyckim kościele.

    43. Wieś Wydżgów – zastrzelono popa Pokrowśkiego (i.n), mającego udział w mordowaniu Polaków.

    44. Wieś Skomorochy- „We wsi był cerkiew, w której miejscowy pop Hełebej (i.n) był wyjątkowo aktywnym szerzycielem nienawiści do Polaków. W swoich kazaniach często mówił „o kąkolu w pszenicy który trzeba zniszczyć”.

    45. Czerwonogród – „Księża greckokatoliccy i prawosławni popi poświęcali w cerkwiach broń przeznaczoną do mordowania Polaków. Takie zdarzenie miało miejsce m. in. W Nynkowie, gdzie poświęcali broń, diak. Jacko Stachera, oraz popi: Swistol i Dmytro Wytrykusz.”

    46. Wieś Dylągowa –„W lipcu 1944 roku, kierownictwo podziemne AK z Dynowa wydało wyrok śmierci na unickiego księdza – Ukraińca Michajło Hajdiuka z Hłudna za współpracę z okupantem niemieckim i OUN – UPA, oraz podburzanie miejscowych Rusinów (Ukraińców) domordowania Polaków. Wyrok wykonano”.

    47. Wieś Końskie – „W okresie okupacji miejscowy unicki proboszcz ks. Józef Krysa, razem ze swoim wikariuszem (Ukraińcem), nazwiska nie ustalono, podburzali miejscowych Rusinów przeciwko Polakom”.

    48. Wieś Brzuska – „miejscowy ksiądz greckokatolicki ksiądz Bilik Oleksy Przed dokonanym napadem solenie zapewniał Polaków, że im nic nie grozi, że mogą pozostać we wsi. Obietnica okazała się bez pokrycia, a on jak się później okazało ściśle współpracował z UPA”.

    49. Wieś Grązowa –„Miejscowy proboszcz greckokatolicki ks. Michał Zaworatiuk uchodził za aktywnego nacjonalistę, wykorzystującego ambonę do szerzenia nienawiści do Polaków.”

    50. „Miejscowy proboszcz grekokatolicki Ks. Aleksander Steranka odnosił się wrogo do Polaków, współpracował z UPA i wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków”.

    51. Wieś Polana – „W latach 1943 – 1944 miejscowy proboszcz greckokatolicki, Ukrainiec, Ks. Włodzimierz Wesoły znany był z antypolskich poglądów, w swych kazaniach budził nienawiść społeczności ukraińskiej do Polaków.

    52. We wsi Chmieliska- „W lipcu sierpniu 1941 miejscowy ks. greckokatolicki o nazwisku Karołek (i.n) nawoływał w swych kazaniach Ukraińców do rozprawy z Żydami i Polakami. „

    53. Kokoszyńce – „Natomiast ideowym i organizacyjnym przywódcą był miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Procyszyn.”

    54. Bucniów – Ks. greckokatolicki, Kurytas (i.n)„następnego dnia w czasie rewizji w cerkwi i na plebani znaleziono broń, za co aresztowano księdza i jego starszego syna, natomiast młodszy zdołał zbiec.”

    55. „Duchowym i religijnym przywódcą ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA na terenie wsi i parafii Giernakówka był pop Iwan Wołoszyn, który wykorzystywał religijne uczucia do podsycania nienawiści do Polaków, np. poświęcał broń i odprawiał do tego stosowne nabożeństwo do walki „z kąkolem w pszenicy”.

    56. „Miejscowy ksiądz greckokatolicki Pasiecznik (i.n) pochodził ze wsi Popowce. Powszechnie był znany ze swych antypolskich poglądów i aktywnej działalności w szerzeniu nacjonalistycznych poglądów i ścisłej współpracy z OUN i UPA. Na kazaniach w cerkwi w Litowisku nawoływał otwarcie do mordowania Polaków i wykorzystywał w tym celu uczucia religijne.”

    57. Tuczna- haniebną rolę odegrał ksiądz greckokatolicki NN z Chlebowic Świrskich, który nawoływał do mordowania Polaków, wołając do Ukraińców z ambony: – „Bierzcie się do dzieła, bo pieczone gołąbki nie polecą same do gąbki”, „Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.

    58. Wieś Gaje Wielkie – „W lipcu 1943r. w miejscowej cerkwi grekokatolickiej odbyły się religijno-nazistowskie uroczystości na które zjechało się wielu ukraińskich księży. Pod cerkwią dokonano poświęcenia broni przeznaczonej do mordowania Polaków”.

    59. Trembowla – „Na terenie miasta i powiatu Trembowelskiego w latach 1941 – 1944 bardzo aktywnie działali dwaj ukraińscy kapłani grekokatoliccy, Stefan Mochnackyj i Iwan Wesołowskyj. Byli oni głównymi duchownymi organizatorami ludobójczej zbrodni. To oni, z ambon cerkwi nawoływali do masowych mordów ludności polskiej. Organizowali misje religijne, podczas których podsycali nienawiść do Żydów i Polaków. Mordy uważali za czyn zgodny z wiarą i boskimi przykazaniami, polegające na usuwaniu kąkolu z pszenicy. Tym kąkolem byli Żydzi i Polacy, a pszenicą ludność ukraińska.” „Świaszczennyk” Stefan Mochnackyj udzielał daleko idącej pomocy banderowcom, za jego zgodą i wiedzą ukrywali oni spore ilości broni w cerkwi, przy ul. Tarasa Szewczenki w Trembowli. Brał on też udział w poświęceniu broni mogącej służyć do mordowania Polaków.”

    60. „Istotnie w niedługim czasie tę święconą broń i noże często wykorzystywano do zadawania męczeńskiej śmierci niewinnym ludziom. Pop Wołoszyn i jego zięć Słobodian władali w odpowiedni sposób i sterowali umysłami i nastrojami Ukraińców w Germakówce. To oni są głównie odpowiedzialni za ludobójcze zbrodnie w Germakówce i okolicy.”

    61. W Kokoszynie komendantem bandy UPA był ukraiński ksiądz parafii Kokoszyńce o nazwisku Procyszyn (i.n), pochodzący z Czernieszowiec koło Tarnopola.”

    62. Dnia „12.10.1943r. na dom w którym mieszkał ksiądz, sześcioosobowa bojówka UPA dokonała napadu. W jej skład wchodzili m.in. Hryć Medynśkyj i Sławko Nymyj, syn miejscowego popa grekokatolickiego Wasyla Nymyja, głównego organizatora ludobójczych mordów na ludności polskiej w tym regionie”.

    63. Miasto i okolice Doliny – „Bodak (i.n) pop w głównej cerkwi w Dolinie w swych kazaniach podczas nabożeństw głośno krzyczał z mównicy: „Będziemy mordowali Lachów do pnia i do korzenia”. Nawoływał swoich wiernych, by przynosili narzędzia zbrodni : noże siekiery, karabiny, itp. do poświęcenia” .

    64. Duchowny Dymitr Bandera szczególnie się wsławił w swojej parafii w szerzeniu nienawiści do Polaków i nawoływaniu w imię Boga do zbrodni. Jego kazania były bardzo głośne, z użyciem biblijnego przysłowia o kąkolu w pszenicy”.

    65. „Stoję wśród tłumu w cerkwi i słucham przemowy popa do wiernych i to w ten sposób: „Bracia chrystijany, Ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa Ukraina. I na tę rzeź wam błogosławię”.

    66. „Byli wśród popów i nie stanowili wyjątku, tacy którzy całkowicie popierali rzeź Polaków, podburzali do aktów terroru, a nawet święcili noże na których było napisane smert – Lachom. Byli też tacy, którzy odżegnywali się od tych okrucieństw. Niektórzy z nich stali się ofiarami morderstw.”

    67. Przywódca duchowy bandytów ks. greckokatolicki z Kut Zakrzewski święcił noże, którymi później mordowano Polaków. Gdy do domu wpadli banderowcy, od razu poznała jego szefa, choć był zamaskowany. Był nim pop Zakrzewski. On też ją rozpoznał i dlatego walnął ją kolbą karabinu w głowę, aby go nie wydała. Myślał że ją zabił, ale ona przeżyła, ale ogłuchła całkowicie.

    68. We Lwowie działała wyższa uczelnia greckokatolicka, wykładowcą w której był ks. Dr Iwan Hrynioch „Harasymowśkyj” będąc jednocześnie od czasów lwowskich poprzez Wołyń, Halicję, tzw. Zacurzonie, z emigracją powojenna włącznie – członkiem Prowyduł OUN Bandery.

    69. Miłków, pow. Lubaczów- zostały zamordowane przez UPA 23 osoby narodowości polskiej zamieszkujące tę miejscowość na podstawie wyroku sądu UPA obradującego w miejscowej plebanii grekokatolickiej.

    70. We wsi Biała dowódcą bojówki UPA był Dubec N. syn księdza greckokatolickiego.

    71. Wieś Sołoniów, pow. Horochów: „pop NN poświęcając noże nakazywałby były ostre i dobrze „Rizały Polachiw”

    72. W Tokach ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.

    Zabici z duchowieństwa greckokatolickiego i represjonowani za:

    – odprawianie mszy dla Polaków w kościele rzymskokatolickim,

    – za odmowę współpracy z UPA,

    – potępianie podczas nabożeństw w kazaniach zbrodni banderowskich,

    – sprzyjanie Polakom,

    – zdradę sprawy ukraińskiej,

    – publiczne potępianie napadu banderowców,

    – udział w pogrzebie Polaków,

    – nawoływanie do opamiętania,

    – ostrzeganie i pomoc Polakom w ocaleniu życia,

    – odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków,

    – nawoływanie do zgody.

    1. Ks. greckokatolicki Serafin Horosiewycz – proboszcz parafii grekokatolickiej, w Żabczu pow. Łuck zginął z rąk UPA, spalony żywcem 26 lipca 1943 z 4 Polakami w cerkwi oblanej benzyną i podpalonej, za potępianie zbrodni banderowskich na Polakach i za przyjaźń z polskim księdzem.

    2. Ks. greckokatolicki Śliwiński (i.n), Ukrainiec pochodzenia polskiego wraz z synem w marcu 1944r. zostali zamordowani przez bojówkę SB – OUN za sprzyjanie Polakom (parafia m. Tiudiów, pow. Kosów Huculski).

    3. Ks. greckokatolicki Ślusarczyk Antoni –wikariusz unicki, Ukrainiec, został zastrzelony na początku 1945r. przez bojówkarzy SB –OUN za tzw. „Zdradę sprawy ukraińskiej”, ponieważ pożyczył zagrożonemu Polakowi sutannę i kapelusz, aby ten mógł w tym przebraniu uciec do polskiej wsi Rudy Różanieckiej (m. Lubliniec Stary).

    4. Ks. greckokatolicki Michajło Tełep – proboszcz w Rogóźnie został zamordowany w kwietniu 1944r. wraz z rodziną (cztery osoby) przez bojówkarzy SB – OUN – UPA, za publiczne potępianie napadu banderowców na Pyszówkę.

    5. Ks. greckokatolicki Tereszkun (i.n), Ukrainiec, powieszony za „zdradę Ukrainy”, za odmowę udziału w działaniach UPAi za potępienie mordowania Polaków (parafia Zubrzec, pow. Buczacz).

    6. Ks. greckokatolicki Panasiuk (i.n) ożeniony z Polką, uprowadzony i utopiony w rzece Seret. Zamordowany za potępianie w swoich kazaniach zbrodni dokonywanych przez UPA. Zamordowano również jego żonę, która była w zaawansowanej ciąży (m. Strusów).

    7. Ks. greckokatolicki Wołoszczuk (i.n) uprowadzony we wrześniu 1944r. do lasu i powieszony przez banderowców za karę, że brał udział w pogrzebie i potępienie zbrodni na Polakach (m.Hostów, pow. Tłumacz)

    8. Ks. greckokatolicki Dymitr Ursynowicz – w styczniu 1945r. miejscowi chłopi ukraińscy, banderowcy, napadli na plebanię i zamordowali księdza za potępianie na kazaniach mordowania Polaków przez banderowców (m. Gruszka)

    9. Ks. greckokatolicki Kruszyński (i.n)– zamordowany za potępianie (sprzeciw) przeciwko mordowaniu Polaków.

    10. Ks. greckokatolicki Roman Kruszelnyćkyj, zamordowany przez bojówkarzy SB – OUN i UPA, 3.04.1944r. za potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA na Polakach, ostrzeganie i pomoc sąsiadom Polakom w ocaleniu życia (parafia Bonów, pow. Jaworów).

    11. Ckliwość i pomoc ludności polskiej Ks. greckokatolicki Nifont Medwedew, został pod koniec 1942r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków (m. Antonówka Szepelska, pow. Łuck).

    12. Ks. greckokatolicki Piotr Wujtowycz, zamordowany za odmowę współpracy z UPA (parafia Nehrypka, pow. Przemyśl).

    13. Ks. greckokatolicki Baka (i.n), zamordowany przez UPA wraz z żoną i córką i Polakami, gdy odprawiał dla nich mszę świętą w kościele rzymskokatolickim (parafia Śliwnica, pow. Przemyśl).

    14. Ks. greckokatolicki NN, w Urlowie, Ukrainiec, został zamordowany w listopadzie 1943r. za potępianie na kazaniu mordów na Polakach na Wołyniu i nawoływanie do zgody.

    15. Alumn teologii grekokatolickiej, Ukrainiec, NN, został zamordowany przez banderowców w lipcu 1944r. w Lastowicach za odmowę wstąpienia do UPA.

    16. Ks. greckokatolicki NN parafia w Czernichowie, pow. Tarnopol, w kwietniu 1944r. potępił w czasie kazania UPA za zbrodnie na Polakach. Został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA.

    17. Ks. greckokatolicki NN (parafia Bełżec, pow. Złoczów), zamordowany ze swoją rodziną i znajomymi w 1944r. za odmowę współpracy i potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA.

    18. Ks. greckokatolicki NN (parafia Milno, osiedle Podliski, pow. Złoczów) został zamordowany w listopadzie 1944r. przez bojówkarzy UPA, za to że po masowym mordzie potępił działania UPA.

    19. Ks. greckokatolicki NN (pow. Zborów) w lipcu 1943r. został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA, za to że w kazaniach potępiał zbrodnie UPA dokonywane na Polakach na Wołyniu.

    20. NN dwaj zakonnicy zakonu Bazylianów, Ukraińcy greckokatolicy (parafia Lubieszów, pow. Kamień Koszycki) zamordowani razem z około 200 Polakami podczas napadu bandy UPA 9.11.1943r.

    21. W Zalesiu za sprzyjanie Polakom poniosła śmierć cała rodzina księdza greckokatolickiego.

    22. Ks. greckokatolicki Skorohida (i.n) w Koropcu za nawoływanie w cerkwi do zaprzestania mordowania braci Polaków został przez banderowców wygnany ze wsi.

    23. Ks. greckokatolicki Stanisław Soprokowski, proboszcz (Krywe ad Tworylne) w 1944r. za przechowywanie na plebanii 16- letniej Żydówki Bliny Meyer ocalałej z pogromu, oraz za życzliwość i pomoc miejscowym Polakom był szykanowany przez banderowców. W obawie o swoje i swoich najbliższych życie uciekł z parafii do miasta Skole w województwie Stanisławowskim.

    24. Ks. greckokatolicki NN (m. Tumirz), proboszcz cerkwi, po potępieniu zbrodni a następnie otrzymanie listu od SB- OUN z nakazem opuszczenia parafii pod groźbą kary śmierci opuścił parafię.

    25. Ks. greckokatolicki NN, z Mielna, który krytykował działania OUN – UPA otrzymał za to wyrok śmierci.

    26. Ks. greckokatolicki NN We wsi Lipowce odmówił pogrzebania pomordowanych Polaków obawiając się, że banderowcy mogą z nim zrobić to samo co z Polakami.

    Księża greckokatoliccy pomagający Polakom w ocaleniu życia przed banderowcami.

    1. W Starym Zbarażu nie doszło do masakry dzięki ks. greckokatolickiemu Bohatiukowi (i.n) i diakonowi Diduchowi (i.n).

    2. We wsi Krasny ks. greckokatolicki NN w lipcu 16/17 1944r. ukrył ks. rzymskokatolickiego Łukasza Makolądra.

    3. We wsi Sorocko ks. greckokatolicki (proboszcz) NN ostrzegł przed napadem ks. Adama Dżyzge.

    4. W Nadkwaszy ks. greckokatolicki NN udzielał ukrywającym się Polakom skutecznej pomocy.

    5. W Busku proboszcz greckokatolicki Kałyniewicz N. i ks. Wania N. pomagali Polakom w ocaleniu życia.

    6. W Ryszkowej Woli „Część miejscowych Ukraińców wraz z ks. greckokatolickim Teodorem Lewickim ostrzegała Polaków przed planowanymi napadami UPA i była życzliwa.

    7. W Baligrodzie –członkowie UPA zamierzali wejść do kościoła, ale nie dopuścił do tego miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Ołenko (i.n), który w ten sposób ocalił życie polskiemu księdzu Józefowi Miezin i grupie mężczyzn obecnych na niedzielnej mszy świętej.

    8. W Polańczyku, miejscowy ks. greckokatolicki Anton Bronowski okazywał życzliwość i pomoc ludności polskiej.

    9. W Rajskim – napastnicy wyprowadzili na rozstrzelanie wszystkie siostry zakonne, razem z ich kapelanem, wikarym z parafii Wołkowyja ks. Kazimierzem Kramarczykiem. W ostatniej chwili wstawił się za nimi i uratował od śmierci, ks. greckokatolicki proboszcz z Rajskiego, ks. Boziuch (i.n).

    10. W Lataczu – kilkanaście osób, Polaków ukrywało się w piwnicy ukraińskiego ks. NN, za jego wiedzą pomógł wywiezieniu furmankami do Tłustego.

    11. „Z kolei w marcu 1944r. w pow. Bubreckim ks. Bereziuk (i.n) wraz z grupą świeckich Ukraińców „po długich pertraktacjach” wykupił uprowadzonych przez oddział UPA kilkudziesięciu Polaków z Rakowca „za cenę 10 tyś. zł i 4 świnie”.

    12. Brat metropolity ojciec Klemens Szeptycki w swoim greckokatolickim klasztorze ukrywał żydowskie dzieci.

    13. Ks. greckokatolicki Michał Szczurowski parafia Markowa, pow. Podhajce, ostrzegł przez napadem ks. rzymskokatolickiego Mikołaja Ferensa.

    14. Zaleska Wola, pow. Jarosław, zamordowani zostali pochowani w Zalewskiej Woli przez ks. Greckokatolickiego NN.

    15. Ks. greckokatolicki Tysowski (i.n) proboszcz w Kałuszu występował w obronie Polaków.

  44. Piotrx said

    Eksterminacja Narodu Polskiego i Kościoła Rzymskokatolickiego przez ukrainskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939 – 1945

    Wstęp do ksiazki ks. Józefa Wołczańskiego „Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła Rzymskokatolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939 – 1945″. Materiały zródlowe, cz. I.

    Druga wojna światowa zapoczątkowała proces całkowitej zmiany w układzie sił społeczno-politycznych, narodowych i kościelno-religijnych na południowo-wschodnich Kresach II Rzeczypospolitej. Początkowo zjawisko to uzewnętrzniało się w formie kolejnych okupacji niemieckiej i sowieckiej oraz ich faz, aby osiągnąć swe apogeum w postaci eksterminacji polskiego społeczeństwa z rąk ukraińskich nacjonalistów. Ostatecznym dopełnieniem była ekspatriacja ludności z ówczesnej sowieckiej Ukrainy Zachodniej na tzw. Ziemie Odzyskane. W ramach postępujących zmian, należy również odnotować zainicjowaną wówczas – a trwającą kilkadziesiąt lat do chwili rozpadu Związku Sowieckiego erę zaniku struktur organizacyjnych lokalnego Kościoła rzymskokatolickiego, martyrologię duchowieństwa i wiernych oraz świadomą dewastację świątyń ze strony zmieniających się okupantów. Bez obawy błędu wolno wyrazić pogląd o bezprzykładnej w skali sześciowiekowej historii archidiecezji lwowskiej eskalacji zbrodni, prześladowań, zniszczeń a zwłaszcza niemal totalnej likwidacji społeczeństwa polskiego, wywołanych 1 IX 1939 r., a trwających do późnych lat 80-tych XX stulecia.

    Według paktu Ribbetrop – Mołotow z 23 VIII 1939 r. granica wpływów okupantów Niemiec i Związku Sowieckiego miała przebiegać wzdłuż linii Narew – Wisła – San. Ustalenia te uległy zmianie wskutek nowej rzeczywistości wywołanej sowiecką inwazją 17 IX 1939 r. na Polskę. Na mocy nowego niemiecko-sowieckiego traktatu „o granicach i przyjaźni” zawartego w Moskwie 28 IX 1939 r. linia demarkacyjna pomiędzy obu państwami biegła odtąd wzdłuż rzek: Pisy – Narwi – Bugu – Sanu. Wskutek tego aktu prawnego, m.in. cała Małopolska Wschodnia, a więc tym samym archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego, weszła w skład Związku Sowieckiego. Fakt ten przypieczętowały fikcyjne, przeprowadzone w atmosferze terroru, wybory 22 X 1939 r. do lokalnego Zgromadzenia Ludowego. Dnia 27 października tego roku Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy ogłosiło włączenie obszaru Małopolski Wschodniej zwanej wówczas Zachodnią Ukrainą w skład Ukraińskiej SSR, a 1 listopada tego roku Prezydium Rady Najwyższej ZSRR wcieliło Zachodnią Ukrainę do Związku Sowieckiego.

    Niebawem, bo 29 XI 1939 r. dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR nadano polskim obywatelom z terenu Zachodniej Ukrainy sowieckie obywatelstwo. Okres tzw. pierwszej okupacji sowieckiej trwał od 17 IX 1939 r. do 22 VI 1941 r., czyli do decyzji hitlerowskich Niemiec o wejściu w stan wojny ze Związkiem Sowieckim. Niemiecki Drang nach Osten pociągnął za sobą okupację wojskową nieprzyjaciela w Małopolsce Wschodniej do początków stycznia 1944 r. Obszar ten na mocy rozporządzenia Adolfa Hitlera z 17 VII 1941 r. został włączony do Generalnego Gubernatorstwa jako Distrikt Galizien. W tym samym okresie z Niemcami współdziałali ukraińscy nacjonaliści prowadząc na szeroką skalę eksterminację polskiego narodu. Załamanie hitlerowskiej ofensywy na Wschodzie pociągnęło za sobą nawrót wojsk i władzy sowieckiej na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej; od stycznia 1944r, rozpoczęła się druga okupacja sowiecka, uwieńczona definitywnym wcieleniem Kresów Wschodnich do Związku Sowieckiego.

    W zmieniającej się jak w kalejdoskopie mapie stref okupacyjnych archidiecezja lwowska doświadczyła tragicznego w skutkach zjawiska jakim był ukraiński ruch nacjonalistyczny, korzystający z protektoratu Niemiec hitlerowskich. Jego przywódcy zmierzali do utworzenia struktur samoistnej ukraińskiej państwowości. Ale w realizacji tych planów istniała zasadnicza przeszkoda, a mianowicie obecność polskiego społeczeństwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

    W celu wymuszenia na nim opuszczenia tych terenów, ukraińscy nacjonaliści podjęli zakrojoną na szeroką skalę akcję czystek etnicznych prowadzoną również na obszarze archidiecezji lwowskiej. Pojedyncze ekscesy przeradzające się z upływem czasu w eksterminację narodu polskiego rozpoczęły się właściwie od jesieni 1939 r., aby osiągnąć swe apogeum w latach 1943-1945. Cele i zamiary ukraińskich nacjonalistów w całej pełni oddaje tajna dyrektywa terytorialnego dowództwa Ukraińskiej Powstańczej Armii – Piwnicz z czerwca 1943 r.

    […]
    Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat (….) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi […].

    W ślad za eksterminacją ludności polskiej szła akcja usuwania materialnych przejawów jej obecności w myśl rozkazu OUN z 9 II 1944r:

    […] Likwidować ślady polskości. a) Zniszczyć wszystkie ściany kościołów i innych polskich budynków kultowych, b) Zniszczyć drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostały nawet ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył (ale nie niszczyć drzew owocowych przy drogach), c) do 21 XI 1944 roku zniszczyć wszystkie polskie chaty, w których poprzednio mieszkali Polacy. Zwraca się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem.

    W hierarchii planów eksterminacyjnych na jednym z czołowych miejsc znajdowało się duchowieństwo rzymskokatolickie, jako ostoja życia religijno-narodowego polskiego społeczeństwa w zróżnicowanej etnicznie populacji ówczesnego Dystryktu Galicji. W przekonaniu nie pozbawionym zresztą słuszności ukraińskich nacjonalistów, likwidacja polskich kapłanów i zniszczenie świątyń obrządku łacińskiego obliczona była na złamanie ducha oporu Polaków, identyfikujących zwłaszcza na Kresach II Rzeczypospolitej wartości religijne z narodowo-patriotycznymi.

    Tak więc ofiarą masowych mordów padło w latach 1939 -1945 łącznie 35 kapłanów archidiecezji lwowskiej, a 16 innych doświadczyło różnorodnych szykan i cierpień. Szacunki liczbowe strat ludności cywilnej z rąk ukraińskich nacjonalistów dla obszaru Distrikt Galizien nie zostały dotąd rzetelnie ustalone, ale wolno je sytuować w wysokości kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

    Przedmiotem niniejszej publikacji jest zagadnienie eksterminacji ludności polskiej i Kościoła katolickiego archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej. Problem faktyczne ten nie doczekał się w polskiej historiografii do tej pory solidnych badań naukowych, bowiem pozostaje on w cieniu zagłady Wołynia. Chociaż ukazywały się sporadycznie informacje na ten temat w literaturze historycznej, miały one charakter wyłącznie przyczynkarski bądź wspomnieniowy; dopiero ostatnio zaczęły pojawiać się pierwsze rezultaty zaplanowanej na szerszą skalę prac badawczych. Archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego terytorialnie mieściła w granicach Małopolski Wschodniej złożonej z trzech województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego na południowo-wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej.

    Według danych statystycznych z 1939 r. do Kościoła rzymskokatolickiego należało 1 079 108 wiernych, w przeważającej większości narodowości polskiej. Pod względem administracji kościelnej, archidiecezja obejmowała 28 dekanatów i 416 parafii. Skład personalny duchowieństwa na dzień 5 XI 1939 r. zamykał się wielkością rzędu 805 kapłanów. W latach II wojny światowej zarówno liczba wiernych jak i duchowieństwa ulegała zmianie już to wskutek napływu uciekinierów do centralnej Polski, już to wskutek eksterminacji.

    Na czele lokalnego Kościoła stał od 1923 r. arcybiskup metropolita dr Bolesław Twardowski (1864-1944), wspomagany od 1933 r. przez biskupa pomocniczego – dr Eugeniusza Baziaka (1890-1962). Podeszły wiekiem i schorowany metropolita zmarł 22 XI 1944 r. we Lwowie jeszcze przed zakończeniem działań wojennych, ale zanim to nastąpiło, wystarał się u Piusa XII o koadiutora z prawem następstwa. Nominacja ta miała miejsce 1 III 1944 r. dla bp. Baziaka. Faktyczne rządy w archidiecezji lwowskiej objął on 22 XI 1944 r., czyli w dniu śmierci metropolity. W rządach archidiecezją uczestniczyła również Kapituła Metropolitalna, licząca w 1939 r. dziewięciu kanoników gremialnych.

    W dotychczasowej literaturze przedmiotu przyjęto za początek eskalacji mordów ludności polskiej na omawianym obszarze – w tym duchownych rzymskokatolickich – przełom lat 1943/1944. Jednak przypadki zabójstw Polaków ze strony ukraińskich nacjonalistów zdarzały się już wcześniej. I tak jedną z pierwszych ofiar ukraińskich nacjonalistów był Józef Janas (1919 -1939), alumn Seminarium Duchownego we Lwowie, a równocześnie student III roku teologii Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Zamordowany został we wrześniu 1939r Z biegiem czasu pojedyncze zrazu zabójstwa większości przeistoczyły się w masowe mordy, obejmując z jednakowym okrucieństwem zarówno polską ludność cywilną, jak też funkcjonariuszy państwowych i duchowieństwo rzymskokatolickie.

    W świetle badań źródłowych nie ulega wątpliwości, iż nasilenie krwawych porachunków Ukraińców z Polakami nabrało tempa po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. W tym kontekście już w sierpniu tegoż roku doszło do spotkania lwowskiego metropolity łacińskiego abp. Bolesława Twardowskiego z metropolitą greckokatolickim abp. Andrzejem Szeptyckim.

    Arcybiskup rzymskokatolicki prosił swego rozmówcę o interwencję na rzecz położenia kresu fali masowych mordów ukraińskich nacjonalistów popełnianych na ludności polskiej. Ten jednak wyraził wówczas swoją bezradność, gdyż sprawcy owych ekscesów nie okazywali posłuszeństwa pasterzowi cerkwi greckokatolickiej. Poruszony wówczas problem powrócił z nową siłą w 1943 r.

    Wówczas to abp Twardowski, 30 VII 1943 r. skierował pierwszy list do. metropolity Szeptyckiego w nadziei na jego pomoc w zażegnaniu krwawych wydarzeń na terenie archidiecezji lwowskiej Pismo to zapoczątkowało dłuższą wymianę listów trwającą między obu hierarchami do 8 III 1944 r. Charakterystyczny jest ton, a nade wszystko poziom argumentacji, używany we wspomnianych pismach. Abp Szeptycki odpowiadając 18 VII 1943r. metropolicie Twardowskiemu przesłał mu dwa listy pasterskie traktujące o jego reakcji na ówczesne wydarzenia; prawdopodobnie były to: Nie zabijaj z 21 XI 1942 r. oraz posłanie do duchowieństwa i wiernych greckokatolickiej archidiecezji lwowskiej z 10 VIII 1943 r.

    Domagał się zarazem od metropolity lwowskiej rzymskokatolickiego Lwowa bądź innych polskich biskupów analogicznych dokumentów, […] które osądzały i łacińskiej archidiecezji lwowskiej w duchu kultywowania i pogłębiania zasad wiary oraz moralności katolickiej. Tego typu taktyka przyniosła nader pozytywne owoce; był zatem pewien, że wierni należący do lwowskiego Kościoła lokalnego nie mogą być obarczani winą za rzekome zbrodnie względem Ukraińców, tak duchownych, a tym bardziej świeckich. Głosem pełnym bólu dodawał :[…] Jakże więc w takich warunkach wyglądałby mój apel do prześladowanych, wylękłych moich diecezjan o zaprzestanie mordów na wiernych obrządku greckokatolickiego, gdy jednocześnie nie kto inny, ale właśnie oni sami niepewni dnia ani godziny są tępieni i mordowani. Wasza Ekscelencja razem ze mną widzi równie dobrze zło i grozę obecnej chwili i nie wątpię, że widzi także różnicę w położeniu bratnich narodów zamieszkujących tę ziemię […].

    Nie omieszkał zapewnić Szeptyckiego o podjęciu wszelkich dostępnych środków w religijnym oddziaływaniu na wiernych, aby ci mimo wydarzeń wojennych nadal kierowali się ewangelicznym przykazaniem miłości Boga i bliźniego. Tym razem abp Szeptycki nie krył irytacji. W liście z 15 XI 1943 r. zawarł swego rodzaju summarium dotychczasowych wątków poruszanych w korespondencji z abp. Twardowskim. Przede wszystkim zaprzeczył jakoby w rozmowie z metropolitą łacińskim Lwowa w 1941 r. ten apelował doń o zaangażowanie na rzecz zahamowania mordów ukraińskich na Polakach. Odnosząc się z kolei do masowej eksterminacji Polaków na Wołyniu, jakkolwiek nad nią ubolewał, to zaraz dodawał, iż poprzedziły ją […] bardzo liczne zabójstwa ukraińców [sicl] tylko dlatego, że byli ukraińcami [sicl] na Wołyniu, Lubelszczyźnie, Chełmszczyźnie i w okolicach Leżajska.

    Ta zdumiewająca wypowiedź poprzedzała kolejny wywód o charakterze polemicznym w stosunku do poruszonych dotąd kwestii przez abp. Twardowskiego. Mianowicie abp Szeptycki zakwestionował skojarzenie, jakoby mimo wydania listu pasterskiego Nie zabijaj, jego przesłanie nie dotarło jak wykazały do wszystkich adresatów, bowiem nie identyfikują się oni z systemem wartości wyznawanych przez unickiego metropolitę.

    Z tego, jego zdaniem wypływał wniosek, jakoby uznawał on za sprawców masowych mordów polskiego społeczeństwa właśnie Ukraińców, grzeszących nieposłuszeństwem względem swego pasterza. Z nieskrywaną pełną irytacji pasją, ale również przestrzegały przed nienawiścią względem ukraińskiej ludności. Żądał również zamieszczenia wspomnianych wyżej swoich wypowiedzi w polskim tłumaczeniu na łamach „Gazety Lwowskiej”.

    Zanim abp. Twardowski zdążył zareagować otrzymał kolejny list podpisany przez abp. Szeptyckiego z 13 IX 1943 r. Tym razem władyka niejako odbijając piłkę przystąpił do kontrataku, oskarżając Polaków o zamiary popełnienia szeregu morderstw politycznych na gruncie lwowskim z polecenia podziemnych organizacji warszawskich. Co więcej przytaczał przykłady z chełmszczyzny i Podlasia mówiących o rzekomych kilkuset ofiarach po stronie ukraińskiej, jakie padły z rąk polskich. Na koniec stawiał retoryczne a zarazem ironiczne pytanie o tryb postępowania Ukraińców zagrożonych eksterminacją oraz apelował o […] publiczne ostrzeżenie i osądzenie polityki nienawiści, z której wypływają tak liczne i głośne zbrodnie […].

    Na tego typu swoistą impertynencję, metropolita Twardowski zareagował w swym długim wywodzie dnia 15 X 1943r. Nie omieszkał na wstępie przypomnieć interlokutorowi pierwszej swojej interwencji z sierpnia 1941r. i ówczesnej jego zdawkowej reakcji, a potem kolejnego pisma z 30 VII 1943 r. Dodawał, iż aktualnie mordy dokonywane na kapłanach i katolikach świeckich, jakich widownią stała się archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego, […] przekroczyły już granice jednostkowej zemsty czy też osobistych prywatnych lub politycznych porachunków [….], a ich skala była przerażająca. Autor listu przytoczył nazwiska kilkudziesięciu kapłanów zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów oraz tyleż samo pośpiesznych ewakuacji z parafii zagrożonych zbrojnymi napadami.

    Zdementował jednocześnie jako kłamliwe wyjaśnienia ze strony ukraińskiej, jakoby sprawcami były „obce bandy”, gdyż jak wykazały nawet dochodzenia nieprzyjaźnie nastawionych względem Polaków władz niemieckich, winą za masowe mordy należy obarczyć miejscową ludność ukraińską. Jednocześnie abp Twardowski przypomniał metropolicie Szeptyckiemu naczelne zasady jakimi się kierował przez dwadzieścia lat swojego pontyfikatu, a mianowicie oddziaływanie na kapłanów i wiernych sarkazmem pisał: Nie przeczę, że między grekokatolikami są i tacy, którzy nie słuchają głosu swego biskupa. Ale czy Ekscelencja sądzi, że wszyscy łacinnicy są tak dobrzy, ze już nie potrzebują publicznego ostrzeżenia ze strony ich arcypasterza? Czy tak niewinnymi i idealnie dobrymi mieliby być i członkowie partii rewolucyjnej Drobnera i Wasilewskiej, albo ci katolicy łacińskiego obrządku, którzy tak licznie zapisywali się jako Volksdeutsche? Muszę bardzo stanowczo zastrzec się przed przypuszczeniem, którym tchnie cały list waszej Ekscelencji, że zabójstwa polaków [sic!] to dzieło ukraińców [sic!]. To przypuszczenie równie nieprawdziwe i niesłuszne jak byłoby przypuszczenie, że wszystkie zabójstwa ukraińców [sic!] są dziełem polaków [sic!]. W kompletnym chaosie obecnej chwili wszystkie najgorsze elementa wysuwają się na wierzch i hulają. W statystyce zabójstw sądzę, że bardzo poważne miejsce zajmują zabójstwa rabunkowe, a księża łacińscy mają w ogóle reputację ludzi zamożnych, Napad na plebanię dla bandytów wydaje się korzystniejszym i lżejszym niż na inne domy. Bezkarnie działają w kraju partyzani [sic!] bolszewiccy, bandy żydowskie, agitatorzy rewolucyjnych polskich organizacji z Warszawy, którzy się w swoich organach chwalą nawet zabójstwem polaków [sic!]. Prawdopodobnie w wielu wypadkach działają porachunki osobiste, może najczęściej w sferze leśniczych. Od długiego szeregu lat jest nienacjonalna, ale socjalna nienawiść między tymi, którzy za kradzież karzą, a drzewa nawet sprzedawać nie chcą. Są w kraju bandy różnych dezerterów i wszędzie mnóstwo zwyrodniałych jednostek sadystów, którym potrzeba ludzkiej krwi. Cały , ponury kalejdoskop zabójstw. W zakończeniu listu abp Szeptycki podważał przekonanie met. Twardowskiego o braku winnych wśród łacinników za rzekome mordy na Ukraińcach, ponownie przywołując […] długie szeregi zabitych ukraińców [sic!], obciążając także, odpowiedzialnością Volksdeutschów i podziemne polskie organizacje za działania antyukraińskie. Zaapelował wreszcie do adresata listu o wysiłek na rzecz napominania katolików obrządku łacińskiego ozaprzestanie przelewu krwi.

    Nieprzejednana, pełna uprzedzeń, sarkazmu a nawet oportunizmu postawa Szeptyckiego, musiała zniechęcić met. Twardowskiego do kontynuacji wymiany listów. W tej sytuacji zdobył się on na jedno jeszcze pismo, datowane 8 III 1944r. Po zamieszczeniu w nim katalogu ofiar spośród duchowieństwa i wiernych oraz rejestru opuszczonych parafii a nawet całych dekanatów pozbawionych pieczy duszpasterskiej, autor ograniczył się jedynie do prośby o nakazanie greckokatolickim księżom spożycia Najświętszego Sakramentu zdewastowanych na skutek napadów kościołach rzymskokatolickich.

    Ks. Józef Wołczański

  45. Ad 40

    Nie wiem czy „Szeptycki łgał”, ale Piotrx na pewno: zob. komentarz 22 https://marucha.wordpress.com/2012/04/25/ukrainski-nacjonalizm-a-polska-polityka-wobec-ukrainy-i-ukraincow/#comment-159691

  46. Inkwizytor said

    Re: Piotrx

    Książka księdza Wołczańskiego najlepiej chyba dokumentuje męczeństwo rzymsko-katolickich kapłanów i sióstr zakonnych na Kresach II RP. Sztandarowym przykładem jest tu chyba postać księdza Ludwika Wrodarczyka OMI, zamęczonego przez U-kraińców w grudniu 1943 roku w Karpiłówce. U-kraiński heroj rozrąbał mu klatkę piersiową siekiera i wyjął serce.

    Znamienne, że Neokościół beatyfikował tylko ofiary żydobolszewi i hitleryzmu natomiast o ofiarach ukraińskich szowinistów-banderowców nie chce pamiętać. Kremówkowy Lolek ma w tym swój udział również

  47. Inkwizytor said

    Re: 45

    Piotrx przedstawia fakty a pan uprawia proukraińską i probanderowską propagandę

  48. Piotrx said

    re 45:

    czy to już wszystkie „argumenty” bloga w tym temacie?

  49. JO said

    ad.33. Panie Polski Blogu, Pan sie kompromotuje. Prosze zmienic swoj nick na „Ukrainski Blog”

  50. Piotrx said

    Re 46:
    Dziękuję Panie Inkwizytorze , zgadzam się to bardzo cenna praca. A ten mord jak i cale mnostwo innych jest wstrząsający

    Zresztą ks. Wołczański opracowal i przygotowal w ksiażkowej formie obszerną korespondencje arcybiskupów Szeptyckiego i Bilczewskiego oraz pracę ks .Anczarskiego „Droga krzyżowa archdiecezji lwowskiej” . Ale pewnie te prace Pan tez zna wiec nie bede sie rozwodził.

    To smutna prawda, jak Pan słusznie zauwazył obecnie wielu hierarchów KK przemilcza ofiary z rąk OUN-UPA wsrod duchowieństwa i unika ich beatyfikacji.

    To juz kiedys bylo ale taki drobny przykład sprzed lat

    *******************************************

    TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW LWOWA i KRESÓW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH Oddział w Rzeszowie

    Rzeszów 1999.10.13

    Jego Eminencja

    Ks. Kardynał Józef Glemp

    Prymas Polski

    Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

    W dniu 26 marca 1999 r. w Watykanie, w obecności Ojca Świętego – Jana Pawła II został uroczyście promolgowany dekret o męczeństwie za wiarę 108 sług i służebnic Bożych dotyczących naszych – polskich księży, a także osób zakonnych i świeckich. W dniu 13 czerwca Ojciec Święty – Jan Paweł II w czasie swojej duszpasterskiej pielgrzymki do ojczyzny dokonuje beatyfikacji wspomnianych 108 męczenników. Wyrażamy z tego powodu zadowolenie i wdzięczność Ojcu Świętemu. Dziękujemy też Jego Eminencji Prymasowi i Episkopatowi Polski za to, że przez wiele lat zbierał i gromadził dowody procesowe dot. w/w 108 osób niezbędne do beatyfikacji i przesłał je do Kongregacji Spraw w Watykanie. Można tylko żałować, że beatyfikowanych zostało tylko 108 osób zamordowanych w czasie II wojny światowej przez Niemców na terenach ziem polskich przez nich okupowanych. A przecież nie jest tajemnicą (chyba, że ktoś usiłuje uczynić z tego tajemnicę i sprawę wyciszyć), że na Kresach Wschodnich – na ziemi należącej do 1939 r. do Polski, w latach 1939-1945 zostało zamęczonych i zamordowanych w bestialski sposób przez ukraińskie nacjonalistyczno-faszystowskie bandy OUN-UPA około 160 księży nie licząc osób zakonnych i około 500 tysięcy osób cywilnych narodowości polskiej. Wielu z tych księży poniosło męczeńską śmierć w kościołach, bardzo często przy ołtarzu w czasie odprawiania Mszy Świętej i udzielania dzieciom Sakramentu I Komunii Świętej. Księża ci poddani bestialskim torturom, znacznie cięższym niż 108 wymienionych wyżej Błogosławionych, w okropnych męczarniach oddali w ofierze za wiarę swoje życie, często, jaj wyżej wspomniano, na stopniach ołtarza. Bardzo dużo księży zostało zamordowanych (wraz z wiernymi) w czasie „krwawej niedzieli” 11 lipca 1943 r. kiedy to bandy UPA dokonały napadu na 167 miejscowości na Wołyniu. Celem tego napadu było wymordowanie ludzi uczestniczących w Mszach Świętych w kościołach rzymsko-katolickich. W czasie tego napadu Ukraińcy z OUN-UPA zamordowali wielu księży odprawiających Msze Święte, a także kilkanaście tysięcy osób narodowości polskiej w tym również dzieci przystępujące do Sakramentu I Komunii Świętej.

    Nasuwają się więc pytania: – Dlaczego Episkopat Polski zgromadził i przesłał do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie tylko dowody procesowe niezbędne do beatyfikacji 108 osób (księży, zakonników, osób świeckich) zamordowanych podczas II wojny światowej przez Niemców, a nie podjął takich samych czynności w stosunku do około 160 księży oraz osób zakonnych, którzy w latach 1939-1945 zostali zamęczeni za wiarę przez ukraińsko-faszystowskie nacjonalistyczne bandy z pod znaku OUN-UPA?

    – Czy wymordowani przez bandy UPA księża i osoby zakonne służyli innemu Bogu ? Czy byli to słudzy gorszego Boga i dlaczego wszyscy bez wyjątku nie zasługują na beatyfikację?

    – Czy Prymas i Episkopat Polski o tych księżach – męczennikach zapomnieli ?

    Kto jeśli nie Prymas Polski i Episkopat upomni się o naszych błogosławionych i świętych męczenników – księży, zakonnice i zakonników, którzy swoją Golgotę przeszli tam na Wschodzie i tam zostali pomordowani i zamęczeni tylko dlatego, że uczyli miłości Boga, miłości bliźniego i potępiali zbrodnie. Wśród tych męczenników byli również księża wyznania greko-katolickiego, pomordowani tylko dlatego, że przeciwstawiali się zbrodniom nacjonalistów ukraińskich i zbrodnie te potępiali.

    Nie popełniajmy grzechu zaniechania. Oddajmy księżom-ofiarom męczeństwa za wiarę rzymsko-kalulicką na Kresach Wschodnich to co im się należy, to co uczyniono dla w/w 108 osób, a za pozostałe 500 tyś. ofiar nacjonalizmu ukraińskiego i za ich morderców módlmy się wspólnie. Archiwa kościelne są w posiadaniu szczegółowych dokumentów ze wszystkich archidiecezji i diecezji oraz dekanatów rzymsko-katolickich Kresów Wschodnich dotyczących mordów dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich na księżach rzymsko-katolickich i ludności polskiej tych ziem. Ukazywało się też wiele opracowań książkowych – dokumentów dotyczących tej sprawy, wśród nich wiele opracowanych przez księży (również biskupów). Żyją jeszcze niektórzy świadkowie tych zbrodni. Dlatego zebranie materiałów niezbędnych do beatyfikacji księży pomordowanych przez UPA powinno być znacznie ułatwione.

    Wierzymy, że Jego Eminencja Ks. Prymas podejmie odpowiednie działania, które w niedalekiej przyszłości pozwolą również na beatyfikację księży, którzy na Kresach Wschodnich ponieśli męczeńską śmierć za wiarę i wiernych swego kościoła.

    Z wyrazami najgłębszego szacunku

    Członkowie Rzeszowskiego Oddziału

    Towarzystwa Miłośników Lwowa i

    Kresów Południowo-Wschodnich

  51. Inkwizytor said

    Re: 50

    Panie Piotrze

    Co prawda zawodowo się tym nie zajmuje ale z racji tego, że rodzina mojej babci ze strony Taty została zarąbana siekierami przez U-kraińców na Wołyniu w 1944 roku ten temat bardzo mnie interesuje. Na U-krainie ( Lwów, Równe, Włodzimierz, Beresteczko ) jestem co najmniej 2-3 razy w roku.

    Nie wiem czy Pan bywa we Lwowie ale to co tam wyprawiają potomkowie rezunów spod noża i siekiery nie napawa optymizmem. O zacieraniu śladów polskości Lwowa nie będę mówił bo to nie ten temat ale propaganda banderyzmu aż w oczy kłuje. Ulicę Sapiehy przemianowali na Bandery, Wały Hetmańskie na Prospekt Swobody, Kubali na Szuchewycza itp.

    Na rynku młodzi banderowcy sprzedają książki i gadżety z podobiznami swoich małopludów, urządzaja marsze z pochodniami itp. Lwów nazywają z niemiecka Banderstadt ( mnie to nie dziwi, przecież Stepan brał kase od Abwehry ) U-kraińcom z Małopolski Wschodniej nie wolno wierzyć. To dzike, stepowe, azjatyckie plemię. Uśmiechają się a siekiera za plecami. Gdyby mogli to rezaliby Lachiw jak ich dziadowie. Zamordować, okraść właścicieli a potem powiedzieć, że to ich.

  52. Re 47, 51 Inkwizytor

    Pan raczy nie zauważać dwóch rzeczy:

    1. Ani naród polski nie składa się wyłącznie z potomków ofiar hajdamacko-banderowskich mordów, ani naród ukraiński nie składa się wyłącznie z potomków morderców Polaków. Można śmiało przyjąć, że potomkowie ofiar i potomkowie morderców, to znikome mniejszości w łonie tych dwóch narodów. Zdecydowana większość Polaków nie ma do Ukrainy i Ukraińców żadnych osobistych pretensji, wypływających z rodzinnych doświadczeń, a doświadczenia historyczne, nawet najboleśniejsze (utrata ziem, eksterminacja ludności), nie powinny być w żadnym wypadku wykorzystywane do wytwarzania w polskich masach nastrojów niechęci i nienawiści do naszych wschodnich sąsiadów, gdyż „każda nienawiść jest złem”, a szerzenie nienawistnych antyukraińskich stereotypów jest w dzisiejszej sytuacji narodu polskiego GŁUPOTĄ POLITYCZNĄ i wodą na młyn dla tych, którzy Polaków i Ukraińców chcą ze sobą skłócić.

    2. Nawoływanie do porozumienia, zjednoczenia i współpracy Polaków, Ukraińców i Rosjan – w żadnym wypadku nie jest „uprawianiem proukraińskiej i probanderowskiej propagandy”. Przeciwnie: jest to uprawianie polityki PROPOLSKIEJ. Wielokrotnie była już w tej dyskusji mowa dlaczego. Szkoda, że Pan nie zrozumiał.

    * * *

    Starającym się myśleć samodzielnie polecam spojrzenie do przodu:

    „Rozmowa z Orazzio M. Gnerre z projektu Millennivm
    (…)
    — R.L. Jaka jest Pańska opinia na temat Związku Europy – rodzaju geopolitycznej konfederacji Unii Europejskiej i Rosji, która została zaproponowana przez prof. Sergiusza Karaganowa w lipcu 2010 roku, zaś w Polsce jest wspierana jest przez prezesa Instytutu Geopolityki, pana Leszka Sykulskiego? Jakie powinny być relacje takiego tworu z Chinami?

    O.M.G.: Kluczowe jest by powiedzieć raz jeszcze, że Europa i Eurazja są różnymi biegunami geopolitycznymi. Powinny one stać się elementami wielkiego wielobiegunowego projektu globalnego, z EaWG jako jednym z nich, oraz z wciąż niedoskonałą Unią Europejską jako drugim. Nie uważam za stosowne by integrować Rosję w ramach geopolityki europejskiej, szczególnie że dziś buduje ona efektywnie własną regionalna wielką przestrzeń, podobnie jak czerpie z modelu Wspólnoty Europejskiej. Chiny także muszą iść w tym kierunku, wzmacniając swoje wpływy w regionach geopolitycznych o które rywalizują. Tym co musimy zagwarantować, jest proces ewolucyjnego zbliżenia kulturowego pomiędzy Rosją i Europą, który prowadzić powinien do wielkiego historycznego, i miejmy nadzieję również religijnego pojednania (którego promotorem, podczas wizyty złożonej 27 kwietnia 2009 r. Ojcu Świętemu, Benedyktowi XVI, obiecał być prezydent Łukaszenko), pamiętając o naszych wspólnych korzeniach kulturowych. Ostatecznie tylko Rosja może występować jako mediator w stworzeniu wielkiego eurazjatyckiego „ekumenizmu”, w którym duchowa kategoria łacińskości oraz głębokie korzenie kultury wschodniej będą mogły ponownie się spotkać.
    (…)
    — R.L.: Jak Pan się zapatruje na ideę geopolitycznej osi Berlin-Warszawa-Moskwa (Trójkąt Królewiecki) jako fundamentu Wielkiej Europy? Jak zapatruje się Pan na możliwość ustanowienia Królewieckiej Strefy Bezpieczeństwa (KSB) z Niemcami, Polską i Rosją jako filarami regionalnej stabilności w północnej części Europy Centralnej? Czy widzi Pan możliwość koordynacji działań państw KSB z Włochami i Turcją w formie Pentarchii, dla zagwarantowania regionalnej stabilności w obszarze pomiędzy Morzem Adriatyckim, Morzem Bałtyckim i Morzem Czarnym?

    O.M.G.: Podczas II wojny światowej zarówno Niemcy jak i Rosja przypisywały sobie prawo do pocięcia Polski wbrew dyktatowi terytorialnemu Traktatu Wersalskiego. Epoka dwubiegunowości ujrzała Polskę, która stała się państwem socjalistycznym, dołączając do bloku wschodniego. Dziś jest ważne, by Polska, ustanowiwszy swoją własną tożsamość kulturową, wciąż dziedzicząc wiekowe tradycje i tysiącletnią Wiarę, mądrze była zdolna do prowadzenia dialogu zarówno z krajami Europy Zachodniej, jak i Europy Wschodniej. Z jednej strony, polska opinia publiczna, zabezpieczona przez wiele lat przed wpływami Zachodu poprzez przynależność do bloku wschodniego, opiera się dziś europejskiej sekularyzacji, manifestującej się w negacji tradycyjnych i religijnych zasad, narzucaniu poddaństwa finansowego i kulturowej liberalizacji; z drugiej zaś strony, będąc pomna wydarzeń historycznych, odwraca się plecami od Wschodu, utożsamiając go z despotyzmem i obcą okupacją, oraz podtrzymuje swoją własną tożsamość europejską. Obydwie te opinie – poprzez widoczną niezgodę – w istocie demonstrują istnienie pozytywnej tendencji, pozwalającej Polsce zachować przy życiu głęboką tożsamość kulturową, zakorzenioną na przeciągu ostatniego wieku. Problem polega na tym, że opinie te mogą czerpać z dwóch krótkowzrocznych stanowisk: radykalnego anty-europeizmu z jednej strony, zaś nieusprawiedliwionej rusofobii z drugiej strony.

    Odpowiedniejszym przykładem do naśladowania jest przypadek Węgier Viktora Orbana, prowadzących otwartą walkę przeciw brukselskiej biurokracji, rozumiejących jednak równocześnie jak istotna jest europejska struktura wspólnotowa dla relacji z sąsiadami wschodnimi, którzy z sukcesem już prowadzą politykę wielobiegunowości, tak by przedstawić się jako doskonały partner zarówno dla Rosji, jak i dla Chin. Członkostwo w dawnym bloku wschodnim nie oznacza że Węgry zapomniały o swoich czysto europejskich korzeniach kulturowych, lub że zapomniały o politycznych i kulturowych relacjach łączących je z państwami ze wschodniej strony dawnej „żelaznej kurtyny”. To właśnie zwycięski model węgierski: nie eurosceptyczny secesjonizm, ale konkretny wkład w budowę nowej Europy. Jeśli Polska, jako kraj wschodnioeuropejski, będzie naśladować tą opcję polityczną, będzie to jeszcze jeden krok zarówno w kierunku integracji europejskiej, jak i w relacjach europejsko-rosyjskich. (…)”.

    Źródło: „Geopolityka” nr 15 (6/2012) http://geoanalityka.files.wordpress.com/2012/04/geopolityka_nr_15_2012_6.pdf

    * * *

    Ja, oczywiście, w autentyczność Orbana i jego polityki nie wierzę (to raczej kreacja anglo-amerykańska), ale proszę zwrócić uwagę na słuszny wniosek Włocha: NIE MOŻNA JECHAĆ W NIESKOŃCZONOŚĆ NA ANTYEUROPEIZMIE I ANTYROSYJSKOŚCI, Polska musi współpracować i z Rosją, i z Niemcami, zachowując przy tym odrębność i narodową tożsamość.

    Potrzebny jest w tym celu trzeci człon geopolityki Euroazjatyckiej – Konfederacja Słowiańska.

    Jak można ją zbudować bez szybkiej zgody w trójkącie Polska-Ukraina-Rosja (o Białorusi też nie zapominając)?

  53. wet3 said

    @ Piotrx
    Jak czyta sie te okropnosci to skora cierpnie i nie chce sie czlowiekowi wierzyc, ze zbrodnie te popelniali ludzie i ksieza (!!!) grekokatoliccy i prawoslawni nazywajacy siebie chrzescijanami. Toz to wygalada raczej na cerkiew diabelska. Pochodze z Pomorza, wiec nie wiedzielismy o tych sprawach w ogole, albo bardzo malo. Bylismy zajeci przesladujacymi nas szwabami, ktore, obok mordowania i wywozek ludnosci cywilnej, wymordowaly ponad 70% ksiezy bylej diecezji chelminskiej. „Nasze” szwaby, ktore znaly polski, podsluchiwaly rozmowy Polakow i donosily hitlerowcom. Wystarczylo aby jedna kumoszka powiedziala po polsku drugiej, ze ks. X lub Y wysluchal jej po polsku spowiedzi, a swinski szwab to podslyszal. W ten sposob wielu naszych ksiezy, ktorzy wbrew rozporzadzeniu szwabow, sluchali spowiedzi po polsku, stracilo zycie. Przyznam szczerze, ze trudno mi teraz bedzie zdobyc sie na sympatie do pana „polski.blog.ru” po jego wpisach! Szeptycki, chociaz byl polskiej krwi, okazal sie patronem rezunow i wrogiem Polakow – co wyraznie potwierdza postawa abpa Twardowskiego!
    PS – Na przelomie lat 1950/60 spedzilem wiele lat w Lublinie, gdzie studiowalem. Wowczas slyszalem (o dziwo!) na ten temat bardzo malo, albo nic. Wtedy mowilo sie o zbrodniach niemieckich popelnionych na nas i zydach.
    Serdecznie pozdrawiam Pana.

  54. Marucha said

    Re 52:

    1. Ani naród polski nie składa się wyłącznie z potomków ofiar hajdamacko-banderowskich mordów, ani naród ukraiński nie składa się wyłącznie z potomków morderców Polaków. Można śmiało przyjąć, że potomkowie ofiar i potomkowie morderców, to znikome mniejszości w łonie tych dwóch narodów.

    Tak jest.
    Z tym, że ideologia i gloryfikowanie banderowców na Ukrainie spotyka się z poparciem zarówno władz, jak i społeczeństwa – a przynajmniej większości społeczeństwa nie przeszkadza.
    Jakoś nie słyszy się o ruchach anty-banderowskich, ani o żadnych ugrupowaniach pragnących pojednania z Polakami.
    A teraz proszę temu zaprzeczyć!

  55. Re 54 Marucha

    Świetnie uchwycił Pan problem: „Jakoś nie słyszy się o ruchach anty-banderowskich, ani o żadnych ugrupowaniach pragnących pojednania z Polakami.”

    Z tym tylko, że o takich ruchach (pragnących pojednania z Ukraińcami) nie słyszy się również po stronie polskiej, wśród autentycznych polskich patriotów, narodowców (głosy podobne do mojego pomijam, jako wyjątki potwierdzające smutną regułę).

    A przecież powinno dziś dominować myślenie O PRZYSZŁOŚCI, a nie o przeszłości, z którą rozliczyć się może ostatecznie (i właściwie ją upamiętnić) tylko rząd ukraiński powołany przez naród ukraiński przyjazny Polsce i Polakom, a nie nam wrogi.

    Trzeba więc szukać na Ukrainie tego żywiołu, który jest nam (i Rosjanom) przychylny i wspierać go, a nie poddawać się dzielącemu nas podjudzaniu Polaków przeciwko Ukraińcom za pomocą nawet najsłuszniejszych argumentów historycznych.

    Gdzie dwóch (Słowian) się bije, tam trzeci (nie-Słowianin) korzysta (patrz: „polityka osaczania Rosji”).

    Celem naszym, celem polityki PROPOLSKIEJ nie jest uzyskanie satysfakcji moralnej dla rodzin ofiar banderowców, lecz ZABEZPIECZENIE NARODU POLSKIEGO PRZED POWTÓRKĄ Z HISTORII.

    To zaś da się osiągnąć tylko poprzez zwycięstwo pozytywnych, prorosyjskich, proukraińskich, prosłowiańskich rozwiązań (v. Konfederacja Słowiańska), poprzez przyjaźń i współpracę z Rosjanami i Ukraińcami, a nie poprzez nierozumne bicie na oślep w dzisiejszą Ukrainę i naród ukraiński, a takie tendencje również w Pańskiej Gajówce się pojawiają (zob. kom. 22).

  56. JO said

    ad.55. Pana mowa jest naiwna albo celowo-macaca. Nie ma czegos takiego jak Przyjazny PostupoUkrainiec dazacy do wspolpracy z Polska.

    Czy zna Pan matematyke?

    Polska to Ukraina. Polska to slowo nadrzedne. Podrzedne to Ukraina. Jezeli Ukraina bedzie przyjazna Polsce to bedzie po prostu POLSKA. Czy Pan to rozumie???

    Polska To Ukraina

    Talmud to UPA – Ukraina

  57. 166 bojkot TVN said

    Chłopcy na Ukrainie ćwiczą zamachy. Na razie są doniesienia o 4 w Dniepropietrowsku. Przerwana jest łączność komórkowa.
    Miał agent Mossadu rację, żeby przewidzieć jakąś łączność między rodziną i znajomymi kiedy nie będzie żadnych telefonów. Jakieś miejsce zbiórki. Gajówki też może nagle nie być, chleba, wody, kanalizacje w miastach, w wysokich budynkach zostaną zapełnione fekaliami, które wybiją na niższych kondygnacjach, nawet nie trzeba będzie rozpylać wąglika, żeby wykończyć słabszych. Benzyna będzie tylko dla wojska, wiec jeździć będą tylko ci co mają diesle i własne uprawy rzepakowe, a na benzynowych, tylko posiadacze sprawnych dużych tanich leśnych bimbrowni. Tylko jak tu odstrzelić te satelity, które podglądają każdy nasz ruch?

  58. Marucha said

    Re 55:
    Nic dalszego od prawdy.
    1. Wszystkie polskie rządy od 1989 roku prowadzą wybitnie proukraińską politykę, do tego stopnia, że zrezygnowały np. z podłączenia się do rury bałtyckiej ze względu na Ukrainę. Bardzo wielu polityków jest proukraińskich, jak choćby Paweł Kowal. Niemal cała partia PiS jest proukraińska. Dopuszcza się istnienie probanderowskich organizacji, stawianie pomników banderowcom, subwencjonuje się „Nasze Słowo”. Mam ciągnąć dalej?
    2. Istnieje bardzo wielu Polaków pragnących pojednania z Ukrainą, nawet kosztem „zapomnienia” zaszłości historycznych – choć wiadomo, że ten kto nie pamięta swej przeszłości, nie wie jak zaplanować przyszłość. Nie wie skąd idzie i dokąd zmierza.
    3. I nie zapomnijmy o takim drobiazgu: to nie Polacy rżnęli piłami swych ukraińskich sąsiadów i nie oni rozpruwali ciężarnym Ukrainkom brzuchy.

    Zgadzam się, że „Trzeba więc szukać na Ukrainie tego żywiołu, który jest nam (i Rosjanom) przychylny”. Widzę go we Wschodniej Ukrainie. W Zachodniej – nie bardzo.

    Myślenie o przyszłości nie może odbywać się kosztem prawdy.

  59. Marucha said

    Re 56:
    Niestety, panie JO, rzeczywistość jest inna, niż nasze marzenia, a czas nie stoi w miejscu.

    Lucyferianom udało się nie tylko „stworzyć” naród ukraiński, ale i natchnąć go szowinistyczną ideologią opartą głównie na nienawiści do Polski. Jest już za późno, aby to odwrócić. Człowieka, który określa się jako Ukrainiec, nie zmusi Pan, aby poczuł się Polakiem. To musi nastąpić spontanicznie, z własnej woli i chęci – a czynnikami sprzyjającymi mogłyby być np. siła Państwa Polskiego i jego autorytet, stabilna gospodarka, kultura, szkolnictwo, edukacja, porządek w państwie, praworządność itd.

    Nie ma chyba potrzeby przypominać, iż wszystkie powyższe czynniki są usilnie sabotowane przez wszystkie rządy i nie wygląda na to, by coś się miało zmienić w przewidywalnej przyszłości.

  60. 166 bojkot TVN said

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Politechnika_Lwowska

  61. JO said

    ad.59. Pani Gajowy. To samo moze Pan powiedziec do Polakow, ktorzy uwazaja sie za Polaka/e ale nic nie wiedza co to oznacza byc Polakiem/a

    Czy i w tym przypadku mamy powiedziec , ze jest za pozno? Czym sie rozi Glupi Polak od Glupiego post Upa Ukrainca? Ja odpowiem – Dialektem i miejscem zamieszkania. Obaj jednak zamieszkuja ziemie Polskie- ziemie Rzeczpospolitej i tak bedzie poki nie umra….

    Pan jest w totalnym bledzie. To, ze czlowiek na Ukrainie nazywa sie Ukraincem i ma milosc do swojej malej ojczyzny Ukrainy NIE oznacza, ze NIE jest juz Polakiem. On moze nim byc, samemu o tym nie wiedzac, ze jest POLAKIEM – jezeli jest Ortodoksa, kocha swa ojczyzne – przeciez to sa Atrybuty Polskosci.

    Jezeli bedzie dlubal, to dodlubie sie do Prawdy, ktora jest Jedana- ze Ukrainiec to Polak – Ukrainiec – Katolik – to Polak, Ukrainiec Ortodoksa – to Polak

    Taki Ukrainiec dodlubie sie , ze UPa ideologia to Talmud a zyc w Talmudzie to oznacza bycie – ZYDEM a nie Ukraincem – Polakiem – Litwinem – Bialorusinem, etc, etc, etc.
    ———————

    Widzi Pan Panie Gajowy, Pan ma ograniczone widzenie z racji swojego Pochodzenia. Pan juz nie ma Pamieci Historycznej o Polakach tej Wielkiej Polski – Rzeczpospolitej – JA TO MAM, to przekazali mo moi Dziadowie, ci z Wolynia, ci z Lidy, Ci z Grodna i to, ze jedni z nich pochodza z Korony.

    Poki Zyje – taka Polska Zyc bedzie. Poki Zyje – bedzie zawsze Ukrainiec Ortodoksa – Katolik, czy Litwin Katolik, czy Bialorusin Katolik – POLAKIEM, przez duze P.

    Ja czuje, niose te Bogactwo Rzeczpospolitej, tej wielkiej Kultury, ktora poszatkowano na kawaleczki i przypisamo grupom napuszczajac je nawzajem.

    Ja mam te cala kulture w sobie tak jak Polacy mieli ja za czasow I Rzeczpospolitej, ktorzy Mowili po lacinie i wieloma dialektami slowianskimi a nawet innymi jeszcze jezykami , bedac slawnymi z tego w Europie i Swiecie

    ——————-

    Nie obchodzi mnie to, ze masoneria zrobila z ludzi na Ukrainie Lemingami Ukrainskimi jak na Litwie Lemingami Litewskimi – Zmudzkimi, czy w PRL Bis Lemingami PRL Bisowskimi.

    Wszyskie Lemingi sa skazane na Smierc a uratowac sie moga tylko poprzez Powrot do Prawdy i swoich Korzeni.

    Leming to sztucznosc, sztucznie podtrzymywana, gdyz zlo nie istnieje naturalnie w czlowieku, bo Pan Jezus je zlikwidowal raz na zawsze zsylajac Ducha Swietego do Kazdego z Nas. Zlo istnieje tylko poprzez Klamstwo a wiec taki leming jak nie w tym to w kolejnym pokoleniu powroci do Prawdy, bo On Nalezy do Pana Boga.

    Ja i tacy jak ja w tym i Pan, musimy Prawde niesc do czasu az Ona spowoduje wybuch – Polonia Restituta – ja wiem, ze tak bedzie.

  62. Marucha said

    Re 61:
    Chyba niewiele Pan jednak zrozumiał z mego wpisu.
    A jego myśl przewodnia jest taka, że jeśli ktoś chce się określić jako Ukrainiec (Rusin, Łemko, Słowak itd) to żadna siła nie zmusi go do uznania się za Polaka. Może jedynie dobrowolnie na powrót stać się Polakiem, jeśli Polska będzie go czymś pociągać.

  63. JO said

    🙂 to Pan niewiele rozumie z moich wypowiedzi, , ktore od lat moze 2 wpisuje….
    Rusin, Lemko to Nazwy Polskie. i niech sie ten Rusin, lemko nazywa tak jak sie ZWIE – jezeli jest Katolikiem – Ortodoksa, to dojdzie, ze jego Mamla ojczyzna jest Lemkowszczyzna a wieka Rzeczpospolita – czyli Polska …a po drodze nawet niech Ukraina ale Katolicka-Ortodoksyjna – to przeciez POLSKA

    Pan ma watpiliwosci jakby co do Piekna bycia Polakiem, bo Pan wciaz jakby uwaza, ze byc Polakiem to byc takim kims z PRL BIS.

    1. Byc Polakiem, to byc Lemkiem, bo kultura Lemcka jest Polska Kultura
    2 gie co powinno byc pierwsze – Polak to Katolik = Ortodoksa – I JA NIE WATPIE , ze Katolicyzm jest Atrakcyjny! Polskosc to Katolickosc na ziemiach Rzeczpospolitej – ja nie watpie, ze to jest Najpiekniejsza Rzecz jaka czlowiek moze Robic, budowac, tworzyc, dazyc – POSZUKIWAC

    Czy ma Pan co do tego jakies watpliwosci?

    ——————–

    Pan nie rozumie moich wypowiedzi a nawet powiem, choc z bolem, ze tkwi w bledzie, zaslepinonym bledzie.

    Pop swoje – czort swoje 😉

  64. Re 58 Marucha

    Nie wiem, dlaczego nie chce mi Pan przyznać racji, skoro w setkach, jeśli nie w tysiącach artykułów publikowanych na swoim blogu udowadnia Pan, że wszystkie rządy po 1989 roku prowadzą politykę prozachodnią, a nie propolską.

    Pan – taki inteligentny i oczytany – nie widzi nagle, że polityka Warszawy wobec Kijowa, to polityka w istocie proamerykańska, a nie proukraińska?

    I nie widzi Pan, że polityka Kijowa też jest proamerykańska, a nie propolska?

    I jeszcze te Pańskie demagogiczne wrzutki w stylu: „Myślenie o przyszłości nie może odbywać się kosztem prawdy.”

    Przecież co do tej ostatniej kwestii sporu między nami nie ma. Prawda zostanie w pełni wyjaśniona i zaproponowana (!) naszym narodom, gdy tylko będą ku temu (w Polsce i na Ukrainie) odpowiednie warunki.

    Żeby je stworzyć, trzeba się Słowianom porozumiewać i jednoczyć, a nie dawać się skłócać i dzielić.

  65. Marucha said

    Re 64:
    Oczywiście, wszystkie polskie rządy prowadzą politykę prozachodnia, ale i zarazem – nie waham się użyć tego słowa – politykę probanderowską (obojętność wobec neobanderowskich zagrożeń to w zasadzie ich popieranie). Ponadto wspomagają ukraińskie gazety, organizacje itd.
    Ich ideą jest wciągnięcie Ukrainy do Judeoeuropy.

    Mogę się z Panem zgodzić, iż ta polityka w gruncie rzeczy nie posłuży samym Ukraińcom na dalszą metę, ale to już będzie zależało od nich samych, co wybiorą.

    Prawda zostanie w pełni wyjaśniona i zaproponowana (!) naszym narodom, gdy tylko będą ku temu (w Polsce i na Ukrainie) odpowiednie warunki.

    Niestety, nie widzę, by dało się w najbliższej przyszłości stworzyć warunki do jakiegoś dialogu. Rządzący Polską to obca nam kasta, a na Ukrainie tendencje banderowskie wcale nie maleją.

    Warunki minimum do rozpoczęcia dialogu, to
    – uznanie zbrodni na Polakach
    – oficjalne przeprosiny
    – rekompensaty dla spadkobierców ofiar
    – delegalizacja organizacji banderowskich.

  66. JO said

    ad.64.”Pan – taki inteligentny i oczytany – nie widzi nagle, że polityka Warszawy wobec Kijowa, to polityka w istocie proamerykańska, a nie proukraińska?” Polski Blog

    Polityka Proukrainska na Ukrainie, czyli dla Dobra Ludzi na Ukrainie – musi byc i jest polityka Propolska

    ——————————-

    Polityka Proamerykanska na Ukrainie to polityka AntyUkrainska o czym pisze Pan Gajowy od Lat

    —————-

    Wolnosc na Ukrainie jest gwarancja wolnosci W PRL Bis i odwrotnie.

    ———————–

    Panie Blogu Nie polski, gdyby Ameryka chciala i Uni w Polsce to Ukraina dawno byla by w Unii Europejskiej – poki co Ukraina jest tam gdzie uni chca by byla. Jest Klinem miedzy Katolicka Polska a Ortodoksyjna Rosja i ma byc klinem z woli Masonerii i wywazac Rosyjskie i Polskie Drzwi a na koncu sama Zginac. Taki jest cel Masonskiego Panstwa Ukraina.

    ——————–

    Gdyby Pan byl proukrainski nie wypisywalby Pan Farmazonow tu na forum, ktore kazde dziecko rozumie , ze sa Maceniem – nie mozna Panu wybaczyc ignorancji – za b jest pan inteligentny – Pan jest UN – UPOwiec

  67. JO said

    Najwiekrzym Osiagnieciem Spadkobiercow Wielkiego Ks Kijowskiego, Litewskiego i Korony Polskiej bylo utworzenie Katolickiego Krolestwa Rzeczpospolitej zwanej POLSKA.

    Rzeczpospolita miala prawo , ktorego Baza Bylo Sw Magisterium Kosciola Katolickiego

    Pod Berlem Krolewskim i Autorytetem Krolestwa mialy Rody, plemiona, grupy etniczne Najwiekrza Wolnosc jaka byla do osiagnieta na ziemi przez Czlowieka , wolnosc ktora prowadzila do Raju.

    Mowienie o dogadywaniu sie pomiedzy Ukraincami i Polakami PRL Bis jest bledem, gdyz obie strony maja sluzyc Panu Bogu i temu co Od Boga Maja – Rzeczy Wspolnej – Krolestu – Narodowi Rzeczpospolitej a nie wyszarpywac sobie jakies profity czy leprze pozycje.

    Ludy na Ukrainie dzisiejszej musza oglosc, wykonac to co Napisal Pan Gajowy:
    Warunki minimum do rozpoczęcia dialogu, to
    – uznanie zbrodni na Polakach
    – oficjalne przeprosiny
    – rekompensaty dla spadkobierców ofiar
    – delegalizacja organizacji banderowskich.

    Polacy w PRL Bis musza pozbyc sie swojego blednego rozumowannia Polskosci ( jak Pan gajowy) i musza zrozumiec, ze Polak to Wielkopolanin ale i rowniez Rusin , choc kazdy z nich ma inne dialekty a nawet likalne zwyczaje.

    Kazda ze stron musi zrozumiec, ze to co na Kresach Wschodnich jest dziedzictwem Kresow Zachodnich i odwrotnie – Bo to bylo wynikiem zycia w WOLNOSCI czlowieka w Rzeczpospolitej – Naszej Rzeczy Wspolnej, Naszej Ojczyznie

    (Bzdury Pana Romana K na temat „Niewolnictwa” w Rzeczpospoltej odrzucam, bo jest to prymitywna gadka majaca na celu macenie w stylu postupowskich bajek. W Rzeczpospolitej byl wrog wewnetrzny tak jak i szatan jest w Kosciele Walczacym na ziemi i obciazanie Rzeczpospolitej krzywdami, ktore wyrzadzil szatan jest karygodne i tylko to robi Zdrajca. To tak jak mowic, ze Sw Katolicki Koscol jest winny zbrodni Zydobojstwa, Wojnom, etc, etc, etc)

  68. JO said

    re. 67. ….winny jest szatan i oczywiscie czlowiek, ktory go sluchal/a…

    …bledem jest dogadywanie sie pomiedzy stronami BEZ Pana Boga…..

  69. Re 65 Marucha

    Mówi Pan: „Niestety, nie widzę, by dało się w najbliższej przyszłości stworzyć warunki do jakiegoś dialogu. Rządzący Polską to obca nam kasta” – lecz od czego są nasze tradycje oddolnego działania w cywilizacji łacińskiej-personalistycznej? Kto Panu zabrania zamieszczania ukraińskich i polskich tekstów wzywających do współpracy i opisujących przykłady takiej współpracy? Lepsze to, niż widok stosów czaszek, które dzieci i tak oglądają w szkole.

    Mówi Pan: „Mogę się z Panem zgodzić, iż ta polityka w gruncie rzeczy nie posłuży samym Ukraińcom na dalszą metę” – no to nie nazywajmy już polityki probanderowskiej w ramach polityki proamerykańskiej „polityką proukraińską”. Jak można w ogóle myśleć, że popieranie gloryfikacji OUN/UPA jest polityką proukraińską?

    Mówi Pan: „Warunki minimum do rozpoczęcia dialogu, to
    – uznanie zbrodni na Polakach
    – oficjalne przeprosiny
    – rekompensaty dla spadkobierców ofiar
    – delegalizacja organizacji banderowskich.” – do dialogu Polaków z Ukraińcami (dialogu narodów) nie potrzeba żadnych warunków wstępnych.

    Nie należy mylić rządów i różnych organizacji ubiegających się o satysfakcję moralną i materialną z oddolnym porozumieniem, współpracą i przyjaźnią mas polskich i ukraińskich. Są to dwie niezależne od siebie sprawy i postawa potomków ofiar (czy niewłaściwa polityka rządów) nie może powstrzymać dążenia do zgody i współpracy Słowian.

    Uważam, że rząd narodowy, który by powstał w Polsce, nie powinien nikomu (!) żadnych odszkodowań i zadośćuczynień z tytułu strat wojennych i powojennych wypłacać, albowiem sprawcy tych strat już nie żyją i nawet często nie byli Polakami, a młode pokolenia Polaków nikomu nic nie zrobiły i niczego nie zabrały.
    Z tego samego powodu przyszły rząd narodowy powinien odstąpić od popierania prywatnych roszczeń materialnych wobec Ukrainy czy Rosji.

    Bardzo wiele rodzin w Polsce nie otrzymało żadnej rekompensaty za śmierć, tortury, uwięzienie, choroby i utratę mienia w całym XX wieku i jakoś musiały to przeżyć. Nie powinno być tu „równych i równiejszych”.

    Przeprosiny – ja nikogo nie przepraszam za zbrodnie popełnione w przeszłości przez ludzi z orłem białym (w koronie lub bez) na czapkach, i nie wymagam też od członków innych narodów, aby mnie przepraszali za nie swoje winy, popełnione przez dawno nieżyjących ludzi pod dowolnymi znakami. DOMAGAM SIĘ NATOMIAST ZABEZPIECZENIA PRZED TYM MOJEGO NARODU NA PRZYSZŁOŚĆ.

    Uważam, że Polacy pierwsi – na nic nie czekając – powinni powiedzieć: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie.” Na pewno to nam nie zaszkodzi.

    * * *

    „AMERYKAŃSCY NEONAZIŚCI ZYSKALI LOBBYSTĘ W WASZYNGTONIE

    14.04.2012

    Amerykańska Partia Nazistowska zyskała swojego pierwszego lobbystę w organach władzy USA. Stał się nim 55-letni John Boles. Został on zarejestrowany jako lobbysta przez sekretariat Senatu oraz Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych.

    Z oficjalnych dokumentów wynika, że Boles planuje walkę o „przestrzeganie praw politycznych i równy dostęp obywateli do procesu wyborczego”. Przedstawiciela neonazistów niepokoi fakt, że jego zwolennicy nie są dopuszczani do walki o stanowiska w wyborach.

    Boles ma także zamiar lobbować kwestie związane z prawami człowieka, ochroną zdrowia i imigracją.

    Co się tyczy „czystości rasy”, to Boles nie planuje poruszać tego tematu.”

    Źródło: http://polish.ruvr.ru/2012_04_14/71738096/

    * * *

    I pomyśleć, że to rusofobiczni zwolennicy polityki proamerykańskiej narzekają najbardziej, iż na Ukrainie odradza się narodowy socjalizm…

  70. Piotrx said

    Re 51:

    „Co prawda zawodowo się tym nie zajmuje ale z racji tego, że rodzina mojej babci ze….”

    Panie Inkwizytorze ze mną jest całkiem podobnie …..

    „Nie wiem czy Pan bywa we Lwowie ale to co tam wyprawiają potomkowie rezunów spod noża i siekiery nie napawa optymizmem. O zacieraniu śladów polskości Lwowa nie będę mówił ….”.

    Byłem kilka razy we Lwowie i mam podobne odczucia. Bardzo podobał mi się np Cmentarz Łyaczkowski (niestety wstawia sie odynarne współczesne nagrobki miedzy dawne i zabytkowe polskie – np kwatera Powstańców Listopadowych) i Cmentarz Obrońców Lwowa – pamiętam z fotografii jak był zdewastowany a jednak dzieki staraniom wielu Polaków (w tym Energopol) jak zostal pieknie odrestaurowany.
    Jednak Ukraińcy nie zgodzili sie na przywrocenie wszystkich elementów -miedzy innymi nie pozwolili na odbudowę „Łuku Chwały” oraz na umieszczanie na nagrobkach napisu „obrońca Lwowa” i paru innych rzeczy.

    Zwiedzaliśmy tez grupką Kamienicę Sobieskiego – przewodniczka ukraińska wiedząc że jesteśmy Polakami przedstawiła w miarę poprawną wersje historii dotyczaca wystawianych tam eksponatów, ale jak oddaliliśmy sie nieco i nasze miejsce zajęła grupa młodziezy ukraińskiej – wersja była juz inna w stylu „polska okupacja”, „polscy panowie” itp.

    Lwów to bardzo piekne miasto ale jak Pan zauwazyl slady polskosci sa stale zacierane.

  71. Inkwizytor said

    Re: 70

    Od 1 do 8 maja będę we Lwowie, zamieszkam na ulicy Sobieskiego, zrobię kilkaset zdjęć, nakręcę filmy jak co roku. Niby tylko tyle, bo jak mawiał lwowiak Marian Hemar w wierszu „Listopad”. „A o Lwowie – pamiętać,pamiętać,pamiętać.I to jedno – powtarzać, powtarzać, powtarzać”

  72. Piotrx said

    Re 53:
    Dziękuję Panie Wet3

    „Bylismy zajeci przesladujacymi nas szwabami, ktore, obok mordowania i wywozek ludnosci cywilnej, wymordowaly ponad 70% ksiezy bylej diecezji chelminskiej. “Nasze” szwaby, ktore znaly polski, podsluchiwaly rozmowy Polakow i donosily hitlerowcom.”

    Bardzo ciekawy temat i dla mnie prawie nieznany , może Pan by o tym co nieco opublikował w Gajówce – mysle ze wiele osób i ja dowiedziało by sie wiecej o tych wydarzeniach

    Tak na marginesie ciekawa ksiazka napisana w 1939 r.- o Slowianszczyznie Zachodniej i jej germanizacji /takze o Pomorzu/

    Ziemia gromadzi prochy – Józef Kisielewski
    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_116.html

    Ja rowniez Pana pozdrawiam

    **************************
    fragment z tej ksiazki

    PO DRODZE

    Miasta na Pomorzu Zachodnim porozrzucane są rzadziej niż w innych krajach Rzeszy, i wszystkie, trzeba to obiektywnie stwierdzić, mają charakter niemiecki. W zewnętrznym wyglądzie. W architekturze, która jest ciężka, przygniatająca, pruska. A raczej lepiej powiedzieć – krzyżacka. Bo o ile wsie posiadają do dziś wiele charakteru polskiego, o tyle miasta ten charakter zatraciły, a stratę zawdzięczają właśnie Krzyżakom. Nie bardzo na to jeszcze w nauce zwracano uwagę, zaledwie napomknienia rzucając, ale pogląd ten będzie musiał być zbadany i rozpatrzony: że miasta pomorskie rozbudowywane były przez Niemców według pewnego systemu komunikacyjnego. Mianowicie tak były dobierane, aby dzielił je pomiędzy sobą zawsze jeden dzień drogi konnej.

    Z Frankonii do Prus Wschodnich właśnie przez Pomorze Zachodnie i Gdańskie biegł trakt krzyżacko-pocztowy i na tym szlaku osadzały się miasta. Dokładniej: miasta, które na tym szlaku się znajdowały i do niego pasowały, mogły liczyć na rozbudowę, zwiększenie, inne malały. Bo przecież wiadomo, że nowych miast pomorskich Niemcy założyli niewiele; to, co oni nazywają założeniem, było tylko rozbudowaniem; na słowiańskich grodach.Warto wymienić, wskazując na mapę, takie nazwy: Bytów (Billow), Lębork (Lauenburg), Słupsk (Stolp), Sławno (Schlawe), Derłów (Rugenwalde), Białogard (Belgard), Kołobrzeg (Kolberg), Trzebiatów (Treptow), a zbaczając na południe: Miastko (Rummeisburg) i Szczecinek (Neustettin). We wszystkich tych miastach spotkać można charakterystyczne budownictwo, bliźniaczo podobne do budownictwa krzyżackiego.

    Przy wjeździe do miasta – wysoka turma z czerwonej cegły, w kościołach gotyk, tzw. „gotyk wiślany”. Gdy się tak te rzeczy ze sobą zestawia i kojarzy, wówczas i pewne zaułki historii stają się jaśniejsze, odpada wiele historycznych złudzeń.A w każdym z tych miast, w owych starych czerwonych budowlach znajdują się nieprzebrane bogactwem archiwa, w których drzemią dokumenty historyczne. Wiele z tych archiwalnych bogactw zostałojuż przetrzebionych, wiele wywieziono do Szczecina i Berlina, ale dość dużo jeszcze jest. To, co pozostało, dzieli się na dwie części: jedna, która dotyczy spraw niemieckich, jest wystawiona na widok publiczny; drugą, dotyczącą spraw polskich, skrzętnie zamyka się przed niepowołanymi. Zupełnie tak samo, jak z archiwami w Gdańsku.

    Takie „nieprzenikliwe” archiwum posiada każde tutejsze miasteczko. W Kołobrzegu jest na przykład obszerne, kilkuizbowe archiwum ze zbiorami dokumentów polskich, które stało się dla świata nauki zupełnie niedostępne. Gdy się wspomni o gościnności, jakiej doznają Niemcy w polskich archiwach, o swobodzie, jaką się tu cieszą, a gdy się równocześnie ma w pamięci owe zaryglowane zbiory pomorskie – ogarnia człowieka gorycz. Nie jestem mściwy, nie znam uczucia podjudzania, ale przecież trochę sprawiedliwości by się przydało: przecież to gorzko pomyśleć, że w Polsce nie posiadamy ani jednej monografii Pomorza Zachodniego z powodu braku źródeł, że w społeczeństwie polskim skutkiem tego zginęła świadomość polskości Pomorza Zachodniego. Znikła, rozwiała się, jak mało która strata.Gościnnie rozwarte archiwa w Polsce i zaryglowane w Niemczech.

    Jedyna pociecha i jedyne tłumaczenie: że my nie mamy czego ukrywać, Niemcy ryglami ukrywają polskość niemieckiego Pomorza.W przeciwieństwie do miast, wsie posiadają charakter polski w budownictwie, w zwyczaju, w sposobie zabudowania. Nic dziwnego. Dziś wieśniacy pomorscy mówią już po niemiecku, ale kilkadziesiąt, ale sto lat temu iluż naprawdę umiało ten język?! W pamiętnikach szlachty pomorskiej z ubiegłego wieku można czytać takie zwierzenia:ojciec kształcił syna w prawie, w rzemiośle wojskowym, w administracji i w mowie polskiej.

    Brał guwernera Polaka. Inaczej syn, który miał się dobijać urzędu krajowego, nie byłby zrobił żadnej kariery. Nie umiałby się rozmówić z przychodzącymi do urzędu.A w Szczecinie, w wielkim, wcześnie zniemczonym Szczecinie niektóre księgi parafialne jeszcze w połowie zeszłego wieku były prowadzone po polsku. Bowiem góra była niemiecka albo zniemczona, ale lud był polski.

    Ostateczna germanizacja dokonała się po roku 1850, w związku z uderzeniem germanizmu na Wielkopolskę. Wielkopolska się obroniła, ale padła polskość Pomorza Szczecińskiego, ogarnięta na peryferiach językowych uczuciem beznadziejności.Inny rozdział to pamiątki tkwiące głębiej pod powierzchnią. Nawiązujące do czasów dawniejszych. Nie wspominam o nazwach. Jeśli Meklemburgia posiada ponad 50% nazw pochodzenia słowiańskiego, to Pomorze ma ich procent znacznie wyższy, bez mała podwójny. Likwiduje się nazwy z zajadłością, ale mimo to zostaje ich jeszcze dość na świadectwo prawdzie.Chodzi o pamiątki innego rodzaju.

    O ruiny dawnych grodów słowiańskich, oraz o resztki kaplic, kościołów, dworów i pałaców polskich. Wiele tego jeszcze zostało. Pod Szczecinem w Przylepie (Schadenleben), Lelbehn (Streihofer Alpen), Kolbaczewie (Colbitzow), Starkowie (Storkow), Pniewie (Pinnow); dalej, w pewnej odległości za Bysinem (Boissin), koło Szczecinka (Neustettin) w Parsędzku (Persanzig), koło Makowic (Mackfitz). Za Naugardem, ponad jeziorem Waświn (Wothschwiensee), w miejscowości Ruckwerder znajdują się wały słowiańskie, podobnie na zachód od Kalisza (Kallies), w miejscowości Faikenburg. Na zachód od Schivelbein znajduje się wzniesienie zwane „Polacken-Berg”, koło Draumburga znajduje się miejscowość „Starosten-Burg”, słowiańskie pamiątki znajdują się koło Juchowa i koło Altmuhl. Szczególnie wymienić należałoby stare cmentarzysko słowiańskie na północ od Szczecinka, koło miejscowości Wurchtow. Pod Anklam i Słupskiem znajdują się ruiny klasztorów św. Wojciecha, znak, że kult świętego z Gniezna głęboko tkwił kiedyś na Pomorzu.Tych pamiątek, tych wykopalisk jest tak wiele i tak na każdym miejscu, że aż ów nadmiar stał się powodem kapitalnego pomysłu.

    Oto w pierwszych latach po wojnie wszystkie muzea polskie i ludzie pracujący naukowo otrzymali od pewnego „uczonego” niemieckiego z terenu Pomorza Zachodniego list i katalog. W liście było napisane, że „uczony” dostarcza do muzeów wszelkie okazy wykopalisk, w katalogu podane zostały ceny. Łopatka brązowa tyle, ułamek urny tyle, żelazna ostroga tyle. Według gustu, upodobania i miejsca w gablotce. Szeroki handel fałszu historycznego. Takie to pomysły rodzi plenne w wykopaliska słowiańskie Pomorze Zachodnie. Osobny rozdział poświęcić trzeba kościołom.

    Jeszcze w kilku miejscach znajdują się stare, piękne kościoły drewniane. Dwa lata temu spalił się w Piasznie jeden z tych kościołów, przepiękny modrzewiowy barok.A kazalnica w Radaczu (Raddatz) Jest to historia tak osobliwa, że należy ją opowiedzieć dokładniej.

    (…)

  73. Piotrx said

    Re 71 :

    To moze podzieli sie Pan potem choćby jakimś skromnym fotoreportażem w Gajówce z pięknego Lwowa?

    Lubie Hemara , mimo ze zyd z pochodzenia to z wyboru i serca polski i lwowski patriota. Pisal tez bardzo ladne slowa do wielu piosenek lwowskich (i nie tylko), ktore tez bardzo lubie sluchac i ta piekna gwara lwowska .

    Piosenka o cmentarzu łyczakowskim

    Listopad sypie garściami liści
    Na grządki, w których pokotem śpią
    Małe batiary – gimnazjaliści –
    Pod czarną ziemią – za siwą mgłą.

    Śmierć, co po drodze, to kosa zetnie.
    Po ziemi chodzi z głową wśród gwiazd.
    Czternastoletnie… Piętnastoletnie…
    I już im groby zagłuszył chwast.

    Matka płakała: Czyś ty zwariował?
    Ojciec się gniewał: Czyś ty się wścikł?!
    Zamknął go w domu, czapkę mu schował.
    Kolega gwizdnął – i chłopiec znikł.

    Chłopiec od szewca, chłopiec od krawca,
    Chudy gazeciarz, różowy skaut.
    Patrzcie się, jaki znalazł się zbawca!
    Akurat ciebie trzeba na gwałt!

    Kto go tak uczył? Kto go tak skusił?
    Jaka muzyka? Do jakich słów?
    Kto go opętał? Kto go przymusił,
    Żeby on ginął? Za co? Za Lwów! –

    Kto mu wyszeptał słowo nadziei,
    Że on na zawsze, na wszystkie dni,
    Do polskiej mapy ten Lwów przyklei
    gumą arabską… Kropelką krwi…?

  74. Inkwizytor said

    Oczywiście Panie Piotrze, za pozwoleniem Pana Maruchy zamieszę zdjęcia z polskiego Lwowa. Serce już się wyrywa do tego miasta. A tymczasem dla wszystkich lwowiaków i miłośników Stołecznego i Królewskiego miasta Zawsze Wiernego dedykuję piosenkę Zofii Terne do słów lwowiaka Mariana Hemara

  75. Przecław said

    #72 Piotrx

    Idźmy śladem Józefa Kisielewskiego ale dużo dalej na zachód.

    Frankfurt am Main, Hesja w niedalekiej odleglości od Renu i granicy z Francją. To miasto jest położone na starej slowiańskiej ziemi, zrabowanej osiadłym od tysiącleci Lechitom. W Niemczech jest to pilnie strzeżona tajemnica i w oficjalnych-załganych źródłach nikt sie o tym nie zająknie.

    Main to rzeka MIEŃ zwana także Mienia. rzeki o tej samej nazwie przepływają przez Mińsk Mazowiecki i Mińsk Białoruski, d.Litewski. Nazwy tych miast były także pisane jako „Mieńsk”:. Żeby nie było wątpliwości, to ta sama rzeka ma trzy główne dopływy : Regnica/Regnitz, Nida/Nidda i Soła/Saale, brzmią swojsko, tylko nie dla niemców.

    To właśnie prowadzący osiadły tryb życia Słowianie są bazą i podwaliną cywilizacji europejskiej, która wyrosła na kultywowanych przez nich w ciągu tysiącleci terenach, podczas gdy plemiona germańskie bedące mieszanką genetyczną przyczynily sie do zniszczenia Rzymu, następnie w tysiąc lat póżniej zniszczyły chrześcijaństwo poprzez zaadoptowanie trujacego judaistycznego pierwiastka, a następnie wielokrotnie podpalały Europę i nadal nie zanosi się na koniec tego tańca zniszczenia.

  76. Marucha said

    Re 74:
    Jeśli nie ma Pan gdzie wrzucić swoich zdjęć, aby później podać do nich linki, to niech Pan spróbuje jakiegoś darmowego serwisu. Np.
    – Skydrive.live.com
    – Dropbox.com
    – Box.com
    – Flickr.com
    – Imageshack.us
    Itd.

  77. Inkwizytor said

    Re: 76

    Dziękuję, nigdy z podobnych serwisów nie korzystałem. Jeśli jednak zdjęcie będą użyteczne w Gajówce, chętnie się nimi podzielę.

  78. Marucha said

    Re 77:
    W razie problemów – proszę wysłać zdjęcia na adres gajowego, do znalezienia na witrynie. Bardzo chętnie zamieszczę wraz z Pana ewentualnym komentarzem.

  79. Cham Wiejski said

    JO, wisz Pan co?
    Pan weź i pojedź na Ukrainę Zachodnią. Może być Lwów.
    I weź Pan powiedz jej mieszkańcom, że nie są Ukraińcami, tylko Polakami.

Sorry, the comment form is closed at this time.