Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (81 – …
    Katechon o Wolne tematy (81 – …
    Katechon o Wolne tematy (81 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (81 – …
    Dinozaur o Trzy lata więzienia za „dyskry…
    Jerzy o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    Zbigniew Kozioł o Upadek nauki? W przyszłym roku…
    Lily o Wolne tematy (81 – …
    zen o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    JanuszT o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    Boydar o Wolne tematy (81 – …
    Przemysław Jakub o Trzeci Rzym – czy Święta …
    Yah o Wolne tematy (81 – …
    Przemysław Jakub o Trzy lata więzienia za „dyskry…
    Yah o Wolne tematy (81 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 527 obserwujących.

Sutanna umoczona we krwi

Posted by Marucha w dniu 2012-04-28 (Sobota)

Nadesłał p. PiotrX.

Za http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php (fragmenty)

Metropolita greckokatolicki abp Andrzej Szeptycki i rola jaką odegrał w kształtowaniu stosunków polsko-ukraińskich.

1. W podziemiach cerkwi greckokatolickiej p . w. Św. Jura we Lwowie będącej pod zarządem metropolity JE. abpa Andrzeja Szeptyckiego w 1939r. ujawniono m. in. nielegalne składowanie znacznej ilości broni i amunicji pochodzenia niemieckiego.

2. Metropolita greckokatolicki we Lwowie ks. abp. Andrzej Szeptycki zajmował stanowisko inspirujące w zakamuflowanej formie antylechicką nienawiść. Po tragedii wrześniowej w 1939r. zalecał stawianie kurhanów (mogił) w każdej wsi wraz z przemówieniami i teatralnymi uroczystościami pogrzebowymi zmarłej Polski.

3. W 1941r. w lipcu po napaści III Rzeszy na ZSRR stanął jako prezydent na czele powołanej przez OUN we Lwowie samozwańczej Ukraińskiej Rady Narodowej.

4. „Hierarchowie greckokatolickiej cerkwi na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim aprobują działalność OUN – banderowców” witają „zwycięską armię niemiecką”. To samo czynią i kierownicy cerkwi prawosławnej na Wołyniu.

5. Zarządził modły dziękczynne we wszystkich cerkwiach archidiecezji w niedzielę 6 lipca 1941r. za wyzwolenie Ukrainy i w intencji zwycięskiej hitlerowskiej armii. Gdy Niemcy zdobyli Kijów, wysłał nawet gratulacje dla Hitlera.

6. Metropolita Szeptycki udzielał audiencji wysokim funkcjonariuszom hitlerowskim, SS i Abwery, delegacji specjalnego batalionu „Nachtigall”.

7. Co do rozpętanego przez UPA ludobójstwa to postawa metropolity nie była jednoznaczna, metropolita morderstwa te potępił w połowie 1944r. a więc po wkroczeniu Armii Czerwonej.

8. Uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć tysięcy Polaków i innych narodów.

9. W przeddzień zajęcia Lwowa przez wojska radzieckie zwołuje sobór archidiecezjalny, na którym odczytuje wystąpienie potępiające banderowskie zbrodnie.

10. W „Liście Pasterskim” metropolity z dnia 10 sierpnia 1945 roku – A. Szeptycki nie ustosunkowywał się do planowanych, doktrynalnych mordów masowych, które były dziełem OUN- UPA na Wołyniu. W czasie pisania listu nie potępiał tych mordów ani ich sprawców.

Inicjatywa tej ohydnej akcji padła od kleru ukraińskiego, z krzyżem w ręku nawoływano do tych mordów, a duchowym inspiratorem był metropolita lwowski, Szeptycki Andrzej…

11. Wg. ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego błędem było też udzielenie poparcia dla zbrodniczej Dywizji SS „Galizien”, która 23 kwietnia 1943r. świętowała swoje powstanie we Lwowskiej katedrze greckokatolickiej. Msze święte celebrował wówczas biskup Józef Slipyj (późniejszy kardynał), a kazanie głosił ks. Dr Wasyl Łaba, kanonik kapituły referend duszpasterstwa owej formacji (za zgodą metropolity) a dwunastu innych księży unickich zostało kapelanami esesmańskimi. Oddelegowano jako kapelana do zbrodniczego batalionu Abwery „Nachtigall” ks. Dr Iwana Hryniocha, proboszcza katedralnego i duszpasterza akademickiego, znanego ze swych racjonalistycznych poglądów. Przede wszystkim jednak prawdziwą tragedią było „kapłaństwo” w oddziałach UPA. Niektórych księży greckokatolickich, którzy nie tylko święcili narzędzia zbrodni i do mordów zachęcali, ale i mordami tymi wręcz kierowali (np. w Korosciatynie i Kutach).

12. Metropolita wysłał list hołdowniczy do Stalina, w którym dziękował za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR.

13. Przechowywał lidera OUN Andrija Melnyka w swoim pałacu świętojurskim, a następnie ułatwił ucieczkę ze Lwowa w stroju duchownego.

(…)

Duchowieństwo prawosławne i rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków

1. Metropolita prawosławny Polikarp [Sikorski (i.n)] w kazaniu zachęcał do rżnięcia Polaków (m. Łuck). Współpracownik nacjonalistów ukraińskich(m. Krzemieniec).

2. Pop Petroszczuk (i.n) wygłosił kazanie(…) Lachiw i Żidiw wyryzaty (w czasie otwarcia cerkwi w Chorłupach 20 lipca 1942r.). Na każdą wyprawę przeciw Polakom, lub bolszewikom święciłem broń, noże, siekiery, widły, oraz udzielałem błogosławieństwa.

3. „29 sierpnia 1943r. we wsi Szuń, gm. Bereżce, pow. Luboml, prawosławny duchowny Pokrowskyj (i.n) w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów, jako narzędzi mordów i rozdał je parafianom, aby mordowali „Lachów”.

4. Ukraińskie wioski wrogo nastawione do ludności polskiej … wieś Bielicze, gm. Grzybowica, na czele której stał pop prawosławny Robotnicki (i.n), wieś Zabłoćce, gm. Grzybowica również na czele z popem Kwaśnyckim Teodorem.

5. Na Lachów nasz pop Stepan (i.n) uroczyście poświęcił nam broń, tzn. karabiny, kulomioty, bagnety, oraz siekiery, widły i jakieś inne samoróbki wykonane chłopskim sposobem i pomysłem. W wielu wsiach popi święcili taką broń, a bywało że zachęcali do wybierania kąkolu z pszenicy „czyli do bicia Polaków na nic i nie kogo nie czekając”…

6. Nie wykluczone, że część szkolenia bulbowscy podchorążowie odbywali w Monastyrze Poczajowskim, pisze o tym z resztą, podając jako pewnik „Samoistijna Ukrajina”. (lipiec -wrzesień 1994r.)

7. Wieś Tylawka –„W 1943r. w cerkwi duchowny prawosławny Dubyćkyj (i.n) (drugi syn popa z Szumska)święcił noże i siekiery służące do mordowania Polaków).”

8. Zalipie – „W naszej wsi proboszczem miejscowej cerkwi prawosławnej był Potockij (i.n), który podczas kazań podjudzał miejscowych Ukraińców do mordowania Polaków używając często przysłowia biblijnego o plewieniu pszenicy z kąkoli. Tym kąkolem byli Polacy. On też święcił członkom band UPA broń, karabiny, siekiery i noże.”

9. Wg. Jurija Kurylczuka w jednej z miejscowości (Czortoryźk – obwód wołyński) księża prawosławni własnoręcznie stracili 17 Polaków.

10. Wieś Huta Stepańska – „19 lipca 1943r. po napadzie i spaleniu większości siedzib, okoliczni duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, a potem Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego wybudowany w 1927r.

Zabici z duchowieństwa prawosławnego i represjonowani

1. Egzarcha Aleksiej Hromadskyj „Ołeksa” potępiał mordy i rzezie, zginął 8 maja 1943r. w zasadzce pod Smygą. Był archimandrytą Ławry Poczajowskiej autonomicznej cerkwi prawosławnej, metropolita wołyńsko- żytomierski). Zbrodni dokonała bojówka OUN.

2. Duchowny prawosławny Hawryło Bogusławśkyj, odmówił święcenia noży do mordowania Polaków i nawoływał Ukraińców do opamiętania się. Wobec gróźb uciekł z rodziną.

3. Zimno, pow. Włodzimierz Wołyński, zastrzelili i następnie powieszone zostały zwłoki na przydrożnym drzewie duchownego prawosławnego episkopa Emanujiła Tarnawśkiego, który odmówił dowodzenia bojówką.

4. Kaszówka, pow. Kowel, zamordowano duchownego prawosławnego NN wraz z rodziną za odmowę święcenia noży.

5. Pow. Dubno, pop Konoplanko (i.n) został zamordowany za karę, że odmówił święcenia broni i noży przed rzezią.

6. W mieście Kowel, w lipcu 1943r. duchowny prawosławny Czerwynśkyj (i.n) nie przyjął do cerkwi wici chlebowych (…) i podczas niedzielnego nabożeństwa wystąpił przeciwko mordowaniu niewinnych ludzi. Został zastrzelony przez bojówkarzy SB, OUN i UPA kilka dni później.

7. Zabito biskupa Manuiła (i.n) przez tenże OUN.

8. Pop Fiodor Cichoćkyj w parafii Nowysłąw (Nowy Staw), gm. Dederkały, pow. Krzemieniec. W 1943 roku pobity ze skutkiem śmiertelnym (wraz z ojcem, również popem), gdyż obaj odmówili nabożeństwa podczas którego mieli święcić w cerkwi noże i topory przeznaczone do mordowania Polaków.

9. Wieś Drańcza Polska „miejscowy duchowny prawosławny Fiłyb Boryćkyj został powieszony za sprzyjanie ludności polskiej.

10. Boreml – „o zamierzonych napadach na Polaków uprzedzili następujący Ukraińcy: diakon Chomyćkyj(i.n), …

11. „Zamieszkałyśmy u księdza prawosławnego, potocznie zwanego popem, nazwisko jego było Balicki (i.n), był to dobry człowiek nie lubiany przez ludność, gdyż nie odprawiał nabożeństw po ukraińsku, a pamiętający jeszcze carskie czasy”.

12. Protorej prawosławny Fiodor Jurkewycz, sekretarz abpa Aleksieja Hromadskiego, parafia Krzemieniec zgnął w 1943r. z abp Hromadskim.

13. Pop prawosławny NN, parafia Wielick – wieś, pow. Kowel, zamordowany ze swoją rodziną przez bojówkarzy OUN i UPA za to że nawoływał do zaprzestania i potępiał mordy.

14. Pop prawosławny NN, parafia Baszuki, pow. Krzemieniec, zamordowany przez bojówkarzy UPA w maju 1943r. za nawoływanie do zaprzestania mordów.

15. Pop prawosławny NN, parafia Pełcza, pow. Dubno, we wrześniu 1943r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za to, że uprzedził polskiego księdza Bolesława Murarskiego o grożącym mu niebezpieczeństwie ze strony UPA.

Duchowieństwo greckokatolickie i jego rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków.

Oto niektórzy z duchowieństwa greckokatolickiego, którzy nawoływali nierzadko z ambony do mordowania Polaków, czasem byli bezpośrednio zaangażowani w „działalność” OUN – UPA:

1. Ks. greckokatolicki Stepan Kłeparczuk (w Antonówce, pow. Brody) nawoływał z ambony do mordowania Polaków. Miał współudział w zorganizowaniu zbrojnej bojówki.

2. Ks. greckokatolicki Walnicki (i.n) (m. Jezierzany, pow. Borszczów) w przemówieniu w cerkwi i przed magistratem mówił „Kochani bracia i siostry, gdyby krew polska płynęła rzekami, a łzy potokami- nie zważajcie na to, oczyszczając naszą ukraińską ziemie”.

3. Ks. greckokatolicki Ołeksiuk (in) (m. Wojniłów, pow. Kałusz) głosił „Musimy tutaj przysiąc że nie spoczniemy aż wszystkie korzenie wrogie, łącznie z małym dzieciątkiem zniszczymy (…). Nie trzeba zważać na nic i nie kierować się sumieniem (…).”

4. Ks. greckokatolicki Michał Hołowiej (parafia Olszaniak, dekanat Sambor) plebania była miejscem ugrupowań upowskich i ich zaopatrzenia w żywność.

5. Pod cerkwią w Koniuchach, pow. Brzeżanych mieściły się sale wykładowe podchorążówki UPA.

6. W 1939r. ujawniono m.in. nielegalne składowanie broni i amunicji pochodzenia niemieckiego w podziemiach greckokatolickiej katedry p.w. Św. Jura we Lwowie, będącej pod zarządem metropolity abpa A. Szeptyckiego.

7. Kr. greckokatolicki Holinka(in.) z Wielkich Oczu „mówił o konieczności prowadzenia radykalnej walki z Polakami i komunizmem. Wezwał ich, aby dobrze naostrzyli swoje topory i noże”.

8. W plebanii greckokatolickiej (Miłków-Wola Miłkowska) miał siedzibę sąd UPA i tam zapadały okrutne wyroki.

9. Ks. greckokatolicki Piotr Sawrij (wieś Torskie, pow. Zaleszczyki) podczas kazania w lipcu 1941r. wezwał do mordowania Polaków.

10. Ks. greckokatolicki NN(w Medynie) na kazaniu w cerkwi w sierpniu 1942r. oświadczył : współistnienie Polaków i Ukraińców jest wrzodem który należy koniecznie rozciąć.

11. Ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) (Toki) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.

12. Ks. greckokatolicki (dziekan) Tretiak (i.n) aktywnie pomagał w Złoczownie 3 i 4 lipca 1941r. OUN i policji ukraińskiej zorganizowaniu pogromu Żydów, zginęło 1000 osób.

13. Ks. greckokatolicki (proboszcz) Pałahyćkyj (i.n) w Monasterzyskach, stał na czele bojówek OUN – UPA, które 28 lutego 1944 napadły na ludność wsi Korościatyn (pow. Buczacz). Brał udział w masowym zabójstwie. Razem z nim w bojówce była jego córka i kilka zakonnic. Twierdził m.in. że „za zabicie Lachów w tworzeniu wolnej Ukrainy grzechu nie będzie”.

14. Ks. greckokatolicki Romanowyśkyj (i.n) był współorganizatorem mordu w wiosce Byczkowce, w której zabito 63 Polaków.

15. Ks. greckokatolicki Wasyl Mandziuk był w składzie komendy stanicy OUN we wsi Synków(pow. Zaleszczyki, woj. Tarnopolskie), brał udział w mordowaniu Polaków, Żydów i Ukraińców.

16. Ks. greckokatolicki Iwan Hrynioch w Pawłowie kierował z lasu na Mielnikach bojówkami UPA przy mordowaniu Polaków.

17. Ks. greckokatolicki Wasyl Dawydowycz budził z ambony cerkiewnej w Pawłowie od lipca 1941r. nienawiść do Polaków posługując się hasłem „Ukraina bez Polaków” ”Ukraina tylko dla Ukraińców”.

18. Ks. greckokatolicki N.N. we wsi Słupki poświęcił w cerkwi narzędzia zbrodni.

19. Ks. greckokatolicki NN – w Isypowicach odprawił „sąd” na Polakami na swojej plebanii, za umieszczanie na krzyżu napisu w języku polskim.

20. Ks. proboszcz greckokatolicki Korduba (i.n) we wsi Hlibów zasiadał w „rewolucyjnym sądzie” i ferował wyroki śmierci po uprzednim torturowaniu” skazanych Polaków.

21. Ks. greckokatolicki NN we wsi Chmieliska już w lipcu 1941r. nawoływał w kazaniach do rozprawy nad Żydami i Lachami.

22. Ks. greckokatolicki Kunićkyj (i.n) we wsi Czerniszówka święcił w cerkwi noże banderowcom.

23. Ks. greckokatolicki Iwan Diduch w Draganówce podczas kazania w cerkwi denerwował się że nic się we wsi nie dzieje a powinno paść w jego parafii przynajmniej 100 Polaków.

24. Ks. greckokatolicki Rajich (i.n)we wsi Iławcze był jednym z głównych organizatorów mordu ludności polskiej, a jego 2 synów brało bezpośredni udział w grabieżach i mordach Polaków.

25. Ks. greckokatolicki Kozanecki (i.n) w Głęboczku wzywał do niszczenia wrogów Ukrainy.

26. Ks. greckokatolicki Walnicki(i.n)wzywał z ambony do mordowania Żydów i Polaków

27. Ks. greckokatolicki Kleparczyk (i.n) w Czernicy nawoływał do przemocy i mordowania Polaków

28. Diak. Duliba N. w Majdunie i jego syn byli organizatorami napadu na wieś w której Ukraińcy wymordowali 154 Polaków.

29. Ks. greckokatolicki NN w Sławentynie święcił przeznaczone do mordowania Polaków karabiny, noże, siekiery, kosy i widły „ Aby żniwa były obfite”.

30. Ks. greckokatolicki NN. W Chlebowicach Świrskich nawoływał do mordowania Polaków Słowami Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.

31. greckokatolicki proboszcz Sawczuk Jurij z Piątkowej ściśle współpracował z bandami UPA i był kapelanem w Sotni „Burłaka”.

32. Ks. greckokatolicki proboszcz Bury Jan ściśle współpracował z OUN i UPA. Pod koniec 1939r. i w lipcu 1941r. dwukrotnie celebrował „pogrzeb Polski”. Wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków.

33. Ks. greckokatolicki proboszcz Smolka Włodzimierz w Manasterzu (pow. jarosławski), znany był z antypolskich wystąpień i szerzenia nienawiści do Polaków. Na swoich kazaniach nieraz mawiał : „Kiedyś Święty Piotr zapyta ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu? I co ty na to, skoro tak bezczynnie czekasz aż inni to za ciebie zrobią.”

34. Ks. greckokatolicki proboszcz Sterczuk Włodymyr w Swaryczewie – przywódca duchowy, organizator i prowodyr terenowej organizacji OUN i UPA. Nawoływał on w kazaniach swych wiernych do mordowania Polaków „On był organizatorem różnych ćwiczeń militarnych bojówek UPA na terenie wsi. On też głosił na swoich kazaniach nienawiść do Polaków m.in. takie hasła jak: Musimy zakasać rękawy i brać się do roboty, kontekstem tego hasła było wezwanie do mordowania Polaków.

35. Ks. greckokatolicki Kisielewski Stefan z parafii w Dobrownanach i proboszcz greckokatolicki Pidisieki Emanuel z Podnichala byli głównymi szerzycielami nienawiści do Polaków, duchowymi przywódcami rzezi Polaków.

36. Ks. greckokatolicki Radio (i.n) Krywe ad Tworylne „zabronił pod karą śmierci dawać cokolwiek czerwonym partyzantom, Lachom, Żydom i komunistom”. Był on zagorzałym zwolennikiem OUN – banderowcem i polakożercą”.

37. W szerzeniu nienawiści do Polaków brali niestety udział księża greckokatoliccy : Ks. Lew Salwicki, kleryk Hryc Drozd z Terki, Ks. Andrzej Dorosz z Daszówki (na jego plebani szkoliły się bojówki UPA) ks. Michał Suchy z Łobozwi (3 jego synów było w UPA, swoich synów w UPA mieli też księża Mikołaj Milanicz z Moczar i Iwan Ezop z Ustianowej), Ks. Dymitr Panasiewicz z Ustrzyk Dolnych nawoływał do mordowania Polaków.

38. Ks. greckokatolicki, proboszcz Tomaszewski Iwan i wikariusz Ks. Rybałt Włodzimierz z Krzywczy „współpracowali z UPA i wykorzystywali religię do podburzenia Ukraińców przeciwko polakom. Ks. Tomaszewski Iwan uciekł razem z Niemcami.

39. Leszków – „30 grudnia 1942r. zostali aresztowani przez gestapo na terenie Warszawy w wyniku donosu księdza grekokatolickiego Józefa Kładocznego, bliskiego współpracownika (sekretarza) arcybiskupa Szeptyckiego”, Polacy biorący udział w pertraktacjach z metropolitą Szeptyckim. Polaków wydał Niemcom ks. Kłodocznyj, zadenuncjował też Delegata Rządu Na Kraj Jana Piekałkiewicza, aresztowanego w lutym 1943r.

40. Wieś Hłudno – „Aktywnym działaczem OUN był Wikariusz Ks. Michaiło Hajduk, przyjaciel nauczyciela Lewickiego, kunowskiego aktywisty z Pawłokomy. Podczas rewizji w cerkwi i dzwonnicy znaleziono broń i amunicję należącą do sotni UPA.

41. Żabcze Murowane – „W pierwszą niedzielę po napadzie banderowców na Ostrów, Ks. Ołyjnyk (i.n) przyjechał odprawić mszę świętą do miejscowej cerkwi. Przejeżdżając koło kościoła spotkał 2 kobiety, które pozdrowiły je po ukraińsku słowami: „Sława Jizusu Christu. W odpowiedzi usłyszały od niego: „Toj bunkier treba bude rozwałyty” wskazując na kościół.

42. Wśród schwytanych napastników był również pop z dużą różną ilością szat liturgicznych zrabowanych w polskich kościołach. Miał odprawić dziękczynne modły w zdobytym zasmyckim kościele.

43. Wieś Wydżgów – zastrzelono popa Pokrowśkiego (i.n), mającego udział w mordowaniu Polaków.

44. Wieś Skomorochy- „We wsi był cerkiew, w której miejscowy pop Hełebej (i.n) był wyjątkowo aktywnym szerzycielem nienawiści do Polaków. W swoich kazaniach często mówił „o kąkolu w pszenicy który trzeba zniszczyć”.

45. Czerwonogród – „Księża greckokatoliccy i prawosławni popi poświęcali w cerkwiach broń przeznaczoną do mordowania Polaków. Takie zdarzenie miało miejsce m. in. W Nynkowie, gdzie poświęcali broń, diak. Jacko Stachera, oraz popi: Swistol i Dmytro Wytrykusz.”

46. Wieś Dylągowa –„W lipcu 1944 roku, kierownictwo podziemne AK z Dynowa wydało wyrok śmierci na unickiego księdza – Ukraińca Michajło Hajdiuka z Hłudna za współpracę z okupantem niemieckim i OUN – UPA, oraz podburzanie miejscowych Rusinów (Ukraińców) domordowania Polaków. Wyrok wykonano”.

47. Wieś Końskie – „W okresie okupacji miejscowy unicki proboszcz ks. Józef Krysa, razem ze swoim wikariuszem (Ukraińcem), nazwiska nie ustalono, podburzali miejscowych Rusinów przeciwko Polakom”.

48. Wieś Brzuska – „miejscowy ksiądz greckokatolicki ksiądz Bilik Oleksy Przed dokonanym napadem solenie zapewniał Polaków, że im nic nie grozi, że mogą pozostać we wsi. Obietnica okazała się bez pokrycia, a on jak się później okazało ściśle współpracował z UPA”.

49. Wieś Grązowa –„Miejscowy proboszcz greckokatolicki ks. Michał Zaworatiuk uchodził za aktywnego nacjonalistę, wykorzystującego ambonę do szerzenia nienawiści do Polaków.”

50. „Miejscowy proboszcz grekokatolicki Ks. Aleksander Steranka odnosił się wrogo do Polaków, współpracował z UPA i wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków”.

51. Wieś Polana – „W latach 1943 – 1944 miejscowy proboszcz greckokatolicki, Ukrainiec, Ks. Włodzimierz Wesoły znany był z antypolskich poglądów, w swych kazaniach budził nienawiść społeczności ukraińskiej do Polaków.

52. We wsi Chmieliska- „W lipcu sierpniu 1941 miejscowy ks. greckokatolicki o nazwisku Karołek (i.n) nawoływał w swych kazaniach Ukraińców do rozprawy z Żydami i Polakami. „

53. Kokoszyńce – „Natomiast ideowym i organizacyjnym przywódcą był miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Procyszyn.”

54. Bucniów – Ks. greckokatolicki, Kurytas (i.n)„następnego dnia w czasie rewizji w cerkwi i na plebani znaleziono broń, za co aresztowano księdza i jego starszego syna, natomiast młodszy zdołał zbiec.”

55. „Duchowym i religijnym przywódcą ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA na terenie wsi i parafii Giernakówka był pop Iwan Wołoszyn, który wykorzystywał religijne uczucia do podsycania nienawiści do Polaków, np. poświęcał broń i odprawiał do tego stosowne nabożeństwo do walki „z kąkolem w pszenicy”.

56. „Miejscowy ksiądz greckokatolicki Pasiecznik (i.n) pochodził ze wsi Popowce. Powszechnie był znany ze swych antypolskich poglądów i aktywnej działalności w szerzeniu nacjonalistycznych poglądów i ścisłej współpracy z OUN i UPA. Na kazaniach w cerkwi w Litowisku nawoływał otwarcie do mordowania Polaków i wykorzystywał w tym celu uczucia religijne.”

57. Tuczna- haniebną rolę odegrał ksiądz greckokatolicki NN z Chlebowic Świrskich, który nawoływał do mordowania Polaków, wołając do Ukraińców z ambony: – „Bierzcie się do dzieła, bo pieczone gołąbki nie polecą same do gąbki”, „Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.

58. Wieś Gaje Wielkie – „W lipcu 1943r. w miejscowej cerkwi grekokatolickiej odbyły się religijno-nazistowskie uroczystości na które zjechało się wielu ukraińskich księży. Pod cerkwią dokonano poświęcenia broni przeznaczonej do mordowania Polaków”.

59. Trembowla – „Na terenie miasta i powiatu Trembowelskiego w latach 1941 – 1944 bardzo aktywnie działali dwaj ukraińscy kapłani grekokatoliccy, Stefan Mochnackyj i Iwan Wesołowskyj. Byli oni głównymi duchownymi organizatorami ludobójczej zbrodni. To oni, z ambon cerkwi nawoływali do masowych mordów ludności polskiej. Organizowali misje religijne, podczas których podsycali nienawiść do Żydów i Polaków. Mordy uważali za czyn zgodny z wiarą i boskimi przykazaniami, polegające na usuwaniu kąkolu z pszenicy. Tym kąkolem byli Żydzi i Polacy, a pszenicą ludność ukraińska.” „Świaszczennyk” Stefan Mochnackyj udzielał daleko idącej pomocy banderowcom, za jego zgodą i wiedzą ukrywali oni spore ilości broni w cerkwi, przy ul. Tarasa Szewczenki w Trembowli. Brał on też udział w poświęceniu broni mogącej służyć do mordowania Polaków.”

60. „Istotnie w niedługim czasie tę święconą broń i noże często wykorzystywano do zadawania męczeńskiej śmierci niewinnym ludziom. Pop Wołoszyn i jego zięć Słobodian władali w odpowiedni sposób i sterowali umysłami i nastrojami Ukraińców w Germakówce. To oni są głównie odpowiedzialni za ludobójcze zbrodnie w Germakówce i okolicy.”

61. W Kokoszynie komendantem bandy UPA był ukraiński ksiądz parafii Kokoszyńce o nazwisku Procyszyn (i.n), pochodzący z Czernieszowiec koło Tarnopola.”

62. Dnia „12.10.1943r. na dom w którym mieszkał ksiądz, sześcioosobowa bojówka UPA dokonała napadu. W jej skład wchodzili m.in. Hryć Medynśkyj i Sławko Nymyj, syn miejscowego popa grekokatolickiego Wasyla Nymyja, głównego organizatora ludobójczych mordów na ludności polskiej w tym regionie”.

63. Miasto i okolice Doliny – „Bodak (i.n) pop w głównej cerkwi w Dolinie w swych kazaniach podczas nabożeństw głośno krzyczał z mównicy: „Będziemy mordowali Lachów do pnia i do korzenia”. Nawoływał swoich wiernych, by przynosili narzędzia zbrodni : noże siekiery, karabiny, itp. do poświęcenia” .

64. Duchowny Dymitr Bandera szczególnie się wsławił w swojej parafii w szerzeniu nienawiści do Polaków i nawoływaniu w imię Boga do zbrodni. Jego kazania były bardzo głośne, z użyciem biblijnego przysłowia o kąkolu w pszenicy”.

65. „Stoję wśród tłumu w cerkwi i słucham przemowy popa do wiernych i to w ten sposób: „Bracia chrystijany, Ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa Ukraina. I na tę rzeź wam błogosławię”.

66. „Byli wśród popów i nie stanowili wyjątku, tacy którzy całkowicie popierali rzeź Polaków, podburzali do aktów terroru, a nawet święcili noże na których było napisane smert – Lachom. Byli też tacy, którzy odżegnywali się od tych okrucieństw. Niektórzy z nich stali się ofiarami morderstw.”

67. Przywódca duchowy bandytów ks. greckokatolicki z Kut Zakrzewski święcił noże, którymi później mordowano Polaków. Gdy do domu wpadli banderowcy, od razu poznała jego szefa, choć był zamaskowany. Był nim pop Zakrzewski. On też ją rozpoznał i dlatego walnął ją kolbą karabinu w głowę, aby go nie wydała. Myślał że ją zabił, ale ona przeżyła, ale ogłuchła całkowicie.

68. We Lwowie działała wyższa uczelnia greckokatolicka, wykładowcą w której był ks. Dr Iwan Hrynioch „Harasymowśkyj” będąc jednocześnie od czasów lwowskich poprzez Wołyń, Halicję, tzw. Zacurzonie, z emigracją powojenna włącznie – członkiem Prowyduł OUN Bandery.

69. Miłków, pow. Lubaczów- zostały zamordowane przez UPA 23 osoby narodowości polskiej zamieszkujące tę miejscowość na podstawie wyroku sądu UPA obradującego w miejscowej plebanii grekokatolickiej.

70. We wsi Biała dowódcą bojówki UPA był Dubec N. syn księdza greckokatolickiego.

71. Wieś Sołoniów, pow. Horochów: „pop NN poświęcając noże nakazywałby były ostre i dobrze „Rizały Polachiw”

72. W Tokach ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.

Zabici z duchowieństwa greckokatolickiego i represjonowani za:
– odprawianie mszy dla Polaków w kościele rzymskokatolickim,
– za odmowę współpracy z UPA,
– potępianie podczas nabożeństw w kazaniach zbrodni banderowskich,
– sprzyjanie Polakom,
– zdradę sprawy ukraińskiej,
– publiczne potępianie napadu banderowców,
– udział w pogrzebie Polaków,
– nawoływanie do opamiętania,
– ostrzeganie i pomoc Polakom w ocaleniu życia,
– odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków,
– nawoływanie do zgody.

1. Ks. greckokatolicki Serafin Horosiewycz – proboszcz parafii grekokatolickiej, w Żabczu pow. Łuck zginął z rąk UPA, spalony żywcem 26 lipca 1943 z 4 Polakami w cerkwi oblanej benzyną i podpalonej, za potępianie zbrodni banderowskich na Polakach i za przyjaźń z polskim księdzem.

2. Ks. greckokatolicki Śliwiński (i.n), Ukrainiec pochodzenia polskiego wraz z synem w marcu 1944r. zostali zamordowani przez bojówkę SB – OUN za sprzyjanie Polakom (parafia m. Tiudiów, pow. Kosów Huculski).

3. Ks. greckokatolicki Ślusarczyk Antoni –wikariusz unicki, Ukrainiec, został zastrzelony na początku 1945r. przez bojówkarzy SB –OUN za tzw. „Zdradę sprawy ukraińskiej”, ponieważ pożyczył zagrożonemu Polakowi sutannę i kapelusz, aby ten mógł w tym przebraniu uciec do polskiej wsi Rudy Różanieckiej (m. Lubliniec Stary).

4. Ks. greckokatolicki Michajło Tełep – proboszcz w Rogóźnie został zamordowany w kwietniu 1944r. wraz z rodziną (cztery osoby) przez bojówkarzy SB – OUN – UPA, za publiczne potępianie napadu banderowców na Pyszówkę.

5. Ks. greckokatolicki Tereszkun (i.n), Ukrainiec, powieszony za „zdradę Ukrainy”, za odmowę udziału w działaniach UPAi za potępienie mordowania Polaków (parafia Zubrzec, pow. Buczacz).

6. Ks. greckokatolicki Panasiuk (i.n) ożeniony z Polką, uprowadzony i utopiony w rzece Seret. Zamordowany za potępianie w swoich kazaniach zbrodni dokonywanych przez UPA. Zamordowano również jego żonę, która była w zaawansowanej ciąży (m. Strusów).

7. Ks. greckokatolicki Wołoszczuk (i.n) uprowadzony we wrześniu 1944r. do lasu i powieszony przez banderowców za karę, że brał udział w pogrzebie i potępienie zbrodni na Polakach (m.Hostów, pow. Tłumacz)

8. Ks. greckokatolicki Dymitr Ursynowicz – w styczniu 1945r. miejscowi chłopi ukraińscy, banderowcy, napadli na plebanię i zamordowali księdza za potępianie na kazaniach mordowania Polaków przez banderowców (m. Gruszka)

9. Ks. greckokatolicki Kruszyński (i.n)– zamordowany za potępianie (sprzeciw) przeciwko mordowaniu Polaków.

10. Ks. greckokatolicki Roman Kruszelnyćkyj, zamordowany przez bojówkarzy SB – OUN i UPA, 3.04.1944r. za potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA na Polakach, ostrzeganie i pomoc sąsiadom Polakom w ocaleniu życia (parafia Bonów, pow. Jaworów).

11. Ckliwość i pomoc ludności polskiej Ks. greckokatolicki Nifont Medwedew, został pod koniec 1942r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków (m. Antonówka Szepelska, pow. Łuck).

12. Ks. greckokatolicki Piotr Wujtowycz, zamordowany za odmowę współpracy z UPA (parafia Nehrypka, pow. Przemyśl).

13. Ks. greckokatolicki Baka (i.n), zamordowany przez UPA wraz z żoną i córką i Polakami, gdy odprawiał dla nich mszę świętą w kościele rzymskokatolickim (parafia Śliwnica, pow. Przemyśl).

14. Ks. greckokatolicki NN, w Urlowie, Ukrainiec, został zamordowany w listopadzie 1943r. za potępianie na kazaniu mordów na Polakach na Wołyniu i nawoływanie do zgody.

15. Alumn teologii grekokatolickiej, Ukrainiec, NN, został zamordowany przez banderowców w lipcu 1944r. w Lastowicach za odmowę wstąpienia do UPA.

16. Ks. greckokatolicki NN parafia w Czernichowie, pow. Tarnopol, w kwietniu 1944r. potępił w czasie kazania UPA za zbrodnie na Polakach. Został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA.

17. Ks. greckokatolicki NN (parafia Bełżec, pow. Złoczów), zamordowany ze swoją rodziną i znajomymi w 1944r. za odmowę współpracy i potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA.

18. Ks. greckokatolicki NN (parafia Milno, osiedle Podliski, pow. Złoczów) został zamordowany w listopadzie 1944r. przez bojówkarzy UPA, za to że po masowym mordzie potępił działania UPA.

19. Ks. greckokatolicki NN (pow. Zborów) w lipcu 1943r. został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA, za to że w kazaniach potępiał zbrodnie UPA dokonywane na Polakach na Wołyniu.

20. NN dwaj zakonnicy zakonu Bazylianów, Ukraińcy greckokatolicy (parafia Lubieszów, pow. Kamień Koszycki) zamordowani razem z około 200 Polakami podczas napadu bandy UPA 9.11.1943r.

21. W Zalesiu za sprzyjanie Polakom poniosła śmierć cała rodzina księdza greckokatolickiego.

22. Ks. greckokatolicki Skorohida (i.n) w Koropcu za nawoływanie w cerkwi do zaprzestania mordowania braci Polaków został przez banderowców wygnany ze wsi.

23. Ks. greckokatolicki Stanisław Soprokowski, proboszcz (Krywe ad Tworylne) w 1944r. za przechowywanie na plebanii 16- letniej Żydówki Bliny Meyer ocalałej z pogromu, oraz za życzliwość i pomoc miejscowym Polakom był szykanowany przez banderowców. W obawie o swoje i swoich najbliższych życie uciekł z parafii do miasta Skole w województwie Stanisławowskim.

24. Ks. greckokatolicki NN (m. Tumirz), proboszcz cerkwi, po potępieniu zbrodni a następnie otrzymanie listu od SB- OUN z nakazem opuszczenia parafii pod groźbą kary śmierci opuścił parafię.

25. Ks. greckokatolicki NN, z Mielna, który krytykował działania OUN – UPA otrzymał za to wyrok śmierci.

26. Ks. greckokatolicki NN We wsi Lipowce odmówił pogrzebania pomordowanych Polaków obawiając się, że banderowcy mogą z nim zrobić to samo co z Polakami.

Księża greckokatoliccy pomagający Polakom w ocaleniu życia przed banderowcami.

1. W Starym Zbarażu nie doszło do masakry dzięki ks. greckokatolickiemu Bohatiukowi (i.n) i diakonowi Diduchowi (i.n).

2. We wsi Krasny ks. greckokatolicki NN w lipcu 16/17 1944r. ukrył ks. rzymskokatolickiego Łukasza Makolądra.

3. We wsi Sorocko ks. greckokatolicki (proboszcz) NN ostrzegł przed napadem ks. Adama Dżyzge.

4. W Nadkwaszy ks. greckokatolicki NN udzielał ukrywającym się Polakom skutecznej pomocy.

5. W Busku proboszcz greckokatolicki Kałyniewicz N. i ks. Wania N. pomagali Polakom w ocaleniu życia.

6. W Ryszkowej Woli „Część miejscowych Ukraińców wraz z ks. greckokatolickim Teodorem Lewickim ostrzegała Polaków przed planowanymi napadami UPA i była życzliwa.

7. W Baligrodzie –członkowie UPA zamierzali wejść do kościoła, ale nie dopuścił do tego miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Ołenko (i.n), który w ten sposób ocalił życie polskiemu księdzu Józefowi Miezin i grupie mężczyzn obecnych na niedzielnej mszy świętej.

8. W Polańczyku, miejscowy ks. greckokatolicki Anton Bronowski okazywał życzliwość i pomoc ludności polskiej.

9. W Rajskim – napastnicy wyprowadzili na rozstrzelanie wszystkie siostry zakonne, razem z ich kapelanem, wikarym z parafii Wołkowyja ks. Kazimierzem Kramarczykiem. W ostatniej chwili wstawił się za nimi i uratował od śmierci, ks. greckokatolicki proboszcz z Rajskiego, ks. Boziuch (i.n).

10. W Lataczu – kilkanaście osób, Polaków ukrywało się w piwnicy ukraińskiego ks. NN, za jego wiedzą pomógł wywiezieniu furmankami do Tłustego.

11. „Z kolei w marcu 1944r. w pow. Bubreckim ks. Bereziuk (i.n) wraz z grupą świeckich Ukraińców „po długich pertraktacjach” wykupił uprowadzonych przez oddział UPA kilkudziesięciu Polaków z Rakowca „za cenę 10 tyś. zł i 4 świnie”.

12. Brat metropolity ojciec Klemens Szeptycki w swoim greckokatolickim klasztorze ukrywał żydowskie dzieci.

13. Ks. greckokatolicki Michał Szczurowski parafia Markowa, pow. Podhajce, ostrzegł przez napadem ks. rzymskokatolickiego Mikołaja Ferensa.

14. Zaleska Wola, pow. Jarosław, zamordowani zostali pochowani w Zalewskiej Woli przez ks. Greckokatolickiego NN.

15. Ks. greckokatolicki Tysowski (i.n) proboszcz w Kałuszu występował w obronie Polaków.

 

Komentarze 43 do “Sutanna umoczona we krwi”

  1. Obserwator said

    Ta sutanna jest ucięta. Brakuje początku, końca i źródeł. Ale dobrze, że całość jest pod podanym na wstępie linkiem.

  2. 166 bojkot TVN said

    Teraz w TVP-Info lecą „TELENOWYNY”, program w polskiej tv w języku polskim za polskie pieniądze z wielkimi pretensjami do Polski, że przeprowadziła – dziś właśnie jest rocznica – Akcję „Wisła”, w której przesiedlono Ukraińców na inne tereny.
    Młoda bździągwa z oburzeniem mówi o przesiedleniach, pewnie idiotka nie wie, że POLSKIE WSIE NA TERENACH OBECNEJ UKRAINY NIE MIAŁY SZCZĘŚCIA BYĆ PRZESIEDLONE – WSZYSCY POLACY TAM MIESZKAJĄCY ZOSTALI WYMORDOWANI PRZEZ JEJ PRZODKÓW.
    Nie ma żadnego komentarza kto i dlaczego przesiedlał.
    Jest wspomnienie o gen. Świerczewskim Walterze, który uratował polskich żołnierzy przed śmiercią z rąk banderowców, którzy byli 4-krotnie liczniejsi w walkach w ok. Jabłonek, jest pretensja, że na uroczystości nie zostali zaproszeni Ukraińcy, chociaż uroczystości były pod hasłem pojednania polsko-ukraińskiego. Nie ma słowa, że polskie ofiary mają się pojednać z mordercami, co jeszcze nigdy w Polsce się nie udało. Taki cud zdarzył się tylko w Niemczech, gdzie Niemcy pojednali się z Żydami, za ciężkie marki. Tymczasem Ukraińcy chcą się z nami jednać i mają pretensje, że za polskie pieniądze nie zostali zaproszeni. Żyjemy w matrixie, Ukraińcom się popie…liło, pewnie nie przyjmują do wiadomości wiedzy o zbrodniach przodków i ich sojuszu z Hitlerem, a potem Stalinem.
    Niech sobie wybiją z głowy, że my będziemy jeszcze dopłacać do zbrodni, które popełnili na naszych przodkach

  3. 166 bojkot TVN said

    ad 2/
    sorry – program był w języku ukraińskim z polskim napisami

  4. maran said

    Czyli sadzac po wielu podanych przykladach siania ogromnej nienawisci do drugiego czlowiek, oraz jawnego , celowego i swiadomego wspomagania Zla, nawet chrzescijanin/duchowny/czowiek wyswiecony/ochrzczony bedacy niby blisko Boga jest w stanie byc w srodku samym Zlem.
    Czyli mowia o Bogu , wychwalaja Boga, modla sie edo Niego,okadzaja jego swiatynie, zanosza piekne spiewy do Niego , prosza Go o pomoc,
    a potem zachecaja i wspomagaja bandytow, mordercow, zlodzieji, gwalcicieli by szli i Zlo czynili
    Moge mowic jezykami ludzia i aniolow, moge nosic sutanne i pieknie sie modlic i slow wznioslych uzywac ,
    ale jesli Milosci nie mam w sobie, jestem niczym, zerem,kanalia, szumowina ulegajaca podszeptom zlego ducha , narzedziem w reku szatana.

  5. RomanK said

    Ad.7. W Baligrodzie –członkowie UPA zamierzali wejść do kościoła, ale nie dopuścił do tego miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Ołenko (i.n), który w ten sposób ocalił życie polskiemu księdzu Józefowi Miezin i grupie mężczyzn obecnych na niedzielnej mszy świętej.

    Sw,Pamieci Ks.Pralat Jozef Miezin to moj proboszcz! Sluzylem mu do Mszy Sw, prawie 18 lat….znam ten incydent z opowiesci samego Ksiedza Miezina. Ks. Ołeńko stanal w drzwiach i rozkrzyzowawszy ramiona powiedzial- Musicie najpierw zabic mnie…!
    Homo homini….frater est…. memento luporum….

  6. JO said

    ad.5 . Jezeli tak bylo to Ten Ksiadz byl Prawdziwym Unita i na dodatek Swietym

  7. JO said

    Ja wiem jedno, ze gdyby nie Rusini – Polacy „Ruskiego Genu”, ktorzy pomagali mojej Babce i jej Rodzicom Chowac sie po Nocach po wsiach innych Rodzin Polskich „Ruskiego Genu”- NIE bylo by mnie. Moj Ojciec zostalby zapewne zamordowany.

    Musze zaznaczyc, ze Matka mojej Babci (moja Prababcia) byla… – dzis by nazawano ja – Ukrainka.

    Moja Babcia mowila pieknie Ruskim – Wolynskim dialektem a przede wszystkim piekna polszczyzna….. Jako niegdysiejsza uczennica liceum krzemienieckiego

  8. JO said

    Ja dzieki mojej Babci umiem Odmawiac „Ojcze Nasz” w Kresowym – Ruskim – Wolynskim Dialekcie

    —————————————

    Pamietam Rowiez Grodzienski – Lidzki – Bialoruski Dialekt, spiewna mowe, w ktorej slowa uzywane w Klotni napawaly mnie smiechem. Dzis z Rozzewnieniem wspominam ten spiewna mowe moich Dziadkow. Z Duma spogladam na miejsce pochodzenia mego Dziadka – wies Zarnowka kolo Grodna – wsie tak podobne do Mazowieckich czy Podlaskich wsi….

    ———————————–

    Och jak Barwna Byla Rzeczpospolita, jak Bogata….jak Piekna

    Przeklinam Kazdego Kto Podnosl i podnosi na Nia Reke

  9. JO said

    Moj Brat Wojeczny ma 8 synow. Mieszka na Mazurach w Gospodarstwie , ktore przesiedleniec – nasz dziadek przejal.

    Zycze Kazdemu Polakowi przez Duze P, by mial Taka Rodzine.

    Niech Zyje Rzeczpospolita.
    Rzeczpospolita Zyje poki My Zyjemy, zyjemy dla Pna Boga Chwaly.

  10. RomanK said

    Oooo panie Jo zaczyna pan gadac ludzkim glosem?????:-)))) a do Wigilii daleko:-))))
    Widzi pan..wszystko podobne….ale niech pan zalozy okulary nienawisci…zarznie pan brata….
    Dialekt..wie pan ilesmy tych dialektow mieli???? Jak w szkole plakalismy, kiedy pani Bock=- zydowka- zreszta kochana kobieta, ale ltukla nas uczac po polsku literacku:-))) ato byla nasza mowa…Moja mowa miejscowa….dialekt..nazwij go pan jak chcesz..zmienia sie i staje innym jezykiem…
    Ja jeszcze uzywam go kiedy jade na Slowacje..bo wtedy nei ma problemow z rozumieniem..ale na Podkarpaciu juz zniknal..jeszcze mozna pogodac ale ze starszymi i to tylko jak sie ich zagadnie….
    I komu to przeszkadzalo???? nasz las, nasza laka, nasze pole, nasze bydlo, nasze chalupy i nasza mowa….nasz kosciolek-cerkiew i nasz BOZIA, ktory rozumie kazda mowe…. i za dobre wynagradza. a za zle karze….
    Stad skarnie boskie…….. tymi naaziolami roznych mow:-)))) lepszymi od wszystkich innych :-))) kurdupli jak oni sami:-)))))
    A Ks Ołeńko…byl czlowiekiem i bratem….mimo ze byl Unita, Ukraincem..i nosil ta sama sutanne co inni uniccy ksieza… bo czlowieka nie poznaje sie po ubraniu i wyznaniu..ale po tym- jakie swiadectwo daje swoimi czynami…panie JO…

  11. RomanK said

    Ciekawa i dość kontrowersyjna dość postać z powodu jego działalności w czasie II wojny św. Józef Kocyłowski grekokatolicki duchowny.
    Beatyfikowany przez Jana Pawła II.

    Jozafat Kocyłowski biskup diecezji przemyskiej 1876-1947

    Biskup Jozafat Kocyłowski jawi się jako niezwykła postać pośród biskupów przemyskich choćby, dlatego że jego działalność przypada na tak trudny okres, jakim było dwudziestolecie międzywojenne. Postać ta jest ważna dla dwóch narodów – Polaków i Ukraińców, którzy przed akcjami przesiedleńczymi współżyli ze sobą, między innymi na terenie diecezji przemyskiej. Był to jedyny biskup przemyski wschodniego obrządku, który działał w okresie istnienia drugiej Rzeczpospolitej, miedzy innymi dlatego należy poświęcić mu szczególną uwagę.

    Osoba biskupa była szczególnie związana z regionem sanockim z racji swego urodzenia we wsi Pakoszówka. Jego liczne związki z tą miejscowością widoczne były również w jego późniejszej pracy duszpasterskiej.

    Droga Jozafata Kocyłowskiego do otrzymania sakry biskupiej

    Biskup Kocyłowski urodził się 3 marca 1876 roku w Pakoszówce, miejscowości położonej 12 kilometrów od Sanoka. Była to wieś, jak wiele innych w owym czasie, zamieszkana w połowie przez ludność polską, a w połowie przez ukraińską. Budowę kościoła rzymskokatolickiego rozpoczęto tam dopiero przed II wojną światową, przed tym okresem wieś nie posiadała własnej świątyni, ludność polska wyznania rzymskokatolickiego uczęszczała do kościoła pod wezwaniem św. Katarzyny w Strachocinie – wsi oddalonej o około 5 kilometrów. Ludność ukraińska była wyłącznie wyznania greckokatolickiego i uczęszczała do cerkwi pod wezwaniem świętego Jerzego w Lalinie. W tej właśnie cerkwi ochrzczony został Josyf Kocyłowski – późniejszy biskup diecezji przemyskiej . Cerkiew drewniana pod wezwaniem św. Jerzego w Lalinie (Jałyni), w której ochrzczony został przyszły biskup, znajdowała się w dekanacie sanockim. Patronem cerkwi był właściciel majątku w Pakoszówce, Paweł Tyszkowski. Biskupa ochrzcił najprawdopodobniej ksiądz Andrij Gabła. W tym czasie w Pakoszówce mieszkało około trzystu grekokatolików . Niezwykły był sposób, w jaki w owym czasie współżyli ze sobą ludzie różnych wyznań, bez większych konfliktów często wspólnie uczestnicząc w uroczystościach zarówno cerkiewnych jak i kościelnych, wspólnie chodząc na pielgrzymki do miejsc kultu ważnych zarówno dla jednych jak i dla drugich .

    Jego ojciec Petro Kocyłowski był zarządcą majątku państwa Tyszkowskich, który później przekazany został Akademii Umiejętności w Krakowie. To prawdopodobnie utrata pracy w majątku Tyszkowskich stała się powodem kupna majątku we wsi Glinne przez ojca przyszłego biskupa i przeprowadzenie się tam całej rodziny .

    Rodzina Kocyłowskich miała dwóch synów i dwie córki. Brat Josyfa –January – urodzony 1 kwietnia 1879 roku również wybrał stan duchowny, w 1917 roku wyjechał jako misjonarz do Brazylii . Siostry zostały żonami duchownych. W dostępnej literaturze istnieją rozbieżności, co do informacji na temat rodziny biskupa Kocyłowskiego. Z zapisu w księdze parafialnej wynika, że ojcem biskupa był Petro Kocyłowski syn Andrzeja Kocyłowskiego i Katarzyny z domu Kossar, matką była Katarzyna z domu Mazur – córka Symeona i Anny. Jego rodzicami chrzestnymi byli Bazyli Węgrzyniak oraz Franciszka Dzugan . Przed jego urodzeniem Kocyłowscy mieli jeszcze dwóch synów, którzy jednak prawdopodobnie zmarli niedługo po porodzie. Starsza od Josyfa była jedna z jego sióstr Maria, która urodziła się w 1873 roku .

    Ojciec Josyfa stał się posiadaczem ziemskim, którego stać było na wykształcenie potomstwa. W pamięci biskupa zachowały się wspomnienia z rodzinnej wsi, w późniejszym życiu często ją odwiedzał jako kleryk, później jako biskup diecezji przemysko – sanocko – samborskiej. Na prymicje w 1907 roku zostało zaproszonych wiele osób z Pakoszówki . Po rodzinie Kocyłowskich pozostała we wsi jeszcze jedna pamiątka – kapliczka wybudowana przez ojca biskupa, która znajduje się do dziś niedaleko miejsca, w którym urodził się biskup .

    Miejscowość Glinne, do której przeprowadziła się rodzina Kocyłowskich była równie ciekawa z punktu widzenia różnorodności kulturowej. Nie posiadała świątyni, wierni greckokatoliccy uczęszczali do cerkwi miejskiej w Lesku. Miasto to było w tym czasie istną mieszanką kultur, gdzie na równych prawach współżyli ze sobą Polacy – rzymokatolicy, Ukraińcy – Grekokatolicy, Żydzi i wiele innych wyznań. W Lesku działał w owym czasie, oprócz dwóch cerkwi, Kościół rzymskokatolicki i synagoga . Josyf Kocyłowski właśnie w Lesku uczęszczał do czteroklasowej szkoły powszechnej. Od początku swej edukacji odznaczał się ponadprzeciętnymi zdolnościami, czytał mnóstwo książek, swej matce miał kiedyś powiedzieć, że jak dorośnie – pójdzie na studia do Rzymu .

    Do gimnazjum Josyf Kocyłowski uczęszczał w Sanoku, Samborze i Jaśle, gdzie zdał maturę w 1896 roku. Z okresem wczesnej edukacji wiąże się historia zachowana w pamięci mieszkańców wsi Pakoszówka: Josyf zdenerwowany postawieniem mu niesprawiedliwej oceny miał wyrwać kołek w płocie i wybić nim szybę . Trudno ocenić, czy ta historia jest prawdziwa, ale z pewnością ilustruje zdecydowany charakter przyszłego biskupa.

    Po maturze zdecydował się na studia prawnicze, wyjechał do Lwowa i rozpoczął studia na tamtejszym uniwersytecie na wydziale prawa w 1896 roku. Josyf Kocyłowski dał się tam poznać jako dobry organizator, aktywnie uczestniczący w życiu młodzieży akademickiej. Staje się współtwórcą oddziału towarzystwa gimnastycznego Sokół. Realizował w ten sposób swoje zamiłowanie do sportu, jakie miało mu towarzyszyć do końca życia. Jednoczył w ten sposób również wokół siebie młodzież ukraińską, krzewiąc w niej idee niepodległej Ukrainy. Podczas studiów uczestniczył również w działalności innych organizacji ukraińskich, m.in. Akademicka Hromada . Dzięki swojemu zamiłowaniu do sportu wyjechał do Pragi na kurs przygotowujący dla nauczycieli wychowania fizycznego. Po powrocie zmuszony został do wycofania się z działalności w towarzystwie Sokół, gdyż znaczna część jego członków miała poglądy rusofilskie, całkowicie niezgodne z jego przekonaniami. Nie ostudziło to jednak zapału Josyfa Kocyłowskiego, który wkrótce przystąpił do tworzenia nowej organizacji: Ukraińskij Sokił .

    Jego działalność została przerwana poprzez służbę wojskową. Tutaj ukończył szkołę dla artylerzystów w Wiedniu uzyskując stopień podporucznika. W marcu 1900 roku rozpoczął służbę w garnizonie lwowskim. Młody, zdolny i energiczny oficer miał przed sobą karierę wojskową. Jednak po ponad rocznej służbie przekonuje się, że służba wojskowa nie leży w jego naturze. Postanawia opuścić armię i wstąpić do seminarium duchownego . W tym czasie dokonuje się w nim głęboka przemiana wewnętrzna. Zapragnął studiować w Rzymie w Kolegium Rutheanum. O przyznanie mu miejsca na tamtejszej uczelni zabiegał u metropolity Szeptyckiego, deklarując w listach chęć podporządkowania swego życia Bogu .

    Josyf Kocyłowski okazał się bardzo zdolnym studentem. We wszystkim co robił wcześniej, wykazywał się pełnym zaangażowaniem, a kiedy znalazł swoje powołanie – nauka przychodziła mu ze szczególną łatwością. Za swoją pracę otrzymywał liczne nagrody i wyróżnienia. Wyszły na jaw jego ponadprzeciętne zdolności. Zaangażował się również w działalność społeczno-kulturalną. W Rzymie był redaktorem pisma wydawanego przez kleryków pt . Zapiski kleryków kolegium Ruskiego w Rzymie. To nie wyczerpywało jednak jego zapału, pełnił jeszcze funkcję bibliotekarza, a na starszych latach prefekta – opiekuna młodszych kleryków. Opanował cztery języki obce – niemiecki, włoski, francuski i łacinę. Na studiach rozwinęły się jego poglądy wykorzystane później podczas nauczania pasterskiego. Otrzymuje dogłębne wykształcenie w zakresie teologii i filozofii. W 1903 roku uzyskał tytuł doktora filozofii, a w 1907doktora teologii. Również w tym roku otrzymał święcenie kapłańskie i rozpoczął pracę w Seminarium Duchownym w Stanisławowie.

    Praca w tymże seminarium trwała przez cztery lata i miała charakter wykładowcy dogmatyki i wicerektora seminarium . To tutaj późniejszy biskup zdobywał doświadczenie w pracy z klerykami i tu zrozumiał, jak ogromne znaczenie ma ich wykształcenie na życie wiernych. Z tego okresu czterech lat pochodzi wiele jego publikacji, m.in. w 1907 roku pisze do publikacji Katolicki wschód artykuł Przenajświętsza Maryja dziewica współodkupicielka rodu ludzkiego .

    Po czterech latach pracy w seminarium Josyf czuł, że nie wypełnia do końca swego powołania. Dlatego postanowił wstąpić do zakonu Bazylianów, stało się to 2 października 1911 roku. Przybrał imię Jozafat na pamiątkę św. Jozafata Kuncewicza, pierwszego świętego męczennika Kościoła Greckokatolickiego, w którym dostrzegł wzór do naśladowania . Później okaże się, że jego losy będę bardzo podobne do losów świętego. W zakonie bazylianów Jozafat Kocyłowski zajmował się prowadzeniem wykładów dla kleryków bazyliańskich w Ławrowie i Lwowie .

    Sytuacja uległa zmianie po wybuchu I wojny światowej, Galicja miała stać się terenem działań wojennych. W początkowym okresie wojny została zajęta przez wojska rosyjskie. Rozpoczęły się prześladowania kleru greckokatolickiego przez wojska carskie. Dotknęły one między innymi metropolity Andrzeja Szeptyckiego, który piętnastego września po zajęciu Lwowa przez Rosjan zostaje aresztowany i wywieziony na zesłanie . Jozafat Kocyłowski z udał się do Wiednia, gdzie podjęto decyzję o organizacji seminarium duchownego na emigracji, gdyż szkolenie nowych księży pod okupacją rosyjską było niemożliwe. Kocyłowski zajął się organizacją seminarium w Kromeřižu na Morawach, którego został rektorem. Dał się tam poznać jako gorliwy nauczyciel całym sercem oddany swoim uczniom. Propagował również wśród nich sport, samemu dając im przykład. Pewnego razu uratował podczas kąpieli w stawie tonącego kleryka Andrija Neboszczaka, którego później wyświęcił będąc już biskupem .

    Sytuacja taka nie trwała jednak długo, miała się zmienić wraz ze zmianą losów wojny. Tymczasem urzędujący w Przemyślu biskup Konstanty Czechowicz pozostawał w bardzo trudnej sytuacji. Dowództwo rosyjskie zażądało od niego, aby zwrócił się do swych wiernych z powiadomieniem o przejęciu władzy przez Rosjan. Biskup odmówił, okazując swoją lojalność wobec cesarza Austrii. Nie zgodził się również na powitanie w imieniu Przemyśla przebywającego tu cara Rosji Mikołaja II. Wobec takiej postawy Rosjanie zastosowali represje polegające na częstych rewizjach i zastosowaniu aresztu domowego w pałacu biskupim, pozostawiając mu do dyspozycji jedynie dwa pokoje. Te przeżycia i przebyta wcześniej choroba stały się niewątpliwą przyczyną śmierci biskupa 28 kwietnia 1915 roku. Jego pogrzeb odbył się pod okiem wojsk rosyjskich obawiających się rozruchów . Nominacja nowego biskupa okazała się niemożliwa od razu, ze względu na obecność wojsk carskich w Przemyślu i zesłanie metropolity Szeptyckiego. Przez prawie dwa lata diecezja przemyska pozostawała bez biskupa ordynariusza. W tym okresie organem zarządzającym diecezją pozostała Kapituła Katedralna, która jednak w tym okresie nie działała w kompletnym składzie .

    Nominacja nowego biskupa mogła nastąpić dopiero po zajęciu terenów Galicji przez wojska austriackie w 1915 roku. Dopiero 28 listopada 1916 roku Cesarz Karol IV zdecydował o mianowaniu nowego biskupa. Miał zostać nim właśnie Jozafat Kocyłowski, który po przejęciu Galicji przez Austriaków powrócił do swej dawnej pracy zakonnej. Cesarz Karol IV widział na tym stanowisku osobę energiczną, umiejącą sobie poradzić w trudnych warunkach, osobę, która nie boi się śmiałych reform. Warunki te doskonale spełniał Jozafat Kocyłowski. Na decyzję tą wpłynęło również poparcie biskupa Chomiszyna i bazylianów. Wkrótce decyzję tę potwierdził papież Benedykt XV i prekanonizował Kocyłowskiego na biskupa 29 stycznia 1917 roku .

    Oficjalna konsekracja mogła się odbyć dopiero po powrocie metropolity Szeptyckiego do kraju, który uwolniony z niewoli z rosyjskiej odbywa podróż po Europie, powraca dopiero 10 września po wizycie u cesarza Karola IV . Konsekracja i Intronizacja nowego biskupa w katedrze przemyskiej odbyła się 23 września 1917 roku i dokonana została przez metropolitę Szeptyckiego . Na łamach Wistnyka Peremyskoj Eparchii 1 września 1917 r. ukazało się posłanie papieża Benedykta informujące o mianowaniu nowego biskupa i potwierdzające słuszność decyzji Cesarza .

    Początek rządów biskupa przypadł na bardzo trudny okres. Cesarstwo austriackie, któremu podlegał biskup miało się wkrótce rozpaść. Ukraińcy mieli nadzieję, że na jego gruzach uda się stworzyć własne niepodległe państwo. Biskup w pełni popierał tę idee, rzeczywistość okazała się jednak inna i kościół greckokatolicki musiał działać w Polsce w niekorzystnych warunkach. Oprócz tego tereny diecezji zostały mocno zniszczone przez działania wojenne. Wojna spowodowała również obniżenie religijności wiernych i zmniejszenie liczby duchowieństwa. Narastał również problem przechodzenia ludności greckokatolickiej na prawosławie. Nowy biskup miał wiele pomysłów na rozwiązanie tych problemów jednak w ówczesnej sytuacji kościoła greckokatolickiego okazało się to bardzo trudne.

    Działalność biskupa Kocyłowskiego w latach 1917-1939

    Początek działalności biskupa przypada na bardzo trudny okres walk polsko-ukraińskich. Biskup stanął po stronie nowo tworzonej Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. W nocy z 3 na 4 listopada 1918 r. Ukraińcy opanowali Przemyśl. Biskup Kocyłowski z radością przyjął zajęcie przez Ukraińców prawobrzeżnej części miasta, odprawił 4 listopada uroczyste nabożeństwo, w trakcie którego wygłosił kazanie wypowiadając się za utworzeniem państwa ukraińskiego, również na ziemiach leżących na zachód od Sanu. Poparł więc nakreślony przez Ukraińską Radę Narodową we Lwowie zasięg terytorialny przyszłego państwa ukraińskiego. Wypowiedź ta spotkała się z oburzeniem polskich mieszkańców zamieszkujących te tereny, jak również z negatywnym przyjęciem przez duchowieństwo rzymskokatolickie . Uzyskało natomiast wielki aplauz u Ukraińców, którzy ocenili go jako wielkiego patriotę.

    Napięta sytuacja pomiędzy klerem ukraińskim a polskimi władzami trwała do 1923 roku, czyli do zatwierdzenia granic polski przez radę ambasadorów. Negatywna postawa biskupa do władz polskich, wynikała nie tylko z sytuacji politycznej, była również wynikiem jego osobistych doświadczeń. Tuż po zakończeniu wojny polsko-ukraińskiej 11 czerwca 1919 roku pisał do metropolity Szeptyckiego po wizycie w Warszawie, że spotkał się tam z nieprzychylnym stosunkiem władz polskich do kwestii ukraińskiej i kościoła greckokatolickiego jako do elementów, które miały by zagrozić przyszłości Polski . Zmiany wprowadzane w tym okresie przez biskupa podkreślały tymczasowość zaistniałej sytuacji, czyli obecność polskich władz na tym terenie. Wprowadził między innymi język ukraiński do akt parafialnych i korespondencji z władzami polskimi. Wywołało to natychmiastowy protest tych władz. Ponadto oskarżano biskupa o obsadzanie parafii proboszczami o wybitnie nacjonalistycznych poglądach i obciążano go częściowo za opór ludności ukraińskiej w czasie spisu powszechnego w 1921 roku. Był to kolejny pretekst do tego, aby rozpocząć starania o usunięcie biskupa z jego stanowiska. Ministerstwo spraw zagranicznych zwróciło się z prośbą do MWRiOP o zebranie materiałów obciążających biskupa by następnie przekazać je Watykanowi . Nadeszło wiele informacji, które nie mogły znaleźć potwierdzenia i nie były traktowane poważnie. Jednak pierwszego stycznia 1923 roku wstrzymano wypłatę pieniędzy z budżetu dla biskupa Kocyłowskiego. Biskup pisał wówczas do metropolity Szeptyckiego: Od Nuncjusza dowiedziałem się, że rząd nie wypłaca mi pensji, bo pensja dla biskupów, którzy mają dobra stołowe jest darem łaski, który dostają tylko ci, którzy są przyjaciółmi Polski. Takim ja nie jestem, więc nie dostaję . Poprawa stosunków między biskupem a władzami polskimi nastąpiła dopiero po jego wizycie w Watykanie w czerwcu tegoż roku, gdzie Papież Pius XI przekonał go do zaakceptowania zaistniałej sytuacji politycznej. Biskup Kocyłowski w następnym roku był również w Rzymie. Sytuacja poprawiła się w znaczący sposób, biskup dwukrotnie odwiedzał wojewodę Grafowskiego zapewniając o swojej lojalności, wstrzymano decyzje o cofnięciu dotacji z budżetu państwa . Biskup zrozumiał, że odtąd musi być reprezentantem Ukraińców przed władzami polskimi. W 1923 roku do polski powrócił również metropolita Szeptycki, natychmiast po powrocie był internowany, zaś biskup Kocyłowski był pośrednikiem w rozmowach pomiędzy metropolitą a władzami polskimi w sprawie jego spotkania z prezydentem .

    Początek rządów biskupa w diecezji przemyskiej przypada na bardzo trudny okres powojenny, w którym liczne zniszczenia zarówno materialne jak i duchowe odcisnęły wielkie zniszczenia wśród wiernych i duchowieństwa. Biskup podjął odpowiednie działania by załagodzić skutki wojny. Jednym z pierwszych działań biskupa było założenie na początku 1918 roku towarzystwa „Eparchijalna pomicz”. Praca towarzystwa była realizowana przez działalność siedmiu sekcji: pomocy dla ofiar wojny, opieki nad dziećmi i młodzieżą, pomocy dla wdów i sierot po duchownych, bractw cerkiewnych, samopomocy kapłanów, prasy chrześcijańskiej i pomocy cerkwiom. Działalność towarzystwa polegała na zbieraniu informacji o istniejącym zapotrzebowaniu na terenie diecezji, kierowaniu tam odpowiednich środków finansowych i kontrola nad przeprowadzanymi operacjami. Do zasług biskupa należy również usprawnienie pracy Instytutu Wdów i Sierot – organizacji założonej przez biskupa Joana Śnigurskiego w 1840 roku. Jego podstawowym celem było udzielanie pomocy materialnej wdowom i sierotom po zmarłych kapłanach.

    Kolejnym problemem, jaki musiał rozwiązać biskup była poprawa w przygotowaniu nowej kadry duchowieństwa. Na początku 1918 roku biskup mianował nowego rektora Seminarium duchownego w Przemyślu, został nim młody i energiczny ksiądz Hrihorij Łakota. Kładł on duży nacisk na intelektualny i duchowy rozwój kleryków . W 1921 roku zorganizowano w Przemyślu pełne seminarium duchowne, dotychczas, bowiem tylko alumni ostatniego roku przebywali w Przemyślu, pozostali studiowali we Lwowie. Biskup Kocyłowski zawsze interesował się sprawami seminarium, zależało mu na wysokim poziomie nauczania. Zdawał on sobie sprawę, że od wykształcenia młodej kadry księży, ich właściwej postawy – będzie zależał przyszły kształt kościoła greckokatolickiego w Polsce, a w przyszłości być może w niepodległej Ukrainie. W 1921 roku Seminarium Duchowne w Przemyślu otrzymało nowy budynek budowany środkami Galicyjskiego Funduszu Religijnego diecezji przemyskiej przy ulicy Basztowej. Niewykończony budynek w czasie I wojny światowej użytkowany był przez wojsko. Po wojnie w skutek działań nuncjusza papieskiego arcybiskupa Achille Rattiego został przekazany do dyspozycji biskupa Kocyłowskiego. Ks. Łakota w krótkim czasie potrafił przeprowadzić niezbędne prace wykończeniowe i adaptacyjne obiektu tak, aby w tym czasie nie ucierpiał poziom kształcenia. W pierwszych latach po zakończeniu wojny liczba alumnów przekraczała sto osób rocznie, w 1921 roku ukończyło 101 w 1924 – 119 . Hrihorij Łakota sprawdził się w swojej roli, jego praca została doceniona, gdy został mianowany biskupem sufraganem w diecezji przemyskiej.

    Ogromnym problemem związanym z przygotowaniem nowej kadry duchownych było stopniowe wprowadzanie celibatu. Wspólna decyzja o jego wprowadzeniu we wszystkich diecezjach zapadła na konferencji we Lwowie w 1919 roku, jednak biskup Kocyłowski zdecydował, iż odpowiednim momentem na wprowadzenie reformy będzie rok 1925. Odtąd część miejsc w seminarium została zarezerwowana dla kleryków mających pozostać w stanie bezżennym. Decyzja ta została podyktowana względami praktycznymi, księża celibatariusze mogli całą swą energie poświęcić wiernym. Jednak wywołało to ogromny protest zarówno ze strony duchowieństwa jak i wiernych, znany jako borot’ba o żinki . Do ordynariatu wpłynął pisemny protest złożony przez kleryków I i II roku, organizowano wiece protestacyjne w różnych miejscowościach, ukazywały się nieprzychylne, często anonimowe artykuły w prasie . Dziewczęta z instytutu ukraińskiego w Przemyślu wybiły szyby w pałacu biskupim, część kleryków opuściła seminarium . Pozbawiono biskupa Kocyłowskiego patronatu nad ukraińskim instytutem dla dziewcząt . Protestujący oskarżali biskupa, że działa na szkodę własnego narodu, argumentując, że celibat gwałci wielowiekową tradycję i jest przejawem latynizacji utożsamianej ze spolszczaniem obrządku. Do Rzymu dotarł list oskarżający biskupa o działanie na szkodę własnego kościoła. Sprawę zakończyło opublikowanie oświadczenia kongregacji Pro Ecclesia Orientali, która uznała wszystkie zarzuty za niesłuszne, podkreślając pełne zaufanie do biskupa Kocyłowskiego . Odpowiedź ta została podana do wiadomości publicznej również na łamach Eparchijalnych widomosti 9 maja 1927 roku. Polemika na łamach czasopism trwała jednak do końca lat trzydziestych. Biskup – tak jak we wszystkich swoich postanowieniach pozostawał nieugięty, dzięki temu zasada celibatu rozpowszechniła się na terenie diecezji, a z czasem zarówno wierni jak i kapłani zaczęli dostrzegać pozytywne cechy tego rozwiązania.

    Kolejna zasługa biskupa było działanie na rzecz wzbogacenia kultu. Przez cały okres swojej działalności wprowadzał kult świętego męczennika Jozafata Kuncewicza. Biskup Kocyłowski dostrzegł w tej postaci niedościgniony wzór do naśladowania i chciał przekazać go wszystkim wiernym, już w roku 1917 posłał list pasterski do księży w swej diecezji, w którym nakazywał wprowadzanie kultu tego świętego, opisał tam również, w jaki sposób ocalono jego relikwie w czasie I Wojny Światowej .

    W 1923 roku miały się odbyć obchody związane rocznicą 300-lecia męczeńskiej śmierci Jozafata Kuncewicza. Przygotowania do obchodów tej rocznicy rozpoczęły się od 1917 roku. W 1921 roku zarządził egzaminy dla duchowieństwa oraz odbywanie przez nich w ciągu roku kilkudniowych rekolekcji. Towarzyszyły temu listy władyki do wiernych, w których poruszał zagadnienia katechetyczne i moralne. Również w związku z obchodami 300-lecie biskup zarządził przeprowadzenie w całej diecezji misji ludowych. Z tej okazji wydał w 1922 roku specjalną instrukcję dla ojców duszpasterzy z poleceniem organizacji kursu misyjnego . Również same obchody zostały bardzo dokładnie zaplanowane. Na tym jednak nie skończyła się publikacja listów duszpasterskich związanych z św. Jozafatem, ukazywały się one regularnie szczególnie przed świętem męczennika w listopadzie. Święto św. Jozafata ustalano zazwyczaj na Niedzielę pod koniec listopada. Poprzedzone było dwudniową modlitwą i spowiedzią dla wiernych, a zakończone uroczystą mszą świętą na część męczennika .

    Ukraińska cerkiew greckokatolicka w okresie międzywojennym wprowadzała również kult Najświętszego Serca Jezusowego. Zasługą biskupa w tej kwestii było między innymi przetłumaczenie z języka francuskiego i rozpowszechnienie w 1928 książki Marii Luizy Klaret „Najświętsze serce Jezusa i Duchowieństwo” .

    Nie wszystkie jednak działania przyniosły biskupowi sukces, swoją największą porażkę poniósł na Łemkowszczyźnie, którą w 1935 roku wyłączono spod jego jurysdykcji tworząc Apostolską Administrację Łemkowszczyzny. Bezpośrednim powodem do jej założenia było przechodzenie Łemków na prawosławie. Proces ten rozpoczął się jeszcze przed I wojną światową w odpowiedzi na działalność prorosyjską. Łemkowie, którzy zawsze wyróżniali się swym konserwatyzmem, gdzie unię wprowadzano z trudem, niechętnie przystawali na energiczne zmiany przeprowadzane przez biskupa Kocyłowskiego . Starał się on prowadzić politykę proukraińską, osadzał w parafiach księży o takich zapatrywaniach . Odpowiedzią na te posunięcia było masowe przechodzenie ludności łemkowskiej na prawosławie. Największe nasilenie tego procesu przypadało na lata 1926-1928. Administratorzy Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny do Drugiej Wojny Światowej byli o zapatrywaniach staroruskich przeciwnych do poglądów biskupa.

    W 1928 roku biskup Kocyłowski został powołany do Komisji Episkopatu do spraw Akcji Katolickiej wraz z Kardynałem Augustem Hlondem i biskupami: Adamem Sapiehą, Teodorem Kubiną, Leonem Wetmańskim. Organizacja ta była prekursorem dzisiejszej Akcji Katolickiej, jej zadaniem było organizowanie ludności i propagowanie wśród niej idei religijnych. Biskup zaczął szerzyć ją wśród ludności ukraińskiej na terenie Metropolii Halickiej. Organizowano młodzież do obchodów 1900-lecia odkupienia pod hasłem Ukraińska Młodzież Chrystusowi. Dążono do stworzenia w pełni organizacji Katolicka Akcja Młodzieży Ukraińskiej . Pomimo starań biskupa Akcję Katolicką udało się zorganizować w pełni jedynie w parafiach miejskich, mimo to akcja odniosła swój skutek poprawą świadomości religijnej wiernych . W styczniu 1934 roku ukazał się na łamach Eparchijalnych Widomosti artykuł biskupa „Powołanie generalnego instytutu Akcji Katolickiej” . Biskup Kocyłowski co roku otrzymywał sprawozdanie z działalności generalnego instytutu Akcji Katolickiej.

    Choć działalność biskupa od 1923 roku była podporządkowana władzom polskim, a od momentu mianowania na stanowisko prymasa Polski biskupa Augusta Hlonda 13 lutego 1936 r. rozwijała się współpraca z biskupami polskimi, biskup Kocyłowski nie zapomniał o sprawie narodowościowej. Jednym z problemów, jakim musiał stawiać czoło, była działalność organizacji Szlachty Zagrodowej nastawionej przeciw Ukraińcom. Jednym z aspektów jej działalności było wynajdywanie wśród chłopów ukraińskich polskich nazwisk, które miały zostać w przeszłości przekształcone na język ukraiński, a ludność ta miała przejść na wschodni obrządek pod presją większości . Organizacja nakłaniała ich do porzucenia kościoła greckokatolickiego.

    Między innymi to, oraz wszelki sprzeciw biskupa, gdy naruszane były prawa ludności ukraińskiej stało się przyczyną ochłodzenia jego stosunków z władzami polskimi w latach trzydziestych . Szczególnie wymagające były rządy sanacyjne, które domagały się poparcia ze strony duchowieństwa. Starano się szczególnie o otaczanie swoistym kultem marszałka Józefa Piłsudskiego, Wojewoda Krakowski zwracał się z prośbą o odprawienie nabożeństw w dniu jego imienin . Biskup Kocyłowski uczestniczył również w pogrzebie marszałka w Krakowie na Wawelu . Biskup w swej postawie musiał zajmować pośrednie stanowisko pomiędzy lojalnością do władz a ochroną interesów Ukraińców. Niezależnie od tego prowadził ścisłą współpracę z prymasem Polski Kardynałem Augustem Hlondem, oprócz powołania go do Komisji Episkopatu ds. Akcji Katolickiej, pomagał w przygotowaniach Synodu na Jasnej Górze 26-27 sierpnia 1936 roku. Kardynał Hlond zwracał się o pomoc do biskupa również w sprawie organizacji złotego Jubileuszu Kardynała Krakowskiego .

    W swoim życiu biskup miał liczne problemy zdrowotne, przebywał w sanatoriach w całej Europie, w 1926 roku spędził kilka tygodni w Zakopanem, w 1927 i 1929 przebywał w Davos-Dorf w Szwajcarii a w 1928 w St. Moritz, gdzie zajął się tłumaczeniem Książki Marii Luizy Klaret. Biskup nadal bardzo interesował się sportem, oprócz ciągłego dbania o własną sprawność fizyczną w listach do Hrichorija Łakoty opisywał przebieg zawodów sportowych w St. Moritz . W 1938 roku władyka przeszedł ciężką operację szczęki, informacje o jego stanie jego zdrowia ukazywały się regularnie na łamach czasopisma Ukraińskyj Beskyd . Na łamach Peremyskich eparchijalnych widomosti w listopadzie ukazał się list pasterski, w którym biskup podziękował za modlitwy o jego zdrowie, nawiązując do znaczenia cierpienia w życiu chrześcijanina .

    W czasie swojej posługi biskup przeprowadzał często wizytacje parafialne. Zapewne szczególnie ważne dla niego były te przeprowadzane w miejscu swego urodzenia w parafii Lalin. Na jego przybycie przygotowywano się w szczególny sposób, witała go cała wioska, biskup nie omieszkał odwiedzić domu, w którym się urodził i pomodlić pod kapliczką ufundowaną przez jego ojca. Następnie udawał się do cerkwi w Lalinie . Wizytacje biskupa cechowały się niezwykłą starannością, z relacji świadków wynika, że biskup okiem pedanta potrafił dostrzec nawet zakurzone meble na plebani. Dlatego szczególnie dokładnie się do nich przygotowywano .

    Działalność biskupa w okresie międzywojennym była szczególnie trudna ze względu na sytuację, w jakiej postawiony został kościół greckokatolicki i konieczność wprowadzania zmian w jego kształcie. Biskup Kocyłowski w należyty sposób wypełniał te zadania, choć często musiał działać wbrew opinii publicznej. Wszelkie reformy, jakie wprowadzał szły we właściwym kierunku i przynosiły pożądane efekty. Nie udało się utworzyć niepodległej Ukrainy, wyznawcy obrządku wschodniego zmuszeni zostali do życia w obcym, a często nieprzyjaznym państwie, dlatego biskup postanowił zostać reprezentantem interesów ukraińskich przed władzami polskimi. Dlatego też utrzymywał bardzo dobre stosunki z duchowieństwem polskim, wynika to m.in. z jego korespondencji z sufraganem przemyskim obrządku zachodniego biskupem Karolem Fischerem, pisał on: Na zjazdach, czyli kongregacjach biskupów zauważyłem, że ksiądz biskup z nami biskupami polskimi ochoczo rozmawia i z wielką miłością, i za to cię Czcigodny Księże Biskupie bardzo pokochałem, wszyscy pokochaliśmy. Oby miłość łączyła zawsze Polaków z Rusinami i Rusinów z Polakami, jako bratnie narody! .

    Czas Drugiej Wojny Światowej i męczeńska śmierć biskupa

    Wybuch drugiej wojny światowej oznaczał kolejne drastyczne zmiany w życiu biskupa, działania wojenne uniemożliwiły właściwy kontakt z wiernymi. Diecezja przemyska stanęła w szczególnie trudnej sytuacji. Na mocy układu Ribentrop-Mołotow została podzielona na dwie strefy okupacyjne – radziecką i niemiecką z granicą przebiegającą wzdłuż Sanu. Kierowanie diecezją przez jedną osobę stało się niemożliwe, dlatego biskup oddelegował 25 września na zachodnią stronę, okupowaną przez Niemców biskupa Hrihorija Łakotę. W ten sposób zarządzanie diecezją mogło odbywać się sprawnie, a wierni pozostali w łączności z biskupem. Niemiecką część diecezji nazwano generalnym wikariatem. Siedziba biskupa znajdowała się w Jarosławiu.

    Listy biskupa Kocyłowskiego, jakie wydał w czasie okupacji radzieckiej były poddawane cenzurze tak, że ich treść nie mogła bezpośrednio godzić w okupanta. Dążono również do zmniejszenia roli kościoła greckokatolickiego w życiu społeczeństwa. Władza niemiecka okazała się równie zła jak Radziecka. Biskup Kocyłowski nie ugiął się jednak przed nią, jako jedyny biskup greckokatolicki uczestniczył w konferencjach Episkopatu Polski organizowanych przez kardynała Sapiehę . Konferencje te były bardzo niewygodne dla władz okupacyjnych, które starały się im przeciwdziałać . Choć Niemcy nie ingerowali w wewnętrzne sprawy kościoła greckokatolickiego, to zagrozili biskupowi Kocyłowskiemu aresztowaniem, pretekstem było korzystanie z pomocy żydowskiego lekarza. Podejrzewano go również o ukrywanie Żydów. Gdy Niemcy rozpoczęli formowanie dywizji SS Galizien zażądali od biskupa odprawienia mszy dla ochotników, miało to zachęcić Ukraińców do wstępowania do tej jednostki. Biskup odmówił, ale naciski były tak silne, że zgodził się, aby zrobił to biskup Łakota wraz z ówczesnym proboszczem parafii katedralnej księdzem Wasylem Hrynykiem .

    W twórczości biskupa Kocyłowskiego z okresu wojny widoczna jest szczególnie troska o moralność społeczeństwa, która zwykle w czasie wojny zostaje zachwiana, co prowadzi zwykle do nienawiści a często do bratobójczej walki. Władyka obawiał się tego szczególnie, gdyż znał już skutki I wojny światowej. Starał się przeciwdziałać narastaniu konfliktów pomiędzy ludnością polską i ukraińską, podsycanych ciągle przez okupanta. W listopadzie 1943 roku pisze: Chrześcijanin nie może nienawidzić najzawziętszego wroga. Może przed nim bronić siebie, swoje dzieci, swój naród, ale nie może dopuścić nienawiści do serca. W parafiach odprawiano modlitwy o: wykorzenienie spomiędzy ludzi wszelkiej nienawiści (…), nacjonalistycznej i politycznej, nienawiści pomiędzy narodami i partiami, pomiędzy rodzinami i państwami .

    Mieszkańcy wsi Pakoszówka wspominają jeszcze, że przed końcem okupacji biskup po raz ostatni odwiedził swoją rodzinną miejscowość.

    W 1944 roku po zwycięstwach armii czerwonej Przemyśl znów przechodzi w radzieckie ręce. Rozpoczyna się najtrudniejszy okres w życiu biskupa. Po wycofaniu się Niemiec jedyną władzę stanowili komuniści, jedynym powodem, dla jakiego nie usunięto od razu biskupów greckokatolickich była, prawdopodobnie, obawa przed masowym buntem ludności. 1 listopada tegoż roku umiera metropolita Szeptycki . Władze radzieckie dostrzegły właściwy moment by zaostrzyć proces likwidacji cerkwi greckokatolickiej. Na terytorium Związku Radzieckiego nie mógł istnieć żaden niezależny kościół, a tym bardziej podporządkowany Watykanowi, gdyż to zagrażało jedności państwa.

    Po zakończeniu wojny nowa granica między Polską Rzeczpospolitą Ludową, a ZSRR dzieliła diecezję przemyską. Jozafat Kocyłowski jako jedyny biskup greckokatolicki posiadał siedzibę na terytorium Polski. Stawiało go to w szczególnej sytuacji. 9 września 1944 roku podpisano układ pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego, a rządem Ukraińskiej SRR w sprawie obustronnej ewakuacji ludności. Choć ewakuacja miała mieć charakter dobrowolny, to w praktyce często zmuszano ludność do wyjazdu. Kościół greckokatolicki był jedyną instytucją, która broniła Ukraińców przed masowymi przesiedleniami. Biskup Kocyłowski w stanowczy sposób sprzeciwiał się takiemu jej traktowaniu, za co był oskarżany przez władze komunistyczne o współdziałanie z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i współprace z Niemcami w czasie wojny . W grudniu 1944 roku biskup Kocyłowski przyjął delegacje przedstawicieli administracji radzieckiej, którzy przedstawili mu plany przesiedlenia wszystkich księży diecezji przemyskiej. Biskup odmówił wydania dla nich stosownych zaświadczeń pozwalających na zmianę parafii, argumentując, że do tego potrzebna jest mu zgoda stolicy apostolskiej .

    Kiedy rozpoczęły się aresztowania duchowieństwa na Ukrainie biskup Kocyłowski przeczuwał swoje aresztowanie i likwidację cerkwi greckokatolickiej w Polsce, dlatego pisał do biskupa Bardy – rzymskokatolickiego ordynariusza przemyskiego: Zechce duchowieństwo w wypadku niebezpieczeństwa chronić cerkwie i Najświętszy Sakrament przed profanacją. Gdyby któryś z proboszczów greckokatolickich prosił o opiekę nad cerkwią i oddał klucze, niech duchowieństwo nie odmawia tej przysługi . Duchowieństwo wedle możliwości spełniało tą prośbę, nie udało się jednak uchronić biskupa przemyskiego od aresztowania.

    Biskupa aresztowano dwukrotnie. Po raz pierwszy dokonały tego władze polski. Lecz po krótkim pobycie w więzieniu zdecydowano się przekazać stronie radzieckiej. Przetrzymywano go w Mościskach próbując nakłonić do przejścia na prawosławie. Dwudziestego czwartego stycznia 1946 roku zdecydowano się na zwolnienie więźniów i odtransportowanie ich do Przemyśla. Stało się to najprawdopodobniej z dwóch powodów: władze radzieckie nie były przygotowane na aresztowanie biskupa, gdyż strona polska uczyniła to bez ich powiadomienia, obawiano się nasilenia działań zbrojnych UPA i większego sprzeciwu ludności podczas jej przesiedlania .

    Przed ostateczną likwidacją struktur kościoła greckokatolickiego postarano się o oficjalne jego rozwiązanie, w tym celu 8 marca zwołano pseudosynod cerkwi greckokatolickiej, na którym uchwalono zerwanie więzów z Rzymem i oddanie się grekokatolików pod jurysdykcję patriarchatu w Moskwie. W tej sytuacji biskupi z Polski, między którymi znalazł się również biskup Kocyłowski, 22 czerwca zebrali się na konferencji w Częstochowie, skąd w specjalnym memoriale zawiadomili władze polskie o przynależności greckokatolickiego biskupstwa w Przemyślu do episkopatu Polski.

    Decyzja o aresztowaniu zapadła 11 kwietnia 1946 roku w Przemyślu na naradzie na temat przesiedleń, oskarżono tam biskupa, że przeszkadza w sprawnym ich przeprowadzaniu. Pułkownik NKWD M. Nowikow zgodził się przeprowadzić akcję aresztowania. Dzień przed nim – 25 czerwca biskup wiedział o planowanym aresztowaniu, mógł uciekać, lecz uznał, że byłaby to zdrada stolicy apostolskiej .

    26 czerwca na teren pałacu biskupiego weszło wojsko. Nakazano biskupowi by opuścił pałac i wsiadł do przygotowanego samochodu. Po kategorycznej odmowie biskupa zdecydowano się na usuniecie go stamtąd siłą, wyniesiono go na fotelu i umieszczono na ciężarówce. Wraz z biskupem aresztowani zostali ojciec Mykoła Hryceljak i siostrzeniec biskupa, który przebywał w pałacu. Zostali oni przewiezieni do Medyki, gdzie umieszczono ich w pociągu i przewieziono do Lwowa. Wojsko zajęło również pomieszczenia Kapituły Katedralnej, w której przebywał biskup pomocniczy Hrihorij Łakota i inni członkowie kapituły. Również oni zostali aresztowani i przewiezieni do Lwowskiego więzienia następnego dnia .

    We Lwowie wytoczono proces biskupom przemyskim, oskarżając ich o zdradę narodu ukraińskiego, współpracę z hitlerowcami i szpiegostwo na rzecz Watykanu. Biskup Kocyłowski odmawiał wzięcia w nim udziału powołując się na swoje polskie obywatelstwo. Mimo to obydwaj biskupi zostali skazani. Hrihorija Łakotę skazano na 10 lat łagrów, zmarł 12 listopada 1950 roku w miejscowości Abezi koło Workuty. Ze względu na zły stan zdrowia biskupa Kocyłowskiego przewieziono do łagru we wsi Czapajewka niedaleko Kijowa .

    W obozie tym przebywał również jeden z biskupów prawosławnych, obydwóm pomagała przeorysza pobliskiego prawosławnego monasteru. Władyka stale poddawany był torturom psychicznym i fizycznym, w wyniku których zmarł 17 listopada 1947 roku. Przeoryszy udało się wykupić ciało biskupa i pochować je w osobnym grobie. Gdyby tak się nie stało, ciało spoczęłoby w zbiorowej mogile, jak stało się to np. z ciałem biskupa Chomiszyna .

    W latach siedemdziesiątych mogile biskupa groziła likwidacja, dzięki staraniom księdza Josafata Kawaciwa, udało się przenieść szczątki biskupa na cmentarz Janowski we Lwowie, mimo trudności stawianych ze strony władz. Kiedy rozeszła się wieść o pochówku męczennika, na jego grób przyjeżdżało wiele ludzi, którzy składali kwiaty i zapalali świece. Służby KGB starały się przekonać księdza, by wywiózł ciało poza Lwów. Księdzu Kawaciwowi nie pomogło nawet uzyskanie specjalnego pozwolenia od ministra gospodarki komunalnej. By zmylić władze, postanowił wybudować grobowiec z własnym nazwiskiem. W czasie prac szczątki spoczywały w ziemi obok. Za te działania aresztowano go i skazano na 8 lat więzienia, 3 lata zesłania i konfiskatę mienia, łącznie z nagrobkiem. Po wyjściu z więzienia ks. Kawaciw ponownie odkopał szczątki biskupa i złożył je w grobie swoich rodziców w miejscowości Jabłoniwka koło Stryja .

    Upadek komunizmu w Europie dał możliwość swobodnego kultywowania własnej religii. Z czasem doceniono męczeństwo osób, które zginęły z powodu obrony swobody wyznania. W ich gronie znalazł się również Jozafat Kocyłowski. W 2001 roku Papież Jan Paweł II udał się w pielgrzymką na Ukrainę. Miało to ogromne znaczenie dla mniejszości katolickiej w tym kraju, w tym dla wyznawców kościoła greckokatolickiego. W trakcie tej pielgrzymki ogłosił błogosławionymi prawie trzydziestu męczenników kościoła greckokatolickiego, którzy zginęli w walce z systemem totalitarnym. W ich gronie znaleźli się obydwaj biskupi przemyscy, którzy do końca nie tolerowali zaistniałej sytuacji i zapłacili za to życiem.

    Obecnie relikwie biskupa Kocyłowskiego znajdują się w wielu nowopowstałych i reaktywowanych cerkwiach greckokatolicki. Jedną z tych świątyń jest cerkiew pod wezwaniem świętego Dymitra w Sanoku Dąbrówce, która skupia grekokatolików z okolic Sanoka. Upamiętniono również miejsce urodzenia biskupa. W kapliczkę zbudowaną przez ojca biskupa została wmurowana pamiątkowa tablica upamiętniająca miejsce jego urodzin. Stało się to z inicjatywy byłych mieszkańców parafii Lalin, którzy zostali wysiedleni w 1946 roku na Ukrainę.

    http://www.grekokatolicy.pl/artykuly/logos/jozafat-kocylowski-biskup-diecezji-przemyskiej- 1876-1947.html

  12. Piotrx said

    Jozafat Kocyłowski grekokatolicki biskup diecezji przemyskiej – parę faktów

    1. Zdzisław Konieczny “Walki polsko-ukraińskie w Przemyślu i okolicy, listopad-grudzień 1918 r” – Przemyśl 1993.

    “Na opinię polskich mieszkańców Przemyśla [w 1918 r] miały wpływ nie tylko ukraińskie ogłoszenia, proklamujące przyłączenie Przemyśla do Ukrainy, czy wprowadzenie sądów doraźnych, ale również stanowisko księży i biskupa greckokatolickiego wobec złamania przez Ukraińców umowy zawartej 1 listopada 1918 r. Biskup Jozafat Kocyłowski przyjął z radością zajęcie prawobrzeżnej części miasta przez Ukraińców i odprawił tego samego dnia – 4 listopada uroczyste nabożeństwo w kościele katedralnym (zrabowany przez zaborcę kościół OO Karmelitów). Wygłosił w czasie tej uroczystej mszy św. kazanie do licznie zebranych ukraińskich mieszkańców i okolicznych wsi oraz czołowych polityków ukraińskich Przemyśla. Biskup Jozafat Kocyłowski wypowiedział się wyraźnie za utworzeniem państwa ukraińskiego z ziemiami leżącymi na zachód od Sanu. Poparł więc nakreślony przez URN we Lwowie zasięg terytorialny przyszłego państwa ukraińskiego obejmującego między innymi Chełmszczyznę, Podlasie, tzw. ”Nadsanie” , Łemkowszczyznę. Przesądził w ten sposób m.in. przynależność Przemyśla, Jarosławia, Sanoka, Krosna czy też Krynicy do Ukrainy.

    Wypowiedź ta rozeszła się szerokim echem w społeczeństwie zamieszkującym te tereny, spotykając się z oburzeniem ich polskich mieszkańców. Również duchowieństwo rzymskokatolickie przyjęło wypowiedź biskupa obrządku greckokatolickiego J.Kocyłowskiego negatywnie. Wypowiedzi biskupa J.Kocyłowskiego miały poważny wpływ na zaangażowanie się części duchowieństwa greckokatolickiego w bezpośrednie działania przeciwko Polakom i zachęcanie wiernych do walki z nimi. Przykłady tego zaangażowania miały miejsce na terenie diecezji przemyskiej.”

    2. Leszek Włodek “Koniec Królewskiego Wolnego Miasta” – Przemyśl 1991 r.

    “Władzę nad miastem [Przemyślem] i okolicą sprawowała [niemiecka ] Komenda Polowa i Komenda Miasta na czele z gen. por. Strecciusem. Do Komendy w pierwszym dniu okupacji zwróciła się ukraińska delegacja w składzie: dr Włodzimierz Zahajkiewicz, M. Demczuk, prof. I. Gontarski, kupiec Jarosiewicz i mgr St. Nawrocki z propozycją objęcia władzy w mieście. Odpowiedzią na tę propozycję było zaproszenie ks. biskupa grekokatolickiego, Jozafata Kocyłowskiego i dr. W. Zahajkiewicza na spotkanie 15 września 1939 r. z Adolfem Hitlerem w okolicy Jarosławia, który przyleciał samolotem w celu rozważenia powołania rządu ukraińskiego na obszarach położonych na wschód od Sanu. Spowodowało to masową manifestację w dniu 16 września na przemyskim rynku ludności ukraińskiej, deklarującej przyjaźń między Niemcami a Ukrainą. Równocześnie, 15 września, Niemcy zaprosili Wincentego Witosa na rozmowę w sprawie utworzenia rządu polskiego. Po jego odmowie internowano go 16 września 1939 r. w Sądzie Grodzkim w Jarosławiu.”

    3. Edward Prus “Banderomachia” – Wrocław 2007.

    “Ordynariusz diecezji przemyskiej biskup Jozafat Kocyłowski 7 lipca 1941 w swoim liście pasterskim pisał: … Sława wielkiemu fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu. Wszystkie siły ukraińskiego społeczeństwa na pomoc Wielkim Niemcom i ich zwycięskiej armii – wtórował ordynariuszowi jego sufragan biskup Hrihorij Łakota. On też był jednym z organizatorów manifestacji , o której pisał ukraiński dziennik “Hołos” (20.07.1941) wychodzący w Berlinie. Gazeta zachłystywała się z radości z powodu demonstracji i miłości ku fuhrerowi. 7 lipca – czytamy tam – w wyswobodzonym od bolszewickiego nieszczęścia Przemyślu , miała miejsce olbrzymia ukraińska manifestacja na cześć fuhrera i niezwyciężonej niemieckiej armii. Po uroczystym nabożeństwie , odprawionym przez władykę Josafata, ukraińskie społeczeństwo zgromadziło się wokół trybuny , udekorowanej niemieckimi i ukraińskimi flagami, gdzie znajdowali się przedstawiciele niemieckich władz i ukraińskiego społeczeństwa. Po przemówieniu z wyrazami wdzięczności dla fuhrera i niemieckiej armii, obecni przyjęli tekst telegramu do fuhrera ze słowami wdzięczności za oswobodzenie. Nieco wcześniej Kyr Josafat wydał bankiet na cześć oficerów niemieckich w którym oczywiście wzięła udział “nacjonalistyczna śmietanka” z Przemyśla i okolic. Na tym bankiecie władyka życzył Niemcom milionowych zwycięstw w walce z bolszewikami . Ukraiński naród – podkreślał – dzięki Niemcom powinien dalej maszerować razem z Wielkimi Niemcami, żeby uzyskać zwycięstwo w wojnie z sowietami.”

    4. Edward Prus “SS-Galizien” – Wrocław 2001.

    “4 lipca 1943 r, miasto Przemyśl. Książecy Przemyśl przeżył niecodzienne święto. Już od rana samego, nie zważając na drobny deszcz przybyło tu wiele osób z powiatów: przemyskiego, dobromilskiego i jarosławskiego, żeby na obszernym sportowym stadionie miejskim [przy obecnej ulicy Sanockiej – P.J.] razem z ochotnikami [do ukraińskiej dywizji SS Galizien] wziąść udział w polowej , archirejskiej Służbie Bożej, którą odprawił w asyście całego duchowieństwa Jego Ekscelencja Kyr Josafat (biskup Kocyłowśkyj). W uroczystym nabożeństwie wzięli liczny udział przedstawiciele [niemieckich] Sił Zbrojnych , garnizonu przemyskiego, przedstawiciele władzy, policji, Ukraińskiego Komitetu […]

    Na stadionie prężą się ochotnicy, kończy się nabożeństwo. Kyr Josafat błogosławi ochotników, a w swej homilii zagrzewa ich do walki za św. Cerkiew, za sprawiedliwość Bożą i za ład na ziemi. W żarliwych słowach Kyr Josafat zwraca uwagę na trudy wojenne, ale też przypomina powojenne szczęśliwe życie i kończy słowami : Idżcie do boju i wracajcie jako zwycięzcy. (Lwiwśki Wisti 10 VII 1943 r.).

    Należy zwrocić uwagę, że śpośród trzech ordynariuszy unickich, tylko jeden J.Kocyłowśkyj odprawił Slużbę Bożą w intencji SS-Galizien. Zarówno we Lwowie jak i Stanisławowie, dziękowali Panu Bogu za esesmańską formację sufragani. Po nabożeństwie odbyła się uroczystość cywilno-wojskowa, jak zawsze i jak wszędzie i tu głównymi postaciami byli Niemcy. W Przemyślu centralne miejsce na trybunie przed którą defilowali ochotnicy, zajął starosta, hauptsturmfuhrer Paul. Członek miejskiej Uprawy M.Chronowiat stał za jego plecami. Obaj oni w swoich przemówieniach byli zgodni co do tego, że ukraińscy żołnierze powinni wiernie służyć Wielkiemu Fuhrerowi .”

  13. Inkwizytor said

    I taki typek błogosławionym 🙂

  14. wet3 said

    @ Piotrx (12)
    Po przeczytaniu wpisow nr 11 i 12 albo dostane przyslowiowego „kota”, albo odsadze od czci i wiary Romana K … Wsciec sie mozna!
    Pozdrawiam serdecznie i zycze Panu duzo zdrowia oraz dziekuje opieknie za prawdziwie mrowcza robote.

  15. Piotrx said

    Kilka uwag ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

    http://www.portal.arcana.pl/Nie-jestem-antyukrainski-ten-wrzod-jakim-bylo-upa-potepiam-relacja-ze-spotkania-z-ks-tadeuszem-isakowiczem-zaleskim,532.html

    „Na pytanie o udział kościoła greckokatolickiego w kulcie UPA, Isakowicz-Zaleski mówił, że jest to dla niego szczególnie przykre jako dla księdza, ale kościół grekokatolicki niestety znajduje się w centrum upamiętniania zbrodniarzy. „Jeśli się od tego nie odetnie, to pójdzie w kierunku nacjonalizmu” – przestrzegał, dodając, że „zna przypadki odchodzenia wiernych do cerkwi prawosławnej”, gdy już nie są wstanie znieść takiego nastawienia kościoła grekokatolickiego. „Pierwszą osobą, która skrytykowała moją książkę o przemilczanym ludobójstwie – oczywiście nie czytając jej, taki mamy widocznie w Polsce obyczaj – śmiał się ksiądz Zaleski – był arcybiskup przemyski kościoła greckokatolickiego”. (Jan Martyniak -Piotrx)

    „Przemilczane ludobójstwo na Kresach” – Kraków 2008

    „Co do rozpętanego przez UPA ludobójstwa, to postawa metropolity [Szeptyckiego] nie była jednoznaczna. Próbował on wprawdzie przeciwstawić się temu, ale jego list pasterski „Nie zabijaj” z założenia nie mógł odnieść żadnego skutku. List ten był bowiem przydługawym wykładem teologicznym, którego wierni, w przeważającej swej większości ludzie niewykształceni, kompletnie nie rozumieli.

    Co więcej, w liście tym ani razu nie padły słowa o mordowanych Żydach i Polakach. W zamian za to znajdowały się w nim rozdziały np. o samobójcach oraz zabójcach życia poczętego. Z kolei rozdział pt. „Zabójstwo brata współobywatela” nacjonaliści ukraińscy, w tym także niektórzy duchowni, od razu tłumaczyli, że takim bratem, którego nie wolno zabijać, nie jest z pewnością ani Żyd, ani Lach. Morderstwa na tych ostatnich metropolita potępił dopiero w połowie 1944 r., a więc już po wkroczeniu Armii Czerwonej.

    Popełnił jednak wtedy jeszcze jeden błąd, wysyłając kolejny list hołdowniczy, tym razem do Józefa Stalina, w którym dziękował mu za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR. Wiernopoddańczość nic jednak nie dała, bo Sowieci wkrótce rozbili struktury obrządku greckokatolickiego i uwięzili jego biskupów, wykorzystując jako pretekst opisywaną powyżej kolaborację z niemieckimi nazistami.
    Metropolita zmarł w listopadzie 1944 r., w wieku 79 lat.

    Na pogrzebie, rzecz znamienna, była kompania Armii Czerwonej. Umierając, był świadkiem katastrofy swoich planów politycznych. Najbardziej szokujące jest jednak to, że jego wątpliwa postawa w czasie wojny nie przeszkadza obecnym władzom obrządku starać się o… beatyfikację metropolity. Już dziś określany jest on mianem „Sługi Bożego”. Z kolei trzy osoby z rodziny Szeptyckich podpisały się niedawno pod listem przeciwko budowie w Warszawie pomnika ku czci ofiar ludobójstwa na Kresach.

    Na koniec jeszcze jedno pytanie, tym razem dotyczące wychowania we współczesnych ukraińskich seminariach duchownych. Kiedyś bowiem pytałem greckokatolickich kleryków o mordy na Wołyniu. W odpowiedzi usłyszałem, że była to „wojna polsko – ukraińska”, a wszystkiemu winni byli Niemcy, Polacy i Rosjanie, którzy przez wieki okupowali ruskie ziemie. UPA zaś, według moich rozmówców, walczyło nie tylko w obronie Ukrainy, ale i w obronie obrządku greckokatolickiego. Jeżeli tak uważa przynajmniej część ukraińskich duchownych, to ich obrządek jest po raz kolejny w swej historii na zakręcie. I to nadzwyczaj niebezpiecznym.

    ******************************

    Protest przeciwko gloryfikacji A. Szeptyckiego



    Proces beatyfikacyjny metropolity Andrzeja Szeptyckiego

  16. Kapsel said

    Banderowcy przerywają konferencję prasową z ks. Isakowiczem-Zaleskim

  17. Piotrx said

    Re 14: Dziekuje Panie Wet3 i rowniez zyczę duzo zdrowia i pozdrawiam

  18. Marucha said

    Z dużym wahaniem dodałem na stronie głównej obrazkowy link do Kościoła Grekokatolickiego. Wystarczy wejść na stronę Grekokatolicy.pl i trochę po niej poszperać, aby zrozumieć, skąd się owe wahania wzięły.
    Mimo to Kościół Grekokatolicki jest częścią Polski i jej historii, a więc nie można udawać, iż go nie ma.

  19. 166 bojkot TVN said

    18/Marucha
    …. dopiero co ktoś tu chciał, żeby ten kościół miał cerkiew na Polu Mokotowskim

  20. Marucha said

    Re 20:
    To nie ten Kościół. Na Polu Mokotowskim chodziło o cerkiew prawosławną, nie grekokatolicką.

    Tym niemniej bardzo bolesny jest fakt, iż Kościół Grekokatolicki, a więc należący do wspólnoty Kościołów Katolickich, jest tak jaskrawo antypolski, jak jest.
    Staram się wszakże pamiętać, co i 166 Bojkotowi polecam, iż Kościół jest święty, a grzeszni są ludzie go tworzący.

  21. Re 18 Marucha: „Kościół Grekokatolicki jest częścią Polski i jej historii, a więc nie można udawać, iż go nie ma.”

    * * *

    „Polacy – grekokatolicy: ofiary wielkiej polityki

    10.04.2012

    Kategoria Polaków-grekokatolików, dziś zupełnie niemal niespotykana i prawie całkowicie zapomniana, nie była w przeszłości zjawiskiem rzadkim. Jej batalie o zachowanie własnej tożsamości w łonie swojego Kościoła pokazują dramatyzm losów Polaków na tych ziemiach, a także ich zmagania z rozmaitymi przeciwnościami, które piętrzyły się szczególnie podczas prób odbierania Kościołowi grekokatolickiemu charakteru powszechnego, czyli katolickiego. Ich losy stały się udziałem także licznych Rusinów, ich braci w wierze.

    Wyznanie grekokatolickie powstałe na ziemiach polskich w wyniku licznych unii było zjawiskiem wyjątkowym choćby ze względu na połączenie w obrębie jednego wyznania obrzędowości wschodniej z podległością chrześcijaństwu zachodniemu, a więc z uznaniem władzy papieskiej. Wyznanie grekokatolickie, które nawet w nazwie łączyło te dwa przymioty, stało się ciekawym zjawiskiem konfesyjnym, jak i kulturowym. Rozwijało się ono w przedrozbiorowej Polsce, w której było jednym z wielu wyznań, korzystając z tolerancji religijnej i wnosząc swój nieoceniony wkład w kulturę polską.

    Czas rozbiorów był chwilą próby dla Kościoła grekokatolickiego. Mimo początkowej neutralności w zaborze moskiewskim carat postawił sobie za cel doprowadzić do wchłonięcia przez prawosławie Kościoła grekokatolickiego. Ostatnią ostoją tego wyznania stała się Chełmszczyzna, gdzie upór przy wierze wyniósł do godności męczenników m.in. wiernych z Pratulina (uwiecznionych na obrazie przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego). Wcześniej, w 1839, ogłoszono w Połocku zniesienie unii na Litwie i Rusi. Dzieje oporu przeciw przymusowemu włączaniu grekokatolików do prawosławia w zaborze moskiewskim do dziś nie doczekały się uznania na miarę chociażby chwały stawianego oporu przed Kulturkampfem w zaborze pruskim. Trzeba przyznać, że niesłusznie, gdyż walka o tradycyjną wiarę bywała niekiedy heroiczna.

    W dużo bardziej tolerancyjnym zaborze austriackim grekokatolicyzm, mimo swobody funkcjonowania, stał się jednak przedmiotem rozgrywki politycznej. Jeszcze w roku 1900 we Lwowie było 29 327 grekokatolików, z czego 15 159 Rusinów. Pozostałe 14 168 grekokatolików stanowili Polacy. O Polakach grekokatolikach w Galicji pisze Jędrzej Giertych:

    „[…] w sposób szczególnie wybitny zjawisko Polaków greko-katolików zaznaczyło się w zaborze austriackim, gdzie cerkiew unicka skasowaną nie była (skasował ją dopiero rząd sowiecki w 1946 roku). Każdy człowiek ze starszego pokolenia znający stosunki lwowskie i w ogóle „wschodniogalicyjskie”, wie że wielu było i we Lwowie i poza Lwowem greko-katolików, którzy mówili w swoich rodzinach po polsku i uważali się za Polaków. Byli to zwłaszcza członkowie inteligencji. Także i całkiem nie mało grecko-katolickich księży uważało się za Polaków i rozmawiało ze swoimi żonami i dziećmi po polsku.”

    Giertych kontynuuje wywód:

    „Cały łańcuch wsi polskich grecko-katolickich istniał nad Sanem, w ziemi Przemyskiej i Jarosławskiej. Nie kwestionowali tego faktu także i Ukraińcy. Na kilka lat przed wojną odwiedzałem muzeum ukraińskie we Lwowie i widziałem tam mapę etnograficzną, zajmującą całą ścianę, na której było to uwidocznione. Mapa ta, narysowana ręcznie, pokazywała każdą wieś w formie kółeczka, w którym oznaczone były wycinkami poszczególne grupy etniczne. Greko-katolicy mowy polskiej oznaczeni byli odrębnym kolorem. Widać było na tej mapie jak na dłoni, że długi łańcuch tych wsi miał ludność prawie czysto polsko-greko-katolicką. Wiem o tych wsiach nie tylko z tej mapy.”

    Dalszy ciąg tego łańcucha, o którym Giertych wspomina, znajdował się już na ziemiach zaboru moskiewskiego, na Chełmszczyznie, gdzie siłą zmuszono unitów do prawosławia. Stąd też wsie polskie nie są tam już grekokatolickie, a prawosławne. Tam też rozpowszechniony był typ Polaka-prawosławnego. Byli to ci, którzy po ukazie z 1905 zostali przy prawosławiu, nie przechodząc na rzymski katolicyzm (ukaz zabraniał powrotu z prawosławia na grekokatolicyzm).

    Tymczasem w zaborze austriackim greko katolicyzm nie był zwalczany, a został instrumentalnie potraktowany przez Wiedeń jako narzędzie zwalczania polskości. Giertych wspomina:

    „Było dążeniem rządu austriackiego uczynić cerkiew grecko-katolicką ukraińskim kościołem narodowym. A więc wszelkie wpływy polskości z tej cerkwi usunąć. Bardzo zręczna austriacka propaganda namawiała Polaków greko-katolików do tego, by z cerkwi unickiej występowali i przechodzili na obrządek łaciński. Wiele tysięcy tych ludzi uległo tej propagandzie i rzeczywiście do Kościoła łacińskiego się przeniosło.”

    Co następuje dalej:

    „Owe występowania z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej stosunkom, uważane były za manifestacje polskiego patriotyzmu. Siłą rozpędu, ten sam prąd opuszczania cerkwi unickiej przez Polaków i przenoszenia się do kościoła łacińskiego, zaznaczył się także i po wydarzeniach 1918-1919 roku. W istocie, akty te nie służyły dobru sprawy polskiej, ale przeciwnie, były schodzeniem z trudnego posterunku, były jakby dezercją. W interesie narodowym polskim było nie dopuścić do tego, by cerkiew, do której należał tak znaczny odłam ludności polskich ziem południowo-wschodnich stawała się bezkonkurencyjnym bastionem wrogiego Polsce prądu politycznego i walczyć o to by zachowała ona charakter narodowo neutralny, a do tego potrzeba było, by w jej łonie istniał obóz polski i znajdowali się ludzie, którzy o prawa języka polskiego w nabożeństwach, w nauce, w seminariach będą systematycznie walczyli.”

    Skutki Giertych opisuje następująco:

    „Propaganda austriacka była tak zręczna, że osiągnęła w znacznym stopniu swój cel: Polacy greko-katolicy zrobili to, czego pragnął rząd austriacki i czego pragnął separatystyczny antypolski obóz ukraiński – a zdawało się im że robią to czego wymaga od nich nakaz patriotyzmu polskiego. W rezultacie zjawisko Polaka greko-katolika stało się zjawiskiem niezmiernie rzadkim.”

    Przypomnijmy jednak, że zanim wykorzystano Kościół grekokatolicki w powyżej opisany sposób, metropolita Andrzej Szeptycki zachowywał pozycję neutralną narodowo, m.in. pisząc do wiernych języka polskiego list pasterski. List wydano nakładem drukarni OO. Bazylianów w Żółkwi i zawierał m.in. takie sformułowania:

    „Wiernym, pasterskim Swoim rządom powierzonym Polakom grecko-katolickiego obrządku, pokój w Panu i arcypasterskie błogosławieństwo!

    Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi, mając i Was, którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie, w domu jednak tylko po polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w języku polskim, by tym sposobem dać Wam dowód pieczołowitości i dbałości o wasze zbawienie.”

    W liście tym metropolita Szeptycki jawi się jako troskliwy pasterz, opiekujący się wiernymi niezależnie od ich poczucia narodowego, przychylając się do potrzeb wiernych języka polskiego.

    Jednak w 1918, po 14 latach od ogłoszenia listu, ukazuje się drukiem „Diła” we Lwowie w języku ruskim taka oto odezwa pod przewodem metropolity Szeptyckiego z następującymi fragmentami:

    „Duchowni, którzy mieliby inne przekonania narodowe – aniżeli nasz naród, w sumieniu swym zobowiązani są przystosować się w całej zewnętrznej robocie do całego ogółu, swoich osobistych przekonań muszą w pracy zaniechać – a we wszystkim przystosować się do narodu, którego są pasterzami.”

    Wydawałoby się, że treść tego listu niesie ze sobą pozytywne treści, z których ucieszyć by się mogli grekokatolicy o świadomości narodowej polskiej oraz grekokatolicy o świadomości narodowej rusińskiej. Jednak beneficjentem przyjętych w liście pasterskim zasad nie był ani naród polski, ani naród rusiński. Od tej pory narodem, który stanowili wierni, był wedle listu tylko naród ukraiński, co całkowicie lekceważyło istnienie Polaków-grekokatolików czy Rusinów-grekokatolików. Czytamy w jednym z akapitów:

    „Będziemy się domagali, by bez względu na jakiekolwiek osobiste poglądy narodowe, nikt nie stawiał przeszkód w jak najwszechstronniejszym rozwoju narodowego życia i kultury ukraińskiego narodu a przeciwnie – służył jemu i życzliwie odnosił się do wszystkich jego spraw.”

    Jak taka deklaracja odnosi się do katolickiego, a więc „powszechnego” charakteru Kościoła grekokatolickiego, każdy może sam ocenić. W przeciwieństwie do listu sprzed 14 lat, nie zauważa się innych poza ukraińską narodowości w łonie Kościoła grekokatolickiego – polskiej i rusińskiej. Tymczasem sam język polski był w łonie tego Kościoła czymś powszechnym. Dowódca Obrony Lwowa w 1918, płk Czesław Mączyński, wspominał:

    „Od tego czasu stale popierał Wiedeń ruch ów, szczególnie silnie w momentach, gdy Polacy stawali się dla Austrji groźni, gdy wysuwali nowe żądania wolnościowe, lub narodowościowe. W ten sposób z wyznania religijnego, modlącego się jeszcze za naszej pamięci w cerkwiach swoich bardzo często w języku polskim (śpiew kościelny, różańce, kazania) stworzono w drugiej połowie XIX w. osobny naród.”

    Celem austriackiej polityki wobec Kościoła grekokatolickiego było więc uczynienie z Kościoła grekokatolickiego ukraińskiego kościoła narodowego, co – biorąc pod uwagę różnice w wymowie listów z 1904 i 1918 – w dużym stopniu się udało. Narzędziem tej polityki było duchowieństwo grekokatolickie , ukrainizujące wbrew wiernym rusińskim i polskim Kościół, do którego przynależeli.

    Tadeusz Jagmin w broszurze „Polacy grekokatolicy na Ziemi Czerwieńskiej” (Lwów, 1939) pisał, iż „w niepodległym Państwie Polskim nie ma już kazań i nauki religii grekokatolickiej w języku polski dla polskiej ludności, a Polak nie ma prawa wstępu do seminarium grekokatolickiego bez wyrzeczenia się swojej narodowości.”

    W tamtych czasach duchowni grekokatoliccy dostawali też „opiekunów”, którzy pilnowali ich „prawomyślności”, w razie czego donosząc biskupom na kapłana. Znamienny jest przypadek ks. Jana Stojałowskiego ze wsi Jawora powiatu turczańskiego, z diecezji przemyskiej. Nasłany ukraiński „opiekun” nie dopuszczał 82-letniego schorowanego kapłana do żadnych funkcji, pozbawiając go ponadto środków do życia. Ks. Stojałowski zwrócić się musiał w akcie desperacji do Prezydenta Rzeczypospollitej Polskiej o „przyznanie w drodze łaski zaopatrzenia”.

    Pismo „Polak-Grekokatolik” w marcu 1937 roku wystosowało nawet do biskupów grekokatolickich list, w którym z wyrazami najwyższego szacunku zwracali się „z synowskim przywiązaniem” do swoich (?) pasterzy w tej sprawie. Natomiast w 1936 w tym redagowanym przez profesora T. Stupnickiego piśmie wykazuje się znaczącą liczebność Polaków-grekokatolików:

    „Polacy grekokatolicy to nie tylko owe ½ miliona według spisu z 1931 roku ale jeszcze 1,02 miliona Byłaków, jakieś 1,02 miliona zruszczonych kolonistów polskiego pochodzenia w Małopolsce Wschodniej. Razem co najmniej 1,5 miliona.” Natomiast prezes Związku Polaków grekokatolików ks. Miodoński , zapowiadał, „że co najmniej milion grekokatolików, dziś jeszcze zaliczanych do odzyska dla polskości, i to w niedługim czasie.” Za „czystych Ukraińców” uznawał tylko „700 000 grekokatolików spośród 3,5 miliona dusz obrządku greckiego.” [„Polak Greko-Katolik”, 1939, nr 9, str. 2; pismo nie miało w zwyczaju podpisywać artykułów nazwiskami autorów]

    Co do Rusinów, to działania duchowieństwa wobec nich opisuje następująco prof. Bogumił Grott:

    „Wprowadzało bowiem przymus angażowania się duchowieństwa grekokatolickiego w sprawę kształtowania postaw nacjonalistycznych w społeczności ruskiej i przekształcenia ich w aktywnych Ukraińców.” Prof. Grott pisze też o „perspektywicznym wykluczeniu elementu świadomości swej polskości ze stanu kapłańskiego w cerkwi greko katolickiej.”

    W II Rzeczypospolitej zjawisko to nasilało się na tyle, że w literaturze przedmiotu spotyka się stwierdzenia o opanowaniu obrządku grekokatolickiego przez „ideologicznych” Ukraińców.

    Los niepodatnych na ideologię ukraińską Rusinów w łonie Kościoła grekokatolickiego opisuje Rusiński poseł na Sejm, Mychajło Baczyńskij, w swoim wystąpieniu sejmowym z 21 stycznia 1931:

    „[…] gdy ludność ruska obchodami i stawianiem krzyżów czci dzisiaj pamięć niewinnych ofiar ukraińskiego fanatyzmu, pp. Ukraińcy starają się wszelkiemi siłami nie dopuszczać do takich obchodów. W tym nawet celu wydały gr. kat. władze duchowne, rekrutujące się obecnie z samych Ukraińców, surowy nakaz, zabraniający swemu duchowieństwu poświęcania krzyżów thalerhofskich. Ludność ruska zwraca się jednakowoż w takich wypadkach zawsze do kleru i polscy księża poświęcają dzisiaj ruskie thalerhofskich krzyże. Młodzież zaś ukraińska podcina i niszczy na każdym kroku te najdroższe dla narodu ruskiego pomniki.”

    Dalej poseł Baczyńskij mówi:

    „Nietolerancja Ukraińców wobec narodu ruskiego objawia się na każdem polu, na którem tylko czują się oni silni. Ponieważ duchowieństwo ruskie miało zawsze dominujący wpływ na nasz głęboko wierzący i religijny lud, zamknęli Ukraińcy wrota nauk teologicznych przed wszystkimi Rusinami, ażeby nie dopuścić lojalnego wobec państwa elementu do uzyskania święceń duchownych.”

    Pan Poseł podsumowuje:

    „Grecko-katolicka cerkiew została po wojnie zamieniona na agitacyjną ukraińską trybunę polityczną, z której są siane nie słowa miłości bliźniego, lecz słowa nienawiści.”

    Wspominany wcześniej płk Mączyński w „Bojach lwowskich” opisuje wykorzystanie Kościoła grekokatolickiego do agitacji politycznej:

    „Stworzone dla nich osobne szkoły, do których wtłaczano przymusem całą młodzież grecko-katolicką (wyznaniowo) dały im wkrótce kadry inteligencji rozagitowanej, która niebawem opanowała znaczną część spokojnego ludu ruskiego nieprzebierającą w środkach agitacją, szaloną nienawiścią do wszystkiego, co polskie.”

    Ponurą kontynuacją tego trendu stało się święcenie podczas II wojny światowej przez nacjonalistycznych kapłanów unickich narzędzi mordowania późniejszych ofiar OUN-UPA. Ofiarami tej ludobójczej formacji byli katolicy rzymscy, grekokatolicy, Polacy, Rusini, Ukraińcy i inni.

    Dzisiaj jedną z tez Kłamstwa Ukraińskiego jest nie tylko przyporządkowywanie wszystkich Rusinów w poczet Ukraińców (w myśl reskryptu cesarza Karola, który nakazywał czynić to przymusowo), ale też przedstawianie grekokatolicyzmu jako wyznania „stricte ukraińskiego” od zarania. Historia pokazuje, że charakter kościoła narodowego cerkiew grekokatolicka nabrała relatywnie niedawno, wcześniej wykluczając z tej wspólnoty nieprawomyślnych wiernych. Apogeum działalności cerkwi grekokatolickiej w służbie nacjonalizmu ukraińskiego nastąpiło w tragicznych latach II wojny światowej.

    Jerzy Brzęczyszczykiewicz”

    http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,zabory?zobacz/polacy-grekokatolicy-ofiary-wielkiej-polityki

    Ten sam tekst, pod takim samym tytułem jest podpisany: „Marcin Skalski” na stronie
    http://narodowcy.net/polacy-grekokatolicy-ofiary-wielkiej-polityki/2012/04/27/

    * * *

    To kolejny argument, by ten niekończący się „chocholi taniec” polsko-ukraiński wreszcie przerwać i myślę, że to nastąpi w chwili, gdy pragnący współpracy i przyjaźni pomiędzy Słowianami Polacy i Ukraińcy wybiorą takie parlamenty (czy królów), które:

    a/ potępią potępienie akcji „Wisła” przez Senat RP (05.08.1990) oraz potępią przyczyny, które zmusiły Polaków do przeprowadzenia akcji „Wisła”;

    b/ potępią stosowanie przemocy i zadawanie śmierci w konfliktach polsko-ukraińskich, ze szczególnym uwzględnieniem ludobójstwa na Wołyniu w czasie II wojny światowej;

    c/ zadeklarują jednocześnie poszanowanie status quo i odstąpienie państwa polskiego oraz państwa ukraińskiego od wzajemnych roszczeń (co nie wyklucza roszczeń prywatnych na drodze cywilnoprawnej wobec żyjących jeszcze sprawców zbrodni i zaboru mienia);

    d/ wprowadzą politykę jednoczenia Słowian w ramach porozumienia politycznego (Konfederacji Słowiańskiej).

  22. OTWARCIE FORUM GOSPODARCZEGO POLSKA-EUROPA ŚRODKOWA-CHINY

    Warszawa, 26.04.2012

    Proszę zwrócić uwagę na mapę, na której zaznaczono Polskę i pozostałe 15 krajów zaproszonych na życzenie premiera Chin.

    Czy nie był to przypadkiem swego rodzaju „szczyt założycielski” przyszłej Konfederacji Słowiańskiej?

  23. 166 bojkot TVN said

    22/
    Bełkot polskiego premiera, który nie ma kompleksów wobec Chin, można ocenić tylko jako głupotę w najczystszej krystalicznej postaci tego biednego człowieczka. Bo przecież nie można posądzać wnuka wermachtowca, że usiłuje nas oszwabić jak jego przodkowie, od których się odciął, że niby nic nie wiedział. Tzn. jego wyznawcy nie mogą go o to posądzać, bo 166 jest w stanie posądzić go nawet o współudział w mordzie smoleńskim.

    Czyżby Grupa Wyszehradzka dobrała sobie nowego sojusznika, najsilniejszego gracza na ziemskiej scenie politycznej?
    Dziś, tj w sobotę, premieru Tusku coś marnie wyglądał. Mam nadzieję, że ze zmęczenia, a nie ze strachu. No chyba, że poczytał jak mu spada poparcie. Może nowy sojusznik podbił cenę, albo stary sojusznik straszy jakimiś papierami.

  24. Re 23

    Nie rozumiem Pana – przecież premier Tusk jest za to Forum chwalony:

    „Donald Tusk decydując się na zwołanie szczytu państw Europy Środkowej (także z udziałem krajów spoza UE – Serbii, Macedonii i Bośni Hercegowiny) wykonał bardzo ważny ruch na geopolitycznej szachownicy, bez wątpienia znacznie bardziej racjonalny i skuteczny niż słynny „szczyt energetyczny”, któremu patronował Lech Kaczyński. Tamten „szczyt” był bardziej polityczny niż gospodarczy, był wymierzony w Moskwę, dlatego kilka państw szybko się z tego wycofało. Teraz tak nie będzie, bo inicjatywa chińska i polska nie jest bezpośrednio montowana przeciwko UE czy Rosji. Wszelkie pokusy, by to robić (a te można dostrzec) nie będą zaakceptowane przez głównego rozgrywającego, czyli Pekin. Z drugiej jednak strony spotkanie warszawskie pokazuje, że państwa Europy Środkowej nie są skazane na dyktat Brukseli czy Waszyngtonu. Chiny mają nie tylko kapitał, ale co równie ważne – nikomu nie mówią, jak mają żyć i oczekują tego samego od swoich partnerów. To znacznie wygodniejsza płaszczyzna porozumienia niż ideologiczny gorset a la Hillary Clinton czy Manuel Barroso.

    Jan Engelgard”

    Zob.: Koniec dyplomacji „praw człowieka”
    http://sol.myslpolska.pl/2012/04/koniec-dyplomacji-%E2%80%9Epraw-czlowieka%E2%80%9D/

    Warszawski szczyt chińsko-środkowoeuropejski może okazać się w przyszłości sukcesem Słowian:

    “Jest to pierwsza wizyta szefa chińskiego rządu w naszym kraju od 25 lat. Stanowi ona kolejny punkt pogłębiania relacji polsko-chińskich w ostatnich latach. W 2008 r. do Chin udał się premier Donald Tusk, zaś w grudniu 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski.
    (…)
    Głównym tematem rozmów polskich i chińskich władz państwowych będzie ekonomia. Wraz z premierem do Polski przyleciało ok. 300 przedstawicieli najważniejszych firm z Państwa Środka. Podczas trzech dekad swego imponującego wzrostu gospodarczego, Chiny zgromadziły wielkie rezerwy pieniężne sięgające sumy 3 bln $. Komunistyczna Partia Chin inwestuje te pieniądze z oczywistych względów u siebie, ale też coraz częściej lokuje je zagranicą.
    (…)
    Podczas pobytu Wen Jiabao w Polsce w Warszawie zostanie zorganizowane forum gospodarcze na które zaproszono 15 przywódców politycznych krajów naszego regionu. Pomysłodawcami zorganizowania tego forum byli Chińczycy. NIE ZAPROSZONO NA NIE NIKOGO Z EUROPY ZACHODNIEJ. Co bardzo istotne premier ChRL w tym tygodniu odwiedzi różne kraje Europy – w tym także Niemcy. Niemniej Chińczycy chcą, aby takie forum zostało zorganizowane w Warszawie, a nie w Berlinie, Paryżu, czy Moskwie. To bardzo ważny gest. W grudniu nasze kraje podpisały umowę o strategicznym partnerstwie. Wniosek z tego wydarzenia nasuwa się jeden – Chiny traktują nasz kraj jako regionalnego lidera.

    Wizyta szefa chińskiego rządu jest dużą szansą dla Polski. Miejmy nadzieję, że nasz rząd będzie potrafił z niej mądrze skorzystać.”

    Zob.: Dziś premier Wen Jiabao przybywa do Polski
    http://konserwatyzm.pl/artykul/4313/dzis-premier-wen-jiabao-przybywa-do-polski (25.04.2012)

    * * *

    Moim zdaniem, wizyta premiera Chin i Forum Europy Środkowej zorganizowane w takim, a nie innym składzie na jego życzenie, to bardzo dobra wiadomość.

    Warto pamiętać, że Chiny są wraz z Rosją liderem grupy BRICS, która likwiduje hegemonię USA w świecie, a my nie możemy żyć tylko nadchodzącą 70. rocznicą rzezi wołyńskiej, ani „problemami” rodzin katyńskich typu: czy przenieść cmentarz polskich oficerów z Katynia w granice obecnej Polski, czy też nie.

  25. „CIAŁA OFIAR ZBRODNI W KATYNIU TRZEBA SPROWADZIĆ DO KRAJU”

    16.04.2012

    Wanda Rodowicz, wnuczka zamordowanego w Katyniu Stanisława Rodowicza, powiedziała w Polsat News, że ciała ofiar zbrodni katyńskiej powinny wrócić do Polski.
    Wanda Rodowicz jest jedną z osób, które w 2009 roku wniosły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę. Po jej rozpatrzeniu Trybunał uznał, że Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej oraz, że zbrodnia katyńska jest zbrodnią wojenną.

    Wanda Rodowicz uważa, że ciała ofiar zbrodni katyńskiej powinny powrócić do Polski. – Tam zginęło 21 tys. 857 bohaterów, to nie ja będę te szczątki sprowadzała do Polski, TO RZĄD MUSI WYSTĄPIĆ I PRZENIEŚĆ JE DO MAUZOLEUM CZY TEŻ DO SANKTUARIUM – powiedziała Rodowicz dodając, że w Miednoje na teren, gdzie leżą ciała polskich żołnierzy skierowane jest ujście szamba z domu wczasowego, a w Katyniu szczątki zostały pogrupowane wedle rodzajów kości, powkładane do worków foliowych i zakopane z powrotem w dołach śmierci. Jej zdaniem te warunki naruszają godność pomordowanych.

    Rodowicz powiedziała, że postulat przeniesienia szczątków polskich oficerów został przekazany premierowi, ale z jego strony „nie było żadnej reakcji”. – Do Strasburga wystąpiło 11 staruszek. Ja mam 73 lata, moja przyjaciółka – dwa lata mniej – mówiła.

    – Naszym wielkim zwycięstwem w Strasburgu jest uznanie, że to jest zbrodnia wojenna, która nie będzie ulegać przedawnieniu. Żądamy rehabilitacji polskich oficerów przez Rosję, która ich skazała – powiedziała Rodowicz przyznając, że nie wie, w jaki sposób Rosja miałaby przeprowadzić taką rehabilitację.

    Rodowicz nie oczekuje odszkodowania: – Żadne pieniądze mnie nie usatysfakcjonują. Ja wolę to zrobić bez pieniędzy, żeby ocalić cześć i honor mojego dziadka.

    Dodała, że nie liczy na pomoc polityków. – Nie liczę na nikogo. Jeżeli nie uda się nam z tym rządem, to przyjdzie nowy rząd, może z nowym rządem będę miała większe szanse? Jeżeli mnie się nie uda, to mam 80 członków rodziny, są tam niemowlęta, więc jest ktoś, kto przejmie te sprawę – powiedziała Rodowicz.”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ciala-ofiar-zbrodni-w-Katyniu-trzeba-sprowadzic-do-kraju,wid,14415322,wiadomosc.html?ticaid=1e5b9

    * * *

    Trzeba przyznać, że w telewizji Polsat wystąpiła potem prezeska Federacji Rodzin Katyńskich i odcięła się od pomysłu ponownej ekshumacji szczątków Polaków pochowanych w Katyniu i przewiezienia całego cmentarza do postulowanego przez p. Rodowicz „mauzoleum czy też sanktuarium” w Polsce – ale perspektywa odgrzewania tej kontrowersyjnej koncepcji przez kolejne pokolenia (80 członków rodziny, w tym niemowlęta!) zbulwersowała wielu internautów czytających powyższą informację i zmusiła ich do wypowiedzi utrzymanych nawet w konwencji drwiny, albo „czarnego humoru”:

    „~12345 [2012-04-17 00:06] Dobrze, ze Kargul sprowadził do Polski swoją Mućkę, jako mienie przesiedleńcze, bo teraz czekała by ją exhumacja.
    ~gienek [2012-04-16 23:12] ja pierd…. rzygać się chce jak nie Smoleńsk to Katyń. w Polsce są tysiące spraw ważniejszych dla ludzi niż to.
    ~bem [2012-04-16 23:16] Dajmy spokuj pomordowanym a potomkowie niech pochylą głowy nad tymi grobami,niech pozostaną tam gdzie są.
    ~monika [2012-04-16 23:19] nie będzie spokoju w tym kraju będą się odkopywać zakopywać jeszcze ze 100 lat”.

    Kto chce, może sobie przeczytać 590 opinii pod powyższym tekstem i zastanowić się, czy kierunek klęskowo-martyrologiczny nie poniósł przypadkiem ostatecznej klęski z rąk samych zwolenników tego kierunku.

  26. Inkwizytor said

    Re: 24

    „a my nie możemy żyć tylko nadchodzącą 70. rocznicą rzezi wołyńskiej…..”

    Może U-kraińcy będa nią żyli za nas ? Znicze zapalą, kwiaty położą, Msze zamówią za ofiary swoich czynów ?

  27. Re 26 Inkwizytor

    Po co ta demagogia?

    Czy zauważył Pan, na przykład, że w dniu dzisiejszym przypada Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, wprowadzony do kalendarza liturgicznego Kościoła katolickiego w Polsce w 2002 roku z inicjatywy kardynała Ignacego Jeża, jednego z cudownie ocalałych więźniów obozu koncentracyjnego w Dachau?

    Zob.: Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego
    http://gosc.pl/doc/1143122.Dzien-Meczenstwa-Duchowienstwa-Polskiego (29.04.2012)

    I w komentarzach pod tym artykułem uwidoczniły się od razu dwa odmienne stanowiska:

    1. „Marcin 2012-04-29 09:25 Myślę, że ten dzień powinien być dniem męczeństwa Polskich chrześcijan… nie tylko księża ginęli – wielu wierzących zostało zabitych podczas wojny, czy jest taki dzień? dzień męczeństwa Polskich Chrześcijan? Myślę, że już czas przestać robić różnicę między duchowieństwem a świeckimi – bo w żaden sposób duchowni nie są bardziej uprzywilejowani niż świeccy… cieszę się z Tego dnia, ale myślę że ma znacznie szersze znaczenie niż tylko duchowieństwo….”

    2. „peperS 2012-04-29 10:59 Kiedy Kościół w Polsce będzie obchodził dzień męczeństwa duchowieństwa polskiego powstałego w wyniku zbrodni faszystów ukraińskich – Ukraińskiej Armii Powstańczej OUN-UPA? Póki co mamy tytuł honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego dla Wiktora Juszczenki, gloryfikatora zbrodniarzy spod znaku tryzuba.”

    * * *

    Oczywiście, to drugie stanowisko jest absurdalne – chce się dzielić już nie tylko żywych Polaków (np. na tle ich stosunku do wypadku w Smoleńsku, czy do pomysłu przeniesienia cmentarza katyńskiego do Polski), ale i umarłych – poprzez wprowadzenie osobnych kategorii polskich ofiar i osobnych świąt ogólnokościelnych i ogólnopaństwowych.

    Osobiście nie widzę powodu, dla którego pamięć o księżach i świeckich pomordowanych przez UPA miałaby być wyróżniona i oddzielona od pamięci o księżach i świeckich pomordowanych w Dachau i we wszystkich innych miejscach kaźni.

    Jeden wspólny Dzień Męczeństwa Polskich Chrześcijan (a więc także Ukraińców, Rusinów i Białorusinów żyjących do swej niewinnej śmierci w Polsce) – to bardzo dobry pomysł.

  28. Piotrx said

    Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka w Polsce wspomni modlitewnie ofiary akcji „Wisła”

    „W najbliższą niedzielę, 29 kwietnia, we wszystkich parafiach Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej i Diecezji Wrocławsko-Gdańskiej, po Boskiej Liturgii w 65. Rocznicę wysiedleńczej akcji „Wisła”, zostanie odprawiona panachyda – nabożeństwo żałobne, w intencji ofiar akcji.”

    http://www.grekokatolicy.pl/aktualnosci/ukrainska-cerkiew-greckokatolicka-w-polsce-wspomni-modlitewnie-ofiary-akcji-wisla.html

    „Wczoraj przedstawiciele władz obwodowych i miejskich oraz organizacji społecznych złożyli kwiaty pod tablicą pamiątkową w miejscu budownictwa pomnika ofiar deportacji Ukraińców w XX wieku. Dziś, 28 kwietnia w świątyniach obwodu zostaną odprawione żałobne nabożeństwa w intencji ofiar operacji. Również w dniach, 28-29 kwietnia, oficjalna delegacja obwodu lwowskiego weźmie udział w uroczystościach związanych z obchodami 65-lecie akcji „Wisła” w Przemyślu (Polska). W obwodzie lwowskim rozpoczęły się żałobne uroczystości upamiętniające 65-lecie akcji „Wisła” ”

    http://www.grekokatolicy.pl/aktualnosci/w-obwodzie-lwowskim-rozpoczely-sie-zalobne-uroczystoci-upamietniajace-65-lecie-akcji-wisla.html

    ************
    A czy kiedyś ta cerkiew uderzy sie w swoją pierś i wspomni polskie ofiary ukraińskiego ludobójstwa OUN -UPA?

    Zaiste przewrotna wybiórczość – mówić tylko o „Akcji Wisła” jedynie w duchu wielkiej krzywdy wyrządzonej Ukraińcom a nie mówić nic o jej przyczynach i skutkach (takze materialnych dla wielu z nich).

    Rację ma ks. Isakowicz-Zaleski mówiąc, o nadal dużym udziale koscioła grekokatolickiego w kulcie OUN-UPA że kościół ten niestety znajduje się w centrum upamiętniania zbrodniarzy:

    „Jeśli się od tego nie odetnie, to pójdzie w kierunku nacjonalizmu”

    Zresztą określenie „Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka w Polsce ” potwierdza że owa cerkiew była i nadal jest ukraińskim kosciołem narodowym.

    O wieloletniej ukrainizacji koscioła grekokatolickiego, w czym dużą rolę odegrał także metropolita Szeptycki było np tutaj:
    Polacy grekokatolicy
    https://marucha.wordpress.com/2012/04/18/polacy-grekokatolicy/

    A tutaj o dniu dzisiejszym:
    Uniacki arcybiskup wychwala Banderę

    https://marucha.wordpress.com/2011/01/03/uniacki-arcybiskup-wychwala-bandere/

    „Współcześni politycy ukraińscy powinni być jak wódz OUN/UPA – uważa grekokatolicki arcybiskup Lwowa, Igor Woźniak. – Stepan Bandera nie pragnął osobistych korzyści, nie kradł, ale pomagał i chciał zrobić wszystko, by nasz naród był szczęśliwy i bogaty! – przemawiał pod pomnikiem wodza OUN we Lwowie uniacki arcybiskup, Igor Woźniak”

    **********************

    Srodowiska ukraińskie i ukrainofilskie notorycznie używają fałszywego terminu Akcja „Wisła” , chociaż w dokumentach wojskowych z tamtego okresu czasu odnoszących się do tych wydarzeń uzywany jest stale termin Operacja „Wisła”. No ale określenie „Akcja” kojarzy się dobrze z „Akcjami” przeprowadzanymi przez hitlerowców więc lepiej w ten sposób łatwiej „podczepić się pod” martyrologię tamtych ofiar.

    Niestety po stronie ukraińskiej jest bardzo mało glosów takich jak ś.p. Ukraińca Wiktora Poliszczuka który tak oceniał Operację ” Wisła” i jej przyczyny w swojej książce:

    **************************
    Wiktror Poliszczuk
    „Gorzka prawda – cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa” – Warszawa 2006.
    /fragmenty/

    Operacja „Wisła”

    Dokonując analizy przyczyn zarządzenia operacji „Wisła”, należy mieć na uwadze dwie zasadnicze okoliczności: po pierwsze – dążenie OUN-UPA do oderwania terytorium tzw. Zacurzonia od państwa pol-skiego, po drugie – terror stosowany przez OUN wobec ludności ukra-ińskiej. Inną rzeczą byłoby, gdyby UPA stanowiła formację ochotniczą i gdyby jej zaopatrzenie sprowadzało się do dobrowolnego działania ludności ukraińskiej, a inną – postawienie ludności ukraińskiej w sytuacji bez prawa wyboru: kto nie pomaga OUN-UPA, ten jest wrogiem narodu ukraińskiego, a taki podlega likwidacji.

    W wytworzonej, w oczekiwaniu na wybuch trzeciej wojny światowej przez OUN-UPA, sytuacji, kiedy ludność ukraińska była terroryzowana, kiedy nie pozostawiono jej prawa nawet do neutralności, władze uzna-nego przez prawo międzynarodowe państwa polskiego miały prawo i obowiązek podjęcia działań zmierzających do zaprowadzenia ładu i porządku na terytorium państwa, do zapobieżenia oderwania od niego części terytorium.

    Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludnoś-ci na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia dzia-łacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – Lewa Szankowśkiego, który napisał:

    „zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dla-tego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i za-chodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.

    W nauce na Zachodzie szeroko stosowana jest metoda porównawcza (komparystyka) – badanie analogicznych faktów, motywów itp. W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów.

    Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania.

    Ergo: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”.

    Stąd należy sformułować wniosek, że nie w samym istnieniu ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce powojennej leżały przyczyny sto-sowania przymusu w trakcie wymiany ludności, nie w chęci pozbycia się skupisk ukraińskich w Polsce tkwiły przyczyny podjętych przez władze polskie kroków w postaci operacji „Wisła”, a jedyną ich przy-czyną było istnienie i działanie struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, dążącej do oderwania od państwa polskiego jej południowo-wschodnich terytoriów.

    Trzeba pamiętać, że struktury OUN-UPA-SKW składały się z obywateli państwa polskiego. Stąd też legalność ich zwalczania, stąd też zasadność umieszczania podejrzanych o udział lub współdziałanie z OUN-UPA w obozie w Jaworznie. Rzeczą odrębną jest traktowanie osadzonych w tym obozie, ale ono nie niweczy zasadności zwalczania osób podejrzanych o działalność antypaństwową, nawet kilkunastoletniej młodzieży, często angażowanej do współdziałania z OUN-UPA.

    Jak wynika z dziennika „Burłaki”, po przeprowadzeniu operacji „Wisła” wygłodniałe, schorowane, obdarte niedobitki OUN-UPA pozbawione zostały oparcia w ludności ukraińskiej, w następstwie czego miały miejsce częste dezercje. W tym stanie resztki oddziałów podjęły dra-matyczną przeprawę przez Czechosłowację do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Przedostawały się przez teren Polski i Czechosłowacji, po drodze dokonując rabunków. Do celu doszło tylko 300 upowców.

    Łew Szankowśkyj dokonał prawidłowej oceny sytuacji: to nie stosunek sił zbrojnych OUN-UPA oraz Polski zadecydował o zaprzestaniu działań UPA na tzw. Zacurzoniu. O zaprzestaniu tej działalności zadecydowała opercja „Wisła”. Oznacza to, że polityczna decyzja władz Polski była prawidłowa i przyniosła spodziewany skutek.

    Operacja „Wisła” podjęta została w stanie wyższej konieczności. Winę za przymus w przesiedlaniu ludności ukraińskiej na Ukrainę oraz za podjęcie decyzji o wykonaniu operacji „Wisła”, w kon-sekwencji za pozbawienie ludności ukraińskiej zwartych skupisk jej zamieszkania i postępującej asymilacji mniejszości ukraińskiej w Polsce, ponosi OUN Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce winna kierować swoje ewentualne pretensje.

    Nie do przyjęcia jest twierdzenie ukraińskich nacjonalistycznych działaczy w Polsce, w tym historyków, że operacja „Wisła” miała na celu zlikwidowanie mniejszości ukraińskiej drogą asymilacji, czemu sprzyjać miało jej rozproszenie na ziemiach zachodnich i północnych. Po pierwsze – państwo nie dysponowało enklawą do osiedlenia 150 000 ludności z zapewnieniem dla niej mieszkań i miejsc pracy; po drugie zaś – teoretyczne osiedlenie przesiedlonych na jednym obszarze nie rozwiązałoby problemu OUN-UPA, której oddziały przekoczowałyby w ślad za przesiedloną ludnością i nadal terroryzowałyby ją walcząc przeciwko państwu polskiemu. Rozproszenie przesiedlonych było jedynym wyjściem wykluczającym metodę osadzenia ludności ukraińskiej w obozach.

    W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie wzory demokracji zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obo-zach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono. Znów więc w ocenie zaszłości w Polsce należałoby porównać je z działaniami państw demokratycznych (komparystyka).

    Działalność struktur OUN Bandery na południowo-wschodnich terenach powojennego państwa polskiego stanowiła nieudany etap realizacji celu sformułowanego przez I Kongres OUN polegającego na stworzeniu ukraińskiego państwa nacjonalistycznego typu faszystow-skiego, na wszystkich, według arbitralnych ocen OUN, ukraińskich terytoriach etnograficznych, a więc na oderwaniu od uznanego przez prawo międzynarodowe państwa części jego terytorium. Działania te, podjęte przez obywateli państwa polskiego, należy kwalifikować jako zbrodnię przeciwko państwu, a nie jako działania przeciwko „komunizmowi”.

    Tej prostej prawdy nie potrafi zrozumieć historyk Grzegorz Motyka, nie rozumie tego kierownictwo IPN, nie rozumiał tego Senat RP, nie rozumie prezydent Aleksander Kwaśniewski. OUN-UPA podjęłaby analogiczne kroki również przeciwko polskiemu państwu demokratycznemu, gdyby takie po zakończeniu wojny powstało.

    Wskazać przy tym należy, że mimo operacji „Wisła”, banderowcy operowali na terenie Polski do 1953 r. Resztki „Służby Bezpeky” OUN nadal dokonywały egzekucji podejrzanych o zdradę, a wywiad brytyjski do 1953 r. dokonywał desantu z powietrza i z morza banderowców na teren Polski z zadaniem prowadzenia dywersji.

  29. 166 bojkot TVN said

    24/Ruski blog

    Ideą Grupy wyszehradzkiej był silny sojusz państw Europy środkowej, które w sumie mają większy potencjał niż ówczesna unia, czy EWG, i ówczesna Rosja. Grupa Wyszehradzka może być niezależna energetycznie, żywnościowo i obronnie. Wielkość GW, tak tak, wielkość, polega przede wszystkim na wspólnej kulturze religii i doświadczeniach najnowszej historii, podlegania wielkim zbrodniczym totalitaryzmom.
    Wprowadzenie Chin przypomina wjazd kona trojańskiego do Europy.
    Chiny są wielkim totalitarnym krajem, w którym nie ma praw człowieka, ludzie żyją wg innych zasad, dzielą nas tysiąclecia odmiennych tradycji i zwyczajów.
    Sprzedawanie komukolwiek Huty Stalowa Wola – huty zbrojeniowej z planu Kwiatkowskiego, czy wilkich elektrowni to wielka zdrada.
    Żeby to zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku ŻADEN ówczesny polityk nie wpadł na pomysł, żeby zakłady strategiczne, szczególnie zbrojeniowe były obcych rękach. Były to ZAKŁADY PAŃSTWOWE.

    Porozumienie z Chińczykami, żeby nie wiem jak byli mili nie ma szans – to zupełnie odmienny język, pismo klinowo-obrazkowe, gesty oznaczają zupełnie co innego.
    Poza tym może w Polsce powstać kolonia chińska, przy której nie tylko Polacy mają małe szanse przetrwania.

    PYTANIE DO PO-POLITYKÓW JEST JEDNO:
    DLACZEGO ŚWIETNIE ROZWIJAJĄCA SIĘ PONOĆ POLSKA NIE MOŻE SAMA BUDOWAĆ ELEKTROWNI, UTRZYMAĆ ZAKŁADÓW ZBROJENIOWYCH? PO CO NAM OBCY INWESTORZY? PRZECIEŻ MAMY WŁASNE DOBRA I PIENIĄDZE?Co się z tymi dobrami dzieje?

  30. JO said

    ad.18. Wiec NIECH sie Pan nie wacha! Nie mozemy oddac ani jednego szanca dla Masonerii. Ani jednej ludzkiej duszy dla Szatana, ktory jest tylko jak Lew Ryczacy a nie Lwem! Prawda Zwyciezy.

    Kosciol Katolicki Nalezy do Pana Jezusa i on powygania z niego Faryzeuszy.

    To Walka miedzy Bogiem a Szatanem a nie nasza, my mamy robic tylko to Co Pan Bog Nam Przytkazuje.
    ———–

    Dziekuje Panu Piotrowi X i Panu Wet 3……

  31. JO said

    Jezyk Szlachecki – polski literacki byl ( ..i jest) jezykiem Ukrainy, Wolynia, Podola, Rusi…

    Jezyk Szlachecki nazywany byl i jet Jezykiem tak jak Narod Narodem a grupa etniczna grupa etniczna a dialekt dialektem.

    Dialektow Na Kresach Zachodnich, Koronie i w szczegolnosci Kresach Wschodnich – Rusi, Podolu, Ukrainie, Wolyniu….bylo jak Gwiazd Na niebie.

    Dzisiejsze Esperanto Ukrainskie wyeliminowalo Morze Dialektow na rzecz jednego „jezyka” ukrainskiego – zlepka Rosyjskiego, Rumunskiego, Polskiego…

    Tak jak w PRL Bis wyeliminopwal Dialekty w Dzisiejszej Polsce na rzecz Mowy Szlachty , tzw j, polskiego
    —————————

    To co moze powstrzymac przed Smiercia dialektow, Rzeczpospolitej prawdziwej oddolnej Etnicznosci – Kultur Rodow, Rodzin – ro Swieta Wiara Katolicka, ktora Buduje jeden Nerod Rzeczpospolitej na bazie Prawdy a nie Szowinizmu – Nazizmu, Komunizmu.

    Po stronioe dzisiejszej Ukrainy sa dzis wiekrze zagrozenia samozniszczenia sie spoleczenstwa – jego Etnicznosci w tym prawdziwych korzeni zwiazanych nie tylko z polskoscia ale i tymi odleglymi, na ktore niby UPOwcy sie powoluja – Rusia Halicka i Ks Kijowskim.

    Nazizm Ukrainski jest tak samo zabojczy jak Komunizm, Liberalizm, Modernizm.
    ——————————

    Wielkie Brawa dla Pana Gajowego, ze mial sily wkleic link do Kosciola Grekokatolickiego w Polsce i Brawa za taka Nazwe.

    Sami musimy uporac sie z Rzeczpospolitej = Polski = Ukrainy=Ukrainy=Bialorusi Problemami.

    Nikt za nas tego nie zrobi – uciekanie od tematu to poddanie sie.
    —————————————-

    Ostatnio wpadla mi mysl, co mianowicie nie podobalo sie mi i nie podoba w tkz Organizacjach Kresowych – Wspolnota Polska, na czele ktorych stoja Staruszkowie Komunisci, trzymajacy sie stolkow – ONI usilnie Dziela Spoleczenstawa, podtrzymuja nienawisc miedzy Naszymi Spolecznosciami zyjacymi pod Masonskimi Okupacjami – PRL Bis, Ukrainie…Litwie. Oni dzila nasz Jeden Narod Na Narody i obrzucaja strony Oskarzeniami sterowanymi przez Masonerie

  32. Piotrx said

    Jeszcze krótko w sprawie metropolity A.Szeptyckiego

    „W XX wieku w Europie torturowano za wyznanie rzymskokatolickie”
    praca zbiorowa pod redakcją Jana Młotkowskiego
    /fragmenty/

    Na wniosek postulatów ukraińskiego redemptorysty, ojca dra Mychajła Hryncyszyna z Kanady, dotyczących beatyfikowania JE ks. abpa Andreja Szeptyckiego -lwowskiego metropolity obrządku greckokatolickiego we Lwowie, został otwarty przez Watykan 5 grudnia 1958 roku informacyjny proces beatyfikacyjny – Congregatione per le Cause Dei Santi Romo SCV. Postać metropolity jest niezwykle kontrowersyjna i złożona, może stanowić również zagadkę psychologiczną.

    Niewątpliwie był postacią wybitną i ambitną. Dla jednych był autorytetem, uwielbiany przez rusińsko-ukraińskie środowiska szowinistyczne i nazywany „Wielkim metropolitą”, „Ojcem”, dla drugich ukraińskich historyków przeciwnego obozu był „kolaborantem”. W polskich środowiskach nie posiadał autorytetu i był nazywany pogardliwie przez niektórych „Szepetiuch” lub „Perekińczyk”, względnie „Renegat”.

    Metropolita Szeptycki uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć setek tysięcy zarówno Polaków, Żydów, Ormian, Rosjan, jak i swoich rodaków -Ukraińców, którzy nie zgadzali się z zasadami ideowymi, i zbrodniczą praktyką OUN i UPA. Wydaje się, że metropolita Szeptycki ponosi moralną odpowiedzialność za ludobójstwo popełniane przez OUN-UPA, przede wszystkim na polskich obywatelach.

    W tej sytuacji zrozumiałe jest, że otwarcie informacyjnego procesu beatyfikacyjnego spotkało się z licznymi protestami w myśl K. 1446 Kodeksu Prawa Kanonicznego w związku z zarzutem, iż JE abp A. Szeptycki, jako lwowski metropolita obrządku greckokatolickiego nie dopełnił obowiązków na nim ciążących w świetle K. 436 1 , K. 1717 1, K. 1446 1, a także zaniedbał stosowanie postanowień K. 1311 i K. 1337, przy czym osobowość JE może być w ostrej sprzeczności z wymogami K. 276 1, a zatem nie może być w imię PRAWDY, MIŁOŚCI i SPRAWIEDLIWOŚCI wyniesiony na ołtarze.

    Jednym z protestujących był Prymas Polski, kardynał Wyszyński, który pierwszy protest złożył jeszcze w roku 1958, drugi natomiast w roku 1962. Protestowali przeciwko beatyfikacji metropolity Szeptyckiego zarówno świeccy , jak i duchowni, np. ks. kanonik Władysław Żak, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Lwowie-Skniłowie, sąsiadujący z posiadłościami metropolity i znający z tego tytułu wiele istotnych szczegółów z jego osobowości i działalności. Za pośrednictwem kardynała bpa Bolesława Kominka z Wrocławia, ks. W. Żak otrzymał pisemne podziękowanie od Papieża Pawła VI z nadaniem mu tytułu szambelana wraz z obietnicą, że Szeptycki nigdy nie będzie beatyfikowany.

    Głównym czynnikiem sprawczym zbrodni ludobójstwa, popełnionej przez OUN i UPA, była nienawiść zrodzona w duszach naszych pobratymców z inspiracji ounowskiego szowinizmu ksenofobicznego a realizowana przez Cerkiew greckokatolicką, na czele której stał właśnie lwowski metropolita Szeptycki. Mitem zaś są rzekome krzywdy – jako główny czynnik sprawczy – czy niewłaściwa polityka władz II RP w stosunku do mniejszości narodowych.

  33. .

    „Nienawiść każda jest złem”

    (Roman Aleksander Maria hrabia Szeptycki, imię zakonne Andrej (Andrzej), greckokatolicki arcybiskup lwowski i metropolita halicki.)

    * * *

    KONCEPCJA „CHRZEŚCIJAŃSKIEGO PATRIOTYZMU” A. SZEPTYCKIEGO WOBEC ZAŁOŻEŃ UKRAIŃSKIEGO NACJONALIZMU

    Trudno byłoby przecenić znaczenie, jakie w życiu narodowym Ukraińców, zwłaszcza w Galicji odegrał Andrzej Szeptycki. Nie ulega też wątpliwości, że postać ta wzbudzała i nadal wywołuje szereg kontrowersji, zwłaszcza po stronie polskiej.[1] Szczególnie chodzi o takie kwestie jak: tożsamość narodowa Szeptyckiego, jego wpływ na rozwój stosunków polsko-ukraińskich, wkład w rozwój ukraińskiej idei narodowej, działalność w okresie porozbiorowego państwa polskiego oraz w czasie II wojny światowej.

    Swojego czasu Henryk Wyczawski stwierdził, iż A. Szeptycki “jako nieprzyjaźnie usposobiony do Polski ukraiński działacz polityczny przyczynił się walnie do powstania szowinistycznego ukraińskiego nacjonalizmu oraz zaognienia stosunków między Ukraińcami i Polakami”.[2] Na podstawie dostępnego dziś materiału źródłowego i opracowań[3] postaramy się wykazać, że koncepcja rozwoju ukraińskiego życia narodowego, którą promował zwierzchnik Cerkwi greckokatolickiej miała być w swej istocie alternatywą, konkurencją dla programu, który narzucała ideologia nacjonalistyczna utożsamiana z OUN.

    UKRAIŃSKI NACJONALIZM

    Zacząć więc wypada od krótkiej charakterystyki ukraińskiego nacjonalizmu. W literaturze przedmiotu znajdujemy dwa ujęcia. Według Iwana Łysiaka-Rudnyckiego termin „nacjonalizm” – w odniesieniu do Ukrainy – można rozumieć szeroko, jako połączenie patriotyzmu z walką o niepodległy byt państwowy, bądź też wąsko, jako system poglądów sformułowany przez Dmytro Doncowa, który najczęściej określa się mianem „integralnego nacjonalizmu”[4]. Z kolei Mychajło Sosnowskyj uważał, że na Ukrainie ukształtowały się dwie odmiany nacjonalizmu. Jedną z nich stworzył Mychajło Michnowskyj, drugą – wspomniany już Doncow. Obydwa nurty cechował maksymalizm w formułowaniu celów, radykalizm, gdy chodziło o wybór metod ich realizacji, oraz woluntaryzm – jako filozofia działania. Jednak zdaniem M. Sosnowskiego Michnowskyj pozostał zwolennikiem ludowładztwa i starał się łączyć elementy socjalizmu (niemarksistowskiego) z demokratyzmem. Natomiast Doncow oparł swoją ideologię na założeniach antydemokratycznych, uważał bowiem, że rządzić powinna „twórcza mniejszość”.[5] W ten sposób doncowowski „integralny nacjonalizm” ewoluował w kierunku totalitaryzmu. Według Sosnowskiego ta właśnie wersja nacjonalizmu dominowała wśród radykalnych kręgów działaczy ukraińskiego ruchu narodowego do roku 1943 – a więc właściwie przez cały czas, kiedy Cerkwi greckokatolickiej przewodził A. Szeptycki.

    SZEPTYCKI WOBEC POLITYKI

    Jak trafnie zauważył T. Stryjek ukraiński nacjonalizm zwłaszcza w wersji doncowowskiej oznaczał „ekspansję sfery politycznej”. To zjawisko prowadziło do sytuacji, w której „wszelka więź społeczna musi być rozumiana jako przedmiot zainteresowania sfery polityki”[6]. Zacząć więc wypada od kwestii zasadniczej: stosunku A. Szeptyckiego do polityki jako takiej.

    Wydaje się, że w polskim sposobie postrzegania A. Szeptyckiego silnie zakorzenił się mit człowieka, który wykorzystał piastowaną przez siebie godność zwierzchnika Cerkwi grekokatolickiej, by stać się jakimś przywódcą ukraińskiego życia polityczno – narodowego. Traktuje się go jak swoistego męża stanu, działacza narodowego. Stawia się go tym samym, często może podświadomie, w jednym rzędzie z takimi postaciami jak: Semen Petlura, Jewhen Konowalec, Jewhen Petruszewycz czy Andrij Melnyk[7]. Konsekwencją takiego podejścia jest teza, że A. Szeptycki dążył do tego, by podległa mu wspólnota “stała się cerkwią narodową o politycznej ukraińskiej orientacji”.[8]

    Tymczasem halicki metropolita konsekwentnie i stanowczo bronił autonomii swego Kościoła i religii wobec polityki. Przekształcenie Cerkwi greckokatolickiej w kościół narodowy byłoby złamaniem tejże autonomii. Oznaczałoby kolejny przejaw „ekspansji sfery polityki”, o której wspominał pisał T. Stryjek. W 1942 roku Szeptycki pisał: „Mogłoby się wydawać, że Kościoły narodowe osiągną jedność w większym stopniu, niż Kościół Powszechny. Wszakże do cechy jedności Kościoła Chrystusowego dodają jeszcze jedność, która spaja członków narodu w jedno – w narodowość. Jeśli chodzi o te Kościoły narodowe, które są częściami Kościoła Powszechnego, to można powiedzieć, że rzeczywiście dają one swojemu ludowi silniejszą jedność, niż ta, która może i powinna łączyć ze sobą wszystkie narody świata. Ale jeżeli chodzi o te Kościoły narodowe, które nie są częściami Kościoła Powszechnego, to trzeba powiedzieć, że nie zapewniają one swoim narodom żadnej jedności, być może nawet przyczyniają się one do pogłębienia i zaostrzenia podziałów wewnętrznych w narodzie.”[9]

    Oczywiście, trudno byłoby zaprzeczyć, że Cerkiew grekokatolicka nie miała w galicyjskich warunkach swego dość wyraźnego oblicza narodowego. Znakomitą większość jej wiernych stanowili Ukraińcy, dla wielu z nich stała się ona de facto ważną instytucją życia narodowego. Szeptycki ten stan rzeczy akceptował, nieraz mu sprzyjał. Jednak oblicze narodowe podległej mu Cerkwi było dla niego, w gruncie rzeczy sprawą wtórną. W jego pojęciu fundamentem, spoiwem, które może ją skonsolidować powinien być odpowiednio wyeksponowany, uniwersalny, ponad narodowy, pojmowany nieco w duchu ultramontańskim atrybut katolickości.

    Prawdą jest, że Szeptycki chciał wpłynąć na rozwój ukraińskiego życia narodowego. Usiłował tego jednak dokonać przy pomocy idei chrześcijańskiego patriotyzmu. Jego zaangażowania nie da się jednak zawęzić do sfery politycznej, tak jak nie da się tego uczynić z takimi ideami jak miłość bliźniego, dążenie do prawdy czy poszanowanie godności drugiego człowieka. Szeptycki kreując wzór chrześcijańskiego patrioty chciał stworzyć zbiór zasad, które powinny obowiązywać ponad podziałami politycznymi czy narodowościowymi. W jego intencji Cerkiew grekokatolicka miała gwarantować obecność tych uniwersalnych wartości w życiu codziennym galicyjskich Ukraińców.

    Nieprzypadkowo więc, w dokumencie z 1941 r., który funkcjonuje pod tytułem Jak budować dom ojczysty, A. Szeptycki pisał: ” Z tego co powiedziano, jasno wynika, jak wielka jest rola Kościoła i duchowieństwa dla ogólnego ładu. Siła Ojczyzny w wielkiej mierze zależy od wychowawczej mocy Kościoła w kraju lub narodzie, od usilnej pracy wychowawczej duchowieństwa z młodzieżą, od głoszenia Ewangelii oraz od wyjaśniania chrześcijańskich zasad moralnych. To właśnie od tej pracy zależą cnoty obywatelskie.”[10]

    Przy takich założeniach oczywistym wydaje się, że zgodnie z intencją A. Szeptyckiego Cerkiew grekokatolicka powinna w ukraińskim życiu narodowym spełniać funkcję najważniejszej instytucji wychowawczej, a nie jakiejś platformy politycznej. Zaś jej duszpasterski wysiłek powinien być nakierowany na zaszczepienie właściwie pojętych “cnót chrześcijańskich”, dzięki którym wierni będą mogli stać się “dobrymi patriotami” i “mądrymi obywatelami”.[11]

    Stawiając przed swoją wspólnotą takie zadania, halicki metropolita przestrzegał jednocześnie podległe sobie duchowieństwo, by nie angażowało się bezpośredno w działalność stricte polityczną, zwłaszcza zaś – by nie mieszało ze sobą spraw religijnych i politycznych. Zdaniem Szeptyckiego taka postawa uniemożliwia kapłanom właściwe wypełnienie ich misji społecznej wśród wiernych. Według niego polityka oznaczała podziały, zwalczające się stronnictwa i partie. Tymczasem znaczna część duchowieństwa grekokatolickiego zamiast służyć swemu ludowi i być dla niego drogowskazem etycznym i moralnym, w imię realizacji błędnie pojmowanego patriotycznego obowiązku rzuciła się w wir świeckich sporów i dyskusji politycznych. Szeptycki niejednokrotnie ubolewał nad tym faktem i starał się mu przeciwdziałać.[12] Zwłaszcza, że według niego, rozpolitykowanie kleru odbijało się negatywnie na samej Cerkwi. Niektórzy księża mieli, w jego opinii, przenieść na grunt życia kościelnego spory i konflikty ze świeckiego świata polityki. Duchowieństwo grekokatolickie było, w ocenie Szeptyckiego, podzielone. Widać to było na poziomie parafialnym, jak też i na linii: niższy kler – biskupi. Taka sytuacja powodowała drastyczny spadek autorytetu Cerkwi unickiej wśród ludu.

    To z kolei sprawiało, że jej możliwości kształtowania społecznej rzeczywistości dramatycznie kurczyły się.[13] Znawca zagadnienia, A. Krawchuk zauważył, że “w sensie teologicznym Szeptycki był przekonany, że niektórzy księża popadali w ciężki błąd na skutek mylenia swych “cierpkich zawiści i sporów partyjnych” z Bożą gorliwością i swych ziemskich rozumów z Bożą mądrością. Z chrześcijańskiego punktu widzenia antagonizmy polityczne, oszczercze wypowiedzi i duch zemsty były objawami nienawiści i sprzeciwu wobec Chrystusowego prawa miłości.”[14]

    A. Szeptycki odegrał znaczącą rolę w procesie krystalizacji ukraińskiej idei narodowej. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć dwie sprawy. Po pierwsze, działalność na niwie narodowej była fragmentem aktywności Szeptyckiego na szerszym polu problematyki społecznej. Zaangażowanie halickiego metropolity w sprawy społeczne nie powinno dziwić. Wszak to właśnie wówczas, szczególnie za pontyfikatu Leona XIII Kościół katolicki wychodził ze swoistego letargu, czy też raczej stanu samoizolacji. Sprzeciwił się popularnej szczególnie w środowiskach liberalnych tezie o indywidualnym oraz prywatnym charakterze religii. Zaczynał podejmować starania, by religia nabrała również swego wymiaru społecznego.[15]

    Po drugie, udział w ukraińskim życiu narodowym nie był dla halickiego metropolity celem samym w sobie. Stanowił jedynie pewną wypadkową, konsekwencję próby realizacji naczelnych zadań, które postawił on przed swoją Cerkwią. W istocie bowiem ideą, której A. Szeptycki poświęcił i podporządkował całe swoje życie, była myśl o odbudowie więzi między katolikami i prawosławnymi na ziemiach wschodniosłowiańskich.[16]

    Warto podkreślić, że koncepcje ekumeniczne A. Szeptyckiego nie miały charakteru jakiegoś programu politycznego. Były one nakierowane na nawiązanie łączności duchowej i pojednanie między przedstawicielami dwóch odłamów chrześcijaństwa. Proces ten miał też znaleźć swoje odzwierciedlenie w sferze instytucjonalnej, to znaczy miał skutkować swoistą odnową jedności między Kościołem katolickim i Cerkwią prawosławną w ramach Kościoła Powszechnego. Naturalnie, realizacja ekumenicznego projektu halickiego metropolity przebiegała w konkretnych uwarunkowaniach społeczno-politycznych, które należało brać pod uwagę.

    Co więcej, gdy tylko wydawało się to możliwe, Szeptycki starał się owe warunki wykorzystywać. Wśród Rusinów-Ukraińców dojrzewała wówczas ukraińska idea narodowa. Rodziła się nowoczesna ukraińska tożsamość narodowa. Skoro umysły i serca sporej części wiernych Cerkwi grekokatolickiej zaprzątała kwestia walki o swoje prawa narodowe w sferze politycznej, społecznej i kulturalnej, A. Szeptycki również nie mógł pozostawać obojętny na te problemy. Spory i dyskusje polityczne, które rozgorzały, wyzwalały olbrzymi potencjał ludzkiej aktywności. Halicki metropolita starał się go nakierować na sprawy rozwoju duchowego, wewnętrznego Ukraińców. Chciał posłużyć się nim, by ugruntować wśród ludu, dla którego pracował, podstawowe, uniwersalne wartości wypływające z moralności i etyki chrześcijańskiej. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się odizolować swych wiernych od zgubnych wpływów ideologii komunistycznej oraz prądów politycznych propagujących szowinizm i egoizm narodowy. Szeptycki przeciwstawiał im takie idee, jak: wolność i dobro jednostki, solidaryzm społeczny, poszanowanie własności prywatnej, szacunek dla tradycji i – przede wszystkim – miłość bliźniego.[17] W mniemaniu Szeptyckiego, nie można było zbudować trwałej samodzielności i podmiotowości narodowej bez urzeczywistnienia tych wartości.

    Jedną z kluczowych przeszkód, z którą musieli się uporać twórcy ukraińskiej idei narodowej na przełomie XIX i XX wieku, były poważne różnice mentalne, kulturowe, społeczne i polityczne, jakie występowały między Ukraińcami z Galicji i ich rodakami z tak zwanej Ukrainy Naddnieprzańskiej (tzn. z ziem ukraińskich, które pozostawały w granicach cesarstwa rosyjskiego). Z tymi różnicami krzyżowały się niejako jeszcze podziały natury religijnej, wyznaniowej. Generalnie, przebiegały one na linii prawosławie-katolicyzm i były znaczącym czynnikiem dezintegrującym Ukraińców jako naród. Żadne z głównych wyznań chrześcijańskich, które funkcjonowały na ziemiach ukraińskich nie było w stanie skonsolidować Ukraińców. Katolicyzm w obrządku łacińskim stanowił główny czynnik sprzyjający procesowi polonizacji. Grekokatolicyzm na przełomie XIX i XX wieku był, pomijając całą sferę kontrowersji natury dogmatycznej i historycznej, zbyt ściśle związany z lokalnymi, galicyjskimi uwarunkowaniami. Cerkiew unicka nie miała więc raczej szans na to, by stać się Kościołem wspólnym dla wszystkich Ukraińców. Niewątpliwie większość z nich była wyznania prawosławnego. Tyle, że Cerkiew prawosławna na ziemiach ukraińskich była w tym czasie wewnętrznie podzielona – głównie na zwolenników zależności kanonicznej od patriarchatu moskiewskiego oraz rzeczników usamodzielnienia i autokefalii. Ujmując rzecz bardzo skrótowo, podział ten wynikał ze ścierania się wśród Ukraińców wpływów polityki rusyfikacji i sympatii prorosyjskich z nabierającym znaczenia dążeniem do narodowej samodzielności i suwerenności względem Moskwy – również w sferze religijnej.[18]

    W tej sytuacji A. Szeptycki, usiłując realizować swe plany ekumeniczne starał się przekonać Ukraińców, że nie mają oni co marzyć o prawdziwej jedności narodowej bez odbudowy wzajemnych więzi w sferze duchowej i religijnej. Halicki metropolita propagował ten pogląd zarówno wśród swoich grekokatolickich jak i prawosławnych rodaków. Szeptycki, miał oczywiście w perspektywie całą Słowiańszczyznę Wschodnią, jednak wielokrotnie podkreślał, że szczególna rola w odbudowie więzi między katolikami i prawosławnymi powinna przypaść ziemiom ukraińskim, stanowi ona dla Ukraińców patriotyczny obowiązek. Przykładowo w 1942 roku zwierzchnik Cerkwi grekokatolickiej zwrócił się do prawosławnych biskupów z listem, w którym podkreślił konieczność doprowadzenia do porozumienia między Ukraińcami należącymi do różnych wyznań. W swym posłaniu pisał między innymi, że “uczynić wszystko, co możliwe, aby choćby w niektórych sprawach przyczynić się do porozumienia między różnymi ukraińskimi wyznaniami” uważa za obowiązek “każdego ukraińskiego patrioty”.[19] Z kolei w protokole z IV Soboru Arcybiskupiego Cerkwi grekokatolickiej, który miał miejsce w 1940 r. znajdujemy deklarację, że praca na niwie ekumenicznej “jest jednym z najważniejszych elementów konstytutywnych dla naszego patriotyzmu.”[20]

    Ów chrześcijański patriotyzm Szeptycki starał się propagować od początku swej działalności duszpasterskiej. W 1899 roku, jeszcze jako biskup stanisławowski Szeptycki zwrócił się do wiernych z listem pasterskim, w którym stwierdził między innymi, że “Chrześcijanin może i powinien być patriotą. Ale jego patriotyzm nie może być nienawiścią i nie śmie nakładać obowiązków jakie przeciwne są wierze.”[21]

    W protokole z Soboru Arcybiskupiego z 1940 roku zapisano, że “Nasz patriotyzm nie może się przejawiać w formie polityki. Polega on na tym, że swój ukraiński naród kochamy miłością chrześcijańską bardziej niż inne narody, jemu jesteśmy gotowi poświęcić pracę całego życia, a nawet samo życie.”[22] Jak więc widać, patriotyzm, który lansował Szeptycki nie był jakąś ideologią czy programem politycznym. Natomiast miał wdrażać w życie społeczne ewangeliczny nakaz miłości bliźniego.[23] Stąd też w pismach halickiego metropolity występował on jako “chrześcijański patriotyzm”. Zwierzchnik Cerkwi grekokatolickiej podkreślał, że “chrześcijański patriotyzm nie ma i nie może mieć charakteru politycznego i nie może zawierać w sobie żadnej nienawiści do naszych braci innej narodowości. Posłuszni Chrystusowemu nakazowi, kochamy wszystkie narody świata miłością bliźniego.”[24]

    „CHRZEŚCIJAŃSKI PATRIOTYZM A NACJONALIZM”

    Oczywiście w koncepcji „chrześcijańskiego patriotyzmu” halickiego metropolity i w poglądach „ojców” ukraińskiego nacjonalizmu – Mykoły Michnowskiego, Mykoły Ściborskiego czy Dmytro Doncowa – możemy znaleźć kilka elementów wspólnych: zdecydowane poparcie dla idei budowy ukraińskiego państwa czy też idea konsolidacji podzielonego podziałami historycznymi, cywilizacyjnymi i konfesyjnymi ukraińskiego narodu. Jednak na tym podobieństwa się kończą.

    Podstawy „chrześcijańskiego patriotyzmu” i zasadnicze założenia tej czy innej wersji ukraińskiego nacjonalizmu, dzieli podstawowa różnica doktrynalna. Stanie się to jasne, jeśli przypomnimy sobie jaka była geneza ideologii nacjonalistycznej w Europie. Została ona zbudowana na wierze w postęp. Według Ernsta Gellnera począwszy od XVIII w. ta nowa wiara wypierała w Europie Zachodniej tradycyjną wiarę w Boga osobowego i transcendentnego[25]. Nowe spojrzenie na człowieka i jego dzieje, które narzucał nacjonalizm, stało w oczywistej sprzeczności z fundamentalnymi założeniami doktryny Kościoła katolickiego. Już chociażby z tego powodu koncepcja „chrześcijańskiego patriotyzmu”, którą proponował A. Szeptycki musiała w najważniejszych punktach różnić się od programu nacjonalizmu – zwłaszcza w jego „integralnej” postaci.

    Mniej więcej w tym czasie kiedy Michnowskyj pisał swoje X przykazań Ukraińskiej Partii Narodowej, A. Szeptycki wystosował list pasterski do Polaków – wiernych Cerkwi greckokatolickiej. Jakże różne w swej wymowie są obydwa dokumenty! W tekście Michnowskiego czytamy między innymi: „Wszyscy ludzie – to Twoi bracia, ale Moskale, Lachy, Węgrzy, Rumuni i Żydzi – to wrogowie naszego narodu, dopóki panują nad nami i nas wyzyskują. (…)Szanuj tych, którzy pracują dla Twojego kraju, nienawidź jego wrogów, z pogardą odnoś się do zdrajców-odstępców – a dobrze będzie całemu Twojemu narodowi i Tobie”[26]. Tymczasem A. Szeptycki, w warunkach narastającego antagonizmu polsko-ukraińskiego w Galicji pisał do Polaków-grekokatolików między innymi: „W Waszych przekonaniach patriotycznych mogę Was tylko utwierdzać, o ile ten patriotyzm jest chrześcijańską miłością ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi. (…) Nienawiść każda jest złem, bo jest przeciwna Bożemu i Chrystusowemu przykazaniu, jest przeciwna naturze ludzkiej. I równie zła jest nienawiść, czy jest społeczna, czy narodowa, czy osobista. Raczej społeczna i narodowa nienawiść gorsze od osobistej, o ile łatwiej zarazą złego szerzą się, i w szaty cnót strojne ludzi zaślepiają”[27].

    Porównanie powyższych fragmentów musi prowadzić do bardzo istotnego z punktu widzenia naszych rozważań wniosku: A. Szeptycki nie akceptował darwinistycznej wizji relacji między narodami, tak charakterystycznej dla nacjonalistycznego sposobu rozumowania. Podobnie nie do przyjęcia była dla halickiego metropolity zasada „cel uświęca środki”, którą lansowali Michnowski i Doncow, a którą w życie wprowadzali zwolennicy radykalnych metod walki o cele narodowe[28]. Można wymienić kilka momentów, kiedy w widoczny sposób wspomniana zasada królowała: zamach na namiestnika Galicji hr. Potockiego (1908), terror OUN w drugiej połowie lat 20-tych i związana z nim akcja „pacyfikacyjna”, okres II wojny światowej. Za każdym razem A. Szeptycki potępiał zamachowców i terrorystów, zwracał uwagę, iż o słuszną sprawę nie można walczyć niegodnymi metodami. Stosunek halickiego metropolity do czynów, które łamały Boże przykazania został już dość dobrze opisany polskiej literaturze[29]. Na chwilę zatrzymamy się tylko nad jednym z wydarzeń, które w szczególny sposób zbulwersowało A. Szeptyckiego – na morderstwie dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie Iwana Babija w 1934 roku. Babij był znanym działaczem ukraińskim. Jako oficer walczył w Ukraińskiej Armii Halickiej, później zaś rozwinął działalność pedagogiczną. Był jedną z centralnych postaci Ukraińskiej Akcji Katolickiej. W swej działalności na niwie narodowej realizował program sformułowany przez Szeptyckiego – przede wszystkim, gdy chodziło o walkę z nacjonalistami o „rząd dusz” wśród ukraińskiej młodzieży[30]. Został zamordowany, gdyż krytykował wśród młodzieży działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów[31]. Nic więc dziwnego, że A. Szeptycki w specjalnej odezwie w związku z zamachem zwracał się do mocodawców zabójcy: „Jeśli chcecie zdradliwie zabijać tych, którzy sprzeciwiają się waszej działalności, będziecie musieli mordować wszystkich nauczycieli i profesorów, którzy pracują dla młodzieży ukraińskiej, wszystkich ojców i matki dzieci ukraińskich, wszystkich przełożonych i kierowników ukraińskich instytucji wychowawczych, wszystkich polityków i działaczy społecznych. A przede wszystkim będziecie musieli skrytobójczo usunąć przeszkody, które w waszej przestępczej i głupiej robocie stawia duchowieństwo razem z episkopatem”[32]. Zamach na I. Babija doskonale pokazuje jaka przepaść dzieliła A. Szeptyckiego i ukraińskich nacjonalistów, gdy chodziło o działalność na niwie narodowej.

    Dlatego też może pewnym zaskoczeniem być fakt, iż halicki metropolita tak otwarcie i zdecydowanie poparł proklamację ukraińskiej niepodległości, którą działacze OUN ogłosili 30.06.1941 roku we Lwowie. Dał temu wyraz w odezwie z 1.07.1941 roku. Jednak jeżeli dokładnie wczytamy się w jej treść, stanie się jasne, że Szeptycki popierał wyłącznie ideę budowy państwa ukraińskiego. Jednocześnie domagał się, by nowy rząd sprawował władzę uwzględniając „potrzeby i dobro wszystkich zamieszkujących Nasz Kraj obywateli, bez względu na to, do jakiego należą wyznania, narodowości i warstwy społecznej”.[33] Postulat ten stał w sprzeczności z ówczesnymi podstawowymi założeniami ideologicznymi OUN. Dekalog ukraińskiego nacjonalisty zakładał bowiem pełne podporządkowanie praw przedstawicieli innych narodów dobru państwa ukraińskiego[34]. Dlatego też odezwy z 1.07.1941 r. nie można traktować jako przejawu akceptacji halickiego metropolity dla ideologii ukraińskiego nacjonalizmu. Niewątpliwie w 1941 roku A. Szeptycki żywił nadzieję, iż atak III Rzeszy na ZSRR stworzy jakieś pespektywy dla budowy państwowości ukraińskiej. Niemniej jednak te nadzieje były niezależne od działań ukraińskich nacjonalistów w tym kierunku. Świadczy o tym fakt, iż najważniejszy tekst, w którym halicki metropolita zawarł rozbudowaną wizję niepodległej Ukrainy – Jak budować dom ojczysty powstał w grudniu 1941 r., długo po tym, jak Niemcy rozwiązali rząd Stećki, a jego członków aresztowali. Wspomniany traktat można odczytać jako polemikę z ówczesnymi podstawowymi założeniami ideologii OUN. Widać to dobrze jeżeli porównamy go z odpowiednimi fragmentami programowych tekstów Mykoły Ściborskiego („Nacjokracija” [35]) i Dmytro Doncowa („Nacjonalizm”[36]).

    Szeptycki twierdził, że władza państwowa pochodzi od Boga. Pisał też wyraźnie: „Nie ma żadnej przyczyny, dla której pojedynczy człowiek, kilku ludzi lub więcej osób miałoby być przywódcami i innym, sobie równym ludziom, rozkazywać”[37]. Tym samym halicki metropolita wyrażał sprzeciw wobec modelu wodzowskiego, na którym opierała się organizacja OUN, i na którym budowała ona swoją wizję porządku państwowego w niepodległej Ukrainie.

    Zwierzchnik Cerkwi greckokatolickiej uważał, że nie ma idealnego ustroju politycznego. Jednak spośród tych, które do tej pory wypracowano, najmniejszym złem była według niego demokracja[38].

    Tymczasem Dmytro Doncow był zdeklarowanym wrogiem demokracji. Natomiast Mykoła Ściborskyj wprawdzie budował swoją wizję ustroju Ukrainy na elementach syndykalizmu i ludowładztwa, jednak zakładał, że w okresie przejściowym powstanie „narodowa dyktatura”[39]. Miała się ona oprzeć na „legionie rewolucji”, elicie, którą miała cechować m. in. zdolność do „narodowego poświęcenia, zdrowy duch, twardy charakter, aktywizm”[40]. W tym kontekście warto przywołać jeszcze jedną ważną tezę, którą A. Szeptycki zawarł w swoim traktacie Jak budować…. Stwierdził, że „jeśli oligarchia opiera się na monopartii lub na jednym narodzie, to pokusa nadużywania władzy dla pognębienia innych partii czy narodowości będzie większa. Cnoty obywateli muszą być tym większe, im bardziej partyjność i narodowy szowinizm zaślepiają człowieka na prawa przeciwników”[41]. Słowa te mogły się odnosić do bolszewickich porządków w Związku Sowieckim, ale mogły się też zaktualizować w przypadku realizacji przez OUN projektu „narodowej dyktatury”.

    „CHRZEŚCIJAŃSKI PATRIOTYZM” – PROBLEM REALIZACJI W PRAKTYCE

    Halicki metropolita rzucając hasło chrześcijańskiego patriotyzmu, stawiał przed Ukraińcami pewien idealny wzorzec, który jego zdaniem należało urzeczywistnić. Jak oceniał on proces jego realizacji? Wydaje się, że w początkowym okresie piastowania godności zwierzchnika Cerkwi grekokatolickiej można było mówić o pewnej dozie optymizmu w poglądach A. Szeptyckiego na tą kwestię. W 1901 r. pisał, że “gwarancją skutecznej pracy [na rzecz szczęśliwej przyszłości narodu – przyp. M. W.] jest dla nas młodzieńczy i silny patriotyzm, który w naszym narodzie przejawia się w większej mierze niż u narodów już jakby wyczerpanych pracą i walką wieków.”[42] Zaraz też jednak dodał, że aby osiągnąć pożądany, trwały efekt tej pracy, należy cały czas stać twardo na gruncie zasad moralności chrześcijańskiej.[43]

    Niestety coraz więcej ludzi starało się je pominąć w swej działalności na niwie narodowej. W efekcie wielu ukraińskich działaczy narodowych zaczęło hołdować metodzie terroru, która miała być sposobem na zaspokojenie roszczeń i aspiracji politycznych. A. Szeptycki zdecydowanie i kategorycznie potępił takie postępowanie. W 1908 roku, w kazaniu wygłoszonym w kilka dni po zamachu na namiestnika Galicji Andrzeja hr. Potockiego, mówił między innymi: “Zbrodniami nie służy się narodowi ! Zbrodnia popełniona w imieniu patriotyzmu, jest zbrodnią nie tylko wobec Boga, lecz także wobec społeczeństwa własnego, jest zbrodnią wobec ojczyzny.” [44]

    Mimo tych surowych upomnień w następnych latach postawy ekstremistyczne w ukraińskim ruchu narodowym coraz silniej dawały o sobie znać. Ich kulminacja nastąpiła w czasie II wojny światowej. W 1942 roku Szeptycki zwrócił się do swoich wiernych i duchowieństwa z listem pasterskim zatytułowanym Nie zabijaj. Podkreślił w nim jeszcze raz, że nie może być usprawiedliwienia dla zabójstwa z powodów politycznych. Zalecał, by Ukraińcy odizolowali takich morderców od swych społeczności lokalnych. Przypomniał, że kilka miesięcy wcześniej Ordynariat Metropolii ustanowił karę klątwy kościelnej dla zabójców. Osobno halicki metropolita potępił zbrodnię bratobójstwa, czyli fakty eliminacji poprzez morderstwo przeciwników politycznych – własnych rodaków.[45]

    Niestety te wezwania nie były w stanie zatrzymać spirali przemocy, która z każdym dniem rozkręcała się coraz mocniej. Wydaje się, że pod koniec życia Szeptycki przestał się łudzić, że ukraiński ruch narodowy będzie w stanie wygenerować przywódców, którzy zdołają choć częściowo skierować go na jedyny, zdaniem halickiego metropolity właściwy szlak wiodący ku ideałowi chrześcijańskiego patriotyzmu. O rozterkach, a nawet rozgoryczeniu halickiego metropolity świadczy chociażby treść dekretu O jedności przyjętego przez sobór arcybiskupi w czerwcu 1943 r. Nie zabrakło tam bardzo krytycznych zarzutów pod adresem działaczy ukraińskiego obozu narodowego. Ich niedojrzałość, dyletanctwo i krótkowzroczność doprowadzić miały do tego, że naród ukraiński zapadł na “moralną hemofilię, która sprawia, że każda najmniejsza rana jest jakby nieuleczalna”.[46]

    We wspomnianym dokumencie zarzuca się ukraińskiemu patriotyzmowi brak “samokrytycyzmu”. “Pod wieloma względami” – czytamy w nim – “jesteśmy jeszcze ludźmi prymitywnymi, dla których demonstracja, hasła i szum często wydają się czymś ważniejszym, niż spokojny chłodny rozsądek i wytrwała praca.”[47] Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy Szeptycki upatrywał w absolutyzacji ideałów demokratycznych. Stwierdził, że “przejęliśmy może ich zalety, ale na pewno również wady.”[48] Ukraińskim galicyjskim orędownikom sprawy narodowej zarzucił wprost zaściankowość, prowincjonalizm i wąskie horyzonty. Uważał, że cele, które przed sobą stawiali (przede wszystkim chodziło o budowę państwa ukraińskiego) zupełnie ich przerastały.[49]

    Koncepcja chrześcijańskiego patriotyzmu sformułowana przez A. Szeptyckiego przegrała z narodowym egoizmem a następnie komunizmem. Czy próbując ją zrealizować rzeczywiście Szeptycki wykorzystał wszystkie swoje możliwości? Czy obrał właściwe metody wdrażania owego ideału w życie podległej mu Cerkwi i jej wiernych? Rozwiązanie tych problemów przekracza ramy niniejszego artykułu.[50] Z pewnością jednak, aby udzielić rzetelnej odpowiedzi na postawione pytania, należy uwolnić się od stereotypu “ukraińskiego działacza politycznego”, który przylgnął do halickiego metropolity. Spłyca on wizerunek tej postaci. Przez to zaś uniemożliwia właściwe odczytanie pełnej treści idei, które w ukraińskim życiu narodowym i duchowym starał się zaszczepić A. Szeptycki.

    Michał Wawrzonek

    ——
    [1] Szerzej na ten temat: Andrzej A. Zięba, „Dzieje legendy pośmiertnej metropolity Andrzeja Szeptyckiego wśród Polaków”, [w:] Polska-Ukraina. 1000 lat sąsiedztwa, t. 4 (Przemyśl: Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, 1998), 287-310.
    [2] Cytat z Historii Kościoła w Polsce H. E. Wyczawskiego, podaję za: (Zięba, 1998, s. 309).
    [3] Szerzej na temat postaci i działalności A. Szeptyckiego: Metropolita Andrzej Szeptycki, Pisma wybrane, red. Maria Szeptycka i o. Marek Skórka (Kraków: Znak, 2000); Andrij Kravchuk, red., Митрополит Андрей Шептицький. Життя і Діяльність. Церква і церковна єдність. Документи і Матеріали. 1899 – 1944. Том І, (Lwów: Svichado, 1995); Andrij Kravchuk, red., Церква і суспільне питання, Tom II, cz.1 (Lwów, Wydawnictwo Ojców Bazylianów Misioner, 1998); Andrij Kravchuk, red., Церква і суспільне питання, Tom II, cz.1 (Lwów, Wydawnictwo Ojców Bazylianów Misioner, 1999 cz. 2); Tadeusz Stegner, red., Metropolita Andrzej Szeptycki, (Gdańsk: Instytut Historii Uniwersytetu Gdańskiego, 1995); Andrzej A. Zięba, red., Metropolita Andrzej Szeptycki. Studia i materiały, (Kraków: Polska Akademia Umiejętności, 1994); Andrij Chirovsky, Pray for God’s Wisdom. The Mystical Sophiology (Ottawa-Chicago-Lviv: Metropolitan Andrey Sheptytsky Institute of Eastern Christian Studies, 1992); Cyrille Korolevskij, Metropolite Andre Szeptyckyj (1865-1944) (Rome: Opera Theologicae Societatis Scientificae Ucrainorum, 1964); Andrij Kravchuk, Christian Social Ethics in Ukraine. The Legacy of Andrei Sheptytsky, (Edmonton: The Canadian Institute of Ukrainian Studies Press, 1997); Василь Ленцик, Визначні постаті української Церкви: Митрополит Андрей Шептицький і патріарх Йосиф Сліпий, (Lwów: Svichado, 2001); Paul R. Magocsi, red., Morality and reality. The Life and Times of Metropolitan Andei Sheptyts’kyj, (Edmonton: The Canadian Institute of Ukrainian Studies Press, 1989)
    [4] Iwan Łysiak-Rudnyćkyj, „Nacjonalizm” [w:] Між сусідами, t. 5-6, pod red. Włodzimierz Mokrego i Olega Aleksejczuka, (Kraków: Wydawnictwo Szwajpolt Fiol, 1995-96), 164.
    [5] Дмитро Донцов, „Дух нашої давнини” [w:] Політологія. Кінець ХІХ – перша половина ХХ ст., red. O. I. Семків, (Lwów: Світ, 1996), 511.
    [6] Tomasz Stryjek, Ukraińska idea narodowa okresu międzywojennego, (Wrocław: Funna, 2000), 190.
    [7] przykładowo, A. Chojnowski pisze, że A. Szeptycki był uważany “przez duży odłam społeczeństwa za duchowego (a nawet politycznego) przywódcę” – zob. Andrzej Chojnowski, Ukraina (Warszawa: Trio, 1997) 85; Grzegorz Przebinda i Józef Smaga podają w swym leksykonie Kto jest kim w Rosji po 1917 r, (Kraków: Znak, 2000) że Szeptycki był “uczestnikiem ukraińskiego ruchu narodowego i niepodległościowego” – s. 280. Adam Kubasik nie zawahał się nazwać halickiego metropolity “przywódcą politycznym” zob. Adam Kubasik, Arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego wizja ukraińskiego narodu, państwa i Cerkwi, (Lwów-Kraków: Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię, 1999), 28.
    [8] (Kubasik, 1999, 44.)
    [9]Z dekretu Soboru Arcybiskupiego – o jedności religijnej narodu [w:] (Kravchuk, 1995, 379)

    [10] Jak budować dom ojczysty, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 356).
    [11] Ibidem, s. 365-6.
    [12] Świadczy o tym chociażby list episkopatu grekokatolickiego po wyborach 1907 r., w którym napiętnowano zaangażowanie niektórych kapłanów w kampanię wyborczą i spory polityczne – zob. (Kubasik, 1999, 72); czy też z późniejszego okresu: posłanie 25.07.1934 r., w którym Szeptycki zakazywał wykorzystywania nabożeństw do celów świeckich (zob. Ігор Гарасим, „Внутрішнє життя Греко-Католицької Церкви в Галичині на початку ХХ століття”, [w:] Календар “Благовіста” 1997, Górowo Iławeckie 1997, 40), w marcu 1940 halicki metropolita po raz kolejny wyraził swój sprzeciw wobec mieszania do ewangelizacji haseł politycznych (Kubasik, 1999, 42).
    [13] szerzej na ten temat: Andrij Krawchuk, „Metropolita Szeptycki wobec politycznego zaangażowania kleru greckokatolickiego w Galicji, 1900-1914” [w:] (Zięba, 1994, s. 123-141).
    [14] Ibidem, s. 126.
    [15] M. Banaszak, Historia Kościoła katolickiego, t. 3, (Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1991) 346-362.
    [16] podstawowe źródła do tej problematyki, (Kravchuk, 1995), szerzej na temat myśli i działalności ekumenicznej A. Szeptyckiego: Диакон Василий (Burman) Леонид Федоров. Жизнь и деятелность, (Rzym: Publicationes Scientificae et Litterariae “Studion” Monasteriorum Studitarum, 1966); Іван Гриньох, Слуга Божий Андрей – Благовісник Єдности, (München: nakładem autora, 1961); Lubomyr Huzar, Andrej Sheptycky, Metropolitan of Halych 1901-1944. A Pioneer of Ecumenism, (PhD diss. Papieski Uniwersytet Urbanianum, Rzym 1972); Włodzimierz Mokry, „Idea patriarchatu w dziele metropolity Andrzeja Szeptyckiego”, [w:] (Stegner, 1995, s. 7-22); Włodzimierz Mokry, „Metropolita Andrzej Szeptycki w służbie jedności chrześcijan Wschodu i Zachodu” [w:] Unia brzeska. Przeszłość i teraźniejszość 1596-1996, pod red. Piotra Natanka i Romana Zawadzkiego (Kraków: Wydawnictwo Naukowe Papieskiej Akademii Teologicznej, 1998) 173-187; Maciej Mróz, „Unijne plany metropolity Szeptyckiego w Rosji i Polsce w latach 1917-1922” [w:] (Zięba, 1994, 169-180); Іван Музичка, „Екуменічна діяльність Митрополита Андрея Шептицького в Росії в 1914-17 роках” [w:] Богословія 47 (1983), 3-39; Gregor Prokoptschuk, Metropolit Andreas Graf Scheptyckyj: Leben und Wirken des grosses Förderers der Kirchenunion, (München: Verlag Ukraine, 1967);
    [17] Szerzej na temat myśli społecznej A. Szeptyckiego – zob.: (Kravchuk, 1997).
    [18] szerzej na ten temat zob.: Włodzimierz Mokry, „Stosunek państwowych i cerkiewnych władz moskiewskich do ukraińskiej Cerkwi prawosławnej i unickiej w wiekach XVII-XX”, [w:] Unia brzeska – geneza, dzieje i konsekwencje w kulturze narodów słowiańskich, red. Ryszard Łużny, Franciszek Ziejka i Andrzej Kępiński, (Kraków: Universitas, 1994) 83-94; Włodzimierz Mokry, „Stosunek oficjalnych władz i elit rosyjskich do języka, kultury i narodu ukraińskiego od 1654 roku do połowy XX wieku” [w:] Życie religijne i duchowość współczesnych Słowian, red. Lucjan Suchanek, (Kraków: Polska Akademia Umiejętności, 2002) 151-167; Іван Огієнко, Українська Церква, (Kijów: Україна, 1993) 161-233; Oksana Pachlowska, „Problem dziedzictwa w kulturze ukraińskiej oraz formy jego imperialnej ekspropriacji”, [w:] Між сусідами t. 8, red. Włodzimierz Mokry (Kraków: Wydawnictwo Szwajpolt Fiol, 1998) 203-214;
    [19] „List metr. Szeptyckiego do biskupów prawosławnych z marca 1942 r. w sprawie porozumienia Ukraińców różnych wyznań” [w:] (Kravchuk, 1995, 410)
    [20] „Z dekretów i reguł Soboru Arcybiskupiego: “Praca na rzecz zjednoczenia Kościołów” [w:] (Kravchuk, 1995, 343)
    [21] podaję za: Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego”, [w:] (Zięba 1994, 110).
    [22] „Z protokołu Soboru Arcybiskupiego…” [w:] (Kravchuk, 1995, 338-9).
    [23] Zob. list A. Szeptyckiego z 11.05.1908 r. do nieznanej adresatki w: (Kravchuk, 1998 s. 581).
    [24] „Z dekretów i reguł Soboru Arcybiskupiego: “Praca nad zjednoczeniem Kościołów” [w:] (Kravchuk, 1995, 342)
    [25]Roman Szporluk, „W poszukiwaniu klucza do historii, albo narodowe drogi do nowoczesności” [w:] Roman Szporluk, Imperium, komunizm i narody. Wybór esejów, (Kraków: Arcana, 2003) 278.
    [26] Микола Міхновський, „Х заповідей УНП” [w:] (Семків, 1996, 141), tłum. własne
    [27] „List pasterski Metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Polaków obrządku greckokatolickiego” [w:] (Szeptycka, Skórka, 2000, 94-5); szerzej na temat tego listu, zob. F. Wysocka, „List pasterski arcybiskupa A. Szeptyckiego do Polaków obrządku grekokatolickiego z roku 1904” [w:] (Łużny i in., 1994, 139-151).
    [28] Степан Ленкавський, „Десять заповідей українського націоналіста (Декалог)” [w:] Степан Ленкавський, Український націоналізм. Твори. t. I, (Івано-Франківськ: Лілея-НВ, 2002) 454.
    [29] Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego” [w:] (Zięba, 1994, 109-121; Ryszard Torzecki, „Postawa metropolity” [w:] „Więź”, XXXI, 7/8 (1988), 99-115; Czesław Partacz, Od Badeniego do Potockiego. Stosunki polsko-ukraińskie w Galicji w latach 1888-1908, (Toruń: Adam Marszałek, 1996), 232-235.
    [30] W związku z zakrojonymi na szeroką skalę represjami władz polskich wobec ludności ukraińskiej w 1930 r. (tzw. „pacyfikacja”) greckokatolicki episkopat z A. Szeptyckim na czele wydał specjalne posłanie, w którym hierarchowie zwracali się do młodzieży między innymi tymi słowy: „Nie dawajcie się nikomu wciągać do podziemnej roboty. Ten, kto odciąga was od pracy pozytywnej i nakłania do konspiracji, ten dopuszcza się przestępstwa wobec Was i Ojczyzny”. – podaję za: (Kravchuk, 1998, s. 467, tłum. własne).
    [31] Енциклопедія українознавства, t. 1, red. Володимир Кубійович, (Lwów: Молоде Життя, 1993), 78.
    [32] Posłanie metropolity Szeptyckiego do narodu w związku z zabójstwem I. Babija, podaję za: (Kravchuk, 1998, 480-481); Najprawdopodobniej Szeptycki pisząc te słowa zdawał sobie sprawę, iż rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona, przede wszystkim, że nacjonaliści posiadają o wiele większe wpływy w ukraińskim społeczeństwie w Galicji, niżby to mogło wynikać z cytowanego fragmentu odezwy. Mniej więcej w tym czasie jego kolega ze studiów, Polak Kazimierz Krotoski zarzucał metropolicie, iż „zbyt słabo walczy z nacjonalizmem i o pojednanie polsko-ukraińskie”. W odpowiedzi Szeptycki między innymi wyjaśniał: „Niestety na razie jeszcze zwolennicy ugody nie mogą liczyć na popularność i wszelkie takie wystąpienia pozbawiłyby nasze duchowieństwo tego znaczenia, jakim się cieszy we wszystkich partiach, co byłoby z wielką szkodą dla religii” – zob. Stanisław Stępień, „Stanowisko metropolity Szeptyckiego wobec zjawiska terroru politycznego” [w:] (Zięba, 1994, 121).
    [33] List pasterski metr. A. Szeptyckiego z 1.07.1941 r. z okazji proklamacji ukraińskiej państwowości – podaję za: (Kravchuk, 1998, 517),
    [34] (Ленкавський, 2002, 457).
    [35] Микола Сціборський, „Націократія” [w:] (Семків, 1996, 672-687).
    [36] Doncow pisał m. in.: „Twórczy przymus – gdy chodzi o to „co”, mniejszość inicjatywna – gdy chodzi o to „kto” – oto podstawa prawie każdego procesu społecznego, sposób, dzięki któremu zwycięża nowa idea” – Дмитро Донцов, „Націоналізм” [w:] Дмитро Донцов, Твори, t. 1, (Lwów: Кальварія 2001, 388, tłumaczenie własne)
    [37] Andrzej Szeptycki, „Jak budować dom ojczysty”, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 349).
    [38] Ibidem, 355.
    [39] (Сціборський, 1996, 684-685).
    [40] tamże,
    [41] A. Szeptycki, Jak budować dom ojczysty, podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 356).
    [42] Do inteligencji ukraińskiej (Szeptycka i Skórka, 2000, 89).
    [43] tamże,
    [44] podaję za: (Partacz, 1996, 233).
    [45] Szeptycki pisał: ” Potrzeba rzeczywiście zaślepienia, którego sprawcą jest chyba największy wróg naszego zbawienia, diabeł, aby ludzie, zresztą rozumni i troskliwi o dobro narodu i społeczeństwa, doszli do takiej partyjnej nienawiści, że decydują się aż na przelew krwi”, zob. Nie zabijaj podaję za: (Szeptycka i Skórka, 2000, 409-416).
    [46] Z dekretu soboru arcybiskupiego O jedność [w:] (Kravchuk, 1995, 391).
    [47] Tamże,
    [48] tamże,
    [49] “Fakt, że w przeciągu stukilkudziesięciu lat znajdowaliśmy się pod panowaniem Austrii, że prowadziliśmy bezustanną walkę z elementem polskim i, wreszcie, że przywykliśmy do wszystkich instytucji i uwarunkowań małego kraju [chodzi o Galicję – przyp. M. W.] wszystko to być może wyrobiło w nas jakieś zalety, ale na pewno też stało się przyczyną niemałych wad. Ludzie, dla których przez kilka pokoleń wszystkie sprawy Ojczyzny obracały się wokół zaścianka, przywykli do jakiejś ciasnoty, która nie pozwala im właściwie spojrzeć na szerokie horyzonty. Świadomi, być może, tej ciasnoty, z tęsknoty do Ojczyzny obejmującej cały naród, staramy się wyjść naprzeciw wielkim wydarzeniom, ale to nie przeszkadza nam zachować w podświadomości coś z naszego zaściankowego patriotyzmu i czasem niezgrabnie przymierzamy go do większej skali,dojakiej przywykli nasi bracia.” – tamże.
    [50] Nawiasem mówiąc trzeba by postawić jeszcze jedno pytanie: czy na przełomie XIX i XX wieku w Galicji i szerzej, w Europie Środkowo-Wschodniej w ogóle była szansa na to, by idee miłości bliźniego, wolności jednostki – kluczowe dla konstrukcji chrześcijańskiego patriotyzmu zaproponowanej przez Szeptyckiego – miały szansę zdominować życie społeczne i publiczne.”

    Źródło: http://andrej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=91&Itemid=52

  34. „UE RUTYNOWO PATRZY PRZEZ PALCE NA WYBIELANIE NAZIZMU” – ROSJANIE KRYTYKUJĄ „ZALEGALIZOWANIE IDEOLOGII NAZISTOWSKIEJ” WE LWOWIE:

    „Komu przeszkadza Sztandar Zwycięstwa, czyli „Piłka nożna pod znakiem swastyki”

    28.04.2012

    We Lwowie wprowadzono zakaz posługiwania się symboliką komunistyczną i radziecką. Odpowiednią decyzję podjęła miejscowa rada miejska. Wobec tego, przed obchodami święta 9 maja Czerwony Sztandar Zwycięstwa okazał się wyjęty spod prawa.
    Inicjatorką wprowadzenia zakazu była partia „Swoboda”. Z punktu widzenia jej kierownictwa, wykorzystywanie symboliki „nieistniejącego państwa – Związku Radzieckiego” na terenie Lwowa koliduje z konstytucją Ukrainy. Tę tezę poparł mer Lwowa Andriej Sadowyj oraz 74 spośród 90 deputowanych do rady miejskiej. Mimo wyraźnie prowokacyjnego charakteru tej decyzji, nie ma co się dziwić z tego powodu – uważa dyrektor Instytutu Krajów Członkowskich Wspólnoty Niepodległych Państw, Konstantin Zatulin:

    „Pamiętamy, co działo się we Lwowie wcześniej, gdy po prostu bito wszystkich, którzy zamierzali przyjść pod pomnik żołnierzy-wyzwolicieli w tym dniu. Zrywano z nich wstążki [orderu] Świętego Jerzego. Po tym wszystko wygląda na powtórkę z przeszłości”.

    Zakaz dotyczy jakoby nie tylko symboliki radzieckiej, lecz również nazistowskiej. Idąc za logiką członków miejskiego ciała ustawodawczego we Lwowie można uznać, że zarówno Związek Radziecki, jak też Niemcy hitlerowskie w jednakowej mierze były państwami totalitarnymi. Jednakże w praktyce władze lwowskie o wiele bardziej lojalnie ustosunkowują się wobec nazizmu. Miasto oficjalnie świętuje 69-tą rocznicę utworzenia dywizji SS „Haliczyna”. W podobnych imprezach uczestniczą nie tylko sędziwi kombatanci-esesmani, lecz również miejscowi deputowani obok zwykłych nacjonalistów. Niedawno lwowska młodzież szkolna, malując pisanki wielkanocne, ozdobiła je symbolami dywizji SS…

    Wicedyrektor do spraw pracy naukowej Instytutu Badań Politycznych i Etniczno-narodowych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, Aleksander Majboroda, powiedział przed mikrofonem radia „Głos Rosji”:

    „Co się tyczy dywizji SS „Haliczyna”, to zakładam, że niepotrzebnie jest ona utożsamiana z tąże ukraińską armią powstańczą i w ogóle jest traktowana jako symbol walki o niepodległość. W tamtym okresie, gdy toczyła się walka o przetrwanie narodów słowiańskich, mimo wszystko walczyli oni po stronie Wehrmachtu. Jasne jest, że niesłuszne jest uważanie jej za symbol walki o niepodległość, nie znajdzie to akceptacji ze strony Ukraińców”.

    „Nie można zakazać Czerwonego Sztandaru – powiedział następnie Aleksander Majboroda. – Ci, którzy chcą go podnieść, poniosą go mimo wszystko. Już były podejmowane takie próby, lecz spełzły one na niczym. Jest to taka demonstracja bezsilności władz wobec konieczności rozstrzygania żywotnie ważnych problemów nurtujących społeczeństwo, próba zastępowania kardynalnych, palących potrzeb ludzi takimi oto posunięciami natury czysto emocjonalnej. Zakładam, że wcześniej czy później zrezygnują oni z tego, gdyż taka postawa tylko dzieli społeczeństwo, w tym również zachodnioukraińskie”.

    UE już rutynowo patrzy przez palce na wybielanie nazizmu w niektórych krajach postradzieckich, w pierwszej kolejności bałtyckich. Logika eurobiurokracji zakłada, że te państwa tak wiele wycierpiały w XX wieku, że teraz można wybaczyć im swoje własne traktowanie historii. Zresztą, zwykli Europejczycy patrzą na ten problem nieco inaczej. Niedawno niemieccy dziennikarze nakręcili film o Lwowie, jako o mieście, gdzie będą się odbywać mecze Euro-2012. Film zatytułowano bardzo wymownie: ”Piłka nożna pod znakiem swastyki”. Dziennikarze, którzy pracowali nad nim, byli niemile zaskoczeni atmosferą, jaka panuje w tym mieście. W efekcie Lwów zaprezentowano w tym filmie jako miasto, gdzie ideologia nazistowska została zalegalizowana.”

    Źródło: „Głos Rosji” http://polish.ruvr.ru/2012_04_28/73266385/

    Zob.: Львов. Футбол под свастикой – сюжет немецкого RBB
    http://sport.bigmir.net/euro2012/cities/1541293-L-vov–Futbol-pod-svastikoj—sjuzhet-nemeckogo-RBB (05.04.2012)

    * * *

    Wniosek: tylko współpraca Słowian może spowodować realną zmianę opisanych powyżej negatywnych tendencji na Ukrainie.

  35. aga said

    Panie Piotrze X
    chylę czoła przed Pańską benedyktyńską pracą w gajówce i Pana walką o Prawdę Historyczną z tymi jakże często wilkami w „słowiańskiej” skórze :))

  36. Piotrx said

    Każdy naród ma takich bohaterów, na jakich zasługuje

    http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page37.php

    Komentarz do filmu dokumentalnego produkcji polskiej pod tytułem „Niewygodny” zrealizowanego przez Grzegorza Linkowskiego, wyświetlonego w niedzielę, 22.08.2010r w programie TVP1 o godz. 10:55.

    Film ten był typowym przykładem w TVP do lansowania za pieniądze Polaków „jedynej słusznej wersji historii” Andrieja Szeptyckiego w wydaniu nacjonalistów ukraińskich. Główną sentencją filmu, jest ukazanie bezzasadności działania przeciwników beatyfikacji metropolity A. Szeptyckiego, czemu w sposób doskonały służy treść i forma filmu. Bo czego się jego czepiają, przecież jemu się to wręcz należy! Trzeba podkreślić, że tylko niewielka część narodu ukraińskiego, wyznania bizantyjsko- ukraińskiego, szczególnie na dzisiejszej Ukrainie zachodniej potrzebuje „bohaterów”, bo takie jest tam zapotrzebowanie. Andriej Szeptycki (1865-1944), metropolita lwowski i halicki obrządku bizantyjsko-ukraińskiego (dawniej nazywany grecko-katolickim) został Ukraińcem z wyboru, bo tak to kiedyś wyglądało w Galicji Wschodniej (a w II RP Małopolsce Wschodniej), że w rodzinie część osób poczuwało się lub było Ukraińcami, część Polakami. A. Szeptycki jest cały czas osobą kontrowersyjną ze względu na swoją działalność i poglądy, znane z okresu, w którym był metropolitą. A beatyfikacja A. Szeptyckiego byłaby swego rodzaju policzkiem wymierzonym Polakom, szczególnie tym, którzy doświadczyli skutków jego polityki oraz tym, którzy znają jaką działalność prowadził metropolita, takim jak np. Kresowianie, ich potomkowie oraz części historyków polskich zajmującym się historią Kresów.

    Jest rzeczą niesamowitą, wręcz kpiną z Polaków, że w TVP za polskie pieniądze promuje się metropolitę A. Szeptyckiego (Ukraińca), potencjalnego kandydata do beatyfikacji, osobę, która przez cały okres bycia metropolitą podejmowała działania „niezbyt przyjazne” Polakom i państwu polskiemu. Czuł się Ukraińcem, reprezentował interesy Ukraińców i był wierny „swojej wizji Ukrainy”.

    W filmie, moim zdaniem celowo pominięto podanie przyczyn sprzeciwu kardynała Stefana Wyszyńskiego, dotyczących procesu beatyfikacyjnego Andrzeja Szeptyckiego oraz pominięto sprzeciw części społeczeństwa polskiego skupiając się w sposób wybiórczy na niektórych zagadnieniach. Pominięto ukazanie w sposób rzetelny stosunku metropolity do Polaków i państwa polskiego. Dokumenty przedstawione i cytowane w filmie, jako wręcz potwierdzające pozytywną rolę A. Szeptyckiego były nieliczne i dyskusyjnej wartości np. w brudnopisie tekst bez podpisu. Dlaczego autor filmu nie skorzystał z dokumentów będących w zasobach archiwów niemieckich, radzieckich, polskich i watykańskich, dotyczących działalności metropolity A. Szeptyckiego? Może nie był tym zainteresowany?

    Pominięto też ukazanie stosunku metropolity do Sowietów. Cały prawie godzinny film był zaprezentowany przez TVP w porze największej oglądalności, pod względem dokumentalnym jest nader ubogi, a w pamięci utkwiły mi w zasadzie tylko ulice miast, w których znajduje się główny „tropiciel historii” grecko-katolicki ksiądz Stefan Batruch oraz obraz wyjątkowo nielicznych osób świadczących o zasługach metropolity „mocno dyskusyjnych”, oraz jedna opinia odbiegająca od celu wyznaczonego przez twórców filmu. W filmie przedstawiciel Instytutu Yad Vashem w Izraelu jednoznacznie wyraził pogląd, dlaczego A. Szeptycki nie ma tytułu „sprawiedliwego wśród narodów świata” . Poza tym przykładem nie podano w zasadzie niezależnej opinii osoby, która by inaczej, nawet krytycznie oceniała działalność metropolity i podała co faktycznie było przyczyną protestów związanych z jego procesem beatyfikacyjnym.

    Film ten jest typowym przykładem, jak za polskie pieniądze promować przedstawiciela części narodu ukraińskiego wyznania bizantyjsko- ukraińskiego „któremu do świętości brakuje tylko cudu” . Jest to szczególnie rażące dla szeregu Polaków gdy uniemożliwia się, czasem ogranicza możliwość korzystania ze środków masowego przekazu, w tym TVP możliwości ukazania tragicznych losów Polaków zamieszkujących dawne tereny II RP. Czasem, kiedy już szczęśliwie film lub program zostaje dopuszczony do emisji w TVP są to godziny nocne o małej oglądalności. Wg. mojej wiedzy część filmów i programów nie została dopuszczona do emisji. Dlaczego?

    Tajemnicza sprawa, co się dzieje z filmem angielskim, będącym w zasobach TVP, a dotyczącym SS „Galizien”? Może TVP pokazałaby nakręcony niedawno film rosyjski o OUN-UPA, który może by wniósł nowe spojrzenie na działalność nacjonalistów ukraińskich. Metropolita A. Szeptycki jest cały czas oskarżany o wspomaganie skrajnego nacjonalizmu oraz kolaborację z Niemcami w czasie II wojny światowej. Do dnia dzisiejszego postawa części duchowieństwa obrządku bizantyjsko- ukraińskiego budzi niechęć i jest obciążana winą za mordy na obywatelach II RP różnych narodowości np.: Polakach, Żydach, Ukraińcach, Czechach, Ormianach. Oczywiście wśród duchowieństwa bizantyjsko- ukraińskiego znajdowali się co prawda nieliczni duchowni, którzy sprzeciwiali się niekiedy czynnie chroniąc, ostrzegając, pomagając osobom zagrożonym mordami z rąk nacjonalistów ukraińskich. Często płacili najwyższą cenę- byli w sposób okrutny mordowani. W filmie zwrócono uwagę na osoby ocalałe, narodowości żydowskiej. Historycy polscy oraz Kresowianie opisali wszystkie znane im fakty odnośnie przedstawicieli kościoła bizantyjsko- ukraińskiego, których obciążają winą za mordy na Polakach jak również tych, dzięki którym Polacy ocaleli.

    A oto tylko niektóre z cytatów autorów książek i artykułów , które opisują działalność A. Szeptyckiego:

    A. Bolianowśki (dotyczy 14 ochotniczej dywizji SS „Galizjen”): „do wiadomości o tworzeniu ukraińskiej jednostki ze zrozumieniem odniósł się metropolita Andrzej Szeptycki. Dzięki temu dywizja, jako jedna z nielicznych jednostek SS, otrzymała opiekę duszpasterską. Posługę kapłańską pełniło w niej 12 kapelanów wojskowych.”

    Grzegorz Motyka: „ Na początku lipca banderowcy nakazali zorganizowanie licznych manifestacji, mających na celu poparcie rządu Stećki. Tymczasem z niezręczności sytuacji zdał sobie sprawę metropolita Szeptycki. W liście do Melnyka wyraźnie zaznaczył, iż poparł OUN kierowaną przez niego i banderę oraz wezwał ich do porozumienia.”

    Norman Daves: „ Nie był niczym wyjątkowym fakt że najwybitniejszy patron ukraińskiego ruchu narodowego w Galicji, hrabia Andrzej Szeptycki (Andriej Szeptyćkiej, 1865-1944), od r.1900 unicki arcybiskup Lwowa, był kochającym starszym bratem polskiego nacjonalisty, gen. Stanisława Szeptyckiego (1867-1946).”

    Witalij Masłowśki : „Hierarchowie Greko-katolickiej cerkwi, na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim aprobują działalność OUN- banderowców, witają zwycięską armię niemiecką.”

    „Ton całej tej bufonadzie następnie milczenie spowodowało posłanie metropolity Andreja Szeptyckiego z pierwszego lipca 1941r, początkowo opublikowane w Ukrajińśkych Szczadiennych Wistiach” a następnie przedrukowane we wszystkich okupacyjnych gazetach. Tu metropolita „Posztywo” witał „Akt 30 czerwca” i wychwalał działania hitlerowskiej okupacji.”

    Kolf dał mi do przeczytania list metropolity do Himmlera…

    „Metropolita prosił, ażeby ukraińskiej policji, która bez wyjątku składała się z jego wiernych nie używać do akcji przeciwko Żydom”. Otóż ukraińska policja w dystrykcie „Galicję” już od pół roku wyłapywała i zabijała Żydów (pisano już o tym w poprzednich rozdziałach), a o tym milczały wszystkie ogniwa społeczności od nacjonalistów po klerykałów. Nie ma żadnego dowodu na to, ażeby ktoś złożył protest ustnie czy pisemnie w obronie ludności żydowskiej, którą straszliwie mordowali tysiącami”

    Czesław Partacz: „Raporty krajowe oceniały pozytywnie działania metropolity Szeptyćkiego z lat 1942- 1944. Jego listy pasterskie odczytywano jako potępienie mordów na Polakach. Ale po przeszło 50-ciu latach rodzi się wątpliwość. Obecna ich analiza wykazuje, iż nie było tam w ogóle mowy o Polakach. Listy te potępiały mordy nacjonalistów ukraińskich na inaczej myślących Ukraińcach czy mordach banderowców swoich polskich żon, matek, czy sióstr.”

    Zdzisław Konieczny: „ Również biskup przemyski, Franciszek Barda zwrócił się do rzymsko- katolickiego arcybiskupa lwowskiego Bolesława Twardowskiego z prośbą o podjęcie rozmów z metropolitą Andrzejem Szeptyckim, aby ten wystąpił przeciwko mordowaniu Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Interwencje abp. B. Twardowskiego u metropolity A. Szeptyckiego nie dały rezultatu.”

    „W odpowiedzi na protesty i manifestacje polskie, skierowane przeciwko postanowieniom traktatu brzeskiego, metropolita A. Szeptycki stanął w jego obronie, uznając go za sprawiedliwy i twierdząc, że „wszyscy Ukraińcy uważają Chełmszczyznę za starą ukraińską krainę, która nie tylko geograficznie jest ściśle powiązana z Ukrainą, ale także w dawnych wiekach należała do ukraińskiego państwa.”

    W poglądach A. Szeptyckiego od 1904 do 1918 r. zaszły poważne zmiany. Z jego listów pasterskich wynika, że stał się zwolennikiem uczynienia z cerkwi unickiej, cerkwi o charakterze narodowym- ukraińskim. List biskupów unickich z 21 lutego 1918r. określał wyraźnie obowiązki duchownych unickich mających reprezentować interesy narodu ukraińskiego. Oznaczało to zezwolenie na „ruszczenie” Polaków obrządku grecko- katolickiego, a także opowiedzenie się za polityką narodowców ukraińskich skierowaną przeciwko Polakom i ich dążeniom do stworzenia państwa, w skład którego weszłaby Galicja Wschodnia oraz Chełmszczyzna.”

    Ks. Tadeusz Isakowicz- Zalewski: „ Jednak przyszły arcybiskup jako młody człowiek przeszedł z kolei na obrządek grecko-katolicki (co jednoznaczne było z wyborem narodowości ukraińskiej), zostając zakonnikiem a później metropolitą lwowskim i zwierzchnikiem całego owego obrządku.”

    „Metropolita lwowski obrządku grecko- katolickiego, Andrzej Szeptycki zarządził modły dziękczynne w e wszystkich cerkwiach archidiecezji w niedzielę 6 lipca 1941r. za wyzwolenie Ukrainy i w intencji zwycięskiej hitlerowskiej armii. Sam takie nabożeństwo odprawił w katedrze Św. Jura we Lwowie o godz. 10:00 (…) z kolei gdy Niemcy zdobyli Kijów, wysłał nawet gratulacje do Hitlera. Błędem było też udzielenie poparcia dla zbrodniczej Dywizji SS „Galizien” która 23 kwietnia 1943 r. świętowała swoje powstanie we lwowskiej katedrze greckokatolickiej.”

    „Wspomnieć trzeba też brata metropolity, o. Klemensa Szeptyckiego, który w swoim grecko- katolickim klasztorze uratował żydowskie dzieci w tym Daniela Rotfelda, późniejszego polskiego ministra spraw zagranicznych”.

    „Z kolei rozdział pt. „Zabójstwo brata współobywatela” nacjonaliści ukraińscy, w tym także niektórzy duchowni, od razu tłumaczyli, że takim bratem, którego nie wolno zabijać, nie jest z pewnością ani Żyd, ani Lach. Morderstwa na tych ostatnich metropolita potępił dopiero w połowie 1944 r., a więc już po wkroczeniu Armii Czerwonej. Popełnił wtedy jednak jeszcze jeden błąd, wysyłając kolejny list hołdowniczy tym razem do Józefa Stalina, w którym dziękował mu za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR.”

    Aleksander Korman: „Jedną z zasadniczych przyczyn eskalacji ukraińskiego ludobójstwa kresowej ludności polskiej w czasie ostatniej wojny światowej, było stanowisko zajmowane przez Jego Ekscelencję Metropolitę greko- katolickiego we Lwowie ks. abpa. Andrjeja Szeptyckiego- inspirujące w zakamuflowanej formie antylechicką nienawiść . Po tragedii wrześniowej w 1939 R. Ks. abp. Szeptycki zalecał stawianie Kurchanów – mogił w każdej wsi wraz z przymówieniami i teatralnymi uroczystościami pogrzebowymi zmarłej Polski.”

    „W okresie IIRP OUN prowadziła akcje szpiegowskie, sabotażowe i dywersyjne. Warto nadmienić, że broń i amunicja była dostarczana nielegalnie z Niemiec do Polski, Szczególnie intensywnie na wiosnę 1939 roku, wykorzystując handlowe dostawy towarów dla ukraińskich organizacji. Ujawniono m.in. nielegalne składowanie znacznej ilości broni i amunicji pochodzenia niemieckiego w rozległych podziemiach katedry grecko- katolickiej pw. św. Jura we Lwowie, będącej pod zarządem metropolity J.E. abpa A. Szeptyckiego. Broń ta miała być użyta do uzbrojenia jednej dywizji rebeliantów ukraińskich – nielojalnych obywateli polskich- którzy mieli wywołać antypolskie powstanie na tyłach frontu, w przypadku niemieckiej agresji na Polskę”

    Wasyl Iwaniszyn pisze, że bezspornym faktem jest, iż „OUN była dzieckiem grecko- katolickiej cerkwi, ale dzieckiem któremu było za ciasno w ramach polityki metropolity”

    Józef Moskal z Dubowicy pow. Kałusz – przypadkowy świadek (więzień)rozmowy ,między Ukraińcami sprawie mordowania kresowej ludności polskiej.

    „Nasz arcybiskup metropolita Szeptycki na naradzie we Lwowie powiedział: dzisiaj nadeszła ta chwila, że naród ukraiński może zdobyć swoją wolność i niezależność, dziś lub nigdy, tylko trzeba wziąć się mocno za ręce i trzeba oczyścić naszą ukraińską ziemię, ukraińska ziemia tylko dla Ukraińców nie może na niej stąpać na niej jedna noga wilków i obcokrajowców. Trzeba jak najszybciej wybrać kąkol z łanu pszenicy i spalić, aby nie niszczył dobrego ziarna.” (…)”

    Z rozprawy doktorskiej ks. Adama Kubasika

    „Szeptycki nie wydał żadnego listu pasterskiego piętnującego zbrodnie na Polakach. W prawdzie na wniosek władz niemieckich wydał list pasterski z dnia 21.11.1942r. o nie zabijaniu, ale dotyczył nie zabijania Niemców i zabójstw pomiędzy rodakami Ukraińcami, walki bratobójczej pomiędzy banderowcami i melnykowcami.”

    „W pałacu świętojurskim, metropolita Szeptycki udzielał audiencji wysokim funkcjonariuszom hitlerowskim, SS i Abwery. Już 30 lipca 1941 r. metropolita udzielił audiencji delegacji specjalnego batalionu „Nachtigall”- który wcześniej wkroczył do Lwowa na czele z Romanem Suchewyczem, Hansem Kochem i Teodorem Oberl Änderem oraz bojówkarzom OUN, którzy już zdążyli dokonać pierwszych pogromów Żydów we Lwowie.”

    „Udzielał audiencji szefowi Abwery adm. W. Canarisowi w związku z formowaniem dywizji SS – Galizien płk. Bisonza, wojskowemu referentowi OUN-b i zrazem głównemu komendantowi UPA Hautmannowi Romanowi Suchewyczowi ps. Taras Czuprynka, odznaczonemu niemieckim orderem… Eisenkreutz- Krzyżem Żelaznym , za zasługi dla hitlerowskich Niemiec”

    „Lider OUN-m Adndrij Melnyk nie zdążył opuścić Lwowa przed frontem wschodnim, wobec czego metropolita Szeptycki przechowywał go w swoim pałacu świętojurskim, a następnie ułatwił ucieczkę ze Lwowa w stroju duchownego.”

    „W okresie apogeum totalnej rzezi Polaków w kościołach rzymsko-katolickich na Wołyniu i poza nim- na terenie wsi, a także niektórych miasteczek kresowych- metropolita wydaje list pasterski z dnia 10 sierpnia 1943r., w którym wyraża pogląd wstrząsający i bulwersujący czytelnika czy słuchacza polskiego, a mianowicie usprawiedliwia niejako mordy i rzezie popełniane w dobrych zamiarach.”

    „Metropolita Szeptycki uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć setek tysięcy zarówno Polaków, Żydów, Ormian, Rosjan, a także i swoich rodaków- Ukraińców, którzy się nie zgadzali z zasadami ideowymi i zbrodniczą praktyką OUN i UPA. Wydaje się- że metropolita Szeptycki ponosi moralną odpowiedzialność za ludobójstwo popełniane przez OUN i UPA, przede wszystkim na polskich obywatelach. W tej sytuacji, zrozumiałe jest, że otwarcie informacyjnego procesu beatyfikacyjnego spotkało się z licznymi protestami … Jednym z protestujących był prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński, który złożył niezwłocznie protest jeszcze w roku 1958, a drugi w roku 1962. Protestowali przeciwko beatyfikacji metropolity Szeptyckiego również świeccy , a także i duchowni np. ks. Kanonik Władysław Żak, proboszcz potrafi rzymsko-katolickiej we Lwowie- Skniłowie, sąsiadujący z posiadłościami metropolity i znający z tego tytułu wiele istotnych szczegółów jego osobowości i działalności. Za pośrednictwem kardynała bpa Bolesław Kominka we Wrocławiu, ks. W. Żak otrzymał pisemne podziękowanie od Papieża Pawła VI z nadaniem mu tytułu szambelana, wraz z obietnicą, że Szeptycki nigdy nie będzie beatyfikowany.”

    Wiktur Poliszczuk: „ Udział policji ukraińskiej eksterminacji Żydów doprowadził do wystosowania przez arcybiskupa Andreja Szeptyckiego listu do Heinricha Himmlera, w którym prosił go o nie wykorzystywanie Ukraińców w procederze wyniszczania Żydów.”

    Mieczysław Dobrzański: „6 lipca (1941 r.- dop. S. W.) powstała tzw. Ukraińska Rada Narodowa a na jej czele z tytułem prezydenta stanął metropolita Andrzej Szeptycki, następnego dni a Hitler rozpędził „władzę ukraińską” i przywołał banderowców do porządku.”

    Kiedy w przedstawianiu swoich poglądów skończy się „embargo” nałożone przez TVP na niektóre tematy dotyczące bolesnej historii dawnych kresów II RP?

    Czy TVP jest w tak dobrej kondycji finansowej, że stać ją za polskie pieniądze promować Ukraińca tak bardzo kontrowersyjnego dla szeregu Polaków?

    Czy film ten nie powinien być finansowany ze środków finansowych zwolenników beatyfikacji A. Szeptyckiego?

    Celem powyższego artykułu jest pokazanie w sposób bardziej wszechstronny A. Szeptyckiego i ocen jego działalności w opinii autorów publikacji, zarówno polskich jak i ukraińskich. Tekst tego artykułu może być wykorzystany przez czytelników do apelu do TVP o wszechstronne pokazywanie historii i postaci historycznych budzących kontrowersje oraz o jednakowe traktowanie (odnośnie dostępu do czasu antenowego TVP)

  37. Piotrx said

    Sprawa Szeptyckiego, kandydata na świętego

    http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/szeptycki.html

    Jego Eminencja
    Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz
    Metropolita Krakowski

    Wasza Eminencjo !
    Dostojny Księże Kardynale !

    Ośmielam się napisać do Waszej Eminencji, ponieważ zapoznałem się z treścią listu pani prof. dr hab. Marii H. Szeptyckiej, w którym to liście pani profesor zwraca się do Waszej Eminencji z prośbą „o przekonanie księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, że jego wystąpienia na tematy polsko – ukraińskich stosunków w czasie II wojny światowej są szkodliwe, nie służą prawdzie oraz boleśnie ranią naszą rodzinę”.

    W zaistniałej sytuacji zwracam się do Waszej Eminencji z prośbą, aby sprawiedliwie ocenił działalność księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego w zakresie poruszanym przez panią profesor Szeptycką i stosownie do tej oceny stanął w Jego obronie.

    Nie jest bowiem prawdą, że wystąpienia księdza Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego „są szkodliwe” dla stosunków polsko – ukraińskich. Zapewne są szkodliwe dla stosunków z niegodnymi miana ludzi ludobójcami, którzy mordowali m. in. moje siostrzane rodzeństwo w sierpniu 1943 roku we wsi Mohylno ( Dyzio, Boguś i Tereska Gaczyńscy, wiek odpowiednio 10, 8 i 6 lat oraz niemowlę nieznanego imienia w wieku 6 dni). Zapewne Juchym Orluk, syn Prochora, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który własnymi rękami zamordował sześcioletnią Tereskę Gaczyńską, sześciodniowe niemowlę i matkę niemowlęcia Marcelinę Gaczyńską oraz Fiszczuk Mychajło, syn Archypa, urodzony w 1907 roku w Mohylnie, który w czasie mordowania pilnował, aby żadna z ofiar nie uratowała się ucieczką przez okna oraz Łuciuk Wołodymyr, syn Wasyla z Marcelówki, który z ramienia tzw. UPA organizował i kierował ludobójczą akcją w Mohylnie – podpisaliby się pod podobnego typu apelem.

    Oni na pewno żądaliby, aby Wasza Eminencja zabronił księdzu Isakowiczowi mówić prawdę, a ich rodziny być może czują się „boleśnie zranione” przypominaniem haniebnych czynów swych ojców i dziadków. Oni woleliby być uznani za kombatantów i godnych szacunku bohaterów. Ja osobiście nie chcę mieć żadnych stosunków z ludźmi takiej kategorii. Ja wolę mieć dobre stosunki z tym Ukraińcem, który w Mohylnie po wydaniu przez Łuciuka Wołodymyra, dowódcy tzw. UPA, rozkazu mordowania polskich rodzin – pod pretekstem zaopatrzenia się w narzędzie mordu – pobiegł i w ostatniej chwili ostrzeżeniem „uciekajcie natychmiast, już do was idą” uratował życie rodzinom Bernackich i Szewczuków, z ukraińskimi sąsiadami rodziny mojej Mamy w Marcelówce Tolkiem i Ziuńką Giergielami, którzy dwukrotnie uratowali rodzinę Zarembów, z tymi wszystkimi Ukraińcami, którzy są prawdziwymi bohaterami i o których pisze historyk Romuald Niedzielko w książce „Kresowa Księga Sprawiedliwych”.

    Jak Wasza Eminencja zechce zauważyć, nie postrzegam narodu ukraińskiego jako monolitu, który można by określić jednoznacznie mianem zbrodniczego lub nie, co sugeruje de facto pani profesor Szeptycka, używając na określenie zorganizowanej przez OUN i UPA ludobójczej akcji eufemizmu „konflikt polsko-ukraiński”. Z mojej rodzinnej perspektywy nie było żadnej wojny polsko – ukraińskiej, byli Ukraińcy mordercy, byli Ukraińcy zbawcy, Wasza Eminencja lepiej niż ja wie, którzy podążali drogą Chrystusa. Jest wysoce prawdopodobne, że wspomniani wyżej Orluk Juchym i Fiszczuk Mychajło zeszli ze ścieżki chrześcijańskiego miłosierdzia i złamali boskie przykazanie, ponieważ ich pasterze – duchowni grekokatoliccy i prawosławni – głosili w cerkwiach nienawiść i wmawiali swoim owieczkom, że zabicie „Lacha” grzechem nie jest ?

    Z drugiej strony lokalny watażka tzw. UPA Łuciuk Wołodymyr groźbą użycia siły zmobilizował ich do tzw. UPA i za nie wykonanie rozkazu mordowania Lachów groził śmiercią ?

    Tutaj dotykam kwestii moralnej odpowiedzialności Metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Nie piszę o kolaboracji z okupantami, bo ta kwestia jest oczywista. Nie jestem historykiem, napiszę więc tylko to, co zostało zauważone i przekazane przez moją rodzinę. Otóż w kwietniu 1943 roku ukraiński duchowny podczas symbolicznego pogrzebu państwa polskiego przemawiając do zgromadzonych ukraińskich mieszkańców wsi Mohylno powiedział: „jednej nacji (żydowskiej) już na naszej ukraińskiej ziemi nie ma, jeszcze pozostała druga !” Świadkiem tego była pani Szewczuk, mieszkająca obok cerkwi. Natomiast Adolf Mizerski z Marcelówki latem 1943 roku został wyznaczony jako furman do zawiezienia Ukraińców z swojej wsi na zebranie do cerkwi w Mohylnie. Piszę „zebranie”, ponieważ – przypuszczam, że Wasza Eminencja zgodzi się ze mną – trudno nazwać nabożeństwem ceremonię poświęcenia narzędzi mordu, noży i siekier. Dlatego ośmielę się napisać, że w cerkwi w Mohilnie w 1943 roku odbyło się „bezbożeństwo” prowadzone przez chrześcijańskiego kapłana.

    Tak pokrzepieni „duchowo” uczestnicy „bezbożeństwa” chcieli natychmiast zamordować furmana Adolfa Mizerskiego, jednak znowu z rzekomego frontu „konfliktu polsko – ukraińskiego” wyłamał się Ukrainiec Bołwach, który nie mogąc otwarcie wystąpić przeciwko słowom „kapłana” i przeciwko terrorowi UPA – użył podstępu, twierdząc, że owszem, należy „Lacha” zamordować, ale nie teraz, później….

    Naiwna pani Bernacka z Mohilna zbierała po wsi kurze jaja, aby zanieść je „batiuszce” i prosić o odprawienie mszy w intencji powstrzymania mordowania ludzi, co wobec faktu odprawiania „bezbożeństwa” było nierealne.

    Tak więc morderca Juchym Orluk, który ukończył trzy klasy szkoły powszechnej, z drogi Chrystusa został sprowadzony przez swego duszpasterza zachętą i „rozgrzeszeniem”, a przez władzę świecką – watażków z UPA – groźbą śmierci za nieposłuszeństwo.

    Należy przypuszczać, że Metropolita Andrzej Szeptycki był w tym okresie najlepiej wykształconym człowiekiem. Powinien był przewidzieć, że analfabecie Fiszczukowi Mychajło i absolwentowi trzech klas Orlukowi Juchymowi należało w liście pasterskim „Nie zabijaj” wyraźnie powiedzieć – „Pamiętaj – Lach, Żyd, Czech, Ormianin, Ukrainiec – to Twoi bracia w Chrystusie”. Tego niestety nie napisał. Chociaż napisał tak wiele. Pamiętam z lekcji religii zalecenie Chrystusa – „niech mowa wasza będzie – tak, tak – nie, nie – wszystko co ponadto, od diabła pochodzi”.

    Doświadczenia tych strasznych czasów uczy nas, że należy pilnie strzec się, by nie zejść z drogi Chrystusa, bo może zdarzyć się, że nawet osoby duchowne będą próbowały wieść nas całkiem inną drogą, tak jak przydarzyło się Orlukowi i Fiszczukowi. Wydaje się, że poznać tych fałszywych proroków zupełnie łatwo, poprzez ich rozmijanie się z nauką Chrystusa.

    Po pierwsze prawda. Ja, Tokarczuk, będę starał się trzymać tego kryterium, tacy kapłani jak ksiądz Isakowicz – Zaleski z Radwanowic lub ksiądz Puzon z Hrubieszowa będą zawsze moimi przewodnikami. Fiszczuk i Orluk musieli wybierać pomiędzy „nie zabijaj” i „zabijaj’, a ja, Tokarczuk, mogę mówić prawdę lub kłamać, mogę dać posłuch prawdzie lub kłamstwu.

    W tej konkretnej sprawie ksiądz Isakowicz – Zaleski mówi:
    Ofiarom – pamięć i cześć,
    Polsce i Ukrainie – przyjażń i zgoda,
    OUN, UPA i SS „Galizien” – hańba i potępienie.

    Dlatego uważam, że pani Szeptycka pomyliła się bardzo, pisząc swój list mający de facto zakneblować usta księdzu Isakowiczowi – Zaleskiemu. Gdyby tak się stało, dla licznej rzeszy ludzi z rodzin dotkniętych strasznym doświadczeniem ludobójstwa zorganizowanego przez OUN i UPA będzie to kolejny cios, wzmagający poczucie krzywdy spowodowane wieloletnią zmową milczenia. Ta zmowa milczenia dla mnie osobiście skutkuje tym, że Państwo Polskie nie jest w stanie wyegzekwować od Państwa Ukraińskiego prawa do chrześcijańskiego pogrzebu dla doczesnych szczątków mojego siostrzanego rodzeństwa.

    A Rzymsko-Katolicki Kościół Powszechny – mój Kościół – w tej sprawie milczy. Czy te kosteczki, te dzieci są nadal stroną „konfliktu polsko-ukraińskiego”, tak jak wtedy, gdy 36-letni Juchym Orluk zabijał 6-letnią Tereskę Gaczyńską oraz sześciodniowe niemowlę ?

    Jeśli się mylę, jeśli błądzę – to czy Wasza Eminencja znajdzie czas, aby mnie wesprzeć w rozterkach, doradzić, w ogóle odpowiedzieć ?
    Proszę przyjąć wyrazy czci i szacunku

    Wiesław Tokarczuk
    Kraków

    Do wiadomości:
    1.Maria H. Szeptycka
    prof. dr hab.
    Warszawa
    2.ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski
    Fundacja im. Brata Alberta
    3.o.Ireneusz Kondrów
    Fundacja Metropolity Andrzeja Szeptyckiego
    Hruszowice 62
    4. Mirosław Murynowicz
    profesor Katolickiego Uniwersytetu Ukraińskiego
    Lwów 79005
    Ukraina

  38. Piotrx said

    Uklęknąć przed figurą św. Szeptyckiego?!

    http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/szeptycki.html

    Modlitwa do Metropolity Andreja (wybrane fragmenty).

    Ojcze Andreju módl się za nas!
    Prosimy Ciebie, aby za twoim wstawiennictwem Bóg oświecił i zachował ode złego naród ukraiński, który woła do Ciebie: Alleluja!

    Otcze Andreju! Modl sie za nami grzesznymi!

    Kyr Andrej, właściwie Roman Maria Aleksander Szeptycki, ur. 29 lipca 1865 w Przyłbicach. Syn hrabiego Jana Kantego Remigiana Szeptyckiego i Zofii Ludwiki Cecyli Konstancji Szeptyckiej hrabianki Fredro. Miał sześcioro rodzeństwa.
    Jego bratem był Stanisław Maria Szeptycki ,dowódca III Brygady Legionów Polskich, komendant Legionów, Szef Sztabu Generalnego, dowódca Frontu Litewsko-Białoruskiego, dowódca Frontu Północno-Wschodniego, minister spraw wojskowych.
    Tylko Roman Maria Aleksander Andrzej czuł się narodowości ukraińskiej.
    Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie działał przeciwko Polakom.
    Ukraińcy rozpoczęli proces beatyfikacyjny Andrzeja Szeptyckiego.
    Tego, który błogosławił SS-Galizien , Ukrainische Hilfspolizei, OUN, UPA
    i przydzielał im kapelanów.
    Za jego przykładem poszli biskupi przemyscy: Josefat Kocyłowśkyj i jego sufragan Hryhorij Łakota, a w Stanisławowie Hryhorij Chomyszyn, którzy z ambon nawoływali do wstępowania do SS.
    Za tymi hierarchami poszedł kler greckokatolicki, niejednokrotnie święcąc narzędzia zbrodni i uczestnicząc czynnie w ludobójstwie.
    Czy wśród duchownych greckokatolickich nie ma tych, którzy naprawdę zasłużyli na kanonizację? Czy np. ks. Serafin Jaroszewicz , proboszcz greckokatolickiej parafii Żabcze k. Łucka, który za pomoc udzielaną Polakom został przez banderowców oblany benzyną, zamknięty w cerkwi i żywcem spalony nie jest dobrym kandydatem?
    W liście NIE ZABIJAJ, A. Szeptycki wyraźnie sugeruje, że nie wolno zabijać brata. Braćmi Ukraińców są tylko Ukraińcy.
    Czyli inne narodowości można mordować bezkarnie i z poparciem władzy metropolitarnej?
    Gdy w czerwcu 1943 r. nasiliły się pełne okrucieństwa mordy OUN-UPA na Polakach, abp Bolesław Twardowski zwrócił się listownie do abpa Andrzeja Szeptyckiego, by ten powstrzymał swoich wiernych od okrucieństw dokonywanych na Polakach. Metropolita Szeptycki ,autorytet moralny dla Ukraińców nie powiedział swojemu ludowi: „Nie podnoś ręki na Polaka, on jest też twoim bratem!” Nie zareagował na prośby abp Bolesława Twardowskiego. Uważam, że moralnie jest współwinnym ludobójstwa!

    Dodam jeszcze list kandydata na świętego do Adolfa Hitlera :

    „Jego Wysokość
    Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej
    Adolf Hitler

    Wasza Ekscelencjo!
    Jako zwierzchnik katolickiej Cerkwi, przekazuje Waszej Ekscelencji serdeczne poważania z okazji zajęcia stolicy Ukrainy,zlotowierzchniego miasta nad Dnieprem — Kijowa.
    Widzimy w Panu niezwyciężonego wodza niezrównanej i sławnej Armii Niemieckiej. Sprawa zniszczenia i wykorzenienia bolszewizmu, jaką Pan, jako Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej przyjął za cel w tym pochodzie, zaskarbia Waszej Ekscelencji wdzięczność całego chrześcijańskiego świata. Ukraińska Cerkiew grekokatolicka wie o historycznym znaczeni potężnego ruchu Narodu niemieckiego pod Pańskim kirownictwem. Będę się modlil do Boga o błogoslawieństwo zwycięstwa, które się stanie rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Niemieckiego narodu.
    Z osobistym szacunkiem.
    Andrzej hrabia Szeptycki – metropolita.”

    Czy któryś z Polaków będzie mógł modlić się do św. Andreja?
    Wielu Ukraińców ukrywających się między nami, mieszkających w Polsce, mających obywatelstwo polskie i polskie nazwisko , wykształconych w polskich szkołach wpisze kolejną modlitwę do Kyra Andreja .

    Iwona Kopańska – Konon

  39. Ad 38

    Być może ten list do Hitlera z 1941 roku był fragmentem znacznie szerszych zabiegów po ataku Niemiec na ZSRR, które w założeniu przynieść miały wykorzystanie mas jeńców sowieckich oraz wrogiego nastawienia różnych narodów ZSRR wobec bolszewizmu (socjalizmu komunistycznego) do pokonania reżimu Stalina.

    Istniał silny prąd w dowództwie armii niemieckiej do popchnięcia narodów wschodnich do walki przeciwko Rosji sowieckiej, ale tendecja ta została zastopowana przez Hitlera, a jeńcy zagłodzeni w obozach koncentracyjnych.

    „Jeńcy sowieccy w niewoli niemieckiej (1941-1945) – około 5,7-milionowa grupa żołnierzy Armii Czerwonej, wziętych do niewoli przez wojska niemieckie w trakcie działań wojennych prowadzonych na froncie wschodnim II wojny światowej w latach 1941-1945.

    Spośród nich blisko 3,3 miliona nie przeżyło niewoli. Większość sowieckich jeńców zginęła na skutek wyniszczających warunków, świadomie stworzonych przez Niemców w obozach jenieckich. Ponadto setki tysięcy wziętych do niewoli czerwonoarmistów padły ofiarą bezpośredniej eksterminacji, prowadzonej między innymi w nazistowskich obozach koncentracyjnych.”

    Zob.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%84cy_sowieccy_w_niewoli_niemieckiej_%281941-1945%29

    Metropolita Szeptycki miał prawo, a nawet obowiązek ratować słowiańskich jeńców i popierać tworzenie z nich oddziałów do walki z bezbożnym sowieckim komunizmem.

    „Jak dowodzą dokumenty ujawnione niedawno przez rosyjskich historyków, w lutym 1942 SS-Obergruppenführer Karl Wolff przez siedem dni spotykał się w Mceńsku z wysłannikiem Józefa Stalina, zastępcą Berii Wsiewołodem Mierkułowem. Stalin proponował zawieszenie broni na froncie wschodnim, zawarcie wojskowego przymierza niemiecko-radzieckiego i eksterminację Żydów w Związku Radzieckim. Strony nie doszły jednak do porozumienia.”

    Zob.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Holocaust

    W świetle powyższego cytatu, Szeptycki postępował w 1941 roku racjonalnie: starał się poprzeć „mniejsze zło”, a przede wszystkim działać na korzyść swego chrześcijańskiego narodu.

    Czy Pani Kopańska-Konon byłaby bardziej zadowolona, gdyby Szeptycki poparł reżim Stalina (jak Polacy), albo nowy sojusz Niemiec i ZSRR zaproponowany przez Stalina?

  40. Piotrx said

    Re 39: „gdyby Szeptycki poparł reżim Stalina”

    a nie poparł? – Metropolita wysłał list hołdowniczy do Stalina, w którym dziękował za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR. Moze dlatego na jego pogrzebie byla kompania Armii Czerwonej ?

  41. Piotrx said

    W nawiązaniu do konferencji ku czci abpa Szeptyckiego

    Aktualizacja: 2009-11-19 7:48 pm

    http://www.infonurt3.com/index.php?option=com_content&view=article&id=1887:sutanna-umoczona-we-krwi&catid=34:zrdowie&Itemid=56

    A więc mamy kolejny pasztet. Po lipcowym nadaniu przez KUL doktoratu honoris causa Wiktorowi Juszczence, teraz, w listopadzie, w Krakowie Polska Akademia Umiejętności (PAU) wraz z m.in. Fundacją Rodu Szeptyckich i Kolegium Europy Wschodniej im. J. Nowaka-Jeziorańskiego organizuje międzynarodową konferencję ku czci abpa Andrzeja Szeptyckiego, który gros swego życia poświęcił działalności antypolskiej, i pod którego patronatem wyrósł ukraiński dziki nacjonalizm.

    Pozwolę sobie na chwilę wrócić do lipcowego skandalu, gdyż mechanizmy towarzyszące obu wydarzeniom są podobne. Z jednej strony, istnieje silna grupa wyznawców “wiary ukrainnej”, która pragnie za wszelka cenę uczcić upatrzonego Ukraińca, oczywiście w imię prometeizmu, w imię rusofobii itd. Z drugiej strony, w instytucjach zaprzęgniętych do wykonania zadania pracuje przecież wielu ludzi, którzy z pewnością nie zgadzają się z tym, co się dzieje, niemniej milczą.

    Właśnie – gdzie byli tzw. nasi naukowcy z KUL, często i gęsto wypowiadający się na mniej niebezpieczne tematy w różnych mediach i bardzo wówczas pryncypialni? Przez grzeczność nie wymienię ich nazwisk… A co z członkami senatu KUL? Czy widząc Juszczenkę składającego hołdy UPA na Wołyniu (?) w październiku br. zrozumieli jak tragiczny błąd popełnili? Niestety, to, co obecnie robi PAU w Krakowie jest ideologicznym dalszym ciągiem lubelskiej hucpy. Dalszym ciągiem naszego irracjonalnego uwielbienia dla Ukrainy widzianej jako narzędzie walki z Rosją.

    Przecież nie chodzi tylko o to, że konferencja krakowska jest całkowicie merytorycznie jednostronna, że jest jedną wielką apologią postaci Szeptyckiego (nazwiska uczestników zapewniają taki jej profil : W. Mokry, A. Zięba, P. Tyma, G. Motyka, I. Hałagida, M. Wojciechowski; patronat Tygodnika Powszechnego i Naszego Słowa). Za instytucjami, które współorganizują konferencję stoją żywi ludzie. Spójrzmy na Kolegium Europy Wschodniej. Członkowie Rady tego Kolegium to m.in. ks. A. Boniecki, prof. L. Kieres, prof. J. Kłoczowski, pos. Paweł Kowal, prof. A. Nowak (Arcana), B. Osadczuk (we własnej osobie), Andrij Sadowyj (mer Lwowa, piewca UPA), pos. K. Szymański, pos. K. M. Ujazdowski.

    To nie jest grono przypadkowe! Ludzi tych łączy ściśle określona idea – prometeizm, rusofobia oraz wykrzywiona wizja I Rzeczypospolitej nie jako Polski, ale rzekomego prekursora Unii Europejskiej.

    A abp Ihor Wozniak ze Lwowa, patron honorowy konferencji? 13 września 2007 r. poświęcił niesławny pomnik zbrodniarza Stepana Bandery we Lwowie mówiąc m.in.: “(Bandera) był wychowany w miłości do Boga i bliźniego (!?! – przyp. AŚ),(…) nasi prowydnicy, nasi bohaterowie walczyli na swojej ziemi (…), nie na cudzej, za swoich krajan oddając życie, dlatego ich szanujemy, dla nich stawiamy pomniki, aby o nich pamiętano”, zaś w wywiadzie z 24 kwietnia 2008 r. powiedział: “Stepan Bandera godzien jest nazwania Wielkim Ukraińcem. To był bojownik, który pragnął wolności dla swojego narodu. Dla tej idei nie żałował swojego życia, nie bał się więzienia. Stepan Bandera – odważny patriota. Oczywiście, na niego oddałbym swój głos” (chodzi o plebiscyt na Wielkich Ukraińców – przyp. AŚ).

    Jest jeszcze jeden aspekt krakowskiej konferencji. Bez wątpienia jest ona elementem procesu prowadzącego do przyzwyczajenia polskiej opinii do planowanej beatyfikacji Andrzeja Szeptyckiego, która jest wielkim celem m.in. środowisk neobanderowskich na Ukrainie i na świecie.

    Portal andrej.pl podaje: “W lutym 2008 roku biskupi Ukr. Kośc.Grek.-Kat. przebywający w Watykanie, w ramach “Ad limina Apostolorum”, zostali poinformowani przez Kongregację ds. Beatyfikacji i Kanonizacji o zakończeniu formalnym beatyfikacji Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego). Dla zakończenia procesu beatyfikacyjnego jest wymagany cud, który musi się dokonać za pośrednictwem Metropolity Andrzeja Szeptyckiego.” Trzeba przyznać, że zwolennicy beatyfikacji mają silne argumenty, że tak się wyrażę, polityczno-emocjonalne.

    Oto bowiem Jan Paweł II wypowiedział się na ten temat 26 czerwca 2001 r. we Lwowie: “Bł. abp Józef Bilczewski został konsekrowany przez kard. Jana Puzynę, biskupa krakowskiego. Obok niego stali jako współkonsekrujący bł. Józef Sebastian Pelczar, biskup przemyski, i sługa Boży Andrzej Szeptycki, arcybiskup greckokatolicki. Czyż nie było to wydarzenie niezwykłe? Duch Święty sprawił wówczas, że spotkali się trzej wielcy pasterze, z których dwaj zostali już ogłoszeni błogosławionymi, a trzeci – jak Bóg da – dostąpi tego w przyszłości. Ta ziemia prawdziwie zasłużyła na to, ażeby ujrzeć ich razem, gdy dokonywali uroczystego aktu ustanowienia kolejnego następcy apostołów. Zasłużyła, aby zobaczyć ich zjednoczonych!”

    Na ile wypowiedź ta była wyrazem polityki wschodniej Watykanu, a na ile wyrazem prywatnych poglądów papieża, bliskich, jak wiemy, polskiemu prometeizmowi, trudno powiedzieć. Fakt pozostaje jednak faktem i także z argumentacją tego rodzaju musimy się liczyć w przyszłości.

    Adam Śmiech

    Za: Jednodniówka Narodowa

  42. Ad 40 – W 1941 roku – jak wynika z listu cytowanego przez p. Kopańską-Konon – Szeptycki nie poparł Stalina.

    I o tym jest mowa, a okres późniejszy to inna sytuacja geopolityczna.

    Ad 41
    Trzeba podkreślić: „Ludzi tych łączy ściśle określona idea – prometeizm, rusofobia oraz wykrzywiona wizja I Rzeczypospolitej nie jako Polski, ale rzekomego prekursora Unii Europejskiej.”

    A zatem odgórna przyjaźń polsko-ukraińska scementowana „prometeizmem i rusofobią” musi ustąpić miejsca oddolnej przyjaźni polsko-ukrańsko-rosyjskiej scementowanej obroną wiary chrześcijańskiej i zasad personalizmu.

  43. Piotrx said

    Re 42:
    „W 1941 roku – jak wynika z listu cytowanego przez p. Kopańską-Konon – Szeptycki nie poparł Stalina.”

    A jak wynika z przedstawionych faktów , poparł

Sorry, the comment form is closed at this time.